IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Miasteczko Groton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Miasteczko Groton    Pią Mar 27, 2015 7:19 pm

Niewielkie miasteczko znajdujące się nieco na boku z dala od główniejszych dróg. Budynki tu się znajdujące zbudowane zostały w raczej standardowym stylu jak na współczesne czasy. Posiada też wszystkie media, włącznie z dość rozbudowanymi kanałami. Trzeba jednak przyznać, że miejscowość jest nieco odcięta, gdyż otacza ją: rzeka od wschody, lad od zachodu oraz wzgórza od północy.

MG - misja Rho

Rhoshan z wolna kierował się do miasteczka, które było jego celem. Cóż źle się tam działo, więc musiał je zbadać by się dowiedzieć co jest przyczyną i ją ewentualnie z neutralizować. Jako że miał jeszcze kawałek, dlatego musiał to ocenić z odległości, lecz miejscowość nie należała do największych, może trochę większa od przeciętnej wsi. Białowłosy z kartki którą ściągnął wcześniej z tablicy wiedział już czego dotyczy zadanie a mianowicie:
Kod:
Nazwa misji: Miasteczko w szaleństwie
Poziom: Łatwy
Numer identyfikacyjny: 74804
Opis: W miasteczku Groton od miesiąca ludzie zaczęli się dziwnie zachowywać. Początkowo to były tylko pojedyncze przypadki i nie zapowiadało się, by ten incydent należał do groźnych. Tydzień później sprawa się nasiliła i zaczęła obejmować innych ludzi. Wyglądało to tak, iż ludzie tracili rozsądek i całkowicie wariowali. Sytuacja osiągnęła apogeum 5 dni temu.
Zadanie: Znaleźć źródło tego szaleństwa i unieszkodliwić.
Obecnie Rho spacerował asfaltową drogą do miejscowości. Czemu nie pojechał autobusem, czy coś? Cóż najwyraźniej to miejsce w sąsiednich miastach cieszyło się już złą sławą i nikt nie chciał zbliżać się bardziej niż na 10 kilometrów. Obecnie była gdzieś 9 rano i słoneczko delikatnie wyglądało za chmur, czyli ogólnie piękna pogoda.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Mar 28, 2015 2:12 am

Z czasem w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, kiedy jest zmuszony by coś zrobić. Lenistwo nie może trwać wiecznie, jak również nie można się cały czas wygrzewać na słoneczku w cieniu jakiegoś drzewa. Nie po to Rhoshan przyszedł do Shibusen, by opalać się, bo to można robić wszędzie… dosłownie. Przyszedł by się rozwinąć i odnaleźć część siebie, jednak z drugiej strony chciał też jakoś podświadomie pomóc ludziom. Nie był zły do szpiku kości, ani też nie jest aniołem i nawet jemu czasami zdarza się źle myśleć o kimś, chociaż jest to bardzo trudne by go do tego stanu doprowadzić. Wszkaże cierpliwość jest cnotą, a on najwyraźniej praktykuje to nagminnie. Ile to razy ktoś śmiał się z jego roztargnionych włosów, a on tylko machał na to ręką i szedł dalej? Mniejsza, jako że zostało wspomniane na początku, że nie można wiecznie odpoczywać, Rhoshan postanowił wyruszyć na misję. Wziął wszystko co potrzebne na podróż tylko zapomniał o jednej, bardzo ważnej rzeczy, a właściwie osobie. Jako, że jest władającym to chyba powinien mieć ze sobą broń. Oczywiście przypomniał sobie o tym jak był w końcówce trasy. No nic, nie opłaca mu się już wracać więc spróbuje sam to wykonać. Jego celem było małe miasteczko oraz trawiąca je anarchia i chaos. Czyste szaleństwo, którego źródło miał znaleźć i zneutralizować. Zastanawiał się czy z szaleństwem można dyskutować? Wiecie pogadać z nim, powiedzieć żeby sobie poszło gdzieś indziej albo by przestało być szalone. Chociaż… to chyba była emocja i z tym raczej nie da się gadać. To się czuje. Młody władający jednak w przeszłości liznął troszkę tego tematu, co uparcie wypiera ze swojej pamięci. Tak chodzi tutaj o wydarzenia, kiedy wyrwał się z tamtego kultu. Nigdy nie chciał wracać do tych wspomnień, zresztą nic dziwnego skoro to było dosyć traumatyczne przeżycie. Do tej pory opowiadał o tym tylko jednej osobie, swojej lokatorce.
Wracając do miasteczka. Pewnie jednak mieli jakiś transport rzeczny to może i ze wschodu jakoś tu się ludzie dostawali. Może nawet ktoś się pokwapił by przejść przez wzgórza? A gdyby tak położyć się na takim pagórku i usnąć? Nah, to zły pomysł jak się położy to nie wstanie. W każdym razie spacerował sobie asfaltową drogą i faktycznie nie pomyślał o tym by pojechać autobusem. Nie był zbyt dobry w organizowaniu wyjazdów, a rodzinne strony przyzwyczaiły go do tego, że dużo się chodzi. Nie oscylował, że jest to taka wielka odległość więc poszedł pieszo. Słoneczko świeciło i grzało przyjemnie, a szatan kusił młodego władającego. Tak, właśnie ta bajeczna pogoda kusiła go by położył się na trawie i usnął! Jednak on z tym walczył, ze swoim wewnętrznym lenistwem starca.
Wkrótce pewnie mógł dostrzec wejście do miasteczka. Może jakaś brama wjazdowa, albo chociażby znak? Chociaż znak na pewno jakiś musiał być, typu „Witamy w Groton”. Po drodze w sumie zastanawiał się w jaki sposób Ci ludzie wariowali? Co ich do tego skłaniało? Może mają jakiś rodzaj depresji? Ale jak to w takim malowniczym miejscu? No nic, przekonamy się. Poprawił worek z rzeczami podróżnymi na plecach i szedł dalej. W sumie miał w nim jakieś ubrania na zmianę, płaszczyk przeciwdeszczowy, jakieś jedzenie, śpiwór i nawet TEN znienawidzony przez jego włosy grzebień. Gdyby porównać nienawiść jego włosów do jakiegoś zjawiska to pewnie byłoby to na poziomie KKK vs Afroamerykanie. Jego włosy ewidentnie same z siebie walczyły z grzebieniem, szczotką i jakąkolwiek inną formą czesania. Pochłaniały albo unieruchamiały owe akcesoria.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Czw Kwi 02, 2015 8:26 pm

MG

Gdzieś koło 12 chłopak minął znak witający w miasteczku, a po 5 minutach znalazł się na przedmieściach. Cóż dominowały tu raczej domy jednorodzinne choć parę kamienic, czy pojedyncze bloki w oddali też dało się zauważyć. O dziwo o tej porze raczej niewiele ludzi krzątało się po ulicach, być może było to spowodowane panującym już upałem, przez który chłopakowi chciało się trochę pić. Wracając jednak do tematu to z domostw co jakiś czas dało się usłyszeć dźwięk uderzania i tłuczenia czegoś. Jeśli chodziło o ludzi na zewnątrz to poza pewną dwójką wszyscy chyba zachowywali się normalnie, no może nie licząc dziwnych min. Pierwszym bardziej wychylającym się był szczupły, nastoletni chłopak, który z lekka szaleńczym śmiechem walił kijem golfowym w uliczny znak.
- He he, teraz już nie będziesz we mnie walić jak tylko się zamyślę, he he... - Dało się usłyszeć, jak się wydzierał.
Cóż pytaniem było, czy koleś był tylko delikwentem, czy może to miało rzeczywiście związek z ogólną sytuacją. Drugą też bardziej odbiegającą od reszty była siedząca na ziemi koło studzienki i chichocząca kobieta. Jej wyraz twarzy sprawiał wrażenie, iż jest nie do końca przytomna. Nie ruszała się tylko patrzyła pustymi oczami i ciągle chichrała się.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Nie Kwi 05, 2015 3:11 am

Miasteczko wydawało się bardzo małe, skoro Rhoshan po 5 minutach znalazł się na przedmieściach, chociaż może też to tylko kawałek jakiegoś większego miasta? Może. W każdym razie dużo tu było domków jednorodzinnych co sugerowało, że tutaj chyba ludzie uciekają by się odprężyć, by zwiać od zgiełku wielkiego miasta. Miejsce, w którym powinno być spokojnie i miejsce gdzie on mógłby planować swoją emeryturę (o ile by jej dożył, w końcu jest uczniem Shibusen więc może jej nie dożyć). Hmm ciekawe czy Shibusen ma jak górnicy, czyli wcześniejszy wiek emerytalny i jakieś świadczenia? Może jest coś takiego, że do 50 roku życia się pracuje w Zawodówce, a potem można zostać emerytowaną bronią czy władającym i czerpać korzyści z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i czy nagrody też są wpłacane na te składki? Czy Śmierć… chwilę on chyba zaginął… nie ważne, czy szkoła odprowadza podatek od działalności? Pewnie ma jakąś księgową, która skrupulatnie liczy wydatki bo przecież jakoś muszą sprzątać po tym jak zdewastują miasto. W każdym razie wracając do misji. Rhoshanowi chciało się pić, dlatego jeśli miał jeszcze jakąś wodę przy sobie to dopił ją. Zastanawiało go to tajemnicze tłuczenie czegoś w domostwach. Czyżby jakieś święto wbijania gwoździ? I jak tutaj drzemać? Jak żyć w tak głośnym miejscu? Ludzie też wydawali się nieco dziwni, dlatego Rhoshan zachował czujność.
Spojrzał na chłopaka, który kijem golfowym walił w znak drogowy. Być może to była odpowiedź na jego pytanie. Święto walenia znaków drogowych kijami golfowymi, albo szaleństwo. A może Ci ludzie się czymś zatruli? Jakimś gazem albo trucizną w ujęciu wody? Coś ich biło kiedy się zamyślali, zatem być może to jakaś trucizna działająca na układ nerwowy? Następnie Rhoshan dostrzegł chichoczącą kobietę obok studzienki. Powoli i ostrożnie do niej podszedł bo nie wyglądała dobrze – Prz-przepraszam czy wszystko w porządku? – zapytał patrząc z niewielkim strachem w jej puste oczy – Czemu wszyscy uderzają w coś? - rozejrzał się jeszcze raz i dokładnie przyjrzał się kobiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Kwi 25, 2015 11:52 am

MG

Łyknąwszy sobie trochę wody Rhoshan dostrzegł, iż coś z mieszkańcami jest nie tak. By rozeznać się w sytuacji, musiał do kogoś zagadać, pytaniem, było kto w tym mieście nadawał się do rozmowy. Po chwili przemyśleń ostatecznie zdecydował się spytać siedzącej dziewczyny. Ta po pytaniu spojrzała na niego półprzytomnym wzrokiem.
- Hmm? Och, chyba tracę rozsądek hihihi... - Rzuciła trochę dziwnym tonem.
Po chwili obserwacji sprawiała wrażenie jakby jej przechodziło. Na drugą kwestię nie odpowiedziała, a zamiast tego zatrzęsła głową, jakby chciała oprzytomnieć.
- Cz...em...mu to spot...tkało mn...nie i to miasto... - Wyjęczała i wyglądało, że zaraz się zbierze.
Jednakże nagle zaczęła znów szaleńczo się chichocząc. Być może przyczyną tej zmiany były podejrzane fioletowe opary wydobywające się z kanalizacji.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Nie Kwi 26, 2015 9:04 pm

Dziewczyna potwierdziła jego obawy. Oni tu ewidentnie tracili rozsądek, chociaż bardziej niepokoił go ten dziwny ton którym to powiedziała. Był taki nienaturalny i jakby pozbawiony człowieczeństwa. Jakby ktoś ją kontrolował w jakiś sposób, jednak młody władający nie miał zbytnio możliwości by to sprawdzić. Mógł jedynie przypuszczać i gdybać na to co się dzieje. Nie zmienia to faktu, że kobieta nie wyglądała zdrowo. Wręcz tragicznie, jakby nie spała kilka nocy z rzędu a przecież Rhoshan wiedział jak ważna w życiu zdrowego człowieka jest drzemka. Nie był wprawdzie leniwcem (jeszcze nie śpi 16 godzin), ale zawsze był wyspany i wiedział, że jeśli nie będzie to o wiele słabsze ma czasy reakcji czy chociażby staje się bardziej drażliwy.
- Spokojnie. Spróbuję wam pomóc – uspokoił ją, jednak ta znowu zaczęła chichotać szaleńczo. Miała huśtawkę nastrojów, a fioletowe opary z kanalizacji tylko sugerowały że ktoś zwyczajnie mógł zatruć ujęcia wodne. Nie tracąc czasu Rhoshan skierował się do sklepu z artykułami ogrodniczymi. Tam powinny być maski, które chronią przed chociażby wdychaniem pestycydów. Na pewno takie filtry by wystarczyły, by wejść do kanałów i nie nawdychać się tego czegoś. Następnie jeśli udało mu się kupić taką maskę skierował się do innego sklepu i kupił latarkę, by następnie skierować się do studzienki kanalizacyjnej i spróbować tam się dostać. Przed wejściem oczywiście założył maskę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pon Maj 04, 2015 4:04 pm

MG

Rhoshan zebrawszy trochę informacji to z obserwacji, to z rozmowy, postanowił wybrać do sklepy po "specjalistyczny sprzęt ochronny". Cóż w ogrodniczym zazwyczaj ciężko było o takie rzeczy, ale spacerując między regałami chłopak znalazł parę przydatnych rzeczy. Mianowicie były nimi prosta maska do ochrony przed pestycydami i jakaś mocniejsza latarka. Co do zapłaty rozważał czekanie na sklepikarza ale słysząc z zaplecza parę niepokojących odgłosów postanowił zostawić kasę tylko na ladzie. Niedługo potem udał się przez właz, z którego wciąż wydobywały się opary. Początkowo ciężko było określić skąd napływają te "chemikalia" przez wszechobecny fioletowy "dym". Dość skutecznie utrudniał widoczność ograniczając ją do 2 metrów, lecz po krótkiej obserwacji dał radę określić właściwy kierunek. Rho nie mógł określić szerokości tunelu to znaczy, iż miał on jej więcej niż 2 metry. Po środku wzdłuż płynęła "woda", a chodnik po którym szedł miał gdzieś metr szerokości. Gdy tak śledził trasę "chemikalii" odniósł wrażenie, iż trochę skóra go swędzi, cóż zapewne przyczyną tego były opary. W sumie wszystko stawało się jakoś mniej znaczące...
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pon Maj 04, 2015 8:59 pm

Cóż każdy inny w sklepie mając przed oczyma taką sytuację zabrałby kasę, ograbił pół sklepu i sobie wyszedł, Rhoshan jednak nie był z tych. Zwyczajnie zapłacił i grzecznie wyszedł z tym co chciał kupić (czyt. dał się zrobić jak frajer). Założył maskę i zaczął się zastanawiać czy coś tam wpadło czy jedynie ktoś zatruł ujęcia wody? Jeśli to drugie to sprawa się nieco skomplikuje bo trzeba będzie całą tą wodę wypompować i oczyścić. Fioletowy dym również nie był przyjemny, zwłaszcza że Rhoshan nie pomyślał o tym by zabezpieczyć skórę. Zapomniał, że przez nią się również oddycha mniej lub bardziej. Na dodatek musiał stąpać ostrożnie, gdyż podłoga raz że mogła być śliska, a dwa miał ograniczone pole widzenia. Nawet z latarką miał te 2 metry. Im dalej szedł tym bardziej miał wrażenie, że jakby wszystko stawało się błache dla niego. Z drugiej jednak strony miał karteczkę z misją, której miał się podjąć i wykonać ją. Karteczka rzecz święta, gorzej jakby ją zgubił to wtedy stwierdziłby że czas na drzemkę. Oczywiście nie w kanałach tylko na ciepłym słoneczku. W każdym razie starał się znaleźć źródło tego zanieczyszczenia, by jak najszybciej stąd wyjść, jak najmniej się zatruć oraz jak najprędzej móc się wygrzewać na słońcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pią Maj 29, 2015 3:32 pm

Nie wiadomo czy każdy ograbiłby pół sklepu, ale nieważne, Rhoshan był miły, zapłacił, a następnie zszedł pod właz do kanalizacji miejskiej. Natychmiast został otoczony przez fioletowy dym, który z każdą chwilą i każdym krokiem chłopaka coraz bardziej gęstniał i gęstniał, utrudniając względną widoczność i zmniejszając zasięg pięknych dwóch metrów. Po jakimś czasie miał już tego o wiele mniej, a skóra zaczęła już nie swędzieć, a piec okropnie. Nie był to przejmujący ból, który zwalał z nóg. Raczej taki dokuczliwe jednostajne pulsowanie. Z drugiej strony nasz młody władający w końcu wpadł na jakiś trop. Zaraz pod swoimi nogami zauważył fioletowe, glutowate placki. W jeden prawie wszedł, to ostrożność zadziałała i cofnęła go w ostatniej chwili.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pią Maj 29, 2015 5:01 pm

W tym momencie władający żałował, że nie pomyślał o tym iż skóra może się nawdychać tego dymu. Jednak teraz ważna była każda sekunda, gdyż tym ludziom trzeba było pomóc. Za długo by to zajęło, gdyby teraz miał się wrócić i szukać po całym mieście stroju do oprysków lub czegoś super szczelnego, a z resztą taki strój jest bardzo niepraktyczny i krępuje ruchy. Wybór jakiego dokonał miał na celu jak najmniejsze ograniczenie ruchów, tak by w razie walki lub potrzeby ucieczki nie mieć z tym problemów.
Podążał dalej, wgłąb kanałów a skóra coraz bardziej mu dokuczała. Na wszelki wypadek co jakiś czas na ścianie za pomocą odłamka czy czegokolwiek co mogło mu wpaść w ręce robił rysę w kształcie X. Gdzieś na wysokości wzroku, by nie zgubić się w tym miejscu i w razie czego mieć pewność, że nie błądzi w kółko. Kilka chwil potem wdepnął w... coś. Przypominało to placek albo galaretkę z racji koloru.
- Fuj - spojrzał z obrzydzeniem na to coś co na pewno nie było galaretką. Bardziej przypominało fioletowe krowie placki, tyle że... skąd krowa w kanałach? Tęczowa krowa? Tego jeszcze nie widział, ale to coś było już całkiem niezłym śladem. Postanowił tego nie dotykać, a wyminąć i iść dalej w kierunku gdzie tego szlamu było więcej. Liczył się z tym, że niestety pewnie kiedyś będzie musiał w to wdepnąć. Wzmógł również swoją czujność, gdyż to znaczyło że zagrożenie także czai się gdzieś w pobliżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Maj 30, 2015 3:05 pm

Rhoshan w ciemnych kanałach coraz bardziej czuł się przytłoczony wszechobecnym fioletowym dymem. Mógł dobrze poczuć, że ten już oddziałuje na jego umysł i ciało, ale nie wiedział jeszcze w jaki sposób. Gdzieś w umyśle pojawiła mu się myśl, że chciałby robić pajacyki, jednakże powstrzymał ją, stwierdzając, że to niepoważne. Idąc coraz głębiej, wydało mu się, że serio widział jakąś fioletową krowę, ale to też zrzucił na efekt gazu i starał się tym nie przejmować. Całe szczęście, że zaznaczał sobie drogę. Nie, nie zabłądził, ale chociaż będzie wiedział jak wrócić. W końcu jednak, po wielu trudach, kilku halucynacjach i wielu glutach miniętych na drodze, znalazł wejście do jaskini. Było to o tyle dziwne, że gdy przez nią przeszedł, to dym całkowicie zniknął. Jakby pseudo drzwi były chronione niewidzialną barierą. W nowym korytarzu było ciemno. Latarka dawała słabe światło, dzięki któremu chłopak mógł zauważyć, że tutaj fioletowej galaretki było naprawdę dużo Oblegała ściany, podłogę, a nawet skapywała z sufitu.  

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Maj 30, 2015 8:47 pm

Fioletowy dym był zwyczajnie dla niego uciążliwy, przytłaczający, tak jakby czuć intensywny słodki lub jakikolwiek inny zapach przez długi czas. Nos się wtedy męczy jak również reszta zmysłów przez które się odbiera dane uczucie. Pajacyki byłyby nawet dobrą formą rozgrzewki, tyle że nie chciało mu się spać (jeszcze), a z drugiej strony na śliskiej podłodze byłoby to niebezpieczne. Wpadłby jeszcze do kanałów i śmierdziałby gorzej niż szczur. Na widok fioletowej krowy zaczął się zastanawiać czy przez syndrom szambonurka nie ma przypadkiem jakiś halucynacji? A może to ta mgła tak na niego działa? Musi tu zachować zasadę ograniczonego zaufania wobec siebie, ale czy nie stosował jej wobec innych? Czyż nie był odludkiem, który nie umiał z nikim rozpocząć rozmowy? Owszem był, więc tutaj pozostaje pytanie czy sobie również nie ufał? Można i tak na to spojrzeć.
Po mozolnej wędrówce przez gluty oraz halucynacje… Rhoshan zauważył jaskinię i zaczął się zastanawiać nad dwiema rzeczami. Jakie ma się sny po takim czymś i co jaskinia robi pod miastem? Chyba, że jakoś wyszedł już poza miasto i dlatego ona się tu znajdowała. Wchodząc do niej jak czarodziejską ręką odjął zniknęła ta dziwna fioletowa mgła, a to już nieco go zaniepokoiło. Na dodatek było jeszcze ciemno, bo latarka dawała dosyć mało światła. Jednak na tyle dużo, że dostrzegł iż znienawidzona galaretka się rozmnożyła. Oblegała ściany i skapywała z sufitu niczym bomby zrzucane przez ptasie samoloty. Ptasie samoloty? U mean bombowce Rhoshan? Tak, bombowce. Dlatego też starał się trzymać rękę łokciem przy czole, by mieć prowizoryczny daszek by to coś nie spadło mu prosto na twarz. Liczył, że włosy które buntowały się przeciwko żelowi, grzebieniowi jak i wielu innym akcesoriom fryzjerskim również w razie potrzeby zbuntują się przeciwko galaretce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Wto Cze 02, 2015 5:09 pm

Rhoshan nie próbując w ogóle omijać galaretki wkrótce jednym plackiem w końcu dostał. Dostał nie w siebie, a w latarkę, która została przez nią całkowicie pochłonięta. Zamajaczyła leciutko, a następnie zgasła całkowicie, pozostawiając ucznia shibusen w całkowitych ciemnościach. Właśnie w nich chłopak mógł usłyszeć nawet swój własny oddech, bowiem w środku jaskini było bardzo cicho. Nic nie było widać, nic nie było słychać. Od czasu do czasu ten stan przerywał dźwięk spadających na ziemię glutów. Ponadto sam Rhoshan coraz bardziej czuł jej wpływ. Pamiętacie tego fioletowego konika mający wokół siebie delikatną poświatę? Właśnie teraz pojawił się przed chłopakiem.
- Chodź za mną, przyjacielu – odezwał się głosem Zygmunta Chajzera i zarżał, odwracając się zadem. Zasygnalizował tym „Ja idę, ty jak chcesz”


_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Wto Cze 02, 2015 8:03 pm

Gdyby Rhoshan był niegrzecznym chłopcem to zakląłby siarczyście pod nosem, kiedy zgasła mu latarka, a tak to z jego ust wydobyło się tylko westchnięcie zgnębionego władającego porównywalne z uczuciem jakiego doznaje sierota, kiedy w ostatniej chwili nowi rodzice rozmyślają się z adopcją. Było to westchnięcie trwogi oraz smutku również mogące być porównane z wyrzuceniem dobrej pizzy lub kawy z samego rana. Teraz jedyne czym mógł operować to wyczuwanie pod stopami ścieżki oraz słuch. Stawiał małe kroki, by przypadkiem nie postawić zbyt dużego i nie wywrócić się w te gluty lub nie daj boże na jakiś stalagmit? Stalaktyt? Nie pamiętał różnicy w tym momencie między jednym, a drugim ale wiedział że jedno zwisa z góry a drugie już nie zwisa, a wyrasta z powierzchni. Spróbował doprowadzić latarkę do porządnego stanu wycierając z niej galaretkę i stukając lekko w urządzenie mając nadzieję, że może zaskoczy i się zapali.
Kiedy tak się z tym bawił, jego oczom ukazał się… fioletowy koń. Może był zrobiony z tej galaretki? Ale jedno było pewne, był źródłem światła w tym momencie. Jednak co kucyk pony robił w kanale… poprawka już nie kanale a jaskini w kanałach i na dodatek czemu to coś do niego mówiło?
- Przyjacielu? – zaczął iść za koniem nie mając lepszej opcji, bo i tak i tak musiał sprawdzić co się w tej jaskini dzieje, a nie mógł za bardzo zawrócić. W kanałach również panowała tego typu widoczność więc nic by nie wskórał w ten sposób. Oczywiście nadal pilnował kroków, by w coś się nie wpakować i tym razem również zaczął je liczyć, jak również przeliczać ewentualne zakręty – Przepraszam, że zabrzmię teraz niegrzecznie ale czemu jesteś fioletowym koniem, który mówi? Znaczy nigdy nie spotkałem do tej pory gadającego konia – a mówią, że darowanemu koniowi się do gęby nie zagląda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pon Cze 08, 2015 1:23 am

Koń, który teraz emanował pięknym tęczowym blaskiem, mienił się, oraz rozświetlał Roshanowi drogę. Właściwie, to teraz chłopak widział cokolwiek tylko dzięki niemu i dlatego też nie wpakował się w żadne paskudztwo po kostki. Jednakże zafascynowany lekko dziwnym zjawiskiem nie spostrzegł, że coś skapnęło na jego ramię. Oczywiście o wszystkim zorientował się dopiero po całym zajściu, gdy po jego łokciu ściekała fioletowa paciaja, barwiąc skórę również na ten kolor. Co ważniejsze, glut nie skapywał na ziemię, wsiąkał w skórę ucznia, lecz ten tego nie odczuwał. No, może trochę zakręciło mu się w głowie. A może to tylko kolejny wymysł jego głowy? Co jak tak naprawdę nic się nie dzieje?
- Chłopcze odpowiedziałbym na twoje pytanie, ale jesteś w trakcie misji. Masz czas na rozmawianie z koniem? - zwierzę zatrzymało się, a nasz bohater wpadł prosto w jego ogon. Przysiągłby, że mógłby spędzić resztę życia, tuląc twarz do niego! Jednakże chwilę potem końc znów zaczął iść, nieubłagalnie mieniąc się coraz bardziej i bardziej. Wręcz oślepiająco.


_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pon Cze 08, 2015 4:02 am

Patrząc na tego kuca Rhoshanowi w głowie zaświtał pewien klip wideo z internetu. Piosenka była o koniu i o tym jaki jest amazing, a leciało to chyba tak… look at my horse, my horse is amazing z jakimś krzywym rysowanym przez 6 latka koniem. Ten kuc jednak rozświetlał mu drogę, był latarnią w tym oceanie fioletowego szlamu. Przez myśl przechodziło mu to co przechodzi każdej ćmie zanim przyleci do lampy: wooooo światełko. Dopiero potem poczuł ściekającego fioletowego gluta, który skapnął na jego ramię. Z obrzydzeniem na to spojrzał zwłaszcza jak wsiąkało i robiło go fioletowym. Hmm prawie jak ten specyfik na ospę, którym się smaruje krosty. Też jest fioletowy. Ciekawe czy mięsko Rhoshana będzie fioletowy i czy jak go kanibal skosztuje to czy będzie mógł powiedzieć, że smakowało fioletowo? Ale równie dobrze mógł to być jego kolejny wymysł lub całkowicie przedawkował denaturat kanałowy. A co jeśli to wszystko jest ułudą Rhoshana, który jest pijakiem i odpoczywa teraz na izbie wytrzeźwień? Co jeśli całe shibusen, które jest jak jeden wielki abstrakcyjny sen, nie istnieje albo istnieje tylko w jego schizofrenicznej główce? Z rozmyślań wyrwał go koń o głosie dosyć specyficznym w swoim brzmieniu. Skąd tylko wiedział, że Rhoshan jest na misji? A właśnie misja! Tak, miał ratować ludzi przed szaleństwem… i wtedy wpadł w dupę konia, a właściwie to w jego ogon. Mówią, że raz w dupę to nie pedał ale czy konia też się to tyczy? Przecież to był wypadek i Rhoshan tulał twarz do tej dupy nie chcąc się odkleić. Kiedy koń zaczął błyszczeć niemalże oślepiająco, młody władający w pierwszej chwili chciał go złapać za ogon, ale przecież konia nie łapie się od tyłu bo kopnie, dlatego zwyczajnie przymrużył oczy i osłaniał się ręką by nie oślepnąć od tego światła. Jeszcze padaczki dostanie czy uj wie czego innego – Skąd wiesz o mojej misji? Czekaj, jeśli o tym wiesz to czy nie jesteś wytworem mojej wyobraźni? I czy tak naprawdę nie łazimy teraz po kanale, który wygląda jak jaskinia? – zadał kolejne pytania idąc dalej, stawiając ostrożne kroki. Co jeśli koń jest swego rodzaju błędnym ognikiem, który zwodzi go na bagno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Lip 11, 2015 9:02 pm

Koń szedł i szedł, pozostawiając biednego Rhoshana bez żądanej odpowiedzi. Chłopak musiał obejść się więc smakiem i iść za nim, bo wizja zostania tu w ciemnościach była dosyć przerażająca. W pewnej jednak chwili uczeń zauważył inne źródło światła. Z początku w ogóle nie przyjął te go do wiadomości, koniec końców to mogła być kolejna fatamorgana, jednakże łuna powiększała się z każdym kolejnym krokiem, a gdy w końcu stanął u wyjścia kanału i odwrócił się, stwierdził, że jest on jasny i pusty. Żadnego konia, żadnych fioletowych glutów, żadnej tęczy. Nic. Po prostu korytarz. Po drugiej stronie wyjścia rozciągało się pole. Ogromna połać ziemi, która mogła przerazić jeśli było się agorafobikiem. Albo no-lifem, spędzającym dnie przy komputerze. Na polu tym nie znajdowało się absolutnie nic prócz kilku drzewek. Jedynym dziwnym zjawiskiem było fioletowe niebo. Mocno fiołkowe, przypominało trochę odcień tych glutów, jakie jeszcze przed chwilą zetknęły się z ciałem nastolatka.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pon Lip 13, 2015 6:30 pm

Strasznie mało gadatliwy ten koń – pomyślał Rhoshan w pierwszej chwili, a zaraz sobie przypomniał że konie nie powinny gadać. A może to jednorożec, któremu amputowano róg z powodu wypadku samochodowego na autostradzie spowodowanego przez pijanego kierowcę? Nigdy nie spotkał jednorożca to nie wie czy one nie gadają. Chyba, że to już gwiazdka i wedle tej bajeczki to one mówią ludzkim głosem. Ale chwila… gdzie są prezenty w takim razie? No i co ważniejsze jak długo w tych kanałach siedzi? Czy nie przesiedział w nich na tyle długo, by szczur mógł nauczać go ninjutsu? Przyjąłby wtedy jakieś dobre imię jak Leonardo albo Donatello, ewentualnie przerobiłby swoje własne na Rhoshnello, założyłby przepaskę na czoło i dzień za dniem szlifował swoje umiejętności ukrywania się przed ludźmi w kanałach. Teraz jak o tym pomyślał, to strasznie głupie rzeczy przychodzą mu do głowy kiedy jest sam w nieznanym miejscu.
- hmm? – zareagował na inne źródło światła i obejrzał się w jego stronę, jednak to faktycznie mogła być kolejna halucynacja. Musiał przyznać, że ta galaretka daje niezłe widoczki. Ciekawe jakby ją wysuszyć i dodawać sobie regularnie do herbaty? Światełko jednak powiększało się z każdym krokiem, aż trafił do wyjścia z kanałów.
- Sensowne. Wyjście z kanałów i światełko – skwitował patrząc na wyjście, a potem do wnętrza kanału. Podejrzane było to, że był pusty i jasny a co gorsza… gdzie zniknął poniacz? Nie było konia nigdzie, a przecież koń nie kamfora i nie wsiąka. Co dziwniejsze również gluty zniknęły. Na zewnątrz jednak widać było pole, ogromne połacie ziemi gdzie można by się wygodnie rozłożyć i odpocząć. Były jakieś drzewka, może nawet poczciwy rolnik je zasadził jednak fioletowe niebo było jakieś dziwne. Rhoshan wyszedł rozglądając się uważnie, aczkolwiek najdziwniejsze w tym było fioletowe niebo. Może to coś kapnęło mu na oczy i widzi teraz na fioletowo? Chociaż zaraz… przecież wtedy by widział również fioletowe połacie i fioletowego kuca i fioletowe drzewa.
- Jest tu kto? – krzyknął, wszakże to miejsce może być czyjeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pią Sie 14, 2015 7:46 pm

Roshan nie zdecydował się na powrót do środka kanału. Może to i lepiej, a może gorzej? Jedno mógł wiedzieć na pewno. W pewnej chwili wejście do niego po prostu zniknęło. Ot, chłopak się rozejrzał, a gdy powrócił wzrokiem, po prostu go nie było. Podsumowując, został sam, na dziwnym polu, nie wiedząc właściwie gdzie dokładnie się znajduje, bo przecież to było niemożliwe, że jest jeszcze pod ogarniętym szaleństwem miastem. Jednak jego nawoływania odniosły pewien skutek, ponieważ kilka sekund po tym, jak wydał z siebie ostatni okrzyk coś dosłownie zmiotło go z nóg. Sprawcą był podmuch bardzo silnego wiatru. Leżący twarzą do ziemi Rhoshan, spróbował się podnieść i zobaczył przed sobą parę nóg odzianych w czarny materiał, a także wyciągniętą rękę, która należała do niezwykle ładnej pani.
- Dzień dobry - powiedziała nad wyraz słodkim głosem i uśmiechnęła się delikatnie. - Co cię tu sprowadza?


wizualizacja

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Sie 15, 2015 10:00 am

- Kurczę mam chyba schizofrenię. Widzę rzeczy, których nie powinno tu być. A może sam jestem jedną wielką schizofrenią? Może nie istnieję tak naprawdę, tylko ktoś sobie mnie wyobraża? – takie myśli chodziły mu po głowie, kiedy zauważył że zniknęło wyjście. Nawet zaczął rozważać czy sam jest prawdziwy, chociaż… po uszczypnięciu się w rękę ból był jak najbardziej prawdziwy. Z drugiej jednak strony ból jest projekcją umysłu na podstawie impulsów nerwowych, więc jednak i w tym wypadku może on być iluzją. Można oszukać zmysły, by ktoś odczuwał ból. Działa to tak samo kiedy widzi się coś bolesnego. Wtedy odczuwa się dyskomfort, a nawet można poczuć ułamek bólu. Miałoby to sens, chociaż z kolejnej strony Rhoshan wiedział że jednak jest prawdziwy, a wszystko zaczęło się kićkać kiedy wszedł do tej króliczej nory, a raczej kanału, a obecnie jest w szczerym bo nie kłamliwym polu. Niemożliwe jest by wyszedł na zewnątrz. Zabrakło mu tu jednej rzeczy… wiatru. Tu nie było wiatru, nigdzie nie wiał, a niebo było fioletowe jak tamte gluty. Może to faktycznie jakaś jaskinia, której sufit jest tym pokryty? Z drugiej strony… taki stan w jakim się znajdował był całkiem fajny. Gdyby umiał się w niego wprowadzić na zajęciach sam z siebie to nawet szło by lepiej zasnąć. Wizja łąki i drzewka stałaby się bardziej realistyczna i o wiele łatwiej szłoby mu się wczuć w klimat drzemkowy.
Teraz jednak jego teorie wzięły w łeb, gdyż zmiótł go podmuch silnego wiatru i przewrócił. Otarł twarz odruchowo jak to się zwykle robi, kiedy wywróci się na ziemię. Następnie jego oczom ukazała się para nóg w czarnym materiale. Nie wiedział czy to koń przybrał jakąś formę i nagle zyskał również ręce czy to znowu halucynacja. A może i schizofrenia ma schizofrenie? Schizocepcja!
Z początku ten słodki głos dziewczyny o długich… fioletowych włosach i dosyć obfitych kształtach wprawił go w osłupienie. W sumie ciekawe czy ma czasami przez to problemy z kręgosłupem? Taka nadwaga czasem ciągnie w dół i przez to powstaje niekorzystna krzywizna. Koniec rozmyślań fetyszysty-masażysty. Ubrana była poza tym w japoński strój, dobrze mu znany bo czasami w jego można rzec rodzinnych stronach dziewczęta ubierały się podobnie. Nie żeby miał z nimi jakiś super kontakt, bo w ogóle nie wiedział jak z nimi gadać, jak rozpocząć rozmowę itp. Tu jednak mu sprawę ułatwiła i zadała pytanie.
- Dz-dzień dobry i dziękuję– chwycił jej rękę by się podnieść – Zgubiłem się w kanałach i trafiłem tutaj. Jakiś fioletowy glut powoduje, że ludzie w mieście zachowują się dziwnie i mają przywidzenia – w sumie widział gadającego konia, więc jego też to złapało – Jesteś prawdziwa...? Przepraszam za głupie pytanie – zaczerwienił się po chwili i ukłonił jak to zwykle robią japończycy przepraszając. W sumie głupie pytanie, bo jeśli jest wytworem halucynacji, a halucynacje sprzężone są z umysłem to nie da się tego sprawdzić… chyba, że zada jej pytanie na które on nie będzie znał odpowiedzi a ona na nie odpowie. Jeśli będzie dostatecznie składna i logiczna ta odpowiedź to mimo jej nieznajomości można wywnioskować czy jest prawdą czy też nie. Halucynacje zawsze muszą odwołać się do podświadomości inaczej nie wmówią świadomości że coś jest albo że tego nie ma, jednak podświadomość nie zna odpowiedzi na pytania, a zna je świadomość. Na razie jednak musiał wymyślić takie pytanie, a znaleźć takowe nie jest łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Sob Sie 15, 2015 9:28 pm

- Oh, ja, ja jestem naprawdę, całkowicie prawdziwa. - Kobieta zachichotała, obserwując z rozczuleniem rumieńce na twarzy biednego ucznia. - Może to ty jesteś tylko wytworem wyobraźni? A co, jeśli tak jest i zaraz mnie zaatakujesz? Będę całkowicie bezbronna. - Zaśmiała się znów i upewniwszy się, że Rhoshan stoi i nic mu nie jest, cofnęła się kawałek. - Cóż… chyba to pole to nie jest najlepsze miejsce do rozmów, nieprawdaż? - spytała się i nie czekając na odpowiedź pstryknęła palcami. Ani razu nie wspomniała o tym, o czym opowiedział jej chłopak. Zignorowała to całkowicie, zbywając perlistym śmiechem. Gdy tylko jej palce strzeliły otoczenie wokół nich się zmieniło. Znajdowali się teraz w jakimś bardzo gustownie umeblowanym salonie. Nic z przepychem, ale też nie za mało. Tak w sam raz. Drogie drewniane meble, a na ścianach piękne obrazy i boazeria angielska. Chłopak został usadzony na fotelu właściwie przez nikogo. Samoistnie na niego opadł, nawet się nad tym nie zastanawiając.
- To mówisz, że w tym mieście absolutnie nic się nie wydarzyło, tak? - Kobieta, która sama przysiadła na jednym z krzeseł znów pstryknęła palcem. Na dębowym stoliku znajdującym się między nimi pojawił się dzbanek i dwie filiżanki. Sama spojrzała na Rhoshana czarnymi oczami, a w głowie chłopaka pojawiły się dziwne obrazy. Po chwili uświadomił sobie, że to jego własne wspomnienia. Miał na imię Rho, był wychowankiem akademii Shibusen, a że miał w pobliżu misję, to postanowił, że wpadnie do swojej ciotki Charlotte, która mieszkała w tym mieście. - Jak w szkole, kochanie? - spytała się uśmiechnięta kobieta i nalała herbaty do naczyń. - Poczęstuj się, no dalej.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Nie Sie 16, 2015 4:25 pm

Właśnie tak by powiedziała halucynacja! Rhoshan z drugiej strony miał też dylemat, czy faktycznie jest to halucynacja, a jeśli tak to naprawdę na wysokim poziomie. O tyle gadającego konia mógł jeszcze podpisać pod wytwór swojej wyobraźni czy jakiś głupi sen (w końcu halucynacje biorą się z pragnień), to dziewczynę byłoby o wiele ciężej pod to podpisać. Może to była projekcja jakiejś bohaterki mangi typo shounen? Z drugiej strony jakoś wiele się tymi tytułami nie interesował, mało tego Rhoshan nigdy w łapkach nie miał żadnego pornosa czy też ładniej zwanego „świerszczyka”, więc trudno by wyobraził sobie ładną dziewczynę od tak.
- Halucynacja chyba nie powinna być w stanie zaatakować, a nawet jeśli to nie mógłbym zrobić pani krzywdy – no i ją postarzył nieco zwrotem grzecznościowym. Z drugiej strony coś w tym było. Halucynacja nie mogła zrobić krzywdy, a jedynie zaprowadzić w miejsce gdzie taka może się stać. W końcu była tylko halucynacją, aczkolwiek ta dziewczyna wydawała się bardzo prawdziwa.
- Pole nie jest złe, ale ma raczej inne przeznaczenie. O wiele lepiej się drzemie na nim niż rozmawia – odpowiedział drapiąc się po głowie i z uśmiechem. W sumie glebnąłby się pośród trawy, zboża czy też kwiatów. Byleby ukryć się przed światem i spać spokojnie. Dziewczę pstryknęło palcami i otoczenie zaczęło się zmieniać, wtedy Rhoshanowi zapaliła się czerwona lampka. To mogła być wiedźma lub jakiś potwór, w końcu nikt nie zmienia otoczenia od tak. Jeśli jest to wiedźma, to jest wrogiem zawodówki i powinien ją pojmać, aczkolwiek… co mógł zrobić będąc tylko NOT i bez broni? Rozejrzał się uważnie po salonie, który przypominał mu jakiś europejski styl. W sumie kiedyś widział w internecie zdjęcia takich dworków angielskich z bardzo podobnym salonem. Poczuł się dziwnie, kiedy opadł samoistnie na krzesło. Jakby mięśnie odmówiły mu posłuszeństwa. Kto tu tak naprawdę był bezbronny?
Kobieta znowu pstryknęła palcem i pojawiła się herbata, tymczasem zadając pytanie o to czy nic się w mieście nie wydarzyło. Spojrzała na Rhoshana czarnymi oczami, a w głowie pojawiły mu się obrazy, napływ wspomnień. Miał udać się na misję, ale zahaczył o mieszkanie swojej ciotki. W głębi duszy coś się dobijało do niego, coś kłuło go w sercu, jakiś niepokój się rodził mimo, że miał świadomość że jest to jego ciotka. Jakby nagle stało się coś czego nie zaznał przez całe życie. Jednak nie wiedział o co chodziło.
- A-a dobrze, dużo nauki nawet mam kilku przyjaciół – odpowiedział i ujął filiżankę zerkając w herbaciany płyn – akurat wybierałem się na zlecenie, by sprawdzić co się dzieje w pewnym miasteczku i postanowiłem po drodze wpaść – spróbował sobie przypomnieć w sumie od której strony rodziny była ciocia Charlotte – W sumie opowiedz mi o mamie, jaka była? – zadał bardzo konkretne pytanie, w sumie Rhoshan nie spędzał z nią dużo czasu a ciocia może coś o niej wiedziała – I czemu już jej nie ma?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Czw Sie 20, 2015 4:10 pm

Tajemnicza kobieta, siedząca teraz jak dystyngowana dama, również upiła łyk herbaty, nie odrywając wzroku od swojego siostrzeńca. Z każdym kolejnym jej słowem, Rhoshan był w stanie przytoczyć wspomnienie, o którym akurat wspominała, co na pewno było warte zaufania.
- Jakie miasteczko? Przecież już w nim byłeś. Nic się w nim nie dzieje. Nie pamiętasz skarbie? Mówiłeś mi to w chwili wejścia tutaj. No, chyba że jest jakieś inne miasto, które nazywa się Groton i znajduje się w naszej okolicy - zaśmiała się leciutko. Nawet cienia fałszu, nic co mogłoby zrodzić jakiekolwiek podejrzenia ucznia Shibusen. Na kolejne pytanie znów pstryknęła palcami, jednak w tym momencie nic się nie zmieniło. Tylko lokaj wszedł do pokoju z tacą ciasteczek i położył je na stoliku. - Dziękuję, Gerardzie - rzuciła kulturalnie Charlotte i wróciła do dalszej rozmowy z Rhoshanem. - Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znalazłeś sobie przyjaciół. A mama? Niestety nie wiem co się dzieje z twoją rodzicielką. Jestem przecież siostrą twojego ojca - poklepała go pocieszająco po ramieniu. - Możesz tutaj zostać tak długo jak chcesz, nim wrócisz do Akademii. Jeśli też jest coś, w czym mogłabym ci pomóc, to pytaj śmiało. W końcu jesteś moim małym siostrzeńcem, prawda?

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 58
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pią Sie 21, 2015 10:48 pm

W sumie to o co się martwił? Przecież to była jego ciocia, więc jak mógł ją o cokolwiek kiedykolwiek podejrzewać? No być może to ona mogłaby mu zjeść ciastko, aczkolwiek nie to musiał być jakiś wścibski gołąb.
- Byłem? – w sumie przeszukał kieszonki w poszukiwaniu dusz, chociaż chwila… chyba powinien je zjeść i być silniejszym czy jak to się z nimi robiło. Tak chyba się jadło nagrodę i zyskiwało się moc czy coś takiego, ale to chyba musiał wrócić do szkoły – A no tak, w szkole dopiero dostanę nagrodę… chyba, nie wiem to moja pierwsza misja – podrapał się po głowie. Przecież czemu w mieście pełnym szaleństwa nie miałby zdobyć jakiejś duszy potwora czy czegoś co powodowało to szaleństwo? Aczkolwiek dziwne było, że jeśli zdobył tą duszę to nie czuł się silniejszy, nie miał żadnych śladów walki na sobie, a ubrania były całe – to musiał być naprawdę słaby przeciwnik, skoro nie mam nawet zadrapania ani nie poczułem, że zdobyłem jego duszę – spojrzał badawczo na lokaja. W sumie to nigdy nie miał własnego lokaja. Ciekawe jak to jest? Aczkolwiek wewnątrz niego coś drgnęło, kiedy stwierdziła że nie wie co z jego rodzicielką. Ona przecież nie żyła, zabili ją Ci źli ludzie. Tak, zabili ją Ci ludzie, podpowiadała mu ta czerwona cząstka jego duszyczki, a potem on zabił ich z najzimniejszą krwią. Następnie grzebał te wspomnienia głęboko tak jak dziecko chowa to co zepsuło, by uniknąć kary. Rhoshan złapał się za głowę, po chwili potrząsając nią.
- Dziękuję, skorzystam z chęcią. Muszę odpocząć, zmęczony jestem podróżą i muszę sobie poukładać coś w głowie. Słyszała ciocia kiedyś głos w głowie, który podpowiadał że zrobiło się coś bardzo złego, chociaż tego się nie pamięta? – zapytał. W sumie miał zamiar pobawić się swoją rękawiczką przed tym zanim miałby zjeść ciastko gołymi rękoma. Wtedy ujrzał swoje tatuaże, które były tylko dowodem przeszłości, której się nie pozbędzie. Tego co zrobił i tego co się stało, tego czego był świadkiem. Przełknął głęboko ślinę patrząc na wytatuowaną rękę. Na sam widok tego robiło mu się niedobrze, a żołądek podchodził do gardła. To była jedyna rzecz, która mu zawsze o tej przeszłości przypominała, jedyna rzecz którą chciał ukryć, a teraz się zapomniał i spojrzał na nią. Jedyne świadectwo jego wewnętrznego mroku, który ukrywał najgłębiej jak tylko się dało – To tata mi je zrobił. Prawda? Dlaczego mi je zrobił? Boli mnie ilekroć na nie patrzę. Dlaczego mnie to tak bardzo boli ciociu?- podszedł i przytulił się do niej, a z oczu zaczęły mu cieknąć łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t128-rhoshan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    Pią Sie 28, 2015 5:48 pm

Charlotte westchnęła i przygarnęła chłopca do siebie głaszcząc go co jakiś czas, w chwili, gdy płakał. Co prawda nie spodziewała się takiego obrotu spraw, ale musiała zwyczajnie trzymać się swojego planu i tyle.
- Sytuacja z miastem to był tylko fałszywy alarm. - odsunęła go lekko od siebie i spojrzała mu w oczy. Rhoshan znów otrzymał napływ swoich wspomnień. Był w Groton, a szaleństwo, które jakoby miało tam panować, stanowiło zwyczajną grupkę złych ludzi, próbujących łupić co tylko się da. - Kobieta znów uśmiechnęła się przyjaźnie do siebie. Na kolejne pytania chłopaka stwierdziła, że już zwyczajnie… nie ma na to wszystko siły i załatwi to zgoła inaczej. Pstryknęła palcami. Znaleźli się na wejściu do miasteczka. Co prawda sama wiedźma wiedziała, że nie powinna więcej mieszać w umyśle chłopaka, ale zobaczyła pierwszą oznakę szaleństwa w jego oczach. To wystarczyło jej dostatecznie na tyle, by skończyć to wszystko. - Dokładnie tak, skarbie. Wrócisz teraz do szkoły, mając te cudowne wspomnienia ze swoją ciocią, powiesz wszystkim, że sytuacja w mieście została całkowicie opanowana i nie ma się czym martwić. Dokładnie opowiesz jak heroicznie powaliłeś każdego, kto siał spustoszenie w Groton. Jestem z ciebie dumna. - Charlotte zniknęła, a nowe obrazy i cele przyjęły się w głowie nastolatka z NOT. Sama wiedźma znalazła się z powrotem w swoim domu i opadła na kanapę. Zapomniała już jak długo nie używała swoich umiejętności tak mocno. Wyczerpana nie miała nawet sił na podniesienie szklanki ze stolika, a jednak czuła się szczęśliwa. Wiedziała, że Szef będzie dumny z jej osiągnięć.



_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Miasteczko Groton    

Powrót do góry Go down
 
Miasteczko Groton
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Miasteczko Ylesti
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Hiszpania-