IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kawiarnia "Cafe Day"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 12:02 am

Mężczyzna w poszukiwaniu informacji postanowił popytać się w bardzo sławnej w Death City kawiarni o nazwie "Cafe Day" gdzie w zwykły normalny dzień był bardzo oblegany przez wiele osób w tym czarodziei. Floki wchodząc do lokalu podszedł do baru i zamówił szklankę whisky z lodem płacąc za nią zapytał barmana normalnym tonem tak by nie zwracać na siebie uwagę innych ludzi. -Czy widział pan tę osobę? Mówiąc to pokazał portret który po mimo, ze był czarno biały to był bardzo dokładnie narysowany. Barman przecierając szklankę wskazał podbródkiem stolik gdzie siedział młody mężczyzna o białych włosach i białym garniturze i małą dziewczynkę która mu towarzyszyła. Floki poznał go momentalnie i ruszył natychmiast zostawiając spory napiwek za informacje. Dwu metrowy potwór podchodząc z drinkiem do stolika stanął naprzeciwko ich i zapytał swoim przepalonym od papierosów głosem i przenikliwie oceniając biało włosego. -Czy mogę się przysiąść Panie Mangar? Czekając tym samym na odpowiedz i reakcje od mężczyzny którego w końcu znalazł.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 10:19 am

No i rozmowa trwała, aż w końcu została przerwana. No wpierw przez jedną osobę, która widać znała El chan. Dlatego też początkowo można było nie reagować, Wolf po prostu rozpalił sobie papierosa. No wiadomo że jakoś trzeba odreagować, dodatkowo. Po chwili przybył kolejny osobnik, tym razem coś z pokroju potworka. No i tak się stało że z dwójki, zrobiła się czwórka. No co teraz.
Wolf miał zamiar przemilczeć daną sytuację, z powodu iż nie ogarniał wszystkiego. Oraz osób które przyłączyły się.
Spoglądając dość normalnie na nieznajomych, po chwili Wolf spojrzał na El.
- El chan czyżby twoi znajomi, albo coś bliższego?
Spytał zaciągając się papierosem, po chwili wypuszczając dym w stronę sufitu. No przynajmniej teraz będzie ciekawiej, albo tak samo. Zależy to od tego, jaki temat tu naglę wskoczy. Pewnie wpierw będzie trzeba się przedstawić, później odwzajemnić i też się przedstawić. Tylko czy to będzie podstawowym pytaniem, czy może też nie przestawią się i zaczną gadać. Może wymieniać w nieskończoność, najlepiej poczekać. To jest właściwe, poczekać i usłyszeć odpowiedź. Którą to tak bardzo się oczekuje.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 10:32 am

Na początku uwagę dziewczyny rozproszył chłopak, który wszedł do kawiarni. A za nim jakaś mała, urocza dziewczynka w czarnej sukience. Nie musiała się długo zastanawiać, czy to aby na pewno Mangar, bo po chwili sam ją powitał. Dziewczyna machnęła do chłopaka ręką i posłała mu miły uśmiech.
- Cześć Mangar.
Powiedziała, po czym wróciła spojrzeniem do Wolfa. Zaintrygowała ją ta mała dziewczynka, Mangar nic jej nie wspominał o tym, że ma dziewczynę. No ale, chwila. Nie mogła być jego dziewczyną, wyglądała zbyt młodo, a wątpiła w to, że białowłosego interesuje pedofilia. Może to jakaś jego młodsza siostra, lub ktoś z rodziny? 
Niedługo po dwójce, wszedł jeszcze jakiś facet. Ten to był dopiero ogromny, Eleonore wychyliła się lekko za Wolfa. Spojrzała na mężczyznę, unosząc zdziwiona brew w górę. To Mangar miał takie znajomości? A może po prostu się w coś wplątał i musiał z tego jakoś wyjść? Cóż, powinno się wszystko okazać w najbliższym czasie. Po chwili zainteresowanie przeszło, a dziewczyna spojrzała na Wolfa.
- Tak, tego chłopaka co się przywitał znam. Zaś tej małej, i tego dużego... Widzę tę dwójkę pierwszy raz w życiu.
Odpowiedziała, po czym wzruszyła ramionami.
Słysząc
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 4:59 pm

Dziewczyna naprawdę się nie spodziewała, że Wujaszek zabierze ją do jakiejś kawiarni. Myśl o zjedzeniu czegoś słodkiego naprawdę trzymała ją przy życiu, kiedy osłaniała się parasolem od słońca. Nie raz zresztą nawet myślała, aby porzucić to wszystko i wrócić do domu, ale nie mogła. Bowiem jej biała skóra sprawiała, że nie można było jej odróżnić od ściany! Poza tym podobno słońce to samo zdrowie... Chociaż po tym spacerze zaczynała w to powątpiewać. Wiedząc jednak o słodkiej nagrodzie dzielnie znosiła słońce, tą upiorną żarówkę na niebie...
Wchodząc do kawiarni zamknęła parasolkę zgrabnie trzymając przy tym swojego miśka. Edison był zdecydowanie zadowolony z tego, że weszli do jakiegoś pomieszczenia. Tak przynajmniej uważała Dahlia i tak miało być. Słysząc wujka witającego się z kimś tylko uśmiechnęła się promiennie do kobiety i siedzącego z nią pana. Mężczyzna ten palił więc musiała powstrzymać się od kaszlnięcia. Poza tym wyglądało na to, że ta kobieta to znajoma Managara, musiała być więc wyciągnąć swoje najlepsze maniery na wierzch i zacząć być przy tym bardzo miła. Nic więc dziwnego, że od tak rzuciła do nich takim spojrzeniem, chociaż dusiła się powoli dymem. Nawet w jeśli było go tak mało...
Usiadła na wskazanym przez wujka miejscu wcześniej jednak sadzając obok misia. Sięgnęła po kartę i rzucając spojrzeniem po karcie zdecydowała się po dosłownie chwili.
- Wezmę Panna Cotte i herbatę mrożoną. - odpowiedziała i zaczęła wyczekiwać wręcz aż dostanie swoje słodkości. Co prawda mówiąc słodycze ludzie zazwyczaj biorą jakieś gigantyczne ciasto czekoladowe i do tego jeszcze większe czekoladowe coś. Dahlią myślała nad lodami, ale skończyła by pewnie na następny dzień z zapaleniem gardła, a tego bardzo nie chciała. Posiadanie dobrego słuchu było czymś dobrym, lecz nawet z nim nie zauważyła o czym rozmawiają ludzie na około niej, ani tego że właśnie podszedł do nic ktoś dziwny. Dopiero gdy poczuła zapach papierosów zerknęła na około i zobaczyła wysokiego jak Mace mężczyznę w garniturze. Pachniał tak okropnie, że szybko zakryła sobie nos obiema rękami. Dahlia czuła czasem ten zapach od innych, ale nie aż tak intensywnie. Pewnie dlatego, że ludzie raczej przy niej nie palili... Chyba z biegu już nie lubiła tego czegoś... Bo, żeby tak pachnieć to nie można było być człowiekiem. Każdy kto palił powoli tracił dla niej człowieczeństwo razem z rozwijającym się rakiem płuc... Zresztą, czy on jest człowiekiem? Poskarży się potem Macowi, że ktoś chciał ją udusić.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 5:55 pm

Cóż Dahlia jednak jednak całkiem szubki się zdecydowała, więc i sam podał swe zamówienie. W oczekiwaniu na słodki posiłek rozważał, czy by nie dać drugiego klucza do wymiaru wiedźm Eleonore. Cóż Niby należał do Yukio, no ale z nią raczej nie spotka się wcześniej niż za kilka lat, więc do tego czasu raczej powinien zdobyć kolejny. Z rozmyślań tych jednak wyciągnęło go to, iż siostrzenica robiła dziwne miny i chyba miała dyskomfort w oddychaniu.
- Chcesz się przesiąść? - Spytał łagodnym tonem.
Jeśli odmówiła to podał jej swój mały notatnik, by se porozwiewała chociaż trochę ten dym. Po paru następnych minutach w końcu dostarczono im zamówienie, tak więc białowłosy z zadowoleniem upił łyk ciepłej kawy. Następnie wziął sobie jeden kawałek sernika, który nawiasem mówiąc wręcz rozpływał się w ustach. W wzięciu kolejnej cząstki przerwał mu jednak pewien jegomość gość. Już na pierwszy rzut oka było widać, że temu to raczej wzrostu nie brakowało. Po zapachu z kolei można było osądzić, iż albo gustował w cygarach, albo palił całe paczki niemal na raz. No ale zostawmy, to na bok, gdyż to wypowiedz tego osobnika była najważniejsza. Słysząc te słowa Mangar mimowolnie uniósł nieznacznie lewą brew, cóż zastanawiające było skąd nieznajomy kojarzył czerwonookiego.
- Proszę. A, w czym mogę służyć panu... Hmm, tak właściwie, to jak pan ma na imię? - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Mar 12, 2015 7:13 pm

Mężczyzna chwycił za oparcie krzesła i przysunął lekko do tylu by swobodnie i wygodnie usiąść. Gdy już siedział na krześle zagasił w popielniczce papierosa i sięgnął po następnego odpalając tym samym. Floki tak mocno się zaciągnął dymem, że po podniesieniu lewej górnej wargi do góry wypuścił ogromną ilość dymu w przeciwną stronę od dziecka wiedząc, że to może dla małej damy zaszkodzić. Mężczyzna na chwile wyciągnął papierosa z ust by chwycić za swojego drinka i lekko nadpić by zaraz przemówić do pary która siedziała naprzeciwko ich. - Nazywam się Floki Gotti i przybyłem aż tutaj by Panu przekazać pilną wiadomość od mojego szefa a Pana brata bliźniaka więcej informacji w tym liście. Floki sięgnął dłonią do kieszeni w marynarce by wyciągnął list adresowany do niejakiego Mangara Terlinsona który ma 155 lat i jest czarodziejem jak jego martwy brat. Gdy już trzymał w dłoni list położył na stole po czym przesunął w stronę Mangara by ten przełamał pieczęć rodu Terlinsonów gdzie z cała pewnością był bardzo znany dla białowłosego jak również wiedział, że tę magiczną pieczęć mógł tylko otworzyć ktoś z tego rodu. Floki kończąc palić sięgnął po następnego i uważnie obserwując czarodzieja czy aby nie jest oszustem, bo jeżeli by się okazało, że tak to z miejsca zapodał by mu zimny ołów między oczy z swojego Jackala.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Mar 13, 2015 10:31 am

Czyżby Wolf tracił po woli cierpliwość, albo może mu się wydawało. Wszystko tak dziwnie wyszło, zebrało się tu parę osób. Jakiś Mangar i dziewczynka, oraz Mr. Floki Goki. Wszystko jest w porządku, gdyby nie to że są troszku dziwni. No ale kim jest chłopak, żeby oceniać innych po wyglądzie. No na pewno nie będzie oceniał.
- Heh El chan, mało kulturalne to towarzystwo.
Uśmiechając się lekko, po prostu kontynuował palenie swojego papieroska. Można po prostu resztę olać, w końcu nikt się nie przedstawił Wolf'owi. Dlatego tez nie musi się przejmować. Tylko teraz pozostało coś wykombinować, jakieś zadanie dla siebie. W sumie trzeba coś zacząć robić, większość czasu to tylko chodzenie po lasach. Trzeba w końcu skończyć z monotonią, oraz obrać kierunek.
No ale teraz przecież jest z El, dlatego też trzeba spędzić jak najwięcej czasu z nią. To przynajmniej jakaś odmienność od rzeczywistości Wolf'a. Drapiąc się po prawym uszku, chłopak przyjrzał się kopercie. Którą Mangar otrzymał od Flagi, Floki Foki. Flokiego. Widać jakieś mhroczne sprawy, no nie ma co mieszać.
- El chan, nie mówiłaś że masz jakieś spotkanie. Wygląda tak Mhrocznie.
No z całego tego towarzystwa, to dziewczynka była najnormalniejsza chyba. Pozory mogą mylić, no ale to kwestia czasu. W końcu każdy pokazuje swoją prawdziwą naturę.
Po chwili Wolf zadziałał instynkt, oraz musiał przejść się na spacer.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Wolf dnia Nie Mar 15, 2015 10:36 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Mar 13, 2015 6:58 pm

Sorki, że już teraz piszę ale jeśli szybko nie załatwię spraw i nie wyjdę to wylecimy z eventu

Białowłosy obserwując nieznajomego zastanawiał się, czy ten zamiast płuc ma piece, gdyż bez przerwy dymił. Cóż rozumiał, że czasem można popalać, ale trzeci papieros w ciągu minuty, czy dwóch? No, chyba jest jakaś granica. No, ale przejdźmy do istotniejszych rzeczy, w końcu było ich kilka. Po pierwsze okazało się, iż ten jegomość był znajomym brata czerwonookiego. Po drugie miał dość wyjątkową przesyłkę, której by się nie spodziewał u obcego. Ta, pieczęć rodziny, którą nawet Dahlia mogła skojarzyć robiła swoje. Tak, czy siać wziął kopertę i otworzył ją nieśpiesznie. Następnie począł czytać treść listu z wolna popijając kawę. Już po pierwszych 3 zdaniach o mało nie zakrztusił się kawą. Cóż, w końcu mówiły, że Henry, jego brat ponoć już nie żyje i pozostawia mu parę "rzeczy" w spadku. Nic dziwnego więc, że czarodziej z lekka pobladł.
- Khy, przepraszam, to prawda co do Henrego? - Spytał spokojnym tonem.
No w rodzinie, która raczej często się nie widywała przesyłanie takich informacji listownie, niby było normą, nie zmieniało to jednak tego, że dość zaskakiwały. Drugą kwestą było to, iż krewny postanowił mu powierzyć swego towarzysza. No niby fajnie, tylko pytanie co białowłosy niby miał z nim zrobić. Zastanawiając się nad tym, czytał dalszą część listu opisującą niejakiego Flokiego. Co jakiś czas spoglądał na nowopoznanego upewniając się, czy aby na pewno o tej samej osobie mowa. Cóż w końcu jak o takiej personie piszą, że mimo nieprzystępności jest całkiem miłą i oddaną osobą, to ma się wątpliwości. Mimo pierwszego wrażenia postanowił uwierzyć bratu, gdyż w konia by go nie zrobił. A, ponadto zamieścił w liście nawet parę interesujących ciekawostek z tego, co go w życiu spotkało. Tak nad tym dumając uznał, że to może być dobra okazja, by teoretycznie przyjąć propozycję Hanuela. Gdy skończył rozmyślać i przeczytał do cały list westchnął nieznacznie.
- Ech, a miałem wpaść do niego w tym roku. - Odparł ciszej pod nosem. - W takim razie zamierzasz wykonać jego życzenie? - Odrzekł spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekka tajemniczym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Mar 13, 2015 7:41 pm

Mężczyzna obserwował reakcje białowłosego który czytał treść listu w którym się znajdowały smutne i tragiczne wieści. Floki gdy usłyszał pytanie Mangara ten uniósł lekko wcześniej opuszczoną głowę i odpowiedział bez żadnego uczucia i jak zwykle zimnym tonem do pytającego. - W rzeczy samej. Nie żyję. A skutki śmierci są doskonale opisane w liście tak samo czym się zajmowaliśmy przez te wszystkie lata. Kończąc swoją odpowiedz uniósł swojego drinka do góry po czym powiedział. - Henry prosił mnie, ze gdy znajdę jego brata bliźniaka, to mam wypić za jego spokojny i zasłużony spoczynek. Jak również prosił mnie o rzucenie palenia ale już mu powiedziałem, żeby się wypchał. Po tych słowach wypił do dna swojego drinka i zagasił papierosa po czym wstał z krzesła i lekko się ukłonił trzymając prawą dłoń na piersi mówiąc. - Ostatnie życzenie Twojego brata było towarzyszenie Ci i chronieniu tak samo jak jego samego tak wiec przysięgę jak i ostatnia jego wolę zamierzam dotrzymać Mangar-sama. Wyprostował się i czekał na jego reakcje swojego nowego szefa.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Mar 13, 2015 10:39 pm

Mangar ze spokojem wysłuchał odpowiedzi Flokiego. Te z kolei wydały mu się jakieś takie bez emocjonalne. W sumie korciło by aż się zastanawiać, czy ten posiada jakieś uczucia. Zmienił jednak zdanie, gdy usłyszał odpowiedź na temat papierosów, cóż nikt bez tego by raczej tak nie odpowiedział.
- Hmm, rozumiem. Ta, dużo o tym wspomniano. - Odparł spokojnym tonem.
Potwierdzenie było trochę rozczarowujące. Cóż w duchu liczył, iż ostatecznie okaże się to durnym żartem. No niestety musiał się z tym jednak pogodzić.
- Szkoda, iż nie poinformowałeś mnie o tym wcześniej, dołączyłbym. - Odrzekł odrobinę luźniej.
Co do palenia było to odrobinę rozbrajające, jednak powstrzymał się od śmiechu. Cóż w obecnej chwili zdecydowanie nie przystałoby takie zachowanie.
- Rozumiem, w sumie cieszy mnie twa decyzja. Ostatnio myślę o pewnym projekcie i przyda mi się ktoś w formie doradcy, czy partnera. - Rzucił uprzejmym tonem z tajemniczym, nieznacznym uśmiechem i zapisując coś na kartce.
Następnie rozejrzawszy się po lokalu i obecnych dodał. - O reszcie jednak pogadajmy może gdzie indziej.
Po tych słowach dokończył szybko sernik kawę i wstał. Nim jednak wyszedł podszedł do Eleonore i podał jej zapiski z zawiniętym w nie kluczem.
- Co do naszego poprzedniego spotkania. Znalazłem zapasowy, więc masz. A, co do tamtej rozmowy, mam nadzieje, że me przemyślenia cię zainteresują. w razie czego wpadnij je omówić. - Odrzekł uprzejmie kończąc jednak nieco żartobliwie. - No, to do zobaczenia wam. - Odparł do Wolfa i znajomej, po czym odwrócił się na pięcie.
Upewniwszy się, że reszta jest gotowa wyszedł z nimi nieśpiesznym krokiem. Cóż w sumie musiał jeszcze sporo obgadać z Flokim.

[ZT Mangar, Dahlia i Floki]
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Sob Mar 14, 2015 9:14 pm

Cóż, nie ma co zwlekać. Zaraz i tak musiała żegnać się z Wolfem, w końcu czekała na nią jeszcze jedna sprawa do załatwienia, a zwlekać nie mogła. 
Dziewczyna obserwowała w ciszy poczynanie Mangara, oraz jego towarzystwa. Cóż, nie wiedziała o co chodzi, lecz z pewnością jest to ważne i znając życie za jakiś czas się tego dowie. Owszem, była zainteresowana tym, co się tutaj działo... Ale jednak wiedziała, że nie może wszystkiego wiedzieć. Nie była na tyle wścibska, by węszyć i dopytywać się o co rozchodzi sie całą sprawa. Słysząc uwagę Wolfa, spojrzała na niego.
- Najwidoczniej mają coś ważnego do załatwienia, poza tym nikt im przecież nie każe tu podchodzić.
Odparła na jego uwagę dotyczącą zachowania Mangara i jego towarzyszy. Mała się chociaż uśmiechnęła. W chwili obecnej dziewczyna nie wiedziała co odpowiedzieć na kolejne słowa Wolfa. Spotkanie? Nic nie wiedziała o żadnym spotkaniu. I w tym momencie podszedł do niej Mangar, wręczając jej jakieś zawiniątko z notatkami. Rozwinęła je po czym zaczęła czytać. Mangar dał jej kluczyk! Będzie musiała go uściskać. Z tego co zauważyła, trzeba było się zbierać.
- Jak widać mam jakieś spotkanie, sama się dopiero o nim dowiedziałam.
Powiedziała z miłym uśmiechem na ustach, po czym zapłaciła za swoje zamówienie i założyła kurtkę na sukienkę.
- Przepraszam. Będę już lecieć, miło było Cię poznać. Do następnego.
Dodała, po czym schowała zawiniątko do torebki i ruszyła ku wyjściu z kawiarni.


z/t
Powrót do góry Go down

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Nie Sie 09, 2015 12:05 pm

Drzwi do kawiarni otworzyły się, a następnie słychać było dźwięk dzwoneczka wiszącego nad drzwiami. Do środka weszli dwoje uczniów Shibusen. Oczywiście byli to Nico i Leone, którzy niedawno zostali partnerami. Po rozejrzeniu się dookoła, blondyn zauważył, że nie ma dziś zbyt wielu klientów. Zaledwie parę stolików było zajętych przez innych, a natomiast reszta była pusta. Na szczęście jego ulubione miejsce przy  oknie było wolne. Był to stolik dla czterech osób znajdujący się troszeczkę z boku. Stamtąd widać było większą część Sali, wejście i oczywiście przechodniów na ulicy.
Nico ruszył w tamtą stronę, pokazując Leone, żeby ruszyła za nim. Usiadł on za stolikiem twarzą do wejścia i otworzył menu. Oczywiście było to zbędne, ponieważ zawsze zamawiał to samo, czyli podwójne espresso z mlekiem i ze śmietanką na wierzchu. Dziś do dodatkowo wybrał sobie jabłecznik. Gdy dziewczyna usiadła przy jego stoiku, spojrzał na nią.
-Kawę, herbatę, albo może jakiś inny napój? –spytał się jej – Dziś ja stawiam. Musimy uczcić to, że staliśmy się partnerami.
Po tych słowach uśmiechnął się najlepiej jak umiał. Za pięć minut pojawiła się kelnerka, żeby odebrać zamówienie.
- Poproszę podwójne espresso z mlekiem i śmietanką na wierzchu –powiedział po tym jak dziewczyna spytała się co zamawiamy. – poproszę jeszcze jabłecznik i…. –po tych słowach spojrzał na Leone, co oczywiście sugerowało, że zamówił soje i teraz przyszła jej kolej zamawiać dla siebie. Nico oczywiście nie znał jej upodobań i dlatego nie próbował nawet strzelać.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Nie Sie 09, 2015 2:13 pm

Przyglądała się mijanym budynkom z ciekawością, co jakiś czas przystając na chwilę, gdy zauważyła coś ciekawego, jednak szybko doganiając nowego partnera. Z tego, co się dowiedziała to naprawdę wybierali się do tutejszej kawiarenki, przez co lekko się zestresowała. Oczywistym było, że ogon schowała nim zeszli ze schodów, jednak często go wyciągała nawet nie zdając siebie sprawy z tego. – Ostrzeż mnie jak ogon wyciągnę, co? Tyle ludzi mijamy, więc na pewno ktoś zauważy i nie będzie zbyt ciekawie- poinformowała Leonis o swoich obawach – Zgoda, ale chce ciasto czekoladowe z podwójną bitą śmietaną i truskawkami – powiedziała śmiertelnie poważnie – Nie przepadam za bitą śmietaną, ale umowa stoi – uśmiechnęła się do siebie, kiedy jej druga połówka również się zgodziła. Uważnie przyjrzała się małej kawiarence, widząc ją z daleka. Wyglądała zwyczajnie, ale Leone była pewna, że klimat w środku będzie bardzo przyjemny. Gdy weszli do środka, o ich pojawieniu się poinformował mały dzwoneczek, a ona zaczęła się rozglądać. Wszystko było utrzymywane w miłych kolorach, a klientów nie było zbyt dużo, dzięki czemu się rozluźniła. – Gdzie by tu usiąść..- pomyślała, lecz Nico jej przerwał, prowadząc do prawdopodobnie swojego ulubionego miejsca przy oknie, z którego widać było większość Sali. Usiadła naprzeciwko niego i spojrzała na menu. – Chyba skuszę się na herbatę – dalej przyglądała się różnym smakołykom zapisanym w karcie, lecz słysząc następne słowa popatrzyła na niego – To bardzo miłe z twojej strony, dziękuje – również się do niego pięknie uśmiechnęła. Po chwili pojawiła się kelnerka, chcąca zapisać zamówienie. – herbatę z dwoma łyżeczkami cukru oraz ciasto czekoladowe z podwójna bitą śmietaną i truskawkami – dokończyła swoją część zamówienia. Odłożyła kartę na miejsce, a kelnerka odeszła od ich stolika – Naprawdę, dziękuje, że zapłacisz – ponownie się uśmiechnęła, przerzucając część włosów na lewą stronę, by rozpuszczone nie przeszkadzały jej w jedzeniu. Po kilku minutach ich zamówienie zostało zrealizowane, a on podkradła kawałek szarlotki kompana, po czym nałożyła mu trochę swojego ciasta.- Tak będzie uczciwie – rzekła i skosztowała swojego ciasta – Pychota – powiedziała pod nosem, idealnie zgrywając się z Leonis, która w tym samym czasie o tym pomyślała.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Uczeń NOT
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pon Sie 10, 2015 2:31 pm

Co Rennevy mogła robić w takiej niby normalnej kawiarence? A dużo rzeczy. Rozmyślać nad swoją dolą, jutrzejszymi lekcjami w Shibusen (aktualnie trochę nie, ale mogła ogólnie) lub po prostu się ponudzić. Prawdopodobnie teraz wybrała opcję trzecią, którą pomieszała z pewnym zamiarem relaksu. Bowiem po ciężkiej rozmowie z partnerem potrzebowała jakiejś przerwy, jakiegoś oddechu. Miała jednak świadomość taką, że niedługo będzie musiała ponownie o tym z nim porozmawiać. W końcu jego współlokator w dość brutalny sposób przerwał im rozmowę, za co była jednocześnie wdzięczna i za co chciała go rozszarpać na miejscu. Sama jednak świadomość tego, że będzie musiała powtórzyć swój i tak dość odważny czyn napawała ją lękiem. Nie żeby coś, ale chyba to oczekiwanie było najgorsze. Oczekiwanie na kolejną wolną chwilę, w spokoju, aby dokończyć opowieść o swej przeszłości. Bo może w momencie mówienia będzie już wszystko okej. Nie będzie tego stresu tak odczuwała. Bo teraz, jak o tym myślała, to za każdym razem chciało jej się wymiotować z tych nerwów.
Pchnęła dość niepewnie drzwi. Rozejrzała się po wnętrzu i stwierdziła, że dość mało jest osób. Widziała jakąś parkę, co właśnie zamawiała. Przyjrzała im się na tyle, na ile wzrok pozwalał i stwierdziła, że ich gdzieś już widziała. A przynajmniej kojarzyła blondyna. Dziewczynę widzi pierwszy raz. Nowa uczennica? Mieszkanka Death City? Cholera wie. Mogła być równie dobrze jego kuzynką czy coś. Dlatego też nie zaprzątała sobie tym głowy i podeszła do lady. Uśmiechnęła się ładnie, trochę nieśmiało, i zamówiła:
- Poproszę filiżankę earl greya oraz kawałek krówki – powiedziała bez zająknięcia się. Proszę państwa, moment przełomowy, brak zająkania się. Zastanawiała się przez moment, czy chociażby na chwilę było widać po niej nawet cień zawahania. Powiedzmy sobie szczerze, nawet najprostsze zamówienie przysparza naszej małej bohaterce sporo problemów. Tak to jest, jak się zbytnio myśli o dobrym wrażeniu i opinii innych. Ech.
Usiadła przy ladzie i pogrążyła się w swoich myślach. Starała się uporządkować swoje rozbiegane myśli. Rozgardiasz w jej głowie panował z oczywistych powodów, których nie trzeba nawet tłumaczyć. Delikatnie przygryzła wargę. O co mógł zapytać w kolejnej rundzie? Tak w ogóle, to ile on zadał pytań? Dwa czy trzy? Tego nie była pewna. Nie zdążyła tego z nim wyjaśnić, a wątpi, by pamiętała o tej sprawie przy następnym spotkaniu. Wszystko to, co miało być ważne, wylatywało jej z głowy w najgorszych momentach. Jej pamięć lubiła płatać figle i wybierać zupełnie przypadkowe informacje, których się dowiedziała. Dlatego też na testach czasami wychodziło tak, że z dwóch powiązanych pytań, znała odpowiedź tylko na jedno. Nauczyciele próbowali zrozumieć ten fenomen (ona w ogóle musi dostawać inne testy, z bardziej rozbudowanymi pytaniami, aby się nie zacinała), ale chyba po pewnym czasie uznali, że to leży w jej naturze. Albo boi się nawet myśleć, bo niektóre wymagały po prostu logicznego myślenia. Panienka Nightwish oprócz tego, to całkiem dobrze się uczyła. O ile zapamiętała, znaczy się.
Z zadumy wybudził ją stukot szkła. Ach, jej zamówienie. Będzie coś jadła. I piła, ukochaną herbatkę. Podziękowała cicho i z uśmiechem, po czym ostrożnie wzięła w swoje łapki jedzonko. W lewej miała ciasto, w prawej filiżankę z herbatką, którą miała jeszcze niezaparzoną. Patrzyła przed siebie, czasem zerkając na ziemię, żeby zobaczyć, czy na coś nie wpadła. W międzyczasie sprawdzała, czy czegoś nie wylewa. Wpadła ponownie w lekkie zamyślenie i konsternację, bo czas wybrać miejsce. Za jedzącą już parką było wolne miejsce, także ruszyła w jego kierunku. Ale wiecie. Rennevy nie byłaby sobą, gdyby coś się nie stało. I dlatego los postanowił sobie z niej zadrwić.
Chociaż ludu sporo nie było, to akurat świat sobie postanowił, że zwiększy grawitację na ten jeden moment. Ze stolika obok spadła łyżeczka, którą siedzący mężczyzna postanowił podnieść. I ani Rune, ani ów delikwent nie spodziewali się, że połączy ich związek przyczynowo-skutkowy. Ponieważ ręca mężczyzny sięgała po widelczyk, Rune się o tę rękę potknęła. Dlaczego? Bo oboje byli tak skupieni na swoim zadaniu, że nawet nie zauważyli drugiego. I poczuła się jak w matriksie. Widziała jak wrzątek leci do przodu, ukochane ciasto wysuwa się z talerzyka, a szkło zmierza ku niechybnej śmierci. A to wszystko koło gaworzącej sobie uroczo parki, z której kojarzyła blondyna. A czy on kojarzył ją? Jeśli tak, to właśnie sobie zafundowała idealne wręcz zapoznanie. Wspaniała para ratuje pierdołę z opresji.
Szkło się potłukło, wrzątek wylał na szczęście z dala od niej, a ciasto zaliczyło spotkanie trzeciego stopnia z podłogą. Tak jak Runcia, która leżała plackiem. Ramiona się jej zatrzęsły. Wyrżnęła mocno nosem, z trudem zaczęła się podnosić. O cholibcia, chyba jej krewka zaczęła z nosa lecieć. Ale ona jeszcze się nie zorientowała. O ludzie i niebiosa, niech ktoś ma tę pierdółkę w opiece.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t119-pierdola-z-kokarda-hej-rune

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pon Sie 17, 2015 5:06 pm

///(Tylko nie bijcie mnie za to, że tak długo nie odpisywałem. Bardzo was za to przepraszam)///

Na podziękowanie ze strony Leone jedynie się uśmiechnął. Oczywiście nie był on bardzo bogaty, ale tyle ile miał dla Nico było wystarczająco, a nawet mógł pozwolić sobie na drobne zachcianki. Dlatego zapłacenie za dziewczynę nie było dla niego jakimś wielkim wyczynem, ale jednak jest to mały miły gest z jego strony.  Gdy zamówienie przyszło, chłopiec od razu wziął do ręki filiżankę z kawą i upił łyczek. Smak był niesamowity, jak zawsze. Lekko podniósł prawą brew, gdy dziewczyna ukradła mu kawałek ciasta. Oczywiście nic z tym by i tak nie zrobił, ale bardzo go to zdziwiło.
-Spoko- powiedział. Następnie ukroił kawałek swojego ciasta i włożył do ust.- Cieszę się, że ci smakuje. – Powiedział obserwując kątem oka zbliżającą się dziewczynę. Oczywiście zauważył, jak weszła do środka. Pamiętał ją, ponieważ znajduje się ona w tej samej klasie co on. Cóż powiedzieć. Pamiętał ją tylko wizualnie. Nico zauważył, że coś z nią jest nie tak. Według niego dziewczyna, zbyt bardzo koncentrowała się na niesionych przedmiotach zamiast na otoczeniu.  Zbyt późno zauważył zbliżającą się katastrofę. Wrzątek, który przed chwilą znajdował się w kubku zmienił swoje miejsce położenia lecąc pięknie w powietrzu i lądując na jego prawym ramieniu.
- Nic ci się nie stało?-  Spytał się spoglądając na leżącą na podłodze niczym placek dziewczynę. Nie zauważył krwi ciekącej jej z nosa, ponieważ leżała twarzą do ziemi.
~Co za niezdara~pomyślała Eli~ze świecą taką szukać.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Uczeń NOT
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Nie Sie 23, 2015 8:27 pm

//Trochę się nam kolejka zastała, dlatego pozwolę sobie napisać posta.//

Znacie to uczucie, kiedy naczekaliście się na coś, a jak przychodzi co do czego, to totalnie was to omija? To trochę tak, jakby ktoś wyrwał wam z ręki ulubionego lizaka tuż przed wsadzeniem go do ust. I jeszcze oglądanie się za tym, kto go ukradł. Było to uczucie niesamowicie wyniszczające daną osobę, trochę nawet wkurzoną na to, że to akurat jego lizaka trzeba było zabrać, a wokoło tyle innych ludzi. Pada proste i znane pytanie - "dlaczego ja?" Tak mniej więcej teraz czuła się tak leżąca sobie na podłodze Rune. Już cieszyła się w duchu, że może wtopić zęby w pyszne ciastko oraz uraczyć się pyszną herbatką, której dawno nie piła. Bo raz na jakiś czas trzeba sobie zrobić taką przerwę od tej całej nauki, treningów oraz sesji egzaminacyjnych. Chociaż minęło naprawdę sporo czasu, odkąd trafiła w sam środek wiru nieznanego świata, to wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić. Nawet jeśli testy zdawała nawet dobrze, prace domowe zawsze odrabiała oraz wykazywała się pewną aktywnością na niektórych zajęciach, to sam fakt, że istnieje takie miejsce jak Death City i nieświadomie była w zagrożeniu - kompletnie nie potrafiła tego w pełni przetrawić. Gdy usłyszała, że mogła w każdej chwili zostać zabita przez jakąś wiedźmę czy czarodzieja z Walii - krew mroziło jej w żyłach. Dopiero potem zadawała sobie parę pytań.
Czy to właśnie wiedźma stoi za zaginięciem ojca? Czy czarodziej sprawił, że Florence miała wypadek? Czy jakiś potwór przyczynił się do zgonu dziadków? Czy jest pod stałą obserwacją tych stworzeń? Zawsze dostawała ciarek.
Wróćmy jednak do sytuacji bieżącej. Zaczęła powoli podnosić się z tej nieszczęsnej podłogi, choć dalej trzęsły się jej ramiona. Dotknęła swoją dłonią czoła - lekko piekło. Czyżby to kolejne uderzenie w to miejsce? Bo jedne drzwi to za mało, trzeba było jeszcze doprawić jakąś podłogą, najlepiej taką z płytkami. Po chwili zauważyła, że do jej ust wdarł się ten nieznośny, metaliczny smak krwi. Spojrzała na swoje ręce, gdzie widniały pojedyncze plamki. Na drżących nogach, z rozwalonym nosem i własnym zamówieniem na podłodze. Już bardziej na siebie uwagi zwrócić nie mogłaś, droga Rennevy. Zajęczała cicho - nienawidziła wręcz takich chwil. Myśli zaczęły w przyśpieszonym tempie pojawiać się i znikać z jej główki, wręcz wirowały. Nie miała zielonego pojęcia, co miała zrobić w takiej sytuacji. Robiła się coraz bardziej czerwona od zdenerwowania, aż w końcu z pozornego zamyślenia (tak profesjonalnie określała panikę, remember kids) wyrwał ją głos. Męski głos. Którego właściciel prawdopodobnie znajdował tuż za nią, bo mogła słyszeć go idealnie. Powoli zaczęła się odwracać, aż w końcu zamarła. W jej głowie nastąpiła pustka.
Spojrzała na blondyna, którego kojarzyła ze szkoły. Zauważyła mokrą plamę na jego ramieniu, zapewne po wrzątku, który magicznie na podłodze znajdował się w postaci paru większych kropel. Temperatura jej ciała automatycznie podskoczyła o parę stopni, co było widać po jej twarzy, która zabarwiła się na odcień wręcz buraczkowy. Wydała z siebie parę niezrozumiałych jęków, strzępków słów, a także poczuła, jak się jej nogi uginają i ziemia się rozstępuje.
- J... J-ja... J-j-ja ba-a-a-ardzo przepra-a-a-a-aszam! N-naprawdę, je-est mi str-rasznie przykro! - wydukała po chwili z siebie, po czym znowu poczuła, jak jej krew z nosa spływa do ust. Blech. Wzięła więc swoją rękę, wytarła stróżkę czerwonej mazi, po czym przyłożyła ją pod nos. Jak ma cieknąć, to będzie ciekło na jej rękę. Szybko się także ukłoniła, co przypominało raczej nagłe zgięcie się w pół. Ale naprawdę nagłe. Sekunda i już się zgięła. Z taką samą prędkością jednakże się wyprostowała, bowiem nieco zakręciło się jej w głowie, przez co zrobiła z dwa chwiejne kroki do tyłu. Miała na twarzy wymalowane zakłopotanie, a może nawet więcej - przerażenie i brak zorientowania. To jest takie straszne, przecież przed chwilą jeszcze szła sobie normalnie z talerzykiem i filiżanką, a nagle jest w tej sytuacji. Zerknęła jeszcze na ramię chłopaka. Jezu, nic nie mówił? Jak kiedyś oberwała wrzątkiem w nogę, to biegała po domu, krzycząc "MATKO BOSKA, JA UMRĘ", a ten pan nie skrzywił nosa. Szaaaacuuuuuun. - Na-a-a-ajmocniej przepraszam! J-jeśli trzeba t-to pokryję ko-o-o-szty, na-a-aprawdę!
O Boże, jaka ona czasem jest nieporadna. Chociaż nie zauważyła tego dziwnego wzroku pani za ladą. Pewnie zaraz się jej oberwie i będzie musiała wyskakiwać z kasy. Chyba że uda się jej to jakoś odpracować. Byłaby wtedy naprawdę szczęśliwa. I tak miała zamiar kiedyś znaleźć sobie jakaś drobną pracę dorywczą. Kiedyś trzeba.
Wracając do sytuacji - jeszcze chwila i Rune wybuchnie płaczem. Albo jeszcze coś zbije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t119-pierdola-z-kokarda-hej-rune

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pon Sie 24, 2015 5:45 pm

Gary przechadzając się po mieście trafił na obrzeża. Pokręcił się trochę po okolicy aż w jego zasięgu wzroku znalazła się kawiarenka o nazwie "Cafe Day". Od razu naszła go ochota na coś słodkiego, a jako iż nie jadł jeszcze dzisiaj nic poza drożdżówką stwierdził, że w tym miejscu się zatrzyma na małe co nie co.
Powolnym krokiem podszedł do drzwi i otworzył je. Najprawdopodobniej nie spodziewał się, że spotka tam kogoś znajomego, a na pewno nie kogoś znajomego kto jest w dość nie ciekawej sytuacji. Była to Rennevy. Stała, a dokładniej mówiąc ledwo co stała na trzęsących się nogach. Przed nią znajdował się blondyn, którego Gary znał z lekcji u pana Toho. Ów chłopak całe ramie miał mokre. Obok na podłodze leżało ciasto i kawałki potłuczonych naczyń. Gary nie czekając na nic podszedł do dwójki i zapytał
-Co się stało? Nic wam nie jest?-dało się wyczuć zaniepokojenie w jego głosie
Gdy spojrzał na twarz dziewczyny dostrzegł iż leje jej się krew z nosa. Wyciągną gazę z kieszeni (Gary mobilna apteczka) i podał ją koleżance.
-Usiądź tutaj-odsunął jedno krzesło i wskazał na nie-i głowa do tyłu.
Następnie zwrócił się w stronę Nico
-Idź do łazienki i zdejmij te ciuchy zanim skóra przylepi się do nich.-powiedział zdejmując swoją bluzę i dając mu ją-Czy mogę dostać jakąś miotłę i szufelkę?-zapytał sklepikarki
Po otrzymaniu owych rzeczy podziękował i zabrał się za dokładne zamiatanie kawałki szkła leżącego na ziemi.Po skończeniu odłamki wyrzucił do najbliższego kosza na śmieci i oddał miotłę oraz szufelkę Przepraszając za problem i dając pieniądze na pokrycie zniszczeń.
-Rennevy, nic ci nie jest?-zapytał zmartwiony podchodząc do niej-Nie skaleczyłaś się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Sro Sie 26, 2015 1:17 pm

//Nie zabijajcie mnie ;-; Zepsuty laptop i pewne komplikacje życiowe nie pozwoliły mi na szybszy odpis Q.Q
Uznajmy, że moja postać grzecznie siedziała sobie na swoim miejscu i z obawą i niepewnością przyglądała się zaistniałej sytuacji.
Gary czo tu robisz? ; o Dobra nie ważne, łapaj linka do trochę mniejszego gifa, bo  ten wystaje za forum - http://postimg.org/image/4zywniem9/  //

Cała ta sytuacja robiła się z sekundy na sekundę coraz dziwniejsza. Najpierw jakaś dziewczyna, która nie fortunnie wyrżnęła twarzą w ziemię, a teraz jakiś chłopak, który jest strasznie nadopiekuńczy względem owej dziewczyny. – Nie rozumiem i chyba nie chce rozumieć, tak będzie bezpieczniej – poinformowała ją Leonis i zaczęła nucić jaką debilną piosenkę, dlatego, nie chcąc jej słuchać, wyłączyła jej myśli.
Dopiero teraz zauważyła, że Nico został oblany wrzątkiem w ramię, a nawet nie syknął, przez co mogłaby się zorientować, że coś się stało. Już chciała wyciągnąć ogon i bezmyślnie nim machnąć, ale w ostatniej chwili powstrzymała się przed zrobieniem takiej głupoty i najzwyczajniej w świecie przegryzła wargę i postanowiła odsunąć ich napoje oraz ciasta, by nieznajomi mogli usiąść. Mimo wszystko, to nie wina dziewczyny, że była niezdarna, a chłopak nie zrobił niczego złego, chcąc jej w jakiś sposób pomóc. Przesiadła się na miejsce obok jej nowego, a zarazem pierwszego, partnera i obserwowała jak potoczy się cała ta dość zabawna historia, nie odzywając się ani słowem przez chwilę. Jednak po jakimś czasie nie wytrzymała – musiała coś powiedzieć, bo oszalałaby bez tego. – Ano, mogę się w trącić? – powiedziała niepewnie- Sądzę, że powinnaś usiąść i pochylić się do przodu, bo odchylając głowę do tyłu, cała ta krew będzie spływać po gardle, co po pierwsze jest ohydne, a po drugie możesz mieć pewne trudności z oddychaniem, a tego byśmy nie chcieli, prawda? – rzekła tym razem stanowczym głosem z nutą stali, wyrażającym pewnego rodzaju rozkaz, który zdecydowanie odmawiał jakiegokolwiek sprzeciwu. Wskazała ruchem ręki na siedzenie przed sobą, nakazując w ten sposób by dziewczyna tam usiadła i wykonała jej polecenie. – Może też usiądziesz? – tym razem zwróciła się do chłopaka, zdecydowanie znającego dziewczynę, która nie fortunnie wyrżnęła twarzą w ziemię – Wybaczcie, że w żaden sposób nie pomogłam, ale to zupełnie nowa sytuacja dla mnie – uśmiechnęła się przepraszająco w ich stronę w nadziei, że nie mają jej tego za złe. – Się porobiło..- pomyślała i odblokowała myśli, by usłyszeć odpowiedź jej ''drugiego ja’’ – No raczej, jest dziwnie, a atmosfera wydaje się napięta i niezbyt przyjemna – powiedziała Czemu napięta?- zapytała, nie rozumiejąc dlaczego jej się tak wydaje – Ta dziewczyna, którą tak ciekawie nazwałyśmy, jest podenerwowana i martwi się co dalej, chłopak ją zna i zapewne też się martwi, Nico wydaje się znać dziewczynę, nie wiem jak z chłopakiem, a my nie mamy zielonego pojęcia kto to, ani co to, jeśli rozumiesz co mam na myśli - pewna swoich słów Leonis wytłumaczyła jej złośliwym tonem, przypominając, że to ona – Leonis uważana jest za tą wszech wiedzącą stronę. Z irytacją wzięła widelczyk w rękę i wprost zaatakowała bogu winne ciasto czekoladowe, biorąc kawałek i ze złością go przeżuwając. Już miała wziąć się za kolejnym, ale uświadomiła sobie, że nikt z tu obecnych nie ma pojęcia, o Leonis i nie słyszał tonu, którym powiedziała, to co powiedziała. Uśmiechnęła się niepewnie, chcąc załagodzić sytuację. - To Twoja wina - warknęła w myślach na nią, ale druga część nie odpowiedziała, tylko złośliwie się zaśmiała.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Sie 28, 2015 12:38 pm

//Gary what are u duing here//
Reakcja dziewczyny na jego słowa bardzo go rozśmieszyła, i jeśliby nie wypływająca z nosa struga czerwonej krwi, to pewnie by roześmiałby się na cały głos. W danym momencie tylko lekko się uśmiechnął i położył swoją dłoń na ramieniu dziewczyny.
- Spokojnie. Weź dwa trzy wdechy i uspokój się. Dobrze. Słuchaj, nic mi nie jest a o ubraniu nic się nie martw. Lepiej spójrz na siebie. Jesteś w o wiele gorszym stanie.
Wyciągnął chusteczkę, ale nie zdążył jej zaproponować, gdy właśnie do nich podszedł Gary. Od razu zajął się dziewczyną. Niestety po słowach chłopca wywnioskować można że na tym się nie do końca zna.
- On chyba chce ją zabić.- powiedziała z oburzeniem Elisabeth, ale komentarz Leone trochę ja uspokoił.
- Czyli podsumowując może się zakrztusić sie własną krwią, co nie jest jakąś ładną śmiercią.- powiedział podtrzymując partnera. W odpowiedź na jego uwagę oberwał bluzą w twarz. Wziął głęboki wdech I szybko wypuścił. Następnie zrobił tak samo jak z niezdarą.
Położył dłoń na ramieniu chłopca i spojrzał mu w oczy.
- Gary. Spokojnie. Zrób głęboki  wdech I wydech. Spokojnie nikt tu nie umiera i panikować nie trzeba. Weź swoją bluzę nie jest ona mi potrzebna. To jest woda, więc wyschnie. Usiądź lepiej tu i uspokój się, bo zaczynasz mnie denerwować. - po tych słowach oddał koszulę i przepraszając zebranych poszedł do łazienki.
- Co za nerwus. W ogóle jest dzisiaj dzień nerwów. Musi to być dodane do kalendarza. -powiedziała Eli.
Gdy zdjął swoją koszule, spojrzał na poparzone miejsce. Widok nie był ładny. Wyciągnął chusteczkę, a następnie przyłożył do rany i postawił, pod bieżącą lodowatą wodę. Trzymał tak parę minut zaciskając zęby z bólu. Następnie po wszystkim ubrał z powrotem swoją koszulę  i ruszył z powrotem do sali.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Uczeń NOT
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Sie 28, 2015 2:33 pm

//Wziął i się pojawił. Żeby nie wprowadzać zamieszania, przypomnę tylko, że kolejka teraz jest taka: Nico -> ja -> Gary -> Leone. Dziękuję za uwagę.//

Następne wydarzenia sprawiły, iż poczuła, jak jej się ziemia ponownie pod stopami rozstępuje i wsysa. Blondyn wyglądał, jakby dusił ze wszystkich swoich sił śmiech, dziewczyna kompletnie nie wiedziała, co się dzieje, a nagle na naszą scenę wparował znany wparowywacz, który już drugi raz pojawia się niczym pajacyk z pudełka. Mowa tu o Garym, którego poznała w pokoju Raya i który był jego współlokatorem. Zamrugała, spojrzała na siebie i niemalże zamarła. Próbowała jakoś ładnie i składnie wyjaśnić całą tą zaistniałą sytuację (czytaj wyjąkać i nie zemdleć), lecz jakby zapomniała, że umie mówić. Patrzyła się z lekkim wytrzeszczem na ciemnowłosego, który niemal od razu zaczął się o nią troszczyć i pomagał się jakoś pozbierać do kupy. Nie pytała nawet, dlaczego chodził po mieście z gazą, bo nawet nie było to warte zachodu. Może lubi. Może często sobie coś kaleczy. Albo trzyma na takie specjalne okazje właśnie, jak na przykład wpadka Rune. Jedna z większych.
Rennevy miała oczywiście w szkole kursy pierwszej pomocy, dlatego mogłaby takową przeprowadzić. Niestety ze względu na jej ogólną pierdołowatość i niewyjaśniony lęk, raczej nie jest w stanie tego zrobić. Ale wiedza jakaś tam w jej główce została. Dlatego też nie zorientowała się, że Gary wyznaje błędną zasadę, że przy krwotoku z nosa trzeba odchylić głowę, a nie pochylić. W sumie nigdy nie wiedziała, skąd to przekonanie się bierze, ale zauważyła, że sporo ludzi tak myśli. Pierwsze, co przyjdzie do głowy? Że jak się wyleje, to trzeba nalać z powrotem? Być może i taka logika. Dlatego też posłusznie usiadła i na chwilę, dosłownie moment odchyliła głowę. Szybko jednak dosięgnęły ją głosy nieco podburzonych i zorientowała się, że właśnie popełniła błąd. Gwałtownie się pochyliła, zupełnie tak, jakby było to jej spazm. Zaczęła się krztusić własną śliną z wrażenia, jednak w miarę sprawnie się opamiętała. Siedziała teraz z gazą przy nosie w pozycji pochylonej i była czerwona nie od własnej krwi, ale od zawstydzenia. Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak można się wygłupić w jednym miejscu. Próbowała nie patrzeć na nich. Na to, jak Gary sprząta jej bałagan, jak ta czerwonowłosa próbuje się tłumaczyć (na jej miejsc u pewnie też nie wiedziałaby, co się dzieje, skąd tu tyle osób) oraz to, jak blondyn jednak sobie przypomniał o tym, że dostał wrzątkiem.
Siedziała tak i na chwilę się wyłączyła. Zastanawiała się, jak powinna się kiedyś tym ludziom odwdzięczyć czy coś. A może nie powinna im właśnie wchodzić w drogę? Nie ukrywajmy, powstała atmosfera zakłopotania i dość w miarę rosnącej irytacji była z jej powodu, bo nie patrzyła pod nogi. Ciekawe czy facet, o którego zahaczyła, się ruszył, czy też nie. W sumie po co się nad tym zastanawiać. Przygryzła nieświadomie swoją wargę. Czuła, jak narasta w niej frustracja. I stres. Naprawdę zepsuła tym ludziom miłą pogawędkę przy cieście i było jej niemiłosiernie głupio. Powstrzymywała płacz tylko resztkami nieistniejącej godności.
Z myśli wyrwał ją zmartwiony ton Garego. Podniosła nieco główkę z wymalowanym zdziwieniem na twarzy, jako że chyba ją coś ominęło. Zaraz potem na blondyna, a potem na dziewczynę. Wróciła wzrokiem do chłopaka przed nią i się uśmiechnęła kwaśno.
- N-nic mi n-nie jest. W-wszy-ystko w po-porządku - wyjąkała, po czym dodała niby żartem, niby serio - T-tylko nie w-wspominaj o tym R-rayowi, o-okej? On ju-uż wie, że-e mam ta-a-akie szczęś-ście.
Odprowadziła wzrokiem nieco chyba już podirytowanego blondyna, po czym spojrzała w jakiś punkt przed siebie. Była całkowicie pewna, że już go widziała i to nie na wyłącznie jednej lekcji. Wertowała w swojej główce wszystkie zachowane wspomnienia z lekcji w Shibusen i szukała tych, które jeszcze miały zachowane w miarę audio, czyli głosy. Szukała głosu nauczyciela, który czytał listę uczniów, listę obecnych. Może nawet na jednej była wraz i z Rayem? Albo Garym. Dziewczynę pierwszy raz na oczy widzi, więc jest możliwość, że całkiem niedawno przybyła do szkoły. Spuściła głowę i po chwili spojrzała na gazę, która przesiąknęła niemal na wylot jej krwią. Dotknęła nosa i sprawdziła, czy jeszcze leci. Nie leciała. Rozejrzała się dookoła i gdy ujrzała na stole serwetki, to wzięła jedną i wytarła twarz. O ile nie rozsmarowała bardziej krwi. Dotarł także blondasek, który wyglądał, jakby ból jednak był większy niż się spodziewał.
- Znamy się z Shibusenu, prawda? - zapytała blondyna, chociaż to było bardziej stwierdzenie. Wyprostowała się, odłożyła gazę na stół, po czym odwróciła się bardziej w stronę owej dwójki. Wyobraziła sobie włącznik. Taki sobie pstryczek jak do światła. Oraz to, że jak go pstryknie, to z nieoficjalnej Rune zrobi się oficjalną. I tak też mniej więcej się stało. Spoważniała na tyle, ile mogła, mając dalej na twarzyczce delikatny i skonsternowany uśmiech, po czym delikatnie pochyliła się na krześle. - N-nazywam się Rennevy Ursula Catherine Nightwish. Jest mi niezwykle miło już oficjalnie poznać kolejnych uczniów z Zawodówki Śmierci. Mam nadzieję, że będzie nam dane w przyszłości współpracować - powiedziała, po czym się wyprostowała i oficjalna Runcia już zniknęła. - J-jest mi n-niezwykle przykro z-za zaistniałą-ą sytuację...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t119-pierdola-z-kokarda-hej-rune

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pią Sie 28, 2015 3:27 pm

//Nie wiem o co wam chodzi. Już sobie wielbiciel słodyczy nie może przyjść do kawiarenki? :P//

"Pochylić się do przodu? Chyba faktycznie to jest lepszy sposób. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem." zastanowił się chwilę i wrócił z powrotem na ziemię. Zaśmiał się sam z siebie i swojej głupoty i kiwnął głową, na znak że zgadza się sam ze sobą.
-Jak tak się chwilę zastanowić to jest to nawet bardziej logiczne. Mój błąd.-stwierdził-To dobrze, że już wszystko w porządku. Spokojna głowa nic mu nie powiem.-powiedział uśmiechając się ciepło do Rennevy-Przepraszam za moje zachowanie trochę przesadziłem.-odparł śmiejąc się z siebie samego
Zapewne zareagował tak na wyrost bo patrząc z boku dość nie ciekawie to wyglądało. No nic. Zrobił tak jak Nico mu polecił. Wziął głęboki wdech potem zrobił wydech. Zastanowił się przez chwilę czy to przez adrenalinę Nico nie czuł bólu czy po prostu zgrywał twardego przy wszystkich.
-Jeśli można to się dosiądę.-odpowiedział na zaproszenie nieznajomej-Powinienem się przedstawić. Nazywam się Gary Koi i uczęszczam do Shibusen, a ty jak się nazywasz?-zapytał zaciekawiony, gdyż ową dziewczynę widział pierwszy raz.
Gdy wrócił Nico na jego twarzy był wymalowany ból. Nic dziwnego. Przecież został oblany wrzątkiem, a za sprawą że szybko nie zareagował pewnie ładnie musiało go poparzyć.
-Co wy tacy poddenerwowani? Przecież nikomu nic poważnego się nie stało, więc zamiast marnować ten dzień martwiąc się o pierdoły pogadajmy o czymś przyjemniejszym?-powiedział ten, który przed chwilą denerwował się najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Nie Sie 30, 2015 10:57 pm

Gdy wrócił z łazienki, usiadł za stołem i jeszcze raz uprzejmie przeprosił.
- Tak, z Shibusenu. Uczymy się w tej samej klasie. -uśmiechnął sie do dziewczyny, a następnie zwrócił sie do innych. - Raz wszyscy się przedstawiają to rownież sie przedstawię. Niektórzy mnie znają, a jeśli zapomnieli to przypomnę. Nazywam się Nicolas Crown ale nie będziemy tak oficjalni, więc mówcie do mnie Nico. -powiedział. Leo siedząca obok, jakoś dziwnie ucichła. Pewnie zamyśliła się.
Resztę jego rozmyśleń przerwał wibrujący telefon. Natychmiast wyjął i przeczytał wiadomość. Tak naprawdę było to przypomnie, ale nie to jest zaraz ważne. Treść informowała go, że mają (wraz z Leo) ważną sprawę. Muszą spotkać sie z pewnymi ludźmi.
-Hej Leo musimy lecieć bo nie zdążymy. Przepraszam bardzo, ale musimy biegnąć, bo mamy umówione spotkanie
Wstał, jeszcze raz przeprosił i biorąc Leo ze sobą poszedł do wyjścia, po drodze zaskakując do kasy, aby zapłacić, za poczęstunek.
([Z/T] x 2 Leo + Nico)

