IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pią Lip 24, 2015 2:32 am

Od paru tygodni w Shibusen gości wieść o tym, że Ashling zaginęła. Była nauczycielką wychowania fizycznego i przez jej absencję wielu uczniów ominęły te katorżnicze zajęcia. Niektórzy się nawet cieszyli, bo w końcu nie trzeba było sobie pisać zwolnienia z WF, aczkolwiek znaleźli się tacy którzy widzieli w tym naprawdę złe zjawisko. Otóż uczniowie NOT rzadko kiedy sami z siebie ćwiczyli, a jeśli już to nikt nie korygował źle wykonywanych ćwiczeń. Szkoła jednak dosyć szybko zareagowała i z placówki azjatyckiej ściągnęli kogoś na zastępstwo. Zresztą nawet po szkole rozniosła się plotka, że niby będą uczyć się kaligrafii na tym WF, z racji tego że sprowadzony nauczyciel nie był większy od siedzącego owczarka niemieckiego. Był to zasuszony staruszek, w kapeluszu ze słomy oraz niebieskich przewiewnych szatach. Skórę miał fioletową i dzięki temu powstała plotka, że chyba ma dostęp do całkiem dobrych dragów albo że zażywa sobie coś przed zajęciami. Nie była to farba, tylko jego naturalna skóra. Poza tym miał białą dosyć długą i gęstą brodę oraz dwa mocarne wąsiki. Do tego krótki, typowo azjatycki nos bez tego charakterystycznego wzgórka który ułatwia zakładanie okularów. Do tego miał zielone oczy, jak dwa szmaragdy. Staruszek miał miły i poczciwy wzrok, a na dodatek często się uśmiechał. Mimo, że chodził o lasce to wyglądał na nader żywego zwłaszcza dało się to wyczuć w konwersacjach. Nazywał się Mitsuhiko Toho i pochodził z Kioto. Dzisiaj był praktycznie jego pierwszy dzień jako faktycznego nauczyciela wychowania fizycznego. Wielu uczniów olało sobie zajęcia, bo myśleli że staruszek przymknie na to oko i że i tak nic ciekawego nie będzie się działo. Stawiło się... 5 osób. Mieli oczywiście swoje szkolne przebieralnie, gdzie mogli się przebrać w stroje sportowe. Niezbyt wielkie wymogi, bordowe spodenki, biała koszulka, białe skarpetki i jakieś w miarę wygodne buty. Kiedy uczniowie weszli na salę gimnastyczną, która notabene była całkiem spora, wypełniona wszelkiego rodzaju sprzętem poczynając od prostych drabinek, aż po sztangi czy worki treningowe albo manekiny. Tej sali używano często również do ćwiczenia walki wręcz i to dało się odczuć, a nawet zobaczyć gdyż czasami krew z podłogi się nie domywała. W każdym razie kiedy uczniowie weszli na salę staruszek siedział sobie na trybunach i właśnie coś notował w dzienniku. Na nosie miał zgrabne, małe okulary, a laska stała oparta o trybuny. Obok niego również stał sobie niewielki zielony porcelanowy słonik. Prawdę mówiąc to na standardy tego człowieczka to musiał mu się wydawać czymś pokroju piłki, gdyż słonik zająłby obie jego dłonie.
Pan Toho uśmiechnął się ciepło do uczniów, chociaż miał przymknięte oczy to chyba ich widział. Na głowie miał swój słomiany kapelusz i siedział w siadzie skrzyżnym.
- No witajcie dzieciaki he he he - zaśmiał się, taki tik nerwowy Japończyków kiedy to nie wiedzą za bardzo co powiedzieć - Więc dzisiaj ja jestem u was na zastępstwie za Panią... Ashling - musiał to odczytać, bo mogli zauważyć że gościu miał jakąś karteczkę ułożoną pośrodku dziennika. Zaraz coś doczytał i kontynuował. Wstał, sięgnął po laskę - Dzisiaj będzie taka lekcja organizacyjna he he he, wiecie nie wiem za bardzo co z wami zrobić z racji tego że Pani Ashling nie zostawiła mi wiele informacji he he he chyba nie lubiła papierkowej roboty, zresztą ja też jej nie lubię. Nazywam się Mitsuhiko Toho i jestem z Kioto. A jak wy się nazywacie? - spytał uśmiechnięty staruszek w końcu warto zapoznać się z uczniami więc każdy miał okazję się przedstawić. Pan Toho faktycznie nie lubił papierkowej roboty i widać to było po tym jak patrzy na dziennik i rzeczy, które musi uzupełnić. Oczywiście wasze imiona zapisywał sobie na tej karteczce za pomocą pędzelka fude - Chyba już nikt nie przyjdzie. Ustawcie się na linii i zaczniemy rozgrzewkę, a potem się pobawimy. Mam dla was fajne ćwiczenie he he he - następnie standardowa procedura rozgrzewki, gdzie mieliście się dobrać w pary, ale że jest was nieparzyście to jedna osoba musiała się zmieniać z kimś. Na początku poszło rozciąganie, czyli każdy z was musiał usiąść, rozłożyć nogi i dotknąć jedną ręką palców u stóp. Druga osoba miała pomóc wam poprzez dociskanie z tyłu. Potem się zamienialiście. Miało to rozgrzać wasze stawy w barkach jak i wszelkie mięśnie działające w okolicy kręgosłupa. Dalszym ćwiczeniem było podnoszenie siebie nawzajem by osoba podnoszona była odgięta pod kątem 75* i dzięki temu rozciągnęła sobie mięśnie klatki piersiowej. Podnoszący natomiast rozgrzewał swoje ręce. Wyglądało to tak, że stawaliście do siebie plecami i mieliście się złapać miejscami zgięcia ręki. Tradycyjnie mieliście się potem zmienić. Następnie kazał wam zrobić 5 okrążeń po sali i machać rękoma na przemian. Rozgrzewka niezbyt różniąca się od tej typowo szkolnej, aczkolwiek Pan Toho zwracał uwagę jeśli ktoś oszukiwał na okrążeniach czyli zwalniał tempo i kończył wraz z resztą udając, że niby zrobił te 5 równo z nimi. Potem przyszła kolej na przysiady i dał wam 5 minut byście rozgrzali się w swoim zakresie. Całość jego rozgrzewki, którą wam nakazywał trwała te 10 minut. Mogliście się dobrać w pary lub realizować swoje pomysły. On za to bacznie się przyglądał waszym poczynaniom - No tylko dobrze się rozgrzejcie, bo złapie was skurcz podczas zabawy i co wtedy? hehehe będzie musiał was ktoś zanieść do pielęgniarki, bo ja na pomocy się nie znam he he he.

Pan Toho:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 37
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pią Lip 24, 2015 3:07 pm

Akane należała do tych nielicznych, którzy nie pisali sobie zwolnień z wychowania fizycznego i rozumieli, że brak tych zajęć może się źle odbić na kondycji uczniów. Dziewczyna dodatkowo martwiła się zaginięciem nauczycielki. Zniknęła nagle i do tej pory nie udało się jej znaleźć. Nie żeby specjalnie tęskniła za samymi zajęciami. Akane nie miała specjalnie dobrej kondycji, ale też nie była całkowitym flakiem. Radziła sobie tak na średnim poziomie. Wychowanie fizyczne nie było jej ulubionymi zajęciami, bardziej przepadała za teorią, ale też nie darzyła wf-u nienawiścią. Mogła się tam nieco wyżyć, spożytkować energię, która wbrew pozorom jakie sprawiała, rozpierała ją. Bez zajęć nie miała za wiele ruchu. Była domatorką, osobą wolącą książki od biegania bez celu po boisku. Jak większość uczniów NOT zresztą. Nawet jeśli ktoś fatygował się i ćwiczył na własną rękę nie wiele to dawało, bo nie wiedział co robić i czy czasem nie robił czegoś źle.
Dlatego na swój sposób cieszyła się z wieści, że znaleziono zastępstwo. Nie skakała oczywiście pod sufit, ani nie latała od jednej osoby do drugiej powtarzając zasłyszane na korytarzu plotki. Uśmiechnęła się tylko i czekała na oficjalne informacje w tej sprawie.
Nie słuchała tego co inni mówią o nowym nauczycielu. Czekała na pierwszą lekcję, by samej przekonać się kim jest i jaki jest. Nie znaczy to, że żadne plotki do niej nie dotarły. Słyszała żarty na temat nauki kaligrafii i z wyglądu nauczyciela.
Jak na dobrą uczennicę przystało zjawiła się na sali właściwie jako pierwsza. Nie ma co się dziwić. Przyszła piętnaście minut przez czasem rozpoczęcia zajęć, gdzie większość zjawiała się jakieś pięć minut przed zajęciami. Weszła do pierwszej przebieralni i powoli, nie śpiesząc się za bardzo, bo i po co. Ubrała się w wyprasowany strój sportowy, związała swoje długie włosy w kitkę lekko z boku głowy, tak, że zwisała jej luźno na ramieniu. Swoje codzienne ubranie złożyła w schludną kostkę. Przygotowana ruszyła na salę. Przyzwyczaiła się już do wyglądu sali, choć kiedy przyszła tu na swoje pierwsze zajęcia była lekko przestraszona, plamami niedomytej krwi. Teraz nie zwracała na to takiej uwagi. Podeszła bliżej trybunów na których siedział staruszek. Dzięki zasłyszanym od innych uczniów informacji założyła, ze to właśnie jest nauczyciel. Nie wyglądał na specjalnie sprawnego fizycznie i z całą pewnością nie przypominał typu sportowca, jaki się zazwyczaj utożsamia z nauczycielami wychowania fizycznego. Ot, sympatyczny, mały staruszek z długą brodą. Ale pozory mogą mylić. Skoro przyjęto go na to stanowisko zapewne znał się na zmuszaniu młodych ludzi do wysiłku.
Ukłoniła się z szacunkiem witając nauczyciela lekkim, ciepłym uśmiechem.
- Akane Astith
Przedstawiła się dygając lekko, tak jak ją uczono. Potem, zgodnie z poleceniem stanęła przed nauczycielem ustawiając się z innymi przybyłymi w linii. Zmieszała się lekko gdy mieli dobrać się w pory. Była nieco zbyt nieśmiała by tak do kogoś podejść i poprosić, żeby z nią ćwiczył. Odsunęła się więc trochę i zaczęła rozglądać, mając nadzieję, ze ktoś podejdzie do niej. Najwyżej będzie tą trzecią, bo było ich nieparzyście więc na pewno jedna trójka będzie musiała być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pią Lip 24, 2015 3:59 pm

Plotki, plotki, plotki nakręcają świat... A z całą pewnością szkołę. Rudzielec, choć zwykle stronił od tego rodzaju rozrywek także nasłuchał się rewelacji o zaginionej nauczycielce oraz o tajemniczym, azjatyckim zastępcy. Pokręciła się trochę po szkole i dowiedziała się, jakie zajęcia ma poprowadzić ta zagadkowa postać. Czy ją to cieszyło?
Lekcje wychowania fizycznego wywoływały u Caril sprzeczne uczucia. Niby zawsze była dobra we wszelkiego rodzaju ćwiczeniach wymagających aktywności fizycznej, a po pojedynku, w który zdążyła się już wmieszać potrzebowała podniesienia swojej samooceny. Z drugiej strony jednak w Zawodówce Śmierci w-f brzmiał dziwnie niepoważnie, a wygląd ich nauczyciela tylko potęgował to wrażenie. Dziewczyna nie lubiła oceniać ludzi po pozorach, ale sam sposób poruszania się staruszka wskazywał na to, że ćwiczenia są dla niego pojęciem mocno abstrakcyjnym i jego sympatyczna osobowość nie mogła zmienić tego postrzegania. Koniec końców władająca dała się porwać swojej chęci do działania oraz niepohamowanej ciekawości i stawiła się na zajęcia.
Pierwszy raz miała okazję odwiedzić szkolną salę gimnastyczną, ale musiała przyznać, że wyglądała dokładnie tak, jak ją sobie wyobrażała. I bardzo jej się to podobało. Wciąż miała pewne wątpliwości dotyczące lekcji, ale w tym miejscu czuła się po prostu dobrze, jakby tam pasowała. Zastanawiała się, jak wiele czasu przyjdzie jej tam spędzać. Zapomniała nawet o tym, jak niekomfortowo czuje się w szkolnym stroju sportowym.
Frekwencja nie była powalająca. Caril zjawiła się punktualnie, ale okazała się dopiero drugą obecną osobą. Oprócz niej na sali zobaczyła jedną uczennicę, którą kojarzyła trochę z widzenia. Nie mogła sobie przypomnieć jej imienia ani nazwiska, ale jej lśniące blond włosy i przyjazna aparycja zapadały w pamięć. Posłała jej miły uśmiech, postanawiając jednocześnie, że gdy lekcje się skończą chętnie z nią porozmawia. Może do tego czasu zdąży się przedstawić.
Następnie władająca skierowała wzrok na nauczyciela. Jak już było wspomniane, widziała go wcześniej na szkolnych korytarzach, więc jego niepozorny wygląd nie robił na niej większego wrażenia. Do tej pory Caril uczyła się głównie w domu, więc nie miała pojęcia, jak wyglądają szkolni nauczyciele, ale była prawie przekonana, że on nie należy do tych typowych, sztywnych belfrów, których widywała na filmach. Kiedy zjawili się pozostali uczniowie, dziewczyna w milczeniu wysłuchała jego słów, nieco zirytowana zupełnie niepotrzebnym śmiechem wtrącanym co drugie zdanie.
- Caril Cawthon - przedstawiła się grzecznie, gdy zapytał o imię.
Władająca, do tej pory całkiem podekscytowana i ciekawa, jak wuefista ma zamiar poprowadzić tę lekcję, nieco się uspokoiła. Prawie zapomniała, że wszelki wysiłek fizyczny należy zaczynać od rozgrzewki, a ta przecież nie może być specjalnie udziwniona. Ćwiczenia wykonywała zgodnie z poleceniami i skrupulatnie, zdając sobie sprawę, że są potrzebne. Nie chciała też podpaść nauczycielowi już pierwszego dnia zajęć. Jeśli chodzi o partnera było jej wszystko jedno z kim będzie ćwiczyć - mogła poczekać aż ktoś ją zapyta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pią Lip 24, 2015 4:27 pm

Valet była osobą stroniącą od plotek, ale jednak usłyszała co nieco głupiego gadania o ich zastępczym nauczycielu wychowania fizycznego. Ucieszył ją fakt zastępstwa, dziewczyna - pomimo bycia bronią - bardzo skupiała się na wykorzystywaniu swoich umiejętności w walce wręcz, bardzo więc ubolewała nad faktem zaginięcia nauczycielki tejże lekcji. Na całe szczęście w miarę szybko zareagowano i pojawiło się zastępstwo, ponoć sam nauczyciel nie wyglądał na zdolnego do nauczania w zakresie wychowania fizycznego, ale Valet dobrze wiedziała, że nie należy oceniać ludzi przedwcześnie, zwłaszcza gdy cała wiedza opiera się na informacjach od plotkujących uczniów.
Problemy pojawiły się już na wstępnie, przebieralnie dzieliły się na damską i męską. Dziewczyna była skonfundowana, nie wiedziała do której powinna wejść, typowy problem osób jej pokroju. Ostatecznie zdecydowała się na wejście do męskiej, w końcu sama siebie uważała za mężczyznę, a na dodatek póki co nie było w środku nikogo więc nie powinni jej wygonić. W lekcjach W-Fu nie lubiła jednego, musiała wtedy pozbywać się bandaża, który uciskał jej klatkę piersiową, bowiem ucisk połączony z aktywnością fizyczną mógł doprowadzić do problemów z oddychaniem, co z kolei mogło doprowadzić do zemdlenia. Niechętnie zdecydowała się go tym razem nie używać, najgorsze było jednak to, że wcześniej o tym nie myślała i nie zabrała ze sobą biustonosza do szkoły, toteż teraz musiała się obejść i bez niego.
Teraz, pomimo jak zawsze spiętych włosów i dość męskiej aparycji, od razu dało się zauważyć, że jej płeć jest damska, a nie męska jak dotychczas utrzymywała. Nie podobało jej się to, ale nie miała innego wyboru, zawsze mogła nakłamać innym, że w jej męskim organizmie jest za dużo damskich hormonów i dlatego rosną jej piersi. Widziała kiedyś taką przypadłość w telewizji, więc mogła jej chyba użyć jako wytłumaczenia.
W końcu pojawiła się na sali, ilość uczniów bardzo ją zaskoczyła, ale jednocześnie też ucieszyła. Na razie były tylko dwie uczennice, nie zapowiadało się więc na to, że będzie tutaj wielu ćwiczących, co jednocześnie sprawi, że nie dojdzie do podziału na grupy damskie i męskie. Po prostu, wszyscy będą ćwiczyli razem, więc Valet nie będzie musiała mierzyć się z kolejnym dylematem dotyczącym jej płci. Podeszłą bliżej trybun, aby sprawdzić jak się ma zastępczy nauczyciel. Faktycznie nie wyglądał na kogoś kto mógłby uczyć wychowania fizycznego, ale pozory potrafią mylić, tą myślą się teraz kierowała.
- Valet Majordome - przedstawiła się nauczycielowi, tak jak i pozostałe uczennice.
Imię Valet zawsze się jej podobało, pasowało zarówno do mężczyzny i kobiety więc nie musiała się przejmować wymyślaniem jakiegoś lewego imienia. Dobieranie się w pary nie było dla niej problemem, chociaż nie znała żadnej z na razie obecnych dziewczyn. Metodą losowości (wyliczanki) padło na Akane, także postanowiła, że spróbuje właśnie z nią się rozgrzać. Śmiało podeszła do dziewczyny i uśmiechnęła się delikatnie, żeby sprawiać wrażenie miłej i niegroźnej.
- Witaj, co Ty na to żebyśmy rozgrzali się razem? - rzuciła prosto z mostu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pią Lip 24, 2015 7:23 pm

