IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las Thron der dunklen Gottes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 8:00 pm

Misja
Uczestnicy: Havoc
Poziom: Łatwy
Miejsce: Las w Niemczech o nazwie Tron Boga Cieni.


Cytat :
Witam!
W naszym lesie od wielu lat mieszkało bóstwo które jednak nigdy nie sprawiało problemów mieszkańcom. Legenda mówiła, że(...) Od jakiegoś czasu wszyscy którzy weszli do tego lasu, znikali bez śladu a ich rzeczy(...) Przy ścieżkach prowadzących do lasu poustawiane zostały tabliczki o zakazie wstępu(...) Prosimy o jak najszybszą pomoc.

Mówi się, że w lesie żyło bóstwo które za drobne ofiary pomagało przedostać się na drugą stronę ciemnego lasu. Ostatnio jednak wszyscy podróżnicy, handlarze a nawet poszukiwacze przygód czy wojownicy po prostu zaczęli znikać w ciemnościach tego lasu. Podejrzewa się o to jakichś bandytów, bądź dzikie zwierze. Bo kto normalny wierzyłby w boga ciemności, prawda? Twoje zadanie jest proste, znaleźć przyczynę problemu i w miarę możliwości pozbyć się jej. Obszar obejmuje cały las, oraz ruiny niewielkiej świątyni, nie widać żadnych jaskiń. Na początku opisz jak dowiedziałeś się o zleceniu, jak przygotowałeś się na misję, jakie wziąłeś ze sobą przyrządy/wyposażenie. Opowiedz również jaką drogę przebyłeś aby się tutaj znaleźć i jakie uczucia wtedy w tobie były. Od czego zaczynasz poszukiwania? Opisz od czego zaczniesz misję.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 8:52 pm

Przemierzając starą Europę w poszukiwaniu siebie, chłopak z tajemniczą amnezją powoli, lecz systematycznie wtapiał się w ludzkie społeczeństwo. Było to dosyć trudne zważywszy na to, że jest magiem i nie zna swoich pobratymców, a "człowiek" dostrzegający paranormalne zjawiska był uznawany za czubka i wysyłali ich na leczenie. Wracając z Bawarskich Gór, Havoc przystał w przytulnym zajeździe, gdzie podawali najlepsze piwo i świńskie raciczki w okolicy. Przywitał się na początku z gospodarzem, a następnie zajął odosobnione miejsce w kącie karczmy. W środku znajdowały się tylko 4 osoby: On sam, Gospodarz, jego córka i starzec w podartym kapturze. Młodzieniec pomimo bycia pełnoletnim, nie zamawiał alkoholu, lecz sok pomarańczowy, a na wiadomość, że nie posiadają czekoladowego budyniu, nieznacznie posmutniał i podziękował kelnerce, która była związana więzami krwi z gospodarzem tego przybytku. Po szybkim czasie otrzymał swoje zamówienie i sięgając po szklankę, poczuł nieznaczne zakrzywienie w przestrzeni. "Czy to magia ? Jakiś czarodziej albo wiedźma kręci się w okolicy ?" Rzucił szybkim przemyśleniem, po czym niby nieświadomy, uniósł szkło przy ustach na tyle wysoko, aby pomarańczowa ciecz spokojnym tempem spływała do jego gardła, a jego wzrok mógł wyłapać najważniejsze szczegóły i strategiczne miejsca w lokalu. Mijały sekundy, a napój się kończył. Ostatnie krople dotknęły jego warg, a w ten Havoc odstawił szklankę i pogodnym wzrokiem spojrzał przed siebie. Ku jego zdziwieniu, rosły mąż tego przybytku zastygł w bezruchu czyszcząc drewniany kufel, a jego córka stając oparta na lewym obcasie, odkładając tackę z zamówieniem na barowy blat. Osiemnastoletni czarodziej zorientował się, że obok jego osoby, siedział podstarzały człowiek, którego widział w przeciwległym koncie zajazdu, gdy sam przekraczał jego próg. Ku jego zdziwieniu, czas i przestrzeń stały w miejscu, ale on sam mógł się poruszać, tak samo jak przybyły gość do stolika zajętego przez młodzieńca. Siwowłosy wpatrywał się swoim wytrzeszczonym okiem w jasną cerę chłopca, jakby miał do niej interes.
- Hmmm... Taaak... Wymamrotał coś, po czym nie dając Havocoki czasu na odpowiedź, rzucił dodając. Możesz mi pomóc synku... Taaak... Dobra, leć do lasu tutaj nieopodal i spraw, aby tamta krągła młoda dama miała pretekst do ponownego uśmiechu. Czarodziej mrugnął, aby nawilżyć swoje niebiesko morskie oczy, a przez ten ułamek sekundy, wszystko wróciło do normy, a starego zagadkowicza już nie był. Osiemnastolatek wstał żwawo od stołu i podchodząc do barmana, powiedział z uprzejmością w głosie.
- Zdradzi mi pan dlaczego ludzie nie schodzą się do tego miejsca, kiedy po drodze widziałem ich co najmniej jedenastu ?
- To dlatego, że jakiś idiota z miasta wypuścił plotkę, że w naszym pięknym lesie "Tron Boga Cieni", straszy i przepadają ludzie, a mój zajad jest na samym jego brzegu...
Nie minęła chwila, a Havoc poprosił karczmarza o 5 butelek wody i pakowane suche mięso na wynos. Położył pieniądze na ladzie i odbierając zamówienie, pożegnał się uprzejmie. Trzymając klamki potężnych drzwi i otwierając je na oścież, doszedł go głos rosłego ojca pięknego dziewczęcia.
- Mimo iż podjąłeś decyzję, życzę Ci powodzeni chłopcze !
Havoc odwrócił się i na pożegnanie rzucił.
- Taka moja natura, że pomagam ludziom... W jego głosie słychać było trochę smutku, trochę cierpienia. Osoba słysząca ten ton, mogła go sobie zinterpretować na wiele przykrych sposobów.

