IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony Magazyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Opuszczony Magazyn   Pią Lut 20, 2015 8:12 pm

Opuszczony magazyn znajdujący się na peryferiach Death City. Kiedyś siedzibę miał tu pewien gang motocyklistów, jednak został dosyć szybko rozbity przez służby porządkowe. Od tego czasu magazyn stał i niszczał, a żadna firma transportowa nie kwapiła się by go przejąć. Poza walającymi się śmieciami, kawałkami desek, szkła oraz metalu znajduje się tu także budka, w której zapewne kiedyś znajdowały się rejestry oraz bezpieczniki. Obecnie to miejsce uchodzi za nawiedzone, chociaż jest to tylko miejska legenda jakich wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 1:38 pm

Leżała na swoim łóżku, odpoczywając od monotonnej rzeczywistości, która ją dopadała. W pewnym momencie zapadła w lekki sen, co mogło być jedynie zbawieniem od braku pomysłu na ten dzień. Mogło być, jednak niekoniecznie było. Znów zaczęły ją dopadać niespokojne wizje, których znaczenia nie potrafiła odnaleźć. Co jakiś czas się to dzieje. Pojawiają się sny, które prawdopodobnie mają ze sobą jakiś związek. Corinne przeczuwa, że dotyczą one jej przeszłości, a może nawet wypadku, którego doświadczyła. Wygląda to niekiedy jak przebłyski pamięci. Istnieje szansa, że wspomnienia jeszcze powrócą, ale te wszystkie wizje to jedynie kilkusekundowe skrawki jej świadomości, które nie potrafią powiedzieć zbyt wiele. Tym razem widziała smukłą kobietę o niezwykle długich, śnieżnobiałych włosach, które kołysały się w powietrzy razem z delikatnym podmuchem wiatru. Jej oczy były głębokie, w kolorze piwnym. Miała się już podejść do Corinne, kiedy nagle nieznajoma, a nawet niewidzialna istota wbiła ostrze prosto w jej plecy i pozbawiła życia. Białowłosa kobieta padła przed Corinne i zalała się krwią. Potem tylko jej ciało spłonęło. Pozostały prochy, a w nich skrawek papieru z inicjałami E.G. W momencie, gdy magiczna broń je odczytała wybudziła się nagle ze swojej drzemki. Niemal natychmiast uniosła się do siadu. E.G. Przeszło jej ponownie przez myśl i zerwała się z łóżka. Wyciągnęła swój zeszyt, w którym znajdywało się wiele zapisków, a jeszcze więcej rysunków. Otworzyła na kolejnej pustej stronie i niewielkimi literami w lewym górnym rogu zapisała wyśnione inicjały. Zamknęła zeszyt, po czym wyszła trzymając go nadal w ręce.
Udała się wpierw na cmentarz, gdzie przejrzała kilka nagrobków w poszukiwaniu imienia i nazwiska o tych samych inicjałach. Może ze dwa takie znalazła i zapisała je na tyle zeszytu. Szybko się poddała z poszukiwaniami, bo mijało już popołudnie, a na cmentarzu było zbyt wiele kamiennych płyt do przeglądania na ten dzień. Zrezygnowana krążyła po Peryferiach, aż znalazła się przed opuszczonym magazynem. Doszły ją słuchy, że może być nawiedzony, jednak nie specjalnie wspomnienie o tej plotce ją zniechęciło. Weszła ostrożnie do środka, rozglądając się czy nikogo tu przez przypadek nie ma. Właściwie to gdyby spotkała jakiegoś ducha, mogłaby go spytać o te inicjały. W końcu kobieta ze snu zmarła, a jeżeli istniała na prawdę to inny zmarły mógłby coś o tym wiedzieć. Z resztą, głupie snucie na ten temat doprowadziła do tego, że weszła głębiej budynku i usiadła pod jedną ze ścian, opierając się o nią plecami. Przysunęła zgięte nogi bliżej siebie i ułożyła zeszyt na swoich kolanach, na stronie, na której zapisała tajemnicze inicjały. Próbowała sobie przypomnieć kobietę ze snu i zaczęła tworzyć powoli szkic jej sylwetki.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 2:26 pm

Blondyn poprawił pasek torby. Stawiał kolejne kroki w stronę wejścia do magazynu, by po krótkiej chwili niepewności wejść do środka. Akurat dzisiaj sala treningowa musiała być zamknięta? Profesor odpowiedzialny za nią musiał gdzieś się udać, przez co nikt nie miał tam dostępu. Marcus jednak miał zamiar ćwiczyć i tak - na dziedzińcu było trochę głupio, przez co zmuszony był znaleźć sobie inne lokum. Dowiedział się od znajomego, że w okolicy jest opuszczony magazyn, z którego nikt nie korzysta, więc pomyślał... czemu by nie?
Wchodząc do środka nie widział nikogo. Miejsce miało być nawiedzone, ale jak widać były to brednie. Kilka wentylatorów cicho szumiało, jednak wszystko poza tym wydawało się spokojne. Miało się nawet wrażenie, że niektóre rzeczy zostawione były w pośpiechu.
Poprawił słuchawki na uszach, ustawił treningową playlistę. W jego uszach zaraz rozbrzmiała bluesowa gitara i chrypliwy głos wokalisty jednego z jego bardziej lubianych zespołów. Tak jak lubił. Zdjął torbę i położył ją na jednej z pozostawionych tutaj paczek, wyciągnął swój wierny rapier, zamknął oczy i zaczął powoli oddychać. Chciał się wsłuchać... w siebie. Poczuć swoją własną duszę. Może uda mu się zrozumieć dlaczego... nie może się dopasować.
Pierwsza pozycja. Prawa ręka z bronią wyciągnięta do przodu, lewa dla równowagi za sobą. Krok w przód, szybki wypad, powrót. Kilka spokojnych kroków w bok, poruszając się po łuku... i kolejny wypad, by wrócić tym razem do drugiej pozycji. Zakręcił mieczem obok siebie, by zrobić przed sobą poziome cięcie od lewej. Chłopak nie czuł nic - irytowało go to straszliwie. W takich chwilach przypominał sobie słowa jego matki i się uspokajał. To wymaga czasu, kretynie. Nie licz na wyniki bez odrobiny wysiłku. Westchnął głośno.
- Zepsuty, nie złamany. - szepnął pod nosem, po czym znów zamknął oczy i wrócił do treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 3:17 pm

Wstępny zarys sylwetki kobiety już powstał. W danej chwili dziewczyna najmowała się poprawianiem szkicu, by zaraz delikatnie poprawić kontury. Na moment przerwała rysowanie, by dać sobie możliwość przypomnienia dokładniej postaci tajemniczej E.G. Próbowała przywołać obraz jej ubioru. Miała na sobie zwiewną kremową suknię, która tak samo jak włosy tańczyła w wietrze. Przypominając to sobie, Corinne próbowała ową wizję przedstawić na papierze. Delikatnymi, szybkimi ruchami kreśliła ołówkiem po kartce tworząc na niej nowe obiekty i szczegóły. Szkic coraz bardziej przypominał kobietę ze snu. Po jakimś czasie ze skupienia nad rysunkiem wybiły ją odgłosy stawianych kroków. Dziewczyna zaczęła się rozglądać. W tym momencie nie zauważyła nikogo. Przez moment zaczynała wierzyć w to, że to miejsce jest nawiedzone. Wstała trzymając zeszyt i ołówek w dłoniach i zaczęła powoli iść w kierunku słyszanych odgłosów. Szła blisko ściany, bo to wydawało jej się najbezpieczniejsze. W końcu minęła wychyliła lekko głowę zza ściany, by sprawdzić, czy ktoś tam jest. Ujrzała nieznajomego blondyna, który ćwiczył rapierem. Broń, której teraz używał szczególnie przyciągnęła jej uwagę i rzec można, że doprowadziła do pewnego zdumienia. Przez chwilę w milczeniu obserwowała jego ruchy i technikę. Zrobiła cichy krok w bok jeszcze bardziej wyłaniając się zza ściany. Ciągłe wychylanie się mimo wszystko nie było najwygodniejsze. Wydawało jej się, że jest on na tyle skupiony na wykonywaniu danej czynności, że może nawet nie wyczuć jej obecności. Usłyszała jej westchnięcie i postawiła kolejny krok w jego stronę, jakby chciała coś zrobić, choć sama nie wiedziała co. W tym momencie jedna z jej dłoni zamieniła się niekontrolowanie w ostrze, przez co zeszyt który był przez nią trzymany upadł na ziemię. Corinne zaciągnęła się szybko powietrzem o mało się nie zapowietrzając i schyliła się po swoją własność, która otwarta na stronie z rysunkiem wyśnionej E.G. leżała na podłodze. Podniosła ją sprawną dłonią, drugą natychmiastowo chowając za sobą. Musiała się opanować, by ostrze z powrotem przyjęło postać ludzkiej ręki. Stało się to po paru sekundach, więc przestała ukrywać kończynę.
- Przepraszam, nie chciałam przeszkodzić.- mruknęła, a jej głos w tym otoczeniu wydał się bardziej donośny niż w rzeczywistości. Najchętniej obróciłaby się na pięcie i sobie poszła jednak jej zainteresowanie bronią, którą chłopak się posługiwał było silniejsze od tej chęci i stała nadal jak głupia i patrzyła w jego stronę.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 3:55 pm

Trening trwał dalej tak, jak chłopak przewidywał. Ćwiczył kolejne postawy, zwody i finty, tak jak robiła to z nim jego matka. Przypominało to w pewien sposób... taniec. Z jednej strony świadczyło to o płynności ruchów blondyna, jednak z drugiej sugerowało rytmiczność jego akcji - w fechtunku nie było to najbardziej korzystną cechą. Nic tak nie wybija przeciwnika jak arytmiczność działań, kroków, pogłębione zwody i niespodziewane ataki. A propos niespodzianek... Czuł na sobie wzrok. Na początku uznał to za głupstwo, przecież to miejsce nie jest nawiedzone. Po chwili jednak kątem oka zobaczył dziewczynę, która upuściła zeszyt... i chowała za plecami miecz?
Kilkoma szybkimi ruchami szyi zrzucił słuchawki z uszu na kark, a rockowa melodia wydobywająca się z nich, niezbyt wyraźna, ale obecna, zastąpiła ciszę i szum wentylacji. Miecz miał skierowany w jej stronę, stał jednak kilka metrów od niej. Spojrzał szybko na zeszyt, na którego stronach było widać rysunek... Jakaś postać... Podniósł wzrok na nieznajomą. Em... Raczej nieznajomą.
- Nie szkodzi. Ale co robi ten miecz za twoimi plecami? - zapytał spokojnie, chociaż trochę z politowaniem. Nikt jej na niego nie nasłał, to na pewno. Była młoda, miała piękne włosy o specyficznym odcieniu i te niebieskie oczy... Stał przez chwilę niepewny.
- Czy my się...
Dotarło do niego. Vannes, Francja. Kilka miesięcy temu. Widział jak biegła przez park, a za nią biegli dwaj uzbrojeni goście. Widział, jak upada od uderzenia jednego z nich. Pamiętał, jak niósł ją do jedynej zaufanej osoby - gosposi z jego posiadłości, która musiała zmienić zawód, od kiedy straciła pracodawców. Tam zostawił ową dziewczynę, gdyż musiał zaraz wylatywać do Death City...
- To ty! - zbliżył się zaraz do niej, łapiąc ją za ramiona - To Ciebie wtedy gonili... Vannes, Francja, obudziłaś się potem w domu pewnej kobiety, bo przyniósł Cię do niej pewien chłopak. Prawda? Parę miesięcy temu. W Vannes. Prawda? - upewniał się ciągle, będąc dalej równie zdziwiony, co podekscytowany. Walka z tamtymi typami nie była wcale prosta i sam potrzebował opatrzenia ran. Pamięta to cały czas jakby to było wczoraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 4:28 pm

Miała nadzieję, że uda jej się w miarę szybko ukryć ostrze za plecami. Niestety nadzieja matką głupich. Chłopak natychmiast zwrócił na nie uwagę, o czym świadczyły jego słowa. Corinne zmarszczyła brwi, nie wiedząc jak wybrnąć z tej sytuacji. Jak się okazało dopiero po chwili nawet nie musiała próbować, bo zaraz chłopak zaczął ją wypytywać o różne rzeczy. Gdy zaczął się do niej zbliżać, z każdym jego krokiem w przód, ona stawiała krok w tył. W pewnym momencie on jednak zaczął iść szybciej, a ona zatrzymała się jak wryta nie wiedząc co ma w tej chwili zrobić. Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć on zaczął zadawać pytania, próbując się czegoś upewnić. Dopiero gdy skończył mówić wzięła głęboki oddech na uspokojenie i spojrzała na jego twarz z pewnym zaniepokojeniem. nie potrafiła zrozumieć jego ekscytacji.
- Vannes?- powtórzyła po nim ze zdziwieniem.- Czekaj, co? Mówisz o Gabrielle?- zapytała, unosząc jedną brew.- Czemu w ogóle o to pytasz? Byłeś tam?- teraz ona obrzucała go pytaniami, zamiast na cokolwiek mu odpowiedzieć. Odsunęła się od niego o dwa kroki chcąc dać sobie więcej przestrzeni, bo w tej chwili czuła się nieco osaczona przez niego. Nie chciała, by ostrza znowu się pojawiły wbrew jej woli. Nie potrafi tego całkowicie kontrolować. właściwie to ta umiejętność jest u niej na wysokim poziomie. Jeszcze kilka miesięcy temu wybudziła się nie wiedząc, że ową posiada.
- Kim ty jesteś?- spytała spokojniejszym głosem okazując teraz jeszcze większe zainteresowanie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 5:00 pm

Widział, że trochę za mocno napierał - przeprosił zaraz i odsunął się kawałek.
- Czy byłem tam...? - powtórzył jej pytanie - Byłem. To ja Cię uratowałem i zaniosłem do Gabrielle. Zaniosłem, opatrzyłem rany i wyjechałem. - powiedział spokojnie. To jednak była ona... Nastraszyła ich wtedy. Gabrielle nie miała pojęcia co z nią począć. Marcus był tam może kilka dni po tym "incydencie", gdy dziewczyna nie chciała się obudzić. Dowiedział się dopiero telefonicznie, że wszystko było okay. I tyle. Nic więcej. Prawie zapomniał o całym tym zajściu, chociaż ma jeszcze na biodrze jakiś ślad po ranie mieczem.
- Nazywam się Marcus... Marcus Belmont. Gabrielle była moją gosposią. Jak się nazywasz i... co ty tutaj robisz? Czemu... czemu wtedy musiałem nadstawić za Ciebie karku? W sensie, czemu Cię ścigali? - po przedstawieniu lekko się ukłonił, schował broń i zadał te kilka pytań. Zdał sobie sprawę, że było to trochę nieuprzejme.
- Wybacz za te pytania. Możesz schować miecz. Może... po kolei. Jak Ci na imię? - zapytał teraz spokojnie, z lekkim uśmiechem, opierając się o ścianę obok. Wow. Nie sądził, że kiedyś dojdzie... do takiego spotkania. Zwłaszcza w miejscu takim jak to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 5:32 pm

Otworzyła szerzej oczy na wieść, że to on jest tym Marcusem, który ją wtedy uratował. Poczuła dziwne otępienie i przez moment po prostu wpatrywała się w niego z lekko otwartymi ustami ze zdumienia. Nie sadziła, że kiedykolwiek spotka swego wybawcę. Nawet nie zastanawiała się co mogłaby mu powiedzieć w razie takiej sytuacji, jaka właśnie teraz zaszła. Jedyne na co było ją przez moment stać to na wysłuchanie do końca tego co powiedział, bo musiała się poważnie zastanowić zanim sama się odezwała. Nie chciała powiedzieć niczego głupiego, a tyle słów nasuwało się jej na język. To było irytujące uczucie. Tyle chciała powiedzieć, a nie była w stanie przez kilka sekund wykrztusić z siebie niczego. Sytuacja obecna z pewnością była dla niej szokująca i zadziwiająca.
- Ty jesteś Marcus...- mruknęła jakby do samej siebie.- Gabrielle wspominała o tobie. nie wiem co powiedzieć.- powiedziała już wyraźniej i tym razem kierując słowa bezpośrednio do niego. Nagle prychnęła z niedowierzania z uniesionymi brwiami. Pokręciła głową dalej nie dowierzając. Oparła się w końcu o ścianę i zsunęła się do siadu.
- Leżałam przez parę dni nieprzytomna. Gdy się obudziłam siedziała przy mnie tylko Gabrielle, której jeszcze wtedy nie znałam. Zajęła się mną przez kilka dni, a gdy wydobrzałam wysłała mnie tutaj. Nie pamiętam niczego, co mogło się wydarzyć przez utratą przytomności. Gabrielle mi tylko opowiedziała, że mnie uratowałeś przed kimś i przyniosłeś. Nie wiem jak mogę ci się za to odwdzięczyć...- zaczęła mówić spokojnym tonem cały czas patrząc na Marcusa. Nie lubiła opowiadać o tym wszystkim, jednak on był osobą, która musiała wszystko wiedzieć o tej sprawie. W końcu dzięki niemu przeżyła. I tak wiedział chyba więcej niż ona. Gdy wspomniał o mieczu jedynie uniosła dłoń, która już była pozbawiona ostrza na znak, że nie zamierza już używać, ani pokazywać miecza.- Miałam na sobie naszyjnik z literą "C", więc Gabrielle nazwała mnie Corinne i dała swoje nazwisko- Blanc.- odpowiedziała mu na pytanie, w między czasie pokazując wisiorek z literą "C".
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 5:59 pm

Usłyszał historię, której był uczestnikiem. Nie wiedział o niej zbyt wiele, ale nie dziwiło go to - sama nie wiedziała o sobie nic. Straciła pamięć.
- Amnezja... - westchnął, smucąc się trochę. Nie dowie się od niej w takim razie niczego na temat pościgu i tych ludzi... Dowiedział się za to, jakie imię nadała jej Gabrielle. Corinne. Imię, które miała otrzymać jej córką, której w końcu nigdy się nie doczekała...
- Corinne. Bardzo ładnie. Ale czemu wysłała Cię tut-
Miecz zniknął. Zza jej pleców. Podszedł teraz do niej bliżej, spojrzał za nią - ostrza nie było. Zrozumiał kolejną rzecz.
- Boże, ty jesteś Bronią. - powiedział zaskoczony. - Ty nie miałaś miecza. To byłaś ty.
W głowie widział teraz retrospekcję. Gdy już rozprawił się z oponentami, a ich ciała nie ruszały się już wcale, wziął dziewczynę na ramiona. Przewrócił się, czując chwilę słabości i krew wypływającą z jego boku, jednak poczuł pewną siłę, dzięki czemu udało mu się ją zanieść. Czy to możliwe, że to była jej dusza?
Opanował swój w pewien sposób zszokowany wyraz twarzy. Miał iskrę w oku. Nadzieję.
- Mam prośbę. Mogłabyś się zmienić? Teraz, całkowicie. - spojrzał na nią pewnie, wystawiając w jej stronę rękę - Potrafisz, prawda? Jestem Władającym. Ja... muszę to sprawdzić. Proszę. - powtórzył prośbę raz jeszcze, wyjaśniając krótko. Gdy sprawdzi... powie jej czemu. Niezależnie od wyniku. Ale czy to możliwe, żeby to akurat ona pasowała do długości fali jego duszy? Że to dlatego wtedy nie wykrwawił się na śmierć i dotarł do tego tak odległego mieszkania jego starej gospodyni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 6:18 pm

Skinęła twierdząco głową, gdy usłyszała z jego słów słowo "amnezja". Chciałaby wiedzieć kim jest na prawdę lub kim właściwie była. Teraz sama nie potrafi określić jak wygląda jej prawdziwe "ja". Nawet jeśli teraz zachowuje się naturalnie, nikogo nie udaje i tak czuje się obco w swoim ciele, jakby nie potrafiła być sobą. Odkąd odzyskała przytomność w domu Gabrielle czuje dziwną pustkę, której nie potrafi niczym zapełnić. Umiejętność rysowania pojawiła się sama. gdy raz spróbowała byle co narysować z nudów poczuła jakby jej dłoń wiedziała lepiej od mózgu jakie ruchy ma wykonywać, by otrzymać oczekiwany rezultat. Ta umiejętność pozostała, nie odeszła jak większość niej razem z wspomnieniami. Dlatego założyła ten zeszyt. Niektóre rysunki są zwykłymi przypływami weny, ale są takie, które przedstawiają fragmenty z jej snów. Czasami się zastanawiała czy niektóre prace, które wydawało jej się, że są wyssane z palca tak na prawdę nie wiążą się z jej przeszłością.
Kącik jej ust drgnął lekko ku górze, gdy jej imię zostało skomplementowane, jednak szybko opadł na dół, ponieważ Marcus znów sobie coś uświadomił. Tak jak na początku ich rozmowy tak teraz poczuła dziwne zdezorientowanie, bo zaczął mówić o czymś, o czym ona pojęcia nie miała. Dopiero kolejne słowa blondyna pozwoliły jej zrozumieć o co mu chodzi.
- Nie do końca nad tym panuję. To co się przed chwilą ze mną stało nie było kontrolowane.- powiedziała z rezygnacją. Jednak gdy zaczął prosić, przełknęła ślinę i już z nieco większą determinacją kiwnęła głową.- Spróbuję.- odparła i zamknęła oczy. Objęła jego dłoń swoimi i w końcu przemieniła się całkowicie w rapier, spoczywając w jego ręce.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 6:35 pm

Nie panowała nad swoimi przemianami... To dlatego upuściła zeszyt, dlatego schowała dłoń za plecami. Chłopak mógł jej pomóc. A ona... a ona jemu.
Wziął ją za rękę. Dziewczyna rozjaśniała momentalnie, po czym Marcus poczuł w ręku zimną stal. Całkiem lekką. Przez moment go piekło - ich dusze nie były idealnie dopasowane. Zamknął oczy i stanął w defensywnej pozie. Czuł lekki ból, który jednak z czasem mijał, aż zniknął kompletnie. W jego myślach panowała teraz euforia, radość, pewność siebie, nawet chęć wykrzyczenia swojego szczęścia z całych sił. Dziewczyna mogła czuć to, co on. Jego dusza praktycznie pulsowała radością.
- Od ponad roku nie mogłem władać! Ale ty... pasujesz idealnie! Dlatego Gabrielle Cię tutaj wysłała! - zawołał radośnie, wymachując nią, jakby walcząc z wyimaginowanym oponentem. Ciął i dźgał powietrze z zawrotną prędkością, aż w końcu się opamiętał i spojrzał na miecz w swoich dłoniach. - To dlatego udało mi się Ciebie zanieść do niej. Bo dałaś mi siłę, wiesz? Normalnie wykrwawiłbym się po drodze. Mam Ci strasznie dużo do powiedzenia. - powiedział radośnie, po czym oparł czubek ostrza o ziemię, by mogła się spokojnie "odmienić". - Wysłała Cię do Shibusen, prawda? Wyjaśniła Ci jak to wszystko działa? - zapytał jeszcze, patrząc na Corinne. Liczył teraz tylko, że dziewczyna... zgodzi się być jego partnerką. Że się zgodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 7:14 pm

W tej chwili Marcus rozumiał chyba znacznie więcej niż ona. Było to nieco przerażające jak dla niej, jednak i tak pragnęła wiedzieć więcej. W momencie gdy się przemieniła w całości, a blondyn pochwycił jej rękojeść poczuła i zrozumiała, że w tym połączeniu będzie jej łatwiej kontrolować przemiany. Gdy zaczął przecinać powietrze jej ostrzem dostała dziwnego przypływu ekscytacji i energii. Nie pamięta, by kiedykolwiek takie uczucia jej towarzyszyły w tak silny sposób. To było niesamowite. Sama teraz czuła jakby właśnie tańczyła, a Marcus ją prowadził. Z początku było to dziwne uczucie, jednak z każdą sekundą do niego się przyzwyczaiła i je polubiła.
- To jest niesamowite.- powiedziała, a w jej głosie dało się wyczuć ogromne zafascynowanie.- Myślisz, że wiedziała, że się tu spotkamy?- zapytała blondyna, który po chwili przerwał ich taniec i pozwolił jej stanąć na nogach. Gdy tylko poczuła, że dotyka ziemi przemieniła się z powrotem i wyprostowała się. Obróciła się według własnej osi nadal będąc w lekkiej euforii.
- Tak, ona mnie tu wysłała. Chyba wiedziała czego mi trzeba.- odparła na jego słowa, a na jej twarzy wreszcie widniał dłużej niż dwie sekund uśmiech.- Mówiła niewiele. Powiedziała, że dalej już sobie poradzę.- dodała i wzruszyła ramionami. Nie czuła się z tym źle, bo Gabrielle jej bardzo pomogła. A póki co jakoś sobie tu radzi, więc jej pomoc okazała się wystarczająca, a może i nadmierna.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 7:31 pm

Dokładnie tak można to było nazwać - taniec, w którym Marcus prowadził.
- Tak, wiedziała. W tym mieście... jest Akademia. Nie byle jaka. Tutaj właśnie trenuje się ludzi takich jak my. Władających oraz Magiczne Bronie. - uśmiechnął się do niej, podchodząc bliżej - Przyleciałem tutaj, by trenować, ale... straciłem jakiś czas temu kontrolę. Nad swoją duszą. - dotknął teraz swojej klatki piersiowej - Nie mogłem dopasować jej do innych dusz, przez co nie mogłem z nikim tak się połączyć... jak z Tobą. Czułaś to ciepło na początku, prawda? Na początku nie mogłem się dopasować, ale jednak... jakoś samo wyszło. I się udało. Co byś powiedziała... - zaczął, nieco niepewnie, jednak zaraz podniósł wzrok na jej oczy i z uśmiechem zaproponował - ...gdybym zaprowadził Cię do tej szkoły i został twoim partnerem? Mamy tam akademik, w którym mieszkają wszyscy uczniowie... Profesorowie są świetni... Co ty na to?
Wiedział, że było to wszystko nagłe. Wiedział też, że stoi z nią w opuszczonym magazynie, co nie tworzyło dobrej atmosfery do rozmowy. Wyciszył w końcu muzykę grającą w słuchawkach i mógł w pełni skupić się na odpowiadaniu na jej pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 7:57 pm

Wspominała coś o Akademii. Mówiła też, że to miejsce dla takiej osoby jak Corinne, ta jednak do tej pory nie była do końca przekonana do tego, by jednak się tam udać. Miała wiele wątpliwości. Sądziła, że się nie nadaje w takie miejsce, bo może poczuć się tam wyobcowana. Z resztą jak niemal wszędzie, więc kolejne takie miejsce do kolekcji potrzebne jej nie jest. Gdy Marcus o sobie opowiadał podrapała się po głowie, mając minę jakby rozumiała o co mu chodzi. Poniekąd potrafiła to pojąć, ale na tle bardziej metaforycznym. Ona straciła kontrolę razem ze wspomnieniami, ale nie wiedziała nawet jak szukać rozwiązania. Teraz samo się znalazło. Nie potrafiła ubrać w słowa tego jak cię cieszy, że spotkała osobę, która ją uratowała. Był w dodatku władającym i również jej potrzebował. Może chociaż w taki sposób da radę mu się jakkolwiek odwdzięczyć, choć jest to dług, którego nie spłaci jednym uczynkiem.
- Tak, czułam. To było niesamowite. Ja nie sądziłam, że kiedykolwiek uda mi się jeszcze...- mówiła podekscytowanym głosem niemal wcinając mu się w zdanie. Sama w tym momencie nie zaczęła z siebie wyrzucać za wiele emocji, więc urwała zdanie i pozwoliła jemu wypowiedzieć się do końca przynajmniej. Z resztą coś chciał jej proponować, więc dobrze, że się przymknęła.
- Tak! Chodźmy tam. Nigdy nie czułam czegoś takiego i wydaje mi się, że możemy stanowić duet, poza tym i tak jeszcze muszę ci się jakoś odwdzięczyć za uratowanie życia.- zaczęła energicznie jak wcześniejsze wypowiedzi, a skończyła już spokojniej i łagodniej, by zrozumiał, że faktycznie jej na tym zależy.Nadal się do niego uśmiechała i już nawet nie zwracała uwagi na irytujący dołeczek na jednym policzku.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 8:13 pm

Śmiał się wesoło, słysząc jej podekscytowanie. Nie spodziewał się, że pójdzie tak łatwo... i że będzie tak dobrze! A dołeczek był uroczy, ale to taka jego mała dygresja.
- Ej. Tylko nie chcę, żebyś myślała, że jesteś mi coś winna, bo nie jesteś. Jasne? - zapytał jeszcze, po czym sięgnął po swoją torbę. Spojrzał raz jeszcze na nią i się zastanowił - Bo wiesz... Jeśli chodzi o akademik, to w moim jest wolny pokój, bo byłem cały czas sam. Masz jakieś rzeczy? Jakiś... bagaż? - zapytał się jeszcze, jakby nie będąc pewien, czy w ogóle gdzieś tutaj mieszka. - I załatwić sprawę uczęszczania do szkoły możemy dopiero jutro, bo teraz ani nie ma kontaktu z dyrkiem, ani teraz nie załatwimy nic w sekretariacie... - zamyślił się jeszcze chłopak. Był już prawie wieczór, przez co rzeczywiście nie było szans na zarejestrowanie jej w szkole. Najwyżej zrobią to jutro. Oczywiście trafi do klasy NOT, tak jak on. Od kilku miesięcy już tutaj uczęszczał, jednak bez partnera. Na lekcjach jednak dawał sobie radę sam - nie było to najprzyjemniejsze i najprostsze, ale dawał radę. Teraz... teraz będzie ciekawiej. I przyjemniej![/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 8:38 pm

Sama po sobie nie spodziewała się takiego entuzjazmu. Nie pamięta momentu, w którym mogła się czuć równie dobrze jak teraz. Powód jest prosty. Odkąd odzyskała przytomność nic nie zdołało dać jej tyle radości. Nie było jej łatwo. Uśmiechała się w towarzystwie Gabrielle, bo była jej wdzięczna. Jednak od paru dni, odkąd tu przyjechała nie było jej do śmiechu. Pierwszy raz od tego czasu poczuła, że wie co ze sobą zrobić.
- Żartujesz sobie? Prawda?- spytała, patrząc na niego spod byka.- Gdyby nie ty, nie byłoby mnie tutaj. Nie żyłabym.- powiedziała poważnie, mierząc jego twarz swym lodowym spojrzeniem. Przez moment w milczeniu tak na niego patrzyła, jakby czekała aż pojmie powagę jej słów. W końcu westchnęła i znów nabrała więcej spokoju.
- Mam tylko to, co Gabrielle mi dała. Jest tego niewiele, ale zawsze coś. Przyjechałam kilka dni temu i zatrzymałam się w jednym motelu, gdzie pomagam, by móc tam nocować. Musiałam powołać się na Gabrielle, bo to ona kazała mi się udać właśnie tam. Zapewne nawet jeśli się wyniosę to będę tam dorabiać, bo jak już wspomniałam mój bagaż jest bardzo skromny i przydałoby się zdobyć jakieś fundusze.- powiedziała luźno, jakby fakt, że nie ma prawie nic nie było niczym nadzwyczajnym. Pogodziła się chyba z tym. Możliwe, że brak świadomości tego ile się straciło jej sprzyjała. Gdyby wiedziała ile miała zanim doznała amnezji pewnie byłoby jej jeszcze trudniej to przyswoić. Nie ma nawet za czym tęsknić.
- Możemy załatwić to dopiero jutro. Dziś jest za późno.- zgodziła się z nim i znów mimowolnie się uśmiechnęła. Była zdumiona jego dobrocią. To było godne podziwu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 9:13 pm

Blondyn był podobnie rozentuzjazmowany. Oprócz faktu, że odnalazł partnera i wreszcie może się z kimś połączyć, to... dowiedział się co nieco na temat osoby, dla której dał się skopać. Słysząc, co dodatkowo zapewniła jej Gabrielle... Był pod wrażeniem. Ona naprawdę się o nią zatroszczyła. Przecież ona sama nie miała prawie nic...
- Po pierwsze, nie jesteś mi nic winna. Po drugie... Możemy pójść do owego motelu i wziąć twoje rzeczy. Po trzecie... Co byś powiedziała na krótki spacer do centrum handlowego? - zaproponował chłopak, uśmiechając się szeroko, jednak zaraz zdał sobie sprawę, jak to mogło dla niej zabrzmieć. - Okay, okay. Po czwarte, wiem co mi na to odpowiesz. Wiesz... Tak naprawdę nazywam się Marcus Gareth Gabriel Belmont I, a Gabrielle była gosposią w mojej posiadłości pod Londynem. Ona sama nie miała nigdy zbyt wiele, ale jest wspaniałą kobietą - bardzo doceniam to, co dla Ciebie zrobiła. I to, co zrobiła dla mnie. Domyślam się ile mogłaś dla niej znaczyć... Więc chcę Ci pomóc. I w pewien sposób podziękować jej. No i po piąte... - westchnął krótko, jednak zaraz uśmiechnął się do niej znów - Musisz zrobić dobre wrażenie na uczniach! Nalegam. Proszę? - zaśmiał się pod nosem, dalej patrząc na nią wesoło. Można powiedzieć... że to nowy etap w jej życiu. To czemu nie wyglądać, jakby coś nowego się zaczęło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 9:50 pm

Corinne założyła ręce na piersi i z determinacją próbowała utrzymać pełną powagę, gdy Marcus do niej przemawiał. duma jej nie pozwalała teraz tak po prostu dać za wygraną. Nie czułą się dobrze z tym, że tyle dla niej on jak i Gabrielle zrobili i nadal robią, a ona nie może nawet okazać wdzięczności. Przy tym co dla niej robią zwykłe "dziękuje" nie jest nic warte. Musiałaby się chyba za nich dwoje rzucić w ogień, by dług został spłacony. Choć nie zna tych ludzi tak dobrze jest zdolna się dla nich poświęcić, bo dzięki nim żyje.
- Centra handlowego? Nie mam nawet pieniędzy, by kupić sobie skarpetki.- prychnęła i pokręciła głową. Nie zakupy jej teraz siedziały w głowie. Ważniejsze dla niej było zarobienie pieniędzy, a nie ich wydawanie. A i do zarabiania potrzebne był warunki to musi je sobie zapewnić.
- Ktoś taki jak ja nie może dla kogoś aż tyle znaczyć. Zrobiła do z dobroci serca, bo wiedziała, że nie mogę dla niej wiele zrobić. Nie chcę dłużej nadużywać jej dobra.- odpowiedziała na jego kolejne argumenty. Gdy je wymieniał jeszcze trudniej było jej przyjmować tą cała pomoc, bo uświadamiała sobie coraz bardziej, że faktycznie jest ona potrzebna. Poza tym pomagali jej swoim kosztem.
- Zajmiemy się wszystkim dopiero jutro?- spytała już nieco zrezygnowanym i znudzonym tonem. Obawiała się, że ta dyskusja może trwać wieczność. Zauważyła, że jej upartość tu nie wystarcza. Ich połączenie chyba było dobre, bo cechuje ich podobny temperament.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Wto Sie 11, 2015 10:39 pm

Czyli oboje byli uparci! On nie da za wygraną, to na pewno - jutro i tak zaciągnie ją na zakupy. Za hajs Marcusa baluj. Oczywiście na razie da spokój - nie ma sensu się kłócić o byle co. Podszedł do niej i położył jej na ramieniu rękę.
- Wybacz, ale znałem ją trochę dłużej... I zaufaj. Ktoś taki może tyle dla niej znaczyć. - powiedział spokojnie. Przerzucił teraz torbę przez ramię i spojrzał na nią. - Dobrze, niech będzie jutro. To jak? Prowadzisz? Czy coś jeszcze chcemy tutaj załatwić? - zapytał ponownie. Dopiero teraz dotarło do niego, że pewnie za jakieś pół godziny zaprowadzi ją do swojego lokum w akademiku... gdzie jakoś bardzo nie skupił się na porządku... Nie no, było tam czysto i nie było bajzlu, ani nic... No, może w jego pokoju. Na szczęście mieszkania w Shibusen są całkiem spore - łącznie z małym salonikiem i kuchenką. Tam było czyściutko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   Czw Sie 13, 2015 2:32 pm

Czułą się wystarczająco dłużna. Jej zeszyt chyba zacznie służyć również jako spis rzeczy, za które musi się odwdzięczyć. Jednym uczynkiem będzie odznaczała jeden podpunkt. Zajmie jej to trochę czasu, bo jednak lista pewnie powstałaby długa, ale przynajmniej łatwiej by jej było pamiętać o wielu rzeczach. Teraz nie wyobraża sobie żeby śmiała odmówić Marcusowi bądź Gabrielle pomocy. Zawdzięcza im życie, a to nie jest byle drobiazg. Choć blondyn nie chce z tego robić czegoś wielkiego i udaje, że to nie jest coś za co musi być szczególnie wdzięczna ona i tak będzie przy swoim systemie wartości stała i broniła go własną piersią. Na jego słowa odwróciła jednie na moment sfoszony wzrok i wzięła głęboki wdech, by powstrzymać się od dalszej dyskusji na ten temat.
- Jasne, możemy iść. Nic więcej nie mam tu do załatwienia.- odpowiedziała mu luźnym tonem i odwróciła się na pięcie w stronę wyjścia. Pewniej chwyciła zeszyt w ręce, ołówek wciskając miedzy jego karki i ruszyła przed siebie. Gdy tylko wyszli z magazynu, zaczęła prowadzić w stronę motelu, w którym miała swoje rzeczy. Spakowanie ich wszystkich nie zajęło jej sporo czasu, bo większość już znajdywała się w torbie, a jej ekwipunek nie był zbyt bogaty. Porozmawiała krótko i zwięźle z właścicielką lokalu, wyjaśniając sprawy. Nie musiała się długo tłumaczyć, bo i tak jej pobyt tam wynikał z łaski kobiety i jej znajomości z Gabrielle. Było jej to na rękę, że Corinne się w końcu stamtąd wyniesie. Jasnowłosa wspomniała jedynie jeszcze o tym, że chciałaby pozostać w motelu jako pracownica, na co kobieta zareagowała raczej pozytywnie i prosiła, by Corinne się jeszcze u niej pojawiła w tej sprawie. W końcu wyszła z motelu i razem z Marcusem udała się w miejsce, w którym będzie chyba mieszkać.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Opuszczony Magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony Magazyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony Magazyn
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-