IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Ścieżka   Pią Lut 20, 2015 8:15 pm

Zwykła ścieżka, która wiedzie do wioski. Wykonana z kamieni, które są powbijane mocno w piasek. Często podczas burzy znika, jednak mieszkańcy zawsze dbają o to, by była widoczna. Droga łączy (i kończy) się na niskim płotku, okalającym wieś, która ma nie więcej niż kilometr szerokości. Właściwie nikt tego nie mierzył. Tu się wszystko mierzy na oko. Tutaj wodę wybiera się ze studni, tutaj pracuje się w polu tradycyjnie. Ale o tym gdzie indziej.

Miejsce misji Rhoshana i Mikaru
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 07, 2015 11:03 pm

Rozglądając się dookoła, Midori, pogodnym krokiem przemierzała ścieżkę prowadzącą do wioski. Nie zamierzała tam iść, w żadnym razie. Chciała po prostu nieco się przespacerować i poznać teren. Lubiła wiedzieć, co nieco, o nowych miejscach. Decyzja o przybyciu do Death City była podjęta pod wpływem chwili. Gdyby nie informacja, iż gdzieś tutaj może znaleźć swojego drugiego przyrodniego brata, nigdy nie pomyślałaby, żeby zmieniać miejsce zamieszkania. Zostawiła za sobą wiele wspomnień, lepszych i gorszych, jednak musiała poprzeć zdanie swojej opiekunki. Życie przeszłością na pewno jej nie pomagało. Ten czas, gdy Asmodeusz zniknął z jej życia, zdawał się powoli rozmywać w odmętach pamięci. Możliwe, że to przez jej młody wiek. Kiedy odszedł mogła mieć zaledwie pięć lat. Ledwo mogła przywołać jego twarz, co powodowało tylko więcej trosk i cierpienia. Teraz nie wiedziała nawet, czy on jeszcze żyje. Miała ochotę wręcz odpowiedzieć sobie na te wątpliwości głośnym i zdecydowanym „tak!”, jednak nie potrafiła. Urwany kontakt z tak bliską osobą dawał o sobie znak. Codziennie rozmyślała, czy w tamtym miejscu, do którego się udał, ktoś nie skrócił jego życia. Mogła mieć jedynie nadzieję, ale czymże ona jest, jeśli rzeczywistość pokazuje ci, jak wiele rzeczy jeszcze o niej nie wiesz?

Rozmyślając na podobne tematy mijała kolejne kamienie, osadzone głęboko w piasku. Znowu to robiła. Nie raz powtarzano jej, że zbyt często zamyśla się patrząc melancholijnie w dal. Tym razem wszystko się zgadzało, prócz tego ostatniego. Oczywiście, na horyzoncie również mogłaby ujrzeć kamienie, jednak jej jawiły się one na ziemi. I to całkiem blisko niej. Jeden kamień, drugi kamień, trzeci kamień… mogłaby wyliczać w myślach bez końca. Nie dziwiła się temu. w końcu cała ścieżka była nimi wyłożona. Bardziej zaskakujący byłby moment, w którym zniknęłyby bez śladu. Ileż można by wysnuć podejrzeń o przebieg sytuacji. Może ktoś chciał je zabrać do swojego ogródka? Albo nie podobały się mu zbytnio, więc postanowił je zabrać? Inną opcją mogłaby być chęć upiększenia tego miejsca. Cokolwiek takiej osobie jawiłoby się w głowie, z pewnością uznałaby to za dosyć ciekawe.

Pokręciła głową, wprawiając w ruch długie pasma swoich włosów, a wraz z nimi, kwiaty przypięte do opaski. Im dłużej myślała nad czymś, tym bardziej odbiegała swoimi rozważaniami na kompletnie bezsensowne tematy. Nikt przecież nie przyzna jej, że kamienie to coś szalenie interesującego. Są po prostu wbite w ziemie i… właściwie to tyle. Nic więcej. Najwyraźniej dziewczynie wystarczyło coś tak trywialnego, by mogła zająć tym swój umysł. Mimo wyraźnego bezsensu istniejącego w tej sytuacji, to nie była taka zła rzecz. Jakby na to nie spojrzeć, zdawał się to dość pozytywny temat. Nawet, jeśli zajmowały go właśnie kamienie. Przynajmniej nie odczuwała smutku, który pojawiał się za każdym razem, gdy zaginiony brat zawitał w jej wspomnieniach. Nawet nie umie wyrazić swojego cierpienia na ten temat. Większość sądziła, iż Midori już dawno zapomniała lub w większym stopniu poradziła sobie z jego „odejściem”. Zdecydowanie tak było lepiej. Im dłużej uważali, że ich racja jest prawdziwa, tym większą swobodę miała. Prawda jednak odbiegała nieco od ich wyobrażenia. Nie było siły, która kazałaby jej zapomnieć. Nie chciała tego robić i z pewnością nie zamierza nawet próbować. Skoro udało jej się dotrzeć, aż do tego miejsca, by odnaleźć drugiego brata, to nic nie stoi na przeszkodzie do próby dowiedzenia się czegoś o Asmodeuszu. Może ktoś posiada informację na ten temat. Wiedziała mniej więcej, gdzie wyjechał. Wystarczyło tylko posprawdzać parę rzeczy, popytać. Może jednak żyje i nic mu nie jest? Z drugiej strony, dlaczego do niej nie napisał, skoro w gruncie rzeczy nic złego się nie wydarzyło? Same pytania, zero odpowiedzi. Ten stan ją męczył. Chciała być pewna chociaż jednej rzeczy. Niestety, do tej pory wiele zostało zawieszone w nicości, dryfując bezładnie przez kres.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 07, 2015 11:23 pm

Gdy wracał z lotniska, miał zamiar swój bagaż dać kamerdynerom, którzy po niego przyjechali, a że nie dali znać Panience czyli siostrze Asmodeusza, to chciał zrobić niespodziankę. Wcześniej pragnął przejść się dlatego tak zrobił i skierował się na ścieżkę niedaleko lasu. Później młodzieniec spoglądając spokojnie w niebo zastanawiając się tak naprawdę, co u swojej kochanej siostrzyczki się dzieje. Zważywszy dawno jej nie widział, oj strasznie dawno, byli przecież strasznie młodzi jak poznali się to wręcz szybko czas minął od tej rozłąki. Nie zdawał sobie sprawy czemu zgodził się na taką odległość czasową, w dodatku co ojciec mu narobił problemów i chował te listy do swojej szafki do ubrań. Odetchnął głęboko myśląc podczas spacerku, co poradzić bagaże pewnie zanieśli do rezydencji gdzie będzie mieszkać, pewnie niespodzianka dla wszystkich, że panicz Asmodeusz wrócił zza granicy jedynie to ciekawiło jak zareaguje panienka.
- Co za życie, ładnie tu - odpowiedział cicho do siebie, kierując ścieżką patrząc przed siebie i później wzrokiem rozglądał się widząc las i dalsze tereny tego cudownego zakątka. Asmodeusz miał nadzieję, że odnajdzie też przybranego brata który jest od niego młodszy. Posiada dużo dokumentów na jego temat, że jest też uczniem i jest przypisany do jego klasy, bo nawet ma przecież plan organizacji. Cóż kiedy szedł drogą zauważył osobę musiała być w wieku nastoletnim za pewne, nigdy nie miał raczej śmiałości podejść, ale co poradzić coś ciągnęło go. W dodatku jeszcze te wspomnienia, ale to lepiej nie pamiętać bo nie ma sensu wręcz trzeba zapomnieć.
Wtedy zbliżył się bardziej do niej mówiąc:
- Nad czym tak myślisz Panienko - odparł pytając się jej, cóż zagadał i co dalej... jaka będzie reakcja u niej to będzie ciekawe wręcz komiczna sytuacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 07, 2015 11:45 pm

Spacery po takich miejscach w pewnym sensie uspakajały ją. Czasami czuła się, jakby były one zupełnie oderwane od tego szarego świata i stanowiły całkowicie inną krainę, w której można odpocząć słuchając cichych świergotów ptaków. Nie wspominając już o zapachach lasu oraz kwiatów, które rozpościerały się dookoła. Dla Hany to było więcej niż wspaniałe. Uwielbiała naturę, między innymi z powodu swojej magii, która była z nią ściśle związana. Nie sądziła, by ktokolwiek mógł posługiwać się czymś, czego nie akceptował. Niestety, ten temat był jej zupełnie obcy. Wychowała się z dala od takich spraw. W gruncie rzeczy, to przypadek, iż w ogóle dowiedziała się o tym, co potrafi. Czasami dziecięca ciekawość bywa zgubna. Na szczęście, dziewczyna nigdy nie użyła swoich umiejętności, by kogoś skrzywdzić. Nie widziała ku temu najmniejszego powodu. Wręcz przeciwnie, sądziła, że to zupełnie bezsensowna rzecz. Jeśli zabijesz kogoś, pojawi się następna osoba, która zapragnie zemsty. Powstanie błędne koło, w którym pojawi się tylko więcej ofiar i niekończąca się walka o przetrwanie. Dodatkowo, stwierdzała, iż to niepotrzebna starta sił, które można spożytkować na coś zupełnie innego.

Drgnęła nieco nerwowo słysząc nagle głos. Jak to się stało, że zupełnie straciła kontakt z rzeczywistością? Powinna bardziej uważać przechadzając się takimi miejscami. W innym wypadku sama narobi problemów, zamiast je rozwiązywać. Odetchnęła jednak uspakajając zmysły i spojrzała na osobnika, który ją zaczepił. Przez chwilę wręcz zdębiała. Ten mężczyzna był tak podobny do jej ukochanego brata. Białe, niczym puszysty śnieg zimą, włosy i te błękitne oczy, wręcz hipnotyzujące każdym najmniejszym spojrzeniem. Musiała naprawdę mocno się powstrzymywać, by nie zrobić czegoś głupiego. To nie mógł być on. Takie szczęście zdawało się wręcz nieprawdopodobne, dlatego uparcie starała się odrzucać tę małą iskierkę nadziei. Tylko, co jeśli się myliła? Może to właśnie osoba, którą tak pragnęła ujrzeć? Po raz kolejny, zbyt wiele niewiadomych.

-Nad życiem –odpowiedziała uśmiechając się pogodnie – W mieście nie ma tego spokoju.

Nie kłamała. Będąc bezpośrednio w zaludnionych miejscach miała czasem wrażenie, iż wszystko trwa w ciągłym biegu, nigdy nie zwalniając. Ludzie i inne osoby, wszyscy spieszyli przed siebie, nie oglądając się nawet. Osobie związanej tak blisko z naturą mogło wydawać się to wręcz smutne. Nawet nie zauważą, gdy ich życie przeminie i zostanie zapomniane. Westchnęła cicho zauważając, że znowu zaczyna poruszać w swoich myślach tematy zupełnie niezwiązane z aktualną sytuacją, jaka odgrywa się tuż przy niej. Powinna zwrócić cała uwagę na nowej osobie, a nie rozmyślać nad egzystencją krótkowiecznych istot.

-A co ciebie tu przywiodło? To dość rzadko odwiedzane tereny, z tego, co zauważyłam –wydawała się nieco zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 07, 2015 11:57 pm

Młodzieniec wtedy uśmiechnął się ciepło do dziewczyny wręcz jemu też zaczynała kogoś przypomnieć, ale kogo ? myśląc bardziej intensywnie wyszło mu jedno hasło "czyżby to była młodsza siostrzyczka? jeśli tak to na pewno będzie znak, że wkońcu spotkali się po latach rozłąki".
- Powiem, że przyjechałem do uroczej i kochanej siostrzyczki, które bardzo dawno temu nie widziałem na swoje oczy, i pewnie ona też - odparł czekając na jej reakcję bardzo przypatrując w oczy. Po chwili usiadł na łące zastanawiając się, czemu akurat wyrwał się stamtąd aż zza granicy, aż tutaj? No cóż chciał zostać nauczycielem, a bardzo pragnął być taki jak jego mama to był wielki wzorzec.
- Właściwie przyjechałem nie tylko żeby odwiedzić, ale wróciłem z zagranicy na stałe do Stanów Zjednoczonych ponieważ mam zostać nauczycielem w DeathCity, żeby nauczać uczniów - odpowiedział też grzecznie do niej, co poradzić obrazy z przeszłości tej dziewczyny przestały tak już męczyć jak kiedyś, w dodatku nie może powiedzieć, że w bójkę zaszedł z mafią. Nie chce martwić swojej rodzinki, i tym bardziej siostrzyczki najukochańszej bo rzecz biorąc była tylko ona najważniejsza i wciąż nią jest w jego życiu. Chwile spoglądając błękitnymi oczami w niebo odetchnął i zapomniał przedstawić się:
- Wybacz Panienko, zapomniałem się przedstawić, jestem Asmodeusz Settan Miyazawa - podał swoją godność, miał spytać jak ona.. ale pewnie nie będzie trzeba poznawać? Kto tam wie? Zobaczyłby reakcję jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 12:19 am

Do uroczej i kochanej siostrzyczki? Gdyby potrafiła uwierzyć w taki zbieg okoliczności, prawdopodobnie już dawno wisiałaby mu na szyi, patrząc stęsknionym wzrokiem. Jednak to nie możliwe, by wszystko tak doskonale do siebie pasowało. Raczej wątpiła w tak wielkie szczęście. Poszukując jednego brata, trafić na tego, którego od dawna pragnęło się ujrzeć? Takie rzeczy można spotkać tylko w tanich filmach, które powinny łapać za serca oglądających ludzi. Midori nie była, aż tak pozytywnie nastawiona do życia. Może właśnie z tego powodu  skinęła powoli głową, jakby dając znak, iż rozumie jego słowa. Nie zacznie przecież bezczelnie wypytywać go o to. Nie tak ją wychowano. Jak to dość często słyszała „to nie przystoi młodej damie”. Tylko, co jeśli „młoda dama” wcale nie chciała nią być? Hana wolała żyć bardziej po swojemu. Ledwo udało jej się namówić opiekunkę, by zezwoliła na całkowite ukwiecenie nowej posiadłości. Właściwie nie miała specjalnego wyboru. Przeprowadziła się do całkowicie obcego miejsca, więc chciała posiadać chociaż zalążek bezpiecznego miejsca. Ten nowy „dom” był właśnie czymś takim. Tylko tam czuła się całkowicie odprężona i zrelaksowana.

-Nauczyciel to bardzo odpowiedzialne stanowisko –zauważyła dosyć trafnie– Mam nadzieję, że twoi uczniowie będą się przykładać.

Odpowiedziała tak samo wesoło, jak poprzednio przywitała się z nim. Nawet, jeśli miała tak duże wątpliwości, ciężko było jej reagować w jakikolwiek negatywny sposób. Ponadto, nie należała do tego typu osób, które zamiast rozmowy, powitają kogoś chłodem. Zupełnie niepotrzebny zabieg. Przecież żyją w wolnym kraju, a poznawanie nowych osób to sama przyjemność. Szczególnie, gdy są tak czarujący, jak ten tutaj. Dopiero kolejne słowa sprawiły, że spojrzała na niego zupełnie inaczej. Słysząc imię, jakie wypowiedział, z początku całkowicie zdrętwiała stała w miejscu wpatrując się w niego zielonymi tęczówkami. Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się tutaj stało, dlatego dopiero po chwili drgnęła, by już w następnych chwilach, rzucić się bratu na szyję, witając go przelotnym muśnięciem ciepłych warg na jego ustach. Nie widziała go tak wiele czasu, że nie potrafiła nawet sprecyzować swojej tęsknoty. Była ona z pewnością niezmierzona. Mimo że poprzednie słowa nieco go niepokoiły, to jednak chciała cieszyć się teraz tą chwilą, kiedy znów są razem. Reszta mogła poczekać. Nawet nie zauważyła, kiedy z jej oczu popłynęły łzy. Już dawno nie czuła się tak szczęśliwa. Chciała nawet coś powiedzieć, jednak słowa ugrzęzły jej w gardle, dlatego trwałą tak, w tej jednej maleńkiej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 12:38 am

Asmodeusz nie wiedział tak naprawdę co się dzieje, kiedy oczy delikatnie spojrzały na jej sylwetkę uśmiechnął ciepło bardzo. Kiedy jak wiatr mocno zawiał wtedy jego włosy poruszały się jak stokłosy na tym polu gdzie rosną, co za powiew normalnie. Kiedy wyczuł tę chwilę wiedział, że nie spuszczał wzroku od niej.
- Ale urosłaś moja droga kochana siostrzyczko - dodał po chwili, kiedy wyczuł, że dziewczyna do niego wtuliła się, ale tego nie spodziewał. Zaskoczyło go jak siostra skoczyła na niego wtedy musiał ją delikatnie złapać za talię wtulając do siebie, żeby nie spadła na ziemię bo jeszcze zrobi sobie krzywdę. Kiedy zbliżyli się bardzo blisko siebie to poczuł dotknięcie ust siostry co go bardzo zamurowało, nie wiedział kiedy tak naprawdę się stało jednakże był zmieszany. Uczucia mu kotłowały się jeszcze bardziej, ale czy to dobrze? czy źle? raczej bo dawno nie widział swojej siostry, bo bardzo za nią tęsknił tymbardziej nie chciał jej wypuszczać z ramion. Asmodeusz wtedy odwzajemnił pocałunek Midori wiedząc, że kiedyś możliwe czuł coś do niej ale nie wiedział co to było... czy miłość braterska albo miłość faktycznie dwojga ludzi. Możliwe dlatego ojciec chciał żeby wyjechał że ich rozdzielić, żeby zapomnieli o swoich istnieniach. Za to bardziej go nienawidzi jednakże już go nie obchodzi to co on oznacza dla naszej rodziny. Wszystkie papiery rezydencji zostały z jego matki przepisane na dziedzica Asmodeusza, który ma za zadanie znaleźć młodszego brata i zaopiekować się siostrą. Zauważ jej łzy wtedy delikatnie otarł ręką mówiąc:
- Nie płacz jestem przy Tobie, nie zniknę już obiecuję Ci - dodał wtulając ją do siebie, żeby mogła poczuć, że naprawdę nie zniknie z jej życia. Spokojnie odetchnął gładząc ręką włosy, żeby uspokoić.
- Wiem, że wyjechałem mówiąc brutalnie Ci i ta rozłąka, która nam przytrafiła się, to była wina naszego Ojca, za to go niecierpię.. dlatego obiecałem sobie, że jak odnajdę Ciebie nie pozwolę nigdy więcej nas rozdzielić.. - Dodał do niej ciepłym szeptem głosu i pocałował ją delikatnie znowu muskając jej usta. Naprawdę nie wiedział czemu to zrobił, wszystko musiałby poukładać w głowie jak był tam. Musiał jej jeszcze powiedzieć, że posiadają kogoś w rodzinie co ją pewnie zaszokuje.
- Powiem Ci, że dowiedziałem się jednej rzeczy gdyż mamy wspólnego młodszego braciszka, którego trzeba odnaleźć za wszelką cenę - odparł do niej, jednakże wpierw powinni Asmodeusz i Midori porozmawiać o rozłące, a później o braciszku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 1:07 am

Tyle szczęścia od dawna nie czuła. Wydawało jej się, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzi, a ukochany brat zniknie, rozpływając się niczym senna mara. Chyba nie przeżyłaby takiej okrutnej sytuacji. Pogrążyłaby się w rozpaczy, tak jak miało to miejsce w przeszłości. Co prawda, dziewczynie udało się wyjść z depresji, jednak każdy ma w sobie jej niewielki zalążek, który tylko czeka na posiłek, by później dobić ofiarę w najokrutniejszy sposób. Czując jednak jego ramiona, obejmujące talię Hany, nie mogła uznać tego za zwykłą iluzję. Asmodeusz był tutaj naprawdę, a odwzajemnienie pocałunku tylko to potwierdzało. Ile by dała, żeby ta chwila mogła trwać wiecznie. Niestety, nawet będąc wiedźmą, nie mogła wiele zdziałać w tym względzie. Naprawdę tego żałowała. Chociaż nie mogła zaprzeczyć, że kiedyś sprawdzała różne księgi w poszukiwaniu eliksirów wieczności. Jakże chciałaby sprawić, by jej ukochany mógł zostać z nią na zawsze. Budząc się z tych rozmyślań, spojrzała na niego, pozwalając zetrzeć mu łzy ze swoich oczu. Obietnica, którą jej teraz składał na nowo przywracała już dawno zapomnianą nadzieję. Tak naprawdę, chyba niczego więcej nie potrzebowała. Przynajmniej tak sądziła.

Chciała już odpowiedzieć na jego kolejne słowa, jednak nie potrafiła się przemóc. Tak bardzo chciała móc go dotknąć, przytulić, usłyszeć… nie sądziła, iż to wszystko spowoduje w niej taką eksplozję emocji. Gdyby tylko mogła, już w tej chwili, zabrałaby go do domu i zamknęłaby w nim na zawsze. Rozumiała jednak, że to byłoby coś wbrew jego woli. Ostatnie, co chciała zrobić, to zezłościć brata lub sprawić, by w jakikolwiek sposób był niezadowolony. Wtedy i ona odczuwałaby to samo cierpienie. Właśnie to trzymało ją na granicy tego szaleństwa. Dosyć szybko się z niego wybudziła, wracając tym samym na ziemię. Powinna się skupić teraz na osobie, której tak wyczekiwała przez te ostatnie lata. Musiała mu przyznać, że wiek dodał mu urody. Był jeszcze bardziej idealny, niż zapamiętała, a czując jego usta po raz kolejny, mogła spokojnie stwierdzić, że rozpływa się w tej ulotnej chwili. Obudziła się nieco dopiero w momencie, w którym usłyszała wzmiankę o ich bracie. Musiała wrócić na ziemię, by móc odpowiednio funkcjonować.

-Ach, wiem o czym mówisz –przyznała starając się, by jej głos nie drżał– Zanim wyjechałam dostałam o nim informacje od anonimowej osoby. Ale… dlaczego nie odpisywałeś na moje wiadomości? –zmieniła dosyć szybko temat, wpatrując się w niego z wyraźnym smutkiem.

Doskonale pamiętała ten moment, w którym ich kontakt nagle się urwał. Myślała, że świat jej się zawalił. W jednej chwili ze szczęścia, wszystko zmieniło się w istne piekło na ziemi. Jej najgorszymi rozważaniami była nawet śmierć Asmodeusza, w którą nie chciała uwierzyć. Im dłużej otrzymywała z jego strony tylko milczenie, tym bardziej utwierdzano ją w tej okrutnej myśli. Nie wiedziała, jak długo czekała na najmniejsze zaprzeczenie z ust jakiejkolwiek osoby. Niestety, nikt nie mógł tego zrobić. Służba wiedziała nie więcej, niż ona. Tak samo wuj chłopaka nie pisnął nawet słówkiem, omijając temat, jak tylko mógł. Może również nie wiedzieli o jego życiu? Teraz przynajmniej wiedziała, że to wszystko wina ich ojca. Musiał być z niego podły człowiek, skoro odebrał jej jedyną osobę, jaką posiadała. Sam nawet raz nie pokazał się na oczy, a zabrał to, czego tak bardzo pragnęła. Dla niej ten osobnik mógłby iść do piekła. Na pewno nie płakałaby po nim. Ma szczęście, że nie przyjechał tu razem z Asmodeuszem. Nie wiedziała, czy dałaby radę się powstrzymać w momencie, w którym jej brat odwróciłby wzrok. Jednak czym ona się martwiła? Tego człowieka tutaj nie ma, a ona odzyskała ukochaną osobę. Powinna się cieszyć, a nie rozmyślać na nieprzyjemnymi sprawami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 1:24 am

Widząc reakcję dziewczyny był bardzo zaskoczony przemyślał wszystkie wydarzenia, ale tak szybko ? No cóż nie musiał nad niczym prawie zastanawiać się rzecz biorąc. W chwili oddychał świeżym powietrzem, tak jak było w Walii mieszkali w przepięknym zakątku gdzie za pewne nadal rezydencja stoi lub faktycznie została przeniesiona, bo nowa zbudowali ten sam cóż ciekawe czy ogród jest ten sam jak mama jego dbała o niego te kolory, ten zapach..ah te wspomnienia co sobie przypomniał przed chwilką. Lekko otrzasnął się po tej myśli przecież teraz rozmawia ze swoją siostrą widząc bardzo roztrzęsioną, która uspokaja się raczej stara żeby być spokojniejsza niż przedtem. Delikatnie prawą ręką głaszcze jej plecy wtulając wciąż i wtedy powiedział:
- Niestety, ale mój ojciec musiał mnie wezwać do siebie, nie było mi łatwo z tym w dodatku wiedziałem, że coś mu nie pasowało w naszych relacjach... najwyraźniej musiałby być ktoś kto zdradzał naszą pozycję życia, i rozdzielił nas pod pretekstem pracy że muszę tam być... - zaczynał odpowiadać swoją wypowiedz biorąc lekki oddech w tym co mówił - tak podejrzewałem bo nawet przecież jak pisałem do Ciebie listy kilka razy... to po którymś razie odpowiedzi twoje znikały bez śladu, tak jakby dostawałaś listy, ale ja od Ciebie nie.. na początku pomyślałem, że jakieś opóźnienie ale jednak to Ojciec musiał pewnie niszczyć wiadomości lub kontrolować co pisałaś i pewnie mu się to nie spodobało, bo on niecierpie wiedźm, ja mam inne zdanie o tym niż on - kończąc wypowiedz przy niej o tym.. cóż było to straszne.. ale czy jej opowiadać o tym co przedtem wydarzyło się. Później rana na ręku się odsłoniła, kiedy próbował ją zasłonić pewnie siostra to zauważyła tą szmarę małą, która musi zabliźnić się po bójce z mafią w dodatku ten szpital. Ważne że przeżył to bo inaczej byłoby z nim bardzo kiepsko. A nie chciałby martwić wszystkim, że on jest poharatany lub gorzej. Wtedy pomyślał sobie słysząc o bratu był zaskoczony o tym co mówiła:
- To ciekawe, bo ja znalazłem przez przypadek akta u naszego Ojca... i mam je przy sobie nawet jego zdjęcie - dodał pokazując te papiery wręczając w jej ręce mówiąc:
- Przeczytaj proszę to - dodał ze spokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 1:46 am

Tak, jak sądziła. Ich ojciec był gnidą i powinien zapłacić za wszelkie zło, jakie im wyrządził. Sam nigdy nawet jej nie odwiedził, a śmiał decydować o sprawach, które go nie dotyczyły. Gardziła nim i tym, co zrobił, jednak niewiele mogła aktualnie zrobić z tą sprawą. Nawet jeśli chciałaby go odnaleźć i ukarać, mogłoby zająć to zbyt wiele czasu. Ponadto oznaczałoby to również ponowne rozstanie z ukochanym bratem. Chyba nie potrafiłaby wytrzymać tej rozłąki po raz kolejny. Jedyną opcją było zapomnieć. Mimo to, wiedziała doskonale, że nie uda jej się tego dokonać. Zbyt wiele cierpienia im przysporzył. Przełknęła żal i wściekłość, jaką odczuwała na samą myśl o tym człowieku. Musiała skupić się na teraźniejszych wydarzeniach.

