IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Seul

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Seul   Sob Sie 29, 2015 10:39 pm

Obecna stolica Korei Południowej. Znajduje się w centralno-zachodniej części Półwyspu Koreańskiego. Miasto podzielone jest na 25 dzielnic, z czego najbardziej słynną jest Gangnam. Znajdują się tu też dwa duże porty lotnicze i wiele ciekawych miejsc, które można zwiedzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Nie Sie 30, 2015 4:01 pm

Misja polegająca na znalezieniu syna Shinigamiego - Dyrektora Akademii Shibusen. Chłopak ma dziewiętnaście lat, a nazywa się Axel. Trop za nim urywa się w Seulu, stolicy Korei Południowej. Trójka uczniów Shibusen, władający, magiczna broń i wiedźma, powinni go znaleźć najszybciej jak się da. Sprawa najwyższego priorytetu. Dołączam zdjęcie, jednak jego wygląd mógł się już zmienić od ostatniego pobytu na terenie Akademii.

Taką notkę otrzymał każdy z trójki nieznajomych sobie uczniów. Gary Koi, Nycteris i Jaśmina. Właściwie bez żadnych innych informacji musieli poradzić sobie w znalezieniu syna Śmierci. Nie wiadomo czemu wicedyrektorka położyła na to taki nacisk, może myślała, że Shinigamiego należy skreślić całkowicie? Może po prostu to był jej plan B? Jednego mogli być pewni. Axela trzeba znaleźć i to w możliwie jak najszybszym czasie. Cały squad został wysłany więc już następnego dnia do Korei Południowej. Uzbrojeni w tylko zdjęcie i imię, stojąc na jednym z ogromnych lotnisk Seulu, muszą wymyślić jak wyśledzić niczym nie wyróżniającego się młodzieńca a co najważniejsze - gdzie zacząć.


Cytat :
Typ: Fabularna
Poziom: łatwo-średnia
Uczestnicy: Nycteris, Jaśmina, Gary Koi

Piszecie "kto pierwszy ten lepszy", każdy też może teraz sobie wpisać ekwipunek z jakim idzie na misję do odpowiedniego pola w profilu. Później niestety reflektowane to nie będzie, więc radzę zrobić to jak najszybciej.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 12:23 am

Dla tej niskiej wiedźmy stojącej na środku tego cholernie wielkiego lotniska ta cała akcja poszukiwawcza była prawdziwym szaleństwem. Wśród tych wszystkich obcych, skośnych ludzi czuła się mała jak mróweczka. Po prawdzie.. to nawet nie znała swoich towarzyszy broni, a co dopiero mówić o tym, by szukać kogoś, kogo istnienia nie byli pewni ci, którzy zlecili całą misję.
Czemu więc się na to zgodziła?
Jaśmina kochała Shibusen całym serduchem, odkąd pierwszy raz postawiła obcas na jego terenie. Nie była oficjalną uczennicą, była wiedźmą. Według podręczników ich rasy od lat spierały się między sobą, a jednak uznano ją za sprzymierzeńca w wspólnej walce o dobro placówki. Jeśli oni zaufali jej, to ona zaufa im. Choćby miała przeszukać cały Seul i przepytać co najmniej połowę jego ludności.

Musiała przejść do rzeczy. Zakasała rękawy, poprawiła plecak na plecach i rondel swojego kapelusza. Dwa warkocze zarzuciła do przodu, wzięła głęboki oddech i złapała dwójkę sprzymierzeńców za nadgarstki, by pociągnąć ich w stronę ustronniejszego, cichszego miejsca niż środek lotniska. W samolocie nie mieli jak omówić czegokolwiek, więc musieli zrobić to gdzieś tu. Wymyślić plan, ruszyć z miejsca już dziś, teraz, w tej chwili. Diana mówiła im, że nie ma czasu do stracenia, więc nie stracą już ani minuty.
Ta niepozorna blondyneczka była zdeterminowana jak mało kto i wierzyła w powodzenie misji. Miała nadzieję też, że para, którą ciągnęła za sobą również. Jeśli nie będą pewni swego to jak miałoby się im cokolwiek udać? Sytuacja była kryzysowa i to oni byli w tym momencie protagonistami tej historii. To od nich zależały losy szkoły. A przynajmniej tak widziała to Jaśmina.
Z powodzeniem zaciągnęła ich na jakiś pusty korytarz. Mniej więcej zapamiętała jak wrócić na główną halę, więc nie powinni się zgubić. Przystanęła, odetchnęła i 'dokleiła' na buzię wesoły uśmiech.
- Dam wam wiarę, że nie wiem więcej od was, ale musimy sobie jakoś poradzić, prawda? Nazywam się Jaśmina i od razu mówię, że jestem wiedźmą. Nie chcę tego ukrywać, bo to niepotrzebne. Jesteśmy tu by znaleźć syna Śmierci i na tym powinniśmy się skupić. - Oparła dłonie na biodrach i kiwnęła głową. Była poważna, ale nie przesadnie. Po prostu nie było czasu na czcze gadanie. - Odłóżmy więc wszelkie uprzedzenia co do mojej rasy na bok, dobra? Jestem waszym sprzymierzeńcem, musicie o tym pamiętać. - dodała uśmiechając się trochę mniej wesoło, ale wciąż pewnie. Trochę bała się ich reakcji, bo na przestrzeni kilku miesięcy nienawiść do wiedźm, czarodziejów i potworów wzmogła się niesamowicie. Czuła jednak, że blondynka i brunet nie będą sprawiać problemów, jeśli o to chodzi. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 3:28 am

//Tak tylko powiem, że Gary ma srebrne włosy. Wiem, że avatar myli, ale tak tylko mówię. Nie mogłem znaleźć nic innego.//

Podczas lotu Gary zastanawiał się w jaki sposób można byłoby zacząć poszukiwania. Nie miał okazji porozmawiać z osobami, z którymi miał współpracować gdyż ludzie wokoło mogli być kimś kto mógłby te informację wykorzystać w nie najlepszy dla naszej trójki sposób. Lot odbył się bez jakiś specjalnych przeszkód. Trochę się dłużyło i było nudno, ale chłopak jakoś to zniósł. Przez jakiś czas patrzył na zdjęcie syna Shinigamiego, żeby zapamiętać jego wygląd. Owszem jego wygląd mógł ulec zmianie, ale rysy twarzy raczej nie miałyby jak ulec zmianie, no chyba że zrobiłby sobie operację plastyczną.

