IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Biblioteka   Sob Lut 21, 2015 1:00 am

O dziwko biblioteka ta była normalnym budynkiem nie posiadającym żadnych udziwnień. Z zewnątrz prezentowała się jako betonowy blok z kilkoma dziurami na okna i drzwi. Wnętrze było urządzone skromnie.
Pierwsze trzy sale były udostępnione dla każdego. Znajdowały się w nich czytelnia, zbiór książek oraz zbiór multimedialny. Każda z nich miała podobnie urządzone wnętrze. Białe ściany i linoleum na podłodze niepierwszej młodości.
W czytelni można było spotkać surową bibliotekarkę o bystrych szarych oczach, która dokładnie przyglądała się wchodzącym i wychodzącym. Tutaj także można wypożyczyć książki lub założyć kartę biblioteczną. Większość miejsca zajmowały proste stoliki o drewnianych blatach i metalowych nogach oraz tak samo skonstruowane krzesła. Pod ścianami ustawiono regały zajęte przez najświeższe wydania czasopism o różnorakiej treści. Tuż przy wejściu znajdowało się biurko bibliotekarki, index oraz wieszak na ewentualne okrycia wierzchnie.
Sercem biblioteki był zbiór książek ogólnodostępnych. Było to przestronne pomieszczenie po brzegi wypchane regałami i książkami. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach starych woluminów. Niewielką ilość światła dawały małe, zakratowane okna oraz kilka lamp wiszących na suficie.
Dział zbiorów multimedialnych dostał swój własny, ciasny pokoik, do którego można było przejść tylko z działu książek. W oszklonych gablotach znajdowały się kasety, płyty oraz mikrofilmy. W jednej z nich stał nawet osprzęt potrzebny do uruchomienia wszystkiego.

Nieznaną część biblioteki stanowiło archiwum, do którego schodziło się z działu książek. Mieściło się ono w podziemiach budynku i mocno odbiegało wystrojem od pozostałych wnętrz. Wejście do niego stanowiły zwykłe, drewniane drzwi opatrzone w tabliczkę "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Normalnie były zamknięte na cztery spusty.
Pomieszczenie nie posiadało okien, a jedyne źródło światła stanowiły gołe żarówki wbite w ściany. Gdzieniegdzie wystawało nawet okablowanie. W środku unosił się zapach stęchlizny. Na licznych półkach poupychane były starsze książki, archiwalne wydania gazet oraz inne zbiory niedostępne normalnym ludziom. Znajdowało się tutaj także stare, przedwojenne biurko z dębu nieco już nadgryzione przez ząb czasu oraz prosty taboret.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Lut 23, 2015 10:15 pm

Gabriel czasem się zastanawiał co by się stało, gdyby Ivariego nie było. Takie luźne przemyślenia, które zazwyczaj zmieniały się aż do depresyjnych wywodów, zwieńczonych alkoholem, płaczem, emoszeniem i ogólną rozłamką. To jednak występowało sporadycznie, a ataki pana Herondale zazwyczaj nie przekładały się na następny dzień. No dobra, może czasem, ale wtedy właśnie pan idealny wpadał, robił jedzonko i wszystko było pięknie! No dobra, zrobił to raz, smakowało jak karton i gabriel po rozmowie wcale nie czuł się lepiej, a wręcz przeciwnie. Uświadomił sobie wiele rzeczy, no i chyba tak trochę przestał myśleć jak dziecko... No dobra. Nie. Bullshit na szynach, nawet żaby płakały. Ale sam mężczyzna pozostał wewnętrznym naiwnym dzieckiem, tylko trochę zmieniając nastawienie pod wpływem drugiego nauczyciela. A teraz postanowił, że ich relacje muszą się naprawić! Z takim właśnie nastawieniem ciągnął Ivariego do jakiejś dziwnej biblioteki na peryferiach miasta. Pisząc ciągnąc, mam na myśli dosłowne ciągnięcie. Chłopak targał większym od siebie kolesiem, próbując go namówić na ten wypad. Bo tak naprawdę to po wszystkich wydarzeniach fin miał już w głowie Gabrysia łatkę "moje, ruszysz, twoje życie zamienię w piekło" oczywiście potrafił być poważny i przerażający, oraz tak zazwyczaj go widzieli uczniowie. Nie było osoby, która na słowa "egzamin u Herondale'a" nie zamieniała się w kamień. Tak działał. Ale koniec końców kochał każdego z nich po kolei.

Gdy w końcu stawili się na miejscu Ivari został puszczony. Zapewnił też, że nigdzie się nie wybiera i nie ucieknie. Może w końcu zauważył jak Gabrielowi na tym zależało? Sam nigdy nie mógł rozgryźć co chodzi po jego głowie. Nigdy też nie wiedział kiedy sam jest rozgryziony. Fascynowała go ta relacja, choć wiedział jak słaby się wydaje w oczach idealnego nauczyciela, na którego leciała każda w szkole. Ile razy zabierał na lekcjach karteczki i dowiadywał się, że o, przystojny fin zmienił fryzurę? oczywiście - komuś, komu zabili żonę, nie przejmie się takimi rzeczami. Ale takich małych rzeczy było bardzo dużo. Ale prawdziwa intencja Gabrielka była taka: Nie myśleć o trupie, nie myśleć o niczym, skupić się na pracy, przełamać w sobie to "coś" co powstrzymywało go przed zabijaniem tych złych. A kto był lepszy niż Ivari do pomocy? No nikt!

Szczuplejszy z nauczycieli podszedł do biurka, przy którym siedziała dziwna pani, prawdopodobnie bibliotekarka w tym przybytku. No i jedyna żywa istota w czytelni. Bo to chyba była czytelnia.
- Dzień dobry, Shibusen zostało tutaj wysłane, jaśnie pani. - wyszeptał, choć właściwie nikogo prócz nich tu nie było w tym momencie. No ale dobra. Może to tak jak na filmach, że ty coś powiesz a ona ci napluje z głośnym "shhh" na twarz. Niefajnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lut 24, 2015 12:23 pm

Okropne nudy. Tak gęste, że można się było w nich udusić bądź siekierę zawiesić. Jak było też tego dnia. Mad jakby od niechcenia przechadzała się po szkolnych korytarzach, szukając dnia wczorajszego. Tomcio gdzieś się utlenił, a wydzwanianie do niego na potęgę z pytaniem o lokalizację nie leżało w dobrym smaku dziewczyny. Tak więc była skazana na ową nudę. Mogła iść na imprezę, czemu nie? Jednakże każdy miał już coś do roboty. Przy okazji Jola nabyła tego dnia wyjątkowy wstręt do alkoholu. Postanowiła go spędzić na trzeźwo, dodatkowo rozglądając się po budynku za przypadkowymi ofiarami. Najlepiej płci męskiej, bo z takowymi dogadywała się najlepiej. Lecz żadnego samca ani widu, ani słychu. Ni nauczyciela, ni ucznia. Latać po mieście i wołać każdego po imieniu..? Dosyć! Ona już sobie znajdzie jakieś zajęcie. Gdy to nagle jej sprytne niebieskie oczka dojrzały jakiś świstek papieru, przylepiony z namaszczeniem taśmą klejącą do drewnianej tablicy.
Szybko zgadła, że to tablica ogłoszeń. Równie szybko przeczytała treść karteczki, wyłapując po kolei każde słówko. Słowacja... Misja... Słowacja... Wait. To blisko Polski! Bardzo blisko! Była tam kiedyś, polubiła ten kraj. Poznała tam miłego, czerwonowłosego Słowaka (pfff, a kogóż by innego), który zwał się Robert. Niestety, ładny Roberto został zniewolony przez jakąś nawiedzoną przedstawicielkę płci żeńskiej, której Mad już wtedy nie tolerowała. A że farbowany gejuch poddał się bez walki, to jego strata. Kontakt się urwał. Istniała minimalna szansa, iż spotkają się ponownie. Bądź co bądź, Słowacja fajny naród, przyjemnie byłoby pojawić się tam po raz drugi. Dziewczyna niewiele myśląc, wyjęła telefon z kieszeni, by prędko zrobić zdjęcie ogłoszeniu. Tak na wszelki wypadek. Później natychmiast pobiegła do biblioteki. O ile ją przyjmą, powiadomi braciszka smsem. Tyle powinno mu wystarczyć.
Dla kondycji Madeleine droga na peryferie to był pikuś. Od razu wpadła do budynku, kierując się w stronę czytelni. Jednakże nim dygnęła na "dzień dobry" pani bibliotekarce, ujrzała... dwóch nauczycieli. Z rozpędu o mało na nich nie wleciała. Błyskawicznie się zatrzymała, tracąc wszelką pewność siebie. Ona, początkująca stara smarkula, chce się równać z doświadczonymi osobnikami? No bo po co by tu przyszli?
- Witam... Panowie też do tej Słowacji..? - zapytała z głupim wyrazem twarzy, chcąc jeszcze się upewnić - Bo jeśli tak, to ja może zrezygnuję... O ile panom będzie przeszkadzało towarzystwo słabej uczennicy - co za idiotka. Zazwyczaj nazbyt pewna siebie, pomiatająca ludźmi, pieprzona ekstrawertyczka. Teraz - maleńka, skromna nastolatka, tracąca wątek, z rumieńcami na twarzy. Wiedziała, że wobec starszych należy mieć szacunek, ustępować im. Ale było coś jeszcze. Prócz tego długowłosego blondasa swoją obecnością zaszczycał ją błękitnooki Fin. Zawsze wydawał się być jakiś opryskliwy, niedostępny, aczkolwiek władająca wierzyła, iż to w gruncie rzeczy normalny, miły człowiek. Na pewno z ciekawą i bolesną historią. On taki kiedyś nie był. Skąd to wiedziała? Bo sama doznała wielu cierpień oraz znała innych ludzi o podobnych przeżyciach. Ta obrączka... Czy tak trudno się domyślić, że osoby, która mu ją włożyła na palec w czasie ślubu, już nie ma wśród nich? Przynajmniej w tym kraju. Z żadną kobietą się nie pokazywał, zauroczone fanki olewał. Nie opowiadał o swojej przeszłości, a ona nawet nie miała odwagi pytać. Ponieważ w owej przeszłości coś się stało. Coś, od czego pewno nie może się uwolnić.
'Witam w grupie' - pomyślała Jola, splatając dłonie na wysokości brzucha. Nie powinna sobie tym teraz zaprzątać myśli. Na obecną chwilę miała szansę wziąć udział w pierwszej misji w swoim życiu. Uniosła pewnie głowę do góry, przybierając poważniejszy wyraz twarzy, jedynie wyginając usta w lekkim uśmiechu.
- To jak? Przydam się, czy mam się utlenić stąd w podskokach? - zadała pytanie, patrząc wprost na nich. Troszeczkę niegrzecznie, ale co tam. Bez ryzyka nie ma zabawy!
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lut 24, 2015 7:55 pm