Młody czarodziej ruszył przed siebie i nie zajęło mu dojście do lasu dłużej niż 5 minut spokojnego marszu. Ogromny, piękny i zdumiewający widok, zaparł w jego piersiach dech. Wziął głęboki oddech i głośno wypuścił powietrze.
- Nie ma to jak w domu. Powiedział radośnie zaznaczając słowo dom, którego nie pamięta z przeszłości, lecz w teraźniejszości jest to łono natury. Piękne, wielkie drzewa rosnące na ponad 10 metrów, gęste krzaki, trujący bluszcz oplatający monumentalne kamienie, mech i podszycie lasu żyjące własnym życiem... Taki widok sprawia, że nie jeden przyrodnik dałby wiele, aby znaleźć się w równie pięknym miejscu. Tuż przed samym lasem, widniały tabliczki z napisami ostrzegawczymi turystów o niebezpieczeństwie znajdującym się w środku lasu. Zaraz obok owych tablic, widniała mapa całego lasu, z poszczególnymi trasami. Wyglądało to jakby ten las dużo znaczył dla tych ludzi i zrobili z niego w pewnym rodzaju rezerwat. Rzuciwszy okiem, zapamiętał większość prostszych tras, po czym ruszył na trasę prowadzącą do starych ruin, w których miał zamiar rozpocząć poszukiwania czegoś, co miało przynieść uśmiech niczym poranna bryza na morzem, na piękną twarzyczkę kobiety, która przyniosła mu sok. Po drodze tylko raz sprawdził swój plecak, aby upewnić się, że niczego nie zostawił w zajeździe. Latarka, lina, scyzoryk, przemień i podpałka, portfel, racje żywnościowe i woda. Kończąc przegląd, rozglądał się dookoła, aby nie czuł nieprzyjemnego wbijania się w plecy wzroku osób trzecich. Zapiął dokładnie plecak, przerzucił go wpierw przez prawe, a następnie lewe ramię i kontynuował zaplanowaną wędrówkę, ciesząc się pięknem natury i błogim spokojem jaki dają drzewa.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 9:13 pm

Idąc ścieżką w kierunku starych ruin mijałeś jakieś małe przestraszone zwierzątka. Lisy chowały się do swoich nor a wiewiórki wyglądały tylko zza gałęzi drzew. Na swojej drodze nie napotkałeś ani jednego wilka, lecz na niektórych krzakach widać było futro podobne do wilczego. Gdzieniegdzie w okolicy krzaki były połamane i okraszone odrobiną krwi, czasem starszą i czasem trochę świeższą.
W tle nie było słychać ani jednego owada, żadnej sowy. Nic nie wyło, nic nie wydawało najmniejszego szmeru, jakby bały się czegoś. Na pewno nie Ty byłeś ich zmartwieniem. Coś tam było, gdzieś głębiej w lesie. Coś co swoim zachowaniem, swoją aurą powodowało, że wszystkie inne stworzenia w lesie ogarniało przerażenie.
Idąc dalej ścieżką mogłeś zobaczyć raz po raz jakieś świeższe ślady krwi, jednak trop urywał się bardzo prędko i nie było sensu szukać dalej w ciemnościach lasu. Gdy dotarłeś na miejsce księżyc delikatnie okrył Cię swoim blaskiem. Ruiny świątyni wyglądały tak majestatycznie a zaraz przepełniały serce smutkiem. Kiedyś ktoś wybudował tu tak piękne rzeczy. Ciekawe co się z nimi stało, że są w takim stanie. Wokoło nadal trwała nieprzenikniona cisza.
Po chwili analizy otoczenia doszedłeś do wniosku, że coś jest w tym lesie. Istota której dusza powoduje mocne wibracje i zniekształcenia w otoczeniu. Prawdopodobnie to ta istota była powodem strachu zwierząt. Ale czy na pewno? Mogłeś wyczuć w powietrzu strach przeplatany z gniewem. Może nie chodzi tutaj tylko o jakąś istotę?
Na ziemi wokoło świątyni mogłeś zauważyć spore ilości oręża, palnego jak i białego. Niektóry był stary, zarośnięty i zardzewiały, lecz część była dość świeża. Czyżby ktoś polował na tę istotę? Na jednej ze ścian ruin widniał krwawy ślad odciśniętej łapy, przypominający łapę lwa. Był bardzo świeży, i prowadził od niego trop w głąb lasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 9:27 pm

Piękna świątynia umierająca na oczach Havoka rozrywała jego wrażliwe na piękno serce. Wyobraził sobie jak wyniszczała przez czas i pogodę budowla, z roku na rok osuwała się w przepaść, którą ludzie współcześni zwą "przyszłość". Przechadzając się powolnym krokiem, wyciągnął z plecaka butelkę wody, odkręcił nakrętkę i wziął dwa łyki. Manewrował między różnym orężem, na którym znał się jak nikt inny. Przyglądał się karabinom szturmowym, broni krótkiego zasięgu, jak i znalazła się jedna włócznia i ktoś też postanowił rzucić się na polowanie z pistoletem na kulki. Trzymając plastikowy pojemnik na napój życia, układał stopy tak zręcznie pomiędzy przeszkodami, aby nie uronić ani kropli cennego paliwa dla organizmu, lecz również, aby nie narobić niepotrzebnego hałasu. Magiczne wibracje dały się we znaki, lecz były tak chaotyczne i niewyraźne, że mogły dobiegać dosłownie zewsząd. To co przykuło jego uwagę, to wielka łapa lwa odciśnięta krwią na białej ścianie porośniętej mchem. Podszedł do niej i sprawdzając jej świeżość, zorientował się, że świeży ślad idzie w głąb lasu. Jedna z absurdalnych i nie podobnych do niego myśli, była taka, że może ta istota jest smutna i potrzebuje towarzystwa, lecz nasz gatunek jest zbyt delikatny dla jego potężnych szczęk. Przecież małe lwiątka właśnie tak spędzają dzieciństwo.
Nie przedłużając niepotrzebnych spekulacji i jego marnotrawstwa powierza w tej części lasu, gdzie nic się nie dzieje, skierował się w stronę śladów i bardzo uważnie rozglądając się na boki i przed siebie, żeby nie doczekać się nieprzyjemnej niespodzianki, jak i pod nogi, by nie zgubić śladu.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 10:01 pm

Idąc w głąb lasu mogłeś zauważyć coraz więcej śladów krwi. Dałeś radę coraz bardziej wyczuć fale duszy gdzieś nieopodal, jednak nadal nie byłeś w stanie stwierdzić skąd dokładnie dopływa. Im dalej szedłeś tym bardziej tropy zanikały aż w końcu urwały się w okolicach czegoś co wyglądało jak kamienna płyta wypełniona runami i symbolami magicznymi. Wyglądała jak część starej ruiny jednak nie była tak obrośnięta. Wyglądała jakby jeszcze niedawno, tuż przed twoim przybyciem była otwierana. Kiedy starałeś się ją otworzyć, ta ani drgnęła.
Po chwili zerwał się mocny, mroźny wiatr. Niczym w środku zimy. Nagle gdzieś za sobą mogłeś usłyszeć szelest liści drzew, jakby coś przemykało między koronami tych majestatycznych roślin. Po karku przeszedł Cię nieprzyjemny dreszcz, wyczułeś bowiem mordercze intencję kogokolwiek kto Cię teraz obserwował.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 10:22 pm

Runiczna płyta bardzo zaskoczyła Havoca na końcu śladów krwi, za którymi poruszał się aż od ruin. Wyglądała na podobny budulec, lecz nie była tak bardzo zapomniana przez czas. Młodzieniec postawił obok ciekawego obiektu swoją butelkę z wodą, a na szyjce ułożył zakrętkę. Wyjął z plecaka małego podróżnika latarkę i przypiął ją sobie na klamrze do uchwytu na prawej piersi. Światło było mocne, ostre i białe. Świeciło tak jasno, że przypominało księżyc z bliska. Wytrwale próbując otworzyć płytę, tylko niepotrzebnie zmarnował siły. Ani drgnęła. Po krótkiej przerwie, lodowaty, arktyczny wiatr zerwał się niczym podmuch tytana stojącego tuż nad jego głową, dreszcz przeszył go na wskroś, a drzewa zaszeleściły. To nie było coś naturalnego, więc młodzieniec już w tedy miał się na baczności. Zerwał się i obracając się w stronę szelestu, poczuł na sobie wtopione oczy czegoś, co najwyraźniej chciało go zabić. Nie spodobało mu się to, lecz jeszcze nie doszło do konfrontacji, więc jego ruchy nie przypominały gotowania się do walki. W rzeczywistości ustalał możliwe położenie i trajektorię lotu wystrzelonego pocisku, bądź też samego rozjuszonego demona. Jego krew powoli, lecz w równym tempie marzła niczym ten lodowaty wiatr. Jego serce zaczęło bić równym rytmem i nie dawał przeciwnikowi żadnych oznak odczuwania negatywnych emocji jak strach, niepewność, lęk, przerażenie czy też niepewność. Stał zaparty, szeroko rozstawionymi nogami na miękkiej, mchowej ziemi i wyczekiwał ataku.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 10:56 pm

W krótkiej chwili zauważyłeś że w twoją stronę leciał jakiś sztylet, mogłeś stwierdzić iż był nasycony jakąś nieprzyjemną magią. Uniknąłeś go, jednak w mgnieniu oka przed twoją twarzą pojawił się zakapturzony osobnik z wielkim przerażającym uśmiechem. Nie zdążyłeś zareagować i zostałeś odesłany na kilka metrów do tyłu uderzeniem w mostek. Wywaliłeś się na plecy i straciłeś chwilowo oddech. Zanim zdążyłeś wstać postać już leciała na ciebie z ostrzem nasączonym magią. Co robisz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 11:04 pm

Szybka reakcja i mięty sztylet nie zagwarantowały chłopcu przewagi. Szybkim i silnym uderzeniem od przerażającej istoty, został odepchnięty na sporą odległość w tył. Poczuł spory ból w klatce piersiowej, a uderzenie plecami o grunt zabrało mu podstępnie oddech. Nim ten wrócił, przeciwnik znajdował się już w powietrzu i z ostrzem dziwnie emanującym magią, kierował się w stronę Havoc'a. Nie walcząc już z brakiem powietrza, wypuścił całą resztkę jaką miał nagromadzoną w płucach i niczym robot, automatycznie wyciągnął swoją prawą rękę do przodu, po czym rozbłysło niewielkie światło, a po jego zniknięciu w dłoni czarodzieja pojawiła się poręcznych rozmiarów giwera. Wszystko działo się tak szybko, że zaraz po przywołaniu broni, wystrzelił salwę pocisków we wroga. Trzy razy naciśnięty delikatny spust uwolnił 3 potężne pociski znajdujące się w magazynku (w magazynku jest 11 pocisków). Po tej akcji będzie chciał szybko stanąć na nogi i próbując namierzyć przeciwnika, oddać dogodny strzał w jego punkty witalne.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 11:19 pm

Ponownie doświadczenie i pamięć mięśniowa pomogła Ci ponownie wybrnąć z tej sytuacji. Jednak twoje strzały przeleciały przez przeciwnika a ten rozmył się niczym chmura dymu. Wstałeś i rozejrzałeś się. W twoim magazynku zostało 7 naboi. Nie miałeś jednak chwili spokoju. Usłyszałeś, że za twoimi plecami coś się rusza. Stał tam ten sam osobnik którego ostrze znajdowało się blisko twojej krtani. Zanim byłeś w stanie zareagować usłyszałeś spod runicznego kamienia krzyk bestii. Krzyk rozdzierający i przeraźliwy. Krzyk bólu i rozpaczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 11:33 pm

Rozumiejąc swoje położenie w walce coraz klarowniej, wiedział, że to "coś" musiało zabić tych wszystkich ludzi. Jest piekielnie szybkie, zwinne, w dodatku znika i materializuje się w różnych miejscach. Trudny orzech do zgryzienia. Szybko wstał, obrócił głowię w lewo, po czym usłyszał za sobą ruchy. Okazało się, że po odwróceniu, tamta istota już tam stała, a jej sztylet znajdował się bardzo blisko gardła Havok'a. Nim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, zza swoich pleców usłyszał krzyk, krzyk bestii, krzyk rozpaczy i bólu. Pierwsze co mu przyszło na myśl, to to, że bestia jest tu więziona przez tego stwora, lecz nie mógł sobie pozwolić na gdybanie. Wykonał mocny i stanowczy odskok w tył, do źródła ryku. Chciał jak najszybciej i jak najbliżej dostać się do runy. W czasie taktycznego odwrotu, wyciągnął swoją lewą rękę w bok i z tej perspektywy mogliśmy ujrzeć dokładne zastosowanie mocy czarodzieja. W odległości na oko 10cm od jego dłoni pojawił się błyszczący, świecący jasnym, żółtym blaskiem krąg, a z niego wychodzącą rękojeść miecza. Chwycił ją mocno i stanowczym ruchem wyciągnął z innego wymiaru. Po zabraniu broni, portal znikał, a Havoc dzierżył w ręce Gladius na wzór starożytnych rzymian. Pędził w stronę zawodzenia, osłaniając się z przodu i obu boków. Jego plecy były kompletnie bezbronne, lecz dotykając ziemi podczas ataku, mógłby wyczuć chęć mordu i wykonać piruet na jednej nodze w celu bloku.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Nie Wrz 06, 2015 11:51 pm

Dobiegłeś do kręgu run a wokoło nie było ani śladu twojego prześladowcy. Płyta kamienna drżała lekko od kolejnego ryku bestii uwięzionej na dole. Po chwili na krąg kapnęła krew. Gdy spojrzałeś nad siebie to zobaczyłeś ponownie osobnika który na Ciebie polował. Spadał na Ciebie z dużą prędkością. Nie miał przy sobie broni, a jego paszcza rozwarła się ukazując setki kłów.
Kiedy krew tego potwora kapnęła na runy te zalśniły w miejscu gdzie wylądowała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Pon Wrz 07, 2015 12:01 am

Docierając do celu, szybkim ruchem szyi Havoc rozglądnął się dookoła siebie. Nie tracił bojowego nastawienia, po czym zerknął na runę pod sobą. Drżał niczym wzruszona potężnym tłumem osób. Krew, krople krwi spadły znad głowy chłopaka. Zwinnie spojrzawszy w górę, nie spodziewał się tego, że jego przeciwnik zaatakuje z góry. Rzucił się na czarodzieja w niesamowitą prędkością, przygważdżając go do płyty. Mógł z bliska ujrzeć jego paszczę, mnóstwo kłów wyglądających jak ostrza nachodziły na siebie, a z paszczy śmierdziało padliną. Leżąc na plecach, mając wolne ręce, bo przeciwnik rzucając się na niego, złapał go za barki, w lewej dłoni sprawnie zakręcił mieczem i tym razem trzymając go ostrzem w dół, skierował je w stronę potwora i silnym, zdecydowanym ruchem starał się pchnąć go w plecy. To samo postanowił zrobić z drugą ręką, lecz tym razem chciał użyć masywności swojego ramienia i skierować groń w jego głowę, a następnie wystrzelić jeden pocisk. Jeżeli był materialny, to powinien oberwać po udanej akcji, a jeżeli nie, to chłopak szybko będzie chciał się uwolnić.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Pon Wrz 07, 2015 12:25 am

Po dłuższej chwili szarpania się z potworem udało Ci się wbić miecz w jego plecy. Poskutkowało to opadnięciem jego ciała. Niestety nie uszedłeś z tego bez szwanku, twoja broń przeszła przez przeciwnika o wiele łatwiej niż się spodziewałeś i dźgnąłeś się lekko w mostek. Nie jest to wielka rana i nie krwawi za bardzo. Kiedy udało Ci się zrzucić jego cielsko z siebie.
Kiedy wstałeś i rozejrzałeś się wokoło i upewniłeś się, że jesteś bezpieczny spojrzałeś na runiczną płytę. Ta zaczęła powoli pękać aż w końcu rozpadła się na setki kawałków. Kiedy wszedłeś do środka była okropna ciemność. Dałeś radę jednak wyczuć okropne fale dusz które były przerażone. Po chwili światło księżyca oświetliło biedną bestię przypominającą lwa z rogami. Był on przykuty do ścian i strasznie poraniony. Bestia patrzyła na ciebie z nadzieją i rozpaczą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Pon Wrz 07, 2015 4:59 pm

Kiedy kurz bitwy opadł, a miecz naciął mostek chłopaka w tym samym miejscu, w które wcześniej zarobił od przeciwnika, którego aktualnie nie można było wychwycić wzrokiem, otrzepał ubrania z brudu i sprawił, że jego prawa broń zamieniła się w błyszczący pył i odleciała w nieznane z wiatrem. Upewniając się, że na pewno jest bezpieczny na tą chwilę, postanowił podejść do swojej butelki z wodą i podnosząc zakrętkę, wziął dwa łyki, po czym odstawił ją w nieco dalsze miejsce, parę kroków od roztrzaskanej płyty, która w międzyczasie pękła i rozbiła się na mnóstwo drobnych kawałeczków. Włączając latarkę, poruszał się w kierunku zejścia i świecił tak, aby nie rozdrażnić czyhającej tam bestii. Przechadzał się między korzeniami i nierównym gruncie, aż natrafił na przedziwną istotę przykuta do ściany łańcuchami. Zgasił swoje "sztuczne światło", po czym przyglądając się bliżej istocie, podszedł do niej na bezpieczną odległość. Światło księżyca pozwalało nam rozpoznać ją jako lwa z rogami. Widząc i czując jego cierpienie w jego oczach jak i w samym otoczeniu, podjął decyzję, że uwolni go z okowów stali. Podbiegł i szybkim, stanowczym ruchem, zamachnął się lewą ręką, przerzucił miecz do prawej, złapał go na wysokości głowy i używając zaklęcia wzmacniającego broń, sprawiając, że ich konstrukcje były 10 razy lepsze, ciął, a raczej miażdżył metalowe łańcuchy. Jeżeli jedno potężne uderzenie nie wystarczyło, kontynuował swoją pracę nad uwolnieniem potworka.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Pon Wrz 07, 2015 5:26 pm

Gdy walczyłeś z łańcuchami bestia patrzyła na Ciebie jak na wybawcę. Gdy ostatni łańcuch upadł na ziemię a bestia była wolna w głowie usłyszałeś ciepły i głęboki głos.

-Dziękuję Ci, za uratowanie mnie z rąk tego demona. Obiecuję Ci, że będę opiekował się tym lasem tak, jak kiedyś.

Po czym Bestia skinęła do Ciebie łbem i wyszła powolnym krokiem w stronę ciemności lasu. Gdy wyszedłeś na powierzchnię mogłeś zauważyć całkowitą zmianę w atmosferze. Wszystkie zwierzęta wyszły ponownie z ukrycia a w lesie nie było już tego mroku co wcześniej. Las wydawał się po prostu bezpieczny, a stało się to dzięki Tobie, wybawcy Króla Cieni. Nadal być może nie wiesz, gdzie znajduje się jego tron, ani czemu ten demon go tam przetrzymywał, ale czy to ważne? Uratowałeś bowiem biznes tej ślicznej kelnerki, prawda?

Gratulacje! Zakończyłeś pomyślnie misję poziomu Łatwego za którą otrzymujesz 15 dusz!

Na koniec opisz wszystkie swoje przemyślenia, jak odchodzisz z miejsca misji i zgłaszasz jej wykonanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   Pon Wrz 07, 2015 5:53 pm

Ostatni brzdęk stali zastąpił miły głosik bestii uwięzionej w pułapce demona, z którym czarodziej, jak i wielu przed nim miało nie lada problem. Spoglądnął na majestatyczną postać pięknego stworzenia, po czym dał odejść swojej broni z powrotem do krainy, w której czekała na kolejne przyzwanie. Havoc uśmiechnął się lekko pod nosem zadzierając prawy kącik ust do góry i powoli, lecz systematycznie opuszczał więzienie ukryte pod runiczną płytą. Wyjrzawszy na światło nocne otulające las, w którym miał przyjemność przebywać, zauważył ogromną zmianę. Atmosfera, zwierzęta, cały las był teraz jakiś inny... spokojniejszy, szczęśliwszy. Czuł się spełniony mogąc podarować matce naturze jej wyczekiwany i zasłużony porządek. Nie mając już na widoku lwo podobnej bestii, podreptał do swojej butelki z wodą, a następnie dokończył ją i schował pusty pojemnik do plecaka. Przełożył go przez jedno ramę, a następnie zarzucając na drugie, kierował się w stronę starych ruin, po których została już tylko pamięć i sterta gruzu.

Dochodząc na miejsce, porozglądał się chwilkę i przystanął pod kamieniem przy blasku księżyca, aby napawać się majestatycznym widokiem monumentalnych pozostałościach po pięknej budowli. Wyciągnął suszone mięso w plastrach i przekąszając, myślał sobie, że dobrze byłoby mieć fortunę i z zarobionych pieniędzy odrestaurowywać stare i piękne zabytki kultury, aby młode pokolenia mogły nacieszyć oczy tym pięknem, jaki zauważa teraz Havoc w kupce kamieni i gdzie nie gdzie ułożonych w mniejsze kolumny cegły. Nie czekając aż chmury najdą jedyne naturalne źródło światło, czarodziej pozbierał manatki i czym prędzej wyruszył na prawidłowy szlak. Po drodze włączył latarkę, aby nie potykać się o wystające i nie widoczne w ciemnościach konary. Dochodząc już do skraju lasu, przez głowę przechodziły mu różne myśli: "Będę tęsknić za tym lasem... Jego obrońca wydawał się miły, a nawet nie skosztowaliśmy razem budyniu..." Nostalgiczne słowa krążyły mu w umyśle, lecz nie miał co się użalać nad swoim nie spełnionym marzeniu, ponieważ w karczmie czekali ludzie na dobrą nowinę. Kilka minut marszu i odgłos otwieranych, ciężkich, dębowych drzwi. W środku paliło się kilka świetlików, a sam gospodarz doczyszczał ostatnie kufle. Dźwięk dzwonka powieszonego przy górnej ramie wrót, rozbrzmiał na całe pomieszczenie. Wielkie i pewne oczy męża domu spojrzały w stronę wejścia i nie mogąc uwierzyć własnym oczom, wykrztusił z siebie zawodzącym głosem.
- Iiii jak ?! Udało Ci się ?!
Havoc uśmiechając się do niego, odparł jedynie gestem niewerbalnym jakim było potrząśnięcie głową w znaku potwierdzenia jego słów. Gromki śmiech wypełnił salę biesiadną, a sam chłopak był dosyć wyczerpany po zaciętej walce i przysiadając przy pierwszym stoliku, trzymał się lekko za mostek. Na jego szczęście, w jego organizmie krew krzepła szybciej, co było oznaką na przodków z północy. Nikt go o tym nie uświadomił, lecz był bardzo wdzięczny tej wrodzonej zdolności. Do pomieszczenia wpadła z górnego piętra młoda dziewczyna.
- Udało mu się tatku ?! Znów będzie u tu masa ludzi ?!
Wywrzeszczała radosnym głosem córka karczmarza. Ten na znak, że już wkrótce stoły zapełnią się strawą, a krzesła tyłkami turystów, rzuciła się na szyję czarodzieja i krzycząc w podzięce jakby nagle stał się nastoletnią gwiazdą popową, podarowała mu namiętny i długi całus w prawy policzek. Chłopak nieco zdezorientowany, podziękował kobiecie ciepłym gestem pocałunku dłoni, po czym rozsiadł się i starał odpocząć przez następne kilka godzin.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Las Thron der dunklen Gottes   

Powrót do góry Go down
 
Las Thron der dunklen Gottes
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Niemcy-