IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Rynek   Pią Lut 20, 2015 8:06 pm

Można zakupić tutaj niemal wszystko, od świeżych warzyw i owoców począwszy, a na figurkach skończywszy. Przy straganach kręci się pełno ludzi, dlatego robiąc zakupy w pośpiechu, trzeba być nad wyraz ostrożnym, żeby kogoś nie popchnąć lub żeby nie wpaść przez przypadek na drugą osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 5:24 pm

Niby taki ładny dzień, a jednak humor to ona miała beznadziejny. Skoro miała chwilę wolną od akademii wybrała się na spacer, pooddychać świeżym powietrzem. Miała nadzieję, że jej zły humor przejdzie, ale nie... on trwał dalej. No bo czemu? Dzisiaj miała być rocznica incydentu sprzed kilku lat. Taki piękny dzień, a jednak coś takiego musiało go zepsuć.
W szarej koszulce z czerwonym napisem "Bring that to me", ciemnych, dresowych spodniach z niskim krokiem i Air Jordnan'y, trochę uwalone, ale miała to w czterech literach, przeszła przez rynek i stanęła sobie obok pani z owocami. Jej niebieskie oczy zatrzymały się na pięknych jabłkach. Aż coś ukuło ją w sercu. Z czystą niechęcią do tych owoców fuknęła cicho przecierając oczy i odgarniając swoje jasne włosy sprzed oczu.
Coś tak pięknego, jak owoc, z którego robi się szarlotkę nagle jej dzisiaj zbrzydł. Czemu? Bo przypomniała sobie jak to biegła do domu z siatkami pełnymi jabłek tego dnia. Uśmiechnęła się pod nosem sama do siebie mówiąc w myślach "Idiotka". Odwróciła się tyłem do kobiety stojącej z owocami w skrzynkach i zaczęła się zastanawiać czy kupić je czy nie. Przecież umiała piec ciasta, to mogła zrobić szarlotkę. Ale czy będzie miała na tyle siły i odwagi by znowu przyrządzić swój przysmak? Tego nie była pewna.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 5:43 pm

No i się przebudził potwór w swojej pieczarze zwanej pustym mieszkaniem bez kota. W końcu nie jest jakąś silną i niezależną kobietą, aby go posiadać, prawda? No właśnie, niestety on ma dość spore Cojones, więc niestety bezpodstawne branie go za kobietę czy inne nie ma możliwości przejścia. Pierwsza rzecz z rana to wiadomo, śniadanie, najważniejszy posiłek dnia, kawa i zaglądnięcie do lodówki, które... Zakończyło się kompletnym rozczarowaniem z jego strony, chyba musiał go w nocy dopaść cholernie wielki głód, bo innego wytłumaczenia na to nie ma. Niestety nie było papu, co oznaczało wybranie się do miejskiej dżungli na polowanie, chociaż niestety mimo bycia potworakiem nie jest osobą, która szuka dziewic (Tu pewnie na forum i tak ich nie znajdzie, Kappa), by je zjeść czy coś w tym stylu. Jedynie wziął dopiero co wyprane rzeczy i się ubrał, szkoda, że jego płaszcz był mokrawy przy rękawa, będzie musiał to niestety przeżyć. Westchnął dość ciężko, po czym wyciągnął z szafki najzwyklejszą reklamówkę i pognał na rynek, by dorwać trochę papu. Zebrał kilka ogórków, ogromną cukinię, może dzisiaj leczo zrobi? Chociaż wypadałoby mu zebrać trochę papryki, ale to może później, na razie trzeba w ogóle coś dobrać, by nie łazić z taką pustą siatą, co nie? Dlatego też podszedł gdzieś tam z petem w ustach i siatką z "Tezgo" w lewej rączce, która raczej nie była wypełniona po same brzegi. Emilian jedynie nabrał kilka bardziej dorodnych do siateczki i stanął za jakąś tam dziewczyną, która wyraźnie miała problem z czerwonymi owocami.
- Bierzesz czy nie, ludzie czekają w kolejce - a właściwie to stał tylko on, a słowa zaś wydusił przez zaciśnięte zęby, bo trzymał w ustach fajkę.

(Można kojarzyć z Shibusen, bo były nauczyciel. Ten w białych włosach to Emilian i w co jest aktualnie ubrany)
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 6:20 pm

Ostatni zaś pojawił sie Psycho, który na pierwszy rzut oka wyglądał niczym miejski rzezimieszek. Stał w tym samym miejscu od ponad godziny, kolejno wypalając jeden po drugim każdego szluga. Pomimo zakazu znajdującego sie w niedalekiej odległości nikt nie postanowił zaczepić szesnastolatka o szkarłatnym prawym oku. Strój miał czarny z gdzieniegdzie prześwitującymi wzorami czaszek. Całość przylegała bezpośrednio do ciała, co wręcz wprost mówiło "Hej! Chcesz walczyć? To zapraszam, ja nie zamierzam uciekać". Lecz jaki był jego cel spędzania tu całego dnia? Otóż całkiem prosty, szukał kogoś kogo można okraść. Brzmi niechwalebnie, lecz właśnie w ten sposób Psycho zarabiał na życie, by nie obciążać przy tym skromnego portfela App'a. Ot braterska miłość. Do tego czasu udało mu sie zwinąć jedynie dwa jabłka, które w obecnej chwili konsumował - Dlaczego w tym mieście wszyscy muszą być tacy poważni? - westchnął cicho. Reszta dnia nie zapowiadała nic dobrego, toteż nie dziwne iż chłopak zamierzał sie w ciągu następnych kilku minut zwinąć do domu. Wyrzucił ogryzek jednego z dwóch jabłek do kosza i w chwili gdy miał już postawić pierwszy krok w kierunku domu spostrzegł ją. Niezdecydowana, nie stanowiąca żadnego zagrożenia, zagubiona. Cel idealny. Nie mógł przeciwstawić sie chytremu uśmieszkowi, który wpełzł mu na twarz. Może jednak nie będzie najgorzej? Ta myśl przemknęła po jego głowie w chwili gdy zakładał swą maske przedstawiająca kota. Jego szkarłatne oko zabłyszczało, zaś sam Psycho rozpoczął swe łowy. Był niczym myśliwy w stadzie niczego nie spodziewających sie łani. Wybrał sobie na cel właśnie tą najsłabszą, do której zbliżył sie wraz z przechodzącym obok tłumem. Rozglądała sie ona na boki, co dawało mu chwile by zwędzić jej portfel, lecz w tej chwili gdy już wyciągał swą dłoń, jakiś starszy mężczyzna zaczął ją poganiać. No i cały plan poszedł sie... paść. Z gniewem natychmiast skierował na niego swą twarz, zaś dłonie zacisnął w pięści - Hej ty wapnie! Masz jakiś problem do tej dziewczyny? - warknął podchodząc do Emilliana. Z zamaskowanego młodzieńca wręcz wyciekała złość.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 8:09 pm

Kiedy tak myślała co począć, czy kupić jabłka czy nie, rozproszył ją męski głos. Już miała ochotę tej osobie przyłożyć za pośpieszanie jej, ale zabronił jej temu jej charakter oraz samo to iż znała tego człowieka. A dokładniej, pamiętała go niczym przez mgłę. Z jej krtani wydobyło się ciche, mimowolne warknięcie i zerknęła na sprzedawczynie z lekkim uśmiechem jak gdyby nigdy nic. Trzeba stwarzać pozory!
Nim jednak zdążyła o cokolwiek poprosić pojawił się znowu jakiś typek. No jeszcze czego, to było dość zabawne. Z cyrku jest, czy co? W domu go chowali i dlatego chowa się za maską? Zaciskając więc swoją lewą pieść w kieszeni dresów zaczesała sobie jasne kudły w tył. Ale pasztet..., pomyślała i stając z uniesionym podbródkiem rzekła:
-Oczywiście, proszę pana. Niech się pan nie unosi.
Nie miała jakoś ochoty wszczynać dzisiaj jakichkolwiek kłótni. Szybko poprosiła o jabłka, zapłaciła za nie i trzymając siatkę w ręce zmierzyła zamaskowaną osobę niebieskimi oczami. Żałosne..., przeszło jej przez głowę i ze spokojnym wyrazem twarzy ustąpiła miejsca profesorowi. A raczej, byłemu nauczycielowi Akademii, do której aktualnie uczęszczała. Nie spuszczała jednak wzroku z podejrzanego chłopaka. O co jemu chodziło? Ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy oraz z cichym fuknięciem powiedziała:
-A Ty czego tu?
Burknęła starając się hamować swój temperament oraz charakterek sprzed lat.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 8:47 pm

Mężczyzna jedynie spojrzał na owego cyrkowca w masce, który nazwał go... NAZWAŁ GO WAPNEM?! Emilian zdecydowanie nie lubił być nazywany wapnem, dlatego też od razu odwrócił głowę tak, że o prawie 180 stopni w tył, z creepy dźwiękiem strzelających kręgów. Jedynie sięgnął po swoją ostateczną broń w tej chwili... 30 centymetrowego k...abaczka, tak kabaczka zwanego inaczej cukinią, którą przed chwilą kupił, po czym jednym szybkim ruchem zdzielił owego chłoptasia w łeb.
- Nigdy... ale to przenigdy... nie nazywaj mnie wapnem... - z dość ochrypłym głosem, by dodać tej sytuacji napięcia. Szkoda tylko, że jego kochane warzywko się złamało i będzie trzeba kupić kolejne - I ściągnij tą maskę i ubierz się jak mężczyzna, wyglądasz jak kompletny pajac - skomentował krótko wygląd owego chłopaczka, który chyba raczej nie lubił dziewczynek skoro dowalił się akurat do niego i jeszcze w jakimś pedalskim stroju. Może to jakiś zwykły brudas lub szukający żul, który nie miał się w co ubrać? Albo może ktoś kto uciekł z wariatkowo? W sumie to by się zgadzało.
Emilian jedynie pociągnął kolejny dymek z swojego papierosa, który po chwili rzucił pod nogi i przydeptał, by zgasł. Odwrócił się do sprzedawczyni, po czym podał jej woreczek z kilogramem jabłek. Chyba mu tyle wystarczy jak go głód go dopadnie. Chociaż może powinien jeszcze kupić jogurt jakiś? Po chwili spojrzał w kierunku dziewczyny - Znamy się? - powiedział, bo chyba coś ją kojarzył, tylko nie pamiętał skąd. Może z Shibusen? Meh, musi zamknąć ten rozdział w swoim życiu, bo ta Akademia to już była przeszłość.
- Odpowiada się jak koleżanka pyta - skierował do chłopaka, który nazwał go wapnem.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 9:13 pm

Seriously? Oberwał jakimś warzywem? Znaczy sie oberwanie to jedno, ale dźwięk łamiącej sie prąciopodobnej jerzyny zdecydowanie przerosła dopuszczalną miarke akceptacji wobec drugiej osoby. Dzieciak rzecz jasna odczuł bół, o czym mógł świadczyć delikatny syk lecz zamiast ostudzić to jego zapał, tylko jeszcze bardziej sie nakręcił. W końcu to Psycho, a to oznacza wiele głupich i nieprzemyślanych decyzji. Czym prędzej ponownie odwrócił głowę w kierunku starszego mężczyzny. W dziurze maski przewidzianej na oko było widać bliznę przecinającą właśnie ten narząd, zaś sama tęczówka wyglądała na wielce naruszoną - Ty chyba masz jakiś problem, no nie pryku? Sam wyglądasz jakbyś dopiero co zakończył swą nocną warte pod latarnią. - Warknął patrząc bez krztyny strachu wprost w Emiliana. Prawą dłonią szybko poprawił swą maskę, która sądząc po widoczniej bliźnie była potrzebna. Zaciśnięte pięści nieco poluzował by spojrzeć przez ramie na Wreck - Jakbyś nie widziała jestem po twojej stronie. Mogłabyś okazać nieco wdzięczności? - i nie czekając na odpowiedź - Dziękuje. - nastąpił delikatny ruch maski, świadczący o tym że uśmiech Psycho poszerzył sie. Jednak ten dzień może być jeszcze udany. Obracając sie ponownie w strone byłego nauczyciela zwinął z pobliskiego stoiska jabłuszko, które momentalnie podrzucił w strone brzucha dorosłego. Miało to odwrócić jego uwage od uderzenia zaciśniętą prawą pięścią w policzek.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 9:33 pm

Słysząc pytanie, które było wypowiedziane w jej stronę popatrzyła na nauczyciela. Dobra, chwila zastanowienia. Skąd ona tego typka znała... Czy ona w ogóle go kiedyś spotkała? No pewnie, że tak. Pstryknęła palcami w stronę nauczyciela z lekkim uśmiechem, po czym powiedziała:
-Profesor... Emilian...
Dopiero po chwili spojrzała na podejrzanego chłopaka aka cyrkowca. Tak postanowiła go nazwać. Z uniesioną brwią zmierzyła go od stóp do głów i wzruszając ramionami wzięła jedno jabłko z siatki. Miała zamiar je spokojnie zjeść, skonsumować, ale... coś jej w tym przerwało. Przyglądała się uważnie ruchom chłopaka, a widząc jak uderza nauczyciela aż w niej coś pękło. Miała teraz taką ogromną ochotę mu zaserwować bełt w kolano. Trudziłby się z jego wyjęciem dzień, a z raną trzy dni. Ból byłby ogromny, ale z racji tego iż nie chciała ujawniać kim jest, a czuła, że powolutku traci panowanie nad sobą odchrząknęła i poklepała chłopaka po ramieniu.
-Ahh dziękuję iż stanąłeś po mej stronie, chociaż ów potrzeby nie było... Panie profesorze, wszystko w porządku?...
Musiała stwarzać pozory opiekuńczej dziewczynki, przecież to był nauczyciel. Jak można było kogoś tak potraktować? Przecież nie było żadnego problemu, ustąpiła temu mężczyźnie bez żadnych kłótni. No chyba, że chodziło o coś innego. Ale ona tego nie wiedziała, miała w sumie to gdzieś. Ten chłopak był dziwny, jak każdy, ale on... Wzdrygnęła się na samą myśl i ciągnąc nosem, bo nagle ni stąd ni zowąd pojawił jej się katar wyciągnęła chusteczkę z kieszeni i wysmarkała się w nią nos. Ach te wiosenne przeziębienia, ona to łapała je na pstryknięcie palca. Szkoda gadać...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 10:06 pm

- Jak ja dawno nie słyszałem, by ktoś mnie nazywał profesorem - Rozmyślił się na moment, bo od razu mu się lżej zrobiło na sercu. Jednak tą cholerną chwile musiał znowu przerwać ten rozwydrzony gówniarz spod ciemnej gwiazdy. No cóż, przylatuje nagle zasraniec i zaczyna fikać, i jak tu się nie złościć? Jednak po chwili w jego stronę poleciało jabłko, które złapał, po czym spojrzał na nie chwile, jednak nim zdążył coś powiedzieć, to od razu jego ręka zaczęła drżeć. Poczuł jak zostaje uderzony, jego serce zabiło trochę mocniej.
- Muszę się uspokoić - wziął głęboki oddech próbując się nie wściec - Nie tutaj, nie w mieście - wiedział, że jeśli wywoła tutaj awanturę, z której nie wiadomo co wyniknie to... No... Jedynie Emilian odstawił jabłko na bok, po czym przejechał ręką po policzku, który trochę go szczypał.
Podniósł głowę i spojrzał na małolata w masce - Widać, że nie umiesz się zachować w obecności kobiety - rzucił krótko - Prawdziwy mężczyzna załatwia takie sprawy bez świadków, ale jak widzę... - spojrzał na Wreckless - Ty próbujesz jej czymś chyba tutaj zaimponować. Nie wiem jak to dzieci w twoim wieku flirtują, ale czymś takim raczej nie zaskarbisz sobie uznania - typowa męska gadka od razu go uspokoiła, do tego pytanie dziewczyny.
- Tak, w jak najlepszym - od razu przełożył siatkę do drugiej ręki i schował drżącą dłoń - Następnym razem ci oddam, więc lepiej nie próbuj - Emilian zaczął rozsiewać wokół siebie dość nieprzyjemną i chłodną aurę, gdy zwracał się do chłopaka. Wiedział, że następnym razem może to nie skończyć się tak kolorowo.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 10:47 pm

Psycho zrobił szybki krok w tył, oczekując przy tym na bolesny kontratak, lecz nic takiego nie nastąpiło. Zamrugał kilkukrotnie zdezorientowanym wzrokiem, wpatrując sie przy tym w byłego nauczyciela. Nic? A już sie cieszył na samą myśl o bijatyce. Podniósł dłonie w góre, co miało prawdopodobnie imitować coś na wzór gardy. Był wręcz przygotowany by zaserować Emiliowi kolejnego sierpowego, całkowicie przy tym ignorując dziewczyne znajdująca sie w pobliżu. Monolog dorosłego przywrócił go do pionu. Świadkowie. Było tu ich pełno, a co najmniej co drugi przechodzący obok człowiek z zaciekawieniem zerkał na zaistniałą sytuacje. Jeśli tylko spadnie mu maska App będzie miał problemy. Nie może do tego dopuścić. Syknął pod nosem, używając przy tym paru siarczystych przekleństw, by kolejno później opuścić bezwładne dłonie wzdłuż ciała. Westchnął wzruszając przy tym ramionami - Niech będzie. Dokończymy to innym razem, bez używania tego! - Dłonią wskazał na stoisko z warzywami - Swoją drogą jesteś nauczycielem, więc chyba powinieneś to dostrzec, prawda? - Zapytał mając na myśli oczywiście siebie, czyli niewchłoniętą dusze przez prawowitego właściciela tego ciała czyli Appiusa. Dla wprawnego oka, które potrafi widzieć coś ponad norme wyglądało to niczym mała kulka znajdująca sie w większej. Doprawdy niecodzienne zjawisko. Niespodziewanie Psycho odwrócił sie na pięcie w strone Wreck - A Ciebie chciałbym przeprosić. Myślałem że ten - nieco ciszej powiedział "wapniak", wskazując przy tym na niego palcem - ci przeszkadza, a jako że jestem MĘŻCZYZNĄ to mój obywatelski obowiązek by bronić kobiety. - Delikatnie sie zgarbił, teraz stając przodem do dziewczyny. To musiało wyglądać dość podejrzanie, gdy człowiek w masce z dość charakterystycznym ubraniem i jednym czerwonym okiem patrzy wprost na Ciebie. Wyciągnął w jej strone dłoń - Jestem Psycho. Ciebie jak moge nazywać? - Zapytał przekrzywiając delikatnie głowe w prawo
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pon Mar 09, 2015 11:25 pm

Po pierwsze jak ten typek w masce mógł jej czymś takim zaimponować? Na niej trudno zrobić jakiekolwiek wrażenie, ze względu na opinie o ludziach. Wzruszyła wtedy jedynie rękami, a słysząc jak nauczyciel mówi, że nic mu nie jest spadł jej kamień z serca. Gdyby tak ktoś się dowiedział, ze była przy tym incydencie i że nic nie zrobiła w tym temacie pewnie nie byłoby za ciekawie. Dodatkowo paru gapiów, którzy stali jakieś niecałe dwa metry od nich z rozdziawionymi ustami od razu uciekło, kiedy Wreckless posłała im pełne zgrozy, szybkie spojrzenie. Nie minęło więcej niż 6 sekund jak ich już nie było, zniknęli gdzieś w tłumie, bądź w uliczkach.
-Caa... nie masz za co przepraszać, mnie nie uraziłeś, ale za pewne profesora tak.
Odparła spokojnie zaczesując sobie jasne pasma włosów do tyłu by móc cokolwiek widzieć. Ostatnio włosy strasznie wpadały jej do oczu, jakby chciały robić jej na złość. No ale cóż,życie, nic na to nie poradzi, no chyba, że się zetnie, ale tego nie chciała.
- Tak... no... Jestem Wreckless...
Przedstawiła się, choć było słychać w jej głosie nutkę niepewności. Nie była pewna czy dobrze postąpiła przedstawiając się ów delikwentowi. Wciąż ją zdziebka przerażał no i ten wygląd... Niepewnie, z drącą dłonią uścisnęła jego dłoń. Jej delikatna skóra w zetknięciu z jego dłonią mogła wydawać się niczym mały pluszowy miś. Chyba jest to dobrym określeniem zważywszy na to iż wiele osób uważa, że jej dotyk jest bardzo przyjemny, iż koi ból i rozmywa smutki. Po chwili zerknęła na profesora i z lekkim uśmiechem na twarzy powiedziała:
- To dobrze, że nic panu nie jest...!
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 10, 2015 12:52 am

Drżała, cały czas drżała, normalnie jakby miał zaraz dostać tutaj jakiegoś ataku. Ręka w kieszeni kompletnie nie chciała przestać się trząść, a robiła to jak typowa galareta albo coś w tym rodzaju. Jedynie sobie powtarzał w myślach - Uspokój się potworze - jakby była to jakaś mantra lub też słowa otuchy, o dziwo trochę działało, bo czuł jak drżenie zaczyna przechodzić, a jego serce przestanie bić jak szalone. Mężczyzna ruszył karkiem raz w lewo, raz w prawo, a po jego plecach przeszedł swojego rodzaju dreszcz. Chyba było mu już lepiej, bo nie czuł już takiego wielkiego stresu związanego z chęcią urwania temu dzieciakowi głowy. Spojrzał na warzywo, po czym lekko się uśmiechnął i schował połamane do z powrotem do siatki. No cóż, przecież tego tak nie wyrzuci, co nie? To dalej można zjeść!
- Ta, powiedzmy, że widzę - wytężył trochę wzrok chociaż kompletnie nic nie widział, to już nie jest ta sama osoba, którą był więc kompletnie ciężej przychodziło mu posługiwać się wszystkimi pierdołami jak ten śmieszny wzrok od widzenia dusz. Może kiedyś sobie przypomni jak się robiło. Coraz ciężej przychodzi mu to wszystko, ale jakoś daje radę, więc nie jest tak źle.
- Ale z gwoli ścisłości, byłem nauczycielem - dodał, po czym słuchał jak ten dzieciak gada jak to jest mężczyzną... Zdecydowanie miał za małe Cojones, by cokolwiek o tym wiedzieć skoro bawił się w podstępne numery z jabłkiem. Do tego ukrywa się za maską, czy to ma być ta męskość, o której on teraz mówił? Bawi się w zamaskowanego Bohatera? Może Zorro? Kto tam go wie. A gdy tylko się dziewczyna przedstawiła to chyba mu się w miarę przypomniało, że uczył kogoś takiego, chyba, pewności nie miał, skoro nazwała go profesorem to może miał z nią jakąś lekcje albo zastępstwo, kij tam to wie.
- Dziękuję za troskę - powiedział, lekko się kłaniając przed młodą damą jak to na dżentelmena przystało.
- A ty się ciesz, że nie miałem Pora pod ręką, bo byś poznał definicję bólu - co mu w sumie przypomniało, że jest głodny, co dało o sobie znać burczenie w brzuchu - Pardon, nic nie jadłem, dopiero jestem na zakupach -
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 10, 2015 5:58 pm

Z perspektywy zwyczajnego, przechodzącego obok przechodnia wyglądało to tak, że cała sytuacja ucichła, a zaistniałe wcześniej napięcie nie było już niczym więcej niż tylko Historią. Nikogo raczej nie zdziwię, mówiąc że ta teza była oczywiście błędna. Psycho dzięki swej masce mógł bez problemu ukrywać swój wyraz twarzy, a przy tym także uczucia mu towarzyszące. Tym razem był to uśmiech, ale to nie taki, którym witamy sie na spotkaniach ze znajomymi lecz bardziej... krwiożerczy. Serio. Szczerzył sie niczym szaleniec, brakowało tylko kilku plamek krwi na jego szkliwie i już pasowałby jak ulał do jakiegoś filmu w którym walczyłby z mężnym anarchistą, aż w końcu w ostatniej scenie upaść od jednego ciosu i oddać ostatni dech. Tym razem jednak tak nie będzie. Ta chwila spokoju była dla niego idealnym momentem by rozejrzeć sie za czymś ostrym, czym mógłby dźgnąć swego oponenta. Co jak co, ale znajdywali sie na rynku. Na wyciągnięcie jego dłoni znajdował sie nóż wbity w drewno, w który też przez chwile sie wpatrywał jakby odbywając przy tym wewnętrzną walkę ze sobą, czy owy przedmiot złapać czy też zostawić. Wyszło na to że jednak jeszcze będzie grzeczny, chodź te dżentelmeńskie zachowanie starszego mężczyzny doprowadzało go do wściekłości. Mimowolnie ponownie zacisnął dłonie, lecz nie robił z nimi nic podejrzanego - Wreck? Dziwne imie... Coś nie tak z tobą, prawda? - Zapytał świdrując swym wzrokiem jej serce - Jesteś zagubiona i rozkojarzona. - Dodał jakby dopełniając całość. W trakcie tej wypowiedzi głos posiadał stabilny, bez żadnej nuty wstydu czy zawahania. Odchylił głowe do tyłu, tak by móc w całej okazałości spojrzeć na nauczyciela. Rzecz jasna do góry nogami, lecz przynajmniej go widzieć. Odsłonięty kark został jakby wskazany przez słońce, dając tu tym samym znak okolicznym wampirom że bufet jest otwarty. Wystarczy jedynie przyjść i sie wgryźć, chodź taką perspektywę Psycho widocznie ignorował - Nie boje sie twojego zdrowego żarcia, ale z ciekawości zapytam. Dlaczego cie wyjebali? - prawą dłonią sięgnął po najbliższy owoc, będący w tym przypadku gruszką. Wciąż wpatrując sie w nauczyciela zatopił swe zębiska w produkcie. W brzuchu dzieciaka też zaburczało, dając przy tym znać o niedalekiej porze obiadowej
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 10, 2015 7:44 pm

W sumie określenie "były nauczyciel" nie miało dla niej wielkiego znaczenia. Profesor to profesor, nawet po wydaleniu, jak dla niej. Burknęła pod nosem, że powinna kupić jeszcze inne składniki do ciasta. Prawdzie powiedziawszy wcale nie musiała, bo wszystko miała w domu, ale będzie musiała niedługo znaleźć pretekst, by uwolnić się od dziwnych osób jakie je otaczały. Ludzie to parszywe gnomy powiedziała sobie, nie wolno im zaufać. Słysząc reakcje chłopaka na jej imię i jego dość dziwny komentarz wzruszyła ramionami i przełożyła siatkę jabłek do drugiej ręki.
-Twoje imię też nie jest typowe. W dodatku... Nie Twój interes, złotko. Moje problemy niech będą moimi.
Skwitowała, nie chciała się cackać z odpowiedziami. Będzie chciał wiedzieć? Trudno, ona jest specyficznym typem człowieka. Nie łatwo jest się z nią zaprzyjaźnić. Z cichym fuknięciem zerknęła na nauczyciela. Głodny był? Chyba akurat dobrze się składało, bo ona lubiła robić jedzenie, więc inni mogliby skorzystać z tej okazji. Dodatkowo słysząc burczenie w brzuchu chłopaka pomyślała sobie, że ogólnie ładnie by było i uprzejmie zaprosić ich oboje. Ale chwila moment... Przecież ona taka nie była, toż to śmieszne! Ma zapraszać nieznajomych typków do siebie? No dobra... Nauczyciela znała ze szkoły, bo kilka razy miała tam z nim lekcje i widywała go często na korytarzu jeszcze zanim odszedł, czy co oni tam z nim zrobili. Nie chciała tego wiedzieć, nie był to jej interes. Jednak słysząc pytanie chłopaka skierowane w stronę starszego od nich znacznie mężczyzny coś jej zaświtało. A czy ten chłopak przypadkiem również nie uczęszcza do Akademii Shibusen? Może to wyjdzie w praniu, nie chciała wyjść na ciekawską i wolała nie plątać się w niczyje sprawy.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 10, 2015 9:44 pm

- Uwierz mi, że to zdrowe żarcie kryje w sobie potężną moc. Witaminki i takie tam - rzucił, po czym dodał - A co do tego za co mnie "wyjebali" jak to się wyraziłeś to... Nie, nie wyjebali mnie na zbity pysk. Sam podjąłem decyzje o tym, że odejdę - westchnął dość głośno - Niestety wypadki chodzą po ludziach i jeden spotkał też mnie - przejechał ręką odgarniając kosmyk włosów z czoła. Jedynie przypomniał sobie, co się wtedy stało i jak to doprowadziło go do stanu takiego w jakim jest obecnie. Jedynie potrząsał głową, bo wyłączył się na chwilę, bo kompletnie mu wyleciało z głowy, że przecież jest w trakcie jakiejś tam rozmowy. Zastanawiał się nad imieniem tej dziewczyny, czy może je już gdzieś słyszał? Możliwe, w końcu to nie jest jakieś straszliwe popularne imię, a wręcz przeciwnie, niespotykane.
- Poza tym czemu nosisz tą cyrkową maskę? Pytanie za pytanie - jednak pominął pytanie z tym czy rodzicie go nie kochali czy coś patrząc po tym, że dali mu na imię Psycho. W końcu kto normalny ukrywa swoją twarz za maską w taki tchórzowski sposób? To nie jest zbyt męskie wyjście. Poza tym jeszcze ta śmieszna rana czy co on tam ma na oku... Chyba go bili w dzieciństwie, pewnie jako Pedagog powinien się tym zająć czy coś, ale niestety już nie jest pracownikiem szkoły, więc może mieć w to kompletnie wyjebongo. I chyba tak będzie najlepiej.
- A może zechcecie się przejść? Bo ja aktualnie mam jeszcze do zrobienia zakupy... Do tego wypadałoby mi kupić nową cukinie... -
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Wto Mar 10, 2015 10:46 pm

Om nom nom nom. To jabłko nie należało do najświeższych zbiorów prawda? Tak... te zdecydowanie musiało przeleżeć tu już pare długich dni, więc nie dziwne że chłopak bez niczego po prostu wypluł odgryziony kawałek na ziemie pod swoimi stopami. Uprzedzając pytania, tak to był całkowity brak wychowania, a prychnięcie najbliższego sprzedawcy potwierdzało te zdanie. Psycho słysząc dźwięk szybko odwrócił tam wzrok, na co owy mężczyzna zareagował szybką ucieczką w najbliższy tłum. Dzieciak skomentował to szerszym uśmiechem. Mały palec prawej dłoni wsadził sobie do uszka - To nie jest moje imie. Zresztą zapytałem z czystej uprzejmości, nie musisz sie od razu spinać. - Wzruszył ramionami. Wciąż ten sam nienaruszony przez nic głos, tak jakby zranienie go za pomocą słowa było wręcz niemożliwe. Padło nawet kilka obraźliwych zdań z pobliskich nowo-utworzonych grup. Pomimo braku znajomości kierunku wydobywającego sie dźwięku, wszystkie widocznie nawiązywały do śnieżno-włosego chłopaka w masce, który jak to łagodnie powiedzieli ma "spierda...". A co zrobił dzieciak słysząc to? Rozejrzał sie jedynie, by w pewnym momencie zawiesić wzrok na nauczycielu - Obiecałem App'owi że jeśli chce zrobić coś głupiego, to będe ją nosić. Przykładowo nim rozwinęła sie między nami rozmowa, moim celem było okraść Wricklan. Jeśli ktoś by to zauważył wtedy moja reputacja natychmiast by podupadła. Dlaczego odszedłeś? - Mruknął szybko łapiąc w dłoń kolejny najbliższy owoc. Podrzucił nim delikatnie w dłoni, by chwile później używając większej siły cisnąć nim niczym piłką w strone jednej z grup. W odpowiedzi odbyło sie jedynie słowo "Ała!", kończąc tym samym uszczypliwości. Tanecznym krokiem Psycho oparł sie tyłkiem o najbliższe stoisko - Jeśli stawiasz obiad to chętnie sie wybiore - Prawą dłonią wskazał na maske. Nie posiadała ona wycięcia na usta, a to oznaczało że przy pierwszej lepszej konsumpcji będzie musiał ją ściągnąć.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Sro Mar 11, 2015 4:19 pm

Przysłuchiwała się i uważnie. To było wręcz zabawne, że oboje prawie podskakiwali sobie do gardeł. W dodatku przy niej, no co ona miała zrobić? Spuściła wzrok i przyjrzała się dojrzałym jabłkom w swojej siatce. Czyli co? Nici z jedzenia w domu? Przecież nie odmówi, jeszcze nauczycielowi. Podnosząc powoli głowę zerknęła na ich oboje, a słysząc słowa Psycho jak to chciał jej zwinąć portfel i jeszcze źle wymówione jej imię zazgrzytała cicho zębami. Powoli podnosiło się jej ciśnienie. No co za tupet. Wzięła dziesięć głębokich oddechów, to zawsze pomaga, no i z lekkim uśmiechem na twarzy spojrzał na nauczyciela.
-Chętnie się wybiorę, miałam robić szarlotkę, ale ona może poczekać.
Zaśmiała się nerwowo pocierając kark, nie żeby coś, ale nie przepadała kiedy ktoś miał komuś stawiać obiad, a dokładniej nieznajomym. Ale przecież to nauczyciel, tak? Pociągnęła ponownie nosem i wyjęła kolejną chusteczkę z kieszeni. Złapała przeziębienie...? Niemożliwe. Zerknęła po chwili na Psycho i już miała mu powiedzieć coś niegrzecznego, ale powstrzymała się.
-J-ja się nie spinam... I mam na imię Wreckless, złodzieju...
Burknęła nadymając policzki i robiąc mały krok w tył. Wpadła w ten sposób na jedną z młodych kobiet, która najwidoczniej była na zakupach. Zestresowana i zdenerwowana kobieta zaczęła piszczeć, nie krzyczeć, piszczeć na jasnowłosą, kiedy ta patrzyła na nią jak na wariatkę. Krzyżując ręce na klatce piersiowej pochyliła się w stronę wyższej od siebie kobiety i wyszeptała cicho Niech się pani tak nie denerwuje, wszyscy mamy dzisiaj słaby dzień. Niech pani weźmie swoje zakupy i idzie do domu. Pewnie ktoś na panią czeka z utęsknieniem, kiedy pani obrzuca mnie mięsem. Nie jestem tego warta, a ta osoba pewnie panią kocha i wybaczy pani to spóźnienie... Po tych słowach kobieta zebrała swoje siatki i z oczami niczym pięć złotych zaczęła iść w swoją stronę. Jeszcze przed odejściem wyszeptała do Wreckly ciche "dziękuję". Dziewczyna wzdychając cicho spojrzała na dwóch mężczyzn, którzy najwidoczniej za bardzo sobie nie podpadli. Klasnęła dłońmi dwa razy by uzyskać ich uwagę i rzekła:
-Dobra... Co było minęło, chodźmy coś zjeść.
Po tych słowach na twarzy niebieskookiej zawitał lekki uśmiech. Mimo iż nie znosiła rozmowy z ludźmi, ani spoufalania się z nimi to jednak dzisiaj tego potrzebowała. Rocznica śmierci jej rodziców, a dokładniej ich zamordowania. Nigdy nie odpuści sobie tego, że poszła po te głupie jabłka. Mogła zostać w domu i nie dopuścić do tej katastrofy, no ale cóż. Przecież czasu nie cofnie i żyć przeszłością ciągle nie będzie. Musi się z tym w końcu pogodzić. Przecież minęło od tego momentu 2 lata...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Czw Mar 12, 2015 1:01 am

- Problemy zdrowotne, nie mogę zbytnio się stresować ze względu na wypadek. Biorę dość mocne leki, by nie zostać... hm... przepraszam, źle się wyraziłem, by nie dostać odrzutu, potrzebowałem wątroby, zostałem dość mocno potrącony podczas urlopu. Nie sądzisz, że bardziej byś się przesłużył App'owi idąc do roboty, a nie okradać niewinne kobiety? Jeśli by cię ktoś złapał to raczej narobiłbyś mu problemów - Starał się mówić, by brzmiało to jak najbardziej naturalnie, w końcu nie powie, że odszedł, bo został potworem, prawda? W końcu mało osób o tym wie, więc no... Lepiej, by ten fakt pozostał przemilczany nim wszyscy się o tym dowiedzą. Emilian poprawił jedynie chustę, którą miał pod szyją. Uśmiechnął się do dziewczyny.
- Miło mi to słyszeć, ale wybacz mi jeśli odciągam cię od zrobienia tego pysznego ciasta - w sumie to nigdy nie miał nic przeciwko takim wypiekom, a wręcz przeciwnie, nawet lubił szarlotkę, była jednym z bardziej lubianych przez niego ciast.
- I niech będzie, że mogę postawić obiad - westchnął, po czym podszedł do straganu obok wybierając kilka warzywek i innych takich, po czym wręczył pieniążki. Jedynie burczenie w brzuchu coraz bardziej dawało mu się we znaki, co było widać po tym, że złapał się za brzuch. Wziął głębszy oddech, po czym wyciągnął z swojej siatki jabłko i zaczął je jeść. W sumie mógłby zabić głód gdyby sobie zapalił albo coś, ale niestety tutaj nie było przewidywania takiej opcji, nie będzie palił przy byłej uczennicy, prawda? Jakby to wyglądało.
- To gdzie chcielibyście iść? - zapytał dobierając tylko coraz to różniejsze rzeczy do siaty.

///
Sorry za brak odpisu wcześniej, nie czułem się zbytnio na siłach
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Czw Mar 12, 2015 6:23 pm

Przypominam że nic ci nie zabrałem, więc natychmiast zbastuj słowa. - Kolejne przekrzywienie głowy wykonane w kierunku dziewczyny. Dzieciak naprawdę zachowywał sie jak ten za kogo sie podawał, czyli jak pozwole sobie przypomnieć... za psychola. Nie mówie tu nawet jedynie o słowach, lecz cała mimika, wręcz na żywca wyciągnięta z horrorowej produkcji o tym świadczyła. Kurczowo zaciskał swe dłonie na pobliskich obiektach, od czasu do czasu miażdżąc jeden przez swą nieuwagę. Wtedy następowało szybkie zanalizowanie sytuacji, a później odstawienie popsutej rzeczy na miejsce z nadzieją że nikt sie nie zorientuje. Co z tego, że przy zniszczonym jabłku pare jego kawałków wylądowało na ciuchach dorosłego. Żadnego me, be, czy nawet entschuldigung. Po prostu dalej miał wszystko w nosie, rozglądając sie przy tym na boki. Zaciekawiła go sytuacja kiedy to Wreck wpadła na jedną z starszych kobiet. Wtedy to szczerze przykuła jego uwage. Dzieciak wyczekiwał momentu, aż starucha zostanie odepchnięta i zwyzywana, lecz nic takiego nie nastąpiło. Zamiast tego rozeszły sie w swoje strony, przy tym nawet sobie dziękując. Co to było? Spotkanie podstawówki? Po tej sytuacji doszedł do wniosku że Wreck to nie jest ktoś z kim chciałby sie zadawać. Raczej kogo chciałby zakopać na najbliższym cmentarzu... Najszybciej jak sie da, bo irytuje go do granic możliwości tą swoją dobrocią. Jak można sie taki urodzić? Jak można tak zniszczyć wychowanie swojego dziecka?!? Aż musiał przesunąć maske i splunąć. Nie czekając ani chwili warknął - Mógłbym też zacząć pracować jako nauczyciel, który bije uczniów porami. Albo dziewczyna, która próbuje być miła dla nieznajomego dzieciaka, który chwile temu wyznał że chciał ją okraść. Rany boskie, nie umiecie sie nawet na kogoś wkurwić. Nudziarze z was. Po prostu pójdźmy stąd a zamienie sie miejscem z App'em. To bardziej jego klimaty. Najlepiej jeszcze do biblioteki idźmy - W chwili gdy potok słów sie zakończył skierował swe jedno oko wprost na dziewczyne


//Teraz ja przepraszam za tak długi odpis. Chce mi sie okropnie spać. Ziew~
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Czw Mar 12, 2015 6:58 pm

W jednej chwili zdała sobie sprawę, że zachowuje się jak dziewczynka, która stara się wpasować w tłum, znowu. Czemu? Po kij jej to było? Na jej twarzy pojawił się grymas, który po chwili zniknął, bo dziewczyna powstrzymała się od zadania chłopakowi prawego sierpowego. A tak bardzo ją korciło. Chciała się odgryźć, ale doskonale wiedziała czym to mogło za skutkować. Tak więc kiedy nauczyciel oznajmił, że stawia im obiad odstawiła siatkę jabłek obok mężczyzny i spojrzała na chłopaka w masce, który jej się dziwnie przyglądał. Podniesione ciśnienie, brak panowania nad emocjami, powrót charakterku sprzed dwóch lat no i masz babo placek. Nudziło mu się? Proszę bardzo, ona mogła mu zagwarantować cudowną zabawę z jej pięścią. Przecież od razu w kuszę się nie zmieni. Nie miała partnera, a połowiczne przekształcenie słabo jej wychodziło. Co tam metr sześćdziesiąt dwa! W końcu musiała zaspokoić swój temperament. No i już jej zmartwienia odeszły na bok. Nie minęło nawet pół minuty od jego wypowiedzi kiedy ona już zaserwowała mu lewego sierpowego. Potrząsnęła lekko dłonią krzywiąc się i robiąc krok w tył.
-Ciesz się... że to była lewa ręka.
Burknęła patrząc na swoją lekko czerwoną rękę. Mógł jej dzisiaj nie irytować. Dostał już cukinią, a teraz dostał i od niej. Starała się być miła, ale no cóż. Nienawiść do ludzi jednak brała się we znaki. Fuknęła pod nosem i wzięła siatkę w lewą, drżącą dłoń. Dzisiaj złamie swoje postanowienia sprzed dwóch lat. Specjalnie dzisiaj, w ten cudowny dzień, złamie je. Przepraszam, tato, mamo... wyszeptała w myślach i rozejrzała się dookoła. Znowu kilku gapiów? A może by im tak nauczkę dać, by już się nie przyglądać, co? Zazgrzytała cicho zębami i poprawiając sobie kudły zmierzyła "cyrkowca" od stóp do głów.
-Chodźmy już... póki nie zamieniłam się w maszynę do zabijania...
Powiedziała chichocząc nerwowo i przestępując z nogi na nogę. Cieszyła się, że nie przywaliła na przykład nauczycielowi. Nie byłoby to za ciekawe, ani przyjemne, bo pewnie by jej się nieźle oberwało. No i w sumie jej "instynkt", "sumienie" czy co ona tam ma (yolo) mówiło jej, że coś tu z tym chłopaczkiem nie gra. Cóż za pomysłowy delikwent, wydarł się na nauczyciela udając, że stoi po jej stronie! Ależ ona była głupia. Mimo iż miała spokojny wyraz twarzy to się trochę na siebie wściekała, bo znów robiła się łatwo wierna. Jak co rocznicę, tak naprawdę. W zeszłym roku było podobnie. Krzyżując ręce na klatce piersiowej kopnęła kamyczek leżący pod jej nogami. Teraz to i ona była głodna.  Czuła, no i oczywiście słyszała jak burczało jej w brzuchu. Ten obiad mógłby być czymś dobrym. Rozmasowała sobie dłonią kark i spojrzała wyczekująco na nauczyciela.

// A ja nie przepraszam, bo się wyrobiłam ;3; Chociaż... sorry, za lewego sierpowego, Psycho xD //
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Czw Mar 12, 2015 11:44 pm

Jedyie cicho westchnął jakby nigdy nic, musiał być teraz spokojny i nie mógł się dać sprowokować. Nie ma takiej opcji tutaj, by to zrobić, w końcu jeśli się to stanie to przecież zabiłby tutaj oboje. Spojrzał jedynie kątem oka na ich dwójkę, która się aktualnie żarła o jakieś tam pierdoły takie jak źle wymówione imienia. Dosłownie jebało go to od góry do dołu jakie ta dwójka ma problemy, dopóki go to się nie tyczy to raczej nie bardo miał ochotę, by się wypowiadać. W sumie gdyby nawet ją okradł to pewnie mało by go to obeszło, ale w końcu jest mężczyzną i pewnie od razu by się do niego zwrócił.
Jednak tylko, gdy zaczął swój monolog o tym, że nawet się nie umieją zdenerwować to odwrócił głowę, po czym zobaczył jak dziewczyna mu pieprznęła. W sumie sam miał to zrobić, ale musiał zachować spokój, bo jeszcze by doszło do tego, że by go tutaj rozszarpał.
- Heh, kobieta go bije - powiedział sobie w głowie, gdy tylko zobaczył to przyrżnięcie. W sumie ciekawe co by było gdyby go znokautowała. Może przynajmniej ściągnąłby tą głupią maskę cyrkowca, w końcu no ludzie czemu on chce wyglądać jak kompletny idiota w czymś takim.
- Jesteś za głupi, by być kimkolwiek z tego co wymieniłeś - rzucił w eter - Takie coś nazywa się litością, więc lepiej zamień się z tym swoim koleżką miejscami nim ona cię bardziej obije - westchnął, po czym sięgnął po papierosa do kieszeni - Pardon, ale muszę się - powiedział - Więc lepiej się zastanów. Idziesz z nami i - przerwał - Przepraszam za słownictwo młoda damo - ponowił - przestaniesz pierdolić ciągle od rzeczy albo zmień się z kumplem, przynajmniej załatwisz mu darmowy obiad -wzruszył ramionami zaciągając się dymem papierosowym.
- No to może... Pizzeria? W sumie zjadłbym jakąś mięsną - powiedział jakby nigdy nic próbując zachować spokój.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pią Mar 13, 2015 9:06 pm

Somebody call out to your brother
He's calling out your name


Nie wierzył. Na prawdę nie wierzył. Jak można, aż tak łatwo dać sie złapać w "jego" pułapkę? Nie racząc zebranych wokół kompanów nawet skinięciem głowy wybuchnął niepokojąco głośnym śmiechem, który równie szybko jak sie zaczął, tak samo szybko sie zakończył splunięciem krwi na podłoge pod nimi. Czy uderzenie go bolało? Owszem, lecz na pewno mniej niż pięść dziewczyny uderzającej w jego maske. Swoją drogą pomysł ten nie należał do najmądrzejszych, lecz co poradzi? Gdy emocje włączają sie do naszych codziennych czynności, nic nie jest w stanie nas zatrzymać. Prawą dłonią odgarnął jeden z niesfornych kosmyków, pokazując przy tym na chwile swą twarz Wreckless. Było to wręcz niczym mignięcie oka, toteż dostrzeżenie czegokolwiek graniczyło z cudem. Najbardziej charakterystyczne były jego śnieżnobiałe włosy, wolno targane przez panujący w powietrzu wiatr. Odetchnął nieco głośniej. Brzmiało to tak jakby te niewielkie obrażenia które otrzymał, wyrządziły mu naprawdę wielką krzywdę. I tak w istocie było. Jego ciało było dość srogo zszargane przez chorobe, a takie wręcz codzienne podgryzanie je wolno niszczyło. Lecz! App wymyślił sposób by zaspokoić rządzę Psycho, a jednocześnie ograniczyć jego niszczycielski wpływ na ciało. Dlatego też sie śmiał i postąpił w taki a nie inny sposób. Szybko zeskakując z stołu, wręcz podbiegł do dziewczyny. Było to zaskakująco szybkie, a tym bardziej niespodziewane. W końcu nie wyrażał już żadnej ochoty na walkę.... Chyba. Bo brutalne przysadzenie z dyńki w twarz swej przeciwniczki było aż zbyt chamskie. Maska versus skóra. Zdecydowanie nierówna walka. Jeśli nie była nadczłowiekiem to powinna sie przewrócić, co w istocie sie stało. Spodziewając sie kolejnego ataku natychmiast odskoczył w bok, tak by mieć obu w zasięgu wzroku - Nim zrobicie coś głupiego, przypomnę wam gdzie sie znajdujemy. Na rynku, gdzie codziennie przechodzi sporo ludzi i wręcz każdy zwraca mniejszą lub większą uwage na takie grupki jak my. Jeśli któreś z was mnie teraz zaatakuje, to jestem wręcz pewien interwencji odpowiednich służb. Niewystarczający dowód? Były nauczyciel i uczennica NOT powinni mieć sie na baczności. - strzelił kilkukrotnie palcami, by następnie założyć je za głowe - I tak właściwie to wszystko. App jest mózgiem od takich rzeczy. Poinstruował mnie wcześniej, by nie wdawać sie w otwarty konflikt. Powiedział jak zwrócić na siebie uwagę społeczeństwa, stąd też ta maska. To pierwszy ruch jaki wykonał na naszej małej szachownicy. Później próba kradzieży. Serio sądzicie że bym sie do tego przyznał? Miało to jedynie zdenerwować jedno z was, a owy konflikt powolutku pogłębiałem. Tak też teraz po drugim uderzeniu nikt z obserwujących nas ludzi nie stwierdzi że to ja rozpocząłem bójkę, a cała odpowiedzialność spadnie na was. Tak więc nie macie żadnej sposobności na odgryzienie mi sie. A właściwie nie tyle co mi, a App'owi. Zszachował, czy też raczej pokonał was człowiek którego nie widzieliście jeszcze na oczy. Jak to jest? Może spiszesz swoje żale Wreckless, a potem przekażesz nam na lekcji? Bo w istocie jesteśmy w jednej klasie. Zapewne nawet nie pamiętasz, bo kto by pamiętał takiego kujona. To chyba tyle... Moją małą dzisiejszą gre uważam za zakończoną. - Klasnął w dłonie - Zapewne nikt z was nie byłby w stanie pokonać App'a... W każdym razie pizzy nie chce. Do zobaczenia Pieski - Rzekł ostatecznie odwracając sie na pięcie. Nie spodziewał sie ataku. Specjalnie kilkukrotnie podwyższył ton wypowiedzi, by skupić na nich jak najwięcej gapiów. Idealne zabezpieczenie, a co ważniejsze darmowe. Odchodząc nie widział min nowo-poznanych osób lecz był wręcz pewien ich zdziwienia. Nie kusząc losu zniknął w pierwszej lepszej alejce czym prędzej oddalając sie od tego miejsca



z.t

PS. Wybaczcie że tak wyszło. Chętnie pozostałbym w temacie, lecz mam jutro nieplanowany wyjazd i nie będzie mnie przez +/- pięć dni. Nie chce was po prostu wstrzymywać w fabule...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pią Mar 13, 2015 9:30 pm

Ręka drżała jej od bólu. Uderzenie w maskę też jej coś. Szkoda, że jej nie połamała, byłoby ciekawie. Nie była w stanie złapać równowagi kiedy do niej podbiegł. Upadła prosto na tyłek, a jej jabłka wypadły z siatki, dosłownie się rozsypały dookoła. Miała ochotę go kopnąć, ale jego słowa zaskoczyły ją jeszcze bardziej. W-w tej samej klasie? Kurde, serio?! Jak miała tego typka niby rozpoznać?! Burknęła pod nosem Burak... no i wstała przyglądając się jabłkom. Wcześniej dostrzegła kawałek, nawet chyba nie, część jego twarzy. On to robił specjalnie, prawda? Z cichym fuknięciem uniosła dumnie podbródek i zerknęła kątem oka na nauczyciela. Ciekawa była co on teraz myślał. Plan na nich... Ale czemu? Kto by pomyślał, że taki przykładny uczeń nagle odwali taką akcję.
-Nie licz na wiele, Psycho. Tak czy siak Twoje mądrzenie się nie wyjdzie Ci na dobre. A ten lewy Ci się należał, w sumie uderzyłabym Cię jeszcze raz, ale jak już sam powiedziałeś, powinnam się trzymać na baczności. Specjalista... Zobaczymy się w szkole, "cyrkowcu". Jestem ciekawa, kto pierwszy będzie wychodził z sali w popłochu.
Tak, jej pięć minut właśnie się skończyło. W sumie to nawet cała ta sytuacja tylko nabrała jej jeszcze większego apetytu. Kiedy Psycho postanowił odejść Wreckless zaczęła zbierać rozsypane jabłka. Zniżyć ją do tego poziomu... Będzie coś od niej chciał, pokaże mu wtedy kto ma parę w pięści i kto ma odwagę wykonać pierwszy cios. Po włożeniu wszystkich jabłek do siatki rozejrzała się dookoła. Dobra, sytuacja nie wyglądała najlepiej zważywszy na to, że kilka czteroosobowych grupek zaczęło się na nich, że tak powiem lampić. W sumie dopiero teraz też zauważyła, że nauczyciel przeklął. Czy robiło to na niej jakiekolwiek wrażenie i czy dla niej coś to znaczyło? Oczywiście, że nie. Ona sama nie przeklinała, uważała to za niepotrzebność. Tylko koloryzowały rozmowę, no i czasem nawet niepotrzebnie. Owszem, wydzierała się, darła się na innych, ale tylko gdy ktoś doprowadzał ją do białej gorączki. Wraz z cichym westchnieniem, które były jeszcze w miarę słyszalne odwróciła się w stronę nauczyciela.
-Jeśli profesor nie chce już iść na pizzę to zrozumiem.
Powiedziała spokojnie ukrywając pod "maską" wszystkie swoje emocje. Chciała by ten incydent, który zaszedł poszedł w zapomnienie. Złapała się za brzuch wolną ręką. Burczenie w brzuchu stopniowo się nasilało. No cóż, jeśli profesor się rozmyślił to ona pójdzie robić szarlotkę. Nic prostszego!
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Pią Mar 13, 2015 11:06 pm

Gdy tylko on wystrzelił w jej kierunku i posłał dziewczynę na ziemię to jego zęby już automatycznie zmieniły się po części w kły. W tym momencie go zdenerwował, bardzo... A my nie lubimy jak się Emiś denerwuje, bo wtedy dzieją się straszliwe rzecz. Chociaż gówniarz miał jeden plus tutaj, milion gapiów. Rozejrzał się, ale czuł, że może nie wytrzymać. Trzymał się z całej siły jak to było tylko możliwe, próbując się opanować. Zaczął myśleć o szczęśliwym miejscu nad rzeką. Jednak co chwile przebijały się myśli typu "Zabiję gnoja" , "Utnę mu głowę za uderzenie kobiety"jeszcze się na nim odgryzie, ale to kiedyś, nie teraz, wywołał za duże zamieszanie względem wszystkich.
- Tuez vous - wyszeptał bardzo, ale to bardzo cicho pod nosem, tak, że prawie nikt go nie słyszał. Jedynie patrzył się pustym wzrokiem w ziemię, by nie rzucić się mu do gardła. Jedynie się pochylił, po czym pomógł dziewczynie zbierać jabłka. Jedynie jego martwy wzrok skakał z jabłka do jabłka, gdy je wkładał do siatki.
Następnie wstał, po czym powiedział przez zaciśnięte kły - Wybacz mi... następnym razem... Młoda damo, obiecuję - po czym w pośpiechu zaczął się zabierać z miejsca zdarzenia.

[z/t]

///
Gomen, ale event się zaczyna też niedługo + fabularnie tak postąpiłaby postać, chociaż pewnie gdyby Psycho się nie zwijał to inaczej by wyglądało

Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Rynek   Sob Mar 14, 2015 12:49 am

Nie sądziła, że tak potoczy się cała sytuacja. W sumie to przeczuwała, że tak się może stać, ale nie brała tego za pewnik. Lekkim skinieniem głowy pożegnała nauczyciela i rzuciła szybkie spojrzenie grupkom ludzi, którzy wciąż dziwnie się przypatrywali jej i odchodzącemu panu. A niech sobie patrzą, jej już było wszystko jedno. Jedyne co chciała już tego dnia zrobić to upiec ciasto. Zerknęła na trochę zmasakrowane jabłka w siatce, no dobra mogły gorzej wyglądać, ale i tak w końcu będą zmiksowane, więc jej to różnicy nie robiło. Z cichym westchnieniem odeszła od straganu, przy którym rozegrała się cała "scenka" zaplanowana z góry przez Psycho. W ogóle, co to za typek? Może i nie widziała go pierwszy raz na oczy, ale ogółem wydawał on się żałosny. No tak jak każdy facet, ale pomijając ten fakt jak ją skwitował na sam koniec to tak czy siak chętnie by mu jeszcze raz tak porządnie przywaliła. Kiedy była już dostatecznie oddalona od rynku i gdy kierowała się w stronę domu zrobiła po drodze kilka przystanków. Nie panowała nad sobą. Jej przemiany stawały się coraz to poważniejsze. Będzie musiała nad tym poważnie popracować. W sumie od ostatniego przystanku nie brakowało jej wiele do domu, więc postanowiła przeboleć cały ten dystans i doczłapać się do swojego lokum gdzie to zrobi szarlotkę dla siebie i nikogo innego, samolubna ona, ha!

z.t.

//Nie ma problemu ;3; Ich verstehe //
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-