IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Siedemnastka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 6:04 pm

Prosty pokój, jeszcze niedzielony, w którym Caril zdążyła porozkładać wszystkie swoje graty. Na całe wyposażenie wnętrza składają się dwa biurka, dwie szafy i trzy łóżka, a kolorystyka jest utrzymana w spokojnych, pastelowych barwach. Dziewczyna nieszczególnie przejmuje się utrzymaniem porządku, więc wchodząc uważajcie, żeby się o nic nie potknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 6:04 pm

Podczas drogi Caril cały czas poganiała kumpla. Domyślała się, że dalszy wysiłek będzie sprawiał mu sporo trudności, ale ich przeciwnicy zostali tylko obezwładnieni i w każdej chwili mogli ruszyć w dalszą pogoń za nimi. Akademik zapewniał im niejakie bezpieczeństwo, więc naprawdę powinni znaleźć się tam jak najszybciej.
Jako że akademik żeński znajdował się bliżej, dziewczyna bez wahania zaprosiła Gary'ego do siebie. Zawsze miała przy sobie małą aprteczkę, a i używanie jej zawartości nie  sprawiało jej większych trudności. Chociaż chłopak próbował oponować, rudowłosa obmyła tylko ręce i zabrała się do opatrywania go. Rana przysporzyła mu problemów, ale nie wyglądała szczególnie poważnie.
- To nie był pierwszy raz jak cię pocharatali, co nie? - spytała oczyszczając miejsce, w którym strzała przeszyła ciało. Na szczęście obrażenia nie były duże i nie wymagały szycia. - Wydawałeś się bardziej przejęty nie sobą, a moimi dłońmi. Zresztą zupełnie niepotrzebnie, bo gdy ćwiczyłam z braćmi, często je sobie zdzierałam -  uśmiechnięła się lekko. - Powinieneś iść potem do lekarza, pielęgniarki, czy kogo my tu mamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 6:23 pm

Gary starał się nie spowalniać dziewczyny w drodze do akademika, szedł na tyle szybko na ile był w stanie. Po dotarciu przed akademik, nie czekali długo. Caril zaprosiła chłopaka do siebie, a on się zgodził. Po wejściu do pokoju chłopak usiadł na podłodze by niczego nie pobrudzić krwią. Zastanawiał się czy będzie się go pytała o bliznę na klatce piersiowej, a może nawet nie zwróciła na to uwagi. Chociaż wiedział, że tu nic im nie grozi wciąż nie mógł opanować szaleństwa, tłumił je ale nie mógł się go w większej mierze pozbyć. Arytmia serca, problem ze złapaniem oddechu, a także mętlik w głowie ciągle mu przeszkadzały.
-Zapewne nie potrzebnie, aż tak przejąłem się ranami na twoich dłoniach, ale było to spowodowane moją przeszłością. Widok krwi kogoś bliskiego nie działa na mnie zbyt dobrze. W tedy także szal..-w tym momencie przerwał gdyż nie był pewny czy powinien mówić jej o szaleństwie, które w nim tkwi, a co jeśli się wystraszy. Miał nadzieję, że dziewczyna nie usłyszała tego- Taka rana to dla mnie drobnostka. Po tygodniu się zagoi.-starał się zmienić temat-Tak poza tym chyba jestem ci winien jakieś wyjaśnienia na temat dlaczego nas gonili, bądź mojego zachowanie. Więc od czego zacząć?-czuł, że jest jej to winien w końcu dzięki temu, że przy nim jest szaleństwo słabnie, po za tym czuł, że może jej zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 6:49 pm

Caril była raczej średnią obserwatorką - nie da się ukryć, że w działaniu sprawowała się znacznie lepiej - ale nawet ona dostrzegła, że chłopak nie czuje się najlepiej. Rana to jedno, ale problem Gary'ego zdawał się leżeć znacznie głębiej. Rudowłosą odrobinę to ciekawiło, ale czuła, że to nie najlepszy moment na wypytywanie o takie sprawy. Wolała cały czas rozmawiać i utrzymywać z nim nieustanny kontakt, by jej kolega choć trochę się rozluźnił.
Sytuacja nieco zmieniła się, gdy on sam zasugerował temat. Usłyszała słowo "szał" i od razu skojarzyło jej się to z dziwnym uczuciem obłędu, którego doświadczyła podczas walki. Chciała wiedzieć możliwie jak najwięcej, a teraz nadarzyła się okazja. Ale, oczywiście, na wszystko przyjdzie czas.
- Dlaczego nas gonili i skąd wiesz, że chodziło o ciebie - odpowiedziała z przekonaniem, szukając czegoś, co nadawałoby się na opatrunek. - Jakby nie spojrzeć, to dosyć istotne.
Jej ręce znów zaczynały się otwierać, ale dziewczyna miała nadzieję, że Gary nie zdąży tego dostrzec. Nie chciała wcale jego troski, szczególnie nie teraz, gdy zaczął ją brać na poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 7:11 pm

-Jest to związane z moją przeszłością. Zanim znalazłem się w Shibusen byłem w ośrodku badawczym. Wtedy jeszcze myślałem, że to dom dziecka. Badali tam różne bronie, artefakty, itp. na dzieciach. Podczas jednego z badani w którym brałem udział wraz z moją przyjaciółką, chciałem ją chronić by nie została zbytnio zraniona więc broniłem jej, ale całe moje staranie poszło na nic. Gdy ja doznałem śmiertelnej rany zemdlałem i byłe nie przytomny przez 3 dni. Po obudzeniu dowiedziałem się, że Lili nie żyje-łzy cisnęły mu się do oczu, a usta zaczęły drżeć lecz nie zaczął płakać-w tym momencie coś we mnie pękło i zostałem pochłonięty przez-tu znowu się zawachał, postanowił jej powiedzieć o szaleństwie tylko jeśli o to zapyta-to znaczy wpadłem w szał. Jako że już wtedy byłem wytrenowany w przemianie, pod wpływem gniewu.... zabiłem wszystkich, naukowców jak i dzieci. Po odzyskaniu kontroli nad sobą uciekłem stamtąd, a po pewnym czasie znalazła mnie para broń i władający i zabrali mnie ze sobą do Shibusen.Zapewne ci ludzie zostali wysłani przez innych naukowców z podobnej placówki. Wyglądali podobnie jak ci, którzy próbowali bronie na dzieciach.
"Ból stał się słabszy, to pewnie zasługa Caril" pomyślał.
-Może najpierw zajmij się swoimi dłońmi? Potem dokończysz opatrywanie moich ran do końca.-Uśmiechnął się na tyle ciepło na ile był w stanie. Przez ogarniające go szaleństwo i smutne wspomnienia nie pozwalały mu na zbyt ciepły uśmiech.-Coś jeszcze mam ci opowiedzieć?
Stwierdził, że nie będzie nic przed nią ukrywał i o cokolwiek się go zapyta odpowie jej na tyle ile będzie w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 7:31 pm

Słuchając jego opowieści i do niej wracały wspomnienia. Naraz przypominała sobie wszystkie straszne opowieści rodziców, okropieństwa przygotowane ludziom przez świat, a których nie doświadczyła nigdy, aż do dnia, gdy wiedźma pozbawiła ją wszystkiego, co kochała. Zagryzła wargi. Czuła się w pewnym sensie podobna do Gary'ego i miała wrażenie, że powinna jakoś skomentować jego słowa.
- Powinieneś był to zrobić - powiedziała w końcu dziwnie zmienionym głosem, który zaskoczył ją samą. - Kiedy coś zostaje nam odebrane, powinniśmy mieć prawo do zemsty, do odwetu. Niezawiniona śmierć boli bardziej niż śmierć zbrodniarza, więc przysługuje nam prawo do wykonania wyroku w naszej sprawie.
Odetchnęła. Nie mówiła zwykle aż tyle, więc czuła się nieco miekomfortowo. Założyła Gary'emu nieco za duży opatrunek, postanawiając, że tyle musi na razie wystarczyć. Potem odsunęła się i dopiero wtedy dostrzegła bliznę, o której chwilę wcześniej myślał chłopak. Nie wspomniała o niej jednak ani słowem.
Polewając swoje dłonie wodą utlenioną (dla siebie była zdecydowanie mniej delikatna), zapytała o coś, co nurtowało ją już od czasu walki.
- Ten szał, o którym cały czas wspominasz... Szaleństwo, tak? To jest to szaleństwo, któremu staramy się przeciwstawiać, nasz... - nie chciała używać słowa "wróg". Ona znała tylko jednego wroga. - Nasz przeciwnik?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 8:07 pm

-To, że należało się to tym ludziom to sprawa oczywista, ale... te dzieci, to nie była ich wina.-powiedział drżącym głosem, te wspomnienia były bardzo bolesne dla chłopaka, w końcu w śród tych wszystkich dzieci znajdował się również jego przyjaciel.-Przechodząc do tematu szaleństwa.-drżenie głosu ustało ale Gary dalej mówił trochę przytłumionym głosem-Szaleństwo zaczyna wpływać na człowieka dopiero gdy doświadczy czegoś bardzo smutnego co bardzo mocno oddziała na jego psychikę, ale nie zawsze musi. Po prostu wtedy łatwiej jest szaleństwu zagnieździć się w człowieku.
Objawia się tym, że człowiek wpada w nie kontrolowany szał, traci kontakt z rzeczywistością na krótszy bądź dłuższy okres czasu. Bardzo rzadko udaje się wrócić komuś do normalności. Często zdarza się, że zatraca się w szaleństwie i potem nie jest w stanie już wrócić. Szaleństwo samo z siebie rzadko się ujawnia. Najczęściej zaczyna działać dopiero kiedy będą dogodne warunki i człowiek stanie się bardziej podatny na jego działanie. W moim przypadku jest to kiedy ktoś mi bliski zostanie jakoś poważniej zraniony. Wtedy działa najmocniej, są też inne przyczyny, ale to teraz nie istotne. Jeśli chodzi o powrót do normalnego stanu na mnie najlepiej działa obecność bliskiej mi osoby. Czasem szaleństwo może zacząć dawać o sobie znać nawet jeśli nic złego się nie stanie. Chyba dość dokładnie ci wyjaśniłem na czym ono polega. Ktoś mógł by powiedzieć "po co komu broń która szalej jak jej władający zostanie zraniony, w końcu to normalne podczas walki". Pewnie miał by trochę racji. Ale w końcu za dużo nie mogę na to poradzić. Może są rzeczy, które sprawiają, że zaczynam tracić kontrolę ale po tych wszystkich wydarzeniach z przeszłości jestem silniejszy psychicznie i jestem w stanie stłumić w sobie szaleństwo.

Zapewne dziewczyna będzie miała mieszane uczucia co do tej jego silnej psychiki. W końcu podczas walki tylko trochę pocięła sobie ręce, a on już zaczął tracić kontrolę. Tak naprawdę sam nie wie dlaczego tak mocno wtedy zadziałało na niego szaleństwo.W końcu zaczął się trochę uspokajać, zapewne dzięki obecności Caril.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 8:31 pm

Usłyszawszy jego wytłumaczenie milczała chwilę. Owszem, miała dość mieszane odczucia i nie do końca rozumiała to wszystko. Sama nigdy nie popadła w szaleństwo, więc nie do końca docierała do niej waga problemu. Wiedziała jednak, że Gary nie czuje się z tym dobrze i zastanawiała się, jak może przywrócić go do stanu, w którym nie będzie musiał się stresować. W końcu doszła do wniosku, że najlepszą odskocznią jest rozmowa. Westchnęła ciężko i zamknęła oczy, po czym zaczęła mówić o czymś, co miała zachować dla siebie.
- Moja rodzina nie żyje.
Starając się zachować skrajną obojętność i nie zwracać uwagi na wbity w nią wzrok chłopaka, kontynuowała.
- Rodzice byli władającymi. Naprawdę dobrymi władającymi. Ja i moi bracia chcieliśmy iść w ich ślady, byliśmy z nich dumni, a oni uczyli nas wierząc, że kiedyś ich przerośniemy. I wszystko się skończyło. Przez jedną wiedźmę.
Cisza. Zbyt denerwująca, by ją przedłużać.
- Zaczekała aż wyjedziemy, żebyśmy byli bezbronni. I zabiła ich, rodziców i moich dwóch starszych braci. Przeżyłam tylko ja i to dzięki cudowi, którego nikt nie umiał wyjaśnić. Pewnie ktoś mnie zasłonił. Nie pamiętam - urwała na chwilę. - Nie wiem, czym jest szaleństwo. Nie takie prawdziwe. Ale szaleństwo czy nie, są rzeczy, które zmuszają nas, by iść do przodu. Nieważne, czy mamy kontrolę, czy nie, liczy się jedno, prawda? Liczy się cel. Twoim celem jest chronić to, co ci zostało, moim zemsta. I nieważne, co sobie myślą inni, będziemy o to walczyć.
Była zdziwiona, że tak się rozgadała. To nie było w jej stylu. Po chwili potrząsnęła jednak głową, zdając sobie sprawę, że chłopak tego potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 8:54 pm

Tak nagle powiedziała, że jej rodzice nie żyją. Zdziwiło go to. Nie oczekiwał tego, ale było mu miło, że dziewczyna nie wyśmiała go i że mu zaufała. To znaczyło dla niego bardzo dużo, a szczególnie w tym momencie. Był poruszony jej historią, a szczególnie tym jak opowiadała o rodzicach, tak ciepło aż dało się poczuć uczucia jakimi ich darzyła. Był tym zafascynowany, w końcu on nie otrzymał tyle ciepła od rodziców i nie wiedział co to prawdziwa miłość. Jego zdaniem rodzice to zło i jedyne co potrafią to znęcać się nad swoimi dziećmi, ale w chwili gdy usłyszał o rodzicach Caril zrozumiał, że nie wszyscy rodzice tacy są.
-Współczuję straty. Twoi rodzice musieli być wspaniali.-uśmiechnął się do dziewczyny-Dziękuję za te słowa. Naprawdę dużo dla mnie znaczą, a także twoje wsparcie. Jestem ci wdzięczny.-kilka łez spłynęło po jego policzku, a po krótkiej chwili zaczęło robić się ich coraz więcej, nie dał rady już dłużej tłumić w sobie tych wszystkich emocji, chciał przytulić się do Caril i wypłakać się w jej ramię ale nie wiedział jak zareaguję więc starał się powstrzymywać; został obdarzony przez nią troską i wyrozumiałością, a także ciepłem chociaż starała się tego zbytnio nie okazywać nie była w tym najlepsza.-Naprawdę dziękuję. To naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczy.-ledwo wypowiedział
Trochę sam nie rozumiał tego dlaczego jej aż tak bardzo zaufał. Przeważnie trzymał ludzi na dystans, nie opowiadał o sobie, a już na pewno nie otwierał się przed nimi. Ale nie było to dla niego ważne w tym momencie. Zdobył prawdziwego przyjaciela, którego nie miał od bardzo dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Wto Lip 07, 2015 9:57 pm

Syknęła cicho. Nie lubiła okazywania słabości, a płacz niewątpliwie tym właśnie był. W normalnych warunkach pewnie wściekłaby się i nakrzyczała na rozmówcę, ale w tamtej chwili wydawało się to bardzo nie na miejscu. Caril szczyciła się swoją siłą i hartem ducha, ale powoli zaczynała rozumieć, że nie zawsze może tego wymagać od innych. Z lekkim wahaniem objęła Gary'ego, starając się nie dotykać świeżo opatrzonej rany, a potem, czując że chłopak się nie opiera, przytuliła nieco mocniej.
- Nie musisz tego mówić - powiedziała cicho, gładząc go po głowie. Czuła się trochę jak starsza siostra. - Już jest w porządku. Tutaj nikt nie pozwoli, by to się powtórzyło.
Trwała tak jeszcze jakiś czas, czując jak łzy Gary'ego moczą jej nieco zbyt ciepły na tę pogodę sweter. Zazwyczaj nie przepadała za czułościami, ale wtedy nieszczególnie jej to przeszkadzało. Chodziło przecież przede wszystkim o bliskość, a to mogło jej zapewnić najwięcej i Caril doskonale o tym wiedziała.
- Już dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 08, 2015 12:14 am

Gary zaczął się uspokajać. Czuł jak szaleństwo słabnie, a jego puls wraca do normy. Caril objęła go. Poczuł jej ciepło. To było tak miłe. Nigdy nie czuł czegoś podobnego. Pierwszy raz w życiu poczuł, że jest naprawdę bezpieczny i nic mu nie grozi. Po chwili całkowicie się już uspokoił. Przez całe życie nigdy nikt go tak dobrze nie traktował. Jako dziecko przez ojca traktowany był jak śmieć, w ośrodku badawczym jako królik doświadczalny. Pierwszy raz ktoś traktował go jak kogoś wartościowego. Był naprawdę wdzięczny za wszystko co Caril dla niego zrobiła. Nie wiedział, a nawet nie wyobrażał sobie, że tacy ludzie istnieją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 08, 2015 2:35 am

