IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pon Wrz 28, 2015 8:20 pm

-Dzięki.-odparł na słowa chłopaka.
Sam w głębi duszy liczył na to, że uda mu się ją odnaleźć. Najpierw przetrząśnie całe DeathCity, a potem resztę świata. Będzie szukał tak długo, aż nie znajdzie. Nie podda się tak łatwo. Tak czy siak nie ma nic do stracenia, a jedynie może zyskać odnajdując ją. Oprócz miejsca jej pobytu jest jeszcze jeden problem. Mianowicie jak teraz wygląda. Nie widział jej całe lata i nie wie czy jej ciało także uległo tylu zniszczeniom co jego. Czy też musi chodzić w bandażach? Obawiał się tego, że nawet kiedy ją odnajdzie to nie poznają siebie nawzajem i miną się na ulicy. Ale trzeba pozostawać dobrej myśli.
-Skoro tak mówisz. Może w końcu coś mi pomorze. Teraz leci trzeci dzień kiedy nie zmrużyłem oka.-powiedział-A i dzięki za ten roztwór. Jesteś pewny, że tobie się nie przyda? Lepiej zostaw sobie trochę.-dodał po chwili, Azura nie miał jakoś ochoty zyskać czyimś kosztem.
-Szkoda, że jest tak mało osób, które myślą podobnie.-powiedział-Dla mnie przyjaciel to ktoś kto o każdej porze dnia i nocy jest w stanie przyjść i ci pomóc. Nie koniecznie musi cokolwiek powiedzieć. Wystarczy żeby był blisko, żeby czuło się że dla kogoś jest się ważnym.-dodał od siebie, wiedział że powtórzył mniej więcej to co Minato powiedział, ale jakoś nie przejął się tym, tylko też wyraził swoje zdanie, które akurat mieli bardzo podobne-Teraz wiem, że nie byli oni prawdziwymi przyjaciółmi. Ale wtedy, kiedy byłem w dołku nie zwracałem uwagi na takie rzeczy. Widzisz gdzie mnie to zaprowadziło.-dodał, lepszy jest prawdziwy wróg który nie krycie chce cie zabić, niż fałszywy przyjaciel, który wbije ci nóż w plecy.
-Ja potrafię zadawać pytania, ale do czasu aż nie dowiem się wystarczająco o rozmówcy. Jak już uzyskam wystarczającą liczbę informacji to nie wiem o co mógłbym jeszcze spytać. Przeważnie wygląda to u mnie "Czego chcesz? Jak się nazywasz? Ile masz lat? Co tu robisz?" to takie główne pytania. Od nich mogą odchodzić jakieś pomniejsze tylko po to by uzupełnić brak informacji.-powiedział patrząc w niebo, szczerze Azura był osobą dość aspołeczną, uznawał kontakt z innymi jak zło konieczne, bo przecież nie da się tak postępować aby nikt się do ciebie nie odezwał, zawsze znajdzie się sytuacja w której o coś zapyta, na przykład dzisiejsza sytuacja kiedy Minato poprosił go o pomoc w dotarciu do szkoły i wytłumaczeniu co i jak.
Kiedy blondyn powiedział, że zastanowi się nad jakimś pytaniem szarowłosy postanowił mu nie przeszkadzać i samemu pogrążył się w myślach, idąc w stronę Shibusen. Nie muszę mówić o czym myślał. Jest to chyba dość oczywiste. Nie? To dla tych co się nie domyślają. Zaczął myśleć o siostrze. Jak może się trzymać, gdzie może być, u kogo wylądowała, czy też miała takie problemy w szkole jak on. Jest to najczęstszy temat rozmyśleń Azury. W końcu jakoś musi dojść do jakiś wskazówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 14/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 06, 2015 12:36 pm

-No to naprawdę nie za ciekawie, ale uwierz mi, te wyciągi działają cuda, mnie i tak raczej się nie przyda, mam sen mocny niczym głaz, ale wziąłem na wszelki wypadek, a Tobie bardziej się przyda. No to możemy po tą fiolkę pójść teraz a potem do Shibusen, albo po tym jak załatwię wszystko w szkole, bo ten wyciąg jest u mnie w pokoju, w akademiku.
Powiedział marszcząc lekko brwi.Wysłuchał opinii Azury na temat przyjaźni kiwając lekko głową.
-No cóż, no to nasze zdanie w tym temacie o wiele się nie różni.
Powiedział z lekkim uśmiechem . Rozejrzał się trochę po okolicy. Brakowało mu trochę widoku wszędobylskich drzew wiśni oraz charakterystycznej architektury ale myślał że dość szybko sie przyzwyczai do tego widoku.
-Jasne, rozumiem, no cóż, niestety na świecie jest dużo ludzi którzy nie przejmują się cudzą krzywda i którzy nawet jeszcze bardziej działają na złość. Dlatego ja zawsze nim kogoś skomentuję, ocenię lub coś zrobię, wolę się zastanowić jak ja bym się poczuł w takim wypadku na miejscu kogoś do kogo to mówię. gdyby każdy by choć przez kilka sekund zastanowił się co on by zrobił gdyby był na miejscu kogoś w gorszej sytuacji, komu chciałby jeszcze coś złego zrobić myślę że świat byłby lepszym miejscem.
Powiedział to dość cicho, ale tak według niego było, ludzie ranili się na wzajem ponieważ nie myśleli nawet przez chwilę o tym co może czuć inna osoba, oraz to jak oni by się czuli na jej miejscu.
-No cóż, nie każdemu łatwo wychodzi rozmowa.
Minato cicho się zaśmiał.
-No to może powiedz jak Ty się dowiedziałeś o tym że jesteś magiczną bronią, no i jak się dowiedziałeś o Shibusen?
Spytał idąc przed siebie, ścieżka w parku już zmierzała ku końcowi więc zależnie od decyzji Azury pójdą dalej do Shibusen bądź zahaczą o akademik gdzie Minato przekaże mu wyciąg nasenny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t699-minato-namikaze-gotowe#4270

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 19/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 06, 2015 5:40 pm

-Możemy najpierw udać się do akademika. Wezmę ten wyciąg, a potem za prowadzę cię do szkoły i pokarze gdzie masz się skierować.-powiedział dość obojętnie, po części był już zmęczony ciągłym chodzeniem, miał ochotę wrócić już do swojego mieszkania, w końcu trzy dni bez snu dają o sobie znać.
Wysłuchał słów Minato i kiwną głową na znak, że rozumie. Zapewne gdyby ludzie trochę bardziej używali mózgu, w niektórych sytuacjach nie byłoby tyle tragedii i podobnych sytuacji. Słowa ranią bardziej niż czyny, a przynajmniej w większości sytuacji tak jest.
-Nie zapominaj, że są ludzie którzy z premedytacją ranią innych.-powiedział patrząc na blondyna-Są ludzie, którym ranienie innych sprawia frajdę. Więc nawet gdyby większość ludzi myślała za nim coś powie, świat i tak byłby parszywym miejscem.-dodał kierując wzrok przed siebie.
Takie jest jego zdanie. Faktycznie gdyby więcej ludzi myślało zanim coś zrobi to świat byłby ociupinkę lepszy, ale to i tak za mało. Azura uważał, że świat jest zbyt zepsuty żeby dało się go naprawić. Nie uważał tak o wszystkich ludziach. Wiedział że Minato to dobry chłopak, ale takich jak on nie ma za dużo.
-To że jestem bronią wyszło podczas jednego z moich treningów. Ćwiczyłem na worku uderzenia, a nagle ręka zmieniła się w ostrze i rozciąłem worek na pół. A o Shibusen dowiedziałem się jeszcze jak rodzice żyli. Oni czasami opowiadali mi i siostrze o miejscu gdzie znajdują się ludzie zmieniający się w broń i tacy, którzy nimi władają. Z tego co pamiętam to moi rodzice byli zespołem broń i władający.-odpowiedział po chwili namysłu-Kiedy okazało się iż jestem bronią, przypomniałem sobie ich opowieści i uciekłem od mojej rodziny zastępczej.-dodał po chwili-Widać już akademik i Shibusen.-powiedział wskazując ręką na dwa budynki przed sobą, które nie był już nie wiadomo jak daleko od nich.

