IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pon Mar 23, 2015 2:26 am

MG

Misja: Kazuya~~


~~

Otóż nasze kochane Shibusen zostało poproszone o pomoc jak zwykle w takich sytuacjach. Co tym razem? Od pewnego czasu na Słowacji poszukiwany jest dość stara, kryształowa kula, która ponoć w odpowiednich rękach pokazuje przyszłość. Fajny gadżet jeśli ktoś chce kantować ludzi. Jednak wracając do zlecenia. Jeden z poszukiwaczy skarbów, John Bizzaro potrzebuje pomocy, gdyż jego ludzie zaginęli, gdy tylko wkroczyli do opuszczonego skansenu w biednej części wioski. Chodzą słuchy, że zamieszkiwała go wiedźma i tam ukryła swój najcenniejszy skarb wspomniany wcześniej przedmiot.
Zadanie? Odnaleźć ludzi i odzyskać przedmiot... Brzmi prosto.

~~


Lotniska jako takiego tu nie było, trzeba było się dotargać tutaj busem z innego miasta, które krążyły dość... Rzadko, jednak co się dziwić po takim zadupiu. Pan Bizzaro jedynie czekał na przystanku patrząc na zegarek. Ogólnie był to gość przypominający z twarzy Krokodyla Dundee'ego, a z ubioru Indianę Jones'a. Wysoki, umięśniony i tak dalej...  Tylko kiedy ktoś się zjawi? No właśnie to dobre pytanie.

Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pon Mar 23, 2015 4:02 pm

Jakiś czas temu Kazuya znalazła to osobliwe ogłoszenie na tablicy z misjami. Na Słowacji poszukiwano dosyć starej, kryształowej kuli. Historyjka rodem z cygańskich opowieści, gdzie wróżka przepowiada przyszłość patrząc się w kawałek szkła, a ludzie w to wierzą. Chociaż skoro uczniowie Shibusen mogli uwierzyć w istnienie wiedźm czy magii to czemu nie w takie coś? W końcu każde podanie lub opowiastka ma w sobie ziarenko prawdy. Niejaki John Bizzaro potrzebował pomocy, gdyż zaginęła ekipa mająca za zadanie odzyskać kulkę. Ponoć znajdywała się w skansenie, więc Kazuya domyśliła się, że może to być sprawka jakiejś pułapki albo czegoś pokroju ukrytego pomieszczenia bez drzwi powrotnych. Niezłe zrządzenie losu prawda? Wysyłać pułapkę, by uratować ludzi z pułapki jednak czy to będzie na kompetencje naszej uczennicy NOT? Wszakże i jej zdarzały się czasami wpadki, jednak misję wybrała także z innego powodu. W drodze powrotnej mogłaby także spotkać się z paroma osobami z jej kraju. W Niemczech o dziwo trap miała kilku znajomych, których chciała odwiedzić, a na dodatek te dystyngowane i z bogatych rodzin zwykle były dosyć młodymi dziewczynami, które w Kazuyi upatrywały swoją starszą siostrę. Nawet taki tyran jak ona lubi czasem mieć taki autorytet wśród młodych, bo w końcu kto nie lubi kiedy słyszy się „braciszek/siostrzyczka jest fajny/fajna”. Z drugiej strony kierowała nią także zwykła ciekawość co do sprawy kuli. Z chęcią sprawdzi jak bardzo „wykwalifikowanym” trzeba być, aby jej móc użyć. Dlatego zabrała kartkę, a potem poszła się spakować. Zostawiła Yvesowi wiadomość, zabrała rzeczy na tydzień podróży. Wszystko zapakowane w torbę sportową, a następnie udała się na lotnisko w Death City. Stamtąd trafiła do Europy, by następnie wsiąść w busa i jechać sobie w stronę miejsca docelowego. W uszach miała słuchawki, przez które leciały jej ulubione kawałki metalowe czy chociażby hardrock. Od czasu do czasu drzemała albo czytała książki filozoficzne, byleby jakoś umilić sobie dzień. Oczywiście jak to w takich książkach bywa, zazwyczaj mówi się o tym że życie jest do bani gdyż jest ulotne niczym piasek na wietrze. Zdarzało się nawet w autobusie, że ktoś do niej zagadał. Biedactwa jednak zawsze twierdziły, że jest chłopakiem, a nawet niektóre turystki próbowały startować do Kazu. Jednak były to za wysokie progi na ich nogi, ale mimo to tyran utrzymywała męską przykrywkę. Nawet nadszedł ten moment, kiedy miarka się przebrała i osoba została zignorowana w sposób bezpośredni. Rozmówczynią okazała się jakaś tępa niczym dzida blondyna o długich włosach i ilości tapety tak wielkiej, że można nią ładnie wymalować spory kawałek ściany. Kazu nie interesowały trendy mody, ani tym bardziej chłopcy albo to ile piosenek wydał Justinek. Nawet wtedy jednak blondyna próbowała zdobyć atencję trapa. W takich momentach Lissandra żałowała, że nie wydała części swojego kieszonkowego na wynajem samochodu, ale no cóż… działanie impulsywne ma to do siebie, że potem ponosi się konsekwencje swoich działań. Po 3 godzinach jazdy pannie Kliesen znowu przeszkodziła ta sama blondyna, tym razem zaczepiając ją i pokazując jakieś zdjęcia z imprezy. To przelało czarę goryczy i Kazuya odwarknęła jej „nie obchodzi mnie Twoje życie osobiste. Jeszcze jedno słowo i obiecuję, że autentycznie Ci przywalę”. Po tych słowach nastała błoga cisza, a tyran mogła ponownie oddać się muzyce. Oczywiście mina plastika była bezcenna, gdyż widok mieszania oburzenia oraz braku ogarniania życia i sytuacji był na niej widoczny.
W końcu nadszedł kres podróży. Kazuya wstała i rzuciła blondynie jeszcze gniewne spojrzenie na pożegnanie, jednak zanim tamta zdążyła odpowiedzieć, broń już z torbą była na przystanku. Na miejscu czekał na nią ktoś pasujący idealnie do takiego typowego obrazka poszukiwacza przygód. Zerkał aktualnie na zegarek na pewno na kogoś czekając, bo raczej nie na autobus, który właśnie odjeżdżał. Wyciągnęła słuchawki z uszu i przeciągnęła się – Witam. Pan Bizzaro jak mniemam? – zapytała gwoli uprzejmości – Kazuya z Shibusen. Do usług – wyciągnęła pewnie swoją dłoń, która była okryta jej ulubionymi rękawiczkami. Oczywiście cały czas mówiła męskim głosem, jak to zawsze Kazu. Przerzuciła torbę na ramię i rozejrzała się po miejscu. Straszna zadupie na pierwszy rzut oka i bez własnego auta trudno pewnie tutaj się poruszać – Więc… pracownicy nadal się nie pojawili? Czy ktoś tam jeszcze wchodził i jaka historia się wiąże z tym skansenem? – zapytała i w sumie dłonią wykonała gest by prowadził, a następnie udała się za nim. Miała tylko nadzieję, że jej umiejętności przemiany nie zawiodą teraz, ani tym bardziej żadna z jej mocy.
//btw ja na Kazu chciałem misję poza fabułą, ale najwyżej Eli to przeniesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Mar 24, 2015 3:48 pm

MG


- Tak, to ja, miło - wyciągnął rękę na przywitanie, po czym zaserwował Kazuyi męski uścisk dłoni. Pewnie byłby lżejszy, ale nie wiedział, że kobieta i tak dalej. Od razu przeszli do interesów, bo po co się z tym pieprzyć? - Nie pojawili, gdyby wrócili to raczej bym odwołał zgłoszenie - ruszył do przodu - Zapraszam -powiedział odpalając papierosa powiedział - Opowiem po drodze- rzucił krótko.
- Aktualnie to zwykli ludzie normalnie wchodzili i wychodzili, też wszedłem i nic się nie stało. Nie mam zielonego pojęcia, co mogło być przyczyną tego nagłego zaginięcia. Siedmioro chłopa i dwie kobiety zniknęli jakby ich tam nigdy nie było -powiedział na jednym wdechu - Co do skansenu to ponoć zamieszkiwała go wiedźma, którą wieśniacy przepędzili jakieś 300 lat temu, ale nie wiem czy można ufać tym plotką. Niektórzy mawiają, że dalej odwiedza swój dom w poszukiwaniu tej kuli. Ponoć wygląda jak stara kobiecina z miotłą. Stereotypowy wygląd wiedźmy - westchnął.
- Dojście zajmie nam jakieś 10-15 minut. Niestety hotelu tu jako takiego nie ma, więc możesz zostawić torbę w moim samochodzie, gdy tylko do niego dojdziemy -
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Mar 24, 2015 6:08 pm

Męski uścisk, czyli to co było szanowane wśród facetów. Kazuya nie miała nic przeciwko solidnej grabie, zwłaszcza że jej rękawiczki nieco redukowały poczucie uścisku, jednak fizycznie nadal była kobietą. Silną kobietą, więc powstrzymała się przed skrzywieniem. Zresztą, dlaczego ta która non stop bije się, miałaby skrzywić się od silnego uścisku? Mniejsza, w każdym razie odwzajemniła uścisk i równie mocno (raczej w jej mniemaniu) uścisnęła.
Więc jednak sytuacja nie była rozwiązana. To dobrze, gdyż Kazu nie miała ostatnio nic do roboty. Przyda jej się trochę rozrywki w postaci misji, jednak nie chodzi tu o to że nie szkoda jej tych ludzi. O nie, wbrew pozorom niemieckie geny mówiły że marnowanie zasobów ludzkich to naprawdę marnotrawstwo. W końcu jedyną jednostką, która przez te lata nie spadła na wartości był właśnie człowiek.
Być może tamci zwyczajnie uaktywnili pułapkę albo coś w ten deseń. Skoro nowym osobom nic się nie stało, to znaczy że mina już wybuchła a zatem skarb albo teraz jest jeszcze lepiej chroniony, albo jest bez zabezpieczenia. Szła obok mężczyzny i słuchała historii - Wiedźmy istnieją, więc ta plotka również może mieć w sobie ziarenko prawdy - powiedziała broń. W końcu gdyby nie istniały, to jak można byłoby się stać Death Scythem? - Faktycznie stereotypowa - uśmiechnęła się pod nosem.
Szkoda, że nie było tu hotelu, ale oscylowała że pewnie jej noclegownią będzie obozowisko badawcze nieopodal skansenu czy coś - w porządku. Od razu możemy się przejść na teren skansenu. Chcę coś sprawdzić - powiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Mar 31, 2015 6:54 pm

MG


- No to jazda - powiedział, gdy tylko usłyszał, że mogę od razu przejść na teren skansenu. Po kilku minutach było już go widać z oddali. Ściany pomalowane na biało były ozdobione milionem zacieków, a w niektórych miejscach farba zżółkła oraz kilka części odpadało. Nie było to zbytnio przytulne miejsce na pierwszy rzut oka. Dar podziurawiony, płot stary i lichy, jednak ogródek wypełniało milion pięknych kwiatów, może nie dosłownie, ale było ich wiele... za wiele właściwie jak na opuszczoną rezydencję. Mężczyzna wskazał palcem.
- Tam jest mój samochód, jest otwarty, możesz tam rzucić torbę - powiedział, a samochodem był typowy Jeep terenowy. Bizzaro ruszył przodem, otwirając pomału furtkę płotu, po czym przeszedł kilka metrów i znalazł się przy przegniłych drzwiach.
- Zapraszam - powiedział otwierając drzwi. Na pierwszy rzut oka było widać jedynie długi korytarz oraz drzwi do różnych pokoi. Nic nie wzbudzało podejrzeń, no chyba, że wszystko jest czyste jest jakąś poszlaką.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Czw Kwi 02, 2015 1:17 am

Kazuya w oddali widziała ich cel. Faktycznie pasowało do niego miano skansenu, chociaż bardziej zastanawiała się czy cała konstrukcja wytrzyma kiedy do niej wejdą. Czy jest wystarczająca mocna i czy podłoga nie jest przeżarta przez korniki czy coś? Dach miał masę dziur, więc pewnie i góra przemokła przez deszcze ewentualne. Na pewno była tam masa grzyba, którego lepiej nie wdychać do płuc. Płot to był ewidentny krzyk nędzy i rozpaczy, chociaż kwiaty były podejrzanie zdrowe. Zastanawiała się jak to możliwe, że nic się im nie stało i nie zostały wyparte przez chwasty? Przecież niedoglądane takie roślinki zwykle są przez nie wypierane, przez co Lissandrze wpadło do głowy, że tym mógł się ktoś zajmować. Będzie musiała przedsięwziąć środki ostrożności. Na moment broń podeszła do samochodu i wrzuciła do niego swoją torbę, a potem wróciła do zleceniodawcy, który otworzył przed nią drzwi. W sumie uważała też na niego bo nie wyglądał na zbyt przejętego tym, że jego koledzy zniknęli tam w środku.
Czystość panowała tu niezgorsza, chociaż zastanawiała się jak to możliwe. Skoro dach przeciekał, to pewnie prędzej czy później deski by przegniły - Restaurowaliście go? Podejrzanie tu za czysto jak na dziurawy dach. Tutaj powinno wszystko być przeżarte pleśnią i grzybem, a rośliny na zewnątrz powinny być wyparte przez chwasty - powiedziała męskim głosem i uważnie się rozglądała. Stawiała powolne i uważne kroki, by przypadkiem podłoga się pod nią nie zawaliła. Na moment przystanęła i skupiła się. Dostatecznie długo by powoli stworzyć ostrze miecza ze swojej ręki. Wolała być przygotowana niż na ostatnią chwilę próbować szybkiej przemiany, która może się nie udać. Tak, zwyczajnie miała czas na poprawianie ewentualnych błędów. Ostrze starała się zrobić tak by było od ręki, aż po łokieć. Jeśli już jej się udało coś czym może się teoretycznie bronić, podeszła do wejścia jednego z pokoi i rozejrzała się. Zwracała uwagę na takie rzeczy jak podłoże i jakieś nieregularne dźwięki. Tak samo od czasu do czasu też sprawdzała ściany. Szukała przede wszystkim jakiś śladów po tamtej ekipie. Zabrudzeń od buciorów, upuszczonych rzeczy i tego typu spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Nie Kwi 05, 2015 1:47 pm

MG


Mężczyzna wszedł i raczej nic nowego raczej nie przekuło jego uwagi - Nie... Jak byłem tu ostatnim razem to nawet kurz leciał z sufitu... - patrzył dalej, po czym jak odeszliście kawałek od drzwi one... Trzasnęły, bardzo, ale to bardzo głośno, a nim nasza miła parka zdążyła się zorientować, co się stało to lecieli... w dół... Jedynie w górze była ogromna dziura w podłodze, a pod nimi prawie półkilometrowy tunel w dół, swoją drogą miał ta z 6 metrów średnicy, więc nawet nie było o co się zaczepić.
- TAKICH KOLEJEK TO NAWET W DISNEY LANDZIE NIE MAJĄ - wrzasnął mężczyzna z łzami w oczach, trzymając się za kapelusz. Po krótkim momencie tunel się podzielił na dwa przez wyrastające ogromne lustro, które oddzieliło Kazu od Bizzaro.
Sama jednak po chwili wylądowała na jakimś łóżku, ogromnym swoją drogą i mięciutkim. Pokój gdzie znajdowało się łóżko był pełen obrazów smutnych klaunów, popsutych zabawek, a na płóółkach stały króliczki, zajączki i miliony lalek. Drzwi były na przeciw łóżka, a jedno, dość spore okno po prawej stronie łóżka, pod nim też stała półka z ciastkami. Jeśli jednak wyjrzeć za okno nie zobaczy się nic, poza białą przestrzenią oraz tym... że się jest jakieś kilkadziesiąt metrów nad ziemią w jakimś zamku.
Jednak najdziwniejszą rzeczą tutaj, jest... odwrócona mała dziewczyna, która siedzi grodząc tym samym wejście. Miała czerwoną sukienkę oraz kruczoczarne włosy, ciężko stwierdzić czym się bawi. Bizzaro nigdzie nie ma.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Nie Kwi 05, 2015 10:00 pm

Drzwi trzasnęły bardzo mocno, przez co Kazu się wystraszyła i przypadkiem wydała z siebie lekki kobiecy pisk. Ale to było momentalne tak jak ktoś nas straszy, jednak kiedy połapała się, że leci w dół zaczęła krzyczeć swoim normalnym głosem. Próbowała nawet przywołać kosy z rąk by wyhamować, jednak ani nie mogła się skupić ani nie była pewna czy przy tej prędkości sobie rąk nie urwie. Nawet nie próbowała hamować, czy łapać się Bizzaro. Tunel po kilku chwilach podzielił się na dwa przez to wielkie lustro… czyżby miało coś z tym wspólnego? A może to faktycznie jakiś skansenowy rollercoaster? Przejażdżka skończyła się jednak dosyć szybko i zarazem miękko. Wylądowała na jakimś łóżku i zaczęła się uważnie rozglądać po pokoju.
Był wystrojony nieco psychodelicznie, z racji tych smutnych klaunów czy zepsutych zabawek. Troszkę kojarzyło jej się to z motywem Alicji w krainie czarów, tyle że dosyć mrocznej wersji tej opowiastki. Naprzeciwko łóżka były drzwi, które blokowała jakaś dziewczynka. Okno w które spojrzała Kazu sprawiło, że widok który ujrzała za nim zaparł dech w piersi młodej broni. To coś jest pod skansenem? Czy może to przez tamto lustro przeniosła się do innego wymiaru?
Co jeśli ta dziewczynka jest wiedźmą, która ją tutaj sprowadziła? Jeśli to jest jej świat to ma nad kobietą znaczną przewagę ze względu na znajomość tego miejsca. Kazu powoli podeszła do jednej z półek zerkając na lalki a potem na dziewczynkę.
- No hej. Jak się masz? – zapytała spoglądając na dziewczę, a głosem mówiła całkiem miłym i spokojnym – wiesz może gdzie jesteśmy? – dodała po chwili.

//tak bardzo ona mi się kojarzy z Almą z F.E.A.R. XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pon Kwi 06, 2015 2:10 am

MG

Gdy tylko Kazu podeszła do półki lalki zaczęły ją świdrować swoimi martwymi oczami. Brązowe, niebieskie, czarne... wszystkie się na nią patrzyły z niezbyt radosnymi twarzami jedynie się uśmiechając jakby tylko to umiały. Zaraz spojrzała na dziewczynkę, która leciutko odwróciła w jej stronę głowę. Te rubinowe oczy mówiły tylko "Idź sobie, nie lubię cię". Po czym jakby nigdy nic wróciła do swojej zabawy czymś. Jednak po chwili wstała i wręczyła jej... laleczkę. Nie byle jaką, bo taką samą jak sama Kazu. Dosłownie kropka w kropkę.
- Nie zgub albo umrzesz. On zgubił - powiedziała spokojnym tonem, po czym się odwróciła i wyszła zpokoju. Na ziemi leżało jednak pełno innych figurek, co bardziej przerażające, jedna wyglądała jak Pan Bizzaro, reszta nie miała jednak części takich jak palców czy uszu. Jedna z nich... nie miała ręki.
Po chwili zza drzwi rozległ się krzyk, a lalka pana Bizzaro zaczęła wypuszczać czerwoną farbę z ust. Przypadek?

Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Kwi 07, 2015 9:20 pm

Kazu się nieco odsunęła kiedy lalki na nią spojrzały, a zaraz potem rzuciła im groźne spojrzenie w stylu „no na co się gapicie? Urwać wam łebki?”. Czerwone oczęta dziewczynki mówiły tylko by dała jej spokój i właśnie w tym momencie Kazuya przypomniała sobie czemu nie lubi takich dzieci, bo lolitki to i owszem ale nie rozpieszczone pannice, które myślą że są bogami bo maja kasę. Kazuya tylko westchnęła, gdyż właśnie się połapała w jakiej dziadowej sytuacji się znalazła. Jakiś krzywy wymiar, dziewczynka o czerwonych oczach, żywe lalki. Z zamysłu wyrwała ją dziewczynka, która wręczyła jej lalkę, na którą chłopczyca spojrzała a potem na dziewczę. Laleczka była praktycznie identyczna jak Lissandra. Czyżby to było voodoo? Ma jej nie zgubić bo coś złego się stanie?
- On? – zapytała dziewczynkę i dostrzegła na ziemi figurki. Jedna wyglądała jak Bizzaro… i oto mamy odpowiedź na pytanie. Dziewczynka wyszła z pokoju, rozległ się krzyk który zaalarmował broń, a z lalki zaczęła cieknąć czerwona farba. Kazuya akurat klęczała i trzymała obie lalki. Swoją i Bizzaro i przyglądała się im – Skoro zgubił i umarł to jeśli ją odzyska to wróci. Hej czekaj! – krzyknęła i schowała swoją lalkę do bandaża, który był jej stanikiem wraz z lalką Bizzaro, a następnie pobiegła w stronę drzwi które próbowała otworzyć i znaleźć dziewczynkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Czw Kwi 09, 2015 3:40 am


MG


Ah dzieci, co za małe, cudowne stworzenia. Jak można ich nie kochać? Dała lalkę, a mogła zabić. Jednak wracając do tematu, Kazu od razu otworzyła drzwi, a jej oczom ukazał się korytarz, strasznie długi korytarz swoją drogą. Po obu jego stronach droga prowadziła na dół albo na górę, do tego kilkanaście drzwi prowadzących gdzieś, jednak tylko z jednego było widać jak drzwi się zamykają za kimś. Chyba stamtąd dobiegało ciche pojękiwanie i inne. Chociaż może to pułapka? Warto wspomnieć, że na korytarzu widniały obrazy jakiś stary ludzi, którzy się śmiali do czerwoności. Jakby się wsłuchać... To słychać ciche śmiechy...

Korytarz jest długi na jakieś 50 metrów, bardzo sporo mimo wszystko. Drzwi widać co 5 metrów, między parą drzwi stoi śmiejący się obraz. Jednak z drzwi z których wyszła Kazuya obraz był smutny. Ogólnie to rozkład pasuje taki sam po obu stronach korytarza.

[] & [] <-- Drzwi, obraz, drzwi i tak dalej do końca.

Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pią Kwi 10, 2015 6:07 pm

Kazuya w życiu nauczyła się 3 rzeczy. Nie ufaj rodzinie, która ubiera Cię w męskie ciuchy kiedy jesteś kobietą, nie ufaj urzędowi podatkowemu z pewnego kraju bałtyckiego oraz… nie ufaj małym dzieciom, gdyż na pozór te istotki są milutkie i w ogóle, a tak naprawdę badania psychologiczne udowodniły, że są to najbardziej złośliwe ze stworzeń. Zresztą ktoś krzyczał, więc kto wie czy ta mała nie jest tą wiedźmą o której mówił Bizzaro. Tylko… jaki by miała cel zostawiając broń przy życiu? Czyżby chciała się bawić w ten sposób?
Lissandra po otworzeniu drzwi ujrzała długi korytarz, który niczym sinusoida albo cosinusoida szedł w górę lub w dół, a wszędzie drzwi i portrety. Nieco psychodeliczne, bo dla kontrastu z klaunami z pomieszczenia te twarze były czerwone z śmiechu. Zastanawiała się czy to miejsce nie ma czegoś wspólnego z szaleństwem, zwłaszcza słysząc te ciche śmiechy, na które prychnęła z dezaprobatą. Widziała, że drzwi zamykają się za kimś i domyślała się, że może to być pułapka, dlatego dała sobie chwilę i przemieniła swoją prawą rękę w ostrze miecza, by następnie podejść ostrożnie do tamtych drzwi i otworzyć je będąc gotową do obrony. Coś jej nie pasowało w obrazach dlatego na nie też uważała kiedy otwierała drzwi jak również zwracała uwagę na to czy po otwarciu owych zmieni się obraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pią Sie 21, 2015 10:05 pm

Obrazy zmieniały się wraz z poruszaniem się Kazu. Za każdym jej krokiem. Te parę najbliższych podążało za bronią wzrokiem, czujnie ją obserwując, zwracając uwagę na każdy szczegół. Wyglądało to przynajmniej strasznie. Poruszały się tylko oczy, tak jakby rzeczywiście były na nią zwrócone. Ciekawe gdzie dokładnie ta informacja lądowała. Czy w ogóle coś się z nią działo? Na razie jednak Kazu nie miała jak się tego dowiedzieć. Tyle szczęścia przynajmniej że nic z tych obrazów nie wyskakiwało jej na twarz. To by dopiero mogło przestraszyć. Ale wracając do tego co się dzieje.
Po otwarciu drzwi dziewczynę spotkał dosyć niecodzienny widok. Nic na nią w tej sytuacji również nie wyskoczyło, nic nie zaatakowało. Pokój który teraz widziała wyglądał trochę jakby należał na ogół do małej dziewczynki. Wszędzie leżały porozrzucane małe laleczki, tylko że te nie były uszkodzone jak tamte z poprzedniego pokoju. Wydawały się być w całości. Żadnych oderwanych fragmentów. Ale żeby to dokładnie sprawdzić i mieć pewność czy wszystkie są w całości trzeba by było poświęcić temu chwilę dłużej.
Po drugiej stronie pokoju, na ścianie znajdowało się całkiem spore okno, z tym samym widokiem co w poprzednim pokoju - zamek nad ziemią. W prawym rogu przy oknie stało łóżko, trochę przypominające te szpitalne. W sensie biedne, z białych rurek, na nich materac i byle szmata do przykrycia. I jakaś poduszka która z daleka wyglądała na niewygodną. Po drugiej stronie, troszkę oddalony od rogu stał malutki stolik, taki dla dzieci. Przy nim krzesełka dopasowane rozmiarami do stoliczka, a na stoliczku przyrządy do herbaty tj. filiżanki i dzbanka. Filiżanki stały na małych talerzykach, po jednej na osobę plus jedna dodatkowa. Przy stoliczku siedziało pięć osób. Trzech dorosłych mężczyzn i jedna kobieta, ci byli ubrani w jakieś łachmany, do tego ulubienica naszej bohaterki Kazuyi (nie jestem pewien czy tak się to odmienia) - tamta mała dziewczynka. Jako jedyna z całego towarzystwa się uśmiechała. Ale był to sadystyczny uśmiech. Reszta towarzystwa wydawała się nieobecna, trochę przypominała zombie, patrząc się nieobecnie w przestrzeń. Dziewczynka siedziała odwrócona do wejścia plecami, ale na dźwięk otwieranych drzwi odwróciła się i spojrzała na Kazu.
- Cześć. Przyszłaś się z nami pobawić? - po czym zachichotała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Sob Sie 22, 2015 5:53 pm

Od czasu do czasu broń rzucała obrazom groźne spojrzenie, mówiące „mam was na oku” aczkolwiek nie za bardzo wiedziała co może takim obrazom zrobić. Porwać płótno? Zniszczyć w inny sposób? Póki nie były groźne, a były jak typowy stalker z liceum to postanowiła je teraz zignorować chociaż zdawała sobie sprawę, że obserwuje ją ktoś kto tym grajdołkiem zawiaduje.
Kazuya pociągnęła za klamkę i otworzył drzwi. Nic jej nie zaatakowało, a był przed nią pokój taki typowo dziecięcy. Sama kiedyś pewnie taki miała, chociaż niewiele z dzieciństwa pamiętała. To było to wspomnienie, które zamknęła w pudełeczku i zostawiła gdzieś na dnie szafy. Nie było jej nigdy potrzebne to i na co je miała trzymać? O tyle dobrego, że w przeciwieństwie do poprzedniego pokoju, w tym nie było lalek z brakującymi elementami. Chociaż może z drugiej strony były uszkodzone? Postanowiła ich jednak nie ruszać. Okno ukazało jej dokładnie to samo co poprzednie, było to jednak dziwne że pod ziemią znajdowali się w zamku nad ziemią co tylko sugerowało, że to wszystko jest iluzją stworzoną przez kogoś. Kogoś kto świetnie bawi się ich kosztem, czyli jej i pewnie tego biednego badacza, który zniknął. Ewidentnie łóżko nie pasowało tutaj takie jakie było, może ktoś szedł po kosztach? Bardziej wyglądało to na scenkę z horroru niż jako tako przyjęcie herbaciane w pokoju małej dziewczynki.
Kazuya spojrzała uważnie na mężczyzn oraz kobietę, a następnie na dziewczynkę. Z trzema dorosłymi osobami mogłaby mieć problem, gdyby nagle ją zaatakowali. Bądź co bądź mieli całkiem sporo siły, dlatego Kazu postanowiła nie prowokować sytuacji. Dziewczynka się uśmiechała, kiedy reszta wyglądała na nieco zgaszoną i pozbawioną życia. Uśmiech dziecka jednak nie był przyjemny – Przyszłam po badaczy, którzy pewnie tutaj się zgubili oraz kryształową kulę, która rzekomo pokazuje przyszłość. Ale jak obiecasz mi, że pomożesz uzyskać obie te rzeczy to mogę się troszkę pobawić – mówiła Kazu jak bardzo nie lubi dzieci? Oj bardzo ich nie lubi, nie ma do nich cierpliwości. Co innego lolitki, które by schrupała na śniadanie i nie wypuściła z łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Nie Sie 23, 2015 6:43 pm

Dziewczynka patrzyła się na Kazu jeszcze przez chwilę, ale od kiedy usłyszała odpowiedź jej wzrok się zmienił. Nie okazywał już takiej pewności siebie, raczej zagubienie, czy po prostu pustkę. Jej oczy były puste. Wargi zaczęły jej drżeć, a sama sobie coś mówiła cichutko pod nosem. W wolnym tempie złapała się rękami za głowę i opuściła ją. Patrzyła się teraz w ziemię i cała jakby powoli zaczynała drżeć. Słowa które cały czas mówiła pod nosem robiły się coraz głośniejsze i dotarły również do uszu Kazuyi:
- Nie chce się z nami bawić... Odmówiła... Odmówiła naszej zabawie... Nie, niemożliwe! Nie mogła tego zrobić... - nagle całe obłąkanie ustało. Dziewczynka wstała, wyprostowała się. Jej wzrok był już normalny, zwrócony w kierunku naszej bohaterki. Teraz broń mogła zauważyć że to małe dziewczę pod pachą trzyma kryształową kulę. Na nieszczęście, nie miała czasu by się tym przejmować, ponieważ jej ukochane dziecko kontynuowało swoją przemowę: - Nie, musi chcieć się z nami bawić. Oczywiście że chce. Damy jej zabawę jakiej nigdy nie zapomni. - podniosła wolną rękę i wskazała prosto na trapa - Pokażcie jej dobrą zabawę! - prawie wykrzyknęła z nutą desperacji w głosie. Po tych słowach wszyscy którzy wcześniej "pili" herbatkę wstali od stołu i powolnym krokiem, niczym zombie, ruszyli prosto na Kazuyę. Nie zwiastowało to niczego dobrego. Trzech rosłych mężczyzn, tęgiej postury i do tego jedna kobieta. Słabo raczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Nie Sie 23, 2015 8:33 pm

Normalny człowiek by zaraz próbował uspokoić dziecko, które się zagubiło i nie wie co z sobą począć. Dziewczynka najwyraźniej nie przywykła do tego, że ktoś jej odmawia a tyran zwany Kazuya asertywna potrafiła być. Najpierw dzieciak miał iść jej na rękę, a potem by się z nim pobawiła i to nie owe dziecko miało stawiać warunki tylko ktoś starszy. Kazu postanowiła nie podchodzić do dziecka, które przeżywało chyba jakiś atak. Wiadome było natomiast jedno. Nie była to zwykła dziewczynka, a pewnie wiedźma i do tego może całkiem niebezpieczna. To mogło być problematyczne, zwłaszcza że Kazu nie miała przy sobie swojej władającej i musiała sobie radzić sama. Broń skupiła się by przemienić swoją rękę w ostrze kosy. Mogło nawet się nie udać, byleby mieć coś ostrego w ręce lub coś czym mogła się bronić. Nie było to tak naprawdę ważne, byle żeby było ostre.
- Mogłam i powiedziałam, że pobawię się z Tobą jak oddasz mi obie te rzeczy – powiedziała stojąc i uważnie obserwując dziecko jak i pozostałych ludzi w pomieszczeniu. Dziewczynka miała przy sobie kryształową kulę, jednak Lisandra miała nieco odmienne zdanie co do jej właściwości. Może nie przepowiadała przyszłości, gdyż wtedy dziecko by wiedziało że ona odmowi.
Teraz przydałaby się umiejętność walczenia i bójek w szkole, którymi Kazu wyrobiła sobie reputację. Dziewczynka nasłała na nią zombie, które nie były niczym ruchliwym jednak na pewno sporo siły mieli. Mało tego broń nie mogła im zrobić krzywdy bo to byli ludzie. Z drugiej strony jeśli byli kontrolowani przez dziewczynkę to od niej Kazu powinna zacząć.
- Nie pofatygujesz się do mnie sama, tylko wysyłasz zombiaki? Marna z Ciebie gospodyni, a chciałam się z Tobą bawić. Teraz dam Ci klapsa – powiedziała i cofnęła się lekko w stronę rogu pokoju. Chciała by tam zombie poszły, a następnie szybko chciała przebiec po łuku w stronę dziewczynki, by zombie miały teoretycznie trudniejszy dostęp do broni ze względu na odległość jaką sobie stworzyła biegiem po łuku. Oczywiście jeśli okazały się szybsze to broń próbowała uniknąć ataku i ciąć ich po ścięgnach na nogach by upadli i raczej nie wstawali. Nic im nie powinno się stać, aczkolwiek rehabilitacje musieliby przejść dosyć długą. Planowała dobiec do dziewczynki, a kiedy dorwałaby ją w swoje ręce zwyczajnie… pogłaskać po głowie i powiedzieć delikatnym, zmodulowanym głosem – Wypuść ich, a pobawimy się razem. Jak chcesz zabiorę Cię ze sobą i będziesz mogła się ze mną bawić codziennie. Co Ty na to? Wypuścisz mnie i idziesz ze mną. Mam posiadłość, gdzie jest mnóstwo zabawek – kontrolnie zerkała w stronę zombiaków, jeśli się zbliżały lub dziewczynka coś kombinowała to Kazu momentalnie próbowała odskoczyć. Głupio jej by było zabić to dziecko, dlatego wolała to rozwiązać polubownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Sie 25, 2015 3:23 am

Czasem w życiu każdy napomina kogoś który mu się jest w stanie przeciwstawić. Albo kogoś kto po prostu przychodzi i wywraca wszystko do góry nogami. Czasem w dobry, a czasem w zły sposób. Może przybycie Kazu było takim punktem przełomowym w życiu, czy egzystencji tej dziewczynki? Chociaż biorąc pod uwagę postawę trapa, jest całkiem spora szansa że ten punkt przed chwilą nadszedł.
Broń miała całkiem spore szczęście. Zombie nie dość że były powolne, to głupie. Czyli jak zombie. Do blondynki zbliżali się generalnie po prostej, zbitą kupą. Żadnego rozstawienia. Minimalizowali swoją przewagę. Ich cel mógł po prostu przebiec bokiem wykorzystując swoje umiejętności. Tak też Kazuya zrobiła. Po prostu przebiegła obok nich. Jeden wprawdzie próbował się na nią zadziwiająco żwawo zamachnąć, ale zaledwie ją dotknął.
Kiedy ta minęła gromadę, zombie się odwróciły i dalej za nią podążały. Ale już nic nie stało na przeszkodzie do dziewczyny. Zaledwie parę kroków. Szczerze mówiąc, dziewczyna mogła dziecko w tym momencie z łatwością załatwić przy pomocy ręko-kosy (jako iż przemiana wyszła zadziwiająco dobrze). Ta jednak podjęła inne kroki. Już prawie. Już prawie stała przy niej, gdy zadziałał tak zwany czynnik akcji nie-do-przewidzenia. Kiedy dziecko było w odległości paru kroków, okno za owym bachorem rozbiło pod wpływem długich czarnych drągów. Nie trzeba się było długo zastanawiać co to było, ponieważ przez rozbite okno, od dołu wychyliła się gigantyczna głowa czegoś, w czym można było rozpoznać pająka. Było to o tyle problematyczne że przeciętni ludzie nigdy nie widzieli głowy pająka z tak bliska.
Wracając do akcji, pająk przez chwilę zaglądał do środka, przeszedł kilka kroków (?) w górę, tak że widać było przez okno spód jego tułowia, następnie zaś drugą parą kończyn sięgnął po dziecko do środka, chwycił je i zabrał ze sobą na wspinaczkę w górę pałacu, zostawiając broń wraz z zombie w pokoju. Nie przejmuj się. Kolejny dzień w nieistniejącym pałacu. Chyba będzie trzeba dziewczynkę odszukać na nowo.
Zombie stały tam gdzie jest Kazu zostawiła i patrzyły się na broń, nie ruszając się zupełnie.

//Mam nadzieję że post był zrozumiały i niczego nie namieszałem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Wto Sie 25, 2015 2:03 pm

Czyli w filmach jest ziarenko prawdy? - pomyślała Kazu, która bez większego problemu wyminęła zombie. Takie są chyba minusy kontroli umysłowej, że samemu trzeba to ogarniać a jak ma się takie 4 zombiaki pod kontrolą to chyba jest to dosyć ciężkie by reagować szybko. No chyba, że ktoś jest geniuszem i ma błyskawiczny metabolizm, przez co myśli są przetwarzane dużo szybciej niż u zwykłego człowieka. To było porażające jak dziewczynce brakowało pomysłowości. Myślała, że Lissandra się przestraszy i będzie stała jak ta niemota, by dać się złapać? Fakt faktem była w NOT, ale nie była kompletną kretynką, by dać się złapać od tak. Widocznie tamten zombie, który dał ją radę dotknąć dostał więcej uwagi od tej która go kontrolowała.
Kiedy blondyna dotarła do dziewczynki miała ją na wyciągnięcie ostrza kosy, które ku jej zdziwieniu pod wpływem stresu dała radę stworzyć. Nie chciała zabić tego dziecka od razu, nie dopóki nie dowie się jak stąd wyjść jednak to musiało poczekać.
Odruchowo Kazuya zasłoniła się kosą kiedy szyby pękły i wsunął się do środka drąg będący pajęczym odnóżem. Nie to żeby się bała pająków, ale czuła do nich obrzydzenie. Włochate nóżki, małe oczka i duże odwłoki, a tymczasem to coś było ogromne i pochwyciło dziewczynkę. Kazuya zaklęła pod nosem, w końcu dzieciak jej zwiał i na dodatek pewnie będzie musiała walczyć z ogromnym pająkiem co może okazać się nieco problematyczne. Tymczasem miała inne zmartwienia, gdyż w pokoju nadal były zombie chociaż... wyglądały na niezbyt ruchliwe - Chcesz się bawić w berka smarkulo? Jak sobie życzysz - powiedziała wymijając zombie i idąc w kierunku drzwi. Planowała poszukać schodów na górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Czw Sie 27, 2015 11:00 pm

Kiedy Kazu zaczęła się ruszać, zombie obracały się w miejscu, też ją obserwując. Monitoring wszędzie, w pokojach, na korytarzach. Każdy twój ruch jest obserwowany. Życzymy miłego dnia. Czy coś na ten rodzaj. Grunt że już nie były takie skore do walki. A to z całkiem sporym prawdopodobieństwem uratowało dziewczynie życie. Teraz pozostaje pytanie czy dostanie się na górę jest taką łatwą rzeczą, nawet jeśli nic nie będzie po drodze przeszkadzać. Może okazać się że schodów na górę nie ma. Ale to trzeba najpierw sprawdzić.
Przechodząc obok grupy tych zombie, Kazu przez przypadek nadepnęła na jedną z lalek leżących na ziemi. Było ich dużo, toteż ominięcie wszystkich było naprawdę bardzo trudne. A jak się nie zwraca na to uwagi to szczególnie. Broń stanęła jej na brzuszku, przygniatając ją do podłogi. Wraz z tym z ust lalki polało się coś czerwonego, zaś jeden z zombie w tym samym momencie wypluł na ziemię trochę krwi, złapał się na brzuch i wywalił przed siebie. Ciekawe powiązanie. Pozostała trójka stała i dalej obserwowała Kazu.
Jak się przyjrzeć można było zauważyć że ta lalka jest zadziwiająco podobna do zombie leżącego na ziemi. Nawet jeśli blondynka chciała wyjść i udać że nic się nie działo, nie mogła. Ten co leżał na glebie złapał ją za kostkę i mocno trzymał, nie pozwalając odejść. Patrzył się błagającym wzrokiem prosto w jej oczy. Oczywiście jego własne ślepia były puste, ale definitywnie się patrzył na Kazuyę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pią Sie 28, 2015 2:16 am

- Chyba będę miała paranoje przez to co tu się dzieje. Szajse – zaklęła pod nosem patrząc na zombiaki, które w straszny i niemrawy sposób się obracały zgodnie z jej ruchami. Och tak trzeba będzie to jakoś zaleczyć chociażby kubełkiem lodów i dobrym filmem u boku władającej, tymczasem by o tym myśleć musiała się stąd wydostać. Walka na szczęście ją chyba ominie, bo zwyczajnie trudno byłoby z nimi walczyć ze świadomością, że to są ludzie. Kontrolowani ale nadal ludzie. Na górę być może mogły prowadzić jakieś schody, jednak jeśli ich nie będzie to Kazu będzie musiała rozważyć zwabienie tutaj dziewczynki i pojmanie jej. Już nawet wiedziała jak to zrobi.
Tymczasem przechodząc obok zombie nadepnęła na jedną z lalek. Jeden z zombiaków splunął krwią i złapał się za brzuch. Upadł. Kazu momentalnie połączyła fakty i zdjęła nogę z lalki. Mogła temu człowiekowi przypadkowo połamać żebra. Nie było to śmiertelne, ale bolało strasznie. Kazu zrobiło się szkoda tego człowieka, zwłaszcza po tym jego wzroku. Podniosła lalkę i odgięła jego rączki by ją puścił.
- Chcecie się odegrać pewnie na tej smarkuli. To dobrze bo mam pomysł – powiedziała. Zombie wykazywały chyba jakieś odruchy ludzkie, zatem szybko pozbierała lalki upodabniające się do tej trójki i usadziła ich wszystkich przy stoliczku. Następnie sama się przysiadła, oczywiście wszystkie lalki miała przed sobą by móc zombie kontrolować. Odkaszlnęła bo wiedziała, że będzie to cholernie głupio wyglądać. Ba nawet ona się z tym głupio czuła. Wiecie w końcu rzadko kiedy dorośli mają czas znowu stać się dzieckiem. W skrócie zaczęła robić dokładnie taką samą herbatkę, przy okazji mówiąc głośno, żeby dziecko mogło ją usłyszeć. Kazu sobie cierpliwie na nią czekała, śmiała się, udawała herbatkę z zombie i tylko czekała aż podkurwione albo zaciekawione dziecko przyjdzie. Czekała cierpliwie na swoją ofiarę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pon Sie 31, 2015 4:17 pm

Oj, zanim dziewczyna będzie w stanie odpocząć trochę czasu jeszcze minie. Najpierw musi rozwiązać to całe bagno które się tu prezentuje, potem jeszcze musi wrócić do siebie, a taka podróż zawsze chwilę musi potrwać. No ale przecież Kazuyi się chyba aż tak bardzo nie śpieszy, co nie? W końcu taki zamek niczym z koszmaru to zawsze świetna zabawa, nie mylę się?
Po chwili jednak broń przekonała się, że jednak zbłądziła gdzieś w swoim rozumowaniu. Okazało się, że nie ważne ile próbować laleczki reagowały tylko na ból, nie dało się kontrolować ich ruchów. Mogła im co najwyżej zmiażdżyć organy czy coś innego, ale to chyba nie było jej celem. Cóż, trzeba było wrócić do poprzedniego planu, czyt. pogoni za dziewczynką.
Zombie mimo starań się patrzyły dalej na broń niczym monitoring. Jednak potem przeniosły wzrok na swoje laleczki które zostały przez nią podniesione. Gapiły się w te miniaturowe wersje siebie.
Niestety, Kazuya nie miała czasu do stracenia. W całym pokoju słychać było ciężkie, powolne kroki z korytarza. Do tego regularne uderzanie czymś ciężkim o panele. To nie zwiastowało nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pon Sie 31, 2015 6:46 pm

Zombiaki najwyraźniej nie reagowały, a szkoda bo Kazu zawsze była ciekawa jak to jest bawić się pseudo laleczką voodoo. Tu chyba chodziło o zadawanie samego bólu, a nie kontrolę nad kimś, jednak… jak zatem dziewczynka kontrolowała tych ludzi? Może miała w zanadrzu jakiś czar albo po prostu zmusiła ich torturami do posłuszeństwa? Ci ludzie wzrokiem podążali za swoimi lalkami, czyli jednak mają albo jakieś resztki świadomości albo machinalnie patrzyli na ruchy broni. Tymczasem do pomieszczenia coś się zaczęło zbliżać, uderzając i stąpając ciężko po podłodze. Kazu zostawiła lalki na stoliku, by zombiaki na nich się skupiły, a sama ukryła się przy ścianie tak, by drzwi wejściowe w momencie otwarcia stanowiły dla niej osłonę. By to coś musiało wejść do środka i się rozejrzeć. Była najciszej jak się dało i czekała. Być może to coś po prostu sobie przejdzie, w innym wypadku… miała koso-rękę i musiałaby sobie jakoś z tym przeciwnikiem poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pią Wrz 04, 2015 7:10 pm

Kroki były coraz bliżej. Coraz głośniejsze, jednak cały czas w jednakowym odstępie czasowym. I również odgłos czegoś ciężkiego uderzającego w panele. Kazuya była bardzo blisko poznania prawdy o tym czymś co porusza się kilka kroków dalej, za zwyczajną ścianą.
Drzwi otworzyły się z hukiem, prawie uderzając w twarz dziewczynę. Widziała ona że ledwo trzymają się w zawiasach. Coś co je z tak dużą siłą wyważyło powoli tam wmaszerowało. Cóż, pasowało to całkiem do tego co tu się działo. Był to również mężczyzna, trochę wyższy od Kazu, różnił się od innych podwładnych jednak tym, że jego cała skóra była szara i jakby to nie miał oczu. Po prostu puste oczodoły. Miał też trochę krwi na skórze. Makabryczny widok ciutkę. Osobnik ten miał na sobie coś na rodzaj cienkiej zbroi, jakieś proste, obdarte spodnie i hełm na głowie. W ręce zaś trzymał młot, który ciągnął za sobą po ziemi, który wraz z jego krokami uderzał z hukiem o ziemię.
Stanął kilka kroków od wejścia i zaczął się jakby rozglądać po pokoju. Ciekawe czym, skoro nie miał oczu... Broń była w stanie usłyszeć jakby ten zombie węszył coś w pokoju. Chyba jednak mu nie wyszło, ponieważ odwrócił się, zajęczał i wyszedł z pomieszczenia, nie zamykając drzwi za sobą. Kroki przez chwilę rozbrzmiewały jeszcze, lecz po chwili wszystko ucichło. Ten brak odgłosów mógł naprawdę zdenerwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Pią Wrz 04, 2015 10:16 pm

Kazu czuła się trochę jak w takim horrorze klasy B, z masą krwi i gumowymi strojami chociaż tutaj niby było więcej szmacianych lalek niż tej gumy. W sumie to chyba lepiej to porównać do takiego Silent Hill niż jakiegoś typowego horroru. Broń czekała cierpliwie i nasłuchiwała. W ciszy słyszała stąpnięcie za stąpnięciem tego czegoś. Odruchowo się zasłoniła ręką kiedy drzwi z hukiem walnęły, prawie ją zahaczając. Jednak zaraz potem przyległa do ściany i słuchała. To coś wlazło do środka, a Kazu serce biło jak młotem. Była na terenie wroga i tu on miał przewagę. Oby tylko zombie jej nie wydały. Ten humanoid, który wmaszerował do pokoju nie miał oczu, a na głowie nosił hełm. Ciekawe czy mają takie w kształcie piramidek? W ręce zaś dzierżył młot, który ciągnął po ziemi. Broń niby nie poręczna dla przeciętnego śmiertelnika, aczkolwiek to coś było ogromne i sporo siły pewnie miało by nim wymachiwać. Blondynka wolałaby się nie spotkać z tym czymś w walce jeden na jeden.
To coś węszyło, niuchało lub nasłuchiwało a blondyna w myślach tylko modliła się by jej nie wyczuł. Okno przecież było otwarte więc powietrze powinno nieco zmylić go z tropu. Broń czekała tylko aż to coś sobie pójdzie. Nie planowała wydać najmniejszego odgłosu z siebie. Kiedy to coś wyszło i już go nie było słychać broń na paluszkach po cichutku wyjrzała zza drzwi by sprawdzić czy to gdzieś tam jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Nowy
Posty : 15
Data dołączenia : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   Nie Wrz 06, 2015 12:14 am

Kazuya miała jednak trochę rozumu w głowie. Z dużym prawdopodobieństwem dzięki temu że zombie skupiły się na czymś innym uczennicy nic się nie stało. Chociaż kto wie, może tamten uzbrojony działa w zupełnie inny sposób? Ciekawe czy będzie miała okazję się o tym dowiedzieć. Chociaż w sumie, na co jej ta wiedza przyda się poza tym zamkiem?
Wychylając głowę za drzwi ryzykowała ona wbrew pozorom bardzo dużo, mimo iż nie miała prawa o tym wiedzieć. W momencie kiedy tylko wyjrzała na korytarz, zobaczyła kątem oka lecący prosto w jej głowę trzon młotu. Zombie zaczaił się obok drzwi, a kiedy Kazuya wychodziła miał zamiar rozbić głowę dziewczyny. Na reakcję miała ułamki sekund. Albo próbować skoczyć na korytarz, albo znowu do pokoju. Chyba że miała co innego w zanadrzu.
Kiedy tylko dziewczyna wychyliła, obrazy od razu zwróciły na nią swój wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]   

Powrót do góry Go down
 
Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stara Wioska na Słowacji [Kazuya]
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Nawiedzona wioska
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: Zakończone Misje-