IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie srebrnego lisa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Sty 27, 2016 1:13 am

Chłopak podczas tej chwili ciszy doszedł do wniosku dlaczego "zależy" mu na pomocy dziewczynie. Widzi w niej cząstkę siebie z przed lat. Jednak to, że dziewczyna nie do końca radziła sobie z własną sytuacją przypomniało mu go jeszcze bardziej. On też nie był w stanie sobie poradzić. Doskonale wiedział czym kończy się nie otrzymanie pomocy w takiej sytuacji. Dziewczyna była pogodna, uśmiechnięta i ciekawa wszystkiego, ale to wszystko może szybko zniknąć jeśli nikt nie będzie dla niej podporą. Pewnie dla tego podświadomie zadecydował o tym, że jej pomoże.
-Nie masz mnie za co przepraszać.-zaczął-Nikt nigdy nie przeprosił mnie za krzywdy jakie mi wyrządził. To, że tu jesteś w żaden sposób mnie nie rani, więc nie masz za co przepraszać.-przerwał na chwilę i spojrzał dziewczynie w oczy, swoim pustym wzrokiem-Ja nie otrzymałem od nikogo pomocy kiedy tego potrzebowałem. Teraz widzisz tego skutek. Nie chce aby ktoś jeszcze zapadł się poniżej dna. Jedna osoba tutaj w zupełności wystarczy.-wyjaśnił-Jeśli chodzi o emocje naprawdę nie jestem w stanie okazać żadnej z nich. Ja "okazuję" je na swój sposób. Skoro pozwoliłem ci zbliżyć się do mnie na tyle, że pokazałem ci moje rany oraz opowiedziałem moją historię znaczy, że nawet jak to nazwałaś "zwalenie mi się na głowę", czy "scena rodem z dramatu" nie przeszkadzają mi.-dokończył beznamiętnie, chociaż nie wiedział do końca co oznaczają te dwa dziwne sformułowania-Więc nie przejmuj się w moim przypadku moimi uczuciami czy emocjami. Jeśli nie powiedziałem ci w prost, że coś mi się nie podoba to tak nie jest.-dodał wciąż patrząc jej w oczy.
Nie chodziło mu też o to aby na siłę przekonać dziewczynę żeby została. Miał raczej na myśli danie do zrozumienia, że może na niego liczyć, że może być jej podporą, ale nie wiedział jak to powiedzieć.  Nie miał nawet pojęcia jak nazwać coś takiego. On po mimo tego, że wie co to nienawiść, i że powinien ją odczuwać do ludzi to nie jest to tak jak w przypadku innych ludzi. On nienawidzi, jeśli można to tak nazwać, na swój sposób.
Jedyne co potrafił wyczuć u Hany to nie pewność. Widać po niej było, że ciągle czuje się tak jakby była problemem. Azura jednak nie miał już więcej pomysłów jak dać jej do zrozumienia, że nie może traktować go, jeśli chodzi o uczucia, jak człowieka.
-Wiem, że nie jest to proste, ale musisz przestać myśleć o moich uczuciach. One nie istnieją czyli nie możesz ich zranić. Normalnie człowiek zataiłby fakt, że jesteś dla niego problemem ze względu na swoje i twoje uczucia. Ja jedynie zważam na twoje czyli nie widzę, żadnego sensu w mówieniu czegoś co nie jest spójne z tym co myślę.-wytłumaczył trochę po omacku.
Miał nadzieje, że teraz dziewczyna zmieni swoje nastawienia. Chociaż czy jest możliwe zmienić postrzeganie białego na czarne w jednej chwili? Pewnie zależy od człowieka.
-Tak, nie przeszkadza mi to.-odpowiedział patrząc jej w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Sty 27, 2016 3:50 am

Słuchając jego słów powoli zdawała sobie sprawę, że o ile wcześniej faktycznie mogła sprawiać problemy swoją obecnością, tak teraz więcej szkodziła zachowując się w ten sposób. Azura na początku nie mówił zbyt wiele. Bardziej zadawał krótkie pytania, czasem sam odpowiadał, ale nie zdawało się to nic konkretnego. Midori w pewien sposób zmusiła go do większej otwartości, z czego aktualnie nie wiedziała, czy się cieszyć, czy może rozpaczać. Ich znajomość nieco szybko przeszła do zwierzania się i opowiadania o swojej przeszłości. Przynajmniej sama dziewczyna sądziła, iż nieco inaczej to wszystko powinno się odbywać. Skoro jednak cały ten proces został przyspieszony to prawdopodobnie coś mu w tym pomogło. Czuła się strasznie będąc tak pomiędzy tymi dobrymi a złymi myślami. Jak tu można się cieszyć z czegokolwiek, skoro nie jest się pewnym, czy to, co się zrobiło jest na pewno prawidłowe? Zresztą  skąd w ogóle wiemy, która rzecz uznawana jest za „prawidłową”. To wszystko tylko rozmyślania, na które raczej nie znajdzie odpowiedzi, nawet gdyby szukała wiele lat.

Myśląc nad słowami chłopaka zauważała pewną rzecz. Czyżby on naprawdę martwił się o nią i to, co się wydarzy, gdyby nie otrzymała pomocy? To zaskakujące dla niej, ponieważ do tej pory nie brała pod uwagę innych ludzi, jako potencjalne wsparcie. Bardziej byli oni osobami zapychającymi czas i zaspakajającymi ciekawość, jaka pojawiała się w zależności od osoby, do której postanowiła zagaić. To wszystko zdawało się takie nierealne, a jednoczenie wcale nie chciała myśleć, iż cała ta sytuacja to kłamstwo. Właściwie w pewien sposób się cieszyła. Aktualnie nie chciała być z jedyną rodziną, jaka jej pozostała, ponieważ to oni byli źródłem jej zmartwień. Nie mogłaby przy nich myśleć logicznie. W tym momencie pojawia się Azura, który nagle wyciąga w jej stronę pomocą dłoń. Chyba powinna się z tego cieszyć. Uratował ją w pewien sposób i pewnie nawet sobie nie zdaje sprawy, jak bardzo pomaga teraz.

-Dobry byłby z ciebie brat –uśmiechnęła się mimowolnie, jednak jej głos zabrzmiał dość cichutko, więc nie wiedziała, czy nawet usłyszał jej słowa.

Niby nic takiego nie zrobił. Po prostu przytulił, powiedział parę słów, które tyczyły się tego, co w tym momencie miało miejsce. To właściwie tyle. Jednak tylko osoba w stanie podobnym do Hany wiedziała, iż właśnie coś tak na pozór drobnego ma największą siłę. Właśnie na „zwykła rozmowa” najwięcej jej dała. Podobno mówi się, że ludzie najlepiej dochodzą do siebie, gdy pozostawi się ich samych sobie. Mogą wtedy pomyśleć, co dalej. W gruncie rzeczy, według dziewczyny, wcale tak nie było. Każdy, kto jest za długo samotny przestaje dawać sobie radę z problemami, aż zacznie pogrążać się w mroku. Znała to doskonale. Tak naprawdę udało jej się wrócić do życia tylko dzięki informacji o znalezieniu drugiego brata. Wtedy jednego straciła, więc widząc szansę na zyskanie kolejnego możliwe, że popchnęło ją z powrotem na „jasną” ścieżkę. Niestety, teraz, gdy wszystko okazało się nieco bardziej szare, niż podejrzewała nie wiedziała już czego tak naprawdę chce. Nie posiadała specjalnego celu, który prowadził większość osób do przodu, ani nawet nie była pewna, czy ta rodzina w ogóle kiedykolwiek istniała. Jeden ją opuścił bez słowa, a drugi nie wyglądał na szczęśliwego z ich spotkania. Nie wiedziała już, czego tak naprawdę pragnie i czy dalej mogła podpiąć pod to tych, których mogła nazywać bliskimi. Wszystko potoczyło się zdecydowanie za szybko.

Przestać myśleć o jego uczuciach? To było z pewnością niemożliwe. Choćby bardzo tego chciała, nie potrafiłaby teraz tego zrobić. Wręcz przeciwnie, miała zamiar mu nieco to przybliżyć. Aktualnie robił dla niej więcej, niż wielu innych. Nawet, jeśli nie rozumiał jej wdzięczności, to dziewczyna nie zamierzała z niej rezygnować. Jeszcze nie wiedziała, jak będzie w stanie mu podziękować, ale chyba wystarczy wrażeń, jak na dzisiejszy dzień. Zbyt wiele wydarzeń i emocji, jak dla niej. Już od dawna nie miała takiej mieszanki wybuchowej. Chyba ostatni raz, kiedy była mała i Asmo wyjechał. Różniło się to tylko faktem, iż wtedy nie miała takiej osoby, jak chłopak, który właśnie czasowo ją przygarnął. To nieco ironiczne. Dwa razy przeżywać coś tak silnego i za każdym razem z innym zakończeniem.

-Niemądry Azura –powiedziała trochę, jak do małego dziecka, nie przerywając kontaktu wzrokowego – Wspierasz mnie, opiekujesz się, nie zostawiłeś samej. Właśnie to pokazuje, że masz uczucia. Pragniesz odnaleźć swoją siostrę, czyli tęsknisz za nią, kochasz. To wszystko jest spowodowane uczuciami, których nie widzisz, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Są tutaj –jedną ręką przestała go obejmować, by móc przyłożyć dłoń do jego klatki piersiowej, w okolicach serca – Masz dobre serce, więc nie możesz nie posiadać również uczuć. Po prostu musisz na nowo je poznać, nauczyć się je zauważać i rozróżniać. Każdy czyn, myśl powodowana jest jakąś emocją, silną lub nie. Ja jestem teraz kompletnie załamana wszystkim, co miało dzisiaj miejsce, ale jednocześnie czuje niesamowitą radość, że przez te „złe” rzeczy poszłam na rynek i mogłam cię poznać. Jeśli mi pozwolisz, spróbuje pomóc ci znowu zauważać to, co umyka twojemu umysłowi. Nie wiem na ile będę pomocna, ale może uda się mi choć po części przybliżyć emocje, których nie widzisz.

Mówiła to wszystko z niesamowitym przekonaniem, jakby wręcz wierzyła, iż wszystko, co mówi jest świętą prawdą i każdy, kto sądzi inaczej, myli się. W gruncie rzeczy niewiele miało to rozbieżności z jej myślami. Faktycznie, uważała, iż Azurze trzeba po prostu pomóc, może nawet pokierować go nieco, by zaczął zauważać wszystko, czego do tej pory unikał twierdząc, że to nie istnieje. Dlatego właśnie chciała podjąć się takiej próby. Może nie była doskonałym przykładem do tego typu rzeczy, ale może choć w małym stopniu uda jej się wesprzeć go w odkrywaniu samego siebie. Bo jak inaczej można nazwać uczenia się emocji, jak nie poznawaniem własnej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Lut 03, 2016 4:08 pm

Nie zrozumiał o co chodziło jej z tym "dobrym bratem". Domyślił się, że miała coś miłego na myśli po tym, że się uśmiechnęła, ale nie potrafił stwierdzić w jaki sposób miało być to miłe. Dla niego wszystko jest szare. Mówi się, że nie ma tylko białego i czarnego, ale są też odcienie szarości. Jednak on nie potrafi odróżnić większości z nich. Rozmawiając z kimś może jedynie próbować odgadnąć czyjeś intencje co głównie wychodzi mu z tymi złymi. Można powiedzieć, że jest to podobne do instynktu zwierząt. Jeśli jakieś zwierze czuje negatywne emocje od człowieka to zacznie od niego uciekać, a jeśli wyczuje pozytywne to może podejdzie. Podobnie działało to u Azury. Jeśli instynkt podpowiadał mu, że ktoś nie ma na myśli zwykłej rozmowy to ucina w połowie i po prostu odchodzi jakby nigdy nic.
Nie potrafił zrozumieć kolejnych słów dziewczyny. Jak jego decyzje mogą być podejmowane pod wpływem emocji skoro nie czuje niczego w środku? Jedyne co lekko nim kierowało to jakiś głos podpowiadający mu co może zrobić. Może to ten głos dziewczyna ma na myśli? Ale patrząc po niej. Widać, że wie co to uczucia i je odczuwa. Uśmiecha się, smuci czy zaskakuje. A on? Zero jakiejkolwiek mimiki twarzy czy zmiany tonu głosu. Wszystko utrzymane w obojętnej tonacji. Hana wspomniała też coś o tym, że tęskni i kocha swoją siostrę. Ale co znaczy, że ją kocha? Chłopak nie rozumie nawet podstaw miłości. Jest to dla niego czymś nie do pojęcia. Wie, że kiedyś zakochał się w jakiejś dziewczynie, ale nie pamięta już jak to było.
-Nie... rozumiem...-powiedział przerywając-Nie wiem... co masz na myśli mówiąc o tym wszystkim... Ale... chciałbym zrozumieć... Jednak zdaje mi się... że jest to już nie możliwe.-dodał patrząc jej pusto w oczy-Nie rozumiem co masz na myśli przez "dobre serce". Co masz na myśli przez to, że emocje są w tych okolicach.-powiedział dotykając dłoni Hany, która znajdowała się na jego klatce piersiowej-Nie rozumiem jak moje myśli mogą być wywołane emocją, których nie czuje. W jaki sposób to, że ci pomagam pokazuje, że mam uczucia...-zapytał, a po jego policzku pociekła jedna łza, na którą nawet nie zwrócił uwagi.
Wszystko to co powiedziała mu teraz Hana było dla niego czymś nie z tej ziemi. Pomógł jej, bo nie chciał żeby skończyła tak jak on. Tęskni za siostrą, bo brakuje mu jej. Czy to wszystko są emocje, które on odczuwa? W jaki sposób ma to wszystko zrozumieć? Wszystko co Midori teraz powiedziała wydawało mu się jak gdyby było to z jakiejś książki fantasy. Jak gdyby było to czymś co dla niego jest już nie osiągalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Lut 07, 2016 4:26 pm

Jeśli miała być szczera, nie zaskoczył jej używając swojego typowego już dla jego sytuacji „nie rozumiem”. Z pewnością czekała go długa drogą pełna takich właśnie wątpliwości, ale przecież nic nie jest niemożliwie w czasach magii, prawda? Może zajmie to nieco czasu, jednak nie znaczyło to, iż trzeba poddać się już na starcie. Właśnie dlatego najpierw postanowiła go wysłuchać i zastanowić się nad odpowiedzią. Nie widziała sensu, by pośpieszać ten proces.

-Nie ma rzeczy, których nie da się osiągnąć –powiedziała na głos część swoich przemyśleń – Są tylko te ciężkie do zrealizowania.

Patrząc na podstawową wiedzę chłopaka o emocjach znajdowała się ona na naprawdę niskim poziomie. Chociaż nie mogła go za to winić. W końcu słyszała historie jego życia, więc naprawdę nie dziwiła się, iż w ten sposób wylądował. Według niej i tak miał naprawdę siłę godną podziwu. Wielu już dawno poddałoby się, albo nawet pozbawiło życia. Azura zasługiwał na pochwałę swojej woli przetrwania, nawet jeśli sam tego nie zauważał.

-Wiesz, nie każdy troszczy się o obce mu osoby. Wszystko, co zrobiłeś wobec mnie, niezależnie, jak to tłumaczyłeś sobie w głowie, było aktem dobroci. To właśnie oznacza, że masz dobre serce –stwierdziła – W tych okolicach jest właśnie serce. W nim masz wszystkie emocje, tylko teraz są „zablokowane”.

To oczywiście była nieco uproszczona wersja faktów. W końcu w gruncie rzeczy uczucia zaangażowany jest głównie pień mózgu i układ limbiczny, nie zaś dosłownie to, co bije im w klatkach piersiowych. Mimo wszystko stwierdziła, że może w ten sposób będzie prościej do niego dotrzeć. Jeśli nie to wtedy zastanowi się nad tą bardziej skomplikowaną metodą. Oczywiście, wolałaby nie posuwać się ku ten drugiej opcji. Nie była specjalistą pod tym względem. Lepiej szło jej z roślinami, niż samymi istotami żywymi.

-Czujesz, ale nie zauważasz tego –poprawiła – Są przypadki, że osoba odczuwa emocje i dzięki temu jest w stanie podejmować niektóre działania, ale nie widzi ich mówiąc, iż zrobiła je, bo uważała to za, ten na przykład, słuszne. Tylko, jak można stwierdzić, że coś jest słuszne nie czując kompletnie nic? Bez emocji, nie masz sumienia, które mówi ci, co jest dobre, a co złe, ponieważ kiedy kogoś zabijesz nie czujesz strachu, smutku, niczego negatywnego. Ty za to żyjesz, szukasz siostry i jeszcze mi pomagasz. Cokolwiek powiesz, to wszystko jest właśnie napędzane uczuciami–uparcie twierdziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Lut 22, 2016 1:10 am

Stwierdzenie Hany, że nie ma rzeczy możliwych do zrobienia było dla niego dość nie zrozumiałe. On sam rzadko miał na tyle zapału, żeby cokolwiek zrobić albo stwierdzał, że jest to nie możliwe. W jego przypadku chęć przekroczenia limitów jest czymś nie zrozumiałym. Jak ktoś o wątłej posturze i zerowych umiejętnościach walki mógłby pokonać rosłego chłopa, dla którego walka to chleb powszedni. Jego zdaniem odzyskanie uczuć było nie możliwe. Nauczenie się ich i "okazywanie" może było do osiągnięcia, ale nie odczuwanie ich tak jak powinno się to robić.
Był pewny, że raczej żaden inny człowiek nie udzieliłby obcej pomocy (z resztą on był raczej osobą najlepiej o tym wiedzącą), ale czy faktycznie było to wywołane dobrocią? Czy faktycznie tłumaczenie jakie utworzył w głowie było przyczyną jakiś emocji? Jak dla niego jedyne co nim kierowało to instynkt i jakiś głos w środku. Może to ten głos był w jego przypadku przejawem emocji?
-Skoro tak uważasz.-odpowiedział beznamiętnie.
Czyli podczas zabijania powinien odczuwać strach, smutek czy inne tego typu uczucia. Jest jeden problem. Podczas kiedy zabijał nic nie czuł. Jak to wytłumaczyć? Czy to nie jest potwierdzenie tego, że nie istnieje u niego coś takiego jak sumienie? Wolał, jak na razie, nie dzielić się z Midori tymi wspomnieniami. Mogłoby to ją przestraszyć. Szczególnie fakt, że podczas zabijania jego twarz pozostawała w tym samym wyrazie, a przez jego głowę nawet na sekundę nie przeszła myśl, że mogłoby być mu źle z tego powodu.
-A co jeśli zabiłbym kogoś i nie czuł smutku, strachu czy czegoś takiego?-zapytał jednak przez jego ciągły jałowy ton dziewczyna raczej nie powinna być w stanie stwierdzić, że faktycznie mógłby coś takiego zrobić-Czy to nie wykluczałoby istnienia mojego... sumienia?-zapytał na chwilę robiąc pauzę, żeby przypomnieć sobie jakiego słowa użyła dziewczyna.
Po mimo uznania, iż przyznanie się bezpośrednio do posiadania czyjejś krwi na rękach i tak musiał zapytać "co by było gdyby". Za mocno go to zastanowiło.
-Co ma wspólnego, to że żyję z moimi emocjami? Równie dobrze mógłbym być już martwy. To że jeszcze kroczę po tym świecie jest spowodowane...-tu na chwilę przerwał-tym że nie chcę aby siostra obudziła się w świecie gdzie mnie już nie ma...-powiedział spuszczając głowę.
Przez myśl przeszło mu "A co jeśli sytuacja jest odwrotna i to już od dawna?". Zapewne za dużo by to nie zmieniło do póki osobiście nie potwierdziłby faktu, że jego siostra nie żyje, więc myśl ta zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
Gin położył się nieopodal nich i obserwował całe zdarzenie. Nie trwało to za długo, gdyż po krótszej chwili zamknął oczy i zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Lut 29, 2016 3:15 am

Chłopak był naprawdę uparty w swoich postanowieniach i dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę, że przekonanie go do czegokolwiek będzie graniczyć z cudem. Mimo wszystko postanowiła sobie, iż w zamian za to, co dla niej zrobił dzisiaj nie zrezygnuje z tego i postara się nauczyć go od początku wszystkich emocji. Uważała, że jest to możliwe. Azura tylko nie wiedział, jak to zrobić. Nie miała tylko pojęcia, co zrobić, by ułatwić to jasnowłosemu. Nie oszukujmy się. Ona sama miała ostatnio problemu ze sobą. Mogła mu wiele pokazać, ale czy będzie w stanie nauczyć czegokolwiek? Oby. Naprawdę chciała mu jakoś pomóc, a to jedyna rzecz, która pojawiła się w jej umyśle.

-Są osoby, które zabijają bez mrugnięcia okiem, a mimo to potrafią kochać –stwierdziła – Śmierć to nieco skomplikowany temat… Każdy ma inne poczucie sprawiedliwości. Dla jednej osoby zabicie kogoś będzie potwornym przeżyciem, a dla drugiej zupełnie przeciwnie. Gdyby ktoś zagroził mojej rodzinie pewnie nie byłabym lepsza, niż ten drugi rodzaj.

Nie widziała powodu, by upiększać prawdę. Była w stanie zabić, byleby jej bracia byli bezpieczni. Nawet, jeśli nie jest pewna ich uczuć względem niej to nic nie znaczyło, ponieważ strata bliskich byłaby jeszcze gorszym cierpieniem, niż niepewność. Oczywiście, braciom nigdy nie przyznałaby się do takich rzeczy. Wolała, by posiadali minimalną wiedzę na temat jej zapędów względem ochrony rodziny. To z pewnością lepsze wyjście, niż podejście do nich i stwierdzenie, że zlikwiduje każdą przeszkodę, jak stanie na drodze ich szczęściu. Czy to znaczy, iż nie ma sumienia? Jasne, że nie. Po prostu posiadała inny pogląd na te sprawy.

-Mógłbyś, ale nie jesteś. Posłuchaj, są pewne rzeczy, które człowiek robi samoistnie, ale musi tego chcieć. Gdybyś nie chciał to równie dobrze po co teraz byś tu stał i ze mną rozmawiał? Musisz zrozumieć, że nawet, jeśli nie widzisz powodu czegoś, ale to robisz, to jest spowodowane jakąś emocją. Osoba, która niczego nie czuje nigdy nikomu by nie pomogła, wiesz? –patrzyła na niego uważnie – To samo tyczy się ciebie i twojej siostry. Może się powtórzę, ale to fakt, że ją kochasz pcha cię do myślenia o niej. Po co zastanawiać się na temat losu kogoś, do kogo nic nie czujesz?

Może to okrutne, ale sądziła, iż Azura na pewno nie myślał o niej w ten sam sposób, jak o swojej rodzinie . To było dla niej oczywiste i nie oczekiwała, by miało być inaczej, jednak właśnie to był kolejny dowód na istnienie tych emocji. W pewnym momencie zastanawiała się, czy może nie tłumaczy mu tego zbyt zawile i dlatego ten ma problemy ze zrozumieniem. Z drugiej strony, znają się naprawdę krótko, a na coś takiego prawdopodobnie trzeba poświęcić więcej czasu, niż jeden wieczór. Nagle zaczęła rozmyślać, jak chłopak mógłby wyglądać, gdyby był szczęśliwy. Śmiałby się, czy może ukrywał to w duszy? Dziwne myśli, ale wcale ich nie odrzucała. Zdawało się to ją nawet ciekawić jeszcze bardziej. Chętnie zobaczy to zjawisko, jeśli będzie miała okazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Mar 02, 2016 12:08 am

Ten tok myślenia był dość logiczny, więc chłopak nie miał większego problemu ze zrozumieniem tej sprawy. Często się zdarza, że jedni zabijają drugich, żeby bronić kogoś bliskiego. Ale dlaczego chcą go bronić? Czy jest to wywołane uczuciami jakimi jedna osoba darzy drugą? Z tego co powiedziała Hana na to by wychodziło.
-Co czuje się kiedy chce się kogoś obronić? Jak się nazywa taka emocja?-zapytał kierując swój wzrok z powrotem na dziewczynę.
Dlaczego chciał to wiedzieć? Może z powodu jakiegoś wspomnienia, które nie dawało mu spokoju, a było tam coś podobnego? Jest też szansa, że była to jego "ciekawość". Trudno czasem odgadnąć co było powodem zapytania o to czy o tamto. Szczególnie przez to, że twarz chłopaka nic nie wyraża.
-Dlaczego chciałabyś zabić kogoś w obronie bliskiej ci osoby?-kolejne pytanie.
To było w celu lepszego zrozumienia tematu. Raczej samo wytłumaczenie mu jakie uczucia targają wtedy człowiekiem mogłoby nie wystarczyć.
"Po co tu stoję i z nią rozmawiam?" zastanowił się. Jeden powód znał. Nie chciał zostawić jej samej, żeby nie skończyła jak on. Czy miał jakieś inne powody? Chęć rozmowy? Nie w jego stylu, ale kto wie. Może akurat natrafiła się okazja. Skoro jakaś emocja zapoczątkowała tą chęć to jak mogłaby się nazywać? "Pomocność"? Wolał się nad tym jeszcze nie zastanawiać.
Kolejne "po co". Po tłumaczeniu dziewczyny dał się jako tako przekonać, że to faktycznie może być spowodowane miłością. Może sam fakt, że chłopak jej nie odczuwał nie znaczyło, że podświadomie zachowuje się jak gdyby ją odczuwał.
Przyszedł mu do głowy dość dziwny pomysł. Z przed ramienia wysunęło się kawałek ostrza broni i wskazał nim na dziewczynę. Po mimo ciągle tego samego wyrazu twarzy wydawał się teraz groźny i biła od niego nie za przyjemna aura.
-Co zrobiłabyś gdyby powiedział ci, że już nie opuścisz tych murów? Co byś czuła? Jak...-tu przerwał zauważając, że za bardzo się zagalopował-Przepraszam, nie miałem na myśl zrobienia ci krzywdy czy wystraszenia.-powiedział "chowając" ostrze i spuszczając wzrok.
"Co ty robisz?" zastanowił się. Co nakłoniło go do zrobienia tak głupiej rzeczy. Przecież nie chce zniechęcić do siebie Midori. Chce, żeby z nim rozmawiała. Nie chce, aby go zostawiła. Dziwna aura zniknęła, a jego groźny wygląd zmienił się raczej na przepraszający.
-Przepraszam to było nie stosowne z mojej strony. Nie wiem co chciałem tym osiągnąć.-powiedział zerkając na nią-Nie odbierz tego jako czegoś dziwnego. -dodał po chwili.
Chciałby sprawić, aby ta sytuacja nie nastąpiła. Dlaczego podążył za tym pomysłem. Był na siebie zły z tego powodu. Co jeśli dziewczyna teraz zmieni zdanie na jego temat i uzna go za niebezpiecznego? Oparł się jedną ręką o stolik. Z jakiegoś powodu było mu trudno ustać. Coś podpowiadało mu, że może po raz ostatni, przez swoje zachowanie, spotkać się z dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Mar 04, 2016 6:31 pm

Co się czuje, kiedy chce się kogoś bronić? To naprawdę dobre pytanie. Sama nigdy nie zastanawiała się, jaka to emocja. Akceptowała po prostu jej istnienie i wiedziała, że mogłaby posunąć się do naprawdę okropnych czynów, gdyby mogła tym ochronić tych, których kochała. Tylko, jak można to nazwać? Zaczęła rozmyślać nad tym, milcząc przez dłuższą chwilę. Wbrew pozorom, to wcale nie takie proste wyjaśnić drugiej osobie takie rzeczy. Dodatkowo, robiła to pierwszy raz, więc nie do końca zdawała się pewna, czy jej postrzeganie jest dobre. Z drugiej strony, nie widziała powodu, by przestać próbować.

-Myślę, że to nie jest jedna emocja –odezwała się w końcu – Martwisz się o kogoś i pragniesz chronić, bo kochasz, ale to wszystko też są uczucia. Zwykle, by wywołać takie coś potrzeba albo bardzo silnej emocji, albo wielu mniejszych, w tym przypadku miłość, strach o życie bliskiej osoby. Może być tego więcej.

Kolejne pytanie, kolejna chwila ciszy. Tu już nie chodziło o to, iż ten temat jest ciężki, tylko o fakt, że nie do końca miała pojęcie, jak mogła mu to wyjaśnić. Jej uczucia były skomplikowane na tyle, by sama nie do końca wiedziała, co się dzieje. Do tej pory starała się zrozumieć wszystko, co kumulowała w sobie, jednak wypowiedzieć to na głos… Azura był naprawdę niesamowity. W tak krótkim czasie sprawić, by zastanawiała się nad odpowiednimi słowami, zamiast po prostu mówić, jak to zwykle robiła. Interesujące.

-Pewnie oczekujesz czegoś w stylu „bo kocham”, prawda? –zapytała uśmiechając się delikatnie – Właściwie, mogę tak to nazwać. Kocham osoby, które są mi bliskie i nie chciałabym, by stało im się coś złego, ale w moim przypadku jest jeszcze inne uczucie –spojrzała na niego uważnie, jednak już bez uśmiechu – Nie chce zostać sama. Jeśli ich stracę, nie będę miała nikogo innego. Myślę, że to bardzo negatywnie mogłoby na mnie oddziaływać i na osoby dookoła.

Używała słów oszczędnie. Nie po to, by cos ukrywać. Bardziej dlatego, że sama nie widziała powodu, by mówić dalej. Wolała odpowiadać na pytania, niż wyciągać takie sprawy sama z siebie. Chociaż prawdopodobnie, gdyby chciał się do wiedzieć, nie czułaby specjalnych przeszkód. Fakt, jednak pozostawał, iż ona sama nie była pewna, jak przeżyłaby kolejną stratę bliskich osób. Ostatnim razem skończyła niezbyt pozytywnie. Teraz mogłoby zdarzyć się wiele innych rzeczy. Wolała nie myśleć o tym póki zachowywała zdrowy rozsądek.

Jak na spowolnionym tempie widziała ruch Azury i tego, co za sobą niósł. Prawdopodobnie, gdyby była normalnym człowiekiem odsunęłaby się, chociaż o krok, do tyłu. Zamiast tego stała i patrzyła na ostrze, które zostało w nią skierowane. Jednak to nie ono spowodowało w niej tę chwilę zawieszenia, a słowa, które wypowiedział. Co by zrobiła, gdyby chciał pozbawić ją życia? Co mogłaby wtedy czuć? Nie mogła odpowiedzieć. Można nawet stwierdzić, że nie potrafiła. Widząc jednak, jak chłopak szybko wycofał się ze swojego działania uśmiechnęła się tylko do siebie i przymknęła na chwilę powieki. Może nie wiedziała niczego o swojej niedoszłej reakcji, mimo to, wiedziała coś innego.

-Wchodząc do twojego mieszkania, zgodziłam się na twoje zasady. Gdybyś chciał mnie zabić, miałeś do tego wiele okazji –spojrzała na niego pobłażliwie – Ale wiesz co? – podeszła do niego – Przepraszasz mnie. Wiesz, co to znaczy, prawda? Naprawdę nie widzisz, jak wiele emocji masz w sobie –uśmiechnęła się szerzej i korzystając z okazji, pogłaskała go po głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Mar 06, 2016 4:22 pm

Wysłuchał słów Hany starając się jakoś to ogarnąć. Wychodzi na to, że nie ma jednej emocji, która mogłaby opisać takie zachowanie. Czy z innymi chęciami też tak jest? Może każde zachowanie jest wywołane przez kilka emocji, a nie przez jedną. Po wszystkich wypowiedziach Midori na temat uczuć, to faktycznie mogłoby mieć dość duży sens.
Czy faktycznie oczekiwała takiej odpowiedzi? Nie, dla niego nie było to tak oczywiste jak dla innych. Równie dobrze mogła odpowiedzieć "bo to rodzina" i też byłoby dobrze. Jaka odpowiedź by nie padła Azura uznałby ją za odpowiednią. W jej przypadku jest jeszcze coś? "Jeśli ich straci to nie zostanie jej nikt inny? Czy to znaczy, że dziewczyna nie ma przyjaciół czy innych bliskich?" zastanowił się słysząc dalszą część wypowiedzi Hany.
-Czy faktycznie kończy się to tylko na przypuszczeniach i domysłach?-zapytał-Czy faktycznie coś takiego miało już miejsce?-dodał patrząc na nią.
Z jego wiadomości wynika, że ludzie raczej nie chcą zostawać sami, ale nie zawsze tak się udaje. Czy "myślę" Midori nie było czymś w stylu "Wiem, że tak się stanie jeśli...". Może doszukiwanie drugiego dna było nie potrzebne w tej sytuacji, ale instynkt Azury podpowiadał mu, że tak mogło się już kiedyś stać.
Azura wiedział doskonale co oznacza zostać samemu. Nie mieć nikogo do kogo można byłoby się odezwać. Porozmawiać o głupotach, problemach czy po prostu pomilczeć w swoim towarzystwie. Niby miał przyjaciół, ale jak wyszło nie byli oni tym za kogo się podawali, a rodzina zastępcza, która go adoptowała nie przejmowała się zbytnio nowym członkiem rodziny. Obchodziło ich tylko to, żeby miał jakieś ładne ubrania i ciepły posiłek. Od utraty najbliższych mu ludzi w tą felerną noc ciągle był sam.
Dla niego samotność stała się już codziennością. Chociaż teraz ma przynajmniej Gina, który wypełnia swoją egzystencją pomieszczenia mieszkania. Spojrzał tylko na dziewczynę, ale nic nie powiedział. Nie wiedział co mógłby powiedzieć.
Odstąpił od dziewczyny kilka kroków lekko potykając się o kant stołu. Poczuł się teraz jak spłoszone zwierze. Chociaż w zaistniałej sytuacji powinno być na odwrót. Spojrzał beznamiętnie na dziewczynę kiedy ta zaczęła mówić i zbliżać się do niego. Kiedy ta pogłaskała go po głowie poczuł ulgę.
-Czy przeproszenie kogoś jest wyrazem uczuć?-zapytał swoim obojętnym głosem-Myślałem, że ludzie tak robią kiedy coś źle zrobią czy powiedzą.-dodał po chwili.
Widząc jej uśmiech był ciekawy czym był on wywołany. Chyba zrozumienie uczuć będzie trudniejsze niż mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Mar 06, 2016 9:31 pm

-Masz niezły zmysł do takich rzeczy, huh? – westchnęła – Jeśli dochodzę do podobnych stwierdzeń to zwykle są one poparte wcześniej zdobytymi informacjami na dany temat. Tamtego dnia skończyło się to źle tylko dla mnie, ale byłam naprawdę bardzo młoda. Mogłam mieć z… pięć lat? Prawdopodobnie pamiętam to tylko dlatego, że przeżyłam traumę – wzruszyła ramionami – Na pewno nie znałam tyle emocji, co teraz – spojrzała uważnie na Azure – Kto wie, czy któregoś dnia nie usłyszysz, że trzeba zabić wiedźmę i to będę właśnie ja.

Nie podawała konkretnych informacji, ponieważ pytanie ich nie uwzględniało w odpowiedzi. Jednak po co w takim razie te słowa, które również nie musiały się tu znaleźć? Ciężko powiedzieć, co tak naprawdę chciała przekazać. Możliwe, że to przebłysk sympatii do chłopaka. Mogło to nawet zabrzmieć, jakby sugerowała mu, iż jest szansa, że przyjdzie im się w przyszłości spotkać w takiej sytuacji, gdzie to ona będzie uchodzić za tą złą. Czy będzie chciała z nim walczyć, czy tez wycofa się lub po prostu podda, nie była w stanie z góry stwierdzić. Nawet ona nie wiedziała, jak tym razem wyglądałoby jej załamanie. Wtedy była większym dzieckiem, niż jest teraz. Każda emocja nie była tak silna, ponieważ nie podsycały ich zgubne myśli. Teraz rozumiała więcej, chociaż nie była wszechwiedząca. Posiadała wiele niewiadomych, których nie potrafiła wyjaśnić, co nie raz ciągnęło ją w dół.

Dopiero chwilę później, po raz kolejny westchnęła zauważając, iż zaczyna myśleć w sposób, który wolała unikać. Nie prowadził do niczego dobrego, a tylko bardziej sprawiał, że z jej umysłu znikały pozytywne rzeczy. Przecież nie było jeszcze tak źle, prawda? Mimo wszystko, miała swoich braci, nawet jeśli ich uczucia względem niej są dla dziewczyny kompletnie niepokrywające się z faktami, w które chciała wierzyć. Może dlatego postanowiła żyć tą iluzją tak długo, póki któryś z nich sam nie przyzna się do prawdy. Zawsze jakiś sposób na przetrwanie, prawda? Lepszy, gorszy, na pewno wygodniejszy. Przynajmniej na pewien czas, który chyba powoli się kończył, skoro poddała wszystko wątpliwościom, przez dzisiejsze wydarzenia. Zresztą, co ona wyprawia? Miała pomóc Azurze, nie pokazywać, jak bardzo emocje mogą zniszczyć drugą osobę. Brawo, Hana.

Jego nagłe wycofanie do tyłu wydawało się dla niej nieco zaskakujące. Z jakiego powodu się wahał przed zabiciem jej? Czemu teraz „uciekł”? Nie mogła powiedzieć, że odpowiedzi na te pytania nie interesowały ją w żadnym stopniu. Przecież był u siebie, nie powinien odczuwać zagrożenia. A jeśli to nie „poczucie zagrożenia” to co? Tak, niezdrowa ciekawość do niej wróciła, więc chyba nie jest z nią jeszcze tak tragicznie. Oby tak dalej.

-Po co przepraszać kogoś, jeśli nie czujesz takiej potrzeby? Poza tym skąd wiesz, co jest złe, a co dobre, jeśli niczego nie czujesz? – zadawała kolejne pytania, chociaż zdawała się go obserwować samej szukając odpowiedzi – Azura, chyba się mnie nie boisz, prawda? Nie powinieneś przed nikim wycofywać się w ten sposób.

W ostatnim zdaniu zabrzmiała nuta zmartwienia. Midori była dość spokojna, więc możliwość, iż coś jej nagle odbije zdawała się niewielka, choć w dalszym ciągu prawdopodobna. Mimo wszystko, reszta świata to naprawde okropne miejsce. Nawet, jeśli chłopak dawał sobie do tej pory radę to właśnie te drobne zachowania, których najwyraźniej nie zauważał, mogły doprowadzić do kłopotów. Oczywiście, nie prowadzi go od razu na szafot. Pod żadnym pozorem. Był Bronią i wręcz nie potrafiła uwierzyć, że miałby problem z ochroną własnego życia, jednak to nie miało nic wspólnego z umiejętnościami. Wystarczy spojrzeć na fakt, iż pozwolił obcej Wiedźmie wejść do swojego mieszkania. Gdyby chciała mogłaby wykorzystać właśnie jego cofnięcie się lub inne momenty, w których nie miałby szans na reakcję. Tylko czemu czuła się źle z faktem, że ten mógłby zostać zabity? Cóż, zdawał się być dobrym towarzyszem do siedzenia i picia herbaty. Ponadto Hane dalej ciekawiły jego zachowania, które, jak utrzymywał, nie były wykonywane, dzięki emocjom. Dodatkowo, zdążyła go nieco polubić, więc naprawdę nie odczuwałaby zadowolenia, gdyby cokolwiek mu się złego przydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Wto Mar 15, 2016 1:00 am

-Tak jakoś wychodzi.-powiedział patrząc na Hanę.
Najwidoczniej ona też nie miała za lekko w życiu. Trudno było mu ocenić jak ciężko mogło jej być. W końcu nie zna jej za długo i za dużo nie wie, a z informacji jakie posiada nie dałoby się zbudować jakiegoś dokładniejszego obrazu tego jak mogło wyglądać życie Midori.
"O czym ona mówi?" zastanowił się słysząc słowa o możliwość zabicia jej. Dlaczego miałby to zrobić?
Nawet jeśliby doszło do tego, że na Hane zostałby wydany wyrok śmierci to nie posłuchałby się. Po mimo tak krótkiej znajomości chłopak na swój sposób ją polubił.
-Wtedy bym ci pomógł się otrząsnąć. Mógłbym posłużyć jako tarcza i obronić cię.-powiedział patrząc jej prosto w oczy.
Skąd się to wzięło? Miał wrażenie, że mógłby dla niej walczyć, tylko żeby jej się nic nie stało. Ale co było powodem takich odczuć? Midori wspominała coś o miłości, ale czy to ona? Nie, raczej nie. Może po prostu jego instynkt podpowiada mu coś takiego.
-Nie pytaj dlaczego. Coś mi podpowiada, że tak było by dobrze.-dodał po chwili-Możesz na mnie liczyć.-dopowiedział-Tak się chyba mówi.-powiedział, chociaż brzmiało to trochę bardziej jak pytanie-Zawsze chciałem mieć osobę, na której mógłbym polegać i na odwrót.-wyszeptał dość cicho.
"Skąd wiem, że coś jest dobre, a co nie? Instynkt mi podpowiada." stwierdził.
-Przeprosiłem, bo postąpiłem wobec ciebie nie właściwie. Nie powinienem tak zrobić.-powiedział-Wiem co dobre, a co złe, ponieważ instynkt mi podpowiada.-powtórzył lekko zmienione myśli.
"Dlaczego miałbym się ciebie bać?" zastanowił się.
-Nie, nie boję się ciebie. Skąd taki pomysł.-beznamiętnym głosem wypowiedział co o tym myślał-To, że się wycofałem było raczej z powodowane tym, że mogłaś się przestraszyć. Z resztą nie wiedziałem co zrobić w tamtej sytuacji.-kontynuował-Nie chce, żebyś się mnie bała czy była na mnie...zła.-dokończył, ostatnie słowo brzmiało tak jakby nie był pewny czy użył dobrego słowa.
Nie zrozumiałym było dla niego dlaczego dziewczyna pomyślała, że ten się jej boi. Przecież to on był w tamtej sytuacji "atakującym". Może pomyślała, że skoro kieruje się instynktem, to ten podpowiedział mu, że "niebezpieczeństwo" nadchodzi.
-Nie mam żadnego powodu, żeby się ciebie bać.-zaczął- Wiem, że nie zrobiłabyś mi krzywdy. Gdybyś chciała to już dawno mogłaś to zrobić,np. kiedy byłem bez bandaży, a po za tym osoby ze złymi zamiarami inaczej pachną.-dokończył.
Chłopak po mimo, że nie jest zwierzęciem, ma wyostrzone zmysły co przybliża go częściowo do nich. Podobnie jest z jego instynktem. Jest on bliższy zwierzęcemu niż ludzkiemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Mar 16, 2016 3:06 am

Spojrzała na niego wyraźnie zaskoczona. Naprawde myślałby w takiej chwili o pomocy jej? Staniu się tarczą przed wrogimi ciosami? Przecież mogłaby go zranić, albo nawet zabić. Wydawał się nie brać nawet pod uwagę takiej ewentualności. A może robił to i właśnie na tej podstawie budował swoje zdanie? Nie wiedziała. Znali się od niedawna, nie posiadali powiazania krwi, jak w przypadku niej i jednego z braci, z którym również pierwszy raz miała styczność dopiero dzisiejszego dnia. Dodatkowo, jego nagłe stwierdzenie, iż Midori ma nie pytać dlaczego, nie pomagało wcale w rozwiązaniu tej tajemnicy. Pragnienie posiadania kogoś, komu będziesz mógł zaufać to nieco za mało, by zaryzykować tak wiele. Chociaż może to ona się myli. Nie mogła z pewnością ukryć, że słowa chłopaka naprawdę napełniały ją determinacją. Kto wie, czy ta znajomość nie będzie miała o wiele lepszych skutków, niż tylko zaspokojenie ciekawości dziewczyny.

-Jesteś naprawdę niesamowity, jak na osobę, która nic nie czuje –przyznała, kiedy wyszła z szoku, jaki zafundowały jej poprzednie słowa – Nie wiem, czy nadaję się na taką osobę, ale jeśli będziesz mnie potrzebować, zawsze przyjdę na ratunek –roześmiała się pogodnie.

Może posiadanie bliskiej osoby, która nie jest nikim związanym z rodziną to nie taki zły pomysł. Właściwie, jakby się tak zastanowić nad tym, nigdy nie miała nikogo takiego. Zwykle większość osób, które obserwowała lub nawet rozmawiała z nimi, pojawiały się szybko i tak samo znikały. Nie było w tym nic zaskakującego dla niej. Z tego też powodu, nie liczyła na podobne rzeczy. Niby śmiała się, ale jednak dalej nie była do końca pewna, jak zareagować na to wszystko. Wolała nie pokazywać, swoich dość sporych wątpliwości. To coś nowego, jakby sama rozmowa z Azurą otwierała jej okno na nowy, nieznany świat. Może uda im się pomóc sobie nawzajem?

-Instynkt, huh… -zastanowiła się chwilę – Ale wiesz, że zwykle, by pojawił się instynkt, musi być bodziec, prawda? Co w tym przypadku nim było?

Tym razem po raz kolejny pojawiła się jej ciekawość, jednak w gruncie rzeczy nie było to takie głupie pytanie. Kiedy wykonuje się czynności instynktownie potrzeba czegoś jeszcze. Chyba, że w jego przypadku było zupełnie inaczej. Ciężko określić. Czasami wydawał się naprawdę reagować zgodnie z delikatnymi emocjami starającymi przebić się na zewnątrz, a innym razem mogła przyznać, iż nie widzi niczego, co go prowadziło. Na pewno obrała sobie na cel zrozumienie chłopaka. Tylko w ten sposób ma szansę na jakiekolwiek udzielenie pomocy. Przynajmniej taką miała nadzieję.

-Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że się nie boisz –wyraźnie odetchnęła.

Prędzej, czy później zadałaby mu to pytanie, jednak sytuacja, jaka się nadarzyła, zdawała się wręcz idealna do tego. Mógł mówić wiele rzeczy, ale według Hany każdy był tym, kim się urodził i nic tego nie zmieni. Ona jest Wiedźmą i nią pozostanie do końca życia, co stawia ją na dość grząskim gruncie. Wbrew pozorom lubiła mylić się w związku z takimi sprawami. Nie do końca wiedziała dlaczego. Spojrzała na niego uważnie, gdy kontynuował temat strachu. W pewnym momencie przechyliła głowę nieco na bok. Naprawdę sądził, że jest bezpieczny. Oczywiście, nie mylił się. Miała tak samo wiele okazji, by go zabić lub unieszkodliwić, co Azura wobec niej. Żadne z nich nie wykorzystało sytuacji. Najwyraźniej nie zależało im na pozbyciu się towarzystwa. Nie mogła zresztą udawać, iż nie lubi chłopaka. Mimo kłopotów, jakie posiadał, wydawał się w jej oczach naprawdę pozytywnym osobnikiem. To tylko dodawało mu kolejnych plusów do bycia ciekawym. Gdyby tylko w życiu każda znajomość przebiegała tak prosto.

-A jak pachną te osoby ze złymi zamiarami? –zapytała nieco zaciekawiona jego słowami.

Do tej pory jedyne, co wąchała to kwiaty. Potrafiła rozróżnić rośliny, nawet zioła, po wyglądzie, dotyku lub właśnie zapachu, ale nigdy nie słyszała, żeby używać tego ostatniego zmysłu w taki sposób. Możliwe, iż mało osób to potrafi. Nie miała na ten temat specjalnej wiedzy, więc jeszcze bardziej ją to interesowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Mar 30, 2016 11:31 pm

Z jakiego powodu uznała go za niesamowitą osobę? Czy powiedzenie czegoś w tym stylu faktycznie nie jest czymś "normalnym". Miał wrażenie jak gdyby mówił coś, czego raczej nie mówi się tyle co poznanej osobie, ale nie przeszkadzało mu to w wypowiedzeniu ów słów.
Słysząc wypowiedź Hany poczuł jakieś dziwne uczucie. Tak, jakby coś chciało go ostrzec przed czymś co miały wyrażać te słowa. Nie wiedział skąd mogło się ono wziąć, ani co dokładnie miało oznaczać, więc je zignorował. Może innym razem uda mu się dojść do sensu tego przedziwnego uczucia.
-Dzię....-chciał coś powiedzieć, ale z jakiegoś powodu zatrzymał się.
Co mogło być tego powodem? Chłopak nagle jakby cofnął się w czasie. Stał przed jakąś dziewczyną, której twarz była niewyraźna i słyszał podobne słowa. Odpowiedział wtedy "Dziękuję, ty też możesz na mnie liczyć." W tym momencie wrócił z powrotem do swojego pokoju i do teraźniejszości.
-Dzię...kuje.-tym razem, nie pewnie, ale powiedział co chciał. Czuł tak jakby innym razem kiedy to powiedział stało się coś złego, ale nie mógł jakoś przypomnieć sobie co.
Chłopak poczuł się trochę zdezorientowany. Chciał sobie przypomnieć co było dalej, ale wspomnienia tak jakby były urwane i wszystko do pewnego momentu było zamazane i nie dokładne.
-Co było bodźcem w tej sytuacji? Coś mi podpowiedziało, że tak powinienem powiedzieć i tak robiłem.-powiedział dość samemu nie będąc specjalnie pewnym czy to faktycznie był właściwy bodziec, który wystąpił w tej sytuacji.
Azurze jest strasznie trudno określić co kieruje nim w danej chwili. Czasem jest to jego własna zachcianka, czasem coś w środku podpowiada mu, że tak powinien, a w innej sytuacji jeszcze przeciwstawia się głosowi w środku. Chłopak pewnie w niektórych sytuacjach nawet nie zdawał sobie sprawy, dlaczego coś robi. Robi tak, bo tak i tyle, chociaż nie można zaprzeczyć temu, że mogło coś nim w danej chwili kierować.
-Dlaczego pomyślałaś, że mogę się ciebie bać?-zapytał spoglądając na Midori.
Jeśli coś byłoby nie tak to od początku by to czuł i zapewne nawet nie odpowiedziałby na początkową zaczepkę Hany. W tej chwili jednak na jego sposób ciekawiło go co było powodem, który spowodował, że Midori wpadła na pomysł, że chłopak może się jej bać.
-Jak pachną? Jak osoby ze złymi zamiarami.-powiedział lekko przekrzywiając głowę-Nie da się tego określić jednym słowem. Różnie pachną.-nie wiedział zbytnio jak to wytłumaczyć.
Było to dla niego raczej trudne. On po prostu wyczuwał, że ta osoba ma złe zamiary, a ta nie. Było to dla niego dość oczywiste. Takie osoby wydzielały różne zapachy, czasem się powtarzały, ale przeważnie były dość różne i nie przypominały mu innych zapachów typu kwiatów czy owoców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Czw Mar 31, 2016 2:08 pm

Kiedy zaciął się przy podziękowaniu, spojrzała na niego nieco zaskoczona. Czyżby coś się zdarzyło w jego głowie, czego nie mogła dostrzec? To właściwie było głupie pytanie. Na pewno o czymś pomyślał, jednak nie potrafiła stwierdzić, czy to coś dobrego, czy też może wręcz przeciwnie. W końcu, jak sam Azura nieraz pokazywał, miał problem z okazywaniem uczuć, a w samych domysłach wolała nie pokładać wielkich nadziei. Wspominała wcześniej, że każda osoba może postrzegać jedną rzecz w zupełnie inny sposób. Między innymi z tego powodu, wolała jednak nie komentować tego w jakikolwiek nieodpowiedni sposób. Przynajmniej taki był plan. Praktyka wyglądała nieco inaczej.

-Jesteś zmęczony? Może czas się położyć?

Jeśli nie wiesz, co się dzieje, to zainteresuj się zdrowiem. Tak Hana postrzegała podobne sytuacje. Poza tym była już dość późna godzina. Spotkali się nocą, a rozmowa również nie trwała sekundy. Może to właśnie zmęczenie powoli dopadało chłopaka, przez co miał jakieś niepokojące myśli? Nie miała pojęcia i wcale nie stawiała na to, iż ma rację. Nauczyła się niczego z góry nie zakładać, jeśli nie posiadała pewności, że tak się stanie. Oczywiście, to również nie znaczyło przymusu spowiadania się Azury. Jeśli będzie czuł potrzebę to może powiedzieć jej, o co chodzi. Chociaż i tak uważała, iż powinni powoli zacząć myśleć o odpoczynku. Jutro też jest dzień. Najwyżej skończą dyskusję rano. To nie coś, czym trzeba się martwić na zapas.

Skinęła powoli głową, słysząc jego zdanie na temat bodźca, który przesądził o reakcji. Właściwie, odpowiedź jej nie zaskoczyła. Nie był pewien samych emocji, a co dopiero takich rzeczy. Prawdopodobnie minie jeszcze wiele czasu, nim chłopak da radę rozpoznawać tego typu sprawy, jednak według niej, nie było pośpiechu. Wszystko powinno odbywać się w swoim czasie. Zresztą, ona sama nie miała nic do stracenia w aktualnym rozrachunku. Dopiero przyjechała do tego miasta i raczej nie planowała wyjazdu w najbliższym czasie. W miarę możliwości, postara się mu pomóc w tym wszystkim, chociaż trochę miała wątpliwości, czy szesnastolatka potrafi osiągnąć coś takiego. Kim jednak by była, gdyby na starcie się poddała? Na pewno nie sobą.

-Właśnie. Dlaczego tak pomyślałam? –zapytała sama siebie.

Zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią. To nie tak, że naprawdę nie wiedziała. Właściwie, miała o tym niemałe pojęcie. Jednym z powodów była oczywiście przynależność. Wiedźmy nie były w tych czasach postrzegane za symbol niewinności i dobroci. Zresztą nie bez przyczyny, z czego Midori doskonale zdawała sobie sprawę. Tutaj większą siłę przebicia miał ogół, a nie jednostki. Chociaż z drugiej strony, istnieją jeszcze osoby pokroju Azury, który od tak, zaakceptował to kim jest, za co była mu wdzięczna. Innym powodem mógł być fakt, iż Hana nie do końca była tak „bezpieczną” dziewczyną, na jaką wyglądała. Nie posiada, co prawda, jakichś morderczych zapędów. Nawet wolała wycofać się z ewentualnych starć, niż rzucać na nie, pragnąć bezsensownej walki. Skąd więc to zwątpienie? Możliwe, że nie ufała sama sobie. Wcześniej poruszyła temat morderstwa, które byłaby w stanie popełnić w obronie braci. Najwyraźniej miała podstawy, by nie ignorować tego szczegółu.

Ostatnich słów nie skomentowała. Zamiast tego, postanowiła coś sprawdzić. Spojrzała przeciągle na chłopaka, po czym bez słowa zerwała jeden płatek z roślin, które zdobiły jej włosy. Robiła to spokojnie, jednak  cały czas utrzymywała kontakt wzrokowy z Azurą. Chwile później ułożyła część kwiatka na dłoni w taki sposób, by znajdowała się na jej środku. Zaraz potem przyłożyła rękę do jego klatki piersiowej. Z początku milczała, jednak w następnym momencie postanowiła się odezwać.

-Jeśli teraz użyłabym moich umiejętności mogłabym przebić twoje ciało –zaczęła spokojnie – Jesteś w stanie zaryzykować swoim życiem i stwierdzić, że tego nie zrobię?

Patrzyła uważnie na jego twarz, cierpliwie czekając, aż odpowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Kwi 01, 2016 12:09 am

Czy jest zmęczony? Do tej pory jakoś specjalnie tego nie odczuwał, bo był zajęty towarzyszką, ale kiedy o tym wspomniała okazało się, że faktycznie można byłoby już się zbierać spać. Nie zdawał sobie sprawy również z tego jak późno już jest. Czas na tej rozmowie zleciał mu strasznie szybko.

-Trochę.-odparł krótko-A ty?-zapytał w odwecie. Przecież dziewczyna też mogła być wyczerpana całym dniem. W jej przypadku, spotkało ją więcej rzeczy niż jego, więc nie zdziwiłby go fakty gdyby dziewczyna padała z nóg.

Chłopak nie przejmował się zbytnio swoim zdrowiem. Gdyby miał powód to byłby w stanie nie spać tak długo, aż organizm sam nie odmówiłby mu posłuszeństwa. Po mimo tak dużej obojętności na swój stan w danej chwili to wie kiedy trzeba zająć się jakąś raną, żeby "przypadkiem" się nie wykrwawić.

Znowu nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytanie. Może dziewczyna nie chce dzielić się z nim tą informacją, a może sama nie jest zbytnio pewna tego co spowodowało u niej takie myśli. Azura zapewne chciał dowiedzieć się jaki był powód, ale nie zamierzał naciskać. Równie dobrze mogło nie być żadnego powodu, a Hana tylko z czystej ciekawości o to zapytała.

-Jeśli miałabyś taki zamiar już nie miałabyś ręki.-odpowiedział patrząc jej prosto w oczy przeszywającym wzrokiem-Jest też szansa, że mógłbym się mylić i nie zrobić tego, a wtedy jest opcja, że przypłaciłbym to życiem, ale jest jeden powód, dla którego nie wahałbym się tego zrobić.-wstrzymał się na chwilę-Jest nim fakt że moja siostra zostałaby sama.-powiedział wciąż przeszywając wzrokiem Hanę-Jest jednak druga strona medalu. Powiedziałem ci, że jeśli coś by się stało zostanę twoją tarczą i mieczem.-wymawiając te słowa lekko zbliżył się do Midori-Co w takiej sytuacji? Co zrobiłbym gdyby instynkt informował mnie o niebezpieczeństwie, a ja trzymałbym się danego tobie słowa?-zrobił małą pauzę.
W jednej chwili znalazł się za dziewczyną. Położył na jej głowie dłoń i lekko pogładził jej włosy.
-Cóż zapewne zaryzykowałbym, że tego nie zrobisz.-wyszeptał jej do ucha po czym odsunął się.
Zastanawiał się teraz co mogło kierować dziewczyną kiedy zadawała to pytanie. Doszedł do tego, że najłatwiej będzie zapytać.
-Czego chciałaś się dowiedzieć zadając takie pytanie i tworząc taką sytuację?-zapytał patrząc już "cieplejszym" jak na niego spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Kwi 01, 2016 10:30 pm

-Trochę –odpowiedziała tak samo, jak on, jednak nie było to zamierzone – Dziś był dzień pełen wrażeń –dodała po chwili.

Midori naprawdę nie mogła się nadziwić, jakim cudem w ciągu dwudziestu czterech godzin można tak wiele przeżyć. Była młoda, więc wiele rzeczy było dla niej tajemnicą, jednak to dość ciekawe doświadczenie. Oczywiście, jeśli patrzy się na to w ten sposób. Jakby spróbowała rozdrabniać szczegóły, to jej dobry nastrój z pewnością prysnąłby tak szybko, jak bańka mydlana. Ogólnie zauważyła, że odkąd tu przybyła wszystko działo się naprawdę szybko. Spotkanie brata, którego nie widziało się przez wiele lat, rozmowa z osobnikiem posiadającym w sobie dziwny chłód, odnalezienie drugiego członka rodziny, poznanie jego zdania na temat ich wszystkich, plus towarzyszki, która wyraźnie była w nastroju do spławienia ich. Nie wspominając o aktualnej sytuacji, która rozpoczęła się od zwykłego przypadkowego spotkania na rynku, a przerodziła w coś więcej, bo przecież nie każdy zgadza się, by zabrać kogoś do swojego mieszkania i pozwala zostać na noc. Z pewnością, nie miała się kiedy nudzić. Jednak chłopak miał rację. To mogło zmęczyć, szczególnie pod względem psychicznym.

Jedno, co można powiedzieć o Hanie to z pewnością fakt, iż jest niezwykle upartą osobą. Może właśnie z tego powodu nie spuściła wzroku, a nawet sama wpatrywała się w Azure, słuchają każdego słowa. Czy spodziewała się akurat tego? Nie mogła powiedzieć, że nie. Osobiście dziewczyna obstawiała o wiele więcej odpowiedzi. To, co mówił, było to tylko jedną z opcji. Chociaż mogła pokusić się o stwierdzenie, iż więcej, niż jedną z nich wybrał. Słysząc część o utracie ręki pomyślała odruchowo, że życie bez niej mogłoby być ciężkie. Odsunęła jednak tego typu myśli i skupiła się na reszcie zdań, jakimi została uraczona. Najbardziej zaskoczył ją moment, w którym przypomniał swoje wcześniejsze słowa o byciu jej tarczą i mieczem. Oczywiście, pamiętała je doskonale. Mimo to, ciężko było dziewczynie w to uwierzyć. Jej najstarszy brat też obiecywał, że z nią zostanie na zawsze, a tymczasem zniknął na wiele lat, po czym ślad po nim zaginął. Uwierzenie tak od razu w słowa Azury, które w umyśle Hany miały starcie z przeszłością, nie posiadały specjalnych szans. Jednak nie oznaczało to również, iż mu nie wierzy. A przynajmniej teraz byłoby jej ciężko tak stwierdzić, po tej sytuacji. Czy naprawdę byłby w stanie pozwolić się zabić z jej powodu? Dla zupełnie obcej osoby? To było naprawdę trudne do stwierdzenia. Może właśnie dlatego odpowiedź, którą jej podarował w związku z tymi wątpliwościami, nieco nią zarzuciła. Oczywiście, w przenośni.

Kiedy zniknął jej, ręka dziewczyny, nie mając oparcia, nieco poleciała do przodu. Z kolei płatek bezwiednie opadł na ziemie. Brązowowłosa nawet nie próbowała go łapać, ani w jakikolwiek sposób powstrzymywać od swobodnego lotu. Jej uwaga była bardziej skupiona na Azurze. Drgnęła, gdy poczuła, jak kładzie rękę na jej głowie i szepta do ucha. Pierwszym odruchem był oczywiście atak, jednak sama nie wiedziała dlaczego. Nie zrobiła tego tylko dlatego, iż potrafiła dalej w miarę logicznie myśleć. Nie miała zamiaru ranić chłopaka, nawet jeśli niedawno mówiła coś innego. Prawda była również taka, że gdyby naprawdę chciała zrobić to, co wcześniej powiedziała, na pewno nie poinformowała go o tym, tylko od razu użyła ataku. Co za inteligentna osoba zdradza przeciwnikowi, iż za parę sekund go zabije? Zdecydowana istota po prostu to zrobi. Pod tym względem nie była inna. Jednak fakt faktem pozostaje. Tak samo, jak poprzednio, teraz również nie widziała żadnych korzyści z przebijania ciała nowego znajomego. Co więcej, dla niej był on naprawdę dobrym towarzyszem i prawdopodobnie rozpaczałaby po jego stracie. Dla nich obojga, lepiej, żeby do takiej sytuacji nie doszło.

-Mam nadzieję, że nie wszystkim tak ufasz po pierwszym spotkaniu… –westchnęła, jednak nie wydawała się w jakikolwiek sposób czuć źle względem poprzednich słów chłopaka - …inaczej zacznę się o ciebie martwić –dokończyła przerwane zdanie, po czym powoli spojrzała na niego, kiedy ten zadał pytanie – Dobre pytanie… Nie wiem –odpowiedziała zgodnie z prawdą – Możliwe, że to nie ciebie chciałam sprawdzić, tylko siebie –uniosła nieco dłoń, którą wcześniej przykładała do ciała Azury i spojrzała na nią, przez chwilę milcząc – Na pewno mogę przyznać się do jednego – mruknęła, z powrotem zwracając swoją uwagę na towarzysza – Nie jestem w stanie cię zabić.

Wydawała się tym faktem dziwnie zaaferowana i to nie bez przyczyny. Nie raz przebiegło jej przez myśl, że chłopak jest kimś ciekawym, a nawet, iż pała do niego sympatią. W gruncie rzeczy, gdyby wydarzyło się coś złego powinna móc zrobić mu ewentualną krzywdę. Przynajmniej w teorii zawsze tak to wyglądało. Nigdy nie przywiązywała się do nikogo, poza swoją niewielką rodziną i nie widziała nawet powodu, by to robić. Ciekawe, co się zmieniło? Ona sama nie miała pojęcia, czemu akurat Azura jest taki wyjątkowy, ale prawdopodobnie o teraz będzie miał z nią naprawdę ciężko. Zdecydowanie Hana chce znać odpowiedź na to pytanie i nie ma siły, która mogłaby ją powstrzymać.

-Przepraszam. Chyba nie powinnam tego sprawdzać w taki sposób – podeszła do miejsca, gdzie leżał płatek, po czym kucnęła, by go podnieść – Czasami ciężko mi coś zrozumieć, jeśli tego nie zobaczę, nie dotknę i inne takie rzeczy. Zapominam, jak to może czasami źle wyglądać… Wybacz -westchnęła patrząc na trzymaną część rośliny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Kwi 10, 2016 11:59 pm

-Nie nie wszystkim tak ufam.-powiedział patrząc na Hanę-Jeśli mam być szczery to jesteś pierwszą osobą, której zaufałem od wielu lat.-mówiąc to poprawił sobie maskę-Najwidoczniej coś w sobie masz.-dodał po chwili-Z resztą nie musisz się o mnie...-nie dokończył swoich słów.
Łatwo było się domyślić co chciał powiedzieć. Jednak on uznał, że nie chce tego wypowiedzieć. Bardzo długo nie słyszał tych słów. Przez myśl przeleciał mu moment kiedy mama powiedziała mu podobne słowa kiedy ten wrócił cały poobijany z podwórka. Zapewne to było powodem, który zaważył o tym, że chłopak nie dokończył swoich słów.
Nie za bardzo wiedział co dziewczyna chciała mu przekazać po przez te słowa. Czy faktycznie miała na myśli "nie możliwość zabicia go"? Jeśli tak to dlaczego tak było? Zainteresował się tym, ale stwierdził, że jak na razie woli pozostać w nie wiedzy. Zapewne gdyby teraz o to zapytał, otrzymałby odpowiedź "Nie wiem". Może kiedy dziewczyna dojdzie jaki jest tego powód to sama mu o nim powie.
-Mam nadzieję, że ty również nie obdarzasz wszystkich spotkanych ludzi tak dużym zaufaniem.-powiedział lekko przechylając głowę na lewą stronę.
Kiedy Midori skończyła mówić podszedł do niej i przykucnął przy niej i spoglądną na roślinę, a następnie spojrzał jej w oczy.
-Nie masz mnie za co przepraszać. Jak dla mnie nie wyglądało to źle i skoro chciałaś coś sprawdzić na swój sposób to nie przeszkadza mi to. Liczy się, że przynajmniej się czegoś dowiedziałaś.-powiedział wyciągając rękę, kładąc ją na głowie Midori i lekko zaczynając lekko ją głaskać-Jeśli chcesz coś zrozumieć w moim przypadku zapytaj czy poproś, a ja w postaram się to wytłumaczyć na tyle dobrze na ile będę w stanie.-dodał wciąż głaskają Hanę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Kwi 15, 2016 3:51 am

Jego pierwsze słowa wywołały w jej duchu głębokie westchnięcie. Mówił, że nie wszystkim ufa tak bardzo, jak Hanie, jednak biorąc pod uwagę wszystkie argumenty, w tym czas upłynięty od ich poznania, zaczynały powoli rozsiewać nasiona niepokoju. Wolała nie czekać, aż te zaczną kiełkować. Już ma wystarczająco zmartwień z braćmi. Z drugiej strony nie potrafiła zignorować Azury i to była część, której nie mogła zrozumieć. Może po prostu był bardziej interesujący, niż reszta osób, jakie spotkała? Zresztą, teraz to bez znaczenia. Dlaczego? Ponieważ usłyszała kolejne zdanie. W pewnym sensie, uspokoiło ją. Oczywiście, nie cieszyła się, iż chłopak nie miał szczęścia, by spotkać kogoś, kogo mógł obdarzyć tym zaufaniem, o którym aktualnie mowa. Musiałaby być naprawdę okropną osobą myśląc w ten sposób. Wiedźma wiedźmą, ale nie była chyba, aż tak wyrachowana. Przynajmniej pod tym względem.

Coś w sobie ma? Ciekawe określenie na osobę, która parę chwil wcześniej w gruncie rzeczy ci groziła. Inna sprawa, że wcale nie miała zamiaru zabijać, ale to nie ma znaczenia. Gdyby tu stał ktoś inny, miał na to szansę. Nawet z zapewnieniami chłopaka, Midori nie potrafiła po prostu skinąć grzecznie głową, stwierdzając, iż jakkolwiek ją to uspokoiło. Między innymi z tego powodu, spojrzała na niego powątpiewająco. Tu nie chodziło o wiarę w usłyszane słowa. Nie wątpiła, że Azura mówi prawdę, ale prosić ją, by się nie martwiła i oczekiwać potwierdzenia? Biedny chłopak. Jeszcze nie wie, jak dziewczyna potrafi się martwić o kogoś. Lepiej dla niego. I oby tak pozostało, jak najdłużej, bo lepiej nie przywoływać demonów przeszłości dla ich wspólnego dobra.

-Nikogo nie obdarzam zaufaniem, nim z nim dłużej nie porozmawiam –wzruszyła ramionami, jakby to nie było nic takiego – My mamy najważniejszą część za sobą. Co nie zmienia niczego… dalej mnie martwisz.

To akurat było więcej, niż tylko prawda. Wszystko dookoła ją interesowało, ponieważ przez dłuższy czas jedyne, co widziała, to cztery ściany pokoju, w którym przesiadywała i okno, z którego wyglądała powrotu ważnej dla niej osoby. Więc to oczywiste, że kiedy zyskała ten mały promyk nadziei ciężko było utrzymać ją w jednym miejscu. Dopiero teraz widziała, jak wiele straciła przez te lata. Tyle nowych, ciekawych rzeczy czekało, aż je odkryje i pozna. To jeden z powodów, dlaczego jest tak bardzo „pochłonięta” tym, co zyska uwagę zielonookiej. W gruncie rzeczy, oszukała w pewnym sensie nawet własną naturę Wiedźmy i swoich mocy. Młoda Miyazawa nie używała energii, która kumulowała się w jej ciele przez większość życia. Może to jest również powód, dla którego woli unikać walk. Nie, żeby nie potrafiła się bronić. Gdy doszła do siebie odkryła trzy umiejętności, chociaż w praktyce może wydawać się ich mniej, ponieważ dwie są od siebie całkowicie zależne. Ot, łańcuchowe połączenie i możność dostosowania jednego bardziej przystępnie, dzięki drugiemu. Zresztą nie czas teraz na tego typu sprawy. Musiała się w końcu nauczyć rozmyślać nad bieżącymi sprawami, a nie sięgać ku przeszłości.

-Wiesz, powinnam ci podziękować te słowa, ale chyba jeszcze bardziej mnie martwią, niż te poprzednie… -mruknęła, patrząc na niego – Nie zrozum mnie źle. Naprawdę potrafię zrozumieć, co chcesz mi przekazać, ale kiedy sobie pomyśle, że normalna Wiedźma mogłaby po prostu przebić cię na wylot, wykorzystując sytuację, to nie jestem pewna, czy chce, byś pozwalał innym sprawdzać coś „na swój sposób”.

Ewentualnie to wina jej myśli, które, jak szalone, tworzyło tyle wątpliwości, że cud, iż jeszcze potrafi się uśmiechać i zachowywać, jak lekkoduch. Co do tego ostatniego, noce się nie liczą. Mowa o dniach, kiedy jej pozytywny nastrój jest wręcz zaraźliwy. Kiedy zapada zmrok i księżyc wita wszystkich swoją wesołą mimiką, nico zmieniają się zasady gry. Chociaż nie miało to specjalnego znaczenia. Midori zawsze będzie Midori. Przynajmniej w teorii. Praktyka ciągle pozostawała dla niej nieodkrytą tajemnicą. W pewnym sensie, będąc „na wolności” poznaje również swoje możliwości i charakter. Musiała coś zrobić, by Azura mógł poczuć to samo, co ona. Aż szkoda jej na samą myśl, że traci tak wiele, zupełnie, jak ona kiedyś. Może to przesądziło o sympatii Hany do chłopaka. Jej dość krótkie milczenie zostało przerwane przez dłoń, która zaczęła głaskać ją po głowie. To było tak zaskakujące, że na twarzy dziewczyny odbiło się wyraźne zdziwienie.

-Poddaje się… pokonujesz mnie w każdy możliwy sposób… -westchnęła, jednak nie odtrąciła jego ręki- Przytule cię, dobrze?

Mimo zadanego pytania, nie czekała na odpowiedź. Zamiast tego, po prostu zbliżyła się i faktycznie, objęła ciało Azury. Chyba poczuła nagły przypływ czułości, bo jedyną osobą, która kiedykolwiek ją głaskała to był jeden z braci i to też przez krótki okres czasu. Mogłaby się nawet pokusić o stwierdzenie, iż ją to nieco rozczuliło. To wcale nie tak, że lubiła głaskanie… może trochę… dobra, pod tym względem najwyraźniej mogła przypominać kota, ale to aktualni nie miało nic do sytuacji. Swoją drogą, coś dużo razy dzisiaj lądują w sytuacjach, gdzie jedno drugie przytula. Jakimś cudem, dopiero teraz to zauważyła. Nie ma to, jak spostrzegawczość. Dzisiejsze 24godziny szkodą jej psychice.

-Chodźmy już spać… -mruknęła- Chyba więcej wrażeń nie wytrzymam –dodała nieco zrezygnowanym tonem.

To było naprawdę szczere stwierdzenie z jej strony. Dla chłopaka, który miał problemy z emocjami, a właściwie nieumiejętnością ich odczytywania, wszystko mogło wyglądać o wiele prościej. Dla niej, to naprawdę zbyt wiele i czuła się bardziej zmęczona, niż kiedykolwiek. A trzeba zaznaczyć, że w normalnych porach dnia, Hana, jest niczym wulkan energii. Dzisiaj przyjęła po prostu za wiele informacji i zaskakujących sytuacji. Mimo wszystko, niezależnie, jak silna psychicznie czasami się wydawała, to jednak miała tylko 16 lat. Przynajmniej nie mogła narzekać na brak wrażeń, ale jeszcze trochę i złamie się pod ich naporem. Chyba lepiej uniknąć takich rzeczy.

(Jeśli są jakieś słowa, gdzie brakuje liter to wybacz, ale moja klawiatura chyba "trochę" się zepsuła....)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Kwi 24, 2016 4:19 pm

-Dlaczego dalej cię martwię?-zapytał nie za bardzo wiedząc co dziewczyna miała na myśli.
Jaki mógł być w tym przypadku powód jej niepokoju? Czy wciąż chodziło o zaufanie do innych czy może już o coś innego? Jest też możliwość, że to przez jego zachowanie dziewczyna ma jakieś wątpliwości co do jego zachowania w innych sytuacjach. Jakby na to nie patrzeć to Hana nie wie jak Azura zachowuje się przy innych i może spekulować tylko na tym jak zachował się w jej przypadku.

"Dlaczego miałbym dawać komuś nie znajomemu sprawdzać coś na sobie?" zastanowił się w myślach.
-Chyba źle zrozumiałaś moje słowa. Tyczyły się one jedynie ciebie.-powiedział patrząc Hanie prosto w oczy-"Normalna wiedźma" jak to określiłaś nie miałaby takiej okazji.-dodał wciąż gładząc ją po głowie-W takim razie jaką wiedźmą ty jesteś?-zapytał odnośnie jej słów.
Skoro inną wiedźmę Midori określiła jako normalną to w takim razie jaką wiedźmą jest ona? Nie normalną czy coś. Wydawało się to Azurze dość dziwne. Hana jest innym rodzajem wiedźm niż inne czy jak?
-Poko...-chciał się o coś zapytać, ale nie miał okazji, ponieważ dziewczyna przytuliła się do niego.
W pierwszej chwili lekko zdrętwiał nie wiedząc co zrobić, ale zaraz się ogarnął i nie przestając jej głaskać, objął ją drugą ręką.
-Chyba to będzie dobry pomysł.-odpowiedział spoglądając na Hanę.
"Faktycznie musi być wykończona." pomyślał analizując wszystkie informacje o tym co dzisiaj robiła. Wyszedł z tego całkiem dynamiczny i pełen wrażeń dzień.
-Wstawaj.-powiedział wstając po czym wyciągnął do niej rękę aby pomóc jej wstać-Poka...-tutaj przerwał.
Chciał zaprowadzić ją do swojego pokoju, ale przypomniał sobie o jednym fakcie. Jego pościel i łóżko jest dość mocno zakrwawione. Nie zmieniał ostatnio prześcieradła ani poszewek, więc wolałby oszczędzić dziewczynie dość nie przyjemnych warunków do snu. No, ale dlaczego jego łóżko miałby być zakrwawione? Pomijając fakt, że chłopak ma ogromne problemy z bezsennością to jak już uda mu się zasnąć to nie jest to najspokojniejszy sen. Podczas snu dość często zdarza się, że Azura dość mocno drapie rany i ciągnie za bandaże co powoduje otwieranie się ran. W jego przypadku łatwo jest się domyśleć jak może wyglądać teraz jego łóżko.
-Pójdę po jakąś kołdrę albo koc. Jak na razie usiądź na sofie.-powiedział kierując się w stronę wyjścia do przedpokoju.
Kiedy zniknął w drzwiach Gin popędził zaraz za nim. Azura wszedł do pokoju zapalając światło po czym zamknął za sobą drzwi zostawiając liska za drzwiami. Za pewne nawet nie zwrócił uwagi na to, że Gin za nim podążał. Było to spowodowane myśleniem o tym co może się stać kiedy Midori wejdzie to tego pokoju. W końcu nie wygląda on zbyt przyjemnie. Na podłodze po lewej stronie łóżka również było trochę krwi, której chłopak nie zmył po przebudzeniu. Postarał się dość szybko znaleźć jakąś drugą kołdrę, której używa na zmianę kiedy jedna z nich jest w praniu. "Ehhh, pewnie jest w pralce." stwierdził nie mogąc znaleźć pościeli w szafie. W zamian wyciągnął granatowy koc. Wziął jeszcze jakąś większą poduszkę i wyszedł z pokoju wracając do salonu.
-Mam na dzieję, że nie zmarzniesz pod tym kocem. Niestety drugiej kołdry nie wyciągnąłem jeszcze z pralki.-powiedział kładąc rzeczy na fotelu. Wytłumacznie: pościel zmienił jakiś czas temu, ale brudną kołdrę wrzucił dopiero tego dnia do prania, bo wcześniej nie miał czasu.-Jak coś to mogę przynieść jeszcze jeden koc.-dodał po chwili.
Gin przydreptał po jakimś czasie nie zadowolony po czym położył się obok Hany. Jego nie zadowolenie wynikało za pewne z tego, że też chciał coś przynieść, ale został zignorowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Kwi 25, 2016 6:02 pm

-Bo zdążyłam cię polubić i martwi mnie, że jednak coś ci się stanie?

Nie chciała, by to zabrzmiało jakoś wrednie, czy źle. W gruncie rzeczy, wypowiadając te słowa pytała także siebie. Oczywiście, nie było w tym również kłamstwa. Wiedziała, że go lubi, a to już milowy krok do zrozumienia sytuacji. Chociaż może niepotrzebnie się zamartwiała szczegółami. Właściwie, wiedziała o nim tyle, co nic. Tylko podstawowe informacje, którymi się podzielił i tyle. To ciekawe, jak szybko jest w stanie zapałać do kogoś sympatią. Pozostaje tylko pytanie, czy będzie tak za każdym razem, gdy dłużej z kimś porozmawia, czy może coś wywołało w niej sympatię wobec Azury.

-To chyba ja powinnam spytać, czym różnie się od innych wiedźm, skoro twoje słowa tyczyły się tylko mnie – stwierdziła – Nie interesują mnie starcia pomiędzy Władającymi, Broniami, Wiedźmami, Czarodziejami… czy kimkolwiek innym, kto rzuca się w tę bitwę. Nie mam w tym żadnego interesu.

Jedyną osobą, której nienawidziła, był ojciec, ale to nie powód, by karać za jego przewinienia wszystkich innych. To on zasłużył sobie na te emocje. Reszta była niewinna. Przynajmniej, wobec niej. Osobiście, Hana nie do końca rozumiała, czemu ta cała walka miała służyć. Nie, żeby była jakąś wielką zwolenniczką pokoju. Dla niej to obojętne, czy ktoś się zabija, czy nie, pod warunkiem, że nie miesza w to jej i tych, na których dziewczynie zależy. Może to trochę okrutne podejście, ale co w tym złego? To nie jej wojna.

Kiedy oddał uścisk i przyznał rację, co do pójścia spać, odetchnęła tylko. Chwilę później przyjęła od niego pomoc, po czym wstała z ziemi. Czas chyba wziąć się w garść i, zgodnie z poprzednimi słowami, ułożyć wreszcie do snu. Zdziwiła się jednak, gdy chłopak chciał coś powiedzieć, a w następnej chwili przerwał. Mimo, że nie wypytywała go o szczegóły, była nieco ciekawa, o co mogło chodzić i dlaczego nie dokończy, tylko nieco zmienił początek, a co za tym idzie, dalsze słowa. Słuchając polecenia, usiadła na kanapie, grzecznie czekając na powrót Azury. Odprowadziła jeszcze liska wzrokiem, który najwyraźniej bardzo chciał iść ze swoim panem.

Czekając na powrót chłopaka zastanawiała się nad kolejnymi dniami. Musiała sobie parę rzeczy poukładać w głowię i zaplanować kolejne działania. Przede wszystkim to, co zamierzała zrobić. Dzisiaj mogła zostać u Azury, ale nie chciała nadużywać jego dobrej woli. Poza tym niektórymi sprawami musiała zająć się sama. Swoją drogą, ciekawe, co Ray myślał o niej i Asmo. Jakby nie patrzeć, zrobili niezłe wejście w jego życie. Dyskrecja nie była ich mocną stroną. Chociaż Hana niewiele mówiła w tamtym czasie. Kto, jak kto, ale ona prędzej zadziała, niż rozpocznie normalna rozmowę. Nawet w przypadku Azury, podbiła do niego i zainteresowała się maską. Tak się nie zaczyna rozmowy z obcymi.

-Nie przejmuj się tym. I tak jesteś kochany, że pozwoliłeś mi tu zostać –wzruszyła ramionami, jakby problem zmarznięcia nocą był czymś trywialnym.

Była mu naprawdę wdzięczna za to, co już zrobił. Widząc, jak Gin niezadowolony kładzie się obok niej, pogłaskała go delikatnie. Taki mięciutki i uroczy, że nie dało się powstrzymać przed dotknięciem. Gdy tak nad tym myślała, stwierdziła, iż fajnie byłoby mieć zwierzaka. Zawsze to jakiś towarzysz do rozmów, nawet jednostronnych. W razie czego, można się przytulić, pogłaskać. Chyba przydałaby jej się taka „zwierzęca terapia”. Zastanawiała ją tylko jedna, dość krępująca rzecz, z którą wahała się zwrócić do chłopaka. W przeciwieństwie do niego, jakieś uczucia posiadała. Może nie była idealnym wzorem posiadania emocji, ale zawsze coś.

-Azura, mam nieco… może więcej, niż „nieco” żenujące pytanie –wetchnęła ciężko, dalej głaszcząc zwierzątko, jakby ta czynność ją uspakajała – Um… Wiem, że i tak już trochę ci się narzucam, ale mogłabym zrobić to jeszcze trochę? – mimo słów, jej uwaga skupiona była na lisku – Chodzi o to, że wolałabym nie spać w tej sukience. Jutro będę musiała w niej wyjść, a przez noc na pewno się pogniecie… Dlatego mogłabym cię prosić o coś… zastępczego? Cokolwiek będzie dobre –w końcu na niego spojrzała, chociaż było widać, iż słowa nie przechodzą przez jej gardło tak łatwo, jak się wydaje.

Mogła zawsze po prostu „rozebrać się” do spania, ale to chyba byłoby jeszcze bardziej zawstydzające, niż pytanie o zamiennik. Bezpośredniość bezpośredniością, jednak wszystko ma swoje granice. Midori jakoś niespecjalnie podobał się pomysł biegania w bieliźnie w obcym miejscu. I tak było jej prościej, bo sam Azura z góry mówił, iż nie odczuwa emocji tak, jak inni, dlatego też jej nerwy zdawały się o wiele mniejsze, niż jakby była z osobą, która w pełni wszystko odczuwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Kwi 25, 2016 10:46 pm

Słysząc słowa Midori chłopak poczuł coś dziwnego, ale było to dość przyjemne uczucie. Nie wiedział zbytnio czym ono było ani co dokładnie oznaczało. Wystarczyło mu jednak to, że było dość przyjemne.
-Czy to, że się o mnie martwisz nie jest czymś dobrym?-zapytał się-Mi się zdaje, że martwimy się tylko o osoby nam bliższe. Z tego co pamiętam kiedyś tak powiedziała mi mama.-dodał po chwili.
Chłopak po mimo, że nie miał o kogo się martwić przez dłuższy czas z jakiegoś powodu nie zapomniał słów mamy. Może same słowa, które mają znaczyć "martwię się o ciebie" mu o tym przypomniały?
-Nie znam żadnej innej wiedźmy, a nawet chociaż to nie porównywałby jej do reszty czy nie wyrabiał sobie opinii na temat wiedźm znając tylko jedną.-powiedział-Ja miałem jednak na myśli, że słowa które wypowiedziałem są skierowane tylko i wyłącznie do ciebie. Nie zwracałem uwagi na to, że jesteś wiedźmą podczas wypowiadania tych słów. Mogłabyś też być potworem czy Bronią, a te słowa by się nie zmieniły. W końcu ty to ty.-dokończył spoglądając przez okno.
Noc była dość ładna. Księżyc był dość wysoko i oświecał swoją łuną granatowe niebo z jasnymi punktami. Wcześniej nie zwracał no to uwagi, gdyż jej większość skupiała się na Hanie. Pewnie gdyby był sam to siedziałby na parapecie w ciemnym pokoju wpatrując się w niebo. Było to jego ulubione zajęcie kiedy nie mógł zasnąć, a zdarza się to dość często.
"Jestem kochany? W sensie miły?" zastanowił się czy dobrze zrozumiał słowa dziewczyny. Raczej nie często słyszał takie rzeczy o sobie, więc częściowo zapomniał co niektóre rzeczy mogą znaczyć.
-Jesteś pewna? Lepiej żebyś się nie przeziębiła.-powiedział. Wolał być jednak pewny co do tego.
Azurę ciągle męczyła kwestia jego pokoju.Wolałby uniknąć sytuacji, w której Midori do niego wchodzi. Może lepiej byłoby ją uprzedzić. W końcu w nocy może się przebudzić albo z rana wstanie wcześniej niż on i będzie chciał sprawdzić co u niego i wejdzie do niego do pokoju. Mogłaby się wtedy nieźle przestraszyć i pomyśleć, że w nocy coś go zaatakowało. "Najlepszym wyjściem będzie po prostu powiedzenie wprost." stwierdził w myślach.
-Jeśli chodzi o to co urwałem zanim wyszedłem.-zaczął-Chciałem powiedzieć, że pokażę ci mój pokój, bo chciałem żebyś tam się przespała. Jest tam o wiele wygodniejsze łóżko niż ta sofa. Jednak w chwili kiedy to mówiłem przypomniałem sobie, że nie zmieniałem ostatnio pościeli, ani nie pozmywałem podłogi. Nie mam jednak na myśli, że jestem jakimś specjalnym czyściochem, ale to że pokój i rzeczy w nim są dość mocno zakrwawione.-tutaj na chwilę przerwał, żeby zobaczyć jaka będzie reakcja dziewczyny-Jest to spowodowane tym, że jak uda mi się już zasnąć to często nieświadomie drapie rany i próbuję zdjąć bandaże co skutkuje otwarciem się wielu ran. Nie wygląda to za przyjemnie, więc stwierdziłem żebyś została tutaj.-kontynuował-Lepiej żebyś nie wchodziła do tego pokoju. Jak wstaniesz przede mną to zapukaj w drzwi. Tyle powinno wystarczyć, aby mnie obudzić.-dokończył.
Teraz zostało poczekać na reakcję dziewczyny. W razie czego ją uprzedził, więc nie powinno być problemu, chyba że dziewczyna będzie chciała jednak zobaczy jak to wygląda. Zapewne będzie jej to w pierwszej chwili odmawiał, ale jak będzie uparta to jej pokaże. Jeśli chodzi o ciekawość u Hany to jest ona dość duża.
-Nie martw się "narzucaniem". Sam zaproponowałem ci zostanie na noc, więc nie masz cię czym przejmować.-powiedział-Też racja. Pójdę zobaczyć co da się zrobić.-powiedział kierując się w stronę progu-A jeśli chciałabyś skorzystać z prysznica to łazienka jest wolna. Nie krępuj się.-dodał zanim zniknął za progiem.
Tym razem Gin nie podążył za nim. Musiało mu być dość przyjemnie kiedy Midori go głaskała. Jest z niego straszny pieszczoch, więc nie ma się co dziwić, że wolał zostać tam gdzie był.
Kiedy Azura wszedł do swojego pokój skierował się prosto do szafy. Otworzył drzwi i zaczął rozglądać się za jakimiś wygodnymi ciuchami, w których dziewczyna czułaby się komfortowo. Po krótkiej chwili poszukiwań wpadły mu w ręce spodnie dresowe i lekka, szara koszulka z długim rękawem. Były przesiąknięte zapachem chłopaka po mimo tego, że były jeszcze nie używane. Wziął je ze sobą i wrócił do salonu.
-To powinno być w porządku.-powiedział podając Hanie ładnie złożone ubrania-Mam nadzieje, że będą wygodne.-dodał siadając w fotelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Kwi 27, 2016 10:46 pm

-Czyli to oznacza, że jesteś mi bliski? –spytała, chociaż wyraźnie kierowała do bardziej do siebie, niż do niego – Całkiem możliwe –pokiwała głową, jakby to wyjaśnienie ją wystarczająco zadowalało.

Jak wcześniej mu już powiedziała, nie rozumiała, czemu nie może go zabić, ani w jakikolwiek sposób darzy go większą sympatią, niż prawdopodobnie powinna. Tak, czy inaczej, nie czuła się z tym, ani źle, ani jakoś poszkodowana. Wręcz przeciwnie. To nawet przyjemne uczucie, gdy masz o kogo się martwić. Chociaż samo zmartwienie nie jest już tak pozytywne. Cóż, miała czas, by zrozumieć i rozwikłać tę zagadkę. Może po takim czasie samotności ktoś nowy, nieznany, kto wydał jej się sympatyczny, miał większy wpływ na emocje, niż mogła przypuszczać. Ewentualnie za mocno kombinowała i to po prostu przypadek.

-To chyba jedne z najmilszych słów, jakie słyszałam w ostatnim czasie –uśmiechnęła się mimowolnie.

Azura prawdopodobnie nawet nie wiedział, jaką przyjemność sprawił mówiąc o Hanie w ten sposób. Ona sama postrzegała podobnie. Uznawała, że każdy jest inny i z tym nie należało się kłócić. Gdyby było inaczej, na pewno nie siedziałaby teraz na kanapie chłopaka. Właściwie, Midori nie wyobrażała sobie samej siebie, jako złej i bezwzględnej Wiedźmy. Chociaż nie. To akurat bardzo proste do wyobrażenia. Jednak z pewnością nie byłaby zagrożeniem dla ważnych jej osób. Sama myśl o ich stracie powodowało w niej zbyt wiele emocji, które starała się na razie zdusić, najbardziej, jak to tylko możliwe.

-Jestem pewna. W dzień było dość ciepło, więc w nocy nie powinno być wiele gorzej –stwierdziła.

Spojrzała na niego uważnie, kiedy wspomniał o tym, co wcześniej zdawał się przerwać. Nie mogła kłamać, że jej to nie interesowało. Chętnie się dowie, o co tak naprawdę chodziło, dlatego grzecznie czekała. Kto by się spodziewał, iż może chodzić o zakrwawiony pokój. To dość zaskakujące wyznanie, ale nie mogła powiedzieć, że jakoś ją to przeraziło. Bardziej zaciekawiło. Na szczęście, tutaj również zaspokoił jej zainteresowanie, zdradzając, dlaczego w tym pomieszczeniu znajduje się szkarłatna posoka. To dość ciekawa informacja, chociaż nieco niepokojąca. Nie ze względu na samą krew, a bardziej na to, że chłopak może sobie przez sen narobić więcej szkód, niż podczas dnia.

-Jeśli chcesz mogę z tobą zostać przez noc i w razie koszmarów, obudzić –zaproponowała.

Mówiła całkowicie poważnie. Jeśli miał taki problem, była gotowa nieco zarwać nocy, by mu pomóc. Raczej ciężko będzie jej zasnąć z wiedzą, że Azura może przez sen zrobić sobie krzywdę. Mogłaby również próbować użyć jednej ze swoich umiejętności, jednak nigdy nie robiła tego po to, żeby komuś pomóc, więc nie była pewna wyników. Mogła osłabić jego ciało, co mogłoby skutkować szybszym zaśnięciem i większym prawdopodobieństwem, iż przez coś takiego jego sen będzie twardszy oraz pozbawiony koszmarów, ale też nie miała stuprocentowej pewności. Między innymi z tego powodu nie zaproponowała takiej ewentualności, tylko wolała przy nim zostać. Przynajmniej nie zrobi mu krzywdy.

Skinęła głową na następne słowa, mówiąc tylko „dziękuję”, nim wyszedł. Z pewnością nie odmówi możliwości wzięcia prysznica, jednak najpierw poczeka na ubrania. Wolała nie biegać naga po czyimś domu. Miejmy choć trochę dobrego smaku. W trakcie, gdy chłopak szukał dla niej czegoś na zmianę, zielonooka wyraźnie korzystała z możliwości głaskania Gina. Odkryła w końcu, że naprawdę uwielbia puchate zwierzęta i nie mogła się od niego odczepić. Poza tym był taki uroczy. Biedny Azura będzie chyba musiał ją znosić częściej, niż myśli.

Kiedy chłopak wrócił i wręczył jej ubrania, odebrała je znowu tylko dziękując. Co mogła więcej powiedzieć? Zamiast się rozgadywać, ostatni raz pogłaskała liska, po czym wstała z miejsca, planując pójście do łazienki, jak sam jej nowy znajomy proponował. Zmieniła jednak swoją trasę i siadając na chwilę na podłokietniku fotela zajmowanego przez chłopaka. Chwile po tym odgarnęła włosy i poprosiła:

-Rozepniesz?

Miała nadzieję, że nie musiała mu tłumaczyć, iż chodzi o suwak sukienki. W teorii, mogłaby zrobić to sama, ale z pewnością nie jest to zbyt wygodna rzecz. Lubiła tego typu stroje, jednak jeśli chodziło o ich zdejmowanie, zdawało się to nieco upierdliwe. Poza tym w ten sposób będzie szybciej. Chyba nie urazi tym Azury, że prosi go o coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Czw Kwi 28, 2016 12:02 am

"Ciekawe ile z tych rzeczy, które pamiętam z przed pożaru jest faktycznie prawdą." zastanowił się zawieszając się na chwilę. Jeśli chodzi o czasy dzieciństwa kiedy jeszcze wszystko było w porządku to wspomnienia z tego okresu są dość zamglone. Niby jest pewien, że coś takiego miało miejsce, ale zawsze jest gdzieś z tyłu głowy niepewność czy aby na pewno tak było.
Nie odpowiedział nic na zadane pytani. Uznał, że nie było ono zbytnio skierowane do niego. Miało bardziej wyraz głośnego myślenia. Z resztą dziewczyna po chwili sama odpowiedziała sobie na pytanie. Czy miała racje? To może wiedzie tylko ona.
Czy to co powiedział faktycznie było aż takie miłe? Sam nie mógł tego zbytnio ocenić. Jego zdaniem mogło być to miłe, ale nie w nie wiadomo jakim stopniu. Nie zastanawiał się nad tym zbyt długo, gdyż w do oceniania takich rzeczy Azura był ostatni.
-Skoro tak uważasz.-powiedział drapiąc się po tyle głowy-Ale jakby co to przyjdź. Znajdzie się wtedy jeszcze coś dodatkowego.-dodał po chwili.
Azurze zależało na tym, żeby dziewczynie nie było zbytnio źle u niego. Było to związane z słowami mamy, która zawsze powtarzała aby zajmować się gośćmi jak najlepiej. Sam nie był tego zbytnio świadom. To co mogło jeszcze nim kierować to, to żeby dziewczyna nie zmarzła i się nie przeziębiła. W końcu zdrowie to podstawa (chociaż we własnym wypadku już się tak do tego nie stosuje.)
-Co masz na myśli po przez zostanie ze mną na noc?-zapytał się nie do końca rozumiejąc co Hana miała na myśli.
Nikt wcześniej nie proponował mu takich rzeczy, więc chłopak nie za bardzo wiedział o co mogło chodzić. Odkąd pamięta to musiał sobie sam radzić ze swoimi demonami i koszmarami męczącymi go przez noc.
Zamyślił się lekko siedząc w fotelu. Już dawno nie zdarzyło się chłopakowi rozmawiać z kimś tak długo i to jednego dnia, a raczej wieczoru, i nocy. Z jego rozmyśleń wyrwał go głos Midori proszący o "rozpięcie". Po samych słowach nie był w stanie wywnioskować, więc skierował swój wzrok w stronę dziewczyny siedzącej na oparciu od fotela. Przez krótką chwilkę zastanowił się o co mogło chodzić. Jego wzrok przykuł suwak od sukienki co od razu nakierowało go na trop tego co dziewczyna mogła mieć na myśli.
-Tak, już.-powiedział rozpinając sukienkę Hany-Ok, zrobione.-odparł po zakończeniu czynności-A poczekaj tu chwilkę.-powiedział po czym skierował się w stronę drzwi-Przyniosę ci jakiś ręcznik.-rzucił znikając w progu.
Znalezienie ręcznika długo mu nie zajęło. Akurat pierwszy, który leżał na wierzchu stosu z ręcznikami wydał mu się w porządku. Był granatowy i dość miękki. Wziął go i wrócił do salonu bez większej zwłoki.
-Proszę.-powiedział dając Midori ręcznik-Jeśli chodzi o szampon i resztę to są pod prysznicem.-dodał kierując się w stronę okna.
W ślad za nim poszedł Gin, który wskoczył na niski stołeczek stojący pod oknem, a następnie na parapet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Kwi 29, 2016 5:43 am

Uśmiechnęła się z wdzięcznością i skinęła głową na znak zgody. Naprawdę nie sądziła, iż będzie jej potrzebne dodatkowe okrycie, skoro nawet teraz, mając na sobie sukienkę, która wyraźnie należała do bardziej letnich, aniżeli zimowych klimatów, odczuwała ciepło. Nie powinno być tak źle. Przynamniej ona była zdecydowanie dobrej myśli pod tym względem.

-Nie wiem – wzruszyła ramionami – Mogę posiedzieć z tobą i popilnować, póki nie zasnę. Pamiętam, jak kiedyś miałam koszmary, to starszy brat przy mnie czuwał. Skończyło się na tym, że obudziłam się rano, a on spał obok mnie. Może świadomość, że nie jest się samemu, pomaga pozbyć się koszmarów –zastanowiła się też chwilę, po czym stwierdziła  już bardziej rozbawionym tonem – Zawszę mogę cię przytulić.

Co prawda, była wtedy dzieckiem i nawet teraz cała przedstawiona sytuacja wydawała się zamglona, jednak wiedziała, że najstarszy z braci z pewnością jest taką osobą, która wykonałaby podobne działanie. Między innymi z tego powodu, uznawała to wspomnienie za dobre. Jeśli Asmo tak robił, to chyba znaczy, iż coś jej to pomogło. Z kolei, jeśli pomogło, to czemu miała nie wesprzeć w podobny sposób chłopaka, który i tak już na sporo jej pozwolił. W gruncie rzeczy, chciała się też jakoś mu odwdzięczyć za to wszystko, co zrobił. Pewnie dla samego Azury pozwolenie na nocowanie i te parę mniejszych rzeczy, nie były niczym specjalnym. Jednak dla Hany to naprawdę wiele. Szczególnie, że właśnie czegoś takiego potrzebowała. Raczej nie sądziła, iż każdy tak chętnie przygarnia nieznajomych pod swój dach, a co dopiero, kiedy dowiaduje się, że to Wiedźma. Oczywiście, sprawę z przynależnością do tej grupy Midori i gospodarz mieszkania już wyjaśnili. Mimo wszystko, była mu wdzięczna i, na nieszczęście chłopaka, tak łatwo nie pozwoli obie wybić tego z głowy. Co do jej ostatniego pomysłu. To też jest sposób, jakby na to nie spojrzeć. Dzisiaj już i tak przytulali się tyle razy, że dziewczyna nie widziała niczego w złego w tego typu działaniach. Jeśli jakoś to pomoże, to mogła nawet go trzymać całą noc. Chyba, że faktycznie zaśnie. Chociaż wtedy raczej obojgu będzie wszystko jedno.

Po raz kolejny podziękowała za spełnienie prośby. Chcąc wstać, usłyszała, ze ma poczekać, więc nie marudziła, tylko grzecznie pozostała na miejscu. W tym czasie, znowu puściła swój włosy luzem. Ni musiała już ich podtrzymywać, a wygodniej było mieć je swobodnie rozpuszczone. Niewiele czasu później wrócił Azura, trzymając ręcznik. Standardowo już podziękowała, wstając z miejsca, jednak jeszcze nie wyszła. Widząc, jak chłopak podchodzi do okna odezwała się.

-Jak na osobę posiadającą problemy z emocjami, jesteś naprawdę miły – stwierdziła wesoło – Zastanów się nad tym spaniem. Może chociaż tak będę mogła ci pomóc.

Zaraz po tych słowach wyszła. Czemu nie poczekała na odpowiedź? To proste, przecież nie rozstawała się z nim na zawsze. Poza tym sama wspomniała, że powinien o tym pomyśleć, zastanowić się podczas, gdy będzie wykonywać niezbędne dla niej czynności. Co prawda, nie chciała go do niczego zmuszać. Tak, jak on ją do siebie dzisiaj przygarnął, pomagając w dużej mierze, tak i ona chciała coś dla niego zrobić. Problem istniał w tym, iż nie miała pojęcia co. To trochę, jak wpuścić dzikie, ale jednak dość potulne zwierze do klatki z tymi, które już zostały całkowicie oswojone. Po prostu, nie wiedziała, co może zrobić. Mimo wszystko, była dobrej myśli.

Łazienkę zlokalizowała dosyć szybko. Będąc w środku, odłożyła trzymane rzeczy na bok, by po chwili zdjąć opaskę z głowy. Kiedy tylko to zrobiła, wszystkie kwiaty zamknęły swoje kielichy. W ten sposób chroniła je przed ewentualnym połamaniem lub straceniem płatków. Z resztą uporała się równie sprawnie i w następnej kolejności mogła spokojnie zająć się czynnościami związanymi bezpośrednio z prysznicem. (spać mi się chcę, a opisanie wszystkiego po kolei za długo by trwało…)

Z całością uporała się dosyć sprawnie. Łazienka nie próbowała jej zjeść, więc żadnego zagrożenia życia również nie było. Wychodząc spod prysznica wytarła się, ubrała, po czym postanowiła jeszcze nieco wyżąć włosy. Do rana powinny spokojnie wyschnąć, więc nie widziała potrzeby specjalnego kombinowania z ich suszeniem. Musiała przyznać, że dziwni się czuła w czyichś ubraniach. Ona sama cały czas miała przy sobie pełno kwiatów, więc oczywiście, sama również odczuwała głównie ten zapach. Teraz kiedy on się zmienił musiała mieć naprawdę dziwną, a zarazem śmieszną minę. Nieco po sobie ogarnęła, po czym zabierając swoje rzeczy, wróciła do salonu, gdzie pierwsze, co zrobiła, to odłożenie tego, co miała w rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Maj 01, 2016 9:40 pm

Azura nie wiedział co ma odpowiedzieć na jej propozycję. Ostatni raz kiedy słyszał coś podobnego to za czasów z przed tragedii. Jednak dla niego wspomnienia z tym związane były już całkowicie zamglone, co nie pomagało w udzieleniu odpowiedzi. Chłopak nie za bardzo wie co ma robić czy odpowiedzieć kiedy ktoś proponuje mu pomoc. Zawsze musiał sobie radzić ze wszystkim tego typu problemami sam, a tu nagle ktoś wyjeżdża z propozycją pomocy. Azura nie traktował tego jako coś złego, jednak czuł się dość zagubiony w takiej sytuacji.
Kiedy kierował się w stronę okna usłyszał słowa Hany. "...jesteś miły..." odbiło mu się w myślach kilka razy echem. Dziewczyna też nawiązała do poprzedniej propozycji i zniknęła w progu. Azura otworzył okno i usiadł na parapecie spoglądając w niebo. Łuna księżyca oświetlała jego twarz i sprawiała, że jego oczy świeciły tak jak za dawnych czasów. Wpatrzony w nieboskłon rozmyślał nad pomysłem Midori. "Co mam jej odpowiedzieć. Jak się zgodzę to będzie musiała wejść do mojego pokoju. Chociaż... mogę spać tutaj. A może... po prostu odmówię?" bił się z myślami. Jednak kiedy do głowy przyszła mu myśl odmowy poczuł się dość dziwnie. Było to spowodowane tym, że nie chciał tak na prawdę odmówić pomocy Hany. Nie wiedział czym było to spowodowane. "Nie to nie najlepsze wyjście. No nic. W takim razie dzisiaj śpię tutaj." skończył swoje rozważania i przeskoczył do jego najczęstszego tematu rozmyślań, czyli o jego siostrze. Zastygł w jednej pozycji wciąż wpatrując się w niebo.
Kiedy Hana wróciła z do pokoju nie zwrócił nawet na to uwagi. Nawet nie drgnął. Wyglądał w tym momencie jak wyciągnięty z jakiegoś obrazu czy mangi. Gin w przeciwieństwie do Azury zaraz po usłyszeniu kroków Midori pobiegł w jej kierunku i "przyprowadził" ją do salonu po czym położył się koło niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie srebrnego lisa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Osiedle mieszkaniowe-