IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sob Wrz 05, 2015 9:42 am

Uczestnicy: Monny, Kazuya
Typ: Fabularna
Poziom: Łatwa
Miejsce: Mały przydrożny, prawdopodobnie opętany monument,
Południowo-zachodnia Anglia


Cytat :
(...)to jest nie do wytrzymania. Proszę, przyślijcie kogokolwiek żeby zabrał te koszmary, one(...) Przez to wszystko co się tutaj dzieje nikt nie jest w stanie zmrużyć oczu a co dopiero żyć bez strachu(...)

Większość listu jest nieczytelna, prawdopodobnie spowodowane to jest roztrzęsieniem piszącego - z którym jak się okazuje od wysłania listu nikt nie widział. Obszar misji obejmuje około 250 metrów kwadratowych na których znajduje się wyżej wymieniony monument pochodzenia najprawdopodobniej celtyckiego, jakieś mniejsze ścieżki prowadzące w głąb lasu oraz wylana asfaltem ulica. W powietrzu unosi się delikatna nutka magii, tłumi ją jednak dominujący smród strachu i gniewu. Wasze zadanie polega na zlokalizowaniu źródła problemu, przeanalizowanie go i w miarę możliwości pozbycie się. Póki co opiszcie jak przygotowaliście się na misję, jak tutaj trafiliście, jakie są wasze podejrzenia. Rozpocznijcie szukanie jakichkolwiek poszlak mogących prowadzić was do źródła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Wrz 08, 2015 1:54 pm

Kazu kiedy wróciła z wczasów wraz z Moony od razu zabrała się za przygotowania do tej misji. Nie miała zamiaru pójść tam na żywioł dlatego najpierw zapoznała się z treścią kartki, a potem zastanowiła się co jej może być potrzebne. Pierwszą rzeczą była kwestia bezpieczeństwa. Ludzie rzekomo cierpieli tam na koszmary oraz brak snu przez coś co je wywołuje, dlatego by uniknąć zmęczenia i wyczerpania psychicznego Kazu musiała coś wymyślić. Wpadła na bardzo prosty pomysł, bo przed wyjazdem przyrządzi i zamknie w termosie litrowym sporą ilość napoju z guarany. Nie takiej guarany ze sklepu co to niby jest w sokach czy energetykach, a takiej kupionej w kuchniach świata i przyrządzonej własnoręcznie wedle wskazówek znalezionych w internecie. Guarana sama w sobie ma bardzo pozytywne dla organizmu efekty. Pozwala nie spać przez długi czas oraz oddalić zmęczenie ciała nawet na 6 godzin. Mało tego, świetnie poprawia nastrój, zwiększa czujność psychiczną czy poprawia zapamiętywanie. No jest tego też skutek afrodyzjakalny, ale dlatego będzie dawkować to sobie. Ogólnie rzecz biorąc stymuluje pozytywnie układ nerwowy. Drugą rzeczą jaką zrobiła było zajrzenie do biblioteki i zebranie jak największej ilości informacji o terenie, który mają zbadać. Pod względem religijnym jak również geologicznym czy pod kątem poszukania podobnych przypadków na świecie. Chciała sprawdzić czy takie same objawy zostały zanotowane gdzieś indziej, bo może tam ktoś znalazł rozwiązanie. Jeśli chodzi o ubrania to na pewno płaszcz przeciwdeszczowy, który można schować do plecaka oraz buty, które na pewno nie przemokną. W końcu Anglia słynie z paskudnej i zimnej pogody więc lepiej być gotowym. Poza tym latarka, którą można sobie zaczepić na ramię, jakiś prowiant tak na wszelki wypadek i scyzoryk. Nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać, a do tego dorzućmy jeszcze bardzo pozytywną playlistę na odtwarzaczu.
Kazu oczywiście jako niemiecki burżuj mogła sobie pozwolić na lot samolotem z Death City do Angli, zresztą pewnie by ze sobą Moony zabrała w końcu już raz razem leciały wcześniej. Czasem dobrze jest mieć złotą kartę kredytową, aczkolwiek nieco jej obcięli ostatnio kieszonkowe i z platyny zrobiło się złoto.Broń po wylądowaniu chciała skonsultować się z lokalną ludnością, z kimś duchownym oraz z radnym który miał w opiece rejon, który był nękany koszmarami. Wypytywała głównie czy działo się tu coś takiego już kiedyś i czy kiedykolwiek był tu jakiś kult pałający się przyzywaniem czegoś, albo czy jest tu czczone jakieś bóstwo, które mogło się rozgniewać z jakiegoś powodu. Kazu podejrzewała, że to może być albo jakiś czarodziej który posłużył się elementem kultu by zyskać moc do wywołania tego albo jakiś potwór - rzekome bóstwo które czcili ale stwierdziło, że spłata im figla. Możliwe też, że było to zwyczajnie szaleństwo o którym słyszała. Miała tylko nadzieję, że rodzicom w Berlinie nic się nie stało, ale skoro przychodziły pieniądze to znaczy że wszystko jest w porządku. Napiła się nieco guarany z termosu na poprawienie nastroju. W sumie władającej też zaproponowała. Następnie wyruszyła w teren w poszukiwaniu wszelkich oznak kultu, kapliczek chociażby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sro Wrz 09, 2015 6:13 pm

Błękitnowłosa dalej przeżywała ich krótki urlop. Zdecydowanie za krótki, bo gdyby wróciły później, teraz siedziałaby na plaży, a nie denerwowała się misją. Wiedziała, że Kazuya maczała w tym paluszki, bo niedawno sam nauczyciel stwierdził, że wciąż nie powinna wyruszać, bo źle się dzieje w Shibusen. Zdecydowanie nie za dobrze. W ogóle rzadko wysyłali teraz niedoświadczonych w boju uczniów na misję. Moony wierzyła, że zostały wybrane właśnie z tego powodu. Upewnili się, że to coś easy, ale wystarczające, by nabrali doświadczenia. Tak pocieszała się w duchu, by nie zjeść się od środka z nerwów.
Nakazali im trochę się przygotować. Wiadomość jaką dostały razem ze zleceniem nie brzmiała zbyt pocieszająco, biedną dziewczynę do tej pory przechodził dreszcze zaniepokojenia, gdy o tym myślała. Obiecała sobie jednak, że da radę. Nie będzie problemem, ruszy do walki jak.. jak mężczyzna! Grunt to trochę poczytać.
Moonyś przesiedziała w bibliotece długie godziny w poszukiwaniu przydatnych informacji. Czytała o zaburzeniach snu, o śnie jako takim, przejrzała bestiariusz i księgę ze znanymi Shibusen klątwami oraz kilka zielników. Spędziła też z pół godziny wertując rozdziały książki o psychologii tłumu, co trochę utrwaliło jej się w głowie. Atmosfera czytelni skutecznie ukoiła jej nerwy, czuła się jak odpowiednio przygotowana na pytanie u zawistnego belfra.
Późnym wieczorem wróciła do akademika i rozpoczęła pakowanie się. Do niewielkiej, podręcznej torby, którą z odrobiną finezji, dało by się przerobić na plecak wpakowała kurtkę przeciwdeszczową, wysokie kalosze, nakręcaną latarkę.. W między czasie dzwoniła do Elijah, żeby podpytać się co wziąć, więc dał jej kilka cennych wskazówek. Do bagażu dołączył scyzoryk, ziółka uspakajające i usypiające do niuchania, trochę kocimiętki w woreczku, podręczną apteczkę i poduszkę, zwinięty a paczuszkę kocyk, rzeczy na ew. przebranie, termos z ulubioną herbatą i walkie-talkie dla siebie i Kazu.
W podróż do Anglii udała się z bronią u boku. Wykorzystała okazję ponownego lotu samolotem, który ostatnimi czasy trochę jej przypasował. Podarowała dziewczynie jeden z walkie-talkie, bo nie była pewna czy złapią tu zasięg w komórkach, po czym rozdzieliły się. Udała się do wioski, żeby porozmawiać głównie z tzw. biedotą. Nie byli zbyt rozmowni, chociaż z odrobiną uprzejmości i ciepła, którym emanowała, udało jej się dowiedzieć kilku rzeczy. [o których powie mi MG <3] Później odnalazła lekarza i z nim też trochę porozmawiała. Wydawał się być bardzo zaniepokojony, zmęczony, wręcz wycieńczony, więc podzieliła się z nim ciepłą herbatą. Wtedy stał się trochę bardziej rozmowny, ale czy powiedział jej coś ciekawego? [pole do popisu]
Później spotkały się z Kazuyą i stwierdziła, że podzieli się tym co wie. Jakby nie było, nie wiedziały zbyt dużo, chociaż wspólnie układało się to już w mniej czy bardziej logiczną całość okraszoną mimo wszystko wieloma niedopowiedzeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Czw Wrz 10, 2015 1:32 am

