IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Kózka" [Nycteris i Elijah]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

#1PisanieTemat: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Pon Wrz 07, 2015 10:39 pm

Cytat :
W głównych rolach? Elijah i Nycteris
Da w kość? Trochę
Jak to będzie? Niefabularnie

Dzień jak co dzień, dzień po dniu,
niech się dzieje życia cud.

Elijah i Nycteris to dwie wschodzące, bardzo ambitne i świeżutkie jak bułeczki... przyszłe gwiazdy kina. Ich kariera zapowiada się oszałamiająco, dlatego nie zrażeni żadną konstruktywną krytyką, wyruszają na kolejne podboje, by dodać coraz to wartościowsze tytuły do swojego portfolio.
Na cel obrali sobie najnowszą produkcję Pusiaczka Mruczka III, jednego z najwspanialszych reżyserów i jednocześnie najważniejszą pers-onę filmowego światka metropolii Jagodzianka-Pączuś pt. "Kózka". Wielu zabiega o jego kocie względy, jednak ten jest niesamowicie wybredny i kręci swoim czarnym noskiem na wszystko i wszystkich. Oczekuje najwyższej jakości aktorstwa (i kocimiętki), a Elijah i Nycteris są zdania, że mogą mu to zapewnić.



Czy powiedzie się im to?
Jak będzie wyglądać pierwsze zadanie?
Czy Pusiaczek Mruczek III zauważy ich potencjał?
Czy popcorn w końcu będzie odpowiednio posolony!?





Słowo od Ciaszki:
 


Ostatnio zmieniony przez Ciaszka dnia Sro Paź 14, 2015 10:26 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

#2PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Sob Wrz 12, 2015 10:41 pm

Aktorzenie jest zabawne. To uczucie, kiedy możesz wcielić się w rolę kogoś zupełnie innego, przyjąć nieznany punkt widzenia, otworzyć się! Podczas gry aktorzy nie muszą przejmować się, że kogoś obrażą czy komuś wleją, tak długo, jak wymaga tego produkcja. Bezkarność nawet w niewielkim stopniu stanowi błogosławieństwo. Nic więc dziwnego, iż Nycteris chciała skorzystać z okazji, jako że ta prezentowała się nadwyraz prestiżowo!
Miała ambitne plany i była tak zdeterminowana, że początkowo chciała wykosić konkurencję, coby nikt nie odebrał jej roli (w sumie to jakiej...?)  - niestety, o "przeciwnikach" nie wiedziała nic. Zachowałaby się okrutnie i nie fair, musiała przyznać. Czy udział w filmie byłby tego warty? Nie, wróć. Pewność siebie i zaciętość. Jeśli nie uwierzy w siebie, nie uda się.
Nic nie poradzi na to, że perspektywa pracy u boku zacnego reżysera widniała przed nią niczym magiczna kraina pełna tęczy i jednorożców. I nie wiadomo co do końca chodziło Rosjance po głowie, wszak trzeba zwrócić uwagę na pewien fakt. Ona uwielbia koty. Gdyby miała jednego za pupila, prawdopodobnie to on rządziłby nią, nie na odwrót. Mogłaby nawet kłaść mu się do szlachetnych łapek. Co robiła we współczesności? Wydaje się, że miejsce dziewczyny jest w starożytnym Egipcie i kocim kulcie... Właśnie dlatego z optymizmem patrzyła w przyszłość. Niezależnie od tego, jakie sprawiał wrażenie, Pusiaczek Mruczek III nie mógł być przecież złem wrodzonym! Prawda?
To nie tak, że liczyła tylko i wyłącznie na łut szczęścia. Ćwiczyła przecież. Niekoniecznie tak jak powinna, głównie wcielała się w role bohaterów swoich ulubionych filmów w zacisznych miejscach, tam, gdzie nikt nie mógł jej zobaczyć. Głupstwo. Powinna występować przed kimś innym i walczyć ze stresem. Jednak pojawia się pytanie: przed kim? Przykre. Nawet jeśli tylko trochę.