-Tak bardzo się o ciebie martwiłam… myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę –spojrzała na niego, dłońmi obejmując jego policzki i tym samym odgarniając z jednej strony twarzy nieposłuszne kosmyki, wpadające mu na oczy – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że jesteś cały i zdrowy –uśmiechnęła się naprawdę szczęśliwa i złożyła na jego czole delikatny, niczym muśnięcie skrzydełka motyla, pocałunek.

Wiedziała, że to wszystko jest prawdziwe. Odzyskała brata, za którym tak tęskniła, jednak dalej obawiała się, iż coś ich rozdzieli. Sama myśl o tym, przerażała ją niesamowicie. To chyba jedyna rzecz, której naprawdę mocno się obawiała. Na szczęście była pewna różnica między tym kim była, a kim jest teraz. W aktualnej sytuacji z pewnością nie pozwoliłaby mu nigdzie odejść bez niej. Nie miała już pięciu lat. Była na tyle dorosła, że mogła się nim zająć i wesprzeć jeśli będzie tego potrzebować. Na pewno nie ucieknie do swojego pokoju z płaczem, tak jak wtedy. Rozumiała swoje błędy, aż za dobrze. Może wtedy dałaby radę go powstrzymać, albo chociaż porozmawiać o tym na spokojnie. Niestety, przeszłości nie dało się już zmienić. Nawet wiedźma to wiedziała. Ta magia była zakazana i niepojęta przez nikogo. Nie zamierzała ryzykować szukania jej gdziekolwiek. Wystarczyły jej te ulotne chwile, które utrwalały się w jej pamięci.

-Myślisz, że to on postanowił mi o tym powiedzieć? –spytała nieco zaskoczona takim pomysłem, jednak już po chwili zmieniła nieco pozycję, by móc usiąść przy bracie i obejrzeć od niego podane dokumenty– Z informacji, które zebrałam znam jego podstawowe dane, ale z tym, co masz… -zawiesiła na chwilę głos, spoglądając na niego wesoło – Możemy go naprawdę odnaleźć!

Wydawała się niesamowicie podekscytowana tą wiadomością. Owszem, Asmodeusz był jej najukochańszym bratem, ale nie mogła powiedzieć, że znalezienie ich drugiego członka rodziny nie było przez nią wyczekiwane. Naprawdę chciała go poznać, zobaczyć, jaki jest, co lubi, a czego nie. Ze starszym mężczyzną spędziła właściwie tylko dwa lata, a zdążyła go pokochać, jak nikogo innego. Była pewna, że ich drugi osobnik będzie przez nią tak samo uwielbiany. Może w nieco mniejszym stopniu, w końcu z błękitnookim spędziła dłuższy czas, ale na pewno nie odrzuci go. Niezależnie kim mógłby być.

-Ciekawe, czy będzie miał coś przeciwko posiadaniu siostry wiedźmy? –spytała dosyć bezpośrednio, spoglądając w trzymane papiery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 2:14 am

Asmodeusz wtedy zastanawiał się spokojnie co będzie jeśli faktycznie zostaną znowu rozdzieleni? Oh nie nie, nie przeżyje kolejnej rozłąki dlatego miał nadzieję że nigdy nie zostaną rozdzieleni przecież kolejne kaprysy Ojca... pewnie będzie kolejna jego wymówka ale teraz to niech on się buja. Po chwili poczuła jej dotyk rąk delikatnych aż trudno opisać bo nie ma słów żeby to wyrazić jedynie ciepłe i kochanej. Wtedy jak podniósł swoje ręce dotknął też jej ręce mówiąc:
- Zdaję sobie sprawę Midori... ale nie martw się ja żyję i nie opuszczę Ciebie nigdy więcej.. on już nie ma prawa tak naprawdę mi rozkazywać bo postanowiłem mu warunek, że jeśli znowu mnie wezwie to będzie mieć do czynienia ze mną jak i z moim najlepszym przyjacielem, którego poznałem kiedyś - dodał ze spokojem do niej, obdarowując uśmiechem swoją najukochańszą siostrę i później poczuł pocałunek, którym obdarowała go oraz odwzajemnił tak samo. Braciszek wtedy powiedział:
- Ja też się cieszę, że jesteś, i w końcu odnaleźliśmy po tylu latach rozłąki, nie zniósłbym też żeby coś Ci stało.. ja już straciłem kogoś kto był dla mnie ważny ale to nie ważne - dodał ze spokojem, no cóż pogodził się ze śmiercią narzeczonej niedoszłej. Kiedy jak pokazała się blizna cięta na ramieniu, miał nadzieję, że siostra nie spyta go od czego ta rana jest bo nie będzie fajnie, ale jak znał życie to jest nieuniknione takie pytanie od niej. Spokojnie odetchnął patrząc na nią jak czyta akta swojego młodszego braciszka.
- Myślę że damy radę go znaleźć, bo wiem że uczęszcza w DeathCity Akademii.. dlatego będę mieć go cały czas na oku bo jestem nauczycielem jak wspomniałem wcześniej Tobie kochana siostrzyczko - Odpowiedział do niej z ciepłym uśmiechem. Wtedy położył sobie głowę na trawę, gdzie poczuł świeży powiew wiatru na swojej twarzy patrząc w czyste niebo, jedynie małe chmurki przechodzą przez korony drzew. Miał wrażenie jakby widział kształt kwiatka porastającego z chmur, ciekawy kształt.. . Przymknął delikatnie oczy rozkoszując się chwilą błogiego spokoju, czasem obserwując swoją siostrę zaciekawioną wciąż na te akta. Gdy spytała się z lekką aprobatą to odpowiedział mając zamknięte oczy:
- Nie martw się, jak znam życie nie będzie mu przeszkadzać, bo tak samo bym się martwił, czy zaakceptuje starszego braciszka, który jest władającym nauczycielem... spokojnie będzie dobrze moja droga - Spokojnie dodał do niej oddychając powolutku i wypuszczał powietrze z nosa jakby spał tak naprawdę. Nie chciało mu się ruszać z tych terenów wręcz było tutaj idealnie, chciałby żeby czas nie przemijał za szybko. W dodatku wiedział, że posiada swoje obowiązki i jeszcze musi spotkać się ze starymi przyjaciółmi z Lacje i Shirai, zawsze go zastanawiało co z nimi się dzieje czy oni żyją ? Zawsze miał z nich lekką bękę z żartów, a czasem lubił wyskoczyć na piwo. Asmodeusz wiedział że Midori będzie pilnować, żeby braciszkowi by się nic nie stało, oj dobrze znał tą sytuację. Rozumie doskonale tą sytuację i jej strach że mogę znowu gdzieś zniknąć, ale wręcz to już niemożliwe żeby tak się stało. Oj nie.
- Ja myślę, że Ray będzie najszczęśliwszym młodym braciszkiem, z naszej trójki, że posiada rodzinę, która jest niedaleko jego wzroku, podejrzewam że znajdziemy go tam nie spostrzeżenie zobaczysz sama - dodał mówiąc do niej spokojnym głosem. Ziewnął zasłaniając lewą ręką twarz i przymrużył później oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 08, 2015 3:11 am

-Nie martw się, Asmo. Jeśli pojawi się tutaj chętnie z nim porozmawiam na ten temat, więc nie musisz o tym zbytnio rozmyślać -uśmiechnęła się.

Zdecydowanie chętnie z nim „porozmawia”. Już Midori wbije mu do głowy raz na zawsze, że nie warto z nią zadzierać. Jeśli chce zachować życie powinien trzymać się od nich, jak najdalej. Na ogół nie była agresywna w żadnej mierze, jednak pojawiały się sytuacje wymagające użycia nieco większej ilości siły, niż zazwyczaj. To właśnie taki przypadek. Ciekawa była, jakby się czuł widząc ją, jako ostatni obrazek w swoim życiu. Było tak wiele sposobów na pozbawienie go ostatniego oddechu z tego marnego naczynia, w którym się znajdował. Hana chętnie popatrzyłaby na to do samego końca. Oczywiście, nie pozwoliłaby, żeby drogi brat dowiedział się o czymś takim. Nie chciała wyjść źle w jego oczach. Z drugiej strony, ludzie mawiają „czego oczy nie widzą, sercu nie żal”. Wystarczyło ukryć wszelkie dowody zbrodni, by wszystko pozostało w idealnym spokoju. Jak nigdy magia natura wydawała się do tego celu idealna. Musiała się wybudzić z tego stanu, bo jeszcze będzie po niej widać e wszystkie emocje, a tego by nie chciała.

-Ta rana… -powiedziała dosyć cicho, jednak wyraźnie zawiesiła głos.

Nie chciała Asmodeusza do niczego zmuszać. Jeśli będzie chciał, powie jej, skąd ona się wzięła, a jeśli uzna to za coś błahego i niegodnego uwagi, przemilczy. Cokolwiek wybierze mężczyzna, na pewno dziewczyna nie zamierzała go za to ganić. Wręcz przeciwnie, zaakceptuje jego wybór bez słowa. Chociaż kłamstwem byłoby stwierdzenie, iż nie jest ciekawa tego, co się wydarzyło. Przede wszystkim kto śmiał mu zrobić tego typu ranę i czy jeszcze chodzi po tej ziemi o własnych siłach? Jeśli tak, niech cieszy się, że nie może go dorwać. Prawdopodobnie nie skończyłoby się to dobrze. Teraz na pewno nie pozwoli już na pojawienie się kolejnej takiej szramy. Nieco podszkoliła się ze swojej magii oraz pobawiła nieco w alchemika. Sądziła, że spokojnie dałaby radę pomóc mu z większością schorzeń. Nieco gorzej byłoby z tymi śmiertelnymi, ale wolała nie myśleć w tych kategoriach.

-Wiedźma na tamtych terenach nie będzie dobrze widziana –westchnęła cicho – Gdyby ktoś wiedział kim jestem, nie zachowałby się tak spokojnie, jak ty.

Spoglądając na niego uśmiechnęła się delikatnie. Mimo, że jeszcze niedawno myślała, iż straciła brata na zawsze, teraz był tutaj przy niej, beztrosko leżąc obok. To naprawdę przyjemny obrazek, a nawet sama myśl powodowała w jej sercu radość. Pochyliła się nad nim, po czym objęła go i położyła swoją głowę na jego klatce piersiowej. Trzymane papiery odłożyła gdzieś na bok, by nie przeszkadzały. Poza tym nie chciała, by gdzieś zaginęły. Nie miała pojęcia, czy Asmodeusz zrobił sobie kopie, czy też są to jedyne oryginalne kopie. Z pewnością nie chciała ryzykować.

-Zawsze bliżej do władającego, niż wiedźmy –mruknęła wsłuchując się w jego miarowe bicie serca – Może tak, jak ojciec, będzie mnie nienawidzić…

W pewnym sensie bała się tego dosyć mocno. Naprawdę chciała, by żyli w dobrych relacjach. Jednak nie było, co się oszukiwać. To czym była wiele razy mogło przekreślać wszystko. Jej ukochany brat był naprawdę tolerancyjny. Nigdy nie oceniał dziewczyny za to czym jest. Stwierdzał po prostu, że jest jego siostrą i akceptował taką, jaka była. Niestety, nie oznaczało to, iż cała reszta musi robić to samo. Wręcz przeciwnie. Nie zdziwiłaby się, gdyby na samym początku oznaczono ją, jako wroga. Osobiście Midori niespecjalnie miała ochotę brać udział w tej całej niby wojnie. Zdecydowanie uznawała to za naprawdę nudne. Poza tym jej brat mógłby mieć coś przeciwko, a na to nigdy by nie pozwoliła. Tak długo, jak Asmodeusz był szczęśliwy, nie musiała ani walczyć, ani nienawidzić. Wszystko mogło odbywać się w harmonii i spokoju. Sprawa nieco zmieniała swój bieg w momencie, w którym ktoś spróbuje mu zagrozić w jakikolwiek sposób. Nie było szansy, by Hana się o tym nie dowiedziała. Kiedy już go znalazła, nie pozwoli nikomu zrobić mu krzywdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Wrz 10, 2015 10:59 pm

Władający uśmiechnął się na słowa swojej najukochańszej siostrzyczki. Wiedział że może zawsze na nią liczyć, niż na inne osoby no może oprócz Shirai którego dawno nie widział na oczy. Trzeba będzie tego obiboka dorwać i pójść na piwo. Jednakże teraz rozmyślał sobie jak toczą się sprawy w DeathCity kiedy zaczyna tą pracę jako nauczyciel i pewnie będzie musiał porozmawiać z Dyrektorem. Niedaleko słyszał  dziwne odgłosy, że Dyrektor jest zaginiony co go trochę zaniepokoiło szczerze mówiąc. Odetchnął Asmodeusz myśląc żeby nie zamartwiać się na zapas, bo to dla niego nowe miejsce w dodatku można przecież łatwo pogubić. Kiedy usłyszał cichy szept swej siostry zwrócił ku niej wzrok mówiąc:
- Ahh no tak ta rana... miałem walkę na śmierć i życie ponieważ byłem kiedyś zaręczony z córką, ale nie wiedziałem że jest córką Mafioza.. żałosne - Dodał mówiąc dalszą wypowiedz - Trafiłem cudem do szpitala i musieli reperować mi rękę bo miałem złamaną, ale już wszystko dobrze, żyję - powiedział uśmiechając mając wyraz na twarzy cały czas rozrysowany spokój. Za pewne będzie wiedział, jak siostra spanikuje dlaczego? czemu to zrobili? za pewne nie obejdzie się bez tych słów, jednakże mu to nie będzie wręcz przeszkadzało. Irytuje się tylko jak inni go pytają jak zadają kilka pytań w minutę, ale żeby siostra to jest na rzut oka spokojny i pościągliwy w takich sytuacjach.
- Co ja wiem, po wyjściu ze szpitala dowiedziałem się po tygodniu, że odnaleźli ją martwą w lesie nie wiadomo tak naprawdę czy ktoś ją zamordował lub popełniła samobójstwo nadal próbują dowiedzieć się tego - spokojnie zwrócił wzrok ku nieba. Gdy usłyszał kolejną wypowiedz siostry spojrzał znów na nią:
- Jeśli nawet by dowiedział kim jesteś, będę Ciebie chronił jesteś dla mnie wszystkim - dodał kolejną wypowiedz kończąc - i nie pozwolę Ciebie skrzywdzić w dodatku tknąć cóż to jest prawda, jak będzie próbował z Tobą walczyć to zatrzymam tą farsę - skończył mówiąc to ze spokojem. Asmodeusz zauważył jak Midori nachyliła się i wtedy ją objął ramionami swoimi jej sylwetkę wtulając, dając całusa w czółko. Młodzieniec położył papiery blisko teczki gdzie je przygniótł, żeby wiatr nie wywiał w różne części tego terenu. Asmodeusz wiedział jak bardzo siostra go kocha co najlepsze nie są z tej samej matki, a jedynie od Ojca. Spokojnie odetchnął wiedząc, że to mogłoby być realne... ale czy by to chciała? aż to dziwnie w jego myślach zabrzmiało. Asmodeusz wtedy usłyszał jej mruknięcie o nienawiści przez przypadek powiedział wtedy:
- Ja Ciebie nigdy nie będę nienawidzić, nie jestem jak Ojciec spokojnie - dodał patrząc na nią i wtedy pocałował ją w usta delikatnie i namiętnie. Najwyraźniej trzeba zrobić najważniejszy krok w życiu, dając kolejną szansę na miłość i zarazem szczęście. Nie ważne jakie są papiery iż jesteśmy rodzeństwem przyrodnim, znaczy nie biologicznym w całości. Wtedy do głowy wpadł mu pomysł bardzo szalony zazwyczaj, bał się tylko jej reakcji dlatego odważnie spytał:
- Co sądzisz o relacjach jeśli dane rodzeństwo przyrodnie, głównie chodzi o siostrę i brata którzy są z innej mamy chcą być razem do końca życia? - spytał rozmyślając sobie gdzieś w swojej głowie zawsze możliwe, że obawiał się negatywnej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Wrz 10, 2015 11:48 pm

Słuchając historii rany nie mogła powiedzieć, iż był zachwycona. Wręcz przeciwnie. Nie wydawało się być w tym nic pozytywnego. Szczególnie moment, który tyczył się jego narzeczonej. Nawet, jeśli chciała myśleć tylko i wyłącznie o części związanej z jego raną, nie potrafiła wyrzucić tej części z pamięci. Czyli jednak nie wystarczyła mu sama Midori. Kiedy tylko wyjechał znalazł sobie inną. Nie spodziewała się, że to może tak ciążyć na sercu. Jednak mimo wielu słów, które cisnęły jej się na ustach, milczała. To nie czas na kłótnie i wyrzuty. Nie chciała drugi raz stracić ukochanego brat, dlatego nic nie mówiła, zatrzymując destrukcyjne myśli dla siebie.

Wzmianka o tym, iż ta kobieta nie żyje spowodowała w niej wiele złych rzeczy. Przede wszystkim cieszyła się z tego, mimo że nie pokazywała tej części siebie Asmodeuszowi. Pewnie cierpiał, kiedy to się wydarzyło, a Hana mogła tylko uśmiechnąć się do siebie delikatnie. Powstrzymała się przed tym. Musiała panować nad emocjami, by białowłosy nie zraził się do niej zbyt mocno. Od ich ostatniego spotkania minęło naprawdę wiele lat. Zmieniła się i to dość znacząco. Nie tylko wygląd był tego dowodem. Sam zainteresowany nie musiał tego zbytnio dostrzegać. Midori pilnowała się na każdym kroku, by nie musiał być świadkiem jej diametralnych zmian. Między innymi z tego powodu, dalej chciała, by ten uważał ją za swoją małą siostrzyczkę. Tylko w ten sposób mogli funkcjonować w odpowiednich rytmie. Przynajmniej taką miała nadzieję.

-Przykro mi – powiedziała dosyć cicho.

Przecież nie stwierdziłaby bezpośrednio, iż dobrze się stało, że tak kobieta zdechła samotnie nie wiadomo gdzie i przez kogo. Z resztą, powinna się cieszyć. Gdyby wpadła na Hane z pewnością nie umarłaby zbyt szybko. Ta osoba chciała jej odebrać ukochanego braciszka. Powinna już dawno zginąć w płomieniach. Jak cudowny jest Los, że wyręczył ją z tej zbrodni. W przeciwieństwie do niego, Midori mogłaby mieć nie lada kłopoty, gdyby ktoś ją przyłapał lub znalazł dowody obciążające jej niewinność. Nie, żeby sama dziewczyna nie pilnowała swoich spraw. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jako wiedźma może być niezbyt pozytywnie postrzegana przez innych, więc uważała na wszystko, co robiła. Tak długo, jak nikt cię nie podejrzewa, jesteś w grze.

-Nie chce walczyć z naszym bratem. To byłoby naprawdę smutne –mruknęła z niemałą obawa.

Nawet, jeśli walka z ich nowym członkiem rodziny jest naprawdę realna, sama ciemnowłosa nie widziała ku niej powodu. Na ogół unikała wszelkich walk oraz każdych nieporozumień. Wolała pozostać neutralna tak długo, jak się dało. Niestety, czasy coraz bardziej się zmieniały, a sam czas nieubłaganie pędził do przodu. Wszystko się zmieniało. W gruncie rzeczy nie miała nawet pewności, czy Asmodeusz zostanie z nią na zawsze, czy któregoś dnia nie odejdzie nie wiadomo gdzie, zupełnie jak kiedyś. Ta myśl powodowała w niej niesamowity smutek, którego nie mogła się pozbyć.

Przymknęła powieki czując jego usta na swoim czole. Braciszek był taką wspaniałą i opiekuńczą osobą. Zastanawiała się, dlaczego tak mało jest osób tego pokroju. Do tej pory tylko on zdawał się być ideałem. Z drugiej strony, niespecjalnie wychodziła do miasta, by się rozerwać. Nie należała do osób niesamowicie nieśmiałych, jednak to miejsce dalej było dla niej obce. Dodatkowo trzymała się bardziej takich dróg, jak ta, na której byli. W skrócie, natura ją uspakajała. Wiedziała, że któregoś dnia musiała wyjść do ludzi, jednak nieco obawiała się bycia wiedźmą. To nie tak, że miała napisane to na czole i każdy z góry rozpozna ją w ten sposób. Po prostu nie chciała przypadkiem wywołać bezsensownej walki, której wynik byłby naprawdę niewiadomy.

Tak, Asmodeusz nigdy nie był, jak ojciec. Przede wszystkim chciał spędzać z nią czas. Ojciec nawet nie pokazał się jej nigdy na oczy. Możliwe, że unikał jej obecności, biorąc pod uwagę fakt, iż jest wiedźmą, a tych przecież nienawidził z całego serca. Swoją drogą, zastanawiała się, jak to w ogóle możliwe, że osoba z tak negatywnymi emocjami zdołała spłodzić właśnie wiedźmę. Czyżby złośliwość losu? Całkiem prawdopodobne. Nie interesowało jej to specjalnie. Zrozumiała już na początku, iż ten jej nie kochał i wątpliwe, by ten stan rzeczy się zmienił. Jego strata, a może i szczęście? Odebrał jej na tak długi czas brata, więc właściwie powinien się cieszyć, że nie mógł widywać dziewczyny. Na pewno bardzo nieprzyjemnie odwdzięczyłaby się mu za taką rzecz.

Pocałunek od białowłosego nie był specjalnym zaskoczeniem. Już na przywitanie zrobili coś podobnego, dlatego nie zareagowała niczym więcej, jak zezwoleniem mu na taki obrót sprawy i odwzajemnieniem uczuć. Jednak o ile samo zetknięcie ich warg nie było niczym dziwnym, to jego słowa nieco biły Midori z tropu. Nie do końca rozumiała jego tok myślenia. Brzmiało tak, jakby sprawa była powiązana z nimi. W końcu byli rodzeństwem – bratem i siostrą, jak sam Asmodeusz powiedział. Tylko, co miał na myśli stwierdzając, iż „chcą być razem do końca życia”? Czyżby chciał pozostać już z nią i nigdzie nie odchodzić? Nie widziała innej możliwości, co oczywiście ją cieszyło. Tylko dlaczego spytał o to tak niebezpośrednio? Po raz kolejny miała same pytania i brak odpowiedzi. Chyba najlepszym będzie odpowiedzenie na słowa mężczyzny.

-Nie widzę nic przeciwko. Jeśli się kochają to chyba nawet logiczne, że chcą być ze sobą razem, aż do końca - uśmiechnęła się do niego, po czym dodała – Ja chciałabym zostać z braciszkiem do końca. Bez ciebie czułam się taka samotna… Dlatego, jeśli miałabym okazję, zostałabym z tobą na zawsze - odpowiedziała zgodnie z prawdą, nie widząc w tym niczego złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pią Wrz 11, 2015 12:36 am

Młodzieniec miał lekkie wyrzuty sumienia, że powiedział o tej narzeczonej ponieważ nie pomyślał o tym gdyż mógł sprawić nieprzyjemne uczucie u siostry. Zauważył to po jej mimice twarzy siostry, ponieważ zszedł jej uśmiech i ta harmonia zamieniając się jakby coś dusiła w sobie. Asmodeusza nie da się tak łatwo oszukać  oj nie nie.. wtedy pogładził delikatnie jedną ręką jej plecy, a drugą miał opartą o głowę żeby było mu wygodnie tak naprawdę. Odetchnął myśląc żeby ją delikatnie uspokoić. Wtedy przemyślał wszystko dokładnie:
- Nie martw się, szczerze mówiąc to był przypadek że ją spotkałem, bo studiowaliśmy tam razem... na początku przyjaźń później zagolopowałem się, ale to co było między nami wiedziałem iż to nie przejdzie dlatego myślę ta walka nie miała sensu rzecz biorąc - Odpowiedział jej ze spokojem mówiąc z lekkim spokojem w jego tonowym głosem żeby uspokoić ją, pewnie nie dał rady do końca ale starał się bardzo.
- Nie wiem czy coś do niej czułem... myślę że zrobiłem nazłość ojcu ponieważ ciągle dupę mi truł że znajdz sobie jakąś bo Ty jako biznesmem musisz mieć.. to mu powiedziałem, że ją to on nawet się nie godził bo Mafioza był wrogiem numer jeden u niego - dodał trochę ponurym głosem, ale tylko dlatego że nienawidzi swojego ojca. W dodatku nie wiedział Asmodeusz że siostry uczucia przerodzą coś głębszego i trwalszego, no cóż mylił się bardzo. Nie chciał przykrości jej zrobić dlatego nic nie mówił, milczał po tej wypowiedzi jak grób.

- Nie stracisz mnie teraz, bo żadne dziewczyny nie interesują, nie myśl że faceci mnie.. bo nie - dodał lekko śmiejąc się z ostatnich słów swojej wypowiedzi jaką powiedział. Powoli oddychał jak delikatnie błyszące oczy mieniły się przy blasku promieni słońca po południu. Kiedy myślał o przeszłości próbował cały czas przerwać ten krąg wydarzeń, nie chciał o tym myśleć wręcz walczył ze swoją słabością. Później jak obudził się ze snu którą można uznać jako sen na jawie wtedy usłyszał od niej cichy głos. Asmodeusz wtedy powiedział:

- Nie martw się, wszystko dobrze - dodał do niej ze spokojem. Sytuację musi zamknąć raz na zawsze i właśnie to robi. Żyje na nowo w końcu. Swoją niedolę użyje podczas obrony i nauki pomagając uczniom stać się silniejszym oraz zręcznym. Wtedy jedną rękę, nie pokazując emocji zbytnio bo był zamknięty w sobie ścisnął swoją pieść tak mocno, że prawie nie zrobił sobie krzywdy kalecząc się o kawałek kamienia ostrego, na której leżała właśnie jego prawa ręka. Syknął bardzo cicho chowając za włosami nie pokazując siostrze tego bo nie chciał jej martwić tym, że przejmuje się tym co było. Po chwili stwierdził:

- Nie była tego warta, tych wspomnień i nawet bycia z nią, jedynie narobiła problemów rzecz biorąc mojej rodzinie ale nie chodzi o ojca, bo ta mafia właśnie zamordowała twoją mamę i moją mamę - - wkurzył się i łzy ledwo uronił bo dowiedział wtedy strasznej prawdy podczas rozmowy z adwokatem gdy go bronił przed napaścią. No cóż wygrał rozprawę i mógł na nowo żyć oraz wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Ale po co ma to mówić przecież to nie ważne według niego. W końcu odnalazł spokój ciesząc się z towarzystwa siostry. Nie wiedział jedynie co naprawdę czyni, że próbuje być z siostrą do końca życia. Jednak ma gdzieś nawet słowa ojca że pożałuję tego naprawdę. Po chwili ciszy od siostry i jej rozmyślań usłyszał głos bardzo smutny wtedy stwierdził:
- Nie będzie walki, wierzę w niego tak samo w Ciebie, jesteśmy rodzeństwem powinnyśmy się trzymać razem i nigdy nie rodzielać - dodał do niej ciepłym tonem głosu. Chciałby żeby je obawy zniknęły raz na zawsze. Nie lubił jak ona się smuciła, zawsze pamiętał ją uśmiechniętą podczas zabaw i wybryków jak byli mali oj te czasy, były wspaniałe.. chciałby cofnąć do nich. Niestety już są starsi ale zawsze można pomarzyć nie?
- Walczyć jedynie trzeba tylko dla swojej obrony, a ja Ciebie obronię iż jestem władającym i nie masz niczym się martwić - dodał po chwili przed poprzednią wypowiedzią zniżając ton głosu podarowując jej delikatny uśmiech.

Młodzieniec miał nadzieję, że te słowa odwzajemni gdy spróbuje spytać bardziej bezpośrednio niż przedtem bo nie potrafił tego określić prosto z mostu. Zachował się bardzo nieśmiało ponieważ bał się odrzucenia jak zawsze wtedy usłyszał jej słowa co go bardzo uradowało wtedy spytał się:
- A czy chciałabyś zostać moją przyszłą narzeczoną, to że jesteśmy rodzeństwem przyrodnim dla mnie to nic nie oznacza iż nim jesteśmy, a mnie to nie obchodzi co powiedzą inni - dodał ze spokojem i później skończył - nawet nasz ojciec nie ma prawa głosu w tej sprawie - wypowiedział poważnym tonem głosu i mówił całkowicie śmiertelnie poważnie. Zastanawiał się czy go odrzuci czy nie, raczej po tamtych słowach nie powinno takie coś nastąpić. Miał właściwie coś dla niej, ale nikt go nie miał nawet tamta. Poprzedni pierścionek wyrzucił do wody na środek żeby nikt go nie wyłowił i żeby zniknął raz na zawsze z jego życia. Później przed wyjazdem kupił pierścionek w przyszłości dla narzeczonej, a jak zauważył ją co najlepsze swoją siostrę to pomyślał jedno że to ta jedyna. Zbieg losu jest zbytnio okrutny ale nie przeszkadza ją to, że jest wiedźmą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sob Wrz 12, 2015 9:53 pm

Drake wracając z polany, na której spędził cały dzień dostrzegł dwie osoby idące w jego stronę. Gdy zbliżył się trochę dostrzegł, że jest to chłopak i dziewczyna. "Interesujące." pomyślał. Przystanął na chwilę, oparł się o płotek i przyglądał się im z uwagą. Był ciekawy czy coś ciekawego się wydarzy. Kiedy przez dłuższy czas nic się nie działo postanowił, że pójdzie w swoją stronę. Zamyślony ruszył przed siebie zapominając całkiem o owej dwójce i tym samym przez przypadek zahaczył o chłopaka.
Przez chwilę nie wiedział co się stało, ale kiedy wróciła na ziemię dostrzegł, że owy osobnik patrzy się na niego.
-Przepraszam pana najmocniej.-powiedział- Moja wina. Zamyśliłem się. Mam nadzieję, że nic panu nie jest.-dodał ze sztucznym zainteresowaniem- Ładna z was para, chociaż czuję więzy rodzinne między wami. Mam rację?-zapytał- Gdzie moje maniery. Nazywam się Drake SoulStealer.-przedstawił się
Miał nadzieję na jakąś znajomość, ale najpierw chciał dowiedzieć się trochę więcej o tych dwóch osobach. Tak naprawdę wywnioskować to będzie mógł z ich postawy. Przez te trzysta lat opanował to prawie do perfekcji, ale i tak wolał upewnić się pytając.  Wiedział, że dziewcze jest wiedźmą, ale nie przeszkadzało mu to. Koniec końców jest podobny do wiedźm i czarodziejów.


Ostatnio zmieniony przez Drake SoulStealer dnia Pon Wrz 14, 2015 7:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Nie Wrz 13, 2015 10:13 pm

Nawet, jeśli uważał spotkanie ze swoją był narzeczoną za zupełnie przypadkowe, w żadnym razie nie uspokajało to dziewczyny. Wiedziała, iż nie mogła mieć go tylko dla siebie, mimo to jakaś część jej dalej tego pragnęła, pomimo wszelkich przeciwwskazań. Kiedy jednak zauważyła, że nieco zmartwiła brata stwierdziła, iż musi wziąć się w garść. Z pewnością, nie miała zamiaru go martwić, a takim zachowaniem raczej nie sprawiała, by ten tego nie robił, o czym świadczył jego następny ruch. Przymknęła powieki, wzdychając przy tym cicho, a kiedy z powrotem je otworzyła, spojrzała na niego z uśmiechem.

-Nie martw się tym. To przeszłość, prawda? Nie musisz tłumaczyć się z tego, czego i tak nie da się już zmienić –powiedziała wyraźnie pokojowo nastawiona do tego wszystkiego.

Nie była już dzieckiem, które zrobiłoby awanturę o nic, po czym pobiegło do pokoju, złe na cały świat. Te czasy dawno minęły. Teraz musiała być podporą dla niego, a nie problemem. Szczególnie, gdy wreszcie się spotkali. Jej nastrój wyraźnie poprawił się, kiedy usłyszała jego kolejne słowa. Nigdy nie myślała o tym, że Asmodeusz mógłby się interesować mężczyznami, chociaż zabrzmiało to niemniej zabawnie. Aż nie mogła się powstrzymać i cicho się zaśmiała, zakrywając przy tym usta dłonią. Oczywiście, nie mogła powiedzieć, iż ten stan rzeczy jej nie zadowalał. Mniejsza konkurencja o uwagę brata, a to przecież same plusy.

Mówiąc, że ma się nie martwić, wcale nie czuła się o wiele lepiej, jednak nie zamierzała mu tego pokazywać. Zamiast tego przytaknęła w milczeniu. Z logicznego punktu widzenia nie mógł jej zagwarantować, że faktycznie nic złego się nie stanie. Nie mieli takiej mocy, by przewidywać przyszłość. Midori nawet nie wiedziała, czy faktycznie chciałaby coś takiego umieć. Jakie potworne musiałyby być chwilę, gdyby ujrzała, jak jej rodzina ginie. Co prawda, mogłaby spróbować to zmienić, jednak nie każdą przyszłość powinno się pisać na nowo. Niektóre rzeczy musiały się zdarzyć, by inne mogły po nich nastąpić. Uważała, że raczej nie wytrzymałaby takiej presji.

Zerknęła na niego, słysząc ciche syknięcie. Chyba za bardzo się zamyśliła, bo zdarzyło się coś, co jej umknęło. Do tej pory rzadko zdarzało jej się w taki sposób uciekać myślami, jednak najwyraźniej spotkanie niebieskookiego przywróciło więcej, niż wspomnienia. Nie potrafiła nawet na chwilę oderwać się od rzeczy, które już dawno sobie odpuściła dla własnego dobra. Teraz znowu wszystko powróciło, włącznie z wątpliwościami oraz emocjami, jakie posiadała, a to dalej nie wydawał się być koniec atrakcji. Zapowiadało się coraz ciekawiej, co potwierdził sam obiekt jej zainteresowania, który kontynuował swoją opowieść. Chyba naprawde sądził, iż musiał się tłumaczyć ze wszystkiego, co zrobił. Nie, żeby miała mu to za złe. Oczywiście, że nie. Najwyraźniej miał potrzebę wygadania się komuś. Właśnie z tego powodu milczała i cierpliwie słuchała tego, co miał do powiedzenia. Nie mogła za wiele mu pomóc w innych sprawach, więc chociaż tyle zrobi.

-Za dużo o tym myślisz –podniosła się z powrotem i spojrzała w niebo, po czym znowu zwróciła wzrok na brata- To przeszłość –powtórzyła te same słowa, co poprzednio, uśmiechając się dokładnie tak samo.

Może to podejście zdawało się nieco okrutne, jednak nie znała matki, więc nie posiadała do niej specjalnych uczuć. Kimkolwiek była, Hana, wcale nie miała pewności, że kochałaby w jakikolwiek sposób. Ojciec również pozostaje tajemnicą, chociaż w jego wypadku wiedziała, iż nie potrafił znieść myśli, że jest wiedźmą. Płytki człowiek o ograniczonym spojrzeniu na świat. Jej samej to nie interesowało. To nie coś, co mogłoby ją zmartwić. Możliwe, że to jej naturalny charakter nie pozwalał na tego typu rzeczy. Nie sądziła, by fakt bycia tym, kim była, cokolwiek zmieniał.

-Wszystko okaże się, kiedy go spotkamy –stwierdziła, chociaż nie wydawała się już tak zmartwiona, jak poprzednio- Teraz to ty zamartwiasz się bez potrzeby -zaśmiała się.

Zamilkła na dłużej słuchając jego wyjaśnień, które wyraźnie ją zaskoczyły. Między innymi, dlatego nie odpowiedziała od razu. Nie widzieli się tyle lat, a on teraz wraca i od razu rzuca takimi propozycjami. Nie mogła powiedzieć, że nie czuła się szczęśliwa. W końcu coś takiego oznaczałoby również, iż zostaną już do końca razem. Tylko, czy na pewno tego właśnie chciała? Do tej pory sądziła, że nic nie sprawiłoby jej tyle szczęścia, co zostanie „żoną braciszka”, jak to kiedyś określiła, będąc dzieckiem. Teraz, kiedy taka rzecz mogła stać się czymś realnym miała spore wątpliwości, których kiedyś nigdy nie wzięłaby pod uwagę, a teraz stały się więcej niż czymś znaczącym.

Przymknęła powieki, chcąc przekalkulować to wszystko w spokoju. Nie chciała odmawiać, ale przytaknięcie również wydawało jej się zbyt szybką decyzją. Nim jednak zadecydowała, jakie będą jej następne słowa, ktoś zdążył jej przeszkodzić, co wywołało na jej twarzy wyraźne zaskoczenie. Najwyraźniej nie dane jej było odpowiedzieć w tym momencie, co przyjęła o wiele bardziej pozytywnie, niż się spodziewała. Zamiast tego, dziewczynie chwilę zajęło zauważenie tego, co zdarzyło się tuż obok. Widząc, że w gruncie rzeczy jej brat został w pewien sposób „zdeptany” przez obcą osobę spojrzała na Asmodeusza zmartwiona. Była nawet gotowa powiedzieć parę słów nieznajomemu, jednak nawet w tym ją wyprzedził.

-Pytanie tylko, czy posiadasz tę wiedzę z przypadku, czy nas sprawdzasz -uśmiechnęła się, co mogło zakwestionować powagę zadanego pytania, na które wcale nie oczekiwała odpowiedzi, zamiast tego podniosła się z ziemi, otrzepując nieco sukienkę – Jestem Midori Hana. Wpadłeś na mojego brata, Asmodeusza. Powinieneś bardziej uważać, by nie odpływać myślami zbyt daleko – powiedziała pogodnie.

W pewnym sensie uratował ciemnowłosą od wzięcia odpowiedzialności za odpowiedź na ciężkie pytanie niebieskookiego, więc nie mogła się specjalnie gniewać na jego czyny. Inna sprawa, że przestrzegła go całkowicie odruchowo. Nawet przez chwilę w jej umyśle nie pojawiły się żadne negatywne myśli. Mogła być wiedźmą, ale nikt nie powiedział, że to oznacza, iż musi dąsać się na wszystko dookoła i to bez konkretnego powodu, próbując zniszczyć to, co ośmieli się wejść jej w drogę. Zerknęła jeszcze w stronę Asmodeusza, by upewnić się, że nic mu nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 14, 2015 12:57 pm

Asmodeusz w danym momencie stracił czujność podczas rozmowy z kochaną siostrzyczką, wiedząc też że ktoś ich podsłuchuje za pewne, albo to zwierze które na pewno z lasu wyskoczy. Chłopaka to zbytnio nie interesowało. Spokojnie oddychał myśląc sobie, że nie będzie martwić się o nic, no oczywiście oprócz rodziny i swoich przyszłych partnerów magicznych broni jeśli będzie miał przyjemność spotkać. Lekko zasłaniając ręką twarz, żeby ziewnąć przecież nie rozdziawi ust przy dziewczynie. Niestety spokój jaki miał przy leżeniu na trawie został wytrącony przez słowa siostry i zwrócił uwagę ku jej oczom. Nie wiedział co powiedzieć przed chwilą, jedynie było widoczne ogromne zdziwienie, że tak niby z łatwością to mówi... jakoś nie potrafił uwierzyć ale co się robi dla siostrzyczki.
- Nie martw się... na pewno ona nie była aż taka ważna jak Ty.. dlatego też nie powinnaś o to martwić - dodał patrząc na nią ciepłym wzrokiem wtulając ją do siebie jak zmienił pozycję przed chwilą jedynie. Asmodeusz nie miał zamiaru psuć sobie dnia żadnymi rzeczami, przecież to jego najpiękniejszy dzień swojego życia że wrócił do niej i tej rezydencji. No niestety czas mijał nie ubłaganie, niedługo będzie już po południu. Ale co im tam.. nie przeszkadza zbytnio, niedaleko jest przecież rezydencja ich to dojdą na skróty. Gdy wtedy usłyszał dziwne chodzenie jakieś obcej osoby było dla niego zbytnio nie pokojące trochę, przecież nie zna za dobrze tej okolicy, ale wie doskonale jak się bronić przecież zna dobrze kendo i jak Karate dlatego obroni ją w razie co. Młodzieniec gdy dostał telefon musiał szybko przeprosić i dostał od firmy Ojca, że właściciel przepadł, a wszystkie fundusze i jego fundamenty zostały Asmodeuszowi przekazane. Przytakiwał no niestety musiał to zrozumieć, przecież napisał całe pismo o przeniesienie z ojca na syna. No cóż musiał się tym zająć, ale wie że to nie będzie takie łatwe. Wierzy że da radę. Gdy skończył rozmowę pożegnał się należyście.
- Do widzenia - dodał jak skończył rozmowę z doradcą. Uśmiechnął się teraz ze spokojem chowając swoją komórkę do kieszeni. Oczy spojrzały na siostrę z lekkim spokojem, mówiąc:
- Wybacz miałem telefonu z firmy Ojca... okazuje się że zaginął w dziwnych okolicznościach.. i zostawił mi firmę z ludźmi, musiałem ją przyjąć bo nie ma innej osoby do zarządzania nią.. ale nie martw się nie będę wyjeżdzać bo mam laptop przy sobie i jak już będą coś chcieli to do mnie przyjadą, a nie ja do nich dlatego bez obaw - dodał zakładając ręce na głowę spoglądając w niebo, a jedynie grzywka lekko ruszała się powietrze. Wtedy znienacka usłyszał że ktoś zaczynał iść w ich stronę, miał nadzieję że przejdzie ale bez żadnego hałaśliwego krzyku czy coś, bo miał zdrzemnąć ale niestety w danym momencie zostało mu to przerwane jak próbował. Panicz poczuł że ktoś po nim przeszedł w dodatku chyba na nim przewrócił się? Nie wiedział już bo jak otworzył oczy usłyszał jedynie słowa nieznajomego i wtedy powiedział:
- Hmm... niech pomyślmy.. mógłbym być nieuprzejmym ale nie po co miałbym być? Nie ma sprawy nic się nie stało.. - odpowiedział nieznajomemu jeszcze nie usłyszawszy jego godności wtedy dodał jeszcze - Tak nic mi nie jest.. - wtedy powoli wstał otrzepując się z ziemi na której leżał gdzie porastała trawa... . Asmodeusz wtedy uśmiechnął się do siostry trochę, mając mimikę lekko niezdarnego.
- No cóż pierwszy raz mi się zdarzyło, że tak zdarzyło.. a może nie..   - Wtedy spojrzał się na niego jak usłyszał kolejne słowa.. wolał zamilczeć i nie podpowiedzieć na jego pytanie bo po co miałby to robić, ważne że siostra zaczęła mówić tyle wystarczyło. Gdy usłyszał jego imię musiał za równo przedstawić się:
- Moja godność to Asmodeusz Settan Miyazawa i oczywiście miło mi Ciebie poznać....- dodał po krótce oficjalnie. No cóż miał nadzieję, że nazwisko nie będzie mu aż tak popularne w tej części Stanów Zjednoczonych. Niestety na innych pólkulach ziemskich nazwisko jest bardzo poważane, że nawet niektóre mafie boją się ich.

Błękitne oczy młodzieńca spoglądały na nowo przybyłego pytając się z ciekawości:
- Czyżbyś był pierwszy raz na tych terenach w Stanach Zjednoczonych? - Jak już przybyła niespodziewanie gość na tych terenach, to można by też poznać kim on jest w ogóle. Trochę go zaciekawiło. Gdy poprawiał swój mundur był znak symbolu Władającego i że jest nauczycielem Shibusen. No niestety nie wiem jak by zareagował nasz nowy gość, na to że stoi przy nim władający, mógłby nawet przestraszyć się ale ma nadzieję że tak nie stanie może tym pierwszym razem. Kiedyś usłyszał sytuację od kumpla, że Potwory boją się Władających i partnerów czyli magiczne bronie. Jednak uważał że czy Wiedzma, Czarodziej, Władający i Magiczna Broń posiadają swoje uczucia i nigdy by nie używał magicznej broni jako narzędzia do obrony bo liczy się całkowicie z ich uczuciami. Dlatego mając swoje techniki musi też polegać na siebie i nie tylko na partnerach przyszłych.
- Tak jak wcześniej mówiłem.. mam nadzieję, że Tobie też Ci nie jest.. ale na drugi raz bądź bardziej ostrożny bo natrafisz na taką osobę, który może nie być tak uprzejmy jak ja - odpowiedział lekko śmiejąc się i uśmiechnął serdecznie do znajomego. Wtedy pomyślał sobie że lepiej mu to powiedzieć i tak wtedy przemówił:
- Nie musisz się mnie bać, jestem jednym z tych którzy nie robią bez przyczyn krzywdy innym istotom dlatego możesz czuć się swobodnie i z nami rozmawiać - dodał serdeczniejszym i spokojniejszym tonem do Drake. Zwrócił uwagę na Midori nie wiedział czemu ale zaczynała ocierać rękami o siebie, tak jakby było jej zimno powoli? Wtedy zdjął swoją kurtkę i założył w zaskoczeni żeby nie zmarzła oraz zapiął jej kurtkę.
- Proszę Midori, nie chcę żebyś mi zmarzła.. a o mnie nie martw się bo posiadam polar na sobie.. to mi cieplej też jest - dodał opiekuńczym tonem i ciepłym zarazem. Musi dbać o zdrowie swojej siostry, pamięta kiedyś dostała niezłej gorączki jak była o wiele młodsza. Spojrzał się później na układ chmur, zastanawiając czy pogoda nie zepsuje na tyle, żeby pójść na dalszy spacer ze swoją siostrą i może jak dołączy nowy znajomy podczas rozmowy. Panicz nie wiedział co jeszcze zjeść na kolację, bo obiad raczej został dawno skonsumowany za granicą, jak miał mieć dzisiaj samolot do Stanów Zjednoczonych w Nevadzie. Ale nie miał tak ochoty faktycznie iść, tak tutaj spokojnie jak wspominał wcześniej i świeże powietrze, że szok ogarniał. Takie przyjemne zarazem wilgotne powietrze, że rosy opadają na trawę coś naprawdę pięknego. Wtedy nawet biedronka przyleciała na jego palec i postawił maleństwo na kwiatek, żeby mógł spokojnie polecieć dalej. Asmodeusz lubi przyrodę bardzo dlatego zawsze mówił, że jak zestarzeć się to w takiej okolicy naprawdę i być szczęśliwym przy boku siostry która tutaj stoi w tej chwili. Niespodziewanie wtedy jedną ręką, która była z tyłu, dotknął jej rękę trzymając ją jakby wygladało że są parą. Nie interesuje to że jest czarownicą, a on władającym.. tyle par takich się tworzy, że będzie bronić to co dla niego jest najważniejsze w życiu. Oczywiście nadal pamięta o dwóch pracach czyli główny priorytet bycie nauczycielem w Shibusen oraz na drugim etapie ta firma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Wrz 14, 2015 7:01 pm

Posłuchał uwag Asmodeusza i Midori kiwając na znak, że rozumie. Nie oznaczało to, że zamierza się do tego stosować. "Lubił" tak czasem na kogoś "wpaść". Czasami wychodziły z tego ciekawe znajomości bądź sytuację.
-Jeszcze raz moje najszczersze przeprosiny.-powiedział lekko zginając się-Zapamiętam wasze uwagi.-dodał-Czy was sprawdzam? Nie czysta ciekawość, a po czym to wnioskuję? To, że zachowujecie się jak para dało się dostrzec z daleka, a to iż czuję jakie więzi są między wami to już mniej ważne.-odpowiedział szczerze nie chciał na razie ujawniać kim naprawdę jest-Jeśli mogę spytać, czy jesteś wiedźmą?-spytał patrząc na dziewczynę, choć tak naprawdę znał już odpowiedź-Spokojnie nie zamierzam źle cię traktować z powodu, że nią jesteś. Czysta ciekawość.-dodał spokojnym głosem
Czekając na odpowiedź przyglądał się owej dwójce. Zachowywali się dość ciekawie. Widział już nie raz związki brat-siostra, ale w tym przypadku wyglądało to inaczej. Widać, że nie interesowało ich to. Kiedy inne takie pary przeważnie się ukrywają z okazywaniem uczuć do siebie gdzieś przy innych, oni byli poza tym. Ciekawiło go to, ale nie zamierzał na razie o to pytać.
-Nie, już trochę czasu tu spędziłem.-odpowiedział-Czyżbyście byli nowi? Nie znacie okolicy?-zadał kolejne pytania
Asmodeusz poprawił zwój mundur, na którym pięknie lśniły odznaki za bycie nauczycielem i władającym. Drake jakoś specjalnie nie przejął się tym. Domyślał się tylko, że nie ma po co dłużej ukrywać bycia potworem gdyż zapewne już o tym wiedzą.
-Czy miał mnie ten gest przestraszyć?-spytał bez większego zainteresowania-Zapewne usłyszałeś trochę informacji o tym, że potwory boją się władających i magicznych broni. Chcę jedynie zauważyć, że groźni jesteście dopiero w połączeniu, a osobno to zależy. Jako iż mam już swoje lata i umiejętności potwora pozwalają mi wiem, że nie jesteś najlepszy w walce, mam rację?-dodał spokojnym tonem- Nie nie boję się, ale i tak dziękuję za uprzedzenie.-powiedział trochę chłodno
Zwrócił uwagę, że dziewczynie zaczęło robić się zimno. Nic dziwnego w obecności nieumarłych, a liszy w szczególności, przeważnie jest chłodno. On sam nie czuł czy jest mu zimno czy ciepło, ale mógł wyczuć temperaturę drugiej osoby. Zdjął zwój płaszcz i dał go chłopakowi.
-Trzymaj, tobie też nie jest najcieplej, prawda?-powiedział-Spokojnie nie jest magiczny czy coś. Nie musisz się bać.-dopowiedział-Muszę przyznać, że słodko razem wyglądacie, ale uważajcie nie każdy jest tolerancyjny.-dodał spoglądają na dwójkę, która opiekowała się sobą nawzajem.-Mam nadzieję, że specjalnie wam nie przeszkadzam, czy może obecność potwora jak ja wam przeszkadza?-zapytał dość przekornie, ale chciał jedynie dowiedzieć się jaka będzie ich reakcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 15, 2015 3:34 am

Zaskakujące, jak jej brat uparcie wałkował temat swojej byłej „miłości”. Sama Midori nie czuła się specjalnie zazdrosna. Ta kobieta już od dawna była martwa, więc nie wymagała specjalnej uwagi. Inaczej sprawa miałaby się, gdyby ta jednak żyła. Wtedy faktycznie, dziewczyna mogłaby być zaniepokojona, chociażby w najmniejszym stopniu. Na całe szczęście, nic takiego nie powinno się wydarzyć. Ponadto wątpiła, by ktoś ją ożywił. Hana nie parała się nekromancją, więc nie mogła powiedzieć, że zna się na tym, ale raczej nikt nie wezwałby z powrotem osoby, która nie wydawałaby się w jakikolwiek sposób przydatna. Tylko, co ona może wiedzieć o świecie nieumarłych? Spokojnie przyznałaby się każdemu, że to nie jest jej bajka.

Ciemnowłosa niespecjalnie zareagowała na telefon, który odebrał mężczyzna. W gruncie rzeczy, nie interesowało jej to. Ponadto znała swojego brata, aż za dobrze, by wiedzieć, że ten jej zaraz wszystko opowie, niezależnie od wszystkiego. Między innymi, dlatego słysząc kolejne słowa Asmodeusza, skinęła tylko głową pokazując, że rozumie. Nie mogła specjalnie się do tego odnieść, ponieważ wieść o zniknięciu ojca naprawdę ją zadowoliła. Oczywiście, nie pokazała tego po sobie. Wolała cieszyć się z takich rzeczy skrycie, w duchu. Jej kochany brat nie uznawał robienia niepotrzebnej krzywdy innym osobom, nawet jeśli ktoś był naprawdę warty zachodu. O Midori nie można było z pewnością powiedzieć, że jest w jakikolwiek sposób agresywna, jednak to nie znaczyło, iż wszystko wybaczyłaby, tak jak on to robił. Nawet najspokojniejsze osoby mają swoje sekrety, które lepiej, by nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Z niemałym zainteresowaniem przyglądała się nowopoznanej osobie. Była w mieście stosunkowo krótko, więc tak naprawdę jej brat to jedyna osoba, na którą wpadła. Nie ukrywała, że lubiła poznawać inne istoty. Między innymi dlatego, że te zdawały się posiadać zawsze coś interesującego w zanadrzu. Jako, iż nie widziała specjalnych barier stojących pomiędzy wszystkimi przynależnościami, każda osoba miała szansę u niej na zdobycie sympatii. Jakby na to nie spojrzeć, Asmodeusz również należał do innego odłamu, niż Hana. Wiedźmy i Władający niespecjalnie powinni darzyć się sympatią, a tu taka niespodzianka. Z drugiej strony wątpiła, by tylko ona była tak pokojowo nastawiona. Nigdy nie wiesz, jakie znajomości mogą uratować ci życie. Poza tym im bardziej skrajna rasowo osoba, tym ciekawiej może się dziać.

Z początku nie przerywała rozmowy dwóch samców, stwierdzając, iż nie widzi ku temu żadnej potrzeby. Tym bardziej nie wypadało jej wtrącać się w takie rzeczy, kiedy usłyszała pytanie bardziej osobiste ze strony Asmodeusza o przebywanie Drake’a na tych terenach. Wtedy też zdecydowała się poprzestać na słuchaniu i ewentualnie odpowiadaniu na zadane jej pytania. Niebieskooki mówił za ich oboje, dlatego też taka decyzja z jej strony nie powinna nikogo zaskakiwać. Swoją drogą, z ust jej brata wypływało naprawdę wiele słów. Nie mogła powiedzieć, że to coś złego, chociaż niego mogło martwić. Jak wiele jest w stanie powiedzieć? Oczywiście, nie chodziło tutaj o brak zaufania, a bardziej niepewność ze strony dziewczyny, jak bardzo zmienił się od ich ostatniego spotkania. Miała wrażenie, że teraz uczy się go na nowo i chyba to nieco niepokoiło ją w duchu. Nie miał zamiaru mu tego mówić, ale nieco dziwnie czuła się będąc z nim w starych stosunkach, jakby nigdy nic się nie stało. Cały czas miała wrażenie, że ten zaraz zniknie, a to mogło się troszkę źle odbijać na jej zdrowiu. Postanowiła jednak przerwać myślenie o głupotkach i skupić się na sytuacji, w której w gruncie rzeczy była biernym obserwatorem. Zwróciła większą uwagę na słowa nowoprzybyłego dopiero, gdy ten zwrócił się do niej bezpośrednio.

-Jestem wiedźmą i nigdy nie miałam zamiaru tego kryć –uśmiechnęła się delikatnie.

Nie, żeby to była jakaś tajemnica. Hana nie uważała bycia wiedźmą za przekleństwo, ani nic ujmującego. Najwyraźniej takie jej przeznaczenie i nikt nie mógł tego zmienić. Poza tym nie widziała też ku temu powodu. Dobrze było jej tak, jak jest aktualnie, a kto wie? Może kiedyś bycie kimś taki się przyda i nawet uratuje jej życie. Zamiast narzekać jakiego ma pecha, pogodziła się z taką koleją rzeczy i postanowiła rozwijać w tym kierunku. Lepiej znajdywać plusy sytuacji, bo zawsze mogło się trafić o wiele gorzej. Zwróciła jednak uwagę na Drake’a, kiedy zadał kolejne pytanie, wyrywając się ze szponów swoich myśli, które najwyraźniej dawno nie miały tyle swobody.

-Ja przybyłam tu stosunkowo niedawno, więc jestem na tej drodze pierwszy raz –wzruszyła delikatnie ramionami.

Właściwie nie miała pojęcia, jak sytuacja malowała się od strony jej brata. Nie przyjechali tu razem. Co więcej, Midori nawet nie miała pojęcia, że go tu spotka. Pojawiła się w Newadzie, by znaleźć swojego drugiego brata, a moment, w którym wpadła na Asmodeusza był więcej niż przypadkowy. Zdecydowanie nie planowała takiego rozwoju wydarzeń. Nie, żeby czegoś żałowała. Nic z tych rzeczy. Cieszyła się naprawdę mocno, iż udało im się spotkać, po tak długim czasie rozłąki. Z drugiej strony, chyba właśnie ten element zaskoczenia nieco nią wstrząsną i zrodził więcej wątpliwości, niż gdyby mogła się do tego przygotować psychicznie. Miała nadzieję, że brat wybaczy jej ten stan, ale nie sądziła, by tak szybko jej przeszło.

Kiedy tor rozmowy przeszedł na nieco dziwne tematy, w stylu kto kogo powinien się bać, wywróciła oczami, zerkając gdzieś w bok. Jedyna myśl, jaka teraz pojawiała się w jej głowie to tylko krótkie westchnięcie – „mężczyźni…”. Nawet nie do końca rozumiała, jak doszło do takiej wymiany zdań, mimo to nie wtrącała się. Zdążyła już zauważyć, że nowopoznany osobnik nie jest z pewnością człowiekiem, ale rozmawianie tak otwarcie o tego typu sprawach dla niej jest mało pozytywne. Prędzej pokłócą się i zaczną skakać sobie do gardeł, niż dojdą do porozumienia. Oczywiście, tego by nie chciała. W żadnym razie! Nie widziała uciechy w zabijaniu, bo każdy mógł być naprawdę interesującą osobą, a Drake, jak na razie, taki się wydawał. Szkoda byłoby pozwolić Asmodeuszowi działać nierozważnie i miała nadzieję, że tego samego unikał SoulStealer.

Nie zauważyła kiedy zaczęła pocierać dłonie o siebie, gdy niebieskooki zdążył zareagować. Tak wiele rozmyślań tworzyło z niej naprawdę łatwy do ustrzelenia cel, powinna nieco zacząć się hamować w innym razie może być nieciekawie. Podziękowała bratu skinięciem głowy i nie odrzucała jego chęci zadbania o jej dobro. Jeszcze wziąłby to za bardzo do siebie. Inna sprawa, że nie czuła się tak zmarznięta, by zabierać mu okrycie wierzchnie. Cóż, musiała to przemilczeć. Niestety, na jego nagły akt czułości zareagowała nieco większym zaskoczeniem. Miała nadzieję, że nie zauważył tego, ale naprawdę musiała szybko się uspokoić, by nie odepchnąć dłoni Asmodeusza. Nie chodziło tutaj o niego, w żadnym razie. Po prostu czasami reagowała gwałtownie na niespodziewane gesty ze strony innych. A słysząc dodatkowo kolejne słowa ze strony ich nowego towarzysza, zwróciła na niego swoją uwagę.

-Każdy ma swoje zdanie na ten temat, ale dziękuję za ostrzeżenie –odpowiedziała pokojowo, po czym dodała – Jak sam zauważyłeś, jestem Wiedźmą. Ciężko sprawić, by obecność potwora przeszkadzała mi w jakikolwiek sposób, a skoro z nami rozmawiasz, tobie również nie wydaje się przeszkadzać przebywanie w moim towarzystwie.

Pewnie, gdyby Asmodeusza tutaj nie było jej odpowiedź wyglądałaby całkowicie inaczej, chociaż posiadałaby taki sam sens. Niespecjalnie chciała, by brat widział ją od tej gorszej strony. Tym bardziej, że kiedy się rozstawali, a nawet podczas wymiany listów, kreowała się na taką, którą przed nim pokazywała. Skoro on był dla niej ideałem, ona również musiała być. Przynajmniej takie myśli wpoiła sobie dawno temu. Później wystarczyło tylko podążać tym szlakiem, by uzyskać aktualną sytuację. Któregoś dnia ta idealna maska również zostanie zniszczona. Jednak do tego czasu dalej będzie grać idealną osóbkę, z której ukochany braciszek może być dumny. Miała tylko nadzieję, że jej słabość do interesujących osób i rzeczy nie zgubią Hany, kiedy się tego nie spodziewa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Wrz 16, 2015 5:43 pm

Asmodeusz zamilkł myśląc że to nie zdrowe mówiąc ciągle o tej byłej. Wtedy pomyślał sobie, że w końcu trzeba zamknąc ten rozdział poprzedniego życia. Spokojnie wziął oddech patrząc na swoją kochaną siostrzyczkę, normalnie ma chęć ją przytulić i w ogóle, ale głupio mu będzie jak to zrobi przy znajomym Drake. Wtedy jak załatwił sprawy z firmą, już jego nic więcej nie trzyma jak w końcu realizowanie swojego planu na przyszłość. Za pewne siostra jemu to pomoże, jak oczywiście spyta ją o to, miał wręcz taką nadzieję. Kiedy po chwili czekał na odpowiedz nowego poznanego zaciekawiło go to co dalej powie i żeby kontynuuować konwersację:
- No już dobrze, przecież wybaczyłem - odpowiedział serdecznym tonem głosu. Asmodeusz spokojnie kiwnął głową na znak zrozumienia. Jedynie słuchał się jego co ma do powiedzenia, jakoś nie pawał zbytnio rozmową tak naprawdę. Gdy padło pytanie czy ona jest nią? to jedynie patrzył na jej odpowiedz, wiedział że nie będzie z tym kryć się wręcz przeciwnie. Najstarszy brat zawsze chce chronić swoje rodzeństwo, nie ważne jaki będzie stopień zagrożenia. Dyskusja trwała wciąż i padły odpowiedzi na dalsze pytania i wtedy odpowiedział jemu:
- Ja dopiero dzisiaj przyleciałem, ale co ja wiem mam niedaleko rezydencję w tej okolicy więc można powiedzieć że nie do końca jestem tutaj nowym bywalcem - odpowiedział jedynie sam pojedyńczo. Nie wiedział co powie siostra, ale ufa jej. Asmodeusz wtedy poprawił znowu mundur bo zagiął się kawałek od marynarki. Młodzieniec wtedy poczuł nieciekawą aurę teraz, a jedynie zauważył przez jego mimikę czy ten gest. Odpowiedział jedynie:
- Po co miałbym, takim gestem straszyć? Ja jedynie poprawiałem mundur to chyba nic złego ? hmm? - odpowiedział zawiadackim głosem. Oczy lekko skierował w stronę nowo poznanego w tej okolicy i jedynie powiedział:
- Hmm rozumiem.. możliwe.. nie na razie jakoś się tym zbytnio nie przejmuję, to że jestem władającym nie każdy musi być taki straszny jak go malują? Czyż nie? - odpowiedział, od razu zadając pytanie w tajemniczy sposób. Asmodeusz gdy powiedział, że są we dwójkę groźni, ale nie oznacza to jest on słaby wręcz to omylne odczucia jego. Kiedy zaczynał mówić i powiedział coś co uraziło Miyazawę odpowiedział:
- Mylisz się, w tym momencie Drake, nie trafiłeś oczywiście swoją wypowiedzią... to że osoba dana posiada dany swój wiek, może być gorszy czy lepszy... ale nie ocenia się od razu osoby po tym, nie sądzisz? Ja jedynie powiem że od dziecka trenowałem tyle Ci wystarczy informacji - dodał po chwili ostatnie stwierdzenie w kierunku rozmówcy. Za bardzo nerwy poszły do przodu ale co poradzić, nie lubi jak ktoś ocenia od tak z pozoru jakiegoś. Zauważył że jest liczem, bo mają ten charakterystyczny chłód. Pewnie dlatego czuć te dziwne zimno.
- Spokojnie ja jestem przyzwyczajony do takiej temperatury ale no dobrze, dziękuję - dodał trochę był zaniepokojny bo nie potrafił łatwo ufać danej nowo przybyłej osobie. Nie założył tej kurtki jedynie tylko trzymał. Wzrokiem spojrzał się na siostrę był bardzo zarumieniony, nie wiedział co powiedzieć na słowa jego. Jedynie jak usłyszał ostatni dialog mężczyzny odpowiedział jedynie:
- Nie przeszkadzasz, spokojnie.. jesteśmy życzliwi i jeśli chcesz możemy porozmawiać - odparł bardzo serdecznie przy siostrze kierując tę wypowiedz do nowej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Wrz 16, 2015 7:08 pm

Drake uznał ich za bardzo interesujących, ale również za lekko dziwnych? Dziwiło go zachowanie tej dwójki. Rzadko spotykał się z tak dobrze ufającymi sobie osobami. Widać po nich było, że są szczęśliwi tym, że mają siebie nawzajem. Ale nie przeszkadzało mu to, a jeszcze sprawiało iż jego ciekawość rosła. W końcu to zawsze jakieś nowe charaktery. Nie zwrócił zbytnio uwagi na pierwszą wypowiedź chłopaka, a raczej uznał, że nie ma nic do dodania.
-Na twoim miejscu nie chwaliłbym się zbytnio tym, że jesteś wiedźmą. Jasne są ludzie, którzy niczego nie mają do nich, ale zdarzają się tacy którzy stracili coś cennego z ich powodu, a wtedy mogłoby być dość nie ciekawie.-uprzedził ją spokojnym głosem-Nie mam na myśli jakiegokolwiek urażenia cię. Jedynie ostrzegam.-dodał-Czyli oboje jesteście nowi. Jeśli jest coś co chcecie wiedzieć o okolicy czy coś śmiało pytajcie.-zaproponował, lubił pomagać innym czy po prostu ich doinformowywać.
-Mój błąd, źle zrozumiałem mowę ciała. Każdemu się zdarza.-powiedział przepraszająco-Ale ty również nie do końca dobrze zrozumiałeś. Przez mój wiek miałem na myśli, że widziałem już wiele ludzi i dość łatwo jest odgadnąć po czyimś wyglądzie jak jest wytrenowany, a mówiąc o umiejętnościach nie miałem umiejętności nabytych i ofensywnych tylko umiejętności "rasowe", że tak się wyrażę. Moje oczy widzą więcej niż twoje, jeśli rozumiesz co mam na myśli.-sprostował swoją wcześniejszą wypowiedź-Widzisz tacy już jesteśmy. "Mężczyźni".-dodał z uśmiechem i mrugnął patrząc się na Midori, to nie tak, że umie czytać w myślach, ale jej twarzy wyrażała właśnie takie słowa.
Przyzwyczajony do takiej temperatury? Przepraszam on z Alaski czy innych tego typu miejsc, że -20 mu nie przeszkadza? Oczywiście było trochę cieplej bo działały dwie temperatury. Ogólna pogoda i chłód Drake co sprawiało, że w jego otoczeniu było jakieś -14 stopni w tym momencie. Gdyby padał deszcz to zamieniałby się w śnieg. Ale nic najwidoczniej Asmodeusz chce grać silne przy siostrze. "Nie będę się wtrącał, ale nie miej mi za złe jak się przeziębisz." pomyślał, potrząsając lekko głową. Zauważył dość nie przemyślany gest ze strony chłopaka. Musiał być to jakiś odruch czy coś, stwierdził. W tej sytuacji wyglądali jak para z gimnazjum, albo szkoły średniej kiedy została przyłapana na tym, że się spotyka. Sprawiło to tylko, że wyglądali jeszcze słodziej.
-To miło.-odparł "ciepłym" głosem na wypowiedzi dwójki-W takim razie jeszcze trochę was pomęczę.-powiedział i zaśmiał się-Jeśli można wiedzieć co was sprowadza do DeathCity? Oprócz spraw zawodowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Wrz 16, 2015 8:27 pm

-To niesamowicie miłe, że się o mnie tak martwisz, ale naprawdę nie ma czym – uśmiechnęła się uroczo, po czym dodała, by sprecyzować swoją wypowiedź – Nie ukrywam przed tobą, że jestem wiedźmą, bo to zauważyłeś. Kłamstwo nie wchodzi w grę, gdy druga osoba już zna odpowiedź, prawda?

Drake od samego początku zdawał się po prostu wiedzieć, iż dziewczyna jest istotą właśnie tego rodzaju. Wszelkie kombinacje byłyby z pewnością bezcelowe. Poza tym, skoro wiedział kim była z góry musiał nie mieć nic przeciwko jej obecności. W innym razie nawet by nie podszedł tylko prędzej zaatakował znienacka. Jakby na to nie spojrzeć, mógł wiedzieć, że para się magią, ale rodzaj magii zostanie tajemnicą. Chociaż to także tylko teoria. Czasami wystarczy popatrzeć na drugą osobę, by rozpoznać takie rzeczy. Inna sprawa, że widziała kiedyś człowieka, który wydawał się wręcz żyć z zamiłowaniem do malarstwa, a okazało się, że nienawidził tego z całego serca i nie robi tego, bo chce. Kto wie, czy wiedźma posiadająca kwiaty we włosach daje podpowiedź potencjalnemu wrogowi, czy też próbuje wpuścić go w maliny? Nigdy nic nie wiadomo.

Dalej mieli zamiar ciągnąć ten temat? Doprawdy, nie rozumiała tego. Wyglądało to, jak rozmowa dzieci w piaskownicy. W końcu oboje kryli w swoich odpowiedziach to, co potrafią. Może sami tego nie zauważali, ale gdyby Hana nie znała Asmo, właśnie w tym momencie znałaby podstawowe informacje na temat ewentualnego zagrożenia z jego strony. Ich nowy znajomy również dosyć szybko odsłonił niektóre karty, chociaż wyraźnie bardziej się pilnował, niż jej brat. Jak na razie mogła spokojnie stwierdzić, że ma swoje lata, a co za tym idzie umiejętności, które z pewnością są wyuczone na odpowiednim poziomie. Nie wspominając o tych „rasowych”, jak sam to określił. Dodatkowo stwierdzenie, iż jego oczy widzą więcej, niż te należące do niebieskookiego, samo sugerowało parę ciekawych domysłów. Chyba właśnie zaczynał ją niezdrowo interesować, a to nie jest zbyt dobry znak w obecności brata.

Ach, więc jej uczucia w tym momencie były, aż tak widoczne? Powinna bardziej się pilnować. Mimo to, oddała uśmiech, wzruszając przy tym bezradnie ramionami, jakby tym gestem chcąc powiedzieć, że było to silniejsze od niej i nic nie była w stanie na to poradzić. Czemu nie powiedziała tego na głos? Asmodeusz nie zauważył tej maleńkiej reakcji z jej strony. Oczywiście, dla niej to bardzo dobry znak. W końcu nie chciała, by poznał jej „gorszą” stronę. Im dłużej pozostawał nieświadomy tym lepiej dla nich obojga. Dla niego musiała być spokojna i opanowana. Przynajmniej w teorii, a właściwie, tak długo, jak ten jest w pobliżu. Strach pomyśleć, jak jej zachowanie zmieni się, gdy ten pójdzie do pracy. Aż szkoda tych biednych duszyczek, które zostaną na to narażone.

Chociaż Asmodeusz był wyraźnie zakłopotany sytuacją, ona nie wydawała się specjalnie poruszona. Dalej stała w takiej samej pozycji, z lekkim uśmiechem na ustach. Nie musiała zerkać na brata, by wiedzieć, że jego emocje były, aż nadto widoczne. Dla niej nie było to nic wstydliwego. Mogła nawet na głos powiedzieć, iż go kocha. Czy to coś dziwnego? Z drugiej strony każdy mógłby to tłumaczyć na swój sposób. Jedni uznaliby to za coś zwykłego, w końcu rodzeństwo. Drudzy mogliby faktycznie patrzeć nieprzychylnie, oceniając ich z góry. Jeszcze inni pewnie stwierdziliby, że niespecjalnie ich to obchodzi. Jest wiele reakcji, tak samo, jak osób na tym świecie. Każdy ma swoją indywidualną, mimo iż niektóre zdają się być całkiem podobne. To jedna z rzeczy, które ją tak ciekawiły w innych. Przerwała tego typu rozmyślania tylko z powodu zapytania Drake’a. Z jakiegoś powodu, nieco nieświadomie, wyprzedziła tym razem wszelkie słowa brata.

-Czy sama nazwa tego miasta już nie zachęca do poznania jego tajemnic? – przyłożyła dłoń do policzka, przychylając nieco głowę oraz przymykając przy tym powieki, zupełnie, jakby naprawdę zdawało się ją to zachwycać na swój sposób – A ty, długo tu mieszkasz? – spytała, kiedy tylko obudziła się poprzedniego stanu.

Sprawę młodszego brata przemilczała tylko dlatego, że nie czuła potrzeby wspominania nic na jego temat. Jeśli Asmodeusz uzna, że ich nowy znajomy powinien cokolwiek wiedzieć, to sam mu powie. Midori osobiście była naprawdę zachwycona samą nazwą miasta. Prawda, przyjechała tutaj dopiero w momencie, w którym dowiedziała się, że jeden z członków jej rodziny tu gdzieś mieszka, jednak sądziła również, że prawdopodobieństwo przybycia do DeathCity było naprawdę duże nawet bez tego. Kto wie, może któregoś dnia obudziłaby się z tego depresyjnego stanu i stwierdziła, że czas poszukać czegoś, czym mogłaby się zająć. A że lubiła interesujące rzeczy… odpowiedź była, jak na dłoni. Jednak bardziej ciekawili ją mieszkańcy tego miejsca. Wręcz idealnie się złożyło, że Drake na nich wpadł. Z jego słów wynikało, że był tutaj jakiś czas, więc może wie coś ciekawego. Plus, nie zapominajmy o fakcie, że samo to, iż mieszka w tym mieście tworzyło z niego obiekt zainteresowań ciemnowłosej. Mimo wszystko Hana mocno się hamowała, by jej brat nie pomyślał sobie, że poświęca zbyt wiele uwagi obcemu osobnikowi, niż jemu. To był naprawdę ogromny dylemat… jednak wybrała drogę, która ukryje jej zainteresowanie. Przynajmniej w pewnym sensie. Nie mogła całkowicie go ukryć. Asmo musiał jej to wybaczyć, chociaż pewnie nawet niewiele wiedział na ten temat. W końcu, od początku, gdy opowiadał jej o sobie nie wykazywała zbytniego przejęcia jego przeszłością. Nie chciała, by poczuł się gorszy, bo nie był. To Midori zdawała się nieco dziwna w jej mniemaniu i tylko obecność brata hamowała ją przed pokazaniem pełnego zachowania w takich momentach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

Nauczyciel
Posty : 32
Data dołączenia : 04/09/2015
Wiek : 29

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Wrz 17, 2015 12:30 pm

Asmodeusz cały czas przygląda się otoczeniowi, jednakże słuchał dwójkę bardzo uważnie żeby nie wyjść że jest ignorantem. Kiedy Drake mu zwrócił że zrozumiał jego słowa, mogło tak wyjść niestety ale przecież każdy może pomylić się czyż nie? Odetchnął spokojnie i odwrócił się.
- Możliwe, że nie zrozumieliśmy się, tak zrozumiałem doskonale Drake - dodał żeby nie używać dalszych zbędnych słów do dalszej konwersacji. Jak usłyszał jedynie "Widzisz tacy już jesteśmy. "Mężczyźni" to lekko zaśmiał się jedynie przytakując:
- No fakt - powiedział głosem serdecznym. Przyglądał się jak na niego potem na siostrę, faktycznie znajomy miał rację że może słodko wyglądają. Młodzieniec zazwyczaj nie wie czemu powiedział, że potrafi wytrzymać taką temperaturę, to było głupie pomyślał sobie. Mógł zamknąć się, ale co poradzić to był odruch taki był wręcz mógłby wytrzymać do  najgorszej temperatury niby -15 stopni? Szczerze taki był szczyt za granicą gdzie pracował jak zima im dopiekła. Nie chce nawet przypominać tego. Gdy usłyszał miły głos od znajomego, to faktycznie pomyślał, że aż taki złym gościem nie jest. Jeszcze okaże się że z nim będzie kumplować to byłoby nawet ciekawe. Po jakimś czasie gdy usłyszał że pomęczy ich to trochę zaśmiał się cicho ale pozytywnym znaczeniu.
- Nie ma sprawy Drake, pytaj śmiało - odpowiedział wydając zadowolony śmiech, no dawno nie rozmawiał z nikim z tych stron więc może dowie się kilku rzeczy o tej okolicy. Wysłuchał wypowiedzi osoby i odpowiedział:
- To długa historia, szczerze mówiąc.. - odpowiedział do niego, jednakże jak już mają rozmawiać na ten temat to zaczął odpowiadać:
- Właściwie to zaczęło się jak wyjechałem z Walii z posiadłości niestety Ojciec chciał mnie przy swoim boku, ale to raczej chodzi o interesy, po jakimś czasie jak skończyłem tam studia żeby dostać na stanowisko Nauczyciela w DeathCity to musiałem zdawać mnóstwo egzaminów ale to wręcz było moim marzeniem żeby nim być - dodał opowiadając, robiąc gesty rękami tłumacząc. Nie zachowywał się jak narcyzm, możliwe tylko był skupiony podczas tłumaczenia nowemu. Nie miał zamiaru powiedzieć, żadnych prywatnych spraw nowemu, bo nie znał go tak dobrze, a nie chce odkrywać wszystkich sytuacji z przeszłości. Ważne że Siostra i On wiemy, a tym bardziej mówienie o młodszym braciszku którego poszukują. Dba o bezpieczeństwo rodzeństwa, dlatego na razie ujawni tego mu.
- Szczerze mówiąc, to będzie nasz nowy dom i zostajemy tutaj na stałe. Ogólnie to że będę mieć prace to możliwe że zwiedzę okolicę - dodał do niego spokojnym tonem głosu. Kiedy chodziło o zakłopotaniu już nie był taki zdenerwowany jak wcześniej. Można rzec że mu przeszło tak naprawdę, ale jak stała jego siostra obok niego to dawała psychicznie siłę psychiczną mi, a doskonale wie czemu. W dodatku nie powiedziałby, że jest niezadowolony z tego powodu. Kocha ją i to bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Wrz 17, 2015 8:22 pm

-Rozumiem, ale pamiętaj iż ludzie są podstępni.-odparł-Po za tym zdaję mi się, że jeśli ktoś chciałby ci zrobić krzywdę najpierw musiałby pozbyć się twojego brata.-dodał ciepło się uśmiechając-Chociaż gdybym coś usłyszał to też bym pomógł.-dopowiedział trochę ciszej, nie chciał zostać źle odebranym, zapewne normalny człowiek zarumieniłby się lekko w tej sytuacji.
Dlaczego to powiedział? Nie przepadał za tym kiedy komuś kogo zna dzieje się coś złego. Nie ważne czy są to relacje kolega-kolega, przyjaciel-przyjaciel albo nowo poznany-nowo poznany. Skoro kogoś znał to już dawało mu to powód do tego aby mu pomóc. Pomógłby także bez tego, gdyż nie zależy mu na jakiejś odpłacie czy czymś podobnym ze strony drugiej osoby. Skoro jej pomógł zrobił to z własnej nie przymuszonej woli.
Na słowa chłopaka tylko lekko się uśmiechnął. Na kolejną z resztą też. Nie czuł, że musi coś jeszcze dodać więc tego nie robił.
Kiedy Midori odpowiedziała z jakiego powodu tu jest czuł, że kryje się za tym coś głębszego, a jedynym powodem dla którego nie zdradziła tego była ich zbyt krótka znajomość.
-Niech się zastanowię. Około czterdziestu lat już tu jestem. Jeszcze wcześniej byłem jakiś rok albo dwa.-powiedział po chwili zastanowienia, trochę długo co nie?-Ale często czuję się jakbym mieszkał tu krótki okres czasu. Ciągle coś mnie zaskakuję. Zapewne to powód dlaczego tak długo tu jestem.-dodał po chwili.
Komuś może się wydawać "czterdzieści lat, pewnie zna całe miasto na pamięć", ale DeathCity było tak dziwnym miejscem, że co chwila coś się zmienia. Z resztą dla niego to nie było jakoś długo. To była tylko jedna siódma jego całego życia, a zamierza spędzić tu jeszcze dużo czasu.
Odpowiedź Asmodeusza też nie wydawała się "pełna". Ale Drake nie miał im tego za złe. W końcu sam nie odkrywał swoich kart. Może kiedyś jeśli uda mu się nawiązać z nimi jakieś lepsze znajomości to dowie się prawdy. Ale o tym się przekonamy w swoim czasie.
-Więc będziecie tu mieszkać. To nie zdziwcie się jak będę was często odwiedzał.-powiedział z uśmiechem, ale nie miał nic złego na myśli, jedynie to by lepiej ich poznać.
Bardziej od Asmodeusza ciekawiła go Midori. Dlaczego? Widział w jej zachowaniu to iż nie jest ono "prawdziwe". Widział to, że udaję. Był ciekawy jak zachowuję się kiedy nie ma jej kochanego braciszka w pobliżu. Nie wspominał o tym bo i po co? Skoro chce grać perfekcyjną to czemu ma jej w tym przeszkadzać. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli bańka mydlana pęknie, może się między nimi popsuć. Chociaż czy Asmodeusz faktycznie byłby w stanie obrazić się na siostrę?
-Lubisz kwiaty?-zapytał dziewczyny, chociaż bardziej było to pytanie retoryczne, ale zawsze mogło się okazać, że kwiaty w jej włosach to tylko ozdoba i nie darzy ich żadnymi specjalnymi uczuciami, przy pomocy magi stworzył lodową różę, i przekazał ją Midori.-Spokojnie nie stopi się.-powiedział, a następnie z lodu utworzył przypinkę w kształcie czaszki i dał ją Asmodeuszowi-Trzymaj, to tak abyście nie zapomnieli o mnie.-powiedział uśmiechając się ciepło-Kwiat nie roztopi się nawet w stu stopniach, podobnie przypinka.-powtórzył się dla pewności-Ciągle zadaję pytania. Może wy chcecie coś wiedzieć o mnie?-powiedział miło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ścieżka   

Powrót do góry Go down
 
Ścieżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-