IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Transylwania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Transylwania   Pią Wrz 04, 2015 10:17 pm

Typ: Fabularna
Poziom: Łatwy
Uczestnik: Sheri
Miejsce: Obrzeża dawnej Transylwanii, Zdewastowane gospodarstwo rolne


Cytat :
Witam!
Zgłaszamy się uniżoną prośbą oczyszczenia starego gospodarstwa w naszej wsi. Mamy nadzieję, że organizacja Shibusen wspomoże nas w walce z siłami nieczystymi i uratuje gospodarkę lokalną(...)

Dotarłaś na miejsce. W powietrzu unosi się ostry zapach starej krwi, a na ziemi widać ślady nie przypominające żadne ze znanych Ci zwierząt. Musisz przeprowadzić rozpoznanie w okolicy. Obszar misji obejmuje pole rolne ze sporym strachem na wróble na środku, magazyn usytuowany kilka metrów obok pola oraz niewielki piętrowy dom z piwnicą znajdujący się na wzniesieniu nieopodal magazynu. Dodatkowo opisz jak przygotowałaś się na misję, jakie przyniosłaś wyposażenie i jaki ubiór wybrałaś. Twoim głównym zadaniem jest zbadanie źródła "klątwy" i jeśli będzie to możliwe zdjęcie jej/usunięcie złych duchów które ją powodują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Pią Wrz 04, 2015 11:25 pm

Ledwo przybyła do Shibusen, a już otrzymała swoje pierwsze zadanie. Nie było jej z tego powodu źle, wręcz przeciwnie. Przynajmniej nie musiała siedzieć bezczynnie, a misja była raczej ciekawsza od lekcji. Sheri postarała się dokładnie przemyśleć, co może się jej przydać, a co byłoby zbędnym balastem. Ostatecznie zdecydowała się na zabranie ze sobą prowiantu na dwa dni (co prawda nie oczekiwała, aby musiała spędzić w gospodarstwie więcej, niż jeden dzień), zapasu wody (również trochę święconej), latarki, dwóch sztuk baterii do niej pasujących, grubszego koca, zapalniczki, noża i spisanych wcześniej notatek na temat wszelkich rodzajów duchów, klątw i innych istot, które potencjalnie mogłaby spotkać. W kieszeni schowany miała swój telefon komórkowy - bez żadnej blokady, portfel i klucze do magazynu oraz domu. Na sobie miała ciemne jeansy, luźny, czarny T-shirt oraz zapinaną, również czarną bluzę. Przed wyruszeniem w podróż, postarała się dopytać osoby odpowiedzialnej za przydzieloną jej misję o jak największą ilość szczegółów.
Do wioski dziewczyna pojechała taksówką, a do samego gospodarstwa wolała przejść się na piechotę, w końcu po drodze mogła zauważyć ważne wskazówki lub usłyszeć coś ważnego od miejscowych. Sama do nikogo nie podchodziła, po prostu wytężyła słuch i szła dalej, błądząc wzrokiem po okolicy. Nie trudno było jej zauważyć, że już dotarła na miejsce. W jej nozdrza uderzył ostry zapach krwi, po którym zakręciło jej się w głowie. Przystanęła na chwilę i zamknęła oczy, aby przyzwyczaić się do wszechobecnego fetoru. Kiedy już poczuła się lepiej, rozejrzała się dokładniej po okolicy. Pod jej stopami zauważyła jakieś ślady, przykucnęła więc, aby nieco bliżej im się przyjrzeć. Nie była w stanie zidentyfikować zwierzęcia, które je zostawiło. Duchy śladów nie zostawiały, więc musiał to być jakiś potwór, a przynajmniej do takich wniosków doszła Sheri. Podniosła się i otrzepała kolana z ziemi, po czym spojrzała w stronę budynków i pola. Zbadać źródło klątwy, tak? Pomyślała, niezbyt ciesząc się na myśl konieczności wejścia do domu. Wzięła głęboki wdech i postanowiła na dobry początek po prostu iść za nieznanymi śladami, a nóż znajdzie ich właściciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Pią Wrz 04, 2015 11:44 pm