Jako, że dobrze przeczuwali iż ich przeciwnicy dadzą o sobie znać prędzej czy później to pewnie nawet zbytnio nie zdziwili się kiedy przez okno wpadła niewielka kulka przypominająca symbol Ying Yang, a zaraz potem za nią jeszcze jedna. Kulki pyknęły i uwolniły z siebie czerwony gaz, który zaczął rozchodzić się po pomieszczeniu. Tamtych mogli dać radę się pozbyć, jednak... przez owe okno zaczęły wpadać kolejne. Jeśli wyjrzeć na zewnątrz nie było nikogo widać kto miałby tymi kulami rzucać, jedynie gdzieś w oddali widać było jak coś leci wystrzelone jakby ze specjalnie wyprofilowanego karabinu wyborowego, a kilka chwil potem pod nogi upadła kolejna kula. Strzał był oddany z wieży ratusza, czyli stosunkowo nie daleko (nie przekraczało to 2,5 kilometra). Ktokolwiek strzelał z tego, musiał być genialnym snajperem, gdyż kule lądowały precyzyjnie w już zrobionych otworach. W każdym razie nie uległo to wątpliwości, że akcja na rynku i zrobienie ze swoich oprawców zwyczajnych głupków nieco ich zirytowało i przestali się głaskać z bronią jak i władającą. Chcieli ich zagazować, jak również pewnie i resztę akademika przy okazji. Dziwniejsze było to, że ten gaz był bezwonny, miał czerwoną barwę, ale zarazem nie podrażniał płuc ani nie powodował efektu senności. Wręcz przeciwnie, te kilka wdechów które zaczerpnęli na początku bardziej ich pobudziło, jakby nagle całe unerwienie stało się bardziej czułe. Wzrosła drażliwość na wszelkie sprawy takie jak głośno grająca muzyka z pokoju obok czy samo to, że był bałagan.

//Pozwoliłem sobie zainterweniować w odniesieniu do tamtej akcji na rynku, by troszkę wam ubarwić zabawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 08, 2015 4:38 pm

||Yuru, ty smoku perfidny ty||

Zauważając dziwny gaz, rudowłosa szybko puściła chłopaka. Jakby sam fakt, że przeciwnicy powrócili nie był wystarczająco denerwujący, wszystko wokół zaczęło pobudzać dziewczynę w sposób zupełnie nienaturalny. Caril zacisnęła wargi. I to akurat, gdy Gary zaczynał się już uspokajać! Choć normalne władająca starała się wyznaczać ścisłą granicę między uczuciami wobec ludzi oraz uczuciami pomagającymi w walce, w tamtej chwili zaczęło jej się to zacierać. Nie miała jednak czasu na dłuższe zastanawianie się nad tym, ona i jej przyjaciel musieli podjąć jakieś działania.
- Powinniśmy... Ostrzec innych. Nie wiemy, co to za gaz, lepiej żeby udali się... Do szkoły, w szkole powinno być bezpieczniej - powiedziała, starając się robić jak najmniej wdechów. - I... - zawahała się - musimy dać im nauczkę. Tym razem porządną.
Mówiąc to miała wiele wątpliwości. Chwilę temu odbyła swoją pierwszą walkę, ale tamci napastnicy wydawali się być na zupełnie innym poziomie niż owy tajemniczy snajper. Caril nie chciała tego mówić na głos, ale jej pewność siebie nieco osłabła i wątpiła, że z tego starcia wrócą w równie dobrym stanie. W dodatku nie wiedziała, czy Gary, osłabiony przez szaleństwo i odniesioną ranę, da sobie radę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 08, 2015 9:28 pm

"Cholera, co jest. Szaleństwo znowu wraca" był zaskoczony. Przecież już się opanował i stłumił szaleństwo, więc dlaczego znowu zaczęło wzrastać? Najprawdopodobniej miało to związek z tym dziwnym gazem, ale był jeszcze jeden problem. Teraz jeszcze szaleństwo wywoływało u Garego żądzę krwi. Nagle cały ból ustał. Czuł się jakby żadna walka się nie odbyła. Był pełen energii.
-W takim razie idź i wszystkich poinformuj, a ja zajmę się przeciwnikami. W końcu przyszli tu za mną.Poza tym nie musisz oglądać rozlewu krwi jak nie musisz. Nie będzie to najładniejszy widok.-chłopak uśmiechnął się złowieszczo, ale po chwili się opanował-Nie jestem pewien czy dam radę, a jak dam to na jak długo tłumić szaleństwo i żądzę krwi wywołaną przez nie, ale lepiej jak nie będzie zbyt dużo ludzi wokoło. Jakby nie patrzeć ktoś musi poinformować resztę.
Widział, że dziewczyna zaczyna się denerwować, więc nie czekał nawet na jej odpowiedź i wybiegł z pokoju. Wiedział, że po wszystkim dostanie od niej ostrą bure, ale teraz się tym nie przejmował. Jedyne co teraz się liczyło to to by nikomu nie stała się krzywda. Czuł jak narasta w nim gniew i nienawiść do oprawców. Już wiedział, że żywi raczej nie opuszczą tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sro Lip 08, 2015 11:07 pm

Pokój coraz bardziej wypełniał się czerwoną substancją chemiczną, a przez dziurki w oknach zrobione przez poprzednie pociski wpadały kolejne kulki. Ktoś ewidentnie chciał ich wykurzyć albo zagazować. Szaleństwo ciężkie było do rozpoznania, aczkolwiek z każdą sekundą przebywania Caril i Gary coraz bardziej odczuwali dziwną chęć zabicia kogoś. Bardzo łatwo porównać można to do głodu. Prawdziwy głód człowiek odczuwa, kiedy widzi drugiego człowieka i ma na myśli pieczonego kurczaka. Wracając do gazu. Wstrzymywanie oddechu daje tak naprawdę niewiele, gdyż jak każdy z nas wie oddychamy również przez skórę. To przez nią najwięcej tej substancji dostawało się do ich krwioobiegu. Gary postanowił otworzyć i wybiec z pokoju, jednak… ktoś na niego już tam czekał. Nieroztropnie było otworzyć drzwi i nawet się nie rozejrzeć albo upewnić czy kogoś za nimi nie ma. Solidny kopniak w splot słoneczny wrzucił go z powrotem na środek pokoju pokoju (nie trzeba wspominać, że na moment stracił oddech ze względu na miejsce ciosu), a tym kto wymierzył kopnięcie była kobieta. Gdzieś tak metr dziewięćdziesiąt wzrostu o czarnych długich do pasa włosach. Skórę miała dosyć bladą, a oczy dziwnie pomarańczowe z wieloma okręgami na nich. Na twarzy miała metalową maskę, zapewne przeciwgazową stylizowaną na szkielet. Również reszta jej ubioru, który cechował się kolorami czerni i fioletu także posiadał ornamenty czaszkowe. Poza tym miała pelerynę i dwie kamy obnażone, które trzymała w rękach. Przy pasie natomiast miała kilka metalowych kul dosyć podobnych do tych pocisków. Gary mógł również odczuć, że osoba miała podkute metalem obuwie.
Kiedy broń mógł się zebrać już do kupy, osoba stała w drzwiach blokując im przejście. Przylepiła do ściany jakiś kawałek papieru, a wokół drzwi pojawiła się fioletowa bariera. Wyglądała na gotową do walki i mordowania, a czas działał na ich niekorzyść. Pomieszczenie coraz bardziej wypełniało się czerwonym gazem, jej jednak to nie przeszkadzało z jakiegoś powodu. Może miała na to odtrutkę albo jakoś się zabezpieczyła? W każdym razie postać stanęła w rozkroku na lekko ugiętych nogach. Pochyliła się do przodu z wyciągniętą kamą, drugą trzymała niżej. Nie miała chyba zamiaru atakować, a ich przetrzymać, kiedy przez okna wpadały kolejne pojemniki z gazem.

Przeciwnik:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Czw Lip 09, 2015 7:09 pm

Podniecenie i gotowość do starcia, jaką Caril odczuwała jeszcze pół godziny wcześniej, zniknęła zupełnie. Teraz w jej głowie tłukło się tylko jedno słowo: przetrwanie. A to wydawało się coraz bardziej nierealne. Rudowłosa w pierwszym odruchu chciała otworzyć okno na oścież, by gaz znalazł ujście, ale wtedy do środka wpadałoby jeszcze więcej kul. Ucieczka także nie wchodziła już w grę i - co gorsza - nie mieli jak ostrzec reszty mieszkańców akademika. Pozostawało tylko walczyć, jednak patrząc na nowego przeciwnika, dziewczyna wiedziała już, że to nie żadna zabawa. Przegrana oznaczała natychmiastową śmierć, a że wszystko właśnie ku temu zmierzało, każdy normalny człowiek już by się poddał.
Caril nie zamierzała sobie na to pozwolić.
Starając się ignorować coraz bardziej natarczywe dzwonienie w uszach, które to znacząco wpływało na jej równowagę i postrzeganie otoczenia, wyprostowała się, odrzuciła włosy do tyłu i podała rękę Gary'emu. Miała nadzieję, że atak nie był zbyt silny.
- Potrzebuję broni - zamierzała powiedzieć to z siłą i determinacją, ale jej głos wydawał się dziwnie ochrypły. Odkaszlnęła. - Musimy ją pokonać.
Dziewczyna czuła, że z jej ciałem i umysłem dzieje się coś niepokojącego, ale postanowiła pomyśleć o tym później. Dopóki jest w stanie ustać na nogach, będzie próbowała wygrać. Jej ciemne oczy patrzyły na kobietę z nienawiścią, a wyciągnięta dłoń czekała, aż katana znów się w niej pojawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Czw Lip 09, 2015 8:28 pm

"Co to było?!" pomyślał leżąc na ziemi i próbując złapać oddech. Gdy już problemy z oddychaniem przeszły i usiadł zobaczył swojego przeciwnika, a raczej przeciwniczkę. Kobieta była wysoka i dobrze zbudowana. Przez chwilę walczył sam ze sobą gdyż przez pobudzone szaleństwo miał ochotę zaszarżować na nią i pokroić. Wiedział jednak, że szanse są dość nikłe, że cokolwiek jej zrobi. Większe były na to, że to on dostanie. Trudno było mu zapanować nad sobą. Do tego to upierdliwe piszczenie w uszach powodował u niego jeszcze większy szał. Nagle usłyszał głos dziewczyny co wyrwało go z jego "transu".
-Tak, już się zmieniam.-powiedział z wielkim trudem i po chwili już znajdował się jako katana w rękach towarzyszki-Musimy jej pokazać, że z uczniami Shibusen się nie zadziera.-jego głos brzmiał już tylko trochę ochryple.
"Mamy jakiekolwiek szansę na wygraną w taki stanie?" Chciał się trochę nad tym zastanowić, wymyślić jakąś taktykę ale nie mógł w ogóle zebrać myśli. Nie mógł się skupić. "Co zrobić? Myśl!" Pomimo tych słów rozbrzmiewających w jego głowie żaden pomysł nie przychodził mu na myśl.
"Może przy pomocy mojego ostrza Caril będzie w stanie wyciąć dziurę w podłodze albo w suficie?" W pierwszej chwili wydawało mu się to dobrym pomysłem, ale z drugiej strony dziewczyna musiała by się odsłonić by to zrobić, a tajemnicza kobieta widząc to na pewno zaatakowała by, więc ta opcja odpada. "Jedyne co nam zostało to walczyć." Wydawało mu się to jedynym rozsądnym wyjściem. "Może podczas walki na coś wpadniemy?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 10, 2015 1:44 am

Do pomieszczenia przez okno wpadały kolejne pojemniki z gazem, które toczyły się chwilę po podłodze i uwalniały z siebie substancję z charakterystycznym pyknięciem. Czerwona substancja wypełniała już prawie 75% pomieszczenia, a z każdym następnym wpadającym pojemnikiem rosło stężenie substancji, a zatem również ograniczana była widoczność z racji dużej ilości specyfiku o karmazynowej barwie. Gary lub Caril chyba nie planowali z tym faktem nic zrobić, jak chociażby odciąć drogę kolejnych pojemników chociażby tarasując okno jakimś meblem, chociażby szafą czy czymkolwiek innym na tyle stabilnym by móc zasłonić okno. Postanowili walczyć, aczkolwiek ich skupienie cały czas było rozpraszane przez ten gaz, który już wprawiał ich w taki nastrój że nawet najdrobniejsze szuranie ich stóp o podłogę zaczynało ich irytować.
Przejdźmy jednak do sekcji, którą NOT czyli początkujący uczniowie najmniej lubią. Otóż podsumujmy wszystkie rzeczy, które w takich warunkach mogły się nie udać. Zacznijmy od przemiany Gary’ego, która udała się połowicznie. Od pasa w górę miał ostrze katany, a niżej były nogi, które się nie przemieniły. Kiedy już natomiast udało się broni skorygować tą wpadkę… kolejną wpadką czyli zrobieniem odwrotności sytuacji poprzedniej (tym razem od pasa w górę część człowiecza, a od dołu rękojeść) przeciwnik najwyraźniej tracił wiarę w uczniów tej szkoły. Po kolejnej próbie chyba się udało przyjąć formę względnie przypominającą katanę. Dlaczegoż względnie zapytacie? Otóż płaz ostrza był szeroki, porównywalny z mieczem klasy zanbatou którego używało się kiedyś do przecinania konia albo dźgania jeźdźca. Fakt faktem tym da się walczyć, aczkolwiek wyglądało to dosyć… osobliwie. Wszystko to mogło być spowodowane następującymi czynnikami: słabym wyszkoleniem, stresem, może nawet tym czerwonym gazem. A skoro o stresie mowa to nie trzeba chyba wspominać jak bardzo utrudnia to dostrojenie do siebie dusz? Tak, zgadliście otóż następną wpadką było upuszczenie broni przez władającą. Zwyczajnie rękojeść ją poraziła i musiała ją wypuścić. Na zajęciach mówili, że to tylko jedna z możliwości sprzężenia zwrotnego dusz, bo mogą być też takie jak niemożność podniesienia broni ze względu na wzajemnie odpychające się dusze, przez co broń wydaje się ciężka (co nastąpiło przy pierwszej próbie podniesienia miecza, przy drugiej już z lekkim wysiłkiem dało radę go podnieść). W każdym razie to kończyło ten etap faili, a co do wycinania podłogi to sądząc po grubości ściany w których były osadzone drzwi to można sądzić że podłoże również jest mieszanką betonu oraz paru innych materiałów budowlanych. Cięcie tego kataną może być problematyczne, a na pewno bardziej przypominać to będzie rąbanie kilofem w beton poprzedzany podłogą. Kobieta nadal stała w swojej pozycji i wyglądała na zażenowaną całą sytuacją. Zapewne przez głowę przechodziły jej myśli „Co ja tu robię? Dlaczego ktoś mi zawraca dupę sprzątnięciem dwójki smarkaczy? Ile mi muszą za to zapłacić?”.
- Jeśli się wzajemnie zabijecie oszczędzicie mi fatygi – powiedziała zrezygnowanym tonem, dalej uważnie lustrując ich ruchy. Poprawiła sobie w ręce kamę, a drugą lekko sobie obróciła w ręce. Była cierpliwa, a czas działał na jej korzyść i to bardzo, wszakże ta dwójka mogła zacząć odczuwać powoli rodzącą się niechęć wobec siebie nawzajem i chęć pozbycia się "problemu".

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Pią Lip 10, 2015 2:16 pm

"Co jest z tą przemianą." zdenerwował się Gary. W końcu rzadko zdarzały mu się takie gafy. "Zapewne to wina tego cholernego gazu." stwierdził. Coraz bardziej zaczynały go drażnić wszystkie dźwięki.
-Uważaj trochę co robisz.-powiedział zezłoszczony-Skup się trochę.
Był w szoku, że powiedział coś takiego. Faktem było iż był zirytowany i zły na prawie wszystko dookoła, ale obecność Caril mu nie przeszkadzała, więc czemu tak zareagował. Zaczął czuć, że ma chęć pozbyć się dziewczyny, ale bardzo szybko pozbył się takich myśli. Tym bardziej, że problem z zebraniem myśli tylko pomógł mu pozbyć się dziwnego uczucia. Jedyne kogo chciał pozbyć się w tym momencie to ta kobieta. "Jak się wzajemnie zabijemy?! O czym ona w ogóle gada." Tego typu tekst tylko jeszcze bardziej zwiększył złość jaką pałał Gary do napastniczki. Z powrotem zmienił się w człowieka i wstał z podłogi.
-Przepraszam.-powiedział-Nie chciałem się tak odezwać.
Po tych słowach zmienił prawą rękę od dłoni po łokieć w ostrze katany i zaczął atakować przeciwnika. "Może odkryje w ten sposób jakiś słaby punkt tej baby, ale rozgryzę jej technikę walki." Stwierdził wciąż wymierzając kolejne ciosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sob Lip 11, 2015 10:36 am

W głowie Caril szalało zdecydowanie zbyt wiele emocji. Działanie gazu, nieudane próby przemiany Gary'ego, jego słowa, trudności w podniesieniu broni i na koniec to lekceważenie w oczach przeciwniczki, wszystko to sprawiało, że dziewczyna przestawała myśleć o walce, a zaczęła poważnie denerwować. Była już na krok od wybuchu, choć oczywiście  krzyk i irytacja stosowne raczej dla wyniosłej panienki aniżeli dla wojowniczki nie mogły poprawić sytuacji przyjaciół.
I prawdopodobnie w tej narastającej furii w końcu naprawdę zrobiłaby komuś krzywdę (mówimy tu o Garym, przeciwniczka nie wyglądała, jakby się tego obawiała). Chwyciła chłopaka za drugą rękę, powstrzymując go od ataku i wtedy nagle...
- Jasna cholera - mruknęła z wściekłością. - Kretyni z nas.
Caril dopiero teraz zwróciła uwagę na przeciwniczkę, a konkretnie na jej broń. Oceniła na szybko ich szanse. Gary w postaci katany był nieco dłuższy niż śmiercionośny sprzęt kobiety, a przynajmniej tak sobie na szybko wyliczyła rudowłosa, modląc się w duchu, by się nie pomylić. Wciąż mieli możliwość ataku, jeśli tylko uda im się utrzymać odpowiednią odległość.
- Gary, spójrz - wskazała dłonią na dystans dzielący ich od kobiety. - Nie dosięgnie nas stąd. Na tym polu mamy przewagę. Gdyby nie te kule...
Właśnie, kule. Wcześniej bała się po nie schylić, sądząc, że przeciwniczka tylko czeka na chwilę jej nieuwagi. Ale przecież nie była sama.
- Osłaniaj mnie przez chwilę, a potem... Jak wstanę zmień się całkowicie jeszcze raz! - zarządziła, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że w tych warunkach chłopak może zwyczajnie nie podołać zadaniu.
Przez chwilę władająca ucieszyła się, że dziwna kobieta traktowała ich tak lekceważąco. Szybko schyliła się i wyrzuciła kilka najbliżej leżących kul. Gazu nie ubyło, ale przynajmniej przestał się wydzielać. Przymknęła też okno, licząc na to, że nowe kule nie przedostaną się już do środka. Potem dziewczyna cofnęła się o krok, wciąż czekając, aż Gary się przemieni i próbując skupić się na synchronizacji. Że też tego nie nauczyła się w pierwszej kolejności! Dla bezpieczeństwa zza paska wyciągnęła nóż, broń raczej beznadziejną, ale wciąż lepszą niż żadną.
Rudowłosa nie miała planu B, ani nawet jakichkolwiek pewników, na jakich mogłaby się opierać, a oczekiwanie że wszystko pójdzie po jej myśli wydawało się skrajną naiwnością. Ale gubiąc się cały czas we własnych myślach, czuła, że tylko to może zrobić. Nie było to nic przyjemnego i Caril miała szczerą nadzieję, że to wrażenie bezradności szybko się rozpłynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sob Lip 11, 2015 10:47 pm

"A jednak te ataki nie spełzną na niczym. Caril wpadła na pomysł,tylko chwilę ją poosłaniać i się przemienić." Dziewczyna raz dwa uwinęła się z kulkami i czekała na broń. Długo to nie potrwało bo po momencie w którym Gary zwrócił uwagę na to, że towarzyszka jest już gotowa od razu przemienił się w katanę.
-Pokarzmy jej na co nas stać.-powiedział walecznie.
"Miejmy nadzieję, że plan wypal, a tak naprawdę to jakie są zamierzenia tego planu?" Przez chwilę zastanowił się lecz zaraz stwierdził, że każdy plan jest lepszy od żadnego i skupił się na przeciwniczce.
-Wyprowadź nas z tego cało Caril.-powiedział uśmiechając się.
Gary aż pałał wolą walki, która była napędzana gniewem, a samo działanie gazu zaczęło tylko pomagać bo z każdą chwilą chciał się coraz szybciej wydostać z tego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Sob Lip 11, 2015 11:03 pm

//Dwie sprawy. Po pierwsze zachowajmy kolejkę bo zrobi się bałagan i dom uciech (czyt. burdel). Po drugie Gary nie odbieraj mi pracy (ja wiem, że wszyscy chcą by MG był bezrobotny i umarł z głodu ;-; ), bo to ja mówię czy coś się udało czy nie, ale to tak przyszłościowo bo chociażby NPC mógł jakoś zareagować na zbieranie kulek i ich wyrzucanie.

Cóz na szczęście Caril dała radę zatrzymać Gary’ego zanim ten zaszarżował na przeciwnika. Jak się teraz nad tym mógł chwilę zastanowić to mogło mu nawet zaświtać to co mówili na zajęciach o broniach trzymanych w dwóch rękach. Zazwyczaj przeciwnik mógł jedną sparować uderzenie, a drugą wyprowadzić kontrę i ranić adwersarza. Najwyraźniej Caril to dostrzegła oraz kolejną zależność czyli długość broni i potencjalny zasięg ataku. Istotnie katana ma większą szansę na trzymanie przeciwnika z kamami na dystans, jednak jeśli ten skróci dystans jakimś sposobem, to wtedy użytkownik katany może mieć spore problemy z odparciem ataku. Jednak najpierw trzeba się zbliżyć, a tu dziewczyna miała rację. Mieli większy zasięg i mogą ją trzymać na dystans tak długo jak ktoś nie przybędzie na pomoc lub aż nie pozbędą się tego gazu. Przeciwniczka wyglądała na nieco podirytowaną tym, że jej plan prowokacji nie wypalił i teraz będzie musiała sama coś uczynić w kierunku ofensywy. Z drugiej jednak strony jej zdanie o tej szkole troszkę się poprawiło. Caril troszkę zajęło zbieranie tych kul z racji, że odbijały się w nieco inny sposób po upadku a zatem leciały potem w innym kierunku. Fakt faktem, kilku pierwszych dosyć łatwo była się pozbyć. Z przymknięciem okna była gorzej, bo kule przelatywały przez dziury w szybie, ale zsuwając roletę dało radę zrobić prowizoryczną blokadę kul. Miejmy nadzieję że wytrzyma. Z drugiej jednak strony gaz pozostanie nadal w pomieszczeniu więc muszą uwinąć się z tym szybko. Co przez ten czas robiła przeciwniczka kiedy władająca bawiła się kulkami? Tamta zwyczajnie zaczęła grzebać coś przy pasku i kulach, które miała ze sobą. Wbiła dwie z nich w ostrza swych kam, które zaświeciły się na fioletowo i podtrzymywały ten blask. Sięgnęła szybko po kolejną kulę zza pasa i zaszarżowała na władającą, która w ręce miała już katanę. O dziwo teraz broni wyszła transformacja nader dobrze. Jednak nim przeciwniczka dotarła na zasięg cięcia, wyrzuciła pod swoje nogi tamtą kulę. Tym razem naokoło pojawił się czarny dym, który sprawił, że przeciwniczka zniknęła. Co teraz poczną, kiedy przeciwnik być może jest w tej chmurze dymu a na dodatek pewnie jeszcze umie w takich warunkach walczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 86
Data dołączenia : 26/06/2015
Wiek : 18
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Nie Lip 12, 2015 9:46 am

Oczywiście, Caril powinna była się spodziewać, że przeciwniczka ma jeszcze jedną broń w zanadrzu. Kolejne utrudnienie, które jeszcze bardziej zmniejszało ich szanse. Dziewczyna nie odezwała się. Pomimo zapału Gary'ego, wiedziała, że nic nie szło po ich myśli. Nie miała jednak czasu, by nad tym rozmyślać, musiała reagować szybko, tym bardziej teraz, gdy cała inicjatywa należała do niej. Zacisnęła zęby ze złością.
Nie widząc nic musiała zakładać, że kobieta naprawdę używa dymu jako zasłony, że jest gdzieś w jego środku i że nie wyskoczy znienacka gdzieś zza nich. W dodatku stali pod samą ścianą, więc to ostatnie było mało prawdopodobne. Caril nie chciała ciąć na oślep, tym bardziej że ataki te prawdopodobnie zostałyby z łatwością odparte. Przeciwniczka na pewno się ich spodziewała. Co robić?
Nagle jej wzrok padł na leżące nieco dalej kule, a w jej głowie zaświtała pewna myśl. Szanse powodzenia były nikłe, ale wciąż lepsze to niż żadne. Najszybciej jak umiała dziewczyna przebiegła przy ścianie, używając ostrza katany jako ewentualnej zasłony i podniosła dwie kule. Odetchnęła, by nieco się uspokoić - niespecjalnie podziałało - po czym rzuciła w chmurę dymu jedną z nich w przeciwniczkę. Następną wycelowała w ścianę za nią, pamiętając, że kule mogły się odbijać. Liczyła, że gdy kobieta zostanie uderzona z drugiej strony rozproszy się, a to z kolei da im szansę do ataku.
- Damy radę - wymruczała pod nosem tak cicho, że Gary ledwo ją słyszał, jakby chciała przekonać samą siebie. Następnie rzuciła się w domniemane miejsce pobytu wojowniczki wyciągając miecz przed siebie, nie czekając nawet, by sprawdzić, czy kula dosięgła celu. Liczyła się każda sekunda. Jednocześnie starała się zachować bezpieczny dystans, by w razie pomyłki dać sobie czas na unik, ale jej wyliczenia były prawdopodobnie dość niedokładne. Ten ciągły brak pewności, potęgowany jeszcze przez działanie gazu doprowadzał ją do szału, który cały czas starała się stłumić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t532-caril-cawthon

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Nie Lip 12, 2015 5:15 pm

W sumie parka mogła się nauczyć, że z potencjalnym przeciwnikiem nigdy nie można być wszystkiego do końca pewnym. Zawsze może zaskoczyć jakimś asem z rękawa, jak chociażby teraz ta bombka dymna, która zapewniła jej całkiem niezłą zasłonę. Dym był bardzo gęsty i ciężko coś w nim było dostrzec. Tak naprawdę w tym momencie zmysł wzroku był całkowicie wyłączony z rozgrywki dla jednej lub obu stron, chociaż kto wie? Może przeciwnik również ma jakąś metodę by poruszać się bez wzroku? Gdzieś tam pośrodku tej czarnej kotary dymu czaił się ich adwersarz, stawiał stopniowo kroki jednak żadnej osobie w parze nie przyszło do głowy skorzystać ze zmysłu słuchu. Może nawet usłyszeliby jej kroki albo świst kam? Poza tym dym nieco drażnił nozdrza Caril i zbierało jej się na kichniecie. Atak nie nastąpił w momencie kiedy szukała kulki (chociaż ta akcja trwała dosyć długo ze względu na ograniczoną widoczność, ciekawym jednak było to, że dym był w miarę lekki i unosił się dwa centymetry nad podłogą aż po sam sufit pewnie). Ten oddech by się uspokoić sprawił, że do płuc dostało się więcej dymu. Poza tym, że teraz ją zaczęło piec w klatce piersiowej to nic specjalnego nie spowodował. Lepiej chyba oddychać płytko niż głęboko w tych warunkach. Luką w tym planie było założenie, że przeciwnik będzie stał w jednym miejscu. Kulki na szczęście całkiem nieźle się odbijały chociaż korzystnie wpłynęło na to również to, że pokój jakiś wielki nie jest. Po prawej, jakieś półtora metra od Caril słychać było charakterystyczne plaśnięcie jak kulisty obiekt pewnie uderzył w ciało. Czy rozproszyło ją to? Nie wiadomo, jednak dało obraz gdzie jest przeciwnik, który miał teraz wybór. Wycofać się lub zaatakować. Z dymu wyłoniła się kama, która została zablokowana przez ostrze Caril, poświata która wcześniej była na kamie przeszła teraz na miecz. Gary nie odczuł jakiejś specjalnej zmiany, tak samo władająca. Po ciosie przeciwnik najwyraźniej wycofał się ponownie w dym, gdyż jeśli władająca znowu machnęła przed sobą to nic nie wyczuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Siedemnastka   Nie Lip 12, 2015 10:25 pm

"Kulki, mądre" pomyślał. Tylko co teraz, kobieta zmieniła pozycję, więc sztuczka z kulkami może tym razem nie zadziałać. "Co teraz?" te słowa przechodziły mu przez myśl."Gdybym tylko był w stanie się skupić to dałbym radę usłyszeć jakieś kroki." Stwierdził zirytowany.
-Możemy użyć Ice Element i wystrzelić kilka sopli w jakimś kierunku.-zaproponował szepcząc do Caril.- Jest szansa, że oberwie którymś z nich. Postaraj się celować w nogi.-doradził
"Miejmy nadzieję, że może któregoś z pocisków nie uniknie." Taką miał nadzieję w końcu trudno będzie jej zablokować pociski nadlatujące nie wiadomo skąd. O ile nas nie widzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Siedemnastka   

Powrót do góry Go down
 
Siedemnastka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Siedemnastka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik żeński-