Jak to się stało, że Ivari dał się zaciągnąć na misję? Otóż normalnie to odparłby "nie" i sprawa zostałaby zakończona, lecz ostatnie wydarzenia sprawiły, że Ivy nie był taki stanowczy w swojej decyzji co do nie podjęcia się tego zadania. Z jednej strony potrzebował go, mógł wtedy oderwać się myślami od dręczących go spraw i w dodatku trochę rozerwać się, z drugiej zaś nie chciał zabierać możliwości rozwoju uczniom. W końcu cel nie wydawał się być jakiś trudny, trójka uczniów z NOT mogłaby sobie z nim poradzić skoro było wystawione na tablicę bez dopisków o wymaganiach. No cóż, tym razem jednak sobie nie poćwiczą, bo Gabriel dosłownie zaciągnął fina do biblioteki nie dając mu nawet zabrać swojego motocyklu. W sumie, skoro pozbierał się chociaż trochę po tamtym dole i to nawet na tyle, by ruszyć na zadanie, to Ivari mógł to uznać za malutki sukces, który może nagrodzić chociaż raz przez całą ich znajomość uległą postawą. Niech ma, może poczuje się lepiej, czy coś. Zapewnił go ostatni raz już w bibliotece, że nie wycofa się, aby uspokoić blondyna, a przede wszystkim, by ten puścił go. Dziwnie to wyglądało jak Gab szarpał nim, lepiej to skończyć.
Miejsce, do którego mieli się udać było w pełni znane mężczyźnie. Cóż, czytał bardzo wiele, a zatem też odwiedzał takie miejsca. W tej nie był wielokrotnie akurat chociaż znajdował tutaj zawsze takie egzemplarze, których nie mógł nigdzie indziej dostać. To zaskarbiło sobie jego uznanie. Ivy wciągając do płuc specyficzny zapach książek, aż poczuł się lepiej. Gdyby tylko biblioteki miały duszę, to on mógłby stwierdzić, że jego jest w pełni kompatybilna z jej. Jego twarz nie zmieniła się jednak na to odczucie, chociaż patrząc na nią można było stwierdzić, że się czuje dobrze, jakoś tak pogodnie, mimo że grymas był ten sam co zawsze. Może to jego oczy robiły takie wrażenie?
Podeszli do bibliotekarki, do której nawet Ivari nie musiał się odzywać, bo zrobił to za niego Gabriel. Albo się zdawało finowi, albo ta blond-bestia miała tego dnia dobry humor. Może to ten tryumf nad Ivym tak na niego zadziałał? Nie zdążył nawet zbytnio pomyśleć, bo do biblioteki wparowała kolejna osoba, którą poznał dopiero jak podeszła bliżej. Oczywiście jej imienia jakoś nie pamiętał, ale wygląd w pełni kojarzył. Uczennica klasy NOT, dosyć specyficzna, więc nie przeoczył jej. W sumie to zapamiętywał wszystkich swoich uczniów z aparycji i zachowania, lecz gorzej z mianem. Dzienniki w takich sytuacjach były wyjątkowo pomocne. Jak to z nim było - naturalnie jego wyraz twarzy stał się znacznie chłodniejszy i surowszy niż kilka chwil temu. Tak już miał przy uczniach, w sumie nie tylko przy nich. Rozluźniał się trochę przy lepszych znajomych pokroju Gabriela, którego już trochę znał i musiał poniekąd przed nim być mniej ukryty. Tworzyli często duet, to było konieczne do lepszej synchronizacji.
Przemilczał pierwsze słowa uczennicy, gdyż wydawała się jakaś zagubiona. Czekał z odpowiedzią, aż dziewczyna się pozbiera do kupy.
- Ogłoszenie było skierowane do każdego, a nawet z naciskiem na uczniów, dlatego masz pełne prawo do wyruszenia na zadanie. - odparł spokojnie przyglądając się jej. Wciąż nie mógł przypomnieć sobie jak się nazywała. Nie zamierzał jej o to pytać, nie było to konieczne w tej chwili, resztę ustalą później. On był władającym, Gab był Bronią, a ona? To musiał się później dowiedzieć. - Zatem nasza trójka jest w sprawie poszukiwań na Słowacji. -  powiedział do bibliotekarki przenosząc na nią wzrok. Nie mówił głośno, ale szeptem też nie wypowiadał słów. Jego spokojny głos, chociaż dosyć donośny, to nie rozbijał się echem o mury biblioteki dręcząc możliwe, że innych jej użytkowników. Niby nikogo wewnątrz nie widział oprócz nich, ale regałów było wiele, można było się doskonale ukryć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lut 24, 2015 8:31 pm

Bibliotekarka łypnęła na zgromadzoną trójkę przeszywającym wzrokiem znad książki, którą właśnie oprawiała. Z jej twarzy można było bez problemu wyczytać, że nie jest specjalnie zadowolona z wizyty tak licznej i na dodatek głośnej grupy. Na dokładkę nie byli to zwyczajni ludzie chcący jedynie wypożyczyć jakąś książkę. Tfu! Musieli się przybłąkać do tego pasożyta. Same z nim problemy były. Nie dość, że jego osoba była irytująca, to jeszcze musiał do jej sanktuarium sprowadzać kolejnych szaleńców.
- Drzwi n prawo i schodami w dół- odrzekła tonem, który potrafiłby zmrozić całą pustynię w upalny dzień. Rzuciła grupce jeszcze ostatnie spojrzenie, mające ich ponaglić, po czym wróciła do swojej odprężającej pracy.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lut 25, 2015 3:54 pm

Gabriel w sumie spodziewał się, że do ich wspaniałej dwójki cudownych nauczycieli dołączy jakaś smarkula. W sumie prawie się zaśmiał. Mała wydawała się nieźle lecieć na Ivariego. Wiedział też, że sam fin zleje jej uczucia szybciej niż spuszczenie wody w łazience. Było mu żal? Nie. Znał ją, choć nazwisko jakoś tak wypadło z głowy. Najbardziej ruchliwa osoba, jaka w życiu go trzymała. Z tego co pamiętał, po tej lekcji sala była zmasakrowana, nawet mimo techniki nie udało jej się zsynchronizować z nim. Stwierdził sobie w myślach, że to będzie cudowna misja. Zawsze się zastanawiał, czemu osoby, które jeszcze nie umieją trzymać broni, idą na misje. Znaczy się przecież były i takie niewymagające, jak na przykład zbieranie rzodkiewek, czy łapanie kotów dziwnych staruszek. A teraz nie dość, że mają zadanie, to jeszcze trzeba będzie rozglądać się, czy uczeń nie zrobił sobie kuku w drzewo. Nauczyciel i wiara w jego podopiecznych to podstawa, co nie. W sumie dobrze, że był Ivari. On jest władającym, który aktualnie umie zsynchronizować się z Gabrielem i w razie czego nie zostawi ich na lodzie. Właściwie od teraz sama Mad w jego oczach była nic nieznaczącym pyłkiem, który i tak trzeba niańczyć. Czemu? Za jakie grzechy? On nie chciał przecież.

