IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sob Kwi 04, 2015 5:29 pm

Gdy Luciusz  szedł w stronę kobiet trochę przytłoczony spojrzeniem Ruri , po rozgoszczeniu się na ławce miał wrażenie, że odzywa się do odrobinę wyniosłych kobiet, a ich słowa brzmiały jak podcieranie się jedwabiem dla zwykłego zjadacza chleba, którym obieżyświat zawsze chciał się mienić . Jemu jednak to nie przeszkadzało, zawsze umiał się dostosować do konwersacji z każdym aby dobrze spędzić czas i poznać nowe ciekawe persony. Jego zdanie zmieniło się jednak diametralnie po usłyszeniu dość zabawnego przykładu z ust Rui, które bardzo go rozbawiło, przez co przypomniał sobie  parę osób, które pomimo dobrego urodzenia zachowywały się, jak rozwydrzone bachory niszcząc dobre imię swojej rodziny. Jego oczy uśmiechnęły się, lekko zaciągnął się swoją fajką dzięki czemu kobiety mogły to zauważyć. -Tak masz racje to nie szata zdobi człowieka a jego czyny . Luciusz nie chciał się sprzeczać ani droczyć nie lubił tak wyniosłego słownictwa cieszył się, że piękna kobieta zmieniła atmosferę na bardziej luźną,  jednak, gdy już zaczął ciężko było mu to zmienić . Dziewczyny zaczęły się dopytywać o swoje imiona on jednak nie lubił wyjawiać swojego bez wyraźnej prośby o to, zbytnio kojarzyło się mu z krwią ... Co do drugiej kobiety Tristy  niczego nie był pewny, nawet tego czy wykorzystawszy sytuacje stworzoną przez Rui powiedziała coś zabawnego, czy też powiedziała to, co czuje a on jak zwykły cham uważa to za zabawne, co nie oznacza, że wstydził się tego nie nawiedził trzymać język za zębami uwielbiał mówić to, co myśli nawet, jeśli kogoś miało, by to urazić, to była wada, której całe życie starał się wyzbyć, jednak jego charakter nigdy mu na to nie pozwolił . Zamyślił się i zawiesił spojrzenie na jej twarzy czego nie było widać pod kapturem.- Tak, ale drzewo też, by nie było, gdyby musiało na sobie trzymać wszystkie kwiaty, które urodzi na przestrzeni 100 lat dlatego co roku zrzuca je aby wyznaczyły sobie własna drogę aby później i one były podporą dla swoich kwiatów. Twoje osobowości mogą ci pomóc w nie jednej okazji, a nawet stać się niezbędne, jeśli ich nie lubisz gwarantuje, że w końcu staniecie się dla siebie super podporami jako przyjaciele. Kobiety są nie zbadane i zmienne jak morze a ta kobieta ma do tego jeszcze dwie różne osobowości nie mogę się temu na dziwić ani niczego wiedzieć na pewno. Nawiązanie z nimi dobrej konwersacji nie będzie łatwe o czytaniu ich emocji nawet nie ma co pomarzyć jedna ukrywa swe głęboko pod wachlarzem jednak na pewno pod tym tajemniczym kryję się cały wachlarz uczuć, których się boi albo pozwalać, im ujrzeć światło dzienne . Za to druga osóbka ma w jednym i tym samym czasie trzy poglądy na świat, które wymieniają się ze sobą swoimi doznaniami .   Obieżyświat uwielbiał to robić obserwować i badać wszystko cieszyć się zwykłymi rozmowami o pierdołach patrzeć na cudze doznania i emocje, które zawsze sięgały głębiej niż jego, gdyż emocje Luciusza dawno stały się mniej barwne od okropieństw, które przeżył w przeszłości.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sob Kwi 04, 2015 8:42 pm

Leila spojrzała się na Tristy i uśmiechnęła do niej lekko, czego nie było widać za wachlarzem. Ten pozytywny grymas był delikatny i prawie niewidoczny, ale prawdziwy. Jakby nie chciała niszczyć swych szlachetnych i pięknych rysów twarzy czymś możliwie tak pospolitym jak uśmiech.
-W moim kraju Ruri oznacza Jaśmin.
Nawet jeśli w tym momencie blondynka złamała dwa zakazy swej matki, to nie martwiła się tym specjalnie. Można wręcz powiedzieć, że się jej to podobało. Nie widziała nic złego w mówieniu o sobie. Była dumna zarówno ze swojego imienia, jak i pochodzenia, nawet to odkrycie prawy o sobie jej się podobało. Było to coś nowego od krycia się ciągle w sobie. Ukrywania swych emocji i intencji, za wieczną maską, byle by zadowolić swoich rozmówców.
Właściwie, to nie musiała tego robić, nie była już w Japonii, a tutaj panowały inne prawa. Kobiety chodziły prawie nagie nie krępując się, mówiły o wszystkim, robiły co chciały. Nikt nie był ograniczony wiekowymi zasadami, może powinna z tego skorzystać i jak to mówią Amerykanie "rozerwać się trochę".
Nagle rozmowa o drzewach znudziła ją, poczuła, że coś jest nie tak. Prowadzili rozmowę o drzewach, nawet jeśli była to głęboka rozmowa, o wielu dnach, to jednak jej tematem były tylko rośliny.
-Chikusho.
Opuściła wachlarz i schowała go za obi wznosząc oczy ku niebu nadal z nieprzeniknioną miną nie wyrażającą niczego. Pewnie ten brak dynamicznej mimiki się nie zmieni nigdy. Nawet jeśli w duszy Leilany odrodzi się ten porywczy duch jej ojca tłumiony przez lata kijem i dyscypliną.
Blond gejsza spojrzała na skrzydła dziewczyny, które zmieniły swą formę. Ciekawe, naprawdę ciekawe zjawisko, może będzie mogła ich dotknąć, wyglądają jak dychy. Może są z dymu, albo jakiejś innej chwiejnej materii i szybko się rozpadną. Chyba, że są tylko iluzją, a ona padła ofiarą sztuczki.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Cze 18, 2015 10:19 pm

Rena przez całą szkołę ciągnęła swojego kurczaczka, żeby uciec ze szkoły. Musiała dać radę! Jakby taka uczennica jak ona nie uratowała kurczaka to byłaby masakra.
Na dworze postanowiła go postanowić na nogi, chwycić mocno za skrzydełko (rączkę) i pociągnęła go mocno w kierunku parku. Cała przestraszona czarnowłosa, wypuściła kurczaczka dopiero w parku. Ona sama usiadła na trawie w pozycji embrionalnej. Cały czas dochodziło do niej, że widzi kurczaki. Wszędzie kurczaki! Musiała chwilę przeczekać, głośno westchnęła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Cze 19, 2015 5:11 pm

Jajko go wyciągnęło z biblioteki i teraz ciągało za rękę! Co do, nosz kurde! Próbował się wyrywać, ostro dosyć, kręcił się całkiem, ale czekoladowe jajo go nie puszczało!
- Halo! Zostaw mnie! Bo Cię przerobię na czekoladę do foundie! - zawołał. A foundie (nie jestem pewna pisowni) to była chyba jego ulubiona przystawka, albo raczej deser - uwielbiał maczać owoce w czekoladzie. Ale tutaj takie jedno, nieprzerobione na płynną, gorącą czekoladę jajo stawiało opór... do czasu! Puściło ją i ułożyło się w pozycji embrionalnej, co go trochę zmieszało. Zamiast spełnić swą groźbę, on po prostu kucnął koło niego i zaczął go tykać w czekoladową skorupkę (w ramię Reny), zastanawiając się, czy to wciąż żyje, czy zasnęło, czy co...

Wyzwanie wielkanocne: 4/5 postów~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Cze 21, 2015 8:47 pm

Coś w Renci pękło. Siedziała niczym płód w łonie mamy. Chciała po prostu czuć się bezpieczna. Każdy by chciał prawda? Kilka razy siorbnęła nawet! Po prostu dziewczyna czuła się źle! Troszeczkę niechciana i bita! Kurczak ją bił. Jak on mógł! Troche sie napuszyła! Postanowiła zaatakować! Rzuciła się na kurczaka i mocno go chwyciła. Normalne osoby widziałyby teraz Rencię, która rzuciła się by przytulić Millenium.
- Kurczak nie zje człowieka! - trzymała go mocno i nie będzie chciała puscić. Po prostu szczery hug.<3

Wielkanocne Wyzwanie 5/5

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 12:54 am

Yvette właśnie wracała z zakupów. Czuła się dość skrępowana, bowiem mieszkaniec jej ciała nadal nie był do niego przyzwyczajony. A już na pewno nie do takiego ubioru. Jakby nie było, należy nauczyć się chodzić również w takich strojach. Pomijając błękitne buty o dość sporym obcasie (ciężko było Hyde'owi stwierdzić co to było) miała na sobie dość przewiewną, w takim raczej jasnym niebieskim kolorze - spódnicę. Sięgała ona ledwo do połowy ud, co być może nie przeszkadzało w poruszaniu się, jednak dyskomfort narastał z każdym krokiem. Na górze miała dość luźną, białą bluzkę o dość sporym dekolcie. Zdecydowanie zbyt sporym. Hyde zdecydowanie nie znał się na modzie damskiej. Nawet nie silił się na zrobienie czegoś z fryzurą. Krwistoczerwone włosy luźno rozpuszczone powiewały na lekkim wietrze. W parku było spokojnie, więc usiadła by chwilę odpocząć. Te buty zdecydowanie wkurzały. Miecz, który unosił się za nią przez całą drogę osiadł nieco na ławeczce tuż obok niej i zabłysnął lekko przemawiając.
-Jak to wszystko mnie wkurwia.
Męski głos zamilkł, gdy jacyś ludzie przechodzili obok.
-Ciągle muszę powstrzymywać swoje myśli, żeby czegoś nie palnąć...- miecz błyskał, kobieta za to rozglądała się po okolicy. Gdy zwróciła wzrok ku jakiejś pustej alejce, broń ponownie się odezwała- Oczyść swój umysł... Oczyść swój umysł... Oczyść... O, jakiś pies tam sra... Cholera, znowu.
Yvette przedstawiała ekspresję twarzy, dokładnie tak, jakby zrobił to Hyde, gdyby tylko miał swoje ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 1:11 am