[zt x2]
//Jakby co to napisz teraz post w swoim pokoju//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t707-feelings-what-kind-of-sorcery-

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 17, 2015 8:10 pm

Drake przechadzając się po mieści stwierdził iż przydałoby się zrobić małą przerwę. Akurat złożyło się, że przechodził koło parku. Wszedł do niego i usiadł na ławeczce pod drzewem. Wyciągnął książkę o magii i zaczął ją czytać. Nie zapowiadało się iż miało stać się coś ciekawego gdyż nie widział żadnych ludzi, ale kto wie? Może los kogoś podsunie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 17, 2015 11:56 pm

Moonyś od dłuższego czasu siedziała w domu, odpoczywała po wyczerpującej misji, ale każdy w końcu musi wyjść odetchnąć świeżym powietrzem. Dzień zapowiadał się całkiem ładnie, naciągnięte mięśnie powoli regenerowały się w swoim tempie, a ramię, wciąż ciasno obandażowane, chociaż skryte pod materiałem koszuli, pobolewało przy większych ruchach. Widocznie rany zadane bezpośrednio przez monstrum regenerowały się i paprały gorzej niż te otrzymane normalnie.
Po spacerze od Shibusen do parku, stwierdziła, że zmęczyła się i musi sobie usiąść. Zwyczajowo miała ze sobą torbę wypełnioną czytadełkiem, więc miała co robić. Przechadzając się po ścieżkach pomiędzy zieloną połacią szukała jakiegoś ciemniejszego miejsca, ale wszystkie był zajęte. Zwykle przez pary, rodziny z dziećmi, staruszki, które wyglądały jakby cały świat był przeciwko nim.. i wtedy zauważyła jedną na której samotnie siedział mężczyzna. Około 20-letni, widocznie szczupły i wysoki. Dość posępny, może trochę gburowaty.. Lepsze to niż nic, a siedział bardziej z lewej strony, a że ona nadchodziła z prawej, prościej było zająć taktyczne miejsce.
Podeszła więc do ławki i wskazała delikatnie na drugą część ławki. Uśmiechnęła się lekko, przyjaźnie nawet, chociaż worki pod oczami nadawały jej zmęczonego wyglądu.
- Mogę się przysiąść? - spytała niepewnie. Miała nadzieję, że ten gość nie zaatakuje jej w żaden sposób, nie będzie wrogo nastawiony. Wolałaby, by odpowiedział, że na kogoś czeka lub w najlepszym przypadku, pozwolił usiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Paź 18, 2015 1:46 am

Siedząc na ławce i czytając księgę, co jakiś czas podnosił wzrok z nad niej by spojrzeć czy ktoś nie podszedł albo ktoś ciekawy się nie pojawił. Za którymś razem z kolei dostrzegł iż podeszła do niego młoda dziewczyna. Z uśmiechem chociaż zmęczenie na jej twarzy było łatwe do dostrzeżenia. Drake był jeszcze w stanie poczuć zapach krwi. Krew była wymieszana, trochę świeżej, trochę starej. Sprawiało to, że chłopak dość mocno zainteresował się owym zapachem, ale nie dał tego po sobie poznać.
-Oczywiście, czemu nie.-powiedział z miłym uśmiechem-Z tego co widzę nie ma za dużo wolnych ławek, więc nie krępuj się.-dodał rozglądając się po okolicy, nawet nie zwrócił uwagi kiedy pojawiło się tutaj tylu ludzi.
"Ciekawe jak długo już tu siedzę." zastanowił się przez chwilkę, po czym wrócił wzrokiem na nieznajomą.
-Masz za sobą ciężkie chwile, prawda?-zapytał bez jakiegoś większego zastanowienia-Chociaż nie ważne. Pewnie nie było to nic miłego.-powiedział po chwili, nie chciał aby dziewczyna nie potrzebnie musiała sobie przypominać owe chwile, po za tym dlaczego miała by mu powiedzieć, przecież pierwszy raz widzi go na oczy-Gdzie moje maniery. Nazywam się Drake SoulStealer, miło panienkę poznać.-przedstawił się lekko skinąwszy głową-A panienkę jak zwą?-zapytał z miłym uśmiechem.
Nie zbliżał się zbytnio gdyż zdawał sobie sprawę z tego jak zimna aura od niego bije, więc nie chciał aby dziewcze zbytnio zmarzło, dlatego też starał się zachować odległość ławki. Chociaż ławka nie była zbyt długa, to też chłód na pewno był w jakimś stopniu odczuwalny.
-Cóż cię sprowadza do tego parku?-zapytał z swoją typową ciekawością w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 20, 2015 9:20 pm

O dziwo, nieznajomy był dość rozgadany. Nie wyglądał na takiego, ale Moony nauczyła sie już nie oceniać książek po okładce, dlatego też się przysiadła, mimo tego, że ten na pierwszy rzut oka wyglądał jak grabarz czy coś.. Tak, tak by widziała grabarza, gdyby jakiegoś miała spotkać. Może bez tych pasków i misternych elementów.. No i brakowało mu jeszcze szykownego cylindra, chociaż do trumny się jeszcze nie szykowała, to jakoś załapała skojarzenie. Może wyglądała na taką, ale miała jeszcze swoje do przeżycia!
- Dziękuję. - odparła, a ten już coś zaczął mówić. "Ciężkie chwile.. taa.." pomyślała i spojrzała na niego kątem oka. Miała szansę poznać kogoś ciekawego, więc nie miała zamiaru udawać, że nic nie usłyszała. Znając swojego pecha, może nie wyjść na tym dobrze, ale wszystkiego trzeba spróbować, a nikogo nie skreślać od początku. Chyba, że się widzi jak ten ktoś podrzyna komuś gardło, wbija nóż w serca, strzela w głowę..
- Mów mi Moony. - przedstawiła się wyrwana z zamyślenia i uśmiechnęła się ciepło, co trochę rozjaśniło jej twarz. Księżycowa już taka była, nie raz trafiało się, że poddawała się swoim myślom jak marionetka na sznurkach. Nagle zapatrywała się gdzieś i wziuu.. Ale postawiła sobie za punkt honoru, że już nie będzie ignorować nowego rozmówcę. Nazwał ją panienką, musiała zachowywać się jak panienka!
- Chęć zaczerpnięcia świeżego powietrza. - odparła, kiwnęła głową jakby przytakując sobie i poprawiła niesforny kosmyk błękitnego, świeżo farbowanego włosia. Nie mogłaby odmówić sobie codziennej pielęgnacji czupryny, nawet jeśli przez to musiała częściej zmieniać bandaż przez częste unoszenie i machania zranioną ręką. Idealny kolor wymaga poświęceń. - A ty? Wyglądasz jak wierny towarzysz nocy, widok tak oryginalnej osobowości w parku mnie zdziwił. - Ciągle lekko się uśmiechała, miała nadzieję, że mężczyzna nie zirytuje się słysząc ten komentarz czy tam uwagę. Chciała dobrze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 20, 2015 10:50 pm

Słysząc imię "Moony" od razu skojarzył je sobie z księżycem. Nie wiedział zbytnio dlaczego, ale stwierdził iż to imię całkowicie pasuję do dziewczyny.
-Moony, ładne imię. Pasuje ci.-powiedział z uśmiechem.
Chłopaka zaczęła interesować postać nowo poznanej koleżanki. Wydawała się ciekawa co sprawiało iż Drake jeszcze bardziej chciał się czegoś o niej dowiedzieć i zaprzyjaźnić się, ale wszystko powoli. Nie wiedział co dokładnie przytrafiło się dziewczynie, ale widać po niej było, że nie było to nic przyjemnego. Dodatkowo zapach krwi pomógł mu stwierdzić iż musiała z kimś walczyć.
-Widzę, że mamy podobne motywy co do przysiadywania tutaj.-powiedział lekko zaśmiawszy się-Trzymaj, przyłóż to do rany na ręce. Szybciej przestanie krwawić.-dodał tworząc w dłoni kawałek prostokątnego lodu, który był wygięty na kształt łuku, tak aby przyłożenie go do ręki nie sprawiało większego problemu.
Słowa Moony przypadły mu do gustu. "Wierny towarzysz nocy" taki przydomek pasował do niego idealnie. Pomimo iż spędzał również dużo czasu na zewnątrz podczas dnia, bo trudno spotkać kogoś w późnych godzinach, o wiele bardziej pasowała mu noc. Z resztą jak każdemu nieumarłemu.
-Trafne spostrzeżenie. Noc jest raczej moją domeną. Nie dziwota, że spotkałem księżyc za dnia.-powiedział z miłym uśmiechem, a w ręce nagle pojawił się lodowy księżyc w kształcie rogala-Ale odpowiadając na twoje pytanie. Postanowiłem zrobić sobie mały odpoczynek w spacerowaniu po mieście. Chociaż muszę już tu trochę siedzieć, gdyż jak tu usiadłem nie było tu praktycznie nikogo oprócz mnie. Czasem pojawiła się jakaś jedna czy dwie duszyczki, ale były tylko przelotem.-odpowiedział przypominając sobie iż zostało zadane mu pytanie, napomknął o motywie swojego bycia tutaj już wcześniej, ale wolał to powiedzieć jeszcze raz, niż zignorować czyjeś pytanie.
-Jesteś może uczennicą Shibusen?-zapytał zaciekawiony.
Drake lubi spotykać bronie z zawodówki, gdyż zawsze imponowało mu to jak owe osoby nagle zmieniają się w śmiercionośny oręż i na odwrót. Czekając na odpowiedź rozejrzał się trochę po parku, aby zweryfikować kto się w nim znajduję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 23, 2015 10:30 pm

