IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój z numerem 28

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Pokój z numerem 28   Pią Paź 02, 2015 4:35 pm

Pokój ten nie wyróżnia się zbytnio. Dwa łóżka, dwa biurka, dwie lampki nocne i jedna duża szafa przedzielona na pół. Na środku pokoju leży włochaty brązowy dywan, wiecie taki ciepły i miękki. Ściany są koloru szarego. Na początku były białe, ale Wulfstanowi przeszkadzał ten kolor, więc go zmienił. Jako że mieszka jak na razie sam to nie musiał się nikogo o zdanie pytać. Z dodatkowych mebli to po stronie Wulf'a znajduje się barek, w którym jest trochę tego, trochę tamtego. Takie wszystko i nic. Zależy co kto lubi. Dodatkowo obok barku stoi średniej wielkości lodówka.


Prawa strona- Wulfstan
Lewa strona- pusto


Ostatnio zmieniony przez Wulfstan dnia Pią Paź 02, 2015 9:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pią Paź 02, 2015 9:24 pm

Wulfstan'a "ucieszyła", a raczej przypadła do gustu odpowiedź Jasspera. Skoro się zgodził to na co czekać. Lepiej od razu ruszyć, tym bardziej że czerwonowłosy zauważył iż blondynowi nie za bardzo odpowiada taka temperatura. Wulf jest przyzwyczajony do zimnych wiatrów i chłodnych nocy. Jego rodzinnym krajem jest Skandynawia, a tam to normalka. Trochę zajęło zanim dotarli do akademika. Kiedy znaleźli się w środku powitał ich powiew ciepłego powietrza ze środka budynku. "Już włączyli ogrzewanie? Co w tym dziwnego, w końcu jak ktoś nie chce mieć gorąco w pokoju to nie musi włączać grzejników." pomyślał.
-Teraz tylko do pokoju.-powiedział kierując się w stronę schodów.
Kiedy znaleźli się przed drzwiami z numerkiem 28 Wulfstan wyciągnął z kieszeni klucz, włożył go do zamka i przekręcił dwa razy, po czym lekkim pchnięciem otworzył drzwi.
-Czuj się jak u siebie.-powiedział wchodząc do pomieszczenia i zapalając światło, chociaż czy były to mądre słowa, nie zastanowił się nawet nad tym kiedy je wymawiał, został nauczony że w taki sposób zaprasza się kolegów czy inne bliżej poznane nam osoby-Siadaj gdzie chcesz. Nie ma tutaj żadnego stolika, więc zostają nam ręce, podłoga i biurka.-dodał po chwili, zapewne nie potrzebnie gdyż blondyn raczej ślepy nie był, ale nie czepiajmy się-Chcesz coś do picia?-zapytał się podchodząc do barku-[color=#cc0000Mam wodę, kawę, herbatę, wino, trochę miodu pitnego, kilka soków i jeszcze kilka innych ciekawych napojów.[/color]-wymienił częściowo, nie wiedział na co ma ochotę blondyn ani co lubi, więc podał mniej więcej co znajduje się w barku-Czy może jakieś owoce czy coś innego do jedzenia?-dodał wskazując na małą lodówkę, po chwili przypominając sobie, że Jassper może być głodny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pią Paź 02, 2015 10:46 pm

Kiedy tylko przekroczyli próg męskiego akademika Jassper wyprostował się i wyszczerzył, zaraz biorąc głęboki wdech.
-No! I to jest to, co lubię!-Zaśmiał się, delektując otaczającym go zewsząd ciepłem. Wciąż nieco dziwił go fakt, że Wulf ot tak sobie zaprasza do siebie obcecho człowieka, poznanego poprzez dziwne zrządzenie losu. Co gorsza, człowieka takiego jak Jassper właśnie. Niemniej, wciąż podążał za nim, nie mając nic lepszego do roboty. Ostatecznie, nie miał gdzie ani do kogo wracać. Mógł więc pozwolić sobie na podobne eskapady z randomowymi ludźmi. Z drugiej strony, w przeszłości nigdy nie pozwalał obcym na wkroczenie do swojego sanktuarium zwyczajnie trzymając ich na dystans. NIe pozwalał by obcy, którym nie ufał mieli jakikolwiek wgląd w jego życie czy rozterki. Ale on był....Specyficzny.
W momencie, w którym drzwi pokoju otworzyły się przed nim, chłopak z odruchu przejechał wzrokiem po całym pomieszczeniu szukając ewentualnego wyjścia awaryjnego czy rzeczy powszechnie uważanych za niebezpieczne. Uznawszy, że nic podejrzanego nie wyskoczy na niego zza rogu wszedł i bez słowa zdjął buty, zaraz zerkając na gospodarza. "Czuj się jak u siebie" jakim od niechcenia rzucił w niego czerwonowłosy sprawiło, że blondyn bez większych zahamowań walnął się na puste łóżko i zarzucił ręce za głowę, moszcząc się wygodnie.
-Uważaj, bo jeszcze się zadomowię-Rzucił żartobliwie, przymykając na chwilę oczy. Otworzył je już chwilę później na dźwięk znajomego słowa. -Wina.- Poprosił, zaraz kręcąc przecząco głowąna znak, że nie potrzebuje jedzenia. Cały czas wodził dwukolorowymi oczami po sylwetce właściciela,  podążając za nim gdziekolwiek by nie stanął.
-Pierwszorzędny z ciebie gospodarz, Wulf.-Stwierdził, uśmiechając się lekko. łóżko na którym leżał było tak nieskończenie wygodne, że westchnął z zadowoleniem, przymykając na chwilę ślepia. Otworzył je już sekundę później, ponownie zerkając na czerwonowłosego.-Wygodne masz to łóżko...Mruknął
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 03, 2015 4:04 pm

Kiedy znaleźli się w pokoju Jass na słowa "czuj się jak u siebie" położył się na wolnym łóżku. Gdyby nie to, że Wulf ma gościa pewnie zrobiłby to samo. Trochę dziwnie się czuł. Było to spowodowane obecnością blondyna. Niby zaproponował swoje mieszkanie, ale na dłuższą metę nie przemyślał tego. Był to pierwszy raz kiedy ktoś odwiedził go w jego własnym przybytku, a precyzując w własnym pokoju. Kiedy ten zaczął rozporządzać przy barku, usłyszał słowa blondyna. "Hmm w sumie, to jest to pokój dwu osobowy, a raczej nie znajdę drugiej osoby, która chciałaby się tu zadomowić." rozważał.
-Nie mam nic na przeciw żebyś się wprowadził.-powiedział po chwili zastanowienia, jakoś nie przeszło mu przez myśl, że Jassper mógł przecież żartować-To pokój dwu osobowy, więc nie byłoby większego problemu. Ja musiałbym się tylko trochę przyzwyczaić do mieszkania z kimś, ale to nie jakiś specjalny problem.-powiedział nalewając wina do dwóch kieliszków.
Szczerze to nawet raźniej byłoby czerwonowłosemu mieszkać z kimś. Mogła to być nawet okazja do zdobycia przyjaciela. Tak przynajmniej uważał Wulfstan, ale jakie jest stanowisko blondyna w tym wszystkim to się okaże. Wulfstan nie traktował tego pokoju jako jakiegoś specjalnie swojego miejsca. Uważał to tylko za miejsce gdzie mieszka. Nie jest przecież jego własnością, pewnie dlatego nie miał problemu z zaproponowaniem dwudziestki ósemki jako miejsca gdzie mogą pójść.
Postawił lampkę wina na biurku koło łóżka, na którym leżał blondyn, a następnie usiadł na wolnym.
-Mama nauczyła mnie dobrych manier i jak witać gości. Często się zdarzało, że przychodzili do nas znajomi rodziców.-powiedział, szczerze to nie pamiętał niczego z nauk mamy, robił to tak często, w sensie przyjmował jakiś gości, że ma to już we krwi.
Szczerze nawet nie starał się zbytnio nad zachowaniem w tej sytuacji. Wszystko działo się tak jakby automatycznie. Pokój był ogarnięty, ponieważ Wulf nie lubił mieć nie porządku w miejscu gdzie mieszka. Bez przesady oczywiście. Najbardziej jednak zajmował się łóżkiem. Lubi kiedy kładzie się na nie, a ono jest tak miękkie jak gdyby było nowo kupione.
Na słowa blondyna odpowiedział uśmiechem, po czym wziął łyk wina. Oparł się o ścianę i odchylił lekko głowę do tyłu.
-Nie ma to jak ciepły i cichy pokój.-powiedział po chwili z lekkim uśmiechem na twarzy
Zrobiło mu się trochę za ciepło. Dlaczego? Tak zajął się tym aby dobrze ugości Jasspera, że sam zapomniał zdjąć buty i płaszcz. Wstał z łóżka, odłożył kieliszek na biurko i podszedł do szafy. Zdjął swój płaszcz i powiesił go w szafie na wieszaku. Następnie schylił się żeby rozwiązać i ściągnąć buty. Kiedy miał na sobie płaszcz to nie dało się tak dobrze dostrzec jak jest zbudowany, ale skoro już go nie było, a jedyne co zakrywało jego tors był biały T-shirt dało się dostrzec jego umięśnione ciało. Nie wyglądał jakoś przeciętnie, ale do kulturysty też dużo mu brakuje. Po zdjęciu z siebie grubszej części garderoby wrócił na łóżko.
-Nie przeszkadza ci to żelastwo co nosisz na uszach?-zapytał z ciekawości, sam nigdy nie miał do czynienia z kolczykami, ani niczym podobnym więc za bardzo nie wiedział z czym się to je.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 03, 2015 7:57 pm