Kiedy samolot wylądował Gary powolnym i leniwym krokiem wytoczył się z samolotu. Na zewnątrz już czekały na niego dwie dziewczyny. "Ładne są. To z nimi mam współpracować?" pomyślał i poszedł w ich kierunku. Lot był dość męczący. Ziewnął rozciągną się i staną przed dwiema niewiastami. Panowała cisza jeśli można tak powiedzieć. Do wokoło był straszny hałas, że ledwie dało się usłyszeć własne myśli, ale oni w ogóle się nie odzywali. Chciał się przywitać i przedstawić, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, blondynka złapała go i drugą dziewczynę za ręce i gdzieś pociągnęła. W pierwszej chwili Gary był zdezorientowany, ale po chwili kiedy się dobudził domyślił się o co chodzi. Kiedy już zatrzymali się w jakimś pustym korytarzu, ta słodko wyglądająca osóbka odezwała się. Przedstawiła się i powiedziała, że jest wiedźmą i że nie ma po co tego ukrywać. "Ale dlaczego miałaby to ukrywać??" Zastanowił się przez chwilę, ale nic nie mógł wymyślić. "Uprzedzenia do jej rasy? Przecież wygląda jak człowiek, więc o co chodzi? Jest jakimś dopplerem, czy coś?" Jakoś nie wiedział o co mogło chodzić blondynce. W tym momencie przypomniał sobie, że na lekcjach mówili żeby uważać na wiedźmy bo są niebezpieczne. Ta wydawała się być miła i raczej nie miała złych zamiarów. Poza tym czasami Gary widział ją w Shibusen.
-Miło cię poznać. Ja jestem Gary Koi. Jestem Magiczną bronią.-przedstawił się z uśmiechem-Jasne, że damy sobie radę. Nie martw się, nie zapomnę. Uśmiechnij się. Wtedy wyglądasz o wiele lepiej-powiedział uśmiechając się ciepło do Jaśminy-Tak w ogóle dlaczego miałabyś ukrywać to, że jesteś wiedźmą i dlaczego mielibyśmy mieć co do tego jakieś ale?-zapytał, nie wiedział czy to pytanie jest na miejscu czy nie, po prostu był ciekawy-Jeśli byś miała złe zamiary nie było by cię teraz z nami.-dodał wciąż z ciepłym uśmiechem-Chociaż może zanim odpowiesz mi na moje pytania to niech nasza koleżanka się przedstawi.-wtrącił, przecież to było by niemiłe zacząć jakąś dalszą rozmowę bez poczekania aż wszyscy się przedstawią.
Jak zawsze Gary był miły dla kobiet. Cieszyła go myśl o tym, że będzie mógł współpracować z tymi dwiema dziewczynami. Zawsze będzie mógł się z nimi zaprzyjaźnić. Zastanawiał się jakie będą jego nowe towarzyszki. Ciekawiło go co ich będzie tu czekać. Misja nie wydawała się zbyt trudna, ale to zapewne dlatego, że Gary nie miał pojęcia kim będzie ich przeciwnik i co ich może spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 12:08 pm

Lot był do zniesienia. Po prawdzie dziewczynie bardzo się podobał i nawet nie dorwawszy miejsca pod oknem, mogła przez całą podróż podziwiać widoki. W głównej mierze chmury. Nie czuła potrzeby nawiązania rozmowy w ogóle z kimkolwiek. Nie miała ochoty na gadanie o pierdołach, kiedy na zewnątrz rozciągał się niedostępny dla niej świat. Niebo.

Seulskie lotnisko o mało nie doprowadziło Tamary do szału. Ogromne. Głośne. Zatłoczone. Niemożliwym było pozostać niepopchniętym przez innego człowieka. Mimo wszystko sądziła, że nie popełniła błędu zgadzając się na tą misję. Poniekąd czuła się wyjątkowo. Mogli posłać kogoś z EATu, a posłali ją. Tamci mieli pewnie jeszcze ważniejsze zadania, ale nie przejęła się. Liczy się to, że bierze udział w czymś wielkim. Poszukiwania syna Shinigamiego to nie byle co!
Nim zdążyła sama gdziekolwiek się ruszyć, poczuła, jak ktoś łapie ją za nadgarstek. Zmierzyła delikwenta groźnym spojrzeniem. Ach, to ta dziewczyna. Po jej drugiej stronie szedł jasnowłosy chłopak. Powstrzymała się od jakiejkolwiek reakcji, po prostu szła tam, gdzie ją prowadzono. Musiała zachować spokój. Współpraca to klucz do sukcesu, a jeśli teraz zacznie robić sceny, nic z tego nie wyjdzie. Poza tym nie chciała być czarną owcą w towarzystwie. Kiedy już zatrzymali się w spokojniejszym miejscu, w trybie natychmiastowym odsunęła się od dziewczyny. Jeszcze przed zaskakującą wieścią. Wiedźma? Wysłana przez Shibusen? Wysłuchała słów tej dwójki, w międzyczasie przetrawiając otrzymane informacje i kreując swoje stanowisko.
- Obiecuję, że się na ciebie nie rzucę - rzekła do Jaśminy żartobliwie. Bez przesady. Nie miała własnych doświadczeń z wiedźmami. Jeśli kogokolwiek nienawidziła, to za osobowość i zachowanie, a nie za to kim jest. - Ja jestem Nycteris. Władająca.
Spojrzała na Gary'ego, później znowu na Jaśminę i westchnęła cierpiętniczo.
- Więc wy też nie wiecie niczego konkretnego...? - rzekła z pytającą nutą, ale też rezygnacją. W obcym kraju, pełnym znaczków i skośnookich. Rozejrzała się ukradkiem, sprawdzając, czy ktoś ich nie podsłuchuje albo nie śledzi. Paranoja? Może. Niemniej warto mieć się na baczności, wbrew pozorom w cichszym miejscu wcale nie jest bezpieczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 5:14 pm

Los nie sprzyjał trójce wybrańców. Jakby nie spojrzeć zostali wypchnięci z tłumu, wysłani w obce miejsce, nie dostając żadnych wskazówek i nawet nie znając się nawzajem. Zupełnie jakby cała ta misja była jedną wielką kpiną, mającą na celu podburzyć ich wyobrażenie o wspaniałym Shibusen. Ale to nie był żaden żart. Misja odnalezienia syna śmierci nie tylko brzmiała poważnie - miała naprawdę ogromne znaczenie dla ich szkoły i kto wie, czego jeszcze. Żeby podołać musieli ufać sobie nawzajem, pomimo że brakowało im czasu na wieczorki zapoznawcze. I myśleć. Przede wszystkim myśleć.
Lotnisko było doprawdy ogromne, znacznie większe od tego, z którego wyruszali. Nowoczesność wprost od niego biła, niemal czuło się ją w powietrzu. W pomieszczeniu, w którym się znajdowali był całkiem spory tłum, ale szybko się rozchodził w kierunku wyjścia, toalet lub też punktów informacyjnych, w których - jak się zdaje - mówiono także w innych językach, nie tylko po koreańsku. Podczas gdy nastolatkowie rozmawiali, mogli dokładnie obejrzeć wszystko wokół - włącznie z tym, co znajdowało się na zewnątrz lotniska. Dzięki ogromnym, czystym oknom wszystko mieli jak na dłoni. Z jednej strony od razu mogli dostrzec pasy startowe - stamtąd dopiero co przyszli, więc z pewnością stwierdzili, że nie znajdą tam niczego ciekawego. Z drugiej strony natomiast rozciągało się ogromne pustkowie. Powinni byli się tego spodziewać, w końcu zwykle lotniska izoluje się od terenu zabudowanego z powodów bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców okolicy. Na linii horyzontu dość wyraźnie rysował się jednak kontur miasta, monumentalnych wież, wieżowców oraz innych budynków.
Jeśli chodzi o transport mieli kilka opcji. Tuż przy wejściu stało wiele autobusów, z pewnością przygotowanych dla podróżujących. Kilka z nich miało tabliczki z wykazem przystanków w języku angielskim, gdyby wyszli z lotniska i podeszli bliżej mogliby to sprawdzić. Zapewne większość z podanych tam nazw zobaczą po raz pierwszy w życiu. Po pomieszczeniu szwendało się także kilku mężczyzn z dużymi kartkami pokrytymi ciągiem bliżej nierozszyfrowanych znaków w ich ojczystym języku. Miniatury pomarańczowych samochodów mówiły jednak same za siebie - oni także oferowali transport, choć zapewne dla mniejszych grup.
- Przepriaszam, nie potrziebujecie taks... taksówki? - jeden z nich wybitnie przerwał im konwersację. Mówił łamanym angielskim i wyglądał jak zwyczajny koreańczyk, niczym nie wyróżniał się z tłumu innych. Zdaje się jednak, że rozpaczliwie szukał klientów, skoro zaczepił równie młodą trójkę. - U mnie tanio, niskie cieny - pokiwał głową, jakby sam sobie przytakiwał. Nie wydawał się chętny, by odejść, zanim otrzyma odpowiedź.


//Możecie czuć się skonfundowani tą nagłą zmianą, ale nic się nie przejmujcie, wszystko pod kontrolą - będę prowadzić Wam tę misję. Liczę, że wybaczymy sobie wzajemnie ewentualne błędy i że będzie nam się dobrze współpracowało.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 7:25 pm

Jaśmina z początku była zdziwiona pozytywną reakcją nowych towarzyszy, chociaż powinna się ucieszyć. Uczniowie Shibusen zwykle emanowali uprzedzeniami, a minione dni przyniosły totalny brak polepszenia relacji między szkołą a wiedźmami. Chyba nigdy nie było gorzej, chociaż blondynka chciała być chodzącym przykładem, że nie każda wiedźma jest zła. Wiadomo, że zdecydowana większość miała złe zamiary i istnienie Jaśminy nie sprawiało, że można zacząć im ufać, ale mogła być dobrym punktem odniesienia w późniejszych próbach pogodzenia się.
W odpowiedzi na komentarz chłopaka tylko mimowolnie się uśmiechnęła i lekko rozluźniła. Patrząc na nich, słuchając tego co mają do powiedzenia, dotarło do niej, że nie jest tu sama. Dopóki będą razem to wszystko się uda, a tego synalka wyciągną nawet z grobu.
- Moje siostry ostatnimi czasu dużo rozrabiają, więc Shibusen jest bardzo uprzedzone do jakiejkolwiek z nas w pobliżu. - odparła wzruszając ramionami. Nazywała je siostrami z przyzwyczajenia, bo tak naprawdę z żadną nie była spowinowacona niczym innym niż magią, która była w każdej z nich. Nie lubiła wyrażać się też nieodpowiednio o innych wiedźmach, chociaż złych zachowań nie pochwalała. Ba, była często poirytowana, gdy porównywano ją do tych złych. Starała się wtedy całą sobą udowodnić, że naprawdę nie ma złych zamiarów. Teraz będzie tak samo aż do końca misji i jeszcze dalej.
Gdy jej towarzystwo przedstawiło się, Jaśma kilkukrotnie powtórzyła w myślach ich imiona, żeby nie zapomnieć. Gary i Nycteris, Gary i Nycteris.. Z zamyślenia wyrwał ją głos taksówkarza. Wyglądał bardzo niepozornie, ale czujny nos wiedźmy kazał jej najpierw wybadać sytuację. Przyjrzała mu się, zawiesiła wzrok na kieszeniach..
- Potrzebujemy? - spytała parę stojącą obok, jednocześnie poprawiając kapelusz. - Macie jakiś pomysł gdzie moglibyśmy się udać na początku? - dodała po chwili, bo sama nie miała żadnych pomysłów. Może dobrym pomysłem byłoby jakoś umiejętnie przepytać taksówkarza..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 7:47 pm

"Nycteris? Ciekawe imię." Stwierdził słysząc jak przedstawia się wyższa blondynka. Ponownie przemyślał temat "bycia wiedźmą", ale w niczym mu to nie przeszkadzało. Jeśli chodzi o niego bardziej nie lubi ludzi niż wiedźm. One nic mu nie zrobiły więc nie ma powodu żeby mu coś nie odpowiadało. Poza tym Jaśmina była tak słodka, że trudno byłoby pomyśleć, że ma złe zamiary. Gary lubi małe i słodkie osóbki, więc nie ma się co dziwić, że nie ma powodu do podejrzeń. No nic wracając do tematu.
-To, że twoje siostry sprawiają problemy nie oznacza, że jesteś taka sama.-odparł ciepło uśmiechając się
"Nycteris i Jaśmina, co? Jestem pewny, że sobie poradzimy." Pomyślał. Z przemyśleń wyciągnął go jakiś nieznany głos. W pierwszej chwili chciał zaatakować, ale opanował się i sprawdził kto jest posiadaczem owego głosu. "Taksówkarz. Aż dziwne, że zagadał do nas." Stwierdził. Nie było dla niego codziennością, że obca osoba do niego zagaduje. Przeważnie unikają jego wzroku i omijają szerokim łukiem, a tu taka niespodzianka. Gary dokładnie zmierzył mężczyznę wzrokiem, ale nie wydało mu się w nim nic podejrzanego.
-Czy potrzebujemy?-zastanowił się przez chwilę-Może zaczęlibyśmy poszukiwania od centrum, a w drodze popytamy go o inne ciekawe bądź podejrzane miejsca?-zaproponował
Chociaż taksówkarz nie wyglądał na złą osobę chłopak w ogóle nie spuszczał z niego wzroku, ani nie opuszczał gardy. Przecież tak naprawdę nie wiadomo kim może być. Głównym podejrzeniem było to, że sam zagadał. Może to jakiś zbieg okoliczności, ale raczej ludzie unikają tak nie codziennie wyglądających ludzi. Co tym bardziej go zastanawiało. Teraz i tak musiał czekać na odpowiedź koleżanek. Przecież nie mógł sam podjąć decyzji. To, że musiał poczekać nie było problemem. Miał więcej czasu, żeby poobserwować zachowanie taksówkarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Sie 31, 2015 9:20 pm

