IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 London Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: London Eye   Wto Wrz 01, 2015 11:19 pm

London Eye (Londyńskie Oko), ukończone w 1999 r., nazywane również Millennium Wheel (Koło Milenijne) – koło obserwacyjne (diabelski młyn) znajdujące się w dzielnicy Lambeth w Londynie, na południowym brzegu Tamizy, między mostami Westminster i Hungerford. Zostało zaprojektowane przez Davida Marksa, Julię Barfield, Malcolma Cooka, Marka Sparrowhawka, Stevena Chiltona i Nica Baileya. Koło ma wysokość 135 metrów, a jego pełny obrót trwa około 30 minut. Na kole znajdują się 32 klimatyzowane kapsuły pasażerskie. Niewielka prędkość liniowa tych kabin (ok. 0,8 km/h) pozwala na zabieranie i wysadzenie pasażerów bez zatrzymywania koła Poza tym to miejsce jest najczęściej odwiedzane przez turystów, a dzieciaki najczęściej przychodzą tutaj by się przejechać za parę funtów. Jest to drugie najbardziej charakterystyczne miejsce w Londynie.

-------------------------------------------------------------------------------

Tymczasem grupka w składzie Ren, Laje oraz Malkuth udali się do Londynu. Nie trzeba wspominać, że złodziejka wielokrotnie pokazała im że woli jeździć na gapę i okradać kogoś z jedzenia niż uczciwie zapłacić. Co dziwniejsze jadła dosyć sporo, a nigdzie jej się to nie odkładało. Również jeśli chodzi o alkohol to też nie wybrzydzała, aczkolwiek nigdy nie widzieli jej tak pijanej jak pewnego wieczora, kiedy zasnęła do góry nogami zawieszona na drzewie jak nietoperz. Później i tak się okazało, że ona tak sypia normalnie i jakoś krew idąca do głowy jej nie przeszkadza. Oczywiście była również okazja do treningów przez te parę dni i mogli się obaj przekonać, że do najwolniejszych ona nie należy. Była szybka i zwinna, a braki w sile nadrabiała technicznym punktowaniem przeciwnika jak również wykorzystywaniem jego masy przeciw niemu. W skrócie można by powiedzieć, że była ekspertka w kwestii walki na bliski dystans, a Ren i Laje mieli okazje nieco się poduczyć. Kobietka miała podczas treningów nieco inne podejście niż Ashling. Traktowała ich jak swoje rodzeństwo, czyli była cierpliwa, pomagała, dawała rady, uśmiechała się miło (zwłaszcza do Rena).
W końcu przybyli do Londynu. Malkuth zapytała pierwszego lepszego przechodnia, gdzie jest miejsce najczęściej oblegane przez turystów oraz dzieci. Przechodzień nieco skrępowany, bo spojrzał jej w oczy odpowiedział, że było to London Eye nad Tamizą. Był nawet na tyle miły, że dał im wskazówki jak również troszkę pieniędzy by się przejechali.
- Ok. Nasz cel jest bardzo ekscentryczny. To metr czystego zła i wredoty więc uważajcie cukiereczki - powiedziała i przykleiła się do ramienia Rena miło się do niego uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 2:51 pm

Niestety. Podróż była o wiele dłuższa niż Ren przewidywał. Musiał przez te kilka dni, codziennie znosić Malkuth. Przez ten czas owa kobieta była nazbyt upierdliwa. Denerwowało to Onmyouji, jednak mimo to w momencie, w którym spoglądał jej w oczy, natychmiast wszystko przechodziło, a serduszko zaczynało bić szybciej i mocniej a w środku robiło się cieplutko niczym wczoraj na zewnątrz, kiedy to było gorąco jak skurwe... bardzo. Mimo tego starał się jej unikać jak najczęściej. Dzięki myśleniu o Melissie, był w stanie jakoś utrzymać się przy "zdrowych zmysłach" przynajmniej jak na niego przystało. Gdyby nie wspomnienia o ukochanej, Ren dawno już by robił dla Malkuth wszystko, tymczasem jakoś było jeszcze z nim okej. Dodatkowo zachowanie owej kobiety w trakcie podróży... Nie płaciła za nic i kradła kiedy tylko się dało. W dodatku jadła chyba więcej niż on i Lawerence razem. Przyznać trzeba, że miała spory spust. W końcu jednak dotarli tam gdzie musieli. Londyn. Nigdy tu nie byłem... W sumie tak samo jak w Niemczech i wielu innych państwach. Zapewne szukają kolejnych sprzymierzeńców. Nie chciała po drodze się zbyt wygadać, ale oczywistym jest, że nie jedziemy tu zwiedzać ani tym bardziej na romantyczne wakacje. I całe szczęście!
Gdy Malkuth wspomniała o "celu", Ren zastanowił się przez chwilę. Metr czystego zła... Mówi tak, jakby ten "cel" byłby małą dziewczynką. A może jest? Po tej grupie można się wszystkiego spodziewać.
Gdy jednak Malkuth znowu przykleiła się jak gówno do buta, Ren westchnął tylko głośno i pokręcił głową. Zignorował owe działanie i nie spojrzał na nią. Nie chciał. Powiedział tylko:
- Skoro znosimy Twoje towarzystwo, to zniesiemy chyba każde inne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 7:07 pm