Mężczyzna pokiwał głową i skierował się do miejsca, które wskazała przemiła bibliotekarka. Nie odezwał się do samej uczennicy, bo zrobił już to fin. Za to w drodze, gdy już znaleźli się na schodach po prostu zamruczał do swojego partnera, by ten był rozeznany w sytuacji.
- Dziewucha z NOT. Nie umie trzymać broni. Nowicjuszka. - zaśmiał się jeszcze potem i wpadł do pokoju, znajdującego się na zacnym końcu trasy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lut 25, 2015 6:45 pm

Wpakowała się w niezłe tarapaty. Czuła, że przynajmniej jeden z nauczycieli będzie chciał nią pozamiatać chodniki. I w sumie nie była daleka od prawdy, choć sama o tym nie wiedziała. Ale Mad to nie jest osoba, którą można zniżyć do poziomu podłogi, a nawet nie piśnie słówka sprzeciwu. Tak więc Gab może mieć bardzo trudne zadanie, o wiele trudniejsze niż Jola misję. Jedynie lekko oschły Ivari zdawał się być milszym aspektem tejże eskapady. Byleby tylko władająca nie przeżyła piekła. W takim wypadku to ona je zrobi, nawet jeśli groziłoby jej wydalenie z Shibusenu. Przecież ma gdzie wracać, nie?
Na słowa Fina tylko skinęła głową. Brawo, w końcu ktoś normalny. Za to mina blondyna ani trochę się jej nie podobała. Czyżby coś go rozśmieszyło? Dziwnie mówi albo ma coś na twarzy?
'No to panie nauczycielu, pogadamy sobie inaczej. Nie będzie pan traktował Polki jak śmiecia, przecież nie bez powodu jesteśmy nazywane najgroźniejszymi kobietami świata' - niebieskooka wygięła usta w niewinnym uśmiechu, jakby wcale nie miała do Gabriela żadnych zarzutów. Nie lubiła się z nim synchronizować. Gdy się jej to tym bardziej nie udawało, ten nie szczędził mocnych uwag i komentarzy. Madeleine bardzo dobrze je pamiętała. Dobrze się składało, bo ona również chciała przekazać mu kilka dobitnych słów. Może nawet nie kilka. Znając życie, nauczyciele będą trzymali ze sobą sztamę. Trudno. Nie pozwoli się tak traktować, nawet jeśli miałaby stracić w oczach Ivariego. Z drugiej strony jednak wierzyła w jego trzeźwy umysł. Co będzie, to będzie...
Długowłosy ruszył przed siebie, nie odzywając się do blondynki. Pięknie. Kolejny przykład niewychowania. Zapewne jak został nauczycielem, to w łebie mu się przewróciło. Nie przepuścił kobiety pierwszej! Co za tupet. Szybko ich dogoniła.
- Dobry zwyczaj nakazuje ustępować kobietom pierwszeństwa, nawet jeśli są młodsze i mają niższy status społeczny - powiedziała w miarę cicho, by nie przeszkadzać czytelnikom w bibliotece, lecz na tyle głośno, by tamci ją usłyszeli - No cóż, pan z tymi włosami to faktycznie wygląda jak bab... kobieta - jej cięty język się nieco rozpędził. W ostatniej chwili się poprawiła, choć pewnie i tak wobec Gaba będzie chamską prostaczką. Za to on wobec niej pruderyjnym egoistą. Dość niemiły początek misji.
- Więc zawsze można się pomylić - dodała, chichocząc pod nosem. Wcale nie żałowała tej uwagi. Z takimi osobami jak ona się nie zadziera. Nawet jeśli są w czymś gorsze. Ot, kwestia charakteru i moralności. Według Mad, pan blondas już to drugie naruszył.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lut 26, 2015 9:46 pm

Prawdziwie ciężka misja zapowiadała się nie dla Gabriela, który będzie musiał poniżać starającą się nie ugiąć dziewczynę, ani nawet ona, która bez umiejętności wyruszyła na zadanie, a dla Ivariego. Dlaczego? Cóż, będzie musiał to znosić. To nie tak, że nie da rady, bo przyjdzie mu to z łatwością. Ignorowanie miał opanowane do perfekcji, lecz sam fakt ich sprzeczek będzie z pewnością irytujący. No cóż, jakoś będzie musiał sobie poradzić.
Na słowa bibliotekarki kiwnął jedynie głową w zrozumieniu i nie odpowiadając nic więcej ruszył zaraz za Gabrielem, który po chwili podzielił się z nim garstką ważnych informacji. To, że była z NOT to wiedział i był świadom, iż jest nowicjuszką, lecz nie spodziewał się, że może nie umieć trzymać Broni, a szczególnie takiej jak blondyn, który niemalże całe zadanie dostrajania przejmował na siebie. Fin wykładał, a raczej uczył o duszach i jak je dostrajać, modyfikować, zatem sam był w tym wyjątkowo dobry. Nawet jego dusza była specyficzna pod tym względem i dostosowanie się do Gaba było dla niego dziecinnie proste. Nie uważał jednak, że dziewczyna jest jakaś gorsza - większość uczniów NOT ma problemy z dzierżeniem broni, lecz uczennica musi być wyjątkowo sprzeczna z psyche nauczycielka skoro nawet jego nie utrzyma.
- Rozumiem. - wyjaśniła się też sprawa do jakiej grupy przynależała. Zatem mieli dwójkę Władających i Magiczną Broń. Trio w tym stylu byłoby gorsze niż dwójka Broni i jeden Władający, lecz nie teraz. Ivy jako, że bał się korzystać z Magicznych Broni, to wykształcił umiejętności, które pozwalały mu walczyć całkowicie wręcz, korzystając jedynie z własnej siły. Pozwalało to sprawić, że dziewczyna mogła starać się korzystać z Gabriela. Ich efektywność będzie niska, ale chociaż wszyscy będą coś wnosić do sytuacji. No chyba, że sprawa stanie się poważna to Fin skorzysta z Broni, aby wykorzystać pełen potencjał. Na razie można było sobie gdybać.
Sam Ivari twierdził, że nowicjusze właśnie powinni wyruszać na proste misje, gdyż to w pojedynkach najszybciej się uczymy. Kiedy coś zagraża naszemu życiu lub zdrowiu to odrzucamy wszelkie błahostki i natychmiast skupiamy się na najważniejszym, a wtedy dostosowanie fal duszy staje się banalne. Oczywiście jeżeli ktoś nie wpadnie w panikę i nie pożre go stres. W walkach mogą się dać ponieść emocjom jedynie doświadczeni, dla których walka to jak oddychanie - nawet w najgorszej sytuacji nie zapomną co i jak.
Przemilczał uwagi uczennicy na temat kultury i aparycji Gabriela wiedząc dobrze, że ten odpowie - raczej nie popuści jej, a przynajmniej tak uważał Ivy. Postanowił nie komentować hipokryzji, by nie roztrząsać niepotrzebnego oraz całkowicie zbędnego w tym momencie tematu. Przyszedł tutaj, a raczej został zaciągnięty, by wykonać zadanie, nie dyskutować o dobrych zwyczajach i innych takich. Spojrzał na nią jedynie swoim chłodnym wzrokiem, którym później obdarował również blondyna. Zapowiadała się ciężka misja. No cóż, zatem, by nie narazić się na wysłuchiwanie komentarzy dziewczyny, stanął przy drzwiach i przepuścił ją przodem, aby samemu wejść na końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lut 26, 2015 10:42 pm

