IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój z numerem 28

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pon Lis 02, 2015 12:00 am

Jak to potknął się? No ok, jest wysoki, ale bez przesady. Jak niska musiała być ta dziewczyna, że się o nią potknął? Może był zamyślony? Wulf nie potrafił sobie wyobrazić podobnej sytuacji, w której to on potknąłby się o jakieś dziewczę. O jakiegoś chłopaka to ok, bo na nich praktycznie nie zwraca uwagi, no chyba, że dokuczają dziewczyną. Został wychowany tak, aby traktować płeć przeciwną z należytym szacunkiem, a co do mężczyzn, to zdobył wystarczająco powodów by nienawidzić ich. Chociaż zdarzają się wyjątki. Jeden nawet siedzi przed nim.
-Odlupki?-zapytał zdziwiony-A odludki!-krzyknął po chwili namysłu dochodząc do prawdziwego słowa, które wypowiedział Jassper-Szy ja wiem. Jaaaa to sie jusz przyzwyszaiłem do tego na tyle, że sam chodzę w miejsca dzie nie ma duszo luzi. Jakoś nie pszepadam za nimi. Szczególnie za chłopakami. Znaczy do ciebie nic nie mam, bo ty spoko jesteś i w ogóle, ale jakoś nabyłem tyle złych wspomnień związanych z nimi, że jakoś tak samo się rozwinęło w nienawiść po straceniu własnej osobowości.-powiedział tak od niechcenia, ale dopiero po chwili ogarnął co powiedział.
Co miało znaczyć "straceniu własnej osobowości"? Jak można stracić to kim się było? Trudno sobie wyobrazić coś takiego, prawda? Co musiało się przydarzyć, aby stała się tak straszna rzecz? Najwidoczniej u niego ludziom udało się przekroczyć tą magiczną granicę. W końcu został oskarżony o zabójstwo swojego najlepszego przyjaciela i kilku innych dzieciaków. Potem przeniesienie do poprawczaka, w którym nie cackali się z nim, ucieczka, listy gończe, kolejne zabójstwa, kolejne listy gończe, czasem po kilka dni bez jedzenia, a na końcu złapanie przez brutalnych łowców nagród i tydzień okrutnych męczarni i tortur. Tyle najwidoczniej wystarczyło aby złamać Wulfa na tyle by zatracił swoją własną osobę. Jego obecne "ja" zostało wykreowane przez te resztki wspomnień, które zostały, czyli główne smutne i przygnębiające, i częściowo przez Bioriego, który wpoił mu trochę dobrych cech.
-Znaczy, hahaha...ha-jakoś chciał odkręcić to co powiedział, ale nie miał pomysłu jak-ha...co za beznadzieja...nawet nie pamiętam twarzy członków mojej rodziny...to...he..he...boli...-wypowiedział patrząc się do butelki, a po policzku spłynęło mu kilka łez-ha ha....zabawne so nie? Nie pamiętać nawet swojego własnego pieprzonego imienia...To takie żałosne!-krzyknął rzucając zapalniczką w ścianę-I...i...bolesne...-dodał po chwili łamiącym się głosem w akompaniamencie kolejnych łez-Zdaje mi się, że....że miałem siosstszyszkę...i brata...Chciałbym ich jeszcze kiedyś zobaszyć....aaale oni pewnie mnie nienawizą....o ile nie są tylko wytworem mojej wyobraźni...nie wiem jak wyglądali...aale zdaje mi się, że istnieli...że gdzieś są...Kurwa!-wypowiedział jakoś tych kilka zdań, kończąc łamiącym krzykiem, który nawet krzyku nie przypominał, a z oczu co chwila wypływały kolejne łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Nie Lis 15, 2015 7:32 pm

Jasper...Zdębiał. Tak definitywnie, konkretnie zdębiał. Wziął i zamarł nie mając zielonego pojęcia, co zrobić. "stracenie osobowości" brzmiało beznadziejnie. Ciężar słów, jakimi zarzucał go Wulf wgniótł go w podłogę, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Kiedy dodatkowo czerwonowłosy zaczął płakać...Blondyn wymiękł. Patrzył na niego przez chwilę w zupełnym milczeniu, nie mając pojęcia, czy powinien się teraz odezwać, czy może nie? Powiedzieć coś zabawnego, zeby go rozśmieszyć i pomóc mu zapomnieć czy może okazać wsparcie i współczucie. A jeśli tak, to niby w jaki sposób? Jak się okazuje współczucie? Samym spojrzeniem zapewne nie wystarczy...Chłopak napił się jeszcze, biorąc kilka potężnych łyków i westchnął, zamykając na chwilę oczy i odchylając głowę do tyłu. Masz ci los, że też ten fajny ziom musiał urżnąć się na smutno....Mógłby mu chociaż butelkę dać, ale już mu dał i efekt niespecjalnie go zadowolił. Co tu dużo mówić, Jassper nienawidził takich sytuacji. zawsze wypadał w nich beznadziejnie. Sam nigdy nie miał momentów, w których doprowadzał się do takiego stanu. nie przy ludziach, w każdym razie. Dzięki temu nie oczekiwał specjalnie pomocy, wsparcia, współczucia i innych pierdół. radził sobie sam, jak mógł. To nie tak, ze uważał Wulfa za słabego, tylko dlatego, że przy nim płakał. Ogólnie, nie uważał, żeby płacz był słabością. U innych. Sam nie płakał już od bardzo dawna. Nie pozwalał sobie na podobne akcje. Nawet, kiedy był wstawiony starał sie jak mógł, zeby ogarniać mentalnie w jako-takim stopniu. Nigdy też specjalnie nikogo nie pocieszał. Może raz czy dwa razy zdarzyło mu się coś takiego przy Christophie, ale poza nim, nigdy. Dlatego też przez krótszą chwilę siedział jak kołek, gapiąc się na płaczącego chłopaka jak na jakieś wybitnie nieogarnięte, zagubione w kosmosie ufo. Zaraz później, w jego głowie automatycznie włączyło się rozwiązywanie napotkanego problemu. Skoro Jassper nie mógł powołać się na własne doświadczenia, musiał odwołać się do czegoś innego. Zaczął więc przetrząsać odmęty pamięci, w poszukiwaniu jakichś wskazówek. Co na przykład robią w takich sytuacjach postacie z książek? Pocieszają..Nie no dobra, to oczywiste. Nikt normalny nie wychodzi w takiej sytuacji i nie zostawia delikwenta samego...Rozmawiają. Tyle, że w tym Jassper był ogólnie beznadziejny. A w takich sytuacjach to już w ogóle. Z resztą, w odróżnieniu od postaci fikcyjnych, blondyn nie miał pojęcia, co powinien powiedzieć. Nikt nie stał za nim i nie podpowiadał mu słów zawartych w roli. Był sam ze sobą. Kolejną rzeczą, o której pomyślał, było przytulanie. Wielu ludzi na filmach przytulało płaczących i gładziło ich po głowie mrucząc "Ćsśś" czy "Będzie dobrze". I o ile Jassper w życiu nie powiedziałby komuś, że będzie dobrze, o tyle przytulenie wydało mu się jakoś tak wyjątkowo banalne i w zasięgu jego niewielkich możliwości interakcyjnych. Dlatego też przysunął się trochę do Wulfa i jak gdyby nigdy nic objął go ramieniem, przyciskając do swojej piersi. Nie gładził go po głowie, a jedynie wplótł pace wolnej ręki w jego włosy i zaczął odruchowo bawić się nimi, ot tak, co by coś robić z ręką. Na wszelki wypadek nic nie mówił, pozwalając mu się nieco uspokoić. Zwyczajnie...Był obok. Fakt faktem, to nie było jakoś bardzo dużo, ale niestety, objęcie go było szczytem możliwości blondyna, który miał szczerą nadzieję, że tyle wystarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pon Lis 16, 2015 11:59 pm

Chłopak przez chwile siedział i nie mógł opanować łez. Sam nie wiedząc zbytnio czym było to spowodowane. Pierwszy raz mu się coś takiego zdarzyło. Czy było to spowodowane skumulowaniem się tych wszystkich złych rzeczy, które mu się przytrafiły i brak możliwości powiedzenia komukolwiek czy braku kogokolwiek? Cholera wie. Kiedy Jassper się do niego przysunął i objął go, to trochę go zamurowało. Było to spowodowane tym, iż już od dawna tego nie uświadczył i nie wiedział co powinien zrobić. Nie przeszkadzało mu to, a pomogło się opanować. Kiedy już wrócił do siebie lekkim gestem dał znać blondynowi, że już wszystko w porządku. Kiedy ten się odsunął, Wulfstan sprzedał sobie liścia. Takiego wiecie na otrzeźwienie. Kiedy teraz sobie pomyślał o tym co się przed chwilą stało to musiało to być żałosne. Popłakać się przy nowo poznanym kolesiu. Nie chodziło o sam fakt, że płakał. Nie uważał tego za coś złego. Chodziło raczej, że nie sądził iż jest wstanie coś takiego zrobić.
W każdym bądź razie przeszło mu już. Teraz było mu trochę głupio, bo Jassper pewnie czuł się niezręcznie.
-Tak, że ten.-zaczął z lekkim uśmiechem-Soorki, że zepsułem ci wieszór. Pewnie nie miałeś jakoś spesjalnie ochoty słuchać bredni i problemów kogoś kogo niedawno poznałeś. Ja sam nieee podejszewałem się o soś takiego.-skończył nie wiedzą co więcej powiedzieć.
Wrócił do stanu z przed tej akcji. Uśmiech z powrotem wrócił mu na japę. Zapanowała teraz cisza. Wulf nie miał pojęcia co zrobić czy co powiedzieć. Oczekiwał tylko jakiejś odpowiedzi od Jasspera. Też się dobrali. Dwójka wydarta ze społeczeństwa, która nie wie nawet jak po prowadzić jakąś rozmowę czy jak zachować się w różnych sytuacjach dotyczących innych ludzi bądź samych siebie.
Wulf czuł się teraz lepiej. Jakby nie patrzeć jego wspomnienia czy osobowość nie wróciły, rany się nie zaleczyły, więc czemu czuje ulgę? Trudne pytanie. Nie uznawał tego również jako to, iż teraz ma z kim dźwigać swoje brzemię. Wciąż pozostawało ono tylko jego i najprawdopodobniej zostanie jego na zawsze. Nie chce się nim dzielić. Nie chce żeby było mu lżej. W jego mniemaniu oznaczałoby to, iż już całkowicie stracił siebie. Dlaczego tak uważa? On sam nie wie. Po prostu, bez większego powodu.
-Teraz bęzie problem z zapaleniem.-zaśmiał się lekko i wstał, aby znaleźć zapalniczkę, a najwyżej jej części-Znalazłem!-krzyknął lekko znajdując zapalniczkę za łóżkiem-Chybaa szas jusz spaś.-powiedział ziewając-Znaszy nie wiem jak ty, ale ja idę w kimę.-powiedział rzucając się na łóżko.
Zaśnięcie długo mu nie zajęło. Zaledwie kilka sekund minęło od momentu kiedy położył się na łóżku. Jassper zrobił to samo. Położył się na drugim posłaniu i zasnął. Upojenie alkoholem jednak robiło swoje.
Wulfstan przespał tak do dziesiątej rano. Obudził się z lekkim bólem głowy. Ogarnął się. Umył twarz, poprawił włosy, zmienił podkoszulek i umył zęby. Następnie ogarnął butelki z alkoholem i schował je z powrotem do barku, a szklanki włożył do zlewu. Kiedy skończy sprzątać wyszedł z pokoju i zostawiając jedną parę kluczy do pokoju na stoliku obok łóżka Jasspera i poszedł w kierunku sam na razie nie wiedząc jakim.
//Sorry za ruszanie twojej postaci, ale nie było cię od dłuższego czasu, a chciałem poprowadzić inną fabułę. Może kiedy indziej uda nam się jeszcze spotkać.//
[z/t] z powodu długiej nie obecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   

Powrót do góry Go down
 
Pokój z numerem 28
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik męski-