Po prawdzie Moony nazywała się Bjorghild, ale to imię nie oddawało jej prawdziwego ja. Brzmiało krócej, ksywkę mogła wymówić każda osoba mówiąca chociaż trochę po angielsku, bez tego twardego akcentu, no i.. księżyc sam w sobie przekonywał, by obdarzyć siebie jego małym błogosławieństwem. I tak dziewczyny włosy już wyglądały jak niebo, to czemu krągła buzia i jej jestestwa nie można by skojarzyć z pełnią?
- Ksywka, ale dziękuję. - uśmiechnęła się zamykając jedną powiekę na chwilę w "geście" przymknięcia na tą sprawę oka. Nikt się nigdy nie spierał, nie podważał jej wyboru, a nawet jeśli ktoś by spróbował, Moony wciąż byłaby Moony. I nikim innym!
Gdy nieznajomy wyczarował lód, dziewczyna stała się nieco bardziej czujniejsza niż na początku. Osłabione ciało sprawiły, że mimo wszystko była łatwym celem dla wrogów Shibusen i nie tylko. Słyszała, że w okolicy grasuje szalony naukowiec, który przeprowadza na broniach i władających jakieś nielegalne badania.. Gość nie wyglądał na naukowca, może na czarodzieja.. więc musiała swoją czujność postawić na baczność. Tylko czemu afiszował się ze swoimi umiejętnościami przed obcą osobą? I do tego prawdopodobnie kimś z wrogiej mu organizacji?
- Owszem. - odparła zagadkowo. To że była z Shibusen nie określało jej przynależności. Mogła być bronią lub władającą - mężczyzna nie miał jak tego zgadnąć, ale wiedziała, że ta wiadomość mimo wszystko mogła zadziałać na jej korzyść. Czemu? Uczniowie Shibusen są szkoleni, czujni i wiedzą co się kroi w okolicy. Nawet władający bez broni może zdziałać niezły rozpierdol, sam oręż również przekształcając swoją kończynę dla przykładu. - Ty jesteś czarodziejem, prawda? Mam nadzieję, że jesteś świadomy obecności wielu uczniów Shibusen w pobliżu, którzy w razie czego rzucą się mi na pomoc w trzy sekundy. - dodała po chwili. Wolała grać na zwłokę, chociaż rozmowa z ciekawym nieznajomym wydawała się jakaś bezpieczna. Nie miała pojęcia, że ten ktoś może być liszem, ba, nawet nie wiedziała dokładnie czym jest nieumarły. Sytuacja skojarzyła jej się z tabliczkami na bramach domostw "Mój pies dobiega do bramy w trzy sekundy? A ty?"
- Myślę, że możemy posiedzieć w swoim towarzystwie trochę, porozmawiać i nie rzucać się sobie do gardeł. Nie lubię walki. - dopowiedziała, chcąc mieć pewność, że wszystko zostało wytłumaczone. Czasami pluła sobie w brodę, że nie posiadała wzroku, Życie było by prostsze, chociaż nudniejsze..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 24, 2015 2:24 pm

Ucieszyła go odpowiedź dziewczyny. Dostał tyle informacji o ile zapytał. Najwidoczniej dziewczyna była czujna. Tylko co go ucieszyło w odpowiedzi "owszem"? To iż dziewczyna nie odpowiedziała "Owszem, jestem bronią/władającą". To, że uważała na to co mówi.
-Błąd. Nie jestem czarodziejem, chociaż blisko mi do niech, ale jakoś za nimi nie przepadam.-odpowiedział z lekkim tajemniczym uśmiechem-Ciekawe czy by zdążyli.-powiedział z dość przerażającą miną, ale zaraz wrócił do swojego milszego wyrazu twarzy-Spokojnie, nie zamierzam zrobić ci krzywdy. O obecności wielu uczniów z Shibusen i jakoś mi to nie przeszkadza. O tym, że jesteś jedną z nich wiedziałem już jak podeszłaś. Zapytałem tylko dla upewnienia.-wytłumaczył spokojnie-Jakoś nie specjalnie się was boję. Ja również mam kilka asów w rękawie.-powiedział po chwili-Tak na marginesie, nie krzywdzę ludzi jeśli nie mam powodu.-dodał-Jestem za. Myślę, że miła rozmowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła.-odparł z uśmiechem-Tak po za tym, prędzej zobaczyłabyś mnie ratującego cię niż jako kogoś kto ma złe zamiary.-dodał z lekkim uśmiechem lekko wzruszając ramieniem.
"Czy ci z Shibusen zawsze muszą straszyć innych tym, że tam uczęszczają? To tak jak ja bym chodził w prawdziwej formie." stwierdził. Bawiło go to bo jakby nie spojrzeć on nie wie już co to strach. Nie umarli są pozbawieni tego uczucia, ale przecież osoby, z którymi rozmawia nie wiedzą, że jest truposzem. Nie wiedział dlaczego ludzie mają do niego aż takie uprzedzenia. Może nie wygląda na najmilszą osobę na świecie, ale specjalnie nie miły też nie jest. "Czy czarodzieje są aż tak tutaj nie lubiani? Cóż takie zrobili, że zasłużyli sobie na takie traktowanie?" zadał sobie takie pytania, ale nie mógł znaleźć na nie odpowiedzi. Przecież siedzi obok niego ktoś z Shinusen. Może ona wie dlaczego tak jest? Nie szkodzi zapytać.
-Moony, dlaczego ludzie z Zawodówki Śmierci aż tak nie lubią się z czarodziejami?-zapytał zaciekawiony-Już drugi raz zostałem za nich wzięty i drugi raz ktoś próbuje mnie nastraszyć tym, że są tu ludzie z Shibusen, dlatego jestem ciekaw dlaczego tak jest.-dodał po chwili, żeby jego pytanie nie zostało zbyte czy odebrane podejrzliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 24, 2015 4:45 pm

Nie skomentowała, bo wiedziała swoje. Bycie uczniem Shibusen było, jest i będzie czymś czym warto się chwalić - to dzięki nam Death City nie jest oblegane przez najgorsze magiczne szumowiny. Moony wiedziała, że nie warto wkładać wszystkich do jednego worka, ale jednak będąc w tym momencie osłabioną, nie miała ochoty na zbędne przymilanie się, którym zwykle się kieruje poznając nieznajomych. A to dziwota!
"Kilka asów w rękawie"? "Nie boję się was"? Widocznie nigdy nie dostał w ciry od EATu, więc nie miał jak wyrobić sobie tematu o mocy jej rówieśników i nie tylko. Moony była przekonana o sile swojej szkoły i tego jak dobrze uczą w niej walki z osobami pokroju nieznajomego, więc nawet nie zadrżała.
"Zdziwiłbyś się." pomyślała tylko i wygodniej oparła się o oparcie ławki. Ramię zapiekło z siłą, ale zignorowała to uczucie.
- Jeszcze nie zdążyłam sobie wyrobić o tobie opinii, więc nie przytaknę ani nie zaprzeczę. - odpowiedziała w komentarzu na fakt, że ten zapewniał ją o ewentualnej pomocy nizeliby przemocy. Jeśli nie był czarodziejem, pewnie należał do różnorodnej grupy potworów. Może wampir? Nie, nie mógłby siedzieć na słońcu. Może jakieś zombie, nieumarły, szaman, nekromanta..? Przeleciało jej przez myśli, ale nie chciała się zbyt zagłębiać.
- Nie wiem. Naszym wrogiem jest zło i tym się kierujemy, a że czarodzieje, wiedźmy i potwory mają największy prym w sianiu zła to nie nasza wina. - wzruszyła ramionami. Co więcej mogła powiedzieć? No nic, wszystko zostało powiedziane. - Nie próbowałam cię nastraszyć tylko zapewnić cię, że moje kuku będzie twoim kuku. - uśmiechnęła się ciepło. Powiedziała to tak jakby mówiła o pogodzie za oknem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 24, 2015 8:04 pm

-Też racja, przecież przed chwilą się poznaliśmy.-powiedział z lekkim uśmiechem.
"Chyba się trochę zapędziłem. Ehhh... no nic." stwierdził lekko wzdychając. Może dlatego, że miał dobry dzień jakoś zbytnio nie zwracał uwagi na to, że Moony jest nowo poznaną osobą. No nic, trzeba się postawić do pionu i zachowywać. W końcu nie chce wyjść na jakiegoś gbura czy zbyt pewnego siebie.
Słysząc odpowiedź zdziwił się trochę. "Tylko tyle?" pomyślał. Jako iż swoje lata ma i swoje widział to wie, że bardzo rzadko się zdarza coś w tym stylu. Przeważnie są za tym ukryte jakieś inne motywy, ale przecież dziewczyna może nie wiedzieć takich rzeczy. Raczej jeśli Shibusen ma jakiś inny cel to przecież nie będą o nim mówili każdej osobie. "Czyli jestem klasyfikowany jako zły potwór. Chociaż to nic dziwnego." stwierdził. W końcu nie każdy z potworów jest miły i potulny. Raczej większość sieje zamęt i spustoszenie wśród ludzi. Pewnie gdyby Drake miał powód też mógłby narobić problemów.
Zaśmiał się słysząc słowa "moje kuku będzie twoim kuku". Dla niego brzmiało to dość zabawnie, a sposób w jaki Moony to powiedziała również był zabawny.
-W takim razie musisz mieć dobrych przyjaciół.-powiedział uśmiechając się ciepło-Dzisiaj raczej nikt nikomu nie będzie robił kuku.-dodał śmiejąc się.
Raczej rzadko się zdarza, że jakiś pierwszy lepszy człowiek rzuciłby się na pomoc nieznajomej. Tak przynajmniej działo się w większości przypadków. Chociaż może wśród uczniów Shibusen wygląda to inaczej? O tym wiedzą tylko uczniowie.
-Najprawdopodobniej masz teraz własne powody żeby nie lubić, którejś z tych trzech grup.-powiedział spokojnie-Zgaduję, że potworów.-dodał po chwili-Ale mam nadzieję, że nie wszystkie potwory są teraz dla ciebie wrogiem numer jeden.-dopowiedział, przecież w takiej sytuacji dziewczyna mogłaby po prostu sobie pójść, a on straciłby okazję do poznania kogoś ciekawego-Jesteś bronią czy władającą?-może trochę spóźnione pytanie, ale jest, ciekawiło go to, liczył że Moony będzie bronią.
Lubi obserwować to jak ktoś przemienia się w broń, ale nie miał za często do tego okazji. Nie chodzi do Shibusenu ani specjalnie nie walczy z uczniami z Zawodówki Śmierci, więc sytuacje kiedy może zobaczyć owe zjawisko są bardzo rzadkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Paź 25, 2015 8:45 pm

Czy Moony miała powody, żeby gardzić tymi trzema wcześniej wymienionymi grupami, klasami czy rasami? Bezpośrednio nie odczuła na sobie bólu utraty kogoś w wyniku ataku któregoś, nie walczyła z żadnym twarzą w twarz. Została poturbowana przez bestię, która siała zamęt na swoim podwórku, nie w Death City. Gardziła nią, ponieważ ludzie w wiosce przez to cierpieli.
Nie znała żadnej wiedźmy, czarodzieja zresztą też nie. O potworze trudno powiedzieć, bo byli i tacy też klasyfikowani jako osoby rozumne różnorakiej rasy typu wampir, wilkołak, zmiennokształtny, którzy zwykle przypominali normalnych ludzi i w tłumie takowych też się kryli. Miała wrażenie, że tamto krukocosiowe było tą drugą podgrupą. Przypominało maszkarę, straszydło, jakąś poczwarę, która została stworzona, by zabić. Bez swojego zdania, innego niż instynkt zabójcy. Zabójcy, który umiał mówić, chociaż nie korzystał z tego odpowiednio.
- Moja nienawiść towarzyszy nienawiści ogółu. Nie naraziły mi się jeszcze za bardzo, ale wystarczy mi widok uczniów powracających z misji. - wzruszyła ramionami w akompaniamencie krzyku rany, ale znów ją zignorowała, jedynie mocniej zaciskając zęby.
- Zdążyłeś zauważyć, że dostałam ostatnio wciry, ale jeśli moje poświęcenie podziałało to nie mam czym już gardzić. - uśmiechnęła się lekko, dość ciepło, uśmiech sięgnął błękitnych oczu.
Gdy ten spytał się o jej specjalność, musiała zastanowić się nad tym czy chce mu odpowiedzieć. Jako broń, on pewnie był tego świadom, ale w obronie mogłaby przetransformować swoją kończynę i ew. się obronić. Jako władająca również miała swoje atuty - wyćwiczona za oręż może przyjąć choćby własne pięści. Nie ryzykowała zatem, a przynajmniej nie za bardzo.
- Władającą. - odparła. Rana na ręce była dwuznaczna, ale przy dłuższym zastanowieniu fakty się łączyły. Atakowanie rąk władającego jest najlepszą formą ofensywy przeciwko niemu, ponieważ to właśnie nimi dzierżył broń. Bez ręki nie ma zabawy, how fun!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 28, 2015 8:13 pm

"Czyli nie zaatakował jej nikt z tych trzech grup? Może jakiś zwykły potwór?" zastanowił się przez chwilę słysząc odpowiedź Moony. Chociaż jakby się tak zastanowić to czy można nienawidzić jakiejś grupy istot z powodu, że jedna z nich tylko nas zaatakowała? Jeśli stałoby się coś poważnego to ok jest powód, ale czy kilka ran jest wystarczającym powodem? Może tak, może nie, pewnie też zależy od człowieka.
-Skoro tak uważasz. Nie zamierzam kwestionować, a nawet nie mam do tego zbytniego prawa.-powiedział spoglądając na dziewczynę-A czy twoje poświęcenie podziałało i się opłacało?-zapytał zaciekawiony-A tak na marginesie, to myślę, że będzie lepiej kiedy nie będziesz ruszała niepotrzebnie swoją ręką.-dodał-Skoro boli kiedy wykonujesz ruch, lepszym wyborem będzie nie korzystanie z niej bez potrzeby, prawda?-dopowiedział po chwili.
Specjalnie mu to nie przeszkadzało, ale po co ma się dziewczyna męczyć? Bynajmniej on tak uważał, a jak zrobi Moony to już jej sprawa. Nie będzie jej się nie potrzebnie narzucał. Z resztą Drake nie jest "człowiekiem", który narzuca każdemu swoje zdanie. On jedynie sugeruje co mogłoby być lepsze w danej chwili i pozostawia wybór drugiej osobie. Inaczej to wygląda podczas walki czy jakiś sytuacji stresowych, ale takowe rzadko się zdarzają.
Zastanawiała go kwestia owego poświęcenia. W jakiej sprawie się poświęciła? Z jakiego powodu się poświęciła? Co zadało jej takie rany i jaki miało powód? Te pytania najchętniej by zadał, ale wiedział, że nic to nie wskóra. Nie w przypadku Moony, gdyż ta zachowuje dystans do chłopaka, więc najpewniej taka nawałnica pytań spłoszyłaby ją. Zada te pytania, ale w swoim czasie, o ile się taki nadarzy.
"Władająca? Ci też są ciekawi. Nie którzy potrafią manipulować swoją bądź czyjąś duszą. Ciekawe jakie to uczucie?" zastanowił się. Ciekawe też, że lisz nie wie jak to jest. Przecież sam dokonał niezłej manipulacji duszy kiedy umieszczał ją w relikwiarzu, więc mniej więcej powinien wiedzieć jak to jest. Pomimo tego, że zrobił to setki lat temu nie powinien zapomnieć tego uczucia. Może chodzi też o to iż ta manipulacja jaką posługują się władający jest inna od tej, której on użył?
-Może ty masz jakieś pytania? Jak na razie to ja Cię nimi zasypywałem.-powiedział, miał nadzieję, że w ten sposób może uda mu się choć trochę zyskać zaufanie dziewczyny, lubi rozmawiać z ludźmi, ale dopóki nie przełamie jakoś ich bariery do siebie to z jakiejś ciekawszej konwersacji nici.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 30, 2015 8:46 pm

Nie używanie ręki nie wchodziło w rachubę. Nie umiała nie używać swoich kończyn - lubiła poprawiać sobie włosy, koszulkę, drapać się po nosie nawet jak tego nie potrzebowała, gestykulować. Nie lubiła siedzieć jak ten klocek i nie ruszać się wcale i w ogóle. Ręka i tak w końcu się zaleczy, a jeśli zrastanie się nie będzie postępować to wtedy sobie ją usztywni.
- Mieszkańcy mogą spokojnie spać to i ja spokojnie śpię. - odparła tajemniczo. Chłopak nie wiedział gdzie była i z jakiego powodu, ale nie chciała się z nim tym dzielić. Może kiedyś? No, ale nie teraz bynajmniej.
- Czym jesteś? Jeśli nie czarodziejem to pewnie potworem, a ci są różnorodni. Należysz do jakiejś rasy? - odparła uśmiechając się lekko, normalnie jakby rozmawiali o menu w barze mlecznym. Ludzie na szczęście nie patrzyli się na nich, a nawet jeśli to byli bardziej zdziwieni kontrastem jaki między nimi zaistniał. Moony? jaskrawe czy pastelowe kolory, luźne ubrania, dekoracje na nadgarstkach czy we włosach, oryginalny kolor włosów. On? Jej wcześniejsze określenie "towarzysz nocy" pasowało idealnie, a kojarzył jej się też z postacią z jakiegoś rpgka czy fantasy. Czarna peleryna, mnóstwo pasów, kute buty.. niby glany? Dziewczyna nie zwracała na to uwagi, ale nieznajomi owszem, a sprawiało to, że nie interesowali się tym o czym rozmawiali, a że w ogóle się to zdarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 01, 2015 11:06 pm

"Ciekawa dziewczyna." stwierdził słysząc jej odpowiedź. Raczej nie ma za dużo osób, które obchodziłoby dobro innych. Nie raz słyszał kwestie tego typu, ale w większości przypadków był ukryty za nimi jakiś motyw. Moony wypowiadając owe słowa wyglądała bardzo szczerze. Patrząc na nią jedyne co ci przychodziło na myśl to miła, uczynna albo szczera. Chłopak nie wiedział czy na pewno nic się za tym nie kryje. Prawie pewny, ale w ilu sytuacjach, które były na 99,9% pewne okazywało się, że jednak ten 0,1% wystarczał? Zastanawiało go też cóż takiego uczyniła Moony, że przyczyniła się do spokojnego snu mieszkańców. Patrząc na to, że była z Shibusen i została ranna to jedynym co przychodziło na myśl było pozbycie się jakiegoś potwora albo jakiejś bandy złoczyńców. Drake stawiał na to pierwsze. Chociaż nieraz ludzie okazują się większymi bestiami niż te z naszych koszmarów. Chłopak zanim stał się liszem swoje przeżył. Nie może nazwać okresu swojego życia najlepszym.
-Czym jestem? Trafne jest to iż potworem, ale jakim? Stwierdzenie, że jestem człowiekiem nie byłoby zbytnim odejściem od prawdy. No ale dalej nie tłumaczy czym jestem.-zaczął dość okrężną drogą tłumaczyć-Rasą bym się nie określi gdyż składamy się z każdej razy po trochu. Trochę ludzi, trochę zwierząt i innych różnych fajnych stworzeń.-powiedział lekko się śmiejąc-Ja należę do tej bardziej "ludzkiej" części moich pobratymców jeśli można ich tak określić. Chociaż w większości pewnie chcieliby ukręcić mi łeb za zdobycie większej mocy.-zrobił małą pauzę wzdychając-No dobra, ale tak już prosto z mostu. Jestem nieumarłym, a dokładniej liszem.-powiedział zniżając trochę głos, wypowiadając te słowa jego oczy zmieniły się chwilowo w dwa ogniki, po czym przybrały normalną jak dla ludzi formę.
Po mimo owej chwilowej zmiany i tak nie nawiązał kontaktu wzrokowego z Moony. Nie przepada za robieniem tego z miłymi osobami, z którymi po prostu rozmawia i chce się zaprzyjaźnić. W końcu po przez spojrzenie liszowi w oczy można zobaczyć najciemniejsze zakamarki naszej pamięci czy nasze największe strachy w najgorszej postaci. Również to czy zobaczy się owe obrazy po spojrzeniu w jego oczy zależą od tego czy chce aby dana osoba je ujrzała. Jednak żeby ich nie zobaczyła musi o tym myśleć gdyż naturalnym dla liszy jest ukazywanie owych rzeczy. Po mimo podzielności uwagi i tak trudno skupić się na rozmowie, kiedy poświęca się większość swojej uwagi na myśleniu o tym.
-Ale spokojnie nie masz się czego bać. Nie każdy nieumarły jest taki zły jak go malują. Owszem raczej przedstawiciele, że się tak wyrażę, mojej rasy przeważnie są źli, pustoszą, niszczą i w ogóle są wszystkim co najgorsze, ale nie każdy taki jest. Przykład masz przed sobą.-wytłumaczył spokojnie, chociaż jego zapewnienie mogło zabrzmieć dość podejrzanie, nie było w nim nic ukryte.
Rozejrzał się od razu po parku, aby sprawdzić czy przypadkiem ktoś nie usłyszał czegoś czego nie powinien i nie będzie miał zamiaru zacząć wrzeszczeć czegoś w stylu "Bożę ratujcie to dziewczę, ten potwór chce pożreć jej duszę." czy innych tego typu rzeczy. Drake jakoś nie chciał wzbudzać nie potrzebnego zamieszania i zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli taka sytuacja by się zdarzyła to mógłby narobić problemów także Moony. Dlaczego Moony miałaby mieć problemy? A no dlatego, że nawet jeśli zaczęłaby tłumaczyć, że chłopak nic złego nie zrobił i nie chciał zrobić to najprawdopodobniej nie uwierzono by jej tylko stwierdzono, że dla niej już za późno. W najgorszym wypadku chcieliby ją zabić. Tego raczej wolą uniknąć. Na całe szczęście nikt nie wykazywał tego typu zachowań, więc Drake mógł prowadzić dalszą rozmowę w spokoju. Jak tak teraz się nad tym zastanowił to sam zbytnio nie wiedział dlaczego bez jakiś większych zahamowań powiedział Moony kim jest. Przecież mogła być kimś kto nie chciał dla niego najlepiej. Zapewne to przez to iż chłopakowi nie przeszkadza to kim jest. Przeważnie zapomina o tym, że większość ludzi nie będzie miło nastawiona do niego jeśli się dowie o tym kim jest naprawdę, ale teraz i tak jest już za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 07, 2015 7:28 pm

Dobre wychowanie, utwierdzenie w przekonaniu, że dobre uczynki do niej wracają i fakt, że jeszcze do niedawna jej egzystencja w tej placówce była usłana samotną ścieżką wojownika. Teraz ma broń, przyjaciół i cel, który zamierza osiągnąć. Wierzy też, że nie każdy jest zły, ale woli zachowywać jako taki dystans. W szczególności teraz, w teorii bezbronna.
- Oh, czyli jak GMZombie! - Sprawnie złapała myśl w swoje wymalowane łapki. Kiwnęła głową, pałcyma złapała się za podbródek w wręcz filozoficznym rozmyślaniu, po czym uśmiechnęła się do niego. Wiedziała, że to pewnie nie ta myśl, ale wierzyła, że określenie go jako GMO nie urazi liszowatej dumy.
- Nie wiem czy jesteś takim przykładem, może polujesz i szukasz odpowiedniego momentu? To tylko spekulacje, ja po prostu wolę być czujna. Nie znam twojej rasy, więc wolę się nie rozluźniać, chyba rozumiesz. - Mówi jedno, a robi drugie. Nie bała się go, wystarczyło skupienie. Jak spokojna noc na straży - strażnik wie, że nikt nie zaatakuje, ale mimo wszystko jest w gotowości. Tego uczą w Shibusen. Nikt nigdy nie jest do końca zaufany. Moony zawsze do tego dodaje, że nikt też nie jest do końca zły. Zawsze, gdy ogląda AHS to o tym myśli - jedna z bohaterek, chociaż w każdym sezonie jest kimś innym to nigdy nie jest do końca czarnym charakterem ani też dobrą wróżką.
- Patrzą się. A wiesz czemu? Bo jesteśmy inni. Wyróżniamy się. To głupie, nie?- odparła nagle jakby wyrwana z zamyślenia. Nie lubiła tego, w szkole czuła się podobnie, chociaż tam każdy był inny, ale na różne sposoby. A ludzie często byli tacy zwyczajni, szarzy. Skupiali się na swoich krótkich jestestwach nie będąc świadomym zła tego świata, które czyha na nich na każdym rogu. Moony i Drake dobrze o tym wiedzieli - ona walczyła z nimi, a on należał do tego zła.
Dziewczynie podobał się ten kontrast między nimi. Jak Jing i Jang, ale łączyło ich pewne dobro w sercu. Siwy mógł kłócić się, że jest zły, ale tak naprawdę nie był, jeśli siedział obok kogoś takiego jak Księżycowa i uprzejmie, z szacunkiem z nią rozmawiał, chociaż była jedną z tych, którzy mogli wielokrotnie i brutalnie zabijać jego pobratymców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 07, 2015 10:04 pm

-Gdybym był na twoim miejscu pewnie sam nie opuszczałbym gardy. Rozumiem to doskonale. Podczas spotkań z innymi liszami najczęściej jest tak samo. Każdy przygotowany.-powiedział lekko się uśmiechając, bawiła go kwestia iż nawet wśród swoich nie można się rozluźnić, bo w każdej chwili mogą cię zaatakować.
Z tych też powodów Drake raczej nie chodzi na spotkania "rodzinne". Z resztą nie ma po co tam chodzić. Gadają tylko o tym co to kto nie odkrył, czego to kto się nie nauczył czy kogo jak nie zabił.
Białowłosy nie widział i nie widzi najmniejszego powodu, aby udawać się na inny kontynent tylko po to aby posłuchać tego typu rzeczy, a w bonusie musieć jeszcze się bronić. O wiele wygodniej jest mu tu, w Death City, po mimo tego iż może się zdarzyć, że ktoś będzie chciał się go pozbyć, ale o tym zbytnio nie myśli. Jak przyjdzie czas, że będzie trzeba się obronić to będzie to robił za wszelką cenę, a jeśli nie będzie w stanie wyjść cało wtedy ucieknie. Może ucieczka nie jest najodważniejszą opcją, ale co zrobić w sytuacji kiedy nie masz szans? Lepiej jest się wycofać i doszkolić.
-Przywykłem już do przyciągania wzroku innych, ale masz racje to głupie.-odparł bez większego namysłu, jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiał, to że jest inny nie przeszkadza mu, a więc i te wszystkie oczy patrzące się na niego zbytnio mu nie przeszkadzały, ale czasem stają się upierdliwe-Zdaje mi się, iż jest to naturalne zachowanie ludzi. Przyglądanie się czemuś co wychodzi poza ich granice "normalności". Nie wiedzą czego oczekiwać, więc patrzą czy przypadkiem coś się nie wydarzy.-dodał po chwili.
Najbardziej nie lubi kiedy ktoś przygląda się jego rozmowie. To też czuł się teraz lekko zirytowany. Każdy kto nie przeszedł chamsko gapił się na niego i na Moony. Były to bardziej spojrzenia typu "co ten dziwak chce od tej dziewczyny" albo coś podobnego. Ale co zrobić. Przecież nie wydłubie im oczu. To nawet nie było coś co przeszło mu przez myśl.
Odrywając myśli od tematu gapiów, skierował je w stronę tego jak muszą wyglądać. Dwa różne światy, potwór i uczennica Shibusen. Niby dwójka największych wrogów, a on rozmawiają sobie jakby nigdy nic. Chociaż czy jest to dla niego, aż taka nowość? Nie raz rozmawiał z ludźmi z Zawodówki. Rozmowa z nim mogła być ewentualnie nowością dla Moony. Chociaż kto wie, może już miała okazję rozmawiać z jakimś innym potworem, a przy okazji nie skakać sobie do gardeł.
-To ciekawe, nie uważasz? Taki szemrany gość jak ja, a do tego potwór, rozmawia z ciekawie wyglądającą, młodą dziewczyną, która jest uczennicą Shibusen. Teoretycznie taka sytuacja powinna nie mieć miejsca, a tu taka niespodzianka, a może się mylę?-powiedział z lekkim uśmiechem, patrząc na Moony-Jak macie na przykład lekcje w Shibusen na temat potworów, to w jaki sposób nas przedstawiają? Czy według waszej szkoły każdy potwór to potwór, a może zdarzają się jakieś wyjątki?-zapytał dość zaciekawiony tym tematem, chociaż po co mu była ta wiedza, tak naprawde to do niczego, zapewne była to najzwyklejsza ciekawość, chciał wiedzieć jak straszny jest w oparciu o książki czy wykłady jakie mają w szkole.
Jakoś nigdy go to nie interesowało. Najwidoczniej jego myśli oraz sytuacja musiały skierować jego ciekawość w tą stronę. Może będzie dane mu się trochę pośmiać z stereotypu typowego potwora, a może uczą ich jakiegoś poglądu opartego o prawdę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lis 13, 2015 5:19 pm

Drake wydawał się być całkiem interesującym rozmówcą i z każdą wymianą zdań utwierdzała się w tym przekonaniu. Ma swoje zdanie, nawiązuje do tego co ona mówi, jest dobrym obserwatorem i towarzyszem samym w sobie. Miała wrażenie, że dobrze zrobiła siadając akurat tu, a nie omijając go szerokim łukiem. Nawet takie podejrzane typki powinny mieć szansę pokazać się z jasnej strony, chociaż Moonyś nie zaprzeczy, że nie przemyślała tego ruchu. Powinna była jednak mieć na uwadze, że jest poobijana, bez broni jak bez ręki w takiej sytuacji. Umiejętności Kazuyi dawały jej tą swobodę, spokój ducha, bezpieczeństwo. Teraz radziła sobie sama.
Swoją drogą, ciekawe co robi ten tyran?
- Mimo mojego nastawienia, nie lubię nie dawać komuś szansy. Może to właśnie ty potrzebowałeś rozmowy z kimś takim jak ja? Może kiedyś to właśnie ty pomożesz mi? Lubię myśleć o tym, że dobre uczynki wracają jak bumerang. - odparła uśmiechając się uprzejmie i lekko wzruszając ramionami. Lubiła ten delikatny gest, niczym gestykulacja, poprzez mowę ciała mogła powiedzieć więcej niż są w stanie usta. - Dodaje mi to odwagi, a nie mam jej dużo.. Chociaż jestem władającym. Dziwne. - dodała po chwili, odrobinę ciszej, ale jednak słyszalnie. To Kazuya dodawała jej odwagi. Powiedziała to ciszej, ale pewnie i tak Drake by usłyszał, bo przeczuwała, że lisze mają jakieś wyczulone zmysły. Chłopak kojarzył się jej z czarnym kotem, który bądź co bądź wciąż był towarzyszem nocy, nieufnym włóczęgą nie zagrzewającym nigdy miejsca. Uśmiechnęła się jeszcze raz do siebie na tę myśl, bo zdała sobie sprawę, że takie koty często spoglądają w stronę księżyca.
- Nie uważam na tych lekcjach. Wiem to co trzeba widzieć, ale nie zagłębiam się w te uogólnienia. Dla mnie potworem jest każdy, kto ma zło w sercu. Trudne do sklasyfikowania, ale jeśli wciąż jest tam gdzieś dobro to wtedy jest to po prostu zgubiona duszyczka a nie monstrum. - odpowiedziała marszcząc brwi i skupiając spojrzenie na swoich dłoniach.
- Myślisz, że masz w sobie to dobro, Drake? - spytała nagle i dopadło ją wrażenie, że się za bardzo rozgadała. Niepotrzebnie. Odkrywała kawałek intymnej strefy serca przed.. no, nieznajomym. Poczuła się zbyt swobodnie, niedobrze..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Lis 14, 2015 2:43 pm

Postać Moony wydawała się Drake'owi coraz bardziej interesująca. Jej wypowiedzi i podejście do różnych spraw robiły wrażenie na liszu. Podobało mu się jej myślenie choć kiedyś może ją ono zgubić. Chociaż tacy ludzie przeważnie mają wielu przyjaciół i sprzymierzeńców, więc jeśli coś by się stało zapewne problem miałby ten ktoś czy coś chcące zrobić dziewczynie krzywdę. Kiedy okaże się komuś trochę zainteresowania i ciepła, a nie doświadcza on go za dużo, tyle wystarczy aby w potrzebie przybył z pomocą.
-Może potrzebowałem, kto wie?-powiedział z lekkim uśmiechem, przymykając jedno oko i spoglądając na dziewczynę-A może to ty potrzebowałaś teraz rozmowy z kimś takim jak ja? Może kiedyś to ty pomożesz mi?-powiedział dość tajemniczo.
Nie oczekiwał odpowiedzi na te pytania. Chodziło raczej o to aby dziewczyna odpowiedziała na nie sama dla siebie. Czasem takie refleksje pomagają, ale czy w tym przypadku?
Ledwo słyszalne zdanie, które trochę zdziwiło lisza. Kto tak naprawdę jest odważny? Ten, który bez żadnego strachu wchodzi do ciemności czy może ten, który po mimo strachu zdobywa się na to?
-Nie każdy musi być odważny, aby mógł walczyć.-powiedział ciszej zbliżając się lekko do Moony tak aby usłyszała jego słowa, a przy okazji na jego twarzy pojawił się "ciepły" uśmiech (ciepły jak na lisza).
Po mimo tego, iż dziewczyna uważała, że nie jest zbyt odważna Drake wiedział swoje. Przecież wybrała się na niebezpieczną misję i stawiła czoła potworowi. Nie jest ważne co w tym momencie dodało jej skrzydeł. Ważne, że zebrała się na odwagę, aby coś zrobić.
Ciekawe podejście. Potworem jest ktoś kto nie ma w sobie dobra. Wydawało się to chłopakowi jakby znajome. Tak jakby już kiedyś to usłyszał. Rozmawiał już z wieloma ludźmi przez swoje długie życie, ale dlaczego to akurat zabrzmiało tak znajomo?
Z jego poszukiwań wyrwało go dość nagłe pytanie. Czy ma w sobie dobro? Zależy czym dla kogoś jest dobro. Można powiedzieć, że dobro zależy od punktu przyłożenia. Dla jednych jakiś czyn może być chwalebny, ale dla drugich wręcz przeciwnie. Jednak tutaj chodzi bardziej o jego pojęcie dobra. Patrząc na to kim się stał, czyli liszem, to nie powinno być u niego miejsca na dobro, ale patrząc na jego zachowanie i podejście do innych spraw wychodzi na to, iż jest dobry.
-Czy mam? Prawdopodobnie tak, ale czy jestem tego pewien na sto procent? Trudno powiedzieć, ale nie oznacza to również tego iż jestem zły.-zaczął-Jakby spojrzeć na mnie z obiektywnej strony to nie jestem ani taki, ani taki. Magia, którą się param nie należy do najlepszych, ale nie oznacza, że nie mogę nią kogoś uratować. Jest też druga magia, która służy do tworzenia, ale również do niszczenia. Samo moje jestestwo jest jakby błędem. Teoretycznie nieumarli nie powinni istnieć, a tu jestem ja. Pomiędzy życiem, a śmiercią bezpośrednio ingerujący w jedno i drugie. Ale jeśli spojrzę na to do czego używam magi i jakich wyborów dokonuję mogę uznać, że mam w sobie dobro.-skończył swój wywód lekko się uśmiechając patrząc na dziewczynę-A ty co myślisz. Masz w sobie dobro, Moony?-zadał pytanie tajemniczym głosem-Nie musisz odpowiadać na głos jeśli nie chcesz. Odpowiedz sama dla siebie.-dodał.
Czy chciał usłyszeć odpowiedź. Tak, chciał. Jednak patrząc kim dla siebie są czy mógł tego oczekiwać? Stąd też dodatek do jego pytania. Jeśli Moony uzna, że chce mu o tym powiedzieć to powie jeśli nie, to może kiedyś uda mu się o tym dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 15, 2015 1:04 am

Kolejne pojęcie względne, bo owszem - dobro zależy od punktu widzenia. Mimo tego, że dla obydwu stron zabijanie swoich wrogów jest dobrem, to dla każdej z nich ta druga osoba jest zła. Jak więc stwierdzić, która jet dobra? Z takimi zagadnieniami spierają się etycy, duchowni, osoby stanowiące prawo, ale nikt tak do końca nie będzie umiał tego określić. Nawet zabijanie jako takie nigdy nie będzie do końca złe, bo unieszkodliwienie zła, czyli przeciwników systemu, tak jak robi to Shibusen, jest podobno dobre, odpowiednie i sprawiedliwe.
Życie jest trudne, aż Moony zaczęła boleć głowa od tych skomplikowanych, etycznych rozmyślań. Dalej jednak chciała mieć to na uwadze, bo to mimo wszystko było ciekawe. Drake był jednocześnie złem, ale i miał w sobie dobro. Gdzie to go klasyfikowało? Do grupy zaginionych dusz? Ale jeśli jego rasa warunkowała zło, a jego osobowość była potulna, chociaż w odpowiedniej chwili mógł aktywować tryb łajdactwa? Jak bomba, która w każdej chwili mogła wybuchnąć, ale też przeczekać wiele lat bez aktywacji, wystarczy nadepnąć na "odcisk".
Jednak czy potrzebowała tej rozmowy? Widocznie tak, jeśli odpowiadała i nawet zaangażowała się w nią, mimo z początku nieprzychylnego wyglądu swojego nowego towarzysza. Jak się okazało był wiernym rozmówcą, nie miała na co narzekać. Nie narzucał jej swojego zdania, nie naruszał jej strefy prywatności, szanował ją. Same pozytywy, aż człowiek chciał sobie pogdakać, poplotkować. Równie dobrze mogliby uznać się za kółko filozoficzne, bo raczej normalni ludzie na ławce nie rozmawiali o sensie dobra i zła. Dobro podobno zawsze zwycięża, ale widocznie nie jest to skuteczne, jeśli zło wciąż się tu i ówdzie panoszy.
Wracając do rozmowy.
- Pewnie tak, nierzadko to słyszę. - odparła wzruszając ramionami. Dla monstra, które unieszkodliwiła była zła, dla jego możliwe pobratymców też, więc czy była dobra było kwestią.. sporną? Musiała się z tym przemyśleniem uzewnętrznić. - To chyba zależy od punktu siedzenia. Dla potworów będę paskudnie dobra, czyli z ich punktu zła. Dla dyrekcji będę dobra, bo wykonałam polecenie. Dla mojej broni będę dobra, bo zawsze jak wda się w bójkę to wie, że może przyjść o każdej porze, a ja i tak się nią zajmę. - dodała po chwili uśmiechając się na myśl o tym i ponownie wzruszyła ramionami. Złapała się na nadużywaniu tego gestu, ale nie umiała inaczej. - Wnioski są proste, widocznie nie istnieją dobrzy ludzie, a tylko ci, którzy nam akurat pasują. i nie próbują poderżnąć gardła. - westchnęła. Przynajmniej coś się wyjaśniło, a nawet ręka już nie bolała tak bardzo. Dalej piekła, ale im bardziej się zamyślała czy rozgadywała, tym mniej na to zwracała uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Potwór
Posty : 25
Data dołączenia : 11/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lis 16, 2015 11:09 pm

-Czyli jeden wniosek nasuwa się na myśl. Dobro nie może istnieć bez zła.-podsumował wypowiedź Moony i swoją, nie było to nie wiadomo jak wyszukane podsumowanie, ale chyba najlepiej spełniało swoją rolę.
Może wydawać się to dość oczywiste, ale nie dla każdego. Można uznać, że definicji jest tyle ile ludzi i potworów na świecie, ale każda opiera się mniej więcej na tym samym. Często zdarza się, że ktoś w swojej definicji dobra często używa jako podparcia zła, a co za tym idzie jedno i drugie jest ze sobą połączone. Takie zdanie ma Drake na ten temat, ale czy jest właściwe? Nie obchodzi go to. Jedni mogą uznać, że tak drudzy, że nie. Dla niego liczy się tylko to, iż w jego mniemaniu jest właściwe. Tyle mu wystarczy.
-Też wzięliśmy sobie temat do rozmowy na ławce.-powiedział lekko się śmiejąc.
Czy to nie zabawne? Dwójka obcych sobie osób, które zaczęły rozmowę od pytania "Mogę się przysiąść?" teraz rozmawiają jak dwójka dobrze znających się ludzi poruszających temat dobra i zła. Jak to się czasem ciekawie los potoczy. Usiadł na tej ławce z zamiarem odpoczynku, a teraz prowadzi miłą konwersację z Moony. Jak to "życie" potrafi zaskoczyć.
Poczuł ochotę zjedzenia czegoś słodkiego. O tak, taki kaprys, bo czemu by nie. Zaczął rozglądać się za jakąś kawiarenką. Normalny człowiek pewnie niczego nie znalazłby w zasięgu swojego wzroku, ponieważ park jest dość obszerny, ale wyostrzone zmysły lisza pomogły mu w poszukiwaniach. Nie daleko nich znajdowała się jakaś kawiarenka, a na szyldzie był napis "Ra-tatan". Nazwa brzmiała dość ciekawie, ale czy ma to znaczenie? Wyrobi sobie o niej opinię kiedy tam zajdzie.
-Nie miałabyś może ochoty na kawę czy coś słodkiego?-zapytał z miłym uśmiechem-Niedaleko znajduję się kawiarenka. Miałabyś ochotę się tam ze mną udać?-stanął przed Moony i wyciągnął w jej stronę dłoń w geście zaproszenia, ale czy je przyjmie?
Miał taką nadzieję, gdyż chciał jeszcze trochę z nią porozmawiać, ale nic na siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t696-kroczacy-miedzy-smiercia

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Lis 17, 2015 5:39 pm

Wniosek Drake był prostszy niż się spodziewała, że może być. Jednocześnie satysfakcjonujący i nie, co wprawiało ją w zagwozdkę. Rzeczywiście, bez zła nie moglibyśmy odróżnić tego co dobre i vice versa. Moony uśmiechnęła się szeroko i przytaknęła mu kiwnięciem głowy. Nie miała niczego do dodania w tej sprawie.
- Co nie? Moglibyśmy zostać filozofami, którzy chodzą po ulicy i zagadują ludzi na etyczne tematy. Robili tak w starożytności, chociaż.. nie wiem czy przeszłoby do teraz. A przynajmniej nie w naszym przypadku. - odparła śmiejąc się przyjaźnie. Wyobraziła sobie Drake i siebie w strojach typowych Greków i z wiankami laurowymi na głowie. Niebieskie włosy dziewczyny nie wpasowały się w klimat, a chłopak wyglądał jak duch Bożego Narodzenia z Opowieści Wigilijnej.
Ten nagle wyrwał ją z zamyślenia i zobaczyła, że stoi przed jej osobą z ręką skierowaną w jej stronę. W pierwszej chwili speszyła się odrobinę, ale.. stwierdziła, że nie ma powodu odmówić. Godzina dodatkowego czasu na rozmowę z kimś tak uprzejmym nie będzie stracona, a przynajmniej coś ciekawego porobi. Gdy ten wspomniał o kawiarni, przypomniały jej się wcześniejsze wypady w te miejsca. Z Kazuyą, z tym czerwonowłosym chłopakiem, którego imię miała na końcu języka..
Złapała jego dłoń, nie do końca wiedząc, czy ten chce ją złapać pod rękę czy po prostu pomóc wstać. Mogli iść. Niech prowadzi, bo ostatnio namnożyło się tu tych kawiarenek.

z/t x2

// Pisz pierwszy w kawiarence. :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Sty 21, 2016 4:59 pm

Fascynowały ją te kruki, które zawsze siadały przy fontannie. Takowe zwykle kojarzyły się jej z czymś miłym, przyjemnym i tymi zmarnowanymi centami na życzenia. Chociaż się przyzna, że sama także wrzucała parę drobniaków na spełnienie swoich marzeń i poznanie jeszcze wspanialszych smaków lizaków. Nie potrzebowała chyba jednak do tego szczęścia, jak miała swojego lizakowego dilera, czyli najprawdopodobniej jedną z najbardziej ekscentrycznych postaci w Sekretnej Policji. I jakie kiedykolwiek poznała. Przez myśl przemknęły jej ci wszyscy posterunkowi, których zwerbowała, chociaż na chwilę zatrzymała się na Lukrecjowym Magu i Malinowym Cesarzu. W sumie póki co to oni jako jedyni wiedzą, że potrafi rozpoznać osobę po fali duszy. Czy jakoś tak. Nigdy nie wnikała te sprawy, bo sama myśl o zawodówce sprawiała, że automatycznie sięgała po kolejnego lizaka na uspokojenie nerwów. Ach, jest jeszcze Riru. Naprawdę fascynujące, że z tą wiedźmą potrafiła się dogadać. Co prawda zawsze gdy o niej myśli, to czuje pewien niepokój, którego nie potrafi wytłumaczyć, ale znała idealnie jego przyczynę. Trochę to czasem nielogiczne, ale na to już chyba nie poradzi.
Siedziała nieruchomo na brzegu fontanny, wsłuchując się w cichy szum wody. Wyglądała na skupioną, jakby na poważnie zajmowała się ciamkaniem lizaka. Był on niezwykle dobry, bo wiśniowy, jeden z jej ulubionych. Był jednocześnie słodki, ale pozostawał ten wspaniały kwasek w ustach. Inne smakowały często jak cukier, czego nie lubiła. Nie rozumiała też ludzi, którzy są w stanie sam cukier jeść, to przecież niemoralne! Od czegoś są lizaki. Nie było wiatru, który mógłby poruszać jej i tak potarganą szopą na głowie w różnistych kolorach. Chociaż zawsze się śmieje, że Finlandia ją nauczyła odporności na zimno, to siedziała w kurtce. Nieco cieńszej niż powinna, ale jednak. Owinięta szalikiem, który wyglądał, jakby pożarł jej szyję lub ona się w nim topiła. Długie spodnie i kozaczki do kolan, obowiązkowo z futerkiem. Niestety w takim stroju nie uświadczycie jej wspaniałego stroju, jak zwykle adekwatnego do jej stylu.
Usłyszała trzepot, a potem coś czarnego przeleciało jej przed oczami. Ostrożnie odwróciła głowę i ujrzała kruka, który postanowił sobie zrobić przerwę. Czyli jednak sporo kruków tutaj przylatuje. Słyszała taką plotkę, że dziwnie spora chmara ich tutaj lata, strasząc przy okazji wszystkich dookoła. Uważała te ptaki za niezwykle urocze, ale jednocześnie i przerażające. Kolejny trzepot. I kolejny. Najwidoczniej przewodniczący klucza (jeśli one w ogóle w nim latają, bo w sumie Ave niezbyt wie) zarządził przerwę na fontannę. Poczuła dziwne ukłucie lęku, które dotyczyło... jej lizaka. I głowy. Niech tylko spróbują zabrać którykolwiek z jej lizaczków! Albo niech tylko jakiś usiądzie na jej głowie! Umiała doskonale trafiać do celu kamykami, zwłaszcza w poruszające się obiekty. Więcej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 75
Data dołączenia : 30/06/2015
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 23, 2016 2:59 pm

Gary po zjedzeniu czegoś na mieście postanowił się przespacerować przy okazji rozmyślając nad wydarzeniami z ostatniej misji. Głównie ciekawiła go postać Zodiac, ale nie ważne jak bardzo nie starałby się łączyć różne fakty, nic nie ukazywało jakiegoś spójnego obrazu. Chodząc tak w te i we wte znalazł się w parku. Po rozglądał się czy nie ma w pobliżu jakiejś znajomej twarzy, ale nikogo nie dojrzał. Postanowił w takim razie usiąść na pobliskiej ławce znajdującej się niedaleko fontanny. Ku jego zdziwieniu znajdowało się tutaj dość dużo kruków. Siadając, dość powoli i uważnie oparł się o oparcie, ponieważ nie chciał spowodować jeszcze większego bólu jaki zapewniało mu jego ramie. Wystarczał mu ten, który czuje bez żadnych dodatkowych "udogodnień". Wyciągnął z kieszeni jeden z czekoladowych cukierków, rozpakował i włożył do ust, po czym zaczął rozmyślać nad tym co mógłby jeszcze dzisiaj zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t534-gary-koi
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-