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pon Sie 31, 2015 2:53 am

//Przepraszam, że tak szybko uciekam, ale nie sądziłem, że misja się tak szybko zacznie. Mam nadzieje, że nie zjesz mnie Rune za to.//

Blondyn przedstawił się Gary miał już pewność, że był to ten sam chłopak z którym był na lekcji. Nagłe bzyczenie. To telefon Nico, ale nie tylko. Okazało się, że telefon Garego też zabrzęczał. "Cholera to już? Nie mogli wziąć późniejszego lotu? A chciałem porozmawiać z Rune i zjeść coś. Akurat jak nadarzyła się okazja szlak by to." Pomyślał i westchnął. To się nazywa mieć pecha. Eh no nic mówi się trudno.
-Nie jesteście jedyni. Ja też muszę się zbierać. Przepraszam Rennevy, że zostawiam cię samą.-powiedział zasmucony-Musimy się kiedyś ugadać i spotkać wybrać się razem.-powiedział uśmiechając się
Założył na szybko swoją bluzę, przeprosił jeszcze raz i wyszedł. "Ehhh, ludzie to zawsze wiedzą kiedy napisać. Cholera." Wyszedł wkurzony i poszedł szybkim krokiem w stronę lotniska.

http://z.t//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Uczeń NOT
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Pon Sie 31, 2015 9:20 am

//Nic nie szkodzi, serio.//

Skrzywiła się nieco na wypowiedź Garego. Nie żeby coś, ale "martwienie pierdołami" dotyczyło właśnie jej i rozwalonego nosa. Co prawda przestała lecieć krew, lecz ból dalej został. Chociaż mogło się to odnosić do sposobu pomocy naszej małej białowłosej. Wtedy też by się skrzywiła. Co jak co, ale jeśli "pierdoła" to kwestia pomocy czy jeszcze doprawienia panny Nightwish, to w takim razie cala jej osoba była jedną wielką ofiarą. Jednak co do dalszej wypowiedzi już się zgodziła. Byłoby miło pogadać o czymś zdecydowanie przyjemniejszym. I przy okazji się poprzedstawiać. Blondasek okazał się być, zgodnie z jej oczekiwaniami, uczniem Shibusenu i to z tej samej klasy. Gdy powiedział swoje imię, to od razu sobie przypomniała, że oczywiście je słyszała. Nicolas Crown. Nico. Jakoś... nie czuła do niego mięty. Ani czegokolwiek. Czuła się tak, że jakby powiedziała złe słowo, to ten obrzuciłby ją najwyższą pogardą. Dziewczyna nie zdążyła się przedstawić, ale Rennevy się wydawało, że jest trochę zagubiona. A przynajmniej była. Czyżby nowa uczennica? Byłoby to logiczne. Garego znała i musiała przyznać, że po dość dziwnym wkroczeniu z jego strony, to ulżyło jej, kiedy się pojawił. Ale szok był.
I nagle wszyscy się zmyli. Blondynek wyszedł sobie z nadal tajemniczą dziewczyną dość pospiesznie, jakby sprawa była najwyższej wagi. Pokiwała jedynie głową i pomachała nieśmiało na pożegnanie. Garego telefon zaraz potem też się odezwał, a on sam niezbyt wyglądał na zadowolonego. Ba, na poirytowanego. Wyprostowała się, kiedy zwrócił się do niej, a potem uśmiechnęła niezwykle ciepło.
- N-nie ma sprawy. To będzie dla mnie czysta przyjemność - powiedziała dość uprzejmie i odprowadziła wzrokiem wychodzącego chłopaka, który przy wyjściu wydawał się jeszcze bardziej zdenerwowany. Czy chęć zostania z nią była dla niego taka ważna? Nieco zarumieniła się na tę myśl, po czym położyła ręce na swoich policzkach, które jakimś cudem nie były gorące. Ciepłe, ale nie gorące. Pewnie to była zwykła uprzejmość. Albo może nadal miał na sumieniu tę akcję z akademiku? W sumie też by potem się zastanawiała nad tym i próbowała jakoś zagaić do tych, którym przerwała.
Spojrzała na stolik, na którym Nico i jego towarzyszka zostawili talerzyki i szklanki. Poczuła się dość głupio, kiedy Gary musiał zapłacić za nią, będzie mu musiała kiedyś te pieniądze oddać. Położyła jeden talerzyk na drugi, szklanki za uszka i ruszyła w stronę lady, zgrabnie i z gracją wymijając idących ludzi. Była tak zaabsorbowana tym zajęciem, że nawet nie zauważyła, iż tak ładnie jej poszło. Postanowiła przeprosić kierownika, właściciela czy po prostu kogokolwiek. Odniosła naczynia, po czym się rozejrzała za kimkolwiek do przeproszenia. Zaraz przyszła do niej dość wysoka kobieta na niskich szpilkach, które tylko potęgowały wrażenie. Ubrana była dość elegancko, jakby szła na zebranie do ważnej firmy, a nie do zwykłej kawiarenki na peryferiach miasta. Uśmiechała się przyjaźnie do naszej Rennevy, po czym wzięła ją na chwilę na rozmowę. Stwierdziła, że za bardzo się przejmuje tym małym incydentem i zdarzało się, że szły na stracenie całe zastawy, dlatego ma nie zaprzątać sobie tym głowy. Zapytała potem, czy Rune nie chciałaby w wolnym czasie... dorabiać. Nasza pierdółka co prawda parę razy myślała o tym, że może powinna coś po szkole robić, ale nie sądziła, że to samo do niej przyjdzie. Ochoczo pokiwała głową, na co kobieta odpowiedziała śmiechem. Wręczyła jej kartę z adresem i liścikiem od niej. Ma to pokazać pani z tej kawiarni, a ona będzie wiedziała o co chodzi. Rennevy baaardzo mocno podziękowała, po czym szczęśliwa wyszła z kawiarenki. Spojrzała na kartkę z adresem. Prawdopodobnie była ona w centrum miasta. Przełknęła ślinę. Ciekawe, czy kiedyś będzie musiała obsłużyć kogoś z klasy...

//ZT//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t119-pierdola-z-kokarda-hej-rune

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 21/02/2015
Wiek : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   Czw Lut 18, 2016 8:27 pm

- Mam nadzieję, że z tą kawą, to żartowałaś... nie? - rzuciłem tak przy okazji, kiedy już szliśmy do kawiarni - [i]"Hmm... Panienka Akabane wydaje się być niesamowicie niska, a ja sam przecież nie jestem niesamowicie wysoki. Chociaż to swego rodzaju... przyjemne uczucie popatrzeć ma kogoś z wysoka..."[i] - ciemna przeszłość rodzi w człowieku przyjemność z różnych rzeczy i powodów, a we mnie to już w.szczególności. Uśmiechnąłem się tylko i dalej dorownałem jej kroku. Moje mogły być zbyt zamaszyste, chociaż mój leniwy styl bycia spowalniał codzienne czynności wykonywane przeze mnie, a Aria wyglądała na żywiołową dziewczynę, no i w miarę szybko przebierała tymi swoimi nóżkami.
- Jak już coś zamówimy, to powiem Ci co i jak, i dlaczego omijałem poprawne odpowiedzi na Twoje pytania. - niby z lekka tajemniczo, ale kto wie co może na uczniów zawodówki śmierci czekać za rogiem ulicy. Otworzyłem drzwi, dając Arii przejść pierwszej przez próg, a potem wskazalem tylko na jakiś stolik gdzieś przy ścianie, ewentualnie gdzieś w rogu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t115-doshizo-ashizojizo#125
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Cafe Day"   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia "Cafe Day"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Maid Cafe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-