IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Ulice   Sob Wrz 05, 2015 1:57 pm

Ulice są w każdym mieście, toteż w Death City też się ich trochę znajdzie. Idąc po nich ma się z każdej strony wysokie budynki, idealnie pasujące do obrazu tego miasta. Można tu znaleźć dużo ludzi, jak na przeciętnych ulicach miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nowy
Posty : 17
Data dołączenia : 19/08/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Wrz 05, 2015 9:19 pm

Popołudniowa drzemka w parku dobrze mu zrobiła. Gdyby nie ona, zapewne przeziewałby całą noc i jego tryb snu, znów by się zaburzył. Trudno funkcjonować w społeczeństwie istot ludzkich, które śpią nocami a za dnia są najbardziej aktywne; czyli w zupełnej przeciwności do Iskara, który mógłby przesypiać całe dnie a nocami szaleć pełen energii. Niejednokrotnie został przyłapany przez zarządce swego bloku, jak cicho wymykał się ze swojego wynajętego mieszkania. Zazwyczaj kończyło się na narzekaniach starego mężczyzny i słowach "Porządni ludzie śpią o tej godzinie a nie szlajają się po ulicach." Iskar również za nim nie przepadał, lecz póki miał kąt do spania a mężczyzna dostawał pieniądze za wynajem, było stabilnie. Całe szczęście, że myślał, że Iskar jest człowiekiem, gdyby na jaw wyszedł fakt, że trzyma pod dachem potwora, zapewne zaplułby się ze złości. Pieprzony rasista.

Zbliżał się późny wieczór i mrok przykrył już miasto gdy Iskar wrócił do domu, wpadł do niego tylko na chwilę i zabrał trochę pieniędzy. Gdy wychodził, spotkał starego zarządce, który jak zwykle rzucił tekst o porządnych ludziach, na co Iskar tylko przewrócił oczami.
- Porządni ludzie, ta? Ciekawe więc dlaczego ty nie śpisz stary dziadzie... - powiedział cicho sam do siebie opuszczając budynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t592-iskar-is-gurgulio-wciaz-w-budo

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Wrz 06, 2015 4:36 pm

Kiedy Iskar miał już opuścić budynek, ktoś stanął w przejściu, blokując mu drogę.
- Ups, gdzie to ci się tak śpieszy? - powiedzał, rozkładając ręce w geście bezradności
Był to mężczyzna mniej więcej wzrostu Iskara, co znaczy że wysoki. Miał całkiem długie, bardzo jasne blond włosy, sięgające mu do ramion. Na lewym oku miał czarną przepaskę. Ubrany był oprócz tego w garnitur, z rękawami zawiniętymi do ramion. Pod nim miał niebieską koszulę.
Parę sekund po tym Iskar usłyszał za sobą odgłos jakby ktoś upadał na ziemię. Po odwróceniu się mógł on zobaczyć zarządce leżącego bez przytomności na ziemi, zaś za nim stał kolejny mężczyzna. Ten był tak o pół głowy niższy od poprzedniego. Miał krótkie, czarne włosy i był również bardziej masywny od poprzedniego. Ten miał również na sobie czarny garnitur, a pod nim szarą koszulę. Z szyi zwisał zaś mu srebrny łańcuszek, z metalową tabliczką na końcu. Po powaleniu zarządcy powolnym krokiem ruszył w kierunku Iskara.
- Chyba nie myślałeś że cię tak po prostu wypuścimy, co, potworze? - powiedział jeszcze ten blondyn

Blondyn
Czarnowłosy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nowy
Posty : 17
Data dołączenia : 19/08/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Wrz 06, 2015 9:26 pm

