IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Čachtice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Čachtice   Czw Mar 19, 2015 8:42 pm

Čachtice poza egzotyczną nazwą dla obcokrajowców nie miała w zanadrzu za wiele do zaoferowania. Była to dość duża wioska, którą można by nazwać nawet miasteczkiem. Większość budynków była tutaj dość wiekowych, więc bez trudu można było podziwiać historyczną zabudowę. W centrum stał kościół z placykiem, gdzie w odpowiednie dni można było trafić na lokalny targ. Obok nich w kamienicach stało kilka małych sklepów oraz kawiarnia z piekarnią. Jedynym ciekawym miejscem, godnym zwiedzenia były ruiny zamku położone nieopodal.

~*~
Zima na Słowacji nie należała do najlżejszych tematów. Znacznie różniła się od tego, co można było spotkać w pustynnym Mieście Śmierci. Wszystkie okoliczne pagórki pokryła biała pokrywa śniegu, a drogi okazały się ledwo przejezdne. Nic jednak nie mogło powstrzymać rozpoczętej już misji.
W sobotni poranek cała okolica jeszcze spała. Kilka sklepów otworzyło już swoje progi dla porannych klientów szykujących się do pracy. Wśród nich można było znaleźć piekarnię, która już dawno serwowała ciepłe bułeczki oraz kawę na rozgrzanie lodowej atmosfery. Panowała w niej jednak jako taka pustka i poza obsługą sklepu rzadko kto przewinął się przy ladzie. Ewenement stanowiła blond kobieta siedząca przy jednym ze stolików i popijająca powoli herbatę. Z pewnym znużeniem przeglądała ona lokalną gazetę napisaną tym dziwnym językiem.

Pogoda: Temperatura -5 stopni na termometrze, niebo całkowicie zachmurzone, ledwo co świta. Zimny wiatr od południa sprawia, że wychodzenie na zewnątrz nie należy do najprzyjemniejszych. Poza ulicami miasta śnieg potrafi sięgnąć ponad kolana.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pon Mar 23, 2015 10:20 pm

Podróże samolotem były wyjątkowo wygodne, lecz mało ekscytujące. Ivari znacznie bardziej preferował podróżowanie motocyklem. Ta drobna rzecz jaką była jazda na dwuśladzie sprawiała mu niemałą frajdę i chłonął ją zawsze jak gąbka wodę. Całe szczęście miał teraz własny pojazd tego pokroju. Podniebne podróże jednak pozwalały mu spokojnie usiąść i poczytać książkę co sprawiało, że lot trwał wyjątkowo krótko dla niego. Tym razem nie było inaczej. Blondyn nie miał co liczyć na pogawędkę z Finem, gdyż ten zupełnie został pochłonięty lekturą. Nie czytał nic na pozór poważnego, bo była to prosta powieść dla dzieci, lecz napisana tak zgrabnie i przebiegle, że rozumieć ją można było dwojako. Dzieci o swym prostym myśleniu wyciągały jasny morał pokroju "dobro zawsze zwycięża" albo "kłamstwo nie popłaca", lecz dorośli zagłębiając się w przykłady życiowe mogli inaczej wszystko zrozumieć. Mniejsza.
Słowacka zima z minus pięcioma stopniami na termometrze była dla Ivy'ego czymś idealnym, czymś czego potrzebował od dłuższego czasu. Przyzwyczajony był do niskich temperatur, znacznie niższych i ogólnie bardziej srogich warunków, a w Death City gorąc. Przeskoczenie do mroźnej Finlandii byłoby zbytnim szokiem dla Fina, lecz aktualne warunki obecnego miejsca świetnie orzeźwiały ciało Władającego. Mimo wszystko miał na sobie pełny garnitur - z kamizelką i marynarką, lecz z dwoma zmianami. Na niego miał nałożoną grubszą kurtkę o ciemnozielonym, niemalże czarnym kolorze z puchatym kapturem oraz zamiast lakierek miał eleganckie, skórzane trapery za kostkę zapinane na zamek z boku. W ten sposób nie martwił się, że zmarznie lub przemoknie.
Dotarcie z lotniska do tej mieściny, której nazwy Ivy nie potrafił wymówić, a nawet nie wiedział jak, zajęło sporo czasu. "Zima znów zaskoczyła drogowców" - jak zawsze. Gdy w końcu dotarli na miejsce to... stanęli na ulicy, gdyż miał z nimi być jakiś jeszcze człowiek, który powinien pomóc w zadaniu. Niestety, na lotnisku go nie było, a zatem musiał być tutaj. Jako, że stanie na środku ulicy i zastanawianie się "od czego zacząć" nie było zbyt przyjemną wizją to Fin wystawił dłoń wskazując na piekarnię.
- Napijmy się kawy, poczekajmy na tego, który miał nam pomóc, a przy okazji może dowiemy się czegoś ciekawego. - powiedział Ivari i ruszył w stronę drzwi przekraczając je natychmiast i kłaniając się lekko. W sumie to nie wiedział w jakim języku powinien zagadać dlatego na początek spróbował angielskiego. Wiele ich nie znał dlatego miał jeszcze trzy opcje.
- Dzień dobry, mógłbym prosić filiżankę kawy? - zapytał szukając sobie jakiegoś stolika, aby usiąść. Oczywiście przed wejściem otrzepał buty, aby nie wnosić do pomieszczenia śniegu. Sam nienawidził tej ciapy co się robiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Wto Mar 24, 2015 3:11 pm