Z każdym kolejnym treningiem uczył się więcej, cieszył się coraz bardziej! Słuchał jej uważnie i starał się postępować według jej wskazówek, w końcu walczyć to Lawer mógł tylko na krótki dystans, jego moc nie pozwalała na chowanie się po krzakach i zadawanie obrażeń osobie stojącej pięć metrów dalej.
Dawał z siebie wszystko, w końcu chęć zemsty tak go ogarnęła, tak kazała mu pracować!
W dodatku miał z nią zupełnie inne relacje jak z Ash, z Ash było bardziej "na poważnie", a z Malkuth bawili się jak jakieś małe lwiątka, które przez niby to wesołe zabawy uczą się zabijać, siać popłoch i zniszczenie.
Ale był szczęśliwy! Tak dawno nie było go w Londynie, w jego mieście, najukochańszym mieście...
- Ach... Londyn... - Wesoło westchnął. Wiele się nie zmieniło od jego ostatniej wizyty. Widać było to szczere szczęście na jego twarzy, nie cynizm, a prawdziwy uśmiech... Jednak ten szybko zniknął na samą myśl o rodzinie, która jeszcze pewnie tutaj mieszka...
- Metr...? - Popatrzył na dziewczynę z pewnym wyrazem niezrozumienia.

/Sorry za tak krótki post xc/

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 7:56 pm

- Hmm nie, raczej jest małym porąbanym ubranym w szmaty strachem na wróble z porcelanowym łbem i charakterem 10 latka. Swoją drogą ładne to miasto, nigdy wcześniej tutaj nie byłam – zaczęła ciągnąć Rena za ramię w stronę wielkiego koła. Po chwili zatrzymała się i spojrzała na nie – łaaaa… chciałabym się na to wspiąć kiedyś – westchnęła bardzo sugestywnie w obecności dwóch panów. Co więcej ludzie na ulicy jakoś dziwnie się na nią patrzyli. Może to z powodu tego jak się ubiera oraz, że ma pomimo Londyńskiej temperatury rozpiętą koszulę? – Zresztą Renuś nie bądź taki oziębły, bo zrobi mi się smutno – zrobiła minkę zbitego szczeniaka i spojrzała na Rena. Teraz ludzie jeszcze dziwniej się na nich patrzyli bo wyglądało to jakby, ten powiedział jej coś naprawdę przykrego. Oczywiście dalej trzymała się jego ramienia. W oddali można było zobaczyć zbiegowisko dzieci, które się w kółku bawiły w coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 8:13 pm

Ren nie miał wyboru i musiał pozwolić Malkuth na te "tortury". Gdyby nie wspomnienie Melissy być może wszystko przebiegałoby inaczej. Z drugiej strony gdyby nie jej wspomnienie, Ren zapewne spędzałby czas teraz z rodziną na treningu lub poszukiwaniu jakiegoś potwora, którego rodzina Onmyouji miałaby się pozbyć. Tymczasem jedna musiał znosić to.
- Na to się wjeżdża. Nikt NORMALNY się na to nie wspina bo nikt nie ma ochoty spaść z wysokości ponad stu metrów...
Powiedział również patrząc na London Eye. Było rzeczywiście ogromne. Ciekawe co widać z góry. Sam mam ochotę tam wejść i wszystko zobaczyć. Może potem...?
- Skoro jesteśmy to możemy potem wjechać na górę. W końcu ktoś nam to zasponsorował.

Powiedział mając na myśli wcześniejszego mężczyznę, od którego Malkuth wydobyła informacje. Właśnie. Malkuth. Ren nie zdawał sobie sprawy, ale coraz bardziej ulegał jej. Zapominał stopniowo o Melissie. Jego podejście do grupy i do "uwodzicielki" z tego grona powoli się zmieniało. Najwidoczniej Mise był dość... wrażliwy... na uczucia przez co jego podejście sprzed kilku dni było inne niż aktualne.
- A mi jest smutno jak kradniesz i co? Żyję.
Powiedział i odruchowo na nią spojrzał. Przez chwilę nie mógł oderwać wzroku.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 8:35 pm

- Widok jest najpiękniejszy na świecie, w końcu to Londyn, najpiękniejsze miasto. - On co do swojej "małej ojczyzny" był bardzo, ale to bardzo przywiązany i przekonany, że jest to najlepsze miejsce na całym Bożym świecie. Patrzył na koło ze swego rodzaju radością, jednak szybko spoważniał. "Ej, Lily wracaj tu!", jakby usłyszał głos Lucy. Zaczął się nerwowo rozglądać, jednak były to tylko kobieta z małą córką. Głos miała podobny do siostry, jednak było o wiele wyższa, jej twarz miała inny kształt, włosy ciemny kolor. To nie jego rodzina. Odetchnął z ulgą... A może z żalem? Nie, raczej z ulgą, w końcu miał wielki uraz do sióstr. Był jakby nieobecny, rozglądał się, patrzył po ludziach. Kiedy tylko zobaczył kobietę z jaśniejszymi włosami serce mu biło mocnej, jednak zaraz się uspokajało na widok jej postury i towarzystwa... "To nie ona." Próbował się opanować, jednak to nie było takie proste...
Jednakże po jakiejś minucie odsapnął.
- Mhym... Jednak nie jestem do końca pewien czy to taki najlepszy pomysł, lepiej się streścić i szybko znaleźć kolejne osoby. - Skąd w nim tyle... Takiej... Powagi? Może to przez te schizy związane z rodziną? Albo po prostu spanikował, w końcu mógł sobie wyobrazić, że "oko" się zatrzymuje i są unieruchomieni przez kilka godzin i będą musieli jeszcze więcej szlajać po świecie...

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 9:25 pm

Dziwne stwierdzenie, aczkolwiek torturami było to bardziej dla osób obserwujących. Wielu mężczyzn spoglądało z zazdrością, że to akurat do Rena klei się ta białowłosa piękność, a nie do nich. Oczywiście w wieku młodocianym, bo starsi już tacy nie byli (chociaż na biust i tyłek zwracali uwagę oraz mieli na ten temat kosmate myśli).
- Tylko trochę ponad 100? – zapytała ciekawie – Kiedyś zdarzyło mi się wspinać po pałacu sułtana o podobnej wysokości – zamyśliła się chwilę nad tym wspomnieniem z dawnych czasów. Tak, wspinała się wtedy ale tylko po swoją spinkę, której zapomniała a sułtan wygnał ją z powodu zdrady. Cud,  że mu uciekła bo dziadzio był strasznie wściekły i ślepy. Laje natomiast wyglądał na nieco spanikowanego na co kobieta zwróciła uwagę. Rozejrzała się, aczkolwiek nie widziała żadnego zagrożenia, nikogo podejrzanego. Tylko zwykli ludzie. Zaraz jednak wróciła wzrokiem do Rena, kiedy ten stwierdził że nie podoba mu się, że ona kradnie. I w tym momencie ich spojrzenia się spotkały znowu.
- Sorry. Stare nawyki, wychowałam się w końcu na ulicy to musiałam kraść dla mojego rodzeństwa, byśmy mieli co jeść – powiedziała ze smutkiem w głosie, aczkolwiek… tak naprawdę jej to wewnątrz nie smuciło. Kradzież to kradzież, póki jest coś drobnego i nieznaczącego to chyba nikt się nie będzie o to targował?
- Dobrze. Chodźmy – pociągnęła Rena w stronę London Eye, tym razem nie pod ramie a wsunęła swoją dłoń w jego i go złapała. Swoją drogą zdziwiona była, że Laje nagle stał się takim służbistą. Co w niego wstąpiło? Intrygowało ją to i pewnie będzie tego orzeszka dłużej rozgryzała. Kiedy doszli praktycznie pod same koło, czyli tam gdzie były wcześniej owe dzieci mogli zauważyć niewielką personkę, która siedzi sobie na ławeczce i gra na konsoli. Owa osóbka miała cały metr wzrostu tak na oko. Dwie drewniane nogi z czego prawa była krótsza od lewej. Ubrany był w szmaty jak strach na wróble, a na głowie miał kapelusz. Głowę miał jakby wykonaną z porcelany, a po prawej stronie widać było pękniecie w tej osobliwej czaszce. Widać przez nie było zielną kulę, która chyba spełnia rolę oka. Tak można było wywnioskować po jej pozycji w czaszce.  Na szyi natomiast zwisał mu zegarek, który trzymany był łańcuchem. Łańcuch nie był swego rodzaju łańcuszkiem. Po prostu w miejsce krtani wbity był krzyżyk połączony z łańcuchem, na którego końcu był zegarek. Czuć od niego było zapach młodego hebanu. To coś było pochłonięte grą na konsoli do tego stopnia, że chyba ich nie zauważyło.

Postać:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 9:44 pm

Oczywiste dla wszystkich było, że Lawerence jest bardzo zachwycony miastem. Może jest tu pierwszy raz i tak mu się podoba? Zapewne. Przynajmniej tak przypuszczał Ren. Nie miał o nim pojęcia. Gdy jednak zalecił aby szybko załatwić to co mają zrobić i się zmywać, Mise spojrzał na niego i przyglądał się przez chwilę. Z obojętnością w oczach szybko jednak powiedział.
- Skoro tak wolisz.
W sumie mi to zwisa. Nie śpieszy mi się nigdzie. Nic by się nie stało, gdybyśmy po wszystkim poświęcili trochę czasu na skorzystanie z chociaż tej jednej atrakcji Londynu. Skoro jednak Lawerence jest innego zdania to cóż. Te myśli były kolejnym potwierdzeniem, że coś w chłopaku pękło. Wcześniej chciał jak najszybciej zmienić towarzystwo i przejść do działań. Do poszukiwań Melissy bądź potwierdzenia jej śmierci. A teraz... Teraz było inaczej. I na nieszczęście Rena, nie zdawał on sobie z tego sprawy. Słuchając o nawykach Malkuth zrobiło mu się trochę jej szkoda. Rozumiem wyjątkowe sytuacje. Ale teraz jest dorosła i mogłaby przestać... Pogłaskał ją nawet przez chwilę po głowie gdy wspomniała o dzieciństwie. Jednak w momencie gdy Malkuth złapała go za rękę, chłopak poczuł, że coś pęka. Coś jest nie tak.
- Mel...
Powiedział pod nosem i spojrzał w kierunku osoby trzymającej go za rękę. To nie Melissa. Ren. To nie Melissa. Co Ty do cholery robisz? Co się dzieje? Czemu to robię? Przecież miałem znaleźć Melissę. Żywą, a potem z nią odejść i żyć w spokoju. A zachowuje się jak jakiś gówniarz! Natychmiast wyrwał się z uścisku i odsunął od niej. Spojrzał jej w oczy i starał się przełamać to, co dawało jej spojrzenie. Mimo odczuwania ciepła, które od niej płynęło, powiedział.
- Nie rób tak.
Po czym za każdym razem gdy Malkuth chciała podejść bliżej robiąc krok w stronę Rena, ten robił krok aby być dalej od niej. Ale uwaga, teraz najlepsze!
- Co kurwa?
Powiedział pod nosem na tyle, żeby nikt go nie słyszał. Bynajmniej miał taką nadzieję. Owa osóbka rzeczywiście miała metr wzrostu. Nie spodziewał się tego. Miał nadzieję, że to była jakaś przenośnia, ze względu na karłowaty wzrost owego osobnika ale metr? I w dodatku ten wygląd... Co to do cholery jest? Nie kto, ale co! Nie no, to pewnie jakaś atrakcja. Figura woskowo-drewniano-metalowa czy coś. To nie może być człowiek. Człowiek nie... ale potwór?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 10:05 pm

W tym momencie najchętniej by wrócił do poszukiwań, byleby zapomnieć o rodzinie, ale niestety... Co miał zrobić? Są drużyną, nie może teraz się wymigać, odpuścić. Zmarszczył brwi i szedł za nimi, na tyle. Przy okazji obserwował ludzi, podsłuchiwał ich rozmowy...
Zdziwiła go reakcja Rena, wydawał mu się dziwną osobą. Nagle zaczął głaskać ją po głowie, a teraz ją odtrąca... To chyba efekt mocy dziewczyny. Lawera jednak nadal ciekawiło to jak to jest tak popatrzeć się w jej oczy... Chętnie by to zrobił, ale nie miał pewności, czy aby na pewno "wyjdzie z tego cało", czy nie zostanie mu jakiś uszczerbek na psychice.
Jedną rękę miał opartą na biodrze, a druga luźno zwisała nieopodal nogi. Jak zwykle - wyprostowany, lubił się chwalić swoją dobrą postawą i wspaniałą sylwetką, chociaż z drugiej strony chciałby się teraz zgarbić tak mocno jak to tyko jest możliwe... Czemu? Dobrze wiedział, że kto jak kto, ale własna rodzina po postawie ciała go pozna, a on w tej chwili bardzo nie chciał ich spotkać, zakładam że oni go także nie chcieli widzieć... No chyba że coś się stało i nagle "Laweruś jest potrzebny", swoją drogą, to zastanawiał się nad tym, czy Ojciec wie o śmierci matki... Może ona po prostu mu powiedziała "Wychodzę i nie wrócę" i do teraz żyje w myśli że ona gdzieś mieszka, może nawet z jakimś mężczyzną...
Wtem zauważony został przez niego jakiś... Chłopiec. Domyślił się, że to może być ta kolejna postać. W sumie to wzrost się zgadza i wygląda tak bardzo niecodziennie! Ale kogo by interesowało jak wygląda, skoro ma fajną konsolę do gier!
- O, miałem taką konsolę. Była bardzo spoko, do czasu kiedy się "przypadkowo" stopiła... - Z kolei Lawer patrzył z lekkim uśmieszkiem na urządzenie obsługiwane przez chłopca. Dziwny jest z niego gościu, oj dziwny...

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 02, 2015 11:17 pm

Malkuth zamrugała i miło się uśmiechnęła, kiedy Ren ją pogłaskał po głowie. Cóż może i była kurtyzaną i zabójczynią, ale takie rzeczy faktycznie były miłe. Czasami lubiła się pobić w barze, wypić i zjeść ale również miała też swoje inne potrzeby jak chociażby takie głaskanie. W sumie nikt jej nie głaszcze bo każdemu odbija ilekroć spojrzy jej w oczy. Na swój sposób jest to jednocześnie jej dar jak również przekleństwo. Chociaż kiedy Ren wyrwał się z jej uścisku ona spojrzała na niego jakby znowu coś złego zrobiła. Wyglądała na nieco dotkniętą, bo potem przez resztę drogi do tamtego miejsca nie zamieniła ani słowa, ani nie próbowała się kleić tylko od czasu do czasu spoglądała ukradkiem w jego stronę. Widocznie zadanie nie było takie proste jak jej się początkowo wydało i będzie musiała robić to powoli.
Swoją drogą Laje wydawał jej się trochę podobny do imbryczka. Takiego do herbaty, ilekroć przyjmował tą postawę. Taki imbryk z oderwaną szyjka do nalewania. Chłopiec, a raczej to coś co wyglądało jak strach na wróble siedziało z konsolką. Jeśli Lajeł się nachylił by sprawdzić w co gra, to była jakaś gierka z zombiakami pokroju tower defense. Kiedy ten coś do niego powiedział, to coś spojrzało znad konsoli pauzując grę. W sumie to pęknięcie w środku było ciemne. Tą świetlistą kulę, która była okiem można przyrównać do słońca, a ciemna przestrzeń wyglądała troszkę jak kosmos po dłuższym przyjrzeniu się. To coś spojrzało po nich i wnet dostrzegło znajomą sylwetkę. Oczywiście potem wrócił wzrokiem do Lajeła.
- No fajne rzeczy są współcześnie aczkolwiek stwierdzam to zbyt wcześnie. Jak się obudziłem to jakiś dzieciak mi to dał i dzięki niemu będę grał. Szkoda tylko, że ciężko zdobyć do niej dodatkowe gry – w sumie złapał zegarek, otworzył go i spojrzał do środka – Hmm teraz chyba powinna lecieć ta kreskówka, ale ze mnie pusta makówka. Nie powinienem rozmawiać z nieznajomymi zwłaszcza tymi nieciekawymi – powiedział poprawiając kapelusz i schodząc z ławki. Wyglądał dosyć dziwnie tak stojąc na krótszej i dłuższej nodze. Malkuth w sumie do dzieci najwyraźniej nie miała cierpliwości i w końcu się odezwała.
- A może przestaniesz udawać, że mnie tu nie ma? – dzieciak się rozejrzał, a potem zadał pytanie „Słyszeliście coś? Bo ja nie”. W sumie gostek miał dosyć melodyczny głos, jakby śpiewał w jakimś bardzo słabym musicalu, ale aż takiej tragedii nie było. Malkuth spojrzała na niego groźnie, a wtedy strach na wróble lekko się cofnął i wpadł na ławkę przewracając się i wypuszczając konsole z rąk. Zabójczyni złapała ją w locie i pomachała w ręku nią – To co? Dalej chcesz się zgrywać Chesed? Czy może to siano z Twoich flaków przeszło do łba? – zapytała i oddała mu konsole, którą złapał nań zachłannie.
- A spokój mój zakłócacie bo…? – spojrzał nieufnie w ich kierunku – i co za to dostane? – uprzedził stwierdzenie, że jest do czegoś potrzebny.
- Kopa w dupsko na rozpęd i to, że zaprowadzę Cię do Hod’a – odpowiedziała białowłosa. A potem spojrzała na swoich towarzyszy - uprzedzę wasze pytanie. To jest czarodziej, a właściwie dusza czarodzieja wsadzona do ciała stracha na wróble.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Czw Wrz 03, 2015 7:53 pm

Udało się. Ren zdołał w końcu tymczasowo wyrwać się z "uścisku", który wywierała na nim Malkuth. Teraz mógł przez chwilę przemyśleć to co działo się przez całą podróż i ogólnie od początku spotkania z Ashling. Ta grupa zmieniała go. Chłopak nie miał jednak jeszcze pojęcia czy na gorsze...? Dużo czasu jednak nie miał na owe myślenie, bowiem ta cała sytuacja ze strachem na wróble dość go zaciekawiła. Już miał spytać czym jest to coś, ale Malkuth uprzedziła go i zapewne Lawerenca udzielając odpowiedzi. Czemu akurat do stracha na wróble? Czemu nie do innego człowieka albo do jakiegoś robota czy coś... Chociaż to pewnie dlatego, że w razie potrzeby nie musi szukać papieru, a może się podetrzeć słomą. Znaczy swoich żołądkiem czy czymś innym... Myśli zachował jednak do siebie i obserwował sytuację, patrząc głównie na stracha na wróble. Unikał spojrzeń Malkuth.