Drzwi do piwnicy zatrzasnęły się za grupką, w korytarz utonął w pół mroku. Niezbyt przyjemny zapach jedynie zasycał atmosferę, która idealnie nadawała się na wszystkie mroczne sprawunki jak gwałty czy walka nauczyciela z uczennicą. Niestety do żadnych rękoczynów jeszcze nie doszło.
Na końcu korytarza znajdowały się jedne, jedyne drzwi wykonane z nieco przegnitego już drewna. Okucia z domieszką miedzi pokryły się niebieskawą śniedzią. Dotychczas zamknięte, zostały otworzone przez Gabriela ze zgrzytem typowym dla zawiasów, które oliwę widziały wraz z narodzinami poprzedniego właściciela. Kolejne wnętrze także nie przyprawiało o zachwyt wszelakich dekoratorów. Podobny wystrój raczej nie napawał chęcią do życia. Tym razem jednak piwnica była znacznie większa, a prawie każdą wolną przestrzeń wypełniały regały z książkami.
Tuż na wprost drzwi znajdowało się biurko zawalone różnorodnymi papierami, które chyba nie powinny przebywać w tak wilgotnym miejscu.
Zaraz tylko, gdy już wszystkim udało się wejść do środka, zza jednego z regałów wyskoczył mężczyzna o dość nietypowej budowie ciała. Był dość wysoki, mierzący około 180cm. Jego lewa ręka była widocznie dłuższa o prawej, a jej palce nosiły na sobie blizny szycia. Miał czarne włosy bez problemu zakrywające kark i szare oczy o stalowym wręcz spojrzeniu. Połowę twarzy zakrywała specyficzna maska gazowa.
Przyjrzał się Wam, mrużąc lekko oczy, zupełnie jakby miał problem ze wzrokiem. Po sekundzie podszedł bliżej i skinął lekko głową.
- Witam. Państwo w sprawia zadania, jak mniemam?
Głos miał stłumiony, przypominający nieco szelest wiatru. Nie mówił głośno i przy niewielkiej nieuwadze coś z pewnością mogło uciec lub zostać źle zrozumiane. Nie wyglądało też na to, że ma zamiar to ustrojstwo z twarzy ściągnąć.
- Nie będę się silił na uprzejmości i nie zaproponuję herbaty. Potrzebuję byście odnaleźli dla mnie pewne zapiski znajdujące się gdzieś w okolicy jakiejś wiochy na Słowacji. Na ślepo nie będziecie szukać. Jest kilka mniej lub bardziej prawdopodobnych miejsc...
Osobnik wziął krótki wdech, który nie obył się bez odpowiedniej oprawy dźwiękowej.
- Notatki będą prawdopodobnie dziennikiem oprawionym w skórę. Mogą też znajdować się w jakiejś skrzyni. Zadanie nie jest trudne, raczej nic wam nie grozi. Na miejscu w razie czego będzie znana mi osoba, która może wam pomóc i która na miejscu da wam więcej szczegółów dotyczących potencjalnych miejsc. Nagroda po waszym powrocie. Jeżeli przyjmiecie zadanie, starajcie nie rzucać się w oczy i raczej działać skrycie. Wszystko oczywiście jest... legalne, ale wolę nie wchodzić w paradę niektórym osobom. Dodatkowe informacje, która uda wam się zdobyć będą premiowane. Jakieś pytania?
Mężczyzna odsunął krzesło, które stało na biurku i powoli na nim spoczął, cały czas utrzymując kontakt wzrokowy z grupką. Oparł łokcie o blat i oparł podbródek o dłoń.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Lut 27, 2015 12:00 am

To może czas na wytłumaczenie logiki Gabriela. Bo właściwie to ten mężczyzna nigdy nie miał złych intencji względem swoich uczniów. Naprawdę w życiu nie pomyślał o nich źle, łącznie z Madeleine. Jednakże miał już zakodowane w głowie, żeby nie traktować ich też dobrze. On był nauczycielem, oni bachorami, więc mieszanie tych dwóch światów nie wchodziło w grę. On miał ich nauczyć posługiwania się bronią w każdej sytuacji. To, że nie lubisz belfra nie zwalniało cię z obowiązku nauki niestety, a u niego każdy zdający musiał koniec końców dać radę unieść i walczyć jego osobą pod postacią broni. Może i to nie było zbyt miłe, jednak już nie raz jego poprzedni podopieczni przyszli mu podziękować za cudowną umiejętność, która zwała się lepsza synchronizacja z partnerem. Dewizą Gabriela stało się coś na kształt "nie musisz lubić nauczyciela, ważne, żebyś czegoś się nauczył", więc póki Mad nie przestanie się stawiać i będzie mieć zły stosunek do nauczyciela - nie przejdzie pierwszego etapu nauczania a co za tym idzie nie uda jej się walczyć jakąkolwiek bronią, bo Herondale zwyczajnie nie przepuści jej dalej. Stanowił bramkę wejściową do prawdziwego nauczania władających w Shibusen. Ot takie wytłumaczenie dla sytuacji między Mad a Gabrielkiem.
W dodatku on, ucząc już chwilkę w akademii, nauczył się co robić, a czego nie robić, w postępowaniu z uczniami. Dziewczyna nie była pierwszym i prawdopodobnie także nie ostatnim trudnym przypadkiem jaki czekał w karierze chłopaka. Na każdy jak dotąd znajdywał sobie inne sposoby. I tak właśnie jej szczekanie nie robiło na nim żadnego wrażenia. Nawet najmniejszego. Oczywiście mógł się bawić w jej grę, ale po co? Zachowywać się jak dziecko? On sobie poczeka, aż ona załapie, że to on stoi jej na przeszkodzie dalszej nauki. Jest być albo nie być. Kłapanie ozorem raczej nie zrobi jej dobrze. Także wpakowanie się przed nią było jak najbardziej celowe. Na wzmiankę o włosach przeczesał je długimi palcami i zaśmiał się. Urocza dziewczynka.
- Brzmisz jak desperatka troszkę. Jednak zamiast na mojej płci powinnaś bardziej skupić się na misji, na której jesteś. - użył do upomnienia swojego nauczycielskiego głosu, który zajeżdżał z lekka szorstkością. Miało to na celu ucięcie i pokazanie Mad, że powinna przestać zanim to się zaczęło. Bo sama polka (chyba nią była, mężczyzna starał się nie wnikać) posiadała w swojej ograniczonej głowie za małe pojęcie o tym jaką osobą może stać się Gabriel. Ona sobie teraz będzie prostaczką, a w nagrodę zostanie udupiona na lekcji. A za utrudnianie misji chyba można dać jakieś dodatkowe kary... Tak. Dla osób komentujących wygląd Gabrysia nie było żadnych, nawet najmniejszych taryf ulgowych. Całe szczęście na misji mieli Ivariego. Poczaruje z duszami (co oczywiście nie zaliczy egzaminu mad), a także może i sama laska weźmie go w łapki. Choć osobiście wolał, żeby nie trzymała go jeszcze w sytuacjach zagrożenia. O wiele pewniej czuł się, gdy ktoś doświadczony dzierżył jego osobę na misjach i w prawdziwych walkach.

Gdy już znaleźli się szczęśliwie w środku pomieszczenia, samego Gabriela nie zdziwił fakt tego jak wygląda koleś ich przyjmujący. Widział już dużo rzeczy w swoim życiu, a ta nie zaliczała do najgorszych, więc po prostu przyjął to do wiadomości, nie rozwodząc się nad historią tego człowieka. Wątpił, że w ogóle chce ją znać. Słuchał go uważnie, w milczeniu, rejestrując w pamięci jak najwięcej przydatnych szczegółów. Właściwie nie interesowała go kwestia legalności tej misji. No bo zadanie to zadanie. Skoro wisiało na tablicy ogłoszeń, to znaczy, że mogli je wykonać z czystym sumieniem. Wystarczyło znaleźć notatki? Bułka z masłem, nawet uczennica da sobie radę. Skoro żadnych walk, to mógł chociaż przez chwilę spokojnie odetchnąć o życie tej tam zdziecinniałej panny z adhd. No bo przecież... Jak to super wice mówiła? Śmierć dzieciaków równa się masie papierkowej roboty. Tego nikt nie chciał. No i też, bo każdy uczeń to jednak uczeń i żyć powinien. Raczej. Chyba, że będzie nadal głupio pyskować nauczycielowi jak podstawówka. A może w Polsce tak to działa po prostu? Anyway, chłopak postanowił się nad tym zbytnio nie głowić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Mar 01, 2015 10:40 pm

To były ostatnie słowa, jakie wypowiedziała. Więcej języka nie chciała sobie strzępić. Bo po co? Zanosiło się, że Gabriel jest równie nieustępliwy jak ona, więc ta wymiana zdań mogłaby trwać bez końca. Biedne uszy Ivariego. Jego wzrok w pełni przekazywał, co nauczyciel przeżywa w towarzystwie blond dwójki.
Ten drugi przepuścił ją w drzwiach, pewnie dla świętego spokoju, ale i tak Mad się to spodobało. Kiwnęła mu głową w podzięce, wchodząc do pomieszczenia, które okazało się być zmurszałą norą. Wszystko pasowało - regały z książkami, biurko zawalone papierami oraz ten wszędobylski smród. Jola myślała, że amerykańskie biblioteki są chociaż ciut bardziej zadbane niż te polskie, pamiętające PRL. Najwyraźniej się myliła. Najbardziej zdziwił ją jednak pokrzywiony gość w masce gazowej. Odkąd odkryli wraz z bratem Shibusen, jej życie coraz bardziej przypominało jakiś dziwny film fantasy z domieszką sci-fi. Ludzie zamieniający się bronie, wiedźmy, potwory, czarodzieje... Przecież nie ćpała, a czuła się jak w złym śnie. A teraz ten gnom. Dziwadło, lecz nie to teraz interesowało dziewczynę.
Spokojnie wysłuchała jego słów, przy czym uspokoiła się znacznie. Miała znaleźć jakieś notatki, nic prostszego. To czy jest NOT czy nie NOT, wcale nie grało roli. No i nie będzie musiała zaś się mordować z trzymaniem blondasa w rękach. Jeszcze tego by brakowało!
- Ja pytań nie mam. W sumie, to już mogę wyruszać - założyła ręce na biodrach, uśmiechając się lekko. Miała kilka postanowień i nadziei na tą misję. Po pierwsze - nie wdawać się z Gabem z dyskusję. Dwa - choć troszeczkę lepiej poznać Ivariego. Trzy - być może pierwsza zaliczona misja. Cztery - w końcu coś zarobić i wyrwać się wreszcie z tej szkoły dziwolągów. Będzie tęsknić za bratem...
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Mar 02, 2015 10:21 pm

Może i Ivari był tutaj kilkukrotnie, lecz nie miał pojęcia, że ta biblioteka skrywała takie pomieszczenie oraz tak specyficznego osobnika w nim. Nie zagłębiał się myślami szukając wyjaśnień czy czegokolwiek. Nie obchodziło go to, najważniejsze było zadanie, które musiał wykonać. Jedyne co go drażniło to specyficzna wilgoć jaką dało się wyczuć, a dokładniej to, że niektóre woluminy znajdowały się w tak nieodpowiednim miejscu, które wspomagało jedynie proces niszczenia. To nie było coś na tyle mocnego, by zmusić go do jakiejś interwencji słownej, zresztą - nie jego sprawa, lecz szkoda mu było. Taka natura człowieka zauroczonego książkami, a raczej ich zawartością.
Na pytanie zleceniodawcy o powód ich przybycia kiwnął jedynie głową, nie było konieczności odzywania się. W milczeniu wysłuchiwał co ten mówił krótko analizując podane przez niego informacje. Cóż, zadanie nie wydawało się trudne, ani nawet wymagające. Będzie dobrą okazją na odprężenie się chyba, że coś jest ukryte pod prostotą misji. W to jednak również nie wnikał, co trzeba będzie to zrobi, by osiągnąć cel i tyle. Jest nauczycielem, zatem nawet jak z banalnego poziomu zmieni się na trudny, to i tak musi podołać oraz jest poniekąd przygotowany. Gorzej z uczennicą, którą w takiej sytuacji musiałby bronić. Jednak nie należy zakładać tak negatywnego scenariusza.
- A ja mam pytanie, które chciałbym zadać zanim wyruszymy. - rozpoczął spoglądając raz na Gabriela, raz na dziewczynę. Nie podobało mu się, że tak się pośpieszyli nie poznając pewnego szczegółu. To wskazywało na ich impulsywność i brak chwili pomyślunku. Lepiej wiedzieć za dużo, niż za mało. - Kim są te inne osoby? By ich unikać powinniśmy coś o nich wiedzieć. Jak wyglądają, co potrafią i czy to są zwyczajni ludzie, a może nie? - zapytał mówiąc cicho, ciszej niż zanim tutaj wszedł. Pomieszczenie nie wydawało się wymagać donośniejszego tonu. Ivy miał nadzieję, że to zwyczajnie wpływowi ludzie, a nie Wiedźmy, Czarodzieje czy inni podobni. Zadanie zdawało się być proste, ale w tym przypadku pod uwagę nie byli brani właśnie ci inni chętni na poszukiwany dziennik. Czym on był i co w sobie zawierał - nie obchodziło to Fina, nie pomogłoby to mu znacznie w wykonaniu misji, a zleceniodawca mógłby stwierdzić, że Ivari zbytnio się interesuję to sprawą. Źle również zabrzmiało mu "oprawionym w skórę" - nie wiedzieć czemu na myśl przywiodło mu to ludzką skórę. Wiedział, że na świecie istnieją takie księgi, lecz były jedynie reliktem, a nie czymś, co można było normalnie używać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Mar 05, 2015 8:58 pm

Niezadawanie pytań było jednocześnie całkiem przyjemną rzeczą, ale też niepokojącą. Z pewnością cieszący był fakt, że nie padło w tym momencie żadne głupie zapytanie, szczególnie od strony blondynki, którą osobnik nieznany zdawał się dość bacznie obserwować od wejścia do wewnątrz. Dodatkowo nie trzeba było dawać wymijających odpowiedzi albo kłamać. Tak, to było bardzo dobre, bo te czynności raczej nie wychodziły mu najlepiej. Z drugiej strony... Milczenie zdawało się być oznaką braku zaangażowania i niejakiego myślenia. W końcu każda osoba myśląca nie szłaby na głęboką wodę bez wcześniejszego zapoznania się z topografią terenu czy innymi bzdetami. Na szczęście jeden z nauczycieli wykazał się jakąś inicjatywą.
- Osoby te po prostu bronią swoich odwiecznych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego. W składzie ich społeczności można znaleźć zarówno ludzi jak i istoty magiczne, ale też zapewne władających i bronie. Nie są zorganizowani i nie do was będą mieli pretensje, więc raczej nie ma o co się martwić. Jeszcze jakieś pytania? Jeżeli nie proponuję iść się przygotować na jutrzejszy wylot...
 

/// Jeżeli nie chce wam się już nic zadawać to z/t mi won zrobić, pouzupełniać pola profilu, wpisać linki do KT/KP, a ja zaraz zrobię sobie temat z wioską.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Mar 18, 2015 3:43 pm

Koniec końców Gabriel kręcił na to nosem. I to mocno, bo naprawdę nie podobało mu się zachowanie uczennicy i nie miał ochoty na spędzanie z nią misji. Co innego pewnie Ivari, bo on był jebanym dębem na środku jeziora. Jego nie mogło ruszyć nic, no oczywiście. Gdzie było drugie dno tej historii? To miało być specjalne zadanie, które rozkruszy jego biedne sumienie na miliard części. Chciał, żeby jakaś dziwna kobieta przy tym była? Nie. I choć prawdopodobnie jego partner myślał inaczej, on zwyczajnie nie wytrzymał, złapał Mad za rękę i wywalił z biblioteki, gadając coś o niebezpieczeństwie, tajności i innych takich duperelach.

Gdy chłopak powrócił do składziku w miarę względnej ciszy, uprzednio upewniając się, że uczennica zniknęła i nie potoczy się za nim, było już chyba po czasie na pytania, a pan bibliotekarz akurat kończył swoją wypowiedź. Gabriel miał niemalże stu procentową pewność, że Ivari weźmie każdą możliwą informację, którą tylko zdoła i nie zostawi ich w sytuacji, w której czegoś zapomną. Mógł mieć do niego zaufanie po prostu, wypracowane przez kilka ostatnich lat. Ale tutaj akurat widział same pozytywy.

W sumie zastanawiające były te dziwne osoby. Jeżeli to bronie, wtedy można przypuszczać kilka opcji. Delikwenci, którzy ukończyli naukę w Shibusen, ale nie dali rady jakoś wyżej się wspiąć, ludzie w ogóle nie uczący się tam, a jakimś cudem na własną rękę, trzecia to zwyczajnie stojący po stronie wiedźm i czarodziejów. Chłopak w myślach sobie poukładał wszystkie informacje, które potrzebował, a następnie złapał Ivariego za rękę i pociągnął go do wyjścia.
- To my już nie będziemy przeszkadzać, tylko ulotnimy się i przygotujemy. - rzucił niedbale, ciągnąc biednego fina za sobą. Czuł się dobrze. Dawno nie mieli razem misji. Gabryś i Vari, znowu razem!

[z/t] x2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Mar 19, 2015 8:47 pm

Przemilczał zabawy Shibusenu, które polegały na wyrzucaniu chętnych na misję. Jemu to wszystko było jedne. Zaoszczędzi trochę, a wszystko i tak będzie wykonane. Nie protestował zatem, a nawet lekko się uśmiechnął. Chyba. Ciężko było powiedzieć.
Nim jednak Gabriel z Ivarim opuścili jego zacny przybytek rzucił jeszcze im na pożegnanie zdjęcie jakiejś blondynki w wieku około 25 lat, która niezbyt przyjaźnie uśmiechała się do kamery. Widać było, że nie należała do najgrzeczniejszych dziewczynek.
- Anna Kowal. Będzie na was czekać i w razie czego pomoże. Wszystkie zdobycze przekażcie jej.