Księgi nie powiedziały wam nic. Jedynie wzmianki o czymś co nazwane zostało Hahnuheim do Dinok. Jedyna wzmianka znaleziona w jakichś starych i rozsypujących się zwojach mówiła, że jest to pewnego rodzaju narzędzie rezonujące z duszami na dużą skalę. Narzędzie w teorii potrafiło tworzyć wizje i przekazywać je na wielką skalę do wszystkich żywych istot. W praktyce nigdy nie zostało odnalezione.
W mieście natomiast było nieco więcej informacji. Być może nie dokładniejszych ale na pewno więcej. Wielu ludzi opowiadało o koszmarach nocnych jakby działy się w rzeczywistości, były namacalne. W oczach wszystkich okolicznych mieszkańców widać było szaleństwo i obłęd. Spora część straciła nawet kontakt z rzeczywistością. Z cenniejszych informacji dowiedzieliście się, że jeśli zaśniecie chociażby jeden raz w okolicy w której dzieją się te rzeczy, to już prawdopodobnie nigdy stąd nie będziecie w stanie odejść. Wszystkie rozmowy były bardzo chaotyczne i niespójne, jednak w każdej opowieści można było znaleźć jeden wspólny czynnik. Każdy opowiadał o widoku przeraźliwej bestii przypominającej olbrzymią sowę z rogami i okrytą łuską czarną jak smoła. Stworzenie to wydziobywało wnętrzności ludzi i rozszarpywało ich ciała szponami. Nic więcej znaczącego nie byliście w stanie się dowiedzieć.
W okolicy nie było ani jednego ołtarza, symbolu czy oznak istnienia kultu. W powietrzy natomiast dało się wyczuć silne natężenie strachu i bólu. Zapach krwi przebijał się delikatnie pomiędzy silniejszymi zapachami przypominającymi kadzidła wspomagające medytację. Jedyne znaczące oznaczenia widniały na samym monumencie. Kilka losowych runicznych symboli które dało się odczytać jako imiona pomniejszych Celtyckich Bóstw. Na środku monumentu stała niewielka latarnia z uwięzionym w środku płomieniem do złudzenia przypominającym duszę jakiegoś nieszczęśnika skazanego na katusze. Wokoło były porozrzucane i porwane różnego rodzaju zaklęcie, grimoire'y. Najwidoczniej nie byliście pierwszymi którzy starali się rozwiązać tę zagadkę. Dopiero do dokładniejszym przejrzeniu otoczenia i w końcu uniesieniu głowy w górę znaleźliście zawieszony dość wysoko, lecz tuż nad monumentem, sztylet wyglądający na rytualny, może miał coś wspólnego z uwięzioną duszą?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Nie Wrz 13, 2015 2:52 am

Skoro nauczyciele mówili, że źle dzieje się w Shibusen to tym bardziej Kazuya stwierdziła o bezsensowności dalszego pobytu tam. Słyszała plotki o wiedźmie w szkole, chłodnym potraktowaniu EAT przez dyrektorkę oraz o niedawnej próbie skrytobójstwa w żeńskim akademiku czy również poprzednim ataku na szkołe. Taa, miejsce bezpieczne jak cholerny Hogwart J.K.R. niby zapewniają że bezpiecznie, a trzymają cholernego cerbera w piwnicy, mają obok las w którym wszystko może zeżreć ucznia, a na dodatek mają trolla w lochach i węża w piwnicy. Shibusen pewnie ma ten sam problem. Dobrze, że miała ze sobą władającą która pomyślała o komunikacji podczas misji. Szkoda, że zbyt wiele w książkach nie było, chociaż Hahnuheim do Dinok z rozsypujących się zwojów wyglądała obiecująco. Wyglądało, że jest to nadajnik do rezonansu dusz, a skoro może wpływać na dusze to może je pewnie zarażać szaleństwem czy strachem. Tak, to by miało sens gdyby ktoś się podłączył do tego i faktycznie przesyłał mieszkańcom te wizje za pomocą fal dusz. Praktycznie ciężkie do wykrycia dla kogoś kto nie miał wykrywania dusz. W każdym razie w mieście broń starała się trzymać obok władającej, bo w oczach ludzi widać było szaleństwo. Wolała nie ryzykować, że Moony coś się stanie dlatego nie odstępowała jej na krok po tym jak już wróciły się podzielić informacjami, ani tym bardziej nie planowała dać im zasnąć. Po to w końcu przygotowała sobie ową guaranę, a nawet jeśli im się skończy… to co za problem pójść do sklepu i kupić tego więcej?
- Myślisz, że to może być jakiś upiór albo zezłoszczony duch opiekuńczy tego całego Hahnuheim do Dinok? – zapytała swojej władającej. Rozważała taką opcję, aczkolwiek bardziej prawdopodobne było to, że jest to narzędzie kogoś kto dobrał się do tego przekaźnika. Starcie z takim czymś, nawet jeśli było jedynie ułudą senną mogłoby być naprawdę niebezpieczne. Nigdy nie zdarzyło jej się walczyć z potworem, więc nie za bardzo wiedziała jak miałaby się do tego zabrać. Miała jednak przy sobie władającą i wiedziała, że razem mogą sobie jakoś poradzić.
Zapach, którym napawała ją okolica uświadamiał jej że być może aktualnie są pod wpływem tego czegoś. Strach i ból nie ma zapachu, jedynie mogą one być przesłane przez falę dusz – Musimy zostać pozytywne inaczej zjedzą nas żywcem. To coś operuje na falach duszy, więc powinnyśmy zachować pozytywny nastrój i nic nam to nie zrobi. Masz łyknij sobie – podała jej kubeczek od termosu z owym napojem. Już wcześniej ona sama sobie tego użyła nieco dlatego nie atakowała jej senność, jak również miała pozytywne nastawienie do zgrubsza wszystkiego. Czuła się jak po wypiciu porannej kawy z mlekiem, tylko że z większym kopem. Kiedy dotarły pod owy monument Kazu zainteresowała się księgami i zwojami. Nim przystąpi do działania postanowiła je przejrzeć pod kątem tego co mówią one o tej duszyczce oraz o sztylecie rytualnym. Czy składane są tu zwierzęta czy ofiara z krwi ludzkiej. Wolała w ciemno nie zakładać, że tą duszę trzeba uwolnić bo w końcu mogą wypuścić na zewnątrz jakieś pradawne zło czy cholera wie co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pon Wrz 14, 2015 10:18 pm

Gdy Kazuya podsunęła jej guaranę, dziewczyna zdrowo łyknęła z termosiku, bo wiedziała, że jest im to potrzebne. Wystraszone oczy mieszkańców przeszywały ją na wskroś za każdym razem, gdy wpatrywała się w nie intensywnie podczas rozmów, jakby była w stanie coś w nich odczytać, znaleźć coś co zadecyduje o losie misji. Na nic jednak nie trafiała, tylko ich lęk w jakiś dziwny, niespotykany wcześniej przez Księżycową sposób, przechodził przez skórę wywołując nieprzyjemny, chłodny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa i wędrujący aż do jej gołębiego serca. Chciała im pomóc, ale jeszcze nie wiedziała jak, wierzyła, że uda im się coś wymyślić, by w końcu uspokoić zmęczonych tubylców, by mogli zasnąć spokojnym, lekkim snem.
- Myślę, że te ich mary spotęgowane są faktem, że nie dosypiają? Może ich sen nie jest tak do końca snem, bo ich mózg pod wpływem tego czegoś pracuje na zwiększonych obrotach? Co jeśli to tylko pobudza ich, a psychika robi swoje? Oni twierdzą, że to namacalne, a my tego nie poczułyśmy.
- W ogóle ta cała sytuacja kojarzy mi się z tym filmem.. "Koszmar z Ulicy Wiązów"? Chyba tak. Nie wiem czy oglądałaś. - cały czas kiwała głową, jakby przytakując sama sobie. Może ten cały demon był czymś w rodzaju takiego Freddyego Krugera? - Zastanawia mnie czego on tu szuka. Nazwijmy go Freddy, bo to cośtam Dinok przyprawia mnie o gęsią skórkę. - ucichła na chwilę próbując pozbierać myśli kłębiące się pod tą błękitną kopułką. Musiała przekazać Kazu co tam wymyśliła, ale niepokój, jaki odczuwała siedząc tu.. sprawiał, że sama trochę głupiała.
- A co jeśli Freddy szuka zemsty? Może mieszkańcy czymś mu podpadli? Osiedlili się w nieodpowiednim miejscu, naruszyli jego sacrum w jakiś sposób? Może to zbłąkana dusza osoby magicznej, która szuka ukojenia w bólu? - uniosła brew, zawiesiła wzrok na swoich paznokciach, pokręciła głową. Potem ruszyły w stronę rzeczonego monumentu, a Moony trzymała się blisko wyższej dziewczyny, w razie gdyby potrzebowała się przemienić, szybko podjąć akcję. Jej mięśnie był naprężone jak struna, na której w razie czego strach mógł zagrać bojową melodyjkę, która zmieni się w coś znacznie lepszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Wrz 15, 2015 1:35 am

Rozrzucone wkoło papierzyska w większości były poszarpane, podmoknięte. Niektóre były nawet poprzepalane. Koniec końców większości nie dało się odczytać. Część z nich mogłyście odszyfrować jako księgi religijne, inne były marnymi podróbkami Grimoir'ów. Kilka konkretniejszych informacji które dało się tam wyczytać były zaledwie fragmentami technik zaklinania duszy w przedmiot i odwrotnie. Jednak niestety bez kompletnych zapisków nie byłyście w stanie użyć tego co znalazłyście. Mogłyście sobie jednak poukładać co było już wypróbowane na monumencie.
Trzymałyście się blisko i był to dobry pomysł z pozycji strategicznej. Kiedy tak poszukiwałyście jakiejkolwiek poszlaki, czegokolwiek co pomogłoby wam odnaleźć odpowiedzi podniósł się silny ciepły wiatr. W momencie gdy zaczęło wiać, wokoło zaczęła grać muzyka, przypominała grę na flecie bądź fletni Pana. Była to muzyka przyjemna i wpędzająca w błogi stan który człowiek czuje gdy położy się do wygodnego łóżka po ciężkim i męczącym dniu. Wiatr jest przestał po chwili grać a błogie uczucie zniknęło razem z nim. Nie byliście w stanie odszukać dokładnie źródła dźwięku, jednak mogliście zauważyć, iż dźwięk niemalże lgną do duszy znajdującej w latarence. Ta wyżej wymieniona podskakiwała radośnie razem z melodią.
Chwilę po zakończeniu występu wiatru, atmosfera się bardzo zagęściła. Dusza, opadła na dno swojego pojemnika i zaczęła drżeć jakby ze wściekłości. Las jakby pociemniał a z oddali, gdzieś z okolić wioski, dało się słyszeć przerażone krzyki mieszkańców. Was również przeszył przeraźliwy strach, nagły atak paniki, bez najmniejszego powodu. Co straszniejsze, przeszedł tak szybko jak muzyka. Nie zostawił po sobie ani jednego śladu, było to wręcz abstrakcyjne uczucie. Dusza ponownie znalazła się na środku latarenki, las znowu stał się jaśniejszy a krzyki ustały.
Co się zmieniło? Coś oczywiście się zmieniło. A dokładniej zmieniły się runy na kamieniach monumentu. Przedstawiały teraz znaki oznaczające nowe życie, nowy początek. Zanim jednak jeszcze do końca się pozbierałyście po całym zajściu usłyszałyście gdzieś odległy chichot. Cichy i złowrogi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Czw Wrz 17, 2015 2:31 am

- Cholera, że też nikt nie mógł tego zabezpieczyć – zamarudziła Kazuya kiedy przeglądała papierzyska, które albo były nieczytelne bo mokre, albo były poprzepalane. Niektóre z nich były księgami religijnymi inne były Grimoirami. Zaciekawiło ją owe zaklinanie duszy w przedmiot. Słyszała kiedyś, że czasami zamykało się złego ducha w czymś, a potem wyrzucało się przedmiot by ten nie powrócił. Może tak się stało w wypadku tej duszyczki? Tylko… skoro przedmiot był cały, to czemu ludzie mieli przez to problemy? Może… może ktoś tutaj wcześniej był i zaklął ich strażnika, obrońcę?
- Możesz mieć rację. Może mają przywidzenia z powodu braku snu, tylko co by wywołało ten brak? Może w tym jest cały haczyk. Kojarzę ten film – odpowiedziała swojej władającej. Tak, znała ten horror aczkolwiek nigdy nie sądziła że kogoś można zabić we śnie. Znaczy dźgnąć nożem podczas snu owszem, jednak nie samym snem.
- Wydaje mi się, że możesz mieć rację. Jednak co jeśli nasz Freddy jest po prostu dzikim zwierzęciem? Powiedział, że to coś podobne było do sowy a one są dosyć drapieżne z samej natury bycia mięsożercami – Kazuya podzieliła się z nią swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Widziała kiedyś program o sowach na Animal Planet. Faktycznie były to bardzo drapieżne zwierzęta, nie to co przedstawiają te wszystkie Spearshoty czy Kwejki. To były drapieżni łowcy nocni i nawet by to pasowało do problematyki jaką miały przed sobą.
Kiedy rozglądały się, ich uszu dobiegł dźwięk fletu. Kazuya czuła się przez tą muzykę śpiąca pomimo tego, że wypiła troszkę tego specyfiku. Widocznie dawka jest za mała, dlatego napiła się jeszcze trochę by spróbować odegnać ten stan. Dźwięk lgnął do duszy w latarence, a ona się bawiła. Dziwna sprawa, dlatego broń przysiadła przed latarenką i zaczęła się jej przyglądać uważnie. Kiedy muzyka przestała grać, dusza jakby wpadła w furię. Zrobiło się ciemno, a ludzie zaczęli krzyczeć w wiosce. Kazu miała bardzo złe przeczucia i już na pewno wiedziała że ta duszyczka ma z tym coś wspólnego. Czuła niepokój oraz strach. Ręce jej się trzęsły i szybko szukała swojej władającej, by się do niej zbliżyć jak najszybciej. By nie być samej i móc się z kimś bronić. Z początku nie dostrzegła zmian run, jednak dopiero kiedy rozglądała się w poszukiwaniu źródła chichotu dostrzegła tą zmianę. Być może to dzieje się cyklami, jednak na razie… postanowiła spróbować odszukać źródła tego śmiechu. Na razie samym słuchem.
- Kluseczko. Tam ktoś jest. Wydaje mi się, że to co się dzieje zachodzi cyklami. Przemienię się, spróbujmy znaleźć źródło tego śmiechu – powiedziała i skupiła się, by powoli i stopniowo się przemienić w miecz. Wiedziała, że ma masę wpadek z transformacją jak to każdy w jej klasie dlatego robiła to powoli, kroczek po kroczku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pią Wrz 18, 2015 9:52 pm

Była cały czas przygotowana na złapanie Kazu w swoje lekko spocone łapki. Lakier na paznokciach już wcześniej ze stresu trochę przygryzła, ale mimo wszystko jej chwyt był pewny. Gorzej z uspokojeniem się dziewczyny, by bez przeszkód połączyć się z blondynką. Na chwilkę przymknęła oczy i skupiła się tylko na tej jednej fali, które powoli płynęła w jej stronę. Fala duszy blondynki nieśmiało sączyła się w stronę Moony, delikatnie, tak by miały czas połączyć się raz a dobrze i skutecznie.
Połączyć się udało, ale czy to było wystarczająco stabilne wedle potrzeb - nie wiedziała. Miała nadzieję, że w razie czego ta więź wystarczy. Kazu nie była ani za lekka, ani za ciężka, chociaż jakby miała się coś zdecydować, to raczej trochę jej ciążyło. Nie jakoś poważnie, ale to był znak, że nie doszły jeszcze do perfekcji, którą zwykle dłuugo się ćwiczy, a jest ona wymagana przy poważniejszych misjach. Ich misja wyglądała poważnie, więc modliła się do każdego bóstwa, które przyszło jej do głowy, by to co je łączyło w tym momencie było wystarczające.
- Freddy się wkurwił. - powiedziała śmiertelnie poważnie, by po chwili wybuchnąć chichotem. Komizm sytuacji tak ją rozbawił, że cały stres w jednej chwili spłynął po niej jak po kaczce. Ba, serce dalej biło w przyśpieszonym tempie, a dłonie lekko drżały, ale.. duszy było prościej. Nie falom dusz, a samej duszy, która dygotała w tym samym rytmie co dłonie Moonyś. Cóż, Księżycowa rzadko przeklinała, a ta powaga w jej głosie dodała temu dodatkowego kopa.
Nie straciła jednak czujności i otaksowała wzrokiem runy, które jeszcze chwilę temu pokazywały coś innego. - Nie rozumiem. Nigdy takich znaczków na oczy nie widziałam. - mruknęła podchodząc na odległość dwóch metrów od kamieni i spojrzała w swoje odbicie w lśniącym orężu. Dla obserwatora, ta wymiana zdań byłaby jak najbardziej dziwna. Błękitnowłosa dziewczyna stojąca w środku lasu z ogromnym mieczem , która skrada się do kamyków..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pon Wrz 21, 2015 10:15 pm

Stres, efekt po niedawno odczuwanej panice sprawiły mocny skok adrenaliny. Pomogła ona w przemianie Kazuy'i w broń. Trwało to co prawda trochę więcej niż powinno jednak zgranie waszych dusz okazało się lepsze niż zazwyczaj. Tak to bywa, że sytuacje zagrożenia powodują lepsze wyniki.
Po chwili szukania ponownie usłyszałyście cichy śmiech z akompaniamentem chaotycznego i szybkiego klaskania. Ponownie dźwięki dochodziły zewsząd i nie szło w jakikolwiek sposób określić gdzie jest ich źródło.
Dopiero po dłuższym czasie szukania udało wam się odnaleźć jakąkolwiek poszlakę dotyczącą dziwnego zachowania duszy. Gałęzi drzew w większości były wyżłopane na kształt czegoś jak flet. Prawdopodobnie wiatr gra melodię za pomocą tych wydrążonych gałęzi. Jednak można zauważyć, że każda kolejna gałąź którą znaleźliście była w stanie grać jedynie jeden dźwięk. Nie byłyście w stanie znaleźć niczego co mogło się z was śmiać.
Ze sztyletu nad kapliczką kapała jakaś gęsta ciesz w kolorze fioletowym. Każda kolejna kropla spadająca na latarnie sprawiała, że dusza drżała lekko. Jakby się czegoś co najmniej bała. Ponownie dało się słychać oddalony od was szyderczy śmiech.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sro Wrz 23, 2015 3:52 pm

Kazu nie spodziewała się, że tak dobrze jej to wyjdzie. Zbyt dużo praktyk z innymi władającymi nie miała, bo zwykle odganiała ich od siebie swoim zachowaniem. Nikt na zajęciach w szkole nie chciał z nią ćwiczyć synchronizacji, każdy się jej po prostu bał z powodu przeświadczenia, że jeśli coś nie wyjdzie i broń się zbłaźni to władający dostanie po gębie kiedy tylko zajęcia się skończą. Od tak od razu nie biła ludzi, jedynie w momencie kiedy ten władający miał do niej pretensje o coś. Wtedy była gotowa przyrżnąć mu solidnie w twarz nawet podczas zajęć. Właśnie jeden uczeń tak kiedyś zarobił i może stąd to przeświadczenie? Myślał, że może blondynkę obwiniać o swojego faila, a tutaj ździebko się przeliczył. Oczywiście miał przyjaciela, który rzucił słynne „a nie mówiłem?” po tym jak owy władający dostał solidnego prawego prostego w nos. Z Moony był inaczej, bo ją broń akceptowała, a władająca akceptowała broń taką jaką jest. Pod wpływem stresu oraz czynnika jakim było chwilowe przygotowanie się dały radę się połączyć i już Kazu była w rączce Moonyś. Będzie musiała chyba spróbować tego sposobu ze stresem podczas egzaminów.
- Czas mu dać klapsa, by zachowywał się grzecznie – rzuciła broń i gdyby teraz miała ręce to pewnie by strzeliła sobie kostkami z palców – Nie musisz się bać. W razie czego spróbuję narzucić Ci na czas tarczę i Cię obronić – powiedziała ku pokrzepieniu władającej, kiedy odczuła że ta się trzęsie. Sama broń się bała, jednak nie chciała tego pokazać. Nie swojemu władającemu, którego ma chronić jak to każda broń – Zbyt dużo również o runach nie wiem, jedynie to co było napisane w tych tomiszczach porozrzucanych – broń nadal mimo, że była mieczem widziała, a nawet czuła. Jak to każda broń w tym pogrzanym świecie. Słyszała klaskanie i ten chichot, a w duchu powtarzała że jak dorwie tego śmieszka to jego uśmiech będzie całkiem niezłą tarczą w którą można celować. 5 argumentów, by się zamknął zostanie mu przekazane drogą empiryczną. Problem w tym… że dźwięk dochodził zewsząd i nie szło określić pozycji tego kogoś. Okazało się jednak, że drzewa są wyprofilowane odpowiednio, by gałęzie wyżłobione na flety wydawały dźwięk. Może nawet wydają ten dźwięk klaskania oraz śmiechu? Wtedy Kazuya dojrzała, że ze sztyletu coś kapie. Fioletowa ciecz, która najwyraźniej straszy tą duszę.
- Moony. Zdejmij ten sztylet. To coś w latarni się chyba tego boi, ale nie dotykaj tego pod żadnym pozorem. Szturchnij go mną jak już i staraj się tej cieczy nie dotknąć. Wygląda podejrzanie – powiedziała i znowu usłyszała ten szyderczy śmiech. Być może ten kto przymocował ten sztylet ma całkiem niezły ubaw z tego, że duszyczka się boi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sro Wrz 23, 2015 7:37 pm

Moony podczas przemian zawsze, ale to zawsze panikowała. Kilka razy próbowała synchronizować się z broniami, głównie z nauczycielami czy Elim, który czasami pomagał jej w nauce. Jak wróci z misji to będzie musiała mu podziękować.. kupi czekoladki i nimi go obrzuci, tak!
W Kazuyi było tyle dobrego, że jak się wiedziało jak ją podejść, to stawała się świetnym kompanem. Wystarczyło trzymać się kilku zasad, wiedzieć kiedy co powiedzieć i z wyczuciem korzystać z jej dobrego nastroju, ale i wspierać w miarę możliwości podczas złego. Księżycowa jakimś cudem umiała uspokoić nabuzowaną po bitce Kazu, dużo wtedy gadała o wszystkim, byle nie o negatywnych rzeczach, a gdy ta się znów zaczynała spinać, wtedy mocniej, niby przypadkiem, uciskała bandaż. Blondynka od razu potrafiła się uspokoić. Pasowały do siebie, jednocześnie wcale do siebie nie pasując i inaczej nie można było tego nazwać. Może przeciwieństwa się przyciągają? Podobno w idealnym "związku" nie można mieć ze sobą zbyt wielu podobnych czynników, bo można ocipieć.
- A w życiu tobą tego nie tknę, jeszcze się czymś zarazisz. - fuknęła marszcząc lekko nosek i rozglądając się po otoczeniu. Znalazła jakiś badylek, chwyciła go w lewą dłoń, bo w prawej trzymała miecz i z rozmachem szturchnęła sztylet, po czym od razu odrzuciła od siebie drewienko odskakując do tyłu i przyglądając się temu co wywołały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Nie Wrz 27, 2015 2:13 pm

(Wybaczcie zwłokę, jednak musiałem przeprowadzić się innego miasto i nie miałem jak za bardzo odpisać)

Kiedy Moony szturchnęła sztylet ciecz bardzo agresywnie i szybko chciała zaatakować dziewczynę. Ta na szczęście puściła patyk - który po chwili spłonął w zielonych płomieniach. Naokoło ponownie rozbrzmiał ten sam głos. Jednak nie był to już chichot lecz bardzo agresywny i złowrogi warkot. Cokolwiek starałyście się zrobić, irytowało to istotę która was obserwowała. Ciesz uspokoiła się o ponownie zaczęła skapywać na naczynie z duszą która znowu zaczęła drżeć.
Atmosfera stawała się z chwili na chwilę cięższa. Powoli zaczynało wam brakować powietrza a w głowach poczęły powstawać przerażające wizje (popiszcie się) powodując lekkie ataki paniki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Nie Wrz 27, 2015 10:07 pm

- Niby masz rację, chociaż z drugiej strony raczej ebola od tego mi nie gro… - przerwała wypowiedź, kiedy to Księżycową owa ciecz chciała zaatakować – Uważaj! Cholera, chyba jednak ktoś bardzo nie chce byśmy to ściągnęły – powiedziała i zerknęła na płonący patyk. To zdecydowanie była magia, więc umiejętność Kazu raczej się tu nie przyda, chociaż z drugiej strony mogła to też być skondensowana dawka fal duszy. Broń miała już jedną z tych przerażających wizji. Była w ciemnym pomieszczeniu, które po chwili się rozświetliło. Przed sobą miała biurko, a ona siedziała na fotelu przypięta łańcuchami tak by nie mogła uciec. Zaraz pojawili się też jej rodzice oraz stos papierów, powtarzali wciąż i wciąż „zawiedliśmy się na Tobie. Jak mogłaś porzucić bankowość dla tak niepotrzebnej pracy! Nie jesteś naszą córką”. Tak, tego Kazu się najbardziej bała. Tego, że znowu będzie musiała słuchać narzekań rodziców na jej istnienie, na to że urodziła się kobietą a nie mężczyzną. Na to, że obrała ścieżkę Shibusen, a nie pracy za biurkiem. Kazu w głowie sobie tylko powtarzała "wynoście się, dajcie mi wreszcie święty spokój! Nie chcę tak pracować!". Broń na moment się z tego otrząsnęła, by tylko lekko łamiącym się głosem powiedzieć Moony – Zdejmij tą latarnię. Z-zdejmij latarnię – jeśli władającą się nie ocknęła to Kazu wróciła do formy ludzkiej i sama wyskoczyła po latarenkę by ją zdjąć lub oderwać. Jeśli nie może zdjąć sztyletu to zdejmie rzecz, na którą to coś kapie. Proste, byle by to coś już przestało. Nie chciała widzieć rodzimych niemiec w głowie oraz tych strasznych wizji pracy za biurkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pon Wrz 28, 2015 8:53 pm

// akcja się rozkręca *dziki wizg koguta skorego do bitki*

Nawet nie chciała myśleć co by się stało, gdyby dotknęła sztyletu swoją bronią, aż dreszcz przeszedł jej po plecach i przyjrzała się jej, czy nic się nie stało mieczowi. Gdy badała ją, wtedy przed oczami ujrzała wizję, która nawiedzała ją w najgorszych koszmarach. Ona, sama, siedząca w ciemnym pokoju, kuląca się w kącie swojego nowego pokoju w Londynie. Cisza aż dzwoniła w uszach i to dosłownie. Dźwięk rozchodził się po jej czaszce z momentu na moment coraz mocniej, coraz głośniej, coraz bardziej dokuczając i drażniąc jej uszy, chociaż tak naprawdę nic nie słyszała. Widziała tylko lekko uchylone drzwi przez które wdzierało się jasne światło przedpokoju, które po chwili zgasło. Do pisku dołączył skrzyp zawiasów drzwi, jednak Moony nic nie widziała w ciemnościach, które dokumentnie opanowały pokój. Dreszcze i drgawki raz po raz atakowały jej drobne ciało, czuła pot na czole i przylepiające się do niego kosmyki błękitnych włosów.
Już nie była sama.
Jazgot ucichł pozwalając usłyszeć jej jak coś zaczęło powoli dreptać w jej stronę. Słyszała stąpanie drobnych łapek, stukanie pazurów o panele. Coś zatrzepotało. Jakby ptak..? Serce dziewczyny przyśpieszyło, a już wcześniej miała wrażenie, że bije na pełnych obrotach. Zaciskała i rozluźniała palce u dłoni i stóp, nerwowo przełykała ślinę oczekując najgorszego.
W pewnym momencie.. w tym egipskim mroku.. ujrzała małe, czerwone oczka. Nagle żaluzja okna podwinęła się z impetem kilkukrotnie uderzając o okno, a jej oczom ukazało się stado pierzastych kur z wyłupiastymi paczadłami, które z rozwartymi dzióbkami wpatrywały się w nią jak najprawdziwsze demony i pomioty szatana.
- KSIĘŻYCOWE OCZYSZCZENIE. - Wydarła się na tyle na ile pozwoliło jej ściśnięte ze stresu gardło. Skronie dziewczyny zapulsowały dziko, powróciła do rzeczywistości boleśnie ściskając rękojeść miecza, aż zbielały jej kostki. Poczuła falę dusz, która przeszła po niej samej prawdziwym tsunami, ale i też po Kazuyi, której udało się wyrwać z pod wizji trochę szybciej niż Księżycowej. Poskutkowało? Jeśli nie, to sam wrzask skutecznie pomógł jej chociaż odrobinę złapać się realnego krańca świata.. Tak. Kury to prawdziwe nemezis biednej Moony.
Jeśli skill zadziałał, Moony od razu rzuciła się do latarni i kopnęła ją z buta z całą siłą jaką znalazła w swoich księżycowych nóżkach. Ta odbiła się od drzewa i walnęła rykoszetem w monument. A jeśli nie mogła jej w ten sposób zrzucić (chociaż i tak ją kopnęła), pomogła Kazu w zdejmowaniu kapiącego czegoś. Byle nie widzieć tych pierzastych skurwidołków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pon Wrz 28, 2015 10:19 pm

Obydwie uwolniłyście się z potwornych wizji. Jednak mogłyście przeczuwać, że to co widziałyście to dopiero początek koszmaru.
Latarnia z hukiem uderzyła o kamienny monument, jednak rozdrażnienie Moony spowodowało, że wywróciła się niemalże tak samo jak latarnia którą kopnęła. Na szczęście wylądowała na miękkiej ściółce.
W momencie kiedy latarnia upadła, otworzyły się jej drzwiczki. Nie mogłyście przewidzieć tego co stało się kiedy dusza została uwolniona. Nie miałyście prawa wiedzieć... A jednak konsekwencje dotkną was. Zostałyście odcięte od świata - jakby jakaś kopuła uszyta  z czystej ciemności oplotła obszar lasu. Wokoło was słychać było tylko krzyki jak gdyby obdzierano ludzi ze skóry i posypywano solą. Krzykom akompaniował złowieszczy śmiech, ten sam śmiech który słyszeliście wcześniej jednak teraz dochodził z jednego miejsca. Z miejsca gdzie wylądowała latarnia. Na kapliczce siedziało coś co przypominało w pół człowieka i wpół kruka (nie wiem jak to opisać).
- Zapomniałam, jak ludźmi łatwo manipulować... - powiedziało słodkim lecz w jakiś sposób przerażającym kobiecym głosem.
Panika w zaczynała nabierać na sile a ptaszysko powoli wstało z kapliczki. W oczach tego potwora widać było chęć mordu, nie tylko na waszej dwójce lecz na wszystkich mieszkańcach okolicy.
- To jak? Zaczynamy tańczyć?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Wrz 29, 2015 6:13 pm

Wyszło na to, że broń nie musiała wracać do ludzkiej formy gdyż władająca najwyraźniej również się wyswobodziła. Kazu nie znała tej techniki, ale mogła poczuć tą falę duszy której używa Moony. Wyglądało na to, że w jakiś sposób jest ona w stanie pozbyć się tych wizji lub dodać sobie odwagi… aczkolwiek co do nazwy mogła mieć zastrzeżenia to postanowiła się z nimi nieco pohamować w owej sytuacji. Zresztą sama miała niewiele lepsze nazwy, bo pasujące pod jakąś karciankę lub MMORPG’a, ale w przyszłości wymyśli lepsze nazwy. Może pobawi się łaciną? W każdym razie nie mogła przewidzieć tego, że cała ta akcja ze sztyletem i latarnią była jednym wielkim fortelem, jednak skąd mogły o tym wiedzieć? Nie mogły, były jedynie świeżakami w Shibusen i niezbyt wiele jeszcze potrafiły. Nie mniej, jeśli uda im się z tego wyjść cało to będzie to doświadczenie jak najbardziej na plus dla nich. Pojawiła się kopuła ciemności. Prawie taka sama o jakiej słyszała w wiadomościach. Podobno identyczna kopuła oplotła miasto w stanie sąsiadującym względem Death City. Nie pamiętała tylko nazwy tego stanu w tym momencie, ale widziała tylko zdjęcia. To też była czarna kopuła, jednak nic nie mówiono o krzykach agonalnych ludzi. Tak, to zdecydowanie nie sprawca tamtej tragedii. Przed sobą miały coś innego, zwłaszcza że Kazu zwyczajnie bała się tych krzyków. Jasne, lubiła się bić jednak nie było to porównywalne z tym co słyszała tutaj. Do tego jeszcze ten śmiech, który ewidentnie wskazywał że stało się idealnie po myśli tej osoby.
- Chyba wsadziłyśmy kij w mrowisko Kluseczko – powiedziała do swojej władającej, próbując nieco tym żartem odgonić myśli od strachu. Na próżno jednak, gdyż zobaczyła to stworzenie. Kruko-człeka, coś czego można się bać. Nigdy nie widziała demona na oczy, ale jeśli miałaby go opisać to pewnie podałaby opis tego co właśnie siedziało na kapliczce.
Panika przybierała na sile, jednak było to również na korzyść. Przyparty do muru kojot walczy o wiele zacieklej niż ten mający jeszcze pole do ucieczki. One nie mogły uciec, musiały walczyć albo zginąć tutaj. Kazu była trudnym typem charakteru, ale jeśli ma wybór pomiędzy ucieczką i zginięciem w hańbie, a walką i śmiercią to woli stanąć ością w gardle temu czemuś.
- Nie mamy gdzie uciec Kluseczko. Jeśli to coś nas zabije to wiedz, że… zawsze uważałam Cię za najbliższą przyjaciółkę. Dobra, a teraz stańmy temu czemuś w gardle jeśli już ma nas zeżreć – wtedy do głowy Kazu przyszła pewna rzecz. To coś wariowało w latarence, kiedy substancja ze sztyletu skapywała. Na pewno nie podwiesiło samo tego sztyletu, gdyż wtedy pewnie mogłoby samo sobie otworzyć drzwiczki – Sztylet! Spróbujmy go zdobyć to może damy radę zranić tego kruka – szepnęła broń jakby zbierając w sobie odwagę, jakby uznając że jeszcze jest promyka nadziei na wyjście z tej sytuacji. Była gotowa, by zasłonić władającą kryształową zbroją jeśli zajdzie taka potrzeba. Przeciwnik był jeden, jednak o wiele bardziej przydatna w tym momencie będzie kosa ze względu na jego rozmiary i możliwości koszenia z daleka od jego łap. Na razie jednak w tryb kosy nie przechodziła, gdyż wiedziała że będą odsłonięte. Najpierw muszą zdobyć sztylet.
- Ze mną się nie tańczy krucza pokrako – rzuciła obelgą w myślach i zaczęła w Kazu wzbierać po prostu złość, że to coś jest tak cholernie pewne. Skoro potrzebowało ludzi do manipulacji by się wydostać znaczy, że nie było tak potężne jak myślało – Moony nie sądzisz, że to coś nie jest aż tak potężne? W końcu potrzebuje ludzi, by móc się wydostać. Pewnie karmi się też strachem dlatego nie możemy się zawahać – grunt, że i tak władającą jedynie ją słyszała. W końcu tak jest kiedy trzyma się broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Wrz 29, 2015 9:47 pm

No to się wpakowały.. z chwilą, gdy powróciła do rzeczywistości, chwilę zajęło jej ogarnięcie tematu, nawet jeśli wcześniej wpakowała się od razu do kopania po wywołującym panikę stworze. Otrząsnęła się szybko, wciąż czuła swoje fale duszy, które jak sole trzeźwiące lekko ją cuciły - już nie tak gwałtownie jak wcześniej, na nowo była podatna wizjom, ale lepiej jej się myślało niż jeszcze 5 minut temu. Jakby ktoś chlusnął jej w twarz lodowatą wodą, która jeszcze wyznaczała swoje mokre ścieżki po jej karku, wywołując przyjemny dreszcz na jej rozgrzanym od emocji ciele. Skupiła się na przeciwniku, niech czaruje co chce. Moony skupiła się na głosie swojej broni i na swoich własnych myślach, które pędziły jak rozgonione stado.
- Kazuś, spokojnie. Jak nie my to kto ma być zwycięzcą? Pamiętaj. - szepnęła i nabrała mocno powietrza do płuc, po czym z delikatnym powiewem puściła je wolno. Były tu razem, wciąż żyły, szło im nie najlepiej, ale.. Nie mogła się poddać! Według horoskopu wszystkie gwiazdy na niebie gdzieś daleko w galaktyce sprzyjały jej, więc nie miała zamiaru tracić nadziei.
Niebo nie kłamie, gwiazdy przyklaskują, a Księżyc świeci pełnią swego blasku - czy tego kruczocoś chce czy nie!
- Z NAMI się nie tańczy, krucza pokrako. - przekazała pogardliwym tonem, a na jej malinowych ustach pojawił się lekki uśmiech. Nie mogła się powstrzymać, żeby nie powtórzyć za Kazuyą, to było silniejsze od niej. Była gotowa. Mięśnie naprężone, plecy wyprostowane, palce zaciśnięte na broni jak imadło, stała w lekkim rozkroku. Wiedziała, że w razie wu jeszcze nie może użyć kolejny raz Księżycowego Oczyszczenia, ale wciąż miała w rękawie inne umiejętności, które ostatnimi czasy starannie szlifowała. Wystarczyło wyczuć sytuację.. niech kruk zrobi pierwszy krok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sro Wrz 30, 2015 7:42 pm

- Nie myślcie sobie, że Ja się tutaj dałam złapać, dzieci...
Prychnął demon i sięgnął ramieniem po sztylet. Maszkara pochwyciła go za rękojeść a językiem zlizała pozostałości dziwnej cieczy. Zaśmiała się lodowatym głosem a jej oczy zalśniły na szmaragdowo.
- Nie macie pojęcia, z czym macie do czynienia, prawda szczeniaczki? - Zagadnęło monstrum rozbawionym głosem. Wyprostowała ramie w waszą stronę. - Powinniście pilnować swoich pleców, suki.
Zanim się obróciłyście stała już za wami i uderzyła Moony nogą w splot słoneczny wyrzucając ją na kapliczkę. Chwilę potem leciała już na was celując wzmocnionymi piórami w serce dziewczyny. W ciągu zetknięcia waszych ciał podczas kopnięcia poczułyście kolejny przypływ paniki. Musicie obronić się przed atakiem demona, Moony jest nieco ogłuszona i ma trudność ze złapaniem oddechu.

(Od teraz nie starajcie się wydłużać bezsensu postów, postawmy na bardziej intensywną akcję.)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Sro Wrz 30, 2015 9:43 pm

Broń była podirytowana tym, że ktoś na nią patrzy z góry. Zwłaszcza kiedy był to ktoś kto do niedawna siedział wewnątrz latarni. Wyglądało na to, że pomysł ze sztyletem odpada skoro to coś zlizało sobie tą czarną ciecz. To chyba po prostu była jedna wielka mistyfikacja, pewnie te zwoje też były tu podstawione. Były jednak uczennicami Shibusen. Fakt faktem niedoświadczonymi jeszcze, ale Kazuya tanio skóry nie sprzeda. Ani swojej, ani tym bardziej władającej.
- Żebyś Ty wiedziała szkarado - już dalej chciała się odgryźć, kiedy to stwór zaatakował Moony w splot słoneczny i wyrzucił ją w kapliczkę. Kazuya musiała zareagować szybko, gdyż następny cios zakończyłby pewnie żywot władającej dlatego skoro była w formie miecza to wykorzystała swoją zdolność, by wytworzyć na piersi władającej kryształowy pancerz mający ją uchronić przed sztyletem. Broń sie bardzo starała, gdyż to miało dać władającej czas na ocknięcie się. Niewiele mogła tak naprawdę zrobić poza wspieraniem jej swoimi zdolnościami. Przypływ paniki, tak jak poprzedni stres podczas przemiany również powinien zadziałać na korzyść dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pią Paź 02, 2015 7:03 pm

Dobra, nie spodziewała się tego. Poleciała jak worek kartofli i nieźle łupnęła w ten nagrobek, aż zabrakło jej drogocennego tlenu. Musiała się uspokoić w tym momencie, teraz i natychmiast, bo to nie czas na zgrywanie bezbronnego ciupadła. Gdy umiejętność Kazuyi objęła lekko jej klatkę piersiową i z minuty na minutę robiła się coraz cięższa, ale nie tak by wpaść w panikę i jakoś specjalnie uskutecznić jej łapanie oddechu, dziewczyna podniosła się na chwiejnych nogach z przymkniętymi oczami skupiając się na oddechu i uspokojeniu błędnika.
Miecz Kazuyi lekko jej zaciążył, ale mocno skupiła się na ich fali duszy wspierając ją całą sobą co zapoczątkowało stopniowe tracenie ciążenia zbroi i miecza. Musiała tylko mieć minutkę na uspokojenie się, ale wiedziała, że nie dostanie tej minutki. Napięła mięśnie i ruszyła na stwora mogło się zdawać.. po pijanemu, ale było to celowe zagranie. Ataki stwora nie były już tak celne, a ona miała szansę się rozpędzić, rozhustać i.. paść na kolana ślizgając się na ciapatym błocie, by spróbować podciąć temu czemuś nogi. Rozpęd sprawił, że moment upadku był wystarczająco szybki, by kogoś tym zdziwić i taki był jej cel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Paź 06, 2015 9:20 am

[Kto by pomyślał, że ze studiami takie problemy...]

Naostrzone pióra demona odbiły się od kryształowej powłoki na klatce piersiowej dziewczyny. Potwór aż zachichotał z podniecenia. W oczach tego monstrum widać było zainteresowanie i ekscytację. Odskoczyła więc na bezpieczną odległość przygotowując się do kolejnego ataku. Jednak jak widać trzeba by się obronić. Atak Moony był bardzo dobrze przemyślany i wykonany. Jednak tego typu sztuczki nie działają dobrze na monstra które żyją tak długi czas. Kruczy demon w ostatniej chwili podskoczył. Lądując stanął na klatce piersiowej dziewczyny wgniatając ją nieco w ziemię. Po chwili jednak ponownie odskoczył i zaczął się śmiać. Coś jednak przerwało momentalnie ten śmiech. Dało się słyszeć bardzo głośne i wyraźne pękanie czegoś. Kopuła nad lasem powoli zaczynała pękać, a to definitywnie nie podobało się demonowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Wto Paź 06, 2015 1:50 pm

- Uff, zdążyłam - powiedziała broń z niemałą satysfakcją. Kamień spadł jej z serca, kiedy kryształ się pojawił na klatce władającej i odbił pióra tego ptasiego demona. Widocznie dostarczały temu czemuś sporo rozrywki, skoro miało czas na śmiech podczas walki. No cóż... broni i władającej najwyraźniej do śmiechu nie było. W każdym razie broń zauważyła, że zbroja może ciążyć władającej więc skupiła się na dostrajaniu ich dusz, by nieco zmniejszyć ten ciężar. Potem Moony wykonała całkiem dobry atak, nawet Kazu sie nie spodziewała że ona może być taka ofensywna, bo zawsze to była taka niekonfliktowa ciapa a tu proszę. Szkoda tylko, że monstrum wgniotło ją w ziemię ale nic jej nie połamało z racji pancerza, który miała na klatce piersiowej.
Kazu usłyszała pękanie, zaraz zorientowała się że to kopuła. Ktoś tam coś pewnie majstrował, ktoś bardziej zaznajomiony w tej kwestii. Nie ważne czy mogły go pokonać czy nie, musiały grać teraz na czas i przytrzymać to stworzenie tyle ile się da. To był promyczek nadziei w tej beznadziejnej sytuacji, a może nawet szansa na odwrócenie ról.
- Moony musimy to coś trzymać tak długo dopóki kopuła nie pęknie - rzuciła do władającej. Mając nadzieje, że ta po prostu zrzuci demona z siebie w jakiś sposób. Skoro na niej stał to miała bardzo łatwy dostęp do jego ścięgien. Broń chwilowo mogła się jedynie skupić na wzmacnianiu ich fal dusz co zresztą robiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Czw Paź 08, 2015 8:45 pm

To był ich moment. Wykorzystała rozkojarzenie demona, którego wyraźnie zabsorbowała pękająca kopuła, po czym udała, że łapie się za bolący bok. W bocznej kieszonce plecaka, na którym wylądowała, a wcześniej nie przeszkadzaj jej jakoś specjalnie, bo był niewielki i mocno przymocowany do pleców i bioder dziewczyny, sięgnęła po usypiające ziółka, które wzięła ze sobą.
- 'Kazuya, zmieniaj się powoli w kosę.' - pomyślała i przymknęła oczy. Chwila zbierania się w sobie, monstrum mogło się zdawać nawet, że zemdlała, po czym.. czas na kontratak!
- Księżycowy Bersherk! - krzyknęła jednocześnie czując adrenalinę w żyłach. Musiała zacząć działać, a kopuła mogła jej w tym pomóc, powoli się psując. To mogło osłabić potwora, mogło go zdezorientować, oszołomić. Postawiła na jedną kartę i z zawrotną prędkością, która rwała w mięśniach, pchnęła potwora w kolano i sypnęła w dziób ziółkami. Nawet jeśli nie zadziałały usypiające właściwości ziółek, to na pewno dostały się do nosa lub dzioba. Kazuya miała moment, żeby zmienić się kose, a wtedy długość kosy sprzyjała szali szczęścia Moony. Czy gwiazdy i dzisiaj czuwały nad nimi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   Pią Paź 09, 2015 4:25 pm

Demon ponownie spojrzał z przerażającym gniewem na waszą dwójkę. Wyraźnie nie miał już czasu na zabawę z wami. Jednak nie był w stanie zorientować się, że już na nią leciałyście. Co prawda ostrze Kazu zatrzymało się na ciele potworzyska jednak zioła władającej spowodowały niemałe zamieszanie w głowie waszej przeciwniczki przez co miotała się na wszystkie strony. Niefortunnie zacięła przy tym Moony w ramię, nie głęboko jednak krwawi dosyć mocno.

Księżycowy Besrerker jeszcze jednak tura.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii   

Powrót do góry Go down
 
Przydrożna Kapliczka w Południowo-zachodniej Anglii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Studio Piercingu i Tatuażu
» Ujście rzeki
» Peron 9 i 3/4
» Opuszczona Kapliczka
» Główna ulica dzielnicy zachodniej. [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Anglia-