Odwróciła się lekko niedbałym ruchem do delikwenta, który przerwał im rozmowę. Zmierzyła go wzrokiem. Nie spodziewała się po nim ukrytych zamiarów. Może po prostu interes mu nie szedł, konkurencja duża i niczym ta przekupka na targu zaczepia kogo może? A że oni tylko w trójkę, stali z "bagażem" pogrążeni w rozmowie, wyglądali na potencjalną szansę zarobku. Gary i Jaśmina coś już tam powiedzieli na ten temat, aczkolwiek czekali jeszcze na Tamarę. Zaskoczyli ją - gdyby podjęli decyzję bez niej, pewnie w ogóle nie zwróciłaby na to uwagi.
- Centrum to dobry pomysł... stamtąd powinniśmy dostać się wszędzie, gdybyśmy na coś wpadli - zwróciła się do towarzyszy, wzruszając ramionami. Nie znała tego miasta, pozostała dwójka pewnie też nie, a nie dysponując konkretnymi wskazówkami na temat syna Shinigamiego, mogą jedynie błądzić ślepo we mgle. Rzuciła im znaczące spojrzenie, zapewne oznaczające "chyba poradzimy sobie z jednym taksówkarzem".
- "Tanio" i "niskie ceny" to coś, czym stara się zachęcić każdy taksówkarz - rzekła do koreańczyka po angielsku (swoją drogą po jakiemu mówią w Shibusen?), najwyraźniej zmierzając w stronę "ile sobie liczysz za przejazd tam i tam?" - Ale jeśli bylibyśmy zainteresowani transportem, to do centrum...?
W razie czego Jaśmina ją poprawi, jakby miała jakieś "ale". Nycteris chciała po prostu wydostać się z lotniska, na którym nie mieli czego szukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Wto Wrz 01, 2015 10:22 pm

Czy w mężczyźnie było coś podejrzanego? Raczej nie. Właściwie wyglądał naprawdę porządnie, z tym pociesznym uśmiechem na ustach. Dostrzegł chyba niespokojny ruch Gary'ego i cofnął się o krok, ale gdy nastolatkowie zaczęli do niego mówić, zbliżył się ponownie. Chyba nie miał zamiaru ustąpić zbyt szybko, tym bardziej, że z tego co zrozumiał, uczniowie nie mieli nic przeciwko oferowanym przez niego usługom. Na lotnisku panował co prawda spory ruch, ale nie był przecież jedynym taksówkarzem, próbującym zdobyć klientów, zanim ktoś sprzątnie mu ich sprzed nosa. Nawet jeśli uważał swoich prawie-pasażerów za trochę cudacznych (postawa chłopaka zdecydowanie go w tym utwierdziła), nie miał zamiaru odczepić się od nich tak szybko.
- Moja auto na dworze - wskazał na drzwi, wciąż ukazując im swoje żółtawe zęby w miłym uśmiechu. - Do centrum to 40 000 wonów. Niedrogo, tak, tak - mężczyzna cały czas przytakiwał. (Żebyście nie musieli się zbytnio przemęczać niepotrzebnymi rzeczami - 40 000 wonów brzmi przerażająco, ale w rzeczywistości to niecałe 34 dolary. W dodatku taksówkarz wcale nie kłamie - średnio cena przejazdu wynosi 55 000 wonów południowokoreańskich.)
Taksówkarz wydawał się naprawdę całkiem miły i widocznie lubił rozmawiać z ludźmi, niezależnie od tego, jak bardzo kaleczył ich język. Wskazał na ich bagaże, a potem wskazał palcem na stojące niedaleko od wyjścia pomarańczowe samochody. Widocznie nie był pewien, jak o to zapytać, ale chyba chciał zanieść ich bagaże do środka. W dodatku wciąż otwierał usta i je zamykał, jakby chciał się odezwać, ale nie mógł na poczekaniu wymyślić żadnego tematu dla ich konwersacji. Bariera językowa z pewnością niczego mu nie ułatwiała. W końcu wypalił coś, dla niego pewnie zupełnie nieistotnego, ale uczniów Zawodówki Śmierci mogło to całkiem zainteresować...
- Centrum dobry wybór. Tu być taki dzieciak niedawno temu, podobny do was, dziwny trochę. Pytał mnie o tako jedną, ale ja nie wiedział. Też chciał w centrum. Kolega wasz?


//Co do pytania Nycteris - informacja o języku nie została faktycznie nigdzie podana, jednakże Shibusen znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że możemy spokojnie założyć, że językiem, którym uczniowie i kadra porozumiewają się w szkole jest angielski.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Czw Wrz 03, 2015 4:07 pm

// ustaliłyśmy, że mamy po 100k wonów na łepka.

Jaśmina musiała podumać nad tym dłuższą chwilę, aż w końcu zgodziła się ze swoim towarzystwem. Pojadą w stronę centrum i przepytają taksówkarza o jakieś nowości. Zdecydowanie było to lepsze wyjście niż stanie tu i czekania na cud. Przynajmniej nie musieli latać za taksówkarzem, bo sam się napatoczył. Gdy ten wskazał na ich bagaże, wiedźma zmarszczyła brwi, nie miała zamiaru nikomu oddawać swojego bagażu chociażby na chwilkę. Będzie pilnować jej jak oka w głowie do końca misji i gdyby przypadkiem ją zgubiła, pewnie przeszukałaby całą Koree, byleby go znaleźć. Nawet gdyby ktoś spróbował, to i tak jej torba miała magiczny namiar. Doprowadziłoby ją to do złodziejaszka gdzie by nie zwiał.
Gdy zamyśliła się nad wartością swojej torby, taksówkarz nagle podjął nowy temat. Jaśmina zdziwiła się, że w ogóle o tym wspomniał. Przecież dziennie przewoził dziesiątki, może nawet setki osób i to pewnie nie od dziś. Może Koreańczyk sam nie wie, a umie jakoś wyczuwać co ciekawsze duszyczki?  
- Czemu podobny? - spytała marszcząc brwi. Musiała dowiedzieć się szczegółów i czuła, że para jej towarzysząca też to wychwyciła. Musieli wyniuchać każdy trop, choćby miałaby to być informacja od randomowego Azjaty. Co jeśli on specjalnie ich wyczuł? Jeśli chce ich naprowadzić na synalka Śmierci? A może to spisek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Czw Wrz 03, 2015 6:52 pm

Gary uważnie przyglądał się taksówkarzowi. Po części dlatego, że wydawał mu się podejrzany, ale też dlatego, że Azjata bardzo dużo gestykulował. Kiedy wskazał na ich bagaże chłopak od razu przysunął go do siebie. Nie zamierza go nikomu dawać, a na pewno nie komuś kto wygląda dość podejrzanie.
Kiedy mężczyzna wspomniał o kimś podobnym do nich Garemu od razu przez myśl przeleciało, że musiał być to syn Śmierci.
-Prawdopodobnie, czy mógłby pan zawieść nas w to samo miejsce co tamtego chłopaka?-zapytał
Trochu mu to nie pasowało. Żeby na tyle ludzi ile codziennie się tędy przetacza zapamiętał jednego chłopaka. Jakoś nie pasowało to Garemu, ale nic w końcu to jakaś poszlaka. Chłopak jeszcze ostrożniej zaczął obserwować taksówkarza. Dla niego to nie był przypadek, że jakiś losowy taksówkarz do nich zagadał i akurat wiózł kogoś podobnego do nich. Nie układało się to, a bynajmniej nie w coś dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Wrz 05, 2015 2:00 pm

Powiodła wzrokiem za spojrzeniem taksówkarza. Nie potrzebowała długiej chwili by przetworzyć spostrzeżenia dotyczące bagaży - on widocznie chciał im je zanieść, towarzysze z kolei wyglądali na niechętnych odnośnie tego pomysłu. Nic dziwnego. Gdyby sama straciła swój bagaż, nieźle by się wściekła.
- Nie trzeba - zlitowała się nad Koreańczykiem, dając mu jasną odpowiedź i machając na to ręką. Młodzi są, dadzą sobie radę z dźwiganiem i tak niezbyt imponującego bagażu. Jedna strona Rosjanki nie do końca rozumiała, dlaczego taksówkarz chciał to zrobić. Z grzeczności? By jeszcze bardziej zjednać sobie klientów? Ona w życiu by się nie fatygowała. Już sama przewózka powinna starczyć.
Zaraz jednak usłyszała coś, co zainteresowało całą trójkę. O. Jasny. Gwint. Poważnie? Czyżby "przypadkiem" trafili na trop? Zbiegi okoliczności się zdarzają, ale nieco przekształciła swój punkt widzenia na taksówkarza.
- Chyba ktoś wspominał o wylocie do Korei - odpowiedziała jedynie, na tyle obojętnie, na ile pozwalała sytuacja. Padły już zresztą właściwe pytania, co prawda uważała, że Gary trochę się pospieszył, ale nie jej już to oceniać. Teraz najważniejszą sprawą była kwestia ewentualnych informacji posiadanych przez Koreańczyka i przewózka. Taka okazja im się nie powtórzy, nieważne, czy wpakowują się w pułapkę czy nie. Nycteris co prawda nie ufała nikomu od startu, ale nie szło to w parze z podejrzliwością. Wciąż wątpiła w złe zamiary tego człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Wrz 07, 2015 9:15 pm

W gruncie rzeczy taksówkarz był bardzo zadowolony - i z tego, że zdobył klientów, i z tego, że nie będzie musiał zaprzątać sobie głowy dobrym wychowaniem, bo uczniowie woleli sami zająć się swoimi bagażami. Od razu poczuł się pewniej w tej sytuacji i nawet nie zauważając ich spojrzeń pełnych podejrzeń, ruszył w stronę wyjścia. Zgoda na jego usługi dodała mu jeszcze pewności siebie, bo gęba praktycznie mu się nie zamykała. Wydawał się być naprawdę szczęśliwy, że znalazł wspólny temat z klientami.
- Wiecie, ja nowy w biznes, nie mieć wiela klientów - paplał ciągle. - Do mnie trafiać sami dziwne ludzie, których inni nie lubić. To się mówi bać, tak? Oni tak się zawsze wyróżniać z tłumu.
Mężczyzna zrobił chwilę przerwy w swojej gadaninie po to, by z nieskrywaną dumą pokazać nastolatkom swój wóz - zwyczajną, koreańską taksówkę - oraz wpuścić ich do środka. Jako że już wcześniej uzgodnili kierunek, o nic ich nie pytając zasiadł za kierownicą i ruszył przed siebie. Ogromne lotnisko powoli się oddalało, a zarysy miasta stawały się coraz wyraźniejsze.
- Ten chłopak, co wy go szukać mieć takie dziwne oczy, aż strasznie się patrzyło. I jeszcze szukał takiego jednego, a my wszyscy mu mówili, że nie znajdzie, bo to legenda - zaśmiał się głośno. - Coś złego zrobić, że wy go gonić aż tu, w Korea? - zerknął na swoich pasażerów w lusterku. W jego do tej pory beztroskim spojrzeniu rozbłysła iskierka strachu i przez chwilę Koreańczyk wydawał się spięty. Już na pierwszy rzut oka wiadomo było, że to człowiek unikający kłopotów - nie wydawał się zresztą zdolny do radzenia sobie z poważniejszymi problemami - i chyba niepokoił go fakt, że mógł przypadkiem pomóc w czymś karalnym. W milczeniu (cóż za odmiana) czekał więc na odpowiedź klientów. W końcu był już prawie pewien, że znali tego chłopaka, o którym cały czas mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sro Wrz 09, 2015 6:02 pm

Jaśmine nie dziwił dobór klientów taksówkarza, bo pewnie pasowałoby tutaj przysłowie "tonący brzytwy się chwyta". Biedny Koreańczyk musiał zbierać najdziwniejszych typów w lotniska, żeby jakoś zarobić, a przynajmniej tak tłumaczyła to sobie wiedźma. Miała nadzieję, że przeżyje swoje lata i nic mu się nie stanie, a jego doświadczenie pozwoli mu na coraz większą ilość zaufanych, normalnych klientów. Biedak nie wiedział nawet, że wiezie w swoim aucie gościa, który zmienia się w śmiercionośną broń! Ten świat jest taki dziwny, taki mały..
- Jaka legenda? - spytała używając najpotulniejszego, najmilszego głosu na jaką było ją stać. Wciąż obserwowała mężczyznę, widziała, że się denerwuje. Ona na jego miejscu też by się denerwowała, chociaż on był całkiem dobry w ukrywaniu niepokoju.
- Jest naszym przyjacielem. - dodała w odpowiedzi na pytanie chcąc, by ten się trochę rozluźnił. Jednocześnie spoglądała w stronę towarzystwa, by i oni dodali swoje trzy grosze. Taksówkarz więcej powie, jeśli będzie pewien, że mu to nie zaszkodzi. No cóż, szukali synalka tylko i wyłącznie w celach zwerbowania go do szkoły. Mógł nie chcieć, ale wierzyła, że chociaż zgodzi się spojrzeć jak sprawy się mają. Jako syn samego Śmiercia musiał stanąć na wysokości zadania.. Musiał, ale czy uda im się mu to wyperswadować bez użycia siły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Sro Wrz 09, 2015 6:36 pm

Jadąc taksówką i słuchając gadania Gary spoglądał przez okno. Nie zmieniało to jednak tego, że słuchał o czym opowiada taksówkarz. Słuchał uważnie żeby przypadkiem jakiś ważny szczegół nie przeleciał mu mimo uszu. Gdy zaczął opowiadać o synu Shinigamiego chłopak bez specjalnego wysiłku dostrzegł, że Koreańczyk jest zestresowany i przestraszony. W końcu kto by chciał zostać wplątany w jakieś dziwne sytuację.
-Legenda?-powtórzył cicho
Zaciekawiły go słowa o osobie, której szukał synalek Śmierci. Kto to mógł być, że nawet mieszkańcy uważają go za legendę.
-Nic nie zrobił. Po prostu zaginął, a my jesteśmy tu by go znaleźć.-powiedział spokojnym głosem, aby uspokoić kierowcę.
Nie zadawał pytań bo koleżanka go już uprzedziła, więc wyczekiwał tylko odpowiedzi. Najbardziej zastanawiało go czego syn Śmierci chciał od owej "Legendy". Kim mogła być ta osoba. Może podstępem zwabiła go w pułapkę? Nie mógł się doczekać aż usłyszy opowieść o nieznajomym
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Nie Wrz 13, 2015 1:22 pm

Sprawiał sympatyczne wrażenie, naprawdę. Zdarzali się i przecież tacy ludzie, co turystów traktowali jako zło konieczne. Pod tym względem mogli cieszyć się, że trafili akurat na tego taksówkarza. No i ile ciekawego miał do powiedzenia! Legenda? W pytaniu uprzedziła ją Jaśmina. Szczęście. Ostał im się nieświadomy informator - w każdym bądź razie sprawa poszukiwanego wydała się jej jeszcze bardziej podejrzana. Kogo mógł szukać syn Shinigamiego? I po co?
- On? Złego? - westchnęła cicho, grając na użytek taksówkarza i przekonująco rzekła: - To porządny chłopak.
Ha, ha, ha. Kłamała jak z nut. Nie znała go przecież ani trochę i równie dobrze mógł okazać się przestępcą albo buntownikiem. Nie mogli jednak wystraszyć Koreańczyka, bo jeśli zacznie się wykręcać od odpowiedzi albo w ogóle karze im się wynosić, nie będzie dobrze. Wciąż jeszcze nie wiedzieli prawie nic. W ostateczności można uciec się do bardziej brutalnych metod. Nie widziała w tym problemu, nie, jeśli przyciśnie ich do muru. Sama się tym zajmie, jeśli towarzysze nie wyrażą takiej woli. Nie chodziło o sposób, a o skutek, tak? W przypadku niepowodzenia mogą czekać ich o wiele gorsze... rzeczy. Cóż więc znaczy jedno brutalniejsze potraktowanie człowieka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pon Wrz 14, 2015 4:22 pm

Nagłe zainteresowanie ową legendą powinno wzbudzić u taksówkarza chociażby trochę podejrzeń - przecież nie spotykał się z tym po raz pierwszy. Był chyba jednak zbyt naiwny i beztroski, by przejmować się takimi rzeczami. Zachowując wskazaną przez normy prawne prędkość, zaczął opowiadać im historię, z którą większość mieszkańców Seulu już dawno się zapoznała.
- My czasem trochę przestronni, ale my nie wierzyć w każda bajka naszych dziadków. Ale jest taka historia, co to my wszyscy znać i wiedzieć, że prawda. To historia o potworze.
Nastąpiła dramatyczna pauza, z pewnością wprowadzona celowo. Mężczyzna może i nie miał zbyt wielu klientów, ale wyglądało na to, że opowiadał to już wiele razy i opracował nawet jakąś metodę, sprawdzającą się nawet, gdy posługiwał się obcym językiem. Stanęli na światłach.
- Mój ojciec mówić, że to nie zły potwór. On nawet intel... intli... On nawet mądry - taksówkarz zaciął się na zbyt długim słowie. - On nie pożerać ludzie i nie zabijać zupełnie bez powodu. On nie zwierzę. Ale ludzie sami wchodzić w jego paszcza.
Niewykluczone, że w tym momencie spodziewał się szoku, zdziwienia, dodatkowych pytań "co? jak? dlaczego?". Z pewnością ubarwiłoby to jego historię, ale nawet gdyby pasażerowie nie wykazali wielkiego zainteresowania tym tematem, i tak by to sprecyzował.
- Ten potwór, on mieć cała wiedza. Żadne tajemnice nie może się przed nim ukryć. I ludzie sami przychodzić do potwór i pytać go o to, co chcą wiedzieć. Tylko potwór nie robić tego za darmo i nikt, kto żywy nie wie, jaka opłata on brać - zakończył dokładnie tym tonem, którego używa się przy opowiadaniu horrorów przy ognisku. - My wierzyć, że taki potwór jest gdzieś w Seul, ale to wciąż tylko opowieść. Nie znajdą opowieści, ale kolega wasz uparty. Chyba on bardzo chciał coś wiedzieć, skoro szukać aż tutaj.
Kierowca pokręcił głową, jakby ubolewając nad nieszczęsnymi poglądami swojego byłego klienta. Przez dalszą drogę kierowca niewiele się już odzywał, próbował wtrącać tylko jakieś dowcipy i opisywać mijane obiekty, niczym kierownik wycieczki. Kiedy w końcu znaleźli się w mieście pobrał od nich opłatę, pomógł wypakować bagaże, pożegnał ich swoim najszczerszym uśmiechem i odjechał swoją stronę. Uczniowie znaleźli się w centrum miasta, w jednej z bocznych uliczek. Mogli zobaczyć zaplecza jakichś sklepów, niewielki pub oraz niższe budynki mieszkalne, chyba nieco starsze niż reszta. Przechodnie - w większości Koreańczycy - mijali ich, nie przyglądając im się nawet. W okolicy nie działo się chyba nic szczególnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sro Wrz 16, 2015 5:45 pm

Jaśmina niepewna własnych reakcji, spojrzała na towarzystwo. Pewnie tak jak ona byli zdziwieni tajemniczą historyjką taksówkarza. Z jednej strony mogła być to tylko gadka-szmatka, którą zabawiał swoich potencjalnych klientów, bo nie lubił siedzieć cicho. "Co o tym mam myśleć..? Jak postąpić?" pomyślała, skrzywiła się nieznacznie, ale dosłuchała uważnie opowieści do końca.
Jednak, jeśli syn Śmierci szukał tego potwora, pewnie miał powód. Może chciał znaleźć informacje o swoim pochodzeniu? Może być chciwy na bogactwa? Nawet nie wiedzieli, czy Śmierć wie, że jest Śmiercią!
Nie miała żadnych pytań. Grzecznie podziękowała taksówkarzowi dając mu od siebie mały napiwek w postaci dodatkowego tysiąca jenów, odebrała swoją cenną torbę i przystanęła z boku czekając na przyjaciół. Chyba mogła już ich tak nazywać, prawda?
- Co o tym sądzicie? Chcemy iść jego tropem czy szukamy własnej ścieżki? - spytała, gdy taksówkarz odjechał. Chodziło oczywiście o ślad po synalku. - Możemy gdzieś jeszcze popytać. Może znajdziemy tu jakiś sklepik z chińskimi badziewiami? W filmach zawsze pracowały tam staruszki, które wiedzą więcej niż czterotomowa encyklopedia! - uśmiechnęła się, sądząc, że żarcik kosmonaucik się jej udał. Nie miała zielonego pojęcia gdzie mogą się teraz udać.. bo gdzie w Seulu mogłyby się chować koreańskie legendy? Musieli myśleć jak synuś, tylko nie było to takie łatwe. Podobno tak się zawsze powinno kminić miejsce zgubionej rzeczy, coś w stylu "gdybym był kluczami, gdzie bym leżał?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Sro Wrz 16, 2015 7:32 pm

Z uwagą wysłuchał opowieści o potworze, który wiedział wszystko, ale kiedy taksówkarz zaczął mówić o tym co widać za oknem całkowicie się wyłączył. Może to błąd, może ominął jakąś ważną wskazówkę. Kiedy z powrotem powrócił na ziemię, znajdowali się już na miejscu, a jego przyjaciółki już wysiadały z taksówki. On również wyszedł z pojazdu, wziął swój bagaż i pożegnał lekkim skinieniem głowy Azjatę. Stał przez chwilę myśląc co powinni zrobić, ale z jego przemyśleń wyrwała go Jaśmina.
-Sądzę, że najlepszym wyjściem będzie na własną rękę dowiedzieć się gdzie znajduje się miejsce pobytu Wszystko wiedzącego.-(tak nazwał sobie potwora) powiedział, ale bardziej była to propozycja niż stwierdzenie. W końcu musi się liczyć ze zdaniem dziewczyn-Jesteśmy w dość starej części miasta, więc znalezienie takiego sklepiku nie powinno być problemem.-powiedział śmiejąc się lekko pod nosem z żartu przyjaciółki-A ty co o tym sądzisz?-powiedział patrząc na Nycteris, kiedy będą znali już zdanie każdej osoby z ich trójki będzie można zadecydować, która propozycja będzie najlepsza, albo wspólnie znaleźć lepszą
Czekając na odpowiedź porozglądał się po okolicy. Zauważył kilka dziwnie wyglądających sklepów i sklepików, ale zdziwiła go najbardziej reakcja ludzi, którzy ich mijali. Raczej brak jakiejkolwiek reakcji. Nikt nawet ukradkiem nie spojrzał w ich stronę. Odpowiadało to Garemu, ale zarazem dziwiło go to. Przecież jeśli ludzie widzą kogoś dziwnego, przeważnie mu się przyglądają. Może dla Koreańczyków było normą widzieć tak ubranych i wyglądających ludzi, a może nie zwracali na nich uwagi bo nie chcieli problemów? Kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Wrz 19, 2015 12:39 pm

Super. Potwór, który wie wszystko, ale równocześnie nie jest bezinteresowny. Co to oznacza? Ano kłopoty. A jeśli syn Shinigamiego go znalazł... i, przypuśćmy, nie wykonał zadania? Wtedy będą szukać martwej osoby. Bosko.
Pożegnała taksówkarza spojrzeniem i poprawiła plecak. Teraz są zdani sami na siebie. Rozglądała się chwilkę w poszukiwaniu... no właśnie, czego? Jakby gość nie mógł zgubić się gdzieś w Stanach albo Wielkiej Brytanii. Tam przynajmniej nawijają po angielsku, a na szyldach widnieją normalne litery. W takiej Moskwie też by się odnalazła, ale nie obraziłaby się, gdyby jej stopa nigdy już nie dotknęła ziem rosyjskich.
- Innego wyboru nie mamy - mruknęła, zapytana. Na lepszy pomysł nie wpadła, ewentualnie mogli się rozdzielić. A raczej mogliby, gdyby miasto nie było im całkowicie nieznane. - Zawsze możemy przy okazji zwrócić uwagę na gazety. Co prawda koreańskiego nie zrozumiemy, ale zdjęcia i ilustracje czasem dużo mówią.
Odwróciła się w jedną stronę ulicy, gdzie, jak jej się zdawało, da radę coś znaleźć. Jak na razie widziała same tyły sklepików i jakiś bar. Przechyliła głowę w zainteresowaniu. Rzuciła Jaśminie i Gary'emu krótkie, znaczące spojrzenie. Puby też mogłyby pomóc, wszak wielu ludzi się przez nie przewija, a barmani wiedzą pewnie więcej niż przeciętny śmiertelnik. Z drugiej strony jak takowy zareagowałby na grupę podróżnych nastolatków, pozostaje nieciekawą sprawą.
- Chodźcie. I lepiej się nie rozdzielajmy - rzekła, ruszając do przodu. Stojąc w miejscu niczego nie osiągną, synalek im z nieba nie spadnie, a czasu też wcale nie mieli wiele. Ile go trzeba, by "starszyzna" uznała ich porażkę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Wrz 19, 2015 9:11 pm

Skoro zdecydowali się udać do baru - jedynego sensownego punktu orientacyjnego w okolicy - mogli zdziwić się ochroną, jaką tam zatrudniono. A raczej jej brakiem. O ile w większości pubów właściciele bardzo dbali o bezpieczeństwo klienteli - gości dużo łatwiej jest stracić niż zyskać - o tyle tam żadnych ochroniarzy nie było. Już to mogło rozbudzić ich podejrzliwość. Poza tym wnętrze nie wydawało się nadzwyczajne. Ciemne ściany noszące ślady tłustych dłoni, nieco przykurzone lampy dające słabe światło o czerwonym zabarwieniu, parę obleganych stolików i klubowych foteli, które już dawno przeżyły swoją pierwszą młodość, kilka osób, które bardzo usilnie starały się udawać, że potrafią tańczyć i opuszczona lada barowa. Samotny barman o długich włosach w bliżej nieokreślonym kolorze ze znudzeniem wymalowanym na twarzy opierał się o ścianę. Na pierwszy rzut oka było widać, że lokal nie narzeka na przeludnienie. W dodatku po bliższym przyjrzeniu się obecnym łatwo było stwierdzić, że to banda, której imponuje gotycki, mroczny klimat i najchętniej by go naśladowali. Ciemna kredka na oczach, ciemne ubrania i z pewnością nie naturalnie blada cera były tego doskonałymi przykładami.
- Może w czymś pomóc? - zapytała kelnerka płynnym angielskim. Jej obcisły i odsłaniający spore partie ciała czarny uniform z pewnością przykuł wzrok męskiej części wycieczki. Pod warstwą profesjonalnie wykonanego makijażu dało się dostrzec europejskie rysy twarz. - Turyści, tak? Jesteście tu po raz pierwszy?
Nie wydawała się zaskoczona i nie nazywała ich "dziwnymi", tak jak zrobił to taksówkarz. Mijający ich na ulicy Koreańczycy prawdopodobnie przyzwyczaili się do podobnego rodzaju ludzi w tej okolicy i prawdopodobnie dlatego wcześniej też nie zwracano na nich uwagi. No tak, w tak barwnym towarzystwie naprawdę mógł wtopić się nawet prawdziwy potwór i nikt nie zwróciłby na niego większej uwagi.
- Naszemu barmanowi przydałoby się jakieś zajęcie - wskazała na znudzonego mężczyznę jakby niechętnie. Chyba zazdrościła mu spokojnej pracy. - Nie przejmujcie się, jak brakuje wam trochę do osiemnastki. I tak nie wyglądacie na takich, co za bardzo szaleją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Sro Wrz 23, 2015 7:16 pm

Wiedźma niepewnym krokiem podążyła za swoim towarzystwem. Z całej trójki to właśnie ona wyglądała najbardziej infantylnie, więc nie zdziwiłaby się, gdyby wyleciała z pubu na kopach. Ona i Nycteris były dokładnie tego samego wzrostu, może kozaki trochę dodawały Jaśminie, ale wciąż.. no, jej falbaniaste sukienki i kapelusz sprawiały, że wyglądała bardziej jak laleczka. Lolitka. Czy w Seulu też się widuje modę epoki "około" wiktoriańskiej? W Japonii pewnie owszem, ale czy tu?
- Szukamy kogoś.. Podobny do nas, też trochę dziwny i niewpasowujący się w otoczenie. Prawdopodobnie mówił płynnym angielskim jak my. Możliwe, że wypytywał o niestworzone rzeczy, jakieś potwory.. Ma schizofrenię, trudny przypadek. - wzruszyła ramionami i spojrzała na parę obok siebie. Mogli coś dodać do opisu, a raczej byłoby to wskazane. Dziewczyna nie czuła się zbyt pewnie w tym otoczeniu, ale gdy pomyślała, że nie jest tu sama, a z przyjaciółmi, od razu podeszła do tego bardziej na luzie. Nie mogli sprawiać wrażenie zestresowanych.
Gdy kelnerka wspomniała coś o znudzonym barmanie, Jaśmina skrzywiła się lekko. Nie chciała niczego pić i nie chodziło tu o jakąś wstrzemięźliwość i abstynencje. Miała 16 lat, jej towarzysze też coś koło tego, o ile nie tyle samo. Bała się bardziej niepewnego składu rzeczonych trunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Seul   Sob Wrz 26, 2015 12:21 am

Jak zaplanowali tak i zrobili. Poszli w kierunku najbliższego pubu. Ochrony brak co dość zaskoczyło chłopaka. Przeważnie przed barem stoi jakiś rosły "kark" czy ktoś podobny, ale nie w tym przypadku.
Weszli do środka i usiedli przy stoliku. Podeszła kelnerka dość hojnie obdarzona przez naturę, ale nie przykuło to uwagi Garego na długo. Po mimo bycia chłopakiem był dobrze wychowany i nie przepadał za chamskim patrzeniem się na kobiece wdzięki bez większego pozwolenia.
-Nie działo się ostatni nic dziwnego w okolicy?-zapytał spokojnie-Jak wspomniała koleżanka, w tym wielkim mieście zagubił się nasz kolega podczas poszukiwań. Czerwone oczy, czarne półdługie włosy, nie pozorne rysy twarzy i elegancki ubiór.-dodał bez spojrzenia na zdjęcie, zapamiętał je dokładnie już w samolocie, a trochę szczegółów pozwoli zacieśnić obszar poszukiwań dla kelnerki-Ja po proszę kawę.-powiedział grzecznie, może to i dziwne zamówienie jak na pub, ale alkoholu pić nie zamierzał, przecież ma dwie niewiasty które w każdej chwili będzie musiał bronić, bynajmniej takie było jego podejście-A wy coś chcecie?-zapytał kierując swoje spojrzenie na przyjaciółki.
Znużony barman, czyli za dużych tłumów tu nie mają. Chociaż znajdująca się tutaj liczba osób była nawet pokaźna jak na takie miejsce. Barman wyglądał na takiego co od długie czasu nie ma co robić, ale Gary nie da mu za dużo do roboty. Co to zrobić kawę. Sam pub jakoś nie specjalnie przypadł mu do gustu. Jedyne co mu odpowiadało to panujący tu pół mrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Seul   Pią Paź 02, 2015 10:52 pm

//wybaczcie za taki poślizg, od tego momentu mam więcej luzu

Nie podobał się jej ten wystrój. Był zbyt ponury. Co prawda Nycteris do wesołych osóbek nie należała, ale to miejsce... stare. Obdrapane. Wyglądało raczej jak punkt zebrań zbirów. Nie warto jednak oceniać po okładce. Może właśnie tu coś znajdą.
- Sok. Pomarańczowy - spojrzała na kelnerkę z takim wyrazem twarzy, jakby wyzywała ją do skomentowania grzeczniutkiego wyboru. Jeszcze tego by brakowało, żeby któryś z nich spożył alkohol. Podczas misji. A później natrafi się jakiś pierwszy lepszy idiota i im wleje, bo nie będą w stanie jasno myśleć. Tamara nie testowała jeszcze swoich granic w piciu i raczej nieprędko się do tego zabierze.
- Wiadomo coś pani o seulskiej legendzie? - dorzuciła od siebie. Wszak ten potwór musiał mieć wiele wspólnego z układanką, którą próbowali odtworzyć. Mogli iść albo jego tropem, albo bezpośrednim tropem syna Shinigamiego. Tak czy siak droga wiodła właśnie do tego drugiego, ich celu. A jeśli już znalazł legendę i nie mieli co szukać? To brzmiało jak okrutny żart. Czekając na odpowiedź, usadowiła się nieco wygodniej na krześle, lustrując spojrzeniem zebrane w barze towarzystwo. Nigdy nie wiadomo, czy komuś nie odbije palma. Jeśli o nią chodziło, to wolała mieć się na baczności. Nie bała się strzelić delikwentowi w twarz, gorzej, gdyby ten delikwent załatwił ją szybciej niż zdążyłaby mrugnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t582-nycteris
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Seul   

Powrót do góry Go down
 
Seul
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Azja :: Korea Południowa-