IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kurort nieopodal obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Sob Mar 28, 2015 7:31 pm

Nigdy jeszcze nie zdążyło się, by Cordova była w pełni zadowolona ze swojej rozmowy. Zazwyczaj czuła się olewana przez wszystkich i wszystko. Ciężko było sprawić, aby poczuła, że ktoś jest nią zainteresowany. Podczas tej rozmowy też tak było. W pewnym momencie ogarnęło ją okropne uczucie. Uczucie bycia olaną. I wtedy wielkolud coś o niej powiedział. Coś o rybie. Zaraz zaraz.
- Czy właśnie nazwałeś mnie rybą? - Powiedziała, krzyżując ręce na piersiach i patrząc na niego spojrzeniem pełnym mordu. Jak on mógł nazwać ją rybą? Zero kultury. Za dużo od niego oczekiwała. Jeśli wyglądał jak szczórek, to mogła się spodziewać, że nie będzie zbytnio wychowany. Zrezygnowała z walnięcia go w twarz. Inie chodziło o to, że nie dosięgnie! Po prostu... głupszych się nie bije, o.
Zanim zdarzyła cokolwiek powiedzieć, białowłosy chłopak zaczął się rzucać. Chwilę na niego patrzyła. W sumie dłużej niż chwilę, bo widok był całkiem zabawny. Szkoda tylko, że w miarę szybko skończył. Trochę jej kogoś przypominał. Niestety nie była w stanie ogarnąć kogo. Wtedy chłopak zwrócił się w jej stronę.
Psycho przekazuje że cie zabije, potworze
Nagle wszystko stało się jasne. To był ten białowłosy chłopak imieniem Psycho, który nie wiadomo czemu przyczepił się do niej bez żadnego powodu i czai się, żeby ją zabić. Jak miło.
- Życz mu powodzenia. Przyda się. - Uśmiechnęła się, obnażając swoje długie kły, po czym przejechała po nich językiem. Uwielbiała takie gierki. Sprawiały jej wielką przyjemność. A chyba o to chodzi w życiu. O szukanie przyjemności.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Nie Mar 29, 2015 6:51 pm

Cóż, bądźmy szczerzy, w pierwszej chwili Yuuna się zawahała, nie wiedziała bowiem na co ma mu pozwolić, a zgadzać się od tak było na tyle "niebezpieczne", że się zawiesiła. Na szczęście po chwili jej przeszło. Przecież nic złego nie zrobi jej osoba, która chce pomóc. Wcześniej jednak zainteresowała się raną mniejszego chłopaka. Mniejszego, bo patrząc na obu, to był niższy. Nic więcej. Yuuna chciała bardzo, ale to bardzo opatrzyć tą ranę, lecz nie zadawała sobie nawet trudu spytać czy może. Dlaczego? Usłyszała, że wszystko jest okej, a poza tym nie miała przy sobie niczego czym daną rankę mogłaby opatrzyć. Zresztą, zabrać go do hotelu i tak dać pierwszej pomocy? To byłoby zbyt duże narzucanie się jego osobie. To, że tylko spojrzała
- Dobra. Rób co musisz! - powiedziała do Nieznajomego poważnie i oczekując na jakieś wyjaśnienia co chce zrobić, jak, po co? No dobra, to ostatnie było wiadome. Chce jej jakoś pomóc. Tylko czy to pomoże czy jednak nie to już inna sprawa. W każdym razie się wyprostowała, położyła dłonie na biodrach i z uśmiechem czekała.
Trochę zaskoczyła ją akcja niższego chłopaka. Miała mnóstwo pytań i raczej nie dostanie żadnej odpowiedzi. Koniec końców jednak wiedziała jedno, lecz i tak wolała się upewnić.
- Przepraszam, że tak pytam, ale... Naprawdę jesteś potworem? - spytała się dziewczyny, które także imienia nie znała. Cholercia, trzeba się dowiedzieć chociaż tyle o tym ludziach. Przecież to nie grzecznie aby tak cały czas bezosobowo się zwracać do nich. Po Yuunie nie było widać żadnego strachu przed dziewczyną, mimo że ta chwilę temu obnażyła kły. Bardziej była zainteresowana prawdziwością informacji, którą usłyszała niż samym momentem iż jako uczennica Shibusen powinna jakoś zareagować. Tylko atakowanie kogoś tak, nie było uprzejme i przecież różowo-włosa była dla niej miła.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Sro Kwi 01, 2015 7:42 pm

MG

Wolf
Facet zignorował dzieci i postanowił dalej opijać się drinkami. Już po trzecim mógł się poczuć z lekka w stawionym, cóż jak sam wiedział procenty tu były całkiem mocne. Maluchy w między czasie pociągnęły czarodzieja kilka razy za ogon, pogłaskały pod włos, co było dość niekomfortowe, lecz ostatecznie znudzone poleciały gdzieś dalej. Cóż dzisiejsza młodzież łatwo się nudzi.

Fantastyczna czwórka
Cóż tu z kolei akcja szla dość żwawo tak jak wcześniej. To se gadali, to sobie grozili lub nawet prowokowali. Trost odrzucając wszystkie wcześniejsze opcje zdecydował się wywęszyć telefon znajomej. Nie chcąc by zapach pieczonego mięsa i barbecue bu przeszkodził przybliżył nozdrza do władającej na pół metra by się zaciągnąć. Jednak nim znalazł swój trop coś mu przeszkodziło.

Owen
W między czasie nasza broń udała się w wędrówkę dość długą trzeba przyznać. Cóż do żarełka miałby bliżej gdyby się cofnął na poprzednią cześć plaży, no ale to nie ważne. Po jakimś czasie zauważył mały drewniany domek będący recepcją czy strażnicą ochrony oraz za nim dość spory parking. No chyba coś było nie tak skoro się tam dymiło, lecz nim podszedł coś usłyszał.

Wszyscy
- Witam. Tu wasz drugi gospodarz, cisze się, iż uczestniczycie w tym wyjątkowym zdarzeniu. Chciałbym was też zaprosić do uczestnictwa w naszej ofierze dla naszego zbawcy. A teraz w podzięce macie mały pokaz fajerwerków i petard. Mam nadzieję, że się trochę rozerwiecie he he. - Dało się usłyszeć luźny lecz nieco obsesyjny ton.
Zaraz o przemowie odgłos eksplozji dobiegł od parkingu o czym w sumie najlepiej wiedział Owen. Po chwili z średniego okrętu, na jaki dotychczas chyba nikt nie zwracał obecnie uwagi wystrzeliły dwa pociski, które w powietrzu dość głośno się rozpadły na kilka części. Cóż to chyba były tak zwane fajerwerki, a raczej moździerz. Jeden z kawałków leciał w stronę Owena, kolejny prostu w grupę Yuuny, a jeszcze inny w barek w którym obecnie siedział Wolf. Kilka innych leciało na płyciznę i obrzeża plaży. Jakby co wszyscy dobrze je widzieli i mieli trochę czasu na reakcję.

Owen znowu
Gdy nastąpiła eksplozja na parkingu broń mogła zobaczyć jak niemal zmiotło drewniana chatkę i kilka samochodów. Ta, to była spora eksplozja. Cóż dobrze, że chłopak nie podszedł bliżej, gdyż mogłoby się to skończyć gorzej. Nawet parę odłamków stamtąd poleciało koło głowy Owena a jeden rozmiaru połowy pięści uderzył go w ramię sprawiając że ten wylądował na tyłku.

Obrażenia:
Owen - Ramię boli jakbyś dostał z kija, zwłaszcza jak nim poruszasz.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Czw Kwi 02, 2015 7:59 pm

Wolf w końcu mógł sobie w spokoju posiedzieć, no lecz jak długo. W końcu coś wybuchło, od razu po eksplozji Wolf zabrał dwa drinki i wstał. Tym samym odchodząc od baru, chciał zobaczyć co się dzieje. Gdy już zdążył odejść od barku, po chwili coś w niego się wbiło. Jakiś odłamek? - Hmmm Bez chwili dłuższego namysłu, Wolf wypił dwa drinki. Jeden po drugim, można powiedzieć że teraz będzie trochę niedostępny. Pijany Wolf entry.
Zmierzając bardziej w stronę nieznaną, czyli bardziej pustą od ludzi. Bo jeszcze tylko będą przeszkadzać, dodatkowo krzyczeć. A dla niego to będzie za głośno, nawet jak na jego słuch.
- Weź odpocznij, meteory i wybuchy. Normalny dzień..
Można tak powiedzieć, gdyby nie meteory. No można kogoś poszukać, jakiegoś osobnika. Co zna się na magi lub władaniu bronią, albo samą broń. Na pewno ktoś tu jest. Można by było połączyć siły, oraz zobaczyć co się stało. Chociaż bardziej to by Wolf się przespał, oraz podrapał się za uszkiem. No jeszcze by drinka się napił, ale ktoś zniszczył jego bar. Tak z tego powodu będzie zły i będzie chciał się zemścić.
- Cóż za złoczyńca zniszczył mój barek, show your morda mendo społeczna.
Krzyknął odważnie Wolf, zapominając o bożym świecie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Nie Kwi 05, 2015 2:15 pm

- Kurwa - syknął pod nosem, gdy tylko złapał się za bolące go ramie. Co tu do jasnej cholery się dzieje? Czyżby jakieś butle z gazem wybuchły? Cholera jasna to wie. Szybko podniósł się z ziemi, by zobaczyć czy nikt na dole przy tej całej chatce nie ucierpiał, kto wie czy byli tam ludzie. Jeśli nikogo nie było, bo wszyscy np. byli martwi to on od razu zapierdziela, w stronę imprezy, by znaleźć Yuune, miał nadzieję, że jest cała i nic jej nie jest. W ogóle co tu się do kurwy nędzy dzieje? To jest bardzo dobre pytanie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Pon Kwi 06, 2015 12:14 pm

Trost obserwował dziwna wymianę zdań między Wypłoszem i Rybą nie rozumiejąc w ogóle o co im chodziło. "Ech ta dzisiejsza młodzież" cisnęło mu się na myśli. Na usta niekoniecznie, pamiętając że nie był zwolennikiem wypuszczania wszystkich swoich spostrzeżeń na zewnątrz. Niezbyt się też przejął krwawieniem chłopaka, nie pojmował jego kruchości. Zresztą, ważne było też to, że krzywdy mu umyślnie raczej nie chciał zrobić. Ot wykorzystać do zdobycia samicy idealnej. Dlatego był taki grzeczny, w swojej skali zachowań oczywiście. Dosłyszał pytanie Ryby.
- Tak - rzucił prosto z mostu, potwierdzając swoje słowa. Nie był przecież kłamcą. Samica idealna zgodziła się na dalsze czyny. Tak. Trost zamierzał ją obwąchać i starać się tym samym wytropić zapach jej zguby. Szkoda jednak, że zanim tego dokonał pojawił się jeszcze większy hałas niż poprzednio. Huk, który zjeżył mu włosy na całym ciele. Warknął nerwowo rozglądając się po otoczeniu i dostrzegł coś lecącego w ich stronę. Jednego był pewien - to bezpieczne nie było. Instynktownie odskoczył od miejsca, w którym stał, łapiąc jakoś przy okazji za Wypłosza i Samicę Idealną. Starając się ich za sobą ciągnąć. Miał przeczucie, że od tych dziwnych rzeczy trzeba trzymać się jak najdalej. I ukryć też by się wypadało, chociaż trudno tu o jakąś sensowną kryjówkę, no chyba że jakaś mu wpadła w oko, ewentualnie ktoś inny zauważył taką osłonę. Teraz zostało mu nic innego, jak oddalić się od starego miejsca postoju. Ciekawe tylko co zrobi dwójka, którą to w sumie całkiem losowo złapał i zaciągnął do siebie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Czw Kwi 09, 2015 9:32 pm

Niby ta nagła fala ataku jego drugiego "ja" już ustąpiła, lecz efekty będzie odczuwać jeszcze przez długi czas. Zapewne w większości w formie purpurowej twarzy lub jąkania sie. Przełykając głośniej ślinę doszedł do kolejnego poważnego wniosku, a mianowicie zdecydowanie nie pasował do reszty gromady. Przez chwile nawet miał ochotę przeprosić większego mężczyzne i wcisnąć byle jaki kit o tym że lodówka została na chodzie czy coś podobnego, lecz w chwili gdy otwierał usta, w niedalekiej odległości nastąpił wybuch. I to nie byle jaki, gdyż echo poniosło sie po okolicy, jeżąc przy tym włos na głowie niczego nie spodziewającym sie przechodniom. App zareagował w sposób dla Siebie dość specyficzny, gdyż uklęknął zmieniając przy tym pozycje z wyprostowanej do tej bardziej... Embrionalnej. Dłońmi zasłonił uszy, zaś głowe ukrył między kolanami. Nie spodziewał sie lecącego z ogromną prędkością obiektu wprost w jego stronę, toteż zapewne zginąłby gdyby nie Trost, który podczas odskoku w swej brutalności pociągnął go za sobą. Tak też Psychol nie stanowiąc żadnego oporu grzecznie poleciał za starszym kolegą
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Sro Kwi 15, 2015 11:10 pm

Pierwsza seria z moździerza położyła nieco ludzi do wiecznego snu, w końcu takie ładunki są dosyć groźne. Wolf po wybuchu moździerza mógł być trochę w szoku dlatego na początku odłamek nie sprawiał mu tyle bólu. Może troszkę wpływu na to miał też alkohol, którego wcześniej sobie użył, jednakże barek już praktycznie jest nie do użytku. Pocisk wprawdzie nieco zboczył z toru i na szczęście nie rozerwał na kawałki nierozsądnego czarodzieja. Mógł zabić, chociaż Wolf miał cholernie duże szczęście, że się tak nie stało. Bezpośrednie trafienie czymś takim może być naprawdę niebezpieczne, a Ci których moździerz w barku nie zabił zaczęli uciekać w popłochu i krzyczeć. Krzyk niestety w sumie nic nie dał. W sumie czego mógł się spodziewać? Że nagle pojawią się przed nim kanonierzy i złożą stosowny raport? Nic z tych rzeczy, chociaż w nagrodę że wybrał mniej zaludnione miejsce to i łatwiej było z tym by uniknąć następnego moździerza, który walnął prosto w budkę z drinkami… znowu. Tym razem to koniec tego miejsca, a przy okazji pocisk zabił kilkanaście osób które jeszcze nie zdążyły wyjść. Może ktoś przeżył w środku, chociaż jest to mało prawdopodobne.
Owen natomiast zmierzał w stronę Yuuny i spółki, których Trost jako tako wyratował przed uderzeniem. Szkoda tylko, że w swoich czynach nie brał Cordovy pod uwagę ale również i jej się poszczęściło… w pewien sposób, bo pocisk trzasnął wystarczająco daleko od niej by nie zrobić jej zbyt dużo krzywdy (jedynie odrzucić, przez co wpadła na kamień głową i straciła przytomność). Więc nasza grupka ma teraz jedną nieprzytomną osobę leżącą gdzieś obok, Psycho wyglądającego jakby miał się zaraz załamać, Owena z bolącym ramieniem oraz Yuunę, która chyba nie ogarnęła co zaszło tutaj. Najgorsze jednak nie było to, że znowu zaczęli strzelać tylko tłum, który biegł w ich stronę niczym lemingi próbujące uciec. Albo się usuną z drogi albo ich stratują i zadepczą, zwłaszcza Cordovę która leży. Jeśli dalej by sięgnąć wzrokiem, to widać było że poprzedni ostrzał zabił bardzo dużo osób, a na niebie powoli zaczynało się zaćmienie. Uchachany księżyc nachodził na słoneczko, które nie wyglądało na zadowolone oj nie. Dopiero kiedy miały się nałożyć oba zaczęły cieszyć swoje groteskowe gęby, gdyż księżyc stał się swoistą maską dla słońca. Jednak… kto normalny patrzy na słońce podczas zaćmienia bez okularów oraz podczas ataku na wyspę?
Kolejna salwa leciała w stronę tej masy ludzi, a co za tym idzie również grupki Trosta. Tym razem w linii leciało kilka pocisków mających na celu wybicie doszczętnie tych ludzi, którzy próbują się ratować ucieczką. Warto również napomknąć, że pojawiły się zdalnie sterowane Quady oraz buggy, które wjeżdżały w budynki i wybuchały w momencie kontaktu co jeszcze bardziej powiększyło liczbę ofiar. Pojazdy na pewno były wypełnione ładunkami burzącymi, gdyż domy padały jakby były zbudowane z kart, a osoby wewnątrz które szukały schronienia… nieco się przeliczyły. Co jednak zrobią nasi bohaterowie w momencie, kiedy ziemia zaczęła się trząść, a z góry którą miejscowi nazywają „Umbala” zaczął unosić się dym?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Nie Kwi 19, 2015 11:44 am

- Nieeeeeee
Tak, to był krzyk rozpaczy Wolfa. Krzyk pozbawiony radości i jakichkolwiek pozytywnych emocji. Zastanawiając się przez krótką chwilę, wszystko wyglądało jak w zwolnionym tempie. Cały świat Wolfa staną w miejscu, pokazał mu się kosmos. [Jebut krzesłem narratora]
Wolf po wypiciu ostatniego drinka, postanowił oddalić się od miejsca. Tym samym znaleźć jakieś spokojniejsze miejsce, bo skoro tu wszystko wybucha. No to nie ma co, trzeba kogoś znaleźć i wyjaśnić sprawę. Można jeszcze dodać że jest poszkodowany i wiszą mu za drinki, tak to będzie dobre. Ranny bardzo w niewiadome jakie miejsce [MG tak opisał, albo nie doczytałem], złapał się za niewidzialną ranę. Po czym udał się gdzieś, w poszukiwaniu kogoś.
Wolf przez to że ma mały brak weny, postanowił dać jakikolwiek post żeby inni mogli pisać. Oraz to że niedługo jedzie na pyrkon, nie będzie go przez dłuższy czas. Dlatego też na tą chwilę musi znaleźć miejsce, gdzie będzie bezpieczny. Nawet jeżeli mu się skończyły drinki.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Czw Kwi 23, 2015 5:16 pm

Pociski leciały i już miał nastąpić impact, moment uderzenia, chwila gdzie każdy by się rozerwał... jednak to nie nastąpiło. Owszem był wybuch, nawet niektórzy pewnie próbowali na moment przymknąć oczy z czystego strachu lub zwyczajnie, by próbować zabezpieczyć oczy jakoś odruchowo. Czemu jednak skoro był wybuch to nasi bohaterowie byli cali? Otóż jak dało się zauważyć nad kawałkiem kurortu rozłożono w naprawdę szybkim tempie błękitną barierę. Była wprawdzie na swój sposób przezroczysta i można było dojrzeć to co działo się na "zewnątrz". Otóż na plaży stał jegomość. Mężczyzna miał 170 cm wzrostu i był odziany w identyczny pancerz jak na załączonym obrazku. Do tego miał jeszcze czerwoną pelerynę i chowańca, który wyglądał trochę jak przerośnięty smoko-kurczak. Nie był duży, jednak z jego otworu gębowego wychodziła ta bariera. Po chwili zwierzak ją ściągnął jak jednego wielkiego gluta i przełknął, by następnie zostać poklepanym po głowie przez swojego pana. W znacznej odległości widać było nadlatujące czarne obiekty (było ich około 20), które z ogromną prędkością pokonywały odległość a następnie ostrzeliwały pojazdy na wyspie z ogromną precyzją. Chodziło oczywiście o te pojazdy pułapki, jak również zajęły się przy okazji łodzią na której stały moździerze. 2 z odrzutowców zatopiły ją błyskawicznie, a od południa wyspy słychać było nadlatujące śmigłowce. Mężczyzna wraz ze swoim zwierzątkiem udał się w stronę wulkanu, najwyraźniej miał jakiś plan. Z buszu wybili ubrani na czarno żołnierze, którzy zaczęli ogarniać tłum i zaganiać go do całkiem sporej masy śmigłowców ratunkowych, które zaczęły lądować w wolnych miejscach i zaraz wzbijać się w powietrze. Ktoś nawet zatroszczył się o Cordovę, która leżała z rozciętą głową chociaż parę razy z buta zarobiła kiedy tłum ją deptał, więc od razu zajął się nią sanitariusz.
Reszta natomiast również mogła liczyć na miejsce w śmigłowcu, a jak ktoś się zapytał dlaczego ewakuują ludność to dostał w miarę prostą i klarowną odpowiedź - wulkan wybuchnie, więc ewakuujemy ludzi.

//Napiszcie po 1 poście z ZT i wtedy wstawię rozpiskę kto ile zebrał dusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Wto Kwi 28, 2015 10:34 am

Po prostu faza po maksie, Wolf nie wiedział co się dzieje. Musiał teraz pozbierać wszystko i pójść sobie gdzieś, najwyżej się ewakuować. Bo wybuch wulkanu, pełno dusz do zebrania. Trzeba zjadać.

[Kurde czy tylko ja gram na tym evencie XD?]

Wolf nie wiedząc zbytnio co się stało, bo w sumie to był czysty chaos. Nie wiadomo o co biega, ani kto gdzie jak. No po prostu patologia bitewna, jedynie co można zrobić to się wycofać i wróić bezpiecznie do lasu. Tam jednak było najbezpieczniej, z dala od ludzi. Oni są szaleni, wysadzają wszystko tylko i hałasują.

Dlatego też Wolf postanowił odlecieć na kawałku bekonu.
z/t
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Pią Maj 01, 2015 2:02 pm

Sytuacja pogarszała się momentalnie, wilkołak w sumie to nie miał pojęcia co się wokół niego dzieje. Miał już ochotę po prostu uciec wgłąb lasu, dżungli czy co to tam było i spojrzeć jak ma się sytuacja na drugiej stronie wyspy. Dumę niby jakąś miał, ale nie mylił jej z debilizmem - kiedy instynkt mówi uciekaj, to po prostu to rób. Wzdrygnął się widząc deptaną Rybią Dziewczynę, ale nie znał jej na tyle, by cokolwiek z tym zrobić. W sumie nikogo tu na tyle nie znał. Dlaczego on złapał tą dwójkę pajaców bez instynktu samozachowawczego?
Cóż, nikt mu na to nie odpowie. Ten koleś, co właśnie uratował im tak jakby tyłek też nie. Ludzie, którzy zjawili sie jak anioły z nieba, by ich uratować też nie. Skołowany wielkolud ostatecznie niewiele zrobił, ku jakiemuś dziwnemu fartowi skończyło się to nawet dobrze. Oby nic ich nie spotkało w podróży potem.

Nie był kotem i nie odlatywał na kawałku bekonu.
z/t
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   Nie Maj 03, 2015 9:38 pm

To kończymy i rozdaję wam dusze:
Cordova: 10
Wolf: 12
Trost: 15
Yuuna: 12
Psycho: 12
Owen: 12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kurort nieopodal obserwatorium   

Powrót do góry Go down
 
Kurort nieopodal obserwatorium
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Obserwatorium

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Morza i Oceany :: Hawaje-