IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Rzym   Nie Cze 14, 2015 6:50 pm

Rzym jest metropolią o znaczeniu globalnym a także dużym węzłem komunikacyjnym z jednym z największych międzynarodowych portów lotniczych w Europie, który obsługuje ponad 38 milionów pasażerów rocznie, rozbudowaną siecią autostrad i linii kolei dużych prędkości. Światowy ośrodek turystyczny z bardzo bogatymi zabytkami starożytności i średniowiecza (kościoły, bazyliki, Koloseum, pałace, akwedukty, fontanny i wiele innych budowli), niezwykle bogate muzea, nowoczesne osiedla mieszkaniowe na przedmieściach. W 1960 roku organizował Letnie Igrzyska Olimpijskie. Corocznie odwiedzany przez kilkanaście milionów turystów. Znajdują się tu siedziby dwóch organizacji ONZ: organizacji do spraw Wyżywienia i Rolnictwa oraz Międzynarodowego Funduszu Rozwoju Rolnictwa.

W granicach Rzymu, na prawym brzegu Tybru, leży miasto-państwo Watykan, będący enklawą na terytorium państwowym Włoch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Cze 14, 2015 7:02 pm

Jak to dobrze być z burżuazji niemieckiej i móc pożytkować duże kieszonkowe otrzymywane od rodziców na chociażby coś takiego jak weekendowa wycieczka do Rzymu. I to jeszcze w pierwszej klasie jeśli chodzi o lot. Kazu mogła sobie na takie coś pozwolić, zwłaszcza że ostatnio na zajęciach nie wiodło jej się najgorzej, zresztą do tępych uczniów nie należała. Ino miała jednak jeden problem. Ostatnimi czasy dosyć mało czasu spędzała ze swoją władającą i dlatego postanowiła jej to jakoś zrekompensować. Normalnie gdyby ktoś nie wiedział, że Lissandra jest trapem to pomyślałby, że Moony została wyciągnięta na romantyczną randkę i zaraz by były pomówienia co to się nie działo podczas tego burzliwego weekendu. Było parę osób, które podejrzewało że Kazu jest dziewczyną ale byli też i tacy, którzy tego w ogóle nie widzieli. Z grubsza faceci myśleli że jest to ich kumpel o dosyć ekscentrycznym charakterze. W końcu nigdy się z nimi nie przebierał w szatni, tylko gdzieś indziej, jak również brał prysznice w innych miejscach. W każdym razie taki bilecik Moony otrzymała, a blond tyran nie znosił sprzeciwu dlatego nawet pomogła władającej się spakować na te dwa dni, licząc z piątkiem którego wyleciały to 3. Jeśli Księżycowa nie była nigdy w klasie 1. to miała wreszcie okazję doznać tych luksusów jak chociażby darmowe posiłki, wifi, komputery oraz profesjonalna obsługa która chuchała i dmuchała na klientów. Broń wiadomo, że znała już ten tryb lotu więc nie krępowała się zbytnio jednak jeśli władającej zdarzyło się mieć jakąś wpadkę lub krępować się to chłopczyca skorzystała z tego, że siedzenia są dosyć duże i wgramoliła się do niej. Łaskocząc od czasu do czasu, plotkując oraz uspokajając ją. W sumie nawet mogła ją wziąć na kolana jeśli tamta chciała.
- Jak Ci się podoba w pierwszej klasie? No i czy byłaś kiedyś w Rzymie? - zapytała broń, w końcu jeszcze trochę czasu minie zanim wylądują, a byli już w przestrzeni powietrznej Włoch. Dzisiaj Kazu była nieco lżej ubrana, miała na sobie niebieską koszulkę bez żadnych wzorów, krótką spódniczkę jak również wygodne sandały. Włosy miała praktycznie w takim samym uczesaniu jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Cze 14, 2015 10:33 pm

Czy Moony została sterroryzowana? Owszem! To skromne dziewczę wychowane na zardzewiałych garnkach na wieść o zaaranżowanej przez Kazuyę wycieczce do Rzymu.. wpadła w panikę. No, bo wiedziała, że jeśli ta coś postanowi to tak będzie. Biedna Moonyś nawet nie mogła pisnąć słówka sprzeciwu, bo już siedziały w samolocie! Przy broni zawsze traciła poczucie czasu..
Jak to było na początku? Wracała akurat z zajęć, gdy nagle ta ją porwała. Oświadczyła, że jadą na wycieczkę, bo trzeba odpocząć po trudnych tygodniach karkołomnej nauki i Moonyś w tym momencie ma się pakować, bo bilety już kupione i lecą tego samego dnia.
Czując wyimaginowane ostrze przy krtani grzecznie spakowała co lepsze ciuchy, żeby się nie wstydzić w stolicy włoskiej mody i pozwoliła się zawieść na lotnisko. U boku Kazuyi wyglądała dość śmiesznie w tych swoich przetartych ogrodniczkach i słomianym kapeluszu, który mimo protestów broni i tak ubrała. Może nie było tego aż tak bardzo po Moonyś z początku widać, ale stresowała się lotem niesamowicie.
- Na pewno wylądujemy bezpiecznie? - odparła wchodząc z Kazu na pokład. Drżały jej lekko dłonie przez cały czas, ale obecność chłopczycy w jakiś sposób ją uspokajała. Była zbawienna, bo gdyby miała lecieć sama to chyba by padła na zawał w tym fotelu.
- A co jeśli spadniemy? Uratujesz mnie czy umrzemy? - dodała po chwili. Widać było jak na tacy, że boi się latać samolotami, chociaż już dwa razy nim leciała. W zdecydowanie mniej bogatych warunkach, ale leciała. Z Norwegii do Anglii i z Anglii do Death City.
- Jeszcze nigdy nie byłam w Rzymie. Mam nadzieje, że jest tam dobre jedzenie.Samolotami też już latałam, ale tutaj jest tak.. burżujsko. - kiwnęła głową w zamyśleniu i zapatrzyła się w widok za małym okienkiem. Byli wysoko nad chmurami i widok był całkiem zacny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Cze 14, 2015 11:44 pm

Nad ciuchami Moony jeszcze Kazu troszkę popracuje. Ma nienajgorsza figurę (oponkę da się zlikwidować podczas ćwiczeń jakie mają w szkole), nogi faktycznie ma lekko pocięte ale to dodaje jej uroku, a twarzyczkę? Gdyby Kliesen ją zaciągnęła przed lustro i zajęła się makijażem, to mogłaby u wielu mężczyzn wywołać jednocześnie (tu cenzura, więc wstawię tylko sformułowanie „jęk czarnego węża”). Pewnie i tak kogoś mogła ściągnąć do siebie nawet teraz, bo z facetami broń troszkę więcej przebywa i mniej więcej widzi do czego się ślinią. Nawet cycki jeśli są średniej wielkości to nadal są cyckami. Przyjemne w dotyku, idealna poduszka… w sumie skorzystałaby z nich niechybnie jeśli byłaby okazja do tego.
- Oczywiście, że wylądujemy bezpiecznie. Te linie lotnicze są finansowane przez mojego ojca, a dyrektor narodowego banku niemieckiego nie latałby byle czym i nie wspierałby byle czego– powiedziała ciągnąc ją na pokład. Widziała, że drżały jej ręce i dobrym sposobem na uspokojenie jej było zwyczajnie ją za nie potrzymać. Dla Kazu to była norma, wycieczki tego typu nie były niczym strasznym.
Na wspomnienie o spadaniu tylko się zaśmiała – Niechybnie kiedyś każdy umrze, jednak nie dziś jest nasz czas. Skakać ze spadochronem kiedyś miałam okazje, to pewno Ci będę mogła pomóc w tej kwestii – mocniej ścisnęła jej dłoń i pogładziła jej wierzch.
Kazuya zaczęła się zastanawiać czy włoskie jedzenie jest dobre. W sumie to zależy od gustu, ale kiwnęła głową że faktycznie do najgorszych nie należało – Mam bogatą rodzinę, więc nie zaszkodzi byśmy obie mogły zaznać troszkę luksusu Moony – trzymając ją dalej za rękę również spojrzała po chwili na widok za małym okienkiem. Kazu parę razy dotknęła szybki by coś pokazać Księżycowej. Samoloty nowej generacji miały inny system zaciemniania. Wystarczyło dotknąć szyby i przestrzeń wypełniała się specjalną substancją, która barwiła szybę na ciemny fiolet. Po kilku kolejnych kliknięciach dopływ był odcinany a przestrzeń wentylowana i w ten sposób rozjaśniano szybę. Pozwoliła jej to wyregulować jeśli chciała, zresztą teraz nie musiały mieć na sobie pasów bezpieczeństwa zatem mogła ją na spokojnie objąć i poszturchać pieszczotliwie czy chociażby pozwolić się zdrzemnąć na niej (fotele w pierwszej klasie są regulowane ze względu na możliwy odstęp między sekcjami).
- Ostatnio nauczyciel mówił mi, że mam dosyć sporą szanse by trafić do EAT. Ale nawet jeśli tam trafię to nadal będziesz moją władającą. Nie jakaś fujara, której nie znam tylko Ty. Jasne? – zapytała opierając głowę na jej ramieniu. Nie widziało jej się by, brać za władającego totalnie obcą osobę której nie zna. Zresztą to byłoby dobrze, jeśli Kazu stałaby się na tyle silna, by móc ochronić swojego władającego. Czas powoli mijał, a w powietrzu słychać było komunikat, że zbliżają się do Rzymu. Lot powinien jeszcze potrwać z 45 min, a pasażerowie proszeni są o zapięcie pasów w ostatnich 15 minutach lotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Czw Cze 18, 2015 2:11 pm

Wyśmiała Kazuyę, gdy ta stwierdziła, że pewnie kiedyś z nią poleci ze spadochronu. A w życiu! Pokazałaby dziewczynie swój temperament i zawzięcie na wieść, że coś takiego miałoby zaraz nastąpić. Nie protestowała tak bardzo przed wypadem do Rzymu, bo nie umiałaby sobie nawet wmówić, że by nie chciała. Jedynym co z początku motywowało jej odmowę była wręcz wrodzona skromność Księżycowej. Nawet jeśli Kazuya miała jakieś bogactwa, to ta i tak chciała, by ich relacja była usytuowana odpowiednio. Moonyś nie chciała niespodzianek i całego tego luksusu - polubiła Kazu na tyle, że nawet jeśli wybrałyby się na pieszo, to i tak cieszyłaby się, że spędzają ze sobą czas!
- Równie dobrze mogłybyśmy iść na wycieczkę za Death City albo przynajmniej w obrębie kontynentu.. - westchnęła kręcąc głową. Poprawiła kilka kosmyków na grzywce Kazu i mimo woli uśmiechnęła się lekko. - To ty tu potrzebujesz luksusu, nie ja. Ciekawe jak wyglądałabyś ściśnięta w klasie ekonomicznej. - dodała po chwili i wyszczerzyła się trochę bardziej. Nie patrzyła już za okno.
Gdy usłyszała o prawdopodobnym przeniesieniu Kazu do EAT zmarszczyła lekko brwi, chociaż nie mogła powiedzieć, że nie była dumna ze swojej broni. Poczuła też bliżej nieokreślone ciepło w serduszku, gdy ta zapewniła ją o braku zmiany władającego. Przyzwyczaiła się już do tego niesfornego tyrana, który zawsze osiąga to co chce. Moonyś zdawała się być w tej relacji niesamowicie uległa, gdyby tak ktoś przyjrzał im się z boku, ale tylko one wiedziały jak jest naprawdę. Kazuya przez cały ten czas nauczyła się, że uczucia ich oboje były najważniejsze, chociaż ostatnio stawiała też na piedestale te Księżycowej. Dbały o siebie wedle uznania i wszystko było na swoim miejscu.
- Jeśli masz szansę to łap ją czym prędzej, Kazu. Należy ci się EAT i obydwie o tym doskonale wiemy. W końcu przyjdzie i czas na mnie to do ciebie dołączę i obydwie będziemy kozaczyć na korytarzach Shibusenu! - podniosła rękę do góry w geście zwycięstwa i parsknęła śmiechem. Sama nie czuła się na siłach, by już uzupełnić szeregi EATów, ale chłopczyca zasługiwała na to w 100%. Była silną bronią z średnią władającą i najpewniej wielu sądziłoby, że Kazu by rozwinąć się jeszcze bardziej potrzebowała równie silnego mistrza. Ta widocznie uparła się na tą ciotę i co zrobisz? Nic nie zrobisz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Czw Cze 18, 2015 10:52 pm

Moony mogła się śmiać, jednak nie wie do czego jest zdolna broń chcąca ochronić swojego władającego przed rozbiciem się samolotu. Oczywiście, że blondyna sprzedałaby jej cios w tył głowy i ubrała spadochron, a potem skoczyła z nią. Nie miałaby tutaj nic do gadania, najwyżej mogłaby się buntować już na dole.
- Jednak na wyciecze nie opalisz się tak bardzo jak w słonecznych Włoszech, moja droga – posłała jej dosyć uroczy uśmiech, zresztą kto by przypuszczał że ten tyran szkolny potrafi się miło uśmiechać? Oczywiście władająca o tym wiedziała bo i owszem, widziała to wielokrotnie kiedy przebywała razem z bronią, która naturalnie stała się jakaś taka bardziej łagodniejsza. Aczkolwiek dla reszty szkoły pozostawała bezlitosnym tyranem – W ekonomicznej… hmmm wydaje mi się, że zastraszyłabym osobę siedzącą obok i dzięki temu miałabym oba fotele dla siebie – powiedziała to żartem, ale nie wiedzieć czemu zdawało się, że faktycznie Kazu byłaby do tego zdolna.
Tyran dosyć sceptycznie podchodziła do kwestii EAT, gdyż to wiązałoby się z poznawaniem nowego władającego z którym może ćwiczyć oraz wiele innych pierdół takich jak dostosowywanie się do kogoś innego czy uczenie nowych zasad. Ba, nawet nie jest powiedziane że znalazłby się władający, który dałby radę poskromić tego tyrana. Najpewniej skończyłoby się na solidnej walce, dlatego właśnie nie chciała zmieniać styranizowanego już stworzonka na nikogo innego. Zresztą, bądź co bądź darzyła Moony głęboką sympatią, dlatego była w stanie od czasu do czasu odpuścić co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało. Co tu dużo gadać, gdyby drużyna była jak związek to stroną dominującą byłaby Kazu. Tą często będącą na górze, aczkolwiek mogącą również spojrzeć w dół i okazać nieco uczucia stronie zdominowanej. Moony natomiast zostałaby tą stroną zdominowaną, która również pełniła ważną rolę, gdyż każdy tyran czasami potrzebuje wsparcia i rozmowy.
- Będziemy straszyć pierwszaków – zażartowała, chociaż sama dosyć niedawno była takim pierwszakiem. 2 lata zleciały jej jak z bicza (bez skojarzeń BDSM) strzelił – złapię, aczkolwiek jeszcze mi trochę brakuje – roześmiała się patrząc na gest zwycięskiej Moony. Normalnie nie pomyślałaby tamtego wieczora, że tak się rozwinie ta relacja. Fakt faktem została jeszcze jedna rzecz, nad którą broń musi popracować. Musi wyrobić we władającej pewność siebie oraz świadomość, że nie wszystko na świecie da się rozwiązać metodą rozmów. Czasami przeciwnika trzeba sprać solidnie, a potem wyżalić się partnerowi z poczucia winy.
Lądowanie było już dosyć blisko, a stewardesy zaczęły podchodzić do pasażerów i dopinać ich pasy, dlatego Kazuya musiała wrócić na swoje miejsce. Kwestie bezpieczeństwa i tyle, jednak zza okna widać było już budowle miasta a w oddali lotnisko, do którego zmierzał samolot – No to jesteśmy – powiedziała broń poprawiając zagłówek fotela, który był regulowany. Jakieś 30 minut później można było je widzieć z odebranymi bagażami na lotnisku.
- Zadzwonię po taksówkę, która zabierze nasze rzeczy do hotelu. Jeśli chcesz to możemy pozwiedzać, a potem wziąć kąpiel – oczywiście Kazu miała tu na myśli kąpiel wspólną, wszakże obie były dziewczynami a na dodatek to miało być ćwiczenie, by wzbudzić nieco pewności siebie w Księżycowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sob Cze 20, 2015 10:21 pm

- Pff, opalanie.. - skwitowała przewracając oczami. Moonyś nie była wielką fanką opalania, a czymś takim jak solarium gardziła. Ba, lubiła słoneczko, słoneczko jest okej, ale spędzanie godzin w bezruchu tylko by ubarwić sobie skórę na trochę ciemniejszy kolor? Opalanie się miało więcej minusów i plusów! U osób opalających się często-gęsto szybciej pojawiały się zmarszczki i częściej chorowały na nowotwory skóry. W dodatku te.. oparzenia i.. brr, schodząca skóra!
- Jak ubierzesz strój dwuczęściowy to się zastanowię. - uśmiechnęła się ni to niewinnie, ale musiała wykorzystać sytuację. Nie chodziło tu o jakieś nie daj boże podteksty seksualne, ale Moonyś.. Moony była ciekawa świata. A Kazuya, ta chłopczyca, tyran i wszystko w jednym w damskim stroju do opalania.. to musiał być bardzo, bardzo, bardzo oryginalny i niecodzienny widok. Który Moony oczywiście musiała odhaczyć ze swojej listy "zrobić przed śmiercią".
Gdy w końcu doleciały, Księżyc odetchnęła z ulgą. Mimo dość krótkiej podróży, czuła się zmęczona. Nawet bardzo. Rozglądała się ciekawie po lotnisku idąc "przy nodze" Kazu, bojąc się, że się zgubi. Wiedziała, że i tak ta przetrząsnęłaby cały Rzym w poszukiwaniu swojej władającej, ale wolała nie sprawiać niepotrzebnych problemów.
Z zacięciem idąc obok naciągnęła kapelusz na głowę i włączyła tryb "wymijania ludzi" w czym była niesamowita. Niektórych wymijała w ułamkach sekundy przed zderzeniem, co w jakiś sposób świadczyło o niej. O jej umiejętnościach typowo defensywnych i też lęku przed ludźmi. Cały czas w głowie miała jedno zdanie "nie sprawiać problemów", więc tego się trzymała. Te myśli nie nękały jej jakoś specjalnie, a były jak żółta karteczka samoprzylepna na lodówce - warto pamiętać.
- Można się przejść po coś dobrego co nie jest samolotowym żarciem. - odparła kiwając głową w zadumie. Gdy wyszły z lotniska i ludzi było znacznie mniej przy wejściu niż w środku, złapała Kazuyę pod wolne ramie i uśmiechnęła się szeroko. Chociaż z początku wątpiła w sukces tej wycieczki, teraz coraz bardziej jej się to podobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Cze 21, 2015 12:26 am

W sumie Moony mogła nabrać trochę kolorku. Nie usmażyć się na słońcu jak ostatnia solara, bo za to Kazuya by ją opieprzyła kiedy już skończyłaby ją skubać ze schodzącej skóry. Czasami dobrze jest mieć zdrowy, leciutko przyrumieniony kolor skóry ale przecież hej… nikt nie powiedział, że muszą leżeć na plaży. Mogą zwyczajnie spacerować i też się opalą, w końcu słońce wszędzie jest takie samo. Inna sprawa, że Kazu w jednym miejscu dostałaby pierdolca, zwłaszcza że plaże mają tendencje do bycia zatłoczonymi, pełnymi krzykliwych dzieci (którym chyba broń by urwała te łebki) oraz dorosłych, którzy mają czasami kształty nieadekwatne do stroju (uwolnić orkę… znaczy walenia!).
Kostium dwuczęściowy? Oczywiście, że Kazuya taki miała. Była odważna, a ktokolwiek klepnąłby ją w tyłek i nie byłaby to Moony to zaraz by zarobił w gębę z łokcia. Lissandra gnębiła facetów po całości jeśli ewidentnie patrzyli się na jej cycki lub rzucali grubiańskie uwagi. Nie miała zamiaru szarpać sobie nerwów wiec będzie to kończyć jednym ciosem. Zawsze ma Moony za świadka, że była to próba molestowania seksualnego w sposób werbalny lub niewerbalny. Uśmiechnęła się do niej milusio i odpowiedziała – Stoi. Spokojnie, Ciebie dwuczęściówka również nie minie moja droga kluseczko, a stroje kąpielowe mam w walizce – przybrała uśmiech iście szalonego naukowca, który właśnie będzie eksperymentował. Tym razem jednak Kazu będzie jej wybierała strój kąpielowy jeśli tamta nie będzie miała dwuczęściowego. Wtedy będzie okazja, by troszkę się podroczyć ze swoją władającą, a co do Moony to raczej miała pewność że zostawi ten widok dla siebie. W końcu jeśli by komuś pokazała zdjęcia Kazu w stroju kąpielowym to zaraz by się zgromadziło grono adoratorów, których by musiała łoić. Z drugiej strony to nie byłoby takie złe ćwiczenie.
Kiedy doleciały, Księżycowa trzymała się jej dosyć blisko. Nic dziwnego, w końcu chyba rzadko bywała na lotniskach i nie wiedziała jak działają terminale. Wszystkie formalności niemka wiedziała jak dopełnić, więc robiła to bardziej mechanicznie. Od czasu do czasu zwracając uwagę jak władająca wymija przechodniów, nie zderzając się z nimi. Imponujące… jeśli również tak wymija wrogów w walce to może się to nieźle skomponować z formami jakie broń może przyjąć. O ile przyjmie dobre na czas.
- Warto spróbować włoskiej pizzy lub spaghetti, a GPS zaraz nam tu znajdzie 5 gwiazdkową restauracyjkę – wyciągnęła komórkę i wstukała dane, a następnie podała paszport panu przy kontroli. Tak samo zrobiła z paszportem Moony, a potem odebrały bagaże. W końcu znalazły się przed wejściem do lotniska i Księżycowa zrobiła coś czego broń się nie spodziewała. Chwyciła ją pod ramię, a z szoku broni wyrwał ją uśmiech władającej. No cóż, Kazu poszła za ciosem i zacisnęła palce na jej palcach i zaczęła z nią iść, tak jak prowadził ją GPS.  Zanim jednak zaczęły się gdzieś dalej przemieszczać to Kazuya podeszła do taksówkarza z hotelu, w którym się mają zatrzymać. O dziwo jeśli dokonuje się rezerwacji to w hotelach w jakich zostaje Kliesen, wysyła się szofera z taksówką. Stwierdziła, by zawiózł ich bagaże i dostarczył je do pokoju, a następnie podała mu kopertę którą sobie schował za kamizelkę. Spakował ich rzeczy do bagażnika i odjechał, a broń poszła z Moony w stronę restauracji. Oczywiście jeśli władająca chciała pomóc taksówkarzowi to Kazu ją upomniała, że tak nakazuje etykieta jego zawodu by samemu walizki dźwigać. Podczas spaceru oczywiście nawinął się sklep ze strojami kąpielowymi i jedna rzecz przykuła uwagę broni. Dwuczęściowy kostium kąpielowy, którego nie miała jeszcze w kolekcji. Zatrzymała się jak wryta przed sklepem, a manekin na wystawie prezentował coś takiego
klik.
- Wejdziemy tylko na chwilę - po czym zaciągnęła Moony do sklepu i poprosiła o kostium w wybranym przez siebie rozmiarze. Kiedy sprzedawczyni szukała, Kazu poszła z władającą ku przebieralni i pociągnęła ją ku sobie - jeśli chcesz możesz wejść ze mną - powiedziała zadziornie, by się podroczyć nieco, a następnie dała jej wybrać. Koniec końców jeśli nie wejdzie z nią do środka to dostanie całusa w czoło, a jeśli wejdzie to również go dostanie, a broń zacznie się rozbierać w miedzyczasie by przymierzyć kostium.
- Możesz sobie też coś wybrać. Ja stawiam - powiedziała jakby kupno kostiumu za 100 dolarów nie było dla niej większym problemem niż kupienie bułki za 30 centów. W końcu kiedy Kazu przebrała się w kostium to wyszła z przebieralni, przeczesała swoje włoski i pokazała się władającej - i jak? - broń miała nienaganną sylwetkę, którą już Moony mogła dojrzeć tamtego wieczora kiedy spały razem w akademiku. Teraz tylko wszystko było wyraźniejsze z powodu braku procentów. Każdy mięsień, każde wcięcie w talii, każdy segment skóry. Cała Kazu, którą niejeden facet najchętniej by zaciągnął do łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sro Cze 24, 2015 12:16 pm

Moony nie lubiła się negliżować. Wolała spędzać czas w krótkich spodenkach i koszulkach z krótkim rękawkiem, ew. w bokserce (koszulkach :D). Słońce też jakoś specjalnie nie darzyło jej gorącym uczuciem.. a może właśnie darzyło? Dziewczyna zawsze opalała się najpierw na czerwono, przez co wyglądała jak pomidor, by później dopiero przejść na ledwo kilka dni w coś zbliżonemu opaleniźnie.
Kazuya, w odróżnieniu od Moony, miała co pokazać. Mimo tego, że była typową chłopczycą, jej ciało nie nabrało "chłopięcych cech". Miała to i owo, była szczupła, wysoka i umięśniona w idealnym stopniu. Tak, by nie wyglądać jak sportsmenka, ale i tak by było widać, że nie łatwo z nią zadrzeć. Moonyś to w pewnym stopniu imponowało, bo chociaż to ona tu była władającą, to wyglądała jak chodząca kluska śląska. Była typową kobietką z krągłościami, która gdyby coś z tym zrobiła, mogłaby odnaleźć pod warstewką tłuszczu całkiem ciekawą sylwetkę.
Księżyc jednak zaakceptowała w pewnym stopniu swoje plusy na wadze. Umiała ukryć to pod luźnymi ubraniami dobranymi tak, by nie pogrubiały jej optycznie, a właśnie trochę wyszczuplały. Czuła się zdecydowanie lepiej w swoim ciele w porównaniu do zamierzchłych czasów, z których ostał się tylko kolor włosów zrobiony pod wpływem chwili i trochę też buntu.
- A muszę wchodzić do wody? Nie pływam najlepiej. - westchnęła, gdy wychodziły z lotniska. Jak zwykle chciała wykazać swoją skromność i sama zapakować bagaże, ale Kazuya skutecznie ją od tego odwiodła. Zrobila nietęgą minę i oczywiście przeprosila taksówkarza, który ukłonił się jej z uroczym uśmiechem. Chyba nieczęsto ludzie tak się zachowywali względem niego.
Więc poszły dalej. Moonyś była zmęczona, ale jednocześnie ciekawa nowego otoczenia. Równie dobrze jakby gdzieś się teraz położyły, pewnie padłaby na nos i nie wstawała dłuugo, ale na równych nogach trzymała ją obecność Kazu i właśnie te wszystkie interesujące nowości.. no i zapachy. Gdy chłopczyca rozglądała się za strojami kąpielowymi, Moonyś zamyślała się co by mogły tu zjeść. Źle się czuła z tym, że ta za wszystko płaci, bo właściwie władająca przez cały ten stres praktycznie nie wzięła pieniędzy. Może miała gdzieś kartę..
Weszła z nią do sklepu nie chcąc zostawać sama i rozejrzała się po nim. Wyglądał na okropnie drogi, luksusowy i przede wszystkim prawdziwie modny sklep - jeden z tych, na które Moony w normalnej sytuacji nawet by nie spojrzała. Skromnie wybrała jeden z tych tańszych, ale całkiem ładnych. Kierowała się bardziej fasonem, który mógł więcej przysłonić, ale jednocześnie byłby dwuczęściowy i.. no, pasował jej do włosów i oczu.
klik
Poczekała chwilę przed przymierzalnią siadając na jednej z puf, które tam postawiły, zaś swój prawdopodobnie nowy nabytek odłożyła na bok. Uśmiechnęła się, gdy Kazuya wyszła z jednej z kabin, po czym stwierdziła, że stroje dwuczęściowe dla niej samej to zły wybór. Aż chciała się cofnąć i wymienić swój na jakiś jednoczęściowy..
- Wyglądasz niesamowicie, Kazu. - westchnęła mimo wszystko uśmiechając się i lekko kręcąc głową. - Gdzie ty to wszystko kryjesz pod tymi męskimi ciuchami. - dodała po chwili. Stwierdziła też, że nie wymieni swojego, bo.. musi być śmielsza. Przy takiej broni musiała rzucać się na głęboką wodę, ale tylko teoretycznie. W praktyce poleciałaby na dno od razu, ale.. mogły zacząć od kupna ładnego stroju, na który w normalnej sytuacji nie zgodziłaby się za nic w świecie. A ten, który wybrała, był pomiędzy, czyli akurat jak na pierwszą akcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sro Cze 24, 2015 2:00 pm

Kazu przede wszystkim nie chodziło o to, by Księżycowa się jedynie roznegliżowała chociaż to pierwszy kroczek by pokonać swoją nieśmiałość i kompleksy. Pod prysznicem wtedy Lissandra ją widziała i byłoby za co złapać albo na czym oko zawiesić. Ino nie wiedziała jak się zachowa podczas pobytu na plaży oraz jak jej ciało zareaguje na opaleniznę, jakich kremów Moony używała, jaką tolerancję miała na promienie UV itp. To broń chciała wybadać, a przy okazji samej mieć trochę zabawy. Chciała władającą poznać lepiej, co dokładnie lubi jeść, pić jak spędzać czas.
Atletyczna budowa broni działała jak dobra zmyłka dla przeciwnika, który pewnie pomyślałby w pierwszej chwili że to Moony jest bronią, a ta sprawniejsza władającą. Jakiż byłby wyraz twarzy, kiedy ktoś z pierwszej ręki przekonałby się, że nie należy oceniać książki po okładce. Śląska kluska, wbrew pozorom była dosyć sprawna, zresztą tak naprawdę w walce nie liczyły się ich indywidualne sprawności fizyczne a to jak się zgrają. Tyran nie miała jeszcze okazji z nikim współpracować, dlatego z początku będzie to bardzo trudne ale chyba dadzą radę się uzupełnić.
Jako, że Kazu starała się myśleć też jako facet, to również dostrzegała te aspekty kluseczki. Powiedzmy sobie szczerze, szkielety są paskudne i nieapetyczne, za to Moony ma kształty i troszkę ciałka. Jest za co złapać i do czego się przytulić, dlatego gdyby broń miała wybór pomiędzy supermodelką wieszakiem, a Moony to oczywiście że wybrałaby władającą. Według niej Księżycowa powinna troszkę bardziej eksponować swoje kształty. Pasowałyby jej sukienki, które eksponują nogi, jakieś butki na obcasie, może jakaś fajna wstążka we włosach. Dużo było opcji, by wyeksponować jej naturalne piękno.
- Jeśli nie chcesz to nie. Na plaży też można się bawić – na naukę pływania jeszcze przyjdzie czas. W końcu hotel, w którym się zatrzymują ma własny kryty basen więc również tym Kazu się zajmie. Na razie postanowiła nie nakłaniać władającej, by jej nie spłoszyć.
Moony wyglądała na autentycznie zmęczoną i broń obiecała sobie, że jak skończą z kostiumami to zabierze ją do hotelu. Poprosi o jedzenie do pokoju i albo ją nakarmi albo prześpi się z nią i potem zjedzą. Kazuya zbyt lubiła wydawać pieniądze, zwłaszcza że wydaje je na siebie jak i swoją partnerkę (w sensie zawodowym). Sklep był luksusowy, bo do takich zwykle broń wchodziła, lubiła ździebko luksusu ale również nie gardziła prostymi sklepami. Czasami zdarzało się, że kupowała tanie jak barszcz ciuchy i potem przerabiała je wedle uznania na coś co podeszłoby wartością pod rzeczy markowe.
Liss widziała jaki strój wybrała błękitno włosa. Ładny, dwuczęściowy pasujący do oczu oraz włosów. Na dodatek pewnie tani, ale Kliesen wiedziała że nie zawsze cena równa się jakość. Mógł być z bardzo dobrego materiału, a być tanim jak barszcz. Jej czarny kostium był drogi tylko z powodu dodatków oraz tego, że sam krój jest dosyć modny. Wychodząc poprawiła sobie jeszcze na pośladkach kostium i obróciła się, by władająca mogła obejrzeć ją ze wszystkich stron, a kiedy usłyszała komplement miło się do niej uśmiechnęła.
- Kryję pod bluzami albo kurtką, by osoby niepowołane do tego nie mogły zawiesić oka na dłużej. Wiesz gdyby masa napalonych facetów nagle dostrzegła, że dziewczyna ich łoi to zaraz by z kwiatami chodzili, a ja może zwyczajnie preferuję kobiety – wzruszyła ramionami na ostatnie. Gdyby w akademiku męskim się rozeszło, że mieszka tam dziewczyna i to dosyć ładna jak się przygotuje to zaraz by było stado adoratorów, pielgrzymki oraz smęcenie serenadami. Kazu chciałą mieć spokój od facetów pod tym względem, gdyż jej nie kręcili. Czuła się jak facet, zatem takie też ma preferencje. Podeszła do władającej i zerknęła na kostium – Ładnie Ci w nim będzie – złapała ją za rękę i zaciągnęła do przebieralni – no przymierz, przymierz – nalegała pełna entuzjazmu broń, która nieco się rozochociła tym. Widać było to po tym błysku w oczach oraz gestach. W sumie nawet nie czekała na jej odpowiedź tylko pomogła jej się rozbierać i ubrać w kostium. Faktycznie jest piękna, a w przebieralni Kazu jeszcze poprawiła jej włosy a potem wyszła wraz z nią - Obróć się - poprosiła i obejrzała ją z każdej strony jeszcze raz, od góry do dołu - Nie ma bata, robisz sobie ze mną zdjęcie w kostiumie kąpielowym. Coś jeszcze Ci się podoba? Widzę, że jesteś zmęczona to w razie czego zaniosę Cię do hotelu - powiedziała i wypięła dumnie pierś. Nie to, żeby Kazu była jakaś silna bo hotel i tak był dosyć blisko więc szło Moony ponieść na plecach te kilka metrów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Pią Cze 26, 2015 10:49 pm

Z ociąganiem, ale jednak poszła do przymierzalni, jednak gdy Kazuya wtarabaniła się za nią.. to wyrzuciła ją stamtąd od razu. Nie będzie patrzenia, nie będzie macanek. Jest dużą dziewczynką, która podróżuje z jeszcze większą, ale wciąż miała w sobie trochę godności. Chciała być samodzielna w wielu rzeczach i na pewno gdzieś tam widniało "samemu się przebierać". Umiała już takie rzeczy jako pięciolatka, więc i teraz sama to załatwi. Delikatnie pchnęła dziewczynę na pufę i położyła palec na jej wąskich ustach.
- Poczekaj chwilę, niecierpliwy tyranie. - odparła kręcąc głową i zamknęła się w przymierzalni. Zabrało jej to może kilka minut, po czym wyszła z niej z rozmachem odsłaniając firankę. Uśmiechnęła się po swojemu i obróciła na pięcie, by pokazać się z każdej strony.
- Moim zdaniem jest okej, chociaż nie warty swojej ceny. - westchnęła unosząc w dwóch palcach metkę, na której widniała cena prawie 80 dolarów za cały komplet. A był to jeden z najtańszych modeli w tym sklepie. - Zdjęcie? Okej! Ale na plaży, wśród palem i włoskiego słońca~! - odpowiedziała powoli wczuwając się w klimat. Musiała się rozluźnić, odetchnąć. Dostała od karmy taką hulającą pieniążkami broń, więc wedle jej życzenia trzeba było dać się trochę po rozpieszczać. A widocznie ta bardzo lubiła rozpieszczać swoją władającą, więc.. raz na jakiś czas mogła na to pozwolić.
- Nie jest daleko, dam radę sama. - prychnęła nadymając policzki. Potem stwierdziła, że idzie się już przebrać i jak powiedziała, tak zrobiła.. Kazu wywalając do przymierzalni obok. Jeszcze by ktoś pomyślał, że zabrała ze sobą Księżycową, żeby sobie pomacać! Niedoczekanie tyrana!
Gdy wyszły już obydwie, wzięła komplet Kazu razem ze swoim i pomachała nim lekko i radośnie. Zakupy mimo wszystko były fajne i chociaż ceniła swoją skromność, mogła przyznać, że wydawanie takiej sumy pieniędzy, nawet nie tykając własnych.. też było dość okej. Przynajmniej nie musiała się martwić, że jej nie starczy. Była za to niesamowicie wdzięczna Kazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sob Cze 27, 2015 6:16 am

Plan trapa nie do końca poszedł tak jak przewidywała, Macanek typowo kobiecych nie było w przebieralni… trudno odbije sobie to kiedy indziej, jednak kiedy Moony ją wypchnęła na pufę i położyła palec na jej ustach broń już wewnątrz siebie tłumiła nadciągającą falę śmiechu. Kiedy Księżycowa weszła do środka Kazu już nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Bawiła się po prostu świetnie ze swoją władającą. Nie była ani zbyt sztywna, ani za luźna, była w sam raz dla niej. Urocza, kobieca, chociaż czasami też jak w tej chwili potrafiła pokazać tą dominującą stronę co tyrana niezmiernie bawiło. Przywykła do tego, że to ona kogoś dominuje a tu proszę jaka niespodzianka.
- No wiesz moja droga, firmy odzieżowe lubią zżynać na cenach chociaż materiał z jakiego jest ten wykonany jest akurat wart tej ceny. Nie podrażni Ci skóry, ani nie skurczy się w praniu oraz szybko kolory z niego nie zejdą czy się nie rozedrze – Kazu troszkę w tym siedziała i mniej więcej znała ceny artykułów odzieżowych. Znała to skąpstwo designerów, którzy liczyli sobie słono za kilka sznurków nazwane strojem kąpielowym. Ledwo co zasłaniały, ale strój kąpielowy za 300-400 dolarów bo designerski. Troszkę jak Iphone, który jest zabawką dla bogatych a zwykłe smartphone’y od Samsunga mają dokładnie te same funkcje, a czasami nawet działają sprawniej.
- Brzmi sensownie kluseczko moja – dorzuciła pieszczotliwie. A to, że wzajemnie się będą smarować kremem z filtrem nie ulegało wątpliwości. Zresztą Moony też miałaby okazję do macanek by się odegrać, a jednostronna zabawa to już nie zabawa. Naturalnie broń lubiła rozpieszczać władającą, bo jako jedyna w Shibusen tak naprawdę zaskarbiła sobie jej sympatię. Swoich poprzednich władających, których miała na zajęciach w celu ćwiczeń zwyczajnie prałaby i patrzyła czy równie puchną. Dominacji im się zachciewało bo byli władającymi. Phi.
Gromko się roześmiała widząc te nadymane policzki. Nie mogła się powstrzymać przed podotykaniem ich palcami wskazującymi jak to zwykle dotyka się by ktoś wypuścił powietrze – wybacz, taki odruch – tłumiła już śmiech i próbowała się ogarnąć, chociaż było to trudne gdyż wyobraziła sobie teraz Moony jako taką rybkę nadymkę. Rybka nadymka tsundere? Wombo combo i przez to wpadła w jeszcze lepszy nastrój. „I gonna sting you baka!” słyszała w głowie tekst takiej rybki. Nawet nie zauważyła kiedy została wywalona do przymierzalni obok, gdzie zaczęła się przebierać. Kazuya raczej miała gdzieś co ktoś postronny sobie pomyśli. Nie znała tych osób, ani oni jej więc ją to ni grzało ni chłodziło czy pomyślą sobie o niej jako o szatniowym zboczeńcu czy o lesbijce.
Na kasie Lissandra zapłaciła za kostiumy, zwyczajnie przesuwając swoją kartę przez czytnik. Zbliżeniowo, bo w sumie na to technologia już pozwalała a skoro była z bankowej rodziny to nawet dało się na tej karcie podnieść limit zbliżeniówek by nie trzeba było wpisywać kodu. Wygodne, aczkolwiek czasami niebezpieczne rozwiązanie, ale jeśli Kazu ktoś kartę by ukradł to wystarczył 1 telefon do ojca, by ją zablokować.
Tym razem tyran wyszła z inicjatywą i wzięła Moony pod rękę uśmiechając się do niej miło, kiedy ta machała ich kompletami strojów – Podbijemy plażę, a solarki będą mogły się schować – zażartowała i mocniej przytuliła się do niej ramieniem. W oddali było widać jakiś dosyć wysoki, granatowo-biały budynek z 5 gwiazdkami neonowymi o wdzięcznej nazwie „Bernini Bristol”. Tak, to był ich cel podróży jeden z hoteli sieci przeznaczonej dla VIPów. Kazu szła ze swoją władającą w tamtym kierunku, zbliżając się coraz bardziej, a kiedy przekroczyły magiczne drzwi obrotowe hotelu przed którymi to prężnie kursowały samochody dowożące gości z pokaźną ilością gotówki i wyglądających na snobów, Moony mógł ukazać się nowy świat. Kazu myślała, że władająca jeszcze nie była nigdy w tak luksusowym miejscu, bo w końcu sama kiedyś przyznała że gotówki zbyt wiele nie ma. Należy się takiej poczciwej dziewczynce trochę luksusu, zwłaszcza że ostatnio sporo było nauki i czas wypocząć. Recepcja była urządzona z rozmachem jak na 5 gwiazdkowy hotel. Były windy prowadzące do pięter z pokojami, biurko za którym siedzieli nienagannie ubrani recepcjoniści oraz konsjerż który właśnie coś z klientem załatwiał. Miejsce było też przyozdobione roślinnością, a po prawej widać było tabliczkę prowadzącą do restauracji. Na wprost przy biurku recepcji było już wejście do księgowości i pomieszczeń pracowników hotelu. Po lewej natomiast miejsce przeznaczone pod konferencje albo jakieś kluby fitness, gdyż tabliczek było tam parę. W każdym razie na podłodze ścielił się dosyć gustowny czerwony i nienagannie czysty dywan. Kazu podeszła do recepcji, wyciągnęła telefon i pokazała im zwyczajnie kartę rezerwacji na bookingu. Recepcjonista coś tylko wpisał i zerknął, miło się uśmiechnął do nich i przywitał je standardową formułką „Witam drogie Panie, mam nadzieję że pobyt w naszym hotelu będzie dla was przyjemny. W pokojach znajdują się telefony, którymi można wezwać obsługę hotelu jeśli zajdzie taka potrzeba. Dzisiaj na obiad serwujemy specjalność naszego szefa kuchni, także zapraszam do degustacji.”. Sięgnął do szuflady i podał Kazu w dwóch rękach jej kartę klucz. Wyglądało na to, że będą dzielić ze sobą pokój, a recepcjonista jeszcze na koniec dorzucił że ich bagaże zostały dostarczone i stoją w pokoju.
- Zamówimy sobie coś na górze jak już?– Kazu wiedziała, że Moony może być zmęczona podróżą dlatego zaproponowała zjeść na górze, kiedy to władająca będzie mogła rozłożyć się w łóżku i odpocząć chwilę. Wziąć gorącą kąpiel albo zwyczajnie zdrzemnąć się i potem coś zjeść. Kliknęła przycisk windy i czekała na charakterystyczne pyknięcie. W środku był boy hotelowy, który zapytał się na które piętro i kliknął za nie przycisk kiedy to weszły do środka. Jechały windą na 2 piętro, boy się miło do dziewczyn uśmiechnął, a Kazu poprowadziła Moony ku ich pokojowi. Numer 69. Drzwi pokojów miały dosyć charakterystyczne zamki magnetyczne, dlatego bardzo trudno było się do takowego włamać, nie wspominając o tym że poza luksusowym wyglądem były jeszcze grube. Otworzyła drzwi kartą i wprowadziła władającą do środka. Pokój miał w sobie 2 segmenty. Jednym była sypialnia z łóżkiem, biurkiem, stolikiem, parą krzeseł i kilkoma innymi meblami a drugim była łazienka, która pewnie miała w sobie takie luksusy jak wanna z hydromasażem. O dziwo pokój miał właśnie jedno łóżko, ale Kazu zaraz to wyjaśniła, że jest sezon i tylko taka dwuosobówka im została wolna. Na środku pokoju stały ich walizki, a na samym łóżku leżały próbki mydeł, świeże ręczniki i dwa szlafroki. Broń zamknęła drzwi za nimi, przeciągnęła się, zdjęła buty i walnęła się na łóżku.
- Dlatego lubię te hotele. Wygodne materace. Później się rozpakujemy. Gorąca kąpiel? – zapytała patrząc na władającą. A jak wcześniej odpowiedziała jej czy chce coś zamówić na górze to w międzyczasie sięgnęła po telefon i zamówiła im dzisiejszy specjał. W pokoju na ścianie jeszcze wisiał telewizor plazmowy.
Pokój klik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sob Lip 25, 2015 9:49 pm

Mimo całej lekko buntowniczej otoczki, Moonyś naprawdę cieszyła się z tej krótkiej wycieczki. Towarzystwo Kazuyi było interesujące, nie nudziła się i czuła się bezpiecznie. Nie miała na co narzekać, ale ten kto zna Księżycową dłużej niż kilka dni, wie, że ona zawsze narzeka. Nie da się tego wychwycić na początku, bo skromne z niej dziewczysko, ale jak już się ułoży, odetchnie i przyklei do kogoś to nie ma przebacz. Z bronią jednak było tak, że nie dało jej się wejść tak totalnie na głowę. Można sobie wyobrazić Moony, która nieśmiało próbuje wdrapać się po niej i usadowić gdzieś na czubku blond czupryny, jednak pewna aura Kazu nie pozwala długo jej tam przesiadywać. Wtedy równie skromnie zeskakuje z niej, lądując bezpiecznie na nogach. Czasem jednak jest też tak, że broń sama łapie ją pod pache i układa sobie wygodnie gdzieś.. np. na ramieniu. Tak, by ten konus, z tylko jej pomocą, mógł spojrzeć trochę wyżej, poznać horyzont z innej perspektywy.
- Niesamowicie ci dziękuję za strój i nawet nie mów, że nie ma za co, bo cie zjem. A jak już mówimy o jedzeniu, to zgłodniałam.. - pokręciła nosem wychodząc za dziewczyną i klepiąc się po brzuszku. Pozwoliła się złapać pod ramie, zachwycona inicjatywą Kazu i ruszyły tak przed siebie słoneczną promenadą, aż do luksusowego hotelu. Biednej Moonyś aż dech zaparło w piersi i przeszła przez drzwi wejściowe do holu praktycznie nie oddychając, jakby bała się, że jej oddech naruszy coś drogiego w środku. Mocniej przycisnęła się do ramienia dziewczyny i nic nie mówiła przez całą rozmowę z recepcjonistą i trochę po. Dopiero gdy Kazuya zwróciła się bezpośrednio do niej, władająca, jakby wyrwana z letargu, zamrugała kilkukrotnie oczami i spojrzała na nią zaskoczona.
- Można. Najlepiej coś do picia, bo schnę. - uśmiechnęła się, próbując otrząsnąć się z pierwszego szoku, chociaż dalej była ostrożna. Z dala od drogiego wystroju i nawet ścian. Czyste "Nie. Tykać."
Trudno jednak było dotrzymać obietnicy, gdy w końcu znalazły się w pokoju. Nadal wszystko wyglądało na przesadnie wymuskane, ale.. TO ŁÓŻKO. Dłuższą chwilę stała w wejściu próbując opanować emocje, aż w końcu błękitnowłosa nie mogła się powstrzymać i z dzikim wizgiem wleciała na nie padając na materac obok Kazu.
- O matko, wygodne to mało powiedziane. - odparła radośnie wtulając buzie w chłodną pościel, która bardzo ładnie pachniała. - Życie jak w Madrycie, chociaż w Rzymie. - dodała dość niewyraźnie.
- Mogłabyś najpierw zamówić coś chociażby na przekąskę? I picie, o. Mrożoną herbatę, pewnie mają. - Widać było jak na dłoni, że ta się naprawdę tym wszystkim jara. Wygodną, wystrojem, obietnicą dobrego posiłku, towarzystwo Kazu nawet nie zwiastowało żadnych, ale to żadnych nieprzyjemności. Miała wrażenie, że teraz świat mógłby się zawalić, a ona dalej by się cieszyła mięciutką pościelą. Za dobrze jej się zrobiło, stanowczo..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Lip 26, 2015 12:24 pm

Kazu na rękę nawet było, że Moonyś buntowała się albo narzekała na coś. Zawsze był jakiś temat do wymiany zdań jak również zwyczajnie nie wiało nudą. Po co komu towarzysz, który zgadza się na wszystko i daje się zdominować? Bycie tyranem jest fajne w momencie, kiedy ma się ten ruch oporu który no… stawia opór. Broń nie była w tej sferze wyjątkiem, kiedyś nawet trafił się jej władający który na wszystko się zgadzał, taki bez charakteru słowem jednym taka typowa ciota. Ileż zabawy miała nakłaniając go do na serio absurdalnych rzeczy jak chociażby przebieranie się w stroje rodem z jakiegoś mahou shoujo czy innego słabszego animca z dziewczynkami latającymi w dziwnych strojach. O dziwo ten gość był na tyle zdesperowany by nie oblać danego przedmiotu, że się na to godził. Koniec końców tamta historia skończyła się na tym, że Kazu go dosłownie przyparła do muru i opierdoliła przy grupie gapiów, która się zebrała myśląc że szykuje się jakaś rozróba. Więcej tego władającego nie widziała w szkole. Nie wiadomo, może porzucił swoją życiową misję i zaczął pracować w normalny sposób?
Ważne, że teraz miała bardziej kompetentną władającą, która sama sobie da wejść na głowę z małym buntem, ale również sama będzie chciała wejść na głowę tyranowi. To było o wiele bardziej interesujące, zwłaszcza że tej kluski nie dało się nielubić. Tej każdej próby zbliżenia się jak również tego, że tyran był postrzegany przez kogoś w inny sposób niż postrach uczniów. Nawet te uwagi na temat zjadania Kazu były z charakterkiem, w końcu sama w sobie wyglądała jakby mogła kogoś zdzielić bez pytania, a tutaj ktoś jej się otwarcie buntuje. Broń była pocieszona tym, że wybrały stroje kąpielowe i będzie można iść na plażę. Opalić się, wygrzać jak i ochłodzić w wodzie. No i może mieć zatargi z jakimiś dzieciakami, które będą naruszać ich względny spokój, a i też będzie okazja posmarować Moony olejkiem. W końcu jest kobietą to kształty ma, a jak troszkę się opali to nawet będzie jeszcze bardziej kusząca. Jednak bez przesady, bo kurczak z rożna nie jest apetyczny, chyba że na talerzu. Do takiej typowej solarki władająca nie pasowała, co najwyżej byłoby jej dobrze gdyby lekko się skórka przyrumieniła. Poza tym zadowolona była, że dała się złapać a nie zaczęła uciekać, zresztą to było na wypadek, gdyby ta wrodzona skromność nie pozwalała jej wejść do hotelu. Broń by ją tam za rękę zaciągnęła, ale obeszło się bez tego.
Teraz leżały obie obok siebie na łóżku. Pościel pachniała świeżo użytym detergentem o przyjemnym zapachu kwiatów. Wiadomo też, że w pokoju ogólnie było chłodno z racji klimatyzacji hotelowej, która chodziła non stop chociaż można było ją wyłączyć w panelu, który był na jednej ze ścian. Kazu sięgnęła po telefon, który miały na szafce przy łóżku. Nacisnęła przycisk z napisem „Recepcja” i czekała, aż ktoś odbierze.
- Proszę dwa razy specjalność szefa kuchni oraz dwie mrożone herbaty do pokoju numer 69… tak, proszę obciążyć konto… dziękuję – odłożyła słuchawkę i spojrzała na władającą z nieco zadziornym wyrazem twarzy – No to za 5-10 minut nam przyniosą jedzonko, a w tym czasie możemy się rozpakować lub – tu przedłużyła znacząco to „lub” – możemy wypocząć, mogę zrobić Ci masaż, a potem Ty mi, albo zwyczajnie można nastawić kąpiel z bąbelkami – w sumie położyła sobie palec na brzuszku władającej i zaczęła sobie nim wodzić po nim, kładąc głowę na jej ramieniu i relaksując się –To które wybierasz? – teraz zostało tylko poczekać te 10 minut, chociaż pewnie uwiną się z tym szybciej. Jeśli władająca dała się namówić na masaż to Kazu zwyczajnie dobrała się do jej ciuszków, podwinęła je, by potem dobrać się do pleców dziewczyny i zacząć naciskać palcami w miejscach w których to się zwykle masuje a raczej tam gdzie pamiętała, że się to robi. Czasami miała okazję być na masażu, ale nie wiedziała jak się to robi. W końcu liczy się gest chyba? No i była okazja troszkę po dotykać i poznać ciało swojej władającej. Jeśli jednak wolała co innego to oczywiście zabrała się za tą opcję. Swoją drogą w łazience miały wannę z hydromasażem oraz zwykły prysznic, co kto lubi. W tym czasie do pokoju ktoś zapukał. Była to pokojówka z jedzeniem dla nich, Kazu otworzyła, a kobieta weszła do środka i ustawiła tace z jedzeniem i sztućcami oraz napojami na stoliku. Życzyła smacznego i wyszła. Pod metalową pokrywą, którą przykryte było jedzenie znajdowały się dwa talerze z sałatką grecką, homarem oraz jakimś pieczywem. Wszystko nienagannie ułożone na talerzu. Broń zasiadła przy stoliku i wzięła swój talerz oraz herbatę.
- Smacznego moja droga kluseczko – pożyczyła jej, aczkolwiek skoro były same to wpadła na pewien pomysł. Przysunęła swój talerzyk do Moony i bezczelnie władowała się jej na kolana, oczekując że ta ją nakarmi. Z dzikim uśmiechem i radością oczekiwała reakcji władającej opierając się o nią wygodnie. Jedzenie jak na hotel 5 gwiazdkowy przystało, natomiast herbata była nader zwyczajna, ale ważne że mrożona. Zresztą poza szklankami miały cały dzbanek tego, więc kwestia dolania sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Pią Sie 14, 2015 12:17 am

Gdy usłyszała co nieco o masażu, uśmiechnęła się zadziornie. Podniosła się do pionu i wbrew zamiarom Kazu, to ona pierwsza zabrała się za rozluźnianie mięśni swojej broni. Z początku pociągnęła ją w swoją stronę, tak by wylądowała na brzuchu, a sama wyślizgnęła się z jej objęć. Delikatnie przysiadła na biodrach dziewczyny, podwijając jej koszulkę do ramion, aż w końcu nakazała jej zdjąć całość. Podeszła do tego totalnie na poważnie, chociaż miała problem z bandażami, którymi chłopczyca była ciasno obwiązana. Zmarszczyła brwi, wydęła policzki i stwierdziła, że nie trzeba zdejmować, chociaż część skryta pod materiałem może być niedopieszczona. Na samym początku zaczęła rozgrzewać ją wzdłuż kręgosłupa, potem prawy bok i lewy. Kazuya cały czas czuła na sobie silny, ale kojący ucisk dłoni Moony, tak jakby wiedziała jak odpowiednio nacisnąć, by było dobrze. Widać było, że błękitno włosa zna się na tym, bo.. no, znała się.
Nauczyła się masażu w domu, ponieważ często "fundowała" takie sesyjki swojej siostrze, której wiecznie dokuczały plecy przez jakąś tam wadę kręgosłupa. Słyszała wiele opinii lekarzy, że amator nie powinien brać się za masaż osoby chorej, ale ból zawsze przechodził, więc ignorowały to. Wyszło im to na dobre, ponieważ dwa lata później plecy dokuczały już tylko po zbytnim wysiłku.
Masaż i wspominki przerwało im pukanie do drzwi. Moony z dumnym uśmiechem chuchnęła na kark dziewczyny wywołując dreszczyk i usiadła obok. Pokojówka wniosła jedzenie, więc władająca potuptała do łazienki, by umyć ręce, a już chwile później byłą zajęta pałaszowaniem. A raczej chciala być zajęta, bo nagle jej uda przygniótł ciężar wyższej chłopczycy.
- Matko, jesteś ciężka. - jęknęła, pokręciła głową, ale widząc jej minę aż parsknęła śmiechem. Nadziała na widelec trochę sałatki i udając samolocik, zaczęła kierować go w stronę ust dziewczyny, ale w ostatnim momencie wszamała to samo. Triumfalny uśmiech zagościł na jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Pią Sie 14, 2015 9:16 pm

Broń aż była zaskoczona, że władająca pierwsza wyszła z inicjatywą. Do tego stopnia sięgało zdziwienie, że nawet nie zdążyła zareagować kiedy ta ją pociągnęła do siebie. W sumie Moony aż taka ciężka nie była, masę miała w normie to i Kazu nie narzekała kiedy ta jej usiadła na biodrach. W sumie rolę się odwróciły chociaż na pewien sposób to ją nieco kręciło, że teraz ktoś ją próbuje dominować. Posłusznie zdjęła koszulkę. Widząc, że Moonyś ma problemy z bandażami ta jej zwyczajnie pomogła. Było to wszystko wiązane na bardzo prosty węzeł, który zarazem jest mocny i prosty do rozwiązania. Wystarczyło jedno dobre pociągnięcie, by móc spokojnie rozwinąć cały bandaż dlatego przyszłościowo pokazała władającej jak to zrobić. Pośród warstw bandaża jeden zachodził na drugi pod kątem 45 stopni i tam należało pociągnąć. Kwestia była znalezienia tego miejsca ale osoba jaką była Kazu przyzwyczaiła się do tego i zwykle wiązała w jednym punkcie.
Kiedy władająca zabrała się za swoje czary mary, broń powoli odpływała. To przyjemne ciepło jej dłoni na kręgosłupie i na bokach jak również ruchy sprawiały, że Kazuya mimo wszystko zamruczała z zadowolenia. Pomrukiwała z zadowolenia do momentu aż ktoś im przerwał tą zabawę. Wtedy po prostu nieco zawiedziona westchnęła bo chciała więcej. Jednak zanim mogła się podnieść Moony chuchnęła jej na kark, a po nim przeszły dreszcze . Kazu spojrzała na nią z nieco zaróżowionymi policzkami – Odwdzięczę się zobaczysz – po czym Moony potuptała do łazienki umyć ręce. W sumie chwilę potem również to uczyniła broń.
- Oj tam nie narzekaj. Jak na swój wzrost jestem dosyć chuda – powiedziała obejmując ją w pasie by mieć komfort i bezpieczeństwo względem upadku. Tymczasem Moony zaczęła się z nią drażnić i miała ten tryumfalny uśmiech. Broń miała już na to odpowiedź. Pocałowała ją w usta na moment i korzystając z chwili konsternacji ukradła jej trochę sałatki, teraz ona miała zwycięski uśmiech. Czemu akurat ten gest a nie jakiś inny? Może po prostu masaż tak na nią wpłynął, zresztą były obie dziewczynami i chyba nie powinno im to tak przeszkadzać. Po chwili jednak pogłaskała i przytuliła swoją władającą. Zeszła z jej kolan i zaczęła normalnie jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Nie Sie 16, 2015 6:41 pm

Po tzw. pocałunku Moony zmarszczyła brwi i właściwie nie odzywała się do końca posiłku. Kazuya zeszła z jej kolan, a ta wciąż czuła jej ciężar na udach. Do tej pory ich przekomarzanki i niewinne macanki nie sprawiały zbyt wielkiego problemu, chociaż okazywanie "uczuć" nigdy nie wychodziło jej zbyt sprawnie. Władająca nie czuła pociągu do kobiet, do Kazuyi zresztą też nie, bo myślała o niej tylko jak o przyjaciółce, powierniczce, ale też partnerce czy broni. Nie chciała, by w jakikolwiek sposób naruszano jej aż tak intymną strefę, do której należały pocałunki czy inne tego typu sprawy. Błękitno włosa wciąż gdzieś z tyłu głowy miała wizję bliskości i uśmiechu senpaia, chociaż wiedziała, że to tylko przyjaźń. Zdecydowanie bardziej chłopcy mącili jej w głowie.
- Kazuś, możemy przystopować? Po prostu mimo wszystko lubię swoją prywatność, a trochę tu posiedzimy, więc chciałabym, żebyś też ją poszanowała i polubiła jak ja. - odparła nagle i podniosła się, żeby pójść się wypakować. Miały sporą szafę i komodę na ubrania, więc miejsca w bród. - Lubię się do ciebie przytulać, mogę cię masować po pleckach ile chcesz, nawet spanie razem nie będzie mi przeszkadzać, ale całowanie to chyba trochę za dużo. - dodała po chwili i odwróciła się lekko w jej stronę, żeby na nią spojrzeć. Jeśli ta by do niej podeszła, Moony uciekła by na razie z jej ramion twierdząc, że musi się wypakować. Jednak jeśli ta by nie podeszła, to po prostu zajmowałaby się tym dalej słuchając jej odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Pon Sie 17, 2015 1:34 pm

Władającą była dosyć cicho, jakby coś ciążyło jej na sercu z powodu tego co zrobiła Kazuya. Przecież to był taki nic nie warty całus w sumie, taki bez głębszego uczucia więc czemu miałby być problemem? Kazu czuła pociąg do kobiet, w końcu miała tok rozumowania faceta, aczkolwiek Moonyś miała u niej specjalne miejsce w serduszku ale nie na piedestale tym od miłości czy związku. Friendzone, znaczy Shibu-friendzone ot co, a jest on ponoć jak piekło. Nie wychodzi się z niego nigdy. Legenda głosi, że z piekła wyszła tylko jedna osoba tak jak z friendzone.
- Tak, może troszkę faktycznie mnie poniosło. Chociaż to był jakiś sposób, by ukraść Ci trochę sałatki – spróbowała to obrócić w żart, tymczasem władająca wypakowywała swoje rzeczy. W sumie Kazu dokończy sobie jeść spokojnie i też to zrobi – wiesz szanuję Cię, dlatego to było koleżeńskie cmoknięcie. Nigdy głębiej się nie całowałam tak naprawdę, jeśli wiesz co mam na myśli Kluseczko – tymczasem Kazu przebierała w swoich ciuchach, zastanawiając się po co niektóre stroje brała. Ta rozkmina, kiedy wyciągasz kieckę wieczorową i nie wiesz po co ona tam była. Przecież nigdzie nie będą się chyba wybierać, chociaż taka czarna ładna z koronkami nawet by niebieskowłosej pasowała. W sumie Kazu tylko ją przyłożyła do władającej – Spakowałam trochę rzeczy, które mi się na wyjazd chyba nie przydadzą. Chcesz może tą kieckę? Od ręki mogę Ci ją skrócić– kiecka wyglądała na dosyć drogą, a zarazem nową. Przy paru niewielkich robótkach nawet byłaby na nią dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Pią Sie 21, 2015 11:48 am

Moony odetchnęła, gdy wszystko sobie wytłumaczyły. Czasem tak było lepiej - karty postawione na stół i czas na małą wymianę 'zdań'. Księżyc cieszyła się, że mimo diametralnych różnic między nimi, umiały rozwiązać swoje sprawy pokojowo i z łatwością zrozumieć drugą stronę. To stanowiło swoisty fundament ich przyjaźni i tego, że jeszcze się nie pozjadały.
Gdy ta wspomniała o "głębszych pocałunkach", Moony powstrzymała parsknięcie. Brzmiało to jak tłumaczenie się dziecku z niewiedzy o czymś. Ta dobrze wiedziała o co chodzi, chociaż też nie była w tym jakoś specjalnie doświadczona. Wierzyła jednak, że pierwszy, prawdziwy pocałunek przeznaczony jest dla tego jedynego. A przynajmniej dla tego kto na to zasłuży.
- Wpakowałaś mi tu prawie pół szafy, nie potrzebuje więcej. - odparła kręcąc głową i uśmiechając się lekko. Kazuya widocznie też popakowała sobie sporo mało potrzebnych rzeczy. Logistyka na pewno nie była jej mocną stroną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sob Sie 22, 2015 6:04 pm

W sumie Kazu nie miała okazji się nigdy z kimś pocałować z języczkiem. Takiego głębszego całusa nigdy nie dostała, bo żaden facet ani kobieta nie dostał okazji. Zwykle blokadą była pięść przy najmniejszej próbie dokonania tego oraz złamany nos. Kazuya nie bała się uderzyć kobiety, kiedy zachowywała się zdzirowato albo robiła sobie z niej autentycznie jaja by poprawić sobie samoocenę, jak również nie lękała się by przywalić facetowi kiedy ten okazywał się dupkiem albo skończonym idiotą. Tak, była tolerancyjna mogła bić obie płcie jeśli zaszła taka potrzeba i to tak by puchli równo! Feministka XXI wieku i taka z której powinny inne brać przykład. No i nie miała w domu masy kotów, w ogóle nie lubiła mieć za dużo futrzaków gdyż z nimi jest najwięcej problemów. Lubiła węże, jaszczurki, czasem może faktycznie rozważała jednego dużego psa i nic poza tym.
- Oj tam, w szafie ciuszków nigdy za wiele Kluseczko – popukała ją porozumiewawczo łokciem w boczki – wiesz jak znajdziesz sobie faceta to jak będzie potrzeba z chęcią nawet coś Ci pożyczę, zrobię odpowiedni makijaż, słowem uczynię z Ciebie taką seksbombę że gościu będzie Ci całował stopy myśląc że jesteś boginią – powiedziała żartobliwie, chociaż faktycznie Kazu mogła zabrać mniej rzeczy, aczkolwiek coś z kobiety w niej jest i nie umie tego robić. Jeszcze nie osiągnęła takiego stopnia męskości, by umieć spakować na podróż tylko jeden plecaczek – Kąpiel i drzemka, a potem plaża? – zapytała patrząc na władającą, a potem zerknęła przez okno. Pogoda wyglądała na dosyć przyjemną, nie było zbyt jasno ani zbyt ciemno, idealnie by za jakiś czas pójść dla samego przejścia się i lekkiego opalania – Tylko wiesz, że nie wywiniesz się od nabrania kolorków? Przed wyjazdem poczyniłam przygotowania i mam krem z odpowiednim filtrem. Przyrumienisz się lekko i będzie git – powiedziała grzebiąc w torbie i wyciągając buteleczkę z kremem do opalania. Kiedy powsadzała swoje rzeczy do szafy skierowała się z ręcznikiem do łazienki i zaczęła lać wodę do wanny. Raczej nie będzie im przeszkadzać wspólna kąpiel, zwłaszcza że wanna jest z hydromasażem. Dolała płynu, by była piana z bąbelkami i rozsiadła się potem w wannie czekając na władającą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Wto Sie 25, 2015 2:10 am

- Po co być seksbombą? Niech pokocha mój mózg, choćby miał być to zombie! - odparła i parsknęła śmiechem. Nie lubiła się stroić, w pełnym makijażu czuła się źle i nie na miejscu. Wolała swoją naturalność, styl i wdzięk, którym mogła się pochwalić, bo był oryginalny. Własny. Swojski. Dobry i na miejscu. Odpowiedni jednym słowem. Kazuya miała dwie 'siebie' - chłopczycę, którą była na co dzień, ale też kobiecą stronę. Tę, którą dane było Moonyś poznać. Dziewczyna była pewna, że to prawie jak wyróżnienie. Czy jest wiele takich osób? Może jej współlokator coś o tym wie. Może ma przyjaciół, którymi się nie chwali, a raczej którym się nie chwali władającą..?
- Kąpiel i drzemka, a potem drzemka. Jutro się gdzieś wybierzemy, prawie 20 już jest. Zasiedziałyśmy się okropnie, ale jak wstaniemy wcześnie rano to cały dzień będzie można odpowiednio wykorzystać! Na plażę, na morze, na małe zwiedzanie do późna. - uśmiechnęła się szeroko. Odłożyła na bok nowy strój i ciuszki na jutro, w tym krótkie spodenki z szelkami i tęczową bluzkę na ramiączkach w poziome paski. Pod pachę wsadziła luźny komplet w postaci spodni od dresu i białej bokserki, który miał spełniać funkcję piżamy. Ruszyła do Kazuyi w stronę łazienki głośno, głośno i szeroko ziewając.
- Ewentualnie możemy obejrzeć film. Nie można zmarnować potencjału plazmówki, co nie? - dodała. Teraz, gdy miały wszystko jako taki odpowiednio wytłumaczone, bez większego problemu zrzuciła ciuchy i wskoczyła do wanny opierając się o nią naprzeciw broni. Przyjemne ciepełko rozlało się w okół ciała dziewczyny odprężając spięte i zmęczone podróżą mięśnie.
- Mogę tu zostać do końca świata. - wymamrotała przymykając oczy. Teraz nie zaśnie, ale mogą tu posiedzieć. Pokonwersować. Byle Kazuya się nie łapała za zadbanie o czystość władającej, bo ta ma dzisiaj z tym na pieńku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Wto Sie 25, 2015 1:46 pm

- Pokocha, pokocha, ale możesz zawsze mu dorzucić w pakiecie coś jeszcze. Wiesz w końcu faceci mają dwa mózgi, jeden w spodniach drugi w czaszce – rzuciła żartem i uśmiechnęła się do władającej. W końcu mimo, że Moony lubiła prostotę to jednak ładnie by wyglądała w takiej drogiej kiecce z makijażem. Chyba nigdy tak naprawdę nie dała się porządnie ubrać ani wymodelować, a gdyby Kazu się za to zabrała to dostałaby opiekę dokładnie taką jaką otrzymują gwiazdy od charakteryzatorów. Niby była to umiejętność nieprzydatna na większości misji, na które posyłana jest broń aczkolwiek miło było spędzić kilka godzin na makijażu, by chociażby wyglądać jak prawdziwe zombie czy potwór i straszyć dzieci. Oczywiście wiedziała, że zachowywała się teraz jak taka typowa baba, ale Lissandrze od czasu do czasu było to potrzebne, chociaż bardziej czuła się facetem to jednak nie można się pozbyć pewnych podstawowych instynktów. Broń przyjaciół miała tylu, że spokojnie mogłaby ich policzyć na palcach jednej ręki, w końcu miała tą reputację szkolnego tyrana i jeśli ktoś się próbował z nią zakumplować to tylko dlatego, by nie oberwać przypadkiem kiedy ta będzie miała zły dzień.
- W sumie racja, jeśli pójdziemy wcześnie to mało ludzi będzie na plaży i żadne potwory nam miejsca nie zabiorą – chociaż z drugiej strony czas faktycznie szybciej płynął i niedługo trzeba będzie wracać do Death City. Na szczęście jest coś takiego jak różnica czasowa i dzięki temu spokojnie zdążą o ile nie będzie żadnych opóźnień na lotnisku. Kazu wiedziała, że w Rzymie noce są gorące dlatego do spania przygotowała sobie koszulkę na ramiączka oraz same majtki. Będzie jej w miarę chłodno i nie będzie się tak po nocy wiercić dzięki temu. W końcu każdy po nocy szuka tej chłodnej poduszki lub miejsca na łóżku, które się nie nagrzało. Oczywiście te rzeczy leżały sobie w szafie i kwestia tylko po nie pójść. Moony raczej nie powinno przeszkadzać, że Kazu przejdzie sobie praktycznie nago przez cały pokój w końcu już raz ją widziała.
- Oraz pakietu filmowego i setek kanałów, a jak ktoś ma fetysze to i TE kanały się znajdą – dodała to ostatnie żartem, w sumie coś mogą obejrzeć, nawet obsługa zrobi im popcorn jeśli tylko zadzwonią. Do tego pewnie jakieś przekąski, może jakiś napój albo alkohol jeśli zechcą. Gdyby nie to, że nie chciała zabierać przestrzeni Yvesowi to wstawiłaby plazmówkę do ich pokoju w akademiku, a tak każdy miał swoją przestrzeń. Chociaż może by się zgodził gdyby dzielić się nią.
Tymczasem do broni przysiadła się w wannie władająca, która również poczuła luksusy wanny z hydromasażem i wyglądała jakby miała się zaraz rozpuścić z tej przyjemności. Kazu położyła rękę na oparciu wanny i na moment zanurzyła głowę, by zamoczyć włosy.
- To by było nawet wykonalne, gdyby mieśnie nie odmówiły potem posłuszeństwa i karmiono by Cię. Wiesz te wanny podgrzewają wodę. Typowo japoński wynalazek dla bogatszych – odpowiedziała broń rozkładając się wygodniej. W sumie miała długie nogi to w pewnym momencie pewnie szturchnęła przypadkowo Moony. Ale problematyczne to nie było, bo po prostu przełożyła nad jej nogami swoje i lekko je ugięła by zaoszczędzić miejsce – Swoją drogą… przyznaj się masz kogoś na oku. No powiedz jaki on jest? – rzuciła Kazuya by się podroczyć. Nie to, żeby podejrzewała że władająca kogoś faktycznie miała, ot tak po prostu wypaliła by nieco się podroczyć jak to stare ciocie robią z dzieciakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sro Sie 26, 2015 7:41 pm

Moony trochę zbiło z tropu pytanie Kazuyi. Właściwie nie miała nikogo wytypowanego, ba, nie wiedziała nawet czy kiedykolwiek była zauroczona w kimś. Oczywiście podobali jej się niektórzy chłopcy, czy to z klasy czy to ogólnie ze szkoły. Nie czuła jednak niczego konkretnego, nie mogła przyznać, że tego kogoś lubi. Elijah był jej senpajem i niczym poza tym. Uroczy, skryty chłopak, który raz na jakiś czas potrzebował ciepełka, które mogła mu zaserwować przyjaciółka Moony, to tyle. Nie uważała, że to zły friendzone, w którym ugrzęzła. Cała ta sytuacja pasowała jej w 100%.
- Nikogo konkretnego. - odparła wzruszając leniwie ramionami. - Rozglądam się, ale nikt jeszcze nie jest godzien mojej wspaniałości. - dodała parskając śmiechem i też się zanurzyła, aż po czubek głowy. Gdy wynurzyła się z wody, włosy oblepiły całą twarz dziewczyny i wyglądała bardzo śmiesznie. Prychnęła wodą i odgarnęła je z buzi do tyłu uśmiechając się wesoło.
- Muszę wybierać roztropnie przez wzgląd na ciebie. Nie chcę, żeby delikwent skończył z obitą twarzą. Obydwie tego nie chcemy. - zaśmiała się i sięgnęła po szampon, który ze sobą przywiozła. Specjalny do farbowanych włosów, pachniał bardzo intensywnie truskawkami. Rozlała trochę na dłoń i odłożyła na miejsce od razu intensywnie rozmasowując we włosy.
- Jak chcesz to weź. Ładnie pachnie. - odparła. Umyła je samodzielnie, po czym sięgnęła po słuchawkę prysznicową, która leżała wsparta o kran i spłukała włosy znowu wyglądając jak mokry pies. Wyjątkowo mokry pies.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sro Sie 26, 2015 8:43 pm

Kazu była w stanie uwierzyć w to, że Moony jeszcze nie miała nikogo na oku konkretnego. Znaczy mogła przecież mieć, a się tym nie chwalić bo zapewne uważała że nie ma szans itp., gdzie pewnie broń by ją przyparła do muru i nakazała walczyć – Doprawdy? A może patrzysz w złą stronę i Ci chłopcy, którzy by Cię zainteresowali zwyczajnie kryją się po kątach – zażartowała. Z drugiej strony trap się cieszyła, że mało kto zwracał uwagę na szczegóły. W innym wypadku pewnie nie odgoniłaby się od facetów, gdyż brzydka nie była. Tak miała przynajmniej z nimi spokój, a pierwszoroczniaki wzdychały do niej. Oczywiście zdarzyło się parę razy, że jakaś dziewczyna wyznawała Kazu miłość, lecz ta miała bardzo wysublimowane kryteria. Jeśli nie była to loli i nie był ktoś z interesującym charakterem to z miejsca dostawała osoba kosza. Chociaż zdarzały się też momenty, kiedy Lissandra ubierała się w kobiece ciuszki i w peruce paradowała po szkole, tylko po to by zrobić ten sam myk ale z chłopcami.
Moony się zanurzyła, a kiedy wynurzyła głowę przez moment wyglądała jak jakaś Samara z Ringu, czy potwór z bagien przez te włosy oczywiście, a nie urodę osobistą. Kazu nawet parsknęła śmiechem wyobrażając sobie taką Moony wychodzącą z czyjegoś telewizora. Aczkolwiek po chwili władająca wypowiedziała całkiem mądrą kwestię. Jeśli ktoś miałby się do niej dobrać, to musiałby zostać zaakceptowany przez broń. W innym wypadku mogło by być ciężko, a jeśli zrobiłby Księżycowej jakąś krzywdę to zdecydowanie blondyna by mu ryj obiła, tak by rodzona matka gościa nie poznała.
- Wiesz, póki nie zrobi Ci krzywdy to bym mu tej twarzyczki nie obiła. Chyba, że by zasłużył – odpowiedziała szczerze z uśmiechem mówiącym, że serio by to zrobiła. Po chwili otrzymała od władającej szampon truskawkowy. Od razu pierwsze co zrobiła to zerknęła na skład. Znała się nieco na pielęgnacji włosów, w końcu o peruki umie dbać jak również o swoje blond kudły. Szampon nie wyglądał na specjalnie szkodliwy włosom to też użyła go. Napuściła na rękę i wtarła sobie w głowę, a potem spłukała jak już otrzymała słuchawkę od Moony – Wyglądasz w tym momencie jak Samara. O wiem co dziś obejrzymy! – wpadła na pomysł – Co powiesz na stare horrory? Pośmiejemy się ze sztucznej krwi i lateksów oraz głupoty bohaterów? – zaproponowała Kazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Rzym   Sob Sie 29, 2015 10:16 pm

- Gdyby kryli się po kątach to i tak bym ich zauważyła, bo przecież robię to samo. - parsknęła śmiechem. No teraz akurat trafiło się, że była w Rzymie, ale i tak niedługo wróci do Shibusen koczować po swoich kryjówkach. Dałaby wiarę, że jak będą znów w szkole to Kazu i tak wyciągnie ją na jakąś poważniejszą misje, może lekcję. Moonyś wiedziała, że potrzebuje czegoś nowego, czegoś co udoskonali jej nikłe jeszcze, ale umiejętności władającej. Musiała dorównać kroku swojej broni, która parła do przodu jak strzała i nie było to proste. Pochwała pracowitość i ambicję blondynki całą sobą oraz była to swoista motywacja, by również zapierniczać.
- Otaksowałby cię spojrzeniem i już dostałby w twarz! Ja wszystko widzę! - nakierowała na nią oskarżycielskiego palucha, po czym go schowała, bo stwierdziła, że to niegrzeczne. Wesoły uśmieszek jednak nie spełzł jej z twarzy. Znała swoją broń dość dobrze i nie raz widywała blondynkę wdającą się w bójki, bo ktoś spojrzał na nią pod złym kątem czy też zbyt intensywnie. Moony wolała odwzajemniać spojrzenia i robić głupie miny do tych co chyba niepewnych faktu, czy ta na pewno jest normalna, zawieszali na niej wzrok trochę dłużej. Chociaż.. może Kazu dobrze mówi? Może Księżycowa naprawdę jest bardziej atrakcyjna niż sądzi i nie wszyscy widzą ją przez pryzmat bycia dziwolągiem w kolorowych ciuszkach?
- Horror..? No dobra.. jeśli na serio będzie tak banalny i niestraszny to można obejrzeć. - wzruszyła ramionami. Posiedziały tak jeszcze dłuższą chwilę rozmawiając o pierdołach, aż w końcu dokończywszy mycie, wypełzły z wanny jak dwie topielice. Szybkie wycieranie, skok w piżamę i mogły oglądać! - Można tu zamówić jakieś przekąski? - spytała wchodząc do pokoju z ręcznikiem na głowie. Nie chciała suszyć włosów, więc będzie trzeba trochę je tak potrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Rzym   

Powrót do góry Go down
 
Rzym
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dziadzio Rzym!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Włochy-