IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   Wto Gru 08, 2015 1:38 am

Zastanowił się chwilę. Postęp jaki nastąpił od czasu kiedy jeszcze krew płynęła w jego żyłach strasznie ruszył na przód. On sam czasami nie nadążał nad tym co się dzieje. Wielu rzeczy nawet nie widział. Bardziej o nich słyszał niż miał okazję z nich skorzystać. Ma telefon, ale praktycznie z niego nie korzysta. Po pierwsze bo nie ma do kogo dzwonić, a po drugie bo nie za bardzo to rozumie. Wie jak się nim posługiwać, ale nie przepada za tym.
-Faktycznie teraz postęp jest strasznie duży. W porównaniu przez cały ten czas, który już "przeżyłem" teraz świat strasznie gna do przodu. Nie interesuje się większością tych nowinek, ponieważ okazja, że skorzystam nowych przedmiotów, które powstały. Wynalazki, tak?-zapytał trochę nie pewnie-W kosmos raczej nie polecę, a nawet nie chcę. Wygodnie mi tu na Ziemi. Co do ultradźwięków to jest to dość ciekawe zjawisko. Co do tego na "w" co powiedziałaś. Wi-fi?-powiedział starając się dobrze odtworzyć to słowo-Nie rozumiem tego całkowicie. Coś co nazywacie "internet" jest dla mnie nie pojęte. Nie rozumiem jak to działa i do czego służy. Ledwo co telefonem komórkowym potrafię się obsłużyć. Jeśli chodzi o mnie to bliżej mi do medycyny czy natury.-zakończył, po czym upił trochę kawy.
Dla niego było nie zrozumiałe siedzieć pół dnia przed ekranem i oglądanie jakiś przeskakujących stron czy granie w gry. On woli spędzić wolny czas na rozmowie z kimś, z nosem w książkach czy bawiąc się magią. To jest jego zdaniem o wiele ciekawsze. Może dla tego, że nie miał okazji skorzystać z komputera?
Zdziwiła go trochę reakcja Moony, ale nie uznał jej za nic złego. Widział, że jej oczy tak naprawdę się cieszą. Uśmiechnął się tylko przyjaźnie.
Miło było posłuchać opowieści dziewczyny na temat Norwegi. Sam Drake lubił ten kraj, więc było to coś przyjemnego posłuchać o nim trochę. Zastanowiła go część o "wywiezieniu do Anglii". Ciekawiło go to czym było ono spowodowane. Raczej nie kaprysem rodziców. Przynajmniej tak mu się zdaje. Przecież Anglia leży dość pory kawałek od Norwegii, więc bez powodu nie robili by tak dalekiej przeprowadzki. Uznał ten temat jako temat na kiedy indziej. Nie chce zbytnio wchodzić w strefę osobistą Moony, a przynajmniej na razie do póki nie są jeszcze jakoś specjalnie blisko.
No właśnie skąd pochodzi Drake? Czy ktoś wie? Czy ktoś słyszał? Nie ma nikogo takiego, nie licząc jego samego. Po mimo tak długiego okresu czasu on nie zapomniał skąd pochodzi. Gdyby to się stało to nie byłby już to samą osobą. Straciłby część swojej osobowości. Ale przechodząc do sedna skąd jest nasz lisz?
-Z najciemniejszych zakamarków świata życia i śmierci.-powiedział z tajemniczym uśmieszkiem-Ale tak na poważnie. Pochodzę z Norwegi albo Szwecji. Mieszkałem blisko granicy. Matka była Norweżką, a ojciec szwedem. Także miło widzieć kogoś ze swoich stron.-powiedział uśmiechając się po czym wziął łyk kawy zostawiając teraz Moony wolną rękę aby to ona o coś znów zapytała, on już o trochę rzeczy zapytał i pędzie pytał o resztę, ale powolutku nigdzie się nie spiesząc. Jeśli teraz się czegoś nie dowie to następnym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   Nie Sty 24, 2016 6:38 pm

Nie wiedziała, że Drake jest aż tak w tyle, jeśli chodzi o technologię. Cóż, Moonyś miała komórkę, z której korzystała, internet, który uwielbiała, telewizję, którą oglądała, ale na dłuższą metę nie wiedziała z czym to się je. Elektryczność, obwody, skomplikowane nowinki - wolała z nich korzystać nie zagłębiając się w tym zanadto.
- Jeśli zechcesz, mogłabym ci coś kiedyś potłumaczyć. Wystarczy zaczerpnąć trochę nowego słownictwa, pobawić się tym chwilę i załapiesz. - odparła pewnym siebie głosem i uśmiechnęła się szeroko. Wyciągnęła z kieszeni spodni swoją komórkę i pomachała nią. Ledwo nadbiegający trendom smartphone, nic drogiego. - Sama nie korzystam z giganta technologii, ale podstawy znam. - dodała, wzruszyła ramionami, sprawdziła tylko czy nie ma wiadomości i schowała ponownie. To niegrzeczne bawić się komórką w towarzystwie.
- Oh, naprawdę? No to świetnie! Też jestem z mieszanego małżeństwa, bo to mama była z Norwegii, a ojciec z Niemiec. Z tego powodu, moim prawdziwym kolorem włosów jest blond, ale ciemny. Po tacie. Alisa jest typową skandynawską pięknością. Siostra znaczy. - "... która pije, pali i z domami się wali." Dawno nie rozmawiala z nią, ale czuła, że nie za bardzo ma na to ochotę. Odgoniła od siebie te myśli i z palcem na brodzie zastanowiła się, o co mogłaby jeszcze go spytać.
-Miałeś rodzeństwo? Najlepszych przyjaciół? Szalone historie? Coś, o czym mógłbyś opowiedzieć nudnej Moony? - odparła ni stąd ni zowąd i zgarnęła niesforne, niebieskie kosmyki za ucho. Lubiła słuchać, a już szczególnie, gdy były to niestworzone, a prawdziwe zdarzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   Sro Lut 03, 2016 4:38 pm

-Jeśli nie byłoby to dla ciebie jakimś specjalnym problemem to z chęcią nauczę się czegoś nowego-powiedział spokojnie-Dodatkowa wiedza nikomu nie zaszkodziła.-dodał lekko się uśmiechając.
Gdy dziewczyna wyciągnęła telefon z kieszeni chwile się mu przyglądał. Nie przypominał on zbytnio tego telefonu jaki on miał. Jego był większy i z klawiaturą. Ten, który miała Moony nie miał takowej, więc zastanawiał się przez chwile w jaki sposób wprowadza się numer telefonu czy pisze SMS'y, ale postanowił zostawić ten temat na czas kiedy dziewczyna będzie tłumaczyła mu jak się tym obsłużyć.
"Rodzeństwo, przyjaciele, co?" powtórzył w myślach.
-Miałem siostrę, ale od dawna już nie żyje. Zmarła ze starości. Była to jedna z nielicznych osób, które wiedziały o tym, że stałem się liszem. Jeśli chodzi o przyjaciół, to miałem jednego. Był z niego kawał flirciarza i kawalarza. Jednak w czasach szkolnych nigdy nie udało mu się poderwać żadnej dziewczyny.-powiedział śmiejąc się-Potem miał rodzinę. No, ale skończył jak każdy.-powiedział przerywając na chwilę.
Najgorszym w tym wszystkim było to, że oni umarli, a on wciąż żył. Ale na dłuższą metę jak o tym nie myślał to wszystko było w porządku. Teraz może oglądać jak to potomstwo jego siostry czy przyjaciela już ma swoje potomstwo. Robi to raczej z ukrycia. W końcu jakby to wyglądało jakby podszedł to kobiety czy mężczyzny i powiedział "Cześć jestem bratem/przyjacielem twojej/twojego praprababci/prapradziadka." Pewnie się czasem dziwią kiedy na grobie pojawia się znikąd bukiet kwiatów czy jakaś lodowa rzeźba.
-Jeśli chodzi o szalone historie, to raz z Michaelem. To imię mojego przyjaciela. Raz w liceum na wyjeździe w góry w nocy wywinęliśmy kawał. Tej nocy postanowiliśmy zrobić sobie test odwagi. Podzieliliśmy się na grupy i tak dalej. Ja byłem z Michaelem. Weszliśmy do lasu jako pierwsi. Potem straszyliśmy na różne sposoby przechodzące grupy. Najlepiej było kiedy przechodziła grupa dziewczyn i wszystkie nagle zaczynały piszczeć ze strachu.-na jego twarzy pojawił się uśmiech z powodowany wspomnieniami.-Tak to za życia raczej nic szalonego nie robiłem. Za czasów mojej młodości do dobrej imprezy nie potrzebowaliśmy litrów alkoholu. Wystarczyło dobre towarzystwo.-dodał.
Zapewne było jeszcze trochę innych ciekawych historii do opowiadania. Drake za młodu był rozrywkowy. Jednak większość opowieści lepiej nie opowiadać albo zostały zniszczone podczas rytuału przemiany.
-Amelia, moja siostra, miała o wiele więcej ciekawych historii do opowiadania. Zawsze znajdowała się w centrum uwagi. Wszyscy lubili jej towarzystwo. Była bardzo pogodną osobą. Potrafiła rozśmieszyć nawet tych w największym dole.-powiedział z uśmiechem na twarzy.
Tylko on wiedział jak wiele wycierpiała. Nie było to jednak coś co można było opowiedzieć. Zapewne zostanie to zapamiętane tylko przez niego.
-A jak to jest u ciebie? Jesteś młoda, więc pewnie też masz coś ciekawego do opowiedzenia, co? Jaka jest twoja siostra? Czy udało ci się już znaleźć najlepszego przyjaciela? Opowiedz staremu Drake'owi jak to się teraz młodzi bawią.-zapytał, a przy ostatnim pytaniu zaczął naśladować głos staruszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   Sob Lut 06, 2016 1:21 pm

Słuchała go, pierw z odrobiną smutku na pyzatej buzi, ale później, gdy zaczął opowiadać swoją historię, znów uśmiechnięta. Z jednej strony chciałaby być nieśmiertelna, bo zawsze fascynowała ją przyszłość i przeszłość, której chciała być częścią. Krótkie życie sprawiało, że dany nam jest tylko kawałeczek tej całej szalonej złożoności. Drake miał szansę zobaczyć to wszystko na własne oczy, ale nie widział tylko wspaniałości jej dynamiki, ale też całe zło, śmierć czy wojny, przemijanie przyjaciół.
W oczach dziewczyny, mimo wszystko, pojawiła się odrobina melancholii, bo poczuła, że w jakiś sposób to rozumie. Nie w praktyce, ale teoretycznie, a to wystarczyło.
- Też uważam, że dobra zabawa powinna opierać się na towarzystwie, a nie na używkach. - odparła podpierając policzek ręką i uśmiechając się na nowo, chociaż wciąż ten ukryty gdzieś w oczach smutek, trzymał się jej jak ośmiorniczka.
- Pogodni ludzie są najlepsi. Dlatego staram się podchodzić do każdego, jak do najlepszego przyjaciela, bo tak się lepiej zawiera znajomości, gdy ktoś wie, że zależy, nawet podświadomie. - dodała w komentarzu. Wyobraziła sobie tę dziewczynę jako uśmiechniętą od ucha do ucha, aktywną i pewną siebie kobietę od której wręcz emanowało ciepło i dobra aura.
- Czy ja wiem? Moja broń jest szalona! Ostatnio przyszła do mnie po lekcjach i stwierdziła, że jedziemy do Rzymu. Tak z buta! Często przychodzi poobijana jak recydywistka, a ja muszę siedzieć, karać jej głupią głowę, jednocześnie bandażując. Gdyby nie ona, pewnie prowadziłabym nudne życie przeciętnej władającej. - odpowiedziała krótko i widać było, że opowiadając o Kazu, aż oczy jej się świecą. Pasowały do siebie jak ogień i woda, uzupełniając swoje wady i zalety wzajemnie i wystarczyło zobaczyć je w akcji, by zrozumieć jak to działa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   Pon Lut 22, 2016 1:53 am

Uśmiechnął się słuchając jak opowiadała o swojej broni. Po mimo, że nie nazwała jej per przyjaciółka chłopak był w stanie na podstawie tego krótkiego opisu i jej oczu stwierdzić, że są najbliższymi dla siebie osobami. "To się nazywa dobrana para." stwierdził w myślach.
-Pilnuj jej jak oczka w głowie. Dobry przyjaciel to największy skarb.-powiedział, jedną rękę chowając pod stół-Rzadko udaje się znaleźć kogoś takiego.-dodał po chwili.
Zaczął w tym momencie tworzyć coś z lodu. Chwilę zajęło zanim jego dzieło zostało ukończone. Lisz lubi wytwarzać przeróżne upominki dla osób, z którymi udało mu się porozmawiać i było to miłe spotkanie. Liczył, że w ten sposób będzie większa szansa, iż ktoś o nim nie zapomni. Służy to też trochę do tego, aby w razie czego Drake był w stanie odnaleźć tą osobę jeśli byłaby zagrożona. Jest to spowodowane tym, że umieszcza w takim tworzę malutką cząstkę swojej duszy. Drugą ręką wziął filiżankę z latte i wypił jej zawartość.
Dziewczyna nie wspomniała nic o siostrze. Może nie był to dla niej najwygodniejszy temat? A co jeśli jej siostrze się coś stało, a ona stara się od tego odciąć? Przez takie myśli nie dopytywał się bardziej o to.
Przypomniało mu się to co Moony przed chwilą powiedziała o miłych ludziach. Przypomniało mu to dość mocno o jego siostrze. Wyznawała taką samą zasadę.
-Tylko uważaj z tym do kogo zagadujesz. Nie każdy ma dobre zamiary.-powiedział tak trochę ni stąd ni z ową-Rada starego lisza.-dodał
Następnie wyciągnął rękę spod stołu.
-Nadstaw dłonie.-wypowiedział tajemniczo-Spokojnie to nic strasznego.-dodał po chwili z uśmiechem.
Kiedy dziewczyna nadstawiła ręce wypuścił zawartość, którą skrywał w dłoni. Na dłonie dziewczyny spadły dwa lodowe naszyjniki. Chociaż były wykonane z lodu nie były zimne, a w środku każdej połówki serca jarzyła się malutka zielona iskierka.
-Taki mały upominek od lisza.-uśmiechając się ciepło-Jeden dla ciebie, a drugi dla twojej przyjaciółki. Mam nadzieję, że będzie przypomniał ci o tym spotkaniu jak i o tym, że nie możesz pozwolić odejść twojej przyjaciółce.-powiedział odsuwając się i opierając o oparcie-Nie masz się co martwić, że się roztopią czy będą mrozić w szyję. Są wykonane z takiego lodu, którego nawet lawa nie byłaby w stanie roztopić.-dodał po chwili.
Wolał dać to Moony teraz niż jak miałoby nie starczyć czasu, bo dziewczyna chciałaby już iść. W końcu nie wiadomo jakie ma jeszcze plany, a trochę czasu minęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia
Sponsored content


PisanieTemat: Re: "Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka   

Powrót do góry Go down
 
"Ra-tatan" - taka sobie kawiareneczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Recepcja
» ej też sobie zrobię!
» O sobie!
» Jakiego Patronusa byś sobie wyczarował?
» Powiedz coś o sobie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-