IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie srebrnego lisa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Mieszkanie srebrnego lisa   Wto Paź 06, 2015 6:13 pm

Mieszkanie znajduje się tak po środku miasta. Nie daleko stąd do centrum ani na peryferie. Sprawia to iż jest to bardzo wygodne. Budynek nie wyróżnia się niczym od innych stojących w szeregu bloków.

Mieszkanie nie jest jakieś specjalnie duże ani małe. Jest tu przedpokój, mała kuchnia, łazienka, jeden duży i jeden mały pokój. Nic specjalnego.
Duży pokój służył jako salon, a mały jako sypialnia.
Teraz o samych pokojach.
W przedpokoju znajdują się wszystkie drzwi prowadzące do poszczególnych pokoi. Znajduje się tu szafka na buty i kilka haczyków na kurtki i inne tego typu rzeczy oraz dwie lampy, jedna na początku, a druga na końcu przedpokoju. Sam przedpokój jest koloru szarego.
Pierwsze drzwi na prawo to sypialnia. Znaleźć tam można łóżko stojące w kącie przy lewej ścianie, w kącie po prawej stronie stoi szafa wypełniona ubraniami i jakimiś pierdołami Azury, a pod oknem stoi biurko z lampką oraz lampę zawieszoną na środku pokoju. Ściany pokoju są szare, a meble są w kolorze mahoniowym. Koło łóżka leży średniego rozmiaru poduszka, na której przeważnie sypia Gin (lisek Azury) o ile nie śpi na łóżku Azury co jest częstszym zdarzeniem.
Pierwsze drzwi na lewo prowadzą do kuchni. Jest ściany są w zielonym kolorze, a meble w białym. Znajduje się tu gazówka, lodówka, zlew, pod którym jest śmietnik i kilka zawieszonych i stojących szafek, w których są różne sztućce, talerze, miski, szklanki, itp. Meble umieszczone są główne po lewej stronie kuchni. Po prawej znajduje się jedynie lodówka, a obok niej stoją dwie miski. Jedna z jedzeniem, a druga z piciem dla Gina.
Drugie drzwi na prawo prowadzą do salonu. Jest największym pomieszczeniem w całym mieszkaniu. Znajduje się tutaj kanapa, dwa fotele, średniej wielkości stół, kilka szafek i półek oraz telewizor. Większą część szafek i półek zajmują różnego rodzaju książki. Sam pokój jest raczej utrzymany w jasnych barwach. Ściany koloru jasnoniebieskiego, orzechowy stół, tak samo szafki i półki, sofa jest koloru szarego podobnie jak krzesła. Tylko telewizor jest czarny. Po podłodze pałęta się kilka zabawek Gina.
Za drugimi drzwiami po lewej stronie znajduje się łazienka. Ściany są wyłożone brązowymi płytkami, a sufit pomalowany na biało. Znajduje się tutaj zlew z szafką, a nad nim lustro powieszone na ścianie, wanna, prysznic, kibelek, pralka i dwie dość duże szafy. Wszystko w białym kolorze. Na umywalce można znaleźć szczoteczkę do zębów, pastę do zębów, wodę utlenioną, gazy i jakaś maść.


Ostatnio zmieniony przez Azura dnia Pon Cze 06, 2016 11:46 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Czw Gru 03, 2015 11:20 pm

Azura lubi słuchać innych. Jest to spowodowane tym, że sam nie za dobrze umie o czymś mówić. Jeśli się na czymś nie zna to daje się wypowiedzieć drugiej osobie. Przecież zawsze można się czegoś dowiedzieć. Nie stara się nawet ukryć tego, że czegoś nie wie na jakiś temat. Przeważnie jeśli nie za bardzo ma pojęcie o tym co ktoś do niego mówi to po prostu się dopytuje. Nie zawsze jest zainteresowany danym tematem, ale kiedy słucha jak ktoś wypowiada się z wielkim zapałem na jakiś temat to czemu nie pozwolić mu się wygadać?
Pogrążony w myślach automatycznie szedł w stronę swojego mieszkania. Było to dość odruchowe dlatego kiedy znaleźli się przed drzwiami wejściowymi zanim je otworzył to chwilę mu zajęło. Był na tyle zagłębiony w myślach, że nie zwrócił uwagi na to, że są już na miejscu.
-Przepraszam, już otwieram. Trochę się zamyśliłem.-powiedział beznamiętnie wyciągając klucze i wkładając je do zamka.
Kiedy przekręcał klucz w zamku dało się usłyszeć, że coś biegnie w stronę drzwi. Otworzył je, a przed nimi stał mały srebrny lisek merdający swoim puchatym ogonem. Kiedy zobaczył Azurę pobiegł do salonu.
-Wejdź śmiało.-powiedział do Midori-Spokojnie Gin nie gryzie.-dodał po chwili.
Kiedy weszli do środka Azura zdjął buty i kurtkę. Pod spodem miał biały T-shirt, który teraz kontrastował z całym jego ubiorem. Przy okazji odkrywał ręce, które całe były zawiązane czarnymi bandażami.
-Tędy.-powiedział wskazując aby dziewczyna za nim poszła.
Kiedy znaleźli się w pokoju Gin już wszystko przygotował. Wokół niego leżały wszystkie jego zabawki i czekał żeby ktoś się z nim pobawił. W ich skład wchodziła mała niebieska piłka, pluszowy lisek i gumowy żółwik. Lisek tylko spoglądał od czasu do czasu to na Azure to na zabawki, to na Midori to na zabawki. Najwidoczniej cieszył się z powodu gościa. Po mimo bycia lisem zachowuje się trochę jak piesek.
-Jeśli chcesz to możesz się z nim pobawić. Będzie szczęśliwy.-powiedział spoglądając na dziewczynę-Chcesz coś do picia? Herbatę, kawę albo sok jabłkowy?-zapytał, po mimo tego, że goście to u Azury rzadkość to wie jak powinno się na początku kogoś ugościć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Gru 04, 2015 12:50 am

Trochę minęło, gdy doszli na miejsce. Przez ten czas dość długo słychać było między nimi ciszę, ale Midori nie miała nic przeciwko. Może ich poznanie było nieco szybkie i pozbawione oporów, jednak mimo wszystko nie miała zamiaru nadużywać sytuacji. Sam fakt, że poznała Azurę i ten zabrał ją ze sobą to już ogromny sukces. Żeby nie powiedzieć, iż naprawdę niesamowicie się cieszyła z tego faktu. Może dlatego grzecznie szła obok niego, nie przerywając rozmyślań, które najwyraźniej dość mocno zajęły chłopaka. Swoją drogą ciekawe, co to takiego było, skoro nawet będąc na miejscu widać, że miał chwilowy zastój.

-Nie przejmuj się tym –odpowiedziała beztrosko.

Naprawdę nie miała nic przeciwko temu. Skoro tak się stało to najwyraźniej musiało być czymś ważnym. Poza tym, jak miała się tym przejmować, gdy w momencie otworzenia drzwi do jego mieszkania i zobaczyła coś tak uroczego, że miała ochotę podbiec i przytulić do siebie. Mowa oczywiście o srebrnym lisku, który ich powitał, jeśli można to tak nazwać. Zajmowała się głównie roślinami, więc nie miała specjalnego doświadczenia ze zwierzętami, ani nawet nie widywała ich zbyt często, jeśli w ogóle. Widząc jednak takie słodkie stworzenie nie można było być obojętnym. Jeszcze do tego miał taką śliczna sierść. Chyba znalazła swoją drugą miłość, nie licząc natury.

-Przepraszam za najście –powiedziała już od progu, wchodząc po tym do środka.

Zawsze uczono ją, że tak powinno się robić, więc nie widziała w tym niczego złego. Nie przejmując się takimi sprawami, zdjęła buty, by nie nanieść kurzu, czy co tam mogłaby mieć na podeszwach i ruszyła za Azurą. Dziewczyna z ciekawością rozglądała się po nowym otoczeniu. W teorii, powinna zacząć rozmyślać nad takimi sprawami, jak fakt, iż właśnie weszła do domu obcego chłopaka, który nie wiadomo jakie ma zamiary, ale to chyba było dla niej na tyle niepotrzebne, że nawet chwilę nie pojawiło się w jej głowie. Zamiast tego zwróciła uwagę na to, co jej nowy znajomy miał pod kurtką. Nie, żeby Hane zawsze interesowały takie rzeczy. Nie miała na myśl nic złego. Po prostu wspominał jej o ranach i bandażach, więc była ciekawa tego. Kolor opatrunków nieco ją zaskoczył, ponieważ nigdy nie widziała takich rzeczy w ciemnym odcieniu, jednak przypomniała sobie, gdy Azura mówi, że są one zrobione ze specjalnego materiału, więc pewnie to dlatego. Później go spyta.

Kiedy doszli do pomieszczenia, gdzie znajdował się lisek naprawdę nie mogła się na niego napatrzeć. Owszem, wcześniej podejrzewała, że to może być właśnie to zwierze, ale mimo wszystko w spotkanie „twarzą w twarz” zdawało się czymś zupełnie innym. Chyba nie potrafiłaby się przygotować psychicznie na taki zastrzyk „słodkości”. Aż brakowało jej słów. Może dlatego na samym początku wpatrywała się w Gina, jak zauroczona, stojąc w miejscu. Dopiero po chwili ocknęła się, słysząc pytanie ze strony chłopaka. Wzięła się nieco w garść.

-Poproszę herbatę – poprosiła dopiero teraz zauważając, że jej aktualne ubranie było złym pomysłem, jak na wieczorne spacery, co zauważyła w momencie, w którym weszła do mieszkania, prze zmianę temperatury - Nie mam pojęcia, jak się bawi ze zwierzętami, ale chętnie spróbuje –praktycznie od razu podeszła bliżej liska.

Mimo pośpiechu zrobiła to nader delikatnie. Nie miała pojęcia, jak reagują lisy, ale pamiętała, gdy kiedyś spotkała bezpańskiego kota. Podeszła do niego zbyt gwałtownie, więc spojrzał na nią wyraźnie wystraszony i uciekł. Chwile jej zajęło zrozumienie, co właściwie miało miejsce, dlatego wolała mimo wszystko ograniczyć się nieco do w miarę spokojnych gestów, a  trzeba przyznać, że było to naprawdę ciężkie. Klęknęła przy lisku, patrząc na jego zabawki zastanawiając się, co mogłaby zrobić. Mogła powiedzieć szczerze, że nie miała pojęcia, jak się bawić tym wszystkim. Właściwie ogólnie też nie wiedziała, jak ludzie w normalnych okolicznościach spędzają wolny czas na rozrywce. Dopiero do niej to doszło, iż nigdy nie było okazji się bawić ani z człowieczymi przedstawicielami, ani ze zwierzętami, przez co wyglądała na nieco zagubioną. Mimo to, wzięła powoli piłkę, która wydawała jej się najbardziej logiczną rzeczą w tej chwili i zerkając na Gina poturlała ją po podłodze, tak by ta znalazła się dalej od nich, a przy okazji chciała zobaczyć jego reakcję. Nigdy nie jest za późno na naukę, jak to powiadają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Wto Gru 08, 2015 12:56 am

Zanim ruszył w stronę kuchni, aby nastawić wodę na herbatę, patrzył przez chwilę co robi Hana. Wyglądała dość zabawnie kiedy próbowała się bawić z Ginem. Dało się zauważyć, że każdy ruch jaki wykonuje jest starannie przemyślany i robiony na tyle delikatnie, żeby nie zrobić liskowi krzywdy. Zostawiając ich razem ruszył w stronę kuchni. "Ciekawe jaką herbatę lubi. Owocowa chyba będzie dobra." zastanowił się podczas nalewania wody do czajnika i włączania go. Następnie wyjął dwa kubki z szafki i ustawił je na blacie. Potem sięgnął po herbatę i wrzucił po torebce do każdego z kubków. Jako iż woda musiała się zagotować poszedł na chwilę do łazienki. Kiedy się już w niej znalazł stanął przed lustrem i zdjął maskę. Jego twarz nie wyglądała najprzyjemniej. Na policzkach liczne ubytki skóry przez, które widać mięśnie, cała górna część nosa również jest mocno obdarta ze skóry, a prawa strona ust jest wypalona. Teraz jeszcze doszła rana, która powstała na trochę mniejszym ubytku skóry na prawym policzku. "Czemu tak długo krzepnie? Może to przez to, że mówiłem?" zastanawiał się. Odwinął lekko bandaż na prawej dłoni. Wziął do ręki tubkę z maścią i nasmarował ranę. Maść przyspieszała krzepnięcie. Resztkę maści wytarł w ręcznik i z powrotem zabandażował dłoń. Usłyszał, że woda się już zagotowała, więc wrócił do kuchni, aby dokończyć parzenie herbaty. Proces dokańczania herbaty pozwolę sobie pominąć, bo każdy wie jak się to robi. Wrócił do salonu i postawił oba kubki na stole.
-Gotowe.-powiedział i usiadł w fotelu, lekko zakrywając dłonią twarz-Tylko się nie przestrasz.-powiedział obojętnie, po czym zabrał rękę z twarzy-Tak to wygląda.-powiedział lekko "zakłopotany".
Pierwszy raz się tak czuł. Jest to pewnie z powodowane tym, że pierwszy raz pokazuje komuś rany (nie licząc lekarzy). Było to dość dziwne uczucie, ale po chwili przeszło.
-Jest tego więcej jeśli chcesz zobaczyć.-powiedział po chwili beznamiętnie, skoro była zainteresowana jak wygląda jego twarz pod maską to równie dobrze może interesować ją reszta ran.
Zapewne ktoś normalny uznałby dalszy "pokaz" za coś dziwnego czy nie stosownego, ale dla Azury nie znaczyło to za dużo. Po mimo, że zgrabnie ukrywa rany dla niego te rany to pamiątka, a raczej brzemię, które nosi przy sobie. Przypominają mu o całym złu, którego doświadczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Gru 14, 2015 2:10 pm

Zabawa ze stworzonkiem była… właściwie, sama nie potrafiła do końca określić jaka. Dla niej to wszystko, co teraz się działo, zdawało się czymś całkowicie nowym. Nie mogła jednak odrzucić prostego stwierdzenia, iż lisek jest najbardziej urokliwym zwierzątkiem, jakie widziała. Może nie była zbyt dobra w zabawach, ale chyba nie robiła tego, aż tak źle. Sam Gin nie wydawał się mieć coś przeciwko jej próbom. Pewnie przyjemnie jest mieć takiego małego przyjaciela. Nie wspominając o fakcie, jakie ma puszyste futerko.

