IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hyde

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

#1PisanieTemat: Hyde   Czw Cze 25, 2015 7:03 pm

Władza nad światem nie jest jednak dla mnie...



Yvette Lorrain ^ Veto Hyde 23 ^ 30 Czarodziej Francja ^ Wielka Brytania


Historia

Veto Hyde siedział na parapecie okna w jednym z pięciogwiazdkowych, paryskich hoteli. Spoglądał przez mokrą od deszczu szybę na kobietę skrytą pod parasolką i uciekającą przed nabrzmiewającymi strugami wody spadającymi z nieba.
- Mógłbyś ją przynajmniej odwieźć - rzekł Ender przerywając ciszę i zamykając za sobą drzwi na klucz.
- Jest tylko odskocznią - wzruszył ramionami jeden z najpotężniejszych czarodziejów jakich posiadał ten świat. Krytycznym wzrokiem objął wygląd swojego jedynego ucznia i westchnął - Jutro już będziemy panować nad światem, chłopcze.
Dwudziestolatek zaśmiał się poprawiając nieco nadwyrężone przez czas okulary i próbując wyczytać z mimiki swojego dziesięć lat starszego mistrza, co myśli o zaistniałej sytuacji.
- Po prostu trzymaj się planu - Hyde przeczesał swoje blond włosy, które pod opuszkami palców zmieniły się na kruczoczarne - Jutro o dwudziestej pod wieżą Eiffla.
- Czy mistrz nie umówił się z tamtą panienką w tym samym miejscu na dwudziestą pierwszą? - spytał uczeń zaciekawiony.
- Ta... W godzinę się wyrobimy.
Kilkanaście minut później, po sprawdzeniu rynsztunku i ponownym omówieniu planu, Ender wyszedł do swojego pokoju. Veto rzucił się na łóżko i zaczął powoli zdejmować bandaże z przedramion. Zastanawiał się nad jutrzejszym dniem. Przybył kilka tygodni temu do Paryża tropem pewnego potężnego czarodzieja, przez którego rodzina Hyde'a została niegdyś wymordowana. W sumie nie to było najważniejsze. Kogo obchodzi zemsta, skoro istnieje możliwość ukradzenia jego mocy? Mocy, dzięki której udało się komuś w pojedynkę pokonać olbrzymi, potężny ród.
Pochwycił świeże opatrunki i rozpoczął powolne zakładanie ich. Dzięki pomocy swojego ucznia, Endera, na pewno uda mu się dokonać czegoś wielkiego. W sumie, po jutrzejszym dniu będzie mógł zginąć, nie ma sensu tworzyć sobie konkurencji. Powiedzenie "Uczeń przerósł mistrza" mogło się spełnić, a to byłby koniec.
Sięgnął pod łóżko i wydobył duży, szeroki, płaski, błękitny miecz, wyglądający jakby został wykonany ze szkła. Hyde obdarzony był magią przemiany swego ciała, a powolne zeskrobywanie naskórka z przedramion pozwoliło w końcu na przekształcenie materiału na potężną broń. Wystarczy tylko wbić ją w ciało swego celu. Jakże proste.

Za pięć dwudziesta. Hyde stał pod wieżą Eiflla. Dziś było tu pusto, bez świadków. To przez jakieś święto, przez które wszyscy przesiadują w domach. Nie krył się nawet z dużym mieczem. Trzymał go w dłoni opierając go o bark. W jego stronę szli Ender i cel. Potężny czarodziej, dziwny, wykwintnie ubrany, długowłosy blondyn.
- Za bardzo przypominasz mnie - rzekł cicho Hyde, który dzięki magii całkowicie zmienił swój znienawidzony wygląd.
- Więc, Ender, chciałeś mi pokazać tego o to człowieka? - spytał uśmiechnięty jasnowłosy wskazując palcem na Veto - Zabawne, jestem pewien że skądś go kojarzę.
- Wymordowałeś kiedyś jego rodzinę - odrzekł Ender z uśmiechem i machnął ręką rzucając jakieś zaklęcie. Dzięki magii otumanienia całkowicie zwalił potężnego przeciwnika z nóg.
W następnej chwili uczeń stanął za swoim mistrzem zostawiając otwarte pole do manewrów.
- Zdaję sobie sprawę - odrzekł Hyde z szyderczym uśmiechem unosząc miecz i idąc w stronę klęczącej ofiary - Że byli oni źli, ale żałuj, że mnie też wtedy nie dorwałeś.
Blondyn przetarł oczy i spróbował się podnieść. Nie mógł. Zaczął wykrztuszać z siebie kolejne zdania.
- Wykorzystałeś mojego starego ucznia... By mnie tu ściągnąć? Chytrze... Ale co teraz zrobisz?
Hyde nie odpowiedział. Dźgnął mieczem. Rozbłysło błękitne światło, a Veto odleciał do tyłu na kilka metrów hamując plecami na jakimś ogrodzeniu.
- Co...?
Blondyn wstał i uniósł miecz. Do tej pory udawał. Zaśmiał się cicho i podszedł do opartego o pręty stalowego płotu niedoszłego mordercy.
- Nie pomyślałeś, że mój stary uczeń będzie mi bardziej lojalny?
Szybkie uderzenie, a klatka piersiowa leżącego została przebita. Domykającymi się oczami widział, jak jego odwieczny wróg i Ender gdzieś odchodzą, cicho się śmiejąc.