Tym razem ja przepraszam : <
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Pią Wrz 04, 2015 4:19 pm

/sorry za małe opóźnienie/

Grę kojarzył, kiedyś najwidoczniej musiał ją posiadać. Swego czasu dużo spędzał nad grami, uwielbiał godzinami wpatrywać się w mały ekranik i energicznie naciskać przyciski. Wolał towarzystwo sprzętu elektronicznego niżeli rodziny, czy innych ludzi. Nikt nie umiał go zrozumieć, wszyscy nim gardzili. "Dziwne masz oczy", "Jesteś za wysoki!", "Żyraaafaaa!", "Nie garb się, Lawerence!", "Przymknij się, młody!", "Co za bachor!", "N.E.R.D - Nieciekawy Eksperyment Rodziny Debili", i inne tym podobne rzeczy. Nie lubił tego. Zamykał się przed światem na różne sposoby. Można go porównać do jeża, który chowa się przed światem udając kolczastą kulę, tylko że zamiast kuli i kolców mamy cynizm. Jeż natomiast to Lawer - miły, przyjacielski wygadany chłopak, który przybrał właśnie tak okropną, cyniczną osłonę...
Zdziwił się na jego słowa, rymował. To dziwne...
Zastanowił się trochę nad tym czym był... A więc czarodziej, tak?
- Mhym... Ciekawe. - Uśmiechnął się patrząc na tą jego "pustą przestrzeń na twarzy".
Nigdy w życiu nie spotkał kogoś takiego, był zaciekawiony, jednak nieco uprzedzony do jego osoby, to normalne, że boimy się rzeczy których nie znamy...

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Pią Wrz 04, 2015 7:03 pm

Oczywiście Ren nie mógł wiedzieć, że owa osóbka może planować jakiś wielki comeback ze zdwojoną siłą. Postanowiła teraz obrać nieco inną taktykę po prostu. Jeszcze nie wiedziała jaką, ale na pewno nową, zresztą to raczej nie był ten typ osoby który wymyśla bardzo skomplikowane plany, zwykle ona była od działania a ktoś inny od kombinowania. Tymczasem powróćmy do naszej Dorotki i stracha na wróble… znaczy się do naszej drużyny i Cheseda.
- Do Hoda zabrać mnie chcesz? Jednak chodzić dużo nie lubię wiesz? – zamarudził strach na wróble melodycznie. W sumie coś w tym może jest, w końcu ma dwie nierówne krótkie nóżki, więc musi pewnie przebierać nimi nieźle by ich nadgonić.
- Kim oni są powiesz mi? Inaczej nie ruszę nawet brwi – spojrzał podejrzliwie po dwójce, która była cicho i oczekiwał że chyba mu się przedstawią i powiedzą nieco o sobie. Tymczasem na łbie stracha na wróble usiadła wrona i zaczęła krakać. Nie był strachem na wrony, ale strachem na wróble więc te do niego lgnęły jak gołębie do dobrego pomnika. Malkuth tylko spojrzała z pożałowaniem na to niskie stworzenie, ale dała im się przedstawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Wto Wrz 08, 2015 3:41 pm

Ren zastanawiał się po co Malkuth fatygowała się razem z nimi po TO COŚ. Przecież nie dosyć, że nie kłapił się do współpracy, wyglądał jak strach na wróble, którego się nie bały wrony, to w dodatku był cholernie leniwy. Chce coś o nas wiedzieć? Niby po co... Cholerny strach na wróble. Nie ruszy nawet brwi? Pierw musiałby ją mieć... Mimo niechęci Ren był zmuszony do przedstawienia się, bowiem Malkuth nie zainterweniowała.
- Ren Mise, czarodziej.
Przedstawił się krótko. Co miał się rozpowiadać? Dodatkowo stwierdził, że lepszym wyborem będzie uznanie siebie za należącego do ogółu czarodziei, aniżeli przedstawienie się jako onmyouji, w ten sposób wyjawniając swoje zdolności już na starcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Wrz 09, 2015 4:17 pm

- Lawerence. - Powiedział wyraźnie, niezbyt głośno, ale nie szeptał jakoś pod nosem aby niziołek nie mógł nic zrozumieć. Dąło się wyczuć jego Angielski akcent zwłaszcza przy wypowiadaniu imienia "Lawerence" przecież czytamy jako "Loręs", aczkolwiek sam był zwolennikiem mówienia na niego twardo - "Lawer". Dlaczego więc przedstawiał się "normalnie" (cokolwiek to znaczy)? Tego nie wie nikt. Może po prostu lubił jak inni łamią sobie język próbując to wymówić tak wyraźnie i ślicznie jak on przy tym nie krztusząc się językiem? Hm...
Nie podał "rasy" jak Ren, wolał utrzymać anonimowość, co w tym wypadku było bez sensu, bo z tego towarzystwa to chyba właśnie tylko Ren i "Strach na wróble" o tym nie wiedzieli.
- Co dalej? - Popatrzył w stronę Białowłosej unikając spojrzenia w jej oczęta.

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Wrz 13, 2015 3:13 am

Malkuth również nie była zachwycona, a raczej nie wyglądała by żywiła sympatię do tego czegoś. Jakby miała z nim przykre wspomnienia, ale wiedziała że jednak kukła jest przydatna w jakimś konkretnym celu. Gorzej, że to faktycznie było jak 1 metr czystego zła zwanego dzieckiem. Wybierał gry ponad obowiązki, a na dodatek wyglądał na taką podłą mendę która byłaby w stanie dorysować karniaka na śpiocha. Z drugiej strony było to nieco uzasadnione czemu nie lubi daleko chodzić. Patrząc na te jego dwie nierówne nogi to pewnie ciężko mu przemierzać dalekie dystanse samemu. Musiałby kuśtykać albo jakoś podskakiwać by efektownie się poruszać. Jak cholerna księżniczka Disneya , która pląsa podczas śpiewania tych piosenek. Nawet by pasowało, skoro to coś ma melodyczny głos i rymuje jak w słabym musicalu.
- Ta, bo kiedy my zrobimy jeden krok, Ty podskoczysz dwa razy. Dobrze, że łeb masz pusty przynajmniej jesteś lekki – powiedziała drwiąco białowłosa, na co strach na wróble gdyby miał język to pewnie by go jej pokazał. Wykonał po prostu ten charakterystyczny gest w okolicy oka i już dokładnie wiadomo było o co chodzi – Pustą głowę wolę mieć, niż pod stołem podczas zabawy przesiedzieć – rzucił nieco aluzji do pijaństwa białowłosej. Cóż jeśli facetom rośnie od alkoholu mięsień piwny, to może było to wytłumaczenie dlaczego ona ma taki biust a nie inny. Kobiecy mięsień piwny. Wiadomo już, gdzie to całe jedzenie idzie. Następnie czarodzieje się przedstawili to strach na wróble spojrzał na nich jak to dziecko patrzy na nowo poznaną rzecz. Fakt dziwne mieli imiona jak na ich standardy, a języka na żadnym z nich by sobie nie połamał. Najpierw musiałby go mieć. Wtedy znowu do rozmowy postanowiła wrócić Malkuth.
- Członkowie Sabatu, organizacji której cała 10 ma przewodzić i Ty nam jesteś potrzebny dzieciaku. Nie bądź taki skromny, słyszałam o tej zarazie którą żeś rozpętał w Greenwich – powiedziała zakładając ręce na piersi i zerkając karcąco na Cheseda, by ten nawet nie próbował się wymigać. W sumie w gazetach lokalnych i internecie coś o tym było. Działo się to podczas festiwalu zaćmienia, ale wtedy dużo było wiadomości na temat jakiś katastrof. Dziwny zbieg okoliczności prawda? W każdym razie w obserwatorium Greenwich ponoć rozpoczęła się plaga kruków, które przenosiły nieznanego dotąd grzyba. Grzyb był bardzo szkodliwy dla ludzkich tkanek, gdyż jak to grzyb wysysał z nich to co najlepsze by móc się rozwijać.
- Przeczyć nie raczę, że to ma wina. Aczkolwiek pomyłek w zaklęciach się nie wypomina – spojrzał na nią również karcąco. W sumie wtedy nasuwa się przypadek Berliński, kiedy to ludzie w amoku gwałcili i popełniali przestępstwa na potęgę dokładnie w tym samym czasie kiedy działa się plaga w Greenwich. Malkuth tylko westchnęła ciężko, bo wiedziała że jak tak dalej pójdzie to dojdzie do utopienia marzanny a raczej stracha na wróble w rzece. Dobrze, że wyrwał ją z tego Laje swoim pytaniem. Co dalej?
- Skoro już znaleźliśmy tego gałgana to myślę, że możemy skorzystać z okazji i się przejechać – wskazała na kółko, spojrzała najpierw na Laje, a potem w kierunku Rena. Chociaż w jego w sposób jakby miała zapytać co takiego ma jej za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Akolita
Posty : 76
Data dołączenia : 16/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Czw Wrz 24, 2015 6:37 pm

