IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Potwór
Posty : 21
Data dołączenia : 20/07/2015

PisanieTemat: Jeziorko   Wto Wrz 08, 2015 7:56 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Potwór
Posty : 21
Data dołączenia : 20/07/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Wto Wrz 08, 2015 7:58 pm

Hyde dobiegł nad jezioro trzymając Celeste za dłoń. Nie był pewien, czy nie jest ona zmęczona. On miał jeszcze w sobie duże pokłady energii i taki bieg wiele problemu mu nie zrobił. Był tylko nieco zasapany. No, może szczerze powiedziawszy trochę bardziej niż nieco. Puścił nagle jej dłoń i pochylił się opierając ręce o kolana. Wziął kilka oddechów i wyprostował się rozglądając uważnie.
- Wybacz. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Tam było coś niebezpiecznego – powiedział mrużąc oczy, po czym rozluźnił się nieco i usiadł na brzegu małego jeziorka, które na swój sposób było całkiem ładne. Gęściejsza roślinność w porównaniu do reszty lasu bardzo ładnie komponowała się tutaj z resztą krajobrazu. Chociaż i tak jego większość była właśnie zieleniną. Zgiął się lekko i zmoczył dłoń w wodzie. Była dosyć chłodna. Taka pora roku. Przetarł zwilżonymi palcami swoją twarz orzeźwiając się nieco. Westchnął i spojrzał na dawną boginkę.
- Gdybym był potężnym czarodziejem, jak za życia, to prawdopodobnie nie musielibyśmy uciekać. Czułem zagrożenie, a nie wiedziałem, czy byłabyś na nie gotowa – uśmiechnął się szczerząc zaskakująco pogodnie – Wybacz, że musiałaś przeze mnie przebiec taki kawał drogi. Tutaj wydaje się być już bezpiecznie.
Spuścił wzrok w stronę tafli jeziora. Siedząc tak na brzegu widział swoje odbicie. Naszły go dziwne myśli. Czym był? Po co istniał? Czy naprawdę chodzi o pokutę? Do głowy przyszły mu inne myśli. W sumie dobrze, że stamtąd uciekli. Przerwało to dosyć niezręczny temat, więc kobieta po drodze mogła zapomnieć już co mówił o ludziach, których spotykał i o tym co powiedział na jej temat. W końcu mogło to być niegrzeczne, bądź też nachalne. Po części bał się unieść wzrok i spojrzeć jej znowu w oczy. Ułożył lewy policzek w otwartej dłoni opartej łokciem na udzie. Przymknął oczy wsłuchując się w małe żyjątka pluskające się w wodzie. Nie był pewien, ale czuł że przegiął względem niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sro Lis 18, 2015 9:32 pm

Maki postanowiła po korzystać jeszcze z możliwości poprzyglądania się spadającym liściom czy niektórym okazom kwiatów. W końcu za niedługo będzie zima, liście całkowicie opadną, a kwiaty przykryje kołderka z śniegu. Wybrała się, więc do lasu. Słyszała, że gdzieś w nim znajduję się jeziorko z krystalicznie czystą wodą. Chciała to zobaczyć na własne oczęta. Tak, więc wstała skoro świt i wybrała się do owego lasu.
-Jak myślisz Yuhi, uda nam się szybko znaleźć to jeziorko?-zapytała pełna zapału idąc przed siebie.
-Z twoją orientacją w terenie może być mały problem.-odpowiedział śmiejąc się-Tak poza tym to trzeba się było ich wtedy zapytać gdzie dokładnie się ono znajduje, a nie tylko podsłuchiwać z boku.-dodał po chwili.
-Oj czepiasz się.-powiedziała z lekkim fochem w głosie-Nie wiedziałam jak do nich zagadać.-dodała półgłosem.
Tocząc rozmowę z Yuhim to raz szła prosto, raz skręciła w lewo, raz w prawo, a czasem zawracała. Po jakimś czasie zaczęła już wątpić w istnienie tego miejsca. Zbadała już dużą część lasu, a jeziorka jak nie było tak nie ma.
-Myślisz, że to jeziorko mogło być tylko plotką? Może to nie w tym lesie?-zapytała Yuhiego trochę zasmucona.
-No ej nie poddawaj się tak szybko. Może już trochę łazimy po tym lesie, ale mamy jeszcze sporo czasu.-spróbował jakoś dodać jej zapału-Ciekawe jak dużo zrobiliśmy już kółek.-dodał cicho się podśmiewając.
Udała, że tego nie usłyszała i ruszyła w dalsze poszukiwania.
Po kolejnej dłuższej chwili kręcenia się tu i tam usłyszała jakiś szum. "To musi być to jeziorko." pomyślała uradowana i zaczęła nasłuchiwać z której strony dochodzi owe szumienie. Słychać je było tak jakby z prawej strony, więc w tą stronę się udała. Długo nie musiała iść. Przeszła parę kroków, a po chwili jej oczom ukazało się piękne jezioro dookoła, którego rosło wiele ciekawie wyglądających drzew i kwiatów. Na samym jeziorze znajdowało się dużo lili wodnych. Dziewczyna wpadła w taki zachwyt, że aż ją zamurowało. Stała jak wryta machając tylko ślepkami na lewo i prawo radując się widokiem tych pięknych widoków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Czw Lis 19, 2015 4:14 am

Ostatnio z coraz większą trudnością przychodziło Rayowi znalezienie miejsca dla siebie. Plątał się po całym mieście nie potrafiąc nigdzie posiedzieć dłużej niż kilka minut. Najchętniej nie zatrzymywałby się wcale, a jedynie szedł przed siebie. Byleby iść, byleby się nie zatrzymywać, byleby znów nie poddawać się myślom. Przez ostatnie kilka dni poznał już prawie całe miasto i obrzeża. Początkowo niezbyt chętnie zwiedzał Death City, ale teraz stało się to idealnym sposobem ucieczki. Musiał w końcu trafić na jeziorko, o którym słyszał już kilkukrotnie, lecz nie wiedział dokładnie gdzie ono jest. Jak się okazało wystarczyło wejść z odpowiedniej strony w las, a ścieżka sama prowadziła do celu. Zanim jednak zdążył dotrzeć, od boku wyszła jakaś niska dziewczyna. Nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z tamtej strony nie było żadnej dróżki, a ona zdawała się być całkowicie zagubiona. Lekko się rozglądnęła i ruszyła dalej, lecz niestety nie za drogą. Czarnowłosy był nieco zbyt daleko, by zapytać czy czegoś szuka, więc pozwolił jej odejść - zresztą nie zauważyła go i tak.
W końcu Raymont dotarł do jeziorka. Widok był naprawdę piękny. Od tafli niemalże krystalicznie czystej wody odbijały się promienie słoneczne migocząc niczym gwiazdy, hipnotyzując drobnymi błyskami. Drzewa rosnące dookoła tworzyły mur oddzielający to miejsce od reszty świata, a przede wszystkim - Death City. Różne kwiaty i rośliny porastały brzeg, lecz Ray nie potrafił ich nazwać, nigdy nie interesował się tym na tyle. Zaobserwował też coś innego, a raczej kogoś - tą samą niską dziewczynę, która trafiła w to miejsce jakimś cudem jednocześnie z nim. Ona została naprawdę zahipnotyzowana, gdyż stanęła nieruchomo zdając się być zachwyconą widokiem. Czarnooki postanowił podejść i zapytać. Rozpoczynanie rozmów z nieznajomymi bez większego celu było zupełnie nie w jego stylu. Nie zaczepiał nikogo, on tak nie robił, ale ostatnio już niczego nie był pewien. Kiedyś twierdził, że jest jedynakiem i dałby sobie rękę uciąć, że tak właśnie jest. I co? I teraz by nie miał ręki.
- Piękny widok, prawda? - zaczął nieco ciszej, jakby półgłosem. Jego krok był wyjątkowo cichy, co nie było niczym dziwnym - Ray nie był głośną osobą, więc czasami podchodząc do kogoś i zaczynając rozmowę zdarzało mu się tego kogoś wystraszyć nagłym głosem za plecami. Teraz specjalnie zatrzymał się kawałek od nieznajomej i nieco z boku, a także nie chciał mówić zbyt donośnie, aby nie przestraszyć. - Zanim tutaj dotarłaś, to zgubiłaś się czy czegoś szukałaś? Wydawałaś się nieco zagubiona. - dodał po chwili wciskając rękę do kieszeni i naciskając przycisk ściszający muzykę, by nie rozpraszała go, nawet jeżeli słuchawki miał na karku. Dziwnie się czuł tak rozpoczynając rozmowę bez powodu z kimś. Ostatnio wszystko było dziwne, więc powinien się przyzwyczaić. Niestety, jakoś słabo mu to wychodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Czw Lis 19, 2015 7:31 pm

-Hej ktoś do ciebie mówi.-powiedział znudzonym głosem Yuhi-To ja idę spać.-dodał.
Dziewczyna otrząsnęła się z oczarowania widokami i rozejrzała się w lewo i prawo za ową osobą, która coś do niej powiedziała. Z jej prawej strony stał chłopak. Jak dla niej był dość wysoki. Miał czarne włosy i oczy tego samego koloru. W pierwszej chwili nie wiedziała co ma zrobić. Była tak zajęta widokiem, że nie miała pojęcia co czarnowłosy do niej powiedział.
-"Piękny widok, prawda?"-odezwał się Yuhi wzdychając.
-A-a-a ta-ak prze-epiękny wido-ok.-wyjąkała-W-wręcz cza-arujący.-dodała.
Ale czego mógł od niej chcieć. Nie kojarzyła go zbytnio. "Uspokój się i przestań się w końcu jąkać." pomyślała.
-Nie-e zgubiłam się ty-tylko szukała-am tego miejsca.-odparła lekko się rumieniąc.
"Naprawdę tak wyglądałam?" Wydawało jej się to dość zawstydzające.
-Czy-y ty m-mnie śledziłeś?!-zapytała zaniepokojona cofając się lekko, przecież widział ją jak wałęsała się po lesie i też przyszedł nad to jeziorko.
W tym miejscu jest dość bezbronna. Niema przy niej Farirrlana czyli nie ma broni. Jasne może wykorzystać swoje umiejętności, ale zostaje jeszcze kwestia czy dałaby radę uciec? A co jeśli ten chłopak jest jakimś porywaczem. Przerażenie z każdą chwilą malowało się na twarzy dziewczyny, ale w duchu liczyła na to, że chłopak nie okaże się porywaczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sob Lis 21, 2015 1:46 am

Specyficzne jąkanie nieznajomej od razu nasunęło mu na myśl pewną osobą, która miała tą samą przypadłość. Powody jej pozostawały dla Raymonta zupełnie nieznane. Niektórzy mieli tak od urodzenia i działało to zawsze, a innym tylko niekiedy się to włączało, nabywali tego z czasem. Brzmiało to nieco zabawnie i nieporadnie, więc czarnowłosy poniekąd cieszył się, że nie otrzymał takiego wątpliwego daru.
Dziewczyna okazała się również nieporadna jak ta sama znana czarnookiemu osoba. Zamiast wybrać główną ścieżkę, to szwendała się po lesie z nadzieją, że trafi w odpowiednie miejsce. Może i metoda działająca, ale czy wyjątkowo efektywna? Raczej nie.
O Rayu można było powiedzieć różne rzeczy, nawet bardzo różne, ale zarzucenie mu śledzenia ludzi byłoby chyba jednym z ostatnich. Chłopak raczej unikał nadmiernych spotkań z ludźmi, a tym bardziej nieznajomymi. Zdecydowanie bardziej wolał samotność lub chwilę rozmów i przebywania z kimś dobrze mu znanym. Nigdy nie przyszło mu na myśl śledzenie kogokolwiek, gdyż to... niepokojące zachowanie, a poza tym zupełnie mu zbędne. Słysząc to, aż lekko zaśmiał się kiwając głową w zaprzeczeniu.
- Nie, nie, daj spokój. - rzucił rozbawiony i lekko westchnął. - Zwyczajnie jak tutaj szedłem za główną dróżką, to przecięłaś mi drogę rozglądając się jakby w poszukiwaniu czegoś. No i nie kierowałaś się żadną ścieżką, a trafiłaś tutaj raczej tak jak zamierzałaś stąd moje pytanie. - wytłumaczył mając nadzieję, że dziewczyna zrozumie i ten strach zniknie z jej twarzy. To dosyć zabawne jak łatwo ludzie Raymontowi przypisywali jakieś dziwne czynności, zainteresowania lub plany. Szczególnie łatwo szło to Ave, ale ona była wyjątkową osobą jaką przyszło Rayowi spotkać. Wyjątkowo ekscentryczną ujmując delikatnie.
W sumie nie dziwił się bardzo nieznajomej, że tak pomyślała. Skoro wiedział, że się błąkała i widział to, a ona jego nie zauważyła, to było pewne prawdopodobieństwo, że śledził ją. Dodatkowo znajdowała się tutaj jedynie ich dwójka, było wczesne popołudnie, dookoła las, a ona znacznie niższa niż spotkana osoba, która dodatkowo jest mężczyzną, a idąc stereotypami - kimś groźniejszym od kobiety i zapewne złym. Dodatkowo wyprana z emocji twarz zawsze, ale to zawsze budziła niepokojące pierwsze wrażenie. Na miejscu tej kasztanowłosej dziewczyny również miałby pewne obawy, jednak nie rzuciłby nimi tak otwarcie. To mogłoby sprowokować potencjalnego oprawcę. Wolałby zwinnie wycofać się na ile może, a później ruszyć biegiem ile tylko sił w nogach.
- Gdybym Cię śledził, to pewnie nie wychodziłbym z ukrycia. - dodał na koniec, by już zupełnie uspokoić nieznajomą. Ray był marnym zagrożeniem, a szczególnie marnym, gdyby przyszło mu walczyć bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Nie Lis 22, 2015 1:18 am

Wytłumaczenie chłopaka było logiczne i wystarczyło Maki, aby uznać czarnowłosego za "nie porywacza" jako ona by to określiła. Westchnęła lekko, a na jej twarzy zaraz pojawił się promienny uśmiech. Zdecydowanie ucieszył ją fakt, że owy chłopak nie jest zagrożeniem. Pewnie komuś bardziej nieufnemu by to nie wystarczyło, ale dziewczyna wierzy w większość rzeczy, które ktoś jej powie.
-T-też racja. Przepraszam, ż-że źl-ee C-cię oceni-iłam.-powiedziała-M-mam na-adzieję, że zbytnio Cię nie-e uraziłam.-dodała po chwili z nadzieją w głosie.
Raczej obrażanie innych osób nie było ulubioną czynnością Maki. Jeśli już jej się to zdarzyło, nawet przypadkowo, to czuła się z tym źle. Kiedy okaże się, że ten ktoś nie został w jakikolwiek sposób urażony to kamień spadał jej z serca.
-P-po-oczekaj, po-owiedziałeś d-dróżką?-zapytała zdziwiona-D-do te-ego miejsca pro-prowadzi dróżka-a?-patrzyła się na nieznajomego z niedowierzaniem.
-Brawo Maki, okazuje się, że straciliśmy pół dnia bez powodu, bo mogliśmy tu dojść w o wiele łatwiejszy i mniej czasochłonny sposób.-powiedział Yuhi śmiejąc się z dziewczyny.
Ona udawała, że nic nie usłyszała. Przecież i tak nie mogła mu teraz odpowiedzieć. Co mógłby sobie pomyśleć czarnowłosy.
-T-tak w-w ogóle to-o jak się na-nazywasz?-zapytała zaciekawiona-J-ja na-azywam się Maki Marigold.-przedstawiła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pon Lis 23, 2015 3:40 pm

Urazić Raya dało się tylko w jeden sposób, a nazywanie go stalkerem i posądzanie o śledzenie z pewnością tym nie było. Zachowywał dystans do świata w każdej kwestii, a raczej prawie każdej, gdyż był pojedynczy wyjątek. To objawiało się nie tylko w trakcie dotkliwych żartów, które mogłyby wpływać na jego ego, ale także tyczyło się każdej innej informacji. Trzymał wszystkich i wszystko w odpowiedniej odległości od siebie, by nie zakłócali jego spokoju i ładu. Ostatnio jednak ład został zniszczony, a on zbierał się powoli do dawnego porządku, ale pewne zasady pozostawały.
- Spoko, nie przejmuj się. Miałaś prawo tak pomyśleć. - odparł luźno, by nie martwiła się, że zachowała się niekulturalnie. To on wyszedł na dziwnego podchodząc do nieznajomej i ot tak zaczynając rozmowę z tego tematu będąc w środku lasu. Co go w ogóle skłoniło do zaczepiania ludzi? Sam nie wiedział. Coraz częściej nie rozumiał siebie.
- Tak, dróżka. Nie taka oficjalna, ale wydeptana na tyle ścieżka, że można powiedzieć, iż to główna droga tutaj. To chyba jedyne jeziorko w całej okolicy, więc ludzie tutaj regularnie się wybierają. - powiedział spoglądając na miejsce, z którego wyszedł, bo właśnie tam była wspomniana droga. - Tak myślałem, że nie znasz jej. - dodał po chwili. Ciężko stwierdzić, że mogłaby wiedzieć o niej skoro chodziła zupełnie losowymi trasami po lesie.
Całe szczęście, że dziewczyna uśmiechnęła się. Ray ostatnio miał nieco dosyć tych poważnych rozmów, na tematy jego dotyczące. O ile zawsze w takich dyskusjach czuł się swobodnie, to od pewnego momentu zbyt mocno ingerowały one w niego samego, co sprawiło, że dążył jednak do rozmów o błahostkach, nieistotnych rzeczach, by nieco odprężyć się.
- Miło mi, Maki. To dosyć nietypowe imię, prawda? - zapytał bez większego powodu. Nie znał wszystkich imion świata, ale nazwisko wskazywało na dosyć znane mu pochodzenie, a w tym kraju takich imion nie było. Raczej. - Ja jestem Raymont Walker. - a może Harrison? Albo Miyazawa? Wszystkimi na raz? Nikim. - Ale mów mi zwyczajnie Ray, tak się każdy do mnie zwraca. - dodał po chwili i lekko uśmiechnął się. "Raymont" brzmiało tak twardo, oficjalnie i tak dalej. Znacznie bardziej wolał skrót. Wygodny i brzmiał całkiem fajnie.
Społeczność Death City była istną mieszanką kulturową. "Ludzie" nawet nie byli w stu procentach tylko ludźmi. Potwory, Wiedźmy, Czarodzieje, Magiczne Bronie, Władający - oni wszyscy tutaj byli, chociaż pierwsza trójka nie powinna się tutaj znajdować. Wszyscy twierdzili, że raczej ich nie ma, jednak w świadomości tkwiło, że muszą gdzieś tutaj być. Wszyscy różnili się kolorami włosów, oczu, skóry, językiem, pochodzeniem, zdolnościami, pasjami i to znacznie bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu na ziemi. Niebieskowłose osoby to całkowita norma, fioletowe oczy także. Wszystko co normalnie występować nie powinno, tutaj było niemalże przeciętne. To miasto nie miało ludzi, którzy od zawsze tutaj mieszkali, każdy trafił tutaj z innego miejsca, a szczególnie młodzi ludzie.
- Skąd pochodzisz? - postanowił zapytać zainteresowany na jaką narodowość teraz trafił. Oczywiście jeżeli przyjechała tutaj niedawno i z daleka, to mógł śmiało założyć, że jest uczennicą Shibusenu. Żadna młoda osoba tutaj nie przyjeżdża bez zamieszania w tą akademię. - Ja pochodzę z Anglii, dosyć odległe miejsce. - dodał, by nie czuła się, że ten wyciąga od niej jakieś informacje sam nie dając żadnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sro Lis 25, 2015 12:41 pm

Kamień spadł jej z serca kiedy usłyszała, że chłopak specjalnie nie przejął się tym, że wzięła go za porywacza. Dodał jeszcze, że miała prawo tak pomyśleć, ale w myślach wmawiała sobie, że nie powinna tak więcej robić. Ona uważała, że nikt nie ma prawa do osądzania innych z góry. Jest to związane z tym, że to ją przeważnie oceniano jako zagrożenia z powodu połączonych dusz.
-C-ciesze się, ż-że się nie-e obraziłeś z-zaa to określenie.-powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
Kiedy usłyszała o dróżce, która faktycznie prowadzi tutaj i jest dość powszechnie znana zrobiło jej się głupio. Pewnie gdyby zapytała się wtedy tych ludzi, którzy rozmawiali o tym miejscu to nie błąkała by się tyle czasu po lesie.
-N-nie miałam po-pojęcia, że-e je-est ja-akaś dróżka-a do tego m-miejsca.-wydukała lekko się rumieniąc.
Zastanawiał się przez chwile jak dziwnie musiała wyglądać błąkając się tak po lesie. Pewnie jak dziecko zgubione we mgle albo supermarkecie. Jak sobie to wyobraziła to wyglądało to dość zabawnie.
-Chyba ta-ak. M-mojej mamie s-spodobało się to i-imię.-odpowiedziała-J-ja też j-je lubię.-dodała po chwili z uśmiechem-Raymont t-to ła-adne imię. M-mi również j-jest miło Ray.-powiedziała po czym promiennie się uśmiechnęła, lubiła poznawać nowych ludzi, a szczególnie jak byli dla niej mili.
Chociaż kto nie lubi poznawać miłych ludzi? Cieszy ją każda nowa znajomość. Dobrze jest znać się z kilkoma ludźmi. Przynajmniej ma się wtedy z kim pogadać czy gdzieś wyjść.
-J-jesteś z Angli? T-to ta-ak jak j-ja.-powiedziała uradowana tą wieścią, w Death City jest dużo ludzi z różnych zakątków świata i trudno jest trafić na kogoś z tej samej części globu.
Przechadzając się po ulicach miasta można zauważyć różnych ludzi. Jednych z kolorowymi włosami albo różowymi oczyma. Wysokich, niskich, grubych, chudych, Amerykanów, Europejczyków, Azjatów i jeszcze wiele innych. Większość ludzi tutaj jest dość młoda co spowodowane jest zapewne tym, iż znajduje się tutaj Shibusen.
-C-czy j-jesteś uczniem Shibusen?-zapytała zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sob Lis 28, 2015 6:06 pm

Osądzanie innych z góry, to nieco kłopotliwy temat. Ray zawsze podchodził do każdego z neutralnym stosunkiem. Tak samo Rune była dla niego pustą kartą, tak teraz Maki, a powoli każdy czyn i zdanie wypełniały ją tworząc jakiś obraz osobowości, kim jest spotkana persona. Niby jeden zły gest nie sprawia, że ktoś jest stalkerem albo porywaczem, lecz gdzieś w głowie każdy powinien mieć świadomość, że może być. Odsuwanie wszystkich negatywnych opinii, gdyż są niepotwierdzone, to nieco nierozsądne posunięcie. W ten sposób stajemy się naiwni, łatwi do oszukania. Nawet jeżeli to nie jest dobre zachowanie, tak ludzie jednak powinni nieco wydawać pierwsze osądy, by w razie czego być przygotowanym. Świat nie był tak pięknym miejscem, tak sielankowym, aby móc zachowywać się na tyle beztrosko unikając oceniania. Niestety.
- Szczerze mówiąc też o niej nie wiedziałem, ale domyśliłem się. Podchodząc od strony miasta łatwo na nią trafić. - wytłumaczył już do końca kwestię dróżki prowadzącej do jeziorka. Dziewczyna musiała albo ją przeoczyć, albo podejść od innej strony, by jakimś cudem nie trafić. Chociaż później ją przecięła i nie zauważyła... widocznie miała coś w sobie z niezdary. Zupełnie jak inna znana Raymontowi osoba. Może to zaraźliwe? Chyba będzie musiał ograniczyć z nimi kontakty, ale jeszcze nie teraz. Teraz całkiem przyjemnie mu się rozmawiało. Nigdy w życiu nie myślał, że przyzna to sobie w myślach samemu rozpoczynając rozmowę z nieznajomą osobą. Życie bywało dziwne.
Wiadomość, że Maki również pochodzi z Anglii niezbyt zaskoczyła Raya. Już słysząc nazwisko założył, że zapewne pochodzi z tego kraju, a słuchając w jaki sposób mówi po angielsku utwierdził się w tym przekonaniu. Ostatecznie dziewczyna potwierdziła, na co chłopak się uśmiechnął. Niezbyt często w tym maglu narodowościowym trafia się na kogoś z tego samego zakątka świata, a jednak. Sama świadomość była całkiem miła. Co kraj, to obyczaj, więc jest szansa, że panna Marigold będzie miała nieco ułatwione zadanie w zrozumieniu Raymonta. I na odwrót. Możliwe, że oboje na tym zyskają.
- Tak myślałem. Twoje nazwisko brzmi na brytyjskie albo to mi się tylko tak wydaje. Dodatkowo Twój akcent jest wyjątkowo poprawny. Widać, że operujesz tym językiem od długiego czasu. - powiedział z delikatnym uśmiechem na ustach. Dziwnie się tak czuł stojąc i gadając kiedy przed nimi był tak ładny widok. Postanowił usiąść na trawie i na chwilę zapatrzyć się na spokojną, błyszczącą taflę jeziora. W końcu pytanie wyrwało go z tego stanu, podniósł głowę spoglądając na Maki.
- Tak, jestem Magiczną Bronią, a Ty? Zakładam, że też chodzisz do Shibusenu, bo co tak młoda osoba mogłaby robić w Death City. - powiedział dosyć pewnie, po czym dosyć podejrzanie się uśmiechną. - No chyba, że jesteś Wiedźmą albo Potworem i właśnie okazałem się Twoim wrogiem. - po czym lekko zaśmiał się wracając wzrokiem znów na jezioro. Oczywiście, była taka możliwość i może nawet był teraz w zagrożeniu, ale jakoś niezbyt się tym przejmował. Zwyczajnie w tej chwili nie obchodziło go to. Nie każda Wiedźma to wróg, nie każdy Potwór to wróg, nie każdy Władajacy to sprzymierzeniec. Nie miał powodów czuć obaw nawet jeżeli miał rację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pon Lis 30, 2015 11:48 pm

"Łatwo na nią trafić." odbiło się w jej myślach jak echo. Jak to możliwe, że skoro dróżka jest dość znana i trudno ją przeoczyć to Maki się to udało. Jeszcze analizując słowa Ray'a, skoro ją widział to musiała przeciąć mu drogę. Skoro tak się stało to musiała znaleźć się na owej dróżce, ale jej nie zauważyła i dalej pałętała się po lesie szukając własnej ścieżki do tego miejsca. "To wszystko wina Yuhiego." stwierdziła w myślach z lekkim wyrzutem. Przecież ciągle ją zagadywał, więc nie ma się co dziwić, że nie zwróciła uwagi na dróżkę. Tu raczej chodziło bardziej o jej niezdarność, ale co poradzić. Ona nie jest tego specjalnie świadoma.
-D-dobrze ci się w-wydaję. J-jest b-brytyjskie.-powiedziała sama nie wiedząc dlaczego.
Trochę ją zdziwiła ta pochwała ze strony chłopaka. Raczej nie często się zdarza, że ktoś poznany przypadkiem chwali cie. Nie ważne co chwali, liczy się, że chwali. Po mimo lekkiego zaskoczenia, zrobiło jej się miło słysząc to.
Widząc, że chłopak usiadł na trawce ona postanowiła zrobić to samo. Już trochę nogi ją bolały od tych wcześniejszych poszukiwań tego miejsca.
"Czyli też chodzi ze mną do szkoły." podsumowała sobie w myślach.
-J-ja jestem w-władającą.-odpowiedziała-I i ta-ak chodzę do Shibusen.-dodała, może nie było to w dobrej kolejności, ale sens i tak dało się wciąż wyciągnąć z jej wypowiedzi-N-nie n-nie jestem potworem!-zaprzeczyła trochę podnosząc głos, nie miała za dobrych wspomnień z tym określeniem.
Nie raz zostawała tak nazywana przez kolegów i koleżanki z klasy, rodziców tych dzieci albo nawet własnych rodziców. Była dość wyczulona na tym punkcie. Poczuła się lekko zasmucona, że chłopak tak ją nazwał.
-Nie-e jestem po-potworem.-powtórzyła ciszej i dało się dostrzec jak zaszkliło jej się oko.
Nie chciała, żeby ktoś ją postrzegał w ten sposób. Po mimo połączenia jej duszy z duszą demona nie oznacza to od razu, że jest potworem.
Ray'owi chodziło o innego rodzaju potwora, ale ona odebrała to trochę w inny sposób. Odwróciła swoją głowę w stronę jeziora i zapatrzyła się w nie. Chciała ukryć przed chłopakiem to, że wyglądała jakby miała się zaraz popłakać. Dość dziwnie wyglądała kiedy próbowała uśmiechać się na siłę, a w jej oko skrzyło się jak gwiazdka. Dlaczego "oko" nie "oczy"? Często zdarza się tak, że kiedy dziewczyna płacze bądź ma płakać to łzy płyną tylko z prawego oka, ponieważ lewe jest tak jakby Yuhiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Gru 04, 2015 7:17 pm

Ray nie miał pojęcia o tym, że Maki jest wrażliwa na określenie "potwór". Nie można było go winić, gdyż nie był świadomy, ale jednocześnie popełnił błąd. Brak zastanowienia nad słowami i ich doborem może zranić. Taki żart mógł być mało zabawny dla kogoś komu Wiedźma zabiła bliskich albo właśnie dla kogoś, kogo nazywano potworem, a nim nie był. Chłopak przerabiał różne rzeczy w swoim życiu, ale akurat odtrącenie społeczne jedynie w pewnym stopniu. Nie wytykano go zbytnio palcami, chociaż wiedział jakie opinie o nim mieli zanim jeszcze trafił do Harrisonów. Później zresztą to nasiliło się, gdyż nagle z niechcianej sieroty stał się synem bogaczy. Nigdy jednak nie zaznał takiej presji społecznej jakiej mogła doświadczyć nowa znajoma. Niestety, nie wiedział o niczym takim, więc dosyć emocjonalna reakcja dziewczyny zaskoczyła go. Oczywiście nie dał po sobie niczego poznać, ale wiedział, że właśnie rozdrapał jakąś ranę i nie czuł się z tym dobrze. Postanowił jednak nie urywać tego, a sprytnie obrócić to na swoją korzyść. No, przynajmniej spróbować.
- Potwór, Magiczna Broń, Wiedźma, to bez różnicy. Przynależenie do jakiejś grupy nic nie znaczy. Nawet gdybyś była Potworem, chociaż nim nie jesteś, to i tak bym teraz z Tobą rozmawiał, i tak bym twierdził, że jesteś przyjazną osobą. Nie musisz się przejmować tą etykietką, ona nic nie znaczy. - powiedział wiedząc, że jego uznanie jej za przyjazną niewiele znaczy, gdyż znają się zaledwie kilka minut.
Co do kwestii oka, to wciąż widział tylko to jedno odsłonięte. Nie zauważył, że drugie jest innego koloru, ani iż drugie nawet się nie zaszkliło. Nie przyglądał się zbytnio, chociaż starał się utrzymywać co jakiś czas kontakt wzrokowy. Teraz jednak patrzył na jezioro, ot przyglądał się mu, bo wyglądało interesująco. W końcu po ten widok tutaj przyszedł, a zdobycie nowej znajomej, to jedynie bardzo miły dodatek. Niespodziewany, gdyż nawet on nie myślał, że rozpocznie rozmowę z nieznajomą, ale jednak przyjemny.
- Więc również chodzisz do Shibusenu. Musimy się często mijać skoro nie wpadliśmy jeszcze na siebie, ani się nawet nie kojarzymy. - powiedział z lekkim uśmiechem. - Chyba, że jesteś z klasy EAT, to nic dziwnego, bo ja należę do NOT. - dodał spoglądając na nią. Nigdy nie wiadomo czy w spotkanej osobie nie drzemie jakiś niesamowity talent i umiejętności. Z zewnątrz mogła nie wyglądać na potężną Władającą, ale kto wie jak było naprawdę? Widział uczniów z EAT kilkukrotnie i gdyby ich wmieszać w NOT, to ktoś z jego umiejętnościami wyczuwania duszy nie byłby w stanie rozróżnić kto jest elitą akademii. Wyglądali niekiedy zupełnie jak Ci ze słabszej klasy, chociaż biła od niektórych taka pewność siebie, której brakowało w tej niższej randze. Zaś niektórzy z NOT czuli się jak bogowie mając chociaż okruch umiejętności i zdawało się niekiedy, że to jak nic EAT, a jednak na treningach wychodziła prawda. W skrócie - nie można było być pewnym klasy.
W sumie Ray zdał sobie z czegoś sprawę. On siedział w kurtce - co prawda rozpiętej, ale jednak - zaś Maki w jedynie cienkim sweterku i to dodatkowo w krótkich spodenkach. Death City było niby po środku pustyni, ale jakimś cudem znajdowały się tutaj i parki, i ogrody, i jeziorka otoczone lasem oraz trawą - takie jak właśnie to, przy którym się znajdowali. Czarnowłosy poczuł, że robi się chłodniej, szczególnie teraz - kiedy słońce zachodziło znacznie wcześniej, ale niektórzy może byli przyzwyczajeni do zimna? Może i ta dziewczyna również? W końcu to już prawie koniec roku, temperatury są niskie.
- Tak zmieniając temat... nie jest Ci zimno? - postanowił zapytać ot tak. On sobie mógł pozwolić na posiedzenie na chłodnej ziemi, ale czy ona nie chciałaby pójść w cieplejsze miejsce? Mogło jej być zimno, więc Ray postanowił o niej pomyśleć. Taki dobry z niego chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Wto Gru 08, 2015 2:06 am

To co Ray powiedział nie za bardzo podziałało. Tu nie chodziło o to, że ktoś tak na nią mówił bez powodu i tylko na tym się kończyło. Chociaż stwierdzenie "Nawet gdybyś była Potworem, chociaż nim nie jesteś, to i tak bym teraz z Tobą rozmawiał(...)" brzmiało dla niej trochę jak kłamstwo, ale on starała wyprzeć się i uwierzyć, że tak mogłoby być, ale było to trudne. Doświadczenie nie pomagało jej w tym.
-Dziewczyno uspokój się trochę. Ten chłopak nie chciał Cię zranić. Przecież nie ma opcji, żeby znał twoją przeszłość, więc nie wiedział, że coś takiego Cię zrani. No już, spokojnie.-odezwał się Yuhi, żeby pomóc uspokoić się Maki.
Miał całkowitą rację jeśli chodzi o brak informacji o przeszłości Maki co pomogło się jej trochę szybciej uspokoić. Ta reakcja nie była też do końca "chciana". Była nie kontrolowanym odruchem.
-Prze-przepraszam, n-nie po-owinnam tak na cie-ciebie krzyczeć. P-przecież nie-e miałeś nic złe-złego na myśli.-powiedziała lekko wycierając oczy rękawami swetra.
Kiedy Ray zapatrzył się na jezioro, Maki zrobiła to samo. Jej uwagę przykuwały również różne kwiaty rosnące na około zbiornika. Wróciła na ziemię kiedy usłyszała słowa chłopaka.
-Na-a to wygląda. Na-ajwidoczniej chodzimy r-różnymi ścieżkami po szko-szkole.-powiedziała, a na jej twarzy znowu gościł lekki uśmiech-J-ja też je-estem z NOT.-dodała.
Ciekawym był fakt, że nie mieli okazji widzieć się w szkole. Może nie zwrócili na siebie uwagi? Chociaż z drugiej strony Shibusen to jeden wielki labirynt. Do jednej klasy można dojść na kilka sposobów, zależnie od tego jak dużo razy zgubisz się po drodze. Może ta dwójka zawsze chodziła innymi drogami, tak jak w przypadku drogi nad jeziorko? Jest to dość prawdopodobne, bo Maki często gubiła się po drodze na lekcje.
-T-troszkę je-est mi zimno. M-myślałam, że-e będzie dzisiaj tro-ochę cieplej, więc nie-e zakładałam długich spo-odni, ani jakiejś kurtki.-powiedziała, wcześniej było jej nawet ciepło z powodu długiego kręcenia się po lesie, ale teraz trochę odpoczęła i zaczęło robić się naprawdę chłodno. Dodatkowo słońce zaczęło zachodzić i zaczęło się robić jeszcze zimniej-A-a tobie?-zapytała z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 79
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Gru 11, 2015 2:29 pm

Ciężko było nie zauważyć, że słowo "Potwór" przywodzi Maki jakieś nieprzyjemne wspomnienia. Próby Raya spełzły na niczym, więc postanowił zwyczajnie unikać tego określenia. Nie traktował tamtego podniesienia głosu jako krzyczenia na niego, ot podniesiony głos, ubarwiony emocjami. Coś czego Raymontowi prawie zawsze brakowało, ale z drugiej strony nie uważał, że jest to mu niezbędne. Czasami jednak ludzie brali go za chłodnego, mało empatycznego, zgorzkniałego, znudzonego albo jeszcze innego tylko dlatego, że jego twarz nie okrywała się żadną nową miną, a głos był stale tak samo niski i spokojny. Dopiero gdy się przymuszał, to udawało mu się podkolorować to wszystko.
- Nie przejmuj się, nie tak łatwo mnie zrazić. - powiedział wymuszając pogodny uśmiech. Z jednej strony chciał pomóc dziewczynie z ciężarem przeszłości, ale z drugiej strony wiedział, że nie powinien się mieszać w te sprawy. Nie teraz - kiedy jej praktycznie nie zna i spotkali się przypadkowo. Może kiedyś, gdy zechce mu opowiedzieć swoją historię. O ile to Ray nie zraził dziewczyny i nie będzie chciała go widzieć.
- I musimy być w osobnych grupach skoro nie widzimy się również na zajęciach. - dodał po chwili. To nie było nic nadzwyczajnego. Uczniów Akademii Shibusen była cała masa, więc też grup było kilka albo kilkanaście. Ciężko kojarzyć wszystkich z wyglądu nawet jak się spotka na korytarzu, a dodatkowo czarnowłosy niezbyt zwracał uwagę na cały ten tłum i pojedynczych ludzi. Jak zobaczył i zapamiętał, to było dobrze, ale raczej rzadko się to zdarzało.
- W Anglii ten klimat jest znacznie normalniejszy. Death City jest na środku pustyni, a jakimś cudem pada tutaj regularnie deszcz, są minusowe temperatury i podobno śnieg też spada. Latami znów są nieznośnie upały i susze. Dziwne miejsce. - powiedział powoli podnosząc się i otrzepując z czegokolwiek co do niego się przyczepiło jak siedział na ziemi. Zdjął z siebie swoją kurtkę i podszedł do Maki zarzucając jej swoją część garderoby na plecy.
- Nieco dużawa, ale przynajmniej ciepła. Oddasz mi innym razem. - powiedział stojąc za nią. Miał drugą kurtkę w szafie, więc nie było problemu. Co prawda nie była taka sama, ale z tą nie miał żadnego sentymentu, więc nawet gdyby jej nie odzyskał, to nie było mu jej szkoda.
- Muszę wracać, za kilka godzin zrobi się ciemno, nie siedź tutaj zbyt długo. Do zobaczenia, cześć. - powiedział i wsunął ręce do kieszeni. Było mu nieco chłodno - wszak tors okrywał jedynie cienką koszulą, ale nie było to złe uczucie, a nawet przyjemne, orzeźwiające. Skierował się do swojego akademika, jutro miał trening z samego rana, więc dobrze byłoby się wyspać i dać z siebie ile należy.

Z/t

//Wybacz za krótką fabułę, ale dokończymy ją innym razem. Sorrasy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t96-raymont-ray-walker

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 21/02/2015
Wiek : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 9:21 pm

- Eeeeej, fajneee~! - rzuciłem krótko, kiedy spostrzegłem w końcu całe miejsce, o którym mówili uczniowie naszej szkoły - Chociaż raz podsłuchiwanie rozmów na korytarzach tej nudnej zawodówki się przydało. Heh... Manie by się to spodobało. Szkoda tylko, że zniknęła. - momentalnie spoważniałem. Temat mojej byłej Władającej nie był zbyt przyjemnym, a przynajmniej nie takim, na który chciał rozmawiać. Nie teraz. Może kiedyś. Z naciskiem na "może". Ściągnąłem kaptur i podszedłem jeszcze kilka kroków w kierunku brzegu cudownie wyglądającego, małego, przyjaznego jeziorka. Miejsce idealne dla spokojnych dusz, które strudzone życiem i trudnościami codziennego znoju chcą najzwyczajniej w świecie wyluzować.
- Ciekawe czy wodna jest w miarę znośna. - bąknąłem pod nosem z wyraźnym zaciekawieniem malującym się na twarzy, a potem usiadłem na brzegu, ściągnąłem buty, następnie podwinąłem spodnie do kostek i wsadziłem nogi do jeziorka - Noooo~ to to ja nazywam prawdziwym chilloutem~ - prawie że śpiewająco wydusiłem z siebie kilka kolejnym słów, przy okazji przyprawiając je o ton niesamowitej ulgi. Woda rzeczywiście była w miarę cieplutka, a że nurt posiadała znikomy, to przyjemnie się moczyło stopy w nieruchliwej, krystalicznie czystej cieczy. Założyłem ręce za głowę i podpierając ją - położyłem się na plecach, zamykając przy tym oczy. Na mojej twarzy malował się wyraźny grymas zadowolenia. No i w sumie... zacząłem gwizdać...(tylko gwizdanie).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t115-doshizo-ashizojizo#125

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 9:34 pm

Przyszłam tutaj, bo to miejsce mnie jakoś uspokajało. Cisza i niezmącony spokój były dla mnie schronieniem od zgiełku miasta. Nieskazitelne piękno tego miejsca urzekły mnie jak tylko odkryłam te jeziorko. Miałam ciężki dzień więc moja obecność tutaj nie była zaskoczeniem, jednak spotkałam tutaj chłopaka. Normalnie byłabym ucieszona tym, że jestem sam na sam z osobą w miejscu oddalonym od ludzi (miejsce na lennyface), jednak on był mi kompletnie nieznajomy. Nie dziwne więc, że się zirytowałam i zaraz krzyknęłam do niego.
- Co ty tu robisz?! Kim ty jesteś i jak trafiłeś tutaj?!!!
Podeszłam zirytowana do chłopaka, który moczył swoje brudne nogi w czystej wodzie jeziorka! Kto normalny o tej porze roku tak robi? Może to jakiś więzień, albo psychopata, który uciekł z szpitala?
Jednak z bliska wydał mi się znajomy... Chyba jest z szkoły, ale tego pewna nie jestem. Moje usta samoistnie wykrzywiają się w wieeeelki grymas niezadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 5
Data dołączenia : 06/11/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 10:00 pm

Z lekkiego letargu wyrwały ją niezadowolone krzyki jakiejś dziewczyny. Westchnęła znużona zmuszając się do otwarcia najpierw prawego, a później lewego oka. Jednakże siedząc oparta o gruby konar drzewa nie była w stanie zlokalizować źródła irytującego dźwięku. Było w tym jednak coś pozytywnego. Przynajmniej ta głośna, krzycząca istota i za pewne ta druga, do której ten komentarz był skierowany nie znajdują się po JEJ stronie jeziorka. Dokładnie jej. Rościła sobie do tego miejsca pewne prawa jako, że bywała tu codziennie po kilka godzin, starannie planując, ucząc się nowych sztuczek i doskonaląc to co już potrafiła. A teraz ktoś śmiał jej przeszkadzać.
Mimo wielkiej niechęci podniosła się powoli zamykając lekkim ruchem leżącą obok niej książkę. Następnie teatralnie oparła się o drzewo, za którym siedziała przyglądając się dwójce, w jej mniemaniu, intruzów. Byli to osobnicy innych płci. Dziewczyna i chłopak. A przynajmniej na tyle była w stanie ocenić z tej odległości. Dzieliła ich bowiem cała tafla niemałego jeziorka.
-Nic, a nic kultury w tej dzisiejszej młodzieży..
Mruknęła z niechęcią, mimo że sama wcale do najstarszy nie należała. Jednak zawsze czuła się starsza od rówieśników. Mentalnie i emocjonalnie. Kwestia wyszkolenia.
Zrezygnowana jeszcze raz spojrzała na tą dwójkę zatrzymując na chwilę wzrok na dziewczynie. To ona była powodem jej pobudki. Trzeba będzie wyjaśnić im pewne zasady. Z niemal widoczną w ruchach niechęcią zdjęła buty i kurtkę zostając jedynie w ciasnym podkoszulku i czarnych leginsach. Wzięła głęboki wdech i weszła do wody. Powoli. Cicho. Nie wskakiwała, żeby nie narobić zbyt dużego hałasu. Kiedy już zanurzyła się po szyję zanurkowała i zaczęła płynąć w kierunku parki na drugim brzegu. Miała nadzieję, że zaoferowana krzyczeniem na chłopaka dziewczyna i cel jej irytacji będą na tyle zajęci sobą, że na spokojnie podpłynie w ich pobliże niezauważona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 21/02/2015
Wiek : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 10:17 pm

Momentalnie się skrzywiłem, kiedy do moich uszu dobiegł prawie że jazgot. Głos wprawdzie miły, ale krzyk i zajadłość robią swoje, no to nic w tej kwestii zrobić nie mogłem... Zaraz po zaciśnięciu powiek i zębów, ukazując z lekka ich skrawek, otworzyłem w końcu oczy i podparłem się dłońmi o ziemię za sobą. Rozbudzonych oraz niepewnym wzrokiem przeleciałem po okolicy, a moje oczy zatrzymały się na nogach.
- Nie no, nogi spoko. Dużo się już napatrzyłem w życiu na dolne kończyny, ale wolę swoje. Przynajmniej wiem co robią. - komentowałem jak prawdziwy filozof, prawie absolutnie nie zauważając problemu, który w obecnym momencie się wytworzył - Tylko czemu? - przechyliłem nieco głowę na bok, a na twarzy pojawił mi się grymas niechętnego zainteresowania. To już nawet poleżeć sobie nie można? - "Prywatne jezioro czy co?..." - rzuciłem w myślach, po czym jadąc w górę ciała w końcu- nie, czekaj, chwila. Zatrzymałem się na cyckach.
- Hm. - komentarz jak komentarz. Ja zawsze swój miałem. Oczywiście nie obeszło się bez uniesienia brwi i spuszczenia ich momentalnie, a także pokiwania krótko głową. Khem. Jadać w górę ciała w końcu natrafiłem na twarz - No hej. Co tam? - nigdy nie byłem dobry w zaczynaniu rozmowy, ale za to najlepszy ze mnie diabeł w sferze dogryzania. Dlatego też stwierdziłem, że trzeba jakoś nadrobić zaległości w kontaktach między... hm... no dobra, niech będzie, że międzyludzkich. Przerzuciłem wzrok na brzeg, gdzieś obok kolana, po czym podniosłem kamyczek wielkości paznokcia u kciuka, a następnie spojrzałem z powrotem na dziewczynę o całkiem przyjemnym dla oko kolorze włosów, no i... no rzuciłem w nią od niechcenia tym maleństwem gdzieś tak w brzuch - A masz. - dodałem na koniec i ledwo powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t115-doshizo-ashizojizo#125

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 10:37 pm

Zdecydowanie zirytowało mnie zachowanie chłopaka. W końcu do stał bardzo proste pytania do odpowiedzi, a jakieś algorytmy matematyczne. Jednak zaraz się uspokoiłam gdy ten zilustrował mnie wzrokiem i kiwnął głowa. To był jak niemy komplement, więc nie warto tak się wściekać. Przynajmniej mam pewność, że nie jest gejem. Miałam juz odpowiedzieć, ale on rzucił mnie kamieniem. Na co podniosłam jedna brew do góry i podeszłam tak blisko, by dzielił nas tylko krok. Spojrzałam na jego twarz, która była przystojna. Niezły połów. Potem moje spojrzenie powędrowało na jego ciemne oczy.
- Jestem Aria i kojarzę Cię skąś.
To chyba było najlepsze co mogłam zrobić. Muszę go wyczuć, bo to że zatrzmał mi sie na cyckach wcale nie musi oznaczać, ze jest zboczony i moja reakcja go wystraszy. A tego bym nie chciała. Całą uwagę skupiała na chłopaku, więc nie zauważyła wiedźmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 5
Data dołączenia : 06/11/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 11:01 pm

Wiecie w sumie to lubiła pływać. Woda tłumiła irytujące odgłosy, spowalniała ruchy, redukowała siłę. Sprawiała, że człowiek czuł się lżejszy zarówno fizycznie jak i psychicznie. Sprawiała, że wszystkie problemy po prostu odpływały. Dlatego też nie śpieszyła się za bardzo z dopłynięciem do brzegu. Zatrzymała się nawet na chwilę na mniej więcej środku jeziorka, żeby jeszcze chwilę poobserwować swoich intruzów. Jeśli wzrok ją nie mylił to sytuację sprzyjającą kłótni właśnie obrócili w lekki flirt.
"Ludzie to dziwne stworzenia..", pomyślała i chyba można by nawet powiedzieć, że minęła jej lekka irytacja bo na jej ustach zagościł lekki uśmieszek. Taki trochę pobłażliwy, trochę zadziorny. Po chwili obserwacji podjęła przerwaną czynność i dalej płynąc przybliżała się do nieznajomych. Jedynym śladem jej obecności były rzeczy pozostawione na drugim brzegu i tworzące się co jakiś czas kręgi wodne kiedy wynurzała się żeby zaczerpnąć powietrza. Choć trzeba przyznać nie robiła tego często. Naprawdę lubiła pływać i robiła to często przez co jej płuca były bardziej wyćwiczone.
W końcu jej nogi swobodnie dotknęły dna. Zaczęła więc powoli, krok za krokiem, iść w stronę "parki" wyłaniając się z objęć krystalicznej wody.
Jak można się było spodziewać była cała mokra, jej włosy ociekały wodą,a z twarzy lekko zmył się makijaż. I tak był wodoodporny, mimo to spod podkładu zaczął delikatnie prześwitywać jej znak klanowy. Dowód. Przekleństwo. I powód do dumy. Wszystko w jednym. Mowa oczywiście o tatuażu pod jej okiem, który zdradzał jej zajęcie. Ponadto mokre obranie jeszcze bardziej przylegało do jej smukłego ciała, podkreślając wszystko co było możliwe. Cóż, mówiąc szczerze nie specjalnie się tym przejmowała. Znała siebie i swoje ciało jak nikt inny. I bynajmniej nie uważała żeby było się czego wstydzić.
Kiedy już znalazła się kilka kroków od gołąbków chrząknęła stanowczo. Założyła przy tym ramiona i uśmiechnęła się ciut złośliwie. A może to dla tego, że każdy jej uśmiech był złośliwy? Ciężko powiedzieć.
-Mamusia wam nie mówiła, żeby zawsze sprawdzić czy w wodzie nie mieszka potwór, który z chęcią schrupie was na śniadanie zanim zacznie się zakłócać spokój takiego miejsca?
Mruknęła niskim głosem, błyskając zębami w paskudnym uśmiechu.
-Cóż. Z chęcią sama dam wam tą lekcję.
Zaraz po tych słowach odrzuciła głowę do tyłu tworząc deszcz małych kropelek zrzuconych z jej włosów i zaśmiała się gardłowo. Przeraźliwie. Wiedźmio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 21/02/2015
Wiek : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 11:35 pm

- "Wow, ale szybko zmienia zmienia nastawienie!" - tym razem rzeczywiście uniosłem brew w zdziwieniu i to nie małym. Ledwo co chwilę temu naskoczyła na mnie z... wprawdzie żadnego powodu, a tu już nagle spokojna i stonowana. Niebywałe - "Nnnooo doooobraaaa.. powiedzmy, że zagram w Twoją grę! Zobaczmy czy jesteś w stanie mnie jeszcze jakoś zadziwić. Runda druga!" - pomimo tego musiałem sobie przy okazji przyznać medal. Opatentowałem nową sztukę nawiązywania kontaktów! Nazwę ją... "Rzut kamykiem, to jak podzielenie się cukierkami!" - ooo taaak. Nawet będzie można z tego ułożyć jakąś piosenkę! Nie dziwnym by było, gdyby w mojej głowie już pojawiły się różne wersje na intro, a na gitarze elektrycznej świetnie to wychodzi, chociaż nie mogło się tak stać w praktyce, bo... no właśnie. Bo zjawiła się kolejna osoba. I to do tego znowu dziewczyna - "Albo mam szczęśliwy dzień, albo mega pechowy... Oby chociaż nie były w połowie tak wredne jak Mana, to już będzie spoko... Ej, może jeszcze lubią słodycze?" - skomentowałem krótko, po czym wróciłem jeszcze najpierw wzrokiem do różowowłosej. Przyłożyłem dwa palce prawej dłoni do skroni, a następnie machnąłem krótko nadgarstkiem rzucając w jej stronę zwykłe, acz trochę typowe dla mnie "Joł.".
- Doshizo Ashizojizo, Hiszpan. Skąd mnie kojarzysz to nie wiem, ale ja jestem pewien, że z jakiegoś miejsca kojarzę Twoje nogi. Tylko też nie mogę sobie przypomnieć. - jako że druga dziewczyna też już znalazła się w zasięgu mojego dobrego wzroku i w dodatku zagadnęła nie tylko mnie, ale także i tą obok, to stwierdziłem, że wykorzystam swoją nową technikę poznawania się z innymi. Szybkim ruchem ręki szurnąłem w lewo ramieniem i zlokalizowałem sokolim okiem podobny kamyczek do tego poprzedniego, gdzieś przy stopie Arii. Chwyciłem go dwoma palcami i machnąłem nim w okolicach nóg wodnej rusałki, wydając z siebie krótki "A masz.", powtarzając sekwencję z wcześniej. Przy okazji.. no niestety nie obyło się bez komentarza, tak więc tą samą dłonią, co nią rzucałem, wyprostowałem wskazujący palec w jej stronę.
- Moja matka nie żyje. Strzelaj dalej. - trzeba było przyznać, że jej śmiech nie brzmiał najlepiej, chociaż też do najgorszych nie należał - "Chyba tamten wampirzy lord miał podobny. Co ci wariaci robią ze swoimi strunami głosowymi? Zero poszanowania. Śpiewać nie lubią czy jak?" - puściłem pewną siebie myśl w odmętach mózgu i dodałem na koniec - A Twój głos nie jest fajny. Znaczy śmiech. Ale może Ty jesteś fajna, nie wiem. - zakręciłem kółeczko palcem i dokończyłem - No hej. Co tam? - nie ma co. Jak się bawić, to się bawić; drzwi wyjebać, okno wstawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t115-doshizo-ashizojizo#125

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Pią Lut 12, 2016 11:49 pm

Uśmiechnęłam się jedynie zadziornie. Widzę trafił śmieszek na śmieszka. Już wymyślałam jakiś tekst, ale nie było mi dane skończenie go gdyż wtrąciła sie jakaś dziewczyna. W dodatku z rozmazanym makijażem i mokrymi ciuchami. Niemniej jednak był to miły widok dla oka Ari, ale nie lubi jak się jej przeszkadza.
- No nie. Ale co do potwora się zgodzę, dziewczyna nie powinna się pokazywać z rozmazanym makijażem.
Poczułam się ciut zazdrosna o uwagę Dosia. Ma za długie imię i nazwisko by spamiętać, błagam. Jeszcze ten śmiech... Pewie myśli, że się jej przestraszę, ale na to jest pewna rada! Płyn do zmywania makijażu i trochę miodu z mlekiem. No nic, ja tez sie przedstawię.
- Aria Akabane z Miasta Śmierci. Władająca. Miło mi cię poznać.
Uśmiechnęłam się milutko, gdyż nie ma nic bardziej irytującego niż olewanie twojej złowrogości.~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 5
Data dołączenia : 06/11/2015

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sob Lut 13, 2016 12:23 am

Stała niczym kamienny posąg, który ktoś zupełnym przypadkiem postawił w jeziorze, a do tego chyba upuścił bo był cały mokry. To że to jednak żywa istota, a nie wykuty z kamienia monument zdradzały jej oczy. Szaro-fioletowe tęczówki przyglądały się uważnie otoczeniu, a co za tym idzie dwójce przed nią. Błyskały w nich żywiołowe iskierki. Zapowiadała się niezła zabawa.
Pierwszy zareagował chłopak. Rzucił czymś w nią. Złapała to bez większego problemu. Poczuła w dłoni malutki kamyk. Zmarszczyła lekko brwi i przechyliła głowę pod kątem przyglądając mu się przez chwilę, analizując jego zachowanie. Nie było to przecież nic na tyle dużego żeby zrobić jej krzywdę. Nie było też rzucone przypadkiem. Albo ona jeszcze musi nadrobić pewne zachowania społeczne, albo ten chłopak jest stanowczo nie do końca normalny. Ostatecznie chyba stwierdziła, że ta druga możliwość jest bardziej prawdopodobna. Upuściła kamyk do wody.
Jego komentarz o matce skwitowała uśmiechem. Niemal kusiło ją żeby się ukłonić. Zastanawiało ją czy któraś z krewnych mogła maczać w tym swoje wiedźmie palce. Stwierdziła, że to nie jest dobry moment na dopytywanie. Takie rozmowy lepiej przeprowadza się na osobności. Łatwiej uzyskać interesujące informację niż przy osobach trzecich.
Łaskawie obdarzyła rudowłosą spojrzeniem kiedy ta się odezwała. Komentowała jej makijaż. Ciekawe jak ta dziewucha wyglądałaby po przepłynięciu całego jeziora. Nie żeby jej opinia jakkolwiek Isobel obchodziła. Rozciągnęła swoje pełne usta w uśmiechu patrząc na nią.
-Te, którym ujmuje to urody pewnie nie powinny.
Odpowiedziała wyraźnie sugerując tonem głosu, że ona się do takowych nie zalicza. Brało się to głównie z tego, że wiedźma postrzegała urodę jako coś zbędnego. Najważniejsze były umiejętności. Zarówno ciała jak i umysłu. I w obu tych aspektach nie bała się konkurencji.
Jej oczy skierowały się ponownie na jedynego wśród zebranych przedstawiciela płci męskiej. Zrobiła parę wolnych kroków żeby znaleźć się zupełnie na brzegu, a co za tym idzie również bliżej niego. Uśmiechnęła się słodko i szepnęła tak, by dziewczyna nie słyszała jej za dobrze.
- Mój głos jest zawszę tak fajny jak tego chcę. I nie tylko on może być fajny.
Jej głos był lekko zmysłowy i tajemniczy. Składał obietnicę, choć ona nic nie obiecywała. Mrugnęła do niego lekko i wyprostowała się opierając dłonie o biodra.
- Isobel La Croix. Wasza zguba lub zbawienie.
Ponownie się uśmiechnęła, ale tym razem uśmiech sięgnął także jej nietypowych oczu. Mówiąc o zgbie miała oczywiście na myśli ich śmierć. Nie dziś. Ale pewnego dnia. Szczególnie, że rudowłosa tak szybko zdradziła, że jest Władającą. Gdyby wypowiadała to słowo na głos zapewne by przy tym splunęła. Jednak tylko spojrzała na Arię.
- Mi również miło Cię poznać. Jednakże wolałabym, żebyś nie budziła mnie swoim krzykiem.
Odparła słodko, po czym ponownie puściła do Doshizo oczko. Właściwie chłopak jej nie interesował, ale lubiła rywalizację, a rudej najwyraźniej nie spodobało się, że ktoś skradł należne jej zainteresowanie nawet w najmniejszych ilościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 21/02/2015
Wiek : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sob Lut 13, 2016 8:27 pm

Sytuacja wydawała się robić z lekka napięta i to raczej tylko ze względu na przekomarzanki tych dwóch. Najwyraźniej obydwie coś do mnie miały, chociaż wolałem, aby nie było to zamordowanie mnie. W końcu jak to się mówi: "Jeśli kobieta patrzy się w Twoje oczy dłużej niż przez dziesięć sekund, to albo Cię kocha, albo chce Cię zabić." - którą ja wolałem wersję? No chyba oczywiste, że nie tą z mordowaniem... Kto jak kto, ale ja swoje życie cenię! A oddać je mogę jedynie w obronie osoby Władającej. Poza tym... chwila, chwila... - "Ej! Moja technika poznawania ludzi kamykiem znowu odniosła sukces!.. EUREKA! Jestem prawdziwym geniuszem!" - komentując tak jeszcze trochę dłużej w głowie, cały czas przyglądałem się Isobel, która w końcu wyjawiła swoje imię iii... zdawałoby się, że nazwisko. O dziwo miała dokładnie ten sam akcent co matka Many, chociaż u czarnowłosej był on nieco bardziej słyszalny - "Gdzieś już go słyszałem... tylko gdzie?" - zagadnąłem się w myślach, coby lekko pogdybać, lecz niestety nie było mi to dane ze względu na zaistniałą sytuację. Co prawda było u niej więcej widać niż u Arii przez to, że była przemoczona, na co skierowałem swój wzrok wiadomo gdzie, po czym tak jak u poprzednio wymienionej dziewczyny, lecz lekko inaczej, uniosłem prawą brew i kiwnąłem głową. Oczywiście jakby nie było - momentalnie wróciłem wzrokiem do jej twarzy.
- Bo ja wiem? - zarzuciłem swym hiszpańskim, gardłowym słownictwem. O ile którakolwiek z nich mówiła po mojemu, to mogła zrozumieć. Jednakże manieryyy, manieryyyyyy! Wróciłem z powrotem do angielskiego i kontynuowałem zaczętą myśl - Ja tam bym raczej powiedział, że darcie japy na nieznajomych samo w sobie ukazuje część szczerych, prawdziwych emocji. No popatrz na nią. - kiwnąłem głową u Arii, przerzucając na nią wzrok - Ledwo co brzmiała, jakby miała mnie rozszarpać, a teraz wygląda na miłą i zainteresowaną. Przyjemna zmiana, chociaż tak dynamiczna, jak cięciwa w łuku. Nie jesteś w ciąży, nie? - spytałem w sumie z lekko głupkowatą miną mieszającą się z wyraźnie poważnym zapytaniem, przy czy, tknąłem jej brzuch otwartą dłonią - "Nie no, chyba nie jest. Nie ma brzucha, więęęc... no a przy okazji wygląda młodo! Cholera, w zasadzie to nie wiem czy jest moją rówieśniczką, czy nie... Dziewczynom i kobietom w obecnych czasach nie można ufać. Szczególnie Rosjankom i Japonkom..." - dorzuciłem na koniec w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t115-doshizo-ashizojizo#125

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Jeziorko   Sob Lut 13, 2016 9:30 pm

Coraz mniej mnie zaczęła interesować rozmowa z tymi osobnikami. Przyszłam w końcu tutaj aby wypocząć, a nie gadać o głupotach z innymi. Jeszcze rozmowę z chłopakiem uważała za przyjemną, ale tamta baba jej działała na nerwy. Za kogo się ona miała? Tak więc jedynie słuchała ich, średnio miała ochotę się wtrącać, gdyż po co? Niech oni sobie flirtują, a ja w tym czasie odpocznę psychicznie, bo nie będę tutaj przy nich się kładła. Ciemnowłosa chyba też jest z jakiegoś zakładu psychiatrycznego, bo ten śmiech nie był normalny, a to że pływa w jeziorku podczas jesieni jest już w ogóle bez sensu. Nie mnie jednak rozmyślać nad problemami psychicznymi innych, mniej kłopotów i problemów. Co potem będzie jak podpadnę któremuś i będzie chciał\a mnie zabić? Bronić się bym mogła, ale jak zranię ich przez przypadek? Jeżeli mają papiery o niepoczytalności to po mnie. Jestem akurat już wieku, że wsadzili by mnie do paki, al nie chcę tam przegnić najlepszych lat młodości. Jednak gdy rozpoczął temat o mnie moja buzia przybrała kolor moich włosów. Śmiesznie nie? Obrzydzenie wypełzło mi na twarz gdy dotknął mojego brzucha po czym odsunęłam się krok do tyłu. Jeszcze tą babę zniosę, ale ciąża?! Ciekawe jaki normalny władający w wieku 16 lat robi sobie bachora. Jak zwykle nikt nic nie wie, a się odzywa. Chyba opcja z psychiatrykiem na moje nieszczęście była strzałem w dziesiątkę. Tak więc po chwili moja twarz wróciła do swojej bladości, ale zniesmaczenie nadal malowało się na mojej twarzy. Postanowiłam jednak to przemilczeć, bo co jak okaże się ześwirowanym czarodziejem? Po kiego w ogóle z nimi nadal rozmawiam? Ale muszę no zobaczyć reakcję tej wiedźmy. (co jak co, ale te stwierdzenie było strzałem w dziesiątkę, tylko o tym jeszcze nie wiem) Tak więc stałam bez słowa, a moja twarz przestała wyrażać jakiekolwiek emocje. Skoro on mógł być czarownikiem to ona równie dobrze wiedźmą. To by tłumaczyło jej wysławianie się o potworze i ten oklepany śmiech. Tak więc teraz zrobiłam krok do tyłu od niej. Może warto przestać tu przychodzić? Albo lepiej! Jak już znajdę broń to ona zostanie 101 duszą B). Na tę myśl znów moja mina się zmieniła, tym razem na delikatnie drwiącą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Jeziorko   

Powrót do góry Go down
 
Jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Księżycowe Jeziorko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-