IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Złota jabłoń [Welt, Psycho]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Sob Mar 28, 2015 1:57 pm

Tuż na granicy wioski rosła duża i okazała jabłoń. Była ona jednak drzewem praktycznie nieprzydatnym, gdyż nie posiadała prawie żadnych owoców. Raz na kilka lat udawało jej się zrodzić jedno jabłko, które było koloru złotego. No prawie. Bliżej było temu do zwykłej żółci, ale mieszkańcom i innym zabobonnym istotom nie przeszkodziło to w okrzyknięciu jabłoni magiczną. Problem dla ewentualnych zdobywców skarbu stanowił ogromny kruk, który wbrew swej czarnopiórej naturze zagnieździł się w pobliżu siedzib ludzkich. Ptaszyko nie tylko straszyło wszystkich z rana swoim ponurym krakaniem. Dokonało nawet kilku poważnych aktów wandalizmu, jak kradzież kanapki sołtysowi czy zbezczeszczenie sukienki jednej z gospodyń domowych. Dodatkowo nie pozwalało nikomu zbliżyć się do drzewka, a wszelakie próby zgonienia go z korony skutkowały obitymi pośladkami. Dodatkowo mieszkańcy jednomyślnie stwierdzili, że ptaszysko musi być przeklęte i lepiej go nie tykać...


~.~


... dlatego dobrze by było wynająć jakiś najemników, co zrobią to za nich, zapłacić im i cieszyć się świętym spokojem.
W tym wypadku padło na niejaką Welt i Psycho, którzy należeli do NOTu. Cóż zadanie proste- wziąć i ubić ptaka albo jakkolwiek się go pozbyć nie mogło być trudne. Przynajmniej w teorii, bo z praktyką różnie bywa. Dwójka uczniów została doprowadzona pod rzeczone drzewo przez jakąś dziewczynę, która zaraz potem dość szybko się ulotniła. Na razie nic nie wskazywało na to, by mieli pożegnać się z życiem.
Powinnam zostać poetą kurna:
 
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 23
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Sob Mar 28, 2015 5:07 pm

Pierwsza misja Welt! Radość jaką z tego czerpała była niesamowicie duża. Nawet jeśli jej pierwsze zadanie odnosiło się do ściągania jakiegoś wrednego ptaszyska z lokalnej atrakcji w postaci drzewa z jabłkiem. Żółtym, złotym, nieważne. Bardzo ważne było to, że wybierała się na swoje pierwsze zadanie ze swoim bardzo mądrym przyjacielem świrusem Appiusem. Często pomagał jej, kiedy nie miała pojęcia o lekcjach, przez to więc często  starała się obok niego siadać na zajęciach. Niestety jej ukochany parter był starszy, przez co w szkole w zasadzie widywać go mogła jedynie na przerwach. W dodatku mimo wszelkich starań dziewczyny chodził wszędzie pracować, przez co był zajęty, a że ona nie miała w naturze przeszkadzać (no, świadomie) na misję nie miała serca go wyciągać.
Takim czy innym cudem znalazła się tu i teraz razem z kolegą z klasy.
Grzecznie wysłuchała jakiś wyjaśnień nieznajomej przewodniczki (jeśli takie się pojawiły), a po tym została sam na sam ze swoimi myśla... No dobra, próbowała się zastanawiać nad dalszymi poczynaniami. Ptaszek nie wyglądał na miłego i ponoć taki nie był. Podrapała się po głowie mrużąc oczy. Zrobiła krok w przód i w tył. Poprawiła swoje okulary. Zmrużyła oczy. Ech, to myślenie to jednak trudna sprawa. Spojrzała na swojego towarzysza, przy czym natychmiast uwiesiła się na jego ramieniu, bo był strasznie wysoki, a taki ruch zwykle pozwalał jej na czucie się pewniej w obecności takich olbrzymów.
- Hej, hej, masz jakiś plan? - Zapytała ciekawskim tonem. Bo w sumie on był jakiś taki bardziej ogarnięty. Może już na coś wpadł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Sob Mar 28, 2015 7:08 pm

Z każdym krokiem, w głowie Psycho nasilała sie krążąca tam jedna i ta sama myśl - Łatwy szmal. Łatwy szmal - No bo chyba im za to zapłacą, no nie? Co prawda nie dostał żadnych informacji na temat proponowanej zapłaty, no ale za coś trzeba opłacać szkołe i mieszkanie. Chyba że dochód z każdej misji ściąga ta elitarna placówka, rekompensując sobie tym samym cotygodniowe wypłaty gotówki dla uczniów na rzecz utrzymania. To by było w gruncie rzeczy logiczne, lecz w takim razie po co w ogóle chodzić na te czy inne misje? Ojć, przemyśli to jeszcze raz tyle że później w towarzystwie swego dobrego przyjaciela. Paczki chesterfieldów 100-gramowych, bez żadnego syfiastego kliku czy smaku. A wspominając o papierosach, zabrał je ze sobą? Korzystając z okazji że gdzieś szli od dobrych paru minut postanowił sie obmacać. Siebie! Żeby nie było niedomówień. Znalazł je w prawej kieszeni swojej skórzanej kurtki, co skomentował wypuszczeniem powietrza z ulgą. A odnośnie wypuszczenia powietrza, obok niego robił to ktoś jeszcze. Natychmiast skierował na nią swe PRAWE czerwone oko, na dziewczynę obok. Korzystając z okazji przypomnę o bliźnie, które je przecina.  Z tego co napisał Appius w notatce pozostawionej na stole, ma być dla niej miły i pomocny, bo co jak co ale ta osóbka ma iloraz inteligencji równy ilości mięsa w parówkach. Spojrzał jeszcze raz na instrukcje przygotowaną przez swego brata, która liczyła dosłownie dwie strony A4 drobnym drukiem i to prawie wszystko na temat tej dziewczyny! Jej zachowań, tego co po niej oczekiwać, aż ostatecznie u dołu strony opis misji. Kartkę pogiął, by chwile później wyrzucić ją wprost do znajdującego sie po drodze kosza. Resztę drogi przeszedł w milczeniu, lecz gdy doszli w wyznaczone miejsce prawie wybuchnął. Kobieta która wcześniej ich prowadziła, przez pare minut gadała o tym jaki to ptak jest zły i okropny, chociaż mieszka dobrych pare kilometrów od miasta. No komu on przeszkadza? Tak trudno omijać to miejsce? Pewnie ci pieprzeni żarłocy z wioski po prostu nie umieją oprzeć sie chęci zerwania jabłka, a tym samym lezą tu w rządku kolejno czekając na wydłubanie oczu. Facepalm który zrobił, zdecydowanie tu nie wystarczy. - Umiesz strzelać z łuku? Albo najlepiej przypomnij mi czym władasz... - Rzekł siląc sie na miły ton, gdy dziewczyna zawiesiła sie na jego ramieniu. Bez skrupułów zrobił kroczek dalej, tym samym zrzucając z siebie balast. Schylił sie by podnieść losowego kamyczka, którego następnie cisnął w strone ptaszyska. A nuż go trafi.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Sob Mar 28, 2015 9:47 pm

Kamyk poleciał w kierunku korony drzewa, zaplątał się gdzieś pomiędzy liśćmi, po czym wdzięcznie opadł na ziemię, jak to miało w zwyczaju wszystko, co poddawało się prawu grawitacji. Pewnie to samo stało się z Welt, o ile wcześniej nie udało jej się podjąć jakichkolwiek prób ratowania twarzy przed brutalnym spotkaniem z podłożem.
Tymczasem poza próbą zabicia towarzyszki nie wydarzyło się nic ciekawego, a domniemanego ptaszyska jak nie było, tak nie ma. Widać nie uważał on uczniów Shibusenu za wystarczające wyzwanie, by samemu się pokazać. Prędzej sami siebie wykończą...
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 23
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Nie Mar 29, 2015 1:53 am

Welt może i była głupia, ale czasem wykazywała się jakimś instynktem obronnym. W tym przypadku od nieuchronnego zderzenia z glebą uratowała ją jako taka koordynacja, odwaliła bowiem pięknego pirueta i jakoś stanęła pewnie na nogach. Nie uznała tego dziwnego ruchu kolegi za napad czy atak, a jakąś chwilową pomyłkę. Chociaż zwykle App był cichy tym razem był jeszcze bardziej co prawda, w dodatku coś w jego wyglądzie się Weltozordowi nie zgadzało, ale nie miała za bardzo pojęcia o co chodzi. Jak zwykle. Na pytanie o broń odpowiedziała niemal natychmiast, klaszcząc przy tym z energią w dłonie.
- Młot! Wielki, dwuręczny, mierzący gdzieś metr osiemdziesiąt. Ale poza tym trzymałam w rękach bicz, wiesz taką dziwną linę co się nią macha. I w sumie to nie mam problemów ze złapaniem jakiejkolwiek. Nie wiem czy dam radę z łukiem, ale jak podpowiesz o co chodzi myślę, że dam radę! - Pokiwała głową, przytakując sobie i umilkła na chwilę obserwując ciąg wydarzeń. A raczej brak. Może ten pan ptak nie lubił chamów? Ej właśnie. W sumie mógł przecież odciągać innych od drzewa bo był wielkodusznym ekologiem, a zwykle jak ludzie chcieli z nim pogadać to byli bardzo niegrzeczni! Tak to musiało być to. Zbliżyła się nieco do drzewa, po czym zawołała w stronę korony.
- Panie Ptaku, może się pan pokazać?! - zawołała wesołym tonem. Cóż. Geniuszem nie była. Muszę wspominać, że o wynagrodzeniu po misji nawet nie myślała? Szkoła kazała, to było jej zadanie. Tata zawsze mówił, że nauka płaci w doświadczeniu. To z tymi zleceniami z Shibusen było więc tak samo. Czego więcej miała oczekiwać? Szczególnie, że taki miała ponoć obowiązek. Szczególnie, że narzekania to ona w życiu raczej nigdy nie praktykowała. Była w sumie Niemką z angielskimi korzeniami, z męczącym każdy temat polakiem niewiele miała wspólnego.

//Jest to misja niefabularna, więc przenoszę do odpowiedniego działu ~ Elijah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Nie Mar 29, 2015 2:18 pm

Zamrugał kilkukrotnie wprost nie dowierzając w to co sie dzieje. Co jej sie stało? Wypadła za młodu z okna, ledwo przy tym przeżywając upadek? Następnie została przewieziona na poważną resuscytacje, podczas której mózg Welt został zamieniony z okoliczną małpą? Nie no serio, tak to wyglądało dla Psycho-Kotka. Miał poważne problemy z opanowaniem siebie, by przypadkiem nie trzasnąć partnerki otwartą dłonią w tył głowy. Najlepiej dzierżąc przy tym siekierę. Wzdychając ciężko wyciągnął z kieszeni paczkę fajek, zaś z drugiej zapalniczkę zippo. Dobywając pojedyńczą sztukę włożył ją filtrem do ust, a drugi koniec odpalił ogniem tańczącym z knota. Zaciągnął sie wypełniając przy tym swe płuca szkodliwym dymem. Ulga nadeszła, chodź czy to na pewno dobry pomysł? Palenie przy osobie która uważa Appiusa za poprawnego kujona? - A w sumie kogo to obchodzi - Mruknął pod nosem, chwile przed tym wypuszczając dym z ust. Wzrok wlepił w stojącą obok niego dziewczyne. Takie chuchro potrafiło władać dwuręcznym młotem? Doprawdy interesujące. Może jednak nie rozkwasi jej twarzy na pierwszym lepszym drzewie. Przez chwile wsłuchiwał sie w słowa swej towarzyszki, dopalając w międzyczasie swego papierosa. Gdy tylko tytoniu pozostało naprawdę niewiele, po prostu rzucił go na ziemie i przygniótł stopą - Młoda zamkniesz sie? To spięcie w inkubatorze, aż tak Cie skrzywdziło? To tylko ptak. Bezrozumna istota, co sprawia że w gruncie rzeczy do Siebie pasujecie. Pewnie i tak nie zrozumiałaś... ON NIE WIE CO DO NIEGO GADASZ. Mamy go po prostu wypłoszyć, o czym gadała tamta dziwka. Idąc drogą logiki, co w twoim przypadku nie jest możliwe, trzeba sie po prostu zbliżyć. Co jak co ale atakował on ludzi tylko wtedy gdy byli w pobliżu tego świętego chwasta. Patrz i obserwuj. - Warknął krocząc już w strone tego cudu natury. Po drodze z ziemi podniósł kolejny kamień, którym później przypierdzielił w korę. Czynność tą powtórzył kilkukrotnie, czekając na pojawienie sie owego ptaszka.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Nie Mar 29, 2015 6:44 pm

Być może Welt podczas poważnego upadku na głowę za czasów swojej młodości nie doznała wiecznego ogłupienia, ale raczej oświecenia albo przynajmniej czegoś, co pozwalało jej niczym Królewnie Śnieżce bawić się z ptaszkami, jelonkami i innymi paskudnymi, zakleszczonymi stworzeniami. Po czym można było to wnioskować? Oto na słowa brunetki zza gałęzi wychylnęła czarna krucza głowa. Jeżeli ktoś był chociażby ornitologiem z zamiłowania, bez trudu mógł orzec, że ptaszysko z pewnością nie jest normalnych rozmiarów. Mądrym okiem czarnopióry spojrzał na Welt, jakby była wyjątkowo świecącą błyskotką w kałuży smoły. Innymi słowy- czymś niezwykłym, wartym jego kruczej uwagi. Zakrakał raz nawet wesoło, jak na ptaszysko zwiastujące śmierć w kierunku niej, lecz jego ton zaraz zmienił się, gdy zobaczył co też jej partner wyrabia. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że zaczął grozić dwójce uczniów. Jednak jeszcze nie zrobił żadnego poważnego ruchu, dając tylko im ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 23
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Nie Mar 29, 2015 10:41 pm

Welt była faktycznie księżniczką z bajki. Ucieszyła się, kiedy Pan Ptak wyjrzał kiedy go zawołała. Szczęście nie trwało długo. Bo wiecie. Dziewczyna tolerowała brutalność, krew, flaki, gwałty, seks niespodzianki, znęcanie się, łamanie kręgosłupów, bicie, niemiłe traktowanie... Ale każdy miał swoje limity. Wiecie jakie miała ona? Wyrażanie się. Nic jej na świecie tak nie denerwowało jak rzucanie mięsem. Naprawdę. Cofnęła się o krok do tyłu i spojrzała na podenerwowanego kruka.
- Przepraszam Panie Ptaku. Też mi się to nie podoba... - Cofnęła się jeszcze o krok i zwróciła spojrzenie na App... Czy to nadal był ten sam App? Zachowywał się inaczej. Jak ostatni cham. Nawet nie ostatni. To była zbyt duża obraza. Władająca nie była zbyt przerażająca, to fakt, ale mimo to Broń powinien poczuć jak świdruje go jej ciężkie spojrzenie.
- Wiele razy dostawałam w głowę. I nie tylko. Raz miałam takie złamanie, że kość przebiła mi skórę. Do tej pory mam bliznę. Ale nigdy nie bolało jakoś specjalnie. Pytasz, bo się uderzyłeś? Zachowujesz się inaczej. Pewnie bardzo cie boli skoro używasz takich słów. Możesz przestać? To poniżej krytyki. - Chłodno wyrecytowała, po czym podniosła z ziemi jakiś przypadkowy kamień i... Rzuciła nim w chłopaka. I jeszcze raz. Znowu. No przynajmniej parę razy. Jeżeli zareagował jakoś agresywnie przygryzła wargi odsuwając się od dziwaka.
- Czujesz się dobrze kiedy ktoś rzuca w Ciebie kamieniami? Chociaż powinieneś znać to uczucie. Ludzie nie potrafiący się wysłowić nie zasługują na nic innego. Osobiście jednak uważam, że nie powinni mieć ust. Albo mieć je zaszyte. Nikt nam nie mówił, że mamy go wypędzić. - Westchnęła ciężko, po czym zwróciła się - swoim stałym, promiennym głosem - do kruka.
- Jeszcze raz za niego przepraszam. Uderzył się w głowę. Bardzo mocno. Niech się Pan nie złości, bo to nie powód do nerwów. W dodatku nerwy mogą zaszkodzić Pańskim piórom. Ludziom wypadają włosy z nerwów. Ptakom mogą wypadać pióra. Byłoby szkoda, Pan ma ładne pióra, duże pióra. - Uśmiechnęła się, najmilej jak mogła. A to akurat potrafiła, bowiem zwykle przecież była fontanną radości. Gorzej jeżeli jej towarzysz dalej psuł jej starania przy dogadaniu się ze skrzydlatym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Pon Mar 30, 2015 11:53 pm

Psycho odpada. Na widok ptaka przestał uderzać swym kamieniem w drzewo. Na pięcie odwrócił sie ponownie w strone swej towarzyski. Czyżby posiadała jakieś umiejętności, o których Appius nie wspomniał w swych notatkach? Nie. To niemożliwe. App nigdy sie nie mylił, więc w tym wypadku także nie mogło to nastąpić. Pozostały więc jedynie dwa inne wyjaśnienia. Ptak z którym właśnie mieli styczność nie był normalny, albo to zwykły zbieg okoliczności. Propozycja pierwsza jakoś bardziej przypadła mu do gustu, bo co jak co ale sama historia o ptaku który nie zamierza opuścić swojego gniazda i tak bardzo o nie dba jakoś nie klei sie kupy. Zmrużył oczyska wpatrując sie wprost w Welt. A może ona po prostu udaje głupią? A tak na prawdę posiada ponadprzeciętną inteligencje? Z każdą chwilą ta osóbka ciekawiła go coraz bardziej. Nie kontrolując sie, wyszczerzył krwiożercze ząbki w jej strone - A tak. Ty nie masz pojęcia kim ja jestem. Nazywają mnie Psycho z powodu tej rany - Wskazał na bliznę przecinająca jego prawe, czerwone oko - Jestem starszym bratem Appiusa, lecz to zapewne sam ci wyjaśni w innej sytuacji. Ważniejsze jest to co właśnie zrobiłaś z tym ptaszyskiem. Nie przestawaj i ściągnij go tu jakoś. - Rzucił powoli kierując sie w jej strone. Niespodziewanie ona schyliła sie po kamyk, który został następnie rzucony wprost w niego. Powinien zareagować? A gdzie tam. Nie jego ciało, więc nie jego obrażenia. Najwyżej Appius będzie mieć potem problemy w szpitalu. Tak więc jeśli nawet kamień lub kamienie go trafiły, zraniły, czy nawet spowodowały krwawienie nic sobie z tego nie zrobił. Jego krwiożerczy uśmiech jedynie sie poszerzał, aż w końcu stanął wprost przed niemką - Przynajmniej potrafisz odpyskować. Ostatnio wszystkie osoby które spotykam ograniczają słownictwo do "Demon". Wiem jak to jest dostać kamieniem, tak samo jak wiem jak to jest umierać w męczarniach. Chcesz rzucić kolejny? Jeśli tylko pomyślisz o pochyleniu sie i złapaniu go, możesz być pewna tego że złamie słowo dane Appiusowi i połamie ci wszystkie kości. - Wpatrywał sie wprost w nią. Trwało to dobrą chwile, zaś napięcie było aż dostrzegalne w powietrzu. W pewnym momencie Psycho podniósł dłoń w takim geście jakby zamierzał Welt przywalić. Zamiast tego przeszedł obok niej, ostatecznie ograniczając sie do przyjacielskiego klepnięcia w plecy - Rób dalej to co dotychczas. Działa, a to mi wystarcza byś przejęła ster w tej chwili. - Odpalił kolejnego papierosa, któremu towarzyszyło strzelenie kości w palcach. Prawą dłoń zacisnął w pięść...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Wto Mar 31, 2015 9:36 pm

Ptakowi chyba jednak jeszcze nie groziło wyginięcie, a przynajmniej póki uczniowie zamiast zająć się misją, woleli kłócić się między sobą i obrzucać kamieniami. Normalnie zasłużyli sobie na pochwałę od ministerstwa głupoty i order z ziemniaka. Niestety nie płacili im za to.
Kamienie może nie należały do najcięższych, a Welt nie posiadała siły godnej Pudziana czy innego strongmana, lecz nadal posiadały swoją energię. I siłę. Szczególnie tego drugiego mógł doświadczyć Psycho, gdy byt skalny, który przez miliony lat prażył się pod skorupą ziemską, uderzył go wprost w czoło, rozcinając lekko skórę tuż nad brwią. Rana nie należała do najcięższych, ale chłopaka krew zalała. Dosłownie.
Tym czasem kruczysko się chyba obraziło i z powrotem schowało w odmęty jabłonki.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 23
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Pią Kwi 03, 2015 3:10 pm

Szczerze mówiąc niezbyt ją teraz interesowały słowa chłopaka, który ją zdenerwował. W jej głowie całość jego słów tłumaczona była jako jeden wielki, niewarty uwagi bełkot. "Bla bla bla, nie znasz mnie, bla bla Psycho, bla bla bla Nie przestawaj, bla bla Demon, bla połamię Ci kości..." - Czyli w sumie nic wartego uwagi, czy coś czego by się dziewczyna nie spodziewała. Nie bała się szczególnie, w końcu miała jakieś pojęcie o samoobronie. Ewentualnie mogła liczyć, że Pan Ptak jednak nie obraził się na nią tak mocno i zareaguje na ewentualną przemoc. No cokolwiek tam sobie wolno obracała w pełnej pustki głowie, najważniejszym było to, że nie przejęła się za bardzo grożącym jej osobnikiem. Nieco ją tylko zmartwiło, że krew mu leciała. Czując, że przesadziła zaprzestała rzucania. Uwagę skupiła na kruku, który ponownie ukrył się w liściach. Welt zaczęła się obawiać, że jeżeli ta sytuacja będzie trwała dłużej Psycho-Appius znowu zacznie szaleć. Stanęła ostrożnie pod koroną drzewa spoglądając w górę, gdzieś w miejsce, w którym wydawać by się mogło zniknęło ptaszysko.
- Panie Ptaku? Zdenerwowaliśmy Cie? Przepraszamy. To się czasem zdarza. Pan się z nikim nie pokłócił? Czy to przez to jest Pan taki zdenerwowany i atakuje innych? - Zaczęła najgrzeczniej jak potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Nie Kwi 05, 2015 11:32 pm

Zaś co robił Psycho w tej chwili? W sumie niewiele, bo ograniczył sie do siedzenia "po turecku", podczas którego kolejno wypalał jeden za drugim papierosy. Pogarszało to i tak jego opłakany stan zdrowia, no ale co poradzi? Rak sam sie nie wyżywi. Westchnął nieco głośniej podczas obserwowania poczynań dziewczyny. Tak właściwie z czym sie mierzyli? To "coś" zachowywało sie całkiem inaczej niż normalny ptak, a dodatkowo na pewno miało jakiś interes w tym drzewku. Pytanie brzmi jaki. Problem w tym że nawet Psycho nie potrafił na owe pytanie odpowiedzieć więc jedynie wpatrywał sie w poczynania swej towarzyszki. Była o wiele bardziej przydatna niż wskazuje na to jej charakter, a tym bardziej IQ. Przegryzł dolną wargę ~ Tak właściwie co zamierzasz z nim zrobić, po tym jak już przyjdzie? Zabić? Wypuścić? ~ Zapytaj z szczerą ciekawością oczekując odpowiedzi, jak także reakcji ptaka
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Pon Kwi 06, 2015 9:52 pm

Słowa Welt miały wielka moc, a przynajmniej tak mogło się wydawać. Nie do końca było wiadomym, co ptaszysko zmusiło, by zejść na dół. Mogło to być pytanie o kłótnie. Tak, zdecydowanie się ze wszystkimi często kłócił. Inaczej by przecież nikt nie poprosił o jego jak najszybszą eksterminację. Ale raczej nie z tego powodu atakował wszystkich w polu swego doskonałego widzenia. W końcu nie był byle jakim ptakiem. Może chodziło o miłość i empatię, jaką Welt emanowała w jego kierunku. W końcu z tym się rzadko spotykał. A teraz, gdy jej przyjaciel usiadł mógł to w pełni docenić. Odpowiedzi nikt raczej nie znajdzie, bo, no cóż, ptak był tylko ptakiem.
No właśnie. Ptaszysko czarne sfrunęło na ziemię w nieco majestatyczny sposób i stanęło tuż przed Welt, starając się jak najbardziej unikać jej partnera. W dziobie swym trzymało złoty pierścionek, który też złożyło tuż przed dziewczyną w geście podarnym.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 23
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Wto Kwi 14, 2015 9:14 am

Psycho znikł z zakresu zainteresowań Welt już nawet nie tyle z powodu jej zdenerwowania, a ze swojego stałego nieogarnięcia. Brak podzielności uwagi pozwolił jej olać osobę towarzysza i konkretnie skupić się na tym opierzonym problemie. No, skupić to złe słowo, ale dla zdrowia duetu czoło-dłoń lepiej nie wchodzić w głębsze wyjaśnienia zjawiska. Dziewczyna kucnęła, czując się chyba już powoli bezpieczniej. Z tej pozycji mogła sobie obserwować poczynania skrzydlatego, który wzbudził w niej faktyczny zachwyt (nic trudnego) swoim majestatem. W sumie ptaki były takimi godnymi podziwu zwierzakami. W sumie niemal wszystko okiem dziewczyny było godne podziwu, mniej lub bardziej, prawie nigdy zawsze, można by zrobić do tego specjalną tabelkę.
Spojrzała na prawdopodobny podarek z zachwytem, zaczynało robić się na tej misji zbyt bajkowo. Czyli w sumie jej klimaty. Złożyła ręce w geście podzięki.
- To bardzo miłe z Pana strony, ale nie wiem czy mogłabym przyjąć coś tak cennego! No i nie mam nic w zamian dla Pana... - zmieszała się nieco, wbiła oczy w bok, tak na chwilę, co pozwoliło jej dostrzec w końcu tamtego ponuraka. Wyglądał, jakby się niecierpliwił. Z widzenia normalnej jednostki zrozumiałe. Okularnica nie pojmowała tego zirytowania, ale niepokój związany z sytuacją czuła. Zwróciła się do kruka ponownie.
- Ale bardzo dziękuję za to. Jest Pan bardzo porządny! Szkoda, że nie mogę z Panem dłużej rozmawiać, bo widzi Pan... Mam ważną misję i ona dotyczy tego drzewa. I Pana. Dlaczego robisz ludziom krzywdę? - Nie wnikam, dlaczego czekała na reakcję. Przecież ptaszysko nie odpowie. Będzie jeszcze gorzej jeśli zdenerwuje się jej zachowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   Sob Maj 23, 2015 2:07 am

Userzy nieaktywni. Misja zawieszona i zarchiwizowana.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Złota jabłoń [Welt, Psycho]   

Powrót do góry Go down
 
Złota jabłoń [Welt, Psycho]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Neuschwanstein - Sala Tronowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: Zawieszone-