Podróż zajęła mu cały dzień. Tak to niestety jest jak się nie ma pieniędzy na samolot i trzeba wybrać lądowy środek lokomocji. Cały dzień siedział w autobusie z jakimś spoconym gościem na siedzeniu obok, grającym na telefonie i wpieprzającym chipsy. No nie mogła mu się trafić żadna ładna dziewczyna tylko akurat on. Na szczęście męka ta się skończyła a na dworcu uwolnił się od smrodu czosnkowych chipsów i potu czterdziestoletniego grubasa. Aktualnie stał w centrum parku. Przyszedł tu, żeby chwilę odpocząć i rozejrzeć się po mieście. Pewnie nie raz będzie tu przychodził więc warto było rozeznać się w terenie. Stanął i rozejrzał się dookoła zastanawiając się dokąd iść. Generalnie chyba z dworca szedł w tym kierunku co trzeba. A park był akurat po drodze. Tylko jak teraz stąd trafić do szkoły, co? Wyjął z kieszeni telefon i zaczął przeglądać mapę żeby się upewnić. Wyszło na to, że do szkoły miał stąd całkiem niedaleko. Jako, że torba na ramieniu zaczynała mu ciążyć postanowił usiąść na najbliższej ławce. Traf chciał, że akurat koło jakiejś starszej rudej kobiety. No i ten miecz.. co to , jakiś cosplay, czy co? Żadnej innej ławki niestety obok nie było a on stać nie zamierzał więc podszedł i usiadł, kładąc koło nóg torbę. Gdy podchodził, przez chwilę wydawało mu się że słyszy jakieś szepty ale kobieta ust nie otwierała a nikogo dookoła nie było. Chyba zaczynał wariować. Wyjął z plecaka butelkę wody i wziął sporego łyka po czym odetchnął.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 10:23 am

Kobieta spojrzała na przybysza i westchnęła. Hyde czuł się bardzo niekomfortowo obok innych ludzi. Tak, jakby miał zaraz zostać "wykryty". Było to uczucie niepokoju powiązane troszkę z problemem akceptacji nowego ciała. No, ale nie ważne. Byleby facet nie próbował podrywać Yvette. Ta założyła nogę na nogę i sięgnęła do torby z zakupami. Najpierw upiła kilka łyków soku z butelki, a następnie położyła sobie spory miecz na kolanach. Dobyła kawałka szmatki oraz butelkę płynu do szyb. Być może nie był to czas, ani miejsce, ale dyskomfort związany z brudem na ostrzu był podobny do tego, co czuje człowiek, który nie wykąpie się kilka dni pod rząd. Spryskała w kilku miejscach, a następnie zaczęła dokładnie czyścić, pucując każdy mały brudek. Błękitny materiał przypominający szkło połyskiwał lekko.
-Znowu płyn słabej jakości- odezwał się męskim głosem, a kobieta podskoczyła i spojrzała na faceta, który siedzi obok niej. Miecz wydał z siebie tylko ciche- Ups - a następnie na moment zgasł.
Udając, że nic się nie stało, czyściła broń jeszcze pieczołowiciej. W końcu jednak Hyde zaczął się ponownie głośno zastanawiać.
-Cholera, w sumie po co się mam ukrywać?- Yvette patrzyła teraz perfidnie na kolesia obok- Ona jest niemową- odezwał się miecz, a kobieta zdawała się powstrzymywać od parsknięcia śmiechem- Jestem Miecz-Przewodnik. Ślepi mają psy, niemi mają miecze.
W sumie skłamał. W rzeczywistości Lorrain (bo tak brzmiało jej nazwisko) nie miała własnej woli, a była niema, bo była martwa. Wszystkie jej ruchy uzależnione były od woli Hyde'a, który zamieszkiwał jednocześnie miecz, jak i jej ciało. Ale przecież nie musiał mówić prawdy. Ważne, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Odezwała się w nim pewna żądza zrobienia komuś na złość. Więc w sumie, czemu by nie?
-Moja niema Pani się Tobą zainteresowała- rzekł miecz, a Yvette ponownie prawie parsknęła śmiechem. Trochę psuło to efekt, bo w praktyce powinna się teraz zawstydzić, albo coś w tym rodzaju. Niestety, nie potrafił jeszcze być zbyt dobrym aktorem w jej ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 3:02 pm

Był strasznie spragniony, postanowił wziąć jeszcze jednego łyka, jednakże gdy czuł jak woda napływa mu do gardła usłyszał głos, spojrzał w jego stronę po czym zrozumiał, że to miecz się odzywa. Zakrztusił się wodą. Zaczął kaszleć dopóki , jego oddech się nie uspokoił. Musiał przyznać, że go zamurowało. Słyszeć o czymś a widzieć to dwie zupełnie różne rzeczy. Na początku wiadomo o czym pomyślał. Ale nie.. ta kobieta zdecydowanie była za stara, żeby być w jego szkole. Zresztą.. po co ktokolwiek miałby się zmieniać w broń ot tak? W sensie, w czasie walki, to owszem, ale tak normalnie na ulicy w biały dzień? Coś było nie tak. Albo to nie było to co mu się wydawało. Czyli co.. spotkał gadający miecz? Na jego słowa przyjrzał się kobiecie. No cóż, raczej ciężko by było powiedzieć, żeby był nią zainteresowany.
-Bardziej jestem zainteresowany Tobą. -zwrócił się do miecza ignorując kobietę. Kobiety już widział nie raz a gadającego miecza ni razu. Niecodzienna rzecz taki gadający miecz. Szczególnie, że jego pochodzenie było mu nieznane co czyni miecz jeszcze bardziej interesującym. Przyjrzał mu się spokojnie.
-Jesteś duszą zaklętą w mieczu? -spytał. To było w tej chwili jedyne co mu przychodziło do głowy.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 7:16 pm