Jeszcze tego samego dnia, zarówno Ender jak i tamten potężny czarodziej zginęli. Ich ciała znaleziono w Sekwanie (rzece płynącej przez Paryż). Wiadomo tylko tyle, że po sekcji zwłok stwierdzono w ich ciałach coś na kształt wirusa.

Hyde umierając uśmiechał się. Jego przeciwnik, dotykając wcześniej miecza skazał się na śmierć. Szkoda tylko, że Ender zdradził, wspaniała moc tamtego przepadła. Plan wykonany połowicznie.

Nadeszła dwudziesta pierwsza. Czerwonowłosa Francuzka, która spotykała się z Hyde'em przez ostatnie kilka tygodni przyszła w umówione miejsce spotkania. Gdy tylko zobaczyła znajomego sobie mężczyznę (należy sprostować, że w żadnym wypadku nie łączyły ich głębsze relacje) przebitego olbrzymim mieczem, rzuciła się na pomoc. Pierwsze co zrobiła, to pochwyciła rękojeść broni. W tym momencie umarła. Była zwykłą, niemagiczną kobietą. Przynajmniej do tej pory, ponieważ w tym momencie jej martwe ciało zamieszkała dusza Veto. Gdy wstała (czy też "wstał") ruszyła w stronę parkingu. Wsiadła na czarny motocykl i odpaliła silnik. Ostrze, które targała ze sobą przypięła do bagażnika. W momencie gdy błyskało, wydobywał się z niego głos.
- Przynajmniej mam swój motor.

Kilka dni później kobieta stanęła u progu Shibusen. Sprzedała informacje dotyczące wielu potężnych ludzi, którzy czyhają na dobro Death City. W zamian... Zatrudniła się jako sekretarka. Dziwny był tylko lewitujący, gadający miecz, który nie opuszczał jej na krok. Sama była niemową. Przecież trupy nie mówią.


Charakter

Charakter Yvette, francuskiej kobiety, której ciało zostało użyczone dla umysłu Hyde'a, zostanie całkowicie pominięty. Jej wspomnienia, uczucia i myśli przepadły bezpowrotnie wraz z chwilą dotknięcia rękojeści miecza. Prawdopodobnie był to plan B dla Veto. Czarodziej ten od zawsze był przebiegły i chytry, to chyba jego najbardziej uwypuklone cechy. Wszystko robił zawsze z niezwykłą dbałością o każdy szczegół, by dotrzeć do celu. Już w przeddzień zabójstwa swojego obecnego wroga przewidział możliwość zdrady. Nie był jej jednak pewien, a procentowa szansa na nią wynosiła równo 50%. Hyde ma więc w sobie duszę hazardzisty, bowiem zawsze potrafi zaryzykować. Jednak nie bez wcześniejszego przygotowania. Zawsze robi wszystko tak, aby nawet najgorsza możliwa dla niego opcja nie była taka zła. Troszczy się więc o swoje dobro, swoje pasje, swoje życie. Nie jest jednak egoistą. Mimo chęci władzy nad światem (którą porzucił), nie chciał jej dla pieniędzy (które przecież miał) czy kobiet (które były dla niego pomijalną sferą życia). Był perfekcjonistą dążącym do tego, aby na świecie zapanowała utopia. Wiedział, że tylko poprzez zjednoczenie wszystkiego da radę osiągnąć swoje cele. Nie był święty, zdarzało mu się doprowadzić do czyjejś śmierci. Miewał wyrzuty sumienia, bowiem unikał niepotrzebnych mordów. Czarodziej zawsze walczył o swoje, o swój honor i nie dawał się sobą pomiatać. Gdy w barze bywał zaczepiany, zazwyczaj unikał walki, chyba że naprawdę chciał ukarać i pouczyć jakiegoś delikwenta. Agresja jest to coś, czego w sobie nie lubi. Wie, że czasami jest zbyt brutalny, jednak daje mu to też znaczną przewagę społeczną. Z opisu można wysnuć wniosek, że nie jest to zbyt ciekawy typ. W rzeczywistości posiada on spore poczucie humoru, niestety skryte pod maską smętnego kolesia (a teraz, smętnej panny). Podsumowując, jest ambitny i dokładny, czasami gburowaty, ale potrafi być zabawny. Posiada szacunek do ludzkiego życia, ale nie waha się go odebrać w najgorszych sytuacjach. Warto wspomnieć, że po swojej "śmierci" stracił dostęp do swojego konta bankowego (wyciąg z konta po znalezieniu martwego ciała mógłby zwrócić uwagę na istnienie kobiety), więc poszukiwał pracy. Przeszedł wewnętrzną przemianę i dotarł do Shibusen z myślą, że jego wiedza o strukturze Wiedźm i Czarodziejów przyda się stronie "tych dobrych". W końcu sam, mimo że był zawsze "tym złym", to zamiary miał, przynajmniej "przyzwoite".


