IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Lis 22, 2015 1:01 am

"Czysta ciekawość? Dość dziwnie to brzmi. Pewnie ma coś innego na myśli. Nie ważne." stwierdził chłopak. Jego nieufność do ludzi wzięła tym razem górę. Chociaż kto podchodzi do całkiem obcej osoby i pyta ją o coś takiego? Może tylko jemu wydawało się to dziwne?
"Chyba naprawdę kieruję nią czysta ciekawość." pomyślał przyglądając jej się przez chwilę. Uznał, że nie ma czego tak naprawdę ukrywać. Przecież to co ma pod maską nie jest żadnym tabo tylko dość nie ciekawymi ranami po wypadku.
"Tylko tyle?" przeleciało mu przez myśl kiedy usłyszał odpowiedź na swoje pytanie. Jakiś wielki sens się za ową maską nie skrywał. Służyła do maskowania ran tak aby nie straszył ludzi wyglądem zombie.
-Noszę tą maskę, podobnie jak te bandaże, ponieważ mam dość nie ciekawie wyglądające rany na większości ciała. Nie potrzebuje robić za jakieś straszydło. Dodatkowo maska i bandaże są wykonane z specjalnego materiału, który nie podrażnia zbytnio ran. Można powiedzieć, że to taka skóra zastępcza.-wytłumaczył obojętnie.
Z czasem rana powstała na policzku zaczynała coraz bardziej piec. "Co za upierdliwość." stwierdził. Najgorsze w tym jest to, że chłopak nie ma zbytnio jak opatrzyć tej rany. Przy każdym ruchu ust będzie o sobie przypominała. Azura całkowicie ją zignorował, ale dziewczyna najwidoczniej się trochę zmartwiła albo tak miało to zabrzmieć. Szaro włosy nie jest najlepszy w odczytywaniu czyichś intencji, no poza tymi kiedy ktoś chce go zabić.
-Tutaj nie mam zbytnio jak jej opatrzyć.-rzucił obojętnie drapiąc się po głowie.
Raczej woli nie zdejmować maski w miejscach publicznych. Jeśli już to robi, a zdarza się to rzadko, to tylko i wyłącznie w swoim mieszkaniu.
Miał już kupione kilka niezbędnych rzeczy (czyli chleb i piłeczkę do zabawy, ale co tam). Uznał, że dziewczyna zbyt szybko się nie odczepi, a rozmowa z tak upierdliwym bólem może przynieść trochę problemów. Pomyślał, aby udać się do mieszkania, ale co z tą dziewczyną? Przecież nie zaproponuje jej tak o znikąd, aby poszła z nim do domu. Z resztą nawet nie wie czy chciałby wpuszczać kogoś obcego w swoje cztery ściany. Czy jest jakieś inne wyjście? To się okaże.
-Azura Flame.-przedstawił się lekko skinąwszy głową-A ty jak się nazywasz?-zapytał ruszywszy się przed siebie, ale nie spuszczając oczu z nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Lis 22, 2015 8:46 pm

Kiedy wyjawił jej powód noszenia maski przybrała zamyślony wyraz twarzy. To była jedna z opcji, które brała pod uwagę, więc nie zaskoczyło jej to. Z drugiej strony, jak straszne muszą być te rany, skoro porównał swój wygląd do straszydła? Kolejna ciekawa kwestia, którą najchętniej już teraz by rozwiązała, jednak powstrzymała się z dość logicznego powodu. Nie znają się, a ona już zacznie go wypytywać o wszystko? Raczej taka opcja nie wchodziła w grę. Są pewne standardy nawet dla niej, których nie zignoruje. I tak już zachowuje się, jak dość upierdliwa osoba, która musi wiedzieć, bo tak. Słyszała, gdy ktoś nazywał to „kobiecym argumentem”. Reszta informacji o bandażach wydawała się równie interesująca, jak sam fakt noszenia maski.

-Teraz jestem ciekawa, jak te rany wyglądają… –westchnęła cicho bardziej do siebie, niż do niego.

Miał słuszność w swoim rozumowaniu. Jakby na to nie spojrzeć znajdowali się na środku rynku, gdzie mimo wszystko chodzą ludzie, ale co najważniejsze, według dziewczyny, jest to zanieczyszczone miejsce. Kurz i zarazki unoszące się w powietrzu raczej niezbyt dobrze służyłyby jego ranom, gdyby postanowił nagle zmieniać tutaj opatrunki. Prawdopodobnie mogłoby to tylko bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Inna sprawa, że nie pomyślała nawet o tych drobniejszych sprawach, jak niechęć do zdejmowania maski w miejscach publicznych. Jej umysł wolał brać pod uwagę bardziej logiczne aspekty, niż te najprostsze. Nie raz się na tym przejechała, ale ciężko zmienić swoje przyzwyczajenia.

-Midori Hana. –uśmiechnęła się wesoło, idąc tuż obok niego- Miło cię poznać.

Jakby na to nie spojrzeć, nie kazał jej odejść, a nawet się przedstawił, czyli najwyraźniej towarzystwo Hany niespecjalnie mu przeszkadza. Nazwiska nie podała tylko dlatego, że go nie lubi. Woli już przedstawiać się dwoma imionami, niż wymawiać tamto słowo. Poza tym nawet, gdyby faktycznie chciał ją znaleźć to z pewnością nie ma drugiej takiej osoby o podobnej nazwie. To jest plus,  jak i minus. Jakby kiedyś poszukiwano ją za jakąś zbrodnie, ciężko byłoby to ukryć, chyba, że całkiem zmieniając tożsamość. Zresztą o czym ona myślała w takiej sytuacji, jak teraz się rozgrywała. Poznaje nową osobę i zastanawia się nad zabójstwami. Chyba to miasto jej szkodzi, albo raczej jego nazwa.

-Nie boli cię to? Wiesz, jeśli ci przeszkadzam w powrocie do domu to powiedz. –znowu wróciła do tematu krwawiącej rany.

Mimo wielu negatywnych cech, dziewczyna nie jest kimś, kto będzie zmuszał innych do spędzania ze sobą czasu. Owszem, zawsze może obserwować, ewentualnie śledzić kogoś dla własnej ciekawości, ale nie powie, że chce, aby ktoś z nią został i koniec. Poza tym ona sama raczej nie byłaby zadowolona, gdyby posiadała krwawiącą ranę, a Midori nie mogłaby zmienić opatrunku z winy osoby trzeciej. Prawdopodobnie, to wynik przeszłych zdarzeń przez co boi się odrzucenia ze strony innych. Do tej pory sądziła, że działa to tylko na jej rodzinę, ale najwyraźniej ten strach objawia się także w relacjach z innymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Lis 22, 2015 9:37 pm

"Jest zaciekawiona wyglądem ran?" pomyślał. Zdarzyło mu się pierwszy raz usłyszeć, że ktoś chce zobaczyć jak wyglądają jego rany. Nie wiedział zbytnio jak to odebrać. Jak się do tego ustosunkować. Dlatego, że dziewczyna cicho to powiedziała postanowił to zignorować, przynajmniej na razie. Nawet gdyby miał jej je pokazać to nie na środku rynku.
Kiedy usłyszał imię dziewczyny pierwsze z czym mu się skojarzyło był kwiat. Zapewne to skojarzenie jest spowodowane wcześniejszym spotkaniem z Minato i lekkim napomknięciu o japońskim. Z tego co Azura pamiętał "hana " to po japońsku "kwiat" i mamy rozwiązanie. To imię pasowało mu do niej. Zapewne dlatego, że dziewczyna miała na sobie wiele kwiatów.
-Mi również miło poznać.-odparł, chociaż to czy "miło" to się dopiero okaże.
Azura nigdy nie rozumiał tego "miło Cię poznać". Przecież nie wiemy czy faktycznie tak będzie, nie znamy tego człowieka. Przecież z samego imienia nie wywnioskujemy jaki jest. Dlaczego tak odpowiedział? Uznał, że tak powinno się powiedzieć i tyle.
-Trochę piecze.-odpowiedział beznamiętnie na zadane pytanie, chociaż to trochę to za słabe określenie, ale on się tym bólem zbytnio nie przejmuje-Lubisz zwierzęta? Na przykład lisy?-zapytał, temat znikąd, ale chłopak miał powód, aby o to zapytać.
Midori nie wydawała mu się groźną osobą. Wręcz przeciwnie kimś miłym. (nie zapominajmy, że u niego pojęcie kogoś miłego nie ma zbytnio definicji) No, ale skąd takie pytanie? Uznał, że może zaprosić Hanę do siebie. O wiele lepiej by się tam czuł. Po pierwsze większy komfort rozmowy, a do tego brak ludzi. Same plusy. Ale co jeśli dziewczyna ma uczulenie na sierść czy nie lubi lisów? Jeśli tak to może być problem z zaproszeniem jej. Przecież Azura ma w mieszkaniu liska. Ale nie ma co wyprzedzać faktów. Zastanowi się co zrobić po uzyskaniu odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Lis 22, 2015 10:44 pm

Pierwszy krok do poznania nowej osoby zrobiony i to nawet z nawiązką. W gruncie rzeczy nie spodziewała się, iż tak łatwo pójdzie. Co prawda, nie miała żadnych ukrytych motywów. Chciała po prostu poznać osobę, która ją zaciekawiła i, w miarę możliwości, z nią porozmawiać. To, iż akurat padło na Azure było całkowitym przypadkiem. Miał takie szczęście, że posiadał coś, co zwróciło jej uwagę. Poza tym nawet sposób jego mówienia, a nawet zachowanie wydawało jej się ciekawe. Nie wydawał się osobą pełną uczuć i emocji. Zupełne przeciwieństwo jej brata, który potrafił zacząć mówić i się tym przejmować, o czym pomyślała w pierwszej kolejności.

-Yhym, lubię. Lisy są urocze.

Mimo, że odruchowo odpowiedziała, nie do końca rozumiała, co to pytanie miało wnosić. Fakt jednak pozostawał. Lubiła zwierzęta i chyba niespecjalnie liczyło się, jakie darzyła sympatią. Zdecydowanie uważała je wszystkie za słodkie. Możliwe, że to przez jej w miarę spokojne zachowanie. Zwykle bezdomne koty przychodzą się łasić, prawdopodobnie przez to, iż nie czują od niej żadnego zagrożenia. Sama dziewczyna jednak nigdy nie pomyślała o zaadoptowaniu zwierzaka. Przez dłuższy okres życia nie miała, jak o tym myśleć, a później także sporo rzeczy się wydarzyło. Może teraz, kiedy choć połowa z problemów odeszła w dal, zastanowi się nad tym. Na pewno przyjemnie byłoby mieć do czego się przytulić, pogłaskać, czy nawet dbać.

-A ty je lubisz? –tym razem to ona zadała pytanie.

Mogło być to nieco głupie, bo gdyby odpowiedź brzmiała „nie” to pewnie w ogóle nie poruszałby tego tematu. Inna sprawa, że czasem człowiek rozmawia właśnie o czymś, czego nie darzy zbytnią sympatią. Jak dla niej ludzie są dosyć skomplikowanymi istotami, dlatego wolała jednak pociągnąć temat i rozmawiać, niż wysnuwać błędne wnioski, które mogły prowadzić tylko do nieporozumień. Poza tym dalej była ciekawa wielu rzeczy, które czekały, aż je odkryje. Jednak wszystko może poczekać. Raczej wolała spieszyć się powoli.

Gdy tak szli, w końcu spojrzała na chwilę przed siebie. Dalej znajdowali się na rynku, to było pewne. Za to ludzi nieco ubywało, co właściwie wcale jej nie dziwiło. W końcu powoli robiło się ciemno. Midori lubiła noc przez pewien kwiat, który rozchylał płatki wieczorną porą i pozostawał otwarty do rana, kiedy pierwsze promienie słońca zaczynały okalać glob. Miał on niebywale intensywny, ale przyjemny, słodki zapach. Cóż, każdy ma swoje upodobania. Niektórzy kochają księżyc, a ona uwielbia nocne rośliny. Swoją drogą powinna rozejrzeć się po tym mieście w poszukiwaniu jakiegoś sklepu z nasionami kwiatów. Nie, żeby jej dom już nie był okwiecony, ale dla niej wiecznie będzie mało. Nie wiedziała, czy to przez fakt posiadania takiej magii, czy może z natury. Niespecjalnie przeszkadzało to w życiu, więc nie martwiła się tym specjalnie. Kończąc swoje bezproduktywne rozmyślania, spojrzała z powrotem na Azure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Sro Lis 25, 2015 12:05 pm

Jeden problem z głowy. Skoro dziewczyna lubi lisy to nie powinno być problemu związanego z Ginem.
Jedyne co teraz pozostawało to kwestia jak Midori zareaguje na zaproszenie jej do domu. Czy to trochę nie dziwne, że zaprasza się ledwo poznaną osobę do siebie? Azura nie widział w tym nic dziwnego, ale jak zostanie to odebrane przez Hanę?
-Skoro jesteś ciekawa jak wygląda moja twarz pod maską to może chciałabyś pójść do mnie do mieszkania?-zapytał bez specjalnych emocji w głosie, dla niektórych taka propozycja mogłaby zabrzmieć dość dziwnie, ale jak zareaguje dziewczyna-Przy okazji będę mógł zrobić coś z raną na policzku.-dodał po chwili-Gin ucieszy się z gości.-dopowiedział trochę ciszej, tak jakby mówił to tylko do siebie, ale jednocześnie tak aby Hana też go usłyszała.
Zaproszenie kogoś z ulicy do siebie do mieszkania jest dość niebezpieczne. W końcu nie wiesz czy ta osoba nie jest psychopatą czy złodziejem. Azura o tym wiedział, więc dlaczego zaprosił Midori do siebie? Nie wyczuwał od niej jakiegoś specjalnego zagrożenia. Wydawała się zwykłą ciekawską dziewczyną. Przepuszczenia mogły nie być dobre, ale to się okaże później. Przecież już nie cofnie pytania. Patrzył na Hanę swoimi pustymi obojętnymi oczyma czekając na ewentualną odpowiedź. Jest też szansa, że dziewczyna uzna go za dziwaka i taktycznie się wycofa czy coś w tym stylu. Azura nie zdaje sobie sprawy jakie są ludzkie odczucia w różnych kwestiach. Jest to spowowdowane tym, że on sam za dużo emocji nie odczuwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Czw Lis 26, 2015 1:24 pm

-Naprawdę mogę? –spytała z nieskrywanym podekscytowaniem.

Pytanie, czy mogłaby go odprowadzić byłoby co najmniej niestosowne. Nie znali się, ani nie łączyło ich zbyt wiele, głównie dlatego, że wiedzieli o sobie tak dużo, jak Hana znała się na mechanice, czyli całkowite zero. Cała sytuacja zmieniała się, kiedy to on proponował takie wyjście. Jakby na to nie spojrzeć, to jego mieszkanie, czyli Midori nie narzuca swojej obecności. Zresztą, patrząc na nią można było dość łatwo zauważyć, że cieszy się, jak dziecko. Nie do końca panowała nad niektórymi swoimi reakcjami, to też sama nawet nie widziała, iż jej zachowanie jest, aż tak… oczywiste. Kto wie, czy gdyby nie miała szansy to nie zaczęłaby skakać z radości. Nie ma co ukrywać, przez chwilę w jej głowie pojawiła się taka myśl. Co poradzić, w teorii, niezależnie, jak poważnie czasem potrafi się zachować, dalej jest szesnastolatką. W tym wieku wszystko jest możliwe, włącznie z dziwnymi reakcjami, humorami i innymi tego typu rzeczami.

Sama dziewczyna nie widziała nic złego w pójściu do czyjegoś miejsca zamieszkania. Owszem, w teorii byli dla siebie obcy, ale zgodnie z pojmowaniem Hany, znali już swoje imiona i wiedzą, iż oboje lubią lisy. To zawsze coś. Chociaż, czy dla niej była jakaś różnica? Oczywiście, że nie. Można nazwać to lekkomyślnością, ale brązowowłosa po prostu wiedziała na ile może sobie pozwolić. Inna sprawa, iż chodzenie z obcymi płci męskiej do ich domu to raczej głupi pomysł. Z drugiej strony czego może bać się wiedźma? Nie uważała siebie za osobę specjalnie potężną, jednak mimo wszystko coś tam potrafiła. Przynajmniej wystarczająco, by szybko ulotnić się z miejsca, w który może spotkać ją potencjalne zagrożenie. Zawsze jest opcja, że po prostu nie zauważy niebezpieczeństwa i niestety, to może zdarzać się częściej. Wszystko przez jej niezbyt zdrowe zainteresowanie czymś lub kimś. Zdecydowanie bezpieczniej jest, gdy wybór padnie na przedmiot.

-Znaczy… um…. Mogę? –zreflektowała się po chwili, zauważając, iż jej poprzednia reakcja była nieco zbyt gwałtowna, przez co nieco zakłopotana spojrzała w bok.

Czasu nie mogła już cofnąć. Jej zachowanie było takie, a nie inne, przez co chwilę się przeklinała w myślach. Nie chciała go odrzucić od siebie, ale to nie takie proste, kiedy naprawdę pojawia się coś, co cię zadowala. Mimo wszystko, nawet ona zauważyła, że mogła wydawać się przez to nieco ”dziwna”. Z opóźnieniem, ale jednak. Właściwie jej wszystkie reakcje, odkąd zaczęła rozmowę z Azurą można uznać właśnie za ”dziwne”. Zaczynając od podejścia do niego z pytaniem o maskę, poprzez interesowanie się jego ranami, a kończąc na cieszeniu się z możliwości pójścia z nim do mieszkania. Nie do końca wyszło to tak, jak chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Sob Lis 28, 2015 2:56 pm

"Chyba jest szczęśliwa, tak?" zastanowił się. Dla niego okazywanie czy odczuwanie tego typu emocji jest czymś nie wykonalnym, dlatego też nie wie jak ludzie zachowują się kiedy czują się szczęśliwi. Emocje o których trochę wie to smutek i samotność. O reszcie nie wie kompletnie nic. Ostatnio dowiedział się troszkę o miłości pytając o nią Minato, ale nie było to na tyle aby uznać, iż rozumie to uczucie. Czy dziewczyna w jego oczach wydawała się dziwna? Nie, on uznał, że jest to całkiem normalne zachowanie. Co mogłoby być dla niego dziwne odnoście ludzkich odczuć? Chyba one same w sobie są dla niego dziwne, więc dlaczego nie uznał tak energicznej i entuzjastycznej reakcji za dziwną? Tylko i wyłącznie dlatego, że dla innych ludzi jest to normalne, przynajmniej w jego mniemaniu.
-Tak, jeśli nie masz nic przeciwko.-odpowiedział spoglądając na nią.
Wnioskując po reakcji dziewczyny, raczej nie będzie miała nic na przeciwko. Tak uznałby każdy normalny człowiek, ale nie Azura. Dla niego jej reakcja nie świadczyła o niczym.
-Mieszkam kawałek stąd. Dokładniej to na osiedlu mieszkaniowym.-powiedział i na tym skończył swoją wypowiedź.
Po co to powiedział? Tego nie wie nikt. Chciał pewnie jakoś zacząć rozmowę na jakiś temat, ale z powodu swoich znikomych umiejętności społecznych (głównie werbalnych) nie za bardzo wiedział co ma powiedzieć dalej, więc po prostu urwał. Po chwili jednak wpadł na pomysł o co może zapytać.
-Lubisz kwiaty?-zapytał spoglądając na Hanę.
Skąd to pytanie? Pomysł na temat o kwiatach przyszedł mu na myśl kiedy spojrzał na Midori. Opaska ozdabiana kwiatami i nie gdzie inne kwieciste ozdoby. W końcu zawsze jakiś początek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Sob Lis 28, 2015 8:20 pm

-Chętnie z tobą pójdę –potwierdziła swoje chęci.

Dopiero po dłużej chwili, gdy już zdążyła nieco ochłonąć po swoim niewielkim „wybuchu” emocji, przypomniała sobie, że jej nowy znajomy wspomniał coś o jakimś „Ginie”. Trochę zajęło jej analizowanie tego, jednak już po chwili zrozumiała pewną rzecz. Azura wcześniej zadał pytanie dotyczące zwierząt, przy czym ze wszystkich dostępnych ras, wybrał właśnie lisa. Później wspomniał to imię, czyli bardzo prawdopodobne, iż miał u siebie takie zwierze. Oczywiście, mogła się mylić. Nie była wróżką, by odgadywać przyszłość… chociaż może to nieco głupie porównanie. W każdym razie, wszystko okaże się w mieszkaniu zamaskowanego osobnika. Swoją drogą może powinna jakoś poinformować najstarszego brata o późnym powrocie? Mimo, iż o tym pomyślała, to nie tak, że chciała to robić. Miał on dużo do przemyślenia i jeszcze z tego, co się orientowała, jakaś robota na niego czekała. Raczej nie będzie mu zawracać głowy. Inna sprawa, że już po chwili zapomniała zupełnie o tym wszystkim i zajęła się nowym znajomym.

-W takim razie prowadź.

Osiedle mieszkaniowe nie było tak daleko, więc niespecjalnie martwiła się długość spaceru. Nie, żeby nie lubiła czasem sobie pochodzić bez celu. Po prostu naprawdę bardzo była ciekawa wszystkiego o Azurze. Fakt, nieco to niezdrowe, ale nic nie potrafiła poradzić na swoje dziwne hobby. Można nawet to nazwać uzależnieniem. Sama nie rozumiała skąd jej się to wzięło. Któregoś dnia zauważyła, iż niektóre rzeczy lub osoby interesują ją bardziej, niż normalnych ludzi. Nigdy nie uważała tego za coś złego. Przynajmniej do momentu, w którym faktycznie zaczęło robić się to niepokojące. Nawet ona zdawała sobie sprawę, że nie każdy pójdzie za kimś pod sam dom, pozna grafik „ofiary” i nie zacznie obserwować każdego ruchu, kiedy tylko będzie ku temu okazja. Określenie jej „stalkerem” naprawdę zdawało się wtedy mieć sens. Midori zastanawiała się, czy to nie jest wina opuszczenia domu przez Asmo. Jakby na to nie spojrzeć była dzieckiem, które niewiele rozumiało, jednak wystarczająco mocno odczuła stratę, by zamknąć się w czterech ścianach i patrzeć bezproduktywnie w okno. Prawdopodobnie te lata względnej wegetacji niezbyt dobrze zadziałało jej na główkę i oto, co wyszło, gdy w końcu powitała świat na nowo.

-Uwielbiam –odpowiedziała wesoło – Mam ukwiecony cały dom różnymi gatunkami. Są takie delikatne, ale niektóre mogą cię zatruć, gdy przypadkiem ich dotkniesz. Na przykład istnieją odmiany, których nie odróżnisz od zwykłych roślin, a mogą cię zabić, jeśli przypadkiem ich spróbujesz. Hippomane mancinella jest tego dobrym przykładem. Jej owoce wyglądem przypominają małe zielone jabłka, ale nawet najmniejsza ilość soku z niego może uśmiercić wiele osób. Co ciekawsze, samo otarcie się o jego korę powoduje okropnie bolesne skutki. Kiedyś używano tych drzew do torturowania. Przywiązywano do nich ofiarę i…. –zamilkła zauważając, o czym mówi – Wybacz, nie powinnam tak się rozgadywać na ten temat –przeprosiła nieco zmieszana.

Była Wiedźmą powiązaną z naturą, więc jej wiedza na takie tematy ją samą nie zaskakiwała. Niestety, najwyraźniej rozmowa o kwiatach zawsze skończy się w jej przypadku przejściem również do drzew i krzewów. Niezbyt była zadowolona, iż musiała nagle obrać za cel opowieści o tym drzewie i jego, tak zwanych „jabłuszkach śmierci”. Nie była osobą specjalnie okrutną, czy też agresywną. Przynajmniej, dopóki ktoś jej do tego nie sprowokuje. Chociaż ze słów dziewczyny można było różne rzeczy wywnioskować. Nie licząc uwielbienia do niebezpiecznych gatunków, oczywiście. Na coś takiego nic nie mogła poradzić. Są rzeczy silniejsze. Poza tym marna byłaby z niej osoba parająca się magią natury, gdyby nie wiedziała takich podstaw. Szczególnie, że w domu ma istną kwiaciarnie i nie tylko. Niektóre gatunki są z dalekich krajów i wymagają specjalnego traktowania, a także środków zapobiegawczych, by przypadkiem nie zrobiły nikomu krzywdy. Nieco inna sprawa jest z nią, bo okazuje się, że ma w pewnym sensie coś podobnego do naturalnej ochrony, dzięki czemu nie zatruwa się tak szybko, jak zwykły osobnik rasy ludzkiej. Przydatne, chociaż kto wie, czy kiedyś tego nie pożałuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Lis 30, 2015 11:23 pm

"Gin będzie zadowolony z czyjejś wizyty. Będzie miał okazję pobawić się z kimś innym niż mną." stwierdził słysząc potwierdzającą odpowiedź dziewczyny. Rzadko się zdarza, że ktoś go odwiedza, chociaż w jego przypadku to "rzadko" powinniśmy zamienić na "nigdy". Już od bardzo długie czasu nie miał żadnych gości. Nawet nie tyle, że nie miał kogo zaprosić. On nawet nie miał komu tego zaproponować, nie mówiąc już o możliwości jakiejkolwiek rozmowy. Normalny człowiek pewnie czułby teraz podekscytowanie z powodu możliwości porozmawiania z kimś i to nawet w swoim własnym mieszkaniu. Azura nie odczuwa czegoś takiego. On okazuje to trochę w inny sposób. Skoro nie zbył Hany znaczy, że nie przeszkadza mu jej towarzystwo, a zaproszenie jej do mieszkania jest czymś nieprawdopodobnym, że w ogóle się stało. Chłopak po doświadczeniach jakie doświadczył od innych ludzi nie przepada za ludźmi, a tym bardziej za płcią przeciwną.
-To nie daleko stąd, więc zaraz powinniśmy znaleźć się na miejscu.-powiedział zerkając na dziewczynę i maszerując przed siebie.
"Jeszcze nie skrzepło? Co za upierdliwość." stwierdził czując jak plama krwi coraz bardziej się powiększ. Jest to dość głupie uczucie. Tak jakby coś lepkiego i mokrego powoli spływało ci po twarzy. Nie jest to najmilsze uczucie na świecie, ale Azura już był do tego przyzwyczajony. Nie raz zdarzało się, że podczas kichnięcia, ziewnięcia otwierała mu się jedna albo dwie rany pod maską. Czasami zdarza się, że podczas rozciągania się czy jakiegoś gwałtowniejszego ruchy otwierają się rany w innych miejscach na ciele. Nie są jakieś specjalnie duże, ale pieczenie jest czasem nie do zniesienia. W takich przypadkach jeśli jest w mieszkaniu to zdejmuje bandaże z miejsca, w którym akurat zrobiła się rana i daje jej "pooddychać" tak żeby szybciej zakrzepła.
Kiedy słuchał jak dziewczyna opowiada o kwiatach był na swój sposób pod wrażeniem. Rzadko się zdarza, że ktoś ma zamiłowanie do czegokolwiek w taki sposób. Widać było, że opowiadanie o roślinach sprawiało jej wiele przyjemności, i że czuje się w tym temacie jak ryba w wodzie. Niektórych nazw, które ona wymówiła bez większego problemu, on miał problem z powtórzeniem w myślach. Nie przeszkadzało mu to, iż dziewczyna się rozgadała. Aż miło było posłuchać jak opowiada. On nie przepadał za mówieniem gdyż nie wychodziło mu to najlepiej, a jego głos kiedyś pełen radości teraz wypełniony jest obojętnością i brakiem czegokolwiek. On nie zdaje sobie z tego sprawy, ale nikt go o tym nie uświadomi. W końcu nie ma kto. Wszyscy którzy mogli pamiętać jeszcze jego wcześniejsze brzmienie głosu są martwi albo nie ma jej tu. Dlaczego nie ma "jej" tu, a nie "ich"? Odpowiedź jest dość prosta. Jedyną osobą, która żyje i mogłaby to pamiętać jest jego siostra, która jest nie wiadomo gdzie.
-Nie przejmuj się. Podobał mi się sposób w jaki opowiadałaś o roślinach.-powiedział beznamiętnie-Nie masz się czym przejmować. Widać, że... lubisz wszelkiego rodzaju roślinność. Rzadko zdarza się żeby ktoś opowiadał o czymś z takim... "zachwytem".-tutaj zabrakło mu słowa i zabrzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie, podobnie jak wcześniej, jeśli chodzi o określanie jakich emocji to z tym też ma problem.
Jak określić, że ktoś z wielkim zainteresowaniem, dbałością i zachwytem opowiada o czymś? Jakiego słowa używają ludzie? Jakiego słowa kiedyś używała do określenia takich emocji? Nie przychodziło mu nic na myśl. Było to dla niego czarną magią. Jego skala zainteresowania to nienawidzenie czegoś, nie lubienie bądź lubienie. Jakie słowo byłoby odpowiednie do określenia przeciwieństwa nienawiści? Dla chłopaka była to dość duża zagwozdka, ale nie zamierzał za długo nad tym rozmyślać. W końcu trudno szukać odpowiedzi w głowie na temat o którym nie ma się zielonego pojęcia.
Kiedy nastąpiła chwilowa cisza Azura skierował swoje myśli w stronę swojej siostry. "Ciekawe co u niej? Czy dobrze ją traktują tam gdzie trafiła? Może już o mnie zapomniała? Chciałby móc ją zobaczyć. Może kiedyś uda mi się dowiedzieć gdzie jest." zastanawiał się. Kiedy jednak wrócił na ziemie byli już prawie na miejscu. Zostało do przejścia jeszcze kawałek drogi.

//Jakby co to napisz jeszcze tutaj post i na końcu daj [ZT] i ja już napisze w temacie z moim mieszkaniem.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Wiedźma
Posty : 83
Data dołączenia : 05/09/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Gru 01, 2015 5:57 pm

Skinęła głową, słysząc informacje, iż mieszka całkiem niedaleko. Właściwie nie zaskoczyło jej to. W końcu przewidywała taką możliwość. Nie, żeby z góry to wiedziała. Po prostu starała się szybko łączyć pewne fakty. Dodatkowo, sam Azura wcześniej stwierdził, że mieszka w miarę blisko, więc gdyby kolejna informacja na ten temat ją zaskoczyła okazałoby się, iż nie słuchała wszystkiego, co do niej mówił. Oczywiście, taka sytuacja dla niej byłaby niewybaczalna. Szczególnie, że jest zainteresowana chłopakiem na tyle, by chcieć zapamiętywać o nim informacje. Mimo wszystko, nie oceniała go z góry. Kto, jak kto, ale Hana wolała poznać kogoś na przestrzeni dni, tygodni, może nawet miesięcy, czy też lat. Równie dobrze jej nowy znajomy może nie chcieć teraz specjalnie się przed nią otwierać. Jak już oboje to zauważyli, nie znają się praktycznie, a informacje, jakie posiadają są dosyć powierzchowne. Ona wie, że Azura mieszka niedaleko targu, posiada prawdopodobnie zwierze w domu oraz posiada rany, które zakrywa między innymi maską na twarzy. Mogłaby w teorii dodać, iż chyba posiada niewielkie problemy z emocjami, ale tego nie była jeszcze na tyle pewna. Często mówił w jej stronę dosyć beznamiętnym tonem, co mogło oznaczać nieumiejętność w odpowiedniego odczytywania uczuć, a co za tym idzie nie potrafieniem samemu ich wykorzystywać lub po prostu nie ufał Midori na tyle, by zachowywać się inaczej. Cokolwiek to było, prędzej czy później, powinna się tego dowiedzieć. Zresztą niespecjalnie miało to dla niej znaczenie. Nawet, jeśli nie potrafi dzielić z nią emocji nie zamierzała go od razu skreślać. Wręcz przeciwnie, mógł się okazać dzięki temu jeszcze bardziej ciekawą osobą.

Opowieść o roślinach to był jej konik, jak i czasem przekleństwo. Sytuacja, jaka wyniknęła, gdy zaczęła mówić o Hippomane mancinelli dla samego młodzieńca nie musiała być specjalnie ciężka, ale w jej odczuciu zdawało się być nieco inaczej. Mimo to, Azura nie zdawał się zauważać tej rzeczy, o którą martwiła się najbardziej, więc można rzec, iż nieco odetchnęła z ulgą. Nie, żeby była specjalnie czuła na takie rzeczy, ale rozmawiać z pierwszą poznaną osobą w mieście o sposobach torturowania innych to raczej niezbyt dobry sposób na zawieranie znajomości. Może była Wiedźmą, ale nie posiadała w sobie tyle agresywności, by od razu komuś robić takie rzeczy. Przynajmniej w teorii, jednak wolała zostawić to dla siebie. Przynajmniej na razie, póki i ona nie uzna, że może coś powiedzieć bez obawy i nie zostanie to przekazane dalej.

-Yhym, "zachwyt" to dobre słowo, chociaż nie wiem, czy lepiej pasowałaby "pasja" - zastanowiła się chwilę - Ewentualnie "uzależnienie" –tym razem zaśmiała się wesoło - Czasami potrafię mówić na ten temat, aż za dużo i nie każdy reaguje tak pozytywnie, jak ty. Wiele ludzi woli omijać rozmowy o czymś, co jest im nieznane, by nie pokazywać swojej niewiedzy –westchnęła ciężko.

Nie kłamała. Jeszcze nie znalazła nikogo, kto swobodnie mógłby z nią porozmawiać o roślinach lub ogólnie naturze. Nie miała tego nikomu za złe. Mieli do tego pełne prawo. Z drugiej strony dziwnie się czuła, nie potrafiąc często znaleźć wspólnego tematu z rozmówcą. Zwykle robiła dobrą minę do złej gry. Chyba, że za kimś wyjątkowo nie przepadała, to zmieniało całkowicie postać rzeczy. Takich osobników spławiała dość szybko. Po co się męczyć z kimś, kto ci zawadza? Ona z pewnością nie zamierzała tego robić. Do Azury już czuła cień sympatii, więc nawet jeśli niewiele mówił o sobie, nie widziała w tym niczego złego. Właśnie dlatego, zamiast zapytać o coś, postanowiła poczekać, aż dojdą do jego mieszkania. Poza tym chłopak i tak wyglądał na nieco zamyślonego. Po czym poznawała? Milczał przez dłuższy czas, kompletnie nie zwracając na nią uwagi. Dzisiejszy wieczór będzie z pewnością ciekawy i skłamałaby, gdyby powiedziała, że wyczekuje jego końca. Wręcz przeciwnie, najchętniej prawiłaby, żeby ten trwał, jak najdłużej. Nawet nie zwróciła uwagi, iż w tym momencie wychodzą z rynku, coraz bardziej zbliżając się do miejsca zamieszkania jej nowego znajomego.


[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t672-zielony-kwiatek?nid=1#3923

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 01, 2016 5:14 pm

Prowadziła za rękę chłopaka, pewnie krocząc między stragany i tłok, jakby musiała się przez nie przedzierać codziennie. Cóż, w istocie rzeczy tak było. Averill większość dnia spędzała na hasaniu po mieście, patrząc na nowych ludzi, na tych znanych i wyłapując wszelkie ofiary, które ugięłyby się pod ostrzałem Lizakowego Snajpera. Jej dziwny szósty zmysł, który nazwała po prostu przeczuciem, cholernie mocno w takich momentach irytował. Często bolało ją w kilku miejscach naraz, przez co nie potrafiła określić, co się kryje w pobliżu. Jeszcze nigdy nie była w sytuacji takiej, że nie miałaby żadnego znaku. Najsilniej teraz odczuwała broń - w końcu prawdopodobnie jedną taką trzymała i wlokła całą tę drogę na rynek. Postępowanie dziewczynki było w tym momencie dość dziwne, bo zwiałm z parku pod pretekstem znalezienia cichego miejsca, a teraz lezie z nim tam, gdzie ludzie wręcz się wylewają ze wszystkich stron. Chłopak mógł w tym momencie okazać szczere zdziwienie i niezrozumienie, a także poczuć się porwany przez trzynastolatkę. Tak poniekąd. Bo gdyby został naprawdę porwany, to pewnie zdążyłby zaprotestować, a tak chyba nie było. A jak było, to totalnie to zignorowała.
Averill wiedziała, jak to wygląda. Jednak cały czas sobie spokojnie szła z chłopakiem, jakby od początku wszystko było zaplanowane i każdy ich krok tylko zbliża ich do ostatecznego celu. I tak, i nie. Cały czas szukała momentu, w którym mogłaby ewentualnie dać lizaka, ale co najważniejsze - rozpocząć rozmowę. Dziwny dialog z trzynastolatką, która najwidoczniej jest na tyle znudzona, że bawi się w jakąś Sekretną Policję. A może to wszystko ma pewien sens? Spojler: większego nie, ale ma sens.
- Z racji tego, że jestem twoim porywaczem, mogłabym zażądać okupu. Tylko pewnie po cholerę mi porywanie ludzi, co? Aktualnie kroczymy sobie przez środek miasta jak gdyby nigdy nic. Nikt nie zwróci na nas uwagi, bo wyglądamy całkowicie normalnie. A może ja tak naprawdę jestem wiedźmą? Zapytałam o to, czy coś cię boli, bo chciałam to wykorzystać do własnych celów. Na swoją korzyść. Umrzeć wśród ludzi jest jak zginąć bezimiennym. A przynajmniej tak mi się wydaje. - Ciamkała swojego lizaka spokojnie. Po drodze się jej skończył, więc zajadała teraz takiego truskawkowo-kremowego. Ten krem miał dziwny smak, ale z truskawką był genialny. Wymijała ludzi, prowadziła chłopaka cały czas. - Teraz powiem ci, że część mojej poprzedniej wypowiedzi jest kłamstwem. Ale to nie zmienia faktu, że obecnie to ja ciebie prowadzę. Jak zareagujesz? Będziesz uciekać? Dasz się dalej pociągnąć?
Po paru chwilach wyciągnęła go na skrawek chodnika, gdzie nikt nie stał. O dziwo nikt nie stał. Było to jakieś pięć metrów od straganu, a ludzie wydawali się specjalnie omijać to miejsce. Puściła jego rękę, po czym przystąpiła do analizy jego osoby. Czy też może zapamiętywania możliwie wszystkiego z jego wyglądu. Nie ocenia ludzi po wyglądzie, woli słuchać tego, co mają do powiedzenia. Zatem w myślach szybko wyliczyła swoją amunicję.
- Zielony, niebieski, brązowy, przezroczysty czy biały? - zapytała. To było ważne pytanie i zamierza tylko raz je zadać. Proszę przemyśleć odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Mar 06, 2016 4:49 pm

Podążał spokojnie za dziewczynką ciągnącą go za rękę. Powiedziała, że pójdą w jakieś cichsze miejsce. Jak na razie byli na rynku, na którym pełno było wiary. Pewnie to gdzie idą jest gdzieś za rynkiem czy coś. "Ciekawe co ode mnie chce." zastanowił się, ale nie miał pomysłu od czego zacząć. "Może coś zgubiła i będzie chciała żebym jej pomógł." przyszło mu do głowy takie wytłumaczenie. Trochę pobolewało go ramie, ale starał się na to nie zważać. Na jego szczęście dziewczynka trzymała go za rękę od zdrowego ramienia.
W pewnym momencie dziewczynka w końcu przemówiła. Zaczęła od tego, że jest porywaczem i mogłaby zażądać okupu. Potem, że może być wiedźmą. Ale pytanie "po cholerę miałaby potywać ludzie" odciągało go od myśli, że faktycznie jest wiedźmą.
-Rana nie jest na tyle poważna abym nie mógł się bronić. Tak łatwo nie jest mnie zabić. Wielu już próbowało. Po za tym nie zamierzam tutaj umierać. Mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia.-powiedział spokojnie, dalej dając prowadzić się dziewczynce.
"Część jej poprzedniej wypowiedzi jest kłamstwem." powtórzył w myślach. "Więc nie jest ani wiedźmą, ani nie ma chęci mnie zabić." przeanalizował w myślach. No, ale nie zmienia to faktu, że to ona go prowadzi. Również część o porwaniu może być w jakimś stopniu prawdą, chociaż stawiałbym bardziej na to, że ta część też była kłamstwem. Nic nie odpowiedział dając się dalej prowadzić.
Kiedy w końcu stanęli Gary lekko się rozciągnął. Zdziwił go lekko fakt, że ludzie tak jakby omijali ten kawałek chodnika, ale nie zważał na to zbytnio. Spojrzał na dziewczynkę i się jej przyjrzał. Nie wyglądała zbytnio podejrzanie.
"O kolor czego ona pyta?" zastanowił się przez chwilę. Domyślał się, że nawet jak o to zapyta to nie uzyska odpowiedzi, więc w myślach powtórzył sobie kolory.
-Granatowy.-odparł po chwili namysłu.
Czekaj, czekaj. Przecież dziewczynka nie podała takiego koloru, więc czemu akurat ten? Był to ulubiony kolor Garego i częściowo się z nim utożsamiał, więc uznał to za dobrą odpowiedź. Jeśli dziewczynce ta odpowiedź nie będzie w smak zawsze może podciągnąć granatowy pod niebieski. Przeważnie tak się dzieje. Czekał teraz na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 15, 2016 4:26 pm

- Musisz coś zrobić, hm? Niezwykle dramatycznych słów używasz. Spodziewasz się w miarę blisko swej śmierci, że tak mówisz? - zapytała jakby zamyślona, chociaż doskonale wiedziała, że odpowiedź na to pytanie jest zbyt oczywista. Zdawała sobie sprawę z tego, że właśnie prowadziła broń. Bycie narzędziem mordu wcale nie sprawiało, że stawali się niezwyciężeni czy nietykalni. Przynajmniej tak się jej wydawało. Na pewno wszystkie dotychczas spotkane magiczne bronie miały jedną wspólną rzecz - mówiły, że szybko nie zginą. Że potrafią się bronić. Władający nie zawsze byli tego tacy pewni. Bo to w sumie bronie miały asa w rękawie. Ale jakby jednocześnie bały się, że faktycznie umrą, pomimo bycia naprawdę niezwykłym. Postanowiła udać, że nie słyszała o tych próbach zabicia chłopaka. Co on takiego zrobił, że ścigali go? - Nie mówię, że nie możesz się bronić. Ale dość łatwo cię było wywlec stamtąd. Tak tylko mówię. Nie wątpię w twe umiejętności, zwłaszcza, że ich nie widziałam. A zakładanie, że będę silniejsza, jest totalnie nierozsądne. Nie warto.
Obserwowała, jak się przeciągnął, jak ze zdumieniem odkrywa ten dziwny kawałek chodnika. Podała mu kolory, czekała na odpowiedź. Gdy ją dostała, skrzywiła się. Uroczo marszczyła ten swój nosek. Jej obecny strój uniemożliwiał jej używanie autorskiego mechanizmu, który odpowiada za wysuwanie lizaków, jednak była na to przygotowana. Szybko przewertowała w pamięci posiadane przy sobie lizaki, po czym zaczęła rozpinać swoją kurtkę. Za pazuchą znajdowały się kieszenie, które wypełnione były tymi wspaniałymi słodyczami na patyku. Kurtka była już sama w sobie puchata, więc takie dodatkowe wypełnienie nie było niczym dziwnym. Jako że Ave przyzwyczajona jest do temperatur niższych, wręcz chętnie rozpięła swoją kurteczkę. Zaczęła przeszukiwać w swoich kieszeniach tego upragnionego. Po chwili wyjęła cztery lizaki, które były koloru niebieskiego, ale różniły się odcieniem. Wybrała najciemniejszy z nich, który nawet można było określić mianem granatowego. Resztę schowała i zapięła okrycie, chociaż nie do końca.
- Cóż, widzę, że masz już określony gust. Powinien spełnić twoje oczekiwania. - Zaciamkała lizakiem, po czym celnie rzuciła go do chłopaka. - Jak już otworzysz, to powiesz mi, jaki to smak. Co do chodnika... Jak myślisz, mogłam zastawić tu jakąś pułapkę? Jesteśmy w miejscu, które uchodzi normalnie za zatłoczone. A jednak w tym dziwnym kawałku nikogo nie ma. Prócz nas, oczywiście. Czy jak powiem, że rzuciłam na to konkretne miejsce, to mi uwierzysz? Chociaż powinniśmy się wciąż zastanawiać nad tym, czy jestem wiedźmą. To odpowiem sobie na własne pytanie i powiem, że nie. Nie jestem. Ale czy wciąż mogłam rzucić czar? Jakieś dziwne zaklęcie, które powstrzymuje od wejścia na ten teren? - Zaczęła się bujać na stopach. Do przodu, do tyłu. Jeżeli chciała jakąś powagę uzyskać, to prawdopodobnie w tym momencie wszystko legło w gruzach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Kwi 11, 2016 12:31 am

-Nigdy nie wiadomo co może stać się za parę chwil, prawda?-odpowiedział chociaż bardziej było to jak kontr pytanie (czy jest w ogóle takie słowo?)-Po mimo bycia kim jestem, nie czyni mnie to nieśmiertelnym.-dodał po chwili.
Chłopak po mimo powiedzenia, że "ma jeszcze trochę do zrobienia" nie miał nic szczególnego na myśli. Gary zbytnio nie wybiegał swoimi planami w przyszłość. Czasem coś tam sobie zaplanował, ale nie było to zjawisko częste.
-Uznałem, że jak na razie nie mam się czego bać. W razie czego mała "przygoda" niczemu nie zaszkodzi. Teoretycznie moje założenie, że będę w stanie się obronić również może być nie zbyt rozsądne w przypadku kiedy nie wiem na co ciebie stać.-powiedział lekko drapiąc się po policzku.
Jakby nie patrzeć to niekoniecznie mała aparycja dziewczynki musiała oznaczać, że będzie ona jakoś specjalnie słaba. Równie dobrze mogła być jakimś wampirem, innym stworzeniem czy specjalnie wyszkolona. Cholera wie. Gary jednak założył, że nawet jeśli dziewczynka będzie silniejsza od niego to w razie nie możliwości pokonania jej będzie przynajmniej w stanie uciec.
W między czasie obserwował co takiego wyprawia mała postać przed nim. Wyglądało na to, że czegoś szukała. Po chwili grzebania po kieszeniach kurtki dziewczynka cisnęła czymś w jego stronę, a on to odruchowo złapał. Po mimo posiadania gdzieś z tyłu głowy informacji, że z tym lizakiem może być coś nie tak, Gary rozpakował go i wpakował do ust. Po chwili ciamkania go doszedł do wniosku, że jest smaku kwaskowatej jeżyny. Był dość smaczny.
-Jak dla mnie to ma on smak jeżynowy.-odpowiedział na pytanie zadane przez dziewczynkę-Że tak na chwilę wejdę ci w słowo.-przerwał jej kiedy przeszła do tematu chodnika-Jestem Gary Koi, a ty?-zapytał i wyciągnął rękę w jej stronę.
Kiedy ta dokończyła swoją wypowiedź o chodniku ten na chwilę zastanowił się co może być powodem, że ludzie faktycznie unikają ten skrawek chodnika. Rozglądnął się trochę wokoło. Może coś tu leży czy coś? Ale nie, nie było tutaj nic co mogłoby powodować jakąś większą nie chęć przechodzenia tędy. Czy faktycznie dziewczynka mogła zastawić tutaj jakąś magiczną pułapkę? Jeśli tak to na czym miała ona polegać? Gary rozejrzał się ukradkiem po dachach i oknach budynków. Postarał się zrobić to na tyle dyskretnie, aby nie było tego zbytnio widać. Nic jednak nie dostrzegł.
-Jeśli mam być szczery to nie mam jakiegoś większego pomysłu co mogłoby powodować, że ludzie omijają to miejsce. Zakładając, że rzuciłaś na to miejsce czar, nie jestem w stanie wywnioskować jakiegoś większego powodu, dla którego miałabyś to zrobić.-odpowiedział patrząc na dziewczynkę.
Wyglądała dość słodko kiedy chybotała się wprzód i w tył na swoich stopach. Ale wracając do sprawy chodnika. Może ludzie omijają to miejsce tylko, dlatego że on i Averill się tutaj zatrzymali? Nie byłoby to zbytnio głupie ani dziwne.
-Powiedziałbym, że ludzie omijają to miejsce z tego powodu, że się tu zatrzymaliśmy i rozmawiamy. Dlaczego mieliby tak postąpić? Nie wiem, ale lepszy jakiś pomysł niż żaden.-dodał po chwili namysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-