IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sekretariat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Sekretariat   Czw Lip 16, 2015 6:01 pm

Spory pokój, niedaleko pokoju nauczycielskiego. Na dużych, dębowych drzwiach wywieszona została tabliczka z napisem: "Sekretariat". Wewnątrz jest przytulnie, znajduje się kilka miękkich krzeseł stojących naprzeciw biurka, oraz kilka pod ścianą. Biurko stoi niedaleko drzwi, a na nim (i w jego szufladach) znajdują się wszystkie niewymagające wymienienia rzeczy, które znaleźć się tu powinny.

Aktualny Sekretarz: Cecil Estheim
Poprzednia Sekretarka: Yvette Lorrain (tudzież Hyde)


Ostatnio zmieniony przez Yvette dnia Czw Sie 06, 2015 6:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Czw Lip 16, 2015 6:09 pm

Yvette zamknęła za sobą drzwi by znaleźć się już na swoim miejscu pracy. Miecz lewitujący za nią, zamieszkiwany przez Hyde'a, bezgłośnie wylądował pod dużym oknem obok biurka. Kobieta poprawiła rękoma swoje czerwone włosy oraz strój. Ot, czarne buty na obcasie, czarna spódnica, czarny żakiet, a pod nim biała, damska koszula. Było na tyle gorąco, że postanowiła zdjąć żakiet, a rękawy koszuli podwinęła do łokci. Zignorowała fakt, że lekko prześwitywała i widać było jej biały biustonosz. Zasiadła za to do swojego biurka, założyła biurowe okulary i zabrała się za przewracanie jakichś mało ważnych papierów. No, i czekając na ewentualne ofiary, które przyjdą tu w jakimś niesamowicie ważnym dla nich celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pią Lip 17, 2015 12:09 am

Nathan niezauważalnie wsunął się do sekretariatu zaraz po sekretarce. Niestety, był zmuszony, zgubił swój rozkład zajęć podczas spotkania z Marie i dopiero dziś to zauważył. Tym razem jego "niewidzialność" nie powinna działać. Pomieszczenie było małe, a on - poza samą sekretarką - był tutaj sam. Podszedł więc niepewnie do biurka. Nie lubił rozmawiać z innymi, a zwłaszcza z dorosłymi, więc to było dla niego niemiłe doświadczenie.
- Przepraszam Panią. Nazywam się Nathan Berthelot, klasa NOT, piętnaście lat. Jestem tutaj ponieważ przez przypadek zgubiłem swój plan lekcji i chciałbym odebrać nowy - powiedział dość cicho i niepewnie, czując jak niezręczność tą rozmową tylko w nim narasta.
To tylko rozmowa, nie stresuj się - odezwała się w jego głowie zmyślona przyjaciółka, Natalie.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pią Lip 17, 2015 12:26 am

Niespodziewanie dla chłopaka, spod okna wydobył się męski głos.
-Przez przypadek? No chyba nie specjalnie. Chociaż kto Cię tam wie, tylko nie podrywaj Yvette.
Miecz dał się zauważyć dopiero teraz, połyskując równomiernie z każdym wymawianym słowem. Czerwonowłosa za to zaczęła przeglądać teczkę z rozkładami, raz po raz zerkając znad okularów na chłopca. Po chwili teczkę odłożyła i zaczęła przeglądać zupełnie inne papiery.
-Nathan Berthelot, ta?- odezwała się broń, a kobieta dokładnie czytała najwidoczniej jego akta, po czym niechętnie rzuciła kwit z powrotem na stos, a broń to tylko skwitowała- Śmieć.
Yvette wstała i otworzyła okno ocierając pot z czoła. W pomieszczeniu było jej zdecydowanie za gorąco. Z lekką irytacją spojrzała na "jeszczetustojącegoNathana" i usiadła na parapecie, zakładając nogę na nogę. Przetarła szkła o krawędź białej koszuli i chwyciła teczkę do rąk.
-Nie ma- stwierdził miecz, a Lorrain wzruszyła ramionami, jak gdyby nic się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pią Lip 17, 2015 12:22 pm

Nathan przyglądał się poczynaniom sekretarki, miecz pod ścianą zauważył już na wejściu, ale nie spodziewał się, że będzie potrafił on mówić. Przechylił głowę, aby lepiej mu się przyjrzeć. Miecz wyglądał po prostu jak miecz, nic nadzwyczajnego, poza tym, że połyskiwał w momencie kiedy coś mówił. W końcu padło nieprzyjemne słowo ku Nathanowi wypowiedziane. Obie jego tulpy skwitowały to prostym "debil" i tyle na ten temat. Sam Nathan puścił to określenie mimo uszu, nie powinien kłócić się z dorosłymi, o ile ten miecz był dorosły. Zresztą, nawet jeśli nie, to i tak był w pobliżu dorosłej kobiety, a nie należy kłócić się w pobliżu dorosłych. Oni mają ten cały "autorytet" i takie tam, więc niezbyt mógł. Jednakowoż nie spodobało mu się to, że sekretarka nie włożyła starań w poszukiwania, po czym tak po prostu powiedziała, że nic nie znalazła. To chyba oczywiste, że nie była w stanie niczego znaleźć skoro nawet nie przyłożyła się do poszukiwań.
- Nie wierzę - mruknął cicho, jednakowoż Yvette była w stanie to usłyszeć - Nie przeszukała Pni wszystkich szuflad, a ja naprawdę potrzebuję tego planu lekcji. Prosiłbym, aby przyłożyła się Pani nieco bardziej.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pią Lip 17, 2015 3:54 pm

-Prosiłbym, abyś sam przyłożył się nieco bardziej- odrzekł miecz drażniąc się z chłopakiem.
Ot, szykowała się kolejna, zwykła zabawa służąca graniu komuś na nerwach. Hyde lubił po prostu się bawić cudzym kosztem, było mu to na rękę, szczególnie teraz. A przecież jedna skarga od takiego Nathana nic nie zrobi, wystarczy być miłym dla odpowiednich osób, a dla innych już wymagane to nie będzie.
-Często gubisz rzeczy? Niedorajda, czy sklerotyk?
Kobieta otworzyła jakąś teczkę, jedną z tych, w których wcześniej grzebała, po czym wyciągnęła jakiś papier.
-To chyba to.
Niespodziewanie złożyła go kilkukrotnie, a następnie wrzuciła sobie do biustonosza (a dokładnie lewej piersi). Patrzyła z grymasem na Berthelota, a ostrze zaczynało rechotać. Ciekawe, czy uda mu się takiego bachora wkopać w molestowanie. Berthelot... Berthelot... Coś te nazwisko mu mówiło, ale kij z tym. Przecież swego czasu obracał się w wielu dziwnych towarzystwach, ale i w tych normalniejszych też. Sam Nathan wydawał się ponadprzeciętnie zwyczajny. Czerwonowłosa wypięła dumnie klatę piersiową siedząc na parapecie. Veto tylko czekał, aż dzieciak zacznie się denerwować. Podejmie wyzwanie, czy nie? Ciekawe, czy jego młode ciało aż tyle wytrzyma.
-Moja Pani chyba chce, abyś sam to sobie wziął.
Doprawdy, mieszkanie w kobiecym ciele było dla niego zaskakująco... proste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pią Lip 17, 2015 11:25 pm

Nathan puszczał uwagi miecza mimo uszu. Nie należał do osób, które łatwo zdenerwować, chociaż musiał przyznać, że broń była aż nadto irytująca. Jednakowoż Berthelot nie zamierzał pokazywać tego po sobie, oj nie, wręcz przeciwnie! Jego celem było teraz podkuszenie miecza do dalszych szyderstw z osoby piętnastoletniego władającego, to jest siebie.
- Niedorajda, ostatnio nawet zgubiłem sens życia, mówię Ci,teraz to wszystko jest takie nudne i nieekscytujące - powiedział swoim melancholijnym głosem, gestykulując przy tym rękoma, jakby od niechcenia. Zmusił się nawet na delikatny, prawie niewidoczny uśmiech - a jak się przedstawia to u Ciebie? Takie bycie gadającym mieczem to nudne musi być.
Wtem wypowiedź przerwana została mu przez sekretarkę, która odnalazła jego plan lekcji. Już miał go odebrać i iść z tego piekła niepewności, kiedy nagle jego upragniony papier skończył w biustonoszu sekretarki. Uwaga miecza niezbyt podniosła go na duchu. Niby, że ma go wyciągać? Jasne, chętnie by to zrobił, nawet bez problemu. Nie zostałby zawieszony za molestowanie pracownicy ponieważ brak dowodów i świadków. Wiedział dobrze, że nikt tego nie nagrywa, a nawet jeśli to byłoby widać na nagraniu, że sekretarka sama go do tego zmuszała. Problemem był piskliwy, damski głos w jego głowie. Jeżeli śmiesz tknąć inną kobietę niż ja to znowu się rozpłaczę! Poza tym wiem o czym teraz fantazjujesz, cholerny zboczeńcu. Policzki Nathana zalały się rumieńcem. Nie da się zaprzeczyć, że uroda sekretarki w pewnym stopniu dopasowana była do typu Nathana. Jego nogi się trzęsły, głos był niepewny, a wzrok wbity w podłogę. Mimo to zamierzał udawać, że nic sobie z tego nie robi.
- Yare, yare daze... cholera... gdzie jest Mativ jak go potrzebuję - odchrząknął, a pewność w głosie powróciła - Chyba brak Pannie doznań skoro zamierza wykorzystać Panienka niewinnego prawiczka do zaspokajania swoich potrzeb. Do prawdy, pod ścianą taki wielki, męski miecz, a ja mam dostarczać Pani przyjemności?
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Sob Lip 18, 2015 11:11 pm

Kolejne chwile były zaskakujące. Czarodziej, mając już przygotowaną ripostę, trochę za bardzo szarpnął lekkim ciałem kobiety, którym władał. Wystarczył ten jeden prosty ruch, "fajtnięcie" do tyłu, a już leciała z pierwszego piętra, prosto na głowę. Miecz zdążył przekląć, a grunt znajdował się coraz bliżej. Do zderzenia mogło dojść już za chwilę. Nie ważne już dla Hyde'a były szkoła, Nathan, czy cokolwiek. Wiedział, że jego "śmierć" nastąpi już po raz drugi. Że nie uda mu się przeżyć tego upadku. Nie wiedział jednak, jak to wszystko w praktyce działa. W końcu jego dusza podzielona została na dwie części i umieszczona w dwóch ciałach. Szczęście, że w testamencie poprosił, tak na wszelki wypadek, o pochowanie ciała kobiety razem z mieczem. Kto wie, do czego to doprowadzi. Nim Yvette uderzyła głową o ziemię, miecz jeszcze zdążył wypowiedzieć ostatnie słowa do chłopaka.
-Twój plan jest w teczce, a nie u niej. Wybacz, chłopcze.
Jego głos był bez wyrazu, być może tak działało u niego przerażenie. Strach przed śmiercią był naturalny. Nie sądził jednak, że on, wielki czarodziej, Veto Hyde, dawny postrach, najpierw skończy jako kobieta z mieczem, a potem z głową rozbitą o chodnik szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Nie Lip 19, 2015 1:50 pm

Stwierdzam zgon, bo umarł. A tak na poważnie to ciało kobiety uderzyło o bruk, pęknięcie czaszki wylewający się mózg oraz krzyki uczniów, którzy to zauważyli. Niektórzy mdleli, niektórzy ze strachu zwracali to co niedawno zjedli. Zadziwiające jest to jak wiele można dowiedzieć się o nawykach żywieniowych danej osoby przez to jak reaguje w ekstremalnym stresie. Oczywiście problem ciała niebawem przestanie być istotny, gdyż po kilku chwilach z miecza jak i ciała kobiety wydostały się odpowiednio połówki duszy i złączyły się w jedną duszę o dosyć charakterystycznym zarysie i sygnaturze typowej dla czarodzieja. Niektórzy byli zszokowani faktem śmierci tej osoby inni jeszcze bardziej tym, że szkoła pod dachem trzymała czarodzieja. To na pewno osłabiło poczucie bezpieczeństwa w szkole, bo skoro trzymają w niej coś co uczniowie mają zwalczać, zaprzysiężonego wroga Shibusen to czemu mają ufać w szkole? Naraz przypomniała się plotka o tym, że EAT niedawno prowadził wiedźmę do gabinetu dyrektorki i to iż ponoć tamta miała specjalny papier. Uczniowie czuli się coraz bardziej nieswojo w szkole, która miała być ich ostoją. Na miejscu szybko pojawił się komitet dyscyplinarny i odganiał gapiów. Zaczął przeprowadzać dochodzenie w tej sprawie, czyli zaczęli od podstawowych czynności na miejscu potencjalnej zbrodni takim jak chociażby obrysowanie ciała kredom czy badanie miejsca pod względem poszlak oraz sprawdzanie skąd spadła. Otwarte okno samo sugerowało skąd mógł nastąpić upadek, dlatego tam zaczęli się kierować. Dusza natomiast została skonfiskowana i w najbliższym czasie zostanie przekazana parze, która uzyska odpowiednią ilość dusz by stworzyć Death Scythe'a, by bez narażania się na niebezpieczeństwo magiczna broń mogła się nim stać.
// tak jak pierwsza linijka mówi. Stwierdzam zgon, bo umarł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Pon Lip 20, 2015 10:54 am

To wszystko stało się tak nagle. Nathan był tym przerażony, chciał doskoczyć, pomóc, ale był zbyt wolny. Widział jeszcze jak sekretarka nadal spada, kompletnie nie wiedział co w tym momencie powinien zrobić, o dziwo przez ten krótki moment był jeszcze całkiem spokojny. Aż w końcu ciało rozbiło się o ziemię, wtedy od razu jego ciało wypełnił niepokój, zdenerwowanie. Cały się trząsł, ale nie porzucał trzeźwości myślenia. Zaraz pojawią się tutaj pracownicy szkoły, sprawdzą skąd spadła i zaczną go wypytywać. W dodatku dusza przesiadująca w ciele sekretarki była duszą czarodzieja, z tego powodu poczuł się dziwnie spokojniej. Już nie żałował śmierci tej kobiety, a raczej tego mężczyzny, który zamieszkiwał jej ciało. Zasłużył sobie na taki los, tak czuł. Z kamiennym spokojem odszedł od okna, w teczce odszukał swój plan lekcji, po czym opuścił sekretariat. Czym prędzej się stąd zabrał, nie chciał skończyć jako podejrzany. Co prawda wiedział, że nic by na niego nie mieli i skończyłoby się to dla Nathana pomyślenie, ale nie chciał się z tym wszystkim użerać. Miał... no dobra, nie miał ciekawszych rzeczy do roboty, ale i tak nie chciało mu się odpowiadać na tryliardy pytań od tych ludzi. Sama spadła, ot co, ale życie znając musiałby im to tłumaczyć przez jakiś miesiąc, żeby w końcu pojęli, że to nie było żadne zaplanowane zabójstwo tylko zwykł wypadek.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Wto Lip 21, 2015 7:23 pm

Komitet dotarł na miejsce niedługo po tym jak Nathan wyszedł. Oczywiście ktoś go mógł widzieć jak wychodził z gabinetu, aczkolwiek ludzie byli zajęci swoimi sprawami. Jednak ucieczka z miejsca zdarzenia bez wyjaśnień również może mieć pewne skutki dosyć nieprzyjemne. Ale to się okaże czy w ogóle dotrą do Nathana, a raczej czy dotrą to było pytanie retoryczne. Lepszym byłoby kiedy to zrobią? Najpewniej akademia niedługo wezwie go na przesłuchanie w tej sprawie, bo bądź co bądź mogło to być zabójstwo i tak mogło zostać postrzegane jeśli sprawca oddalił się szybko z miejsca zdarzenia. Na razie jednak ekipa dochodzeniowa bawiła się w swojej piaskownicy, tudzież miejscu zbrodni i badała cały pokój.
Zwolniony z tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 14/09/2015

PisanieTemat: Re: Sekretariat   Sob Paź 24, 2015 5:12 pm

Minato po otrzymaniu od Azury informacji odnośnie drogi do sekretariatu Shibusenu bez wahania ruszył w stronę szkoły, pod pachą niósł teczkę z dokumentami które wolał wziąć ze sobą. Gdy po chwili krążenia po szkole, wedle wskazówek chłopaka który mu to wyjaśnił znalazł w końcu drzwi do sekretariatu. Zapukał i gdy uzyskał zgodę na wejście wszedł do środka.
-Dzień dobry, chciałbym się zapisać do szkoły Shibusen, Jestem władającym i nazywam się Minato Namikaze
Powiedział gdy tylko wszedł do środka. Jego błękitne oczy szybko zlustrowały pomieszczenie, podobnie jak to zrobiły gdy chłopak szedł po korytarzach szkoły które zdawałyby się nie mieć końca. Nie do końca wiedział czego się spodziewać więc po prostu stał wyprostowany. Słuchawki które na ogół miał w uszach obecnie wisiały przerzucone przez szyję chłopaka, a ręce które zwykle spoczywają w kieszeniach spodni obecnie były splecione za plecami chłopaka, gdzie też trzymał jedną z nich teczkę z dokumentami.

----------------------------------------------------------------------------------------
Jako że chłopak nie zauważył tu nikogo tylko zdziwiony się rozejrzał po czym podrapał się po karku i wzruszył ramionami, by następnie wyjść, chwilę pomyślał gdzie mógłby znaleźć kogoś kto mógłby go przyjąć do tej szkoły i po chwili wpadła mu myśl do głowy, pstryknął palcami i szepnął do siebie
-Wicedyrektor
Powiedział sam do siebie po czym wypadł z sekretariatu jak poparzony i pobiegł szukać gabinetu wicedyrektora bądź wicedyrektorki.
z./t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t699-minato-namikaze-gotowe#4270
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sekretariat   

Powrót do góry Go down
 
Sekretariat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen :: Pierwsze piętro-