//jakby cuś było nie tak, to poprawcie mnie! no i przepraszam za poślizg
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 289
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

#3PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Pią Wrz 18, 2015 1:32 pm

No cóż. Wiele z was może w tej chwili stanąć, popatrzeć się i spytać... co właściwie Elijah robił na castingu do jakiegoś podrzędnego filmidła, reżyserowanego przez kota. Co skłoniło go do tak dziwnej rzeczy, jaką jest pchanie się w światek kina? Jego rodzina. Otóż Millenium, dość znany aktor, stwierdził pewnego dnia, wraz z jego doprawdy uroczą matką, która to z kolei stała się znana poprzez telewizję śniadaniową, że i najmłodszy syn musi stać się sławny, by mógł zarabiać na chleb samodzielnie. Ewentualnie za takie pieniądze, to pewnie codziennie na śniadanie kupowałby jakieś pozłacane, czterdziesto-karatowe bułki. Następnie resztki z nich oprawiałby w ramki, ewentualnie częstował matkę, która akurat gotowała z tym całym puszkiem mroczkiem kij wie którym z kolei kocimiętkę w panelu kucharskim jej programu. No cóż, to nieważne. Ważnym jest, że młody Lief nie miał zbytniego wyboru, a że podobno aktorstwo miał we krwi - nie przejmował się zanadto. Tak szczerze, to nawet nie chciał przejść tego castingu. Zupełnie mu na tym nie zależało. Nie żeby na czymkolwiek mu zależało...

Ale lubił koty, okej. Nawet jeśli rodzina nie pozostawiła mu nic do gadania, to chociaż może ten cały puszek okruszek da się pogłaskać, albo coś. Wtedy właśnie ta cała wyprawa nie pójdzie na marne, a on nie będzie miał okropnego poczucia straconego czasu. Także jedyne co zrobił, to przeczytał kilka razy scenariusz, a następnie jeszcze parę. W końcu nie mógł aż tak zawieść bliskich, żeby nawet tekstu się nie nauczyć. Co jeszcze Elijah był w stanie zrobić dla rodziny? Wiele, jego granice niezmierzone, a silna wola niezwykle słaba.

//AU gdzie eli ma rodzinę, która wcale nie spłonęła, tylko sobie żyje szczęśliwie. I też przepraszam za poślizg. ;-;

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

#4PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Sob Wrz 19, 2015 11:36 pm

Pusiaczek Mruczek III był wybitnym reżyserem i nikt nie powinien podważać jego kociego autorytetu. Jego silna osobowość i majestat powinny być odpowiednio podkreślane, bo za to jego podwładni dostają pieniążki. A ludzie lubią pieniążki, koty natomiast wolą to, co można za nie kupić. Np. kocimiętkę, której miał dość dużo, ale nigdy za wiele czy też dobry koci przysmak pachnący rybką. Tak.. Pusiaczek Mruczek III jako ważna pers-ona filmowego światka mogła być trochę arogancka i puszałkowata. Nikt mu tego nie mógł zabronić, bo osiągnął swoje, a jego tron był stabilny. Nikt nie miał jak go z niego zrzucić, bo zawsze spadał na cztery łapy i rewanżował się odpłacając pięknym za nadobne.

Tego pamiętnego dnia rozpoczął się kolejny casting. Sługus Janusz przeniósł go na aksamitnej, bordowej poduszeczce przez czerwony dywan, po którego bokach poprowadzono barierki. Po prawej stronie w popłochu i ogólnym rozgardiaszu stali fani z mnóstwem gadżetów z wizerunkiem jego kociej mordki, paparazzi i wszelacy reporterzy. Po lewej natomiast, przyszłe gwiazdy kina zainteresowane ofertą castingu. Wśród nich Elijah i Nycteris, których raz po raz ktoś przepychał do przodu, nie szczędząc sobie paskudnych wulgaryzmów czy pełnych pewności siebie komentarzy. Miało się wrażenie, że właśnie ktoś taki spodoba się Puszkowi Mruczkowi, jednak.. żadnemu z prawie setek ludzi nie udało się zawładnąć kocim sercem i zawracano ich często gęsto tuż po wejściu, po przedstawieniu się czy po ukończeniu pierwszego zadania.
Wtem przyszła kolej na Nycteris, a od razu za nią wszedł Elijah. Czy rozwinął się między nimi wcześniej jakiś dialog? To już ich sprawa, jednak mieli teraz szansę na to, żeby ładnie się przedstawić i powiedzieć coś ciekawego o sobie. Umiejętne połechtanie ego Pusiaczka Mruczka III było mile widziane, chociaż ostre osóbki z charakterkiem też miały swoje prawo bytu na tym castingu.
Sala w jakiej się znajdowali przypominała salę tronową. Weszli do niej przez ciężkie podwoje i przystanęli na czerwonym dywanie, który był kontynuacją tego z przed budynku. Całość była skąpana w złocie i czerwieni, gdzie nie gdzie widniał wizerunek samego kota czy też złotych rybek. Na samym końcu siedział dumnie wyprostowany, puchaty pers z czerwoną wstążeczką na szyi. Ugościł swoje cztery litery na wysokim tronie przypominającym ten z "Gry o Tron", tylko zamiast mieczy, złożony był z ości ryb. Po jego bokach stali umięśnieni, wysocy i uzbrojeni po zęby ochroniarze, a obok tego z lewej na małym taboreciku siedział sługa Janusz, który wcześniej wnosił Puszka. Był siwiejącym, szczupłym mężczyzną po 60-tce z nosem, który wyglądał jak klamka. Miało się wrażenie, że budowa jego ciała przypomina butelkę coli - całkiem szeroki w biodrach, koszula poszerzała jego klatkę piersiową, ale chude ramiona i podłużna twarz wyglądały dość nienaturalnie co nadawało mu taki, a nie inny "kształt". Miał na sobie czarne, wizytowe spodnie, białą koszulę i muszkę w kolorowe rybki. Uśmiechnął się przemiło do pary i lekko im pomachał, jednocześnie na krótko spoglądając w stronę swojego pracodawcy, czy przypadkiem nie patrzy. Kot jednak był bardziej zaaferowany przyglądaniem się nowo przybyłym, bo o dziwo, nie wyglądał na znudzonego całą tą sytuacją. To była ich szansa!  
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 289
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

#5PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Pon Wrz 21, 2015 4:02 pm

Kot. Nie wiem, czy wyobrażacie sobie kota w tym momencie, jednakże to było właśnie to zwierzę. W dodatku gadające i posiadające kompleks księcia najwidoczniej. Ale tak podobno miały każde koty. Gdy tak Eli przyglądał się temu wszystkiemu czuł… znudzenie. Oczywiście bardzo lubił małe urocze kłębusie, które można miziać, karmić i kochać, jednakże widok puszka mroczka przyprawiał go zwyczajne nudy. Nie był jakiś specjalnie ładny, ani wyjątkowy. Przed samym wejściem chłopak wiedział tylko jedno. Nieważne jak bardzo nie podoba mu się wizja łaszenia do kota, musiał to zrobić. W końcu jego matka mogła zobaczyć nagranie z castingu, a potem urządzić mu wojnę stulecia i opierdziel miesiąca. A tego nie chciał przeżywać kolejny raz. Wzdrygając się na samą myśl o poprzednim wkurzeniu jego rodziców westchnął i otworzył drzwi przed dziewczyną, z którą miał wejść. Zrozumcie, to typ mruka, który woli z nikim nie rozmawiać, ale zachować się umie, szarmancki chyba też być potrafi. Czasem. Nie rozmawiał z dziewczyną wcześniej, nie przywiązał nawet do niej większej uwagi. Trochę słabo, bo w końcu przesłuchanie mieli razem, na to jednak też nic nie poradzi. Sposób usposobienia dawał o sobie mocno znać. 

Chłopak wszedł zaraz za Nycteris i rozejrzał się po pomieszczeniu, w którym przyszło im się znajdować i przebywać najbliższe pół godziny. Znaczy miał nadzieję, że dłużej trwać to nie będzie. Szczerze chciał stamtąd jak najszybciej wyjść. A jeszcze dobrze nie wszedł. Przepych w Sali pasował do pana mroczka puszka rybki ości, a sam tron wywołał u Eliego dziwne odruchy obronne. Może jego psychika się broniła przed tym atakiem na nią? Nie wiadomo, jednak nie pozostawało mu nic innego, jak tylko przedstawić się. Postanowił zrobić to w dość ekstrawaganckim stylu. Stanął przed mroczkiem persem piętnastym i ukłonił się w jego kierunku najniżej jak mógł, a na usta przylepił piękniuchny uśmiech. Fałszywy jak cholera, ale zawsze coś. 
- Witam serdecznie~ - powiedział, unosząc ciemnowłosy łepek. - Stawiłem się tutaj, wraz z piękną dziewoją u mym boku, by dostąpić zaszczytu wzięcia udziału w przesłuchaniach, do twojej kolejnej znakomitej produkcji. - Swoją drogą, jedyną rzeczą, która naprawdę zainteresowała młodzieńca, byli ochroniarze samego kocura. Wyglądali na groźnych (bezmózgich), ale tak serio, chyba stanowili zwyczajnych ludzi. Dwie kulki i po nich. Choć z drugiej strony, czy ktoś taki jak puszek kruszek siódmy otaczałby się takimi słabymi gorylami? Elijah postanowił tego jeszcze nie sprawdzać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

#6PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Wto Wrz 29, 2015 1:01 am

Ona pewnie nie dowiedziałaby się o castingu, gdyby nie ciocia. Niestety pomieszkiwała u niej i od jakiegoś czasu zmuszona była sama na siebie zarabiać, to znaczy w pewnym stopniu. Jak to powiedziała ciotka "darmozjada w domu trzymać nie będzie". Poza drobnymi pracami takimi jak roznoszenie ulotek, odnalazła sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym. Opiekunka nie miała nic przeciw. Sama spędzała trochę czasu, szukając ogłoszeń o castingach i informując o nich swoją bratanicę. Oczywiście w międzyczasie zdążyła się zrobić już wielką znawczynią w tym temacie. Wiadomo o co chodzi.
Nie zwracała uwagi na przepychanki. Zachowywała ogromną kulturę w porównaniu z tzw. bydłem. Zatopiła się w swoich myślach, nie dając się sprowokować. Zdążyła zauważyć, że jest jeszcze jedna osoba, która zdawała się prezentować klasę, niemniej nie uznała za stosowne się do niej odezwać. Nie przyszła wszak się przymilać do innych kandydatów. Być może popełniła błąd, bo na salę weszli razem - w odpowiedzi na gest chłopaka odwdzięczyła się skinięciem głowy. Szczerze powiedziawszy, lekko ją zamurowało. Nie spodziewała się takiego... wystroju. Odchrząknęła gdzieś w głębi ducha, absolutnie zgadzając się z tym, że takie miejsce to zapewne raj dla każdego kota pewnego swojej ogromnej wartości. Posłała ukradkowy uśmiech słudze Januszowi, a następnie wlepiła wzrok w najważniejszą tu osobę, Pusiaczka Mruczka II. Rosjanka może i nie emanowała pychą czy nadmierną pewnością siebie, ale determinacją już jak najbardziej.
Sama się ukłoniła, z jedną ręką złożoną na plecach, drugą zaś na brzuchu.
- Witam, szanowny panie - zaczęła uprzejmie, choć ze stalowym błyskiem w oczach. - Nazywam się Tamara i jak już mój towarzysz wspomniał, przybyłam, by zaprezentować przed pańskimi oczyma swoje umiejętności. Liczę na to, że okażę się godna nie tylko szansy dostąpienia do pańskiego przesłuchania.
Stal stała się jeszcze bardziej widoczna. Nie zamierzała wyjść z tej sali bez roli i była gotowa na wszystko. Niemniej w normalnej sytuacji Elijah pewnie dostałby od niej po głowie. "Piękna dziewoja"... szkoda tylko, że brzmiało to tak nieprawdziwie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

#7PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   Sro Paź 14, 2015 10:24 pm

Koteł przyglądał się im z zaciekawieniem, ale bez większego zainteresowania. Tak, był w stanie to zrobić, nie pytajcie mnie jak, co najwyżej Janusza. Trochę go rozbawiła formalna forma ich przywitania się, ale właściwie mieli swoje usprawiedliwienie - siedział na tronie jak król, a do króla trzeba z szacunkiem. Puszek Mruczek III napuszył swój imponujący wąs, strzepnął prawym uszkiem, uniósł ogon i zeskoczył z tronu. Sam. Janusz dostał palpitacji, bo zwykle kot kazał się zdejmować, a teraz zrobił to tak samodzielnie..
- Zluzujcie guziczek, nie lubię takiego ceremonializmu. - odparł, a jego głos rozszedł się po sali echem. Był donośny, z lekką chrypką, podchodzący pod baryton. Podszedł do swojego rekrutowanego towarzystwa i przysiadł naprzeciwko nich w odległości około metra. Uniósł swoją arcyłapkę, polizał ją i powoli spojrzał na nich przyglądając się im dokładnie. Uroczy. Słodcy. Młodzi. Kogoś takiego potrzebowała "Kózka".. Ale czy na pewno?!
- Zaraz przejdziemy do pierwszej części, a będzie to recytacja z elementami najczystszego aktorstwa. - Kiwnął swoją puchatą, wyczesaną główką, na której z bliska można było zauważyć misternie ułożoną fryzurkę - przedziałek po środku i odgarnięta na boki, przyprószona lakierem grzywka. Jego wąsiki na końcach były zakręcone ku górze, a błyszczące, wysunięte pazurki pomalowane były bezbarwną odżywką. Ciekawy widok.
W końcu podniósł zadek z ziemi i ruszył w niewielkich drzwi z prawej strony pokoju. Były one ukryte za kurtyną, więc w pierwszej chwili mogliście ich nie zauważyć. Janusz kiwnął na nich ręką, by podążali za kotem i w końcu znaleźliście się w niewielkiej salce wyglądającej jak mini teatr. Miał scenę, czerwone, ciężkie kurtyny, a na widowni stały dwa rzędy wyściełanych zielonym materiałem siedzeń.

- Panie przodem, panienka zaczyna. - odparł kot wskakując na krzesło w pierwszym rzędzie na samym środku. Po jego bokach zmaterializowali się ochroniarze, a Janusz przystanął na scenie, ale z boku. -  Przedstawcie mi swoją ulubioną scenę z filmu, książki, dramatu, komedii, do wyboru do koloru. Do dyspozycji macie Janusza, możecie mu przestawić swój plan, a on zapamięta wszystko - ma idealną pamięć. - dodał, gdy już się usadowił, a podczas mówienia jeden z ochroniarzy wyjął malusi grzebyk i przeczesał grzywkę kotka, zaś drugi zakręcił delikatnie wąsik dłonią w rękawiczce.
- Macie teraz 10 minut na przemyślenie sprawy i dopiero, gdy oboje będziecie gotowi to zaczniemy. Następnym razem zacznie chłopak, nie martw się. - Puszek uśmiechnął się lekko, łapki podkulił chowając w futerku na piersi i przymknął oczy. Chyba zdecydował się zrobić sobie małą przerwę, by dać spokojną chwilę do namysłu swoim aktorom.

Mały Plan Postów:
 

Słowo od Ciaszki:
 
Powrót do góry Go down
Sponsored content


#8PisanieTemat: Re: "Kózka" [Nycteris i Elijah]   

Powrót do góry Go down
 
"Kózka" [Nycteris i Elijah]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» ELIJAH MIKAELSON
» Elijah Bergstein
» Zaginięcia w jaskini [Elijah]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: Zawieszone-