IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Lis 03, 2015 9:16 pm

Matko, on chce mnie zabić! Przecież przez ten ciągły śmiech nie mogę normalnie oddychać! Zasłoniłam ręką usta, żeby nie nosiło mojego głosu po całym shibusenie - w końcu, cholera, akademik męski, nie żeński, a jak ktoś się przypałęta żeby to sprawdzić, to może być cieplutko.
- O nie... Czekanie... Nie przeżyję oczekiwania...! - wykonałam coś a'la teatralne omdlenie i zachichotałam. Po chwili jednak, kiedy znowu wspomniał o jej rodzinie...
- Nie wydaje mi się, by byli "poważnym zagrożeniem". Prawie całe dnie spędzaliśmy razem. Nie mieliby jak tego przede mną ukryć, bo... Byłam bardzo ciekawskim dzieckiem. - westchnęłam, z tęsknotą wspominając dawne czasy. - A jeśli przed prawie całą dobę byli w domu, to jakie mieli szanse zrobić cokolwiek, o czym bym nie wiedziała? Wybacz, nie wydaje mi się, by ich działania mogły tak po prostu sprowokować Shibusen. - cały czas mówiłam z na wpół zaciśniętym gardłem. Próba przypomnienia sobie wszystkich szczegółów była dość bolesna, zważywszy na mój wiek w tamtym czasie... No i ogólnie to nawet teraz mocno bym to przeżyła, przecież to nie są takie proste sprawy.
Złapałam się za głowę, łokcie oparłam na swoich kolanach.
Myśl... Myśl... Myśl... Myśl... MYŚL... MYŚL!
- Nie, nie przypominam sobie niczego, co mogłoby im "pomóc" w tej sprawie... - stwierdziłam po chwili.
Moment, jakieś twarze... Ich twarze. ICH twarze.
Ale... Widziałam je niedawno... Tylko... Gdzie?
Moment. Sekundka...
Zdjęcie. Hamowałam swoje ruchy jak tylko mogłam. Nie podbiegłam do tego zdjęcia tyko dlatego właśnie. Delikatnie wzięłam je w ręce.
Nienienienienienienienienienienie.
Spokój... Spokój...
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Stłum w sobie emocje, nie czuj nic...
Odłożyłam ramkę w jej poprzednie miejsce.
Spokój, myśl o spokoju... Nie myśl o krwi...
W mojej głowie jedna myśl goniła drugą.
Nie pokazuj po sobie niczego... Niczego...
Ten świat jest mały... Bardzo mały nawet.
Nie wypowiadaj ani słowa... Jeśli wybuchniesz, będzie koniec...
Złożyłam twarz w dłonie. Oparłam głowę o kolana.
To... niesprawiedliwe... mój świat ponownie rozsypał się w drobny mak.
Uciec? Czy nie uciekać i przyjąć na siebie tę prawdę?
Walczyć? Czy poddać się, by kiedy indziej tę bitwę musieć stoczyć?

Spokojnie, dziecko...
Zaczęłam nucić jakąś melodię, która kojarzyła mi się z dzieciństwem. Wszystko, byleby nie zrobić czegoś, czego będę potem żałowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Lis 07, 2015 7:42 pm

Kofu w pierwszej chwili nie zrozumiał o co jej chodzi. Nagle ucichła, jakby zapadła się w sobie, po prostu ni stąd ni zowąd oklapła jak za wcześnie wyciągnięte z piekarnika ciasto. Zmarszczył brwi, podążył za jej wzrokiem i zobaczył jak wpatruje się w zdjęcie z Halloween. On nie widział w nim nic takiego, ale potem.. poczuł ukłucie w sercu. Krótkie, jedno, potem drugie. Przyśpieszony oddech, ciężki oddech.
Co miał powiedzieć? Co jeśli to właśnie Gekko i Lun zabili jej rodzinę? Nie umiał się ustosunkować, bo.. w takim razie to ona zabiła ich? Czy ona ich zabiła? Nie mówiła kiedy to było. Jeśli rok temu to.. wtedy.. no właśnie, to wtedy co? Wywali ją stąd? Będzie chciał się zemścić? To nie brzmi poważnie, a Kofu chciał być poważny.
- Castaneis, kiedy twoja rodzina zginęła? - spytał siadając na łóżku i podpierając dłonią brodę, a rękę na kolanie. Serce mu biło bardzo szybko, ale wyglądał bardziej na zrezygnowanego. Nagle zupka straciła swoją zupkową magię, bo rzeczywistość sprzedała im sierpowego po twarzy. Kofu dał radę, ale Cast wyglądała na znokautowaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Lis 07, 2015 7:52 pm

Zaczęłam drżeć. Wszystko, byle powstrzymać swój zwierzęcy instynkt. Nie czułam się tutaj bezpiecznie i równocześnie nie tak dawno zaczęłam je uważać za przytulne i ciepłe... Kofu uznałam za swojego pana, a teraz, gdy... Gdy zobaczyłam...
Nic się nie zmieniło.
Moment zajęło mi uświadomienie sobie tego. Nawet, jeśli moją rodzinę wybił jego krewniak... On nie jest taki sam. Nie czułam, żeby był skłonny zrobić mi krzywdę. Trochę się uspokoiłam.
- Cztery lata temu. - odpowiedziałam drżącym jeszcze głosem. W zasadzie... Moment...
Moja zemsta miałaby polegać na zabiciu winowajców... A prośba Kofu dotyczyłaby ich znalezienia i uratowania w razie potrzeby... Obiecałam mu. Że mu pomogę. I słowa dotrzymam. Choćbym nie wiem jak nienawidziła tej dwójki, to złożyłam przysięgę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Lis 07, 2015 8:02 pm

Jej nie ulżyło może, ale mu owszem. Ona mogła go nienawidzić, ale on nie mógł nienawidzić jej, bo to nie ona go zabiła. Poczuł się dziwnie z tym, że wielokrotnie nagabywał, z Cinnie, Gekko i Luna, by opowiadali im o swoich misjach. Nawet bardzo dziwnie, bo jakby nie było, podniecał się morderstwami. Miał jednak usprawiedliwienie - zawsze uprzedzali ich, że jest to koniecznością i każda ofiara na to zasługuje. Czemu więc zabili jej rodzinę, jeśli to nie było konieczne? Czy to mogła być dyktatura Shibusenu, który widział w nich to zło? A może miało mieć to formę zwykłego usunięcia prężnie rozwijającej się rodziny, która w przyszłości mogła zagrozić rasie ludzkiej? Mieszanie i te sprawy..
- Zaginęli rok temu, a Shibusen już ich uznał za zmarłych. Bałem się, że ich zaginięcie mogło mieć coś wspólnego z tobą, ale.. to nie to. - odparł nawet nie próbując złapać z nią kontaktu wzrokowego. Czuł się niezręcznie, chociaż ręce miał dwie.
- Gdybyśmy poprowadzili śledztwo.. Może udałoby się odnaleźć powód? Czemu musieli ro zrobić? Wiem, że to brzmi jak usprawiedliwienie, ale rozkaz Shibusen to rozkaz. Misja to misja. Pewnie nie byli świadomi tego, że byliście neutralni. - dodał po chwili i dopiero wtedy spróbował. Złapał ją za dłoń sprawnie omijając paznokcie. Ścisnął ją, drugą ręką złapał dziewczynę lekko za podbródek i obrócił w swoją stronę, tak by na niego spojrzała.
- Chcesz znaleźć odpowiedzi? - spytał unosząc lekko brew. Jego rude włosy były jakieś bardziej rude, tak jakby nabierały koloru wraz z pasującymi do siebie elementami układanki zaginięcia brata. Mogli wzajemnie sobie pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Lis 07, 2015 8:20 pm

- Miałoby coś wspólnego ze mną, gdybym się na nich natknęła przed spotkaniem z tobą. Wtedy albo oni by zginęli albo ja... Ostatnie cztery lata żyłam tylko dla zemsty... - powiedziałam mu kompletnie szczerze. - Teraz jednak, skoro są dla ciebie ważni, nie stanie się im z mojej strony krzywda, przyrzekam... - w ten sposób wyrzekłam się wszystkiego, co napędzało moje życie przez tyle lat. Nie mogę powiedzieć, żeby przyszło mi to łatwo, w końcu zabili najbliższych mi ludzi... Będę musiała ze sobą walczyć, ale podołam.
Po chwili, gdy skończył mówić o śledztwie, poczułam jego rękę na swojej. Ale...
Obrócił moją głowę w swoim kierunku. Spojrzałam prosto w jego oczy.
- Poniekąd rozumiem, że rozkaz może być wartością naczelną... Ja... Chcę wiedzieć. Chcę znać wszystkie okoliczności. Ta wiedza nie zwróci życia moim rodzicom, ale może zrozumiem... - odwróciłam lekko wzrok. Nie wiedziałam, co mam czuć. Wszystko stało się tak szybko, że nie potrafiłam myśleć normalnie... Aktualnie miałam ochotę zresetować się kompletnie. Zasnąć i zbudzić się już bez tych wszystkich emocji.
Ale... Ciepło jego ręki...
Moje usta wykrzywiły się w niezauważalnym niemal uśmiechu. Miotałam się między wściekłością, żalem, radością i jeszcze kilkoma innymi uczuciami.
Mój ogon lekko poruszał się to w jedną, to w drugą stronę. Nie mogłam skupić się na jednym, konkretnym uczuciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Lis 13, 2015 5:33 pm

Jeśli Castaneis chciała znaleźć odpowiedzi.. to będą musieli wykorzystać własny zapał. Zniszczyć przeszkody, zagłębić się we wspomnienia, by znaleźć wszystko co mogłoby ich przybliżyć do tego. Zapowiadała się trudna sytuacja, a wciąż miał gdzieś z tyłu głowy, że jednak dwie osoby to za mało. Wiadomo, Cast miała swoje niesamowite umiejętności, ale Kofu.. Kofu był bezbronny. Umiał tylko robić zupki i grać w salonie gier. Co to dawało? Nic!
Westchnął cicho i znów spuścił wzrok. Zauważył, że ona się rozpogodziła odrobinę, więc nie chciał pogarszać sytuacji. Uczucia na bok, skupmy się na tym co jest teraz.
- Od dyrekcji niczego się nie dowiemy, mają swoje sprawy. Słyszałem, że trwają jakieś ważne poszukiwania. Musimy działać na własną rękę, ale przede wszystkim.. Znaleźć sojusznika. Sojuszników. Kogoś, kto ma ten sam interes co my. Nie będzie to proste, ale jest to konieczne. W walce jestem bezużyteczny.- Kiwnął głową, podniósł się z łóżka i przeszedł po pokoju trzymając się w zadumie za podbródek.
- Może nauczyciel? Najpierw trzeba by znaleźć raporty. Potem podążyć tropem mojego brata. Mogą wiedzieć więcej o rozkazie.. jeśli żyją. - Myślał na głos, ale wciąż pamiętał, że Castaneis jest z nim w pokoju. Po kilku rundkach przystanął i złapał za zupkę, upił porządny łyk gorącego płynu i wrócił na miejsce z przed powstania. Nie mógł myśleć na pusty brzuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Lis 13, 2015 6:00 pm

- Rozumiem... - zamyśliłam się. Nie znałam na tym świecie praktycznie nikogo, kto mógłby nam pomóc. Trzeba więc polegać na jego znajomościach i na szczęściu, że będziemy w stanie znaleźć kogoś na własną rękę. W zasadzie byłam głodna, ale moje potrzeby na ten moment straciły na znaczeniu.
- W miarę dobrze znam tylko ciebie, więc poza tobą nie znajdę nikogo, kto mógłby nam pomóc... - oparłam głowę na rękach.
- Skoro uważasz, że we dwójkę nie damy sobie rady, to pewnie masz rację... Ale w jaki sposób znaleźć ludzi skłonnych nam pomóc? Co gorsza... Jak dobrać się do raportów? - kiedy tak pomyślałam o tym wszystkim, co dzieli nas od pomyślnego początku sprawy... Poczułam się bezsilna. Znam się trochę na walce, trochę na przeżyciu w różnych warunkach... Umiem tropić, w końcu jestem psem. Ale na wszystkich bogów, nie wiem, w jaki sposób mam choćby zacząć to wszystko...
- Masz... Masz jakiś pomysł? Ja... - urwałam. Przecież wie, że ja nie wiem, przecież gdybym wiedziała, powiedziałabym mu to. Westchnęłam. Co mogę zrobić w takiej sytuacji..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Lis 14, 2015 11:50 pm

Kofu nie chciał panikować, bo wystarczyło pomyśleć. Musieli zyska zaufanie jakiegoś nauczyciela, dołączyć do drużyny pierścienia jeszcze jakiegoś kozaka pełnego zemsty ew. przyszłego Sherlocka lubiącego zagadki i.. Rudy przede wszystkim chciał spojrzeć na to jak na układanie scenariusza do filmu, który ma swój początek, rozwinięcie i jakieś zakończenie. Jeśli ich the end będzie szczęśliwy to lepiej dla nich.
- Poszukam w szkole jakiegoś nauczyciela. Nie wiem kto może nam pomóc, ale.. się dowiem. - Wciąż kiwał głową w zamyśleniu. Własne myśli pochłonęły go doszczętnie, trzymał się realu wisząc na włosku Castaneis, bo to właśnie fakt, że ona jest obok trzymał go przy mówieniu też do niej, nie tylko do siebie.
- W szkole jest pełno osób żądnych zemsty na potworach. Wystarczy się rozejrzeć za jakimś kozakiem z za dużym ego. - Pierwszy raz odkąd wspomnieli o sprawie, uśmiechnął się, ale szczerze. Nie mieli co panikować, jak będzie trzeba to załatwią to sami.
- Mogę postarać się o artefakt dla siebie, ale.. to poważna sprawa, muszę o tym pomyśleć. - A czym był te artefakty? Niektórzy dostawali je prawie na wejściu, ale Kofu nie chciał. Nie widział potrzeby. Miał starszego brata, czego miał się bać? Musi więc się postarać, żeby go zdobyć na własną rękę.
- Jedz swoją zupkę. - odparł wskazując ruchem głowy jeszcze parujące danie. Rudy właśnie dokończył swoje i mimo ostrego smaku, prawie się nie skrzywił. Tylko trochę się zaczerwienił na policzkach i ustach, tyle. Co za człowiek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Lis 15, 2015 1:36 pm

Jego pewność siebie była dość... Budująca, muszę to przyznać. W sumie szybko zbudował swój plan... Nie ma co się dziwić, w końcu zna Shibusen i ludzi, którzy tutaj mieszkają i trenują. Ja wiem dość niewiele, w końcu dopiero niedawno tu przybyłam, nie zdążyłam jeszcze zdobyć zbyt wielu informacji.
- Plan jest dobry. - stwierdziłam z uśmiechem. - Cóż, tak długo jak nie będą chcieli mnie zabić... Zbyt często... - brałam to pod uwagę. W końcu jak ktoś szuka zemsty na potworach, to co go powstrzyma przed próbą zamordowania mnie? Dopóki przeżyję i Kofu przeżyje, reszta rzeczy mnie nie interesuje.
- Pierwsze słyszę o jakimś artefakcie... Nie do końca rozumiem na jakiej zasadzie miałby działać, mógłbyś mi wytłumaczyć? - spytałam zupełnie szczerze. Przy okazji wstałam z łóżka. Zupka była jeszcze dość ciepła. Pomimo to wzięłam ją w ręce i zaczęłam powoli pić. Usiadłam obok niego z powrotem. Przyjemne ciepło rozlewało się po moim ciele. Chyba dochodziłam psychicznie do siebie po tej całej rozmowie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pon Lis 16, 2015 6:18 pm

Jeśli mają zamiar stać się towarzyszami, w takiej sytuacji Kofu mógł jej powiedzieć to i owo. Niech mówią co chcą, może i to lekkomyślne, ale nie miał serca jej nie zaufać. Pomyśleć chociażby, że jest wrogiem. A artefakt tylko uświadomi ją w tym, że nawet ludzie w Shibusen są groźni.
- Każdy człowiek w Shibusen może mieć swój artefakt. Taki żeton, który pozwala mu na przywołanie sobie zwierzaka. Do obrony czy też ofensywy, no jak kto woli. Ja nie skorzystałem, ale nadrobię to. Dla dobra powodzenia misji, oczywiście. - odparł odkładając miskę. Złapało go zmęczenie. Całkiem spore. Ten natłok wrażeń.. Normalnie coś niesamowitego! Jednego dnia pomógł i uzyskał pomoc, na której będą bazować najważniejsze momenty i sam fakt jego zemsty. Co za dzień!
- Idziemy zaraz spać, nie? Na tym drugim łóżku nikt nie sypia, nie mam współlokatora, czuj się jak u siebie w wyrku. - powiedział przeciągając się mocno, aż salwą strzyknęło mu kilka kości. W jednej chwili był okropnie podniecony nowymi njusami, a teraz.. śpiąca, ruda miotła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pon Lis 16, 2015 10:44 pm

Słuchałam całego jego wywodu. Z jednej strony... Jeżeli każdy z tych ludzi miałby taki artefakt, to gdyby wszyscy przywołali swoje stworzenia na raz... Taka armia byłaby dość spora. Nie zawsze może byłyby to stwory silne, ale w takiej ilości... Nie miałoby to większego znaczenia. Z drugiej strony było to dość logiczne, biorąc pod uwagę zagrożenie, które z pewnością towarzyszyło mieszkańcom Death City, czyż nie?
Co zaś do samego Kofu... W zasadzie... Każda pomoc się przyda, jasne. Zwłaszcza, gdybym, dla przykładu, została sprzątnięta z pola bitwy. To mogłoby być jego "dodatkowe ubezpieczenie".
- Całkiem... Ciekawa opcja. - stwierdziłam. - Zwłaszcza zważywszy na to, jak bardzo potrzebujemy każdej pomocy... - wzięłam kolejny łyk zupki. I kolejny.
- O... Dziękuję! - machnęłam kilka razy ogonem. Nie będę musiała wracać się do swojego mieszkania... I jeszcze zostanę tutaj, gdzie mi dobrze!
Wstałam z jego łóżka, żeby dać mu opcję ogarnięcia sobie miejsca do spania. Przeszłam parę kroków do "mojego" łóżka i usadziłam tyłek tak, żeby plecami opierać się o jego krawędź. Zabrałam się za dokańczanie zupki, co jakiś czas zerkałam oczywiście na Kofu, ale w ten sposób, by nie poczuł się stalkowany. Nie o to przecież mi chodziło!
Niespecjalnie spieszyło mi się, by skończyć to przepyszne danie. W końcu kto wie kiedy następnym razem tu zawitam... Trzeba smakować każdą chwilę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Czw Lis 19, 2015 5:06 pm

Dziewczyna zabrała się w końcu za swoją zupkę, a Kofu zaczął szykować się do snu. Było już dość późno, nie miał jutro szkoły, ale dzisiejszy dzień zmęczył go bardzobardzo, chociaż początek się nie zapowiadał. Pozrzucał ze swojego łóżka wszystko co mogłoby przeszkodzić, uchylił na chwilkę okno, żeby do pokoju dostało się świeże powietrze i odłożył miseczkę na szafkę. Jutro to posprząta, teraz nie ma co latać między łazienką a pokojem.
- Wystarczy ci pościel czy chcesz kocyk? - spytał trzymając w jednej ręce koc. Jakby tak spojrzeć wstecz to rzadko organizował piżamkowe party czy inne takie. Nie miał zbyt wielu kolegów, więc nie miał kogo zapraszać. Zawsze miał oddzielny pokój, nie dzielił go z Gekko. Cinnie sypiała w gościnnym jak przyjeżdżali w odwiedziny.. Sam jak palec!
- Zaraz zamknę okno, tylko chcę przewietrzyć trochę. - dodał po chwili wskazując głową w tamtą stronę, wyjął coś z szafki nocnej i.. i nagle schylił się zamaszyście. Rude włosie zawisło ku dołowi, zaczął się czesać, po chwili znów się podniósł i zaczesał do tyłu, potem znów do przodu.. Aż zgarnął grzywkę i spiął ją gumką na czubku głowy. Wyglądał całkiem śmiesznie, ale to był jego sposób na nie obudzenie się z pierdolnikiem nie do opanowania.
- Właściwie nie spytałem czy chcesz wziąć prysznic.. Znaczy, jeśli chcesz to jakoś mógłbym cię przetransportować do łazienki na korytarzu. Pamiętaj jednak, że to może być najbardziej niebezpieczny prysznic w twoim życiu! - odparł, ni to na poważnie ni to prześmiewczo, takim misz-masz. Oczywiście parsknął śmiechem, brakowało mu przy mówieniu latarki, którą mógł sobie poświecić na twarz nadając sytuacji mrocznego klimatu. Z kiteczką na głowie na pewno byłoby strasznie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Czw Lis 19, 2015 5:51 pm

Uśmiechnęłam się do niego znad zupki. Przełknęłam to, co miałam w ustach.
- Myślę, że sama pościel mi wystarczy, dziękuję. - dopiłam do końca danie bogów. O tak, dobra zupka na koniec dnia, i to jeszcze wypita w doborowym towarzystwie! Nie masz chyba na tym świecie lepszej rzeczy. Pomijając oczywiście głaskanie...
Na jego stwierdzenie o oknie tylko przytaknęłam. Jego okno, może z nim zrobić co chce w końcu! Otworzyć na oścież, uchylnie, zamknąć, wyjąć z zawiasów! Ma tyle opcji. Wstałam i położyłam kubeczek tuż obok jego miseczki. /// leżącej na etażereczce przy ścianieńce... ///
Po chwili byłam świadkiem jak jego włosy wykonały grupowego brekdensa, po czym pięknie ułożyły się w ogarnięty sposób. Miałam ochotę im zaklaskać ale zmieniłam zdanie. Kobieta zmienną jest, ot co!
- W zasadzie... Przydałoby się zmyć z siebie zapach mokrego psa... - zachichotałam. - I w sumie... Przecież to będzie proste. Wystarczy że zmienię się w psiaka na sterydach. Przecież każdy w tych czasach chodzi do łazienki tylko w towarzystwie psa-kulturysty! - poziom mojego śmieszkowania zdawał się dążyć do nieskończoności.
- A na miejscu jakoś będę musiała dać sobie radę... Ale jestem dużą dziewczynką, nie martw się! - naprawdę, niedługo trzeba będzie zwiększyć skalę dla mojego dowcipu ciętego jak nóż do masła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Czw Lis 19, 2015 9:54 pm

Kobieta chciała się wykąpać, to normalne. Sam by poszedł, ale stwierdził, że pójdzie rano. Kiwnął głową z wymalowanym "challange accepted" na twarzy i złapał za czysty ręcznik i swoją kosmetyczkę, w które był jakiś męski żel pod prysznic i równie męski co żel, szampon.
- Damskich ani psich nie mam, z braku laku zapachniesz miętą. - odparł uśmiechając się. Potem rozejrzał się po pokoju, rzucił jej jeszcze swoją, suchą, bluzę z kapturem i wyjrzał na korytarz. Cisza przerywana chrapaniem z końca korytarza i nic więcej. Męski akademik widocznie nie żył dzisiaj własnym życiem i dobrze - będą mieli spokój.
Kiwnął na nią ręką i po cichu ruszył w stronę łazienek. O dziwo, rudy ninja dawał radę i nic nie było prawie słychać, więc dobra nasza. Obrócił się czy Cast idzie za nim. No, musiała iść, a łazienki na szczęście blisko.
W końcu dotarł pierwszy, otworzył cicho drzwi i wślizgnął się do środka. Było tam dość duszno, niewielkie pomieszczenie z rzędem umywalek i lustrami, drzwiami do toalet i parą do pryszniców. Dwóch. Nikogo w środku, bezpiecznie.
- Luksusów nie ma, ale przynajmniej nikt się nie napatoczy. - odparł jeszcze, kiwnął głową jakby przytakując czy tez zapewniając siebie, że tak będzie i wskazał głową drzwi do pomieszczenia z prysznicem. - Feel free. - dodał .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Czw Lis 19, 2015 10:54 pm

- Męskie zapachy są bardzo fajne... - przyjęłam od niego wszystko z uśmiechem. W sumie dał mi wszystko... Byłam mu za to wdzięczna... Bardzo wdzięczna. Po chwili podążyłam za nim. Rozglądałam się po pustych, pogrążonych w ciemności, korytarzach. Podziwiałam architekturę wnętrz... Ale myślami dalej błądziłam w kierunku przyszłej misji... I Kofu, który szedł przede mną. Westchnęłam bardzo cicho. Może prysznic mnie uspokoi...
Kiedy tylko przekroczyłam drzwi łazienki, stwierdziłam, że nie jest tak źle. W zasadzie było nawet całkiem znośnie.
- Jest dobrze, zdarzało mi się myć w znacznie gorszych warunkach! - uśmiechnęłam się promiennie. W sumie odruchowo chciałam zacząć się rozbierać, ale przypomniałam sobie, że Kofu nie czułby się z tym dobrze... Dlatego też kroki poniosły mnie w stronę prysznica. Tylko który wybrać...?
A, walniem prawy.
W sumie z początku stwierdziłam, że nie będę się zamykać, było mi to obojętne, czy ktoś mnie tak zobaczy, czy nie. Ponownie jednak zrobiłam tak, żeby dla obu stron było ok. Jakby ktoś inny wszedł, to wtedy zawsze bezpieczniej...
Rozebrałam się, a wszystko, co do mnie należało, położyłam na górnej ściance prysznica. Tuż obok poszedł ręcznik (tak, żebym była w stanie szybko po niego sięgnąć), a "towary miętowe" poszły na półeczkę przy baterii prysznicowej. Włączyłam wodę. Poleciała zimna, jak zwykle to bywa.
Nie zrobiło to na mnie szczególnego wrażenia, bywało zimniej, zwłaszcza kiedy nie udawało mi się znaleźć pracy w zimie...
Jedynie moje ciało pokryła gęsia skórka. Uczucie całkiem przyjemne...
Woda powoli zmieniała temperaturę. Cieplutko... Tak...
Czułam jak wszystko, co złe, spływa ze mnie wraz z tym ciepłem. Mogłabym tak spędzić z godzinę, może więcej... Ale troszeczkę przyspieszyłam bieg wydarzeń. Nałożyłam na sobie to, co dostałam od Kofu. Ten zapach...
Mogłabym się napawać tym wszystkim przez długi, długi czas.
Zaczęłam nucić. Mogłam się pochwalić może niekoniecznie pięknym, ale z pewnością czystym głosem. Nie przejmowałam się szczególnie obecną porą, bo po co...
Woda stawała się coraz cieplejsza...
Koniec, nie ma co dłużej sterczeć pod tą wodą, i tak trochę zbyt długo...
Wytarłam się ręcznikiem na tyle porządnie, na ile się dało (skupiając się bardzo na włosach, taką masę ciężko wysuszyć), po czym nałożyłam na siebie jego bluzę. Wyszłam z kabiny. Wyglądałam jakbym narodziła się na nowo. No psia bogini normalnie!
Dobra, może nie aż tak, ale...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Lis 22, 2015 2:11 am

A Kofu musiał poczekać. Nie zapowiadało się, ze wyjdzie po pięciu minutach tak jak to faceci mają w zwyczaju, więc trzeba było się czymś zająć. Tylko czym? Postał trochę przed lustrem robiąc głupie miny, przeszedł się w tę i z powrotem po łazience.. Potem wyszedł na chwilę i po dosłownie chwili wrócił z miskami po zupkach i kubkami po herbacie + jakieś inne diszyse. Wymył, wypłukał i jakoś akurat jak skończył, to Castaneis wyszła z pod prysznica. Od razu lepiej wyglądała, widocznie potrzebowała takiego ciepłego prysznica bardzobardzo. Kofu mógł się przyczynić do comebacku psiej boginki, więc tyle dobrze z tego rudego życia.
Wrócili szybko do pokoju, zamknął drzwi i odetchnął. Był szczerze zdziwiony tym, że wszystko poszło jak z płatka. Widocznie dzisiaj szczęście im sprzyjało z całą mocą, więc nie mogli narzekać. Poczuł się senny, ziewnął szeroko. Mokre naczynia odłożył na ręcznik, który służył za prowizoryczną suszarkę. Ręcznik dziewczyny wrzucił do kosza na pranie. Mogli iść spać, odsapnąć po stresującym dniu, a nad jutrem będą zastanawiać się jutro.
- Można śpiulkać. - stwierdził inteligentnie, ziewnął raz jeszcze, zgasił światło upewniając się wcześniej, że dziewczyna jest gotowa i położył się na wspak własnego łóżka. Potem niezdarnie przekręcił się w odpowiednią stronę, zarzucił na siebie kołdrę i odetchnął zakrywając przedramieniem rękę. Czuł dziwną atmosferę, może trochę napiętą.. Cóż, ni zawsze śpi się z kobietą w jednym pokoju. W dodatku nielegalnie.
- Dobranoc, Castaneis. Jak coś to budź mnie bez skrupułów. - odparł i leżał tak dłuższą chwilę czekając aż sen grzecznie przyjdzie. Dzisiaj nie zaśnie szybko, ale zmęczenie i tak weźmie górę. Jak zawsze. Chyba, że ta będzie miała ochotę podyskutować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Lis 22, 2015 1:16 pm

Uświadomiłam sobie, jak bardzo potrzebowałam tego prysznica. Wszystkie emocje, które zdążyły się wokół mnie nagromadzić przez te  godziny, znikły, zostawiając po sobie tylko rozluźnienie i radość z tego, że jestem i mam do kogo ryjek otworzyć. W zasadzie nie spieszyłabym się specjalnie z przechodzeniem z łazienki do pokoju Kofu, ale z drugiej strony byłam świadoma zagrożenia, które może wystąpić, jeśli ktoś by mnie zauważył.
Kiedy już doszliśmy do pokoju, chciałam ogarnąć wszystko, co powinnam, ale Kofu zrobił to za mnie. Nie pozostało mi nic, tylko walnąć się pod kołdrę...
Zrobiłam to więc, wydając przy tym dziwne dźwięki. W sumie łóżko było bardzo miękkie... Przyzwyczaiłam się już do mojej twardej pryczy, a tutaj szło się utopić w tym wszystkim.
Nie, nie narzekałam, po prostu... Mimo ogólnego rozluźnienia i zadowolenia i tego wszystkiego... Nie byłam w stanie zasnąć. Usiadłam więc tak, żeby mieć plecy oparte o ścianę i zerknęłam w kierunku Kofu.
- Dobranoc... Ja chyba nie zasnę. - uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam swoje kolana. Ten dzień był szalony i tyle.
Nie czułam się może w pełni sił, ale w dalszym ciągu spanie zdawało się być zbyt odległą możliwością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Lis 22, 2015 1:59 pm

Jakby się dłużej zastanowić, to Kofu widział w tej drobnej istotce tylko i wyłącznie materiał na najlepszą przyjaciółkę. Nie czuł się przy niej spięty, właściwie to nawet jej psia obecność nie rozpraszała go, a nawet rozluźniała. Tak jak spędzanie czasu przy ulubionym futrzaku, oczywiście nie porównując jej do byle futrzaka.
Teraz, będąc zmęczonym, nawet fakt, że ona spoglądała na niego cały czas, chociażby kątem oka, nie był jakoś specjalnie rażący. Nie męczyło go to, może w jakiś sposób był tego świadom, ale wciąż.. powoli zaczynał nawet usypiać. Nie minęło dziesięć minut i już nie było rudego. Rozluźnił się, oddech zwolnił i zaczął być miarowy. Potem obrócił się na bok w stronę dziewczyny, a dłoń zawisła luźno poza łóżkiem. Ciekawie kiedy Cast zaśnie..? Może spróbuje wziąć przykład z Kofu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Lis 22, 2015 4:32 pm

Podłożyłam sobie poduszkę za głowę. Patrzyłam, jak Kofu majtał się na swoim łóżku, cały czas usiłując zasnąć. Mnie jednak nie dane było poczuć zbawiennych objęć Morfeusza... Siedziałam w absolutnym bezruchu i obserwowałam Rudego.
Po jakimś czasie jednak poczułam, że nie wysiedzę tak długo. Albo ruch, albo spanie, stanu pośredniego długo bym nie wytrzymała... A jako, że w zasadzie nie miałam nic do roboty, postanowiłam się ogarnąć - w końcu dzisiaj (nie licząc tej odrobiny biegania) nie miałam żadnego wysiłku fizycznego... Jeszcze się spasę i będę nie pies, tylko tocząca się, futrzasta kuleczka!
"No dobra, nie będę go przecież budzić." - stwierdziłam i powoli zdjęłam z siebie kołdrę. Powoli zwlekłam się z łóżka.
"Od czego by tu... Chyba standardowo pompki..." - bezszelestnie ułożyłam się w pozycji początkowej i zaczęłam serię...
W zasadzie przy standardowej wersji męczę się bardzo powoli. Po którejś zrobionej już dziesiątce przeszłam więc do wersji "jednoręcznej". Tu było już trochę trudniej, ale dalej nie na tyle, bym musiała się martwić. Starałam się oddychać jak najciszej, w końcu Kofu mógł już zasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Lis 27, 2015 12:20 pm

Chciała go obudzić czy też nie - Kofu wyrwany z sennego letargu zmarszczył brwi próbując na nowo przyzwyczaić oczy do ciemności. Światło księżyca wpadające do pokoju z okna pomogło mu w tym i tak ujrzał Castaneis robiącą.. pompki. Uniósł brew, zdziwił się trochę, może wypadałoby spytać co się stało?
- Nie wybiegałaś się dzisiaj? - spytał lekko zachrypniętym głosem. Powoli się rozbudzał co nie sprzyjało spaniu, ale czuł, że i tak jak na nowo uśnie to zaśnie w kilka minut. Tak jak wcześniej zresztą.
- Ja jak nie mogę spać to piję ciepłą herbatę i od razu się kładę. Działa. - dodał po chwili. Spojrzał w stronę czajnika, zastanowił się chwile. No, nie będzie mu się dobrze spać, jeśli ona nie zaśnie, więc musiał coś z tym zrobić.
- Pompuj, a ja zrobię ci herbatę. - odparł uśmiechając się lekko. Nie kłopotało go to, chciał zadbać o swojego gościa.. nawet o tak późnej godzinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Lis 27, 2015 9:37 pm

- Nie... w zasadzie... to... nie... - przerwy między kolejnymi pompkami były dość niewielkie, co wymusiło na mnie przerywanie mojej wypowiedzi co około sekundę. Uśmiechałam się lekko, ale mógł tego nie zauważyć, w końcu twarz skierowana ku podłodze nie sprzyja jej obserwacji...
Obróciłam się na plecy i zaczęłam robić tzw. "rowerek". W końcu nogi też trzeba trochę zmęczyć, bez tego się zastoję i położy mnie byle zerwanie mięśnia... A tego byśmy nie chcieli, prawda?
Twarz skierowałam w jego kierunku, w końcu to nieładnie nie patrzeć rozmówcy w oczy, czyż nie?
- Mnie niestety niewiele pomaga... A że praktycznie zawsze tego brak, to muszę czekać aż samo mi przejdzie... - tym razem nie musiałam aż tak mocno ogarniać oddechu. W zasadzie... To nie był dla mnie wysiłek. Trzy lata, dzień w dzień robię praktycznie to samo... Ale wykonywanie tych czynności oczyszczało mnie i pozwalało nabrać nowych sił.
-O, będę wdzięczna! - miłe zaskoczenie, gdy ktoś proponuje ci herbatkę o tej porze! Nie każdemu chciałoby się wstać, a co dopiero zrobić komuś herbatę!
Uśmiechnęłam się promiennie i, zgodnie z tym, co powiedział, ponownie zaczęłam pompować, tym razem jednak... W powietrzu. Na rękach, jak psia kolumna. Nie przejmowałam się tym, jak dziwnie musiałam wyglądać, jego bluza raczej nie odsłaniała zbyt wiele mojego ciała... Może i lepiej, bo chyba by dostał zawału, gdyby jednak coś "za dużo zobaczył"... A tego bym nie chciała, mimo że jakieś pojęcie o pierwszej pomocy mam... Trzydzieści wdechów, dwa uciśnięcia na linii pępka... Czy coś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pon Lis 30, 2015 5:56 pm

Zaspana, ruda kulka wstał i ruszył w stronę czajnika. Wziął go, sprawdził ile wody jest w nim mniej więcej, a gdy stwierdził, że wystarczy na dwa kubki, nastawił na grzanie. Oparł się o szafkę na której stała maszyna losu.. gotująca i przyglądał się temu specyficznemu pokazowi sprawności.
Gdyby ktoś mu jeszcze tydzień temu, a może nawet i wczoraj, powiedział, że będzie oglądał jak urocza dziewczyna-piesołak robi pompki w jego pokoju w akademiku.. Pewnie uznałby to za dobry żart, pochwalił bujną wyobraźnię rozmówcy i polecił wizytę u psychiatry, ew. rozpoczęcie nowej książki, do której mógłby przelać swoje myśli. Szalone myśli.
No, bo rudy to taki.. rudy. Lubił dziewczyny, a dziewczyny lubiły jego, ale trudno było o jakieś bardziej zażyłe relacje w tę mańkę. Oczywiście, miał kilka na oku, ale.. czy któraś nadrabiała słodkości Cinnie? Była lepsza? Patrząc na swoje koleżanki... czuł, że to jeszcze nie to.
Gdy woda zagotowała się, przygotował kubki i zawartość i zalał je wrzątkiem. Właściwie to kolejne 20 minut zejdą im na studzeniu jej i piciu, więc przydałoby się coś powiedzieć.
- Bon appetit. - odparł tylko.. nasz mistrz gadki po północy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Gru 01, 2015 7:03 pm

Patrzyłam jak, pomimo swojego ogaru o tej godzinie (biedny, zaspany człowiek...), rudy zaczął robić mi herbatkę. Cholera, miło się człowiekowi psu psołakowi na sercu robi na taki gest o tej porze... Ale o tym już w sumie mówiłam, damn it!
Tak, grunt to mieć sensowne, niepowtarzające się myśli o tej porze, prawda?
Nieprzerwanie próbowałam odepchnąć od siebie ziemię... Tyle że ona zawsze jakoś wracała, skubaniutka. Nie wiadomo czemu, w końcu ona nie jest żywą istotą...
Chociaż... Kto wie?
Po chwili przemyśleń zastosowałam "jednoręczną psią kolumnę", a następnie, po kilku powtórzeniach, zmieniłam rękę. Morderczy trening zrobię sobie jak już wrócę do siebie... Nie będę mu przecież zostawiać zapachu spoconego psa, to by było niegrzeczne z mojej strony!
Dobra, koniec tego dobrego. Użyłam trochę większej siły i wylądowałam na nogach jakieś pół metra dalej.
Poprawiłam ubranie na sobie i podeszłam do niego ciut bliżej.
- Merci! - odparłam z szerokim uśmiechem. Tak, to jedyne słowo po francusku, które znam... Nie no, może jeszcze "oui". No normalnie mistrzowskie umiejętności językowe...
Oparłam się o szafkę tuż obok niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Gru 04, 2015 7:20 pm

- Dowiedziałem się już dzisiaj jak silna jesteś, ale nie sądziłem, że aż tak. - odparł z uznaniem kiwając głową. Chciałby tak. Gdzie ona ukrywa te mięśnie? W życiu nie pomyślałby, że tak drobna osóbka jest tak silna! Teraz nie dziwił się zanadto, bo jeśli tyle czasu była sama.. Prowadzona zemstą, chęcią zadośćuczynienia, znalezieniem spokoju.. Zmarszczył brwi.
- Dobra motywacja to klucz do sukcesu, ne? - dodał po chwili. Upił herbaty, strzyknął kostkami, podrapał się po potylicy. Chwila ciszy. Co tu powiedzieć?
- Chcesz mój numer telefonu? - spytał nagle. Odłożył kubek, wziął komórkę lezącą na etażerce i włączył książkę telefoniczną. - Albo podaj swój, a ja ci puszczę cynka. - zaproponował uśmiechając się do niej. Jeśli mają zamiar się razem mścić to trzeba mieć jakiś kontakt. Chyba, że miała tak wspaniały słuch, że usłyszy jego nawoływanie na drugim końcu Death City. Prawie jak pies, który usłyszy nasypywanie karmy z drugiego końca domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Gru 15, 2015 7:52 pm

Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Cóż... Słoik dam radę odkręcić! - zachichotałam.
- A i owszem, nie mam jak się nie zgodzić, przyjacielu. - ... zwłaszcza biorąc pod uwagę rodzaj tej motywacji. Kiedy chcesz czyjejś śmierci tak mocno, że twoja własna nie jest ci straszna... Nawet najcięższy trening nie jest wyzwaniem. Nienawiść jest wtedy wszystkim, wyznacznikiem całego życia, jego siłą napędową i drogowskazem.
W sumie w dalszym ciągu tamtej dwójki nienawidzę, ale już nie jestem skłonna żadnego z nich zabić, czy nawet zmaltretować... Przynajmniej tak długo, jak Kofu żyje.
W sumie teraz mam inne powody, by stać się jeszcze silniejsza... Wrogowie na mojej drodze sami się nie pokonają, a im więcej osiągnę, tym mniej będę musiała potem czasu tracić na pojedynczych wrogów... No i mniejsze ryzyko będzie spoczywało na Kofu.
- O, dobry pomysł! - machnęłam ogonem, po czym wyciągnęłam komórkę ze sterty swoich zużytych łachów. Ona pancerna i wodoszczelna, parę(naście) kropli wody nic jej nie zaszkodzi!
Wybrałam swój numer w kontaktach i podałam mu swój telefon.
- Moja jedna broń... Oprócz pazurów. Wbrew pozorom całkiem celne urządzonko! - uśmiech a'la pieseł-awanturnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 6
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik męski-