IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuchnia i pokój wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 35
Data dołączenia : 01/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Wto Lip 07, 2015 3:00 pm

Na jej dygnięcie i radość w oczach odpowiedział uśmiechem, który, jak miał wrażenie, nie zejdzie mu z twarzy do końca dnia. Nawet da się oprowadzić!
- Z tego co wiem, to… przydzielają pokoje dwuosobowe. I mnóstwo osób mieszka ze swoimi partnerami. Nie wiem, co Ci przydzielili - czy kogoś samotnego, czy tylko dla Ciebie, czy przydzielą Ci dopiero teraz. Bądź co bądź, przy okazji zapiszemy się jako partnerzy. Więc… najpierw sekretariat. Co ty na to? - zapytał wesoło. Dodał jednak zaraz z uśmiechem lekkiego zawstydzenia - I... jakby coś, to mieszkam sam. I nieźle gotuję. Znaczy, znośnie. Znaczy… no wiesz. Może pomóc Ci z bagażami?
Wydawało mu się to bardzo głupie. Dał jej w tak jasny do zrozumienia sposób, że chciałby z nią mieszkać, że go to trochę zawstydzało. Co ona o nim pomyśli? On tylko... no wiecie. Poznanie się bliżej, zrozumienie się nawzajem. Potrzebują więzi, która da im moc w walce. Motywację. Broń zwykle działa tylko z jedną osobą - swoim władającym. Dzieje się tak nie tylko ze względu na długość fali duszy… ale także ich relację. Coś, czego nie da się "dopasować". No i... wydawała się cudowna. Idealna kandydatka na współlokatorkę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t516-marcus-the-swift-and-lightsome

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Czw Paź 22, 2015 11:07 am

Ile można, no ile można tak siedzieć na głodno? Blacksad na pewno nie mógł, a i jego goście byli głodni. Ze swojej pokojowej lodówki wyjął więc wszystko, co uznał za stosowne, polędwicę pokroił i zostawił w pokoju na spodku, a sam, wyposarzony w produkty i swój ulubiony nóż udał się do kuchni, by przygotować sobie coś ciepłego na wieczór.
Miał ochotę na dużo i na pożywne.
Stek wołowy opłukał i pokroił sprawnie na cienkie paski. Pokroił też drobno marchew, korzeń imbiru i trochę fasolki szparagowej. W małej miseczce zmieszał sos sojowy, olej sezamowy i imbir. Po namyśle dorzucił jeszcze dwa zmiażdżone ząbki czosnku i posolił. W takiej mieszaninie obtaczał mięso przez kilka minut. Teoretycznie powinien zostawić jej na dłużej, żeby się choć trochę zamarynowało, ale nie miał na to czasu ani ochoty. Wyjął więc dużą patelnię, rozgrzał na niej nieco tłuszczu i sprawnym ruchem przerzucił na niego mięso z miseczki. Cichy syk i skwierczenie upewniło go, że temperatura była odpowiednia.
Gdy wołowina zbrązowiała nieco, Blacksad przełożył ją na osobny tależ, a na tę samą patelnię wrzucił marchew i fasolę, zalewając ją resztką marynaty z miseczki i dorzucając nieco sezamu. Gdy warzywa zmiękły, dołożył je do wołowiny.
Ha! Posiłek był gotowy.
Brytyjczykowi nie chciało się wracać do pokoju, z resztą i tak nie spodziewał się nikogo w kuchni o tej porze. Równie dobrze mógł zjeść tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 3:30 pm

Idealnie w chwili, w której Yves wyszedł z mieszkania Gabriela, telefon Francuza rozbrzmiał krótkim sygnałem, powtarzającym się do skutku. Odebrał oczywiście, bo co miał zignorować prawdopodobnie ważną wiadomość od swojej.. nowej władającej. No, nie mógł, prawda? Tak się podobno postępowało z kobietami, a Yves kobiety spławić nie chciał, jeśli ta miała fantazję, żeby władać nim.. oczywiście tylko w postaci broni. Pantoflem nie zostanie.
Spotkać się chciała, a z braku laku i do tego czyściutki to miał czas na jakieś konstruktywne działania. Mieli spotkać się w kuchni, może zgłodniała? Chłopak jeszcze chwilę temu uszczknął z szpageti zrobionego dla Tadka-Niejadka jakim była ta cholera, szanowny profesor.