Już w taksówce mogłaś poczuć na sobie poddenerwowany wzrok kierowcy. To jednak był tylko początek. Kiedy przechodziłaś przez wieś wszystkie okna zatrzaskiwały się, a matki zabierały dzieci do domostw. Wyglądające zza zasłon oczy mieszkańców były pełne strachu i pewnej dozy nienawiści spowodowanej niezrozumieniem twojej istoty. Jedyną osobą która nie chowała się do swojego domu - z wielkim wysiłkiem powstrzymując się przed ucieczką - był Wójt. Ten nieco spasiony, łysy człowiek z zawiniętym wąsem pocił się jakby był środek najgorętszego lata w historii. Miał rozbiegane świńskie oczka z których ziało czyste przerażenie. Przywitał cię On nerwowym skinięciem głowy i wskazał odpowiednią drogę do gospodarstwa. Nie powiedział nic. Nie dziwne, strach zawiązał mu gardło tak mocno, że ledwo oddychał. Zacofane miasteczko bojące się bardziej duchów niż kolejnej choroby. Co zrobisz.
Na miejscu niemalże natychmiast rozpoczęłaś sprawdzanie perymetru. Podążając za śladami nieznanego stworzenia dotarłaś do dziury w ścianie magazynu. Dużej na tyle, że mogłoby się tam zmieścić coś rozmiarów nie większych niż lisa. Im bliżej magazynu byłaś tym wyraźniejszy stawał się zapach krwi jednak gdzieś głębiej w tym smrodzie mogłaś wyczuć delikatną woń słodkich kobiecych perfum. Jakby ktoś starał się zatuszować cały ten smród. Po bliższych oględzinach magazynu zauważyłaś na drzwiach naklejoną kartkę z jakimś starożytnym zaklęciem napisanym w nieznanym Ci języku. Kartka była brudna i lekko poszarpana, jakby przesiąknięta negatywną energią.


Treść zaklęcia:
Cytat :
Vokun ko dreh ni haav

Stoisz przed wyborem, możesz zerwać zaklęcie z drzwi bądź szukać dalej na polu tudzież w domu gospodarstwa. Decyzja należy do Ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 5:17 pm

Ślady doprowadziły ją do niedużej dziury w ścianie magazynu. Im bardziej się do niego zbliżała, tym zapach stawał się nieznośniejszy. Miłą odmianą był fakt, że wyczuć mogła delikatną woń kobiecych perfum. Tylko która kobieta przyszłaby tu tylko po to, aby spróbować zatuszować zapach krwi? Było to nieco podejrzane, w końcu każdy, kogo Sheri mijała w wiosce, wyglądał na naprawdę wystraszonego. Nawet wójt, który wskazał jej drogę, wyglądał, jakby chciał od niej uciec. Pomimo jej nieśmiałego, delikatnego uśmiechu na powitanie, ten nie odpowiadał. Może cała ta klątwa została po prostu przez kogoś wymyślona? Tylko po co? Podobne pytania zadawała sobie, przyglądając się dziurze w ścianie. Po dłuższej chwili podniosła się i obeszła kilka razy dookoła cały magazyn, aby znaleźć więcej ewentualnych uszkodzeń. Brudną i poszarpaną kartkę zauważyła dopiero, kiedy zaczęła oglądać ściany budynku z bliska. W czasie obchodu nie zwróciła na nią większej uwagi. Przeczytała słowa znajdujące się na papierze, raz, drugi i trzeci. Nie kojarzyła języka, w którym zostały zapisane, ale na pewno nie zostały zapisane na wiszącej tu kartce bez powodu. Miała zająć się klątwą, więc było to albo ostrzeżenie przed czymś, co ukrywało się w tym magazynie, albo zaklęcie miejscowych, mające trzymać to coś w środku. Ostrzeżeniem to być nie mogło, w końcu gdyby nim było, słowa na kartce byłyby zapisane po angielsku lub w kilku innych językach. Sheri obstawiła, że było to zaklęcie. Wolała go nie dotykać, przynajmniej na razie. Mieszkańcy wioski nie bez powodu byli przerażeni, nie zdziwiłaby się, gdyby próbowali wszystkiego, aby spróbować powstrzymać klątwę. Już zaczęła się oddalać, gdy zmieniła zdanie. Prędzej czy później i tak będzie musiała tu wejść. Wyjęła ze swojej torby latarkę i nóż, a z kieszeni spodni klucze. Delikatnie ściągnęła kartkę z drzwi, starając się przy okazji zapamiętać treść zaklęcia, tak na wszelki wypadek. Włożyła ją między swoje notatki, po czym ostrożnie otworzyła drzwi do magazynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 6:28 pm