Pomachał im jeszcze do widzenia lekko anemicznie, po czym zajął się oprawianiem książek.
>> http://deathcity.forumpl.net/t384-cachtice#1413
Powrót do góry Go down

avatar
Czarodziej
Posty : 13
Data dołączenia : 09/04/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Sie 28, 2015 7:47 pm

Kiedy myślisz o cichym miejscu przychodzi Ci do głowy całkiem szybko biblioteka. Niestety, większej bzdury Asher nie słyszał. Cisza nie podlegała dyskusji, była czymś pozbawionym jakiegokolwiek dźwięku wydawanego przez tych obrzydliwych ludzi, dlatego jak można było nazwać ten budynek wypełniony szmerami krzeseł i szelestem kartek cichym? Irytowało to Czarodzieja, lecz nie mógł ukryć, że sam wolał przyjść do tego miejsca, niż innych dostępnych w okolicy. Tutaj chociaż częściowo dało się odciąć od zgiełku tak dokuczliwego w centrum miasta.
Nawet drzwi do tego miejsca nie były pozbawione wad, gdyż ich jęknięcie rozległo się po całym, sporym pomieszczeniu. Czarnowłosy natychmiast wyczuł ilość kurzu jaki znajdował się w powietrzu, który natychmiast zaczął drażnić jego nos. Całe szczęście, że nie miał manii czystości otoczenia, a jedynie własną. Jego ciało musiało być zadbane, czyste, pachnące, lecz wszystko inne już nie. Ostrożnie zamknął za sobą drzwi i ruszył obok bibliotekarki.
- Dzień dobry. - powiedział swoim melodyjnym głosem delikatnie kłaniając się i uśmiechając w jej stronę. Kolejna z ważnych cech Ashera - zachowanie kultury. Chamstwo było dla niego czymś obrzydliwym, nie potrafił znieść braku wychowania. Może i był mordercą, ale z klasą. Nie uważał, że zabijanie w imię wznioślejszego celu jest gorsze niż brak tak podstawowych zasad savoir vivre.
Jego twarz natychmiast znów przyjęła swoją spokojną minę. Ruszył między długimi regałami pełnymi książek i kurzu. Spoglądał co chwilę na lewo i prawo dostrzegając, że praktycznie nikogo tutaj niema. Może to ta wczesna pora? W końcu była dopiero dziesiąta, uczniowie byli w szkole, a dorośli w pracy. Jedynie osoby z nadmiarem wolnego czasu mogły sobie pozwolić na luksus oddania się lekturze. Skręcił w jedną z alejek po prawej stronie, gdyż dotarł do upragnionej części. Przeszedł kawałek spoglądając na rzędy tomiszczy, aż w końcu ujrzał znany mu grzbiet - dzieło, do którego zawsze wracał. Coś tak klasycznego, "Uczta" Platona. Wyciągnął upragniony utwór i otworzył na samym początku. Z uśmiechem wziął głęboki wdech, przymknął oczy, aby przygotować się do kolejnej rozkoszy duchowej. Po tym krótkim rytuale przeszedł do czytania, powolnego, z przerwami na oderwanie wzroku i zastanowienie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nauczyciel
Posty : 13
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Sie 29, 2015 6:03 pm

Diana wychodząc ze szkoły zaczęła zastanawiać się gdzie powinna pójść. Miejsce bowiem, które miała wybrać, musiało być dla niej jak najlepszym schronieniem przed światem na następne parę godzin. Nikogo chyba nie dziwił fakt, że kobieta potrzebowała chwili wytchnienia, odpoczynku i parę minut na poukładanie sobie w głowie wszystkich ostatnich wydarzeń. Nie mogła stawić czoła ludziom w takim stanie emocjonalnym. Pierwszy raz w swoim życiu poczuła się przytłoczona, a że nikt w szkole nie kwapił się do pomocy, to na myśl przyszła jej jedynie ucieczka do spokojnego azylu. Pierwszym skojarzeniem z takim właśnie miejscem była biblioteka. Nie, nie taka szkolna, oczywiście. Za dużo ludzi by jej tam szukało. Wicedyrektorka stwierdziła, że najlepiej będzie, jeśli uda się do biblioteki znajdującej się na peryferiach Death City. Kto by wpadł na pomysł, że osoba jej pokroju właśnie tam się schowa? Nikt. Będą jej szukać w galerii handlowej, ewentualnie w apartamencie.

Wchodząc do cichego pomieszczenia, Diana starała się zachować tak, jak powinna. Może miała swój temperament, ale umiała dostosować się do sytuacji i miejsca, w jakim się znajdywała. Tu musiała być możliwie jak najciszej i właśnie to było jej głównym celem. Poza tym, gdyby była głośno, to zwróciłaby na siebie niepotrzebną uwagę. Niektórzy mogli ją kojarzyć ze szkoły, a wtedy jej cudowny plan ucieczki od problemów szlag by trafił. Nie to, żeby sama biblioteka pękała w szwach od ludzi. Oprócz niej znajdowało się tu może kilka osób, które po prostu oddawały się czytaniu. No tak, bo w końcu to się robi w bibliotece, pomyślała i skierowała się w stronę zakurzonych regałów. Kroczyła między nimi właściwie tylko jednym okiem obserwując zmieniające się szybko tytuły. Tak szczerze, to nie wiedziała nawet w jakim dokładnie dziale przebywa. Zgarnęła jakąkolwiek książkę, pierwszą z brzegu, i usadowiła się w jednym z pustych kątów biblioteki wraz z nią.

Gdy otworzyła książkę na losowej stronie zapatrzyła się w dywan przed sobą. Naprawdę nie miała teraz głowy do czytania czegokolwiek, a tom miała na swoich kolanach tylko dlatego, że w takim miejscu chyba powinno się oddawać lekturze. Ktoś o bystrym oku pewnie zauważyłby, że wicedyrektorka wcale nic nie czyta, właśnie dlatego Diana przysiadła w kącie, w którym raczej nie powinna być zauważona i przyłapana. Jakkolwiek to brzmi. Dopiero teraz przyszło jej do głowy, że powinna przywitać się z bibliotekarzem, ale po chwili zdała sobie sprawę z tego, że człowiek pewnie ją zrozumie. Wiedział najlepiej co się dzieje w Shibusen. Swoją drogą kobieta miała nadzieję, że jeśli komukolwiek przyjdzie do głowy jej tu szukać, to mężczyzna jej nie wyda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t159-gdzie-jest-moj-konik-tatusiu

avatar
Czarodziej
Posty : 13
Data dołączenia : 09/04/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Sie 31, 2015 3:15 am

Od małego Asher był wyjątkowo ciekawskim dzieckiem i akurat ta cecha mimo wszystkich jego problemów pozostała niezmienna. Efektem zachowania cząstki dawnego siebie było poznawanie wielu ludzi. Rozmowy z nieznajomymi, wymiany poglądów, obserwacja. To był z pewnością jego żywioł. Teraz tak stojąc między regałami oddał swoją uwagę lekturze. Nieśpiesznie pochłaniał ją, aż usłyszał, że ktoś wszedł do biblioteki. Nie miał zamiaru wychylać się, aby sprawdzić czy może zna tę osobę, jednak to ona skręciła w sąsiedni regał z książkami, który akurat był na widoku. Samej kobiety nie znał osobiście, lecz rozmowy z przypadkowymi ludźmi, a także uczniami Shibusenu sprawiły, iż dobrze wiedział jakie stanowisko obejmuje. Każdy wyrażał się "wicedyrektorka", dlatego jej imię było dla niego zagadką. Możliwość porozmawiania właśnie z nią była wyjątkowo kusząca dla Czarodzieja, chociaż brak mu było początkowo motywacji. Kto wie jakie zdolności ma zastępczyni samego Śmierci. Szalę przechyliło jednak dostrzeżenie, że zupełnie nie patrząc na książki wybrała jedną i nawet nie sprawdzając czy to właściwa ruszyła dalej. Panicz Nightlie powoli zamknął swoją lekturę, aby ruszyć spojrzeć na to co robi jego obiekt obserwacji. Akurat zasiadała na krześle w rogu biblioteki, zupełnie odosobniona. Dobór tego miejsca, fakt, że wybrała losową stronę, trzymanie odwrotnie książki oraz jej wzrok wlepiony w podłogę świadczył, iż jednak nie przyszła tutaj poznać historię zawartą na kartkach. Chciała odpocząć prawdopodobnie, oderwać się od problemów. Asher zupełnie jej się nie dziwił, w końcu w całym Death City krążyły plotki o zaginięciu Śmierci, którego już od bardzo dawna nie widać, a właśnie samym Shibusenem podobno kierowała teraz właśnie Wicedyrektor, więc miała sporo na głowie. Jeżeli wierzyć temu wszystkiemu, to właśnie wewnętrzna struktura szkoły trzymała się jedynie na jej osobie oraz wątpliwej odpowiedzialności nauczycieli, którzy władzy właściwej nie mieli. Czy mogła zdarzyć się lepsza okazja na poczynienie pierwszego kroku ku osiągnięciu perfekcyjnej ciszy duchowej? Raczej nie, dlatego Czarodziej musiał zaryzykować i to bardziej niż chciał. Morderstwo w miejscu publicznym jakim jest biblioteka, to z pewnością coś zagrażającego jego misji wyciszenia świata. Mógł tutaj polec, nie miał planu, a musiał zlikwidować kogoś, kogo umiejętności mogą być na wysokim poziomie, zaś on ich zupełnie nie zna. Nie podobało mu się to, jednak sytuacja go zmuszała. Nie mógł jej śledzić, aby sprawdzić kiedy będzie odosobniona. Nie potrafił tego robić, a też narażał się na wykrycie. Wtedy byłby w jeszcze gorszej sytuacji. Zabójstwa w bibliotece nikt się nie spodziewa, chociaż był jeden wielki minus - przyszedł tutaj z mieczem przy boku, jak zawsze i jak wielu innych mieszkańców Death City, jednak gdy ciało będzie ranione mieczem, to od razu całe podejrzenia spłynął na niego. Będzie to pewne, że on ją zabił.
Ruszył w jej stronę spokojnym krokiem, jej wzrok zdawał się być nieobecny, on zaś zachował spokój, na jego twarzy był delikatny uśmiech, aby nadać nieco przyjaźniejszego wyglądu.
- Ciekawy sposób czytania. - powiedział stonowanym głosem powoli wyciągając dłoń w stronę jej książki, która była odwrotnie niż być powinna. Postanowił obrócić jej lekturę w dłoniach samemu dotykając jej ręki, jakby przypadkiem. - Absolute Stilte. - powiedział nazwę zaklęcia, które powinno zadziałać nawet i bez tego. Sama ofiara nie powinna odczuć niczego szczególnego. - To znaczy, absolutna cisza. Biblioteka nie jest tak daleka od tego. Dobre miejsce, by uspokoić myśli, prawda? - zapytał już zabierając dłoń. Teraz musiał sprowokować ją do mówienia i to dużo albo tego obrzydliwego szeptania. - Wybacz mi mój brak kultury, jestem Walter, miło mi panią poznać. - powiedział wystawiając dłoń do uścisku, którą zamierzał ująć jej oraz ucałować upewniając się, że zaklęcie zostało rzucone poprzez ponowne rzucenie go. Mogło być nałożone tylko raz, więc musiało zadziałać. Zaraz po tym położył swoją książkę na stoliku przed nią i wskazał palcem na krzesło naprzeciwko.
- Mógłbym się dosiąść? - zapytał z delikatnym uśmiechem mając nadzieję, że kobieta zgodzi się. W jakiś sposób w końcu musiał poprowadzić z nią dyskusję. Musiał, od tego zależały w tym momencie losy jego rozkosznej misji zaprowadzenia ciszy. Teraz już był gotowy na wszystko. Show must go on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nauczyciel
Posty : 13
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Sie 31, 2015 8:53 pm

Nikt nie mógł się dziwić temu, że Diana w pierwszej chwili w ogóle nie zauważyła postaci Ashera w bibliotece. Choć może i to zrobiła, lecz nie przywiązała do jego osoby większej uwagi? Sama nie miała w zwyczaju przyglądać się innym ludziom, a co dopiero zagadywać obcych, także zdziwiła się, gdy mężczyzna do niej podszedł, oraz przywitał się kulturalnie. W pierwszym momencie kobieta na ten gest chciała zwyczajnie kazać mu odejść. Przyłapała się na tym, że właściwie miała gotową niezbyt miłą odpowiedź, jednak w porę ugryzła się w język. W jakim świetle postawiłoby ją to? Westchnęła głęboko, przyglądając się jak czarodziej poprawia jej książkę. No tak, odwrócona. Aż tak się przejęła akademią, że nie zauważyła czegoś takiego? Ostatnio miała wrażenie, że jej życie zmienia się w rollercoaster. Szybki, nieprzewidywalny, a na jego końcu po prostu wymiotujesz w najbliższych krzakach. Albo jeszcze w trakcie. I plamisz sobie najładniejsza sukienkę. Tak właśnie czuła się Diana. Jej wygodna egzystencja zmieniła się wtedy, gdy zaczęła dbać o tych głupich uczniów Shibusen. Czasem zastanawiała się, po ci mi to było? Mogłam odmówić, mogłam po prostu nie przejmować się tym wszystkim. Zawsze myślała, że gdy jakiś uczeń umrze, to jedynym jej problemem będzie papierkowa robota. Tak naprawdę wicedyrektorka bardzo chciała powrotu tych spokojnych dla szkoły czasów. Jedyne z czego mogła się cieszyć to fakt, że nikt jeszcze nie umarł na terenie samej placówki. To, nie wiedzieć czemu, podnosiło ją na duchu. Lekko, ale jednak coś.
- Witam - powiedziała zwyczajnie i zamknęła książkę na swoich kolanach w chwili, w której mężczyzna zabrał swoją rękę. Nie było co się oszukiwać. Tak naprawdę nie interesowała się nią ani trochę. Podała mu dłoń nie podejrzewając go właściwie o żadne złe intencje. Kto przewidziałby, że jakiś czarodziej zacznie urządzać morderstwo w bibliotece publicznej? Nawet przez myśl jej nie przeszło, że może w każdej chwili po prostu umrzeć. - Mam na imię Diana, proszę bardzo. Nie to, żeby ktokolwiek inny miał zająć to miejsce. - dodała, uśmiechając się nieznacznie. Niezbyt widziała jakąkolwiek rozmowę, ale trochę kultury w sobie miała. Jedyne nad czym kobieta się zastanawiała, to czy Walter ją zna. Może podszedł do niej wcale nie przypadkiem? Nawet to jednak nie zbudziło w niej podejrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t159-gdzie-jest-moj-konik-tatusiu

avatar
Czarodziej
Posty : 13
Data dołączenia : 09/04/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Wrz 06, 2015 3:16 am

Zaklęcie zadziałało, to było pewne. Spokojnie po przywitaniu się i uzyskaniu odpowiedzi Asher usiadł naprzeciwko dziewczyny. Nie podał jej swojego właściwego nazwiska, gdyż nie był pewien czy słyszała o nim przypadkiem. W końcu zamordował on swoich rodziców, którym nie raz i nie dwa zdarzyło się współpracować z Shibusenem. Wiadomo, podejrzenia spadły na niego, jednak w świecie magicznym raczej nikt nie wiedział jak wygląda, chociaż imię mogło być znane, a co dopiero nazwisko, które poprzez jego ojca było synonimem potęgi magicznej. W dalszym ciągu jego syn nie miał co się z nim równać, gdyby nie podstępny plan nie miałby szans z pokonaniem głowy rodziny Nightlie. Tak więc Dianie podał jedno z dwóch swoich imion, których nie używa w rozmowach. Prawdopodobieństwo wykrycia go zmalało w ten sposób, a on nie został zmuszony, aby skłamać. Przynajmniej nie do końca. Nie robiło mu to wielkiej różnicy jeżeli chodziło o taką misję jak wyciszenie świata, jednak kultura wymagała bycia prawdomównym, więc o ile się dało, to o tyle starał się nie podawać fałszu.
- Jeżeli mogę, to zajmę Ci chwilkę czasu, chociaż wyglądałaś jakbyś chciała odpocząć od świata. - powiedział wciąż z delikatnym uśmiechem na twarzy. Przysiadając się rozpiął swoją marynarkę oraz poprawił miecz, aby ten nie uderzył o mebel tworząc huk. - Wybacz mi moją bezpośredniość, lecz chciałem jedynie spytać czy to Ty jesteś tą młodą, zdolną absolwentką Shibusenu, która została Wicedyrektorką? - zadał pytanie, po czym pokiwał dłonią jakby zaprzeczając czemuś. - Przepraszam, zapomnij, pewnie od tych problemów chcesz się uwolnić, a ja swoim brakiem taktu przypominam Ci o nich. W prawdzie nie chciałem rozmawiać o tym, a jedynie zająć Cię chwilą pogawędki oderwanej od znojów rzeczywistości. - dodał po chwili. W ten sprytny sposób z góry założył, że ma rację, więc jeżeli nie zaprzeczy temu - będzie potwierdzenie. Liczył jednak, że Diana potwierdzi jego słowa, bo nie chciał zabijać przypadkowej osoby, która mogłaby jeszcze przez długi czas cieszyć się swoim głośnym życiem, aby na końcu, w dniu właściwego wyciszenia zaznać prawdziwej przyjemności ciszy. Zabójstwem w bibliotece ryzykował bardzo wiele, a to zagrażało jego wizji, lepiej nie podejmować takich starań, dla kogoś zupełnie niezwiązanego z tym hałaśliwym Shibusenem.
- Skąd pochodzisz? Twój akcent brzmi nieco na mowę brytyjską, chociaż mogę się mylić. Ja wywodzę się z Holandii, co może być słyszalne mimo licznych nauk, a nawet mieszkania w Anglii. - postanowił pociągnąć temat zupełnie inny niż Death City, Shibusen albo inne rzeczy związane z jej problemami, aby w ostatnich chwilach jej życia nie musiała się martwić. Oczywiście w ostatnich o ile zmusi ją do dalszej rozmowy, gdyż musiała mówić więcej. Tego wymagało zaklęcie.


//Jeszcze 67% do zakończenia zaklęcia. 16 słów x 2% + 1% za ciche zachowanie = 33%


Ostatnio zmieniony przez Asher dnia Nie Wrz 06, 2015 6:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nauczyciel
Posty : 13
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Wrz 06, 2015 9:26 am

Diana zapatrzyła się na swojego towarzysza w zamyśleniu, początkowo nie rejestrując w ogóle wypowiadanych przez niego słów. To nie tak, że skądś go kojarzyła. On po prostu wyglądał dość interesująco i dziwnie. Kobieta nie umiała tego określić. Po prostu ten człowiek miał dziwną aurę. Choć może nie do końca był przedstawicielem akurat tej grupy? Nie mogła tego skreślić, jednak jeśli wiedział o Shibusen, a na dodatek miał świadomość tego co się tam dzieje… to mógł być magiczną bronią, władającym, lub co gorsza czarodziejem czy wiedźmą. Jak dotąd nie zdecydowała się na odejście od niego. Postanowiła kontynuować rozmowę na kulturalnym poziomie. W końcu przecież szansa na to, że jest człowiekiem, który po prostu był dobrze poinformowany wciąż istniała. Mała, bo mała, jednak nie darowałaby sobie robić rozróby w bibliotece, bo ktoś dał jej jeden powód do zawahania się nad prawdomównością. Może pogawędka nie była taka zła?
- Spokojnie. Wszystko w porządku. Proszę się nie przejmować - powiedziała ostrożnie, ukazując swój leciutki uśmiech. Ręce wciąż trzymała na książce, a oczy nadal wpatrywały się badawczo w twarz jej rozmówcy, jakby to stamtąd miała wyczytać jakiekolwiek jego intencje. Nie miała ona jednak żadnego „daru”, więc na nic to nie wychodziło. Człowiek jak człowiek. Pewnie niepotrzebnie się zmartwiła po prostu. Może to przez wydarzenia w Shibusen prawdopodobnie zauważyła go jako potencjalne zagrożenie? Musiała to zwyczajnie zignorować. - W istocie pochodzę z Anglii. I może jestem absolwentką Shibusen, jednak na pewno nie najlepszą - dodała z zawstydzoną miną. W końcu nie często ktoś ją podejrzewał o bycie kimś najlepszym. W szkole nie miała jakiejś specjalnej reputacji, oprócz tego, że po prostu piastowała stanowisko drugiej po śmierciu. Westchnęła do siebie, na powrót przypominając sobie jaki sajgon trwa właściwie w tym momencie w Akademii. Poczuła, że powinna tam wrócić. Że musi iść i próbować to ogarnąć. Chowanie się nie było najlepszym wyjściem w tej sytuacji. Wstała, a książka spadła na podłogę. - Muszę już iść. Szkoła ma teraz nienajlepszy okres, jak sam wiesz. Potrzebują mnie - mówiąc to sięgnęła po przedmiot, który leżał na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t159-gdzie-jest-moj-konik-tatusiu

avatar
Czarodziej
Posty : 13
Data dołączenia : 09/04/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Wrz 14, 2015 12:31 am

Z delikatnym uśmiechem Asher słuchał dziewczyny. Mistrzowsko opanowana kontrola zachowań, którą musiał wyćwiczyć w walce ze schizofrenią oraz mizofonią była przydatna również w takich sytuacjach. Diana miała za chwilę umrzeć, może nawet na jego oczach, zaś on najzwyczajniej w świecie wydawał się jedynie kulturalnym, tajemniczym młodzieńcem, który lubi niekiedy pogawędzić. Nawet jego pytania były przemyślane, zachowywał pełne pozory bycia jedynie nieco ekscentrycznym mężczyzną o jakich wyjątkowo łatwo w Death City. Trafił ze swoim przypuszczeniem, że wicedyrektorka pochodziła z Anglii. Spędził tam trochę czasu i wysłuchał wielu rozmów co sprawiło, że bardzo dobrze znał akcent brytyjski, który był zresztą tak charakterystyczny. Nie dało się pomylić go z żadnym innym.
- Skromność to brakująca na tym świecie cecha. Jestem jednak pewien, że coś w Tobie być musi skoro objęłaś tak odpowiedzialne stanowisko. - odparł zgodnie z jego przekonaniem. Twierdziła, że nie była najzdolniejszą z absolwentów, aczkolwiek to właśnie ona została zastępczynią samego Boga Śmierci. Albo dyrektor dostrzegł w niej coś, czego ona sama w sobie dostrzec nie potrafiła, albo był niekompetentny dając taką pozycję przypadkowej osobie z własnego widzimisię. Czarodziej dostrzegł, że mimo odpowiedzi na jego pytania, to rozmówczyni wciąż jest wyjątkowo nieufna. W czymś zawalił, lecz nie miał pojęcia w czym. Chociaż równie dobrze to Diana była czujna i ostrożna oraz dziwnym wydał jej się tak rozpoczęty dialog. Ostatecznie problemem była ekscentryczność Ashera, której nie dało się zaradzić, nawet jeżeli chciał.
Nagle książka spadła uderzając o podłogę. Stłumiony huk rozszedł się po bibliotece, zaś mężczyzna wyprzedził sprawczynię w podniesieniu lektury, którą chciał jej oddać, lecz gdy usłyszał, że wychodzi postanowił zatrzymać ją.
- Odniosę książkę w takim razie za Ciebie. Miło było mi poznać panienkę. Życzę miłego dnia i rychłego końca problemów. - powiedział i lekko kiwnął głową. Oj tak, będzie szybki koniec zmartwień. Odwrócił się i ruszył między regałami wsuwając książkę w odpowiednie miejsce, w to, w którym być powinna. Były na niej wcześniejsze odciski jego palców, a pośród tak wielu woluminów ten zostawiony obok ciała mógł nie być często wybierany do czytania przez co jego ślady byłyby równie świeże co ofiary, a to pozwoliłoby mieć jakiś trop w stronę Ashera. Co innego krzesło - jego używało z pewnością codziennie wiele osób, odciski jeżeli nawet zostały zostawione, to w połączeniu z innymi raczej nie będą właściwe. Ot trochę ostrożności. Powolnym krokiem Czarodziej akurat udał się za jakimś młodym chłopakiem, który również postanowił opuścić budynek. Na pożegnanie uśmiechnął się oraz kiwnął głową do bibliotekarki, a ta odpowiedziała mu samym kiwnięciem. Widocznie nie należała do tych co często uśmiechają się. Spokojnie wyszedł za młodzieńcem i ruszył w swoją stronę, a dokładniej do własnego mieszkania, by ukryć się na jeden lub dwa dni. Tak na wszelki wypadek.

z/t

//Ponad 100% Diana nie żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nauczyciel
Posty : 13
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Wrz 14, 2015 10:41 am

Młoda kobieta do samego końca miała tylko przeczucia w sprawie intencji swojego rozmówcy. Nie przerodziło się to w nic ponadto, choć może gdyby bardziej ostrożnie zareagowałaby, gdy intuicja podpowiadała jej niebezpieczeństwo, żyłaby trochę dłużej na tym świecie. W walce fizycznej, Diana nie miała sobie równych. Małą ilością broni mogła władać, ale gdy tylko z jakąś się wpasowała tworzyli całkiem niepokonany duet. Błędem było założenie, że zostanie zaatakowana fizycznie, jednak to też do niej dotarło za późno. Nie spodziewała się czaru, którego nie wykryje na czas. Właściwie zauważyła, że coś jest mocno nie tak dopiero, gdy plecy czarodzieja zniknęły za regałem wraz z książką, która prawdopodobnie mogła stanowić jedyną poszlakę dla osoby pragnącej dowiedzieć się kto dokonał morderstwa w bibliotece. Ta przerażająca myśl przeleciała dość szybko przez głowę władającej. Nagle ogarnęła ją zupełna cisza. Jak to jest umierać? Zawsze ją to zastanawiało, lecz nigdy nie próbowała sobie tego wyobrazić. To prawda, absolwenci i uczniowie tej szkoły bardzo krótko chodzili po świecie. Czując jak jej serce przestało bić zamknęła oczy.

Uderzenie drobnego ciała o podłogę zakończyło linię życia Diany Blake. Nauczycielki, a potem wicedyrektorki Akademii Shibusen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t159-gdzie-jest-moj-konik-tatusiu
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-