IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Seul

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Paź 05, 2015 10:02 pm

Kelnerka nie wydawała się nimi szczególnie zainteresowana - w końcu odbębniała tylko swój obowiązek, za który zresztą jej płacono - i prawdopodobnie gdyby nie słowa Jaśminy i Gary'ego oraz pytanie Nycteris szybko by się zmyła. Nie wypadało jednak ignorować potencjalnych klientów, więc została, by poświęcić im jeszcze chwilę. W pubie przecież i tak nie działo się nic ciekawego.
- Wiecie, tu szlaja się pełno dziwnych typów i każdy ma jakieś swoje legendy. Trudno byłoby spamiętać to wszystko - stwierdziła, nie dając im zbytnio nadziei na jakiekolwiek posunięcie ich poszukiwań do przodu. Po chwili jednak zmarszczyła brwi, wyraźnie próbując sobie coś przypomnieć. Może faktycznie chciała pomóc przyjaciołom? - Chociaż był tu taki jeden... Też dziwoląg, ale jakby innego typu niż zwyczajni klienci. Taki trochę jak wy. Mówicie, że ma schizofrenię, tak? To by chyba trochę wyjaśniło sytuację, bo z tego, co pamiętam on...
Jednakże kobiecie nie dane było dokończyć, ponieważ nagle, zupełnie jak spod ziemi, wyrosła koło nich postać barmana, tego samego, który jeszcze przed chwilą stał za barem, tak niezainteresowany otaczającą go rzeczywistością. Z bliska wyglądał nieco inaczej - był drobniejszy i niższy niż wydawał się wcześniej. Grzywka zasłaniająca mu oczy nadawała mu nieco niepokojącego wyglądu, co z pewnością nie umknęło uwadze uczniom Shibusen. I ta sylwetka... W oddaleniu, gdy mężczyzna siedział zgarbiony, a nieco za duże ubrania się na nim marszczyły zupełnie nie było tego widać, ale gdy stanął blisko, mogli dostrzec, że proporcje ciała miał raczej... damskie.
- Spokojnie, Margo. Wiem, o kogo pytają - powiedział przyjemnym dla ucha głosem, który również nie mógł podchodzić pod głos męski. Właściwie z każdą chwilą barman coraz bardziej przypominał barmankę. - Zajmiesz się chwilę barem? Chciałbym z nimi porozmawiać, a wiesz sama, że to nie jest najlepsze miejsce.
Kelnerka wzruszyła ramionami dość obojętnie, najwyraźniej była przyzwyczajona do podobnych próśb i nie widziała w zachowaniu współpracownika (czy też może współpracowniczki?) niczego dziwnego. Kiwnęła krótko rękom przyjaciołom i flegmatycznym krokiem doszła do lady barowej, a następnie oparła się o nią i bez zainteresowania zaczęła przyglądać się gościom. Wyglądała, jakby wprost marzyła o jakiejś nagłej katastrofie, która wprowadziłaby w jej życie jakieś kolory.
Wróćmy jednak do barmana. Jego (jej?) zachowanie było z pewnością niepokojące. W przeciwieństwie do kobiety nazwanej przez niego Margo wydawał się dobrze wiedzieć, o czym mówiła ekipa. I prawdopodobnie wiedział znacznie więcej, niż powinien. W dodatku aura, którą wokół siebie rozsiewał, do tej pory zupełnie niewyczuwalna, nagle zaczęła stawać się naprawdę nieprzyjemna. I naprawdę silna. Przyjaciele mogliby pomyśleć, że pracownik nie jest istotą ludzką - i niestety, mogliby mieć rację.
- Proponuję zaplecze - rzucił krótko tym ni to męskim, ni to kobiecym głosie i ruszył w kierunku prostych drzwi koło baru. - Jest tu tylu wariatów, że wolę uniknąć świadków. Szczególnie podczas rozmów biznesowych. A! - krzyknął nagle, niemal przyprawiając uczniów o zawał serca. - Proponuję chwilowe zawieszenie broni. Chyba uczniowie Shibusen wolą unikać rozgłosu, prawda?
Barman wyszczerzył się dość nieprzyjemnie i zniknął w pomieszczeniu, pozostawiając wejście otwarte. Nie ulegało wątpliwości, że miał on znaczenie dla ich misji i chcąc nie chcąc, musieli za nim podążać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Czw Paź 08, 2015 8:30 pm