"Ciekawe czy ten nauczyciel zna się na W-Fie? Nie wygląda na takiego. Poza tym po co te wszystkie plotki. Eh... Miejmy nadzieje że dziadek się za szybko nie wykruszy." Pomyślał. Był dość pozytywnie nastawiony jeśli chodzi o zajęcia liczył na to, że pozna jakieś ciekawe ćwiczenia o których nie miał pojęcia.
Przebrał się w szatni w swój strój nakładają na koszulkę granatową bluzę z ekspresem. Zaraz po tym skierował się na salę.Na sali zjawił się jako czwarty. Trochę dziwnie się czuł będąc jedynym chłopakiem na sali. Nie chodzi o to, że był zawstydzony tylko zawiedziony tym, że tak mało osób przyszło. Ucieszył się widząc Caril. Przynajmniej będzie ktoś kogo zna. Sam widok sali sprawił, że Gary aż palił się do ćwiczeń. Pierwszy raz widział salę gimnastyczną na własne oczy, a raczej normalną salę gimnastyczną.
-Gary Koi.-przedstawił się jak poprosił nauczyciel kłaniając się lekko i uśmiechnął się.
Rozgrzewkę wykonywał dokładnie z poleceniami nauczyciela. Nie było żadnego nowego ćwiczenia, ale to go nie zniechęciło. Był aż tak napalony, że zrobił o dwa więcej okrążenia.
-Ćwiczymy razem?-zapytał Caril zaraz po tym jak nauczyciel kazał dobrać się w pary
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sob Lip 25, 2015 7:01 pm

Przyszedł na lekcje wychowania fizycznego ucieszony, że dyrekcja odnalazła zastępstwo za Panią Ashling. Nie mało Słyszał plotek o nowym nauczycielu. Jedni żartowali o lekcji kaligrafii. Nie wierzył on plotkom. Jednym z powodów było to, że wierzył on w słuszność akademii i uważał, iż nie wybrała by ona nie kompetentnego nauczyciela.
Jak tylko się przebrał (a było to bardzo szybko), ruszył na sale. Na miejscu stało czterech uczniów i większość z nich wyglądała na jego rówieśników. Po chwili zrozumiał, że Przyszedł ostatni. No cóż ktoś musi nim być, a teraz spadło to na niego. Nie rozpaczał bardzo chociaż wiedział, że potem Elizabeth będzie się z niego nabijać.
- Nazywam się Nicolas Crown - odpowiedział, a następnie stanął w szeregu.
~Hej Nico. On powiedział, żeby my do braliśmy się w pary~powiedziała ironicznie Elizabeth po chwili, materializując się nie całkowicie na jego plecach.~Ja tu nie widzę pary dla ciebie . Ciekawe. Z kim ty będziesz ćwiczył
~Nie wiem. Może z tobą? Wreszcie coś zrobisz pożytecznego~odpowiedział mentalnie i lekko się uśmiechnął.
Później Pan Toho wyjaśnił im, że jeśli ktoś niema pary to musi ćwiczyć z kimś innym. Dla Nico było to obojętne z kim ćwiczyć, dlatego dołączył się on do pierwszej lepszej pary, która zgodziła się go przyjąć. Resztę ćwiczeń poszło mu dobrze i nie było żadnych trudności. Nico ćwiczył je sumiennie, starając wykonać wszystkie bardzo dobrze.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Nie Lip 26, 2015 9:56 am

Młodzież, nowe pokolenie, ktoś kto zastąpi starych i schorowanych władających oraz bronie, być może również ktoś kto zapewni światu ład i porządek. Tak, Pan Toho patrzył dosyć idealistycznie na młodych ludzi, chociaż zdawał sobie sprawę z ich skłonności do brawury, braku pomyślunku, działania pod impulsem, jednak nawet on kiedyś taki był. On zwyczajnie lubił pracować z młodzieżą, mimo że przez ten jego śmiech czasami mógł się wydawać dziwny lub zwyczajnie straszny. Z drugiej jednak strony Pan Toho zajmował się na co dzień medytacją jak i walką wręcz, nigdy jako tako wychowaniem fizycznym chociaż budowę mięśni w ciele człowieka znał nie najgorzej (w końcu co można robić w klasztorze jak nie medytować i czytać książki?). Wiedział co przed walką należy rozgrzać, chociaż też zdawał sobie sprawę że nigdy przed bezpośrednim starciem uczniowie nie będą mieli okazji na rozgrzewkę, dlatego musiał sprawić by ich ciała były na to gotowe. Przygotowywać się można na randkę, do wyjazdu na urlop, ale do walki trzeba być gotowym i zawsze to powtarzał swoim uczniom w azjatyckim Shibusenie. W końcu poza USA szkoła ma też inne placówki, gdyż tak o wiele łatwiej jest sprawować pieczę nad władającymi i brońmi oraz kontrolować duży teren w skali globalnej. Plus obecnych tu osób był taki, że nauczyciel to sobie zapamięta w końcu wagarowiczom nie pobłażał (pomijając to, że sam kiedyś wagarował). Mógł się wydawać sympatycznym staruszkiem z brodą, aczkolwiek nie wahał się wpisać do dziennika nieobecności i wyciągnął na następnych zajęciach z tego konsekwencji w postaci chociażby trudniejszych i bardziej męczących ćwiczeń.
Jak każdy z uczniów się przedstawiał to on najwyraźniej zapisywał sobie imiona i… chyba coś rysował. Jakby mniejszą wersję danego ucznia? Taką chibi, robioną na szybko. W końcu pamięć już nie ta, a uczniów przewija się zwykle w szkole masa. Oj ciężki żywot nauczyciela, powiadam ciężki spamiętać wszystkie imiona, nazwiska oraz przynależność do klasy. Uczniowie których miał byli dosyć różni. Blondynka o imieniu Akane wyglądała na kogoś z porządnego domu, dobrze wychowanego i ułożonego jednak z pewnymi brakami w kwestii wyrażenia siebie. Z postawy człowieka, tego jak coś wymawia oraz wielu innych rzeczy, które przekazuje mowa ciała można wywnioskować naprawdę takie rzeczy. Zresztą Toho może nie znał się tak dobrze na WF jak Pani Ashling, aczkolwiek na ludziach się znał całkiem dobrze. Caril natomiast przywodziła mu na myśl uczennicę, która ma wielki potencjał ale czasami nie wychodzi jej coś przez nadgorliwość lub przez ogromną ilość energii, której nie spożytkuje. Teraz nadeszła kolej na Valet. Podczas stawiania przez nią kroków rzuciło mu się coś w oczy, chociażby to że klatka piersiowa porusza jej się nienaturalnie jakby brakowało czegoś co ją podtrzymuje. Najwyraźniej dziewczę było zakręcone i zapomniało o staniku sportowym. Nie planował zwracania jej uwagi przy wszystkich, a chciał jej pokazać że ćwiczenie bez niego może jej nieco utrudnić życie. Nawet bardzo, chociaż bardziej się zastanawiał czy imię pochodzące od figury w kartach jest dosyć popularne? Nie grał za dużo w pokera czy inną odmianę gier hazardowych, gdyż w samej Japonii hazard jest zakazany tak jak granie o pieniądze. Wyjątkiem jest pachinko, ale tylko dlatego że można wygrać jakiś przedmiot a nie gotówkę, chociaż… co za problem sprzedać fanty?
Poza 3 dziewczynami byli tutaj również chłopcy. Spodziewał się, że im WF przypadnie raczej do gustu. Gary najwidoczniej znał się z Caril, patrząc po tym że to jako do niej zwrócił się w pierwszej kolejności. Mogła to być oczywiście czysta losowość wyboru, ale wyglądał na takiego spokojnego, który by do energicznej dziewczyny pasował. Zresztą spokój, który chwilowo od niego emanował pewnie wzbudziłby w Toho chęć zaproponowania mu lekcji kaligrafii, by to pogłębić.
Ostatnim na liście był Nicolas Crown, od którego staruszek czuł coś osobliwego. Nie mógł powiedzieć co to, bo dawno tego nie czuł i zwyczajnie o tym zapomniał. Jak to się nazywało? Drapał się po głowie i zastanawiał chwilę, po chwili jednak porzucił poszukiwania gdyż tako powiada mędrzec: jeśli czegoś szukasz to porzuć to, gdyż samo do ciebie przyjdzie. Zatem Toho dorysował na swojej kartce ostatnią chibi postać, która miała swego rodzaju garb. Nie wiedział czemu akurat garb, bo miał to być znak zapytania a wyszedł kleks w postaci garbu.
Podczas rozgrzewki Pan Toho uważnie się przyglądał i wyłapywał co kto potencjalnie mógł robić źle. Czasami każdemu z was powtarzał by skłony były głębsze, a podczas ćwiczenia na odchylanie zwyczajnie wstawał i tykał was laską byście odgięli się bardziej. 75 stopni to 75 stopni, a nie 69, 65 czy 54 tak powtarzał. Ale tak poza rozgrzewką i rzeczami czysto technicznymi przy trudniejszych ćwiczeniach raczej nie miał zastrzeżeń. Po rozgrzewce znowu wlazł na trybuny i sięgnął po słonia, którego obkręcił sobie na palcu jak koszykarz piłkę. W ręce miał też swoją laskę, która jak to laski jest wykonana zwykle z drewna.
- No to skoro jesteście rozgrzani to teraz się pobawimy. Za bardzo nie miałem pomysłu na zabawę, więc wybrałem coś prostego he he he. Macie mi zabrać tego oto słonika, albo go stłuc. Spokojnie to chińska produkcja, więc drożej niż dwa dolary nie kosztował he he he – uśmiechnął się i zszedł z trybun. Odstawił na nie swój kapelusz i można było teraz ujrzeć, że środek głowy ma wygolony jak na mnicha przystało- Na początku może to być dla was trudne, dlatego dotknięcie słonia też się liczy. Wszelkie chwyty dozwolone od momentu kiedy powiem start. A jeśli wam się nie uda to będzie kara he he he – tzw. penalty game. W Japonii bardzo popularna metoda gier. Zazwyczaj jeśli się przegrywało to trzeba było zrobić coś śmiesznego jak chociażby ubrać się w jakiś dziwny strój, chociaż Pan Toho miał co innego w głowie. Coś bardziej związanego z WF – Jednak jeśli wygracie to z tych zajęć każde z was dostanie po 6. Zgoda? – ułożył słonia pod pachą i spojrzał na nich pytająco. Jeśli zrozumieli zasady i się zgodzili to odszedł z 3-4 metry od nich i powiedział start. Czekał na ich reakcje, w końcu czas mieli do końca zajęć więc mogą się pobawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 37
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Nie Lip 26, 2015 6:29 pm

Jak można się było spodziewać na sali gimnastycznej zjawiła się jako pierwsza. Jednak nie musiała długo czekać, aż inni się pojawią. Ledwie stanęła przed nowym nauczycielem przyszła kolejna dziewczyna, a nie minęła nawet chwila a drzwi znów się otworzyły i weszła kolejna dziewczyna. Przez moment myślała, ze będą tylko we trzy, ale pojawili się też chłopcy. Dokładnie dwóch. Będzie ich tylko pięcioro? No cóż. W sumie było to całkiem do przewidzenia biorąc pod uwagę plotki krążące po szkole. Wielu uczniów i tak często jakoś wymigiwało się z zajęć wychowania fizycznego, choćby pisząc zwolnienia, a przy informacji, ze na zastępstwo przysłano jakiegoś staruszka pewnie niektórzy chętni zrezygnowali dochodząc do wniosku, że i tak nic im nie dadzą te zajęcia.
Każdego przybyłego witała lekkim skinieniem głowy. Cały czas stała przed nauczycielem w typowej dla siebie, jakby powiedział pewnie Rho- bardzo niezdrowej, całkowicie wyprostowanej pozycji, niemal na baczność z rękoma splecionymi za plecami jak żołnierz podczas porannej musztry, choć z jej urodą wyglądał raczej na lekko zagubioną i niepewną. I właśnie tak było. Jej zagubienie pogłębiło się jeszcze, gdy nauczyciel kazał im ćwiczyć w parach. Na szczęście zauważyła jak podchodzi do niej jedna z pozostałych dziewczyn. Odetchnęła w duchu z ulgą. Była zbyt nieśmiałą by samej podejść, choć pewnie z zewnątrz wyglądała jakby była po prostu zbyt dumna i czekała " aż ktoś podejdzie do księżniczki".
Na propozycję dziewczyny skinęła jedynie głową potakująco i uśmiechając się lekko, z dystansem a jednak ciepło, gestem wskazała odrobinę wolnego miejsca kawałek od parujących się kolegów, tym samym sugerując, żeby to Valet zaczęła rozgrzewkę, a ona będzie ją asekurować, by potem mogły się zamienić miejscami. Oczywiście jeśli dziewczyna chciała odwrotnej kolejności Akane bez słowa po prostu usiadła na ziemi i rozpoczęła rozgrzewkę. Niezależnie od kolejności, gdy przyszła jej kolej przystąpiła do rozciągania bardzo powoli i dokładnie. Usiadła rozstawiając nogi najszerzej jak umiała, co zważywszy na jej dość zastałe mięśnie nie było zbyt łatwe i unosząc dłonie nad głowę skłoniła się raz do jednej raz do drugiej nogi, powtarzając tą czynność łącznie dziesięć razy. Nie śpieszyła się wiedząc, że przy tego typu ćwiczeniach nie liczy się szybkość tylko dokładność. Dokładnie czuła powoli rozciągające się mięśnie, a także pomoc swojej dzisiejszej partnerki. Gdy przyszła jej kolej na bycie asekurantem opierała się niezbyt mocno, ale też nie specjalnie lekko o plecy Valet dociskając jej skłony tak by nie zrobić jej krzywdy. Później przeszły do następnego ćwiczenia.
- Która pierwsza podnosi?
Spytała cicho zmuszona sytuacją do zadania pytanie na głos, bo nie bardzo wiedziała jak gestem zaproponować dziewczynie, żeby to ona zaczęła. Nie chciała zmuszać towarzyszki do czegokolwiek. Później przyszedł czas na bieg. Akane nie oszukiwała i nie skracała sobie drogi. Potrzebowała chwili by skoordynować ruchy ramion z tempem biegu, ale po chwili już dość swobodnie biegała wokół sali.
Gdy dostali czas na rozgrzewkę w swoim zakresie Akane postanowiła rozgrzać i rozciągnąć po kolei wszystkie mięśnie idąc od góry. Skłony głowy na wszystkie strony, wymachy ramion, skręty tułowia, krążenia bioder. skłony w przód, wypady w bok i w przód, wszytko po pięć powtórzeń, nie za szybko, ale tak by zmieścić się przez danym na to przez nauczyciela czasie.
Potem usłyszała zasady zabawy. Przyglądała się słonikowi. Mały nie był, ale szczególnie wielki też nie. Ich było pięcioro, nauczyciel był sam jeden, za to bardzo pewny swego, co sugerowało, że rzeczywiście może im być trudno, bo on wie co robi. resztą jakby nie wiedział to by nie był nauczycielem. Nie znała pełnych możliwości swoich kolegów, ale wydawało jej się, ze ich główną siłą teraz jest ich liczebność....
- Najlepiej byłoby współpracować....
Powiedziała cicho, ale wyraźnie przez co reszta mogła ją usłyszeć bez większych problemów. Gdyby udało im się wspólnie zabrać nauczycielowi słonika, każdy mógłby go po prostu dotknąć. Pojedynczo walcząc z nauczycielem mieli raczej marne szanse by choćby czubkiem palca dotknąć słonika. Sama nie mogła wymyślić dokładnego planu. Nie była w tym zbyt dobra. Zresztą jak na nią to już i tak wykazała się sporą pewnością siebie proponując współprace. Zostawało czekać co na to inni i mieć nadzieję, ze ktoś będzie miał plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Wto Lip 28, 2015 11:18 pm

Już po chwili Caril przestała czuć się niekomfortowo. Towarzystwo, które miało na tyle odwagi cywilnej by się zjawić w pierwszej chwili wydało jej się dziwne, ale zaraz przypomniała sobie, że w Shibusen wszyscy są trochę nienormalni. Czy to nie czyni życia ciekawszym? W dodatku wszyscy sprawiali wrażenie porządnych ludzi i rudowłosa była przekonana, że da się z nimi zaprzyjaźnić. A przyjaciele to dobra sprawa.
Z radością zgodziła się na rozgrzewkę z Garym. W końcu jako partnerzy często będą robić takie rzeczy.
- Fajnie, że się zjawiłeś - rzuciła do niego po cichu. - Masz +5 do szacunku - zaśmiała się pogodnie. Humor nawet jej dopisywał.
Po chwili zdała sobie sprawę, że Nico został bez pary. Nie wyglądał na szczególnie przyjętego tą sytuacją, ale władająca i tak uznała, że powinna coś z tym zrobić. Pewnie bycie ostatnią wybraną osobą nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń.
- Może chcesz do nas dołączyć? - zapytała blondyna z uśmiechem. Miała przy tym nadzieję, że Gary'emu nie będzie to przeszkadzało - nie zapytała go w końcu o zdanie. - Przyda się dodatkowy partner - dodała jeszcze, by Nico nie czuł, że robi mu jakąś łaskę lub że go żałuje. W końcu sama nie znosiła bycia traktowaną w ten sposób.
Rudzielec zawsze ćwiczył ze swoimi braćmi, więc pomoc chłopaków przy rozciąganiu nie powodowała u niej żadnego skrępowania. Podejrzewała jednak, że gdyby Akane, która stała z boku tak zestresowana sytuacją miała wykonywać ćwiczenia razem z nimi, mógłby pojawić się problem. Nawet przy Valet (Caril podejrzewała, że jednak jest dziewczyną, choć co jakiś czas gapiła się na nią niepewnie) wydawała czuć się średnio.
Kiedy ćwiczenia dobiegły końca, a władająca kiwnęła głową Gary'emu i Nico (jeśli przystał na jej wcześniejszą propozycję) w ramach podziękowania za współpracę, uważnie wsłuchała się w słowa nauczyciela. Czuła się ożywiona, zaczynało jej się robić gorąco i nie mogła się doczekać kolejnego zadania. Nawet jeśli miałoby to być coś zwyczajnego jak na wuefie w pospolitej szkole.
Na polecenie nauczyciela zareagowała skinięciem głowy na znak, że wszystko rozumie, ale wydawało jej się ono dość dziwne. W pierwszym odruchu pomyślała "Łatwizna!", ale niemal od razu się opamiętała. Nieważne jak stary był pan Toho, miał dużo więcej doświadczenia niż ona. No, i chciał wpisać im po szóstce w razie powodzenia - więc to raczej nie mogło być łatwe.
Gorzej, że nie miała żadnego pomysłu, jak przechytrzyć nauczyciela. W momencie, gdy kazał im zaczynać, miała w głowie kompletną pustkę. Spojrzała kątem oka na pozostałych, po cichu licząc, że i oni nie bardzo wiedzą, co powinni zrobić z tym fantem. Skupiła wzrok na swoim celu i powoli, acz zdecydowanie ruszyła w jego stronę. Miała nadzieję, że po drodze wymyśli jakiś plan, ale niestety, nic z tego.
Kiedy znalazła się niecały metr od pana Toho nagle przyspieszyła. Caril potrafiła biegać naprawdę szybko, ale nie wiedziała, czy to wystarczy. Z początku udawała, że zamierza uderzyć, lub też dotknąć figurki od góry - trzymała się przy tym nieco z boku, by w razie potrzeby uniknąć blokady wykładowcy, ale potem, tuż przy niej jakby zmieniła zdanie i wycelowała od dołu, by wytrącić mu słonia z ręki. Zupełnie zapomniała o reszcie swoich kolegów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sro Lip 29, 2015 10:04 am

Valet ucieszyła się gdy Akane zgodziła się na wspólną rozgrzewkę. Szukanie sobie partnera do ćwiczeń rozgrzewających było ostatnim na co miała teraz ochotę. W trakcie rozgrzewki zdążyła się przekonać, że jej partnerka jest osobą starającą się unikać kontaktów z innymi. Była bowiem cicha i nie odezwała się jeszcze ani słowem, było to dość dyskomfortowe, ponieważ Valet liczyła na nawiązanie jakichś znajomości podczas tej lekcji W-Fu. Nie zamierzała jednak wprawiać Akane w zakłopotanie, więc milczała tak samo jak i ona. Rozgrzewka szła całkiem nieźle, a przynajmniej tak uważała, ponieważ liczne uwagi ze strony nauczyciela wskazywały na co innego. Wyglądało to jak typowe czepianie się szczegółów, czegoś o co Valet nigdy nie dba, więc jakby wcześniej liczyć to pewnie wyszłoby na to, że zgarnęła ona najwięcej upomnień podczas wykonywania ćwiczeń rozgrzewających. Przechodząc do samego opisu tych ćwiczeń - asekurowanie wychodziło jej chyba najlepiej - Valet, w trakcie kiedy Akane wykonywała pierwsze z poleconych przez nauczyciela zadań rozciągających, napierała delikatnie rękoma na plecy swojej partnerki, aby tej łatwiej było dotknąć stóp. Francuzka także wykonała to ćwiczenie, całkiem dokładnie, ale wspomniane wyżej uwagi nauczyciela wskazywały na coś kompletnie innego. Jako kolejne nadeszło podnoszenie się nawzajem, był to jeden z niewielu momentów kiedy Akane się do niej odezwała. Jej pytanie było prostym typem przekazywania wiadomości o tym, że ona nie chce zaczynać. Tutaj także Valet poszła na ustępstwo. Tym razem uwagi nauczyciela stały się irytujące, ponieważ dodatkowo zaczął dotykać ją swoją laską. Mimo wszystko dziewczyna starała się to przemilczeć i nie wyrażać swojego zdania na ten temat. Później poszło z górki, ponieważ to ona była asekurowana, a następnie nastąpiło rozbicie par. Podczas biegu - zanim doszło do polecenia by machać na przemian rękoma - w oczy mógł się rzucać charakterystyczny styl biegu Valet, był... sztywny. Po prostu, biegła z rękoma sztywno ułożonymi wzdłuż ciała, machając przy tym jedynie dłońmi. Był to sposób by podczas biegu mniej się męczyć, chociaż raczej nie sprawdzał się w walce, ponieważ spowalniał biegnącego. Jednakże, bądźmy se sobą szczerzy, kiedy uczennica z klasy NOT będzie z kimś walczyła? Oczywiście zakładając, że wcześniej nie wywoła jakiejś bójki na korytarzu. Podczas rozgrzewki we własnym zakresie dziewczyna skupiła się na tych mięśniach, które wydawały jej się najmniej rozgrzane. Następnie wraz z resztą wysłuchała zasad ich "zabawy". Wszyscy wydawali się myśleć nad tym jak będą próbowali odebrać słonika, znajomy jej głos oferował współpracę, inna dziewczyna wydawała się dość zmieszana. Valet za to postanowiła działać jak zawsze, względnie bez planu, szybko i instynktownie. Wraz z wypowiedzeniem przez nauczyciela "start" wyskoczyła przed siebie niczym dziki zwierz polujący na swoją ofiarę, tym samym wyprzedzając Caril (a przynajmniej wydaje mi się, że powinna ją wyprzedzić zważywszy na to, że wystartowała szybciej. Tak czy siak, decyzja pozostaje w rękach MG). Wzięła przy tym potężny zamach ręką od góry by wytrącić słonia spod pachy nauczyciela. Spodziewała się, że za pierwszym razem nie da rady, poza tym to był dopiero początek jej "planu" mającego na celu nie dać nauczycielowi ani chwili na wytchnienie. Taka próba tego kto się szybciej zmęczy, w dodatku przewagą Valet była czwórka osób z nią kooperujących.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sob Sie 01, 2015 7:39 pm

-Ja też się cieszę, że cię widzę.-uśmiechnął się pogodnie-Jak w jakimś RPG.-zachichotał po cichu na wzmiankę o dodatkowych punktach do szacunku. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Kiedy widział, jak przyjaciółka promiennie się uśmiecha, aż miło było popatrzeć, a trudno samemu nie mieć banana na twarzy.
Zaczęli rozciąganie normalnie, ale dokładnie. Starali się robić to na tyle dokładnie by pan Toho się zbytnio nie czepiał. Caril zaproponowała Nico by rozgrzał się razem z nami. Nie sprawiało to Garemu żadnych problemów. W końcu zaprzyjaźnienie się z nim zawsze mogło być dobrym pomysłem. Skinął ręką w stronę chłopaka dając mu do zrozumienia żeby podszedł.
-Mam nadzieję na owocną współpracę.-powiedział uśmiechając się (o ile zgodził się na propozycję)
Podczas rozciągania kiedy czekał na swoją kolej obserwował inne osoby które ćwiczyły. Najmniej skupiał swoją uwagę na Nico. Interesowały go raczej dziewczyny. Który chłopak nie lubi popatrzeć na jakąś piękność wyginającą się na wszystkie możliwe strony? Robił to tak dyskretnie, że nawet ktoś o sokolim wzroku nie byłby w stanie tego dostrzec. Za pewnie myślicie, że głównie na co patrzył to piersi i tyłek. Wręcz przeciwnie patrzył raczej na nogi, twarz bądź włosy,ale zdarzało mu się zerknąć tu i ówdzie. Z jakiegoś powodu lubił obserwować jak poruszają się czyjeś włosy, a po wyrazach twarzy starał się ocenić w jakimś stopniu jakimi osobami mogą być owe dziewczyny. Najbardziej zastanawiał się dlaczego Valet udawała mężczyznę, ale nie starał się tego rozgryźć. W końcu każdy ma swoje sekrety, a Gary należy do osób, które zapytają się o tego typu rzeczy w odpowiednim momencie. Jeśli ktoś mu opowie to spoko, jeśli nie nie naciska. No dobra koniec o nim w końcu jest WF.  Skończyli się rozgrzewać, uśmiechnął się przyjaźnie i zwrócił w stronę nauczyciela. "Miałem podobne zabawy w ośrodku. Ciekawe jak trudnym przeciwnikiem będzie pan Toho. Ci w ośrodku nie byli zbyt dużym wyzwaniem." Pomyślał, na samo wspomnienie tej zabawy wróciły mu wspomnienia. Był ciekawy jaka kara ich czeka jeśli im się nie uda. W placówce w której go trzymali kary były straszne, szkoda opowiadać. Chciał zaproponować jakiś plan, ale kiedy Caril i Valet wystartowały stwierdził, że nie ma to sensu. Uznał, że skorzysta ze starej techniki, której używał za młodu w podobnych sytuacjach. Pewnym będzie, że skoro dwie dziewczyny zaszarżowały to nauczyciel skupi się na nich, a nie na trójce stojącej w miejscu. Gary postanowił to wykorzystać, aby przekraść się za pana Toho i zabrać albo chociaż wytrącić mu słonika w taki sposób, żeby wszyscy mogli go dotknąć.
Obserwował nauczyciela, a raczej jego wzrok. Kiedy zauważył, że wzrok nauczyciela w większości skupił się na dziewczynach chłopak od razu wystartował biegnąc pod łukiem tak aby nie został zauważony. Był bardzo szybki więc wyprzedzenie dwójki, która dawno wystartowała nie było dla niego problemem. Starał się jednak zbytnio nie wychylać by nie zwrócić na siebie uwagi. Czekał tylko na moment kiedy nauczyciel zacznie się bronić przed atakami dziewczyn, i wtedy spróbował uderzyć słonika od dołu w taki sposób by owy słonik wyleciał w powietrze, a Gary miał okazję go wtedy złapać z wyskoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Wto Sie 04, 2015 6:25 pm

Dla Nico było to obojętne z kim ćwiczyć, dlatego dołączył się on do pierwszej lepszej pary, która zgodziła się go przyjąć. Dlatego, gdy Caril i Gary zaprosili go do siebie oczywiście od razu się dołączył. Nie chciał on stać w miejscu i czekać aż propozycja wygaśnie. Nie zwlekając zgodził się z propozycją i ruszył do nich.
Po rozgrzewce bardzo uważnie słuchał nauczyciela, co miał zrobić. Od początku podejrzewał, że do czegoś takiego mogło dojść. Pan Toho oczywiście wyglądał na starca, który nie nadaje się do prowadzenia takich zajęć, a tym bardziej do walki. Podejrzewał jednak, że coś tu nie gra, a nauczyciel mógł być bardzo silny i nie warto było go lekceważyć. Bardzo mocno wierzył w swoje zdolności co od razu spostrzegł Nico.
- Rozsądnie - powiedział do Akane, gdy wszyscy runęli do przodu. Oczywiście nie planował on atakować od razu. Gdyby pan Toho okazał się jednak słabeuszem, to nie warto było by w ogóle ruszać z miejsca. Natomiast gdyby jego domyślenia się sprawdziły, To on by i tak tam wiele nie zdołał, a nawet mógł by robić większy, niepotrzebny tłum. - Myślę, że masz rację w sprawie współpracy. Niestety zostawia to wiele do życzenia w danym wypadku. - powiedział wskazując trójkę atakujących.
~ Wielki taktyk się znalazł - wypaliła Eli.
~ Wolę zobaczyć jaki tkwi w tym haczyk, niż oberwać tym oto haczykiem - odparł leniwie Nico
Stał tak dopóki jego koledzy atakowali nauczyciela.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Wto Sie 04, 2015 7:54 pm

Młodość, bardzo piękny okres swojego życia który Pan Toho miał już dawno za sobą. Notabene miał już swoje lata i czasem go strzykało w karku jak szła burza, a niektóre rany dawały już o sobie znać w pewnych momentach. Może dlatego dali mu takie spokojne zajęcie jakim było zajmowanie się uczniami? W końcu raczej nie wyślą go w pierwszej linii, gdyż wiele osób młodszych mogło sprawnością fizyczną nadrobić niektóre jego cechy.
Nie znaczyło to jednak, że był już całkowicie niemrawym staruszkiem, po którego ma zgłosić się tylko kostucha, o nie. Uczniowie mieli się o tym dopiero przekonać, zwłaszcza że postawił wysoko poprzeczkę. Mieli mu odebrać słonika, była to zabawa w którą on się bawił ze swoim mistrzem u swoich początków. Może dlatego ją właśnie wybrał? A może ma do niej jakiś uraz i odreagowuje na uczniach? Nie, raczej nie wyglądał na tego typu człowieka, można powiedzieć że raczej miał do niej sentyment. Rad był, że uczniowie faktycznie do jego zajęć się przykładają, a co więcej nawet go tym zaskoczyli. W końcu kto brałby na poważnie wuefistę wzrostem nie większego niż siedzący owczarek niemiecki?
Pomysł Akane, by współpracować wydał mu się nawet niezły, a tym bardziej praktycznie niezbędny by coś tutaj osiągnąć. Zresztą współpraca jest istotna w całościowym charakterze działalności jaką pełni Zawodówka Śmierci. W końcu czym byłby władający, gdyby nie współpracował z bronią? Byłby tylko nieoszlifowanym kamieniem, którym nie zrobi się nic ani nikt się nim nie zainteresuje. W połączeniu z bronią stawał się już pięknym klejnotem, który budził zainteresowanie lub strach.
Jako pierwsza wystartowała Valet, a za nią zaraz była Caril. Valet zamachnęła się od góry, na co Toho zwyczajnie zszedł w bok. Akurat nawinęła mu się Caril to staruszek postanowił to wykorzystać. Nim zdążyła zareagować ten wskoczył jej na głowę i odbił się od niej lądując za dziewczynami. Jako, że Gary chyba nie przewidział tego, że staruszek ominie tą barykadę to praktycznie spotkał się z dwójką dziewczyn, która mogła być troszkę zdziwiona tym jak dziadek się dobrze trzyma. Oczywiście nie miał twardych buciorów, więc nawet to tak bardzo Caril nie bolało jak na nią skoczył. Miał na sobie skarpety z lekkim skórzanym obiciem, by jako tako nie pobrudzić spodu a zarazem mieć komfort chodzenia. Przed staruszkiem teraz była Akane oraz Nico. Pomachał laseczką i powiedział głosem mędrca.
- Góry pojedynczo nie przeniesie żaden człowiek, tylko współpraca i przenoszenie kamienia po kamieniu pozwala to osiągnąć. Mo ichido! – co miało znaczyć „jeszcze raz” i postukał laseczką w podłogę, nadal mając słonika pod pachą. Zdawał sobie sprawę z tego, że poniekąd jest zamknięty w kleszcze z dwóch stron, ale dobrze. Niech się starają i mają ten handicap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 37
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sob Sie 08, 2015 3:42 pm

Dziewczyna zauważył, że Valet chybia ucieszyła się z jej zgody. Uśmiechnięła się więc lekko. Lubiła sprawiać przyjemność i wywoływać uśmiech u innych, jednak z jej charakterem było to trudne. Cieszyła się więc z każdej okazji.
Akane nie unikała kontaktu, innymi. Wręcz przeciwnie. Lubiła towarzystwo, ale byla tak nieśmiała, że trudno było w to uwierzyć obserwując jej zachowanie.
Gdy padło start przez chwilę wszyscy stali jakby czekając aż nauczycielka stwierdzi, że tylko żartował. Wydawało się też,że nikt nie zauważył propozycji Akane. Po chwiki bowiem jeden po drugim ruszyli do ataku. Już myślała, że po prostu została zignorowała i powinna ruszyć razem z innymi, gdy Nico się do niej odezwał. Uśmiechnięła się lekko do chłopaka i skinęła głową.
Nie ruszyła do ataku za innymi. Stanęła spokojnie i obserwowała chcąc co nieco dowiedzieć się o nauczycielu. Poniekąd wykorzystała sytuację w której jej znajomi ze szkoły dostają po czterech literach by wymyślić skuteczny sposób na odebranie słonika. Przekonała się przy okazji, że miała rację- niepozorny pan Toho dobrze wiedział co robi. Poradził sobie z całą trójka bez żadnego problemu i wylądował przed Akane.
Słysząc jego słowa dziewczyna miała nadzwyczajnej w świecie krzyknąć " a nie mowilam! " ale to zupełnie nie w jej stylu wiec tylko skinela lekko nauczycielowi głową. Nie umknelo jej uwadze, że w tej chwili mistrz znalazł się pomiędzy nimi. Grzechem było by tego nie wykorzystać. Pozostawało wymyślić jak. Tym bardziej że nauczyciel sam sugerował im współpracę. Rozejrzala się. Musiała pomyśleć. Nie była dobra w planowaniu. Spojrzla na Nico bezradnie. Potem spojrzała na stojąca za nauczycielem trójkę. Najlepiej byłoby powodu krok po kroku doprowadzić do tego żeby nauczyciel poluznil chwyt na sloniku. Jakby razem zatakowali może mieli by szansę na to żeby nauczyciel choć przed jednym z nich nie dał się obronił. Próbowała przekazac innym ten zarys planu. Bo planem trudno było to nazwać.
-Musimy razem
Rzuciła ruszając lekko na bok i zaatakowała nauczyciela. Nie celowala jednak w rękę którą ten trzymał slonia, tylko drugą, chcąc by większą uwagę skupił na tej stronie i nieco odsłonił tę drugą przed Nico . Wykonała cios z góry poprzedzony lekkim wypadem w przód by nadać trochę impetu ciosowi bo siły za wiele nie miała.Nie skupiała się na konkretnym celu ciosu a jedynie na tym by nauczyciel jak największą uwagę skupił na niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sob Sie 15, 2015 2:26 am

Szok. To słowo najlepiej oddawało to, co czuła Caril w tamtej chwili. To nie to, że spodziewała się, że pierwszy jej atak - i to nie oszukujmy się, atak zupełnie nieprzemyślany - dosięgnie celu, czy że przyjęta przez nią "taktyka" okaże się jakoś szczególnie skuteczna. Jak już zostało wcześniej wspomniane, niezależnie od tego, co mówili inni, dziewczyna nie wierzyła, by Toho był tak słabowitym staruszkiem, na jakiego wyglądał. A mimo to nie odczuwała dzielącej ich przepaści tak silnie, aż do chwili, gdy uniknął starcia z nią.
Widywała już oczywiście takie rzeczy, a nawet gdyby było inaczej - wyobrażałaby je sobie. Zdawała sobie sprawę, że takich rzeczy nikt nie potrafi nauczyć się od tak, że wymagają wiele treningów i praktyki, i że nawet jeśli to po prostu unik to jest on tak wyszukany, że stanowi swoiste świadectwo dla cudzych umiejętności. Ta różnica, którą nauczyciel tak szybko pozwolił sobie pokazać denerwowała Caril. Nienawidziła przecież być gorsza i tak po prostu ustępować, szczególnie przeciwnikowi. Ale nie była to złość destruktywna. Wręcz przeciwnie, działała na rudzielca motywująco. Jej serce krzyczało słowa, które usłyszała kiedyś od któregoś ze swoich krewnych: "im cięższa walka, tym większa radość ze zwycięstwa".
Nie mogła myśleć o tym jednak zbyt długo, bo już po paru sekundach zaliczyła cudowną kolizję z Garym i Valet - chyba że tamtym udało się uniknąć zderzenia. Normalnie pewnie trochę by na to pomarudziła, ale charakter zajęć nie pozostawiał czasu na narzekania. Władająca otrząsnęła się ze zdumienia na tyle szybko, by usłyszeć słowa pana Toho.
- Niech to szlag... - wymruczała pod nosem, uświadamiając sobie, że to zadanie naprawdę może wymagać pracy zespołowej. Problem w tym, że taki rodzaj współpracy nie należał do mocnych stron rudowłosej. Przez chwilę chciała podejść do Akane i zapytać ją o potencjalny plan, ale wtedy ona zaatakowała.
Przez chwilę Caril znów nie rozumiała, co się dzieje, ale gdy pomyślała chwilę nad charakterem ruchu blodwłosej koleżanki, załapała, że nie o sam atak chodziło. Odwracała uwagę i robiła to z pewnością dla Nico. Władająca zgrzytnęła zębami, niezadowolona, że właśnie jemu pomaga Akane. Wkurzali ją tacy spokojni, stojący w miejscu ludzie, którzy tylko obserwowali porażki innych. A próbowała być miła! Chciała spróbować jeszcze raz, korzystając z tej marnej okazji - jakby nie spojrzeć taktyka Akane była trochę zbyt oczywista dla kogoś tak doświadczonego jak ich nauczyciel - ale w porę się opanowała i nie zrobiła tego. Atakowanie na ślepo nie przynosiło żadnych rezultatów, więc powinni byli raczej przez chwilę przyjrzeć się, co robi ich przeciwnik i zastanowić się, co dalej.
- Skoro musimy współpracować... - zaczęła mówić półszeptem do stojących w pobliżu Valet i Gary'ego. Starała się zachować możliwie neutralny ton i nie zdradzać, jak bardzo nie pasuje jej zaistniała sytuacja. - Macie jakieś sugestie? Coś, co możemy zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pon Sie 17, 2015 10:10 am

Pierwszy atak Valet nie skończył się dobrze, tak jak myślała, jednakowoż nie spodziewała się zderzenia z nadbiegającymi Garym i Caril. Upadła do przodu, ze względu na to, że władająca - która to zaatakowała po niej - uderzyła w jej plecy. Dziewczyna była pod wrażeniem tego jak staruszek sobie radził, niby podejrzewała właśnie taki poziom u nauczyciela, ale nie sądziła, że bez problemu uniknie trzech ataków. W pewnym stopniu była też zła, z powodu upadku nie mogła dorwać nauczyciela, a przecież ten był teraz do nich odwrócony tyłem. Zmarnowana okazja, inaczej nie mogła tego nazwać, czuła że gdyby Caril na nią nie upadła to mogłaby wytrącić słonika nogą, póki Toho skupia się na Akane i Nico. Nie miała jednak nic za złe swojej aktualnej partnerce, w końcu ona po prostu próbowała wyprowadzić atak. Valet szybko podniosła się z ziemi, póki jeszcze nauczyciel był zajęty rozmową, został jako tako... otoczony? Za nim stała trójka, a przed nim dwójka, to była całkiem dobra okazja na tą całą "współpracę". Najwidoczniej Akane także to zauważyła ponieważ zabrała się za atak na nauczyciela, Valet nie wiedziała, że ta nie ma zamiaru wyprowadzić prawdziwego ataku, a jedynie skupić uwagę na sobie. Tak czy siak nie czuła by teraz była odpowiednia chwila na stanie z tyłu i przyglądanie się, Caril także zareagowała, widać i jej zebrało się na kooperację. Teraz nie był odpowiedni moment na rozmowy, dziewczyna ruszyła na nauczyciela, od strony przeciwnej niż Akane, jednakowoż nie miała zamiaru atakować słonika, a kopnąć nauczyciela, celem było chociaż minimalne trafienie, aby zachwiać równowagę wuefisty. Następnie chciała odskoczyć by stworzyć miejsce dla pozostałej czwórki uczniów, skoro chcieli współpracy to jako taką dostali.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pon Sie 17, 2015 3:33 pm

"Widzę gwiazdy." przeleciało Garemu przez myśl po uderzeniu z dziewczynami. "Zauważył mnie, czy był to czysty przypadek?" zastanowił się wstając z podłogi. Z tego co zdążył zauważyć sytuacja sprzyjała uczniom, a nie nauczycielowi. Był otoczony, więc przeprowadzenie jakiegoś bardziej zorganizowanego ataku mogłoby być dobrym pomysłem. W owej sytuacji trudno byłoby wykonywać uniki nie wpadając na którąś osobę z piątki. "Akane zaczęła od skupienia uwagi pana Toho na sobie, mądrze." Przeanalizował sytuację.
-Może...- powtórka z rozrywki znowu nie ma czasu na obmyślenie jakiejś strategi ani na jej szybkie przedstawienie. Chociaż gdy Valet zaczęła atakować chłopak wpadł na pomysł-Skoro Toho jest zajęty unikaniem ciosów Valet i Akane, mógłbym wyrzucić cię przed Toho tak abyś mogła zaatakować od przodu, kiedy ja spróbuję zaatakować od tyłu. Co uważasz?
Może plan nie był jakiś doskonały, ale lepszy jakiś niż żaden. Gary nie należał do dobrych strategów "grupowych", że tak się wyrażę. Wracając nie czekał zbyt długo na odpowiedź Caril po prostu przyjął odpowiednią pozycję i czekał na ruch dziewczyny. Jeśli skorzysta znaczy, że jej plan odpowiada jeśli nie wymyśli się coś na szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Czw Sie 20, 2015 10:22 am

KIedy jego koledzy atakowali nauczyciela niewierzył, że uda się im tak łatwo pokonać go. Dlatego kiedy trzech uczniów akademii zaliczyło widowiskową porażkę nie bardzo się ździwił. Oczywiście takiej sytuacji się nie spodziewał i to wszystko lekko go zdziwiło.
~No nieźle- pomyślał Nico.- CIekawe jak go pokonać? Co Eli?
~Widziałam lepsze widowiska-odpowiedziała siostra obojętnie- ale pewnie dla ciebie to pewnie coś niezwykłego.
~Cóż... Masz rację.
Na słowa nauczyciela nie zareagował w żaden widoczny sposób. Jakoś to co powiedział nauczyciel wiedział od momentu kiedy to porozrzucał jego kolegów tak jakby byli oni niczym. Oczywiście trzeba było ułożyć plan, ale z tą rzeczą u chłopca było mierne. Rozejrzał się bezradnie szukając czegoś co pomoże im w pokonaniu przeciwnika. COś w jego wnętrzu aż krzyczało, żeby skoczyć na Pana Toho i zaatakować wprost, ale jego rozsądek ówił, że zostałby pokonany tak samo jak trójka, która znajdowała się za plecami przeciwnika. w zamyśleniu ruszył w bok. Nagle za sobą usłyszał propozycję Akane. Nie dał żadnego znaku, że usłyszał, czy zrozumiał, po prostu szedł dalej. Gdy dziewczyna skoczyła do przodu, odczekał chwilę i skoczył w ślad za nią. Jego start był bardzo szybki i jeśli by wystartował razem z Akane wyprzedziłby ją w mgnieniu oka. Takim oto sposobem znalazł się od razu za Akane. W czasie biegu kątem oka zauważył, ruch Valet. Dotarłwszy do celu odskoczył w bok i szybkim pławnym ruchem kucnął i jednogą nogą podciął nauczyciela, a następnie chciał on przenieść ciężar na drugą rękę i zaatakować drugą nogą wypadem w górę.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Nie Sie 23, 2015 8:06 pm

Cóż nie mógł Toho zaprzeczyć, że taka zabawa dostarcza i jemu troszkę przyjemności. Lubił pracować z młodzieżą, chociaż faktycznie o wiele lepiej szła mu kaligrafia niż bycie wuefistą, ale w końcu w wolnym czasie jednak skończył tą pedagogikę. Zresztą dziwił się czemu nie przydzielili do tego zadania Azraela, który o wiele lepiej się na tym zna, w końcu bądź co bądź był to jeden z najsilniejszych władających jakich znał staruszek, a to już było coś. Pamiętał tamten dzień, kiedy to jego oraz partnera rozłożył na łopatki, sam jeden. Na samą myśl o tym nauczyciela przeszły dreszcze po plecach, w końcu niezbyt przyjemny był widok magicznej broni łamanej na kolanie przez dwumetrowego giganta. Tymczasem nauczyciel wrócił myślami do tego co działo się na sali. Wygląda na to, że jednak uczniowie postanowili go wysłuchać. To dobrze, gdyż praca w zespole nie tylko jest kluczem do tego by mogli zaliczyć jakikolwiek przedmiot związany z partnerstwem, ale również praktycznie każdą misję na którą nie idą pojedynczo. Zresztą chodzenie pojedynczo nie zawsze jest tą bezpieczną opcją, gdyż można wpaść chociażby w zasadzkę.
Nauczyciel przejrzał ich plan, w prawdzie był bardzo prosty ale to już jest jakiś początek. Próbowali coś zrobić razem i to się im chwaliło, chociaż… czemu Gary i Caril tracili czas na rozmowy? Nie powinni ruszyć wraz z resztą i mieć większą szansę na otoczenie nauczyciela? Chociaż z drugiej strony koncepcja nie była zła sama w sobie, by go zająć i atakować falami. Najpierw Pan Toho musiał zająć się palącą sprawą jaką była pobliska Akane oraz uczniowie, którzy nacierali na niego a mianowicie chodziło o Nico i Valet. Pan Toho z przodu być może miał trudne wyjście z sytuacji, aczkolwiek po prostu postanowił iść o wiele prostszym rozwiązaniem. Uniknął ataku Akane, a następnie haczykowatą końcówką laski złapał ją za nogę i podciął, obkręcając się wokół niej, tak by jednocześnie zablokować się przed atakiem Nico. Oczywiście chłopak miał moment by zmienić trajektorię ciosu i nie dopuścić do tego by uszkodzić koleżankę, którą momentalnie przed upadkiem uchroniła laska Toho trzymająca ją za kołnierzyk. Ten ruch jednocześnie był użyteczny by zasłonić się również przed Valet, która zaczynała naprzeciwko Akane. Nauczyciel tymczasem zerknął na zegarek i odłożył słonika na podłogę uchylając się przy okazji przed ewentualnymi atakami.
- No dobra moi drodzy. Troszkę czasu nam na zabawie zeszło. Nie lubię stawiać złych ocen, ale będę zmuszony wam postawić po 4+ za starania – ten człowiek wyglądał na naprawdę zawiedzionego, jakby przez całe życie nigdy nikomu nie wystawił czegoś poniżej 5. Jakby jego celem życiowym było stawianie faktycznie tych dobrych ocen. Pomógł podnieść się Akane oraz podreptał ze słonikiem w stronę dziennika, by zacząć wpisywać oceny. Spod trybun wydobył imbryczek z herbatą oraz kilka czarek, do których zaczął rozlewać zieloną herbatę. Jednocześnie uzupełniał dziennik, kiedy uczniowie mogli poczęstować się owym bonusem. Do tego doszły jeszcze herbaciane ciasteczka z Azji, a każdy w ramach dobrej oceny dostał też niewielkie zielone pudełeczko. W środku były… no dusze, a cóż mogło być innego – No to jak wiecie o istocie pracy zespołowej to popracujcie nad nią i może się jeszcze kiedyś tak pobawimy. Tymczasem możecie dokończyć herbatę i jesteście wolni he he he – powiedział staruszek pijąc herbatę w pozycji siadu skrzyżnego.

//Wstawcie sobie po jednym poście kończącym i możecie dopisać sobie + 9 dusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 37
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pon Sie 24, 2015 7:18 pm

Jej plan był może i prosty, ale jak na wymyślony na poczekaniu przez osobę nie znającą się na planowaniu i tak całkiem dobry. Już przy wykonywaniu pierwszych ruchów obiecała sobie w myślach, że następnym razem będzie miała gotowy plan dużo lepszy od tego co teraz wyprawiała. Przecież nawet nie miała pewności czy ktokolwiek zrozumiał o co jej chodzi. Jednak gdy się już zaczęło należało skończyć więc z nadzieją w sercu wykonała swój prosty plan. W momencie wykonywania ciosu przekonała się, że chyba zrozumiano jej intencje obserwując kątem oka innych.
Jak się było można spodziewać nauczyciel bez problemu sobie z nimi poradził używając Akane jako tarczy! Dziewczyna była zaskoczona i lekko zdezorientowana.
Westchnęła cicho i podała dłoń nauczycielowi przyjmując jego pomoc. Wstała i skłoniła głowę dziękując za pomoc i lekcje jakiej im udzielił. Usiadła po turecku na przeciw profesora i zaczęła popijać zaserwowaną przez niego herbatę znów dziękując tylko skinieniem głowy i ciepłym uśmiechem. Przyjęła także skrzynczke i po wypiciu herbaty udała się do szatni, przebrała i wyszła na boisko. Dopiero tam sprawdziła dyskretnie zawartość, choć czuła i wiedziała właściwie dobrze co tam jest.
{Zw}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Pon Sie 31, 2015 5:46 pm

Nie zrobiła wiele podczas tej lekcji i miała tego pełną świadomość. Była z siebie absolutnie niezadowolona, ale do nikogo poza samą sobą pretensji mieć nie mogła. Niby coś zyskała, ale chyba nie to, czego oczekiwała. A to oznaczało jedno - czekała ją ciężka praca. Widziała już, z czym nie potrafi sobie poradzić i co stanowi jej najgorsze strony. Nie potrafiła jeszcze współpracować z innymi i niestety odbijało się to nie tylko na niej, ale także na jej kolegach i koleżankach. Nie potrafiła sobie tego wybaczyć. I myślenie. Nie potrafiła myśleć na bieżąco, bez planu, a w każdym razie nie w tych warunkach. Patrzyła jak pan Toho bawi się z innymi - bo jakby nie spojrzeć dla niego to musiała być zabawa - i nie potrafiła ich pomóc przed upływem jej czasu.
Caril zacisnęła zęby, herbatę wypiła jak najgorszy syrop na kaszel, za ciastka podziękowała. Podziękowała nauczycielowi z dumnie podniesioną głową, choć żadnej dumy nie czuła. Następnie pożegnała się z kolegami w najbardziej beznamiętny sposób, na jaki było ją stać i wyszła z sali. Szła prosto na dwór - trenować więcej.
[z/y]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Wto Wrz 01, 2015 11:05 am

Nauczyciel ich zmiażdżył, Valet dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Przegrali z kretesem, nie było żadnych szans na to żeby wygrali z tak doświadczonym człowiekiem, nawet jeżeli mieli przewagę liczebną. O dziwno nie czuła się źle, żadnej ochoty na pracę nad sobą, żadnego zdenerwowania czy chociaż stresu. Wręcz przeciwnie, była zadowolona. Te doświadczenie było cudowne, teraz wiedziała jak potężni mogą być władający i bronie, pragnęła być kiedyś na takim samym poziomie jak Pan Toho, który pokazał jej co oznacza wieloletnie doświadczenie. Skorzystała z zaproszenia na herbatę, usiadła blisko reszty uczniów, a także nauczyciela, po czym pospiesznie opróżniła filiżankę i zjadła jedno ciastko. Spieszyła się, ponieważ jej ubrania pozostały w męskiej szatni i chciała zdążyć przebrać się zanim Ci tam wejdą. Jeszcze przed wyjściem pożegnała się ze wszystkimi i z lekkim ukłonem podziękowała nauczycielowi za to doświadczenie. Nie czekając na odpowiedź kogokolwiek wybiegła do szatni gdzie pospiesznie się przebrała i opuściła ją zanim mężczyźni do niej weszli. Niby zdążyła, ale nie zauważyła, że z tego pośpiechu źle założyła koszulę. Jej aktualnym celem podróży była stołówka, ponieważ zaczęła odczuwać głód wywołany ciężkim treningiem.

[z/t]
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sro Wrz 02, 2015 9:41 pm

Nim się obejrzał lekcja dobiegła końca. Nie udało mu się za dużo zrobić podczas tej zabawy, co trochę go zirytowało. Nauczyciel powiedział stopnie. Dość zdziwiło go to, że dostali takie oceny, a bynajmniej to że on taką dostał. Potem Pan Toho poczęstował ich herbatą i ciastkami. Z chęcią wypił i zjadł podany poczęstunek. Kiedy skończył wstał i od razu wstał, ukłonił się i zirytowany poszedł się przebrać. Po wyjściu z szatni poszedł na spacer, a raczej pobiegać żeby się uspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Czw Wrz 03, 2015 9:37 am

Cóż by tu powiedział. Nie spodziewał się, że zostanie pokonany w taki sposób. Na początku zakładał, że uda mu się chociaż dosięgnąć nauczyciela. Lecz gdy jego atak został zablokowany, poczuł on smak gorzkiej porażki.
Następnie wysłuchawszy ocenę nauczyciela, zareagował on jedynie drobnym, krótkim komentarzem "szkoda".
Lekko zasmucony podszedł do nauczyciela i usiadł z wszystkimi pić herbatę. Następnie kiedy wszyscy wyszli to wstał i poszedł do szatni. Tam on szybko się przebrał I wyszedł na ulicę.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    Sob Wrz 05, 2015 7:21 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu    

Powrót do góry Go down
 
Lekcja wychowania fizycznego, czyli wstęp do Tohoizmu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» „To nie jest miejsce na dziewczynkowanie” – lekcja wychowania fizycznego. [ZAPISY ZAMKNIĘTE]
» Lekcja wychowania fizycznego [klasy A i B]
» London Eye
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: zakończone lekcje-