Kobieta przewróciła oczami i odsunęła lekko miecz od nieznajomego. Hyde najzwyczajniej w świecie nie dał rady nabrać tego kolesia i wciągnąć w jakikolwiek szatański plan. Ewentualnie zrobi to potem. Ostrze zabłysło, by ponownie przemówić.
-Powiedziałem czym jestem- powiedział z lekką pogardą Hyde- Jestem dokładnie tym, co widzisz. Gadającym Mieczem-Przedownikiem.
Chwila zadumy. Zaraz, ten koleś musi być nowy w mieście! Gadający miecz tak go zdziwił? Przecież ludzie spotykają tutaj codziennie wiele dziwactw. Władający, magiczne bronie. Konflikt z wiedźmami, potwory. Czyżby coś takiego mogło być aż tak zaskakujące? Na pewno Veto był ciekawym przypadkiem, ale na pewno nie aż tak dziwnym. Yvette uśmiechnęła się wręcz szyderczo, a czarodziej się odezwał.
-Musisz być tutaj nowy, prawda chłopcze?- miecz lekko się uniósł i zawisł pomiędzy dwójką ludzi- Widać, żeś nowicjusz. Władający? Magiczna broń? Świeżak, prawda? Potworem raczej nie jesteś... Taki duży facet- Yvette pstryknęła go w czoło, a miecz wywinął jakiś piruet, śmiejąc się- A taki zagubiony, hmm? Tak późno odkryłeś w sobie jakąś moc? Pierwszy raz widzisz magiczna broń, tak?
W sumie, Hyde spokojnie mógł udawać, iż Yvette i on, to tylko Władająca i Magiczna Broń. Bo czemu by nie?
-Pewnie masz jakieś dramatycznie przeżycia i dlatego tu jesteś, prawda?
I znowu, sam nie wiedział nic o kolesiu, nie mógł przecież czytać w myślach. Ale życie było zbyt przewidywalne w swojej nieprzewidywalności. Każdy człowiek ma na koncie jakąś traumę, więc, a nuż "zgadnie".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 8:02 pm

Westchnął cicho. To mu niczego nie wyjaśniało. Nie można było się urodzić mieczem więc tak naprawdę musiał być duszą zaklętą w przedmiocie. Ewentualnie był bronią ale w to wątpił bo nie było powodu, żeby był w nią teraz zmieniony. Aż tak było po nim widać? No tak, w tym mieście pewnie każdy do takiego widoku był przyzwyczajony. A on o tym tylko słyszał. Oczywiście, od momentu kiedy pierwszy raz usłyszał o takich rzeczach minęło sporo czasu ale z powodu swojej obietnicy dopiero teraz tu przyjechał. Chłopaka powoli zaczynało irytować gadanie miecza.
-Zadajesz za dużo pytań. To wkurzające. -odparł znudzony. W sumie nawet nie musiał odpowiadać na jego pytania.
-Widzę, że już sobie wydedukowałeś wszystko więc chyba nie muszę Ci odpowiadać. - dodał. Jakoś nie był chętny opowiadać o sobie jakiemuś podejrzanemu przedmiotowi.
-Zakładam, że jesteś magiczną bronią. Dlaczego nie jesteś w swojej ludzkiej postaci? Nie było by ci łatwiej? -zaczął mu się przyglądać podejrzliwie. Słysząc jego ostatnie pytanie na jego twarzy pojawił się grymas. Nie zamierzał się zwierzać żadnej nieznanej osobie.
-Nic co by miało związek z Tobą. -spojrzał na niego z ukosa.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Cze 30, 2015 8:15 pm

Hyde zastanowił się. Tak, to był dobry moment, by zasiać ziarno nienawiści. Rozpoczął swój monolog, wytwarzając dość dziwną atmosferę. Miecz zbliżał do kolesia milimetr po milimetrze, a kobieta zdawała się chichotać.
-Istnieje wiele powodów, dla których niektóre magiczne bronie nie wracają do swoich ludzkich postaci. Niektórzy są bardzo brzydcy, inni po prostu nie lubią tej formy. Ale co z takimi jak ja? Widzisz, chłopcze, jestem osobą, która nie powinna siedzieć sobie w parku, w centrum Death City. Niektórych widok mojej ludzkiej postaci mógłby przyprawić o nieciekawe dolegliwości.
Zaśmiał się okrążając dwójkę ludzi i następnie lądując znowu pomiędzy nimi. Uwielbiał to robić. Naginać prawdę. Przecież nie kłamał. Gdyby Hyde, sławny, zły czarodziej przechadzał się teraz środkiem miasta, szybko zostałby zauważony. Oczywiście pomijając fakt możliwości jego przemian (które i tak stracił wraz z zamieszkaniem miecza), wielu ludzi rozpoznało by w nim mordercę lub coś jeszcze gorszego. W końcu różne rzeczy w życiu wyczyniał.
-Kto wie, może nawet z Tobą miałem kiedyś porachunki, albo z kimś z Twojej rodziny?
Zastanowił się chwilę. W sumie kto wie, zawsze mogła być taka możliwość Chłopak zdecydowanie wskazał na fakt, że jakieś "traumatyczne zdarzenia" miały miejsce. Czemu by więc nie zahaczyć o temat?
-Być może mam z Tobą więcej wspólnego niż myślisz?
To pytanie miało zasiać ziarno niepewności, zakłopotania lub nienawiści. W zależności od psychiki rozmówcy. Co z tego wyniknie? Hyde'a zżerała po prostu ciekawość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sro Lip 01, 2015 11:44 am

