IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Siedemnastka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pon Lip 13, 2015 7:30 am

Jeszcze na początku walki dziewczyna pewnie ochoczo zgodziłaby się na propozycję Gary'ego. Nawet teraz, gdy wiedziała, że każdy błąd może ich drogo kosztować, chciała przez chwilę dać się ponieść impulsowi i krzyknąć "Tak, zróbmy to!". Połowicznie udany atak zaczął przywracać wiarę w siebie władającej, ale zdawała sobie sprawę, że było to wciąż zbyt mało, by porzucić ostrożność. Pamiętała, jak opornie szła przemiana chłopaka i obawiała się, że technika też mogła nie zadziałać lub też zadziałać nieprawidłowo, a to wiązało się z poważnym ryzykiem.
- Jeszcze nie teraz - szepnęła Caril do chłopaka. - Poczekajmy, aż będziemy bardziej pewni.
Część planu wydawała jej się jednak wykonalna.
Niezależnie od tego, gdzie znajdowała się przeciwniczka, musiała przecież chodzić po podłodze. Władająca pamiętała też, że mogła dostrzec kulki, gdyż gaz nie obejmował najniższej partii pokoju. W ten sposób mogli zlokalizować jej położenie.
Dziewczyna cofnęła się do ściany, by ograniczyć kierunki, z których nastąpiłby potencjalny atak i schyliła się. Czarny dym wciąż się unosił, czerwony natomiast pozwalał zachować częściową widoczność. Po krótkich oględzinach pokoju, Caril zauważyła parę dobrze znanych Gary'emu butów i starając się nie zważać na nieprzyjemne uczucie gdzieś w płucach, ruszyła w tamtym kierunku. Liczyła, że przeciwniczka nie zdąży zrobić uniku i choć jeden cios kataną zdoła ją dosięgnąć. Miała też wielką ochotę wytrącić broń kobiecie, nie tylko dla zwiększenia szans, ale i z czystej złośliwości. Niestety, w panujących w pokoju warunkach, mogło się to okazać zbyt wymagającym zadaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pon Lip 13, 2015 5:24 pm

Połowicznie udany atak nie tylko przywrócił morale, ale także w połączeniu z poprzednim efektem czerwonego gazu sprawiał, że parka musiała walczyć z tym by nie rzucić się bezmyślnie w wir walki, zwłaszcza kiedy tej substancji już sporo się nawdychali. Ciekawe jak długo ona trzyma? Jeśli wyjdą cało to może dadzą radę się nawet przekonać ile.
Na ostrożności również z każdą chwilą było się coraz trudniej skupić, ale na tym jeszcze jakoś szło się skoncentrować. Zasłona dymna ogarniała od dwóch centymetrów wzwyż pokój, więc by dostrzec buty Gary’ego musiała się praktycznie położyć albo przystawić twarz prosto do podłogi. Dzięki temu nie tylko zauważyła jego buty, a również podkute metalem buty przeciwniczki, które poruszały się po łuku na prawą stronę. Przeciwnik faktycznie był zaskoczony i chyba tylko dlatego ledwo wyrobił się z blokiem kamą, kiedy Caril cięła. O tyle był to sukces bo słychać było dźwięk lekko ciętego ciała i syknięcie najwyraźniej z bólu. Zaraz jednak postać znowu zniknęła w odmętach dymu, coś jednak złego zaczęło się dziać zaraz po tym jak zablokowała atak swoją kamą. Otóż podczas bloku na Gary’ego znowu przeszła ta energia, tylko tym razem w połączeniu z poprzednią dawką którą miał już na sobie po tamtym ataku faktycznie coś było odczuwalne. Zrobiło mu się niedobrze, wnętrze żołądka błagało o ujście a ciało… trudno określić uczucie jakie może odczuwać miecz ale mógł poczuć, że drętwieje. Stopniowo kawałek po kawałeczku tracił czucie w ciele.
Sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie, aczkolwiek zapowiadało się na to że zrobi się jeszcze gorzej. W pewnej chwili słychać było dźwięk tłuczonego szkła i ktoś najwyraźniej wskoczył przez okno. Jednak podejrzenia szybko zostały rozwiane przez to, że ich przeciwnik… najwyraźniej z nowoprzybyłym zaczął walczyć. Słychać było szczęk uderzanej kamy o inny metaliczny przedmiot.
- Blue Blaze, Blue Sanction! –w dymie widać było dwa niebieskie ogniki, a następnie błysk niebieskiej energii który momentalnie zgasł. Po kilku chwilach znowu słychać było odgłosy intensywniejszej walki, a uderzenia metalu były głośniejsze jakby ktoś młotem uderzał w kowadło. Również słychać było, że podłoga zaczyna trzeszczeć złowieszczo jakby któraś ze stron była pod wpływem ciosów wgniatana w grunt. Pozycję nowo przybyłej osoby zdradzały dwa ogniki, które było widać, jednak poruszały się z taką prędkością że młodzi NOT ledwo mogli wzrokiem nadążyć za nimi. Najwyraźniej ten ktoś był w stanie przyszpilić przeciwnika, mimo że go nie widział. A może zwyczajnie widział, tylko na inny sposób? Może wyczuwał duszę albo poruszał się na słuch? A może miał specjalistyczne urządzenie zwane popularnie termowizją? Tego na razie nie mogli być pewni, aczkolwiek po 20 sekundach wymiany ciosów pojawiły się kolejne dwa ogniki, tym razem nieco niżej pod tymi które są na górze. Wielkościowo te górne mogłyby podejść pod oczy, za to te dolne były nieco większe niż pięść.
- Blue Star – słychać było tylko uderzenie w ciało. Niby na pozór lekkie pacnięcie, a dym momentalnie rozwiał się i osiadł na tapecie, podłodze oraz na samej parce. Przez 2 sekundy widać było błyskawiczny ruch niebieskiej energii pochodzącej z rąk osoby, która okładała adwersarza. Były to bardzo szybkie ciosy i na pewno było ich powyżej 20. Przy chyba 25 jeśli dobrze Caril liczyła osoba wybiła przeciwniczkę w powietrze kopnięciem w podbródek od dołu, praktycznie natychmiastowo pojawiając się za nią i z kolejnym kopnięciem, które wgniotło wroga w podłogę sprawiając, że deski oraz część betonu pękła. Co dziwniejsze było to, że pokój nie był jakiś wysoki, a nowoprzybyła dała radę w ułamku sekundy znaleźć się za lecącym w górę przeciwnikiem i jeszcze najwyraźniej obrócić się w powietrzu by nadać pędu swojemu kopnięciu. Zabójczyni najwyraźniej nie mogła się podnieść, leżała nieruchomo wgnieciona w podłogę. Może straciła przytomność albo została zabita.
Wyglądało na to, że ktoś ich uratował. Jak teraz przestała się szybko poruszać to można było dostrzec kim była ta osoba. Była to dziewczyna o papierowo-bladej karnacji ubrana w czarny górny segment bikini, który chyba nie miał co zakrywać bo była płaską dechą, do tego miała czarne materiałowe szorty z paskiem, który przyozdabiały gwiazdki. Poza tym miała na nogach czarne kozaki z białymi liniami w miejscu szwów, a na ramiona miała zarzucony czarny płaszcz z pentagramami w miejscach guzików, płaszcz miał jeszcze kaptur. Wzrostowo nie wykraczała chyba ponad 165 cm, ma czarne włosy spięte w dwie kitki, z czego prawa jest dłuższa i sięga do biodra, a lewa krótsza i ledwo do końca głowy. Poza tym ma jeszcze niebieskie oczy, a w ręku trzyma czarną katanę, patrzyła dosyć poważnym wzrokiem na poległego przeciwnika, a potem skierowała go ku parce i miło się uśmiechnęła.  

Katana & Osoba:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pon Lip 13, 2015 6:19 pm

"Cholera, co się dzieje? Zaczynam tracić panowanie nad ciałem, a także zaczyna mi być trudniej tłumić szaleństwo. Skup się! Nie daj się opanować!" Był zaskoczony tym co zaczyna dziać się z jego ciałem, a oprócz tego brało go na wymioty. Zapewne to wina tej poświaty, pomyślał. Nagłe trzaskanie się szkła. Skierował w tamtą stronę swój wzrok, ale jedyne co był w stanie dostrzec to jakieś ogniki. Dało się słyszeć dźwięk walki. Nie trwało to długo, po chwili cały dym znajdujący się w pokoju zniknął, a raczej osadził się na ścianach. Po zobaczeniu tego, że nie znajoma się do nich uśmiecha, a wróg leży powalony, wrócił do ludzkiej postaci. Nawet gdyby nie ten widok i tak by wrócił gdyż nie był w stanie dłużej wytrzymać. Po powrocie do ludzkiej postaci ustał chwilę na nogach po czym padł na ziemię jak rażony piorunem. Stracił czucie w nogach, a także w rękach. Chciał się odezwać ale nie był w stanie. To obezwładniające uczucie, ból brzucha, narastające szaleństwo, którego nie mógł już całkowicie tłumić sprawiły, że nie był w stanie nic zrobić. Po chwili zaczęło mu ciemnieć przed oczyma. "Co się ze mną dzieję?! Skup się. Nie dam rady... Ale co... z Cari..." To było ostatnie co przeszło mu przez myśl po czym zemdlał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 14, 2015 7:48 am

