IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka Puchatka (i Prosiaczka)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 15
Data dołączenia : 24/03/2015

PisanieTemat: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Pon Kwi 06, 2015 6:29 pm

Opis będzie fajniejszy. Kiedyś.

Wyobraźcie sobie, że dojeżdżacie do obrzeży osiedla mieszkalnego i ukazują wam się domki jednorodzinne. Mniejsze, większe, z ogrodami francuskimi, basenami i innymi duperelami. Gdzieś między nimi znajduje się działka, na której dopiero co skończono prace budowlane. Ziemia jest starannie wyłożona trawą, a ścieżki ogrodowe usypane z grysu. Ogrodzenie stanowi zbudowany przy użyciu klinkieru cokół, na którym osadzone są metalowe przęsła i słupki. Ta ażurowa konstrukcja sięga jakieś 130 cm w górę, a dwuskrzydłowa brama otwierana jest ręcznie. Podjazd, podobnie jak reszta nawierzchni, wykonany został z grysu granitowego i fajnie szeleści gdy się po nim jedzie. Dalej mamy sam dom, któremu nie można odmówić wdzięku: parterowy, z użytkowym poddaszem, niepodpiwniczony, z wbudowanym garażem dwustanowiskowym. Kompaktowa bryła z eleganckim czterospadowym dachem o konstrukcji drewnianej pokrytym dachówką ceramiczną została ubrana w prostą kompozycję elewacji. Wykończone są one tynkiem strukturalnym, a cokół i fragmenty ścian - okładziną kamienną. To połączenie ascetycznej bieli, dekoracyjnego kamienia i stolarki okiennej drewnianej i PCV tworzy wspólnie (nie)banalny efekt estetyczny. Dwuskrzydłowe drzwi wykonane z klejonego drewna sosnowego, pomalowane farbami akrylowymi wodorozcieńczalnymi udają drzwi z orzecha. Wnętrze ma czytelny podział stref spełnia praktyczne rozwiązania funkcjonalne. Duża ilość przeszkleń sprawia, że naturalne światło zapewnia słoneczny charakter wszystkich pomieszczeń. Po przejściu przez wiatrołap ukazuje nam się duża przestrzeń połączonych ze sobą holu, pokoju dziennego z kominkiem, jadalni i kuchni. Jest tam także łazienka. Droga z i do garażu ułatwiona jest przez spore pomieszczenie gospodarcze, a jedną z atrakcji stanowi taras dostępny z salonu. Na poddaszu dostępne są trzy pokoje, w tym dwie sypialnie z garderobą i jeden gabinet oraz duża łazienka. Schody wewnętrzne są drewniane, a całość wyposażona w stylu nowoczesnym. Co nie jest istotne, ale fajnie jest dodać - dom został wykonany w technologii murowej ze stropem gęstożebrowym.
Podsumowując: domek jak domek jednorodzinny, niezbyt duży, raczej średni, choć z całą pewnością za duży jak dla dwójki dzieciaków, które go zamieszkują. Miał służyć jako lokum dla rodzeństwa La Revo, ale ostatecznie wylądowała w nim ta najmłodsza z nich, zgarniając po drodze Kapitana. Ot, żeby się w nocy duchów aż tak nie bać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Pon Kwi 06, 2015 9:13 pm

Prawdę powiedziawszy nigdy nie sądziłem, iż otwarcie oczu sprawi mi aż taką trudność. Pochodziłem raczej z uboższych dzielnic miasta, więc  zarywanie nocki było czymś normalnym, lecz od jakiś trzech miesięcy posiadam o wiele lepsze warunki. Przygarnęła mnie dziewczyna mieszkająca w pokoju naprzeciwko. Niejaka dziedziczka majątku La Revo, którą swojego czasu uratowałem z niemałych kłopotów. W podzięce otrzymałem własny pokój w tym domku jednorodzinnym, który trzeba przyznać, posiadał swój wyjątkowy urok. Budzik w telefonie dzwonił coraz głośniej, wypełniając tym samym pokój w rytmie mej ulubionej piosenki zespołu "Simple Plan". Wedle ustalonej wczorajszego dnia przeze mnie godziny wstawania, właśnie wybiła 5:00. To oznaczało tym samym, iż zostały mi dokładnie 3 godziny by ubrany zdążyć na zajęcia. Razem z mą partnerką chodziliśmy do tej samej klasy, więc jeśli nie chce mieć zawieszonej w prawach ucznia drugiej połówki, później będe musiał ją obudzić. To dało mi wystarczającą motywacje by w końcu otworzyć swe oczyska i uderzeniem zaciśniętej pięści wyłączyć budzik. Aż dziw, że telefon reagował na takie ciosy i natychmiast przerywał swe symfonie, pozostawiając tym samym pomieszczenie z jedynym słusznym dźwiękiem. Ciszą. Prawą dłonią odgarnąłem niesforne kosmyki białych włosów, zasłaniających mi tym samym widok. Teraz byłem gotowy. Kładąc dłonie na łóżku odepchnąłem sie zdecydowanie ,by chwile później stać obok mebla w pozycji wyprostowanej. Przyznam szczerze, iż dopadło mnie zmęczenie. Przez trening położyłem sie ledwie dwie godzinny wcześniej, lecz wedle obietnicy nie mogło mi to przeszkodzić w wykonywaniu obowiązku szkolnego. Nie ubierałem się, bo co jak co, ale zapach ode mnie nie należał do najlepszych. Po zabraniu z szafy potrzebnych rzeczy, udałem sie w końcu do łazienki. Była ona połączona bezpośrednio z pokojem, toteż strasznie ułatwiało to sprawę cichego poruszania sie. We wnętrzu tego specyficznego pomieszczenia umyłem zęby, załatwiłem potrzeby i ostatecznie wziąłem zimny prysznic, który ostatnio stał sie mym codziennym rytuałem. Po wyjściu z kabiny związałem włosy w kucyk i ogoliłem sie. Co do ubrania, w które postanowilem sie zaopatrzyć to były to jedynie proste jeansy wraz z skarpetami. Górę sobie odpuściłem z powodu na temperaturę panującą wewnątrz domu. Nadszedł czas by coś zjeść, toteż pośpiesznie wychodząc z pokoju skierowałem sie w tamtą strone. Po drodze zahaczyłem jedynie o pokój młodej, by łamiąc przy tym granice "przyjaźni" złożyć jej pocałunek na czole i poprawić okrywająca ja kołdrę. Ten mały demon, którego za dnia ciężko opanować, naprawdę był dla mnie ważny. Przez chwile stałem jeszcze w framudze drzwi, wpatrując sie przy tym wprost w nią. Ciesze sie że miałem okazje cie poznać Soleil. Ta myśl nachodziła mnie każdego dnia, co zobowiązywało mnie tym samym do odwdzięczenia sie jej w postaci mniejszych lub większych usług. Podczas swego trzymiesięcznego stażu nauczyłem sie jedynie dwóch rzeczy. Jak zrobić tosty, oraz jak przygotować kawe w ekspresie. To też miało pojawić sie na dzisiejszym stole podczas pierwszego posiłku. Dwie sztuki chleba wrzuciłem do tostera, zaś ekspres uruchomiłem. To dało mi nieco czasu, który po święciłem na przygotowanie ładnej karteczki z napisem "Smacznego Księżniczko. W razie czego jestem na tarasie". Odłożyłem całość na bok, gdzie po chwili dołączył kubek z parującą kawą oraz cztery tosty, na których wierzchu były pasterki szynki,sera i ostatecznie pomidora. Sam zaś dzierżąc w dłoni kubek z kawą udałem sie taras. Pogoda była nawet niezła, toteż ograniczyłem sie do ubrania skórzanej kurtki. Nie zapiętej w dodatku, więc dla wprawionego oka można było dostrzec skrawek mych mięśni brzucha i klaty. Opierając sie o balustradę upiłem pierwszy łyk z kubka. Kolejnego dnia naszło mnie nad rozmyślenia "Co by było, gdybym jej nie spotkał". Całość skomentowałem jedynie lekkim uśmiechem. Wpatrując sie w malowniczy obraz pozostało mi jedynie czekać, aż młoda postanowi sie obudzić i dołączyć do mnie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 15
Data dołączenia : 24/03/2015

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Pon Kwi 06, 2015 11:47 pm

Ta noc była katorgą. Ni to spała, ni to nie spała... Tak naprawdę to błądziła gdzieś na granicy snu i jawy, jak gdyby nie mogła się zdecydować co wybrać. Bo z jednej strony była okropnie zmęczona, a z drugiej wrodzony strach przed potworami z szafy i spod łóżka skutecznie odganiał ją od objęć Morfeusza. Dlatego też na ten przykład słyszała jak woda przemieszcza się rurami w łazience jej odźwiernego towarzysza zabaw. Nie wiedząc skąd te myśli, Sol złapała samą siebie na wyobrażeniu spływających po ciele Kapitana kropelek. Aż wtuliła się bardziej w poduszki, czując jak jej dotychczas biała twarz zalewa się czerwoną mgiełką. Zaraz po tym przekręciła się na plecy i wbiła spojrzenie w sufit. Jej serce biło jak oszalałe, niczym rażonej miłością dziewicy. Dopiero po chwili zarówno praca jej serce jak i koloryt policzków wróciły do normy, a ona mogła wrócić do swojego półsnu. Lepiej! Ostatecznie usnęła i nie dane jej było zorientować się w czynach chłopaka. Co prawda coś tam poczuła, jakiś delikatny dotyk, ale żeby jakkolwiek skojarzyć to z tym co się istotnie stało? Lol, nope. I nie wiedziała ile spała, ale miała ochotę rozwalić telefon w pizdu, kiedy zaświecił i po pokoju rozniosła się drażniąca melodia budzika. Pierw przesuwała ręką po łóżku na oślep, chcąc dorwać to piekielne urządzenie, ale te okazało się sprytniejsze i spadło na podłogę. Burknęła coś pod nosem, jakiś zlepek przypadkowych samogłosek i otworzyła jedno oko. Podczołgała się też do krawędzi łóżka i wychyliła, zaraz łapiąc telefon i wreszcie uzyskując tę jakże przyjemną dla ucha ciszę. Sol postanowiła oddać jej nawet hołd i opuściła głowę, zawisając na skraju ukochanego mebla. W takiej pozycji usnęła na kolejne 10 minut, aż nie skończył się czas drzemki i budzik nie zatrąbił na nowo, tyle że trzy razy głośniej. Podskakując z przerażeniem, dziewczyna wypuściła telefon z ręki a ten chyba w akcie desperacji zawędrował na drugi koniec pokoju. Teraz już nie było przebacz i zmuszona do poderwania tyłka z siedziska zwlekła się na podłogę. Wyłączyła aplikację Szatana na dobre i odłożyła telefon na nocną szafkę, by zaraz spojrzeć tęskno na poduszki. Powoli zaczynała żałować, że nie położyła się wcześniej do łóżka. Niby pokonała bossa, niby wbiła lvl i zgarnęła trochę golda, ale czy pozwalało jej to się opierdzielać? No nie. Wyciągnęła ręce do góry i przeciągnęła się, ziewając przy tym jak grizzly. No, grizzly zmieszane z kotem. Potem była chwila na umycie ząbków i już mogła iść na dół, by w swojej piżamie w kurczaczki pokazać się światu. Całe szczęście, że tym światem był tylko Kapitan, bo raczej nie byłaby rad z paradowania w krótkich spodenkach i koszulce na ramiączkach przed większą ilością osób. Idąc po schodach związała jeszcze potargane włosy w niedbały kucyk i iście żółwim tempem wparowała do kuchni. Jakież było jej zdziwienie, kiedy nikogo w niej nie ujrzała. Zamrugała nawet nieprzytomnie i zerknęła w stronę salonu, ale tam też nikogo nie było. Przeraziła się nie na żarty i to dało jej jakiegoś kopa, bo momentalnie znalazła się przy specjalnie przygotowanym dla niej śniadaniu. Tu odetchnęła z niemałą ulgą, widząc karteczkę. Zapisane słowa przeczytała chyba z dwadzieścia razy, uśmiechając się przy tym jak głupi do sera. To było takie miłe i urocze i kochane! Aż chciała go za to uściskać. Nim jednak się za to zabrała, zerknęła na samo śniadanie i zacmokała na widok kawy. Nigdy jej nie lubiła, no chyba, że z ogromną ilością mleka i cukru, ale... no chciała docenić trud włożony w jej przygotowanie! Z tego też względu, na przekór sobie i światu, wzięła ostrożnie kubek w ręce i podmuchała w niego chwilkę, by móc bez oparzenia języka upić zaraz trochę łyków. Niestety - dobre intencje nie wystarczyły i odstawiła kawę z powrotem na blat szybciej niż ją w ogóle wzięła.
- Bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeh! Ohyda, ohyda, ohyda! - Wykrzywiła się co najmniej tak, jak gdyby zjadła oko wielbłąda albo inny przysmak tego gatunku. Szybko się jednak ogarnęła i złapała za jednego tosta, by od razu uraczyć jego smakiem swoje podniebienie. Tu już jej twarz wyrażała pełną aprobatę co do tego jedzonka. Sama Sol, zapominając o gorzkim spotkaniu z kawą, zgarnęła w drugą rękę drugiego tosta i obróciła się na pięcie, by w podskokach znaleźć się przy wejściu na taras. Nie tracąc też czasu na głupie myśli o pogodzie, "czy będzie mi zimno czy nie", wyszła na zewnątrz. Ostrożnie, uważając by nie zrzucić pomidorów z tostów ani tym bardziej nie pobrudzić nimi chłopaka, objęła go rękoma od tyłu i wtuliła swoją twarz w jego plecy. Trwało to może jakieś 5 sekund, bo zaraz go puściła i stanęła obok, zapychając sobie buzię kolejnymi kęsami.
- Dżem dobły - wybełkotała, naturalnie - z pełną buzią. Cały czas patrzyła prosto na niego, przechylając głowę w stronę ramienia. Przynajmniej do czasu, aż się nie zakrztusiła. Najwyraźniej nie powinno brać się za odgryzanie kolejnych kawałków, kiedy na dobre nie przełknęło się innych. Uparcie połknęła wszystko i dopiero potem zaczęła kaszleć. Kiedy sytuacja wydawała się opanowana, dokończyła pierwszego tosta i zerknęła w stronę podwórka. Było tu wystarczająco miejsca, co skojarzyło jej się tylko i wyłącznie z jednym. Oczywiście czym prędzej musiała się tym podzielić! - Zimą ulepimy tu całą rodzinę bałwanów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Wto Kwi 07, 2015 3:36 pm

Poranne sączenie kawy naprawdę posiadało w sobie dość specyficzny urok. Dodatkowo łącząc to z krajobrazem, który malował sie przed nim, stanowiło to jasną wiadomość o treści "Ten dzień będzie udany". W pewnym momencie do uszu mężczyzny doszedł dźwięk niezadowolenia i pare pomniejszych pomruków dochodzących z wnętrza domu, niszczących przy tym rzecz jasna wszechogarniającą go cisze, którą w obecnej chwili sie delektował. Pomimo wszystko skomentował to szerszym uśmiechem, gdyż doskonale wiedział kto sie obudził. Mały demon, który władał tą krainą czyli nikt inny jak Soleil. Myślała pewnie że go zaskoczy, lecz mężczyzna już wiedział o jej obecności, więc nawet krzyk wprost do jego ucha niewiele by zrobił. Gdy w końcu zdecydowała sie go puścić spojrzał na nią kątem oka ~ Dzień dobry księżniczko, wstałaś dziś zaskakująco wcześnie. ~ Głos był przyjazny, zresztą tak samo jak sam Kapitan na którego twarzy zaczęła powoli pojawiać sie purpura. Pytanie tylko czy z zimna, czy z obecności osóbki obok. Starając sie to ukryć przejechał prawą dłonią po twarzy, udając przy tym odgarnianie włosów. Bez słowa spojrzał wpierw na Soleil, a następnie szybko zdjął za siebie kurtkę, która chwile potem zawisła na ramionach dziewczyny ~ Nie możesz sie przeziębić. ~ Brzmiało to komicznie z ust człowieka ubranego jedynie w jeansy i świecącego gołym torsem. Jakby tego było mało dłonią zgarnął znajdujący sie w pobliżu kapelusz kapitański i założył jej na łeb. Skąd tu była taka czapka, nie wiedział sam. Stojąc wraz z diabełkiem, postanowił objąć ją lewą ręką ~ Do zimy nam jeszcze daleko, lecz nic nie stoi na przeszkodzie byśmy zafarbowali jajka. W końcu niedługo Wielkanoc. ~ Wzruszył ramionami jakby nie wiedząc co jeszcze powiedzieć. Postanowił więc milczeć
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 15
Data dołączenia : 24/03/2015

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Wto Kwi 07, 2015 5:04 pm

Sol zastanowiła się przez chwilę nad kwestią swojej zadziwiająco wczesnej pobudki. Podumała, podumała i w końcu, powoli przeżuwając kolejne kęsy tosta, kiwnęła lekko głową w akcie zgody.
- Uhm. Łatwo nie było, ale podobno kto rano wstaje, temu pan Bóg daje. - Zaśmiała się cicho, puszczając mu oczko. Przez sekundę mogła wydawać się szczerze przekonana co do słuszności swoich słów, no ale właśnie... przez sekundę. Zaraz potem jej wesoła minka zrzedła i ukazała jakie jest jej prawdziwe stanowisko do takiego porannego wstawania. Dziewczyna pociągnęła teatralnie nosem i już chciała dodawać, że cokolwiek dostanie od Boga, to najchętniej wsadzi mu to w cztery literki, kiedy została niemało zaskoczona. Zadarła nawet podbródek i spojrzała w górę, prosto na chłopaka. Czy mówiła już, że jest kochany? Zadrżała, kiedy momentalnie zalała ją fala dziwnego ciepełka i mimowolnie spojrzała niżej, a widząc zupełnie nagi tors - skamieniała, jak gdyby co najmniej potraktowana wzrokiem Meduzy. Dobrą chwilę gapiła się tępo w klatkę piersiową chłopaka, w pewnym momencie nawet przypominając sobie wyobrażenie o kropelkach. Nic dziwnego, że jej twarz na nowo nabrała czerwonych plamek. Chcąc je ukryć i jednocześnie odegnać od siebie dziwne myśli, naciągnęła na siebie bardziej kapitański kapelusz i potrząsnęła energicznie głową. Spojrzała też z powrotem w stronę ogródka i pozwoliła się objąć, automatycznie przyciskając swój policzek do jego ciała. Wysłuchała go uważnie, zjadając tosta do końca, po czym oblizała palce.
- Jajka? - zapytała cicho, bardziej samą siebie. Jej oczy błysnęły i znów spojrzała na niego, uśmiechając się szeroko. - Jajka to kury, a kury to... kurczaki! O cokolwiek chodzi w Wielkanocy, chcę mieć kurczaki!
Nie, to nie był żart. Zarówno jeśli chodziło o brak podstawowej wiedzy chrześcijańskiej jak i chęć posiadania żółtych zwierząt w domu. Nie to, że była wariatką. Była dziewczyną o zdrowych zmysłach! Wzięła głęboki wdech i wydech, po czym ziewnęła przeciągle, zasłaniając sobie dłonią buzię.
- Taaak baardzo miiii sięęę nieee chceee... - wymamrotała zaraz, a skoro rączki miała wolne, to postanowiła objąć Kapitana i wtulić się w niego jeszcze bardziej. Przymknęła oczy i westchnęła. - Zostańmy dziś w domu, hmmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Czw Kwi 09, 2015 8:39 pm

Chłopak zaś mimowolnie sie uśmiechnął. Już nie z samego faktu życzenia dziewczyny odnośnie kurczaków, lecz całokształtu. Pomimo podobnego wieku zachowywała sie znacznie dziecinniej, a tym samym jeśli przyznać szczerze to i słodko. W momencie gdy przytulił sie do dziewczyny mogła ona odczuć delikatne "drgawki" chłopaka z powodu wszechogarniającego zimna, lecz z każdą następną chwilą zanikały, aż w końcu nie było ich wcale. Cichaczem podkradł swojej partnerce jednego tosta, by chwile później patrząc wprost na nią włożyć go do ust. Próbował jej zrobić na złość, to prawda, lecz w gruncie rzeczy sam je zrobił, toteż częściowo należały do niego ~ Jeśli chcesz mieć kurczaki, to jesteś świadoma konsekwencji? Wyprowadzanie ich, sprzątanie, pielęgnacja, mycie i inne takie. Nie wspominając przy tym o samym ich zakwaterowaniu. Podejmiesz sie tego? ~ Jego głos był wręcz przesycony triumfem, gdyż doskonale wiedział że obecnie klejący sie do niego demon będzie wolał zrezygnować niż spróbować zająć sie małymi stworzonkami. A może jednak go zaskoczy? Kto wie, kto wie... ~ Niestety lecz nie wywiniesz sie. Co jak co, lecz do szkoły chodzić musimy. Nie chcesz chyba na zawsze pozostać w klasie NOT? Może nawet niedługo załapiemy sie na naszą pierwszą misje. Nie ekscytuje cie to? ~ Zadał szereg pytań, chodź po głowie chodziło mu tylko jedno konkretne "Jak sie robi jajka na wielkanoc?". Kuchcik z niego okropny, toteż ścięcie jajka zdecydowanie przewyższało jego umiejętności. Z nadzieją spojrzał na dziewczynę, może ona posiadała odpowiednie umiejętności? Potem koniecznie ją zapyta, lecz teraz są inne priorytety. Z kieszeni wyciągnął telefon, który też po włączeniu pokazał obecny czas ~ Mamy jeszcze jakieś półtorej godziny. Zamierzasz sie wykąpać i przebrać czy wybierasz sie do szkoły w mojej kurtce i spodenkach? ~
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 15
Data dołączenia : 24/03/2015

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Nie Kwi 12, 2015 1:27 pm

Zapewne sama Sol kłóciłaby się niemiłosiernie odnośnie swojego domniemanego dziecinnego zachowania, gdyby tylko Kapitan podzielił się z nią swoimi przemyśleniami. Przecież potrafiła pohamować entuzjazm i zachowywać się dojrzalej! To wcale nie było tak, że jej rozwój zatrzymał się na poziomie przedszkolaka, chociaż czasami faktycznie mogło to tak wyglądać. Soleil naprawdę współczuła tym wszystkim ponurakom, którzy mając do czynienia z jej pełną beztroski osobą z miejsca uważali ją za dzieciaka. Cieszyła się też, że Kapitan taki nie jest i że w gruncie rzeczy tworzyli zgrany duet. Uśmiechnęła się nawet do swoich myśli, ale kiedy zobaczyła jak ten w bezczelny sposób podjada jej tosta...
- Ożeż Ty... - wyszeptała, mrużąc oczy i patrząc prosto na niego. Chciał zrobić jej na złość? Świetnie mu wyszło! Czym prędzej stanęła na palcach i próbowała dosięgnąć tosta własnymi ustami, dla równowagi zaciskając palce na kapitanowych ramionach. Po kilku nieudanych próbach przestała się wygłupiać i fuknęła coś pod nosem, wyrażając swoje wielkie niezadowolenie z różnicy ich wzrostu. Uważnie też wysłuchała jego słów odnośnie opieki nad kurczakami, z każdym kolejnym coraz bardziej zrezygnowana. Ostatecznie zacmokała i zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią.
- No... hmm... tak? - Wróciła do wtulania się w niego i gapienia w bliżej nieokreślony obiekt. To na trawkę, to na niebo, to na powietrze. Jakby nie było - Kapitan miał rację i jakkolwiek kurczaczki nie były by super, to Sol nie potrafiłaby się nimi zająć. Była zbyt roztrzepana i nie umiała zadbać o samą siebie, a co dopiero o inny żywy byt. Zadrżała na myśl o kurczaczkach, które umarłyby z jej nieodpowiedzialności. No nie mogła na to pozwolić! I już była bliska chlipania, kiedy słowa o misji przywróciły ją do porządku. Oczy znów jej błysnęły z podniecenia, jak gdyby temat kurczaków w ogóle nie został poruszony.
- Oczywiście, że mnie ekscytuje! - odpowiedziała i puściła chłopaka, by odstąpić od niego na krok. - Wyobrażasz to sobie? Misja! Ratowanie zbłąkanych duszyczek, może nawet będziemy walczyć!
Żwawo gestykulując, oczami wyobraźni już była hen daleko daleko. Nagle jednak pokręciła głową i zsunęła z ramion kurtkę, by rzucić ją w ręce chłopaka.
- Co nie zmienia faktu, że dzisiaj mi się po prostu nie chce. - Pokazała mu język i szybko obróciła się na pięcie, by zaraz wbiec z powrotem do domu. Nie oglądając się za siebie rzuciła się niczym kłoda prosto na sofę. Dopiero teraz uniosła głowę i zerknęła przez ramię w stronę tarasu. - Chcesz to idź! Ja tu zostaję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Pią Kwi 17, 2015 12:07 am

Co też on z nią miał... Wielokrotnie pokazywała, iż jest niedojrzała i nie gotowa na odpowiedzialność jaka na niej obecnie spoczywa, lecz pomimo to coś nie pozwalało mu od niej odejść. Była to specyficzna więź, którą od dawna próbował zrozumieć lecz jak dotąd bezskutecznie. Pozostawało mu więc jedynie milczenie i od czasu do czasu sprowadzanie sie do jej poziomu ~ Więc mnie tutaj zostawisz, tak? Samego? ~ Rzekł za odchodzącą dziewczyną. Po raz kolejny potwierdził w sobie fakt, że życie bez owej osóbki byłoby dla niego nudne. Z nieskrywanym uśmiechem szybko założył swoją kurtkę, dostarczając sobie tym samym chodź odrobinę ciepła zziębniętej skórze. Jeden rzut oka na znajdującą sie w pobliżu szklankę z zimną kawą przypomniał mu po co właściwie znajdował sie w tym miejscu. Rozejrzał sie jeszcze jedynie za swym kapeluszem floty, lecz co nie dziwne zabrał go mały demon. Odetchnął więc, by następnie pełnym powagi i honorowym krokiem wejść do mieszkania. Właścicielka wylegiwała sie na sofie, toteż na początku sprytnie ją zignorował człapiąc tym samym wprost do kuchni. Tam resztkę zimnej kawy wylał do zlewu, zaś kubek umył i odstawił na bok do wyschnięcia. Poczekał chwile w międzyczasie robiąc sobie kolejną porcje napoju, by w końcu wrócić do "legowiska smoka" ~ Sądzę że walka na naszym obecnym poziomie nie byłaby dobrym pomysłem. Nawet nie opanowaliśmy jeszcze naszych własnych umiejętności, czyli w twoim przypadku przemiany a moim... sama wiesz ~ Tak właściwie to nie wiedziała, lecz Kapitan jakoś zawsze omijał ten temat. Postanowił więc upić łyk kawy nim ponownie otworzy usta ~ Czyli chcesz zostać tu cały dzień? Doobra, w takim razie ja pójde do twojego pokoju i poszukam ci jakiś ubrań. Najlepiej w wszystkich szafkaaaaach ~ Specjalnie przeciągał niektóre słowa. Nie oczekując na reakcje dziewczyny szybko odwrócił sie na pięcie i wraz z swym kubkiem kawy zaczął poowoli kroczyć w strone schodów.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 15
Data dołączenia : 24/03/2015

PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   Sob Kwi 25, 2015 5:41 pm

Już nie usłyszała jego pytania odnośnie zostawiania go samego albo usłyszała, ale nie odpowiedziała, zbyt pochłonięta ucieczką. Tak szczerze to myślała, że chłopak rzuci się za nią w pogoń i siłą zaciągnie ją do łazienki by się wykąpała przed szkołą, ale... nie. Kapitan nie był w końcu tak dziecinny jak ona, prawda? W sumie było to całkiem fajne, ta różnica między nimi. Soleil żachnęła się i fukając coś pod nosem, opuściła głowę na sofę i przytuliła się czołem prosto w jej obicie, zgniatając sobie przy tym nico nos. W dalszym ciągu coś mamrotała do siebie, jakieś "humpfy", "pfyfy" i inne "blebleble", aż w końcu zamilkła, naciągając jeszcze bardziej na łeb czapkę Kapitana. Tkwiąc w bezruchu słuchała jego kroków i odkręconej wody, zastanawiając się nad kwestią życia i śmierci, czyli dokładniej rzecz ujmując - jak by smakowały roztopione żelki, które następnie zamrożono chcąc przywrócić im w miarę stały stan skupienia. Z tego zamyślenia wyrwał ją dopiero głos, dlatego wysłuchała tego co miał do powiedzenia i przewróciła oczyma.
- Blah, blah, blah - mruknęła głośno, a z całą pewnością na tyle, by mógł to spokojnie usłyszeć. Dopiero teraz uniosła się i podparła łokciami o sofę. Układając podbródek na dłoniach, spojrzała na niego. - Za dużo myślisz, wiesz? Odrzuć racjonalizm na bok, zapomnij o niebezpieczeństwie i o tym, co mogłoby się stać. Spróbuj się tym trochę pobawić!
Zmarszczyła nos, mrużąc przy tym oczy. Musiała wyglądać jak dziecko, któremu pierw dano całą paczkę lizaków, a potem ją zabrano. Oczywiście chciała coś dodać, ale kolejne słowa Nathaniela kompletnie wybiły Soleil z pantałyku.
- Proszę bardzo. Leć. Miłego! - krzyknęła, nie bardzo wierząc w to co powiedział. No bo przecież żartował, nie? Nie...? Z zewnątrz mogło się wydawać, że podeszła do tego ze stoickim spokojem, ale wewnątrz aż nią wstrząsnęło. Powoli opuściła ręce i podciągnęła się do góry, by zaraz usiąść tyłkiem na swoich stopach. Spojrzała w kierunku schodów, a widok wchodzącego po nich Kapitana sprawił, że rozdziawiła lekko usta. Serio chciał to zrobić? SERIO? Kiedy był już niemal na samym szczycie poderwała się z miejsca i rzuciła się za nim, prosto w stronę swojego pokoju. Jeśli udało jej się go dogonić, to uczepiła się jego ciała niczym rzep psiego ogona i próbowała zatrzymać/uniemożliwić mu wejście do swojego królestwa, a jeśli nie, to... cóż. Nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Chatka Puchatka (i Prosiaczka)   

Powrót do góry Go down
 
Chatka Puchatka (i Prosiaczka)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Chatka Puchatka (i Prosiaczka)
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Fabularne-