Aparycja

W kwestii wyglądu, tym razem pominięty zostanie Hyde. Ważniejsze jest tu jego nowe ciało: Yvette oraz Miecz. Zaczynając od tej pierwszej, Veto mimo że zamieszkuje umysłem broń, to czuje, porusza się ciałem kobiety. Oczywiście, musi jako ona jeść, myć się i robić inne rzeczy, które żywa istota robi. Trzeba powiedzieć, że ładny wygląd wcale nie ułatwia życia czarodziejowi. Jej wzrost to około 170 cm (czyli niewiele mniej od Hyde'a), więc można uznać ją już za w miarę wysoką. Posiada w dodatku dosyć uwypuklone kobiecie atrybuty, szczególnie szerokie biodra. Piersi całe szczęście nie przeszkadzają, nie są zbyt duże. Posiada za to długie, falowane, czerwone włosy, które bardzo ładnie kontrastują się z niebieskimi oczętami. Ma dość dojrzałą twarz, dzięki której widać, że jest to już "kobieta", a nie tylko "dziewczyna". Mały, zgrabny nos i smukłe usta. Czasami zakłada makijaż (Hyde robi to dość nieudolnie), ale zazwyczaj obywa się bez niego. Ubiera się różnie, w zależności od okazji. Nie przeszkadzają jej zarówno suknie wieczorowe, jak i dresy, czy zwykłe spodnie i koszulki. Spódnice powodują pewien dyskomfort, podobnie jak i buty na wysokim obcasie. Veto mimo że obu unika, to zdarza mu się je założyć... Miecz, który zawsze lewituje tuż za kobietą, jest dosyć specyficzny. Nie służy do bezpośredniej walki, jest tylko pośrednikiem dla duszy czarodzieja. Został stworzony z bardzo silnego materiału, z wyglądu przypominającego niebieskie szkło. Kształtem jest prawie prostokątny, bardzo płaski i pozbawiony ostrych krawędzi. Dosyć długi, coś ponad półtorej metra. Mniej więcej na środku widoczny jest duży, czerwony okrąg, od którego odchodzą wewnętrzne linie przypominające nerwy, żyły lub przewody. Całość lekko błyska jasną poświatą, gdy "przemawia". Warto wspomnieć, że głos Hyde'a skryty w broni jest zaskakująco ciepły, choć zależy to głównie od nastroju.


Ciekawostki

Po zmianie ciała ciężko go sklasyfikować jako Wiedźmę bądź Czarodzieja, jednak raczej nadal jest tym drugim.
Za normalnego życia był bardzo potężny (i sławny) i posługiwał się Magią Kontroli Ciała. Potrafił przeobrażać się, zmieniać kształt, wzmacniać się fizycznie i wiele innych rzeczy, jednak teraz została mu tylko cząstka tych umiejętności.
Sam Miecz nie ma oficjalnej nazwy. Nie służy do walki, mimo że jest bardzo solidny. Jest tylko przekaźnikiem mocy do ciała Yvette.
Przedstawia się zawsze jako Yvette Lorrain, ponieważ nazwisko Hyde przez ostatnie lata wprawiało ludzi w strach lub niesmak. Nie tylko z powodu działań Veto, ale i jego zmarłej już rodziny.

Powrót do góry Go down
Gość

Gość

#2PisanieTemat: Re: Hyde   Czw Cze 25, 2015 8:07 pm

Nie mam za bardzo, czego tu malować. No, może poza akceptem. Śmigaj!
Powrót do góry Go down
 
Hyde
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Nieaktywne Karty Postaci-