Jaśmina z zainteresowaniem przysłuchiwała się barmance, która zaczynała coś kojarzyć i to bardzo dobrze zwiastowało, jednak z chwilą, gdy wyczuła tę nieprzyjemną aurę, od razu napięła mięśnie łydek. To znaczyło, że coś poszło odrobinę nie tak, odrobinę nie tak dobrze jak powinno. Nie chodziło tu o totalne popsucie się planów, ale moment, w którym sprawy gwałtownie i niepokojąco zmieniają tor zawsze są swoistym ostrzeżeniem. A w szczególności teraz, gdy są na obcym terenie, wyróżniający się, na pierwszy rzut oka niedoświadczeni i młodzi. Zarówno Shibusen jak i wiedźma, mieli swoje sztuczki, które gwarantowały im jakieś tam bezpieczeństwo, ale czy ma długo?
Nowy gość zdawał się być świadomy umiejętności całej trójki, chociaż pochodzenie Jaśminy mogło być dla niego zagadką. Nieparzysta liczba uczniów wysłana na misję mogła świadczyć o tym, że władający ma dwa oręże. Czy barman/ka był/aby w stanie domyśleć się prawdy czy postawił/aby na możliwie najprawdopodobniejszą dla niewtajemniczonego wersję? Chciała w jakiś sposób dać znak swoim towarzyszom, żeby grali tą rolę. Dwóch broni i władającego. Tylko jak?
Spojrzała po towarzyszach, wiedziała, że nie może tego powiedzieć na głos. Napisać też nie było jak, jej umiejętności nie sięgały czytaniu w myślach czy zaglądaniu w czyjeś. Klops.
- Rozmowy biznesowe? - mruknęła pod nosem cichutko i uniosła brew. Jeśli wszyscy zdecydują, że idą to idziemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Pią Paź 09, 2015 12:25 pm

"Dziwolągi? Tak postrzegają nas niektórzy ludzie?" pomyślał i lekko się zaśmiał pod nosem. Słuchał dalszych słów barmanki kiedy ni z tego ni z owego pojawił się barman, a może barmanka? Cholera wie, ale zostańmy przy wersji barmana. Wydawał się obrzydliwie doinformowany. Dodatkowo wie o co chodzi i wie kim jest nasza trójka. "Co to za aura? Przytłaczające, nie lubię "ludzi" z taką aurą. Przeważnie to nie ludzie." powiedział z lekkim złowieszczym uśmiechem. Dlaczego każda wypowiedź "barmana" musi wzbudzać aż tyle nie pokoju? Zaplecze? To kojarzy się tylko z jakąś pułapką albo czymś takim. Ehhh... ale co zrobić pójść trzeba, przecież muszą znaleźć synalka Śmierci.
-Ten gość, nie wydaje mi się być miłym typem, tak samo zdaje mi się, że do człowieka też mu daleko.-powiedział, kiedy barman zniknął za drzwiami-Miejcie oczy szeroko otwarte. Nie wiem co ten oślizgły jaszczur może szykować.-powiedział trochę zmartwiony, wolałby żeby nie doszło do walki, a jak już to żeby dziewczyną nic się nie stało-Coś mi się zdaje, że na rozmowie się nie skończy.-dodał słysząc słowa Jaśminy-Poza tym i tak nie mamy wyboru. Jak na razie to tamten koleś jest naszą jedyną poszlaką co do synalka, więc lepiej się jej trzymać.-powiedział wstając od stołu i czekając aż przyjaciółki staną obok niego-Trzymajmy się blisko.-dorzucił odwracając lekko głowę w stronę dziewczyn.
"To na bank nie jest człowiek. Tylko co?" zastanawiał się w myślach czekając na koleżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Lis 02, 2015 9:49 pm

Kiedy weszli do pomieszczenia, do którego pokierował ich barman w półmroku mogli dostrzec sylwetkę opartą nonszalancko o ścianę. Dopiero gdy ich wzrok przywykł nieco do ciemności, mogli zarejestrować pewne zmiany, które zaszły w wyglądzie postaci. Owszem, nadal miała na sobie strój barmana, nietypowy kolor włosów również pozostał ten sam, ale poza tym nieszczególnie przypominała już zwyczajnego człowieka. Sylwetka osoby jakby zmieniła kształt - teraz nie ulegało wątpliwości, że to kobieta. Jej oko błyszczało na czerwono, przebarwieniu uległo nawet białko. Potwór, wiedźma? Tego uczniowie Shibusenu nie mogli wiedzieć.
- Prawdę mówiąc liczyłam raczej, że wyślą mi tutaj kogoś bardziej doświadczonego. Młoda władająca - stwór zerknął na Nycteris - cudza magiczna broń - przeniósł swój wzrok na Gary'ego - a do tego wiedźma - wyszczerzył się do Jaśminy. - Zabawna z was drużyna, nie powiem. Nawet nie rzucacie się aż tak w oczy.
Kobieta zbliżyła się do nich spokojnie, nie zdradzając żadnego zdenerwowania. Lekki uśmiech błądził na jej twarz, a jej oczy... No cóż, patrzenie w jej oczy z pewnością nie było szczególnie przyjemne. Zdawała się przewiercać trójkę na wylot. Jakby wiedziała o nich już wszystko, być może nawet więcej, niż oni sami. To zdecydowanie był przeciwnik powyżej poziomu przyjaciół. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie.
- Mam na imię Zodiac. Wszechwiedzący demon, potwór o stu oczach, to też ja. No, ale was interesuje coś innego - ton potwora zdradzał czyste rozbawienie. Grał na czas. - Syn Śmierci jest w gruncie rzeczy dosyć bezpieczny. Nawet w jednym kawałku. Tylko wiecie, on ma sporo interesujących wiadomości i propozycji. Szkoda by było tak po prostu go wypuszczać.
Zodiac podchodziła coraz bliżej uczniów, nawet podczas gdy mówiła, poruszała się coraz dalej. Zupełnie jakby budowanie napiętej atmosfery sprawiało jej przyjemność. Kiedy stała już niemal przy nich (a warto zaznaczyć, że z bliska wydawała się raczej niska, ale na pewno nie mniej groźna), przyspieszyła nagle i znalazła się za ich plecami. Ale wciąż nie wyprowadzała żadnego ataku. Po prostu bawiła się z nimi. Oparła dłonie na ramieniu Gary'ego i Jaśminy, i kontynuowała:
- Mam pomysł! Zadam wam zagadkę. Naprawdę uwielbiam zagadki. Jeśli ją rozwiążecie, synek Śmierci będzie mógł pojechać z wami do domu, tak jak tego chcecie. Jeśli nie, cóż, to zależy od mojego kaprysu. I wiecie... - uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - Obecnie mnie interesujecie. Nie próbujcie uciekać czy oszukiwać, bo znajdę was wszędzie.
Zodiac nie była szczególnie cierpliwa, lubiła wiedzieć wszystko od razu. Odsunęła się od nich - najwidoczniej odczuwała potrzebę ciągłego poruszania się lub mówienia - by znów znaleźć się w miejscu, gdzie widzieli ją doskonale. I już, nie czekając nawet na ich odpowiedź (najwidoczniej nie zakładała sprzeciwu), znów gadała. Aura wokół niej stopniowo ulegała zmianie, stając się coraz bardziej przytłaczająca. I co gorsza naprawdę złowieszcza.
- Powiedzcie mi, co to takiego: kiedy wypowiesz jej imię, już jej nie będzie? - Zodiac wyszczerzyła się nieprzyjemnie i zamilkła.


//Wybaczcie, pozwoliłam sobie pominąć Nycteris. Minęło sporo czasu, odkąd się ostatnio pojawiła. No i postarajcie się nie oszukiwać x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Lis 07, 2015 6:32 pm

Jaśmina była bardzo, ale to bardzo zaniepokojona. Nycteris siedziała cicho jak trusia, tylko Gary współpracował i była mu za to wdzięczna. Miała dziwne wrażenie, że Zodiac wie nawet o tym, że ma na sobie majtki w kaczuszki i aż poczuła rumieniec wpływający na jej uszy. Zrzućmy to na zdenerwowanie niebezpieczeństwem, nie odkryciem tego wstydliwego, kaczuchowego sekretu..
Nic nie mówiła, nie poruszała się. Gdy postać znalazła się tuż za nimi, dziewczyna napięła mięśnie i na chwilkę przestała oddychać. Zacisnęła dłonie w pięści i słuchała tego co ta mówiła. Spojrzała kątem oka na Garego, poczuła lekkie drżenie własnych kolan. Co robić, co robić..
Zagadka Zodiac była prostsza niż myślała, chociaż w pierwszej chwili pomyślała o strachu. Jaśmina osobiście czuła się lepiej mówiąc bezpośrednio, że się czegoś nie boi, ale.. to nie mogło być to. Strach, lęk, przerażenie nie były kobietą.
Wystarczyło pomyśleć.. i posłuchać.
- Cisza. - odparła, poczuła jak wybrnęła, bo prawie załamał jej się głos. Jaśmina była oczytana, lubiła zagadki logiczne. Jej ulubioną była ta o Sfinksie, chociaż "W pokoju siedzi coś i nic. Coś wyleciało oknem, a nic wyszło drzwiami, co zostało?" czy "Ania wpadła do studni. Ile dni tam spędziła?" też były fajne. Nagle poczuła lęk, że coś przekręciła, silny ucisk w brzuchu i piersi. Miała ochotę złapać Garego za dłoń, ale nie poruszyła się.

// Słaba ta zagadka, znałam ją ze zbiórki tematycznej. Jakbyś wymyśliła coś sama to byłoby ciekawiej, ale wiem, że to nie jest łatwe, a ta jest dość klimatyczna. :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Lis 07, 2015 10:43 pm

Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu wzrok chłopaka od razu skierował się na czerwony punkt w ciemności. Po chwili zobaczył resztę postaci. Barman okazał się być barmanką. Wyglądała dość groźnie. Do tego dochodziło to, że już wszystko o nich wie, a to najbardziej nie podobało się chłopakowi. Nie lubi kiedy osoby nie upoważnione przez niego wiedzą coś więcej. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech, a wzrok wydawał się bardziej przytłaczający. Po mimo tego Gary nawet na chwilę nie odrywał swoich oczu od jej. Patrzył się wzrokiem pewnym siebie. Chłopak nie miał nawet czasu na jakąkolwiek odpowiedź. Kobieta zbliżała się do nich z każdą chwilą. Nie pasowało mu to. Przygotował się do ewentualnej obrony siebie bądź, którejś z przyjaciółek, ale jego wzrok ciągle tkwił w groźnie wyglądających oczach nieznajomej. W jednym momencie stracił owe ślepia z pola widzenia i poczuł dotyk na ramieniu. Lekko odwrócił głowę w lewą stronę. Jego oczom ukazała się drżąca sylwetka Jaśminy. Czy jest się tu czemu dziwić? Opanowanie chłopaka i obecność dziewczyn pomagały mu zachować zimną krew. W końcu w razie czego będzie trzeba się bronić, a w takim wypadku lepiej żeby któreś zachowało trzeźwy umysł.
Jak się okazało kobiecie chodziło o zagadkę. Hmm... nie oszukiwać? W jaki sposób mieliby to zrobić? A ucieczka nie wchodziła w rachubę. Gary nie był typem człowieka, który bierze przy pierwszej możliwej okazji nogi zapas. On po mimo strachu stawiłby czoła przeciwnikowi i niech dzieje się co chce. Zaczął zastanawiać się nad odpowiedzią, jednak nie miał okazji do dłuższego namysłu gdyż Jaśmina zaraz podała odpowiedź. W chwili kiedy ją usłyszał automatycznie przypasował wszystkie czynniki do siebie, aby upewnić się czy jest prawidłowa. Wyszło mu, że tak, ale jak będzie się okaże.
Znowu spojrzał na blondynkę, ale z taką różnicą iż położył swoją rękę na jej ramieniu, tak aby była w stanie się lekko rozluźnić.
W tym momencie Gary wyczekiwał werdyktu. Powinien być pozytywny dla nich, ale kto wie? Może kobieta ma jakiegoś asa w rękawie i chodziło o coś innego. W oczekiwaniu oczy Garego jak na początku, wpatrywały się pewnie w oczy Zodiac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Lis 09, 2015 8:35 pm

Zodiac chyba nie była szczególnie zachwycona. Zdaje się, że nie doceniła zdolności Jaśminy czy Gary'ego. Chyba uznała ich za mniej bystrych niż byli w rzeczywistości albo może oczekiwała, że w stresie nie uda im się pomyśleć logicznie i znaleźć odpowiedzi? Cóż, w gruncie rzeczy nie miało to większego znaczenia. Była zirytowana. Naprawdę zirytowana.
Nim uczniowie zdążyli cokolwiek zrobić, znalazła się tuż przy nich. Nie mogła ich pokonać na zagadki? Trudno. Przynajmniej ich trochę postraszy.
- Tacy jesteście sprytni, co? - syknęła chłopakowi prosto do ucha. - Skoro tak, to pobawmy się jeszcze trochę.
I znów była dla nich zbyt szybka. Jednym ruchem podcięła Jaśminę i przewróciła ją na ziemię. Po chwili to samo zrobiła z Nycteris. Ale to by było jeszcze za mało. Garym rzuciła o ścianę - dosłownie rzuciła. Wszystko wskazywało na to, że Zodiac nie tylko była "zagadkowym demonem", ale także i niezłym siłaczem. Problem w tym, że to wcale nie działało na korzyść przyjaciół. Powoli, bardzo powoli podeszła do wiedźmy, oczekując że pozostała dwójka nie otrząśnie się wystarczająco szybko, by ruszyć jej z pomocą.
- Naprawdę, naprawdę nienawidzę przegrywać - powiedziała z bardzo niepokojącym uśmiechem na ustach. Palce jej dłoni stopniowo zmieniały kształt w szpony. - Dlatego muszę zmienić zdanie. Nie możecie tak po prostu wyjść z tym, czego chcecie.
Lewą ręką przygniotła biedną Jaśminę do ziemi, a prawą uniosła, chcąc chyba wyprowadzić cios. Te ostre pazury nie wróżyły niczego dobrego. Nawet wiedźmie. Wszystko działo się naprawdę szybko, stwór nie tracił czasu. Gary i Nycteris musieli mieć niezłe tempo, by jakkolwiek zareagować, a po ogłuszeniu, jakie zafundowała im Zodiac, mogli mieć z tym spory problem.
- Ładnie to tak nie dotrzymywać danego słowa? - odezwał się nagle jakiś obcy, ni to męski, ni to chłopięcy głos. Właściciela nie było widać nigdzie w pobliżu. Mógł to być przyjaciel lub wróg, trudno powiedzieć. Ważne, że rozproszył potwora - a to kupowało przyjaciołom parę cennych sekund na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Lis 09, 2015 11:09 pm

Onienienie. Jaśmina dopiero co zaskarbiła sobie nowe duszyczki, z którymi mogła się zaprzyjaźnić, a ta bezczelna.. suka! O, tak jej powie! Rzuciła nimi jak szmacianymi lalkami. Jeszcze swoją wywrotkę przeżyje, ale gdy zobaczyła jak Gary ląduje na ścianie, a Nycteris na ziemi.. W dodatku ukochany kapelusz Jaśminy zleciał z jej blond głowy brudząc się lekko... Wiedźma nie mogła tego puścić płazem.
Gdy ktoś wszedł do pokoju, ona nie pozwoliła sobie na chwilę zawiechy. Niechaj wszystkie bóstwa świecą nad jej duszą.
Z siłą wytworzyła mackę, która błysła leciutkim, mieniącym się glutkiem i rzuciła ku szyi monstra. Dziewczyna była tak zdeterminowana, że w życiu nie zrobiła tego tak szybko. Ale czy celnie? Jeśli potwór był zdezorientowany, udało jej się to zapewne. Ścisnąwszy mocno, szarpnęła w przeciwny od leżących przyjaciół bok starając się z impetem rzucić nią w jakąś szafkę, cokolwiek. Miała nadzieję, że Gary szybko się otrząśnie, bo Nycteris wyglądała jakby straciła przytomność. Dobrym wyjściem byłaby częściowa przemiana.
- To ty tu nie dotrzymałaś słowa, skretyniała kłamczucho. Gdzie jest syn!? - odparła uniesionym z emocji głosem podnosząc się z ziemi i otrzepując sukienkę. Miała wrażenie, że przybysz miał szansę zobaczyć jej majtki, bo trochę jej się podwinęła, gdy leżała.. ale życie. No i dissy like a Jaśma, zawsze spoko.

Skillsy:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Lis 14, 2015 2:59 pm

Coś jest nie tak. Na jej twarzy pojawił się jakiś tajemniczy grymas. Nagle znalazła się przy Garym. Kilka słów wypowiedzianych do ucha po czym poczuł nagły chwyt za ramię, a następnie znalazł się w powietrzu lecąc na ścianę. Przywalił z głośnym hukiem robiąc lekkie pęknięcie w ścianie po czym opadł na ziemię. "Cholera... nie spodziewałem się tego." Podniósł się lekko na rękach, odkaszlnął i szybko wstał. Wytarł krew z brody po czym jego prawe ramie przemieniło się w ostrze katany. Na szybko zrobił rozeznanie. Nycteris nic poważnego się nie stało, ale wygląda na to, że straciła przytomność. Następnie rzut na Jaśminę. To ona miała w tym momencie większe kłopoty. Wkurzył się i to nie na żarty. Na jego twarzy wymalował się przerażający uśmiech.
Od razu ruszył w stronę dziewczyny z prawą ręką trzymaną z tyłu.
Słysząc czyjś głos nie rozproszył się, a jedynie przyspieszył widząc szansę do bardziej skutecznego ataku. Jego kroki były ledwo słyszalne. Jaśmina cisnęła kobietą, ale chłopak nie zatrzymał się. Kiedy znalazł się przy Zodiac przygniótł ją do ziemi nogą, a następnie z całą siłą wbił ostrze w ramię potwora przygwożdżając ją przy okazji do ziemi gdyż ostrze wbiło się w podłogę.
-Kim jesteś?-rzucił rozglądając się po pokoju za ewentualnym właścicielem tajemniczego głosu.
Czyli ktoś tu jeszcze był? Ale kto? Przyjaciel? Wróg? Co dalej? Takie pytania przelatywały Garemu przez głowę. Jeśli chodzi o walkę to nie było problemu, jedynie bolało go lewe ramię, którym przyłożył w ścianę. Jest szansa, że je zwichnął, wybił czy inne cholerstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Nie Lis 15, 2015 8:59 pm

Zodiac z całą pewnością była wściekła. Najpierw dała się rozproszyć, a potem jeszcze pobić jakimś dzieciakom. Najpierw nie zdążyła odeprzeć ataku Jaśminy, a później jeszcze Gary ją unieruchomił. Atak był średnio przemyślany, ale co tu dużo gadać - skuteczny. Doprawdy żałosne z jej strony, szczególnie, że jeszcze przed chwilą twierdziła, że jest tak niesamowicie potężna. Przyjaciele mieli dobry powód, żeby ją wyśmiać. Kobieta rzuciła wściekłe spojrzenie na właściciela głosu, którego najwyraźniej uznała za głównego winowajcę całej tej sytuacji.
A on... No cóż, kiedy już wyszedł z cienia, który wcześniej uniemożliwiał dostrzeżenie go, niewątpliwie okazał się być znajomy uczniom. Lekka budowa ciała, blada skóra, błyszczące szkarłatem oczy i nieco przydługie ciemne włosy - nie ulegało żadnej wątpliwości, że to postać, którą do tej pory widzieli tylko na zdjęciu. Sam Syn Śmierci. Zbliżył się do nich niespiesznie, niemal irytująco powoli.
- Przyjechałem tutaj głównie żeby skorzystać z usług Zodiac, ale zdaje się, że straciłem poczucie czasu. A ona była aż za gościnna. Nie więziła mnie, co to to nie. Ale w bardzo irytujący sposób przeciągała petraktacje - niby przypadkiem przydepnął jej unieruchomioną rękę. - Chciałem dowiedzieć się ciut więcej, ale skoro szkoła mnie szuka, najwyższy czas wracać. A, i możesz ją już puścić. Nie powinna już się rzucać po tej porażce.
Nie wydawał się szczególnie poruszony tym, co przed chwilą wydarzyło się na jego oczach. Albo był po prostu zimnym sukinsynem, który nie widzi nic złego w tym, że ludzie biją się o informację o samym jego pobycie, albo stwierdził, że Zodiac nie jest szczególnie silnym przeciwnikiem dla uczniów Shibusen. Trudno powiedzieć, które było bliższe prawdzie.
- Weźmiemy ją i będziemy się zbierać - wskazał na Nycteris i podniósł ją z ziemi. Był zaskakująco silny jak na takiego chuderlaka. - A jak dojedziemy, przypomnijcie mi, żebym was wynagrodził za tę całą akcję. Pewnie to nie była dla was jakaś szczególna przyjemność.


// A żeby już nie przeciągać, nagrody są następujące: Jaśmina i Gary - 15 dusz, Nycteris - 10 dusz. Dodajcie jeszcze po poście kończącym i jesteście wolni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Lis 16, 2015 5:56 pm

// Mi się podobało, miałaś ciekawy pomysł, ale nie do końca mogliśmy go zrealizować. Kolejnym razem będzie lepiej, ja to wiem! :D

Jaśmina dalej była trochę poirytowana, chociaż wszystko spłynęło z niej jak po kaczce, gdy zdała sobie sprawę kogoż to jej oczy widzą. Miała wrażenie, że serce dosłownie stanęło jej na krótką chwilę w klatce piersiowej, by ruszyć z kopyta łopocąc jak ptak próbujący wyrwać się z uwięzi.
Udało się.
Znaleźli go.
On żyje.
I oni żyją.
I ona żyje.
Sukces!
Z wrażenia mocniej ścisnęła Zodiac, po czym z rozmachem oderwała mackę od niej, aż strąciła jakąś doniczkę z szafki. Ta po chwili znikła, by nie narobić więcej szkód, a wiedźma ledwo powstrzymała dziki odruch, dziką ochotę przytulenia syna śmierci. Czuła się jakby to był jej syn, no po prostu euforia pierwsza klasa!
- Nawet nie wiesz jak się cieszymy, że cię znaleźliśmy. - odparła dziewczyna w imieniu całej drużyny pierścienia oraz zamaszyście poprawiła kapelusz na głowie, który lekko się przekrzywił, ale na szczęście był cały. Gdyby nie przeżył wywrotki, Zodiac też by tego nie przeżyła.
- Czyli wracasz po dobroci? Kolejna dobra wiadomość! Szczęście! - Podskoczyła wysoko, ukłoniła się trzymając kapelusz, po czym uderzyła z otwartej ręki w plecy Garego. Miało to być coś na wzór "dobra robota, stary, zrobiliśmy to!" i chociaż lekkie pacnięcie to nie było, chłopak musiał jej wybaczyć!
Teraz wystarczyło tylko wrócić do Death City i odpocząć. Nie nasiedzieli się tu długo, nawet dzień nie minął, ale czuła się zmęczona jak po maratonie.. matematycznym. Nie było to zmęczenie fizyczne chociaż w pewnym sensie także, ale głównie psychiczne. Te kilka godzin w Seulu skutecznie przysporzyło jej bólu głowy, ale wystarczyło cieszyć się, że udało się skończyć ją tak szybko. Czuła, że któreś z nich - Zodiac lub Syn - wiedzieli o tym, że w końcu po nich przyjadą. To czy podzielili się ze sobą tymi przypuszczeniami pewnie zostanie zagadką, ale Jaśmina nie miała zamiaru narzekać.
- W drodze powrotnej opowiemy ci co się dzieje w Shibusen, żebyś był na bieżąco. A dzieje się tyle, że głowa boli, nie? Gary? - odparła uśmiechając się szeroko i ruszyła do wyjścia. Taksówka, lotnisko, samolot i.. home, sweet home. A dobrych wspomnień nikt jej nie zabierze.. No i nowych przyjaźni, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Lis 16, 2015 11:33 pm

Kiedy postać nieznajomego wyszła z cienia, Gary w pierwszej chwili nie skojarzył kim on był. Dopiero po chwili "dopasował" wygląd Syna Śmierci, który widział na zdjęciu z osobą zbliżającą się w jego stronę. To się nazywa mieć szczęście. Jakby nie patrzeć to chłopak mógł mu po części zawdzięczać powodzenie swojego ataku.
-Trochę to mało powiedziane.-rzucił w stronę Syna Śmierci z lekkim uśmieszkiem.
Czy miał na co narzekać? Znaleźli poszukiwanego, dziewczyną nic poważniejszego się nie stało. Tylko on jest lekko obolały ze zwichniętym lewym ramieniem, ale nie przeszkadzało mu to. Uznał, że to mała cena jak za bezpieczeństwo przyjaciółek.
Kiedy usłyszał, że może już uwolnić Zodiac nie spodobało mu się to zbytnio, ale nie miał powodu nie ufać słowom chłopaka. Powodu by im ufać też nie miał, ale przecież to Syn Śmierci po co miałby okłamywać towarzyszy. Gary wyciągnął powoli ostrze z ramienia kobiety robiąc przy tym ruchy do przodu i do tyłu tak aby jeszcze trochę pomęczyć potworę i otworzyć trochę mocniej ranę. Kiedy już je wyciągnął ruszył lekkim krokiem w stronę Jaśminy, a przy okazji sprawnym zamachnięciem tworząc półkole z krwi, która ostała się na ostrzu, po tym przywrócił swoją rękę do stanu normalności. Kiedy znalazł się już obok Jaśminy uśmiechnął się do niej ciepło. Po chwili jednak poczuł uderzenie w plecy co przysporzyło trochę bólu zwracając uwagę na przy grzmocenie wcześniej w ścianę, ale nie pokazał tego po sobie.
-Dobra robota.-powiedział, po czym podszedł do Syna Śmierci, aby pomóc mu z Nycteris.
Chłopak czuł się trochę zmęczony. Nie było to specjalne zmęczenie psychiczne, bardziej fizyczne. Miał ochotę uciąć sobie drzemkę co zapewne zrobi podczas lotu samolotem. Był szczęśliwy, że udało im się tak szybko wykonać powierzone zadanie, a wydawało się, że zajmie to nie wiadomo ile.
-No trochę się działo.-powiedział drapiąc się po głowie-Chociaż jak my mu wszystkiego nie powiemy to dowie się w szkole od nauczycieli jak się ma sprawa.-dodał po chwili.
Droga mu się nie dłużyła. Pewnie dlatego, że większość przespał, ale co tam. Był zadowolony, gdyż udało mu się zdobyć dwie przyjaciółki, a to dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Seul   

Powrót do góry Go down
 
Seul
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Azja :: Korea Południowa-