Słysząc słowa Wulfa Jassper zamarł momentalnie, niespecjalnie wiedząc, jak odebrać jego słowa.
Wprowadzić się? Od tak? Że co?
W jego głowie zapaliła się wielka, świecąca dioda sugerująca by wziąć sprawę na poważnie. Chłopak podniósł się do siadu i odczekał moment, żeby sobie wszystko poukładać. Niestety, czerwona dioda w jego głowie skutecznie niweczyła wszelkie próby skupienia się na rozkminianiu.
-Czekaj moment...-Powiedział, patrząc, jak czewronowłosy siada naprzeciwko niego. Chwycił za kieliszek i wychylił połowę jego zawartości zaraz oblizując się z zadowoleniem.-Dobre..-Pochwalił, uśmiechając się do gospodarza. Zaraz potem potrząsnął gwałtownie głową, co by się skupić.-Nie, wróć, żadne dobre kurwa! jaja sobie robisz? Co to znaczy, że nie masz nic przeciwko, do kurwy nędzy?-Zapytał i wstał z miejsca, górując nad swoim rozmówcą.-Stary, pojebało cię?-Warknął z niedowierzaniem i dopił wino, zaraz krzyżując ręce na piersi. Patrzył na Wulfa z typowym niedowierzaniem, nie bardzo wiedząc, co konkretnie powinien powiedzieć. To nie tak, że nie potrzebował mieszkania. Czerwonowłosy też mu specjalnie nie przeszkadzał. Zwyczajnie nie mógł uwierzyć, że ktoś tak beztrosko może sobie zgarnąć gościa z ulicy i pozwolić mu ze sobą zamieszkać.  No bo, serio, nie oszukujmy się, Jassper nie rozumiał wielu rzeczy, a ludzkie zaufanie było w pierwszej dziesiątce. Nie wyobrażał sobie, jak w ogóle można tak postąpić, czemu też dawał upust łażąc w te i z powrotem między łóżkami.- Znaczy bez urazy, ale kurwa, my się nawet nie znamy!-Powiedział, machając gwałtownie rękami.-Nie przyszło ci do głowy, że będę chciał cię oszwabić? Z resztą, kurwa, co tam oszwabić? Mógłbym okazać się jakimś chorym pojebem, który weźmie i cie zwyczajnie zapierdoli w nocy jak będziesz kimał.-Dorzucił i przeczesał włosy palcami, zaraz ponownie machając ręką.- Ziom, do jasnej cholery, my się znamy niecałe dwie godziny. Nie masz pojęcia jakim jestem człowiekiem! Jestem beznadziejnie chujowym współlokatorem. Będę ci wyżerał jedzenie i słuchał muzyki tak głośno, że pół miasta będzie przyłaziło i robiło nam awantury. Nie mówiąc o tym, że jak się wkurwię, to prawdopodobnie zrobię dziurę w ścianie...-Mówił dalej, by w końcu stanąć przed Wulfem i nachylić się nad nim, opierajac się rękami o jego kolana.- Co jest z tobą nie tak, stary?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 03, 2015 9:12 pm

Reakcja Jasspera dość zdziwiła Wulfstana. Dla niego taka propozycja w ogóle nie wydała się dziwna. Jakby nie spojrzeć to akademi Shibusen, a nie prywatne czy wynajęte mieszkanie Wulf'a. Dodatkowo pokój był dwu osobowy, więc prędzej czy później jakiś uczeń wprowadziłby się do tego pokoju. Słuchał i patrzył na blondyna śledząc każdy jego ruch. "Czy to faktycznie, aż takie dziwne?" zastanowił się Wulf. Jeśli chodzi o kontakty między ludzkie do jego doświadczenie jest na poziomie Rookgaardczyka (pozdro dla kumatych XD), więc nie wiedział czy to co powiedział było złe czy nie. Nawet się nie zastanawiał, a podstawowym argumentem było "przecież to nie moje własne mieszkanie". Gdyby tak było to pewnie nawet nie zaprosiłby tutaj Jasspera.
-Mam strasznie czujny sen. Jedno chociażby małe poruszenie kołdry, które by mi nie pasowało zbudziłoby mnie. Więc raczej by ci to nie wyszło, a jeszcze dostał byś po gębie.-powiedział spokojnie-Jakby nie patrzeć ty też mnie nie znasz. Może to ja mam złe zamiary wobec ciebie, hmm? O sobie nie pomyślałeś co, mam rację?-dodał z lekkim uśmiechem-Ja nie wiem jakim jestem współlokatorem. Nigdy nie byłem. Ale raczej nie przeszkadzałoby ci moje towarzystwo. Raczej zachowuję się tak jakby mnie nie było. Jak już byśmy dzielili pokój to rzeczy w lodówce też są wspólne, więc o co miałbym się rzucać? O problemy z ludźmi nie masz się co martwić. Jak zobaczą mnie w drzwiach to zapomną po co przyszli.-powiedział śmiejąc się-A dziurę w ścianie można załatać. Sam czasem coś rozwalę.-dorzucił.
Jednak kiedy Jassper oparł się rękoma na kolanach Wulfstana ten automatycznie złapał je w taki sposób, że przy mocniejszym ruchu złamałby je bez większego problemu. Ale kiedy dotarło do niego to co zrobił od razu puścił ręce blondyna. Dlaczego tak zrobił? Łowcy nagród, którzy go złapali często tak robili podczas tortur. Teraz ma taki nawyk, że jeśli dotknie się niektórych jego części ciała bądź gdziekolwiek, ale w nie odpowiedni sposób, automatycznie reaguję.
-Przepraszam, nie chciałem ci nic zrobić. Taki odruch.-powiedział zmieszany-Ze mną jest dużo rzeczy nie tak.-powiedział z "uśmiechem przez łzy", nie płakał ale miał dość zasmuconą minę-Po za tym nie jesteś gościem, który zrobiłby drugiemu krzywdę na spaniu, mam rację?-zapytał patrząc na Jasspera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 03, 2015 10:43 pm