Około 20 minut drogi i był w akademiku. Potem odpowiednio pokierowany mentalnym gpsem wpadł do kuchni jednocześnie rozpoczynając proces zdejmowania kurtki. Zdziwił się niemiłosiernie, gdy zobaczył Blacksada, który był w pół drogi do spożycia tego co spoczywało na jego łyżce. Zapach elegancki, aż odrobinkę zgłodniał, ale poznać po sobie nie da.
- Gdzie ja bym nie poszedł, tam ty się czaisz. Niedługo zacznę się bać chodzić do łazienki, bo wyskoczysz z brodzika. - prychnął zaczepnie, ale z dobrym wydźwiękiem, chociaż nawet się nie przywitał. Niepotrzebne to przecież, wystarczył kontakt wzrokowy i lekkie kiwnięcie głowy w jego stronę. Nie widzieli się ostatnio i Yves ucieszył się, że spotkał tu akurat tą szuję. Władającej jeszcze nie było, ale miał wrażenie, że zaraz tu wpadnie. Mówił mu w ogóle, że znalazł kogoś.. czy nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 4:32 pm

Ten dzień był dość... Dziwny. Od rana wszystko zwiastowało że coś się wydarzy...
A nie, to tylko ja prawie na śmierć zapomniałam o tym, żeby spotkać się ze swoją nową bronią. Gdzie ja mam głowę?
Dobra, spotkanie ogarnięte, czas się zbierać.
Przebrałam się w swoje potyczkowo-wizytowe ciuchy, w końcu nie wyjdę stąd w dresie... Dobra, nie będę się może malować, mam nadzieję, że nikogo nie przestraszę w drodze do pokoju wspólnego. A nawet jeśli, to w sumie dobrze - niech się szykują na możliwość spotkania z potworem na każdym kroku!
Lekko poprawiłam włosy. Dobra, wyglądam dwa na dziesięć, ale może nie zwróci uwagę na wygląd? Chociaż w sumie to facet. Dobra, najważniejsze to pojawić się na miejscu w porę i nie zachować się jak jędza. Z tymi jakże pozytywnymi myślami wyszłam ze swojego pokoju w akademiku. /// muszę go, swoją drogą, stworzyć xD ///
Po kilku minutach byłam już prawie na miejscu. Zapomniałam czegoś? Nie. Gotowa? Nie... TAK! Dobra, wchodzimy zanim to głębiej przemyślę i stwierdzę, że to może być zły pomysł.
Otworzyłam drzwi. Pierwszy chłopak. Przydługie, dość ciemne włosy, słuchawki. Drugi. Krótkie włosy koloru smolistej czerni. Obaj ubrani dość luźno.
I teraz, cholera, domyśl się czy to z którymś z nich miałaś się spotkać, czy też jakaś broń zrobiła cię w bambuko? Dobra, czas wyjść z tego impasu, nikt za mnie tego nie załatwi...
- Szukam broni. - oświadczyłam krótko. Lakonicznie i oddaje to, o co mi chodzi... Ale czy będą wiedzieli o co mi chodzi? Dowiem się o tym w następnym odcinku... Mody na Sukces!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 4:44 pm

Blacky uniósł wzrok znad talerza.
- Japa tam!- Odszczeknął się z właściwym sobie wdziękiem i taktem.- Jakbym nie miał nic lepszego do roboty, niż pilnowanie twojego brodzika, stary.-
Yves był... no, chyba najbliżej definicji "przyjaciela Blacksada". Byli równolatkami, byli brońmi... A Yves ponadto był Francuzem, co powodowało dodatkowo, że lata narodowej rywalizacji mogły znaleźć ujście w powodzi docinków. Ale jakoś tak Blacksad nie potrafił tego idioty nie lubić, chociaż nie przyznawał się do tego na głos przed nikim, kto mógłby wypaplać... czyli przed nikim.
Yv po prostu wymagał czasami bardzo poważnej pomocy, na przykład w obronieniu się przed samym sobą i przed życiem, z którym sobie nie radził.
- Co cię przygnało? Bo chyba nie tęsknota za moją radosną twarzą?- Zapytał po którymś kęsie.- I noż nie stój tak, Yves! Siadaj, nałóż sobie!- Końcówką sztućca wskazał wciąż parującą patelnię.
No cóż, byli jak ogień i woda. A przecież dopełniali się, razem tworząc nie mniej, nie więcej, jak wodę ognistą. Blacksad jednak nieodmiennie odkąd zapisał się do Shibusen pracował solo, dosyć dobrze radząc sobie ze swoimi przemianami. W przeciwieństwie do Yvesa jego umiejętności nie koncentrowały się na wzmacnianiu Władającego.

Nagle do kuchni weszła... no cóż, dama. Chyba tak należy to określić. Młodsza od ich obu, a jednak w pewien sposób dostojna, a głosem i akcentem zdawała się pokrewna Blacksadowi bardziej, niż Yvesowi.
Zaraz zaraz, tutaj trzeba by panienkę taktownie powitać, czyż nie? Śmiały komplement, zaproszenie do stołu, może jakaś anegdotka i już rozmowa się toczy. Co by tu...? A, już wiem. pomyślał sobie nadziewając kolejny kawałek mięsa.
Wziął oddech, uśmiechnął się czarująco i z nieodzownymi dla siebie manierami przemówił.
- Dla trójki chyba nie starczy.-

Panienka szukała więc broni. A przynajmniej tak powiedziała. Tylko co z tego, skoro nie dodała nic więcej. Obaj byli bronią, jak już zostało powiedziane, a młoda dama raczej nie sprecyzowała swoich oczekiwań.
Blacksad wyjął dyktafon.
- Death City, kuchnia. Zdaje się, że nowi uczniowie przybywają niezależnie od pory roku. Mamy tu ciekawy przypadek panienki szukającej partnera, która nie do końca wie chyba, czego szuka. I jak tu żyć? Wszyscy szukamy, a nikt nie wie czego. Czy nasz specjalny konsultant chce coś dodać? Yves?- Skierował mikrofonik w kierunku przyjaciela, ale nie dał mu się nawet odezwać, tak szybko cofnął urządzenie spowrotem.- To by było na tyle. Koniec raportu.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 6:22 pm

Pokręcił głową, przysiadł się, ale żarełka nie tknął. Mięso mięsem, pożywienie każdego prawdziwego mężczyzny, jednak nie dziś. A przynajmniej nie teraz i Black miał prawo się zdziwić. Francuz przyszedł do kuchni, a jedzonka nie tknie? Dziwy to, bo obydwoje lubią sobie pojeść. Obydwoje dobrze gotuję, więc jakoś to trzeba wykorzystać.. i oczywiście to wykorzystują, jakże inaczej.
- Radziłbym ci naoliwić trybiki i pomyśleć ze mną jeszcze raz, ale powoli. Czego szuka człowiek wchodzący do kuchni? - odparł specjalnie siląc się na teatralny ton głosu człowieka mówiącego do dziecka. Potem triumfalnie się uśmiechnął i począł lekko huśtać się na tylnych nogach krzesła. Stukał lekko palcyma o blat.
- Jednak to nie jest mój dzisiejszy cel. Cze.. - zaczął, aż tu ktoś przyszedł do kuchni. Podążył wzrokiem w stronę drzwi i zauważył kobietkę. Całkiem ładną, uroczą. Niską. Przy prawie 180cm wzrostu Francuza jej ok. 160cm wypadało biednie, ale cóż, kobiety z roku na rok robią się coraz niższe. Otaksował ją spojrzeniem po swojemu i uśmiechnął się. Nie widzieli się jeszcze, właściwie technologia załatwiła wszystko za nich - kontakt przez telefon tylko i wyłącznie.
- Ja nie jem. To może być wasza romantyczna kolacja z pedałem na boku. Gitary nie zabrałem, Presleya wam nie przygram, ale.. rąsie na sztućcach i z dala od mojej przyszłej władającej, pysiu. - odparł jednocześnie potwierdzając fakt, że dziewczyna szuka jego. O, jego! Tak, tego geja szuka kobieta i to jest normalne. Krąg życia władającego i broni, coś pięknego.
Gdy Black wyjął dyktafon, Yves wiedział, że trzeba dać mu spokój, bo przez tą minutę odbywa się jego prywatna spowiedź z raportami.
- Ale to zależy czy jesteś głodna, Anastazjo. Jak nie to uświadom mu, żeby łaskawie spierdalał, chociaż do groźnych typo nie należy. - Uśmiechnął się podnosząc zadek z krzesła i kierując w jej stronę przyjazną dłoń. Pośmiać się z Blacka zawsze chciał, ale musiał się przecież przywitać, sprawdzić czy ma mocny i pewny uścisk, wybadać ten pierwszy dotyk. Wciąż pamiętał jak spotkał się pierwszy raz z Sonją. Wszystko z nią było proste, nawet palenie papierosów przy oknie w świetle jarzącego się dymka. Wspomnienia, wspomnienia~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 6:39 pm

Mogę chyba z pewnością powiedzieć, że nie do końca takiego obrotu spraw oczekiwałam. W zasadzie to... Zupełnie się tego nie spodziewałam.
Zachichotałam cicho, zasłaniając usta ręką. Nie byłam pewna, czy oni tak naturalnie, czy może przeciwnie - wdychali jakieś zielsko i teraz gadają jakby napruci byli. Obstawiałam pomimo wszystko pierwszą opcję. Dobra, spokój, zachować powagę, zachować powagę...
Wdech... Wydech... Jak blondynka... Wdech... Wydech...
Nie, nie sapię jak Trynkiewicz na widok pięciolatka, skądże znowu.
Przynajmniej dowiedziałam się tego, co chciałam - moim partnerem będzie od teraz niebieskooki chłopak o akcencie porównywalnym do francuskiego... I jego angielski przyjaciel. Tak przynajmniej założyłam, słysząc w jaki sposób się wysławia. W sumie wygląda na ekscentryka... Mam tylko nadzieję, że to najbardziej dziwna rzecz, którą zdarza mu się robić.
Niestety, mój partner ponownie mnie rozbroił. Tym razem mój śmiech był ciut głośniejszy.
- Głodna nie jestem, ale kazać mu spierdalać się nie godzi... - matko, niech on przestanie mnie rozśmieszać, bo niedługo zejdę. O, moment, wystawił rękę do przywitania.
Podałam mu swoją i ścisnęłam jak na siostrę miecza przystało. Nie ma co udawać słabowitą panienkę, skoro mamy walczyć ramię w ramię, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 6:59 pm

- O proszę, wreszcie coś wyrwałeś.- Dociął Blacksad, gdy schował swoje małe ustrojstwo do kieszeni.- Wiedziałem, że zainteresowanie chłopcami to był tylko epizod.-
Tak na prawdę orientacja seksualna Yvesa mało Blacky'ego obchodziła, dopóki ich relacje to było friends WITHOUT benefits. Mógł mu nawet robić za skrzydłowego, gdyby chodzili do barów, chociaż czułby się w tej sytuacji dziwnie i raczej odstraszałby "ofiary", zamiast je przywabiać, więc się w taki sposób nigdy nie bawili. Ale kobieca władająca...? Tego się niespodziewał.
- Pamiętajcie tylko, dzieci, że dojrzałość płciowa nie obliguje was do płodzenia potomstwa.- Zaśmiał się, parodiując teatralny ton Yvesa z wcześniej.- ...zwłaszcza, że mamy tu do czynienia z prawdziwą damą. Pozwolisz jej chyba zostać przy nożu, nie każąc ruszać... no cóż... miecza?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 7:45 pm

Black na szczęście nie musiał chodzić z tyłkiem przy ścianie i bać się upuścić przypadkiem czegoś w towarzystwie Yvesa, bo ten.. nie był w jego typie. Najzwyczajniej w świecie Yves był gabrysioseksualny i nic poza tym nie wchodziło w rachubę. Jego chudzielec sprawdzał się w roli miłości bardzo dobrze Francuza, więc panny mu były zbędne. A to czy miał władającą czy władającego nie znaczyło za wiele. Dogadywał się z kobietami.. kobiety lubią mieć gay-frienda, chociaż Yves nie wyglądał jak typowy homoś.
- A żebyś się udławił tym dyktafonem. Lepiej tym niż czymś innym, widzisz jak cię lubię? Tak dobrze ci życzę? - odparł odwracając się lekko, ale nie patrząc na chłopaka twarzą w twarz. Wolał skupić uwagę na chichoczącej dziewczynie przed sobą, była tu gościem. Pierwsze wrażenie zaliczone, ciekawe czy wciąż jest zainteresowana partnerstwem. Podobno śmiech przy łaskotaniu jest formą obrony, więc.. czy i ona się broni? A może serio ją bawią te docinki?
- Usiądź przy stole, nie krępuj się. Blackowi też to muszę powtarzać, do tej pory boi się, że odezwą się we mnie dzikie, homoseksualne instynkty. W twoim przypadku, Anastazjo, z dwojga złego bałbym się bardziej tego romantyka siedzącego nad wołowiną. - odparł. Zebrało im się dzisiaj na śmieszki i żarciki, ale Francuzowi to dobrze zrobi. Wysmutał się już dzisiaj za kolejny tydzień, a przy Blacku zawsze jakoś lżej się robiło na sercu, jaki by ten idiota nie był. Widać było jak na dłoni, że się dogadują, chociaż normalnie nikt nie widział by ich w roli swoich przyjaciół. Dwie inne osobowości, które w jakiś dziwny sposób się dopełniały. Wystarczyło, że mieli to samo poczucie humoru i odpowiednio ukierunkowany sarkazm.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Paź 30, 2015 8:14 pm

- Ja nie drzewo, żeby mnie wyrywać... Chyba że, długo nie szukając,  chcesz powiedzieć że jestem dechą. - złożyłam ręce na piersi i uśmiechnęłam się. W zasadzie było całkiem śmiesznie... Czemu ja nie zachowuję dystansu, halo! Ale tak w zasadzie to nie ma po co - wydają się być przyjemnymi osobnikami.
Gdy usłyszałam, że Yves jest homoseksualistą... Nic nie pomyślałam. W zasadzie było mi to obojętne, najważniejsze dla mnie było, co ma w serduchu, a nie w co będzie... Ten...
Ekhm.
Ponownie zachichotałam. Cisnęli się obaj że aż mózg parował... Nie, nie w tym sensie... Ah, screw it...
- Nie boję się żadnego z was. A wątpię, byście dali mi do tego powód. - stwierdziłam z uśmiechem, podchodząc sobie do stolika. Klapnęłam na jednym z krzeseł i rzuciłam okiem najpierw na jednego, potem na drugiego. Przeciągnęłam się. Cholerka, trzeba by się rozruszać kiedyś, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Wto Lis 03, 2015 1:03 pm

Blacksad obrzucił nową znajomą krytycznym spojrzeniem nieprzerwanie uśmiechając się, jakby próbował powiedzieć: "No dalej! Zabroń mi się gapić!".
- Ej, stary, zdaje się, że te znajomość wyjdzie ci tylko na dobre. Ona ma poczucie humoru.- Zauważył po chwili, co w jego języku znaczyło w skrócie, że akceptuje partnerstwo Anastazji i Yvesa i niech im się szczęści ze zbieraniem dusz. On sam, czyli Blacksad, pozostanie narazie przy karierze solowej.
- No, no, no, ale nie siedź tak!- Zagadnął do Anastazji po chwili, zupełnie ignorując jej wcześniejsze słowa o byciu deską z właściwą sobie lekkością.- Nałóż sobie, jedz. Sam gotowałem, nie ma tu nic niejadalnego. A potem, gdy już bdziemy objedzeni i leniwi, pokażesz mi jak wam się układa.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Wto Lis 03, 2015 8:24 pm

- Plus i minus wciąż daje minus. - odparł niemal mądrze, wciąż pamiętał jakieś matematyczne zasady, które zaśmiecały mu głowę niepotrzebnie. Wolał zapamiętywać teksty piosenek czy cytaty z filmów lub książek.
Ni stąd, ni zowąd Francuzowi zachciało się palić i to bardzo. Ostatnio jarał.. no, u Gabriela, niedawno właściwie. Stwierdził, że się jeszcze trochę wstrzyma, żeby nie truć Blacka i Anastazji, chociaż i tak wiedział, że w końcu nie wytrzyma. Noga zaczęła mu lekko, zwyczajowo podrygiwać, ale udawał, że wcale nie czuje głodu nikotynowego. Strzyknął kostkami, uśmiechnął się cosik w reakcji na dialog.
- No, mógłbym powiedzieć o nim wiele złego, ale o kuchni tego idioty nie wypowiem ni złego słowa. - odparł kiwając lekko głową, jakby sobie przytakiwał. Zdarzało się, że gotowali cosik razem, jeden drugiemu czy drugi pierwszemu, ale lubili dobrze zjeść. To ich łączyło, chociaż podobno Brytyjczycy byli ch*jowymi kucharzami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Wto Lis 03, 2015 8:48 pm

Pokazałam zęby w dzikim uśmiechu. Jak już raz wejdę w nastrój do żartów i autoironicznych wypowiedzi, to potem ciężko mi się otrząsnąć... A może to sprawa towarzystwa? Kto wie, efekt ten sam - wszyscy kisną jak ogórki w tym słoiku, co kuchnią się zowie...
- W zasadzie... Może się skuszę, czemu nie? - ach, te pytania retoryczne... Zawsze piękne w swojej złożoności.
No dobra... Co my tu mamy... Mięcho, warzywka, sosik.
Wygląda, i, swoją drogą, pachnie, całkiem smakowicie. Tak... Czas zapolować.
Sztuciec w jedną łapkę, inny sztuciec w drugą łapkę. Zmierzyłam wzrokiem jedzenie, które stało przede mną. Szybkie pchnięcie i cięcie, które poszło za nim, podzieliły mojego wroga na mniejszą część, którą planowałam się zająć i większą, która mogła zostać polem operacyjnym na następne inwazje...
Teraz pozostało tylko spotkać się na placu boju. Jedzenie kontra ja. Walka na śmierć i zjedzenie. Pieśń o czynach żarciu. Pościgi, wybuchy, efekty specjalne.
Zamarłam na moment.
Musiałam zostawić ten smak na języku.
Ten... Ten smak...
Pokonana. Po trzykroć pokonana!
Po chwili skończyło mi się jedzenie (nie tknęłam większej części, przecież nie przystoi tak wejść, zeżreć co się da i wyjść, czyż nie?).
- Cokolwiek by o tobie nie powiedzieć... - zaczęłam mówić do anglika. - ... to trzeba ci przyznać, twoje zdolności kucharskie dorównują tylko ostrości twojego dowcipu. - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Wto Lis 03, 2015 9:42 pm

Blacksad skinął głową.
- Touché. Nie zgodzisz się, Yves? Chociaż być może nie do końca...- Uśmiechnął się, a pod stołem jego stopa przyjęła postać obuchu młota.- ...bowiem wymaga się ode mnie raczej pewnego rodzaju temopoty, zważywszy na mój kształt.
Delikatnie postawił obuch na ziemi wywołując drżenie. Nic groźnego, ot szyby zadzwoniły, zakołysały się żyrandole, a krzesło na którym siedziała Anastazja zadrżało pod nią. Wtedy noga Blacksada wróciła do wyjściowej formy, a jego twarz przyjęła najniewinniejszy wyraz, na jaki było go stać. Przecież co złego to nie on, prawda? A fakt, że przeistaczał się w znacznie większą broń, niż jego przyjaciel i że potrafił nieraz, owładnięty szałem bitewnym, równać z ziemią całe budowle...
No cóż, to inna sprawa.
- Więc jak do tego doszło?- Zapytał od niechcenia.- Bo chyba nie poznaliście się na portalu "Single z Shibusen"?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Czw Lis 05, 2015 11:00 pm

W odróżnieniu od Blacka, Yves nie lubił zmieniać się częściowo w broń. Bardzo rzadko to robił, w ostateczności nawet nie zawsze, bo wspomnienia w niej ukryte wciąż za mocno oddziaływały na jego psychikę. Zmiana w całości to co innego, bo wtedy to nie on dzierży broń. Morderstwo nie jest dziełem jego dłoni, Francuz jest wtedy tylko przedłużeniem ramienia, wsparciem.
No.. i nie zabijają już niewinnych, prawda?
- Nie popisuj się, młotku. - prychnął wywracając oczami. Znał tą sztuczkę, nic szczególnego, rzeczywiście. Yves nie chciałby być młotem, postać sztyletu pasuje do niego jak część duszy. Prędzej wyobraziłby sobie siebie jako łuk lub ostrze skrytobójcy. Ewentualnie bazooke.
- Po Shibusen szybko się rozchodzi kto jest z kim, a kto nie. Anastazja jest tu od niedawna, ale z tego co wiem.. Jesteś z rodziny władających, nie? - spytał.
- No i wiesz, koleżko, kobiety wolą broń pasującą do torebek, a nie ciężkie młoty do schabowych. - dodał po chwili sprzedając Blackowi kuksańca w ramię, uśmiechnął się lekko.
- W końcu i ty znajdziesz jakąś amatorkę kuchni!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Lis 06, 2015 9:28 am

Nie przejęłam się specjalnie drżeniem, które nagle zatrzęsło moim krzesłem. W zasadzie odczułam, w którym miejscu powstało i kto jest jego sprawcą. Westchnęłam i uśmiechnęłam się lekko.
- Co do Twojego pytania, partnerze: tak, jestem z takiej rodziny, ale wiem o tym od trzech z haczykiem lat dopiero... - stwierdziłam. Dalej miałam do swojej rodziny żal o to, że nic mi nie powiedzieli na ten temat. Tym razem moje westchnięcie miało w sobie ciut gorsze emocje.
- Kocham kiedy ktoś mi mówi o czymś dopiero kiedy jest prawie za późno na przygotowania... - dodałam szeptem niemal. Dobra, nie należy się przejmować tym, co było. I tak nie zamierzam przecież wracać do tych ludzi. Teraz najważniejszy jest dla mnie partner i przyjaciele... No i Shibusen, bo poczucie obowiązku też jakieś mam.
- Jeśli chcecie znać moje zdanie jako nie kobiety tylko własne, to wolę mieć w ręce porządną klingę niż obuch. - powiedziałam, wyciągając przy okazji swój sztylet z pokrowca. Popatrzyłam pod światło. Perfekcyjnie naostrzone. Może to nie magiczna broń, ale... To w zasadzie jedyny prezent od rodziny, który doceniam. Co prawda ani razu mi się nie przydał, ale może kiedyś uratuje mi życie?
Popatrzyłam na Yvesa. Skoro mówimy o ratowaniu życia... Przydałoby się zacząć trening... Jutro albo pojutrze. Żeby nie zginąć przy pierwszym starciu ma się rozumieć.
Mam szczerą nadzieję że uda nam się zsynchronizować za pierwszym razem... Może to nie to, że się martwię, ale... Po prostu chcę mieć pewność, że będę w gotowości na wszystko, co może się zdarzyć.
Nie jestem pewna własnej siły. Co, jeżeli okażę się słabym ogniwem? Co, jeżeli nie jestem wojownikiem, tylko pretenduję do bycia nim? Co, jeżeli mój partner będzie musiał mnie bronić, bo sama nie zdołam tego uczynić?
Kobieto, uspokój się... Twoje ukrywanie własnych uczyć jest tak świetne, że można w tobie czytać jak w otwartej książce z obrazkami...
No tak, trochę się zamyśliłam, cóż zrobić.


Ostatnio zmieniony przez Anastazja dnia Pon Lis 09, 2015 10:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Nie Lis 08, 2015 5:44 pm

Blacksad zaśmiał się szczerze i radośnie.
- Oi, oi, oi! Aibou, nie tak szybko! Bez tych "schabowych", przypominam ci, zdechł byś dawno z głodu. A ja przyzwyczaiłem się już do roli solisty.-
Tak mówił i była to prawda. Nie potrzebował mistrza, by walczyć skutecznie i pokonywać owładnięte złem dusze, przynajmniej te słabsze. Jednak na obecnym poziomie, mimo bycia "Młotem na Czarownice" nie mógłby równać się z potężniejszymi wiedźmami, których dusza była wymagana, by przeistoczyć się w Kosę Śmierci, najpotężniejszą i ostateczną formę magicznej broni. Blacksad słyszał o jego pobratymcach, którzy przeszli taką przemianę solo, bez pomocy władającego, ale były to przypadki tak nieliczne i tak wyjątkowe, że na dłuższą metę musiałby poświęcić niewiarygodną ilość czasu na trening, by dorównać tym prawdziwym legendom.
- W sumie...- Zaczął ostrożnie.- ...jeśli chcesz sprawdzić, jak leżysz w jej torebce, Yv, to mogę wam posłużyć za manekina.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pon Lis 09, 2015 10:12 pm

Jeżeli Yves znalazł kogoś dla siebie, to Black tym bardziej. A jak już zacznie siać rozpierdol to miesiące bitewnej posuchy od razu się zwrócą z nawiązką. Francuz nie lubił walczyć.. nie czuł się jeszcze pewny swoich umiejętności i przemiany jako takiej. Może teraz, jeśli zacznie ćwiczyć z Aną.. może coś się w końcu zmieni? Miał nadzieję.
- Manekina? Raczej masochistę. Najpierw musimy sprawdzić jak się łączymy, bo to nie jest jak wi-fi. - odparł wzruszając ramionami. Kuchnia raczej nie byłaby dobrym miejscem do takich szarży, prędzej pokój wspólny, o ile przypadkiem dziewczyna się nie wystraszy i nie rzuci nim w okno. Yves nie chciał poczuć się tak przedmiotowo..
Spojrzał na nią lekko przekrzywiając głowę. Tak, to nie jest wifi. Jakoś tam w podświadomości czuł, że to władająca, ale to nie pomagało w połączeniu. Ostatnio na lekcji z Gabrielem i panem Ivarim udało mu się połączyć z Conorem, ale.. nie wykorzystali tego. Dalej czuł się z tym niezbyt, czuł swoją bezradność jako broń. Wierzył, że Anastazja wyjdzie z inicjatywą, jeśli będzie chodziło o prawdziwą walkę, bo nie chciał znów tego poczuć.
- Właściwie to powinna być pierwsza rzecz jaką powinniśmy zrobić. Nie wiem czy tu nie ma za mało miejsca. - dodał po chwili.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 9
Data dołączenia : 25/10/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pon Lis 09, 2015 10:42 pm

