IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Florencja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Florencja   Pią Maj 29, 2015 3:43 pm


To malownicze miasto położone jest w środkowych Włoszech. Odnajdziecie tu wiele zabytków oraz atrakcji turystycznych, a także misternie wykonane mosty, które wprawią niejedynego obieżyświata w nie lada zadumę i podziw.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pią Maj 29, 2015 4:01 pm

Misja Dla Ari
Cytat :
Nazwa misji: Powrót
Poziom: Łatwy
Opis: Wiedźma wraca na stare śmieci.

Młoda wiedźma siedziała przy kominku i spoglądała w płomień. Przed nią leżał mały zwitek papieru, już dosyć zniszczony, pomięty, widać było, że ktoś nerwowo się nim zabawiał, próbując zmusić umysł do myślenia. Na tym biednym liściku czarnym tuszem wykaligrafowano piękne litery. Co ciekawsze - spisane one były w jej ojczystym języku, włoskim. Kobieta przygryzła dolną wargę prawie do krwi. Po przetłumaczeniu listu można było wysnuć z niego takie oto słowa

Droga Ario. Nie musisz wiedzieć jeszcze kim jestem, ale mam nadzieję, że treść tego oto listu weźmiesz na poważnie. Nie wiem nawet czy on do ciebie dotrze... Sprawa jest prosta. Musisz wrócić do kraju. Szybko. Spotkajmy się w Toskanii 3 dni od pełni księżyca.

Tylko tyle i nic więcej. Koniec końców Wiedźma wstała, spakowała się i wyszła tak po prostu z domu, kierując się do Florencji. Pięknego i malowniczego miasta w Toskanii. Co ją tam czekało? Jeszcze nie wiedziała.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pią Maj 29, 2015 8:28 pm

Nie była zadowolona z tego, że musiała po raz kolejny wracać tutaj, do Toskanii. Była zła. Wolała nie przypominać sobie widoków z przeszłości. Nawet spotkanie z tamtą dziwną dziewczyną o niebieskich włosach jej nie uspokoiło. Baa... było jeszcze gorzej z racji takiej, że przypominała jej matkę. Za bardzo, te rysy twarzy jej za bardzo przypominały o jej własnej rodzicielce. Która rodzicielka sprawiłaby koszmar swojej córce? Żadna. Chyba tylko pani De Fiore by tak zrobiła.

Jednak spakowała swoje rzeczy i pożegnała się chwilowo z Wenecką Ostoją, pozostawiając klucz pod wycieraczką współlokatorki, Vivi. Zawsze tak robiła. A, i zostawiła jej notkę, że za jakiś czas wróci. No i wyszła, opuszczając prędko samolotem Miasto Śmierci, co to jest trochę takie martwe (badum tss). A podróż nie zajęła długo... Chociaż bardzo się martwiła notką. Wszystko napisane w języku jej kraju - Włoskim.
A po opuszczeniu samolotu - prosto na miejsce spotkania. Dokładnie trzy dni od pełni księżyca, jak to ona wyliczyła. Zjawiając się tam, od razu skierowała się do tej kawiarenki, do której przychodziła nawet za dzieciaka, zamawiając tam swoją ulubioną kawę. Pijała takową w obecnym miejscu zamieszkania, ale podobno tutaj robią ją znacznie lepiej. A kiedy ją otrzymała, usiadła na zewnątrz, pod charakterystycznym daszkiem, czekając na tego, kto wiadomość wysłał. Albo kogoś tam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sob Maj 30, 2015 2:59 pm

Aria niezbyt się wahała przy podjęciu decyzji, oczywiście nie było jej to na rękę, ale jednak znalazła się w wyznaczonym terminie we Florencji. Naprawdę pięknym, Toskańskim mieście. Akcja naszego wydarzenia dzieje się na jednym z dość szerokich rynków o kształcie kwadratu. Po każdej stronie rozstawione były ładnie wyglądające sklepy, zazwyczaj ozdobione kwiatami białe budynki wykończone drewnianymi wstawkami. Po środku stała kamienna fontanna na tyle duża, by dzieci swobodnie mogły się bawić wodą. Na pewno o tej godzinie życie tutaj tętniło, ludzie się zbierali w większe i mniejsze grupki, przecież na niebie nie znajdowała się nawet jedna chmurka. Aria wybrała sobie kawiarenkę i usiadła pod zadaszeniem. Mogła z tego miejsca obserwować praktycznie wszystkie sceny rozgrywające się w rynku, a jednak mimo to nie dojrzała niskiego chłopaka, który przysiadł się do niej nagle i niespodziewanie.
- Można? – posłał jej uśmiech i oparł łokcie o stolik. – Pani jest panią Arią, tak? – młodzieniec miał może 10 lat, wokół kobieta nie dojrzała żadnego dorosłego, który mógłby tu przyjść z nim, strzelać jedynie, że jest sam. – Przysłali mnie tu, by spotkać się z panią. – wyszczerzył zęby, jednego z nich chyba nawet brakowało. Dziecko ubrane było w piłkarską koszulkę i szorty, skórę miało opaloną, gdzieniegdzie przetartą, pewnie od upadków w czasie zabaw.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pon Cze 01, 2015 8:14 am

Popijała sobie spokojnie jedną z ulubionych kaw. Pomimo tego, że najbardziej lubiła tę zwaną Kapuziner (którą z resztą tutaj podawali wyśmienitą - przynajmniej tak słyszała od osób ostatnio będących w Toskanii), jednak tym razem skusiła się na Café Frappé, gdyż miała ochotę na pobudzenie ze słodkością. Bardzo mocna kawa w idealnym połączeniu pół na pół ze zmiksowanymi lodami, a wedle jej wyboru padło na śmietankowe. Uwielbiała to połączenie chociaż bardzo rzadko je miała okazję wybrać, bo nie każda kawiarenka takie miała w swoim menu. A tutaj? Do wyboru, do koloru!
Samo przyjście chłopca trochę ją zaskoczyło, bowiem otworzyła nieznacznie szerzej oczy. Nie dość, że go nie zauważyła, to jeszcze twarzy tej nie kojarzyła. Przyszedł bowiem dziesięciolatek, którego patrzałki dziewczyny jeszcze wcześniej nie widziały w tych okolicach. Być może był to rocznik, który na podwórko wyszedł po jej wyjeździe z Toskanii, a być może za jej dzieciństwa jeszcze się nie narodził. Bywa różnie, jednak na jego prośbę o to, aby się "przysiąść" skinęła głową.
- A Twoi rodzice gdzie są? - zapytała, chyba trochę zaskoczona. - Ah, wybacz. Nie powinnam tego mówić. Dawne uprzedzenie - westchnęła cicho, trochę żałośnie na swoją gafę. Znowu wyszła z niej niezdara, która za dużo mówi. - Właśnie... o to spotkanie chodzi - dodała, zaskoczona chyba tym, że to chłopiec zaczął ją obsługiwać w tej kwestii. Jeszcze raz się obejrzała, czy aby się nie pomylił, bo nie uważała tej sprawy za taką... dziecinną.
- Chodzi o to, prawda? Bo jakżeby mogło chodzić o coś innego - szepnęła, pokazując jemu tę karteczkę. - Będziesz mógł mi to wyjaśnić, czy może nie bardzo? Byłabym wdzięczna za wyjaśnienia, czemu musiałam wsiadać w samolot, aby wrócić do nielubianego przeze mnie ośrodka własnego dzieciństwa - powiedziała ściszonym głosem, trochę przybita tym wszystkim. Perspektywa spotkania własnej matki trochę ją przerażała i smuciła, bo nie wie, czego może się spodziewać. Może jeszcze niech ją wciągnie w te swoje niecne konszachty z naukowcami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Wto Cze 02, 2015 2:13 pm

Chłopiec wyszczerzył śnieżnobiałe ząbki jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe i pokiwał żwawo głową. Brązowe, cienkie włoski opadły mu lekko na oczy.
- Musi pani iść ze mną! Szybko! – powiedział entuzjastycznie. Właściwie zachowywał się jak małe dziecko, nie wzbudzał jakiś specjalnych podejrzeń. Zamachał sobie nóżkami i zeskoczył z krzesełka sprawnie. – Szybko, szybko~! – złapał Ari za rękę i wskazał drogą, w którą muszą isć. – Ja niewiele wiem, powiedziano mi, że tu jest niebezpiecznie – dziecko spoważniało delikatnie. – Więc muszę panią zaprowadzić do bezpiecznego miejsca. – Już do Arii samej należy, czy będzie chciała iść z nim, czy może zostać w miejscu.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pią Cze 05, 2015 10:33 pm

Była całkiem zaskoczona tym, jaki chłopiec tenże jest, otworzyła nieznacznie szerzej oczy. Złapał ją za nadgarstek, chociaż ona nie bardzo sobie tego życzyła. No, nie bardzo. Po prostu wstała i zrobiła parę kroków za nimi aby delikatnie się wywinąć z tego uścisku, jakby jej się to za bardzo nie podobało. Tym bardziej wzmianka o tym, że jest tam bardzo niebezpiecznie. Aria nienawidziła walki, więc... wolałaby nie ryzykować tego, aby wpaść w sam środek pojedynku.
- Niebezpiecznie? Nie mam zamiaru narażać dziecka na niebezpieczeństwo - wyszeptała, poprawiając kołnierz swojej bluzki ze zdenerwowania. Zawsze tak robiła kiedy wiedziała, że musi znaleźć jakieś niekoniecznie dobre wytłumaczenie swoich poczynań. Niekoniecznie dobre, ale z drugiej strony miała rację, skoro to jest... niebezpieczne miejsce. Zaraz przełknęła ślinę, rozumiejąc swój błąd. Tak, to chyba przez tę podróż. Zmiana strefy czasowej i czasem człowiek nie ogarnia. Kiedy pierwszy raz po wylocie z Toskanii dotarła do Death City powiedziała "gdzie znajdę jakieś wynajęcie do mieszkania", więc i tego mogła się spodziewać.
- Ah, wybacz... dobrze, chodźmy - powiedziała i poszła z nim. Tak więc musiała zostawić stoją kawę za sobą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pon Cze 08, 2015 1:42 am

Chłopiec podskoczył kilka razy w miejscu i ucieszył się na widok Arii, która zdecydowała się jednak z nim iść. Gdyby tylko kobieta poczekała jeszcze chwilę, wtedy na pewno pojawiłaby się prawdziwa osoba, z którą miała porozmawiać. Ta sama, od której list dostała jeszcze jakiś czas temu. Jednakże wiedźma wybrała pójście za małym chłopcem. Skuszona niewinnością dziecka, pragnąca uchronić go od niebezpieczeństwa, poddała się dość szybko. A jednak rynek się nie zawalił. Wszystko stało tak jak wcześniej. Ludzie śmiali się, rozmawiali, bawili, przejeżdżali, zostawali na dłużej. Słońce nie przestało świecić mocno. Po bywalczyni małej kawiarenki została niedopita tylko kawa, stojąca na drewnianym stoliku. Sama Aria dała się zaciągnąć w jeden z krańców kwadratowego placu. Od każdego rogu odchodziła ulica, a właściwie to uliczka. Schludna, czysta, ładnie wybrukowana. Po całej jej długości z obu stron ciągnęły się białe domy z balkonami. Na niektórych stali ludzie, na innych wisiało pranie. Teraz wszystko było nadzwyczaj ciche. Tylko dziecięcy śmiech gdzieś odbijał się echem w głowie wiedźmy.
- To już tu zaraz, psze pani - usłyszała przed sobą cichy głosik. Przeszli przez całą uliczkę, a w następnej chwili znaleźli się w dość otwartej, lecz pustej przestrzeni. Można było stąd zobaczyć zielony park, można było zobaczyć ulice, ta akurat była ruchliwa. Jednakże wokół nie egzystował nawet jeden obcy człowiek. Aria w jednym momencie poczuła ukłucie w okolicach szyi. Jeśli zdążyła wyjąć coś, co to spowodowało, zobaczyłaby małą strzałkę. Świat zaczął rozmazywać jej się przed oczami, a ostatnie co ujrzała nim straciła przytomność, to beznamiętny wyraz twarzy członka rodu Castro. Członka, którego znała. Członka, nad którym znęcała się jej matka.

~*~

Aria obudziła się w małym, jasnym pomieszczeniu. Jej ręce były spętane, lecz nic innego. Mogła swobodnie poruszać się po wyznaczonym jej obszarze. Jeśli chciałaby użyć magii, to odkryłaby, że nie może tego zrobić. W dodatku sprawia jej to swego rodzaju ból. Sam pokój miał kolor pudrowego różu oraz był bardzo skromnie urządzony. Ot, ktoś postarał się dla niej o kanapę i to tyle. Nic innego. Spore okno zajmowało większą część ściany, lecz znajdowała się na dość wysokim piętrze, więc nie polecam skakać.


_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pią Cze 19, 2015 4:40 pm

Chyba nie miała problemu spodziewać się tego, że dostanie... coś. Ukłuta. Do tego jeszcze zobaczy kogoś z Castro, kogo powinna kojarzyć, jednak tak nie było. W końcu widziała go ostatnio wiele lat temu zanim wyjechała z Toskanii. I opadła, tracąc przytomność. O tyle dobrze, że pobudka była w tak przyjemnym miejscu, chociaż jej oczom bardzo nie pasował ten róż. Nawet pudrowy, nie bijący po oczach. Otarła głowę, aby zaraz obniżyć dłoń i zobaczyć miejsce, w które została w pewnym momencie, nieświadomie postrzelona. Przełknęła ślinę, nie podobało jej się to. Dała się złapać na poczucie chęci zapewnienia bezpieczeństwa biednemu dzieciakowi, którym sama niegdyś była. Pierwszym, co po tym zrobiła to rozejrzenie się po pokoju, trochę niespokojnym i wystraszonym wzrokiem. Podchodzi do okna, chcąc się rozejrzeć po okolicy, w której się znalazła. Co, jak co, ale widok swojej dawnej oazy dzieciństwa ją trochę uspokoił, ale samo to, że została porwana...
- Zastanawiam się, co ten ktoś ode mnie chciał... - wyszeptała cicho. Nie próbowała uciec. Nie próbowała użyć magii - w tym momencie była ona trochę bezużyteczna. Nawet, jeśli zrobiłaby klona to co? Nie pomógłby jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pią Sie 28, 2015 5:34 pm

Aria nie próbowała niczego. Swoją drogą, może to nawet lepiej dla niej, że tak właśnie postanowiła? Wybrała bezpieczną opcję. W chwili, w której dziewczyna się obudziła, do pokoju wszedł ktoś, kto na pierwszy rzut oka wydał jej się zupełnie obcy. Jednakże chwilę potem mogła sobie uświadomić, że już gdzieś widziała tę osobę. Dość podobną do chłopczyka, który zagadał ją tego samego dnia w małej kawiarence.
- Witaj, Arianno - powiedział przybysz, opierając się o framugę drzwi. Jeśli dziewczyna chciała mu przerwać, ułożył palec na ustach, nakazując milczenie, jeśli nie zrobiła tego, mężczyzna po prostu kontynuował dalej. - Arianna de Fiore. - Jej nazwisko zostało niemalże wyplute przez chłopaka, a ona zaczęła sobie o wiele lepiej zdawać sprawę kim osobnik jest. Regulus Acerbi. Członek rodu władających, z którym bawiła się jej własna matka. Ród podobno zniszczony, a jednak żyjący jak widać. - Nie będę owijał w bawełnę. Nie zrobimy ci krzywdy. Nie chcemy tego. Jak już możesz się domyślić Acerbi przetrwali, choć to nie powinno być twoim zmartwieniem. Lepiej bój się, ponieważ Castro również przetrwali. - Na usta chłopaka wpełzł lekki, szyderczy uśmiech. Miał tyle samo lat co Aria, dziewczyna mogła go nawet bardzo dobrze kojarzyć z tego powodu. - Jeśli chodzi o mnie, to rzuciłbym cię tam im, ale jednak większość postanowiła cię chronić, ze względu na to, że nie masz nic wspólnego z tym, co robiła twoja matka. - Regulus wywrócił oczami i założył ręce na piersi. - Magiczne bronie chcą tylko głowy na twoim palu. Zaproszenie, które odebrałaś było od nich Uratowaliśmy ci twoje marne wiedźmie życie.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sob Sie 29, 2015 2:27 am

Na pewno było to bezpieczniejsze wyjście niż skakanie w dół. Nie miała pewności, czy będzie miała się za co złapać, więc lepiej było zostać u góry i czekać na dalszy obrót wydarzeń. Jeszcze przez chwilę wyglądała przez okno, chcąc zobaczyć, jak zmieniła się jej rodzinna Toskania. A wtedy usłyszała, że ktoś wszedł. Od razu zwróciła wzrok swój w tamtą stronę, zaskoczona. Kojarzyła go, chociaż jego osobę wyrzuciła ze swoich wspomnień, chcąc zerwać z Włochami całkiem, zostać na stałe w Death City albo po prostu szukając swojego miejsca na świecie gdzie indziej. Być może nawet spotkać własne rodzeństwo, które również niekoniecznie lubiło mamusię?
Na jej usta cisnęły się słowa, jednakże zakazano jej mówić. Wolała się ustosunkować, gdyż nie była w pełni bezpieczna, czuła to w kościach. Musiała uważać na siebie. Dała mu się wysłowić, a kiedy skończył, aż musiała usiąść. A pierwszym lepszym miejscem na to była framuga okna, znaczy się parapet. Posadziła na nim swoją szanowną, patrząc się na Regulusa ze zdziwieniem. Obserwowała go. Teraz pamięta. Patrzyła się na to, jak dorastał. Jego chyba najciekawsza była. Wydawał się być miłym człowiekiem. Miłym chłopcem, przepraszam, to były dzieci wtedy.
- Czyli... nie wszyscy zginęli. Miło to słyszeć, że udało wam się ukryć przed oszalałymi... - wyszeptała, jednocześnie spuszczając przy tym głowę. - Jednocześnie... wciąż żałuję, że nie wiedziałam o jej planach. Mogłam wam powiedzieć. Nie wiedziałam, że ona to zrobi... ale co już się stało to się nie odstanie - dodała po chwili, jej mięśnie zadrżały nieznacznie na samą myśl o tym, że ktoś chce jej śmierci. Za co? Bo uciekła? Uciekła ze strachu, bo była dzieckiem? Czy za to, co zrobiła jej matka? Raczej to drugie... ale przecież czemu... wiążą ją z tym, co ona wyprawiała? Jak ich skrzywdziła?
- Nie jestem taka, jak ona. Nie jestem jak moja matka... Chcą moją głowę, bo jej nie mogą złapać? Niedorzeczne... przecież moja śmierć nic im nie da. Nawet ukojenia. Zemsta nie prowadzi do niczego... jedynie do kolejnych śmierci - stwierdziła niezwykle poważnie, nawet jak na nią. Jednak już nie chciała pytać, czemu w taki sposób wypowiedział jej imię. Dlaczego? Nie. Lepiej... lepiej się dowiedzieć. Nie, czekaj. Regulus również nią gardził. Przecież przyznał się do tego, że oddałby ją Castro, aby mogli ją zamordować. Bo inaczej nie da się tego nazwać.
- Inni nie chcą mojej śmierci? Kto przeżył? Może uda się jakoś ten konflikt bez ofiar zakończyć? Nie chcę walki. Nie po tym, co się stało. Chcę uniknąć niepotrzebnych ofiar. Nie chcę dopuścić, aby historia zatoczyła koło... więc proszę, chociaż trochę mi pomóż - powiedziała, unosząc głowę ku górze, patrząc się na niego. Zacisnęła usta nieznacznie, zapanowała w jej sercu determinacja, również ukazująca się w zielonych, ładnych oczętach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sob Wrz 05, 2015 9:59 am

Regulus drgnął nieznacznie. Wyłapał to jedno zdanie, wypowiedziane przez młodą wiedźmę i znienawidził ją chyba jeszcze bardziej, o ile to w ogóle było możliwe. „Mogłam wam powiedzieć. Nie wiedziałam, że ona to zrobi.” Zaprzecza sama sobie? Kłamie? Czemu miałaby to robić? Jedyne co przyszło chłopakowi na myśl, to fakt, że ona coś ukrywa. Bardzo nie lubił nie wiedzieć wszystkiego szczególnie jeśli szło o taką szumowinę jak ktoś z magicznymi mocami. Nie przerywał jej jednak. Słuchał dalej miękkich słów, wydobywających się z niej raz po raz. No cóż. Znał to. Typowe czcze gadanie osoby, na którą padł wyrok śmierci. Nie jestem zła, to nie ja, zemsta nie da ukojenia. Skąd ona to wie? Może to właśnie pomszczenie bliskich jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo umysłowe do końca życia? Naiwna idiotka. Po co w ogóle tu stał i jej słuchał? I jeszcze prosiła o pomoc. Regulus wyprostował się nieznacznie i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z tacą z jedzeniem i postawił na podłodze.
- Jedynie taką pomoc możesz ode mnie otrzymać. - Odezwał się i na powrót opuścił pomieszczenie. Westchnął bezsilnie zaraz po wyjściu, a Aria znów została sama.

Nie na długo, bo po chwili na parapecie w jej oknie usiadł czarny kruk. Do nóżki miał przywiązany pergamin. Wyglądał tak samo jak ten, który dostała na początku. Jak ten, od którego wszystko się zaczęło. Jeśli Dziewczyna złapie ptaka, a potem otworzy liścik, ukażą się jej te oto słowa.


Nie możesz tam zostać. Chcą cię zabić. Musisz uciekać.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sob Wrz 05, 2015 12:53 pm

Nie wiedziała, co mu chodzi po głowie, nie była tego po prostu świadoma. Spojrzała się na Regulusa po całym tym swoim wywodzie, po czym otrzymała... jedzenie. Nie, nie spodziewała się jedzenia. Spodziewała się tego, że ją zaprowadzi dalej, do pozostałych, aby mogła to wyjaśnić, z nimi porozmawiać. Była między młotem a kowadłem. I to naprawdę w solidnym potrzasku, zostając jedynie z tacą jedzenia. Ją z resztą zostawiła na ziemi, obejrzała to wszystko. Zastanawiała się nad czymś. Jak wyjść z tego cało? Jak wyjść i nikomu przy tym krzywdy nie wyrządzić? Jaką decyzję podjąć, aby nikomu nic się nie stało? No i czemu Regulus był wobec niej aż tak negatywnie nastawiony?
Obejrzała jedzenie jej podane. Nie była głodna, jeszcze w samolocie miała okazję coś zjeść, wiec nie miała większych problemów z tym, że brzuch jej burczy. Jeszcze. A wtedy usłyszała trzepot skrzydeł lądującego nieopodal ptaka, a dokładniej kruka. Zdziwiła się tym, pomyślała bowiem, że po prostu chciał kawałek jakiejś bułki, albo jak to inne ptaki, po prostu siadał żeby siąść, ewentualnie obsrać parapet. Ale nie. Ten miał liścik. Prędko popędziła do okna, nieco spanikowana, że zanim ten odleci, ona nie zdąży go odebrać. Delikatnie zdjęła go z jego łapki, odwinęła i zrobiła wielkie oczy.
"Jak to, nie mogę? Jak... przecież chciał mi pomóc. Mówił, że chcieli mi pomóc. Więc kto ten list napisał? Kto tak twierdził? Acerbi... chcieli mi pomóc. Czy to list od Castro? Czy od kogoś zupełnie innego?"
Spojrzała się na kruka, trochę już zlękniona. Gdyby miała przy sobie coś do pisania, pewnie by teraz naskrobała odpowiedź zwrotną, jednakże nie miała i jedyne, co zostało zrobić w ramach podziękowania, to wyciągnięcie z torby niewielkiego smakołyka i podanie krukowi z płaskiej dłoni. Jednakże bardzo ciężko jej to przyszło z racji spętania, nie podobało jej się to w żadnym z aspektów.
- Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało. Dziękuję za przekazanie tej wiadomości - powiedziała do niego, jak to zwykle ma nawyk mówienia do zwierząt. Jednakże zastanawiała się... tak, ten liścik był od tej samej osoby, która ją sprowadziła do rodzinnej Toskanii. Obserwował ją? Chyba tak. Wiedział, że tu jest. Albo wiedziała? Skąd miała pojęcie, czy to nie jej matka? A jeśli to ona ją tu sprowadziła? Nie, nie, to na pewno nie ona!
- Ale chyba teraz się stąd nie wydostanę. Nie wiem... Skakać nie skoczę, wyjść raczej nie... - zaczęła szeptem, ale nagle odwróciła głowę. Co prawda stawiała na to, że nie będzie mogła opuścić przybytku przez drzwi wejściowe, jednak warto było spróbować. Podeszła powoli, zaczęła powoli wyciągać dłonie do framugi, kilka centymetrów od niej, równolegle włożyła ręce. Chciała sprawdzić, czy jest tu jakaś bariera. Jednak zaraz się wycofuje.
To nie ten moment, jak to ona stwierdziła. Dłonią, jeśli kruk jeszcze nie poleciał, pogoniła go. Wolała nie ryzykować tym, że ktoś znowu przyjdzie i go zobaczy, a samą wiadomość schowała sobie do kieszeni. Na długi czas zamyśliła się, czy zna ten krój pisma z jakiegoś innego miejsca niż poprzednia wiadomość. Może coś z przeszłości?
Usiadła na kanapie, czekając na cokolwiek miało się stać. Nie podejmowała się ucieczki przez drzwi frontowe nawet, jeśli nie było tam żadnej blokady. Tym bardziej nie uciekała przez okno, nie chcąc się połamać. Wolała poczekać, a nuż będzie inna okazja na ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Nie Wrz 06, 2015 9:47 am

Aria siedziała samotnie z tacą w pokoju. Bariery żadnej nie napotkała, a i najedzony i szczęśliwy kruk odleciał do swoich. Wiedźma rzeczywiście była między młotem i kowadłem. Choć tak naprawdę sama podejrzewała, że w całym konflikcie istnieje jeszcze trzecia strona, to nie zdecydowała się na próby ucieczki z dziwnego pomieszczenia. Trwała tak jeszcze zlękniona o własne życie, aż w końcu ktoś zapukał do drzwi, by następnie bezpardonowo wejść. Po co w ogóle pukać, jeśli i tak ma się zamiar tak wtargnąć? Nieważne. Reguluj wrócił i podszedł do kobiety.
- Wstawaj - rzucił po prostu, a następnie założył jej na dłonie kajdanki. Były one wykonane z dziwnego metalu, który nie przypominał w niczym normalnej odmiany tego przedmiotu. W dodatku Aria mogła dobrze poczuć ciężar jaki miały, a miały spory. - Idziemy. - Właśnie tak władający się do niej zwracał. Półsłówkami, wypowiadanymi w ostry sposób. Musiał jej naprawdę nienawidzić. Z całego serca. Chłopak pociągnął za łańcuch między obręczami i wyszarpnął wiedźmę z pokoju. Ta mogła teraz podziwiać piękny i bogaty wystrój domu w jakim się znajdowała. Gdyby jednak miała spojrzenie na wszystko, wiedziałaby, że druga część budynku jest kompletnie zniszczona, a do użytku są oddane tylko cztery pokoje.

Szli tak sobie krótki czas, by dotrzeć do o wiele większego pomieszczenia. Znajdowały się w nim trzy osoby, których Aria niestety nie kojarzyła, jednak miały rysy podobne do tych Regulusa. Mężczyzna i dwie kobiety, które mogły być równie dobrze dużo młodsze od samej osoby, która ją tu przyprowadziła. W tym momencie nie było już żadnej dla niej żadnej ucieczki. Mogła jedynie poddać się temu co miało nastąpić. Może gdyby zdecydowała inaczej, wszystko potoczyłoby się zupełnie innym biegiem?

Pierwsza odezwała się starsza z sióstr.
- Nie ma potrzeby byś był taki agresywny, bracie. Nie chcemy przecież skrzywdzić naszego płatka śniegu. - Określenie jakim została obdarzona Aria zostało wręcz wyplute z ust wysokiej brunetki. Miała ona swoją specyficzną aurę, była pewna siebie i epatowała tym. - Usiądź sobie, skarbie. Omówimy twoją przyszłość. Może najpierw jednak ty chcesz nam coś powiedzieć? - Dla Arii to w sumie mogło wyglądać, jakby dawali jej powiedzieć ostatnie słowa przed śmiercią. Regulus zamknął drzwi, którymi weszli, najstarsza siostra uśmiechnęła się lekko, a dwójka młodszych siedziała cicho w kącie. Wszyscy podobni, wszyscy sprawiający wrażenie, jakby chcieli jak najbardziej osaczyć wiedźmę.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Nie Wrz 06, 2015 12:36 pm

Przyszedł... niech to. Nie spodziewała się, że mimo wszystko, tak szybko po nią pójdzie. Spojrzała się na swojego "znajomego" strażnika celi, który przed jakimś momentem - albo przynajmniej tak się jej wydawało - z niej wyszedł. I nawet nie zauważyła przez to, że została skuta kajdanami. A potem pociągnięta, co mogło skończyć się dość poważnym upadkiem, jednak zdołała jakoś, wspierając się na łańcuchu odzyskać równowagę. Zacisnęła powieki. Może powinna uciec, póki miała okazję? A samo to, że część budynku jest zniszczona doprowadziło ją do pewnego strachu. Tak, bała się. Nie spodziewała się, że te walki... sprowadziły naprawdę tak wielkie szkody i zamęt. Nie... to była masakra. Masakra, którą wywołała jej matka. Jednak nic nie powiedziała.

Nic, kompletnie nic. Jak mysz pod miotłą siedziała, jedynie obserwując wszystko wokół. Nie mogła się zebrać na odwagę, aby cokolwiek przekazać. Nie mogła się odezwać nawet słowem, jakby ktoś jej język wyrwał. Strach ją objął. I tak szła. W całkowitej ciszy przerywanej jedynie tym stukotem obuwia o ziemię.

A kiedy dotarli do sali, spojrzała się na siedzące tam osoby. Po pierwszych słowach już zrozumiała, że to może być koniec. Nogi się pod nią uginały, nie mogąc znieść ciężaru smutku, jaki na swych plecach musiała nosić. W końcu upadła na kolana. Właśnie ma zostać stracona za coś, czego nie zrobiła? Nawet nie rozumiała ich motywów. Spojrzała się na nich, wzrok jej opustoszał. Wszystko, co do tej pory było w jej oczach zniknęło i zostało zastąpione przez strach. Narastający, krok po kroju, chwila po chwili było go coraz więcej.
- Tak... póki mogę... chcę powiedzieć najwięcej... na ile mi starczy tchu - powiedziała, zaraz zaciskając powieki i opuszczając głowę. Siedziała tak na kolanach, próbując sobie wszystko w głowie ułożyć. Dlaczego ona? Dlaczego nie jej matka? Dlaczego nie coś, co wywołało ten konflikt? Czemu to Arianna ma być kozłem ofiarnym w tej sprawie?
- Dlaczego akurat mnie tu ściągnęliście? Wiem, byłam przy tym, rozumiem to... ale... nic wam nie zrobiłam. Nigdy się w wasze sprawy nie mieszałam, jedynie obserwowałam. I nagle... wszyscy mówią, że to moja wina, że to ja powinnam zginąć. Dlaczego? Dlaczego ja, a nie moja matka? Ja bym nie była zdolna do tego... aby zabić kogokolwiek, kto by mi imponował... nie rozumiem już nic - wyszeptała cicho. Powątpiewała, aby cokolwiek to dało. Nawet teraz nie chciała walczyć, chociaż jednocześnie wolałaby odwlec swój wyrok jak najdalej w czasie. Dało się wyczuć jej drżenie. Drżała już tak mocno, że przez łańcuch dało się to wyczuć. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. - Gdybym mogła się cofnąć w czasie, ostrzegłabym was... nie chciałam, aby cokolwiek wam się stało... ani wam... ani Castro... - dodała na sam koniec, żeby zaraz zacisnąć usta i powieki. Nie miała odwagi więcej mówić. Ze zdenerwowania jej oddech nieznacznie przyspieszył, podobnie jak bicie serca. Nie czuła się dobrze. Ludzie mawiali - jej się nie da zdenerwować. Ale teraz? Objął ją strach. Strach niemożliwy do opisania. Strach o własne życie. Na sumieniu miała tylko jednego człowieka. Jednego, kompletnie niezwiązanego z całą tą sprawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Wto Wrz 15, 2015 4:25 pm

- Z tego co wiemy, twoja matka nie żyje - stwierdziła sucho najstarsza kobieta, znajdująca się w pokoju. Ta sama, która wcześniej pozwoliła jej mówić zresztą. Nie cackała się jak widać z wiadomościami przekazywanymi Arii, powinna? Jej cała rodzina umarła przez tę pożal się boże de Fiore. Osierociła czwórkę przestraszonych dzieciaków, którzy musieli jakoś przetrwać w tym świecie na własną rękę. Ona się jeszcze pytała „dlaczego”. - Jesteś wiedźmą. Wiedźmy należy plewić. Zabijać, zanim one zabiją ciebie. Wiesz co? Właśnie dlatego. W twoich żyłach płynie magiczna krew, która pozwoli nam na masowy mord stworzeń twojego pokroju. - Kobieta wstała i podeszła do Arii. Przykucnęła przy niej lekko i przejechała palcem po jej policzku. - Jesteś kluczykiem, byśmy mogli pomścić każdego, kogo zabiły wiedźmy w promieniu masy kilometrów od tego miejsca. No, to by było na tyle wytłumaczeń. Jeśli chcesz dodać cokolwiek do swojej wypowiedzi radzę zrobić ci to teraz.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Wto Wrz 15, 2015 5:12 pm

Zdziwiła się nieźle na wiadomość o śmierci jej własnej matki. Zrobiła wielkie oczy, patrząc się na mówiącą do niej dziewczynę, aczkolwiek nie mogła uwierzyć. Nie wiedziała, co powiedzieć, język w gardle jej stanął. Nie miała pojęcia, co powinno z jej ust w tym momencie wypłynąć, czy może słowa na temat tego, że Giovana by się nie dała, czy może stwierdzenie, że to dobrze, iż tak się właśnie stało?
- Ja... ja nawet nie wiem, co powiedzieć... - zwiesiła głowę, jednak nie na długo, gdyż została znowu podniesiona. Po jej policzkach toczyły się łzy. Niewielkie kropelki po skórze pobladłej ze strachu urządzały sobie wyścigi do jej brody, nadając tym samym żałosnego wyrazu całej tej biednej, białowłosej istotki. Ona? Ona miała im pomóc... w zabijaniu?
- Ja... Ja tego nie... nie zrobię... - wyszeptała, potrząsnęła głową, opuszczając ją zaraz. Zacisnęła powieki mocno wiedząc, że w ten sposób mogła sobie przypieczętować swój los. Mogła właśnie się skazać na własną zagładę. - Nie zabiję... Nikogo więcej... nie... nigdy... nie po tym... co widziałam... nie chcę więcej krwi! - krzyknęła, co jednak zostało poprzedzone łkaniem, zająknięciami, bolesnym tonem rozpaczy. Trzeba było przyznać, że jej pacyfizm nie pozwalał na zabicie kogokolwiek. Tak naprawdę wolałaby zginąć niż musieć znowu patrzeć na śmierć niewinnych, a do tego ich jeszcze zabijać!
- Obiecałam coś sobie! Nie splamię sobie rąk cudzą krwią! Nie po tym, co tu widziałam! Zbyt wiele osób wycierpiało, aby kolejne musiały to znosić w najbliższych bitwach! - podniosła głos znowu, a zaraz za nią powędrowała głowa. Łzy nie przerywały tego tańca, choć w jej oczach rozbłysnęła stanowczość. - Nie mam pojęcia, czy to zrozumiecie, czy nie, ale nigdy nie zamorduję człowieka z waszych zachcianek! Nie każda wiedźma jest jak moja matka! Nie każda jest taka, jak te, które wywołują cierpienia!
Ta stanowczość naprawdę mogłaby ją wpędzić do grobu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Wto Wrz 22, 2015 7:04 pm

Arianna wpadła w coś na rodzaj histerii. Zaczęła płakać i może myślała, że tym udobrucha rodzeństwo? Dwójka młodszych spuściła głowę, Regulus odwrócił wzrok, a drobna kobieta wciąż pozostawała z niewzruszonym wyrazem twarzy. No cóż, to typ zaślepionej przez wszystko osoby, która widzi tylko zemstę, jaką ma przed nosem. Wystarczy tylko sięgnąć… Wyciągnąć rękę i złapać w swoje szpony, a potem wymordować wiedźmy w całej okolicy jednym prostym rytuałem. O nie, ona nie miała zamiaru się wycofywać, nie teraz, wiedziała dobrze, że nie może odpuścić córce tak podłego stworzenia jakim była Giovanna.
- Myślisz, że masz coś do gadania? Urocze, jednak tak nie jest. - odezwała się w końcu. - Zabierzcie ją do sali, którą posłużymy się do odprawienia rytuału. - Rzuciła do dwóch dzieciaków, a te bez chwili zawahania podeszły do Arii i złapały ją chyba jeszcze mocniej niż mężczyzna wcześniej. - Ty zostaniesz tutaj, Regulusie. Muszę z tobą porozmawiać.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Wto Wrz 22, 2015 9:43 pm

Histeria się jeszcze bardziej natężyła w momencie, kiedy wspomniano jej o tym, że nie ma tutaj nic do gadania. Co... ale jak to? Nie może? Nie ma prawa?! Nie, nie! Nie mogą tego jej zrobić! Gdzie oni ją zabierają? Zrobiła wielkie oczy. Nie mogła w to uwierzyć, nie potrafiła. Łzy wciąż się toczyły po jej policzkach, z niewyobrażalnym przerażeniem wypisanym w twarzy. Nie potrafiła się wyrwać. To był koniec?
Nie. To nie był koniec. Kiedy zabrano ją z sali, nieświadomie użyła Nyktofobii. Z racji tego, że ją trzymały, ich cienie były połączone, więc powinna móc jej użyć na obu celach. Trzeba przyznać, że nie zawsze kontrolowała swoje emocje, nie zawsze mogła zapanować nad swoją magią. Tym bardziej nad Nyktofobią właśnie, więc nieświadomie użyła jej, wywołując delikatny stan lękowy. Mógł dekoncentrować i rozpraszać, ale chwilowo nic poza tym. Ona sama w ogóle się nie ruszała, nie wykonała żadnego znaku, jednakże coś w jej głowie mówiło: "boję się, boję się". Bo bała się świadomości splamienia dłoni własną krwią.
- Zawsze... uważałam was za dobrych... za przyjaciół... a teraz... chcecie sprawić, abym zginęła za waszą zemstę... - wyszeptała. A mogła uciec, mogła posłużyć się szansą, aby uciec! Wcześniej ją miała, a teraz? Teraz nieświadomie użyła zaklęcia, co może ją wprowadzić w tarapaty, choć powoli zdawała sobie sprawę z tego, co robi. Bo odczuwała bardzo delikatnie ten strach oddziałujący na tamte trzymające ją dziewki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Czw Paź 01, 2015 7:17 pm

Nyktofobia zadziałała na dzieciaki, które wyprowadziły ją z sali niespodziewanie dobrze. Zanim jeszcze Aria użyła czaru, przemierzała lekko ciągnięta kolejne korytarze w głąb domu. Nie wiedziała czy już jest pod ziemią, mogła tylko przeczuwać po gęsiej skórce, pokrywającej jej przedramiona i szyję, a także światłach, zapalonych wysoko ponad ich głowami. Nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego jak głęboko mogą sięgać piwnice, choć sama w swoim domu miała dość sporą. W końcu jej matka była wiedźmą, gdzieś swoje rzeczy ukrywać przed córką musiała. Chłopczyk - Marcel i dziewczynka - Cornelia, zatrzymali się przed dużymi drzwiami, prowadzącymi zapewne do miejsca zguby Arii.
- Masz klucz? - spytała mała blondynka, nadal ściskając w drobnych rączkach łańcuch.
- Przecież ty powinnaś go mieć - odparł jej brat, spoglądając na nią z przerażeniem w oczach. Oboje wiedzieli, że jeśli nawalą, to starsze rodzeństwo ich zamorduje z zimną krwią. Na własnej skórze niejednokrotnie się przekonali, jak strata rodziny na nich oddziałała. W tej właśnie chwili panna magicznie uzdolniona, w tym momencie trochę mocno przerażona, zaczęła castować swój czar. Początkowo nie widziała nic, po twarzach rodzeństwa nie było widać niczego, jednak po chwili zauważyła, że źrenice Cornelii powiększają się gwałtownie, a sama cofa się kilka kroków, wypuszczając łańcuch wiążący dłonie Arii. Niestety czar zadziałał tylko na nią. Marcel wpatrywał się to w wiedźmę, to w swoją siostrę, widocznie nie wiedząc co powinien w tej sytuacji zrobić. Dopadł do dziewczynki, ale ta, pochłonięta marami stworzonymi magią, odepchnęła go i zaczęła histeryzować w panice. Cichy szloch wydobył się z jej gardła za każdym razem, gdy Marcel próbował jej pomóc. W końcu odwrócił się do Arii. - Skończ to, co robisz, ona cierpi! - zaczął krzyczeć, nie wiedząc jak właściwie ma do wiedźmy przemówić.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sob Paź 03, 2015 12:09 pm

Była przybita. Siedziała. Dawała się wlec. Bolało ją to. Nie na ciele, bo jedynie jej nogi i siedzenie się obcierały od twardej posadzki. Bolało ją to na duchu. Coś w niej pękło. Cały czas myślała:" czemu mam cierpieć za to, co zrobiła moja matka? Czemu ci, których uważałam za miłych, przyjemnych ludzi, od których mogłabym się tyle nauczyć mnie tak bardzo nienawidzą? Czemu to ja mam zostać wykorzystana do zabicia innych wiedźm?"
Te przemyślenia przerwał zwrot do niej. Była do tej pory kompletnie nieobecna. Odwróciła w ich stronę głowę z tym pustym wzrokiem i... aż się ze strachu podniosła. "Co ja zrobiłam?!" Była tego kompletnie nieświadoma. Nie wiedziała, że to sprawiła jej nieświadomie używa Nyktofobia. A do tego jeszcze nie wiedziała, jak to odwrócić.
- Ja... Ja nawet nie wiem... kiedy... - zaczęła. Była tak samo przerażona jak tamta dziewczyna. Jeśli nie bardziej. Nie panowanie nad swoją magią był o jednym z tych powodów, dla których była pacyfistką i nie wdawała się w żadne walki. W żadne bójki. W nic. Bo bała się, że u kogoś wywoła właśnie to, co czuła ta mała dziewczynka. Drżała, co dało się wyczuć przez ten łańcuch.
- Ja... ja nawet nie wiem... jak... jak ja mam... nie... nawet nie wiem, kiedy ja to... więc jak ja mam to... - mówiła bez składu i ładu w swojej wypowiedzi. Łzy znowu jej ciurkiem płynęły. Zaczęła się odsuwać, a jeśli drugi łańcuch był również puszczony luzem, to znaczy, nikt go nie trzyma, zaczyna po prostu uciekać. Z resztą, nawet jeśli ją trzyma, to i tak próbuje, tylko że to zapewne kończy jej się glebą.
"Ostrzegano mnie, a ja głupia zostałam!" - zawołała do siebie w myślach, pociągając nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Czw Paź 08, 2015 12:51 pm

Nikt nie spodziewał się tego, że Aria zwyczajnie będzie stać i nic nie robić. Ja też kurna nie. Biedna wiedźma rozpłakała się już kolejny raz tego dnia, nie wiedząc co właściwie powinna teraz uczynić. W końcu jeden przeciwnik został wycofany, a drugi próbował pomóc pierwszemu. Kto by zwyczajnie nie uciekł? Na pewno nie Aria. Ona stała, ryczała i kompletnie odpadła. Zupełnie jakby jej własny czar, Nyktofobia, przeszedł na nią w jednej chwili, jednocześnie zostając na dziewczynce.
- Zrób coś! - wrzasnął chłopczyk, kucając przy swojej siostrze i potrząsając nią gwałtownie. Ta natomiast, zupełnie nieświadoma otoczenia rzeczywistego, jeszcze bardziej zaczęła kopać i wierzgać, prawdopodobnie myśląc, że brat, próbujący jej pomóc, jest jedną z mar, które akurat przesuwały się po jej przyćmionym umyśle. W końcu jednak młodzieniec dał za wygraną. - Idę po swoje rodzeństwo. Zabiją cię, jak tylko się o tym dowiedzą, nawet nie czekając na rytuał. Albo mocno uszkodzą. Wiesz, potrzebna jesteś żywa, nieważne w jakim stanie - wręcz splunął tymi słowami, a Aria została, sama, w tym dziwnym miejscu z płaczącą dziewczynką.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Czw Paź 08, 2015 6:13 pm

Nawet autorka postu nie wie, co tu się zadziało. Tak przestraszona dziewczyna nie stała tak bez żadnego czynu. Obejrzała się za chłopakiem, który odbiegł. Zasłyszała jego groźby. Nie. Coś w niej pękło. Momentalnie ruszyła się. Już bez słowa pobiegła przed siebie, starając się odnaleźć jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji. "Chcą zabić... nie... nie... mogłam zrobić to wcześniej, mogłam uciec wcześniej, kiedy miałam okazję..." - mówiła to sobie w myślach, przeklinając samą siebie. Nyktofobia, im dalej znajdowała się od swojego celu, tym słabiej działała. Aż w końcu przestała, co również przestało oddziaływać na nią. Wracały do niej zdrowe zmysły, choć łzy pozostawały. Dzięki temu chociaż trochę mogła skupić się nad tym, skąd dobiega jakiekolwiek powietrze, aby dotrzeć do wyjścia i się wydostać.
A potem w jakąkolwiek stronę, byle by odnaleźć swoje zacisze. Miała takie jedno. Był to jeden z Toskańskich zamków na wzgórzach. Nie był on za duży, ale jak pamiętała - zawsze był pusty. Czy żył tam hrabia jakiś, czy ktoś - w to się nie zagłębiała. Zawsze jako dzieciak przechodziła sobie licznymi korytarzami na wieżę czy do jakiejś niewielkiej salki. Teraz było inaczej. Teraz po prostu siedziała w kącie i próbowała się uspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Pon Paź 19, 2015 3:08 pm

Arii udało się jakoś wydostać z białego domu, zniszczonego do połowy przez magię wiedźmy. Nikt jej nie zauważył, a dziewczynka, którą zostawiła samą pod drzwiami leżała nieprzytomna. Zemdlała w chwili, gdy czar Nyktofobia przestał na nią oddziaływać. W budynku nie było więcej ludzi, także nie miała problemów z opuszczeniem go. Jeśli spojrzałaby w górę zauważyłaby ptaka, który przyniósł jej tego dnia rano wiadomość. Leciał za nią aż do miejsca, w którym poczuła się bezpiecznie na tyle, by dać sobie odpocząć. Gdy dziewczyna siedziała pod ścianą upuścił przed nią niewielką karteczkę. To jeszcze nie koniec. Uważaj. Po przeczytaniu tych paru słów wiedźma mogła stwierdzić, że w tym czasie ptak zniknął, zostawiając ją zupełnie samą pośród zimnych ścian jednego z toskańskich zamków na wzgórzach.


___
Koniec misji. Nagroda: 13 dusz. Obrażenia: otarcia na nadgarstkach, głód, zmęczenie. // Możesz robić {z/t}

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Florencja   Sro Paź 21, 2015 4:43 pm

Nie patrzyła w górę, kiedy uciekała. Patrzyła się przed siebie aby wiedzieć, co się dzieje. Nie chciała wpaść na kogokolwiek, kto by jej mógł przeszkodzić i spowolnić. Oglądała się za siebie, chcąc upewnić się, że nikt za nią nie podąża. Na pewno kogoś wyślą! Na sto procent, na tysiąc! Byliby głupi, puszczając swoją szansę na oczyszczenie świata, czy tam czego chcieli, puszczając ją wolno. A jednak ją zostawili! Aż dziw!
Cieszyła się, nawet za bardzo. Oddychała prędko i ciężko, z racji że musiała biec, jednak z wielką ulgą, że nikt za nią nie podążał. A kiedy dotarła na tamto miejsce, otrzymała list. Coś jeszcze ją czeka? Oprócz przekąski? Nie miała nic. Ani miejsca, gdzie mogłaby się na razie podziać poza tym zamkiem.
Podjęła jednak decyzję, która zwiastowała w schowaniu zgniecionej karteczki do kieszeni. Pobiegła, opuściła to miejsce najszybciej, jak mogła, potem starała się w mieście jakoś wmieszać w otoczenie, kupić coś do jedzenia i skorzystać z biletów powrotnych w celu dostania się z powrotem do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Florencja   

Powrót do góry Go down
 
Florencja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Włochy-