Był już o krok od opuszczenia budynku i zakończenia codziennego schematu; wyjście - pretensje zarządcy - trzaśnięcie drzwiami. Jednakże tym razem do zwyczajowego rytuału wkradła się zmienna, a właściwie dwie zmienne, dosyć duże i najwyraźniej szukające problemów.
- Do twojej matki. - rzucił mimowolnie. Niezbyt lubił gdy ktoś, zwłaszcza jakiś dupek, zastępował mu drogę w tak niekulturalny sposób, irytowało go to. Błyskawicznie zmienił podejście, gdy usłyszał za sobą podejrzany dźwięk, a gdy odwrócił lekko głowę, był pewny, że to spotkanie nie skończy się najlepiej. Przez głowę przeleciało mu mnóstwo myśli. Złodzieje? Bandyci? Mafia? Przecież nikomu nie wisiał pieniędzy, przynajmniej nie w tym tygodniu... wątpliwości zostały jednak rozwiane przez blondyna, który nazwał go potworem.
- Potworze? Chyba ci oko szwankuje Roszpunko. - udawał, że nie wie o co chodzi, w typowy dla siebie sposób - obrażając rozmówcę. Jednak słowa były tylko przykrywką, pod luźną bluzą znacznie trudniej dostrzec napięte, gotowe do akcji mięśnie, a Iskar doskonale zdawał sobie z tego sprawę, szykując się do ciosu w szczękę blondasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t592-iskar-is-gurgulio-wciaz-w-budo

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Wrz 07, 2015 11:00 pm

- Och, czemu od razu tak niegrzecznie? - odgryzł się blondas, po czym skoczył obok Iskara. Czarnowłosy już wcześniej przyśpieszył do biegu, blondyn wyminął gargulca i sam zaczął biec w kierunku drugiego. Spotkali się kilka metrów od naszego bohatera, po czym przybili sobie piątkę, na co blondyn zaczął się zmieniać zupełnie jak każda typowa broń w Shibusen, po czym w dłoni czarnowłosego wylądowała piękna katana. Władający przeskoczył te kilka kroków które dzieliło go od Iskara i wykonał poziome cięcie od boku mające trafić gargulca od boku.
Na twarzy czarnowłosego widniał sadystyczny uśmiech, jego oczy wydawały się trochę puste, jakby ten ktoś już zatracił się w walce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nowy
Posty : 17
Data dołączenia : 19/08/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Ulice   Wto Wrz 08, 2015 6:07 pm

Iskar szykował się do uderzenia w szczękę blondyna prostym, morderczym ciosem, na tyle mocnym, że kilka wybitych zębów byłoby dla przeciwnika najmniejszym problemem. Gdyby go znokautował, mógłby zająć się drugim osobnikiem, który wydawał mu się większym zagrożeniem. Niestety, nie przewidział, że Roszpunka zręcznie go wyminie i pobiegnie do partnera... "Cholera, muszę się w końcu nauczyć ich rozpoznawać..." przeleciało przez głowę Iskarowi, gdy kątem oka zobaczył, że blondyn przemienia się w katanę.
Broń i Władający, oczywiście dwóch facetów. Dlaczego to zawsze muszą być oni? Za każdym razem gdy ktoś chciałby pozbyć się Iskara, w możliwie niehumanitarny sposób, to wysyła taką parkę. Dlaczego nie nasyłają na niego młodziutkich, seksownych wiedźm? Albo chociaż wyglądających na młode. Ci dwaj nie odstawali jakoś szczególnie od wzoru; Władający jako kupa mięśni, chcąca tylko komuś coś połamać i wygadana Broń, będąca zapewne mózgiem tego tandemu.
- Twoje niedoczekanie... - mruknął, gwałtownie uwalniając swoje skrzydła (zupełnie nie licząc się z tym, że rozrywa swoją bluzę i podkoszulek na strzępy) i prostując je, tak by uderzyły w napierającego z tyłu bruneta. Włożył w to naprawdę dużo siły, wystarczająco, by odrzucić przeciętnego człowieka i wgnieść go brutalnie w ścianę. Nawet gdyby wrogi Władający, okazał się na tyle silny, by choć częściowo zniwelować siłę uderzenia to przynajmniej Iskar zasłoni skrzydłami bok i na nie przyjmie cios ostrza katany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t592-iskar-is-gurgulio-wciaz-w-budo

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Wto Wrz 08, 2015 10:06 pm

Brunetowi uśmieszek nie schodził z twarzy. Cały czas, jakby się już odciął całkowicie, nie ważne co się działo. To było na swój sposób przerażające, ale mówiło też całkiem sporo o przeciwniku.
Demonstracyjne rozerwanie odzienia wraz z odsłonięciem skrzydeł nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia. Tamten nawet tego nie skomentował. Żadnej obelgi czy czegoś, a znalazłoby się coś. Może coś chociaż o gatunku potwora z jakim walczą. Nic. Władający z łatwością odskoczył w tył, po czym zaczął obiegać Iskara od innej strony. Z tego co potwór mógł się domyślić, tamten próbował pozostać z tyłu głowy swojego przeciwnika, ponieważ tak manewrował że gargulcowi sprawiało problem zobaczenie jego ruchów.
Po chwili jednak ta dziwna zabawa się skończyła. Władający zamiast dalej manewrować ruszył korytarzem wgłąb budynku, śmiejąc się do tego niskim głosem, ewidentnie prowokując Iskara do pogoni za nim żeby dokończyć walkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Nowy
Posty : 17
Data dołączenia : 19/08/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 10, 2015 5:53 pm

Iskar zwrócił się lekko do tyłu i ujrzał jak przeciwnik ucieka w głąb budynku. Jeśli myślał, że pobiegnie za nim jak owieczka na rzeź, to się grubo mylił. Gargulec nie miał najmniejszej ochoty by pakować się w większe kłopoty, zwłaszcza, że brunet był przyczajony na klatce już wcześniej. Mogło to zwiastować większą obławę lub przemyślaną pułapkę.
- Ech, druga bluza w tym tygodniu... - skomentował sam do siebie swe defensywno-odzieżowo-destrukcyjne poczynania i opuścił całkowicie klatkę schodową, wychodząc na ulice. Skrzydeł nie schował, bowiem przeczuwał, że jeszcze mogą mu się przydać, więc tylko lekko je złożył.
- No wyłaź... - powiedział cicho pod nosem, uważnie lustrując budynek. Nasłuchiwał otoczenia i czekał na ruch Władającego, który mógł wyskoczyć nagle którymś oknem lub z dachu. Wszystko było możliwe w styczności z takim osobnikiem. Równie dobrze ktoś mógł się naglę pojawić na ulicy i też stwarzać problemy, na to jednak Iskar był przygotowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t592-iskar-is-gurgulio-wciaz-w-budo

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Wto Paź 06, 2015 4:27 pm

//Przejmę ten wątek jeśli chcesz go kontynuować.
Decyzja Iskara by nie podążać do wnętrza budynku była dosyć mądra. W takim miejscu w wąskich korytarzach o wiele trudniej manewruje się mając skrzydła. W każdym razie punkt dla niego. Co do osób, które mogły się pojawić z zewnątrz... to raczej przestraszeni cywile którzy mogli zadzwonić chociażby po służby porządkowe. Jednak jak wiemy wszyscy, policja zwykle w takich wypadkach nie pomoże a na dodatek przyjadą spóźnieni.
Jeśli natomiast chodzi o władającego to całkiem nieźle Iskar przewidział, że ten wyskoczy z okna na wyższym piętrze wprost na potwora, dlatego miał jeszcze czas na reakcję. W sumie władający miał w drugiej ręce srebrny półmisek z jakimiś mięsami. Dlatego też potwór miał teraz inicjatywę i czas na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Paź 26, 2015 8:32 pm