Kiedy została sama z liskiem, wcale nie przestawała się z nim bawić. W teorii była to dobra okazja, by chociaż na chwilę podnieść głowę i się rozejrzeć dookoła, jednak z jakiegoś powodu mniej ją interesowało mieszkanie, niż sam właściciel i jego słodki zwierzaczek. ”Target lock” w jej przypadku oznaczał tyle samo, co skupienie tylko na konkretnych osobach lub rzeczach. Plusem było zdecydowanie zainteresowanie konkretami, zaś minusem… powiedzmy, że często za mocno kimś się interesowała, co nie zawsze wychodzi na dobre. Szczegóły, jak to sama beztrosko o tym myślała. Teraz wolała się skupić na bawieniu się z Ginem piłką, a nie rozmyślaniu o głupotach. Poza tym chciała jeszcze porozmawiać trochę z Azurą.

O wilku mowa” pomyślała, kiedy ten nagle wrócił. Chwile potrwało zanim przerwała zabawę z liskiem. Dopiero wtedy odwróciła się do chłopaka, by na niego spojrzeć. Z początku wyglądała na nieco zaskoczoną, że zakrywa dłonią twarz. Aż tak chyba źle nie było, prawda? Przynajmniej tak sądziła. Zresztą parę sekund później uzyskała odpowiedź na to pytanie. Jeśli miała być szczera, nie było tak źle, jak z góry zakładała. Właściwie była bawet gotowa by zobaczyć wręcz nagie kości, ewentualnie gdzieniegdzie trochę mięśni lub nawet skóry, bo w końcu skądś ta krew musiała się pojawić. Hana nie była specjalnie okrutną osobą, ale jeśli chodziło o niektóre rzeczy jej reakcje były nieco… nieprawidłowe. Zdecydowanie stan twarzy Azury nie był czymś, co mogłoby ją przerazić, a wręcz bardziej zaciekawić.

Pogłaskała Gina po łebku, po czym wstała z miejsca i podeszła do fotela, na którym siedział jej nowy znajomy. Kucnęła tuż przy jego nogach, opierając się o nie rękami i przyglądając się z wyraźną ciekawością. Tyle pytań tliło się w jej głowie i nie miała pojęcia od czego zacząć. Chłopak nawet nie wiedział, jak wiele wysiłku kosztowało ją powstrzymanie się od dotyku tych ”ubytków” na jego twarzy. To było coś nowego i do tego ciekawego, więc w jej przypadku taka reakcja to więcej niż norma. Jednak nie oszukujmy się, nawet ona wie, iż pewne rzeczy się robi, a inne nie.

-Boli cię to? – zadała pierwsze z brzegu pytanie, nie mogąc się zdecydować, które będzie najlepsze, a słysząc jego propozycję do pokazania większej ilości ran, przytaknęła – Jeśli nie masz nic przeciwko.

Ciekawe, jak to jest posiadać takie ubytki na ciele? Midori nie pamięta, by kiedykolwiek była ranna, a co dopiero w taki sposób, więc dla niej to oczywiste, by się nad tym zastanawiać. Z tego, co wiedziała z teorii to takie rany powinny boleć. Z drugiej strony, sam Azura już wcześniej wyraźnie pokazał, jak niewiele rzeczy go rusza w kwestiach emocjonalnych. Może ma problem z emocjami i nie tyle nie chce, co nie może inaczej reagować? O to pewnie też go spyta przy najbliższej okazji. Na razie zajęła swoja uwagę ranami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Gru 21, 2015 2:40 pm

Kiedy dziewczyna kucnęła przy nim i z zaciekawieniem się przyglądała, on po prostu czekał na jej reakcję. Po jej twarzy nie dało się poznać obrzydzenia, strachu czy innych tego typu emocji. Można było zauważyć jedynie ogromną ciekawość dotyczącą tych ran. Pierwszy raz ktoś z takim zaciekawieniem je oglądał, więc nie za bardzo wiedział co zrobić, a co za tym szło nic nie robił, siedział bezczynnie i oczekiwał na jakąś wypowiedź Midori.
-Czy ja wiem? Nie jest to jakoś specjalnie bolesne.-odpowiedział-Czasami tylko otwierają się mniejsze bądź większe ranny i trochę pieką.-dodał po chwili, a przy każdym wypowiadanym słowu dało się zaobserwować przez ubytki jak ruszają się mięśnie jego twarzy-Nie mam nic przeciwko. W końcu sam to zaproponowałem.-powiedział beznamiętnie.
Kiedy to powiedział wstał i zaczął zdejmować podkoszulek. Szczerze, to mógłby go nawet nie nosić, bo tak jest obwinięty bandażami, że nie widać ani skrawka skóry. Następnie zaczął zdejmować bandaże z rąk. Dłonie były zaczerwienione od poparzenia. Na prawej ręce w wielu miejscach widniały ubytki skóry, każdy z nich odkrywał część mięśni, ale największy znajdował się na ramieniu. Była to dość głęboka rana, a część mięśni była złączona metalowymi zastępczymi mięśniami. Sam chłopak nie wie na jakiej zasadzie one działają, liczy się dla niego tylko to, że działają. Lewa ręka wyglądała trochę lepiej, chociaż cała była okryta pomniejszymi ranami. Większość nie była jakoś specjalnie głęboka. Obie ręce były pokryte również wieloma bliznami po oparzeniu. Kiedy już skończył zdejmowanie bandaży z rąk, to wziął się za te na tułowiu. Zaczął od szyj. Przód nie wyglądał tak źle, ale na karku widać było kilka ubytków i tak jakby początek blizny. Następnie odkrył klatkę piersiową i górną część pleców. Tu już było gorzej. Na całej klatce piersiowej znajdowały się dość duże wypalone dziury do mięśni i kilka blizn jakby po pocięciu szkłem. Kilka z nich było większych, a kilka mniejszych. Plecy też nie wyglądają najlepiej. Przez sam środek, równo z linią kręgosłupa, przechodziła blizna długa przez prawie całe plecy. Wokoło niej skóra była bardzo mocno poparzona, a raczej wypalona aż do mięśni. Jego kręgosłup był prawie widoczny w kilku miejscach. Na brzuchu znajdowało się dość dużo "znamion", które pozostawił ogień. Nie było tam jakiś specjalnych ran, ale same blizny po ogniu wydawały się jakby ciągle piekły.
-Mniej więcej tak wyglądam.-powiedział obojętnie-Większość z tych ran nie boli.-dodał, ale to był raczej skutek tego, że chłopak przyzwyczaił się do ciągłego bólu jaki zadawały mu owe rany-Nogi również mam w ranach.-dopowiedział po czym usiadł, wziął filiżankę i upił z niej łyk herbaty.
W tym czasie Gin podszedł do Azury i wskoczył mu na kolana i się na nich położył. Kolor sierści Gina i włosów Azury był bardzo podobny. Sierść liska była trochę jaśniejsza i bardziej połyskiwała. Teraz Chłopak czekał teraz na reakcję dziewczyny. W końcu nie jest to najłatwiejszy widok do przetrawienia. Dochodziło do tego również to, że przy każdym ruchu jaki chłopak wykonywał dało się zaobserwować ruch jego mięśni przez braki skóry. Wydawało się również jakby ogień wciąż płonął na ciele chłopaka. Tak jakby nigdy nie zgasnął i nie zamierzał tego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Gru 21, 2015 7:35 pm

Jego odpowiedź nie była bezpośrednia. Bardziej brzmiała, jakby sam nie był do końca pewien, czy faktycznie odczuwa ból, czy wręcz przeciwnie. Sądząc po jego wcześniejszym zachowaniu możliwe, iż rzeczywiście tak było. Chociaż aktualnie nie wydawał się pokazywać wiele więcej swoją mimiką twarzy. Akurat ten stan znała w pewien sposób. Może nieco inaczej go używała, ale ten brak przejęcia w niektórych sprawach nie był dla dziewczyny czymś obcym. W gruncie rzeczy, tylko jej bracia powodowali jakieś głębsze uczucia w sercu Midori. Inna sprawa, że Azura aktualnie był jej obiektem obserwacji, więc w pewnym sensie również miał swoje miejsce. Ciekawe tylko na jak długo?

Widząc, jak ma zamiar wstać, sama również to zrobiła, przy okazji torując mu drogę. W końcu opierała się o niego. Nie pospieszała go, gdy pozbawiał się kolejno podkoszulka, a następnie samych bandaży. Zamiast tego odeszła kawałek do tyłu dając mu miejsce do wykonywania tych czynności. Wykorzystując tę chwilę wzięła herbatę i wróciła do przyglądania się chłopakowi. Mogło to trochę wyglądać, jakby oglądała dobry film w telewizji, gdzie zainteresowanego ciekawi, jak zakończą się losy bohaterów. Przynajmniej na to wskazywała jej równie zaciekawiona mina. Nie mogła tego powstrzymać, nawet jeśli wydawało się to innym niepokojące. Poza tym Azura ani razu nie powiedział, że ma coś przeciwko temu. Może dlatego czuła się pod tym względem bardziej swobodnie.

Kolejne rany spowodowały w niej kolejną fale zainteresowania. Faktycznie, był cały poraniony i to w różny sposób. Raczej wątpliwe, by sam był w stanie to sobie zrobić. Nawet jeśli sam ból mógłby znieść, to niektóre z nich zdawały się szczególnie głębokie. Ludzki organizm jednak jest ograniczony pod tym względem. Psychika może wytrzymać wiele, ale ono samo już mniej. Dlatego często mówiono o chorobach układu nerwowego, które uniemożliwiają odczuwanie bólu, jak o najgorszym źle, ponieważ przez nie człowiek mógł zginąć i nawet nie wiedzieć, z jakiego powodu. W pewien sposób straszne, ale i równie ciekawe. Nie, żeby sama chciała nie odczuwać takich rzeczy. Raczej wolała obserwować. To jej w pełni wystarczało. Teraz wolała jednak zająć się Azurą.

Pierwsze , co zrobiła to obeszła go dookoła, oglądając chyba każdą ranę z osobna, jeśli można to tak nazwać. W gruncie rzeczy, ciężko było to zrobić, ponieważ były zbyt blisko siebie, by móc je w ten sposób rozdzielić. Niesamowite, jak jedna osoba może posiadać tak wiele obrażeń na ciele i być w stanie się swobodnie poruszać. Ona chyba nie dałaby rady zrobić nawet kroku. Chociaż Hana nawet nie wyobrażała sobie samej siebie z takimi ranami. Nie sadziła też, by psychicznie była na tyle silna, aby to znieść. Z drugiej strony, kto wie, jak mogłoby to wyglądać. Raczej się nie dowie, bo niespecjalnie interesowało ją pozwolenie komuś na zadanie jej takich obrażeń. To była raczej kwestia jej natury, która może i była w pewien sposób miła, ale zdecydowanie nie miała zamiaru dopuszczać do czegoś na co sama się nie zgodzi.

Przytknęła do ust naczynie z herbatą, po czym upiła parę drobnych łyczków, dalej spoglądając na chłopaka w zamyśleniu. Mogłaby również usiąść, ale była zdecydowanie zbyt zaaferowana przyglądaniu się jego ranom, by tak po prostu z tego zrezygnować. Z pozycji stojącej miała najlepszy widok, więc nic w tym dziwnego. Skinęła tylko powoli głową pokazując, że słyszy, co ten do niej mówi i przyjmuje to do wiadomości. Jednocześnie zastanawiała się nad pewną rzeczą, której kompletnie nie rozumiała. Nie uznawała siebie samej za kogoś głupiego, wręcz przeciwnie, często zaskakiwała tym, jak wiele mogła się domyśleć po na pozór niewielkich rzeczach, jednakże mimo wszystkich informacji, jakie zebrała nie mogła znaleźć w żaden sposób odpowiedzi na jedno pytanie. Dlaczego Azura, osoba dla niej całkowicie obca, od tak, zabrał ją do siebie, pokazał wszystkie rany i w gruncie rzeczy odsłonił się na ewentualny atak? Wcześniej nie zaprzątała sobie tak mocno głowy, ale teraz wydawało się to wręcz niepokojące. Co jeśli byłaby naprawdę zła wiedźmą, którą cieszy eliminowanie wszystkich, którzy nie są tacy, jak ona? To trochę zbyt ufne podejście, jak na chłopaka, który wydawał się raczej ostrożny na początku ich znajomości. Od tamtego czasu też nie minęło zbyt wiele. Nawet nie zauważyła, jak przez tego typu rozmyślania zastygła w bezruchu.

-Ach… wybacz za moje ubogie emocjonalnie reakcje - powiedziała nieco zakłopotana, kiedy nagle obudziła się ze swoich myśli - Pierwszy raz widzę kogoś z taką ilością ran i nie mam pojęcia, co powinnam zrobić –westchnęła szczerze, stwierdzając, iż nie ma co kłamać w tej sprawie - Naprawdę, nie wiem nawet co powiedzieć. To jest tak niesamowite, a jednocześnie chyba nieco smutne –wyraźnie nie była do końca pewna drugiej części swojej wypowiedzi - Kiedyś musiały naprawdę mocno boleć, prawda? –zadała dość bezsensowne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pon Gru 21, 2015 11:35 pm

Trochę dziwnie się czuł będąc tak doszczętnie oglądanym i przeszywany wzrokiem dziewczyny. Nie potrafił opisać tych odczuć z resztą jak większości innych, ale ten dziwny stan przeszedł tak szybko jak przyszedł. Zaczęło go teraz trochę zastanawiać dlaczego to robi. Przecież nie zna zbytnio tej dziewczyny, a nie pokazywał jeszcze nikomu wcześniej swoich ran. Pozostawało pytanie "dlaczego", na które chłopak miał problem z odpowiedzeniem. Czy spowodowało to bezpośrednie zachowanie Midori? Chłopak podświadomie czuł, że nie jest ona zagrożeniem. Sam z siebie ma uprzedzenie do ludzi i rzadko się zdarza, że dłużej z kimś rozmawia. Ale przeważnie jakieś wewnętrzne odczucia mówią mu większość o osobie, z którą ma kontakt. Dodatkowo jeszcze jej zachowania, słowa i mimika zostają przez niego doszczętnie analizowane, chociaż dzieje się to automatycznie i chłopak nawet nie wie jakim cudem wykrył jakiś malutki szczególik. Czy można to określić czymś na rodzaj szóstego zmysłu? Może organizm uznał, że musi czymś zapełnić dziurę po emocjach i wpakował coś takiego? Zapewne sam chłopak byłby zagwozdką dla psychologów jak i lekarzy. Normalna osoba pewnie po przeżyciach jakie on doświadczył już dawno by nie żyła. Czy przez załamanie się psychiczne i samobójstwo albo nie wydolność fizyczną spowodowaną ranami. Zagadką pewnie byłoby dla nich jakim cudem chłopak jest w stanie poruszać się bez problemu pomimo tak wielu ran.
"Ubogie emocjonalne reakcje" odbiło się jak echo w jego myślach. Co to mogło oznaczać? Jakie są w takim razie "bogate emocjonalne reakcje"? Co w ogóle oznacza "emocjonalna reakcja"? Było to dość dużą zagadką dla Azury.
-Nie za bardzo rozumiem co masz na myśli przez "emocjonalne reakcje".-powiedział bez jakiegokolewiek problemu-Nie rozumiem też co jest w tym takiego niesamowitego, a sam smutek nie wiem z czego miałby wynikać, ale to jakoś rozumiem.-dodał po chwili beznamiętnie, nie rozumiał trochę dlaczego dziewczyna miałaby odczuwać takie coś-Mnie to jakoś nie smuci. Są i tyle.-powiedział lekko wzruszając ramionami.
Jest to pewnie trudne do zrozumienia komuś kto nie jest Azurą, ani nie przebywał za długo w jego towarzystwie czy nie wyłapał niektórych nieprawidłowości w jego zachowaniu czy też ich braków. Chłopak jest dość mocno zniszczony psychicznie co sprawia iż wiele rzeczy, które dla innych byłyby oczywiste to dla niego takie nie są. Każdy powiedziałby, że z takimi ranami zapewne nie dałby rady normalnie żyć i musiałby brać tonę leków przeciwbólowych aby nie odczuwać bólu. Azura jednak tak długo ma z nim styczność, że zapomniał jak to jest go odczuwać. Również niespotykane jest to, że chłopak nie załamał się psychicznie i żyje w miarę normalnie, przynajmniej jak dla niego. Dość pogmatwane, ale co poradzić. Ludzka psychika nie jest czymś prostym.
-Z tego co pamiętam to jak byłem mały i leżałem w szpitalu to bolały.-powiedział trochę niepewnie, jest mu trudno wyrazić czy ból był duży czy mały skoro nie ma tak jakby porównania jak to jest kiedy coś cię boli, chociaż dotyczy to głównie bólu zadanego przez uderzenie mniej o coś w stylu bólu brzucha czy głowy, to odczuwa dość normalnie, może w trochę zmniejszonym stopniu, po za tym większość wspomnień jakie ma z pobytu w szpitalu to różnorodne badania, rehabilitację i ćwiczenia, przez które przechodził.
Chłopak o wiele mocniej odczuwał ból psychiczny. Samotność, zdrady jakich doświadczył, niemoc, strata i jeszcze wiele innych rzeczy się na to składa. Azura powinien być wrakiem i psycholem, ale z jakiegoś powodu tak się nie stało. Czy jest tą rzeczą myśl, że ma jeszcze dla kogo żyć, że jeszcze nie wszystko stracił, że gdzieś tam jest małe światełko nadziej tlące się słabiutko na dnie, którego dosięgnął? Na dnie gdzie otacza go ciemność, chłód, ciągłe szepty ognia i pustka.
-Nie martw się. Chyba większość ludzi nie wiedziałaby co zrobić czy powiedzieć w takiej sytuacji.-powiedział obojętnie-Tak mi się zdaje.-dodał beznamiętnie, ale tak jakby trochę niepewnie, po czym upił łyk herbaty.
Teraz zaczęło go zastanawiać coś innego. Może Midori mogłaby wytłumaczyć mu czym jest miłość i jak to jest mieć rodzinę? Zakładał, że każdy z wyjątkiem jego takową posiada. Jeszcze nie spotkał się z inną osobą, która straciłaby rodzinę, została przez nią zostawiona czy oddzielona. Z resztą Hana wygląda na taką co trochę o tym wie, więc warto spróbować.
-Zadam ci pytanie.-zaczął-Co to miłość? Jak to jest mieć rodzinę? Co oznacza miłość rodzinna?-zapytał obojętnie z lekką nie pewnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Wto Gru 22, 2015 1:44 am

-Wiesz, wiele osób mogłoby zareagować w różnoraki sposób. Ktoś zacząłby patrzeć na to przerażony, inna osoba wręcz nie mogłaby skupić wzroku na twoich ranach. Ludzie są różni i każdy inaczej reaguje –odpowiedziała w zamyśleniu – Dlatego cię przepraszam, bo nie potrafię pokazać niczego więcej poza czystym zaciekawieniem.

Czemu powiedziała to tak otwarcie? Najwyraźniej nie czuła powodu, by ukrywać tak trywialnych informacji. Co prawda, wcześniej nie mówiła zbyt wiele, a wręcz mogła zdawać się używać słów zdawkowo. Nawet jej pytania były dosyć konkretne. Powód dla niej również był zagadką. Pozostawał tylko fakt, który pokazywał jej, iż w pewnym sensie jest mu coś winna za taki pokaz. Nie posiadała ran, które mogła mu zademonstrować, z oczywistych powodów, więc najwyraźniej nieco bardziej rozbudowana rozmowa była czymś, co uznała za niewielką rekompensatę tych chwil, które może z nim spędzić. Ciężko zrozumieć myśli, jakie kołatają się w głowie młodej wiedźmy. Szczególnie, kiedy ona sama ich nie rozumie.

-”Niesamowite”, ponieważ chodzisz o własnych siłach, mimo tylu raz i trwasz, chociaż zwykła osoba mogłaby mieć z tym problemy –oznajmiła lekko zaskoczona jego słowami.

Tym razem również nie ukrywała swoich odczuć w tym temacie. Najwyraźniej sam Azura tego nie rozumiał, ale ona nie potrafiłaby prawdopodobnie żyć tak, jak on to teraz robił. Stawiała na to, że jeśli już jakimś cudem przeżyłaby coś takiego to na sto procent ogarnęłoby ją szaleństwo. Chociaż możliwe, iż mogła to określić po tym, jak bardzo znała siebie i swoje zachowanie. Jak sama wcześniej powiedziała ”każdy inaczej reaguje” i w tym momencie to było naprawę idealne stwierdzenie. Na resztę nie odpowiedziała, bo nie widziała ku temu powodu. Przynajmniej do momentu, w którym nie wspomniał o bólu z dzieciństwa. Może właśnie dlatego postanowiła mimo wszystko, sprecyzować o co dokładniej chodziło jej na początku.

-”Smutne”, właśnie dlatego, że bolały.

Każdy ból jest w pewnym sensie smutny, kiedy ktoś posiada uczucia i patrzy na to z boku. Oczywiście, zależy to też od rodzaju człowieka. Sytuacja przedstawia się tak samo, jak poprzednio z reakcjami. Hana mogła spokojnie stwierdzić, że to, co go kiedyś spotkało było smutne, ponieważ sprawiało mu ból. Zdążyła już nieco zapałać do niego sympatią, więc to chyba normalna rzecz. Pewnie podobnie myślałoby wiele innych osób, które posiadają w sobie choć niewielką ilość empatii.

-Mieć rodzinę…? –powiedziała bardziej do siebie, niż do niego patrząc pusto w herbatę.

Czy była osobą, która mogła powiedzieć bez żadnego ”ale”, iż posiadała rodzinę, w której istniała miłość? Nie, przecież w gruncie rzeczy nie posiadała czegoś takiego. Jedyne osoby, jakie miała to bracia, jednak czy mimo wszystko mogła stwierdzić szczerze, że to faktycznie szczęśliwa ”rodzina”? Gdyby tak o tym pomyśleć, nie widziała nigdzie potwierdzenia. W gruncie rzeczy ona sama kochała braci. Szkoda, że coraz częściej miała wrażenie, że to wszystko jest tylko wielkim kłamstwem, które sama sobie wmawia. Między innymi z tego powodu, przez dłuższą chwilę stała, nie mówiąc słowa, ani nawet nie ruszając się z miejsca.

-”Miłość” to emocja, którą odczuwa się wobec osoby, na której ci zależy. Kiedy pragniesz ją chronić, dbać o jej zdrowie, widzieć w dobrym nastroju. To ktoś, za kogo oddasz życie w kryzysowej sytuacji, nie zastanawiając się ”dlaczego”. Jeśli poczujesz wobec kogoś podobne rzeczy, oznacza to, że ten ktoś jest dla ciebie ważny, czyli kochasz go w pewien sposób –odpowiedziała siadając na kanapie, ale nie wyglądała, jakby ten temat specjalnie ją cieszył – Są różne rodzaje miłości. Jeśli nie możesz przeżyć dnia, nie myśląc o kimś, ciągle zastanawiasz się, co ta osoba robi i wszystko ci ją przypomina to prawdopodobnie jesteś zakochany. Z kolei w momencie, w którym ktoś jest dla ciebie ważny, czujesz się w jego towarzystwie dobrze, w razie czego możesz się zwierzyć, jednak nie jesteś, aż tak obsesyjny, jak w poprzednim przypadku, to pewnie ten ”ktoś” jest dla ciebie kimś w rodzaju członka rodziny. ”Miłość” to dość rozległa emocja, którą ciężko sprecyzować paroma słowami. Nie da się jej zrozumieć, trzeba ją poczuć.

W trakcie, jak wymawiała każde kolejne słowo tym razem to ona nie wydawała się specjalnie odczuwać czegokolwiek. Mówiła przecież o czymś tak pięknym wśród innych, normalnych ludzi. W tym momencie, nie czuła niczego takiego. Chyba rozmowa na ten temat uświadomiła ją w paru rzeczach, które wcześniej instynktownie odrzucała, a kiedy przyszła pora, wszystko do niej wróciło. Kto mógł się spodziewać, że wystarczy zwykła rozmowa z obcą osobą, by musiała sobie uświadomić tak wiele rzeczy. Dopiero teraz zauważyła, iż wymówione słowa bardziej pasują do czytania z jakiejś książki, niż wiedzy szesnastolatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Gru 23, 2015 5:25 pm

Dalej nie potrafił zrozumieć co było nie tak z reakcją Hany. Przecież nie każdy musi bać się takich rzeczy. On sam ma za mało wspólnego z emocjami, żeby być w stanie stwierdzić czy coś faktycznie było nie tak czy było zbyt ubogie. Dla niego to jak zachowywała się Midori było dość normalne. Zastanawiało go tylko dlaczego go przeprosiła za to. Może wśród ludzi nie okazywanie zdziwienia czy strachu kiedy widzi się coś takiego, oznacza coś złego? Mu to jednak nie przeszkadzało, nie poczuł się w jakikolwiek sposób urażony.
-Nie masz za co przepraszać. Przecież nic złego nie zrobiłaś.-powiedział, nie do końca wiedząc po co.
"To naprawdę jest aż tak niesamowite?" zastanawiał się. On sam nie wiedział w tym nic nadzwyczajnego. W jego mniemaniu każdy człowiek żył by normalnie gdyby spotkało go coś takiego jak Azure. No właśnie. Dla niego jego zachowanie nie było czymś specjalnie dziwnym. Jedyne co uznawał w sobie za "nienormalne" to, to że nie odczuwa emocji. Reszta jest dla niego jak najbardziej normalna. Przeważnie tak jest, że osoby skrzywione psychicznie nie zdają sobie z tego sprawy, chociaż czy można to nazwać skrzywieniem? Prędzej bardzo silną psychiką, ale znowu czy była specjalnie silna? Pewnie tak, normalna osoba nie dawałaby sobie pewnie rady z tymi wszystkimi strasznymi wspomnieniami i koszmarami czy innymi nie najprzyjemniejszymi zjawiskami.
Kiedy dziewczyna powtórzyła część jego pytania, chłopak wyczuł, że coś jest nie tak. Normalnie ktoś stwierdziłby, że wkroczył na temat nie specjalnie miły dla Hany. On również to odczuł, ale w inny sposób. Wiedział, że coś jest nie tak, ale nie wiedział o co mogło chodzić. Dziewczyna jakby trochę posmutniała. Azura nie próbował zmienić tematu, gdyż nie uważał tego za potrzebne.
Wysłuchał uważnie co Midori ma mu do powiedzenia w kwestii miłości przy okazji starał się to przetwarzać tak aby to zrozumieć. Jeden rodzaj miłości zaczął go zastanawiać. Ten jak to dziewczyna określiła "zakochania". Częściowo skojarzyło mu się to z tym jak jego myśli ciągle wędrują wokoło jego siostry. Nie pasowała tylko część o tym, że wszystko mu ją przypomina, ale reszta się zgadzała.
Zanim coś powiedział czekał aż Midori skończy. Przy końcu jej wypowiedzi zainteresowało go zdanie "Nie da się jej zrozumieć, trzeba ją poczuć.". Co znaczy, że trzeba ją poczuć? Było to dla niego dość nie zrozumiałe.
-Czyli jak ciągle myślę o mojej siostrze, o tym gdzie jest, jak się czuje i co robi to znaczy, że jestem "zakochany"?-zapytał, chciał się upewnić czy dobrze to zrozumiał czy jednak nie-A ty masz kogoś do kogo... odczuwasz miłość?-dodał dodatkowe pytanie mając mały problem z ubraniem go w słowa, nie uznawał go za nic złego, a jedynie za coś co mogłoby mu pomóc zrozumieć to co ludzie zwą "miłością".
Azura zaczął od raczej dziwnego tematu jak na początek rozmowy, ale jak dla niego nie było to coś co faktycznie było dziwne. Temat jak temat, a on nie wiedząc czemu chciał zrozumieć tą "miłość". Dlaczego chciał to pojąć? Sam nie wie. Możliwe, że jest to spowodowane tym, że jest ona tak popularna wśród innych ludzi. Z jego własnych wspomnień ta cała "miłość" nie przyniosłą mu nic co mógłby określić mianem dobrego, więc dlaczego inni uznają ją za coś pięknego i miłego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Gru 25, 2015 5:46 pm

Skinęła powoli głową, jednak tym razem niczego już nie powiedziała. To była zabawa w Uroboros’a, który pożerał własny ogon. Oni też mogli kręcić się tak w kółko i każdy miałby swoją rację. Taka dyskusja daleko by ich nie poprowadziła. Z drugiej strony to nawet ciekawe, że dla niego to nie było nic takiego. Potwierdzało to tylko fakt, iż nie rozpoznawał pewnych subtelności, które dla niej się liczyły. Nie, żeby chciała to wykorzystywać. Po prostu lepiej go w ten sposób poznawała.

Pierwsze pytanie wywołało w niej głęboką zadumę, chociaż nie taką samą, jak wszystkie wcześniejsze rozmyślania. Czy Hana była właściwą osobą, by uświadomić go w miłości rodzeństwa? To nieco ironiczna sytuacja i nigdy nie sądziła, że się w niej znajdzie. Mimo to, słysząc jego opis uczucia mogła spokojnie stwierdzić, że nieco różniło się od tego, co ona czuła, a właściwie, sama już nie wiedziała, czy faktycznie mogła dalej odczuwać. Spojrzała na niego w milczeniu myśląc, jak ułożyć dobrze słowa, by zrozumiał jej przekaz. Nie uważała go za kogoś nierozgarniętego. Po prostu jej samej było ciężko to wyjaśnić w prosty sposób.

-Niekoniecznie –chwyciła filiżankę w obie dłonie, po czym opuściła ją tak, by położyć ją wraz z rękoma na udach – Myślałeś kiedyś, że chciałbyś na przykład pocałować swoją siostrę? Być bliżej niej, ale nie, jako brat, a ktoś więcej? To jest ta różnica między miłością do rodzeństwa a zakochaniem.

Czy dobrze to wyjaśniła, nie wiedziała. Przede wszystkim, nie miała pojęcia, ile Azura wie o stosunkach między innymi ludźmi. To, iż miał problem z emocjami to jedna sprawa, ale czy poznał mniej więcej sposób działania człowieczej rasy w różnych momentach? Była do dla Midori zagadka, dlatego tak ciężko szło jej tłumaczenie. Mimo wszystko nie zamierzała tak łatwo się poddawać. Skoro może się do czegoś przydać, czemu to nie może być coś takiego? Dla niej bez różnicy. Tym bardziej, że chłopak sam chce swoją wiedzę pogłębiać.

-Gdybyś zapytał mnie o to parę godzin wcześniej pewnie bez wahania odpowiedziałabym ”tak” –westchnęła ciężko spuszczając wzrok i skupiając się teraz na herbacie – Teraz, kiedy o tym myślę, wątpię, by ta ”miłość” była kiedykolwiek możliwa. Wiesz, Azura, istnieje jeszcze jeden typ miłości, o którym wiele osób zapomina. To miłość, którą sobie wmawiasz tak długo, że uważasz ją za prawdziwą, ale kiedy zauważasz prawdę wszystko staje się całkiem szare i bezbarwne. Jest podobna do niespełnionej miłości do osoby, która jej nie odwzajemnia, ale o tyle gorsza, że nigdy nie była możliwa, ponieważ nie istniała od samego początku ani w tobie, ani w tej osobie. To była tylko iluzja…

W tym momencie zamilkła. Chyba troszeczkę zagalopowała się w słowach. Miała tylko odpowiadać na pytania, a koniec końców zaczęła wplatać w rozmowę swoje życie. Rozmowa o miłości to zdecydowanie nie jej konik. Przynajmniej nie w tym czasie. Co nie zmieniało faktu, że zamierzała kontynuować ten temat, jeśli sam chłopak wyrazi taką chęć. Nie miała nic przeciwko. Postara się tylko troszeczkę hamować. Wolała go nie wplątywać w to wszystko, co jej dotyczy i nie chodziło tu o zaufanie. Bardziej o to, iż nigdy nie chciała być dla nikogo w żaden sposób ciężarem. Właśnie dlatego tak starała się w miarę uważać na to, jakie działania wykonuje i między innymi dlatego tak przepraszała, gdy coś zrobiła według niej źle. Strach to naprawdę silna emocja, z którą nawet Wiedźma może mieć problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Gru 25, 2015 7:56 pm

Zastanowił się teraz nad tym co powiedziała Hana. Czy chciał kiedyś pocałować siostrę? Nie przypominał sobie nic takiego. Tylko co Midori miała na myśli po przez "bliżej niej". Jakby nie patrzeć to chciałby być bliżej swojej siostry. Teraz nie ma żadnej możliwości porozmawiać z nią czy nawet jej zobaczyć. Ale czy to o taką bliskość chodziło dziewczynie? Po mimo, że nie wiedział jaką bliskość miała na myśli jakoś zauważył różnicę między miłością rodzeństwa, a zakochaniem. Tak mu się przynajmniej zdaje. W końcu trudno jest odróżnić coś od czegoś nie wiedząc na czym polega jedna z porównywanych rzeczy. Dalej nie do końca rozumiał na czym polega miłość normalna, więc trudno było mu znaleźć jakieś bardziej widoczne różnice między danymi rodzajami miłości. Trochę mu się to wszystko mieszało w głowie. Nie potrafił tego pojąć. Tak jakby jego mózg nie chciał na nowo nauczyć się o miłości.
Słysząc, że dziewczyna zaczyna kontynuować odpowiadanie przerwał swoje rozmyślenia wsłuchiwał się w jej słowa tak aby niczego nie pominąć. Skoro już zapytał to należało wysłuchać odpowiedzi. Tym bardziej, że nie był to dla niego najłatwiejszy temat do zrozumienia. Hana mu tego nie ułatwiła. Zaczęła opowiadać o jeszcze innym rodzaju miłości, chociaż zdawało mu się, że jest łatwiejszy do zrozumienia. Cały temat miłości był dla niego strasznie trudny do przetrawienia. Jednak z każdym kolejnym wypowiedzianym słowem chłopak dostrzegał, iż dziewczyna ma jakby problem z tą całą miłością. "Może ona też ma problem z rozumieniem miłości?" zastanowił się. Nie potrafił jednak ocenić skali tego problemu. Ze słów Hany wywnioskował, że jest to dość poważne dodatkowym powodem było to, że tak nagle zamilkła. Tym bardziej co powinien powiedzieć aby podnieść ją na duchu. Nigdy nie był najlepszy w podnoszeniu kogoś na duchu. Zapewne spowodowane jego bezpośredniością, a dodatkowo brakiem odczuwania emocji. Skoro on sam nie odczuwa takowych to empatia jest nie możliwa. Postanowił zmienić temat. Skoro temat miłości nie jest najmilszy nowej przyjaciółce, a on nie wie nawet co mógłby powiedzieć na ten temat to, to będzie najlepsze wyjście z sytuacji. Nie chciał sprawiać dziewczynie nie potrzebnych przykrości.
-Może teraz ty masz jakieś pytanie do mnie?-zapytał, aby zacząć jakiś nowy temat.
Nie do końca był przekonany czy aby na pewno temat miłości był ciężki dla dziewczyny. On nie ma zbytnio tematów, o których trudno mu mówić. Nawet tragedii, która go spotkało mówiłby z tą samą obojętnością na twarzy. O co by go nie zapytała, zapewne odpowiedziałby bez większego problemu, no chyba, że nie wiedziałby nic na dany temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Pią Gru 25, 2015 10:16 pm

Cisza, jaka zapanowała między nimi zwróciła Hanie uwagę na fakt, iż nie wszystko poszło tak, jak chciała. Utwierdziła ją w tym zmiana tematu, której podjął się nagle chłopak. Podchodziła zbyt emocjonalnie do wszystkich spraw dotyczących jej rodziny. Tak samo było wtedy, gdy spotkała obu braci. Te przypadki wyglądały w gruncie rzeczy tak samo, czyli właśnie zbyt emocjonalnie. Inna sprawa, że przy nich chciała taka być. Chodziło o odgrywanie idealnej siostrzyczki, ale czy to właśnie nie największe kłamstwo w jej życiu? Życie zdecydowanie było zbyt skomplikowane. Musiała sobie poukładać w głowie, zastanowić się spokojnie nad wszystkim, ale to nie czas i miejsce na takie rzeczy. Powinna skupić się teraz tylko i wyłącznie na Azurze. W końcu po to tu przyszła. Chciała go poznać, bo ją zaciekawił. Nie powinna zajmować się niczym innym. Cicho odetchnęła, starając się wrócić do siebie. Tylko, jak zmienić temat w takiej sytuacji? Zastanowiła się chwilę, co robiła coraz częściej dzisiejszego wieczoru.

-Może po prostu poznamy się bardziej? –wróciła do nieco bardziej beztroskiego tonu, chcąc odrzucić na razie negatywny nastrój na bok – Ile masz lat?

Niby nic nieznaczące pytanie, ale zwykli ludzie właśnie tak się poznają w pewnym sensie. Właściwie nie była tego taka pewna, bo niespecjalnie dobrze stała ze stosunkami z innymi osobami. Większość jej doświadczeń było raczej zdobytych na podstawie książek, które przeczytała, by choć trochę wiedzieć na co się rzuca, ruszając za nieznanym bratem. Od pojawienia się w Death City poznała głównie przypadkiem dwie dodatkowe osoby. Azura był trzecim nowy znajomym w tym dniu i dopiero w jego przypadku miała miejsce jakakolwiek głębsza interakcja. Chociaż nie mogła nie przyznać, iż pierwszy poznany przez nią nieznajomy był nawet ciekawy. Co do drugiego przypadku wolała się nie wypowiadać. Nie wspomina tego zbyt dobrze. W pewnym sensie rozumiała zachowanie wspominanej dziewczyny, jednak jakoś nie potrafiła tego przełknąć, więc wolała przemilczeć. A skoro o milczeniu mowa. Powinna w końcu przestać zajmować swoje myśli głupotami. Cały czas powtarzała sobie te słowa, a mimo to w dalszym ciągu wykonywała tę czynność i odłączała się całkowicie od rzeczywistości.

Uniosła filiżankę z herbatą do ust, by ponownie napić się herbaty. Jeszcze wystygnie i co wtedy? W między czasie, pozbyła się z głowy zbędnych tematów. Przynajmniej na jakiś czas. Nic nie mogła poradzić, iż one samy pchały się do jej umysłu nie pozwalając się skupić na niczym innym. Może dlatego często patrzyła przed siebie z melancholią, pogrążona w swoim świecie, gdzie nic nie jest tak proste, jak być powinno. Starała się to zakończyć nie raz, nie dwa, ale samo wracało. Jak dobrze, że chociaż na chwilę Azura jest w stanie wyrwać ją z tego stanu wegetacji, bo mogłaby tak siedzieć i nic nie robić, pogrążając się w myślach. To nie byłoby zbyt dobre. Powiedziałaby, że wręcz tragiczne. Szczególnie, jakby to zrobiła u niego w mieszkaniu. Aż tak źle chyba jeszcze z nią nie było. Przynajmniej miała taką nadzieję. Owszem, rozmyśla o wielu rzeczach, ale nie zapomina, że chłopak siedzi nieopodal. To już sukces, jak dla niej. Dla innych może to coś niewielkiego, ale ona wiedziała, co powinna docenić, a czego nie. W końcu każdy nie tylko reagował inaczej, ale także posiadał inne priorytety. Wszystko zależy od osoby, a Hana jest dość skomplikowaną personą, za którą czasami nieco ciężko nadążyć, bo nigdy nie chce nikomu narzucać swojej obecności i samego jestestwa. Woli się wycofać, niż być problemem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sob Gru 26, 2015 10:53 pm

Chyba faktycznie poznanie się bliżej nie będzie takim złym pomysłem. Przecież jak na razie Azura zna imię dziewczyny i to, że bardzo lubi rośliny. Dobrze byłoby wiedzieć o niej coś więcej.
-Siedemnaście.-powiedział obojętnie-A ty?-zapytał z taką samą obojętnością, z resztą każda jego wypowiedź jest wypowiadana w ten sam beznamiętny sposób.
Taka nagła zmiana tematów. Najpierw rozmawiali o miłości, a teraz o tym kto ile ma lat. Chłopak nie jest najlepszy w rozmawianiu co może być powodem tego, że tematem od którego zaczął był trochę nie w odpowiedniej kolejności. Nie dość, że znają się od kilku godzin to zamiast porozmawiać o tym co kto lubi i kto kim jest, to on zaczął od miłości. To się nazywa mieć "wyczucie".
-Jak długo już tutaj jesteś?-zapytał-Z jakiego powodu tu przyjechałaś?-dodał dodatkowo do swojego pytania.
Podstawowe informacje jakimi się teraz "wymienią" na swój temat zapewne przydadzą się na coś Azurze. Pewnie będzie starał się dowiedzieć jak najwięcej, a z uzyskanych informacji "odtworzyć" możliwą resztę, o którą nie będzie chciał pytać w prost. On nie będzie się zbytnio powstrzymywał przed powiedzeniem czegokolwiek, bo i po co? Raczej go to nie zabije? Jeśli już to postara się pozbyć ewentualnego zagrożenia pierwszy. Po mimo iż nie czuje aby dziewczyna miała jakieś złe zamiary wobec niego, on jednak nie opuszcza gardy wobec nikogo. Pomimo iż może sprawiać takie wrażenie on zawsze przygotowany jest na najgorsze ze strony ludzi. Już za dużo razy się przejechał na nich aby tak sobie odpuścić. Pewnie teraz nawet gdyby chciał opuścić gardę nie byłby w stanie tego zrobić.
Jednak przejdźmy do tego co dzieje się teraz i najwyżej do tego o czym rozmyśla. Czekając na odpowiedź Hany upił kilka łyków herbaty i w między czasie głaskał Gina siedzącego na jego kolanach. Jego myśli samowolnie powędrowały teraz w stronę siostry Azury. Zaczął się zastanawiać co on może teraz robić. Może w momencie kiedy on rozmawia z Haną ona gdzieś walczy o przetrwanie? Nie odleciał na tyle by nie wiedzieć co się dzieje. Patrzył się na Midori czekając cierpliwie na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Gru 27, 2015 2:08 am

Wreszcie rozmowa na zwykłe tematy. Nie mogła narzekać na poprzedni wybór, bo fakt, iż zaczynała czuć się w nim niezbyt dobrze wynikał tylko i wyłącznie z jej winy. Tak czy inaczej, lepiej zacząć od podstaw. On nie zna jej tak samo, jak ona jego. Jeśli zaczną od środka raczej wątpliwym było, by którekolwiek się zrozumiało na dłuższą metę. Już i tak pojawiło się wiele niewiadomych rzeczy ze strony Azury, ale także Hana powiedziała rzeczy związane z nią oraz sferą uczuć dziewczyny, których nowy znajomy z pewnością nie mógłby rozwikłać z posiadaną wiedzą. Powoli do celu, jak to mówią ludzie.

-Szesnaście. Jestem od ciebie rok młodsza –stwierdziła dosyć pogodnie w porównaniu z niedawnym nieco przygaszonym tonem.

Być w takim wieku i posiadać tak wiele ran. Kolejna ciekawostka. Nie, żeby to coś zmieniało. Dla niej to, czy ktoś ma siedemnastkę na karku, czy nawet pięćdziesiątkę nie robiło specjalnej różnicy. Liczy się osoba, a nie to ile przeżyła, chociaż zwykle właśnie te ”przeżycia” kształtują w pewien sposób osobowość. Może była za młoda, by wygłaszać takie prawdy życiowe, ale nie dbała o to. Podobno każdy miał tyle lat na ile się czuł. W aktualnej chwili, Midori mogłaby powiedzieć, że jest starsza od swojego rodzeństwa, jeśli chodziło o samopoczucie. To musiałoby zabawnie wyglądać, gdyby tak dodać ich wiek. Może byłaby Wiedźmą z nazwy? Kto wie.

-Niedługo. Można powiedzieć, że dzisiaj oficjalnie spędziłam pierwszy dzień w nowym mieście. Nie licząc samej przeprowadzki i rozpakowywania się –wzruszyła dość niedbale ramionami, a słysząc kolejne pytanie spojrzała na Azurę – Przyjechałam tu w poszukiwaniu brata, o którego istnieniu nie miałam pojęcia przez całe życie. I znalazłam go –westchnęła przy ostatnich słowach, jakby to była najcięższa rzecz, jaka przeszła Hanie przez usta.

Taki był pierwotny cel. Co więcej, nawet udało jej się go od razu wypełnić. Dzisiejszy dzień to istne szaleństwo. Tak wiele rzeczy się wydarzyło, że dziwiła się, iż posiada jeszcze na tyle zdrowy rozsądek, by móc spokojnie rozmawiać z chłopakiem. Właściwie to uważała tę konwersację za coś odprężającego, wręcz uspakajającego jej zmysłu. Inaczej kto wie, jak źle mogłoby z nią być od nadmiaru wrażeń. Nie oszukujmy się. Może Midori wydawała się dosyć żywa, a nawet dojrzała, jeśli chodzi o posiadaną przez nią wiedzę, ale mimo wszystko, dalej był tylko szesnastoletnią dziewczyną, która miała swoje granice. Nie wspominając o pewnych problemach dotyczących jej sfery emocjonalnej, które wcale nie pomagały w niczym. Zdecydowanie lepiej, by nie zostawała sama w tym momencie, o czym doskonale zdawała sobie sprawę.

-A ty? –upiła łyk herbaty, mając oczywiście na myśli to samo, o co on zadając Hanie poprzednie dwa pytania.

To było trochę, jak zabawa w 100 pytań. Osobiście sama nigdy w to nie grała. W końcu miała prywatne nauczanie, więc rozrywki popularne w szkołach, czy innych miejscach kompletnie jej nie dotyczyły. Nawet nie wiedziała, jak bawić się z Ginem, a co dopiero z ludźmi. Czasami była nieco tego ciekawa, jak oni to robią. Na dłuższą metę nie zastanawiała się nad tym, ponieważ była to tylko strata czasu. Rozmyślania niewiele dają. Tworzą tylko kolejne pytania. Chyba, że podpiera się teorie wiedzą zdobytą na ten przykład z książek. Ciekawa była, jak daleko zajdą w tej grze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Gru 30, 2015 1:28 am

Słuchając odpowiedzi dziewczyny wziął się za ponowne zakładanie bandaży. Nie ma potrzeby aby siedział z odkrytym torsem i wszystkimi ranami. Po mimo iż dziewczyna jest nimi tak zaciekawiona nie musi przecież ciągle na nie patrzeć. W końcu nie jest to najprzyjemniejszy widok.
-To się nazywa szczęście.-powiedział obojętnie, chociaż dało się tak jakby wyczuć w tym nutkę smutku-Ale nie brzmisz jakbyś się jakoś specjalnie cieszyła z tego faktu. Mam rację?-zapytał, trochę zastanawiało go dlaczego wypowiedziała coś tak, w jego mniemaniu, radosnego tak jakby było wręcz przeciwnie.
"Ciekawe czy moja siostra też mnie szuka? Chciałbym ją zobaczyć." pomyślał.
-Ja jestem tu od jakiś czterech miesięcy. Może trochę dłużej.-wypowiedział beznamiętnie-Przyjechałem tutaj, aby uczęszczać do Shibusen. Stało się to niedługo po moich urodzinach kiedy odkryłem, że potrafię zmieniać się w broń. Liczyłem też na to, że może odnajdę tutaj moją siostrzyczkę.-powiedział ponownie, tak jakby z lekką nutką smutku, różnica jest naprawdę trudna do wyczucia i jest szansa, że Hana nawet jej nie usłyszy-A ty nie zamierzasz chodzić do Shibusen?-zapytał-Wnioskuję tak po twoim celu. Jesteś zwykłym człowiekiem? A może wiedźmą czy potworem?-sprecyzował trochę pytanie.
Jeśli chodzi o to czy miał na pieńku z jakąkolwiek z wyżej wymienionych grup to byli to ludzie. Każdego rodzaju. Z wiedźmami czy potworami się jeszcze nie spotkał, co za tym idzie nie miał z nimi żadnych utarczek, tak żeby mieć powód do nie przepadania ,za którąś z tych dwóch grup. Jeśli chodzi o potwory to uznaje je za neutralne. Jedne są złe, drugie dobre, ale u niego każdy potwór zaczyna z poziomu neutrala. Co do wiedź to sam nie wie zbytnio co o nich myśleć. Według Shibusen są jego wrogami, ale sam nic do nich nie ma. Podobnie jak z potworami, przecież nie każda wiedźma czy czarodziej muszą być źli. Z tego co pamięta to nawet jedna czy dwie wiedźmy są w dobrych stosunkach ze szkołą. Jedna chyba nawet pomagała szukać Syna Śmierci. Co do ludzi to jego zdaniem to oni są największymi potworami. To człowiek przeważnie wyrządza największą krzywdę drugiemu, czego Azura doświadczył na własnej skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sob Sty 02, 2016 3:58 pm

Zerknęła na niego w momencie, w którym zaczął na powrót zakładać bandaże. Nie, żeby jej to przeszkadzało. Wiedziała już, jak wyglądało jego ciało, więc będzie mogła spokojnie zasnąć w razie czego nie zastanawiając się nad ranami. Poza tym może i lepiej, iż postanowił znowu je zakryć. Nie chodziło o ich wygląd, tylko o fakt, że mógłby się przeziębić. Dobrze jest od czasu do czasu dać takim obrażeniom pooddychać, ale wszystko z umiarem. Niezależnie, czy człowiek, Broń, Władający, a nawet Wiedźma. Każdy ma szansę złapać jakieś choróbsko i wtedy robi się już mniej ciekawie. Czemu się martwiła? Kto wie. Najwyraźniej robiła to odruchowo, jakby potrzebowała zająć kimś myśli, by nie zastanawiać się nad głupotami.

-Można tak powiedzieć –wzruszyła ramionami, po czym słysząc drugą część jego wypowiedzi westchnęła ciężko – Powiedzmy, że oczekiwania okazały się większe, niż rzeczywistość mogła mi zaoferować. Koniec końców i tak czuję się, jakbym była sama.

Odnalazła brata, spotkała także drugiego, który odszedł i co? Dokładnie nic. Sama nie wiedziała czego się spodziewała. Jeden z nich nawet nie wiedział o jej istnieniu, więc nie powinna specjalnie się tym przejmować i dać mu czas, ale czekanie w jakiś sposób dobijało dziewczynę. Jeszcze słowa najstarszego brata, który w gruncie rzeczy wcale nie wydawał się specjalnie chcieć ją odnaleźć. Jakby na to nie spojrzeć, wolał ruszyć do tego miasta, zamiast najpierw zawitać do rodzinnego domu. Gdyby sama nie postanowiła rzucić wszystkiego i tu przyjechać pewnie nawet nie doszłoby nigdy do ich spotkania. Rodzinka na wagę złota, jakby nie spojrzeć.

Shibusen. Miejsce, które niespecjalnie akceptuje takich, jak ona. Tylko tyle wiedziała w gruncie rzeczy. Nigdy nie interesowała się tym tematem, poza tym też nie wychylała się specjalnie poza szereg. Była nastawiona do tego wszystkiego całkowicie neutralnie. Tak długo, jak nic jej nie zagraża nie widziała powodu, by specjalnie zwracać uwagę na to całe zbiorowisko. Bardziej zainteresowała informacja, iż Azura jest Bronią. Nie było w tym oczywiście nic złego. Jej pierwszą odruchową myślą było przypomnienie sobie, iż Ray też jest kimś takim. Ciekawe, jak to jest być bronią? Do tej pory nie musiała się nad tym zastanawiać, ale teraz wydawało się to dość ciekawe. Chociaż bardziej zainteresował ją fakt, iż w gruncie rzeczy chłopak jest tu z tego samego powodu, co ona na początku. Kto by się spodziewał.

-Jeśli tu jest, na pewno ją znajdziesz. Tak, jak ja przypadkiem wpadłam na braci –uśmiechnęła się do niego, jednak już po chwili na twarzy Hany pojawił się nieokreślony wyraz twarzy – Shibusen nie lubi osób mojego pokroju – napiła się herbaty przymykając je na chwilę, po czym otwierając i dalej z uśmiechem oznajmiając – Jestem Wiedźmą. Przeszkadza ci to? –za tymi słowami kryło się czyste zaciekawienie.

Czemu nie próbowała ukryć odpowiedzi lub nawet odmówić? To dość proste dla niej. Nawet, jeśli jest to ryzykowne to jednak uznaje równowartą wymianę informacji. Skoro już się poznają w taki sposób nie widziała powodu, by bawić się w zatajanie faktów, które w gruncie rzeczy nie robią jej niczego złego. W razie czego, wiedziała gdzie Azura mieszka i mogła go znaleźć, gdyby sprowadził na nią jakiekolwiek problemy. Nie, żeby faktycznie planowała coś takiego. Była spokojną osobą i niepotrzebna przemoc nie była przez nią pożądana. Mimo to, wolała być przygotowana na wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sob Sty 16, 2016 4:04 pm

Nie potrafił tego zrozumieć. Dlaczego odnalezienie bracie nie specjalnie ją uszczęśliwiało? Czy okazało się, że nie specjalnie chcieli z nią rozmawiać, a może nawet nie wiedzieli, że mieli siostrę? Możliwych powodów było wiele jednak ten prawdziwy był mu nie znany. Jak on zachowałby się w sytuacji kiedy znowu spotkał by się z swoją siostrą? Czy poczułby "szczęście" takie jakie odczuwają inni czy nie poczułby zupełnie nic. Kiedy teraz zastanawia się gdzie może być jego siostra i co u niej sprawia mu to smutek, ale jednocześnie daje jakąś nadzieję na to, że znowu będą razem.
-Jak to czujesz się sama?-zapytał, wydawało mu się to dziwne. Skoro odnalazła rodzinę to nie powinna czuć się samotna. Może jednak rodzina to nie jest nic tak wspaniałego jak opowiadają ludzie?-Przecież masz braci, prawda? Możesz na nich liczyć w każdej chwili. Przynajmniej ja tak uważam.-powiedział opierając się na tym co on by zrobił gdyby jego siostrze zagrażało większe bądź mniejsze zagrożenie czy miała jakiś problem.
Sprawy rodzinne to dla chłopaka naprawdę nie ogarnięty temat. Niby kiedy był mały to miał rodzinę, ale większość wspomnień o rodzicach zniknęła. Nie potrafi przypomnieć sobie ich twarzy czy głosu, ani prawie żadnego wspomnienia z nimi związanego. Jest jedno wspomnienie, ale nie jest miłe. Jest to moment kiedy drzwi do pokoju rodziców zostały zawalone przez belki i ich przytłumiony i nie wyraźny głos wołający "Uciekajcie!". To jedyne co zostało w jego pamięci. Nie pamięta już jak to jest być kochanym przez rodzinę. Po tych wszystkich wydarzeniach trafił do rodziny zastępczej, ale nie traktował ich w ten sposób. Z resztą oni też się nim zbytnio nie przejmowali.
"O ile żyje..." przeleciało mu mimowolnie przez myśl. Może dlatego w szpitalu nie zostały informacje na jej temat, bo zginęła. Może jej ciało nie wytrzymało tak wielkiego obciążenia jakimi były liczne rany, złamane niektóre kości i inne obrażenia. Chłopak jednak szybko odrzucił od siebie te myśli. Ona musi żyć i koniec kropka. Nie ma innej opcji.
-Mam taką nadzieję.-powiedział biorąc łyk herbaty.
Pierwsze słowa wypowiedziane przez Hanę "Shibusen nie lubi osób mojego pokroju." brzmiały dość niepokojąco. Jednak dziewczyna po chwili rozwiała niepewność. Chodziło o to, że jest wiedźmą.
-Nie specjalnie mi to przeszkadza. Skoro jeszcze mnie nie zaatakowałaś i nie podcięłaś gardła czy inne tego typu rzeczy to raczej tego nie zrobisz. A dodatkowo skoro nie miałem żadnych oporów przed zaproszeniem cię do mieszkania to nie ma problemu.-wytłumaczył spokojnie i beznamiętnie-Gdybyś chciała coś mi zrobić pewnie moje zmysły już dawno by mnie ostrzegły.-dodał-Jeśli mam być szczery to nawet lepiej, że jesteś wiedźmą.-powiedział beznamiętnie, ale sama wypowiedź zabrzmiała dość tajemniczo. Jednak jedyne co miał na myśli to to, że ludzi nie lubi bardziej niż innych żyjących na tym świecie stworzeń.
Gin w tym czasie obudził się i zaczął krzątać po pokoju, a następnie podszedł do kanapy, na której siedziała Hana wskoczył na nią (kanapę) i zaczął trącać łebkiem Midori prosząc się o trochę uwagi.
-Jak widzisz nawet Gin cię polubił, więc nie mam się o co martwić.-powiedział widząc tą scenę-Nie jesteś może głodna?-zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sro Sty 20, 2016 5:48 pm

Dobre pytanie. Jak można czuć się samotnym mając rodzinę? Najwyraźniej samo posiadanie takich osób to nie wszystko. Do tej pory dziewczyna myślałam, iż to jednak wystarczy. Dopiero teraz zrozumiała, że wcale nie czuje się szczęśliwa. Zresztą tyle było pytań w jej głowie, na które odpowiedzieć mogli tylko i wyłącznie sami bracia. To nieco żałosna sytuacja. Nie można nazwać tego nawet w połowie czymś korzystnym dla Hany. Westchnęła jednak cicho i postanowiła odpowiedzieć. W końcu bawią się w pytania.

-To tak, jakby ktoś drogi był tuż obok ciebie, ale ty miałbyś wrażenie, że jest jednocześnie bardzo daleko –zastanowiła się chwilę, jak to wyjaśnić, by było zrozumiałe w taki sposób, jaki chciała przekazać – Powiem wprost. Nie mam matki, a ojciec mnie nienawidzi przez to kim jestem. Najstarszy z braci w gruncie rzeczy niedługo po tym, jak się pojawiłam w jego domu, zniknął z mojego życia i nie odczułam, by chciał mnie odnaleźć. Prawdopodobnie, gdybym tu nie przyjechała z własnej woli dalej siedziałabym w Walii i czekała na cud –chociaż nie chciała by to zabrzmiało źle, nie mogła powstrzymać wyrzutu, który zabrzmiał w jej słowach – Drugi brat nie wiedział nawet o moim istnieniu, a kiedy go spotkałam również nie odczułam, by naprawdę chciał mieć ze mną wiele wspólnego. Życie nie działa na takich zasadach, jakbyśmy chcieli. Mam nadzieję, że twoja siostra i ty nie spotkacie się z taką sytuacją –zakończyła i napiła się herbaty.

Może i powiedziała nieco za dużo, szczególnie jak na nią, ale to właśnie czuła. Nie mogła wiecznie pokazywać, że wszystko jest dobrze i nic złego nie ma miejsca. Najwyraźniej dzisiejszy dzień był naprawdę męczący, skoro straciła w pewnym stopniu swoją samokontrolę. Jakby na to nie spojrzeć, nie każdemu opowiada tyle o swojej rodzinie. Właściwie, zawsze tego unikała. Co się zmieniło? Kto wie, może była już po prostu zmęczona tym wszystkim. Karmiła się nadziejami, by później przygniotła ją smutna rzeczywistość. Podobno każdy uczy się na własnych błędach.

-Jakie miłe masz myśli –uśmiechnęła się w końcu, po długim czasie – Nie mam powodu robić ci krzywdy. W końcu nic mi nie zrobiłeś, bym miała powód cię nienawidzić, czy coś w tym stylu –wzruszyła ramionami, po czym dodała – Gdyby wszyscy tak się cieszyli ze spotkania z Wiedźmą… -z jej gardła wydobył się cichy śmiech.

Prawda była niestety inna i zdecydowanie prościej mogła dogadać się z osobami spoza Shibusen, niż tymi, którzy tam uczęszczają. Chociaż z drugiej strony rozmawiała przecież z Azurą, więc prawdopodobnie są wyjątki od reguł. Poza tym, jakby na to nie spojrzeć, nie należała do specjalnie agresywnych osób, przez co nie wyróżniała się zbytnio z tłumu wielu ludzi, których mijała. Często ciężko stwierdzić wprost, iż nie jest jednym z nich. Sama nigdy nie zaprzeczała, ale też nie potwierdzała przypuszczeń innych. Rozmawiający z nią dzisiaj chłopak był… powiedzmy, że wyjątkowy. Ani razu nie sprawił, by mogła wątpić w niego, nawet jeśli miał problemy z okazywaniem większych emocji.

Spojrzała na liska, który jakimś cudem umknął jej uwadze chwilę wcześniej. Czyżby, aż tak zajęła się rozmową i rozmyślaniami, że straciła w pewnym sensie kontakt z rzeczywistością? Cóż, czemu nie. Dawno jej się to nie zdarzało. Miała wrażenie, iż to wina dzisiejszego dnia. Mimo wszystko spojrzała na Gina z ciekawością, gdy znalazł się przy niej i zaczął wyraźnie prosić o uwagę. Przekładając filiżankę do jednej z rąk, drugą sięgnęła do maleństwa, które pogłaskała pieszczotliwie po łebku. Był naprawdę uroczy.

-Nie chce robić więcej kłopotów niż już narobiłam –odpowiedziała na jego pytanie związane z jedzeniem.

Jakby na to nie spojrzeć, w pewnym sensie wyhaczyła go na ulicy, wręcz wprosiła się do domu i jeszcze zadowolona siedzi sobie popijając herbatkę. Właściwie nie wiedziała, czy powinna jeszcze zajmować jego czas. Na pewno chłopak chciałby odpocząć przed jutrzejszym dniem. To, że ona nie miała, co robić, nie znaczyło, iż inni również. Jednak skłamałaby, gdyby powiedziała, iż chce już wracać do domu. Tam i tak nie było nikogo, kto by na nią czekał. Jakby posiadała wybór, pewnie dzisiejszą noc spędziłaby gdziekolwiek, byleby tam nie wracać, ale wiedziała, że nie może odstawiać takich akcji. Szczególnie Azurze, którego polubiła bardziej, niż się spodziewała. Miło się z nim rozmawiało i był dość interesującym osobnikiem. Nie zmienia to faktu, iż istnieją pewne granice, których nie odważyłaby się przekroczyć. Co ten strach przed odrzuceniem robi z innymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Czw Sty 21, 2016 1:50 am

Azura nie potrafił tego pojąć. Jest to pewne spowodowane tym, że sam nie ma żadnych drogich osób. Rodzice zginęli dawno temu, a jego siostra znajduje się w miejscu bliżej nie określonym. Od utraty rodziców i rozdzielenia z siostrą ciągle czuje się samotny pośród ludzi, więc przestał już na to zwracać uwagę. Jak widać Hana też nie miała zbyt ciekawej sytuacji jeśli chodzi o rodzinę. Po mimo iż dziewczyna dość jasno przedstawiła mu sytuację on nie potrafił tego zrozumieć, no może po za tym, że Midori nie ma mamy i z jakiegoś powodu była rozłączona z braćmi. Nie zrozumiałym był dla niego fakt, że ojciec nienawidził jej dlatego, że jest wiedźmą. Z resztą co oznacza, że bracia nie koniecznie chcieli się z nią widzieć. Czy rodzina tak naprawdę nie jest czymś dobrym? Czy przysparza ona tylko smutków? W głowie Azury pojawiło się wiele nie wyjaśnionych rzeczy. Po mimo, że chłopak chciał zadać kilka pytań uznał, że najpierw wypada powiedzieć coś o sobie, żeby dziewczyna nie czuła się tak jakby on wiedział o niej wszystko, a ona o nim nic.
-Jeśli chodzi o rodzinę to znam to słowo jak i jego opisy, znaczenia jedynie z ust innych.-zaczął patrząc się na dziewczynę-Wiem, że kiedyś ją posiadałem, ale kiedy byłem mały rodzice zginęli, a ja z siostrą ledwo przeżyliśmy. Przez wiele różnych przykrych rzeczy, które mnie spotkały zapomniałem co to rodzina i jak to jest ją mieć. Podobnie z emocjami i wieloma innymi pojęciami. Jeśli chodzi o to co mi się przydarzyło to nie jest to nic miłego.-powiedział na chwilę przerywając, nie było to spowodowane tym, że wywołało to u niego jakiekolwiek emocje czy tym podobne, po prostu chłopak nie jest przyzwyczajony do zbyt długiego mówienia- Pewnej nocy obudziliśmy się z siostrą. Nasza pobudka była spowodowana przez dym. Nasz dom stanął w płomieniach. Kiedy chcieliśmy wybiec z naszego pokoju do rodziców belka nośna nad moją głową była już tak mocno spalona, że złamała się spadając na mnie i rozcinając dość mocno skórę na kręgosłupie i uszkadzając go. Siostra tego nie zauważyła, a ja nie mogłem nic zrobić. Belka dodatkowo była rozpalona i zaczęła wypalać mi dziury w skórze na plecach oraz rękach i nogach. Jedyne co czułem to strach i ból przeszywający całe moje ciało. Jednak byłem w stanie nic zrobić. Do moich uszu zaczęły napływać dźwięki rozpaczy mojej siostry i krzyki rodziców, a po chwili dźwięk jak moja siostra wybiega z domu. Po pewnym czasie podpaliła się moja pościel, a płomienie powoli zbliżały się w moją stronę. Zemdlałem zanim to się stało. Nie mam pojęcia w jaki sposób ratownicy mnie znaleźli.-znowu mała pauza na złapanie oddechu-Następne co pamiętam to to jak obudziłem się w szpitalu i dźwięk strzelających płomieni w moich uszach. Potem przechodziłem liczne rehabilitacje i jakimś cudem dzięki nim jestem w stanie chodzić o własnych siłach. Kiedy dowiedziałem się co się stało z rodzicami i o tym w jak ciężkim stanie jest moja siostra załamałem się. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Stoczyłem się na dno. Kiedy wyzdrowiałem na tyle, że nie musiałem już dłużej przebywać w szpitalu zostałem wysłany do sierocińca. Moja siostra jednak musiała zostać w szpitalu. Jej stan się zbytnio nie poprawiał. W sierocińcu nikt się mną nie interesował, a wszystkie dzieciaki naśmiewały się. Jednak nie musiałem długo czekać aż ktoś mnie adoptował. Sam nie wiem czemu ktoś to zrobił. Może z litości? Nie obchodzi mnie to.-powiedział to w taki sposób, że wydawało się to jak zimny wiatr-Zostałem wysłany do szkoły gdzie tylko trójka dzieci się ze mnie nie śmiała. Jeden chłopak i dwie dziewczyny. Po jakimś czasie udało mi się trochę wspiąć w stronę wyjścia z dołu, w którym się znajdowałem. Jednak życie uznało, że jeszcze za mało cierpiałem. Zakochałem się w jednej z moich przyjaciółek, a ona odwzajemniała moje uczucia. Jednak po trzech miesiącach okazało się, że zdradzała mnie z moim przyjacielem. Zaczęło się to jakoś tydzień po tym jak zaczęła ze mną chodzić. Znów sturlałem się na dno. Przez kilka tygodni albo przez miesiąc nie wychodziłem z pokoju. Do szkoły wróciłem po miesiącu odkąd zacząłem wychodzić z pokoju. Jedynym powodem, dla którego to zrobiłem była druga przyjaciółka. Jednak jak się okazało ona nie chciał się już ze mną zadawać. Zaczęła wyśmiewać mnie razem z resztą dzieciaków. Przed tym myślałem, że nie mogę spaść niżej niż to dno. Jak się okazało dało się. Zostałem wgnieciony w to dno i zepchnięty jeszcze niżej.-kolejna przerwa, ta jednak trwała trochę dłużej niż wcześniejsze, taki potok słów to był dla niego nie lada wyczyn. Jednak bardziej zaskakującym powinno być to, że jego głos nie zmienił się nawet na chwilę, nawet na ułamek sekundy, jego mimika twarzy podobnie, nawet jego puste oczy nie wyrażały żadnych emocji jak zawsze. Wydawać by się mogło, że ten chłopak nie posiada serca.-Tak "powstałem" nowy ja, który nic nie czuje, nienawidzi ludzi, stara odnaleźć się siostrę, nie martwi się sobą. Można powiedzieć, że jestem teraz jak potwór z niektórych opowieści ludzi.-zakończył kierując wzrok w filiżankę z herbatą.
Tak prezentowało się jego życie, z lekkimi skróceniami. Pomimo tego co go spotkało nie zamieniłby swojego życia z kimkolwiek. Nie wie dlaczego. Po prostu nie zrobiłby tego za nic. Może podświadomie uważa, że ktoś na jego miejscu nie dałby rady nieść takiego ciężaru jak on i to jeszcze samotnie.
Nie zrozumiał trochę słów Hany. Dlaczego uznała, że jego myślenie jest miłe? Co to znaczyło? Czy wszyscy nie lubią jej towarzystwa tylko dlatego, że jest wiedźmą? Powiedziała, że tak jest z jej ojcem, ale czy inni ludzie też tak robią? Nienawidzą jej tylko z tego powodu?
-Nie rozumiem co znaczy, że moje myślenie jest "miłe".-powiedział znów kierując wzrok na dziewczynę.
"Dlaczego uznaje, że robi kłopot?" zastanowił się w myślach.
-Jeśli byłabyś dla mnie kłopotem to nie siedziałabyś teraz w moim mieszkaniu i nie rozmawialibyśmy. Nie zaprosiłbym cię do siebie gdybym miał inne plany.-zaczął tłumaczyć-Rozmawia mi się z tobą "dobrze"..."miło" nie wiem jak to określić. Jeśli sprawiałbyś kłopoty to powiedziałbym ci to w prost. Popełniasz błąd myśląc o moich odczuciach jak w sposób jak czuliby się inni. Ja nie czuje nic, więc dowiesz się o moich "odczuciach" jedynie jeśli o nich powiem. Wiem jak to jest być problemem dla innych. Jeśli pozwalam komuś mi towarzyszyć to nie będzie mi sprawiał problemów.-zakończył, jego tłumaczenie mogło wydawać się dość dziwne, ale jest to spowodowane tym, że chłopak nie rozmawia z innymi za często-Jeśli jesteś głodna to mów. Jeśli masz ochotę zostać dłużej to zostań. Jeśli masz ochotę iść to idź. Jeśli będziesz miała ochotę przyjść to przyjdź. Zawsze będę miał dla ciebie czas. A przynajmniej postaram się o to.-nie do końca wiedział w jakim celu do dopowiedział. Może chciał dać jej w ten sposób do zrozumienia, że może się tu czuć zawsze mile widziana i może spędzać tutaj tyle czasu ile chce.
Kiedy dziewczyna pogłaskała Gina ten wskoczył jej na kolana zakręcił się i zasnął na nich.
-Jak widzisz on także cię "lubi"...emmm nie wiem jak to się nazywa.-urwał nie wiedząc jak dokończy to co chciał powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Czw Sty 21, 2016 8:43 pm

Nieco zaskoczyła ją otwartość Azury. Oczywiście, nie uznawała go za jakiegoś krętacza lub osobnika, który uparcie ukrywa prawdę. Po prostu nie sądziła, że dostanie tak obszerny wgląd na jego przeszłość. Nawet jeśli tego nie okazywał, ona sama odczuwała swojego rodzaju smutek, kiedy przechodził do kolejnych części historii. Właściwie to tłumaczyło o wiele więcej, niż chciała się dowiedzieć. Z początku zwracała uwagę głównie na jego rany. Później powoli ciekawiło ją ich dokładne pochodzenie, jednak nie chciała specjalnie wypytywać chłopaka. Uważała, iż takie coś jest więcej, niż nietaktowne. Może właśnie z tego powodu, mimo że ona sama opowiedziała o swoim życiu w naprawdę dużym skrócie, zdawała się zdziwiona jego otwartością.

Cóż, na pewno mogła stwierdzić, że nie miał łatwo. Sama strata rodziny, którą się posiadało dłużej, niż jakiś czas, musiało być dla niego wtedy szokiem oraz naprawdę nieprzyjemnym uczuciem. Hana nie pamięta matki, ani ojca. Nie wiedziała również o nich praktycznie nic, prócz faktu, iż ten drugi nienawidzi jej z powodu bycia Wiedźmą, jakby to była wina dziewczyny. Może dlatego nie potrafiła do końca postawić się w jego sytuacji. Jedno, co potrafiła zrozumieć to rozstanie z osobą, którą kochał. Mogłaby nawet posunąć się do stwierdzenia, że Azura trafił o wiele gorzej, niż ona. Wystarczyło spojrzeć na jego rany. Otrzymał ból nie tylko fizyczny, ale również psychiczny. Naprawdę niewiele osób może się poszczycić się takim dokonaniem. Ponadto sama dziewczyna nie uważała go za potwora. Właściwie, gdyby nie te rany, kto wie, czy wyróżniłby się na tle innych ludzi i przyciągnąłby jej uwagę. Między innymi dlatego ciężko byłoby jej przyznać szczerze, iż żałuje tego, co się mu przytrafiło. Gdyby nie to, mogłaby nigdy nie poznać chłopaka, jednak nie zamierzała mówić takich rzeczy na głos. Sądziła, że to nie w porządku, nawet jeśli on może tego tak tego nie odczuć.

-To smutne –mruknęła dosyć cicho, nie wiedząc, co innego mogła powiedzieć.

Ten temat nie był jej tak dobrze znany z tego punktu widzenia, a nie sądziła, by była doskonałą osobą do pocieszania. Szczególnie, iż to wszystko miało miejsce w przeszłości. Niczego nie można już cofnąć. Niezbyt przyjemne myślenie, jednak całkowicie prawdziwe. Może gdyby znali się dłużej i wiedziała o nim wszystko miałaby więcej swobody w działaniu, ale chyba wychodziło na to, że aż tak bezpośrednia nie jest względem obcych. Poza tym naprawdę nie miała pojęcia, co może zrobić. Taka sytuacja chyba zdarza jej się pierwszy raz w życiu, jeśli dobrze pamięta.

-To znaczy, że nie wrzucasz Wiedźm od razu do tej „złej” grupy istot –odpowiedziała.

Powiedzieć, iż znowu była zaskoczona to za mało. Jednak wbrew pozorom, nie chodziło o początkowe słowa, w których oznajmiał jej, że „dobrze” i „miło” się rozmawiało z Midori. Oczywiście, to też zrobiło swoje, ale emocje, jakie poczuła naprawdę intensywnie pojawiły się dopiero w momencie,  gdy usłyszała dopowiedzenie Azury. Nie znali się praktycznie w ogóle, a on mówił w jej stronę takie rzeczy. Szalony osobnik. Pochyliła nieco głowę zasłaniając tym samym swoje oczy grzywką. Odstawiła filiżankę dalej od siebie, układając ją w taki sposób, by przypadkiem się nie przewróciła. Zaraz po tym wzięła Gina na ręce, uważając, by nie zrobić mu krzywdy i specjalnie go nie przebudzić. Bez słowa, podeszła do chłopaka i usiadła na oparciu zajmowanego przez niego fotela. Ułożyła przy tym liska z powrotem na kolanach, obejmując go ręką tak, by przypadkiem się nie zsunął. Dłoń drugiej położyła na jego głowie i po prostu go pogłaskała. Nie powiedziała przy tym nawet słowa, ani nie spojrzała na Azure. Można było jednak zauważyć, że kończyna, która znajdowała się na jego włosach nieco drżała. Nie chciała, by tak to wyglądało, ale przez tamte słowa coś w niej pękło. Już trochę minęło od czasu, gdy pozwoliła sobie na takie zachowanie, jednak nie mogła powstrzymać łez, które samoistnie zaczęły spływać po jej twarzy. Mimo wszystko, dalej nie odwracała głowy w jego stronę, uparcie odgradzając się od chłopaka włosami., co było dość ironiczne patrząc na fakt, iż sama do niego przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sob Sty 23, 2016 3:45 pm

Nie wiedział co miały oznaczać słowa "To smutne." wypowiedziane przez dziewczynę. Cała jego historia, wszystko co go spotkało, nie wywoływało u niego żadnych specjalnych emocji. Zapomniał jak czuł się kiedy to wszystko się działo. Tak jakby opowiadał opowieść o jakiejś nie istniejącej osobie. Nie było to dalekie od prawdy. Stary on przestał istnieć już dawno temu. Jedyne co po nim zostało to serce i emocje, które zostały otoczone grubą warstwą obojętności i zapomniane. Potrafił jedynie odczuwać smutek spowodowany samotnością i tęsknotą za siostrą. Ale czy nie ma opcji zburzenia tej ściany? Czy nie da się na nowo nauczyć go jak odczuwać emocje? Może tak, a może nie, ale czy znalazłaby się osoba, która byłaby w stanie to zrobić?
-Dlaczego uważasz, że to smutne?-zapytał całkowicie poważnie, chciał dowiedzieć się co w tym wszystkim było takiego smutnego.
Dlaczego miałby tak zrobić? Dla niego każdy może być zły jak i każdy może być dobry. Nie zależnie od tego czy był czarodziejem, wiedźmą, potworem czy człowiekiem. W jego przypadku jedynymi potworami jakie spotkał byli właśnie ludzie. To od nich zaznał najwięcej przykrości i smutku. On sam już zapomniał jaka była skala tego co mu zrobili. Została tylko nienawiść do większości z nich.
-Przecież ty nie wrzuciłaś mnie do tej złej grupy z powodu, że jestem uczniem Shibusen.-odpowiedział, powtarzając częściowo jej wypowiedź.
To co wydarzyło się potem było dla niego dość nie zrozumiałe. O co chodziło z jej zachowaniem? "Czy powiedziałem coś nie tak?" zastanowił się. Oczy dziewczyny zniknęły pod jej grzywką, a ona sama usiadła blisko niego. Zauważył kilka łez spadających z jej twarzy na futerko Gina. Chłopak nie wiedząc czemu wstał z fotela i przytulił dziewczynę. Poczuł gdzieś w środku, że tak będzie najlepiej. Sam nie wiedział dlaczego, po prostu.
-Nie płacz.-powiedział jedną ręką gładząc ją po głowie-Nie chciałem cię zranić.-dopowiedział sądząc, że to jego wina.
Jeśli chodzi o uczucia to nie jest najlepszy w ich odgadywaniu. Dla niego łzy zawsze kojarzyły się z czymś smutnym. Zapewne dlatego, że on płakał tylko i wyłącznie z tego powodu. Gin w tym czasie zeskoczył z kolan Midori i usiadł na podłodze za nimi przypatrując im się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Sob Sty 23, 2016 7:04 pm

-Samotność, ból, strata… –mruknęła – To wszystko jest smutne.

Nie wiedziała, jak to wyjaśnić, więc posunęła się tylko i wyłącznie do wymieniania elementów, które spowodowały w niej smutek. Pierwszy raz znalazła się w takiej sytuacji, gdzie druga osoba naprawde nie miała kolorowego życia. W takim rozrachunku wcale nie dziwiła się, że w pewnym sensie stracił tak wiele emocji. To trochę zabawne, ponieważ gdyby usłyszała tego typu historię od kogoś innego, kogo nie darzyłaby specjalną sympatią, to pewnie nie potrafiłaby zdobyć się nawet na samo skomentowanie sytuacji słowami „to smutne”. Według niej chłopak był naprawdę w porządku wobec niej, więc zyskał na bliższym poznaniu. Mimo wszystko było jej go żal. Oczywiście, nie w negatywnym znaczeniu tego słowa.

Skinęła głową na jego drugie słowa. On to rozumiał, ale istniało wiele innych osób, które zachowywały się zupełnie inaczej pod tym względem. Prawdopodobnie wyglądało to całkowicie różnie w zależności od człowieka lub też Potwora, albo Wiedźmy. Zresztą ciężko wypowiedzieć się za wszystkich, skoro są takie wyjątki, jak sam Azura i ten potwór na jakiego wpadła, gdy spotkała jednego z braci. Może jednak nie wszyscy są na straconej pozycji i istnieje jeszcze nadzieja. Mimo wszystko zdawała sobie także sprawę, że nie każdy musi być tak samo nastawiony, jak chłopak. Pewnie jeszcze nie raz wpadnie na sceptyków, którzy sądzą, że tacy, jak Hana to zło wcielone i trzeba je tępić. Nie zdziwiłaby się, chociaż starała się nigdy nie pokazywać żadnych negatywnych emocji wobec nikogo. Po prostu była pokojowo nastawioną istotą. Możliwe, iż to wynik posiadania natury po swojej stronie. Czasami wystarczały  zwykłe rośliny, by ją uspokoić.

Na początku nie oczekiwała od niego żadnej reakcji. Właściwie wcale nie sądziła, iż Azura zrobi coś więcej, niż okazania zaskoczenia lub czegoś podobnego. Pewnie właśnie z tego powodu wydawała się zaskoczona, ale także w pewien sposób poruszona. To nie była jego wina i Midori doskonale o tym wiedziała. Uważała, że to ona jest tak niestabilną emocjonalnie osobą, która reaguje zbyt gwałtownie w niektórych momentach. Tylko jak to wyjaśnić chłopakowi, skoro ona sama nie potrafiła ubrać w słowa tego, co czuła? Mimo wszystko powinna choć w pewnej mierze spróbować mu przybliżyć o co chodziło, ale przede wszystkim uzmysłowić, iż to co się teraz działo nie jest jego winą.

-Przepraszam… to moja wina… – kiedy Gin zeskoczył nagle z jej kolan dziewczyna z wahaniem objęła Azure, jakby bała się, ze zrobi mu krzywdę – Nie chce wracać do domu… nie bądź na mnie zły…

Prawdopodobnie jej nowy znajomy nie zrozumie o co dokładnie chodziło z tym byciem złym, ale nie do końca potrafiła wyjaśnić. W tym momencie może i zachowywała się, jak dziecko, jednak  nie mogła nic z tym zrobić. Za dużo rzeczy wydarzyło się dzisiejsze dnia, dlatego w gruncie rzeczy im więcej emocji, tym ona gorzej reagowała. Poza tym była wdzięczna chłopakowi. Znał ja naprawdę krótko, bo nie można nazwać tego nawet dniem, ani nocą, a pozwalał na tak wiele. Mimo to, cały czas bała się bezpośrednio powiedzieć niektóre rzeczy, ponieważ nie chciała go urazić, ani spowodować żadnych negatywnych emocji. Nawet jeśli on sam miał z tym problemy i nie rozpoznawał tego. Ta wiedza niespecjalnie jej pomagała. Nie chciała być problemem. To była w pewnym sensie wada dziewczyny. Kiedy już do kogoś zapała sympatią lub chociażby jej cieniem, nieświadomie zaczynała się przywiązywać. Nie miała o tym pojęcia i zauważała ten fakt dopiero w momencie, w którym zaczynała odczuwać podobne emocje, jak teraz to miało miejsce. Ludzie mogliby to skwitować znanym stwierdzenie, że Azura pojawił się „w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Sty 24, 2016 1:02 am

Kiedy dziewczyna wymieniła składowe smutku chłopak zrozumiał o co chodziło. Może nie do końca wiedział jak to jest odczuwać te emocje, ale wiedział o co chodzi. Chłopak po mimo braku świadomości odczuwania negatywnych emocji był tak jakby w nich "zamknięty". Z powodu tak długiego ich odczuwania po prostu się do tego przyzwyczaił przy okazji zapominając jak to jest. Jest to dość trudne do wytłumaczenia i pewnie nie jeden psycholog miałby z tym problem.
Chłopak trzymał Hanę w ramionach i pozwolił jej się wypłakać. Słyszał kiedyś, że ponoć po wypłakaniu się ludzie często znowu się uśmiechają. W jego przypadku nigdy to nie zadziałało, ale może tym razem się uda. Czuł jak dziewczyna się trzęsie, jednocześnie czując jej ciepło. Nie wiedział zbytnio co jeszcze mógłby zrobić, więc delikatnie gładził ją po głowie.
Nie za bardzo rozumiał zaistniałą sytuację. Co takiego zaszło między nią, a braćmi, że nie chce wracać do domu, co jest jej winą i dlaczego miałby być na nią zły? Chciał poznać odpowiedzi, ale uznał , że nie jest to najlepszy moment na pytanie o takie rzeczy.
-Jeśli chcesz to możesz zostać u mnie.-wypowiedział lekko przyciszonym głosem, aby nie krzyczeć jej zbytnio do ucha-I nie zamierzam być na ciebie zły. Już dawno zapomniałem jak to jest być... "złoszczonym" na kogoś.-powiedział z lekką pauzą nie wiedząc jak nazwać ów "czynność"-Gin pewnie się ucieszy.-dodał po chwili.
"Mi to też nie przeszkadza." dodał w myślach. Nie wiedział dla czego tak jest. Co było powodem, że nie miał oporów przed robieniem i mówieniem tylu rzeczy akurat Hanie. Jeszcze nie zdarzyło mu się coś takiego. Czuł się przy niej inaczej niż przy innych ludziach. Nagle przez jego głowę przeszło wspomnienie lekko podobnej sytuacji. Powody były inne, ale to co się działo było takie samo. Siedzi na trawie pod drzewem i tuli jakąś dziewczynkę. Była to jego siostra. Płakała, jednak nie potrafił przypomnieć sobie powodu. Również słowa, które powinien słyszeć w tym momencie znikły. Może dziewczyna trochę przypominała mu siostrę? Raczej nie chodziło o wygląd, a o charakter, o dość dużą emocjonalność Midori.
-Nie wiem co się stało, ale jak na razie będzie dobrze.-zaczął sam zbytnio nie wierząc w to "dobrze", a raczej wiedząc, że może potrwać do momentu kiedy dziewczyna opuści jego mieszkanie i wróci do domu, jednak nie wiedział co powiedzieć, więc mówił to co podpowiadał mu instynkt-Jeśli będzie taka potrzeba to postaram się... pomóc.-to słowo jakoś trudno przeszło mu przez usta, tak jakby coś blokowało go przed jego powiedzeniem. Zapewne chodziło o fakt, że jemu nikt nigdy nie zaoferował pomocy, której potrzebował-Jeśli chodzi o przenocowanie to możesz spać w moim pokoju. Nie jest to żaden problem. Ja...-tutaj na chwile przerwał-chciałbym jakoś pomóc, a w razie potrzeby obronić cię.-dokończył jednak po mimo jego ciągłego beznamiętnego tonu można było wyczuć coś w stylu "zdziwienia". Chłopak nie sądził, że będzie w stanie kiedyś powiedzieć coś takiego-Jeśli masz mieć wyrzuty typu, że robisz problem czy, że jesteś problemem to lepiej o tym zapomnij. Jesteś tu mile widziana. No chyba, że chcesz żeby było mi smutno.-dodał nie do końca sam wiedząc co miał na myśli. Chodziło mu głównie o to, żeby dziewczyna nie czuła się jak przeszkoda, ale o co chodziło z tym ostatnim zdaniem?
Przez całą swoją wypowiedź Azura przytulał i lekko gładził po głowie wciąż drżącą Midori. Chociaż zdawać by się mogło, że dziewczyna lekko się uspokoiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   Nie Sty 24, 2016 6:32 am

Do czego to doszło, by Hana wypłakiwała się w ramie obcej osoby, którą właściwie dopiero co udało się spotkać. Można nawet stwierdzić, że zaliczyła najbardziej niefortunny początek znajomości na świecie. Z ostrzegawczych słów, które dostała zanim opuściła Walie, złamała chyba wszystkie. Począwszy od nie rozmawiania z nieznajomymi, poprzez pójście do ich domu, wpadanie w histerię, a na pozostaniu w ich mieszkaniu na noc kończąc. Co prawda, w aktualnym stanie niespecjalnie to wszystko zauważała, nawet więcej! Nie pamiętała o tych ostrzeżeniach. Midori nie do końca wiedziała, jak to działa, ale w pewnym sensie czuła się teraz tak, jakby znowu wróciła to tamtych lat, gdy pierwszy raz spotkała najstarszego brata, który się nią wtedy zaopiekował. Pamięta te chwile, jak przez mgłę, ponieważ była o wiele większym dzieckiem, niż jest teraz, jednak w tamtym momencie miała takie samo wrażenie, jak w aktualnej sytuacji. Była bezpieczna. Zupełnie, jakby w tym miejscu nic nie mogło jej zagrozić. I chociaż wiedziała, że to stwierdzenie jest jednym z najgłupszych w takich chwilach to nie mogła kłócić się pod tym względem ze swoimi emocjami. Pytanie tylko, czy miała się cieszyć, czy wręcz przeciwnie, na myśl, iż woli pozostać w tym miejscu, zamiast wrócić tam, gdzie naprawdę może czekać ją bezpieczeństwo.

Słysząc jego głos praktycznie wstrzymała powietrze bojąc się, co odpowie. Kiedy tu przyszła nie planowała odstawiać takich scen. Właściwie w ogóle nie chciała robić żadnych tego typu akcji. Przyszła wiedziona przez ciekawość i tak się to skończyło. Zwykle starała się być bardziej rozważna, niż jej wiek wskazuje. Tym razem zrobiła coś typowo pasującego do wieku buntu. Chyba pierwszy raz czuła się na tyle lat ile naprawdę miała. Z pewnością nie napawało ją to dumą. Gdyby zastanowić się nad sytuacją spokojnie, prawdopodobnie było wiele innych dróg jakimi mogłoby się to wszystko potoczyć. Kto wie, może nawet w korzystniejszym kierunku. Mimo to dała się nieco za bardzo ponieść wrażeniom dnia dzisiejszego, by noc mogła zostać jej odpuszczona. Nie, żeby specjalnie narzekała na aktualny bieg wydarzeń. Po prostu nie chciała robić chłopakowi problemów. Mógł mówić co chce, ale jednak posiadanie dodatkowej osoby we własnym mieszkaniu i to bez zapowiedzi, która dodatkowo miałaby pozostać na noc dla wielu byłoby niewygodne. Choć z drugiej strony Hana nie mogła się powstrzymać od cichego śmiechu, który wyrwał się z jej gardła, kiedy ten próbował w jakiś sposób odmienić słowo „złościć się”. Zrobił to tak nieporadnie, że w pewnym sensie poprawiło jej to humor.

-Mówi się: „złościć się na kogoś” –powiedziała niezbyt głośno, poprawiając go.

Wiedziała, że Azura chciał dobrze próbując ją pocieszyć. I chociaż w gruncie rzeczy nie wierzyła w te słowa, to jednocześnie miała wrażenie, że w aktualnej chwili do niej przemawiają. Podobno, gdy ktoś jest załamany nie wolno go zostawiać samemu sobie, bo pogrąży się w rozpaczy, tylko wystarczy zwykła rozmowa. Nie ma znaczenia, jaki temat zostanie poruszony. Ważne, by kontynuować dialog, jak najdłużej się da. Powinno odgrodzić to możliwość samotnego myślenia o niewartych uwagi rzeczach, które tylko sieją więcej wątpliwości i podsuwają błędne rozwiązania prowadząc często to nieszczęśliwego zakończenia. Na szczęście, dziewczyna nie była teraz sama. Miała wsparcie, chociaż nie wiedziała z jakiego powodu nieznajoma osoba chce jej tak bardzo pomóc. Zresztą w tym momencie nie rozmyślała nad tym specjalnie długo. To były tylko krótkie myśli, przelatujące przez jej umysł w szalonym pędzie, jak reszta innych pytań i wątpliwości. Kiedy Midori nieco się już uspokoiła, a przynajmniej na tyle, by móc w miarę normalnie mówić, zdecydowała się odezwać.

-Dziękuje –zaczęła dalej dość przyciszonym tonem, jakby boją się przerwać aktualną chwilę ciszy swoim głosem – Przepraszam… zwaliłam ci się nagle na głowę, odstawiłam scenę rodem z jakiegoś dramatu i jeszcze mam zostać… – wyraźnie nie czuła się z tym wszystkim dobrze – Nie chce, żebyś był smutny –powiedziała od razu, gdy usłyszała ostatnie słowa.

Chciała jeszcze spytać go, co miał na myśli mówiąc, że może spać w jego pokoju, ale przez to wszystko zapomniała. Nie było co się oszukiwać, to więcej niż pewne, iż od razu zacznie myśleć o tym, jak o problemie, który powoduje Azurze. Nawet, jeśli on sam mówił w ten sposób postrzeganie dziewczyny było dość silne w tym negatywnym kierunku. Czy to w ogóle w porządku, by robiła coś takiego? Jeśli miała być całkowicie szczera to nie posiadała zielonego pojęcia, co mogła zrobić. Chciała zostać i to było więcej niż widoczne, ale jednocześnie sprawiała kłopoty. Z drugiej strony sam chłopak mówi, że zasmuci go jej myślenie na ten temat i uważanie w ten sposób. Same pytania, zero odpowiedzi. Zupełnie, jak jeszcze parę godzin temu, gdy pierwszy spotkała Ray’a.

-To na pewno w porządku, że tu zostanę? –spytała z doskonale słyszalnym powątpieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mieszkanie srebrnego lisa   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie srebrnego lisa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Osiedle mieszkaniowe-