-Fakt, nie pomyślałem...-Zgodził się, wzdychając ciężko. Niemyślenie o sobie i swoim bezpieczeństwie było jednym z jego licznych problemów. Albo myślał o tym za mało, albo nie myślał wcale, pochłonięty przez wir zdarzeń. I tak za każdym razem. -Tyle, że odnoszę wrażenie, że gdybyś chciał mi wpierdolić, spróbowałbyś już dawno.-Stwierdził, zaraz, uśmiechając się pojednawczo. Kiedy Wulf puścił jego ręce ten uniósł je natychmiast na wysokość głowy, tak, żeby były na widoku. Zaraz potem westchnął ciężko i splótł je na karku, spoglądając na siedzącego z góry przenikliwym spojrzeniem.
-Spoko, moja wina. Zagalopowałem się. Przepraszam.-Mruknął i usiadł na łóżku, naprzeciwko czerwonowłosego. Widząc jego zasmuconą minę westchnął ponownie, zaraz dając mu lekkiego kuksańca w łydkę. -Dobraliśmy się kurwa. Dwa posrańce...-Zarechotał i oparł przedramiona na kolanach, siedząc tak chwilę i rozkminiając. Na pytanie rozmówcy uniósł nieco brew i uśmiechnął się paskudnie.
-A wyglądam?-Zapytał, zaraz potem śmiejąc się ochryple.-Nie, dobra, nie odpowiadaj. Wiem, że wyglądam. Ale nie, przeważnie kiedy chcę komuś dojebać czekam kiedy wstanie z wyra. Albo go budzę. Tylko mendy biją podczas snu.-Stwierdził i rozmasował sobie kark. -A odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, jakoś sobie z tym żelastwem radzę. Po jakimś czasie idzie się nawet przyzwyczaić. Z resztą, nie wolno mi tego zdjąć, to pamiątka.-Wyznał z tajemniczym uśmiechem i zerknął na swój kieliszek.- Pijemy?-Zaproponował, co by rozluźnić atmosferę. Jednocześnie, w jego głowie pojawiło się już koleje pytanie.
- Ty, a ile tutaj biorą za mieszkanie? Bo nie wiem, czy dźwignę...-Mruknął, zastanawiając się nad ewentualnymi kosztami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Nie Paź 04, 2015 3:19 pm

-Poza tym samo to pokazuję, że nie masz złych zamiarów. Raczej jakbyś miał to byś się tak nie przejmował tym.-dopowiedział z lekkim uśmiechem.
Zaśmiał się słysząc słowa Jasspera, ale były tak prawdopodobne, że faktycznie gdyby chciał mu już wybić zęby to zrobiłby to na już dawno.
Gest który wykonał dość mocno zaskoczył czerwonowłosego. Wyglądał w tym momencie jak gdyby policja kazała unieść mu ręce do góry. Kolejne złe wspomnienie związane z tym. Eh... dużo tego typu rzeczy źle mu się kojarzy.
-Nie twoja wina. Przecież nie wiedziałeś, że coś takiego źle na mnie wpływa. Po prostu źle mi się to kojarzy.-powiedział, gdyż nie chciał aby Jass źle się poczuł z tego powodu.
Poczuł lekkie kopnięcie w łydkę, a następnie usłyszał słowa blondyna.
-Masz rację. Oboje jesteśmy nieźle skrzywienie.-powiedział śmiejąc się, nie wiedział jaka historia kryje się za blondynem, domyślał się że pewnie jakaś nie ciekawa-Nie, miałem na myśli, że właśnie nie wyglądasz na kogoś takiego kto załatwiłby kogoś na śnie.-dodał z lekkim uśmiechem-Pamiątka?-spytał zaciekawiony-Znaczy jak nie chcesz to nie mów.-dodał zaraz, on sam pewnie nie chętnie opowiadałby o sobie, więc uznał że skoro on nie chciałby zbytnio nic mówić to czemu Jassper miałby chcieć-Czemu nie.-powiedział z krzywym uśmiechem dopijając resztę wina, która zostało mu w kieliszku.
Wstał z łóżka i podszedł do barku wyciągając z niego butelkę wina. Nalał blondynowi, następnie sobie. Gdy skończył nalewać postawił butelkę na lewym krańcu biurka przy swoim łóżku, żeby w razie czego Jassper nie musiał jakoś nie wiadomo jak daleko iść. Kiedy odstawił wino na biurko usiadł z powrotem na łóżku.
-Jeśli jesteś uczniem Shibusen to nie płacisz nic. Tylko, że jak nie jesteś uczniem to raczej nie dadzą ci pokoju.-odpowiedział bez większego zastanowienia-Jedyne za co płacisz to za to co sobie kupisz do pokoju, czyli jakiś mebel czy jedzenie.-dodał po chwili-Czyli jednak jesteś zainteresowany?-zapytał z lekkim uśmiechem zadowolenia, zawsze lepiej jest napić się z kimś niż samemu, co nie?
Czekając na odpowiedź Jasspera, Wulf oparł się o ścianę i przez okno wyglądał na nocne niebo, obserwując księżyc i gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Nie Paź 04, 2015 6:00 pm

-Pamiątka-Pokiwał głową, uśmiechając się smutno i zerkając gdzieś na ścianę za Wulfem. -Innym razem...-Zasugerował, uznając, ze prędzej czy później i tak mu powie. Ostatecznie, nie była to jakaś wielka tajemnica. Zwyczajnie historia tej jednej belki nie była opowieścią na miły, ciepły wieczór przy winie. Blondyn wolał nie zamęczać swojego nowego kumpla masą smętnych wspomnień już pierwszego dnia. Ostatecznie, mieli ciekawsze tematy do rozmowy. Widząc, jak czerwonowłosy nalewa mu wina Jassper uśmiechnął się szeroko i podziękował skinieniem głowy, zaraz upijając nieco ze swojego kieliszka. Następnie zerknął na Wulfa i pokiwał głową z zadowoleniem, słysząc, że mieszkanie będzie miał za darmo. Dzięki temu mógłby sporo zaoszczędzić. Kupić sobie jakieś fajne rzeczy czy coś. Nie, żeby potrzebował czegoś konkretnego. Większość najpotrzebniejszych rzeczy już miał, a reszta....No cóż, nie potrzebował jej dwadzieścia cztery na dobę, więc odkładał jej zakup na kolejne terminy. Słysząc pytanie gospodarza Jassper wzruszył lekko ramionami i napił się znów, zaraz zerkając na pokój z zamyślonym wyrazem twarzy.
-Lepsze to, niż tułać się z konta w kąt, co nie?-Stwierdził, myśląc nad tym, jak dotychczas wyglądało jego życie. Westchnął ciężko i uśmiechnął się do Wulfa, odsłaniając przy tym zęby.- Z resztą, miałbym zostawić ciebie sam na sam z tym pięknym barkiem? Nie ma głupich!-Zażartował i usiadł wygodniej.- Szukasz czegoś na tym niebie? Często na nie zerkasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Nie Paź 04, 2015 11:10 pm

Skoro blondyn nie chciał nic mówić, a raczej nie tym razem Wulf nie zamierzał na chama drążyć tematu. Przez chwile zastanowił się czy on ma jakąś pamiątkę po rodzinie. Jedyne co przyszło mu na myśl to ta cholerna blizna w kształcie gwiazdy na plecach zrobiona przez łowców głów nic więcej. Nawet nie wiedział czy ktoś z jego rodziny żyje. Liczył że tak, ale nawet nie pamiętał gdzie kiedyś mieszkał ani z ilu osób składała się jego rodzina. Chciałby jeszcze raz zobaczyć swoją rodzinę i dowiedzieć się co u niej słychać, ale raczej on nie chcieliby widzieć go. Swoje za skórą ma i lepiej żeby w tamtych rejonach się nie pokazywał.
-Pamiątka...-powtórzył cicho zaraz biorąc łyk wina
"Zapewne nawet nie tęsknią." pomyślał. Przecież kto tęskniłby za mordercą. Teraz pewnie by go nie poznali na ulicy, chociaż czerwone włosy i złote oczy (tak złote, poprzednio się pomyliłem co do koloru) raczej nie są częstym widokiem. Słysząc odpowiedź Jasspera, Wulfstan oderwał wzrok od nieba i spojrzał na blondyna.
-Tułanie się? Ile czasu już tu jesteś?-zapytał dość zdziwony.
Słysząc dalszą część zdania zaśmiał się. Śmiech ten nie był tylko i wyłącznie związany ze słowami blondyna. Był związany również z tym, że w końcu udało mu się znaleźć kogoś z kim jest w stanie normalnie porozmawiać. O głupotach czy o trochę poważniejszych rzeczach, ale rozmowa to była normalna, a nie czuł się tak jak zawsze. Co faktycznie cieszyło czerwonowłosego. Co za zrządzenie losu. Jeszcze jakieś kilka godzin temu uważał ten dzień za najgorszy, a przez jedną zapalniczkę zmieniło się jego zdanie o sto osiemdziesiąt stopni.
-Czy szukam? Liczę, że jeśli ktoś z mojej rodziny żyję również w nie spogląda. Jakby nie patrzeć niebo zawsze łączy te same części świata. Nie ważne z której strony na nie spojrzysz to zawsze to samo niebo.-powiedział spokojnie z lekkim uśmiechem na twarzy.
Po mimo tego co zrobił i po mimo tego, że zdawał sobie sprawę z tego iż rodzina nie chce go znać. Wciąż chciał ją zobaczyć, a przynajmniej dowiedzieć się jak się czują i kim w ogóle są. Liczył, że może kiedyś uda mu się ich spotkać.
-Jeśli jesteś chętny na wprowadzenie się, drzwi stoją otworem.-powiedział spokojnym i opanowany głosem, w którym dało wyczuć się nutkę szczęścia, nawet jego oczy wydawały się mniej "nienawistne" niż zawsze.
Po tych słowach znów upił mały łyk wina. Nie przepadał za piciem wina kieliszek za kieliszkiem. Wulfstan woli pić sobie powolutku i napawać się smakiem trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Nie Paź 04, 2015 11:43 pm