Od momentu, w którym zaatakowała, Caril czuła się jak w transie. Miała wiele szczęścia, że wkrótce potem nadszedł ratunek, bo prawdopodobnie nie byłaby w stanie zareagować na kontrę przeciwniczki. Ledwo docierało do niej, co się dzieje w otoczeniu, a uczucie to minęło dopiero, gdy walka zakończyła się, a władająca mogła zobaczyć nowoprzybyłą w pełnej okazałości.
Choć wszystko wskazywało na to, że dziewczyna przyszła im z pomocą i stała po ich stronie, Caril zmarszczyła brwi. Wszystko to wydawało jej się nieco podejrzane, ale mogło wynikać to z jej świeżo nabytego braku ufności. W każdym razie nie miała zamiaru rzucać się jej na szyję.
- Kim ty... - zaczęła, ale nie mogła skończyć pytania, bo jej uwagę przyciągnął dźwięk gdzieś obok niej. To był Gary osuwający się na ziemię. - Cholera jasna.
Dziewczyna od razu znalazła się przy nim z mocno zaniepokojonym wyrazem twarzy. Uspokoiła się nieco dopiero, gdy wyczuła u niego puls. Wciąż jednak nie miała pojęcia, co się dzieje, chciała tylko jak najszybciej oddać chłopaka w ręce kogoś, kto mu pomoże. Zapomniała o ostrożności, ale bez broni i tak nie mogła wiele zrobić. Pozostawało jej wierzyć w dobre intencje ciemnowłosej.
- Trzeba mu pomóc. I to szybko - Caril spojrzała na nią, nie wiedząc, co jeszcze może powiedzieć. W jej oczach płonął ogień, który nie miał nic wspólnego z paniką. Władająca była wściekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 15, 2015 2:39 pm

Czarnowłosa zamachała kataną w powietrzu, a następnie przyłożyła sobie ją do pleców (tych z tyłu, nie z przodu). Miecz zwyczajnie przylgnął do jej pleców, jakby niewidzialną nicią się przytrzymywał. A może była to jakaś sztuczka z falami dusz? Ruszyła stopą głowę skrytobójczyni i przekręciła nieco w swoją stronę chcąc zobaczyć zapewne jej oczy. Po chwili jednak stwierdziła, że nie ma co oglądać bo gałki podeszły do góry jak przy wstrząsie. Następnie ponownie zwróciła swój wzrok ku uczniom. Chwilę chyba zastanawiała się co powiedzieć, ale Caril ją wyręczyła.
- Komitet dyscyplinarny Shibusen… - nie zdążyła się nawet do końca przedstawić, gdyż to co się stało potem miało priorytet względem formalności.
Gary wrócił do ludzkiej formy i przez to o wiele bardziej odczuł działanie tej techniki, a może specyfiku? Nie był pewien, jednak tego czym potraktowała go leżąca teraz na podłodze przeciwniczka. Upadł i stracił przytomność, aczkolwiek czarna postać widząc zaangażowanie rudzielca postanowiła nie interweniować. Po co miała się wcinać skoro sprawdzanie pulsu każdy umie wykonać? A raczej tak myślała, jednak intrygowało ją to co się stało. Ukucnęła przy pokonanym wrogu i zaczęła ją przeszukiwać. Spojrzała na leżące kamy oraz na kulki. W sumie jak szło się teraz im przyjrzeć to nawet były jakoś opisane. Miały niewielkie szklane kółeczko, przez które widać było zawartość.
- Spokojnie. Najpierw trzeba wiedzieć co go doprowadziło do tego stanu – powiedziała przyglądając się kulce z fioletową zawartością. Otworzyła ją i lekkimi ruchami dłoni sprawiła, że trochę woni poleciało jej w nozdrza.
- Nah, Ty się tym zajmij Akashe – w tym momencie katana z jej pleców odpadła i zmaterializowała się pod postacią latynoski w czarnym mundurze z białymi zdobieniami. Miała czarne włosy opadające na barki spięte w jednego kucyka, a grzywka była zarzucona na bok. Poza tym nienagannie prosty, mały nosek jak i szare oczy. Do tego miała parę białych rękawiczek, a na nogach czarne materiałowe spodnie oraz obuwie i resztę części munduru. Broń nachyliła się do władającej i przejęła od niej pojemnik. Również wykonała tą samą procedurę. Pocmokała i zaczęła się zastanawiać z iście zafrasowanym wyrazem twarzy. W tym czasie władająca zaproponowała go po prostu położyć na łóżku i w razie czego pomogła Caril go zanieść.
- Aaaa wiem co to! – pstryknęła palcami broń – To jest toksyna używana przez zabójców władających. Neutralizuje broń na kilka godzin po dwukrotnym kontakcie z substancją. Jest praktycznie nieodczuwalna ani niewykrywalna poza dwoma przypadkami. Kiedy wącha się przed nałożeniem albo kiedy aplikuje się drugą dawkę. Przejdzie mu to za kilka godzin, ale niedługo się powinien obudzić z bólem głowy i nudnościami – poniuchała. Na twarzy pojawiły się jej zmarszczki konsternacji, wraz ze swoją władającą wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, po czym broń zwyczajnie otworzyła okno by wywietrzyć resztki substancji. Oderwała skrawek papieru, który blokował drzwi i schowała go do kieszeni, a następnie usiadła na przeciwniczce i ją zwyczajnie zakuła w kajdanki.
- Wezmę ją na przesłuchanie. Pilnuj tych tutaj Ai-chan – powiedziała zbierając przeciwnika z podłogi i wrzucając go sobie na plecy – Hypf ty ciężka babo, niby zabójca a wpieprza pewnie ciastka po nocy – klęła potem pod nosem na to jaka to zabójczyni nie jest gruba, jak jej dupsko ciąży na plecach broni. Poleciało jeszcze parę wiązanek, których nie powstydziłby się najgorszy skandalista, po czym broń zniknęła za rogiem. W pokoju została władająca numer 1, numer 2 oraz broń numer 2. W tym czasie czarnowłosa zebrała walające się kulki i schowała je do kieszeni tłumacząc, że rekwiruje to na materiał dowodowy. Zabrała również kamy, ale póki co odłożyła je na stolik. Przysiadła na rogu łóżka i spojrzała na Caril.
- W co wyście się wpakowali, skoro wysyłają na was płatnych zabójców? Nie, żeby coś ale nawet Ci najtańsi są dla was śmiertelnie niebezpieczni – powiedziała spokojnym, acz karcącym tonem.
W tym czasie Gary dochodził do siebie, chociaż najgorszą częścią tego wszystkiego był ból głowy oraz koszmary, które go dręczyły. W jednym z nich był ciastkowym ludkiem, któremu stopniowo jakieś dziecko odgryzało kawałek po kawałku każdej kończyny. W innym z kolei był gotowanym ziemniakiem. Co może być złego w byciu gotowanym ziemniakiem? Pierwsze parę minut to tak naprawdę niezłe jacuzzi, ale potem już się robi sauna, a potem piekło. Ostatnim z koszmarów jakie go dręczyły przed przebudzeniem był pokój, który tłumił wszystkie dźwięki. Miał wrażenie, że ten ostatni trwał wieczność. Słyszał krążenie krwi w swoich żyłach, wszystkie płyny ustrojowe, bicie swojego serca oraz pracowanie innych narządów. Cisza była nie do zniesienia i właśnie w kulminacyjnym momencie kiedy to miał oszaleć obudził się. Po snach ani śladu, a on czuł się nieco lepiej, aczkolwiek nadal nie mógł ruszać ciałem i miał mdłości i ból głowy. Lżejsze niż na początku.

Broń:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 15, 2015 3:18 pm

"Żyję? Chyba tak, ale i tak nie mogę się ruszyć." Pomyślał po czym zaczął rozglądać się po pokoju. Pierwsze na co zwrócił uwagę to zmartwiona twarz Caril. Uśmiechnął się do niej łagodnie. Nagle poczuł przeszywający ból głowy, a oprócz tego świdrując ból brzucha. Miał wrażenie, że jego głowa zaraz eksploduję. Wracając do tematu widoków. Kolejną osobą, którą zobaczył była nieznajoma, która ich uratowała. Chciał chociaż powiedzieć "dziękuję", ale nie był w stanie nic z siebie wydusić. Po jakiś trzydziestu minutach ból troszeczkę złagodniał i powoli zaczęło wracać czucie w kończynach. Po jakiejś chwili kiedy wróciło czucie w barkach poczuł kolejny przeszywający ból. Rana zadana strzałą nie chciała dać o sobie zapomnieć. Na twarzy Garego pojawił się grymas spowodowany tą liczną ilością bólu. "Czy ja umieram?" Zastanowił się przez chwilę po czym odrzucił od siebie tak negatywne myśli. Czerwony gaz znikł dzięki czemu chłopak znów mógł pozbierać myśli w jedną całość. Miał wrażenie jakby obie dziewczyny o czymś rozmawiały, ale nie był w stanie nic usłyszeć zbyt mocno bolała go głowa. Pojedyncze dźwięki do niego docierały ale były raczej utrapieniem w tej sytuacji. Jedyne o czym teraz marzył to aby przestała go boleć głowa i znów mógł panować nad ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 15, 2015 10:04 pm

Choć Caril czuła, że powinna coś zrobić, nie mogła oderwać wzroku od niespodziewanych gości. Dziewczyny wydawały się niewiele starsze od niej, ale czuła od nich profesjonalizm i doświadczenie, którego póki co mogła im tylko pozazdrościć. Przeniosła Gary'ego na łóżko, odmawiając jednak pomocy i nadal gapiła się na poczynania władającej i jej broni. Gdy ciemnowłosa usiadła obok niej, ruda potrząsnęła głową jakby chciała otrząsnąć się z transu. Teraz, gdy niebezpieczeństwo minęło i dotarło do niej, że chłopakowi nie stało się nic zagrażającego jego życiu, poczuła jak to wszystko wyprało ją z sił. Jej zachowanie wyraźnie na to wskazywało.
- Nie wiem, czy powinnam o tym mówić, ale... - zerknęła na Gary'ego -  on twierdzi, że to byli ludzie, naukowcy, których znał i którym uciekł w przeszłości. Czy może ich przełożeni, nie wiem. W każdym razie raczej nie chodziło o mnie.
Caril była najwidoczniej na tyle zmęczona, że zapomniała się oburzyć, słysząc wzmiankę o zagrożeniu związanym z płatnymi zabójcami. Poza tym nie dali rady pokonać kobiety samodzielnie, więc nie miała nawet podstawy do kłótni.
Miała wrażenie, że jej przyjaciel powoli się budził, więc pogładziła go delikatnie po głowie, jak wcześniej, nim MG kobieta brutalnie im przerwała. Wciąż trochę się martwiła i w pewnym sensie czuła się winna z powodu jego stanu. Gdyby tylko umiała walczyć lepiej...
- Wszystko w porządku. Będziesz bezpieczny - wymruczała cicho, lekko się czerwieniąc. Obecność drugiej władającej nagle wydała jej się okropnie krępująca. Znów zwróciła wzrok na nią. - Nie przedstawiłaś się. Skąd wiedziałaś, że... Że trzeba nam pomóc?
To zdanie naprawdę nie chciało jej przejść przez gardło. Nienawidziła przyjmować pomocy, nawet jeśli wiązało się to z dużym ryzykiem. Potrafiła znieść tę sytuację tylko dlatego, że tym razem nie chodziło tylko o nią samą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 15, 2015 10:41 pm

Po chwili obserwacji ból zaczął ustępować dzięki czemu Gary zaczął normalnie słyszeć. Poczuł na swojej głowie delikatny dotyk Caril i usłyszał "Wszystko w porządku. Będziesz bezpieczny" Uspokoiły go te słowa, ale widział że dziewczyna jest zasmucona całą tą sytuacją. "Pewnie obwinia się o mój stan zdrowia." Pomyślał. Był w stanie odczytać to z jej twarzy. W tym był dobry. Świetnie potrafił odgadnąć czyjś stan. Głównie "czytał" z oczu, lecz czasem wystarczył sam wyraz czyjejś twarzy.
-To nie twoja wina.-wyszeptał ledwo słyszalnie-Dałaś z siebie wszystko, to ja byłem tym, który zawinił. Gdybym był silniejszy nie doszło by do tego.-wyszeptał na tyle głośno by dziewczyna go usłyszała, a po jego policzkach spłynęły dwie łzy.
Obwiniał się za całą tą sytuację. Gdyby był silniejszy Caril nie musiała by przez to przechodzić. Gdyby tylko był na tyle silny by ją obronić. "To moja wina, że Caril wpadła w takie tarapaty. W końcu to za mną przyszła zabójczyni. To mnie chciała dopaść" Takie myśli przechodziły mu teraz przez głowę.
"Nie byłem w stanie nawet jej ochronić. Ktoś inny musiał nas uratować. Cholera"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Czw Lip 16, 2015 12:00 am

Władająca chciała jej pomóc w przenoszeniu Gary’ego, ale Caril odmówila przyjęcia pomocy. Mato nie miała zamiaru nalegać czy na siłę się wpychać tam gdzie jej nie chciano. Zresztą chłopak nie wyglądał na amerykańskiego półtonowego grubasa więc taka drobna dziewczynka powinna sobie poradzić z przetaszczeniem ciała te kilka metrów. Zresztą to też bardzo dobre ćwiczenie, przydatne zwłaszcza podczas taktycznego odwrotu kiedy jeden z partnerów jest ranny. Ogólnie rzecz biorąc teraz władającej załączyła się retrospekcja z poligonu, na który ojciec ją zawsze zabierał. Były tam ćwiczenia dla żołnierzy, jeden ciągnął drugiego po ziemi podczas gdy ciągnięty strzelał w tarcze. Jeśli czegoś wojsko ją nauczyło to tego, że nigdy nie zostawia się swojego partnera na pastwę losu i walczy się do końca. Nie raz i nie dwa przewodniczącą komitetu dyscyplinarnego wybawiło to z opałów, kiedy wygrana wydawała się tak odległa ona swoją determinacją mogła popchnąć swoje ciało poza granice możliwości i sięgnąć po zwycięstwo. Przysłuchała się uważnie temu co mówiła dziewczyna, po czym oparła łokcie o kolana, a ręce stały się podstawą dla podbródka. Zastanawiała się nad czymś, czy powinna się w to mieszać, zainterweniować a może przekazać to dowództwu? Po chwili jednak wyglądała jakby podjęła decyzję.
- Jeśli zaatakowali was w akademiku, to znaczy że mają jaja podnieść rękę na Shibusen. Nie ma opcji bym tego nie zgłosiła komuś wyżej nade mną. Możecie się spodziewać tego, że sprawa zostanie niebawem rozwiązana – odpowiedziała dość tajemniczo, aczkolwiek widać już było że ma ona za sobą wojskowe procedury i przez rozwiązanie nie miała w głowie opcji miłej pogaduszki. Ciekawe rzeczy będą musiały się dziać z tamtą kobietą, która ich zaatakowała w akademiku.
Ostatecznie i tak troszkę spuściła z tonu widząc, że Caril jest świeżakiem i słabiej znosi stres. Poklepała ją tylko po plecach na zachętę i wtedy obudził się Gary, a raczej zanotowała to czarno włosa. Jakoś umknął jej uwadze, gdyż była troszkę pogrążona w rozmyślaniach.
- Raczej będziesz zdrowy. Pochorujesz sobie trochę, wyleżysz się a przy okazji was opatrzymy jak wróci moja partnerka – wyciągnęła komórkę i szybko wstukała treść wiadomości „weź apteczkę po drodze”. Wróciła do konwersacji, chociaż najpierw przeszukała szafki w poszukiwaniu szmaty, a potem zimną wodą z wazonu zmoczyła ścierkę, wyżęła za oknem zapewne oblewając kogoś kto przechodził właśnie pod oknem, a następnie położyła to leczącemu ból głowy Gary’emu na czole – Trzymaj. Postępowanie takie same jak przy kacu, czyli niskie dźwięki i okłady oraz woda – w sumie zrobiło mu się trochę na czole chłodniej co nieco odganiało ból głowy.
- Mato Aiko, przewodnicząca Komitetu Dyscyplinarnego Shibusen. EAT, 2 gwiazdki. Skąd wiedziałam? Hmmm… może to, że się dymiło z okna nieco mnie naprowadziło, ale tak poza tym w ramach treningu monitoruje regularnie pojawiające się dusze na terenie szkoły. Zwyczajnie wyczułam obcą duszę w waszym pokoju i połączyłam fakty – odpowiedziała wzruszając ramionami. Ponoć ta uczennica miała jedną z lepszych umiejętności wyczuwania duszy w skali makro, aczkolwiek w skali mikro na małym terenie radziła sobie troszkę gorzej. Jednak czy świeżaczki znają takie fakty? Mogły się obić o uszy tylko plotki, nie każda musiała być prawdziwa gdyż o EAT mówiło się różne rzeczy. Oczywiście też przysłuchała się wypowiedzi broni i tylko pokręciła głową zrezygnowana.
- Dzieciaki... uważajcie na zajęciach i nie wdajcie się w bójki z kimś kto może was tak urządzić - akurat wtedy przyszła towarzyszka władającej z apteczką w ręku. Wzrokowo jednak znowu nawiązały porozumiewawczy kontakt. Broń zostawiła apteczkę na stoliku i wyszła wraz z władającą coś jej wyjaśniając.


To chyba tyle ode mnie. Nie dręczę was, a i możecie sobie po 4 duszyczki dopisać do banku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 4:30 pm

Caril słuchała grzecznie słów bardziej doświadczonej koleżanki, co jakiś czas kiwając głową na znak, że rozumie. Wciąż niewiele do niej docierało, ale zdania wypowiadane przez władającą powoli nabierały dla niej sensu. W momencie, w którym dziewczyna wreszcie się przedstawiła, rudzielec w końcu ocknął się z transu. Dwie gwiazdki, przewodnicząca. Samo to brzmiało mocarnie. Caril miała zamiar w końcu jej dorównać. Rywal dawał jej motywację.
- Dziękujemy... - wydusiła z siebie na końcu, nie bardzo wiedząc jak komentować słowa Mato.
Dopiero kiedy dziewczyny wyszły, władająca odważyła znów odezwać się do Gary'ego. Nawet nie zauważyła, że przez cały czas machinalnie głaskała go po głowie. Zaczerwieniła się i odskoczyła od niego jak oparzona. Od kiedy pozwalała sobie na takie rzeczy?
- Daj spokój - powiedziała po krótkiej chwili, kiedy przypomniała sobie, że i on się odezwał. - Nie jesteś niczemu winny.
Na jej twarz powoli wpłynął uśmiech. Nic już im nie groziło, a Gary wyglądał już nieco lepiej, co bardzo cieszyło Caril. Wszystko zmierzało ku dobremu. Czułaby się wprost idealnie, gdyby nie mały kolec w jej sercu, szepczący cicho "nie potrafiłaś wygrać". Ruda znów usiadła na łóżku.
- Jak się czujesz? - zapytała wycierając mu resztki łez z twarzy. - Mato powie o wszystkim dyrektorowi, więc takie sytuacje się już nie powtórzą. Prawdziwi z nas szczęściarze.
Dziewczyna czuła, że jej uśmiech staje się coraz bardziej sztuczny, ale dobrze udawała, nie było możliwości, by Gary to zauważył. Zakrywała gorycz porażki ciągłą gadaniną. Wypluwała z siebie słowa, za wszelką cenę starając się, by w jej głosie nie brzmiało zdenerwowanie.
- Jak trochę odpoczniesz pomożesz mi ze sprzątaniem, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 7:00 pm

" "Nie jesteś niczemu winien." Jak to nie? To moja wina gdybym był silniejszy, nie naraził bym jej na takie niebezpieczeństwo, poza tym to za mną przyszli tamci kolesie i ta zabójczyni. Jeszcze dałem się powalić. Jestem beznadziejny. Szlak by to." Takie myśli przeszły Garemu na słowa dziewczyny, ale ogarnął się przynajmniej zewnętrznie, żeby dalej nie martwić przyjaciółki. Pomogło w tym także to, że Caril się uśmiechnęła.
-Tak już lepiej. Jeszcze nie czuję do końca lewej ręki i trochę głowa mnie boli, ale tak to ok.-odpowiedział z ciepłym uśmiechem
Po chwili jednak zauważył, że coś jest nie tak, że coś trapi dziewczynę. Dobrze się na tym znał, w końcu sam opanował tą sztukę prawie do perfekcji. Czuł się lekko zmieszany. Nie wiedział czy powinien się pytać co jest powodem smutku Caril. "Chyba powinienem się zapytać. Nie powinienem jej zostawiać z tym samej."
-Jasne, że ci pomogę.-odparł szybko- A tak poza tym wszystko w porządku? Widzę, że coś cię dręczy. Przede mną nic nie ukryjesz. Jesteśmy przyjaciółmi, więc mów mi o wszystkim co cię dręczy. Nie musisz sama się z tym borykać.-uśmiechnął się ciepło i usiadł obok niej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 8:50 pm

- To dobrze, że jest już lepiej - Caril uśmiechnęła się pogodnie i szybko odwróciła głowę. Miała już dość tego sztucznego szczerzenia się, ale nie chciała martwić Gary'ego. Tym bardziej, że powód jej zmartwień jej samej wydawał się niepoważny.
Zaczęła dość nerwowo skubać rąbek pościeli. Normalnie poszłaby na dwór pobiegać lub chociażby skopać jakieś drzewo, żeby się wyżyć, ale w tej sytuacji nie wchodziło to w grę. Dziewczyna mimowolnie pomyślała, że byłoby lepiej, gdyby to skonfundowanie, w które wpadła po walce potrwało trochę dłużej. Teraz emocje dosłownie w niej buzowały. Nie znosiła tego.
- To nic wielkiego - odparła szybko na pytanie przyjaciela, po czym zagryzła wargę. Nie powinna go oszukiwać. - To tylko...
"Będę jeszcze lepsza niż wy".
Nagle przed jej oczami stanął obraz jej samej, małej dziewczynki, zupełnie nieporadnej. Często powtarzała rodzicom te słowa. Obiecywała, że przerośnie ich i wszystkich władających. Tymczasem jednak siedziała w zdemolowanym pokoju na granicy furii, nie poradziwszy sobie z przeciwnikiem, którego jej koleżanki powaliły w kilku ciosach. Czuła, że coś idzie nie tak.
- Po prostu jestem rozczarowana samą sobą - uśmiechnęła się z zakłopotaniem. - Zawsze się chełpię, jaka to wspaniała nie jestem, a tu... Takie coś - westchnęła cicho. Kiedy o tym powiedziała, poczuła się nieznacznie lepiej. - Rodzice pewnie nie byliby ze mnie zadowoleni. Żebyś wiedział, jak oni świetnie radzili sobie w walce...
Rudowłosa żałowała, że zawsze pytała ich tylko o bohaterskie czyny i przygody. Powinna była się dowiedzieć, jak wyglądała ich nauka. Nie interesowało ją to, gdy żyli, a tego właśnie potrzebowała teraz.


Ostatnio zmieniony przez Caril dnia Pią Lip 24, 2015 10:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 9:40 pm

-Na pewno byli wspaniali.-uśmiechnął się-Ale wiesz co. Jestem pewny, że będziesz lepsza od nich. Przecież jeszcze nie umarłaś. Dalej możesz ich przerosnąć.-zaczął lekko gładzić ją po głowie-Poza tym twoi rodzice na pewno nie byliby zawiedzeni. Byli by z ciebie dumni. Podczas tej walki byłaś wspaniała. Wiesz sam nie czuje się najlepiej. Obiecałem sobie, że nie dam nikomu więcej skrzywdzić moich przyjaciół chociażby za cenę życia, ale jak widać jestem dalej...-przez chwilę przed jego oczyma stanęła Lili co sprawiło, że posmutniał-dalej za słaby, ale będę ciężko trenował by następnym razem do tego nie dopuścić.-wstał z łóżka ledwo utrzymując się na nogach i stanął na przeciwko przyjaciółki, i wyciągnął w jej kierunku rękę-Skoro oboje chcemy stać się silniejsi, może staniemy się silniejsi razem?-poczuł się trochę zawstydzony-Jestem pewien, że razem to osiągniemy-uśmiechnął się ciepło dalej wyciągając dłoń w stronę dziewczyny-Więc?
Gary sam nie wie dlaczego tak luźno czuł się przy Caril. Może dlatego, że po części widział w niej siebie, a może to coś innego. Nie zastanawiał się nad tym za długo. Liczyło się dla niego, że znalazł prawdziwą przyjaciółkę. Wachał się gdyż nie chciał, żeby dziewczynie się coś stało. Nie chciał żeby historia się powtórzyła co jeszcze bardziej go nakręcało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 10:37 pm

Caril nigdy nie mówiła dużo. Nie o sobie. Nawet w dzieciństwie, gdy mogła jeszcze cieszyć się pełną rodziną, unikała rozmów o uczuciach. Czuła się w nich zbyt niepewnie, zupełnie jakby błądziła w ciemnościach. Ale Gary także mówił. Odsłaniał przed nią swoje serce i może to dlatego ona także po trochu się otwierała. Chłopak w ciągu jednego popołudnia dał jej poczucie, że znów gdzieś należy. Pewnie dlatego nie uciekła spłoszona, gdy zaczął ją głaskać.
- Nie byłam wspaniała - wiedziała o tym i nie było szans, by uwierzyła w słowa Gary'ego. Nie wiedziała jak skomentować dalszą część jego wypowiedzi, dopóki nie stanął tuż przed nią, wyciągając dłoń.
Przez chwilę zastanawiała się. Czy przyjaciel właśnie zaproponował jej współpracę? Partnerstwo? Rudowłosa nie sądziła, że to stanie się tak szybko, ale w sumie nie miała nic przeciwko. Lubiła go, a walka z nim także wydawała się w porządku. Dlaczego mieliby nie spróbować?
- Dobrze - kiwnęła w końcu głową i uścisnęła jego dłoń. W końcu uśmiechnęła się szczerze. - Dostańmy się do EAT i spełnijmy nasze marzenia. Jak nie my to kto, co nie?
Niemal się roześmiała słysząc swoje własne słowa. Od kiedy stała się specjalistką od takich filmowych przemów? Przecież zawsze ją bawiły. Zaraz jednak spoważniała.
- Wracaj do łóżka! - ofuknęła Gary'ego. - Powinieneś jeszcze leżeć!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 10:56 pm

Gary uśmiechnął się szeroko i ciepło gdy usłyszał zgodę. Bardzo się cieszył tym, że zdobył partnera, a raczej partnerkę. Jeszcze bardziej ucieszył go szczery uśmiech dziewczyny. "Piękna." Przeleciało mu przez myśl. "Jak by nie spojrzeć to faktycznie jest ładna." Pomyślał zgadzając się sam ze sobą. Gdy Caril kazała mu się z powrotem położyć do łóżka nawet nie zdążyła dokończyć, a on runął jak rażony piorunem na owe łóżko. Jeszcze nie był w stanie się zbytnio ruszać. Ból pleców, głowy i problem z utrzymaniem równowagi nie pomagały.
-Jasne, że się dostaniemy.-powiedział ochoczo- Dziękuję, że się zgodziłaś.-uśmiechnął się promiennie.
Czuł taką radość i spokój jak nigdy dotąd. Łóżko było bardzo wygodne co sprawiło, że Gary poczuł się śpiący. Nie trzeba było długo czekać aż chłopak zaśnie. Był tak zmęczony całym tym dniem, że nie był nawet w stanie się powstrzymać aby nie zasnąć. Na jego śpiącej twarzy dało się dostrzec lekki uśmiech. Wydawało się, że nawet jego oczy się uśmiechają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 24, 2015 11:04 pm

Dziewczyna odruchowo drgnęła i już chciała pomóc Gary'emu, ale w porę zorientowała się, że nic złego się nie dzieje. Do wieczora zostało jeszcze trochę czasu, więc w sumie dlaczego miałby nie pospać u niej jeszcze przez kilka godzin? Nie miała zamiaru go jeszcze budzić. Zresztą zasłużył sobie na to. Był zdeterminowany, a Caril bardzo ceniła w ludziach tę cechę.
- Chyba idziemy w dobrym kierunku - szepnęła jakby sama do siebie.
Po chwili wstała i nakryła Gary'ego kocem - wieczory w akademiku wydawały jej się dosyć chłodne i nie chciała, żeby zmarzł. Frustracja z powodu walki jeszcze nie zniknęła całkowicie, ale zdecydowanie zmalała; do Caril wróciło też trochę jej wiary w siebie. Czuła się dobrze, prawie szczęśliwie. Tak, zdecydowanie wszystko zmierzało ku dobremu. A na pewno lepszemu niż do tej pory.
W końcu dotrą na szczyt. Dziewczyna była tego pewna.

[z.t.]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Siedemnastka   

Powrót do góry Go down
 
Siedemnastka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Siedemnastka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik żeński-