W momencie kiedy oderwałaś kartkę od drzwi poczułaś lekkie mrowienie w palcach, jakby resztki magii z talizmanu skryły się w twojej dłoni. Nie było to nic przyjemnego, jednak nie zostawiło żadnych śladów.
Kiedy otworzyłaś drzwi dałaś radę usłyszeć ciche skomlenie z jednego z kątów magazynu. Gdy światło latarki rozświetliło pomieszczenie zobaczyłaś jedną z najgorszych rzeczy na jaką mogłaś trafić. Pod sufitem podwieszone były ciała dzieci, kobiet i mężczyzn. Wszystkie okropnie zmasakrowane, niektóre niemalże wywrócone na drugą stronę. Na podłodze i ścianach znajdowały się jakieś makabryczne narzędzia które na pewno przesiąkły czymś mrocznym.
Gdy doszłaś do siebie i zaczęłaś się rozglądać dokładniej znalazłaś an ziemi coś co przypominało małego psa bez skóry. Co go wyróżniało to fakt, że posiadał doszyte do pleców ludzkie kończyny. Gdy Cię zobaczył zawył niemiłosiernie z bólu i przerażenia. Był okropnie zdewastowany.
W tym czasie mogłaś usłyszeć hałas dochodzący z domostwa. W oknach pozapalały się krwisto czerwone światła i mogłaś zobaczyć w nich różne ruchome cienie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 7:32 pm

Mrowienie w palcach podczas zrywania papieru z drzwi tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że to musi być zaklęcie. Uczucie to nie należało do tych przyjemnych, ale do tych najgorszych też nie. Kiedy tylko światło latarki wdarło się do pomieszczenia, dziewczyna stanęła jak wryta. W jednym momencie była w stanie zrozumieć, dlaczego mieszkańcy wioski byli aż tak przerażeni całym gospodarstwem. W jej oczach widoczne było widać czyste przerażenie, dziewczyna odwróciła się i zwymiotowała. Takie widoki zdecydowanie nie były dla niej. Z wstrząsu wyrwało ją wycie psa. Powoli się odwróciła, mając nadzieję, że to nie potwór. Ponownie zebrało jej się na wymioty, ale zdołała je powstrzymać. W kącikach jej oczu zawitały łzy.
- Kto Ci to zrobił, maleńki? - zapytała się psiaka, nawet nie oczekując odpowiedzi. W końcu psy nie mówią. Wyciągnęła do niego rękę, chcąc go pogłaskać, jednak zatrzymała ją po prostu przed jego nosem. Do jej uszu dotarł hałas. Dziewczyna zaraz zerwała się na równe nogi i wzrokiem odszukała upuszczony w trawie nóż. Szybko go chwyciła, wyłączyła latarkę i przez chwilę czekała w ciemnościach, obserwując cienie w oknach, starając się przez ten czas uspokoić i zebrać myśli. Wiedziała już, skąd w powietrzu unosił się zapach krwi, delikatną woń perfum również mogła na siłę wytłumaczyć - jedna z martwych kobiet używała perfum, a umarła niedawno. Miejsce to nie mogło być nawiedzone, w końcu duchy nie zrobiłyby czegoś tak okrutnego. Owszem, mogłyby zabić, ale żeby tak okaleczyć niewinnego psa i go pozostawić przy życiu? Sheri nie mogła sobie tego wyobrazić w jakikolwiek sposób. Ślady musiały należeć do potwora, w dodatku niedużego, w końcu ślady wskazywały na to, że wchodził on tą małą dziurą... Tylko jak zaciągał ludzi, lub ciała, do magazynu? Musiał używać drzwi albo innego przejścia. Dziewczyna ostrożnie weszła w głąb budynku, chcąc zbadać dziurę od środka. Starała się nie zwracać uwagi na wiszące ciała, po prostu spoglądała pod nogi, widząc, zapewne znajdujące się tam, ślady krwi. Co jakiś czas nerwowo odwracała się do tyłu, aby mieć pewność, że nic jej za chwilę nie zaatakuje. Będąc przy dziurze zapaliła latarkę, obejrzała się za siebie po raz kolejny i chwyciła mocniej rękojeść noża, aż pobielały jej knykcie, po czym ostrożnie i uważnie zaczęła badać okolice dziury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 8:13 pm

Pies skomlał żałośnie kiedy się do niego zbliżałaś. Jego oczy niemalże błagały Cię, abyś go zabiła.
W trakcie szukania dziury natrafiłaś na kilka drobiazgów, świecidełek prawdopodobnie należących do ofiar. Zostały one ułożone w nienaturalny stosik/ołtarzyk okraszony kilkoma runicznymi kamieniami. Na kilku z nich jesteś w stanie wyodrębnić znaki oznaczające modlitwę i spokojną podróż duszy poza życiem - można uznać to za prowizoryczny pochówek z rzeczy z którymi martwi mieli mocne powiązanie duchowe. Tuż obok stosiku znalazłaś tę samą dziurę którą znalazłaś na zewnątrz. Od środka również miała różne zaklęcia, jednakże wyryte wkoło wyjścia. Napisy wyglądały jakby były wyryte pazurem jakiegoś małego zwierzęcia. Napisy mówiły:


Cytat :
Vos vulom fey ko.
Vos zey kos tahriik nau dii wundun wah gosvern.

Kiedy obejrzałaś się wokoło mogłaś zauważyć malutkie ślepia chowającej się w ciemnościach istotki. Kiedy cię zauważyła powoli i z dystansem podszedł do ciebie jak można było zobaczyć po wyglądzie, mały chochlik z lekko przerażonymi oczami. Mały demon kajał się przed Tobą prawdopodobnie nie chcąc żebyś go przypadkiem zabiła. Otworzył usta pełne maluczkich kiełków i przemówił.

-Witaj o Jasna Pani. Ja jestem Metlis.

Chochlik opowiedział Ci i potworze w ludzkiej skórze który mieszka w domu na wzgórzu i o tym, jak od dłuższego czasu przychodził tutaj aby w jakiś skromny sposób uszanować śmierć tych ludzi. Jak się okazuje demon był przez długi czas mieszkańcem tego pola, pomagał w ochronie plonów przed szkodnikami w zamian za jakieś drobne ofiary.
W tym samym momencie usłyszałaś huk, a w powietrzu uniósł się zapach prochu czarnego. Chochlik momentalnie opadł na ziemie i po chwili zmienił się w popiół z którego wyrosła mała dusza. Gdy podniosłaś oczy zobaczyłaś drobnego staruszka ze strzelbą. Było w nim jednak coś innego, pół jego twarzy bardziej przypominało lico demona niż człowieka. Czerwone oczka wpatrywały się w ciebie demonicznie kiedy przeładowywał strzelbę.
Kiedy celował do Ciebie ze swojej broni i naciskał spust, mogłaś już czuć na sobie objęcia śmierci. Jednak nie był to twój dzień. Zdewastowany pies rzucił się na człowieka drapiąc go i gryząc dając Ci czas na przebiegnięcie obok niego, schowanie się i obmyślenie planu. Przebiegając obok niego mogłaś zauważyć coś przyczepione do jego karku. Coś co wyglądało jak wielki kleszcz owinięty czarną magią.
Co robisz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 8:58 pm

Idąc do dziury, pod stopami widziała przeróżne świecidełka. Zatrzymała się na chwilkę przy pierwszym stosiku i przyjrzała się otaczającym go kamieniom. Rozpoznała jedynie kilka znaków na nich się znajdujących, w dodatku z niemałym trudem.
Dookoła dziury znajdowały się słowa w nieznanym jej języku, najpewniej tym samym, co na kartce na drzwiach. Przejechała po nich palcami, nie wiedząc dlaczego. Zaczęła wyjmować swoje notatki, ale przypomniała sobie, że nie wzięła ołówka czy długopisu. Westchnęła tylko cicho i powtórzyła sobie w głowie kilka razy zaklęcie, może znajdzie tłumaczenie w internecie lub w odpowiednim słowniku. Spojrzała za siebie po raz kolejny, tym razem jednak zauważyła w ciemnościach ślepia jakiejś istoty. Zaraz chwyciła nóż, szykując się do odparcia ataku, jednak mały demon wyglądał na równie przerażonego, jak ona.
- Dobry wieczór... - odpowiedziała nieufnie, jednak urwała w pół zdania, myśląc, co powinna powiedzieć dalej.
- ... Metlisie? - Nie była pewna, czy nie uraziła chochlika brakiem słowa "Panie" lub czymś innym, więc zabrzmiała bardziej, jakby go pytała czy dobrze wymawia imię. Wysłuchała wszystkiego, co powiedział, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, nie odzywała się, a jedynie potakiwała głową. Już wiedziała, do kogo należały ślady i dlaczego przechodziły przez małą dziurę w ścianie magazynu.
Rozmowę przerwał im huk wystrzału. Dziewczyna zamarła w bezruchu i bezradnie obserwowała, jak jej rozmówca zamienił się w pył. Podniosła oczy na drobnego staruszka trzymającego strzelbę. W jej oczach zawitało przerażenie, a ona sama nie mogła się ruszyć, była sparaliżowana strachem. Po prostu obserwowała, jak ten niepozorny człowiek w nią celuje i szykuje się do strzału. Uratował ją biedny pies, który rzucił się na demona. Po krótkiej chwili ocknęła się i rzuciła do wyjścia, wiedząc, że druga taka okazja się nie powtórzy. W ręce nadal trzymała nóż i latarkę, zostawiła jednak plecak, uznając go za balast, który ją spowolni, a po który zawsze może wrócić i wyciągnąć przez dziurę. Przebiegając obok, zauważyła coś, co wyglądało na wielkiego kleszcza, który wgryzł się w kark staruszka. Nie wyglądał jednak jak zwykły owad tego gatunku, Sheri mogła wręcz wyczuć aurę czarnej magii bijącej z niego. Na początku chciała odbiec i się ukryć, ale właśnie miała okazję, aby szybko zakończyć swoją misję, o ile źródłem klątwy był właśnie ten jeden, ogromny kleszcz, a w dodatku mogła spróbować uratować życie psiaka. Chwyciła mocniej nóż i niewiele myśląc spróbowała najpierw wyrwać owada z ciała starca, a jeśli to nie poskutkowało po prostu go odciąć/wyciąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 9:11 pm

Wszystko działo się szybko, bardzo szybko. Twoja w miarę zimna krew pozwoliła ci dokonać kilku trafnych wyborów. Ucieczka byłaby jednym z nich gdyby nie brawura. Cóż, ta tym razem o dziwo się opłaciła.
Gdy zamachnęłaś się w kierunku kleszcza ten odskoczył z karku staruszka unikając twojego noża. Wyschnięte ciało starca legło na ziemi przy okazji powodując ponowny wystrzał broni, tym razem kula trafiła biednego Psa. Legł on bezwładnie na ziemi, zginął szybko. Huk wystrzału ogłuszył Cię lekko przez co straciłaś małego demonicznego pasożyta z oczu.
Kiedy doszłaś do siebie kątem oka zauważyłaś mały kształt czmychający do domku. Było bardzo prawdopodobne, że kleszcz tam się właśnie skrył. W środku znajdować się mógł sam kleszcz na kolejnym ciele bądź coś co go kontrolowało.
Kiedy przeanalizowałaś sytuację przypomniałaś sobie coś czego nawet nie zauważyłaś na początku. Gdy twoja dłoń zbliżyła się do kleszcza, ponownie poczułaś mrowienie magii w koniuszkach palców. Prawdopodobnie to ona odpędziła stworzenie i spowodowała, że uciekło. Jakakolwiek magia była w tym zaklęciu znajdowała się teraz w twojej dłoni i czułaś, że czegoś chce. Chce powstrzymać tego demona, tak samo jak Ty. Czyżbyś miała sojusznika w tej sprawie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 10:02 pm

Dziewczynę zaskoczyła reakcja robaka - po prostu odskoczył i zaczął uciekać, co spowodowało reakcję łańcuchową. Ciało starca upadło, strzelba wystrzeliła trafiając psa, a ten padł martwy na ziemię, zaś ona sama została ogłuszona przez huk wystrzału. Chwilę zajęło jej dojście do siebie, a gdy spojrzała w stronę domu - coś małego uciekało w jego stronę.
Szybko przeanalizowała sytuację i jeszcze raz powtórzyła sobie, co już wiedziała, aby upewnić się, że nic jej nie umknęło. Gdy zbliżyła rękę do pasożyta, ten uciekł a ona sama poczuła ponownie mrowienie w palcach... Sheri zastanowiła się nad tym chwilę dłużej. Widać magia znajdująca się wcześniej na skrawku papieru wciąż była w koniuszkach jej palców i w jakiś sposób sprawiała, że zły demon po prostu uciekł, o ile małego kleszcza mogła tak nazwać. Przez chwilę wpatrywała się w swoją dłoń, poruszając palcami i starając się to wszystko poukładać w swojej głowie. Wciąż było wiele niewiadomych, ale mogła powiedzieć, że minimalne wymagania co do jej misji zostały spełnione - zbadała źródło klątwy. Zacisnęła rękę w pięść, decydując się doprowadzić misję do samego końca. Jakimś cudem przeżyła i powinna dopaść złego ducha póki jeszcze jest w jakiś sposób bezbronny. Westchnęła cicho, spojrzała w kierunku domu i ruszyła po swój plecak. Zarzuciła go na ramię i ruszyła do wyjścia, po drodze zatrzymując się przy prochach zmarłego chochlika i ciele psiaka, który ocalił jej życie. Przykucnęła przy nim i delikatnie pogłaskała go po głowie.
- Dziękuję. - Wyszeptała cicho ze łzami w oczach i wyszła z magazynu, zamykając go na klucz. Jeśli któryś z mieszkańców miałby tu przybyć po usłyszeniu strzałów, chciała oszczędzić im potworności znajdujących się w tym budynku. Zabrała ze sobą klucze i zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę domostwa. Na polu raczej niewiele by znalazła, a jej aktualny cel znajdował się w piętrowym domu.
Przystanęła na chwilę przed drzwiami, aby się uspokoić. Najchętniej po prostu by stąd poszła, ale tą decyzją mogła zakończyć życie innego ucznia, który nie miałby aż tyle szczęścia, co ona. Wzięła głęboki wdech, policzyła do trzech i niepewnie otworzyła drzwi budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 10:13 pm

Po wejściu do domostwa przeszłaś kilka kroków po czym drzwi za tobą zatrzasnęły się a wokoło nastała nieprzenikniona ciemność. Zaczęłaś słyszeć szepty przerywanie sporadycznymi krzykami bólu i strachu. Po chwili analizy mogłaś być pewna, że to iluzja.
Po chwili stania w ciemności poczułaś jak coś ostrego rozcięło Ci skórę przy obojczyku. Miałaś na tyle szczęścia, że rana nie była zbyt głęboka i nie zostanie po niej blizna.
Cały czas błądziłaś w ciemnościach a twoja latarka nie działała. Podświadomie czułaś, jak coś lub ktoś coraz bardziej zbliżał się do Ciebie aby wykonać o wiele głębsze i bardziej precyzyjne cięcie. Mniej więcej wiesz, gdzie były drzwi, ale słyszałaś, że zamek został zamknięty kluczem. Czy warto po omacku próbować otwierać drzwi? Nie wyważysz ich, jesteś zbyt smukła.
Twoje palce aż piekły od kiedy tylko zapadła ciemność. W twojej głowie słyszałaś tylko cichy szept mówiący coś do Ciebie w nieznanym języku. Może gdybyś umiała mu odpowiedzieć, pomógłby Ci?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 10:46 pm

Niepewnie weszła do domostwa, rozglądając się dookoła. Słysząc huk zamkniętych drzwi, podskoczyła ze strachu a serce zaczęło bić jej o wiele szybciej. Następnie usłyszała kliknięcie, najprawdopodobniej był to zamek zamknięty kluczem. Sheri mogła pluć sobie w brodę, że nie zabrała ze sobą klucza. Przełożyła latarkę do drugiej ręki, po czym wyciągnęła wolną rękę, aby odnaleźć ścianę i mieć jakąkolwiek orientację w terenie, w końcu lepiej było mieć jakiekolwiek rozeznanie w terenie niż błądzić na ślepo i zataczać koła. Do jej uszu docierały na przemian szepty i krzyki bólu, palce dłoni, która pierwsza dotknęła kartki z zaklęciem piekły ją niemiłosiernie a na dodatek latarka nie działała. Pytanie, czy po prostu wyładowały się niefortunnie baterie, czy magia tego miejsca po prostu sprawiała, że dziewczyna nic nie widziała. Po krótkiej chwili namysłu doszła do wniosku, że to musi być iluzja, a tego przynajmniej chciała. Postanowiła więc zignorować szepty, w końcu takowych nie usłyszałaby od więzionych ludzi. Gorzej, jeśli były to duchy chcące w jakiś sposób jej pomóc, ale dlaczego w takim razie krzyczały? Rozmyślania przerwał jej atak ze strony nieznanego napastnika. Coś ostrego przejechało jej po obojczyku. Na pewno nie na tym miało się skończyć, Sheri doskonale o tym wiedziała, a mimo wszystko odrzucała tę myśl od siebie. W głowie słyszała jednak szepty czegoś innego, ale nie była w stanie nic z tego zrozumieć. Zrobiła więc pierwsze, co przyszło jej do głowy - sięgnęła po butelkę z wodą święconą, a raczej spróbowała wybrać tę właściwą. Nie miała zbyt wiele czasu, aby się zastanawiać co było napisane na butelce, po którą akurat sięgnęła - nie dałaby rady odczytać tego w tych ciemnościach. Niepewnie odkręciła wodę, uprzednio rzucając latarkę gdzieś dalej z nadzieją, że chociaż trochę zmyli potwora. Była gotowa po prostu nią polać złego ducha, a nóż szczęście jeszcze jej nie opuściło. Dodatkowo niepewnie, w swojej głowie zaczęła wypowiadać treść zaklęć które znalazła w magazynie.
Jak to szło? Vo... Vokun? Ko dreh... Ni... Haav? Nie była pewna, czy na pewno tak brzmiały słowa zaklęcia, ale jak dotąd jej pamięć rzadko zawodziła. Wciąż miała jeszcze zaklęcie, które zostało wyryte dookoła małej dziury, ale nie zapamiętała całości. Dalej poruszała się powolutku we wszechobecnych ciemnościach. Vos... vu... vulom... fey ko? Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe. A mogłam uczyć się innych języków, niż mój ojczysty angielski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 11:18 pm

Bonu vul nahlii!

Krzyk był bardzo niski i silny. Bardziej przypominał nawet ryk. A dochodził z twojej dłoni. Iskry kolorowej magii zaczęły strzelać na wszystkie możliwe strony. Kiedy sama byłaś jeszcze oślepiona blaskiem usłyszałaś piskliwy skrzek, jakby umierało małe potworne stworzenie. Kiedy przetarłaś oczy ujrzałaś wychudzonego, spopielonego demona.
Natychmiast mogłaś poczuć ulgę gdy cała zła magia otaczająca to miejsce zniknęła. Cały odór krwi również.


Gratulacje! Ukończyłaś właśnie misję poziomu Łatwy!
W zamian za idealnie wykonane zadanie otrzymujesz 15dusz! Na koniec napisz, jak zdajesz sprawozdanie wójtowi i powrót do akademii.
W nagrodę dostajesz

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 11
Data dołączenia : 27/08/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Transylwania   Sob Wrz 05, 2015 11:44 pm

Usłyszała niski krzyk, również w nieznanym jej języku, przypominający ryk, co dziwniejsze mający swoje źródło w jej dłoni. Pierwsze iskry nieco ją oślepiły, sprawiając, że zaraz zamknęła oczy i odwróciła głowę w drugą stronę. Do uszu dziewczyny doszedł skrzek, najpewniej jej napastnika. Po dłuższej chwili przetarła oczy i rozejrzała się, wciąż lekko oszołomiona. Na ziemi leżało ciało spopielonego demona. Sheri westchnęła z ulgą i zakręciła butelkę trzymaną w ręce, podniosła swoje rzeczy i ruszyła ku wyjściu. W myślach jeszcze podziękowała głosowi z jej głowy, jednak nie była pewna, czy została zrozumiana. Szybko zauważyła, że fetor krwi zniknął. Zastanawiało ją, czy ciała znajdujące się w magazynie również zniknęły, ale nie chciała tego sama sprawdzać. Wystarczył jej sam fakt, że i tak przez najbliższe dni będzie mieć koszmary.
Po opuszczeniu gospodarstwa odnalazła wójta i wyjęła kartkę z zaklęciem, wiszącą wcześniej na drzwiach magazynu, przekazując mu ją i odpowiadając na jego pytania krótko i zwięźle. Sama z siebie przekazała mu najważniejsze informacje - o ciałach w magazynie, napotkanych demonach oraz o fakcie, że klątwa została zażegnana. Dodatkowo zwróciła mu klucze, pożegnała się i zadzwoniła po taksówkę, aby móc wrócić do swojej szkoły.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t623-sheri#3541
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Transylwania   

Powrót do góry Go down
 
Transylwania
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa-