IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Okolica Berlina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Okolica Berlina   Sob Maj 23, 2015 2:13 am

Misja: Rin Roe i Stephen.
Treść kartki z misją: Drodzy uczniowie Shibusen. W związku z ostatnimi wydarzeniami Berlin został otoczony kordonem zbrojnych wojsk amerykańsko-niemieckich i jest strefą zamkniętą. Nikt nie ma prawa stamtąd wyjść ani wejść do środka, dlatego musimy utrzymywać regularne patrole. Takie jest wasze zadanie.

Bohaterowie znajdują się w okolicach Berlina. Z oddali widać miasto oraz patrolujące je śmigłowce w czarnych barwach. Całe miasto pogrążone jest w anarchii, jednak tutaj tego nie czuć. Jedynie lasy oraz autostrada, która prowadzi do miasta. Jeśli któryś z nich wziął lornetkę to mógł nawet dostrzec u wjazdu do miasta barykady ustawione przez wojsko. Otrzymali nawet mapy jak ma przebiegać ich patrol, a rozkazy są wiadome. Mają nie przepuścić nikogo. Nie można doprowadzić, by osoby potencjalnie zakażone wydostały się z miasta. Było już późne popołudnie i słońce chyliło się ku zachodowi, a patrol przebiegał bez najmniejszych problemów. Ino wiało nudą, chyba że któryś z nich znalazł sposób by urozmaicić sobie to zadanie. Do zakończenia ich warty pozostało jeszcze około 4 godzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Maj 24, 2015 9:27 pm

//Nie wiem czemu ale skojarzył mi się klimat tego z Plague Inc. Za dużo w to gram...

No i co można robić na takiej warcie? Stephen siedział chodził to w jedną to w drugą, szukając potencjalnych uciekinierów. No, wiadomo, po trasie patrolu ma się rozumieć. Nie próbował gadać z Rinem, jakiś ponury nastrój miał. Często mu się ostatnio zdarza. Skupiał się raczej na zadaniu niż na dobrej zabawie. Misje wykonać trzeba. Liczył że Rin za nim idzie, bo oglądać się nie oglądał, co najwyżej rozglądał, ale to na boki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pon Maj 25, 2015 12:01 am

Idąc paręnaście metrów za plecami Stephena Rin również rozglądał się na boki. Jednak w przeciwieństwie do partnera spoglądał też od czasu do czasu i za siebie. A nóż ktoś akurat będzie próbował przemknąć się tuż za ich patrolem.
I choć nie wiedział jak było w przypadku blondyna, ale jemu podczas tej "warty" jak nazywał ich zajęcie coraz bardziej zaczynała doskwierać nuda, a na rozmowę ze Sephenem nie miał co liczyć. Z tego też powodu już od jakiejś godziny kręcił młynki kawałkiem drewna które przywiązał do sznurka z kieszeni. Niby nic, ale trochę odpędzić nudę, jednocześnie nie przeszkadzając w wykonywaniu zadania.
Nie przerywając marszu po raz kolejny zmienił rękę kręcącą sznurkiem - właśnie zaczęła się kolej prawej ręki - znowu spojrzał za siebie by upewnić się, że nikogo tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pon Maj 25, 2015 12:34 am

Bohaterowie w jakiś sposób radzili sobie, bądź nie radzili z nudą która jest nieodłączną częścią patrolu. Prawie jak Ci żołnierze w grach wideo, którzy robią głupie rzeczy bo im się nudzi albo zwyczajnie tracą uwagę i dają się ściągnąć. Jednak to nie jest gra wideo i nic takiego się nie stało, jednak jak przechadzali się przez las mogli dostrzec na liściach leżących u ich nóg, tak ładnie ścielących podłoże lasu krew. Ślady krwi, którą komuś lub czemuś utoczono. Ciągnęło się to ze wschodu na zachód, czyli od strony miasta aż po jakieś chaszcze w lesie. Mogło to być jakieś zranione zwierzę ale mógł to być również człowiek, któremu udało się uciec ze strefy kwarantanny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Czw Maj 28, 2015 7:43 pm

Stephen jak tylko zauważył ślady krwi, bez gadania przeszedł do akcji. Szansa że to było coś innego niż uciekinier, była minimalna, a nawet gdyby to warto to sprawdzić. Obok Stefana pojawił się jego klon. Nie trzeba tłumaczyć że był to efekt jego techniki. Klon od razu ruszył biegiem, podążając tropem krwistych śladów. Prawdziwy Stefan wystawi zaś swoją rękę w bok, w stronę Rina, szykując ją na złapanie broni.
- Idziemy, Rin - liczył na to że w tej ręce jego towarzysz zmaterializuje się jako broń. Jeśli zrobi to, wtedy Stephen ruszy biegiem za klonem, również szukając tego czegoś krwawiącego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Czw Maj 28, 2015 9:22 pm

Kiedy obok Stephena pojawił się drugi on który zaraz potem pobiegł w las, Rin od razu domyślił się, że ten coś znalazł. Jego partner nie należał bowiem do tych, co to od tak korzystaliby ze swoich umiejętności. Tak więc kiedy tamten dał mu znać, ruszył biegiem, a kiedy już był jakieś półtora metra od niego wyskoczył i w locie zmienił się w katar.
- Płyniemy - potwierdził na swój sposób dotowość do akcji. I dopiero teraz udało mu się dostrzec krwawy ślad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Maj 29, 2015 5:11 pm

Jako, że Stephen jeszcze musiał ćwiczyć (w innym wypadku byłby wyżej niż NOT) musiał troszkę się pomęczyć by stworzyć prawie idealnego klona, ale że mieli czas to mógł podjąć parę prób więc metodą prób i błędów udało się. Jednak klon był nieco inny i gdyby się przyjrzeć to można zauważyć pewne różnice jak chociażby miejscami nieco inne odcienie. Wyciągnął rękę by złapać Rina, który w powietrzu próbował się zmienić w broń. Efekt był dosyć… słaby. Otóż jak większość broni w NOT, także i on miał problemy z transformacją i zamiast ładnego kataru wyszło coś… pokroju przerośniętego widelca, który z racji jeszcze niedostatecznego dostrojenia się władającego i broni stanowił niemały ciężar. Oczywiście również i on mógł popróbować po kilku chwilach i zapewne za którymś razem by mu się udało przemienić w normalny katar.
Kiedy już udałoby się im doczłapać do źródła krwawego szlaku, mogli ujrzeć człowieka leżącego w kałuży krwi. Była to kobieta (tak, kobieta też człowiek), była naga oraz miała rozcięty bok przez które wysuwały się wnętrzności. Wnioskując po śladach szarpania to mogło ją dorwać jakieś zwierzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Wto Cze 02, 2015 11:52 pm

"Widelec? No, tego to jeszcze nie grałem..." podsumował w myślach próbując nie okazywać większego zdenerwowana z powodu przyjęcia takiej, że formy. Zaraz jednak zamknął jedno oko próbując skoncentrować się na formie jaką chciał przyjąć.
- Katar, nie widelec... Katar, nie widelec... - powtarzał pod nosem niczym jakąś mantrę wyobrażając sobie mierzące jakieś trzydzieści centymetrów, obusieczne ostrze i poprzeczną rączkę. Czyli zwykły katar.
Kiedy zaś udało im się - właściwie to Stephenowi z nim w garści - dotrzeć do końca szkarłatnego śladu Rin przełknął ślinę. Próbował w ten sposób pozbyć nieprzyjemnego smaku który niespodziewanie pojawił mu się w ustach na widok "nadszarpniętej" kobiety.
- Z tego co się orientuję, to zwierzęta raczej nie atakują ludzi... - stwierdził niepewnie przyglądając się ranie na ciele ofiary.
W prawdzie będąc w gangu widział parę tam ran, ale nigdy nie były one tak poważne jak ta tu. No i zawsze były one dziełem człowieka, a tu nie miał pewności, czy to co widział było właśnie tym czym było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 07, 2015 12:32 pm

Stefan przyjrzał się dokładnie kobiecie. Normalny człowiek zapytałby się jej co się stało, ale Stefan taki nie był. Klon który dotarł tu pierwszy ruszył w drugą stronę wzdłuż śladów krwi, szukajac tego co ją tak zraniło. Sam chłopak, oryginał jednak, kiedy dobiegł pochylił się nad dziewczyną i przy pomocy kataru przebił jej klatkę piersiową, w miejscu gdzie powinno być serce, by zakończyć jej żywot.
- Nie wiem, ale naszym zadaniem było nie pozwolić nikomu uciec. Tym co ją zraniło zaraz się zajmiemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 07, 2015 3:39 pm

Katar, nie widelec no i tak się zaczyna mantra Rina. Oczywiście pełne skupienie, by się przemienić w wybrany oręż się opłaciło. Przemienił się po jakimś czasie, ale Stephen go wypuścił z rąk, zresztą kto by nie wypuścił z rąk czegoś co waży więcej niż sztanga uzależnionego od siłki maniaka? Rin tak się na tym skupił, że zapomniał o synchronizacji jaką musi mieć z władającym dlatego był taki efekt, ale plus był taki że udało mu się zachować formę i jak się już na tym skupił to władający już miał swoją broń. Pytanie tylko na jak długo?
Kiedy Stephen podszedł by przebić ciało kobiety, coś pociągnęło go za nogę i szybko poleciał w górę, wypuszczając z rąk Rina. Jak się okazało, ktoś zastawił tu sidła myśliwskie i przezroczysta żyłka trzymała władającego 1,5 metra nad ziemią za nogę. Nie było to dosyć przyjemne, bo linka się wrzynała w kostkę. Klon za to jak gdyby nigdy nic dalej szedł śladami krwi. Z jednego drzewa słychać było tłumiony śmiech, a zaraz potem jego istny wybuch. Kobiecy śmiech rzecz jasna, ale na pewno nie tej która leży w kałuży krwi. No wiecie… jest troszkę sztywna.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Wto Cze 09, 2015 11:26 pm

- No ja pier... - rozległ się cichy głos Stephena kiedy coś go złapało w sidła. Westchnął on i zaczął się zastanawiać nad tą sytuacją. Była beznadziejna, to wiadome. Ale przecież to nie mógł być taki zwykły pech. Coś musiało za tym stać. Tylko ciekawe co...
- Ej, Rin, też masz wrażenie że coś nam nie idzie dzisiaj? - rzucił do swojego towarzysza leżącego na ziemi. Po chwili sam Stefan zaczął się gimnastykować by się podciągnąć do węzła na jego kostce i spróbować go poluzować czy może rozwiązać. Nie za wiele mógł zrobić.
Zaś klon, niech idzie i zbiera informacje. W sumie to tylko klon. Co zobaczy, to dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 14, 2015 1:36 am

- No nie specjalnie - stwierdził Rin wciąż leżąc na ziemi w formie broni po czym wrócił do ludzkiej formy.
Podchodząc do drzewa na którym wisiał Stephen chłopak ze słuchu próbował ustalić gdzie mogła znajdować się ta roześmiana osoba
"Trochę jak hiena" pomyślał wspinając się po kolejnych gałęziach by dotrzeć do tej na które znajdowały się trzymające jego partnera sidła.
- Na wszelki wypadek uważaj - ostrzegł polaka siadając okrakiem na gałęzi z żyłka i wyciągając z kieszeni multitool. Zamierzał bowiem użyć znajdującego się w narzędziu ostrza do odcięciu pętli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 14, 2015 11:23 pm

Wiele wód upłynie, nim władający zapomni o tym jak został schwytany w sidła. Niczym sarna albo jeleń, który zawędrował do nieswojego lasu (you came to the wrong las). Nie mógł to być zwykły pech, aczkolwiek wiele rzeczy wskazywało na to że ktoś sobie po prostu te sidła zastawił, a kobiety użył jako przynęty. Być może miało to zwabić jakiś padlinożerców, a zwabiło zwykłych patrolujących. Może nawet była to osoba, która się teraz śmiała z nich, a dźwięk dochodził z korony drzewa które znajdowało się naprzeciwko tego, o które zaczepiona była linka sideł. Najwidoczniej to było najlepsze miejsce by obserwować czy coś się złapie czy nie. Co do zbierania informacji przez klona… w sumie nie miał co zbierać i przekazać Stephenowi, wszakże jako tako władający nie miał podglądu oczami tejże osobliwej techniki, ale mógł wyczuć że gdzieś tam klon się oddala i oddala. Nigdzie nie było wspomniane, że wraz z likwidacją klona wszystko co widział wróci do władającego.
Rin natomiast wspiął się na to drzewo. Nie było dosyć trudno to zrobić, bo gałęzie których można się było złapać były gdzieś na wysokości może dwóch metrów. Na oko oczywiście, bo przecież miarki nikt we wzroku nie ma. Z żyłką musiał się troszkę pomęczyć bo była dosyć mocna, ale po kilku chwilach ustąpiła i władający spadł na glebę. Lekko się obił, ale wisiał tylko 1,5 metra nad ziemią więc nic poważniejszego mu się nie stało. Tylko jakieś drobne stłuczenia.
- No nie, a wyglądał tak śmiesznie jako piniata – powiedział żeński zawiedziony głos z korony drzewa, kryjąc się pomiędzy liśćmi, aczkolwiek można było dostrzec białe fragmenty stroju dzięki czemu można było określić mniej więcej pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pon Cze 15, 2015 11:40 pm

- A mi jakoś nie szczególnie się podobał - mruknął chłopak chowając narzędzie. Następnie podciągając nogi na gałąź patrzył na widoczne wśród liści fragmenty białego ubrania. Następnie zeskoczył z gałęzi, a przy lądowaniu robiąc przewrót przez bark. Może i z byciem Bronią miał jeszcze problemy, ale z parkourem radził sobie całkiem nieźle.
- Cały? - chciał się upewnić stanu Stephena wstając i wracając wzrokiem do miejsca w którym wcześniej widział biały materiał.
Obawiał się, że jak zaraz znowu będzie musiał zmienić się w broń to pójdzie mu jak ostatnio. Zamierzał jednak tym razem tego nie spaprać i zmienić się w co trzeba za pierwszym podejściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Cze 19, 2015 5:41 pm

No i leżał na tej ziemi, wpatrzony w nocne niebo czy też korony drzew. Grunt, że w górę. Chwilę tę, poświęcił refleksjom na temat życia i innych pierdół. No, było całkiem przyjemnie, ale trzeba było się zająć misją. Leżąc jeszcze na glebie uśmiechnął się i spojrzał na Rina, mówiąc:
- Miło że przynajmniej ty mnie wspierasz. - po czym wreszcie się podniósł się i otrzepał swoje ubranie z kurzu. Pytanie o stan zdrowia zbył, uznając fakt że wstał za odpowiedź. Po czym zwyczajnym krokiem podszedł do Rina na pół metra i wyszeptał do jego ucha - Zajmij ją rozmową. - nie tłumaczył czemu, po prostu oczekiwał że to zrobi. Nie jak dowódca, ale jak towarzysz.
Tymczasem klon zacznie w jak najszybszym tempie wracać w kierunku całego wydarzenia. W końcu nikt nie powiedział że Stefan nie może mu dalej rozkazywać. Postara się on obejść to wszystko od boku, tak żeby znaleźć się tej postaci na plecach. Całą drogę przebędzie biegiem, zwolni do jak najcichszego skradania się kiedy znajdzie się w zasięgu słuchu. Ba, kiedy będzie w zasięgu słuchu zacznie się on skradać, by jak najciszej, i możliwie bez żadnego odgłosu dostać się za plecy tamtej białej postaci. Jak mu się uda, to będzie czekał na dalsze rozkazy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Sob Cze 20, 2015 12:13 am

- Wiecie jak długo musiałam siedzieć na tym drzewie i czekać, aż ktoś wejdzie w te sidła? Całe 2 godziny! Całe 2 cholerne godziny i jeszcze musiałam zmarnować ostatnią żyłkę na sidła, miał wpaść dzik a wpadła jakiś facet– podkreśliła każde słowo poprzedniego zdania, a sądząc po tonie głosu podczas wypowiedzi można się było domyślić, że ta osoba na drzewie nie za bardzo lubiła czekać albo stać bezczynnie. Raczej obojętna była jej ta ckliwa scenka, aczkolwiek z drugiej strony coś z przeszłości jej przypominała. Aż co uważniejsi mogli dosłyszeć skrobanie się w głowę w zastanowieniu – mah, jak ludzie to robią? – powiedziała zrezygnowana i chyba chodziło tutaj o myślenie. To na pewno nie była jej mocna strona. Tymczasem klon zaczął wracać w kierunku, gdzie cała akcja się działa. Obejście jednak zajmie mu troszkę czasu, zwłaszcza poruszanie się bezszelestne może okazać się problematyczne. Na glebie jest całkiem sporo liści, które wydają dźwięk po wkroczeniu na nie, dlatego jeśli klon faktycznie chciał się podkraść to musiał poruszać się naprawdę powoli.
- Co sądzicie o sytuacji lemingów w kontekście globalnym? – zadała takie pytanie całkowicie od czapy i zawisła głową w dół na jednej gałęzi, tak że było widać jej górną połowę ciała. Jak się można było domyślić po wielkości górnej połowy ciała, kobieta nie należała chyba do zbyt wysokich. Można powiedzieć całkiem śmiało, że mogła być wzrostu przeciętnej Europejki. Jej długie białe włosy zwisały jak osobliwa firanka, która chyba zazwyczaj sięgała jej do pośladków. Wyglądała na całkiem nieźle opaloną, ale nie przesadnie. To była delikatna opalenizna, a nie typowa solarka z miasta. Zadarty, drobny nos kobiety wraz z czerwonymi oczyma, w których tkwiło coś dziwnego, tajemniczego może nawet magicznego co sprawiało, że ilekroć się w nie spojrzało to serce biło szybciej, a hormony buzowały. Tak, z gęby nie należała do najbrzydszych. Na sobie miała rozpiętą, nieco podartą białą koszulę, która teraz zwisała w dół. Widocznie kobiecie nie przeszkadzało to, że jej walory są w tym momencie odsłanianie i nie okazywała zbyt wielkiego skrępowania tym. Wisząc miała ręce założone na swoich dosyć dużych i zapewne miękkich piersiach. Można było dostrzec jeszcze jej brzuch, który ewidentnie był wyrabiany ćwiczeniami a tłuszczyku było tam niewiele. Jakby się przyjrzeć uważniej to można było dostrzec dwie krzyżowe blizny, które biegną po obu stronach bioder.
Wisiała sobie tak i patrzyła na władającego oraz broń – Co tu w ogóle robicie? Wybraliście się na schadzkę? Znaczy za moich czasów miłość męsko-męska nie była niczym złym, a ja jestem tolerancyjna na te sprawy – ponownie rzuciła coś dosyć bezsensownego, a nawet jeśli ktoś był na tym punkcie czuły to obraźliwego, aczkolwiek ona nie wyglądała jakby czerpała satysfakcję z obrażenia kogoś a zwyczajnie tego, że lubi sobie pogadać.  

Osoba wisząca na drzewie:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Cze 26, 2015 8:42 am

Oczywiście, Stephen uwzględnił to że ciche podejście może zająć klonowi chwilę, dlatego też Rin miał mu kupić czas rozmową. Zrobiłby to sam, ale nie należał do typu człowieka który lubił gadać. Nie tak jak ta babka. Tylko gada i gada. Oszaleć można. Stefan nigdy by tak nie umiał. Taki typ człowieka. Co miał powiedzieć w tej sytuacji? Sam fakt że ktoś tak z nich zadrwił podczas ich misji nie był zabawny. Już nie polubił tej kobiety. Ciekawe tylko co robi tak blisko Berlina, kiedy tam panowała epidemia czy jakieś inne cholerstwo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 28, 2015 1:00 am

- A więc tak. Nie wiem czy dzik utrzymał by się na tej żyłce - zaczął Rin choć na widok dziewczyny i jej stroju poczuł jak hormony w nim zagrały, a serce z lekka przyspieszyło - Co zaś się tyczy tych lemingów, to jakoś się nad tym nie zastanawiałem. No, a w kwestii tego co my tu robimy, to nie jest to schadzka. Jedynie wykonywanie czegoś o co zostaliśmy poproszeni - odpowiedział ignorując to rzucone chyba mimochodem pytanie o myślenie.
W prawdzie w porównaniu ze Stephenem Rin był raczej gadatliwy, jednak ta rozmowa już zaczynała go męczyć. Jednak zgodnie z prośbą jego władającego będzie starał się utrzymać tą "rozmowę" jak najdłużej.
"Obyś się jednak pośpieszył" pomyślał jeszcze otwierając usta do kolejnej wypowiedzi.
- Miło jednak, że jesteś tolerancyjna. W obecnych czasach trochę trudno o takich ludzi jak ty. Wracając jednak do żyłki, to mam akurat przy sobie trochę. Chciałabyś może? A tak w ogóle to co ty robisz sama w środku lasu? Poza siedzeniem na drzewie i polowaniem na dziki?
Liczył bowiem, że, a nóż dowie się czegoś o swojej rozmówczyni, od której jakoś nie mógł jakoś oderwać wzroku. Zwłaszcza, że miał przez to niejakie problemy ze skupienie się na rozmowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Cze 28, 2015 3:27 am

- Ale Twój gruby kolega już się utrzymał, więc dzik tym bardziej powinien – rzuciła dosyć zadziornym tonem, aczkolwiek Stephen nie wyglądał na specjalnie opasłego czy coś. Chyba ta osoba zwyczajnie lubi kogoś obrażać, aczkolwiek Rin mógł widzieć to bardziej różowo w końcu teraz burza hormonalna działała w jego wnętrzu, za każdym razem kiedy ich wzrok się spotykał. Coś w tych czerwonych oczach było, gdyż dodawały kobiecie sporo uroku może też odrobinę drapieżności? Tak czy siak nawet wisząc do góry nogami wyglądała zjawiskowo pod względem aparycji, a dosyć spore roznegliżowanie jeszcze to pogłębiało. Ciężko się skupić z takimi widokami bo jest co kontemplować i nie chodzi tu o pagórki czy drzewa.
- Lemingi są świetne. Idą zawsze razem i zawsze razem skaczą z klifu kiedy uznają się za niepotrzebne może zwyczajnie lubiła ten widok? Ludzie poniekąd też byli takimi lemingami, a ona już parę razy widziała taką scenkę, kiedy to kochankowie skakali z klifu jak lemingi. Przez moment zazwyczaj mieli takie szczęście w oczach, jednak szybko znikało kiedy widzieli nadciągające kolce. Piękne czasy zaprawdę, teraz jak patrzyła to nie widziała podobnych czynów aczkolwiek obudziła się dosyć niedawno. Może jeszcze będzie miała okazje ku temu? W każdym razie warto napomknąć, że chyba nie zauważyła klona Stephena, który się skradał i był coraz bliżej.
- Masz? O to świetnie. Weź ją zawieś tam na drzewie gdzie poprzednia była. Potem sobie to rozstawię – machnęła na to ręką, nadal zachowując równowagę podczas zwisu. Najwyraźniej jest to jej ulubiona pozycja – Ja? Ach, ja tylko sobie przechodziłam przez lasek idąc z tamtego dużego miasta. Śmieszne rzeczy się tam dzieją, a potem napadła mnie jakaś kobieta to i zrobiłam sobie z niej przynętę na jakieś zwierzęta – bujnęła się mocniej i wtedy akurat był ten moment kiedy klon znajdował się kilka metrów od kobiety wiszącej sobie na gałęzi, a raczej jeszcze chwilę temu wiszącej na gałęzi bo zwyczajnie zeskoczyła sobie na dół. W sumie to miała całkiem zgrabne te nóżki, a na nich spodnie przylegające do ciała, które podtrzymywał skórzany pasek. Portki wzdłuż linii bioder miały wycięcia idące od nogawek będących do łydek, aż po sam początek miejsca gdzie zaczynał się pasek. Butów o dziwo nie miała, ale za to stopy chroniły bandaże. Nie były całkowicie obwiązane, gdyż widać było palce u stóp przyozdobione czarnym lakierem. Przy pasie natomiast miała parę krótkich sztyletów chyba tureckiego wykonania, ale władający i broń nie byli tego do końca pewni. Każdy z nożyków miał w rękojeść wbity szafir – To… zapewnicie mi trochę rozrywki? – zapytała dwuznacznie uśmiechając się miło, aczkolwiek ręka oparta na rękojeści jednego ze sztyletów chyba sugerowała co innego niż igraszki na łonie natury. Chociaż… wszystko może być wykorzystane seksualnie jeśli jest się dostatecznie odważnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Lip 03, 2015 8:04 pm

- Czemu nie - stwierdził Rin wyciągając z jednej z kieszeni szpulkę z żyłką. Nim jednak zdążył powiesić ją we wskazanym miejscu jego rozmówczyni znowu się odezwała wspominając coś o jakimś dużym mieście. W tej chwili nie miało to jednak dla niego większego znaczenia, choć trzeba przyznać, że gdzieś na dnie świadomości włączył mu się cichy alarm. Nie zwracając jednak na niego większej uwagi dalej skupiając się raczej na białowłosej.
Zmieniło się to jednak w chwili kiedy dziewczyna zeskoczyła z gałęzi, a jego oczom ukazał się całokształt. W tym też momencie Rin nieco otrzeźwiał, lecz o pełnym oderwaniu wzroku od rozmówczyni wciąż nie było mowy.
Jednak widok wiszących przy pasku sztyletów zrobił swoje. Bo jeśli ulica nauczyła go czegoś, to właśnie tego, że zawsze lepiej mieć na oku broń innych osób. Inaczej takie spotkanie może skończyć niezbyt miło. Zamrugawszy jeszcze dalej kontynuował swoją rolę, nie zwracając specjalnie uwagi na poczynania sobowtóra swojego partnera. Po prostu gadał dalej.
- Rozrywki z użyciem broni, czy też nie? I pozwól, że się spytam, ale czy to twój naturalny kolor oczu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Lip 24, 2015 11:27 am

Stefan jak zwykle się nie odzywał przez większość czasu. Przemilczał wszystko do momentu w którym dziewczyna zaproponowała wspólną zabawę. Chłopak nie miał wątpliwości, warto się było przygotować do walki. Wystawił on rękę w bok, szykując ją na złapanie broni która powinna się tam pojawić.
- Rin, przygotuj się. - szepnął do swojego tavariesza, tak, żeby ten to usłyszał z odległości która ich dzieliła
Stefan szykował się na jakiekolwiek gwałtowne ruchy ze strony dziewczyny. Sam klon zaś miał teraz za zadanie podejść na pozycje na której znajdowała się przed chwilą dziewczyna i zeskoczyć jej na plecy w taki sam sposób jak ona to zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Lip 24, 2015 7:28 pm

Kobieta była zadowolona z powodu, że dostała zamienną żyłkę. Nie to, żeby nie mogła sobie takiej skombinować na poczekaniu ale jednak wolała proste rozwiązania, a że czasem brało ją lenistwo to najmniejsza linia oporu była dla niej wprost stworzona. Z drugiej strony czy Rinowi nie będzie szkoda żyłki? Czasami te kilka metrów może się przydać w najmniej spodziewanym momencie, ale na to przyjdzie pora.
- Hmm i jedno i drugie jeśli będę miała nastrój – zapomniała dodać, a raczej nie chciała „o ile wy dacie radę stać” ale to chyba taki urok, bo rzuciła jeszcze do tego zawadiacki uśmiech obu mężczyzną. Kokieteryjne pytanie o jej kolor oczu nawet ją w pewien sposób bardziej nakręciło, lekko przechyliła się w prawą stronę i ułożyła prawą rękę na biodrze – W sumie to tak. Mam takie oczy od zawsze, ale też masz niczego sobie oczka chłopczyku. W ogóle Twój kolega jakiś nieśmiały jest– zachichotała, w końcu to że Stephen coś mówił do Rina dało się wywnioskować po ruchu ust, nawet jeśli tamta nie usłyszała treści. Klon natomiast dalej się bawił w ninję i podchodził powoli na pozycję. Najwyraźniej chciała coś jeszcze powiedzieć, ale wtedy skoczył na nią klon pociągając ją w dół. Po chwili jednak coś błysnęło i klon się zwyczajnie rozpadł, a ona błyskawicznie postawiła się do pozycji kucającej. W ręce miała jeden sztylet – musicie mi wybaczyć, troszkę za długo spałam i moje ruchy są nieco wolniejsze – ziewnęła. Jeśli Rin chciał się przemienić to chyba był bardzo dobry moment, by to uczynić aczkolwiek zanim to zrobił to mógł jeszcze złapać to zalotne oczko puszczone przez nieznajomą. Nie miała chyba zamiaru atakować, za to drugą rękę położyła na drugim sztylecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Sro Sie 19, 2015 3:29 pm

Stephen zrobił facepalm'a kiedy jego klon rzucił się na wroga... W trakcie rozmowy. Chyba jednak nie skoordynowali swoich działań. A to źle. To była ważna część jego planu. No dobra. Trzeba wymyślić coś innego. Nie ma opcji: "wczytaj save". A szkoda. Można to było zrobić lepiej. Czyli zostaje wyrównana walka.
- Rin, powinieneś się przemienić. - chłopak wystawił rękę w kierunku swojego towarzysza by ten się w niej zmaterializował jako broń.
Jak już będzie uzbrojony, ustawi się on w pozycji gotowej do walki, czekając aż to wróg zaatakuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t477-stephen

avatar
Uczeń NOT
Posty : 43
Data dołączenia : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Pią Sie 21, 2015 2:18 am

- Ma tak odkąd go znam - odparł Rin na stwierdzenie nieśmiałości Stephena po czym doszło do ataku ze strony ataku klona co dało mu kolejną chwilę na otrząśniecie się z dotychczasowego stanu.
Kiedy zaś doszło do "wypatroszenie" kopi sztyletem chłopak i bez sugestii od towarzysza doszedł do wniosku, że warto się zmienić. Skupiwszy się ponownie na broni w którą miał się zmienić, kątem oka zauważył puszczone w jego stronę oczko poczuł dziwną sensację w okolicach żołądka, jednak nie przerwał swojej transformacji.
- Nazwij mnie matołkiem, ale to chyba wampirzyca - mruknął do partnera kiedy był już w formie broni i zastanawiając się, jak mają sobie z nią poradzić, skoro będąc "zaspaną" dość łatwo pokonała sobowtóra Stephena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t475-rin-roe

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   Nie Sie 23, 2015 8:19 pm

Kobieta pod nosem tylko rzuciła jakiś komentarz odnośnie tej rozmowności Stephena, aczkolwiek oboje nie do końca usłyszeli co ona dokładnie powiedziała. Może coś w stylu „prawiczek?”, nie było to teraz zbyt istotne. Wyglądało na to, że ona nawet nie wypatroszyła tego klona, a sprawiła że się rozpadł. W końcu był utkany z fal duchowych, a Stephen nie należał do elity i nawet ta technika miała swoje luki, które potem może skorygować. Tym razem Rinowi transformacja wyszła, aczkolwiek młodzi mogli wiedzieć z autopsji, że przemiany prawidłowe są jak loteria na tym etapie. Raz się uda, a raz się nie uda, raz osiągnie się zamierzony skutek a raz nie.
Tymczasem kobieta chyba nie planowała atakować, ba byłoby to dla niej niezbyt komfortowe a może po prostu nie chciała sobie psuć zabawy? Tymczasem słychać było jakiś dziwny dźwięk. Jakieś podejrzane skrzypienie. Rin i Stephen mogli dostrzec, że drzewo na którym niedawno wisiała ich rozmówczyni zaczyna się na nią walić. Mieli czas na ucieczkę, tak samo jak ona. Kiedy drzewo upadło, zostało niemalże od razu wystrzelone w jej stronę. Z tumanów kurzu wyskoczyła ich rozmówczyni, w której stronę leciało drzewo a ona zgrabnie na nie wskoczyła i skorzystała z tego niczym z darmowej podwózki w głąb lasu.
W miejscu, gdzie był pieniek zwalonego drzewa stał sobie niebieskowłosy jegomość który dłubał sobie w zębach wykałaczką. Opuszczał nogę i wyglądało na to, że najwyraźniej kopnął to drzewo. Nie ma co, drzewko było jednak grube i ponad tonę ważyło, a facet miał dobre dwa metry wzrostu przy czym chodził z gołą klatą, na której były tatuaże oraz wyrzeźbione mięśnie. Spojrzał na szybko czmychającą między drzewami kobietę i splunął na pieniek – Taka mocna w gębie, a spierdala jak kuna kiedy przyjdzie ktoś mocniejszy. Nic wam się nie stało dzieciaki?– zapytał facet, który mimo wszystko jakimś sposobem zerkał z pogardą na uczniów zawodówki.  
Błękitnowłosy:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Okolica Berlina   

Powrót do góry Go down
 
Okolica Berlina
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Niemcy-