Warto może zacząć od tego, że Gabriel nie przepadał za podróżami samolotem. To nie tak, że miał lęk wysokości, bał się wybuchu bomby, czy wpadnięcia do oceanu. On po prostu odczuwał dyskomfort w czasie lotu, spowodowany cofaniem się ostatniego spożytego posiłku wprost do jamy ustnej, ewentualnie okropnymi turbulencjami żołądka. Dlatego chłopak nawet nie myślał o jakiejkolwiek rozmowie z kimkolwiek. Zwyczajnie skitrał się w swoim siedzeniu, wsunął słuchawki w uszy i próbował ignorować nieprzyjemności podróży. Zawsze żałował, gdy przez przypadek brał misję, która musiała przeciorać go przez godziny umierania w samolocie, aucie, pociągu... No w sumie to jedyne co lubił to motor Ivariego i rower. Jednak nie narzekał jakoś specjalnie. Szykowała się spokojna misja, a po niej dostaną wynagrodzenie i tylko to się liczyło. Nie wymiotował też, bo ostatnio nie złożyło mu się na jedzenie, więc jedyne co jego ciało mogło zrobić to próbować mu wmówić, że zaraz spawiuje.

Kolejną smutną przeszkodą, jaka okazała się stać na drodze Gabriela, to był mróz. Chłopak był ciepłolubem, nienawidził zimna, a jedyna aktywność jaką mógł uprawiać podczas śniegu i chłodu było grzanie się w kocyku we własnym łóżku. Dlatego też był niepocieszony, gdy już dotarli na miejsce. W sumie to nawet nie wiedział co robić. Nie wróciłby do samolotu, ale Słowacja też nie zachęcała. Całe szczęście, że jednak musieli wysiąść i tyle. Nawet podszyty ciepłym materiałem płaszcz nie pomagał zdzierżyć złego ostrego wiatru, jaki atakował jego biedną twarz. Na głowie miał nauszniki, na nogach swoje zwykłe wysokie buty, który nadawały się na każdą okazję.

Ale no, przenieśmy się już do momentu, w którym jakoś dotarli do wioski Čachtice. Tutaj było trochę mniej śniegu, ale to chyba ze względu na sprzątających ludzi. Chłopak dygotał z zimna, a jego mina ukazywała tylko jedno "zamorduję wszystkich". Jednak na szczęście całe Ivari stwierdził, że najlepiej będzie przeczekać w piekarni. Ciepluśnej, miluśnej, pijąc cudowną, gorącą kawę. No tak to mógł sobie być na misji w Słowacji. Ochoczo więc przystał na propozycję i poturlał się za władającym do środka. Stanął zaraz obok niego. Było trochę cieplej, a twarz zaczynała "odtajać".
- Dwie - dodał po prostu. No bo i co mógł powiedzieć więcej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pią Mar 27, 2015 12:03 am

Widząc dwójkę obcych klientów starsza pani stojąca za ladą uśmiechnęła się promiennie. Widać wszyscy się tutaj znali, a nieznajomych nie traktowano jak trędowatych. W końcu był sam środek sezonu i choć wioska nie należała do miejscowości wypoczynkowych, to nadal można było coś zarobić na przyjezdnych.
Mimo braku znajomości języka angielskiego kobieta zrozumiała dość proste zdanie. Pokiwała kilka razy głową i krzyknęła coś w kierunku zaplecza, gdzie najwyraźniej pracował ktoś jeszcze.
- 6 euro, poproszę- odpowiedziała Ivariemu z charakterystycznym słowiańskim akcentem, dla pewności jeszcze pokazując w jego kierunku 6 palców. Nawet bariera językowa nie powstrzyma miłej starszej pani przed zapewnieniem klientom należytej obsługi.
Tymczasem blondynka bacznie obserwowała dwójkę nieznajomych znad gazety. Nie robiła tego jakoś subtelnie. Bliżej było temu to spojrzenia przepełnionego nienawiścią niż delikatnemu szpiegowskiemu śledzenia.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pią Kwi 03, 2015 4:15 pm

Dobrym nawykiem było poczytanie trochę o kraju, w którym ma się mieć misję. Bez takiej czynności właśnie Ivari rozmyślałby jak zapłacić w dolarach za kawę, a dzięki temu przed wylotem rozmienił trochę pieniędzy mając raptem 100 euro przy sobie. Nie zamierzał tutaj nic szczególnego kupować więc tyle powinno wystarczyć. Widząc sześć palców i słysząc słowa kobiety zrozumiał o co jej chodziło. Kiwnął głową i wyciągnął portfel z kieszeni, a z niego banknot o wartości dziesięciu euro. Położył go na ladzie i rozglądnął się za jakimś wolnym stolikiem. W końcu rozpiął swoje okrycie wierzchnie, które zawiesił na krześle i usiadł w oczekiwaniu na kawę. Nie czekał na resztę, cztery euro to nie majątek, ani też w sumie napiwek. Mimo wszystko wolał sobie usiąść wygodnie i obserwować ulicę przez szybę. Oczywiście rozpiął guzik marynarki - tak jak powinno się to zrobić. Nie mogli teraz wiele zrobić, musieli czekać na tamtego pomocnika z nadzieją, że ten ich znajdzie. Jeżeli nie zjawi się sam, to ich wspaniały duet będzie musiał wyruszyć sam, a wtedy misja wydłuży się całkiem znacznie. Nie śpieszyło mu się do Death City, zatem żadna różnica - tutaj chociaż miał bardziej pochłaniające zajęcie niż nauczanie dzięki czemu trochę odstawił przemyślenia na bok. W oczekiwaniu na kawę sięgnął ręką do wewnętrznej kieszeni swojej kurtki i wyciągnął małą książeczkę w bordowej, starej obwolucie. Nie było na niej tytułu, ani żadnych słów oprócz złotej, lekko startej jedynki na boku woluminu. Wyciągnął zwyczajną, białą zakładkę z adresem biblioteki, z której wypożyczył daną lekturę, a następnie począł czytać nie robiąc sobie nic z towarzysza. Miał nadzieję, że ten również znajdzie sobie jakieś zajęcie, aby ten czas szybciej płynął i nie będzie to dręczenie Fina. Gabriel w samolocie zdawał się być nieobecny, a na zewnątrz wkurzony, lecz teraz... teraz chyba mu się podobało i tego obawiał się Ivy. Zawsze jak Gab miał dobry humor, to robił coś dziwnego. Jak na przykład akcja w pokoju nauczycielskim, gdy na przywitanie postanowił ucałować Ivariego. Nic przyjemnego, lepiej omijać takie atrakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Czw Kwi 09, 2015 6:14 pm

