IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 28

PisanieTemat: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Nie Wrz 27, 2015 7:35 pm

Asmodeusz czeka w tym momencie przy placówce Shibusen niedaleko dziedzińca. W dniu dzisiejszym zaplanował uczniom lekcję sprawności fizycznej, żeby byli w przyszłości zwinni i spostrzegawczy w przyszłości podczas walk. Pomyślał on w końcu trzeba sprawdzić jaką mają teraz kondycję, niestety ale to ciężka praca bo musi włożyć dużo wysiłku, żeby im wytłumaczyć zagadnienia i ćwiczyć ich do perfekcji. Nauczyciel w tej chwili podszedł do boiska czekając na swoich uczniów. Nie przepadał za spóźnialiskimi ale każdemu przecież zdarza się, ale lepiej nie za często dlatego lubi punktualnych uczniów i wspomniał o której mają być w danym miejscu. Asmo w dzisiejszym dniu odziwo miał dobry humor nie miał nawet zamiaru psuć. W tej chwili postanowił sprawdzić program zajęć w dzisiejszym dzienniku specjalnym. Później młodzieniec odetchnął na chwilę patrząc na zegarek i później na drogę patrząc czy uczniowie w końcu idą do w kierunku boiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Nie Wrz 27, 2015 10:29 pm

Rhoshan bardzo lubił zajęcia ze sprawności fizycznej, jednak paradoksalnie też za nimi nie przepadał. Lubił je ze względu na to, że przypominają mu o dojo, w którym żył przez większość swojego ziemskiego żywota. Gdzie to został przygarnięty przecież przez tamtejszego mistrza i gdzie uczył się sztuk walki, a raczej chłonął je jak gąbka ze względu na swoje naturalne predyspozycje do imitowania wszystkiego co widzi. Pamiętał tą mordęgę, kiedy to mistrz kazał mu każdego ranka biegać po 10 kilometrów tak na rozgrzewkę przed ćwiczeniami. Podczas ćwiczeń człowiek czuje się fajnie, pracują mięśnie i są te no… endorfiny, które sprawiają że zachowuje się jak na haju i cieszy jak głupi do sera. Czemu pomimo tych plusów Rhoshan nie lubił zajęć? Bo wiedział, że to godzina potencjalnej drzemki pod drzewem wycięta z życia władającego. Na szczęście opracował system, dzięki któremu może zoptymalizować ilość drzemek względem ilości wysiłku. Na zajęciach, gdzie wystarczy coś przeczytać drzemał i do poduszki czytał dany dział, a na zajęciach praktycznych takich jak te był aktywny. Bardzo dobry system, który pewnie praktykuje każdy student, który woli mieć troszkę wolnego i czasu by poleniuchować. Białowłosy jednak nie był skrajnym leniem, w końcu miał pracę, musiał gotować dla Rill i dla siebie. Znaczy nie musiał, ale że jest dobroduszną kluchą to dał się wykorzystywać pod tym względem, dlatego poniekąd musiał. W każdym razie władający średnio szczęśliwy, że musiał przerwać swoją drzemkę pod drzewkiem, gdzie słoneczko przyjemnie prażyło jego skórę i w ogóle było och i ach, pomaszerował w stronę miejsca odbywania się zajęć. Nie musiał się nawet zbytnio przebierać, gdyż jego cały strój był przygotowany właśnie pod treningi. Nie krępował ruchów, ani tym bardziej nigdzie nie uwierał. Był lekki, a zarazem gdzie było to potrzebne przywierał. W skrócie typowa tunika, czarne spodnie jak również para rękawiczek i butów. Co do fryzury to zwyczajowo w nieładzie, jakby piorun zdzielił go po głowie. Ale to tylko kolejna przegrana batalia grzebienia z jego dzikimi włosami, które mają swój własny rozum i nie akceptują czesania. Pomimo swojego zachowania nieco podchodzącego pod leserstwo to nadal był grzecznym chłopcem (aż czasami za grzecznym w niektórych aspektach) i przychodził równo z dzwonkiem. Nie był żadnym lizusem, ale wiedział że tak trzeba bo tak jest w regulaminie szkoły i jeśli będzie niegrzeczny to dadzą mu karę i nie będzie mógł spać w spokoju.
Wchodząc na boisko machnął na powitanie Asmodeuszowi. Panu, który to zastąpił zaginioną Ashling. Na szczęście Rhoshan tejże nauczycielki nie kojarzył, bo później znalazł się w szkole i nie miał okazji z nią mieć lekcji, a plotek nie słuchał, bo one zawsze są czymś co jest zbudowane na imaginacji ludzkiej chociaż mają też ziarenko prawdy. Dyrektora na pewno nie widział i to, że zaginął nie ulegało wątpliwości. Chociaż z drugiej strony… co jeśli poszedł pod jakieś drzewo i usnął, a tamci go szukają by przerwać mu drzemkę? To byłoby doprawdy karygodne, w końcu dyrektor jak sama funkcja wskazuje jest na pewno zajętym człowiekiem… bogiem? No w każdym razie powinien być naprawdę zajęty i jemu też należy się kilka godzin… dni… tygodni drzemki. Rhoshan ziewnął przeciągle, zasłaniając przy tym ręką usta. Tak, ta myśl o drzemce wywołała u niego stan taki, że sam by się położył i zdrzemnął. A gdyby się zerwać z zajęć? Nie, już na to za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 23/09/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Pon Wrz 28, 2015 12:41 am

W zwyczajnych szkołach Aaron rzadko pojawiał się na jakichkolwiek lekcjach, a w szczególności na zajęciach sportowych. Nie chodzi oczywiście o to,że jest jakąś ciapą, czy coś, ale wiecznie go z nich wyrzucano. Zazwyczaj tuż po tym jak wybijał zęby jakiemuś idiocie który odważył się zabrać mu piłkę, lub strzelić gola. Poza tym chłopak dużo bardziej wolał sam pracować nad własną tężyzną w siłowni, a nie biegając jak debil za jakąś piłką. Strasznie go to nudziło.  Tak też przed wyjściem z domu dług zastanawiał się, czy pojawić się na zajęciach, ale po przemyśleniu sprawy doszedł do wniosku, że w końcu szkolą ich do walki, więc nie powinno być problemu. Szybko obmył zaspaną, nieprzyzwyczajoną do rannego wstawania twarz, związał włosy w kitkę i ubrał odpowiedni strój w postaci za małego o jeden rozmiar, białego podkoszulka który miał opinać jego mięśnie i dokładnie je pokazywać, a nadmienić trzeba, że swoje zadanie spełniał idealnie i szarych dresowych spodni, tym razem całkowicie luźnych. Powolnym krokiem udał się na szkolne boisko. Szczerze mówiąc myślał, że będzie ostatni. Ku jego zaskoczeniu na placu stał tylko nauczyciel i jeden chłopak którego nawiasem mówiąc nawet nie kojarzył. Może przez słabą pamięć do twarzy, a może rzeczywiście go nigdy nie spotkał.
-Dobry.-Powiedział do Asmodeusza i lekko kiwnął głową, nie nawykł okazywania szacunku nauczycielom, ale po raz kolejny, ta szkoła była inna niż wszystkie i tutaj prawdopodobnie wszyscy nauczyciele mogli by go zabić bez zbędnego wysiłku, więc dzięki niewielkiej, acz przydatnej liczbie szarych komórek doszedł do wniosku, że nie warto być nieuprzejmym. Teraz spojrzał na nieznajomego i zanim cokolwiek powiedział dokładnie zlustrował go wzrokiem.
-Summers.-Po chwili milczenia przedstawił się, zresztą jak zawsze tylko z nazwiska. Ot głupi nawyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Pon Wrz 28, 2015 8:32 pm

Normalnie pewnie próbowałaby się wymigać i od tej lekcji, ale jednak przydałoby się mieć kilka obecności. Wisząc na gałęzi od drzewa, wyciągnęła telefon i spojrzała, która jest godzina – Cholera~aaa! – bang, spadła z wrażenia. Obcierając obolały tyłek podniosła się i ruszyła na miejsce, gdzie miała odbyć się lekcja. Co jakieś 10 kroków musiała sobie ziewnąć, ta godzina była ciągle za wczesna dla niej – Pewnie dostanę opierdziel, bo się spóźnię albo już jestem uważana za nieobecną… Może ktoś powie, że się spó- Nie, przecież praktycznie nikt nie kojarzy mnie z zajęć, na których mnie nie ma. – wzdychając lekko, przyśpieszyła bieg, aby chociaż udawać, że się odrobinę przejmuje. Najchętniej jednak poszłaby jakąś okrężną drogą, powiedziała, że się zgubiła albo została napadnięta, ale… Chyba nikt już nie uwierzyłby w takie kity, które kiedyś działały – Tęsknie za normalną szkołą! – wykrzyczała sama do siebie, nie zważając na ludzi, którzy ją otoczyli.
Nagle przed jej oczyma ukazał się widok boiska i tylko dwóch chłopaków – Dobra moja, nie ma jeszcze nauczyciela! – pokrzepiła się w myślach, nie widząc Asmodeusza. Jednakże po kilku krokach myśl o byciu niespóźnioną znikła tak szybko, jak ona z gałęzi. Szybko odwróciła się na pięcie i zakryła twarz dłońmi, aby uciszyć falę przekleństw na jej sytuację.
Kilka wiązanek później odwróciła się ponownie i podeszła powoli – Waa~ Przepraszam za spóźnienie. – przeprosiła, drapiąc się po głowie i unikając kontaktu wzrokowego. Kto wie, co ten szarl… nauczyciel potrafiłby wyczytać z jej oczu – Hej, jestem Uko. – wypada się chyba przedstawić kolegom, których kompletnie nie kojarzy nawet z twarzy, ale kulturę musi trzymać. Zderzaki z przodu zobowiązują do tego
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 28/08/2015
Wiek : 24
Skąd : Himitsu~~

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Wto Wrz 29, 2015 1:20 pm

Shirai szedł na zajęcia spacerowym krokiem, wiedział bowiem, że ma jeszcze sporo czasu do zajęć. Generalnie wolał ćwiczyć w samotności, lub ze swym dawnym druhem z młodzieńczych lat, ale zapisał się do Shibusen i wraz z przyszłymi przywilejami, doszły obowiązki takie jak uczęszczanie na zajęcia. Tak, czy inaczej z jakiegoś powodu, przypomniał mu się incydent z ostatniego wieczoru, kiedy to wraz z Mią wpadł przez swe zachowanie w kłopoty. Co prawda wyszło im to na dobre, lecz nikt nie lubi być atakowany przez bandę uzbrojonych po zęby, ulicznych zbirów. W każdym razie... Skoro był sam ranek, było jeszcze trochę chłodnawo, jednakże taka temperatura była idealna do ćwiczeń. Poranny orzeźwiający wiatr i delikatnie grzejące w wybranych miejscach, promienie słoneczne sprawiały, że chciało się żyć. W drodze do boiska Shirai nie dość, że zgubił Mie, to jeszcze nie widział swojej drugiej broni, Saruicchiego. Czy naprawdę bronie sądzą, że lekcje są im zbędne? Przecież nawet wychowanie fizyczne jest ważne. Owszem rezonans dusz i inne tego typu sprawy są ważne, ale bez siły i sprawności fizycznej na nic się nie zdadzą. Tak czy inaczej Munakata ruszył w stronę boiska szkolnego, gdzie widział cztery osoby. Zdziwił się, że nie jest pierwszy, lecz nie czuł się z tego powodu zawiedziony, wręcz przeciwnie. Cieszyło go to, że inni też zdają sobie sprawę z tego co jest naprawdę ważne, a co można pominąć, lub odłożyć na bok. Tak więc, gdy granatowowłosy doszedł do boiska, stanął w miejscu i zlustrował po kolei wszystkie osoby. Ku jego zdziwieniu jedną z nich znał bardzo dobrze, aż za dobrze. Podszedł wolnym krokiem do perłowo-biało-różowych włosów znajdujących się na głowie tylko jednej osoby.
- A... Asmo to ty? – Zapytał niepewnym tonem. Przed oczami przeleciało mu tysiące jak nie miliony wspomnień z osobą o tym imieniu. To właśnie z nim trenował za młodu a teraz ich ścieżki miały po raz kolejny zejść się ze sobą, tudzież skrzyżować. Magia tej chwili była naprawdę niesamowita, lecz Shirai w miarę szybko postanowił się otrząsnąć.
- Ekhem... wybaczcie mój brak kultury. Witam wszystkich. – Dodał spokojnym tonem, nadal wpatrując się w osobę stojącą naprzeciw niego, jednocześnie wyczekując jej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t638-shirai#3638

avatar
Uczeń NOT
Posty : 14
Data dołączenia : 28/08/2015
Wiek : 23
Skąd : Na pewno nie z Sosnowca

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Wto Wrz 29, 2015 3:09 pm

Dziewczyna siedziała na murku gdzieś niedaleko centrum w jednej z uliczek i popijała sobie powoli sok pomarańczowy. Rozmyślała nad dzisiejsza lekcją do której praktycznie przymusił ją Shirai. Co on sobie wyobraża?! Nie będzie jej rozkazywał, ale z drugiej strony oberwie się jej jak będzie tak olewała szkołę. Shinigami-sama w końcu się wkurzy, nie wywali ją ze szkoły, o nie on ją z miejsca zlikwiduje. Była jedną z najbardziej buntowniczych broni, które lubiły uprzykrzać wszystkim życie i dostała warunek, albo znajduje sobie mistrza, albo likwidacja. Cóż, wolała jeszcze pożyć na tym świecie więc wybrała znalezienie mistrza i trafiła na tego leszcza Shiraia. Mimo iż czasem doprowadzał ją do szewskiej pasji musiała jakoś to wytrzymywać i w ostateczności zdecydowała, że pójdzie na tą lekcję. Dokończyła swój sok pomarańczowy i wywaliła opakowanie gdzieś za siebie. Nie będzie szukała kosza, nie chce jej się i nie ma na to czasu. Zeskoczyła zgrabnie z murka i ruszyła wolnym krokiem w kierunku wyznaczonego miejsca czyli boiska szkolnego. Jak zwykle miała na sobie swój ulubiony strój (patrz profil). Nie zastanawiała się nad tym czy jest spóźniona czy nie, ona nigdy niczym się nie przejmowała. Już powoli zbliżała się do boiska i z daleka osoby zebrane mogły widzieć burzę krwisto-czerwonych włosów, tak jednak nie zwracała na nich najmniejszej uwagi. Kiedy już łaskawie podeszła tylko przeleciała wzrokiem po obecnych i zatrzymała się na Shiraiu.
- Zapłacisz za to... - burknęła w jego kierunku po czym już swoim zwykłym znudzonym tonem powiedziała - Yo, Mia -zwięźle krótko i na temat, nic dodać, nic ująć. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t635-mia-jestem-3

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Wto Wrz 29, 2015 3:37 pm

Asmodeusz rozglądał się cały czas na teren boiska patrząc co przygotował dla swoich uczniów. Dużo czasu miał dlatego nie śpieszyło mu się zbytnio, żeby być sadystą dzisiaj. Możliwe że nie będzie aż tak ich męczyć, kto tam wie. Patrząc na wykaz uczniów zauważył że więcej uczniów jest władających niż broni, bo jedynie w grupie jest magiczna broń o imieniu Mia, za dużo o niej słyszał w szkole jaka to buntownicza dziewczyna dlatego nie będzie raczej miał żadnych trudności, a jeśli tak to okaże się. Ze spokojem spojrzał widząc osoby, zaczynali się zbliżać. Gdy usłyszał przywitanie od ucznia, który chociaż on sam był punktualny odezwał się:
- Dzień Dobry - odpowiedział do niego. Wtedy zauważył, że więcej osób zaczyna zbierać się, oraz tak dziewczyna, która zaczęła biec prawie jak burza normalnie go to rozbawiło, ale co poradzić dzisiaj mu humor dopisywał najwyraźniej.
- Witajcie moi drodzy - odpowiedział do kolejnych uczniów, wtedy zauważył podobnego młodzieńca z dawnych lat gdzie trenowali razem swoje sztuki walki. Wtedy jak zbliżył się na daną odległość usłyszał znajomy głos i wtedy odpowiedział:
- Tak to ja, mój druhu, kope lat Shirai - dodał z zadowoleniem, ciesząc się widząc jego całego i zdrowego w dodatku co za niespodzianka, zeszli przedtem, a teraz spotykają się w takim zaskakującym momencie. Zaśmiał się oczywiście lekko. No cóż zobaczy jego umiejętności czy zrobił faktycznie postępy w swoim życiu. Wtedy zobaczył kolejnego ucznia, który przedstawił się to jedynie kiwnął głową. Asmo czekał cały czas na jedną osobę bo nie będzie dwa razy mówić swojej godności wtedy wkurzy się i zacznie być nerwowy, a po co im to do szczęścia. W sytuacji jak zaczynał gwiazdek swój na szyję zakładać, żeby mieć go przy sobie, zauważył ostatnią uczennicę o krwistych kolorach włosów. Otóż to przyszła butowniczka w Shibusen, no zobaczymy czy tutaj będzie taka buntownicza jeśli da jej popalić. Odetchnął poprawiając kosmyk włosów, które wpadały do oczu, nie przejmował się zbytnio czy uczniom będzie zimno czy nie, ale mają ćwiczyć żeby nie być słabi podczas swoich walk.
- Dobrze, widzę że wszyscy są na boisku, zbiórka w jednym rządku proszę - powiedział tonem donośnym do uczniów, przedtem użył gwizdka ostrzegawczego, że to nie zabawa tylko trening i lekcja sprawności fizycznej. Nauczyciel posiadał poważną minę i zatem przemówił do nich:
- Witam wszystkich na lekcji sprawności fizycznej, od dzisiaj ja będę was uczył jako wasz nowy nauczyciel, za pewne wiecie, że była nauczycielka o godności Ashling jest zaginiona oraz
liczę na współpracę zespołową -
dodał mówiąc, zachowując swoją tonację głosu i na końcu zdania przedstawił się - Jestem Asmodeusz Settan Miyazawa - odpowiedział do nich zmieniając ton głosu, na trochę milszy. Spojrzał się raz na swoich uczniów sprawdzając listę zaznaczając jedynie znaczkiem ich obecność.
- Dobrze pierwszym trening waszym będzie 8 okrążeń wokół tego terenu - odpowiedział do nich, nie będzie oczywiście bezczynnie siedzieć i gapi, a będzie sprawdzać mierzyć ich stoperem, nie ma tak łatwo mogą uważać go za tyrana, ale to dla dobra swoich uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Sro Wrz 30, 2015 6:16 pm

Powoli boisko zaczęło się zapełniać. Pojawił się blondyn, któremu nie patrzyło dobrze z oczu. Nie to, żeby Rhoshan oceniał po pozorach, bo przecież to może być bardzo dobry człowiek tylko ma jakąś wadę genetyczną związaną z ułożeniem oczu przez co wydaje się nieprzychylny. Osobnik przedstawił się jako Summers. Dalej była blondynka, która chyba próbowała się skradać jak jakiś ninja. Niby nie była aż tak spóźniona, więc białowłosy nie wiedział czemu tak gęsto się tłumaczy, aczkolwiek może lubi. Może jest perfekcjonistką, która chce być na czas, ale teraz jej nie wyszło? Spóźnialska nazywała się Uko. Kolejną osobą był najwyraźniej jakiś znajomy nauczyciela, gdyż użył naprawdę spoufalonego zwrotu wobec osoby wyżej czyli nauczyciela. Chłopak przez wrodzoną grzeczność nie wyobrażał sobie jak tak można do kogoś starszego, ba kogoś wyżej w hierarchii szkoły powiedzieć. Na szczęście się zrehabilitował, jednak ten się nie przedstawił. Tak jak Rhoshan, chociaż może powody miał zupełnie inne niż białowłosy roztrzepaniec. Do towarzystwa dołączyła jeszcze czerwonowłosa kobieta, której ewidentnie nie uśmiechało się przebywanie na zajęciach. Dzieciak postanowił nie dolewać oliwy do ognia i nie wtryniać się między wódkę, a zakąskę… jak to mówią w pewnym kraju Europy Środkowej. Zresztą miała jakiś romans do tego, który się również nie przedstawił, a ona nazywała się Mia. Wniosek? 2 z 5 uczniów się nie przedstawiła, za to miała wiedzę o imionach tudzież nazwiskach pozostałej trójki oraz nauczyciela.
Rhoshan nauczony dyscypliną w dojo, zaczął się rozgrzewać. Zajmując się stawami skokowymi i jednocześnie słuchając nauczyciela. Po chwili jednak przestał, bo może mógł to uznać za ignorowanie jego osobistości, dlatego stanął na linii boiska. Nauczyciel za to zdradził imię brakującego ogniwa, więc wszystko wróciło chyba do normy. Rhoshan był niezauważony jak zwykle i raczej mało kto go kojarzył. Nie to, żeby kogoś kto śpi gdzieś w kącie na zajęciach kojarzono aż tak dobrze oraz kogoś kto ewidentnie się chowa przed ludźmi. Chłopak ustawił się tak jak mu polecono. Niezależnie od ustawienia starał się być na początku, by w razie biegu nikt nie narzekał że ich spowalnia czy coś w ten deseń.
Tak… Pani Ashling. Nie to, żeby miał z nią jakiekolwiek zajęcia, które by pamiętał, ale na pewno była bardzo dobrą nauczycielką i strata jaką otrzymało Shibusen na pewno jest wielka. W końcu każdy nauczyciel jest chyba na wagę złota. Rhoshan bez słowa, jak to on czekał na polecenia nauczyciela. Nie był raczej z tych co sami podejmują inicjatywę, tym bardziej nigdy nie nadawałby się na lidera grupy. Bardziej na pomagiera, jęczybułę o podpisanie papierka, w skrócie sekretarza i kogoś kto nie musi się za bardzo angażować, a słucha rozkazów kogoś wyżej. Zależnie w którą stronę kolejka się obróci to albo białowłosy będzie biegł pierwszy albo ostatni, jednak niezależnie od tego jaki będzie wynik to biegł starając się porządnie rozgrzać. Skorzystał z tego, że mają zrobić okrążeni 8, dlatego rozgrzewał sobie stawy dłoni oraz barków przez dwa pierwsze okrążenia. Proste ćwiczenia, takie jakie ma się w szkołach, a dalej przyśpieszał by potem zwolnić. Krótkie sprinty, by przystosować ciało do intensywniejszego wysiłku fizycznego. Ostatnie dwa biegł sprintem, widać było że konus szybko przebiera tymi nóżkami, ale czego się nie robi dla uniknięcia walki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 23/09/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Czw Paź 01, 2015 4:36 pm

Na boisku z czasem zaczęli zjawiać się inni uczestnicy zajęć. Im było ich więcej, tym bardziej Aaron uświadamiał sobie jak bardzo jego nowa szkoła jest dziwna. Najpierw nadpobudliwa blondynka z japońskim, lub inny orientalnym imieniem. Była ładna na tyle, że na chwile zwróciła uwagę Summers, ale postanowił nie folgować męskim instynktom i odwrócił wzrok. Następny był dziwny chłopak który spoufalał się z nauczycielem. Gdyby to nie było wychowanie fizyczne, a blondyn nie miał gdzieś jakie oceny dostaje mógłby podejrzewać nauczyciela o jakąś faworyzacje, ale, że miał to nic nie powiedział, a nawet nie pomyślał. Jako ostatnia zjawiła się dziewczyna z włosami koloru szkarłatu, o której nie mógł powiedzieć w sumie nic, oprócz tego, ten który przyszedł przed nią nieźle zalazł jej za skórę. Aaron jeszcze raz przeleciał wzrokiem po wszystkich zebranych i uświadomił sobie, że w Shibusenie nie ma chyba nikogo normalnego. Nic już więcej nie myśląc Summers pokornie wykonał polecenie nauczyciela i stanął w rzędzie. Na jego ustach pojawił się brzydki grymas, który można było uznać za uśmiech. Wywołała go myśl jak patrzyliby się na nich ludzie spoza Death City. Bardziej przypominali cyrkową trupę, niż uczniów. Profesor przedstawił się i wyjaśnił całą sytuacje. Aaron nie uczyła nigdy ta zaginiona nauczycielka, to też nawet nie za bardzo się tym przejął. Oczywiście udowadniało to coraz bardziej, że dzieją się tu strasznie dziwne rzeczy. Po chwili okazało się, że ich dzisiejszym ćwiczeniem ma być bieganie. To, że kazał im od razu robić okrążenia, bez żadnej rozgrzewki, czy przygotowania trochę go zaskoczyło. Zrozumiał czemu białowłosy zaczął rozgrzewać się sam. Zresztą teraz i tak było to już nieważne, nie było czasu na przygotowanie to nie. Przed walką też nie będą się najpierw rozgrzewać. Chłopak wystartował. Nigdy nie był mistrzem biegów, ale nie był też jakąś niedorajdą i pewne niedostatki w szybkości nadrabiał wytrzymałością. To, że okrążeń było aż osiem dawało mu dość spore szanse na zajęcie jakiejś wyższej pozycji na mecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Czw Paź 01, 2015 5:49 pm

Ostatecznie nie była ostatnią osobą, bo po niej przyszły jeszcze dwie. Chłopak o ciemnych, granatowych włosach wydawał się całkiem przyjazny na pierwszy rzut oka, ba! Widać było, że zna się dosyć dobrze z nauczyciele, ale… Szkarłatna dziewczyna nie wydawała się jej zbyt przyjazna i na sam jej widok Uko przeszły ciarki. Jednakże trzeba było jakoś przetrwać tę lekcję i dać z siebie, chociaż raz wszystko. Może później wróci do swojego drzewa i pośpi trochę? A może po prostu będzie się szlajać jak najdalej od Shibusen?
Na słowa Asmodeusza stanęła w rzędzie wraz z resztą, słuchając co ma jeszcze do powiedzenia nauczyciel. Ashling… Ashling… Nie kojarzyła tego imienia nawet i nie wiedziała jeszcze o takiej plocie! Jakoś chyba ludzie woleli o tym nie mówić albo po prostu ona ich nie słyszała. Niezależnie od tego, +10 szacunku dla Asmodeusza za powiedzenie jej takiej informacji. Widząc jak białowłosy się rozgrzewa, przelustrowała go wzrokiem. Próbowała oszacować, czy jest on tylko takim karzełkiem czy dzieckiem – Może tak naprawdę ma ponad 20 lat?! – pomyślała podekscytowana, próbując go rozgryźć. Będzie miała nową plotę z jego pomocą, a nowoprzybyli połkną ją jak… Jak… Jak ryba przynętę? Coś takiego było. Po chwili jednak oderwała wzrok, aby przygotować się do biegu. Właściwie to nie bawiła się w żadne rozgrzewki, a jedynie sprawdziła, czy ma zapięte spodenki. Niedługo po tym ruszyła zaraz za białowłosym, pochylając się nieco do przodu i z każdym krokiem przyspieszając. Dla niej 8 okrążeń to było praktycznie tyle, co nic, jednak postanowiła zaoszczędzić trochę siły na resztę zajęć, więc biegła nieco wolniej niż normalnie. Wiatr, który muskał jej włosy oraz skórę, był iście orzeźwiający, pomagając jej się nieco wybudzić. Czy była po tym zadowolona? Oczywiście! Kto by się nie cieszył z możliwości biegania do woli i ścigania się z wiatrem? Nawet pojawił się uśmiech na jej buźce.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 28/08/2015
Wiek : 24
Skąd : Himitsu~~

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Pią Paź 02, 2015 2:14 pm

Shirai przez dłuższy czas nie mógł uwierzyć, że naprawdę spotkał Asmodeusza. Stał w bezruchu dłuższy czas, lecz z letargu wybudził go głos zdenerwowanej Mii. Wiedział, że ma lekko przechlapane, ale w sumie nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Tak, więc wysłuchał słów starego przyjaciela, po czym uśmiechnął się i grzecznie stanął w rządku. W tym momencie w zasadzie tak naprawdę przyjrzał się tym, których nie znał. Niskiego wzrostu, białowłosy chłopak, który się rozgrzewał od samego początku, wydawał się być bardzo wysportowany, choć niepozorny. Następnie jego uwagę przykuł blondyn o jakby stalowych oczach. Uwagę Shiraia przyciągały jego długie, blond rzęsy. Nie żeby go jakoś pociągały, jednakże, były czymś specyficznym i przyciągającym uwagę, o ile ktokolwiek poza nim, by się w nie wpatrywał. Ostatni, nieznana osobą była blondynka o wielkich, niebieskich oczach. Przypominała mu typową cheerleaderkę, ale skoro tu była to zdecydowanie nie była tak bezbronna, jakby się mogło wydawać. Rozmyślania Munakaty zostały jednak przerwane przez wspominkę na temat jakiejś nauczycielki, Ashling. Sam w życiu nie miał z nią do czynienia, więc nie mógł za wiele powiedzieć na jej temat, aczkolwiek skoro jej nie ma a jest Asmo, to coś musiało być na rzeczy. Wzrok chłopaka powoli podniósł się, ponieważ ten usłyszał jakby sporo kroków naraz. Jego oczom ukazali się uczestnicy zajęć biegnący w okół boiska, więc młodzieniec ruszył za nimi. Początkowo biegł jedynie truchtem, by rozgrzać mięśnie, jednakże z czasem zaczął przyśpieszać, jednak nie za bardzo, ponieważ nie był to żaden wyścig, a prawdziwe ćwiczenia miały się zacząć dopiero po zrobieniu ośmiu okrążeń. Shirai uwielbiał takie dni jak ten. Poznawał nowych ludzi, mógł obserwować ich zachowanie i cieszyć się tym, że ma kogo obserwować i z kim przebywać na zajęciach. Gdy już zakończył swój bieg, czekał na dalsze instrukcje, czy też polecenia od nauczyciela Asmodeusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t638-shirai#3638

avatar
Uczeń NOT
Posty : 14
Data dołączenia : 28/08/2015
Wiek : 23
Skąd : Na pewno nie z Sosnowca

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Pią Paź 02, 2015 5:10 pm

A to ci ciekawostka, Mia nie wiedziała, że Shirai zna nauczyciela, może dlatego, że nigdy ze sobą nie rozmawiali na tematy dotyczące ich samych. Cóż za prędko to nie nastąpi, ponieważ ona nie miała zamiaru opowiada o sobie, co go to obchodziło? Liczyło się to, że byli partnerami wyłącznie w walce, pod innym względem mógł się wypchać. Dziewczyna posłusznie, lecz niechętnie dołączyła do szeregu krzyżując ręce na piersiach i wyczekując wypowiedzi Asmo. Podczas całej tej gadki usłyszała o niejakiej nauczycielce Ashling, która była zaginiona. Nie znała jej tak jak i większości jak nie wszystkich nauczycieli w szkole. To nie było jej do szczęścia potrzebne, jedyne na co miała ochotę to wreszcie powalczyć, a tu jakieś pitu, pitu, pierdu, pierdu biegamy w kółeczko jak w przedszkolu, żenada...Ponieważ wcześniej jakoś nie przyjrzała się reszcie grupy, postanowiła popatrzeć kogo to też tutaj przywiało. Białowłosy chłopak, który bardzo się zaangażował i z wielką radością zaczął prowadzić małą rozgrzewkę. Popatrzyła w inną stronę na blondyna, który miał taką minę jakby ktoś mu podłożył pod nos schabowego, którego już to je 20 raz z rzędu i raczej nie zapowiada się na jakąkolwiek zmianę. Jedno musiała przyznać, miał ciekawą fryzurę. Kolejną osobą była niewysoka blondynka, która wyglądała na lekko nieogarniętą, ale jakże to zadowoloną. Musiała chyba wygrać na loterii bo zaciesz nie schodził jej z twarzy. No i oczywiście był Shirai, którego wyglądu nie skomentuje, gdyż było to zbędne, jak zwykle fujara jedna. Cóż, 8 okrążeń to nic, za czasów "swojej świetności" bardzo często uciekała nieraz przez pół miasta przed bandą wściekłych gości kiedy to przysporzyła im niemało problemów. Nie ważne, że kiedy ich gubiła to miała ochotę wypluć płuca i zwymiotować do najbliższego zaułka. Tak czy owak również włączyła się do biegu, truchtem, nie biegnąc jak na złamanie karku. Jeśli teraz pobiegnie szybko to potem będzie tylko gorzej, zawsze finiszuje się na końcu. Jej mina mówiła tylko jedno, kiedy ta lekcja wreszcie się skończy?! Nieważne, że dopiero się zaczęła. Nie lubiła być do niczego przymuszana, była wolną bronią, może nie dosłownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t635-mia-jestem-3

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Pią Paź 02, 2015 5:55 pm

Nauczyciel spojrzał się spokojnym wzrokiem na swoją grupę, widząc zazwyczaj poniektórych radość, że będą mogli w końcu rozruszać się, ale jak zauważył swojego przyjaciela to za równo odwzajemnił tym samym czyli uśmiechem. Poniektórzy faktycznie byli jakby niedospani albo tylko odnosił dziwne wrażenie oczywiście. Gdy wypowiedział tamtejsze słowa, nie zrobiło mu żadnego wrażenia, bo też tej Ashling
nie znał dlatego wolał powiedzieć kogo będzie ich uczył.
Wtedy po chwili zobaczył ostatnią minę Mia normalnie nie był specjalnie przejęty jak zareagowała. Po chwili spojrzał w niebo czy nie będzie przypadkiem padało ale jednak nie zanosi na to dzisiaj. Wzrok zwrócił w ich stronę patrząc na poczynania swojej grupy i powiedział:
- Dobrze, ruchy, ruchy - dodał do nich dając im motywację podczas okrążeń ich. No cóż chciał nie być aż takim bezlitosnym potworem, bo zazwyczaj niektórzy z zagranicy u niego byli tak spostrzegani dlatego wolał nie robić tutaj innym traumę życia. Uśmiechnął się do swoich uczniów i jak zauważył  że jego najlepszy przyjaciel skończył to był w szoku, no cóż widać te osiem kółek nie było dla niego nic trudnego. Spojrzał na białowłosego no cóż na początku optymizmem kwitł, tak samo Uko dlatego zdawał sobie sprawę, że faktycznie może lubią biegi żeby rozerwać się w końcu. Mógł faktycznie wcześniej rozgrzewkę zrobić wcześniej, przed bieganiem, ale zrobił tak żeby domyślili się że trzeba wpierw zrobić rozgrzewkę. Poniektórzy na żywca biegali bez tego, no cóż każdy ma swoje sposoby, ale byli pozostali którzy wiedzieli o tym. Zaczynał spoglądać na swoich uczniów, którzy biegali i poniektórzy zbliżali się do siódmego kółka. Dają dobrze sobie radę. Po chwili stał prosto jakby na baczność, ale rozluźnioną postawą ciała. Odetchnął po chwili czuć wilgotne powietrze, no to była faktycznie najlepsza pora na biegi i w dodatku jeszcze zanadrzu przygotował im żeby nie nudzili się bo to oczywiście nie koniec zajęć. Gdy zauważył, że niektóre dobiegły z 8 okrążeń i wróci widząc jak oddychają poniektórzy oraz trochę odpoczywają to im dał żeby odetchnęli chwilę.
- Dobrze spisaliście się moi drodzy - dodał po chwili chwaląc swoją grupę, w takim momencie on pomyślał przed chwilą o ich kondycji i wtedy przemówił - teraz proszę tędy tutaj macie bieżnię drugą gdzie przygotowano dla was tor przeszkód czyli skakanie przez płotki, a później będzie skakanie przez kozła, ale to już w sali gimnastycznej, która jest niedaleko nas - odparł i potem spojrzał się gdy skierował grupę w stronę znowu tej bieżni oraz powiedział wtedy:
- Teraz skupmy się na tym co mamy, oczywiście jeśli wam zdarzy przewrócić jeden płotek to bez obaw nie będę krzyczeć - dodał ze spokojnym i miłym głosem do swoich uczniów. Ma zamiar on być spokojny i dobrze uczuć, a nie na nich wydzierać się bo to nie o to chodzi, zawsze wolał psychologicznie podejść do każdego z ucznia. Miło pracuje się z poznanymi uczniami i miał nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Sob Paź 03, 2015 1:20 am

Rho jeszcze nie za bardzo przywykł do tego, że tak mało ludzi jest na zajęciach. W sumie gdyby zawodówka nie postawiła mu ostatnio ultimatum „będziesz chodził na zajęcia albo pakuj walizki” to i on pewnie teraz drzemałby pod drzewkiem śniąc snem pięknym o szarlotce swej cioci z okolic Groton. Nigdy nie miał okazji jej jeść, ale ponoć zawsze szarlotki cioć są najlepsze. No i teraz na dodatek miał ochotę na coś słodkiego, jednak nie mógł wyjść w trakcie zajęć do sklepu by coś sobie kupić. W Death City na szczęście prawo było normalne, bo ponoć w jakimś kraju europejskim ze szkół wycofano wszystkie rzeczy, które zawierały w sobie cukry proste, masło, nadmierną ilość soli no i w tym ciastka drożdżowe i inne ciastka. Zastanawiał się tylko jaki cel tego był skoro można sobie pójść do innego sklepu i kupić to przed zajęciami? Mniejsza o to, Rhoshan wykonywał swoją część rozgrzewki jak mu mówił kiedyś nauczyciel w dojo. Rozgrzać się porządnie, by potem nie naciągnąć sobie żadnego mięśnia. Faktycznie grupka wyglądała dosyć osobliwie, jednak białowłosemu to nie przeszkadzało. Był tolerancyjny, aż nawet za bardzo czasami bo przecież pewnie zacząłby pertraktować z wiedźmą zamiast ją zabić jak na ucznia Zawodówki Śmierci przystało. To nie jej wina, że jest wiedźmą a tym bardziej nie miał nic do odmiennych inaczej. Przecież nic nie mógł zrobić wilkołak na to, że był paskudnym wilkołakiem i pracował w szkolnej stołówce. Ale wracając do kółek i innych figur geometrycznych, chociaż boisko pewnie byłoby elipsą. To troszkę dziwne, ze wuefista każe biegać bez rozgrzewki, ale może liczył na to że uczniowie sami na to wpadną. W końcu nie byli w szkole specjalnej troski i nie mieli żółtych papierów… no dobra tego ostatniego Rhoshan na pewno nie wiedział, bo ktoś z grupy może i mógł takowe mieć. Dzieciak po prostu nie chciał się zmęczyć nadmiernie dlatego biegł miarowym tempem i na początku każdy mógłby go wyprzedzić dlatego, że wykonywał swoje ćwiczenia. Dopiero potem na ostatnich okrążeniach przyśpieszał bo to również była część rozgrzewki, kiedy już miał pewność że pozostałe stawy są rozgrzane. Był masażystą, wiedział co nieco o stawach. Ale rybak był z niego żaden. Chłopak zobaczył jak biegnie blond dziewczyna i troszkę miał nietęgą minę. Co ona chciała zrobić? Wjechać mu z czoła czy go staranować? Przecież w takiej pozycji najłatwiej nabawić się o jakieś skrzywienie kręgosłupa, a potem na starość będzie tak chodzić, jak taka litera L. Szybkości jej nie odmówił, aczkolwiek nie sądził, że tak powinno się biec podczas walki chociażby. Bardzo łatwo wtedy otrzymać od przeciwnika kopnięcie, które zachwieje równowagę i wtedy się leży. Sensei zawsze powtarzał „ten który upadnie, na 90% przegra pojedynek”. Rzecz biorąc i ujmując najprościej to Rhoshan w sumie przyjrzał się tym ludziom pobieżnie i naprawdę nie chciał wnikać w to jakie mają problemy i jaka historia się za tym ciągnie. Uważał, że każdy swojego trupa w szafie powinien trzymać. No cóż on miał ich aż 3 i do tego wolał nie wracać. Kit z tym, że miał wtedy 6 lat, ale zabójstwo to zabójstwo. Nawet w obronie własnej tego nie powinno się robić. Zresztą blondyn i czerwonowłosa nie wyglądali na przyjemnych typków. Raczej na takich typowych bandytów szkolnych jak pewna blond broń, której Rhoshan się bał bo raz go otaksowała złowrogim spojrzeniem.
Po skończonych kółkach Rhoshan stanął ze spuszczoną głową w dół oraz oddychał przez usta, by właściwie się dotlenić. Potem się wyprostował i otarł pot z czoła, by następnie posłuchać co do powiedzenia ma nauczyciel. Następny był bieg z przeszkodami. Liliput 155 cm wzrostu patrzył nieco sceptycznie na płotki, które mogły być o 1/3 niższe od niego. To tak jakby przeskakiwał kucającego samego siebie. Będzie musiał brać solidny rozbieg i wybijać się wcześniej metodą nożycową przeskakując te płotki. Niski wzrost i krótkie nogi jednak bywają problematyczne. Rhoshan wolał nie biec ostatni, bo wtedy na pewno ktoś zwróci na niego uwagę. Poczekał, poczekał aż blondynka zacznie skakać, a przy okazji sobie obserwował tych, którzy to robili przed nim. Jednak kiedy przyszła jego kolej… to była tragedia. Znaczy początek był dobry, bo parę płotków przeskoczył tylko że zabrakło mu prędkości wybicia się na jeden z końcowych. Zahaczył stopą i rąbnął o ziemię wraz z płotkiem. Białowłosy po chwili wstał i pomacał się po brodzie. Była cała, chociaż lekko starta, ale wstał i biegł dalej cały czerwony, gdyż właśnie narobił sobie masy wstydu. Tak, teraz będą plotkować o tym jak krasnal ogrodowy nie dał rady przeskoczyć płotu. Nie miał zamiaru płakać, ale był po prostu czerwony ze wstydu, a cały entuzjazm z niego uszedł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W końcu nigdy nie emanował pewnością siebie, a resztki zostały mu właśnie zabranie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 23/09/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Wto Paź 06, 2015 12:37 am

Po pokonaniu ośmiu okrążeń Aaron mimo całej swojej kondycji lekko się zasapał, w końcu nie był żadnym wybitnym biegaczem. Co innego jeśli na zajęciach prowadzone były ćwiczenia typowo siłowe. Wyciskanie, rozpiętki, martwy ciąg, czy chociażby najzwyklejsze pompki nie byłby dla niego żadnym problemem, ale w bieganiu nie miał za dużych szans. Tak jak przewidywał był ostatni. Oczywiście niezbyt mu to przeszkadzało, ale porażka to porażka. Zagryzł zęby i jakoś to przełknął. Tutaj nie mógł robić afer jak w poprzedniej szkole. Wiedział to i chcąc, nie chcąc respektował.Podczas biegu obserwował również innych uczestników.Każdy był wyraźnie szybszy od niego, co dało Aaronowi trochę do myślenia. Podczas walki nie liczyła się tylko siła,czy sam styl owej walki,lecz także szybkość. Co z tego, że prawdopodobnie mógł przyjąć dużo więcej ciosów niż oni, skoro żadnego nie potrafiłby uniknąć. Ta przygnębiająca myśl jeszcze bardziej motywowała go do postarania się w następnym ćwiczeniu. Właśnie kiedy o tym myślał, nauczyciel wydał kolejne polecenie. Tym razem był to bieg z przeszkodami. W tej dyscyplinie blondyn już mógł się jakoś wykazać, ponieważ był dosyć wysoki, co analogicznie sprawiało, że również skakał dosyć wysoko. Postanowił, że pobiegnie jako pierwszy. Wolał szybko znać swój wynik i porównywać go z innymi, niż oglądając ich skoki tracić jak do tej pory niezachwianą pewność siebie. Tym razem nie popełnił błędu i szybko rozgrzał stawy skokowe. Po krótkiej rozgrzewce udał się na linie startu i czekał na sygnał nauczyciela. Po chwili wystartował. Na początku przeskakiwał trochę niepewnie, ale po dwóch niestrąconych płotkach skakał już jak młody jelonek. Przebiegł już prawie całą trasę, dokładniej mówiąc przeskakiwał już ostatni płotek, kiedy zahaczył go leciutko lewą stopą i w konsekwencji przewrócił. W tym samym czasie z jego ust wydobył się dźwięk przypominający krzyżówkę warczenia psa i dźwięku odpalanego silnika diesla w środku siarczystej zimy. Jednym słowem był to dosyć nieprzyjemny odgłos. Z wściekłą miną wrócił do grupki, usiadł na trawie i obserwował poczynania innych uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Sro Paź 07, 2015 5:58 pm

Tor przeszkód! Kolejna rzecz, którą blondi lubiła. No bo wiadomo jak to jest, nie? Biegniesz, skaczesz, ślizgasz się, wszyyystko! Już nawet nie słuchała zbyt dokładnie biednego Asmodeusza, który po powiedzeniu słów „kolejna bieżnia” i „płotki” odwrócił kompletnie uwagę Uko od... No właściwie od wszystkiego co tylko możliwe. Nie rozglądała się za ludźmi, nie starała się usłyszeć nowych plotek, kompletnie nic. Jej umysł był skupiony tylko i wyłącznie na nowym wyzwaniu. Pytanie tylko czy była zmęczona po ośmiu okrążeniach? No może i była, ale te płotki! Nie mogła odpuścić sobie takiej okazji do poskakania! W czasie, gdy nauczyciel coś jeszcze mówił, trzymała swoją prawą dłoń, aby tylko nie wyrwać jej nagle w powietrze krzycząc, że ona chce biec pierwsza, druga, trzecia... Ona może po prostu za wszystkich przebiec, a raczej przeskoczyć przez wszystkie płotki. Niestety los jednak chciał inaczej i blondyn wyprzedził ją i tym razem udało mu się pójść pierwszym... Następnym razem już raczej się nie powstrzyma przed szaleńczym machaniem ręką. Ale nic, popatrzy jak skacze jej „znajomy” jeśli można tak nazwać wypowiedzenie dwóch czy trzech słów do siebie. Jednakże obserwowała i obserwowała. Szło mu całkiem nieźle, jednak ostatni skok był dosyć pechowy – Oww... - wymamrotała cicho, widząc tę glebę. Jednak skończył! Nareszcie! Nawet nie zdążył odejść, a ona już wystrzeliła rękę w górę – Ja chcę teraz biec! - wykrzyczała i podbiegła do startu, nie czekając na odpowiedź nauczyciela. Jej skakanie najpewniej się różniło od skakania reszty, bo nie bawiła się w wybicia z jednej nogi, a wybijała się od razu na obu i przeskakiwała w taki sposób. No cóż, szło jej nieźle. Ostatnie dwa płotki, to miejsce, gdzie jej sposób się lekko... Zmienił. Troszkę za wcześnie się wybiła i wylądowała na płotku. Nie czekając jednak na spotkanie z ziemią, wybiła się z niego i cudem, ale jednak wylądowała na kolejnym, z którego zeskoczyła. Zadowolona z siebie, ruszyła na trawę i obserwowała zmagania reszty osób.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Wto Paź 20, 2015 5:35 pm

//Ma ktoś może z tą dwójką, która nie odpisuje kontakt?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   Sob Paź 31, 2015 7:00 pm

//Jak na moje chyba już się naczekaliśmy i można pominąć ich kolejkę, nie?
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)   

Powrót do góry Go down
 
Sprawność fizyczna (lekcja u Asmodeusza)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Sala 77 - lekcja języka angielskiego [Carnelian]
» Najgorsza lekcja na świecie {Prowadzący: Gabriel i Ivari}
» „To nie jest miejsce na dziewczynkowanie” – lekcja wychowania fizycznego. [ZAPISY ZAMKNIĘTE]
» Pierwsza Lekcja Latania

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Eventy i Misje :: Trwające :: Trwające Lekcje-