Wsadziłam nóż z powrotem na swoje miejsce. Podchwyciłam spojrzenie Yvesa. Huh... W zasadzie to mi pomoże zdobyć jakąś pewność. Co do czego, to się jeszcze okaże... Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie, w końcu przygotowywałam się do tego... Trochę czasu. Doświadczenia w samym dzierżeniu żywych broni nie mam, ale powinno dać radę, przecież to nie może być tak trudne - nie żremy się między sobą, nasze fale dusz też nie powinny.
- Wolałabym wyjść poza kuchnię... Tak na wszelki wypadek. - stwierdziłam. Ponownie rzuciłam szybkie spojrzenie na francuza. Skoro on chce, to ja tym bardziej.
Pozbyć się niepewności, mieć się na czym... albo kim... oprzeć. To, dla mnie przynajmniej, najważniejsze.
Wstałam z krzesła, westchnęłam i przeciągnęłam się. Wystrzelałam wszystkie palce i otrzepałam je. Nutka stresu w tej symfonii emocji dobrze mi zrobi. Ponownie ukryłam wszystko pod obojętnością z delikatnym dodatkiem uśmiechu.
- Jestem gotowa... Prowadźcie, ja nie do końca znam jeszcze Shibusen. - uśmiechnęłam się trochę mocniej. Złapałam lewą rękę prawą i ścisnęłam dość mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t793-anastazja

avatar
Uczeń NOT
Posty : 16
Data dołączenia : 18/10/2015
Wiek : 23
Skąd : Ł.

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Pią Lis 13, 2015 9:05 pm

- Nie nie, skądże, jak można tak profanować kuchnię!?- Blacksad udał wielkie oburzenie na propozycję bójki na miejscu.- Wierzyłem raczej, że przejdziemy się kawałek po mieście w stronę szkoły, a tam z pewnością znajdzie się jakaś wolna sala na nasze potrzeby...-
Młodzieniec wstał, zebrał sztućce razem na talerz, odebrał również zastawę po skończonym posiłku Anastazji. Wszystko to zaniósł do kuchni i włożył do z wolna zapełniającej się zmywarki. Nikomu nie chciało się myć naczyń, a wstawienie pojemnego urządzenia dwa, czy trzy razy dziennie całkowicie wystarczało.
- Więc co wy na to? idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t785-blacksad#5380

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   Sob Lis 14, 2015 6:30 pm

No jak się wszyscy zmobilizowali to trzeba było iść, da? No! Więc podniósł się, przeciągnął lekko i ruszył w stronę drzwi, ale nie wyszedł tak od razu, tylko zatrzymał się w nich opierając o framugę, by chwilkę poczekać aż Ana i Black się zawezmą. Ten musiał posprzątać po posiłku, a że Francuz nic nie szamał to nawet nie pomógł, taka z niego wredota. Chociaż po dogryzać mógł.
- Gotów, kopciuszku? - spytał uśmiechając się lekko i zerkając na Blacka, potem spojrzał na Anastazję, która wyglądała na ready, aż w końcu mogli ruszyć się do drogi. Ruszyli w stronę hali treningowej, teraz pewnie nikogo w środku nie będzie, więc będą mieli spokój. A Yves potrzebował go bardzo, bo zaczynał się stresować..

z/t x3 [jo, Black, Ana]

// Pozwoliłam sobie całą naszą trójkę od razu przenieść. W hali zaczyna Ana i lecimy tak jak tu, kaczorki moje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kuchnia i pokój wspólny   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia i pokój wspólny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Wspólny
» Pokój Wspólny Slytherinu
» Pokój Wspólny
» Pokój Wspólny Hufflepuffu
» Pokój Wspólny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki-