IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Pokój nr 6   Pią Paź 16, 2015 10:09 pm

Typowe akademikowe gniazdko, chociaż utrzymane w przynajmniej prowizorycznym porządku. Pokój zawiera dwa łóżka, szafkę z sześcioma półkami, po trzy na osobę i dwa niewielkie, składane biurka. Znajduje się tam też sporej wielkości okno ze sporym parapetem, które spokojnie pomieściłoby dwie osoby siedzące na przeciwko siebie z podkulonymi luźno nogami.
Jedno łóżko stoi równolegle jednej z ścian, zaś drugie łóżko przy drugiej. Obok nich są dwie małe etażerki z szufladką. Przy ścianie na przeciwko okna znajduje się szafa na ubrania, a obok niej dwa kosze na brudną bieliznę oraz osobna metalowa szafka na buty i stojak na parasole oraz kurtki.

Część Kofu:
Jego łóżko zwykle jest pościelone, chociaż to co na nim się znajduje porządkiem już nie nazwę. Zwykle leży tam pełno ubrań, książek i zeszytów, pomiętych kartek czy kredek. Pod łóżkiem można znaleźć puste opakowania po zwykle ostrych przekąskach, które normalnemu człowiekowi wypaliłyby kubki smakowe.
Na etażerce stoi wszystko co nie zmieściło się na lub pod łóżkiem czy dostało się tam przypadkiem. Raz na jakiś czas ma to posprzątane, ale nie raz porządki kończą się zwaleniem wszystkiego pod łóżko właśnie. Porządku można jedynie szukać tam gdzie znajduje się laptop Kofu, bo zwykle gdy z niego korzysta, zdarza się posprzątać miejsce pracy.
Swoją część parapetu wyłożył poduszką i kocem.

Część -:
Jak ktoś jest chętny to pisać pw~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 16, 2015 10:43 pm

Zaniosło nas tu, gdzie definitywnie nie powinnam przebywać... No ale dobra, ufam Kofu i samej sobie że pójdzie wszystko jak po masełku!
Dobra, mimo wszystko jeśli jakakolwiek broń lub władający mnie tu spotka, to pewnie skończę jako krwawa plama na akademikowym murku. Raz w życiu mogę stworzyć coś pięknego, chociażby z samej siebie!
No, wracając do naszej sytuacji...
- Moment, moment... Jeśli dobrze rozumiem, chcemy tam wejść. Tyle że... W jaki sposób mamy się przedrzeć do środka? - zastanawiałam się, siedząc obok Kofu w jakichś krzakach. Gdybyśmy zostali przyłapani, to on umarłby ze wstydu, bo to wygląda co najmniej dziwnie... O sobie już nie wspominam, bo dla mnie jakiekolwiek wykrycie jest bardzo groźne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 16, 2015 10:57 pm

Czuł się dziwnie prowadząc ją do swojego akademika. Tutaj było najbliżej, a pokój Kofu był w całkowitym, rudym posiadaniu, więc mógł przyzwolić dziewczynie łóżko na jedną noc. Nie swoje oczywiście, a drugie, które na szczęście znajdywało się w środku.
- Możesz wejść przez okno. Nie wiem co możesz w swojej psiej postaci, ale to pierwsze piętro.. Z drugiej strony nie wiem czy dałoby radę cię tak ucharakteryzować, żebyśmy przeszli niezauważeni. - W bluzie jeszcze, ale te szorty.. Faceci nie noszą szortów. Chyba, że zrzuciłby jej jakiś dres, a potem udając, że prowadzi pijanego, przecisnęliby się między uczniami. Było dość późno, więc pewnie większość siedziała u siebie albo czyhali na łazienkę. Z tym, że pokój Kofu znajdował się akurat na przeciwko schodów, więc w miarę szybko, ostrożnie..
- Albo zrzucę ci dres i jakoś przejdziesz zakapturzona, bylebyś nie spotkała nikogo ze wzrokiem, dlatego okno to lepszy pomysł. Chociaż szalony i może niemożliwy. - Westchnął cicho, zaczesał mokre, rude kosmyki do tyłu i spojrzał na nią. - Zawsze możemy się wycofać i nawet nie próbować. - dodał. Herbatka czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 16, 2015 11:01 pm

Wysłuchałam obu jego propozycji. Przeanalizowałam... No tak, niby taki wskok przez okno niesie ze sobą pewne zagrożenie... Ale z drugiej strony... zabawy w przebieranki? Nie, definitywnie nie moja bajka.
Zmierzyłam okna na pierwszym piętrze wzrokiem specjalisty.
- Dam radę... A jak nie, to nie mam prawa nazywać się psem, tylko szczeniakiem! - nie, wcale to nie tak, że to zadanie uderzyło w moje ambicje. Zachichotałam.
- Tylko otwórz mi okno, nie chcę żebyś miał szklarza na karku... - uśmiechnęłam się łobuzersko i przystąpiłam do przemiany. Poczułam jak moje zęby zaczynają zmieniać postać, moje ciało zaczyna pokrywać się futrem, a moje mięśnie zyskują na objętości.

Efekty działające na postać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Paź 18, 2015 12:12 am

- To ja lecę otworzyć okno, wierzę w ciebie. - zapewnił i poleciał w stronę akademika. Natknął się na otwarte drzwi dozorcy, powitał go krótko lekko się kłaniając i ruszył do pokoju. Bardzo szybko znalazł się w środku, więc w trybie natychmiastowym począł zbieranie brudów do koszy, a śmieci do szafki lub pod łóżko. Gdy wszystko było już w najlepszym porządku, otworzył okno i zamachał do dziewczyny, która.. była psem. No, więc właściwie pomachał do psa, rozwarł na ościerz okiennice i odsunął się z dala od parapetu. Mieli to szczęście, że było dość duże, więc łatwiej było trafić.
- Byle się udało, bo uderzenie w ścianę może pobudzić ludzi obok. - mruknął do siebie pod nosem i westchnął. Teraz tylko czekać, ew. stawać na palcach, by z bezpiecznej odległości doglądać tego jak sprawa się ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Paź 18, 2015 12:32 am

Gdy już zamieniłam się w psa, zrobiłam kilka kółeczek po małym kółku, by przyzwyczaić mięśnie do nieco innej masy mięśniowej, oraz innych ruchów. Znacznie bardziej preferowałam ludzką postać, była "prostsza w obsłudze", jakoś bardziej dla mnie naturalna... Jako pies czułam się trochę jak taki czołg, jeśli porównywać moje obie formy...
Dobra, jest sygnał ze stanowiska! Możemy skakać! Może Małyszem nie jestem, ale daleko i wysoko umiem!
[Tutaj używam COLLATIONEM IN GENERE IPSO]
Rozpędziłam się do bardzo wysokiej prędkości, po czym wyskoczyłam w kierunku okna, gdzie przed chwilą widziałam Kofu.
Jest!
Wleciałam do środka jak głaz z trebuszetu, z podobną siłą destrukcyjną. Nie no, nic mu nie zniszczyłam... Chyba.
Dobra, dość tej formy... Stanęłam na tylnych łapach i zaczęłam się przemieniać. Tym razem poszło znacznie szybciej. Otrzepałam się.
- No dobra, można chyba uznać że misja zakończona powodzeniem! - uśmiechnęłam się promienie, patrząc w oczy chłopaka.

Co się dzieje z postacią::
 


Ostatnio zmieniony przez Castaneis dnia Wto Paź 20, 2015 9:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Paź 20, 2015 9:30 pm

Castaneis doleciała, dali radę, nic nie wyszło na jaw. Luzik arbuzik, rzeknę poetycko! Czas na kocyk, herbatkę i kochane ciepełko, które zaraz ogarnie ich zmarznięte, przemoczone jestestwo. Rzucił w kobietę kocem i wyszedł na chwile na korytarz po czajnik elektryczny z wodą. Kubki miał w etażerce, herbatę również, wystarczy włączyć i raczyć się gorącym napojem. Włączył więc i rozejrzał się po pokoju.
No tak, zimne ciuchy.. Już chciał z siebie zrzucać koszulkę, gdy zatrzymał się w jednej trzeciej zadania, już łapiąc za krawędzie i chcąc zamaszyście unieść materiał. Stojąc tak w bezruchu, zmarszczył lekko brwi i po chwili puścił go.
- Nie mam damskich ciuchów, będziesz musiała uraczyć się moim szanownym dresem i koszulką. Jak nie utoniesz, a podobno psy dobrze pływają, to damy radę. - uśmiechnął się szeroko i podszedł do szafy. Tylko połowa była zapełniona, wyjął więc dwa losowe kompleciki i spojrzał na nie. Spodnie były takie same, mniejszych rozmiarów nie znajdzie. Co do koszulek..
- Wielkość ta sama, ale nadruk inny. Wolisz z pikachu czy w kropeczki? - odparł parskając śmiechem i prezentując obydwa "modele". Ostatni krzyk mody, miał nadzieję, że więcej krzyczeć nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Paź 20, 2015 10:00 pm

Miał tu całkiem... Przytulnie. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to jego... Dość... Chaotyczny sposób rozmieszczenia pewnych rzeczy na przestrzeni całego pokoju. Nie przeszkadzało mi pod względem estetycznym, ale... Posprzątałabym mu. Ale pewnie tego nie chce, znam osoby, które nie mogą się znaleźć w porządku - zazwyczaj wszystko wraca do poprzedniego stanu w kilkanaście minut... No, maksymalnie kilka dni, zależy od osobnika. Walnęłam się na podłogę, gdzie przyklęknęłam na oba kolana. Wbrew pozorom było mi wygodnie... Cóż to za wygodną podłogę mają w tych akademikach, nie wierzę!~
Tak, ja tu gadu-gadu, a tam była próba striptizu...
W zasadzie gdyby nawet to zrobił, nie przeszkadzałoby mi to...
- Ej no, ja tu miałam nadzieję na striptiz dla ubogich! - powiedziałam z udawanym fochem. Chichotłam.
- Przyjmę wszystko, co jest suche... - uśmiechnęłam się, cały czas patrząc mu w oczy. - ... ale zawsze miałam jakiś sentyment do kropek! -
Nie pokazuj, że sentymentem jest to, że twoja mama uwielbiała stroje w kropki. Nie reaguj na to. Powstrzymaj to.
Uff...
Wstałam powoli z klęku.
W zasadzie dopiero przypomniałam sobie że mam jego bluzę...
- Eee... Tego... - zdjęłam z siebie jego bluzę i trzymałam ją w rękach, nie do końca wiedząc, gdzie to dać.

/// grunt to inteligentne "eee..."! ^^ ///

Co się dzieje z postacią:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 23, 2015 10:50 pm

Krótka wymiana - odebrał bluzę i dał jej kropkowaną koszulinę oraz dresik. Przez pierwszą chwilę stał tak jak ten rudy kołek nie wiedząc jak mają się teraz przebrać. Łażenie do toalety na drugim końcu korytarza nie wchodziło w grę - ona nie pójdzie, a on jej nie zostawi. Jeszcze ktoś by miał ochotę zajrzeć do pokoju i co by to było! W męskim akademiku, w pokoju rudej spierdoliny.. przebierająca się kobieta? DUH!
Żeby zająć czymś ręce, podszedł i zamknął okno. Potem zasłonił roletą, zaświecił światło i wrócił na swoje miejsce. Nie odwrócił się, mówił do dziewczyny zwrócony plecami.
- Okej, plan jest taki, przebieraj się pierwsza, a mokre wrzucimy do kosza. Ja nie patrzę, jestem grzeczny! - zapewnił uśmiechając się lekko pod nosem. Bawiła go ta sytuacja niesamowicie, przynajmniej było ciekawie. W końcu jakaś nowość, w końcu coś ciekawego.. Same profity. Oczywiście dzisiejsza eskapada była tajną tajemnicą i nikt się o tym nie dowie.
- Czekaj! Zamknę drzwi na kluczyk. - odparł nagle, prawą ręką zasłonił sobie prawe oko, żeby nie bała się, że zezuje, no, bo już mogła coś zdjąć, nie? Lewą nieporadnie zamknął drzwi - tak jak mówił - i znów wrócił na swoje zagrzane stópkami miejsce. Lekko mokrawe, bo wciąż miał na sobie zimne, wilgotne ciuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 23, 2015 11:08 pm

Patrzyłam jak mój pan uwija się ze wszystkim... W zasadzie bawiło mnie trochę to, że tak bardzo stara się niczego nie zobaczyć. Nawet zachichotałam lekko, gdy odwrócił się do mnie plecami.
Zdjęłam z siebie mokrą bluzkę... W zasadzie prześwitywała, więc była prawie że niepotrzebna... No ale łudźmy się, że nic się nie stało!
Na ten moment rzucałam wszystko na podłogę.
Kiedy Kofu zamykał drzwi, właśnie zabierałam się za ściągnięcie bandaża, który służył mi za osłonę przed wścibskimi spojrzeniami.
Nie ma co, znalazł sobie dobry moment. Gdyby odsłonił oko... Nie no, nie chce, niech nie patrzy, ja mu wdzięków pod nos podtykać nie będę!
No dobra, teraz nałożę sobie koszulkę w kropki... Pies w worku...
Kot w worku...? Nie kupił mnie w sumie, źle nie ma!
Koszulka skminiona!
Huh... dobra, szorty na dres!
A mój pan dalej nie patrzy... Może... nie podobają mu się kobiety? Albo psy? Albo kobieto-psy?
Z tymi psami to nie w tym sensie...
Posądzić człowieka o zoofilię, dobrze, Castaneis, jesteś niezmiernie inteligentna!
Pozbierałam swoje mokre rzeczy do kupy. Było sucho... i ciepło...
Podeszłam do Kofu i trąciłam go w ramię.
- Bu! - zachichotałam. - Tak w ogóle... Dziękuję, że mnie przyjąłeś do siebie...

Co się dzieje z postacią:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 23, 2015 11:19 pm

To nie tak, że Castaneis mu się nie podobała. Po prostu miał swoje zasady, wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia i w swoje wyimaginowane ideały. A ona.. no, co tu dużo mówić, zmieniała się w psa. Miała ogon. Pazury. Uszy. To pewien rodzaj zoofilii, w jakiś 50%, ale owszem jest! Widział w niej kandydatkę na sojusznika, przyjaciółkę, powierniczkę. Może był rudy, wiedział jednak kiedy czuł miętę, a kiedy mokrego psa!
Kobieta się przebrała, więc wziął od niej ciuchy i spojrzał na nie. Nie może ich wrzucić do kosza, one muszą wyschnąć. Rozejrzał się po pokoju, wyjął mini suszarkę do suszenia bielizny i powiesił tam wszystko starannie.
- Nie ma sprawy, po prawdzie przeze mnie zmokliśmy. Chociaż nie, to był spisek erotomanów - kelnerki i dyrektora. Oni mają najebane w głowie solidnie. - mruknął kręcąc głową. Beznadzieja, biedna musiała się stresować przez tych niestabilnych emocjonalnie ludzi.
- Okej, odwróć się. Teraz ja. - uśmiechnął się lekko do niej i sam ją delikatnie obrócił tyłem do siebie. Od razu zrzucił koszulkę, powiesił, zrzucił spodnie, powiesił i stał tak jak młody rudzielec w samych bokserach. No ich nie zrzuci, więc założył dresik, założył koszulkę z pięknym pikachu i ruszył w stronę czajnika. Przeczochrał zimnawe włosy Castaneis po drodze. Zalał herbatkę i spojrzał pytająco na dziewczynę z łyżką w jednej ręce i cukierniczką w drugiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Paź 24, 2015 12:28 pm

- Mimo wszystko było bardzo fajnie. Powtórzyłabym to, ale... Może bez tych zapachów. - stwierdziłam z uśmiechem. Po chwili, gdy już obrócił mnie tyłem do siebie, klęknęłam na oba kolana tak, żeby być przodem do drzwi i tyłem do niego. Mój ogon delikatnie majtał się w te i we wte, przy okazji zamiatając Kofu podłogę. Przy okazji próbowałam wyłapać dźwięki z otoczenia. Tak na wszelki wypadek, w razie gdyby ktoś próbował wejść do środka bez uprzedzenia...
No dobra, Kofu zaczął się już normalnie ruszać, to chyba mogę wstać...
Jego ciepła ręka wylądowała na moich włosach. Rozpłynęłam się na moment... Jeszcze na chwilę... Dobra, teraz wypadałoby wyjść z rozpłynięcia. Teraz mam w końcu bardzo ważną decyzję do podjęcia! Słodzić... Czy nie słodzić? Czy z sacharozą napój bogów zmieszać, czy też nie skażać go żadnym dodatkiem? Dylematy, ach, dylematy zaprawdę! Znaszli chwilę tę, gdy umysł Twój, nieskażony nigdy myślami śladem, nagle potężny dylemat ma do rozwiązania...?
-  Nie, dziękuję. -odparłam dość szybko, nie starając się nawet trapić swojego zaspanego, pół psiego mózgu takim trudnym wyborem. - Swoją drogą... Nie gniewasz się na mnie za to w salonie...?  -


Co się dzieje z postacią:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Paź 24, 2015 4:56 pm

- Spoko. - Kobiecie nie posłodził, sobie owszem, bo cukru nie odmawiał i odłożył cukierniczkę do etażerki. Co teraz? Może koc drugi wyciągnąć? Podszedł więc do szafy i znalazł gdzieś na dnie szafy cielusi, fioletowy kocyk. Miziaty i z polaru. Podał go psiakowi, a sobie wziął ten co wcześniej leżał na oknie.
- Zły? Nie, chociaż moja koszulka nie skończyła za dobrze. - parsknął śmiechem. - Ciekawe wspomnienia, chociaż z nikim się nie podzielę. Nikt by mi nie uwierzył, że kobieta chciała zerwać z rudego ubranie.. - dodał po chwili, przysiadł po turecku na swoim wyrku i położył sobie koc na ramionach owijając się nim.
- W ogóle mam wrażenie, że nie jesteś zbyt towarzyską osobą. A na pewno nie na pierwszy rzut oka. Masz kogoś w Death City? - Może zabrzmiało to dość dwuznacznie, ale Kofu chodziło o rodzine i przyjaciół. Był ciekaw czy jest samotniczką czy może skrytą w sobie duszą towarzystwa. Przekonał się, że nie jest tak nieśmiała jak sadził, więc dowiedzenie się czegoś więcej o nowej koleżance było dobrym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Paź 24, 2015 5:39 pm

Wzięłam koc, który mi podarował i rzuciłam mu wdzięczne, "uśmiechnięte" spojrzenie. Kocyk był miękki i ciepły, idealnie pasował do wcześniejszej sytuacji. Zawinęłam się w półtortillę i usiadłam obok niego, przy okazji sącząc boską herbatkę. Po chwili jednak pożałowałam, że zabrałam się za jej picie. Zaczęłam drżeć w spazmach śmiechu, przy czym na sekundę się zakrztusiłam. Na szczęście nie było potrzeby użycia na mnie sztucznego oddychania, chociaż było blisko...
Udało mi się nie ulać ani kropli ciepłego, zbawczego płynu.
- Ej, ja piłam! - śmiałam się dalej, już trochę ciszej. - Nie no... Kolor włosów to nie jedyna cecha człowieka! Ty masz na przykład dobre serce. -
Upiłam łyk herbaty zanim padło następne pytanie Kofu.
- Ja... - zaczęłam myśleć, co mogę mu odpowiedzieć. Położyłam uszy po sobie. To była jedyna oznaka emocji.
- ... W zasadzie to nie mam nikogo. Ani w Deathcity, ani gdziekolwiek indziej... - przez moment tylko cisza mogła mu cokolwiek odpowiedzieć. - Wędruję od czterech lat, nigdzie nie zagrzewając miejsca na dłużej. Pracuję to tu, to tam... Tu, w Deathcity... Mam coś do załatwienia. - zacisnęłam zęby. Moje palce mocno objęły kubek. Miałam ochotę wydzierać się z gniewu, który właśnie się we mnie gromadził.
Przestań... Zachowaj to... Uwolnij, gdy przyjdzie czas.
Westchnęłam. Uśmiechnęłam się lekko.
- Cóż... Co do bycia towarzyską to nie wiem... Kiedyś byłam, teraz chyba... Jakby mniej... -


Ostatnio zmieniony przez Castaneis dnia Nie Paź 25, 2015 8:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Paź 25, 2015 8:27 pm

Trochę się zdziwił, gdy ta wspomniała o sercu. No, organ jak organ, a Kofu zawsze chciał być uważany za dobrego człowieka. Porównując dobro, a sławę zawsze wybrałby to pierwsze, bo tak czuł się lepiej. Z tym, że pomoże staruszce przejść przez ruchliwą ulicę, zapakuje zakupy kobiety z dzieckiem, żeby nie musiała się wysilać, bo jedną ręką trzyma urwisa. Załatwi miły wieczór samotnej dziewczynie snującej się po salonie gier.. Robił to co czuł, często słyszał, że jest dobrym chłopem, ale jak było naprawdę?
- To miłe z twojej strony. - skwitował uśmiechając się do niej lekko. Też zatopił dzioba w herbacie, ale upił zaledwie łyczek. Słodka, ciepła lura zawsze dobrze działała na jego nerwy. Słuchał tego co dziewczyna miała do powiedzenia i nie zdziwił się jakoś specjalnie. Wyglądała na samotniczkę.
- To coś ważnego? Związanego z twoją rodziną? Jak nie chcesz to nie mów. - spytał, ale oczywiście nie chciał jej naciskać. To mogła być trudna sprawa, a chodziło o rozmowę, a nie o napiętą atmosferę. Kofu też miał swoje do załatwienia, ale najpierw.. najpierw musiał znaleźć odpowiednich ludzi.
- Pewnie natknęłaś się na jakieś niesympatyczne towarzystwo, a takim to był łby poukręcał. - kiwnął głową. A potem jakoś zaczął próby przypomnienia sobie czy mówił do jakiej szkoły chodzi. Chyba nie.. a może tak? Nie wiedział czy kojarzyła, że to akademik akurat Shibusenu, więc jednak wolał wspomnieć co nieco.
- Przed Shibusen chodziłem do normalnej szkoły w Japonii. Wiesz, Japonia to kraj szatynów i brunetów, a ja z moją rudością wyróżniałem się widocznie za bardzo. - mruknął marszcząc brwi. Przefarbować w życiu by się nie dał, bo sądził, że ten kolor włosów pasował do niego, do jego osobowości i całej osoby. Komuś się to nie podoba? Pff! Jego sprawa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Nie Paź 25, 2015 9:06 pm

- Można powiedzieć, że to sprawa związana bardzo z moją rodziną... A konkretnie z jej zabiciem, przez "niesympatyczne towarzystwo", czyli broń i jej władającego... - mówiłam to tak spokojnie, jak tylko się dało. Ręce mi drżały. Próbowałam to zatrzymać, ale nie umiałam, w końcu jestem tylko człowiekiem... Dobra, półczłowiekiem, nieważne. Nareszcie drżenie ustało. Odetchnęłam.
- Słyszałam kilka słów o Japonii. Nikt nie wypowiadał się o niej źle, powiedziałabym nawet... Czekaj, Shibusen...? - dobra, tego się nie spodziewałam. Spięłam wszystkie mięśnie. Obróciłam głowę w jego kierunku. [wydłużenie pazurów]
"Jeśli to zasadzka... Nie, on nie mógł... Chociaż jeśli jakaś broń mu kazała... Może... Nie, niemożliwe, nie zrobiłby tego... Nie on...".
Przełknęłam ślinę w gardle. No to właśnie wbiłam kij... Przepraszam, bombę atomową... W mrowisko... Dopiłam herbatę jednym haustem. To się porobiło... Westchnęłam.
- Mam nadzieję, że nie będziesz miał problemów... Wiesz... Że sprowadziłeś potwora do akademiku Shibusen? -

Efekty działające na postać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pon Paź 26, 2015 6:08 pm

Kofu ani bronią ani władającym nie był, chociaż takowych znał i lubił. Nie umiał znaleźć słów na usprawiedliwienie swojej szkoły, zresztą jego brat był bronią i wielokrotnie rozmawiał z nim o misjach, nie zawsze kończących się bez przelewu krwi. Shibusen miało za zadanie ukrócić smycz zła i to robili. Umierały potwory, umierali uczniowie i nikt nie wmówi Kofu, że to szkoła jest zła, bo tak nie było, nie jest i nie będzie. Potwory zabijają bezbronnych, a shibusenowska młodzież oddaje swoje życia za ich spokój!
- Yup, Shibusen. - kiwnął głową, zauważył jak mocno spięła mięśnie, a jej pazury wydłużyły się z siłą. Nie zdziwił się, jeśli Shibusen kiedyś zabiło jej rodzinę.. Widocznie mieli coś za uszami, tak stwierdził Kofu. Nie wierzył na 100% w nieomylność ludzi zlecających misje, ale..
- Mój brat był bronią i całe umiejętności przeszły na niego. Ja jestem.. normalny. - odparł i wzruszył ramionami. - Wiesz co mi to dało? Fakt, że ja dalej żyje.. a on już nie. - dodał po chwili gorzko i więcej już nic nie powiedział. Wzrok mu się zasępił, twarz spochmurniała. Kiwnął głową na etażerkę, leżała tam ramka ze zdjęciem. On, Gekko, Lun i Cinnie. Przebrani na halloween, rudy za zombie, dziewczyna za wiedźmę, partnerzy za bliźniaków syjamskich w jednych spodniach i koszuli z pomazianymi twarzami tortem, który próbowali zjeść bez użycia rąk.
- Raczej nie, w tej części nie ma za wielu osób. W większości normalni, tacy jak ja. Sporadycznie można znaleźć tu jakąś parę, ale nie bywają co noc w akademikach, częściej wylatują na misje czy na weekendy wracają do domów, tak jak dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pon Paź 26, 2015 7:14 pm

- Ja... Przykro mi z powodu Twojego brata...  - Nie spodziewałam się, że spotkało go coś takiego, a mimo wszystko nie było po nim tego widać przez cały ten czas... Aż do teraz. Miałam ochotę go przytulić, żeby nie był aż tak smutny... Ale... Przecież jestem... Potworem.
Tak, i właśnie dlatego powinnam mu pokazać, że potwory nie są takie straszne.
Odłożyłam pusty kubek na etażerce. Jego następne słowa uspokoiły mnie nieco. W zasadzie w tej chwili nie to było moim głównym zmartwieniem... Bardziej martwiło mnie to, jak on się teraz czuje... W końcu, jakby nie patrzeć, zrobił dla mnie tyle... [schowane pazury]
Usiadłam bliżej obok niego. Boję się... Co, jeśli mnie odrzuci? Delikatnie spróbowałam objąć go w pasie rękami.
- Czy... Mogę coś dla Ciebie zrobić, Kofu? - spytałam z nadzieją w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 30, 2015 8:58 pm

Kofu to całkiem tulaśne stworzenie, a nie chciał się jej narzucać, więc po prostu dał się przytulić. Dłoń położył na jej nadgarstku i uśmiechnął się trochę weselej. Castaneis była urocza, dobrze się mu z nią gadało, mimo tego, że zmieniała się w psa czy miała jego atrybuty.. nie zauważał tego. Jej uśmiech był w 100% ludzki, a i nieraz normalni ludzie nie osiągali nawet 10%.
- Na razie nic. Kiedyś się zemszczę, ale to jeszcze nie ten moment. Dam ci znać. - odparł kiwając lekko głową i wolną ręką popatał ją po głowie, lekko czochrając. Zauważył, że spodobał jej się ten gest, a go nic nie kosztowało, by sprawić jej trochę przyjemności. Czystej, niepokalanej złem przyjemności, oczywiście.
- Chcesz jeszcze jedną herbatę? Do jedzenia chomikuję tu tylko naczosy, jakieś czipsy z chili czy wasabi.. Lubię ostre przyprawy, bardzo ostre, nie wiem czy nie wypali ci to języka. - Nie chciał być niegrzeczny i zostawić kobietę głodną, ale zwykle jadał w stołówce albo na mieście.
- Może gdzieś mam zupkę chińską..? - zastanowił się na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 30, 2015 9:29 pm

Ja... Nie spodziewałam się, że przyjmie mojego tulasa. A tym bardziej tego, że sprawię mu tym przyjemność. Popatrzyłam na jego twarz. Nie ukrywam, że nie chciałam się ruszać, bo było mi przyjemnie...
- Jasne, cokolwiek to będzie, możesz na mnie liczyć. - zapewniłam go. Wiedziałam, ile znaczy dla niego zemsta - w końcu od kilku lat żyłam praktycznie tylko po to, żeby dokonać zemsty...
Swoją drogą...
Moje przemyślenia zostały przerwane przez nagłe głaskanie. Mój ogon zaczął majtać się jak szalony. Uśmiechnęłam się szerzej. Zamruczałam cichutko. Zadał mi pytanie, które zrozumiałam dopiero po chwili namysłu - mój mózg musiał wrócić ze stanu "Głaskany!" do "Nie ma rady, myśleć trzeba."
- W zasadzie to nie jestem zbyt głodna... -
Mój żołądek uznał za stosowne wyrazić odmienne zdanie. Westchnęłam.
- Dobra, czas przestać oszukiwać samą siebie... - zaśmiałam się cicho. Delikatnie wyswobodziłam go ze swoich objęć. Mój ogon dalej się majtał, ale już w trochę mniej szalony sposób niż poprzednio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 30, 2015 9:38 pm

Głodna kobieta nie zwiastowała dobrze, a Kofu zaczął się trochę martwić. Co mam jej dać? Pomyślał, aż w końcu wybrał tą nieszczęsną zupkę chińską. Była ostra, ale jakby ją trochę rozwodnić.. Makaron sam w sobie jest cycuś glancuś, ale samym makaronem się nie naje.. Chciał nawet spytać czy ona przypadkiem karmy nie je, jednak stwierdził, że to niestosowne. Jest człowiekiem, więc nie sądził, żeby żarcie dla psów jej smakowało. Znaczy, może i nie była taka zła, ale pytanie się o to.. tak, to było niestosowne. Koniec i kropka.
- Czajnik w ruch, czas na zupki. Ja tam wszamię, ale uprzedzałem - będzie pikantna. - odparł podnosząc się z miejsca i lekko klepiąc jej ramię. Złapał czajnik, wyszedł na chwilę i wrócił po chwilce, nawet szybciej niż wcześniej. Chyba nabierał wprawy w gotowaniu wody.
- Staniesz teraz przed trudnym wyborem.. Złoty kurczak czy krewetkowa? - zapytał próbując żonglować zupkami, które chwilę wcześniej wyciągnął. Nie wyszło mu to oczywiście, ale żadnej nie rozwalił ani nie upadła mu. Bezpieczniee!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Pią Paź 30, 2015 9:50 pm

W zasadzie karmy nigdy nie próbowałam, ale chyba nie byłaby taka zła... W końcu tworzą ją ludzie na podstawie własnych preferencji. Czy byłoby uwłaczające dla mnie jako dla psołaka? Zdarzało mi się jeść gorsze rzeczy, karma nie może być taka zła~
No, wracając.
- Nie jestem szczególnie wybredna jeśli chodzi o jedzenie. - stwierdziłam z uśmiechem. Kiedy wyszedł, wstałam na chwilę, by rozprostować kości. Przeciągnęłam się i wydałam z siebie dziwny dźwięk, który właśnie z tą czynnością się kojarzy.
A teraz... Kolejny trudny wybór. Jak w teleturnieju. Cholera.
Dobra, przynajmniej nie mam jakiegoś czasu, który by mi pikał nad głowę.
Zezowałam ciutkę, gdy żonglował tak zupkami.
- Obie brzmią niezgorzej... - zachichotałam. Podziękowałam mu oklaskami za występ.
- Hmmm... Ale chyba skuszę się na złotego kurczaka... Chyba że wolisz, Kofu~ -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Paź 31, 2015 6:18 pm

Wyszczerzył się klasycznie, szeroko i ciepło, po czym kiwnął głową. Niechaj będzie, dla kobiety kurczak, a dla niego krewetki. Wybrała tą mniej ostrą opcję, więc dobrze dla niej, a zresztą dla niego również. Pikantności to cukier dla jego masochistycznych zapędów! Znaczy, Kofu masochistą nie był, ale nieraz ludzie tak stwierdzali widząc, że jest w stanie założyć się o wszamanie łyżeczki wasabi w dwie minuty..
- Spoko, krewetki są ostrzejsze. - poinformował koleżankę i włączył czajnik. Wyjął miseczki z etażerki, przetarł je ściereczką i włożył do miski opakowanie z zupką, a drugą zaczął już otwierać.
- Przyrządź swoje danie, będzie szybciej. Gotowanie zupek chińskich to trudna sztuka, której ja, Nakatomi Kofu - mistrz dań instant.. cię szybko nauczy.
Otworzył paczuszkę, makaron łamiąc go na cztery części rzucił do swojej miski, a saszetkę z proszkiem opróżnił jednym strzepnięciem. Oleista maź, która służyła właśnie pikantności dania musiała poczekać, aż makaron zaleje się wodą.
- Najlepszym sposobem nauki jest obserwejszyn, ćwiczenia i wynoszenie z tego wniosków, kochana. - Specjalnie przeszedł na niby to poważny, nauczycielski ton, ale i tak słychać w tym było odrobinę śmieszku, widać zresztą też - kącik wargi lekko mu drgał, a oczy śmiały się same z siebie tak jak zawsze. - Nieraz zdarzy się, że wlejesz za dużo wody, że proszek wysypie się na blat.. Wodę można szybko odsączyć, a z przyprawy zrobić kreskę! - odparł parskając śmiechem. Coraz głupsze pomysły mu do głowy przychodziły, ale.. cóż, kreska z tak ostrej przyprawy mogła nie najlepiej zadziałać na jego biedny narząd węchu. Chyba odpuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu

avatar
Potwór
Posty : 60
Data dołączenia : 25/08/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Sob Paź 31, 2015 7:34 pm

Jeśli chodzi o zupki chińskie, to jadłam je od czasu do czasu, więc mniej więcej wiedziałam o co w nich cho... Ale stwierdziłam, że pewnie jego prezentacja będzie śmieszna do bólu... brzucha oczywiście!
Patrzyłam więc na niego, chłonąc każdy ruch, każde słowo.
- Bądź mym mistrzem! - skłoniłam głowę.
Zwracałam uwagę na każdy szczegół w jego sposobie poruszania się. Od tej przesadnej ekspresji już robiło się człowiekowi śmiesznie. Kiedy już doszły żarty słowne... O panie. Telepało mną ze śmiechu jak naprutym piesełem z parkinsonem. Ale mimo to starałam się w miarę wiernie powtarzać to, co on robił. Przetarłam oczy. Matko, płaczę...
- Gdybym wciągnęła tę przyprawę nosem... - zaczęłam głośno rozważać. W zasadzie nigdy tego nie próbowałam. Hmmm...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t618-castaneis

avatar
Mieszkaniec
Posty : 49
Data dołączenia : 26/08/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   Wto Lis 03, 2015 8:40 pm

- Podczas sypania przypraw lepiej nie przecierać sobie oczu. Jak zapiecze to gorzej niż kebs, a warto wspomnieć, że przecież piecze dwa razy. - odparł śmiejąc się pod nosem. Gdy zupki zostały przygotowane, a Castaneis została pochwalona patpatem po głowie, zalał je i wymieszał, nakazując to samo dziewczynie. Potem tylko przykryć talerzykami i.. czas oczekiwania nadszedł.
- Teraz najtrudniejszy moment... całe pięć minut czekania na danie, a później jeszcze kilka, by wystygło. - Kiwnął z przekonaniem głową i miał bardzo poważną minę. Normalnie prawdziwy Clint Eastwood. Bardziej poważną niż wcześniej, odrobinkę zakłopotaną, jakby męczyły go jakieś myśli.
- Właściwie to Shibusen nie jest złe. Zwykle dzięki misjom pokonywane są poważne zagrożenia. Jeśli twoja rodzina została.. zlikwidowana, musieli mieć jakiś powód. Nie mówię, że byliście źli, ale.. Nie chcę stawać po żadnej ze stron w tym momencie, jednak.. Zastanawiałaś się nad tym? - oparł się o etażerkę i spojrzał na nią, a rude włosy lekko przysłoniły mu oczy. Nie chciał poruszać tego tematu zbyt dogłębnie, ale cały czas siedziało mu to gdzieś na duszy i miał ochotę o tym porozmawiać. Wpuścił ją do siebie ryzykując wiele i chciał dowiedzieć się o niej trochę więcej. By kiedyś mieć szansę wybronić ją, jeśli ktoś przyczepiłby się do ich relacji. Kofu wierzył, że ona jest niewinna i nie ma złych intencji, ale.. musiał się najpierw więcej dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t619-nakatomi-kofu
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój nr 6   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 6
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik męski-