-Dość długo by chcieć coś zmienić.-Odparł poprostu wzruszając przy tym ramionami i jeszcze raz przesunął wzrokiem po pokoju. Perspektywa przeniesienia się do akademika nie wydawała się taka głupia. Poza przyoszczędzeniem miałby bliżej do szkoły i nie musiałby się wiecznie stresować, że wywalą go na krzywy ryj. Dodatkowo, perspektywa mieszkania z Wulfem, mimo tego, że wciąż szokująca, malowała się w oczach Jasspera w coraz to jaśniejszych barwach. Fakt faktem nigdy w życiu nie posądzał się o to, że zamieszka z ziomem poznanym na ulicy ot tak, bo czemu nie, ale ostatecznie....Czemu kurwa nie? Chwilowo chłopak widział same plusy tej niecodziennej sytuacji, a co więcej, ostetcznie niewiele ryzykował. Gdyby coś mu się ewentualnie nie spodobało, wciaż mógłby się przecież ulotnić. A to brzmiało jak dobry plan awaryjny.
Słysząc słowa Wulfa blondyn przechylił nieco głowę i wpatrywał się w niego oniemiały. Okej, spodziewał się autentycznie wszystkiego. Ostatecznie, nil admirari, ale do jasnej cholery, tej jednej wypowiedzi zwyczajnie nie przewidział. Nie, żeby uważał czerwonowłosego za jakiegoś obdartego z emocji draba, który zimne serce już dawno zamknął w lodówce, by przypadkiem nie zmiękło, niemniej, słowa jakie wypowiedział były...no zwyczajnie ujmujące. Jassper upił ze swojeko kieliszka i milczał przez dłuższą chwilę, zwyczajnie nie wiedząc co powiedzieć. Temat niebezpiecznie chylił się ku strefie, w której szare, obdarte z jakiejkolwiek emocjonalności komórki Jasspera zwyczajnie nie wyrabiały normy. Chłopak wpatrywał się w Wulfstana jak ciele w malowane wrota do momentu, w którym ten ponownie nie zasugerowal mu wprowadzenia się. Jassper przymknął usta i potrząsnął głową, jakby chcąc się otrzeźwić z wcześniejszego szoku. Uśmiechnął się szeroko i zaśmiał wesoło, znów upijając z kieliszka.
-Skoro tak stawiasz sprawę, Byłbym debilem, gdybym się nie zgodził-Powiedział wesoło i oparł się o ścianę.-Swoją drogą, wkurwił byś się, gdybym nieco zmienił ci wystrój?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pon Paź 05, 2015 12:46 am

Nie dopytywał o jakieś szczegóły. Uznał że nie ma po co na siłę ciągnąć Jasspera za język. Z resztą sam nie przepadał za ludźmi, którzy tak robią. Jedyna jego reakcja na słowa blondyna to lekki uśmiech. Wulf po mimo tego co przeżył nie zamieniłby swojej przeszłości za nic. Nie każdy byłby w stanie wytrzymać tyle co on. Jedyne co chciałby zmienić to to by pamiętać również dobre wspomnienia. Raczej ciągłe złe sny związane z torturami czy z innymi nie przyjemnymi wspomnieniami nie były zbyt przyjemne. To ciekawe, że podczas tortur jedyne o czym zapomniał to dobre wspomnienia i o nim samym. Została tylko ta część czerwonowłosego, która mogłaby zniknąć. Chociaż dzięki temu jest dzisiaj kim jest, chociaż opcja nie posiadania nawet nazwiska nie wydaję się zbyt ciekawa.
Wulfstan po chwili dostrzegł reakcję Jasspera na swoje słowa. Wyglądał tak jak gdyby zobaczył coś nie z tej ziemi. Wulf nie do końca wiedział o co chodziło. Po mimo tego iż jest raczej zimnym i oschłym draniem, którego wykreowała przeszłość czasem odezwie się jego dawne ja. Jedyne co pozostało z jego starej osoby to to iż przy osobach, przy których dobrze się czuję staje się łagodniejszy i milszy. Dzieje się to samoistnie. Nie świadomie stają się jego przyjaciółmi. Nawet on sam przez większość czasu nie wie, że ktoś stał się dla niego kimś bliższym. Znów odwrócił wzrok od blondyna i skierował go w kierunku nieba. Kiedy usłyszał, że Jassper zaczyna mówić jego oczy wróciły na niego. Słuchając wypowiedzi kolegi upił z kieliszka kolejny łyk, pozostawiając jeszcze mniej trunku w naczyniu.
Na wiadomość o tym, że Jassper zamierza się wprowadzić na twarzy Wulfa pojawił się lekki uśmiech.
-Jeśli nie będą to zbyt jasne czy jaskrawe zmiany to nie mam się o co denerwować. Będzie to nasz wspólny pokój więc możesz zmienić dużo rzeczy. Ale jeśli będziesz miał z czymś problem czy nie będziesz wiedział czy przypadkiem może mi się to nie spodobać, zawsze możesz zapytać.-odparł po chwili, a z jego twarzy nie schodził lekki uśmiech zadowolenia.
"Jaka dzisiaj piękna noc. Lekko zachmurzone niebo, które jest pełne gwiazd i jasno świecący księżyc." stwierdził znów patrząc przez okno. Do tej pięknej nocy odchodził jeszcze poznanie Jasspera, które naprawdę sprawia dużo radości Wulfstanowi. Pierwszy raz odkąd stracił przyjaciela udało mu się z kimś normalnie porozmawiać. "Widzisz Beo, jeszcze jest dla mnie miejsce na tym świecie." powiedział w myślach, kierując owe słowa do jego zmarłego przyjaciela, który na pewno siedzi przy stole razem z Odynem, Thorem i innym bogami, i spogląda na niego z góry.
Jak to jedna osoba potrafi odmienić czyjś dzień. Zapewne Jassper nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, że dzięki niemu jeden z najgorszych dni Wulfstana stał się nagle najlepszym od bardzo dawna.
Upił resztkę wina z kieliszka, po czym nalał sobie znowu do pełna. Tak dobrze spędzało mu się czas, że nawet nie wiedział, która godzina i szczerze, nawet go to nie obchodziło. Wziął kieliszek do ręki i zanim się z niego napił skierował go w stronę okna i lekko przechylił w sposób jak gdyby chciał z kimś zderzyć się owymi kieliszkami. Po tym geście upił trochę wina, a następnie odłożył kieliszek na biurko.
-Ładną mamy dzisiaj noc.-powiedział zadowolony-Zapewne za sprawą Maniego.-dodał zerkając na księżyc-Mani to bóg księżyca w wierzeniach nordów..-sprostował aby blondyn nie musiał się zbytnio główkować nad owym imieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pon Paź 05, 2015 11:22 pm

Słysząc odpowiedź Wulfa blondyn pokiwał głową na znak, że rozumie i upił swojego wina, zastanawiając się, co zmieniłby od ręki. Kolor ścian mu nawet pasował, zwłaszcza, że wyjątkowo nie odczuwal potrzeby nagłego przemalowywania. Niespecjalnie chciało mu się w tym babrać. Meble też wydawały się być całkiem znośne, a z resztą, zawsze mógł przynieść to, co miał w wynajętym pokoju po drugiej stronie miasta. Nie, żeby było tego jakoś konkretnie dużo, ostatecznie Jassper był dość ubogim dzieciakiem, niemniej, bez kilku drobiazgów się nie obejdzie. Pierwszą rzeczą, o której pomyślał Black nie były ani jego ubrania, ani jego zeszyty, czy nawet jego gitara. Pierwszą rzeczą, którą Jassper zapragnął wnieść do tego pokoju były jego dwa stare głośniki podłączane do odtwarzacza muzyki, z którym blonyn nigdy się nie rozstawał. A więc, na pewno przyniesie głośniki. I pewnie kilka szmat na zmianę. Plus koneicznie jakieś jedzenie, alkohol, swoją gitarę. Wypadałoby też pomyśleć o internecie, ale co do tego, wciąż musiał jeszcze chwilę odczekać, co by najpierw uzbierać na laptopa. Kiedy tak nad tym wszystkim myślał perspektywa zmieniania lokum wydała mu się nawet nie upierdliwa. A to był już całkiem spory plus.
- Coś mi tak świtało.-Przyznał, uśmiechając się lekko, kiedy czerwonowłosy wspomniał o księżycu. Ostatecznie, był czas, gdy Jassper intereswał się różnymi wierzeniami, a więc także kulturą nordycką. Nagle w jego głowie zaświeciła się mała lampka.- A właśnie, apropo tego. Skąd jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Wto Paź 06, 2015 11:41 am

Kiedy blondyn powiedział, że coś mu świta, Wulfstan trochę się zdziwił, ale w pozytywny sposób. Zdawało mu się, że raczej wierzenia nordów nie są jakieś specjalnie popularne, a tu popatrz. Uśmiechnął się lekko i upił trochę z kieliszka.
-Ze Skandynawii.-odpowiedział bez większego zastanowienia-Ale tyle mogę ci powiedzieć, jakiś szczegółów dotyczących tego gdzie mieszkałem nie pamiętam.-dodał po chwili beznamiętnie-A ty? Z której strony globu przybywasz?-zapytał z czystej ciekawości.
Wulfstan za dużo świata nie widział. Zna go jedynie z geografii czy atlasów. Ale jakoś specjalnie się tym nie przejmował. W końcu zawsze mógł wybrać się na misję do jakiegoś ciekawego kraju.
Gdy siedzieli tak w chwilowej ciszy, wzrok czerwonowłosego powędrował w stronę nieba. Wyglądał wtedy jak jakaś baśniowa istota. Szczególnie ze swoimi złotymi oczyma i czerwonymi włosami. W tej chwili Wulfstan wpadł w potok myśli i całkowicie zapomniał o całym bożym świecie. Rozmyślał nad tym co może dziać się u jego rodziny, ale było to dość trudne gdyż malowało się setki różnych scenariuszy. W końcu musiał sobie wyobrazić ilu mogło być członków rodziny, ile rodzeństwa, w jakim wieku kto może być i jaki charakter nadać danej osobie. Wyglądało to bardziej na wymyślanie historii niż na rozmyślanie o innych, ale to jedyne co pozostaje czerwonowłosemu. Po dłuższej chwili odciął się i z powrotem wrócił na ziemię. Spojrzał na blondyna.
-Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tych ciągłych odlotów.-zapytał-Po prostu nie jestem przyzwyczajony do przebywania z kimś w jednym pokoju i ciągłej rozmowie.-dodał po chwili.
Szczerze to zabrakło mu teraz tematów do rozmowy. Był na tyle nie doświadczony, że nie miał żadnego pomysłu o czym mógłby teraz porozmawiać z Jassperem. O przeszłość nie chce go pytać, bo nie jest teraz na to czas, a tak to nic więcej nie przychodzi mu do głowy. Zapytałby o rodzinę, ale podchodzi to pod przeszłość, więc postanowił zachować to pytanie na kiedy indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sro Paź 07, 2015 9:50 pm

-Skandynawia?-Uniósł brew i zastanowił się chwilę-To konkretny szmat drogi, człowieku. Taki wiesz, zajebiście konkretny...-Stwierdził i wzruszył ramionami-Z teksasu.-Powtórzył i jak gdyby nigdy nic napił się znów. Słysząc, ze Wulfsan jest nieprzyzwyczajony do towarzystwa ludzi uśmiechnął się lekko i pokiwał głową ze zrozumieniem, dając mu znak, że doskonale wie, o co chodzi. Zaraz potem przyszła mu do głowy dość ciekawa myśl. Nie zastanawiając się wiele sięgnął po kieliszek i dopił jego zawartość, zaraz wstając z miejsca. Uniósł butelkę wina i podał ją Wulfowi, samemu kierując sę w stronę barku. Wyciągnął drugą butelkę wina, a zaraz potem nachylił się i pogrzebał trochę, co by zorientować sie w składzie barku. Już chwilę później unosił głowę z zadowoleniem, wyjmując z czeluści wnętrza butelkę tequili.-Spoko stary, zaradzimy.-Zapewnił i sięgnął po nóż, by ją otworzyć.
Dwie butelki wina później, parę kieliszków, półtora cytryny i nieco soli później obaj panowie siedzieli na podłodze między łóżkami, ramię w ramię jak dwaj najlepsi kompanie, gadając w najlepsze. Jassper bawił się trzymanym w ręku nożem i rozpamiętywał w najlepsze o urokach nocy sprzed kilku godzin.
-... NO i wyjebała mnie z domu, bo jej pieprzrzzony mąsz wracał wcześniej z jebeanej konfy, zasraniec!. Męszatka, cholera! Zawsze kurwa albo jakaś sentymentalna cipa, albo histeryyyczka, albo Męszatka!-Mówił rozżalony bawiąc się nożem między palcami. -Jak msoszżna zdradzać faceta, który specjalnie dlaa niej dał się kurwa zaobrączkować?! Czy ty wiesz, jaką niewdzięczną kurwa sukną trzeba być? To nawet ja tak nie robiłem! Ani razu jak byłem z Christophem nie puściłem się w bok. No ni chuj po prostu. Za każdym jebanym razem jak pieprzę te jebane męsżżatki, czuje się jak łajza...-Warknął i rzucił nożem w ścianę, sprawiając, że wbił się w nią i został w miejscu.
-Aa z tobą jak jest, co WUlf?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sro Paź 07, 2015 10:42 pm

-Jak tak się zastanowić to faktycznie kawałek stąd.-powiedział po chwili namysłu-Teksasu? To gdzieś w USA?-zapytał, jego rozeznanie geograficzne jest raczej słabe.
Wulfstan obserwował blondyna jak ten nagle wypił zawartość kieliszka. Następnie podał mu butelkę wina i zaczął grzebać w barku. Po chwili wyciągnął jedną z butelek i otworzył ją nożem. Słysząc słowa Jasspera czerwonowłosy uśmiechnął się krzywo. Wiedział o co chodziło.
Po jakimś czasie i sporej ilości alkoholu już nie siedzieli na przeciwko siebie na łóżkach, a obok siebie na podłodze. Wulfstan słuchał opowieści blondyna na temat tego co stało się kilka godzin temu.
-A to ci szmaciara. Jaaak tak można, zdradzać innych. Kobieeety to są fałszywe.-powiedział gdy towarzysz skończył-Aaale kto to ten cały Christoph?-zapytał zdumiony-Ale to ty taki jesteś zabawowy chłopak słyszę. Korzystasz ile się da.-powiedział uśmiechając się krzywo-Zemną? Maasz na myśli zemną i kobietami?!-zapytał zdumiony-Jak myślisz? Do kogo nie zagadam to przy pierwszej lepszej możliwości uciekają myśląc, że ich zatłukę, zgwałcę, czy coś innego.-powiedział-Z resztą pewnie gdyby list gończy nie wygasł to ty też byś przy pierwszej lepszej okazji zmył się.-dodał z krzywym uśmiechem-W końcu kto chce zadawać się z mordercą, hmmm?-rozgadał się trochę-Pewnie nawet moja rodzina się cieszy, ze się mnie pozbyli. Ehhh co za parszywy świat. Oni zatłukli mojego przyjaciela, a to ja oberwałem. Zawsze miałem problemy. Jak komuś pomogłem to nawet dziękuję, tylko u dyrki zawsze było zwalanie na mnie. Pieprzeni ludzie.-zaczął wspominać stare czasy-A jak to u ciebie z rodziną? W ogóle się coś kontaktujecie?-zapytał zaciekawiony.
Po pijaku był bardziej otwarty, ale i jego "druga" strona bardziej się ujawniała. Pałał wtedy jeszcze większa nienawiścią do ludzi niż normalnie gdyż wyszystkie złe wspomnienia wracały bardziej wyraźne, a to sprawiało iż wpadał w nie najlepszy humor. Był może bardziej agresywny, ale jak przyszłoby co do czego to nie dałby się sprowokować czy łatwo oklepać gęby. Byłby nawet w stanie prowadzić poważną dyskusję, może z małym problemem, ale dałby radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sro Paź 07, 2015 11:13 pm

-Kobiety to zuuuoooo!!!-Powiedział z autentycznym przekonaniem, dla większego efektu kiwając głową. jakby na to nie spojrzeć, w jego życiu nie było wiele przedstawicielek płci pięknej, które zapracowałyby sobie na inną opinię. Większość z nich unikała go za dnia, by lgnąć do niego w nocy, gdy koleżanki nie patrzyły. Inne wciąż liczyły na to, że "ich miłość go naprawi", żeby to tak jasna cholera. Kolejne histeryzowały i robiły mu jazdy z byle powodu, inne koniecznie chciały, żeby się dla nich zmieniał. Nie wspominając o tych paskudnych obłudnych mendach zadzierających nosa. Taaa, Jassper nie miał zbyt dobrych kontaktów z kobietami. Nie, żeby jakoś szczególnie mu przeszkadzały. Większości z nich zwyczajnie nie zauważał, uznając, że nie są mu potrzebne do szczęścia. Tych zaś, które zauważał i wyłapywał z tłumu pozbywał się dość szybko i bez większych wyrzutów sumienia. Wyjątki stanowiły jego przyjaciółki, które kochał i traktował jak własne siostry. Ale one były wyjątkowe. Niezwykłe. A co więcej, myślały.
Na uwagę o liście gończym i mordercy Jassper spojrzał na Wulfa i bez zahamowań objął go za szyję, zaraz mierzwiąc mu włosy.-Nie bój żaaby, stary. Bywali gorsi.-Zapewnił z rozbrajającą szczerością i uśmiechnął się do niego szeroko,by po chwili dorzucić jeszcze:-Żeby się mnie pozbyć cza czegoą więcej. ja jestem jak kundel. Jak żeś raz przygarnął to masz kurwa dożywotnio. No ni chuja się mnie nie pozbędziesz.-Zapewnił i westchnął ciężko słysząc kolejne pytanie. Ukroił sobie cytryny i nasypał soli, zaraz wypijając kolejną porcję tequili prosto z gwinta.
-Nie mam rodziny. Nigdy jej nie miałem. Ale mam prszrzyjacióoł. Oni są...jak rodzina dla mnie są.-Powiedział jedynie, opierając głowę o nogę biurka.-A Chris to móooj chłopak. Znaczy były.-Mruknął bez większego entuzjazmu i przekrzywił głowę by spojrzeć na okno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Czw Paź 08, 2015 2:42 pm

Zdziwiła go reakcja na temat listu gończego. Chociaż jakby nie spojrzeć to Jassper nie wie jaka była nagroda i za co ścigali Wulfstana. Nagroda była już za żywego bądź martwego, a wynosiła jakieś dwa miliony. Dlaczego aż tyle? Ogółem zabił z jakieś dwadzieścia-trzydzieści osób. Piątka dzieciaków ze szkoły, a reszta to sami policjanci czy ludzie z wysoko postawionych gangów. Nie podobało im się, że jakiś szczyl z taką łatwością mordował ich ludzi to wystawiali coraz to większe nagrody.
-Gorsi?! Chyba nie wiesz zaaa so mnie ścigaali.-powiedział śmiejąc się-Stary na sumieniu mam z dwudziesto aaalbo dwudziesu piencu policjantów i ludzi z wpływowych gangów. Ze mną to nie żadne przelewiki.-dodał dalej śmiejąc się, sam nie wiedział dlaczego o tym wspomniał, nie miał wcale na myśli pozbycia się blondyna czy przestraszenia go.
Zapewnienie Jasspera dość mocna zdziwiło czerwonowłosego. Trudno się go pozbyć? Przypomniało mu to o jego starym przyjacielu Beo. On też był, jak to określił blondyn, jak kundel. To nie było tak, że Wulf chciał się go pozbyć, ale normalna osoba pewnie już dawno by go zostawiła samego.
-Jaaa to nawet ni wiem czy moia rodzina żyje. Nie miałem zz nimi kontaatu odkąd uciekałem przed policją i gangami. Niis o nich nie pamiętam. Przeklęta gwiazda.-powiedział drapiąc się po plecach, zrobił to na tyle mocno, że koszulka zadarła się do góry odkrywając bliznę w kształcie gwiazdy w taki sposób, że blondyn był w stanie zobaczyć ją w całości-Aaa teras to masz jeeszcze jednego pszszyoaciela-powiedział patrząc na Jasspera-Chłooooopaaak?!-wydarł się zdziwiony-To ty... co ty... ale że taki chłopak chłopak?-zapytał z niedowierzaniem, wiedział że są ludzie którzy lubią tą samą płeć, ale nie spodziewał się że jednym z nich jest blondas.
Złote oczy Wulfstana przyglądały się z niedowierzaniem Jassperowi. Czekając na odpowiedź czerwonowłosy nie wiedział co ma zrobić. Pierwszy raz styka się z kimś takim. Nie że jest rasistą czy coś tylko nie wie jak zachować się w stosunku do takich osób. Zawsze myślał, że jest to wymysł i żart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pią Paź 09, 2015 12:34 am

Słysząc słowa Wulfa Jassper uniósł wyżej brew i popatrzył na niego z wyraźnym niedowierzaniem. A to sobie znalazł współlokatora, psia mać. Z drugiej strony...chyba nie było najgorzej. Na świecie wciąż istnieli gorsi. Takie wiedźmy pieprzone na przykład. Albo Czarodzieje. Nie wspominając o władających i broniach, którzy ześwirowali kompletnie i postanowili zabijać innych dla sportu. Blondyn znał takich jeszcze z czasów, gdy mieszkał w teksasie. Nie przeszkadzali mu zbytnio, bo jakoś tak się śmiesznie złożyło, że żadne z nich nie chciało go zabijać. Paradoksalnie, póki ci nie próbowali go wciągnąć we własne interesy, Jassper nie miał nic przeciwko nim. Ostatecznie, nie jego sprawa, nie jego biznes. On miał swoje życie i swoje sprawy, którymi zajmował się to tu, to tam. Niemniej, fakt, że podobnymi rzeczami zajmował się osiemnastoletni chłopak ze Skandynawii nieco go zdziwił. "dziwna musi być taka Skandynawia..." Pomyślał i uśmiechnął się do Wulfa, machając ręką na znak, że się nie przejmuje.
-Chuj stary. To się zdarza. Zdarza się i chuj....Taak. Tak właśnie. A co do gorszrzchy, to sie zdarza też. Pókii nie chlastaszszrzsz w pokoju, jest ok.-Zapewnił z całkowitym spokojem i pokiwał głową, jakby gratulując sobie takiej tolerancji. Widząc gwiazdę uniósł brew i nachylił się nieco, żeby się jej przyjrzeć. Zaraz jednak w jego głowie zaświtała myśl, która zgrzytnęła między trybikami i zmusiła go do zmarszczenia czoła. -Ty, stary...Ale jak ci ten taki list wypuścili i ty zabiłes te osoby, co zabiłeś jak zabiłeś, to ty nie powinieneś być ścighany? tak wiesz, ścihghany przez ludzi innnych tych co wiesz? Bo ja nie chcwytam teraz.-Powiedział, wyraźnie tym faktem niezadowolony. Wyjątkowo nie lubił nie rozumieć co kto do niego mówi. Słysząc tekst o przyjacielu pokiwał głową i nalał czerwonowłosemu jeszcze, czochrając mu włosy. -Ty też. Pij.-Polecił i zastanowił się nad pytaniem, które padło.-A bo ja bi jestem widzisz. Nie robi mi-Wzruszył ramionami i przeczesał włosy palcami.-Jak kocham, to kocham. A gdzie wsadzam, to tam chuj. Chodzi wieszsz...O wzięśc emocjonalna taką. Miłosną kurwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 10, 2015 2:27 pm

Reakcja Jasspera ponownie zaskoczyła Wulfa. Była dość obojętna co mu się podobało, ale zdanie "dopóki nie chlastaszszrzsz w pokoju" nie przypadło mu do gustu. Przecież on nie zabił tych ludzi dla przyjemności. Nie chciał ich zabijać. On jedyne co robił to bronił własny tyłek. Zabijał ich bo pod wpływem emocji traci częściowo kontakt ze światem i nie dostrzegał iż jego ręka zmienia się w topór. Za każdym razem jak był już po wszystkim on zastanawiał się czemu nie żyją.
-Aleee, too nie tak że ja chcaiłem ich zabiać. Niee to miałem na myśili, że ja to tak dla zabawy. To tak się jakoś działo. Ja tylko się broniłem.-starał się wytłumaczyć, ale miał problem ze skleceniem jakiś zdań-Rosumiesz? Ja wtedy jesze nie wiedziałem o byciu broniom.-dodał trochę podniesionym głosem i upił trochę z butelki.
-Byłem ścigany. Ścigała mnie polisia, gangi i łowsy nagród. Chociaż ci ostatni to się do gangów zaliszają. Aale raas złapał mnie właśnie tak kang. Pffu gang. Trzymali mnie jakiś miesiąc albo trochę dłużej i torturowali. Miel w planie oddać mnie polici, ale pomyśleli, że skoro byłem w tak złym stanie to nie mam szans przeżyć w górach i mnie wypuścili. A na odchodne machneęli mi tom gwiazdke na plesach. Chuje pieprzone. Chociaż dlatego, że mie wypuścili to jeszcze żyję.-wytłumaczył Jassperowi-Polisja dostała synk, żę nie żyje od nich i przestali mie szukać.-dodał po chwili biorąc łyk z butelki z winem.
-Czyli żeby życie miało smaczeg raz dziefczynka raz chłopaszek.-uprościł sobie wypowiedź blondyna śmiejąc się przy tym-Spoko już łape.-dodał.
"To mi się trafił współlokator." stwierdził z uśmiechem na twarzy. W końcu jakiś ktoś inny. Będzie przynajmniej ciekawie. Rozmyślając spojrzał na gwiazdy za oknem i upił coś tam z butelki.
-A tak w ogle to po kim masz tom pamiontke?-zapytał pstrykając Jasspera w ucho, w normalnych okolicznościach pewnie by nie zapytał, ale teraz jakoś nie czuł oporów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pon Paź 12, 2015 9:17 pm

-A to tym lepiej jest wlasnie, zsze nie chciałeść bo to znaqczy, zsze ty jesteś wiesz, dobry taki.....a to jest plus taki wiesz konkretnie pozytywnyyyy...-Zaśmiał się, ciesząc w duchu, że Wulf jednak nie jest chorym pojebem mordującym ludzi dla zabawy. Jakby na to nie spojrzeć, taka sytuacja wiele ułatwiała. Historii czerwonowłosego starał się słuchać jak najuważniej, co by w razie czego ogarniać co i jak, niestety nie mógł się skupić na głosie kolegi i raz po raz tracił wątek, marszcząc przy tym czoło. Niemniej, sens jego wypowiedzi trafił do niego pi razy oko, więc Jassper ogarniał co, jak i dlaczego. Wysłuchawszy tego co chłopak miał do powiedzenia blondyn odniósł wrażenie, że powinien coś zrobić czy powiedzieć. Szkopół polegał na tym, że niespecjalnie wiedział, co konkretnie wypadałoby zrobić. Rzadko miał okazję do wysłuchiwania podobnych zwierzeń i niekoniecznie wiedział co się w takich momentach robi. Frustrowało go to niemiłosiernie, bo chcąc, nie chcąc czuł, że powinien się jakoś zachować. Nienawidził takich sytucji. Znaczy jasne, chciał wiedzieć co nieco o Wulfstanie, bo też zawsze to jakoś łatwiej ogarnąć jak się wie o pewnych konkretnie istosnych sprawach, ale zwyczajnie i po ludzku Jassper był dupa, a nie rozmówca. Dlatego też chłopak pokiwał jedynie głową na znak, że przyjął do wiadomości i westchnął ciężko.
-Chujowo.-Przyznał krótko, wyrażając tym jednym słowem wszystko, co myślal o przeżyciach kolegi. Bo, jakby nie patrzeć, to co go spotkało faktycznie bylo chujowe.Chujowe i dziko wręcz niesprawiedliwe.
Pstryknięty w ucho odchylił się i zaraz przywalił Wulfowi łokciem w ramię.
-Pojeałooo?-Warknął, zaraz znowu siadając obok i upijając z butelki.-To po Christophie jest.-Powiedział i musnął belkę opuszkami palców, przymykając oczy na ułamek sekundy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sro Paź 14, 2015 9:59 pm

Na słowa Jasspera uśmiechnął się. W końcu kto by tak nie zareagował słysząc słowa typu, że jest się dobrym, a dodatkowo w przypadku czerwonowłosego to jedyne co słyszał to albo iż jest potworem, skurwielem, mordercą i jeszcze wiele innych tego typu "miłych" słówek skierowanych w jego stronę. Chociaż szczerze te wszystkie "miłe" słowa jakoś zbytnio go nie interesowały. W końcu każdy mógł mówić sobie na jego temat co chciał, go to zbytnio nie obchodzi, bo i dlaczego? Przecież ci ludzie go nie znają. Cieszyło go również to iż blondyn był wyrozumiały dla niego. Wulf jakoś nie trafiał na za dużo wyrozumiałych ludzi.
-Dziękiii za te słowa.-powiedział z szerokim uśmiechem i poczochrał Jasspera po głowie.
Czekając co powie przyjaciel (bo chyba ich już tak można nazwać) zwrócił uwagę, że blondyn nie ma zbytnio pomysłu co powiedzieć. Wulf już chciał powiedzieć, że nie musi się wysilać, ale ten podsumował całą historię jednym słowem, które było jak najbardziej pasujące do całej odpowiedzi.
-C nie? Cholera, jak to można mieć przejebane. Najlepsze jest to, że mój limmmit na przejebanie w życiu się jeszcze niee skończył.-powiedział z lekkim uśmiechem smutku, patrząc na butelkę i biorąc z niej łyka-Chociaż jakby nie patrzeć w końcu spotkało mie soś przyjemnego.-dodał spoglądając na blondyna z lekkim uśmiechem, ale tym razem uśmiechem szczęścia.
To, że poznał Jasspera strasznie go cieszyło. W końcu spotkał kogoś z kim może normalnie porozmawiać i nie zostaje od razu zwyzywany czy coś w tym stylu.
-Sssorki, nie powinienem. Jest to ważne dla ciebe, c nie?-zapytał po chwili-A so się staneło z Chris...Chrisssto....Christoffem?-zapytał zaciekawiony.
"Może musiał się z nim rozstać bo przyjechał do Death City? Może coś innego? Szkoda, że ja nie mam jakiejś pamiątki po Beo." pomyślał, wzdychając. Nie chodziło o to, że Wulf bez pamiątki zapomni o nim czy coś podobnego, po prostu pomyślał, że byłoby miło mieć coś co dodatkowo przypomina o przyjacielu i jest to raczej miłe wspomnienie. Jedyne wspomnienia jakie miał o Beo to te nie przyjemne, czyli to jak umarł i jeszcze kilka innych nie miłych sytuacji. Nie sprawiało to iż chciał zapomnieć o przyjacielu, ale pewnie gdyby miał jakąś pamiątkę to byłby w stanie (może) przypomnieć sobie chociaż jedno miłe wspomnienie z jego poprzedniego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Pią Paź 16, 2015 5:15 pm

-A zasz kogoszs, komu sssiję skonczył?- Zapytał wyraźnie rozbawiony. Osobiście nigdy nie spotkał osoby, której skończył się życiowy limit na chujowe sytuacje. Fakt faktem, każdy uznawał chujowe sytuacje za coś innego, niemniej, Jassper miał na myśli te konkretnie beznadziejne i dobijające. Inna sprawa, że ludzi, którzy faktycznie mieli paskudne życie wcale nie było tak wiele. Z jednej strony to lepiej. Ostatecznie, blondyn nie był człowiekiem, który życzył wszystkim beznadziejnego życia tak o, na wstępie. Niemniej, nigdy specjalnie nie umiał dogadać się z normalnymi, spokojnymi ludźmi nie doświadczonymi przez los. Ich pojęcie spokoju, bólu, przerażenia, miłości....Wszystko to było jakby naiwne i dziecinne, nieprzygotowane na wszelkie możliwe koleje losu, a co za tym idzie, irytujące. Dlatego też blondyn cieszył się w duchu, że trafił na człowieka, który ma podobnie spaprane podejście do życia, co on sam. Pozwalało to na odrobinę zrozumienia, a co za tym idzie, szanse na bliższe stosunki. Ostatecznie, Jassper nie musiał się specjalnie przejmować tym, co robił i mówił w towarzystwie Wulfa. Śmiesznym trafem miał wrażenie, że co się nie stanie, czerwonowłosy to zrozumie. A przynajmniej będzie próbował.
-Kurrsesko ważne.-Powiedział i zamilkł, słysząc kolejne pytanie. Pytanie, które obudziło w nim stare, dawno odrzucone emocje.Chłopak poczuł nagle jak na jego ramiona i klatkę piersiową opada ogromny głaz, który zmusza go do zgarbienia się i pochylenia głowy. Jassper skulił się nieco i zamknął oczy, biorąc kilka wdechów. Czuł już jednak, że na nic się to zda. Dlatego też sięgnął po paczkę i bez słowa wyciągnął rękę w stronę Wulfa,a gdy ten podał mu ognia, zapalił, zaciągając się mocno. Czekał jeszcze chwile, starając się odgonić tysiące obrazów, które latały mu przed oczami niby ogromne szpile wbijając się w serce. W końcu odetchnął ciężej i przełknął ślinę, spoglądając w bok. -Nie żyje.-Bąknął i popatrzył na swojego rozmówcę z paskudnym uśmiechem wymalowanym na zaciśniętych wargach.-Daj mi tę butelkę, kurwa mać.- Dorzucił zaraz i wyciągnął mu butelkę z ręki, upijając z niej raz i drugi. Musiał się napić. Zapomnień. Pozbyć się tych cholernych obrazów. Kiedy skończył pić odetchnął znów i zaciągnął się znów papierosem i wypuścił dym w górę.
-Czas zsmieniccś temat. Upasstrzyszyłeś już kogośscsś w ższkole? Jakieś panienki, coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Sob Paź 17, 2015 7:49 pm

-Tesz racja.-powiedział śmiejąc się.
Przecież nie ma czegoś takiego jak limit dobrych czy złych sytuacji. Przeważnie jest ich po równo przez całe życie, ale w różnych ilościach w danym momencie. Nie ma osoby, która nigdy nie doświadczy czegoś smutnego, ale jest różnica w rodzaju, skali jaką osiąga dane doświadczenie. Wulf jakoś nie zwracał uwagi na to czy przydarzyło się coś złego. Przywykł do tego na tyle, że stało się to jego codziennością, ale nie oznacza to tego iż nie przytrafia się nic dobrego. Z resztą dzisiejszy dzień, a raczej jego końcówka, najlepiej to pokazuje. Taka mała rzecz mogłoby się wydawać, a dla złotookiego znaczyło tak wiele, że cieszył się jak dziecko z zaistniałej sytuacji.
Widząc reakcję Jasspera na zadane pytanie, chciał coś powiedzieć albo zrobić, ale nie wiedział co. Nie spodziewał się, że coś złego mogło się stać z przyjacielem blondyna. W głowie na początku jedynym pomysłem było to, że musieli się rozstać bo Jassper wyjeżdżał do Shibusen. W kwestii rozstania się nie pomylił, ale było to o wiele bardziej brutalne rozstanie, jak się okazało. Kolejne słowa blondyna dość zaskoczyły Wulfstana. "Nie żyje" te słowa odbiły mu się echem w głowie. Przypomniał sobie o Beo. Znowu to samo. Jedno z niewielu wspomnień  przyjacielu, a zarazem ostatnie. Był nim moment kiedy Wulf zobaczył martwego przyjaciela leżącego na ziemi, a dookoła niego była krew. Potem było jej tylko więcej. Kiedy wspomnie tamtego dnia wraca, Wulf widzi je dokładnie, każdy najmniejszy pierdolony szczegół, nawet zapach krwi zaczyna rozprzestrzeniać się w jego nozdrzach.
Kiedy Jassper zabrał butelkę Wulfstan nawet nie zareagował. Było to spowodowane jeszcze chwilowym zawieszeniem w "tamtym dniu". Kiedy już owe wspomnienie wracało, całkowicie paraliżowało chłopaka. Odzyskiwał panowanie nad sobą dopiero kiedy retrospekcja się kończyła.
Ocknął się chwile po usłyszeniu pytania. Chwile siedział patrząc się na blondyna i próbował zebrać myśli.
-Nie, nie mam nikogo na oku.-powiedział przypominając sobie treść pytania-Raaszej w miejscach dzie siedzę na pszerwach nie ma luzi, a jak jusz to po zobaszeniu mie uciekają, więc nie.-odpowiedział z dość dziwnym wyrazem twarzy, ale był on spowodowany zapachem krwii, który jeszcze został mu w nozdrzach po wspominkach-Jak na razie jedynymi osobami ze szkoły z jakimi gadałem jesteś ty i Rennevy.-dodał po chwili-A ty? Przykuł ktoś tfojom uwage?-zapytał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   Czw Paź 29, 2015 4:02 pm

Chłopak zaciągnął się papierosem i odstawił butelkę, zastanawiając nad czymś. Zasadniczo, nie miał nikogo na oku. Może to przez to, że nie znał większości ludzi, może przez to, że nie zobaczył nikogo w swoim typie. Dodatkowo, w jego głowie wciąż siedział obraz jego byłego, przez co wiązanie się z ludźmi wydawało mu się z lekka abstrakcyjne. Dlatego też nie mieszał sie w wielkie romanse i inne cholery. Jasne, przespać sie z kimś mógł bez żadnego "ale", byleby tylko mieć pewność, że delikwent czy delikwentka nie zadzwoni dnia następnego z pretensjami i pytaniami, gdzie blondyn właściwie jest i dlaczego wyszedł nad ranem. Jakby na to nie spojrzeć, niewielu ludzi na planecie doceniali korzyści płynące z takiego układu, uznając, że monogamia i wiązanie się na amen jest jedyną słuszną drogą życia. Jassper co prawda też tak kiedyś uważał, ale w pewnym momencie, po stracie Christopha, jakoś mu przeszło.
-O jednooom sie potknolem chyba kiedyssssrzsz jak szchedłem. Aaale to tyle chyba....-Uznał, marszcząc czoło.-troochę Lipa....jesteśmy odludki chyba...-Zaśmiał się lekko, wypuszczając dym w górę. -Liiipa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój z numerem 28   

Powrót do góry Go down
 
Pokój z numerem 28
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik męski-