Na szczęście Gabriel miał Ivariego od wszystkich ważnych rzeczy, o których musiał pamiętać. A właściwie dzięki niemu już nie musiał. O tyle wyszło dobrze, że chłopak nie przejmował się niczym, no chyba że super rewolucjami jego wnętrzności, które nie miały żadnej ochoty na normalną egzystencję w tamtym momencie. Choć w sumie, to skoro już nie był na pokładzie samolotu, wszystko mógł zdzierżyć. Język jakimi posługiwali się ludzie w tym miejscu był dziwny. Gabriel miał do niego negatywny stosunek, tak jak praktycznie do wszystkiego w życiu. Na szczęście Ivari się bezproblemowo dogadał z kobieciną za ladą, a to było najważniejsze. W ogóle mężczyzna zachowywał się dziś nadzwyczajnie cicho. Może przypadała jakaś ważna rocznica, o której Herondale nie wiedział? Nie drążył w to, ani też nie zaczepiał fina. Zwyczajnie w czasie oczekiwania na napoje, zdjął kurtkę i przywiesił ją na krześle obok stolika, następnie siadając, zakładając nogę na nogę. Wcześniej rzuciła mu się w oczy jakaś blondyna, ale jej wzrok utwierdził chłopaka w przekonaniu, że nie ma się czym przejmować. Oparł więc podbródek o wierzch dłoni i zaczął po prostu jopić się w okno. Oczywiście, że humor zdecydowanie mu się poprawił, ale nawet on miał na tyle dobroci serca, by nie przeszkadzać Ivariemu w czytaniu. Spróbował nawet kątem oka wyłapać, co on tam tak męczy, ale zrezygnował i wrócił do ambitnego wyglądania na to, co się dzieje na zewnątrz. Zawsze to lepiej być czujnym, ale w sumie to Gabriel nie sądził, że zostaną tu jakoś napadnięci. Misja przecież nie polegała na jakimś wykryciu zamachu stanu. Jedyną osobą, która mogłaby jakkolwiek im zagrozić to ta dziwna kobieta, ale zanim cokolwiek by zrobiła, to pewnie zostałaby spacyfikowana. Chłopakowi przewróciło się w brzuchu. W tej piekarni pachniało jedzeniem, czyli jego największym wrogiem. Oczywiście jął wmawiać sobie, że to dla niego nieistotne, a kawa sama kawa jest w porządku, jednak mózg wiedział lepiej, próbując przekonać go, że bułki to świetny pomysł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Čachtice   Czw Kwi 16, 2015 10:00 pm

Widać cierpliwość nie była mocną stroną upierdliwych Słowianek, bo już po minucie jakże pasjonującego wpatrywania się jak dwójka mężczyzn robi wszystko tylko nie to, co im zlecono, wszelakie podkłady owej cechy się skończyły. Kobieta odłożyła gazetę zamaszyście, przeklinając w myślach brak domysłu u obcokrajowców i całkowitą ignorancję na jej mało subtelne znaki, że to właśnie na nich czeka. Odsunęła się wraz z krzesłem energicznie, prawdopodobnie rysując parkiet, ale nikt jej z tego powodu wyrzutów nie robił. Podeszła do stolika, gdzie siedział Ivari wraz z Gabirelem, po czym z typowym słowiańskim akcentem prawie nakrzyczała na dwójkę.
- Długo tu zamierzacie jeszcze siedzieć? Ja nie mam całego dnia!
Skrzyżowała ręce na piersi, co zapewne było omenem rychłej śmierci, która to na nich czekała, jeśli nie wezmą się do roboty, a przynajmniej takie można było mieć wrażenie.
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pon Kwi 20, 2015 10:42 pm

Początkowo Ivari zupełnie nie zwrócił uwagi na zamaszystość wykonywanych ruchów przez siedzącą niedaleko kobietę. Dopiero gdy podeszła do nich ten leniwie najpierw podniósł głowę w jej stronę, a wzrok nadal miał wlepiony w tekst książki, gdyż nie chciał sobie przerywać kiedy do końca rozdziału dzieliło go kilka zdań. Zaraz po tym chwycił za białą zakładkę i włożył ją w książkę zamykając ją ostrożnie i odkładając na blat. Jak dla niego sytuacja była absurdalna z punktu widzenia normalnego człowieka. Pojawili się w miasteczku i to nie, aż tak malutkim jak mogłoby się wydawać, a później zupełnie skierowani przypadkiem ruszyli do miejsca, w którym aktualnie siedzieli i akurat tutaj znalazła się ich informator, która obserwowała ich jak każda bardziej ciekawska kobieta obcokrajowców, a oni mieli się domyślić. Ivy jednak nie skomentował tego, a jedynie wstał ściągając z krzesła swoją kurtkę, w którą się ubrał, zaś książkę wpakował do tej samej kieszonki, z której ją wyciągnął. Spojrzał jeszcze na Gabriela jakby porozumiewawczo, że to czas zacząć właściwą część zadania. Miał nadzieję, że ten nie odprawi informatorki tak jak tamtej uczennicy jeszcze w bibliotece.
- Zatem ruszajmy, szczegóły możemy omówić w drodze. - odparł wracając wzrokiem do kobiety. Poprawił szybko kaptur i wsunął krzesło. Nie zdążył napić się kawy, ale nie było to najważniejsze. Napój miał jedynie umilić czekanie, które jednak nie nastąpiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pon Kwi 20, 2015 11:22 pm

Gabriel zarejestrowawszy fakt, że kobieta wstaje. Dość... gwałtownie można rzec nawet, uniósł jedną brew w pytającym geście i przekrzywił głowę. Wszelkie podejrzenia wyparowały w jednym momencie, no, na pewno, ktoś kto robi taki hałas nie mógł być sekretnym, cichym ninją, chyba, że to jakaś uber taktyka, o której anorektyk nie słyszał i zaraz wszyscy umrą, lol. Leniwym wzrokiem wodził po kobiecie, próbując poukładać sobie w głowie to, co właściwie tu zaszło. Dobrym spostrzeżeniem jest, że Słowacy zdecydowanie nie wiedzą jak się zachować i jak powinni obchodzić się z obcymi ludźmi. Przecież nie każdy czyta w myślach. Chyba że tu istniała jakaś specjalna sekta ale w to wątpił. W dodatku podeszła i zaczęła krzyczeć. Kątem oka chłopak wyłapał, że władający nawet nie popsuł sobie końcówki lektury, która ewidentnie go wciągnęła. No cóż. Miał tylko nadzieję, że to bardziej nie zezłości ich uroczej nowej przyjaciółki. Po części nawet zależało mu na tej misji, ale powodem była sama obecność fina prawdopodobnie. No i jeden malutki fakt. To on przyciągnął go aż tutaj, by ją zrobić. To ona wywalił te dziwną uczennicę, żeby mogli być sami. Oczywiście z punktu widzenia jego gejostwa nic nie grało tu roli. W końcu miał Presleya, ale jakoś... chciał wyexpić w oczach Ivariego. Tak troszeczkę. Więc od tej chwili nie będzie narzekać na to, że jest głody, ani na pogodę, ani na chorobę lokomocyjną, ani na śnieg, ani nawet na to, że nie dostał w łapki kawy, której tak pragnął. Dzień pełen rozczarować. Anyway nauczyciel wstał i związał blond włosy w kucyk, zarzucając go na bok, a potem sięgnął po swój płaszcz.
- Im szybciej tym lepiej - dodał, również wsuwając delikatnie krzesło i kolejny raz mierząc chłodnym spojrzeniem dziwną kobietę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Čachtice   Czw Kwi 23, 2015 10:09 pm

Dość zdecydowana reakcja obu osobników zdecydowanie zaskoczyła kobietę, co nie mogło zresztą ujść ich uwadze, patrząc na to, jakiego karpika wywaliła w ich kierunku. Zupełna profeska, której totalnie się nie spodziewała. Aż miło było na to patrzeć.
- N-no dobra- zaczęła nieco wybita ze swojej złości, ale zaraz dalej kontynuowała swoim żywiołowym tonem- Jestem Misza, teraz pójdziemy na zamek i mam nadzieję, że macie ciepłe i wodoodporne buty.
Nie czekając na ewentualne pytania, ruszyła do przodu niczym burza, zaczynając ich prowadzić na skraj miasteczka.
- Generalnie nie jest to trudne i pewnie sama bym mogła to wszystko załatwić, ale niestety jestem dość zwykłym człowiekiem, a tam potrzeba kogoś magicznego. Zamek to same ruiny, ale pod spodem uchowało się coś, co może być godne waszej fatygi. Wejście zostało zabezpieczone, więc się raczej nie zawali. Raczej. Dlatego nie szarżujcie za bardzo tam pod spodem.
Gdy wesoła gromadka doszła do końca drogi, blondynka przystanęła i pokazała palcem widniejące na wzgórzu ruiny.
- O tam macie sobie iść. Wejście do podziemi jest 50 metrów na wschód od północnej wieży. Jakieś pytania?
Powrót do góry Go down

avatar
Nauczyciel
Posty : 24
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Czw Maj 07, 2015 11:26 am

//Sorraski, za tak powolny odpis. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

Fin natychmiast polubił blondynkę za jej konkretność w sprawie. Może polubił to zbyt wielkie słowo, ale tą cechę wyjątkowo lubił na misjach, gdyż w rozmowach nie zawsze była ceniona - wszak sam odpowiadał często bardzo rzeczowo i zwięźle, co nie pozwalało na napędzenie dialogu. Słuchał dokładnie co Misza ma do powiedzenia, lecz w tym wszystkim brakowało informacji, które byłyby jakieś konkretne. Wszystko było "raczej" i "może". Zatem nie byli zupełnie pewni co się znajduje w ruinach i czy jest tam na pewno. Mimo, że kobieta przestawiła się, to Ivari nie poczuł tego obowiązku, gdyż ta zwyczajnie nie zainteresowała się jego imieniem, a mogła nawet już je znać. Nie było zatem powodu, aby przerywać jej, aż w końcu nastał czas pytań. Zanim jednak Ivy odezwał się, to dokładnie przyglądnął się tym ruinom. Jakkolwiek źle nie wyglądały, czy były tylko kupą kamieni, a może zachowanymi częściami większej budowli, tak Fin zawsze czuł pewną przyjemność z oglądania ich. W myślach jednak karcił się za tą błahostkę, bo świadomy był, że to przez jego lubość w przeszłości, a z nią miał cholerne problemy. W końcu oderwał wzrok od zawaliska, do którego mieli się udać i zawiesił go na kobiecie.
- Czego dokładniej mamy szukać? Powiedziano nam, że informacje dostaniemy na miejscu, a wiadomo nam jedynie, że są to notatki oprawione w skórę. Chciałbym wiedzieć jak wyglądają i co mogą w sobie zawierać, aby być pewnym, że nie zdobędziemy fałszywych. Dodatkowo chciałbym wiedzieć, dlaczego potrzebujecie "magicznej" osoby do tego? Co może nas czekać w środku? - zadał wszystkie najistotniejsze pytania, których odpowiedzi miło by było znać. Znacznie ułatwiłoby to pracę skracając również czas poszukiwań. No i mniejsze ryzyko. Zaraz po wypowiedzi, Ivari wyciągnął z kurtki paczkę papierosów, z której wyciągnął jednego i wetknął go w usta chowając resztę do kieszeni. Szybkim ruchem otworzył zapalniczkę, a następnie podpalił papierosa głęboko zaciągając się dymem. Spoglądając na niebo wydmuchnął go leniwie czekając na odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t107-my-body-is-a-cage-that-keeps-m

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Čachtice   Sob Maj 23, 2015 3:40 am

Misza. Bardzo ładne imię, które Gabriel gdzieś już słyszał. Może jeszcze za czasów mieszkania w Anglii? Z tego co wiedział, to nie jest daleko od Słowacji. Choć nie był taki do końca pewny tej informacji. Sama nosicielka tego imienia też nie wyglądała strasznie. Tylko miała jakieś straszne adhd. Widoczne, niestety, gołym okiem. To co mówiła też jakoś zainteresowało chłopaka, który wlepił w nią niebieskie tęczówki. Oczekiwał na to, co zrobi Ivari. W końcu, jeśli on powie wszystkie dręczące ich pytania, to i blondyn nie będzie musiał się odzywać specjalnie. Będzie mógł żyć pogrążony w bólu, bo nie dane będzie mu wypić kawy. A dano im zbyt mało informacji, szczególnie, że i misja miała ciężki wydźwięk. Chłopak westchnął i powoli podążał za dwójką ludzi. Fin już zdążył po drodze rzucić wszystkim, co i jemu samemu mogło wpaść do głowy, jednak w pewnym momencie i drugiego nauczyciela coś tknęło, gdy tak spoglądał na szczyt wzgórza i ruiny, jakie były stąd widoczne.
- Jak bardzo mamy nie szarżować? Mówisz ogólnikowo, nadal nie jestem pewien, czy przy byle tknięciu coś się na nas nie zawali. - powiedział, wsuwając ręce do kieszeni płaszcza. - Nie mam ochoty umierać przez zawalenie się jakiś kamieni. - po chwili dodał jeszcze. - Ach, no i co ty masz z tym wspólnego? Poznaliśmy dziwnego bibliotekarza, a teraz ciebie. Jaki macie związek z notatkami i dlaczego są aż takie ważne, żeby mieszać w to shibusen? - zmrużył oczy. Po prostu uzupełnił pytanie Ivariego, nie sądził, by ten miał mu to za złe. Ot, Gabryś bez kawy, to marudny Gabryś.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Čachtice   Pon Cze 08, 2015 6:02 pm

Gdy zaproponowała możliwość pytania z pewnością nie spodziewała się aż takiego zaangażowania. Z jednej strony cieszyła się, że jednak cokolwiek z ich strony padło, bo oznaczało to, że misję raczej wykonają dobrze. Z drugiej… tyłek jej marzł, a mogłaby być już w cieplutkim pokoju, z rozpalonym kominkiem. Ale praca to praca.
- Książka jak książka, strony ma i słowa. Pewno po węgiersku napisana. Albo łacinie. Serio, ja się w to nie bawię, miałam pokazać pokazałam. Paluszkiem nawet. O! Pewno będzie jakaś podejrzana i z rysunkami, bo rysunki są fajne. Wiecie, ślady krwi to chyba będzie właściwy trop. A czemu magicznej? A kto wie, co tam w środku siedzi. Jakieś proste pułapki na pewno znajdziecie, może i jakieś zaklęcia. Wiecie, ludzie w wiosce mówią, że to wiedźma była, ale ile w tym prawdy to nie chce mi się dochodzić- odpowiedziała dość zwięźle i bez problemu na pytania Ivariego. Gdy przyszła pora na Gabriela skrzywiła się wyraźnie, jakby tematy poruszone przez blondyna wcale jej nie podpasowały.- Skała na skale postoi. Żadnego przyzywania demonów i piekielnych bestii. Ani wysadzania budynków. Jak ktoś przyrąbie głowa w sufit to sobie co najwyżej siniaka nabije i tyle. To wytrzymała konstrukcja, jak każdy z tych zamków. Tania sił robocza jesteście i tyle. Ja spłacam swoje długi, a o takie rzeczy to chyba wcześniej było pytać i nie mnie, ja tutaj tylko za przewodniczkę robię, hmm?
Uniosła brew do góry wyraźnie dając sygnał, że drążenie tego tematu może nieco zaburzyć harmonię tej wspaniałej wymiany zdań.
- Coś jeszcze? A tak. Spotkajmy się wieczorem przed kawiarenką. Oddacie mi, co trzeba, a ja się resztą zajmę.
Uśmiechnęła się nieco zalotnie w kierunku obu panów, choć raczej nie gustowała w takich typach. Jeśli nie mieli żadnych innych pytań po prostu odeszła z powrotem w kierunku miasteczka.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Čachtice   Czw Sie 13, 2015 7:29 pm

Misja zawieszona.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Čachtice   

Powrót do góry Go down
 
Čachtice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa-