IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 W pustyni i na zadupiu [Kalipso]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Wto Mar 31, 2015 1:22 pm

Gracz: Kalipso
Trudność: Średnia
Cel: Zbadać piramidę i odkryć jej ewentualne tajemnice. No i ujść z życiem przy okazji.

Zdarza się czasami, że chcemy powrócić do swoich rodzinnych i dobrze znanych okolic. Każdy ma czasem takie chwile nostalgii i chęci powrotu do tego co było kiedyś. Również i Kalipso mogła coś takiego odczuć, zwłaszcza że w gazetach było ostatnio sporo artykułów o znalezieniu nowej piramidy azteckiej w lesie amazońskim. Była dosyć niewielka, jednak badacze utrzymywali że cechuje się odmiennością względem pozostałych, ale więcej informacji nie mogli jeszcze podać.
W każdym razie wiedźma kiedy wiedźma dotarła już do lasu, a tubylec stwierdził że dalej nie idzie bo się zwyczajnie boi, mogła rozpocząć poszukiwania owego zabytku. Pytanie tylko czy dobrze się przygotowała na podróż po lasach, mokradłach i do starć z ewentualną fauną i florą?
Gęsty las stał przed nią otworem. Było wilgotno, a zarazem gorąco. Wprost idealne warunki by złapać jakieś choróbsko. Zarośla zasłaniały nieco widoku na wprost, więc wychodzi na to, że trzeba będzie się przez nie przedzierać. Za sobą wiedźma miała rzekę, którą to tubylec ją dostarczył w to miejsce. Mężczyzna był dosyć stary, a zarazem przesądny. Wiedział że to miejsce jest przeklęte i należy się trzymać od niego z daleka, dlatego jak najszybciej wyładował ewentualne bagaże Kalipso i odpłynął. Niezależnie jak piękną kobietą by nie była on wolał zadbać o swój tyłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Wto Mar 31, 2015 10:11 pm

Podróż przez chwasty, gęszcze, zarośla była dość nie przyjemna, ledwo było co widać na przeciwko, jednak nie sprawiało to jej większego problemu, jedynie traciła czas na powolne przedzieranie się przez dżungle. Staruszek przewodnik doprowadził ją do rzeki. Znak, że ta ziemia jest przeklęta zawsze dobrze wróżył, to znaczy że gdzieś jest blisko to czego szukamy. Zabytku, który tak bardzo chciała odszukać żeby powrócić do swoich korzeni. Bagaży miała niewiele, nie potrzeba było wiele do tego, mianowicie ubrana była w długie sztruksowe spodnie z włożonymi nogawkami do wysokich trzewików wojskowych, model letni. Góra była bardziej seksowna, nie mogła sobie pozwolić na brak dekoltu, więc miała koszulkę na ramiączka z niewielkim dekoltem oraz oczywiście brak stanika, choć tym razem w dolnych partiach założyła bokserki męskie. Na sobie jeszcze miała koszulę ala poszukiwacza przygód z mnóstwem kieszonek i kołnierzem, który chronił jej szyje przed owadami, długie rękawy. W dodatku miała nagolenniki, naramienniki, karwasze oraz rękawice. Czapeczka Indiana Jones, chroniąca ją przed słońcem ora włosy spięte w kok. Na plecach założyła po odejściu tubylca plecak z podstawowym ekwipunek, czyli dość duży zapas wody, kilka litrów, suchy prowiant. Mapa topograficzna oraz innego typu mapy, które zebrała jeżeli zbyt bardzo zeszła by z drogi. Jeszcze miała zestaw pierwszej pomocy z strzykawkami IZAS, czyli morfina, adrenalina oraz przeciwdrgawkowy. Dodatkowo nosiła ze sobą karimatę, śpiwór oraz maskę gazową MP5 z jednym zapasowym filtrem, kilka lightsticków oraz pistolet sygnałowy z trzema flarami. Na szyi miała przewieszoną busolkę AK, najnowszy model, specjalnie zamówiona, uniwersalna oraz dodatkowo zwykł kompas. Przy pasku miała z lewej strony kaburę z maczetą, bez rączki ostrze miało 50cm a z prawej strony kaburę z rewolwerem coltem pythonem oraz zapas amunicji w plecaku (duże pudełko amunicji, jakieś 40 naboi plus te w bębenie). Farmaceutycznie miała filtr przeciwsłoneczny i sprey na owady, urządzenie sygnałowe zwane "odstraszaczem niedźwiedzi" z sklepu myśliwskiego, parę ampułek surowicy na okoliczne gatunki jadowitych stworzeń i zestaw sterylnych strzykawek. Była naprawdę przygotowana do wyprawy, w końcu zamieszkiwała te tereny tutaj przez kilka stuleci, znała się na okolicznej florze, choć w tamtych czasach była bardziej zdziczała, liczniejsza i nie bała się ludzi. Ruszyła wzdłuż drogi, torując sobie drogę przez chaszcze maczetą, machając nią lewo na prawo, idąc powoli i obserwując okoliczne gałęzie oraz zarośla, w których mogły czaić się jadowite stworzenia. Nasłuchiwała także odgłosów. Powoli i do przodu.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Czw Kwi 02, 2015 1:07 am

Kalipso wycinała sobie drogę przez chaszcze i krzaki... kolejne krzaki i jeszcze kolejne. Dobre buty były tu podstawą i faktycznie przygotowała się całkiem nieźle, bo po kilku cięciach w nogę ugryzł ją wąż. Na szczęście jednak but miał na tyle twardą skórę, że zwierzak po kilku chwilach się odczepił i uciekł, nie zostawiając nawet najmniejszej dziurki na skórze. Było tu cholernie gorąco i parno, a na dodatek co jakiś czas Kalipso musiała ogarniać czy coś po niej nie łazi, zwłaszcza po tym jak po jej ramieniu łaził ogromny jadowity pająk, którego wystarczyło strzepnąć rękawicami. Wedle mapy, w którą się zaopatrzyła... no właśnie na mapie nie było zaznaczone nigdzie gdzie może ta świątynia być, tak samo w wiadomościach nigdzie nie podali dokładnych współrzędnych, dlatego tak naprawdę mogło to być błądzenie po omacku.
Byłoby tak oczywiście, gdyby nie pojawiające się co jakiś czas czaszki zwierząt czy inne znaki tubylców. Znaki ostrzegawcze, by nie zbliżać się do miejsca, a nawet pod jednym takim leżała małpa z wybebeszonymi wnetrznościami, którymi pożywiali się padlinożercy leśni. Jakieś 2 godziny później Kalipso wyszła na już wyciętą ścieżkę. Zapewne wycięli ją badacze, którzy tutaj dotarli pierwsi, jednak coś tutaj nie grało. Było cicho, żadnych odgłosów lasu czy nawet możliwie pobliskiego obozu, a zza koron przerzedzonych drzew było widać kawałek kamiennej budowli.
Idąc tą ścieżką wiedźma mogła napotkać niewielki strumyczek, który płynął sobie wzdłuż niej. Najwyraźniej strumyk był połączony z budowlą, którą widziała w oddali. Miała 20 metrów wysokości tak na oko i była typowo aztecką piramidą, chociaż nadgryzł ją już ząb czasu. Na dodatek było porozbijane tu kilka namiotów, zaparkowane auta badaczy, jednak... samych badaczy brak. Świątynia miała zapieczętowane kamieniem wejście na górze, więc trzeba by znaleźć inną metodę wejścia tam jak już się chce. Dziwnym jednak pozostawało to, że nikogo tutaj nie ma. Przechadzając się po obozie można było zauważyć, że wszystko było tak pozostawione jakby nagle naukowcy wstali i poszli gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Pon Kwi 06, 2015 10:29 am

Kalipso dotarła do świątyni, w końcu się jej udało. Podróż zajęła jej jakieś półgodziny. Ujrzała na przeciwko siebie niesamowitą architekturę, która na zawsze zapadła jej w sercu. Budynek miał na oko dwadzieścia metrów wysokości i trochę więcej zapewne szerokości na każdym z boków. Obiekt był utworzony tak, że wchodząc do niego przez długie schody na sam gór i tak w końcowym efekcie wchodziłeś w głąb. W środku zapewne czekały na nią korytarze i tunele, ciasne ale takie w którym dało się biegać oraz ogarnąć temat jeżeli się miało długopis albo marker. Uśmiechnęła się do siebie. Polana, która tworzyła tymczasowy parking dla samotnych samochodów była naprawdę opuszczona. Rozejrzała się po otoczeniu, ani żywej duszy, nikogo nie było, wszyscy zapadli się gdzieś pod ziemie, prawdopodobnie dalej błądzą w labiryntach, korytarzach świątyni. Podeszła do samochodów żeby sprawdzić czy są otwarte i dokładnie sprawdzić czy w nich nie ma nic ciekawego, interesującego i przydatnego oraz szukała informacji dotyczących co mogło się tu stać albo czegoś o świątyni, czego ona nie wiedziała. Wyciągnęła broń, odbezpieczyła i zaczęła przeszukiwać auta. Świątynia była niesamowicie piękna, przypomniały się jej czasy, w których zwiedzała korytarze albo obserwowała jak z dnia na dzień, miesiąc na miesiąc kolejne kamienie są układane w logicznym schemacie.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Sro Kwi 08, 2015 4:02 am

W samochodach jako tako poza mapami podróżnymi, sprzętem badawczym i zabezpieczonymi dyskami z danymi praktycznie nic innego nie było. No chyba, że jakieś drobiazgi pokroju paczki fajek, leków na różne bakterie tropikalne, jedzenia czy chociażby ekspres do kawy uznajemy za wyjątkowe. Każdy z samochodów był otwarty, a kluczyki były zazwyczaj w schowkach od strony pasażera. W dwóch autach znalazły się nawet karabiny wyborowe i zestaw amunicji do nich. Najwyraźniej na wypadek, gdyby tubylcy byli agresywni wobec nich albo by wybronić się przed zwierzętami. Co do zapisków... owszem znalazł się jeden notes. Najwyraźniej głównego badacza, bo był dosyć opasły. Kiedy go Kalipso otworzyła mogła zobaczyć paskudne pismo, które było nieczytelne w cholerę i wyłapywała co 3 słowo praktycznie. Człowiek albo ma parkinsona, albo był tak podekscytowany tym co znalazł. Kontekst jako tako dawało radę nawet wyłapywać, chociaż czasem trzeba było się pogłowić nad tym co jest tam napisane. Jako tako żadnych fenomenalnych informacji nie znaleziono, aczkolwiek była wskazówka jak należy otworzyć te drzwi świątyni. No i jakieś bredzenie o tym, że ta ziemia jest przeklęta oraz o wielkim duchu Cqhulu, który rzekomo rezyduje w piramidzie a raczej tak sądzą miejscowi. W każdym razie przechodząc do wskazówki, mówiła ona "Tylko ten, który odda hołd bóstwu i zjednoczy niebo oraz szlak błękitnego węża, czerwoną nicią temu będzie dane wejść do przybytku bożego".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Wto Kwi 14, 2015 4:07 pm

Kalipso z całego tego burdelu w samochodach znalazła jedynie leki na bakterie tropikalne, więc wrzuciła wystarczającą ilość do plecaka, schowała także amunicje do karabinu wyborowego oraz naładowała jeden z nich, sprawdzając wcześniej także czy się nie zatnie. Pas przełożyła sobie przez szyję a broń niosła na bojowo. Notes z notkami jednego z naukowców wzięła ze sobą, gdyż mogły się przydać wraz z wskazówką zawartą w nich. Po tym wszystkim ruszyła zwarta i gotowa w kierunku schodów świątyni, ostrożnie stąpała po schodach, bo wiedziała że dawni jej wyznawcy lubili tworzyć i konstruować różnego rodzaju pułapki i śmiercionośne mechanizmy, zwłaszcza takie które uginały się pod ciężarem i uruchamiały kolejne mechanizmy. Zwarta, czujna i skupiona zmierzała po schodach do wejścia do świątyni z zamiarem wejścia do niej i zgłębienia jej tajemnic. Podróż do przeszłości, naszły ją myśli, ale odpędziła je szybko, skupiając się na zadaniu.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Pią Kwi 17, 2015 12:33 am

Co do oględzin karabinu Kalipso nie była pewna czy zatnie się czy nie. Powiedzmy sobie szczerze, nie miała w tej kwestii żadnego wyszkolenia tak samo jak w strzelaniu. Jedyne co to wiedza z filmów i spotów reklamowych, które zazwyczaj z poprawną pozycją strzelecką nie miały nic wspólnego. Obciążenie jakie miała obecnie wzrosło dosyć znacznie ze względu na leki, amunicje, broń i resztę rzeczy które brała. Schody o dziwo nie były zabezpieczone żadną pułapką. Zazwyczaj na szczycie takich świątyń składało się daniny, więc raczej nie budowali by żadnych mechanizmów na schodach. Co innego wewnątrz świątyni, jednak do tego jeszcze wiedźma nie miała dostępu. Musiała sobie poradzić z pozbyciem się kamienia, który był opuszczony w roli drzwi. Na szczycie świątyni był oczywiście ołtarzyk, który już nieco zarósł oraz owe wejście, które było zamknięte. Co do wskazówek w notesie to były tylko te wcześniej wspomniane. Kamień, z którego były wykonane drzwi wyglądał solidnie oraz nie miał żadnych pęknięć. Jedyne co to jakieś ornamenty ozdobne, które o dziwo nie kryły żadnego sekretnego przycisku. Chwilowo skała mówiła wiedźmie „you shall not pass”, chociaż… może naukowcy jakoś tam weszli tylko się zatrzasnęli? Któż to może wiedzieć? Kombinuj Kalipso, kombinuj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Nie Kwi 19, 2015 9:51 am

Kalipso mogła przesadzić z tym wyposażeniem, ale warto podźwigać trochę więcej i iść powoli. Wejście do świątyni było zamknięte, kamienny głaz stanowił zaporę którą będzie trudno pokonać. Mogłaby użyć kamiennego ducha do pokonania tej przeszkody z łatwością, ale nie wiadomo jakiej jest ten kamień grubości. Po przedarciu się przez niego mogłaby uruchomić kolejne zapadowe drzwi. Odłożyła na moment karabin obok ołtarza i zaczęła przyglądać się zdobieniom na skale, szukała jakiś poślak, piktogramów, starożytnych obrazów, czy też rysunków wyrzeźbionych w skale. Gdy to już sprawdziła, dokładnie przyjrzała się drzwiom na krańcach. Szukała jakieś dziury, do której trzeba coś włożyć lub umieścić żeby drzwi się poruszyły i udostępniły jej wejście do świątyni. Następnie zajęła się badaniem ołtarza obok drzwi, odgarnęła zarośla ostrożnie, pomagając sobie maczetą, którą przed sekundką wyciągnęła. Chciała sprawdzić czy na ołtarzu nie ma jakieś misy, do której trzeba wlać odpowiednią ilość krwi w celu złożenia typowej dla tej społeczności - ofiary krwi, jednej z najbardziej powszechnych podarunków dla tutejszych Bogów. Ołtarzyk musiał być bezpośrednio połączony z drzwiami, umieszczenie czegoś na nim lub wlanie krwi powinno uruchomić mechanizmy i otworzyć przed nią drogę w głąb świątyni żeby zbadać zaginięcie naukowców oraz odkryć sekrety tej przedziwnej piramidy. Świątynie były zwykle umieszczone w centrum większych siedlisk Azteków lub innych nacji, plemion, a tutaj nie było śladu innych budowli, jedynie dżungla mogła zakryć lub zabrać za sobą ślady zamierzchłej, upadłej cywilizacji. Przemyślenia co do tej świątyni nie mogła tym razem odgonić, ale starannie wróciła do obserwacji i poszukiwania jakiś dziwnych szczegółów na drzwiach, podłodze, ołtarzu które mogłyby pomóc jej odkryć jak wejść do świątyni.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Nie Kwi 26, 2015 8:33 pm

Kamień wyglądał na solidny i można było ocenić, że jest dosyć gruby. Być może za pomocą swojej mocy Kalipso mogłaby coś zrobić lub nawet próbować się przebić, jednak nie wiadomo czy budowniczy się nie zabezpieczyli na tą ewentualność. Na wypadek, gdyby ktoś chciał zdewastować wrota i wejść do środka.
Piktogramy i obrazki mogła znaleźć, chociaż były to elementy historii tej nacji. Wyglądało to na kult jakiegoś bożka przypominającego niedźwiedzia, któremu składali tu ofiary. Przedstawiany był na obrazkach jako wielki niedźwiedź z wykrzywionymi pazurami. Na krańcach drzwi nie widać było dużych szpar, co sugeruje że drzwi najpewniej wysuwają się od dołu. Nie wygląda na to, by trzeba było coś tam wcisnąć lub coś przekręcić.
Natomiast ołtarzyk, który po kilku chwilach został ogarnięty wyglądał na niedawno używany. Krew jeszcze dobrze nie zaschła na powierzchni naczynia ofiarnego. Miała pojemność mniej więcej 3 może 4 litrów, jednak nigdzie nie było widać żadnego odpływu lub mechanizmu pod wpływem którego otwiera się drzwi. Może coś jeszcze trzeba zrobić?
Na podłodze natomiast jak się przyjrzała to mogła widzieć ślady, które zostawili naukowcy. Oni na pewno weszli do środka, gdyż przy drzwiach ślad się urywał. Być może uruchomili jakąś pułapkę i drzwi się zamknęły za nimi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Pon Kwi 27, 2015 4:05 pm

Ślady sugerowały, że naukowcy dawno wstąpili do świątyni niedźwiedziego bożka, zapewne chodziło o jakiegoś Boga, który patronował lasom, naturze, polowaniom oraz sile. Miała jedynie nadzieję, że nie będzie musiała stawiać czoła niedźwiedzim monstrualnym stworzenią magicznym. Wyciągnęła maczetę z kabury, nadstawiła dłoń nad ołtarzem i przecięła delikatnie skórę na wewnętrznej części dłoni, odsunęła maczetę i schowała ją do kabury a następnie ścisnęła dłoń i pozwoliła kapać krwi strumieniem lub kroplami do naczynia, starała się go napełnić mniej więcej do tego poziomu który wyznaczyła ledwie co zaschła krew naukowców. Na brzegach powinna być widoczna granica, do której napełnili ją wcześniejszy goście, czyli zapewne naukowcy, badacze i gorliwi poszukiwacze skarbów oraz przygód. Gdy już to zrobiła, odstawiła dłoń i zajęła się opatrzeniem rany posługując się bandażem zawartym w jej apteczce pierwszej pomocy, zestaw zawierał kilka bandaży, uciskowe zostawiła na cięższe obrażenia, użyła tych zwykłych. Schowała cały sprzęt i czekała cierpliwie na jakieś efekty jej poczynań, jeżeli to się nie udało, potem pomyśli.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Czw Kwi 30, 2015 11:05 am

Z powodu utraty krwi Kalipso poczuła się nieco słabo, w końcu do naczynia musiała jej wlać całkiem sporo, by dobić do miejsca które wyznaczała zaschnięta krew. Nie wiadomo czy to było dobre wyjście, by nie oczyścić rany. Naczynie było napełnione, coś wydało dźwięk przesuwających się kamieni i miska wraz z piedestałem na którym była przechyliła się, a krew spłynęła po schodach. Zatrzymała się tak w ¼ drogi od podstawy piramidy. Po chwili piedestał wrócił do poprzedniej pozycji, a drzwi stały nadal zamknięte. Chyba Kalipso rozwiązała tylko kawałek zagadki, ale to znak że idzie w dobrym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   Sob Maj 23, 2015 1:53 am

User zaginął w akcji. Odwołane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: W pustyni i na zadupiu [Kalipso]   

Powrót do góry Go down
 
W pustyni i na zadupiu [Kalipso]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: Zawieszone-