London Eye - wspaniała ruchoma budowla, która została wzniesiona aby cieszyć oczy przejezdnych i turystów tak wspaniałego miasta jakim jest Londyn - serce Wielkiej Brytanii. Każdy mając taką okazję powinien skorzystać z tej atrakcji za przyzwoitą opłatą... Ale nie gdy mieszka(ło) się w tym mieście, a na samym kole było się z 50 razy wraz z krewniakami, którzy tylko "Ochali" i "Achali" na widok małego z Góry miasta. "Wybierzmy się na London Eye!" - "Dobrze, Lawerence was zaprowadzi." Z początku to Lawerowi bardzo się to podobało mimo iż był dość ponurym dzieckiem, jednak powiedzmy sobie szczerze - KAŻDEMU by się to po 20 razie znudziło. Samo zdanie "Wybierzmy się na London Eye", albo "Ciocia przyjeżdża" wywierało w chłopaku uczucie dyskomfortu i znudzenia, a zwrot: "Ja nigdzie nie idę!" aż sam się nasuwał na usta Lawerence.
Tak więc, gdy tylko wspomnieli o London Eye, tego przeszły dreszcze - nie tylko z powodu złych wspomnień, lecz także wizja "przypominajki" z lat kiedy to był najbardziej poniżanym przez Ojca i rodzeństwo dzieckiem była... Zła. Odpychające!
Starał się po sobie tego nie poznać, bo nie wypada, tylko przełknął ślinę i... Eureka! Już wie, jak się wyplątać z zaistniałej sytuacji! Przeczesał dłonią blond kłaki i poprawił gumkę do włosów lekko zaciskając ją na krótkiej kitce.
Podszedł kolejno do Malkuth, już wiedział jak się wywinie z tego "chaosu", typowy Lawer - tchórz jakich niby to wiele, ale jednak nie za dużo.
- To wy się przejedźcie z Renem, a ja i Chesed przeniesiemy się do wymiaru wiedźm dając wam możliwość... Bliższego spotkania. - Uśmiechnął się "znacząco", miało to mówić mniej więcej "Daję ci szansę nad Renem zapanować - cokolwiek to znaczy", jednak w rzeczywistości z jego wnętrza wydobywało się niewidoczne dla innych "Wy się bawcie, a ja sobie ucieknę". Podszedł do o wieeeeeeele niższego chłopaka i popatrzył na niego z uśmiechem.
- Spotkajmy się w lesie. - Miał oczywiście na myśli las w wymiarze wiedźm, do którego... Właśnie się przeniósł...
[z/t]

_________________


My voice. | My theme. | I'm always like that.
#9C9C9C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t583-lajel

avatar
Czarodziej
Posty : 8
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Wto Wrz 29, 2015 7:13 pm

Cytując Laje "Sorry za małe opóźnienie" xD

Ren przyglądał się całej sytuacji w ciszy, nie mając nic do wtrącenia. W rozmowie Malkuth i stracha na wróble padło kilka ciekawych informacji, które jednak mimo wszystko aktualnie nie są zbyt wiele warte. No ale lepsze to niż nic. Ale mniejsza o to. Przejdźmy do sedna postu, który długi niestety nie będzie. Gdy Lawerencee znikł razem z strachem, Ren poczuł obawę o to co będzie. Mimo wszystko zdecydował się iść na te cholerne koło razem z Malkuth.
- Ale płacimy za wejście, jasne?
Powiedział do niej, po czym ruszył w stronę kolejki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t626-ren

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: London Eye   Wto Wrz 29, 2015 9:04 pm

Malkuth bez słowa oddelegowała Laje i Cheseda, którzy za pomocą portali udali się do Wymiaru Wiedźm. Cóż, zaklęcie znał każdy szanujący się czarodziej czy też wiedźma, więc nie będzie dla nich problemem tam się udać. Dla niej liczyło się tylko, to że w tym momencie została z Renem sam na sam, w cztery oczy oraz z romantyczną przejażdżką na kole. Malkuth podeszła do niego na pozór nie śmiało i pokiwała główką robiąc minę dziecka, które wielokrotnie obiecuje że będzie grzeczne. Ruszyła zaraz za nim i po chwili złapała go w swoje sidła objęcia pod ramię. Położyła przy kasie pieniądze i zaciągnęła go do kabiny kolejki zanim to kasjer zdążył coś odpowiedzieć. Kobieta przycisnęła się do jego ramienia swoimi krągłościami i nuciła sobie coś pod nosem, kiedy to kabina zaczęła ruszać w górę.
- Będę grzeczną dziewczynką lub niegrzeczną, zależnie jaką mnie chcesz Renuś – powiedziała kuszącym głosikiem i spojrzała na jego twarz, a dokładniej w stronę oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: London Eye   

Powrót do góry Go down
 
London Eye
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» London Eye
» London Lunapark
» Peron 9 i 3/4
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Anglia-