Spojrzał na miecz w rozbawieniu.
-No jak jesteś taki brzydki to ci współczuję. -stwierdził cicho. No cóż, ewidentnie było widać, że miecz próbuje na niego wpłynąć. Tyle tylko, że chłopak nie należał do strachliwych osób. I zdecydowanie nie pozwalał emocjom na przejmowaniu nad nim kontroli. Tym bardziej gdy ktoś po prostu chciał się pobawić kosztem jego emocji. Wiedział, że umiejętna manipulacja potrafi sprawić więcej krzywdy niż ostry miecz.
-Nie sądze. -odparł spokojnie. Na jego psychikę wcale nie było tak łatwo wpłynąć. Przez te wszystkie lata uodpornił się na takie rzeczy. Oprócz treningów fizycznych , trenował też duchowo. Umiał panować perfekcyjnie nad swoimi emocjami jeśli była taka potrzeba. Wiedział, że jeśli nie będzie umiał nad sobą panować to nigdy nie uda mu się dokonać zaplanowanej zemsty. Jego nienawiść do czarodzieji i wiedźm była niesamowicie silna lecz chłopak umiejętnie chował ją na dnie serca. Zresztą.. nawet gdyby spotkał tu w parku jakiegoś czarodzieja - czego prawdopodobieństwo było bardzo znikome - i tak nie ruszył by palcem, bo nie byłoby to miejsce i czas na takie rzeczy.
Powrót do góry Go down

avatar
Pracownik Akademii
Posty : 14
Data dołączenia : 19/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sro Lip 01, 2015 6:20 pm

Miecz spokojnie powrócił na kolana kobiety. Zachichotał cicho błyskając słabym światłem.
-Taa, jestem bardzo brzydki.
W sumie to ostatnio widział się w lustrze... Bardzo dawno. Nie chodziło tu nawet o jego prawdziwe ciało. Chodziło tu o jego pierwotną wersję. "Operacje plastyczne" były niegdyś dla niego łatwością, procesem trwającym kilka minut. Ot, przydatna magia. W sumie jedyne co pozostało po starym Hydzie, to jego wredny charakter i czysta chęć zrobienia komuś na złość. Ewentualnie wykorzystania. Chociaż warto też podziałać bezinteresownie. Dla zwykłej zabawy doprowadzać do konfliktów, tak też przecież można.
-Skoro tak uważasz, to nie będę Cię dręczył.
W sumie nie musiał mu przeszkadzać. Mógł z czystej ciekawości się czegoś dowiedzieć. Widać było, że chłopak jest dosyć spokojny i trudno będzie go wyprowadzić z równowagi. Zresztą, Veto nie potrzebował tu walki, ani burdy. Za to postanowił wydedukować jeszcze trochę.
-Jesteś nowy w Death City i nieobeznany z tą cała magiczną otoczką. Od razu widać, że zmierzasz do tej śmiesznej szkoły, nie?- zmienił nieco ton, na spokojniejszy. Yvette za to zamknęła oczy i zwróciła twarz ku niebu. Można było pomyśleć, że spokojnie o czymś myśli- W sumie moja Pani też się tam wybiera, ale w trochę innym charakterze. Ale nie bój się, ona nie zostanie Twoją nauczycielką.

Kobieta spojrzała na zegarek, a miecz się odezwał.
-Ach, apropo. Moja Pani jest spóźniona do pracy.
Następnie wstała, zabrała wszystkie swoje rzeczy i poszła.

[z/t] (wybacz że znikam, ale fabuła i tak stoi, a umówiłem się już z kimś)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lip 17, 2015 9:17 pm

Czekoladowe jajo się rzuciło na kurczaka?! Millenium zrobił wielkie oczy, że właśnie w tym momencie czekoladowe właśnie jajo się na niego rzuciło i zaczęło... przytulać?! Nie, nie, dla niego było to coś gorszego... coś, co raniło jego dumę. Właśnie widział to zupełnie inaczej, gdyż ta pisanka... Chciała go zmienić w czekoladę! Nie wiadomo, w jaki sposób, dlaczego i kiedy, ale dla niego był to uścisk zmiany w czekoladę!
- Jaki kurczak?! Nie jestem żadnym kurczakiem! Czy Ty jesteś czekoladą z alkoholem że masz takie zwidy?! - wydarł się na jajo. Oh, jak bardzo Amarantos nie wiedział, co mówi. Przecież sam miał zwidy. Przecież to jego właśnie przytulało jajo czekoladowe...

Wyzwanie wielkanocne: 5/5 postów~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lip 19, 2015 8:37 pm

- Nie jestem żadną czekoladą z alkoholem, Ku-ku! O kurcze, czemu ja przytulam się do Lorda?! - krzyknęła zadziwiona Rena. Tego się nie spodziewała dziewczyna. Szybko zaburaczyła się jak burak i spróbowała się oddalić od ciała Millenium choćby na milimetr. Nie to, ze chłopak jej się nie podobał - właśnie wręcz przeciwnie. Nie chciała wydać się za łatwa dla Lorda.
- Przepraszam za moje zachowanie - szybko spuściła wzrok na ziemię. Nie chciała by jej Lord źle myślał na jej temat.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Park   Czw Sie 27, 2015 12:29 am

Nagle wszystko to minęło ku jego dziwnemu zaskoczeniu. A czemuż to zaskoczenie było dziwne? Bo właśnie zdał sobie sprawę, że to wielkie, czekoladowe jajo było jego towarzyszką z biblioteki. Spojrzał się na nią, zamrugał i aż zadrżał. Zadrżał zaś z powodu, że po raz kolejny zdał sobie sprawę z czegoś. A to z tego, że to były jakieś dziwne omamy. Grupowe. Może to tamten gaz tak na nich zadziałał? Ale teraz wolał pozwolić Renie na to, aby się odsunęła, nie mógł przecież jej tak przy sobie trzymać. Nie był aż takim złym lordem, jakby się przecież wydawało! Wręcz przeciwnie - kiedy zobaczył, że zwiesiła głowę, on ją po niej pogłaskał.
- Niby czemu przepraszasz? Nie masz, za co. Nie jest to żadne wykroczenie wobec prawa, abyś przepraszała za przytulanie się - stwierdził z bardzo delikatnym, choć niezwykle tajemniczym uśmiechem. - To było dość dziwne przeżycie, myśląc, że koleżanka z biblioteki jest wielkim, czekoladowym jajem. Może to ta dziwna chmura dymu tak na nas podziałała? Nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Pią Sie 28, 2015 5:31 pm

Maki wybrała się jak co prawię każde południe na spacerek do parku żeby pooglądać kwiatki i ludzi.
Kiedy znalazła się już na miejscu nie było tu zbyt dużo ludzi. "Może ludzie nie lubią przychodzić tak wcześnie do parku? A co tam kwiatki zawsze się znajdą" pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebie. Jej uwagę przykuły tulipany i pewna dziewczyna siedząca na ławeczce. Miała szare oczy i czarne włosy. Niby nie wyróżniała się jakoś między ludźmi, ale nasza Maki była w stanie zauważyć, że coś dręczy dziewczynę. Nie wiedziała na co patrzeć i o czym rozmyślać. Czy o zapachu tulipanków, czy może dlaczego owa dziewczyna jest smutna i czy do niej zagadać. Zamyśliła się na tyle, że wlazła w drzewo i przywaliła noskiem na tyle mocno, że zaczęła lać się krew.. Dobrze usłyszeliście wlazła w drzewo. Taka już z niej niezdara. Żeby tego było mało kiedy chciała się wycofać od owej przeszkody znalazła się kolejna tym razem za nią. Była nią ławka. Jak łatwo się domyślić o ławkę też się potknęła, ale na całe szczęście tylko złapała królika i zdarła kolano. Po całej tej serii nieszczęść usiadła na trawie, z kieszeni wyjęła chustkę i podłożyła ją pod nos żeby krew zbytnio nie pobrudziła jej sweterka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Mieszkaniec
Posty : 3
Data dołączenia : 23/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 30, 2015 9:44 pm

Nawet Cattleyi zdarzy się wyjść do parku ot tak, po prostu, żeby sobie posiedzieć. Co prawda tylko raz na ruski rok, ale się zdarza. Szarymi oczętami patrzyła pusto w przestrzeń przed sobą. Tak, dokładnie, szarymi, nie niebieskimi. Najzwyczajniej w świecie gdzieś posiała kolorowe soczewki i wzięła zwyczajne. Przecież nie będzie zakładać okularów, nie ma mowy! Jak można o tym chociażby myśleć!
Gdzieś obok niej znalazła się nieco niezdarna i hałaśliwa osóbka. Nawet się nią nie zainteresowała do czasu gdy uderzyła w drzewo. A raczej w dwa drzewa. Spojrzała na nią i mimowolnie parsknęła śmiechem. Uśmiech na jej twarzy zagościł tylko na chwilkę, ale wyglądała wtedy naprawdę ślicznie. Owa istotka usiadła na drugim końcu ławki. Odezwała się lekko nieśmiała strona Catt i dziewczyna spaliła buraka. Widząc, jak osóbka obok niej wyciąga chusteczkę sama wyciągnęła do niej rękę z jedną z tych swoich, materiałowych.
-M-masz... Ta lepiej się nadaje do wytarcia krwi...
Powiedziała wciąż czerwona jak burak z nadzieją, że drobniutka dziewczynka nie będzie chciała ciągnąć rozmowy dłużej. Jakby od niechcenia wyciągnęła telefon i zaczęła grać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 30, 2015 10:06 pm

"Jaki ona ma ładny uśmiech." pomyślała i uśmiechnęła się Maki. Przyjęła oferowaną chustkę i podłożyła pod nosek. Dało się zobaczyć z dwóch kilometrów czerwoną jak różyczka dziewczynę obok. Wyglądała słodko.
-D-d-d-dziękuję za, za chu-u-steczkę.-odpowiedziała jąkając się i rumieniąc- J-j-j-ak się na-na-zywasz?-zapytała niepewnie, gdyż dziewczyna wyciągnęła telefon i zaczęła coś na nim robić.
"Może nie chce ze mną rozmawiać? Może uważa o mnie jak inne dziewczyny?" zasmuciła się trochę. Liczyła, że może uda jej się porozmawiać z ciekawie wyglądającą osóbką, a raczej liczyła, że uda jej się ją pocieszyć. "Wyglądała tak ładnie jak się uśmiechała." stwierdziła. Maki spuściła wzrok i wbiła w podłogę, trzymając chustkę przy nosie. Krew jeszcze się lała i nie chciała odpuścić. Wzrok dziewczyny powędrował dyskretnie na czarnowłosą obok, ale nic nie powiedziała. Czuła się trochę zawiedziona bo nie będzie miała okazji jej pomóc, a chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Mieszkaniec
Posty : 3
Data dołączenia : 23/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 01, 2015 8:55 pm

-C-Cat... Cattleya...
Była jeszcze bardziej czerwona niż wcześniej. Mimo to nie spojrzała nawet na dziewczynę. Dalej patrzyła w telefon. Nawet bezczelnie założyła słuchawki i zaczęła grać we wszelkie gry muzyczne, które dorwała. Mruknęła cicho pod nosem. Dopiero przed chwilą zorientowała się, że powinna cokolwiek powiedzieć... A może już powiedziała? Nie pamiętała, nigdy nie miała pamięci do realnego świata. Wiadomo, to tylko gówniana gra, Pozdro dla tych, co wiedzą, że to z No Game No Lifea gówniane gry lepiej omijać szerokim łukiem. Mimo to nie wróciła do domu. A nuż (widelec) się okaże, że dziewczyna też w coś gra. Dziewczyna, dziewczyna... A jak ona miała na imię? Cat nagle przerwała grę, wyglądało to co najmniej dziwnie.
-Um... Jak ty... Jak ty masz na imię?
Zapytała dość pewnie jak na nią. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że z dziesięć minut siedziała cicho i grała i to pytanie najpewniej nic nie da. Ale co tam! Czasem można spróbować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Wto Wrz 01, 2015 10:28 pm

Cisza trwała jeszcze trochę czasu gdy dziewczyna się odezwała. "Nazywa się Cattleya." Powtórzyła sobie w głowię, żeby zapamiętać. W tym momencie na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Była szczęśliwa, że nowo poznana osoba jednak nie zignorowała jej. Uśmiechnęła się tak szczerze i tak ciepło, że można byłoby pomyśleć iż Maki nigdy nie poznała złej strony tego świata.
-Ł-ł-ładne i-imię.-powiedziała, a raczej wyjąkała
Cattleya po przedstawieniu się z powrotem wróciła do gry, a żeby tego było mało założyła słuchawki. Maki nie wiedziała co ma myśleć na ten temat. Tutaj coś powie, ale nie wiadomo czy robi to z grzeczności czy coś. Nagle dziewczyna przestała grać i wyciągnęła słuchawki. Wyglądało to dość zabawnie.
-J-ja?-w pierwszej chwili zdziwiła się, ale po momencie doszła do wniosku, że to raczej normalne, że dziewczyna też chce wiedzieć jak on ma na imię.-Ja-a...ja nazywam się Maki Marigold.-zebrała się w sobie i  z całych sił postarała się nie zająknąć
Maki była ucieszona, że Cattleya jednak ma ochotę porozmawiać. "Może nie ocenia mnie tak jak inne osoby?" Pomyślała. Przeważnie jak jeszcze chodziła do normalnej szkoły często dziewczyny z jej bądź innych klas dokuczały jej. Wyzywały ją, mówiły że udaję z tą swoją słodką naturą tylko po to by zwrócić uwagę chłopców, a chłopcy uważali ją za jakąś pierwszą lepszą dziewczynę, która umówiłaby się z każdym. Nie wiedziała co nowo poznana dziewczyna może o niej myśleć, ale miała nadzieję, że nie było to nic złego.
-W co-o ta-am po-pogrywasz?-zapytała niepewnie
Raczej nie była jakąś specjalną fanką gier, ale czasem lubi w coś zagrać. Może za bardzo nie zna się na tym temacie, ale stwierdziła, że to będzie najlepszy temat żeby zacząć jakąś rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Nowy
Posty : 17
Data dołączenia : 19/08/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Park   Czw Wrz 03, 2015 8:34 pm

Zwyczajowo w parkach jest mnóstwo drzew i mnóstwo liści. Mają one zapewniać przyjemny cień i chronić przed słońcem, gdyż taka jest ich rola. Czasem i chronią przed wiatrem, lecz zależne jest to od wizji projektanta, który im bardziej szalony, tym bliżej siebie każe sadzić drzewa, które po wyrośnięciu tworzą specyficzne drewniane ściany.
Niektórzy jednak korzystają z owych drzew w sposób bardziej nietuzinkowy. Jedną z takich osób jest właśnie Iskar, który lubiąc wysokie miejsca, często wspina się na drzewa i... zasypia na nich. Zwłaszcza w dzień gdy jest odrobinę ospały. Nie zwisa jednak z gałęzi jak tłusty leniwiec a usadawia się jak najwyżej możliwe, gdzie dobrze zasłaniają go liście. Oczywiście było też tak i tym razem, lecz jego spokojny sen zakłóciły jakieś piskliwe głosy i lekkie drżenie drzewa, zupełnie jakby ktoś na nie wpadł.
- Mrrr... - mruknął pod nosem wybudzając się z drzemki i przestał przytulać konar na którym leżał, wyrywając z niego pazury i przywracając je do bardziej ludzkich kształtów, po czym sprawnie się obrócił, siadając na gałęzi, tak, że jego nogi swobodnie zwisały w dół.
- Oho... - skomentował cicho ze swego ukrycia, dwie młode dziewczynki siedzące na ławce nieopodal drzewa. Zapewne one były źródłem jego przebudzenia. Nie był jednak nimi zainteresowany, więc zeskoczył gładko z gałęzi i otrzepał się, by po chwili ruszyć w swoją stronę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t592-iskar-is-gurgulio-wciaz-w-budo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 27/08/2015

PisanieTemat: Re: Park   Sob Wrz 05, 2015 9:41 pm

[quote="Maki"]Cisza trwała jeszcze trochę czasu gdy dziewczyna się odezwała. "Nazywa się Cattleya." Powtórzyła sobie w głowię, żeby zapamiętać. W tym momencie na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Była szczęśliwa, że nowo poznana osoba jednak nie zignorowała jej. Uśmiechnęła się tak szczerze i tak ciepło, że można byłoby pomyśleć iż Maki nigdy nie poznała złej strony tego świata.
-Ł-ł-ładne i-imię.-powiedziała, a raczej wyjąkała
Cattleya po przedstawieniu się z powrotem wróciła do gry, a żeby tego było mało założyła słuchawki. Maki nie wiedziała co ma myśleć na ten temat. Tutaj coś powie, ale nie wiadomo czy robi to z grzeczności czy coś. Nagle dziewczyna przestała grać i wyciągnęła słuchawki. Wyglądało to dość zabawnie.
-J-ja?-w pierwszej chwili zdziwiła się, ale po momencie doszła do wniosku, że to raczej normalne, że dziewczyna też chce wiedzieć jak on ma na imię.-Ja-a...ja nazywam się Maki Marigold.-zebrała się w sobie i  z całych sił postarała się nie zająknąć
Maki była ucieszona, że Cattleya jednak ma ochotę porozmawiać. "Może nie ocenia mnie tak jak inne osoby?" Pomyślała. Przeważnie jak jeszcze chodziła do normalnej szkoły często dziewczyny z jej bądź innych klas dokuczały jej. Wyzywały ją, mówiły że udaję z tą swoją słodką naturą tylko po to by zwrócić uwagę chłopców, a chłopcy uważali ją za jakąś pierwszą lepszą dziewczynę, która umówiłaby się z każdym. Nie wiedziała co nowo poznana dziewczyna może o niej myśleć, ale miała nadzieję, że nie było to nic złego. Maki nie czuła się za dobrze w pobliżu dziewczyny. Miała wrażenie jakby się naprzykrzała. Z trochę zasmuconą minką wstała, oddała chusteczkę, ukłoniła się i poszła w swoją stronę.

//Przepraszam, że tak uciekam, ale dość długo nie robisz odpisów. Zapewne nie masz za dużo czasu więc innym razem umówimy się na fabułę.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t620-maki-chan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 25
Data dołączenia : 14/09/2015

PisanieTemat: Re: Park   Nie Wrz 20, 2015 5:37 pm

Minato ubrany tradycyjnie w bluzę i luźne spodnie za kolana, ze słuchawkami w uszach po pewnym czasie spaceru doszedł w miejsce które od razu skojarzył jako park. Widząc iż jest tu sporo miękkiej trawy i drzew uznał że to będzie dobre miejsce na codzienne treningi. Na próbę znalazł sobie jakieś dogodne miejsce gdzie po stanięciu na rękach wykonał kilka pompek by następnie stanąć na nogi.
-Chym co by tu
Mruknął do siebie z uśmiechem na ustach by następnie chwilę się rozejrzeć i znaleźć dość masywne i rozgałęzione drzewo. Podszedł na kilka kroków od niego by następnie z rozbiegu wejść 3 kroki po korze siłą rozpędu a następnie chwycić się jednej z gałęzi rękoma i podciągnąć się na niej tak by następnie na niej stanąć. Była to dość gruba gałąź więc nie powinna się złamać. Rozejrzał się z niej za kolejnymi gałęziami by następnie chwycić się jednej z blisko położonych gałęzi i przechodzić z jej pomocą na następną i tak jeszcze kilka razy aż znalazł się ładnych parę metrów nad ziemią. Gdy już był zadowolony z efektu. zeskoczył o 2 gałęzie niżej gdzie stanął wygodnie na gałęzi. Rękawiczki treningowe mocno mu pomagały bo poprawiały uchwyt no i zapobiegały zadrapaniom i odciskom. W końcu chwytając się gałęzi na której własnie stał zawisł około 2 metry nad ziemią. Nogami oparł się o pień by następnie odepchnąć się w tył i zeskoczyć na ziemię przy okazji wykonując proste salto, a przy wylądowaniu wykonał przewrót przez ramię by zamortyzować upadek. Zadowolony z tej rozgrzewki udał się dalej przechadzając się po parku z nadzieją że wpadnie na kogoś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t699-minato-namikaze-gotowe#4270
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-