- ]Gdzie on poszedł? - spytała się cicho siebie. Goniła kota, może się wystraszył, ale... Ale... Ale on był taki uroczy! Po prostu chciała go wytyrtolić, ewentualnie zabrać ze sobą, ewentualnie. Rozejrzała się dokładnie wokół siebie, jednak po kocie żadnego śladu. Znowu jej uciekł! No cóż, nie ma się co poddawać, bo nie jest jedynym zwierzęciem w Death City, nie? Korzystając z okazji, że skończyła na jakiejś ulicy, postanowiła się trochę rozejrzeć, włączyć ten tryb dziewczyny i poprzyglądać się wystawom. Na początku szło jej nieźle. Opierniczyła kilka par butów, przejrzała, które sklepy mają wyprzedaże, po prostu super! Już miała wchodzić do jednego z ulicznych butików, już prawie weszła do niego, a tu co? A tu sklep zoologiczny! Przykleiła się do szyby, wyglądała prawie jak większość dzieci, które ewentualnie tu stały. Oczywiście należy tylko pominąć wzrost, cycki i ogólnie sylwetkę. Powydawała z siebie kilka dziwnych odgłosów podniety, które idealnie obrazowały jej stan umysłowy – No cześć malutkie, cześć. - nie ma to jak gadać do zwierząt za szybą, na pewno odpowiedzą.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Sro Paź 28, 2015 8:30 pm

Azura wracając od Minato kierował się w stronę swojego mieszkania, w którym czekał na niego Gin. "Ciekawe co robi?" pomyślał idąc przed siebie. Jego myśli głównie skupiły się teraz na temacie Gina. Szedł nie spiesząc się nigdzie. Co jakiś czas rozglądał się to na lewo, to na prawo czy nie widać czegoś interesującego. Chociaż w jego przypadku czy coś mogło się takie wydawać? Jako iż nic takiego nie było to nie zbaczał zbytnio z kursu gdy tu nagle, nie uwierzycie. Coś go zainteresowało, a raczej ktoś. Była to dość ciekawie, jak na owy moment, wyglądając blondynka, która "przyssała się do okna od sklepu zoologicznego. Azura nie wiedział zbytnio co sprawiło iż się nią zainteresował. Może to, że zachowuje się dość nietypowo? Raczej nie, chłopak raczej rzadko zwracał uwagę na ludzi, nie ważne czy odstających od tłumu czy nie. Może wygląd? To również nie była, rzecz która przykuwała wzrok srebrnowłosego. Więc co? Za długo by się nad tym zastanawiać. Po prostu poczuł, że jak zagada do tej dziewczyny może przytrafić się coś miłego. Było to dla niego nie zrozumiałe gdyż pierwszy raz w życiu poczuł coś takiego, ale nie rozważał nad tym dłużej tylko zrobił tak jak podpowiadał mu instynkt. Zanim jednak zagadał do blondynki to najpierw musiał wymyślić coś od czego mógłby zacząć. Wyglądał pewnie w tym momencie dość podejrzanie, gdyż stał praktycznie obok niej dość dziwnie się jej przyglądając i myśląc o czymś. Nagle wpadł na temat. Zwierzęta, skoro z takim zainteresowaniem przyglądała im się przez szybę to musi je lubić, prawda? Przynajmniej takie było jego rozumowanie. Nie wiedział czy było jakoś specjalnie słuszne gdyż sam nie znał się na temacie "lubienia czegoś".
-Witam, lubisz zwierzęta?-po pukał lekko w ramie dziewczyny, a następnie zapytał bez jakiejś większej przeszkody i skierował wzrok raz w stronę zwierzątek za szybką, a raz w stronę blondynki.
Normalnie ktoś pewnie spaliłby buraka czy uznał taki pomysł za głupi i nie realny, ale dla niego takie rzeczy nie miały znaczenia gdyż ich nie odczuwał. Emocje były dla niego czymś nie do pojęcia. Nie rozumiał jak ktoś może być szczęśliwy, zawstydzony czy zdziwiony. Jedyne jakie emocje pojmował to smutek, samotność, itp., ponieważ tylko te uczucia odczuwał.
Dziwnym było dla niego jego własne zachowanie. Raczej nie zdarzało mu się podchodzić do całkiem obcych osób i zagadywać do nich. Ba nigdy nawet nie odczuwał jakoś specjalnie potrzeby aby to zrobić, a tu taka niespodzianka dziwiło to chłopaka, ale aktualnie nie zastanawiał się nad tym. Bardziej nad tym jaka może być reakcja dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Lis 02, 2015 7:09 pm

Zwierzęta kompletnie pochłonęły jej uwagę. Ludzie przechodzili i przechodzili, a ona dalej wlepiała wzrok we wszystkie te puchate, obślizgłe, upierzone czy inne zwierzątka. Nawet nie zauważyła srebrnowłosego chłopaka, który najwyraźniej jej się przyglądał. Gdyby to widziała, to pewnie wyglądałoby to dziwnie, ale dziwniejszy byłby chyba on. Taki facet, który przygląda się przypadkowej dziewczynie? No napaleniec chyba! Ale nie tym razem... Chyba.
Poczuła na swoim ramieniu dłoń owego chłopaka. Czyżby chciał nawiązać kontakt z tą istotą, która odleciała na planetę zwierzęta? A owszem! Wszystko wskazywało na to, że tak. Ba! Nawet odezwał się do niej. Wyrwał ją tym samym z transu, sprawiając, że momentalnie się obróciła w jego stronę, może nawet uderzając go po twarzy swoimi blond kudłami. - Huh? Tak, tak lubię. A co? - spytała się, przechylając lekko głowę w lewo. Troszkę się zdziwiła tym pytaniem, ale cóż, odpowiedziała.  Po chwili namysłu postanowiła jednak pociągnąć rozmowę dalej, bo co? Kto jej zabroni? Raczej nie on, sam zaczął. - Jestem Uko. - wyciągając „o” jak małe dziecko, zlustrowała go wzrokiem. No cóż, facet jak facet. Tylko bardziej wyglądał jak ninja! Tak, to na pewno ninja, a jeśli nim nie jest, to już nim jest. - A jak cię zwą? - spytała, nie czekając na odpowiedź dodała kolejne pytanie. - Jesteś ninją? Jesteś pewnie, nie? Jak to jest być ninją? - no dobra, nie było to pytanie, a seria pytań. Dodatkowo wyglądała jakby miała chwilę na przeładowanie magazynku, więc pan ninja mógł się wykazać swoim językiem, odpowiadając na nie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Lis 02, 2015 8:09 pm

Nagły odwrót dziewczyny sprawił iż lekko smagnęła go włosami po twarzy, a raczej po masce, ale nie zwrócił na to zbytniej uwagi. Pewnie gdyby to nie on zaczął rozmowę i jakaś przechodząca osoba przez przypadek go szturchnęła czy uderzyła włosami również zostałoby to zignorowane, bo przecież gdyby się odezwał jest szansa, że ktoś by go przeprosił albo chciał porozmawiać, a tego raczej wolał uniknąć. Nie potrzebne są mu jakieś pierwsze lepsze kontakty z innymi. Oby takich sytuacji jak najmniej.
-Nic specjalnego, po prostu ciekawie wyglądałaś patrząc się na nie.-powiedział lekko drapiąc się po głowie.
No właśnie, on sam nie wiedział dlaczego się o to zapytał i dlaczego w ogóle zagadał, ale przyczyną tego zachowania zajmie się później, przecież tak po prostu nie odejdzie. Skoro zaczął to mogą porozmawiać.
-Nazywam się Azura-ledwo odpowiedział na to pytanie, a już kolejne go zbombardowały.
"Ninja? O co jej chodzi? Nie jestem żad.... Pewnie wzięła mnie za niego z powodu mojego wyglądu. To ciekawe pierwszy raz ktoś uznał, że tak wyglądam." rozmyślał chwilkę nad tym o co mogło chodzić dziewczynie. Kiedy do tego doszedł to stwierdził iż faktycznie jest trochę takim "ninja", ale nie zamierzał okłamywać nowo poznanej, a co jak potem gdzieś się dowie, że nim nie jest i się na niego obrazi? Z jakiejś nieznanej mu przyczyny nie chciał tego.
-Niestety pomimo mojego wyglądu nie jestem ninją, a co za tym idzie nie wiem jak to jest być jednym.-odparł krótko, ale zwięźle.
Teraz też miał chwilę, aby przyjrzeć się Uko z przodu. Głównie jego uwagę przykuły jej oczy. Można powiedzieć, że oczarowała go nimi. Jeszcze nie miał okazji widzieć tak ładnych oczu. Były koloru niebieskiego co sprawiało iż wyglądały jak bezchmurne niebo, albo spokojne morze. W oczach Uko dostrzegł również coś czego nie widział u siebie. Błyszczały i wydawało się, że skrzą się w nich iskierki. Jej wygląd sam w sobie był czarujący, ale jak dla chłopaka największą zaletą były jej oczęta.
-Dlaczego zostałaś przed sklepem zamiast do niego wejść? Myślę, że nie byłoby problemu w tym gdybyś poprzyglądała się zwierzętom z bliska.-zapytał pomijając swoją standardową linię pytań-Nie wyglądasz na osobę stąd. Skąd przybyłaś?-dodał po chwili.
Szczerze był dość zdziwiony samym sobą. Pierwszy raz odkąd pamięta ktoś wywołał u niego chwilową pauzę spowodowaną swoim wyglądem. Nie zadał jej też podstawowego zestawu pytań, ale na to nie zwrócił zbytnio uwagi. Miał też lekki problem w zadawaniu pytań. Nie wiedział o co wypada, a o co nie wypada zapytać. W końcu jest jakimś przypadkowym chłopakiem, który ją zaczepił. Jakoś musi sobie poradzić. Jak na razie poczeka na odpowiedzi, które dziewczyna może mu udzielić.

[z/t] powód usunięcie konta drugiej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lis 15, 2015 8:01 pm

Szedł sobie powoli przez miasto. Zdążył odprowadzić Rennevy i trochę się poobijać. Wypił sobie jakąś kawę, poszedł i popatrzył na przelatujące gołębie... Nudy. W sumie to powinien coś dla Sabatu zrobić... Ale jakoś tak po rozmowie z kuzynką mu się odechciało.
Czuł się źle... Ale teraz może nie o tym?
Ręce miał w kieszeniach, na twarzy ten sam co zawsze beznamiętny wyraz. Oczy zwrócone gdzieś w dal, szedł dość pewnie przed siebie... Może wracał do domu? Może nie. Któż mógł to wiedzieć? Sam Lawer chyba nie był do końca zdecydowany, podobnie jak jego dłonie, które mimo iż miały ochotę ogrzewać się w kieszeniach płaszcza, to jednak miały tą cholerną ochotę poprawić niesforne, latające na boki włosy, które zaczynały mu wchodzić do oczu... Musi się chyba ściąć, bo zaczynało go to mocno denerwować. Myślał o jakiś spinkach, ale uznał, że będzie wyglądał zbyt... Ciotowato. Ale jednocześnie nie był pewny z nożyczkami w dłoni, to nie to samo co walka, tutaj może sobie zrobić krzywdę w postaci grzywki ciętej traktorem. Dlaczego nie pójdzie do fryzjera? Nie lubił. Kiedyś poszedł i go ścięli nie tak jak chciał, wtedy tak się wkurzył i od tamtej pory sam się ścina i... Wychodzi mu to bardzo ładnie - trzeba przyznać.
Mimo iż wyglądał na gościa typu "nic mnie teraz nie obchodzi, jestem świątynią spokoju", w rzeczywistości teraz targała nim irytacja z powodu włosów. Jeszcze chwila i... O! Silniejszy podmuch wiatru i już jego włosy szaleją na boki. Wyglądał przez chwilę jakby miał na głowie wielki kłębek, jednak po chwili jako tako się uspokoiło. Jego dłoń powędrowała aby przeczesać niespokojne kłaki, jednakże zamiast poprawienia czupryny spostrzegł brak czarnej gumki, która pewnie gdzieś leżała. Zatrzymał się na chwilę, jednak zaraz uznał, że bezowocnym byłoby przeszukiwać ulice za gumką kosztującą grosze. Westchnął i postanowił iść dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Uczeń NOT
Posty : 22
Data dołączenia : 09/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lis 15, 2015 8:20 pm

Nudziło jej się. W gruncie rzeczy dość często jej się nudziło. Zanim przyjechała do Shibusen zwykle w takich chwilach oglądała telewizję, czytała książki lub robiła jeszcze inne, równie mało produktywne rzeczy. Ale w akademiku nie było telewizji. Nie wzięła ze sobą też żadnych książek, na jakie miała akurat ochotę. I właśnie dlatego postanowiła się przejść.
Poszła sama. Po pierwsze dlatego, że nie znała nikogo poza swoją partnerką (która akurat gdzieś wybyła), a po drugie - po prostu to lubiła. Albo może nie lubiła. Przywykła. Tym razem przygotowała się lepiej do wycieczki. Na wewnętrznej stronie dłoni narysowała sobie mapę. I miała nawet na tyle zdrowego rozsądku, by zrobić to niezmazywalnym markerem. Postanowiła pochodzić po rynku w centrum i sprawdzić, co ciekawego może tam znaleźć.
- Nieprzyjemny ten wiatr... - mruknęła sama do siebie, po raz setny odgarniając blond grzywkę z twarzy. W gruncie rzeczy nie było to aż tak nieprzyjemne. Death City w listopadzie i tak wydawało jej się cieplejsze niż jej rodzinna Francja wiosną.
Ulice tamtego dnia były puste, zupełnie jakby ludzie urządzili sobie zbiorową dezercję. Pewnie dlatego widok obcego człowieka sprawił, że Tengeri niemal od razu się zatrzymała. Pierwsza żywa dusza odkąd opuściła akademik, to dopiero coś. Zresztą przechodzień wydawał jej się ciekawy. Drobny, z blond włosami (a Vivi mówiła, że tutaj to niespotykany kolor!), no i te kolorowe oczy! W dodatku wyglądał, jakby był od niej niewiele starszy.
- Cześć - uśmiechnęła się olśniewająco. Była wyjątkowo rozbudzona, więc co jej szkodziło chwilę porozmawiać? Nawet jeśli się nie znali, to nie powinien być kłopot. - Jestem Tengeri - zbliżyła się do chłopaka, ale dystans między nimi wciąż wynosił dobre dwa metry. - Mieszkasz w okolicy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t689-tengeri

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lis 15, 2015 8:44 pm

Westchnął ponownie myśląc sobie, że będzie musiał jakoś uporać się bez elementu. W końcu to takie wnerwiające, kiedy włosy latają we wszystkie strony świata, a już w ogóle kiedy wpadają do oczu! Grr! Lawerence tego nienawidził prawie tak bardzo jak Shibusenu i tego całego miasta! Zamknął oczy i dłonią pogładził się nerwowo po twarzy, jedyne co go uspokoiło to to, że wiatr jakoś się uspokoił i włosy aż tak nie wariowały.
Szedłby tak dalej, gdy nagle zdezorientował go dziewczęcy głos. Odsunął dłoń od twarzy, zatrzymał się, a jego spojrzenie zatrzymało się na sylwetce stojącej przed nim blondynki.
- Cześć. - Powiedział dość nie pewnie. Z początku myślał, że to ktoś znajomy, jednak jej nie rozpoznał, ale czy to coś złego zagadywać nieznajomą osobę na ulicy zwłaszcza gdy jest tu tak mało (a właściwie nie było) osób?
Na jego twarzy pojawił się lekki rumieniec, jednak szybko zakryły go blond kosmyki. Nie powiem była to jedna z przyjemniejszych twarzy jakie miał okazję oglądać. Było mu trochę głupio, że przed taką ładną dziewczyna musi wyglądać... źle. Znaczy nie źle, ale był rozczochrany, bez gumki do włosów! Lubił mieć ten swój mały kitek, ale nie lubił jak włosy mu od tak zwisały prawie do ramion.
- Lawerence. - Wyciągnął do niej dłoń, udało mu się nawet wydobyć z siebie delikatny uśmiech, łał. Zazwyczaj nie zadaje się z nieznajomymi, ale w tym wypadku...
Hy! Zadała pytanie. Lawer szybko zaczął myśleć nad jakąś miłą, niezbyt narzucającą się odpowiedzią. Nie chciał wyjść na typowego nerda, który dziewczyny nie widział odkąd zaczął grać w LOL'a. Co prawda jego kontakty z dziewczętami były od pewnego czasu bardzo, bardzo zminimalizowane, jakoś tak nie należał do typu kobieciarza.
- Hm? Tak, dość niedaleko. A Ty? - Odpowiedział starając się jakoś podtrzymać rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Uczeń NOT
Posty : 22
Data dołączenia : 09/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Pon Lis 16, 2015 9:39 pm

Tengeri z kolei nie miała zbytniego doświadczenia jeśli chodzi o chłopaków - większość tych, których poznała, traktowało ją jak wariatkę. Poczucie zawstydzenia było jej jednak obce, toteż nie widziała żadnych przeszkód w tej rozmowie. Ledwo zauważyła rumieniec na twarzy Lawera, ale nawet gdyby był wyraźniejszy, nie zwróciłaby na niego większej uwagi. W końcu jego źródła mogły być różne, a jej uroda znajdowała się gdzieś na dole listy prawdopodobieństwa. Przynajmniej w jej odczuciu, oczywiście.
Miły uśmiech nie schodził z jej ust - dziewczyna uśmiechała się w końcu całkiem często. Uścisnęła dłoń nowo poznanego młodzieńca bez cienia zażenowania.
- Bardzo miło mi cię poznać, Lawerence - powiedziała zupełnie zgodnie z prawdą. Zdążyła już zauważyć, że ludzie w Death City nieco różnią się od tych, których znała wcześniej, są bardziej otwarci i tolerancyjni na różne dziwactwa. Suma sumarum, mają wszystko, czego potrzebowała. - Właściwie to się tutaj uczę, nie mieszkam na stałe - odpowiedziała na jego pytanie. - Chodzę na zajęcia w...
Blondynka zmarszczyła lekko brwi, jakby głęboko się nad czymś zastanawiając. Oczywiście. Pamiętała o mapie, pamiętała, żeby założyć buty, pamiętała nawet, o której godzinie zaczynała się kolacja. Ale zapomniała nazwy szkoły. W końcu nie można mieć wszystkiego.
- A mniejsza o to - zaśmiała się z lekkim zakłopotaniem. - Taka duża szkoła, duży budynek. Skoro tu mieszkasz, to pewnie kojarzysz. Tak mi się wydaje.
Miała przy tym szczerą nadzieję, że nie wygaduje głupot i że Shibusen rzeczywiście jest najbardziej popularną placówką w okolicy. Trochę ją irytowało, że zapomniała takiej informacji - w końcu każdy, kogo spotykała, prędzej czy później o to pytał. Teraz wyjdzie na głupią. Oby Lawer nie zwracał na takie rzeczy większej uwagi. Jej dotychczasowi znajomi się tym nie przejmowali. Może szczęście dopisze jej jeszcze jeden raz?
- Ile masz lat, Lawerence? - zapytała przechylając lekko głowę. Nie da się ukryć, wyglądała naprawdę rozkosznie. - Też się gdzieś uczysz? A może pracujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t689-tengeri

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Lis 27, 2015 8:13 pm

Nieco zmizerniał w środku słysząc o jej przynależności do szkoły, to go... Zmartwiło i nieco zniesmaczyło, żeby taka ładna dziewczyna musiała należeć do tej placówki?
- Masz chyba na myśli Shibusen. - Z uśmiechem dopełnił jej wypowiedź.
- 19, można powiedzieć, że jestem bezrobotny. A Ty? Ile masz lat? - Odparł, jak na razie wolał nie zmyślać o jakiejś pracy, niech Sabat pozostanie tajemnicą pomiędzy nim a Sabatem. Rune może się czegoś domyślać, ale tylko może.
- Zimno tutaj, dziwne, że taka urocza istota jak ty robi w tym miejscu jeszcze o tak paskudnej porze roku! - O, zaczyna się "podryw". Westchnął z nieco wyolbrzymionym przejęciem, jednak zaraz po tym uśmiechnął się na ten swój własny ni to złośliwy, ni to przyjemny, aczkolwiek czarujący sposób.
- Tak... ja muszę już iść, do zobaczenia. - Uśmiechnął się i powoli odszedł w przeciwnym kierunku.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-