IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala z teleskopem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Sala z teleskopem   Sob Mar 14, 2015 10:04 pm

Pomieszczenie, w którym znajduje się cały sprzęt obserwacyjny oraz gigantyczny teleskop. Całość jest zbudowana na zasadzie kopuły, której ścianki się rozsuwają i wysuwa się teleskop. Kopuła sama w sobie wraz ze sprzętem obserwacyjnym może się obracać. Na dach można wejść po drabince konserwacyjnej, która zwykle przed gośćmi odgrodzona jest sznurem i napisem „nie przechodzić”. W dni powszednie, kiedy ludzie odwiedzają to miejsce można skorzystać ze specjalistycznej aparatury, którą pomaga obsłużyć pracownik obserwatorium. Oczywiście wszystko w cenie wejściówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Nie Mar 15, 2015 1:18 pm

    To był niby zwyczajny dzień, taki jak zawsze. Furik jak zwykle - leżał i opierniczał się w lesie, aż tu nagle bum! Na pięknej twarzy młodego chłopaka zatrzymał się jakiś papierek, mianowicie ulotka. Poddenerwowany blondyn gwałtownie ją ściągnął z twarzy i przyjrzał się uważnie. "Festiwal zaćmienie" - neonowy napis bardzo nie spodobał się jego oczom! Z początku nie był przekonany co do tego wydarzenia. Coś mu tu nie pasowało, wyczuwał, że stanie się coś dziwnego... Bardzo dziwnego... No ale cóż! Po co się czymś takim przejmować! "I don't care" i żyje się dalej! Zmasakrował ulotkę na drobne kawałeczki i pozwolił jej odejść z wiatrem! (Nie ma to jak dbanie o czystość lasu...). Już kładł się z powrotem, gdy nagle BUM! Kolejna ulotka! "Co jest?!" - Znów kolejna reklama ów Festiwalu. Kiedy chłopak uważnie czytał jej treść, jego serce zaczęło jakoś niespokojnie bić - jakiś znak... Zamyślił się. "Pfff... Yolo." - Schował ulotkę do kieszeni i postanowił wziąć udział w tym wydarzeniu.
    Po kilku... Godzinach(?) zjawił się w tej oto sali. Popatrzył na podejrzany teleskop, oparł się o ścianę i westchnął głęboko. "No cholerę żeś tu przylazł...?" - Pomyślał sobie i przewrócił oczętami. Włożył ręce w kieszenie i czekał aż wydarzy się coś... Interesującego...?
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Nie Mar 15, 2015 5:02 pm

Jak zwykle w czasie wolnym znalazła sobie jakieś ustronne miejsce i zabrała się za lekturę. Dziś, korzystając z ładnej pogody był to cień jakiegoś drzewa, o które się oparła wygodnie, tak by nikt jej nie znalazł. Czytała, gdy nagle wiatr poruszył stronicami książki i przywiał na kolana Akane jakiś skrawek papieru. Dziewczyna podniosła papier z zamiarem wyrzucenia go, jednak patrząc na niego zorientowała się, ze to ulotka promująca jakiś " Festiwal zaćmienie". Przeczytała ulotkę uważnie i zgryzając lekko dolną wargę zaczęła się zastanawiać czyby się na niego nie wybrać. Zawsze to jakaś nowa wiedza do zdobycia, no i może będzie ciekawie. Dodatkowo coś jej mówiło, że musi iść. Jakieś przeczucie, bardzo niejasne, kazało jej wziąć udział w tym festiwalu.
W dzień festiwalu zjawiła się we wskazanej na ulotce sali, w której dominującym elementem był ogromny teleskop. Zaczęła się z zainteresowaniem rozglądać, korzystając z tego, że w sali było niewiele osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pon Mar 16, 2015 4:39 pm

Alice spacerowała po okolicy bez żadnego celu, sama nie wiedziała co ze sobą zrobić, aż tak to chyba nigdy się nie nudziła. W pewnym momencie zwróciła uwagę na przechodzących ludzi a raczej bardziej na to co mówią. Prawie każdy gadał o jakimś festiwalu i jakim cudem, dopiero teraz się dowiedziała? Wkoło było pełno ulotek a więc schyliła się po jedną. Dokładnie wczytała się w jej treść, choć najbardziej utkwiło w jej głowie, słowo "zaćmienie". Nic jej raczej nie zaniepokoiło... Impreza jak impreza. Bez zastanowienia ruszyła w stronę obserwatorium, swoje kroki od razu skierowała w stronę sali z teleskopem. Kto nie lubi popatrzeć na gwiazdy. Za nim jeszcze weszła, rozejrzała się za kimś znajomym, jednakże nikogo takiego nie było. W towarzystwie zawsze raźniej. Odetchnęła głęboko na rozluźnienie i weszła do sali od razu zachwycając się ową konstrukcją. W końcu nigdy w takich miejscach nie była. Alice stanęła gdzieś przy jednej ze ścian, nie chcąc być pchaną, ani szturchaną przez zapewne kulturalny tabun ludzi.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pon Mar 16, 2015 9:06 pm

Czuł to, ni to mocno, ni to słabo... Wiedział, że to coś wielkiego... Tak głęboko, że nawet poczuł to w wątrobie... I nie, zboczeńce, to nie to o czym myślicie. Jego potworna część mówiła mu, że coś się zbliża, chociaż niestety nie chciała mu powiedzieć o co tak dokładniej chodzi. No cóż, jednak nie można mieć wszystkiego, dlatego też poszukał w gazetach i innych, ale jedynie trafił na kilka wiadomości o festiwalu Zaćmienia. Może o to chodziło? Tylko co dokładnie chce mu przekazać to serducho? Czyżby coś wielkiego miało przyjść na ten świat? Może... kto wie..?
Dlatego też postanowił dowiedzieć się gdzie będzie mu pisane bawić się w tym roku, w końcu to pewnie będzie nie mała impreza i będzie można poznać piękne panie, a kto by takim odmówił? Na pewno nie ten dżentelmen, bo w końcu co to za bycie mężczyzną odmawiając kobietą? No właśnie...
Sprawdził i rzucił rzutką w kierunku mapy, którą miał na ścianie i padło na Anglię. W sumie zawsze chciał zwiedzić ten kraj. Dlatego wziął też swój kapelusz, który oczywiście pasował do reszty ubrania, czyli płaszcza itp (Look na avek), do tego wziął laskę, co by wyglądać bardziej dystyngowanie i poleciał!
A po jakimś czasie przyszedł do sali z teleskopem chowając buteleczkę Coli w swoim płaszczu od wewnętrznej strony, taką 250, na parę łyczków. Dlatego też dziarskim chodem wszedł do sali uderzając od czasu do czasu końcówką laski w podłogę wydając typowy stukot.

Mniej więcej poza Emila teraz
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 10/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pon Mar 16, 2015 9:44 pm

Zdezorientowany Han przebudził się i gwałtownie usiadł na łóżku, na metaliczny, świdrujący uszy dźwięk dobiegający skądś z jego mieszkania. Rozglądał się po pokoju próbując zlokalizować jego źródło i jednocześnie ustalić przyczynę potężnego bólu rozlewającego się po jego głowie z okolic płata potylicznego.
Miał mgliste wspomnienia dotyczące ostatnich kilku dni. Spotkał tą, jak jej było? Sayunę? Drobną azjatkę, którą olśnił swą znajomością japońskiego. Ostatnie związane z nią wspomnienie kończyło się gdy zamawiał pizzę. Od tamtego momentu minęło kilka dni, a każda próba ustalenia przebiegu wydarzeń kończyła się potężnym bólem głowy. Nie był w stanie wstać, więc przetoczył się przez krawędź i upadł na dywan postanawiając poleżeć sobie jeszcze chwilę. Gdyby tylko nie ten dźwięk.
Spojrzał pod łóżko i zobaczył stary, czarny telefon z tarczą zamiast przycisków. Złapał za kabel i przyciągnął go do siebie.
- Młody, jest sprawa – odezwał się męski głos w słuchawce – jakiś czas temu obiecałem kilku ludziom z Anglii, że pojawię się w obserwatorium w Greenwich. Jakaś impreza z okazji zaćmienia, czy coś takiego. Jednakże nie dotrę tam na czas, a szkoda żeby bilet się zmarnował. Słuchasz mnie w ogóle? - zapytał nieco zirytowany milczeniem rozmówcy.
- Yhym... - wykrzesał z siebie Han, wznosząc swoją elokwencję na kompletnie nowy poziom.
- To świetnie. Bilety na samolot i wejściówka na bankiet są w komodzie w przedpokoju. I ubierz się jakoś porządnie – powiedział Seth, po czym zakończył połączenie.
Prośbom przyjaciół się nie odmawia, więc Han zwlókł się z podłogi i przygotował do wyjścia, włożył na siebie standardowy czarny garnitur, z czarną koszulą i ciemnoczerwonym krawatem, dobierając do tego skórzany trencz sięgający mu do połowy łydek. Nie znalazł żadnych eleganckich butów, więc wciągnął na nogi swoje wypastowane glany. Sayuri – przemknęło mu przez myśl gdy kilka godzin później jechał taksówką z Heathrow w stronę wskazanego na bilecie miejsca.
Anglia niewiele się zmieniła, rozmyślał zbliżając się parkiem w stronę masywu Obserwatorium.
Tu i ówdzie widział ludzi zmierzających mniej więcej w tym samym kierunku. Szykowała się dość tłoczna impreza, a takie Han wręcz uwielbiał, gdyż przecież był duszą towarzystwa. Z drugiej strony w większym tłumie łatwiej się "zapodziać", a darmowe przekąski na pewno zaspokoją jego podniebienie. Może nie będzie, aż tak źle. Wślizgnął się do środka i od razu zaczął lustrować pomieszczenie, ku jego niezadowoleniu nie zobaczył nigdzie ani jednego stołu, ani żadnego kelnera, gotowego podać mu koreczki śledziowe, czy inne typowo bankietowe przekąski. Wsadziwszy ręce w kieszenie płaszcza ruszył z wolna w stronę teleskopu, by przyjrzeć się mu z bliska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t325-i-m-back-did-you-miss-me
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Wto Mar 17, 2015 9:43 pm

Do sali zaczęło się schodzić coraz więcej ludzi. Pojawili się także kelnerzy, którzy zaczęli roznosić wszystkim gościom kieliszki szampana. Kiedy każdy już wziął po lampce szampana. Na siłę czy nie. To można zauważyć, że do sali wszedł pewien starszy mężczyzna w ciemnym smokingu. Podszedł od do mównicy, która została tutaj wstawiona. Tak samo jak nagle pojawiły się bufety z jedzeniem oraz kilka stolików. Pewnie zostały wniesione podczas gdy goście byli zajęci kelnerami i szampanem. Tak więc mężczyzna stanął przy mównicy i lekko stuknął w mikrofon. Nie spowodowało to jednak większego hałasu. Zamiast tego potwory poczuły jakby zaczęła się właśnie bardzo gwałtowna burza, a reszta ludzi poczuła niepokój.
- Good evening ladies and gentlemen. Dziękuje wam za przybycie na tą niespotykaną i wspaniałą uroczystość z okazji Zaćmienia Słońca. Jest to wspaniały moment. Gwiazdy podczas tego zaćmienia mają bardzo magiczne w tajemnice ułożenie na naszym niebie. Coś takiego powtarza się raz na 1600 lat i jeszcze powiedziawszy ja sam dowiedziałem się o tym naprawdę niedawno - zaśmiał się do publiczności, która odpowiedziała większym lub mniejszym stopniu tym samym. Czy naprawdę widzieli w tym coś śmiesznego to inna sprawa. - Kontynuując. Mam nadzieję, że miło spędzicie ten czas oglądając z nami to cudowne trudne do zobaczenia zjawisko. Częstujcie się i przygotujcie do spojrzenia w schowane słońce.
Zszedł ze sceny mijając orkiestrę, która ustawiła się tam podczas jego przemówienia. Jak tylko mężczyzna odszedł krok od mównicy zaczęli grać utwory klasyczne. Jeden po drugi, które nadawały poważny i elegancji charakter całej "zabawie". Mężczyzna odszedł i wszedł w kółeczko osób, wyglądających na prawdziwe snoby. W tym czasie goście zaczęli rozmawiać oraz kosztować jedzenie jak i alkoholi. Mównica w tym czasie znikła z sali. Pewnie aby nie przeszkadzać ludziom.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Sro Mar 18, 2015 4:33 pm

Nuda, nuda i jeszcze raz: NUDA! Jak on nienawidził tego typu imprez! Kiedy tylko dziwny, brzydki pajac wszedł na mównicę głęboko westchnął. Przemówienie może i nie było długie, jednakże wystarczająco nieciekawe, aby wywołać u niego ziewanie.
- Cholerni Angole. - Powiedział na głos, jednakże na tyle cicho, aby przypadkiem go nie wyproszono. Nie lubił Anglików, Szwabów, Włochów... ogółem nie lubił ludzi! Kiedy dotarło do niego jaka impreza się szykuje uderzył się dłonią w czoło (facepalm). Nie chciał iść na typowe kołtuniaste przyjęcie! Snoby, snoby i jeszcze raz snoby! Nienawidził najbardziej tego typu osób! Jego zdaniem większe morale mieli już ostatni, zapyziali zbrodniarze niżeli ta cała kołtuneria. Każdy "dżentelmen" prawił drugiemu nieszczere komplementy, oszukiwali siebie wzajemnie. Co śmieszniejsze, to każdy wiedział, że drugi mówi kłamstwo! Jak można się czuć tutaj dobrze? Furiku miał ochotę uciec na koniec Świata! Gdzieś daleko, daleko od tego miejsca! Jakiś las, albo góry... Jak on lubił górzyste tereny, tam w końcu nie było ludzi!
Patrzył na wszystkich snobów z nienawiścią, przewracał oczami. Przyszedł nagle doń kelner i pyta "Może szampana?".
- Czy ja wyglądam na jakiegoś snoba, który tylko czeka na ten twój pieprzony soczek, który nazywacie alkoholem? - Odpowiedział z miną niezwykle poważną. Mężczyzna chyba go nie polubił... Poszedł sobie. Blondyn oparł się o tą "swoją" ścianę, włożył ręce w kieszenie i westchnął.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Sro Mar 18, 2015 8:47 pm

Spacerowała po sali oglądając teleskop i jego wyposażenie ze wszystkich stron, a w tym czasie do sali wchodzili coraz to nowi ludzie. Po niedługim czasie prawie pusta sala stała się pełna ludzi, co sprawiło, że Akane czuła się trochę nieswojo. Stanęła gdzieś w cieniu i obserwowała napływających. Wkrótce miedzy gośćmi zaczęli krążyć kelnerzy z szampanem. Chciała podziękować uprzejmym skinieniem głowy, gdy jeden podszedł do niej, ale coś w nim kazało jej wziąć lampkę, aczkolwiek nie miała zamiaru pić. Zwyczajnie nie miała ochoty.
DO sali wszedł jakiś starszy mężczyzna nie wiadomo dlaczego przyciągając do siebie wzrok Akane.
Dziewczyna zamrugała zaskoczona, gdy pojawiła się mównica, a zaraz za nią stoliki z jedzeniem. Tego tu wcześniej nie było, tego była niemal w stu procentach pewna. Mężczyzna stuknął w mikrofon,a Akane poczuła przebiegający jej po plecach niewytłumaczalny dreszcz. Mężczyzna wygłosił małe przemówienie na powitanie i zszedł z mównicy, a Akane z coraz większym niepokojem rozglądała się po sali i obecnych na niej osobach.
Postanowiła jeszcze raz się rozejrzeć i może iść już bo jakoś coraz mniej chciała być w obserwatorium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pią Mar 20, 2015 7:48 pm

Przechadzając się po sali od czasu do czasu brał łyczka swojej coli, którą przeszmuglował w swoim gustownym płaszczu. W sumie to nie miał zbytnio ochoty na nic więcej, ale jednak, gdy tylko się pojawił szampan od razu sobie łyknął. Chociaż mimo bycia Francuzem to nie przepadał on za takimi rzeczami jak szampan, jemu tylko wino w sumie było w głowie. Tylko nie jakiś tam zwykł "japcok" za piątkę u pana Zbyszka, tylko jakieś starsze. Wiadomo, bo z winem jest jak z kobietami. Młode walisz w plenerze. Wzdrygał się, gdy nagle jakieś dziwne uczucie przeszło mu po plecach. Jednak zignorował to.
Dlatego też Emilian złapał jakiegoś kelnera i poprosił go o Jacka Danielsa w literatce, z dość sporą ilością lodu i cytryną, a to oczywiście pomieszane z Coca Colą. Jak już pić Jacka to nie z byle colą, bo jeszcze ktoś dodałby pepsi i byłaby tragedia. A gdy tylko dostał od razu poszedł sobie odpocząć, by nie wylać. Jednak nie byle miejsca, bo podszedł do Alice, która podpierała jedną z ścian.
Stanął przed nią podpierając się lewą ręką o laskę, gdy chwilę wcześniej ściągnął kapelusz. Odchrząknął starając się zwrócić na siebie uwagę.
- Taka młoda i piękna kobieta nie powinna podpierać ścian takiego miejsca - uśmiechnął się leciutko, właściwie to tylko kąciki jego ust delikatnie powędrowały do góry - Pardon, Emilian Moreau się nazywam - Przedstawił się naprawiając błąd, gdyż powinien się najpierw przedstawić jak na dżentelmena przestało. Wziął łyk swojego drinka.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Nie Mar 22, 2015 10:01 pm

ważnie przyglądała się nowo przybywającym gościom z nadzieją, że kogoś rozpozna, kogolowiek. Z zajęcia wyrwał ją jeden z kelnerów roznoszących szampana. Grzecznie wzięła jeden z nich i ładnie podziękowała, upijając łyka cieczy. W jednej chwili zaczęło przybywać różnych bufetów co znaczyło, że "impreza" się zaczyna. Następnie jej uwagę przykuł, jak się później okazało prowadzący. W pewnym momencie przeszedł ją nie miły dreszcz i poczuła jak coś ją przytłacza. Rozejrzała się dookoła nieco zdezorientowana, jednak nikt nie zareagował podobnie a przynajmniej tego nie widziała. Może jej się tylko wydawało? Starała się szybko zapomnieć o zaistniałej sytuacji i wróciła do obserwacji. Na początku nie zauważyła zbliżającego się w jej stronę mężczyzny. Dopiero gdy chrząknął, wyrwana z jakiegoś transu spojrzała na niego i delikatnie się uśmiechnęła. Słysząc komplementy, lekko się zarumieniła, jednakże nie chcąc tego po sobie pokazać schyliła głowę i odchrząknęła, próbując się jakoś ogarnąć. Po krótkiej chwili, uniosła wzrok i odepchnęła się od ściany, bo to trochę niegrzeczne było a przynajmniej jej zdaniem.
- To jakie ściany, pańskiego zdania powinnam podpierać?- Zapytała zaciekawiona a na jej twarzy pojawił się z lekka cwaniacki uśmiech. Ta ludzka ciekawość... W jej przypadku była trochę gorsza.
- Miło mi cię poznać Emillian. Ja nazywam się Alice... Po prostu Alice.- Przedstawiła się i od razu podała dłoń na przywitanie.


Ostatnio zmieniony przez Alice dnia Czw Mar 26, 2015 6:57 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 10/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Sro Mar 25, 2015 1:19 am

Sam nie miał pojęcia co chciał znaleźć, teleskop okazał się zwykłą rurą z soczewkami, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdzieś wewnątrz po cichu liczył na jeden z tych nowoczesnych przyrządów ze zwierciadłem rtęciowym, jednak jak zazwyczaj bywało to w jego życiu, nie dostał tego o co prosił. Udawana kontemplacja nad tym cudem astronomii pozwalała mu jednak unikać przyrastającego eksponencjalnie tłumu. Podniósł głowę dopiero gdy kelner grzecznie zaproponował mu kieliszek wypełniony żółtawą cieczą. Nie miał czasu jednak na zbadanie jego zawartości, gdyż na mównicę wstąpił elegancko ubrany, starszy jegomość. Gdy tamten przemawiał, spojrzenia jego i Hana spotkały się, a chłopak poczuł ukłucie niepokoju, gdzieś w okolicach wątroby. Coś tam słyszał o rezonansach i oscylacjach, jednakże nie pamiętał żadnej lekcji traktującej o przesyłaniu fali duszy za pomocą spojrzenia. Żart starego skwitował lekkim uśmiechem prawą połową twarzy, bujając się na piętach w oczekiwaniu na sygnał pozwalający na zdeflorowanie stołów z jedzeniem i alkoholami. Gdy stary zakończył swoje przemówienie, które wbrew pozorom nie było, nazbyt długie, czy rozbudowane, a w pomieszczeniu rozbrzmiały pierwsze takty trzeciej części serenady „Eine Kleine Nachtmusik” Mozarta, a tłum począł dzielić się na pomniejsze grupki, konwersujące na przeróżne tematy, Han wyruszył w stronę stołów z przystawkami, jednakże jego uwagę przykuła niewysoka blondynka w niebieskim berecie, bacznie lustrująca salę. Wydawała się cieszyć rautem tak samo jak on, dlatego postanowił zrezygnować z jedzenia i porozmawiać z „tymczasowym sojusznikiem”. Nauczony przez „Dumę i Uprzedzenie” skłonił się, podchodząc do damy i w miarę neutralnym tonem zagadnął.
– Jak znajduje pani raut, osobiście wydaje mi się iż jest pani delikatnie rzecz ujmując zagubiona w tym tłumie – zawsze warto było rozpocząć rozmowę od jakiegoś wspólnego mianownika. – Han Valen, do usług, Panno...? – zawiesił na moment głos, chcąc poznać godność młodej kobiety. Spostrzegł wtedy prawie nieruszony kieliszek w jej smukłej dłoni i przypomniał sobie o własnym naczyniu, trzymanym w lewej dłoni. Jakież było jego zdziwienie, gdy szampan okazał się być prawdziwym. – Większość ludzi uważa, że szampan powinien być słodki i gazowany, jednakże prawdziwy jest wytrawny. Polecam spróbować, gdyż „Sowietskoje Igristoje” na pewno to, to nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t325-i-m-back-did-you-miss-me
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Sro Mar 25, 2015 8:52 pm

Bal dalej trwał. Muzycy grali, goście się bawili, a kelnerzy chodzili między tłumem rozdając przekąski i alkohol. Alice podpierając ścianę pewnie to zauważyła, lecz wstając na pewno mogła to poczuć. Jakiś dzieciak, bo nie także się tutaj zdarzają przykleił gumę do ściany, która teraz nasza kochana Alice miała na plecach. Daj Boże, że nie we włosach! Jednak nie tylko Alice miała problemy ze ścianą. Furiku także dość miękko przylgnął do ściany. Natrafił bowiem na odznaczony, świeżo pomalowany kawałek ściany. Chyba to jakaś mała zemsta, za tych Angoli. Cały pożytek z tej sytuacji ma jednak taki, że jeśli dobrze widział i patrzał się na odchodzącego kelnera to mógł zauważyć u niego mały pistolet. Czyżby obsłucha musiała się czegoś obawiać skoro nosi broń? Jakby nie patrzeć jesteśmy na dość dużym bankiecie, nigdy nie wiadomo co się stanie...
W tej całej sytuacji można było zauważyć, że coraz więcej kelnerów się zrobiło na sali i w sumie jakby trochę tłoczniej jest. Ciekawe co takiego kombinują...

Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Czw Mar 26, 2015 1:26 am

- Na pewno nie takiego chlewu jaki się tutaj prezentuje - pociągnął dość soczysty łyczek z swojej małej szklaneczki. Aktualnie, gdy tylko dziewczyna wyciągnęła rękę on złapał, ale nie, by uścisnąć, tylko żeby się skłonić po dżentelmeńsku i pocałować. Oczywiście wcześniej położył gdzieś szklankę na bok. Po czym automatycznie się wyprostował, by opierać się dalej o swoją laskę i popijać dalej z literatki.
- Mi również niezwykle miło, Panno Alice - wziął kolejny łyk - Niestety ta impreza jest dość... sztywna, nie ma tutaj nic ciekawego, myślałem, że będzie bardziej ciekawie, ale jak widać nie można mieć wszystkiego. Przynajmniej dobrze spotkać tak uroczą pannę - cały czas zachowywał się tak jak na dżentelmena jego rodzaju przystało, w końcu raczej to nie jest nic dziwnego patrząc po nim. Rodzice go widocznie dobrze wychowali.
- A jak ty się bawisz Alice? Chociaż podejrzewam, że nikt nawet nie próbował porozmawiać skoro stałaś tu sama. Może bali się zagadać? - rzucił w eter. Emilian jedynie obrócił głowę w kierunku kelnerów - Hm... Przystawki wyszły, że się ich tu tylu zaroiło? - zwrócił uwagę, po czym dopił to co miał. Chociaż kto wie co się może stać...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Czw Mar 26, 2015 7:30 am

Uśmiechnęła się delikatnie na słowa mężczyzny, bo w jakimś tam stopniu było to komplement nad którym trzeba po prostu się zastanowić. Zazwyczaj gdy podawała ręke, było zwykłe uściśnięcie, oczywiście było jej to znane, ale tylko ojciec jej tak robił. Zarumieniła się ponownie i gdy tylko puścił jej dłoń, złapała obiema dość mocno kieliszek, ale nie tak żeby pękł, po prostu się zawstydziła. Upiła dość spory łyk szampana i ponownie zwróciła całą swoją uwagę na Emiliana. Gdy zaczął komentować ową impreze, automatycznie rozejrzała się dookoła, wyciągając wnioski. Cóż, może miał trochę racji? Ale czego można było się spodziewać... Chociaż myślała, że to będzie luźniejsza impreza. Bez szampana, w zwykłych strojach i oczywiście pełno dzieci... A ta impreza raczej została przygotowana pod szlachte. Sądziła, że będzie bardziej... Wesoło?
- Bardzo dziękuje.- Nie była za bardzo przyzwyczajona do komplementów od innych ludzi i ciężko było jej się oswoić z wiadomością, że jest poza domem i całkowicie sama. Dziewczynie, również ciężko było zapoanować nad kolorystyką swoich polików, bo za każdym razem gdy usłyszała coś miłego, po prostu się czerwieniła.
- Kiepsko się bawie i musze tobie przyznać, że ta impreza jest sztywna, chociaż impreza jeszcze się nie zaczęła. W końcu czekamy na zaćmienie, może wtedy będzie weselej? Nie sądziłam, że bedzie tu tyle snobów. Liczyłam bardziej na zwykłe rodziny z dziećmi. Czasami lepiej samemu postać i nie mam odwagi, żeby do kogoś podejść i zagadać. Mnie się bać? Ja nawet muchy nie skrzywdze.- Westchnęła ciężko a potem szeroko się uśmiechnęła pokazując ząbki, gdy tylko wspomniała jaka to ona jest grzeczna. Również odwróciła głowę, przyglądając się kelnerom. Co jak co, ale Alice się zawiodła. Ostatni raz poszła na taką "impreze". W pewnym momencie do nozdrzy Alice doszły przeróżne zapachy, które biorąc pod uwagę, że była wilkołakiem, były bardzo intensywne i wyraźnie. Zaciągnęła się mocno powietrzem, przymykając oczy, zaraz to ponownie je otwierając i szukając punktu skąd te zapachy dochodzą. Tak się rozmarzyła, że słowa mężczyzny skwitowała jedynie wzruszeniem ramion. To miało znaczyć nie wiem albo może. Zależy jak to Emilian odbierze. W takich sytuacjach czuła więcej niż jakiś człowiek, więc nie ma się co dziwić. Nie jej wina, że zmysły były tak rozbudowane. Gdy tylko dostrzegła kelnera, który na jej szczęście kierował się w ich stronę, uśmiechneła się wyczekując odpowiedniego momentu. Na szczęście nie było z tym problemu, ponieważ kelner sam zaproponował poczęstunek. Nie wie jak jej rozmówca, ale ona z pewnością się skusi. Nie wiem co tam było, ale to nie było istotne. Wzięła owy poczęstunek i zaczęła się nim delektować, oczywiście przed tym podziękowała sympatycznemu panu. Jeśli chodzi o gume na plecach to biedna nie była niczego świadoma, niestety. Na szczęscie nie była w jej włosach i nie miała ubranego jakiegoś sweterku, bo raczej tak łatwo by jej nie ściągnęła, tylko czy to jest ważne skoro nie wie o jej obecności? Powstaje pytanie... Jak stara była guma! Dobrze, że Alice nie zauważyła tej broni, chociaż... Z pewnością by się nie zastanawiała czemu ją ma, po prostu musi ją mieć, tyle. Taka nasza słodka naiwna Alice... Jak małe dziecko, zagubiona owieczka. Gdy tylko zjadła jedną z przekąsek spojrzała na mężczyzne uśmiechając się.
- Smaczne.- Taaa... Teraz się uśmiechnęła jak małe dziecko. W końcu co innego mogła powiedzieć?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Czw Mar 26, 2015 5:09 pm

Cóż... Bankiet trwał! Ależ był niesamowicie ciekawy dla osób z klasą! Tyle osób, tyle nowych bogatych twarzy. Można było tu załatwić sobie dużo rzeczy! Oczywiście faktycznie, taka impreza z pewnością była interesująca dla niektórych gości, jednakże Furik nie był z niej zadowolony, a mówiąc wprost, to najzwyczajniej nią gardził. Że też trafił akurat tutaj! Westchnął głęboko. Popatrzył w sufit. Był dziwny, niby ładnie wyrzeźbiony, ale dużo mu brakowało do tych w barokowych kościołach, w których często bywał (często ze względu właśnie na sufit). Później wzrok przeniósł na kelnerów. Dużo ich się tu zrobiło. Co więcej, zauważył, że każdy ma za pasem broń. Kiedy zauważył pistolet za pasem jednego z kelnerów, przeszły go ciarki. Nagle jego głowa zaczęła buzować. Przymrużył oczy i pogłaskał się po skroniach. Wśród gości była kołtuneria i ci "Normalni", czyli "Nie-Angole", albo po prostu ci "nawet w porządku", nazywaj ich jak chcesz. Zauważył że każdy zdążył już ze sobą rozpocząć rozmowę. Najpierw gość we fraku, którego Furik w myślach nazwał "cholernym Angolem", zagadał dziewczynę. Jak dla Blondyna, była ona dziwna, jednak wyczuwał od niej jakby Wilka... Kolejną osobą był drugi koleś, który zagadał Blondynę w takim jakby mundurku. Uznał, ze nie ma sensu tu stać, przecież nie będzie zniżał się po poziomu kołtunerii! Powoli zaczął odrywać plecy od ściany, ale... "Co jest kurna?!" Okazało się, że się przykleił. Spróbował raz jeszcze - mocniej. Oderwał się jakoś. Szybko zdjął kurtkę, którą tak bardzo lubił i uważnie popatrzył na plecy. "Białe... Pieprzone ekri!" - W jego oczach pojawiła się nienawiść. Ach! Jak wspaniale, że wziął rano jakiś rumianek z szałwią, bo źle by się to skończyło. Starał się nie wybuchnąć, chociaż w przypadku wilkołaków, to wybuchy były częste. Na szczęście, jak wspominałam rano wziął coś na uspokojenie, tak też szybko postarał się wrócić do siebie. Kiedy ochłonął popatrzył na ścianę. Ach, jak pięknie odcisnęły się na niej jego plecy! Plecy plecami, kurteczkę da się do pralni chemicznej... ALE WŁOSY! Wilkołak szybko złapał się za włosy, był (nie)przygotowany na najgorsze, ale na całe pieprzone szczęście okazało się, że te albo były na jego ramionach, albo idealnie schowały się do kaptura! Furi złożył kurteczkę, w taki sposób, aby się nie pobrudzić przy jej trzymaniu. Jego nieszczęście zauważył kelner, który popatrzył na niego pobłażliwie. "Już ja ci! Zaraz..." Nagle przyszedł mu pomysł. Powoli zaczął się zbliżać do kelnera, który stał doń tyłem. Rzucił się na niego, tak jakby upadał. Innymi słowy udawał że się pośliznął i upadł na kelnera. Starał się ręką wycelować w pistolet, aby broń upadła na ziemię.
- Przepraszam! Ślisko tu. - Odsunął się. Na jego twarzy pozostał cyniczny, złośliwy uśmiech.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pią Mar 27, 2015 4:53 pm

Rozglądała się nieco zagubiona. Tłum ludzi peszył ją.
Już zbierała się w stronę wyjścia z zamiarem opuszczenia sali, mimo, że była na prawdę ciekawa jak zaćmienie wyglądało by przez profesjonalny teleskop, gdy podszedł do niej jakiś chłopak.
Wydawał się znajomy. Może jakiś uczeń... Nie zgłębiała się w to za bardzo zbyt zdziwiona jego zachowaniem. Ukłonił się jej, a ona całkiem automatycznie dygnęła w odpowiedzi lekko pochylając głowę.
-Nie przepadam za tłumem, a raut wydaje się zapowiadać ciekawie. A jak pan sądzi?
Odpowiedziała chłopakowi swoim cichutkim głosem, tak że nie była pewna czy chłopak w ogóle usłyszał jej słowa, ale nie umiała mówić inaczej.
-Akane
Uśmiechnęła się delikatnie, a na jej policzki nie wiedzieć czemu wpłynął delikatny rumieniec. Nie podawała nazwiska celowo. Pewnie i tak nie skojarzyłby go z niczym więc po co...
Ledwie zamoczyła wargi w szampanie, bardziej wykonując uprzejmy gest niż rzeczywiście smakując, więc trudno jej było ocenić jak smakuje trunek.
-Nie przepadam za alkoholem
Rzuciła cichutko. Zaintrygowana jednak słowami chłopaka postanowiła upić delikatny łyk.
Zerkając nieśmiało znad kieliszka dostrzegła coś co ją zaniepokoiło i chyba potwierdziło jej złe przeczucia, które towarzyszyły jej odkąd zdecydowała się przyjść na ten bal.
Za paskiem jednego z kelnerów dostrzegła metaliczny błysk. Odsunęła kieliszek od ust i marszcząc brwi rozejrzała się po sali ponownie.
-Jedynie ilość kelnerów jest lekko przesadzona, nie sądzisz?
Zwróciła się do swojego towarzysza zastanawiając się, czy tylko jej wydaje się dziwne, ze osób z tacami w dłoniach zaczynało być więcej niż gości balu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 10/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pią Mar 27, 2015 6:56 pm

- Akane – powtórzył na głos jej imię, aby utrwalić je w pamięci. Sposób w jaki mówiła zdecydowanie przydawał jej uroku, toteż chłopak uśmiechnął się delikatnie, próbując dodać jej nieco odwagi, przecież nie gryzł.- To z japońskiego, tak? Coś związanego ze szkarłatem? - spytał, uważnie obserwując twarz dziewczyny, na którą powoli wstąpił rumieniec. - Muszę przyznać iż pasuje idealnie – dodał upijając kolejny łyk z pustego prawie już kieliszka. Han przyzwyczajony głównie do smaku whiskey, starał się delektować napojem, jednakże jeżeli coś jest aż tak dobre, ciężko powstrzymać się, by nie wypić wszystkiego naraz. Alkoholowe wyznanie dziewczyny umknęło mu w gwarze jaki tworzyli coraz lepiej bawiący się goście. No i jeszcze te dzieci. To nie tak, że chłopak ich nie lubił, czy coś. Jednakże nie w takim stężeniu, gdyż dziecięce głosy skutecznie wypełniały luki w częstotliwości i natężeniu panującego hałasu, a sam Han wielokrotnie musiał uważać, by przypadkiem nie trafić któregoś kolanem, bądź inną częścią ciała w twarz. Zgarnął kanapkę z tacki kelnera i usłyszał jak rozmówczyni wspomina o tych dziarskich dżentelmenach dbających o brzuchy i wątroby gości.
- Teraz gdy o tym wspominasz... - rzucił rozglądając się uważnie. Ilu kelnerów potrzeba do obsłużenia takiej imprezy? Dwudziestu? Trzydziestu? Z kolei tutaj było ich prawie tyle samo co gości, tak jakby każdy miał swojego osobistego przynieśtaca w białym garniturze. Powróciło uczucie niepokoju, które towarzyszyło przemówieniu staruszka. - Możesz chwilkę potrzymać? - zapytał, jednocześnie wręczając dziewczynie swój pusty kieliszek, po czym przykucnął. Udając, że wiąże but, sprawnie, tak by nikt niczego nie podejrzewał, wyciągnął nóż i wraz z dłonią ukrył go w rękawie płaszcza. - Osobiście proponowałbym wyjść na zewnątrz – powiedział starając się nie siać paniki – jest tu nieco duszno nie uważasz? - zakończył zdanie z najspokojniejszym uśmiechem na jaki było go stać.
Nagle gdzieś pomiędzy nimi, a wyjściem z obserwatorium ktoś wpadł na kogoś, a zbierający się wokół tłum skutecznie obniżył ich szanse na ewentualne wydostanie się.
Z dłonią na rękojeści noża, ustawił się między dziewczyną, a źródłem zamieszania, lustrując otoczenie, i przyglądając się uważnie orkiestrze..
- Spokojnie, dopóki nie zaczną grać "Deszczów Castamere" jesteśmy bezpieczni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t325-i-m-back-did-you-miss-me
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Nie Mar 29, 2015 3:20 pm

Furikowi się nie udało. Nie wiadomo czy było to szczęście czy nie, lecz kelner posłał mu tylko odwzajemnił jego złośliwy uśmiech. Pistolet nadal był na miejscu, a wilkołak obił sobie trochę ramię, ponieważ upadek nie była aż tak udawały jak myślał i naprawdę się poślizgnął. Pastowanie podłogi zawsze dobre. Kelner jednak wstał i podał rękę wilkołakowi.
- Nic się panu nie stało? - spytał dalej uśmiechając się złośliwie. Ciekawe o co mu chodziło... Kelner nie zaczekał jednak na reakcję Furiku, tylko spojrzał na zegarek na swoim nadgarstku i odszedł w pośpiechu. Jakby popędzany przez coś.
W tym samym czasie dyrektor tego przybytku podniósł kieliszek z szampanem do góry i powiedział do podanego mu wcześniej mikrofonu.

- Nastał już ten wyczekiwany przez nas moment. Niedługo nastanie zaćmien... - mężczyzna się zatrzymał w swojej wypowiedzi, a po chwili wszyscy na sali mogli zobaczyć jak jego głowa zsuwa się z szyi i ląduje na ziemi. Stojący za ciałem mężczyzna wyróżniał się od innych ludzi tym, że trzymał w ręku broń białą, którą schował po zadaniu szybkiego cięcia dyrektorowi. Jak na znak, gdy głowa spada na posadzkę ludzie zaczynają krzyczeć z przerażenia i przepychać do drzwi. Poza tym można było usłyszeć bardzo głośne, wręcz huczące wybuchy na zewnątrz budynku. Lekkie wstrząsy oznaczały, że coś zaczęło się walić. Chyba wyjście skąd nie było dobrym pomysłem, lecz zostanie tutaj także odpadało. Najlepiej byłoby schować się gdzieś pod ziemią...
Wracając jednak do gości. Jak tak szybko jak zaczęli, tak szybko skończyli. Było to spowodowane tym iż w drzwiach pojawili się uzbrojeni kelnerzy w maskach przeciwgazowych z płonącą różą na ramieniu, którzy bez skrupułów masakrowali ciała gości. Poza tym kelnerzy z całej sali powoli zaczynali wyciągać broń oraz zakładać maski i także kontynuowali ostrzał, jednak najpierw zapewnili sobie bezpieczne pozycję w wyższych punktach pomieszczenia. Drzwi były obstawione, ludzie przestraszeni bali się ruszyć lub odezwać, a kelnerzy bez większej przyczyny strzelali do przypadkowych gości śmiejąc się po chwili iż był to przypadek.

- Bądźmy szczerzy. Jeśli będziecie chcieli wyjść, zostanie zabici, jeśli będziecie krzyczeć zostaniecie zabici. - powiedział mężczyzna w masce biorąc od leżącego na podłodze trupa mikrofon. W tym całym zamieszaniu nikt nie zauważył jak ciało bez głowy powoli osunęło się na ziemię.- Jesteśmy tutaj, aby uratować was. Uratować od tego nędznego i marnego życia. Damy wam jednak jakąś szansę pokazania nam, że jednak chcecie żyć. Że macie wolę dalszego istnienia i sobie poradzicie. Musicie tylko przynieść kelnerom pięć głowy ludzi, których zabijecie. Proste prawda? Nie ważcie się jednak dotykać już zabitych. Napracujcie się sami...
Skończył swoją przemowę i skierował się do wyjścia całe czas trzymając mikrofon, a kelnerzy go przepuścili cały czas bacznie obserwując ludzi pozostałych w sali. Stanął jednak jeszcze w drzwiach i odezwał się co zaskoczyło wszystkich.

- Dostaniecie ode mnie jeszcze mały prezent pożegnalny. - Do pomieszczenia wjechała wrzucono dwa gigantyczne worki, które trzaskiem przywitały się z ciałami. Były one pełne różnych broni białych. Od małych noży po tasaki. - Tak będzie wam łatwiej, a teraz czekam na tych, którzy zabiją~!
Wyszedł na dobre i drzwi znowu się zamknęły. Niektórzy rzucili się do broni inni postanowili się schować i poczekać. Większość jednak nie rozumiała jeszcze coś się stało. Jakby myśleli iż śnią na jawie. Kelnerzy uważnie stali i cały czas z maskami na twarzy patrzyli co na gości. Nagle przy podłodze zaczął pojawiać się różowy gaz, który unosił się powoli, powoli coraz wyżej, aż dosięgnął metra wysokości. Był bardzo gęsty i ciężko byłoby znaleźć w nim cokolwiek co leżało po podłodze. W pomieszczeniu zaczęło się rozchodzić szaleństwo i było to bardzo widoczne. Po chwili zaczęły pojawiać się pierwsze trupy, lecz gubiły się one w gazie, a gdy ktoś się po niego schylił - już nie wstawał.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Nie Mar 29, 2015 4:05 pm

Furik jest osobą która nie lubi ludzi niemiłych, chociaż sam jest tak pyskaty, że głowa mała! Co prawd przypuścił, że kelner chciał, aby chłopak poczuł porażkę, najwidoczniej facet wyczuł co wilkołak ma na myśli. Nie lubił, kiedy ludzie narzucali mu jak ma się poczuć, więc Furiku nie przestawał się cynicznie uśmiechać, nie miał zamiaru czuć porażki, trudno - nie wyszło, uda się kiedy indziej. Wstał i przewracając oczami odsunął się nieco w kierunku ściany, jednak tym razem się opamiętał i pozostał od niej w bezpiecznej odległości.
Usłyszał głos tego starego dziada, ale z momentem, kiedy ten stanął gdzieś na środku, chłopak poczuł coś dziwnego... Jego serce gwałtownie zaczęło być, obraz stał się zamazany, gdy nagle TRACH! Głowa mężczyzny upadła na ziemię. Jego zmysły nagle się uspokoiły, wraz z głosami ludzi, które gwałtownie ustały. W tym momencie można było zrobić wiele głupich rzeczy, a osobą, która miała wykonać tą jedną, niepoważną rzecz był nie kto inny jak sam Furi.
- Pff! I tak go nikt nie lubił. - Powiedział, niestety, ale rozniosło się to po innych ludziach, którzy widocznie nie przejęli się tą jego dziecinną, karygodną uwagą, natomiast ich strach podyktował im, aby uciekali. Furiku nie jest królikiem, aby się spłoszyć i uciec, tylko wilkiem, samcem alfa, który myśli trzeźwo i nie podejmuje impulsywnych działań. Rozpoznał, że jest to jakiś terrorystyczny atak, ale czego chcą? Pieniędzy? Władzy? Wszystko jedno, ale niech wypuszczą Furika! Przecież Blondasa nikt specjalnie nie lubi i nie zna. Był gotów w każdej chwili zagadać kelnerów "czego chcecie?", ale oczywiście kochani goście MUSIELI spanikować! Ach! Jak on nienawidził ludzi! Chwile później rozległy się strzały. W takiej chwili najlepiej stać i czekać, wiedział, że terroryści będą atakować tych, co uciekają i starają się ocalić życie w sposób nienormalny i bardzo bezsensowny. Kiedy przestali, facet znów zabrał głos. Chciał aby każdy zabił sobie 5 osób i mu przyniósł ich głowy, normalnie oryginalniejszego planu nie dało się wymyślić, co? W sumie to Furi miał to wszystko gdzieś, nie zamierzał słuchać innych, wypełniać ich poleceń, to bezsensowne. Ale jak przeżyć, skoro pomieszczenie zaczął wypełniać jakiś dym? Hmm... Zaraz! On powiedział LUDZI, nic nie wspominał o zwierzętach... Więc YOLO i jechane! Chłopak zaczął dokonywać przemiany w wilka. Zrobił to jak najszybciej, tak aby przypadkiem nikt go nie zauważył. Kiedy już tego dokonał, miał przysunąć się bliżej do ściany, jednak nie tak blisko, aby się do niej przykleić, kolejno miał "schylić się" i powoli, niezauważalnie chodzić w kółko, tak aby przypadkiem nie zostawać w jednym miejscu. Wytężył swoje zmysły, tak aby być gotowym na atak z każdej strony. Gdyby ktoś miał go zaatakować bronią białą, wilk miałby skoczyć na niego i bardzo mocno uszkodzić mu ręką, w której jegomość trzymałby broń, tym samym pazurami ranić jegomościa w okolice szyi, bądź w twarz. Gdyby natomiast komuś przyszłoby na myśl zaatakować go pistoletem, wilk wymanewrowałby skok w taki sposób, aby uniknąć obrażenia i wgryźć się w rękę w której napastnik trzyma śmiertelne narzędzie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pon Mar 30, 2015 8:40 pm

Uniosła lekko brwi, nie za bardzo rozumiejąc początkowo czemu chłopak powtarza jej imie. Jej myśli były zajęte czym innym. Starała się bowiem zrozumieć, czemu z każdą chwilą ma coraz większą ochotę wyjść z sali. Nic więc dziwnego, ze dopiero po sekundzie domyśliła się, ze Han powtarza jej imię by je lepiej zapamiętać. Uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową w geście potwierdzenia słysząc pytanie chłopaka.
- Karmazynowy dźwięk
Przetłumaczyła dokładnie. W sumie ciekawe, ze jej mama wybrała właśnie takie imię, gdy dziewczyna była jeszcze mała. Nigdy za specjalnie nie interesowała się pochodzeniem swojego imienia, znaczenie poznała właściwie przypadkiem. Babcia kiedyś zwróciła się do niej parafrazując to w " Karmazynowy słowiku". Teraz już nie będzie mogła spytać mamy skąd takie a nie inne imię, które w sumie okazało się prorocze, bo głos Akane była na prawdę ładny, żeby nie powiedzieć piękny.
Schyliła głowę, by ukryć pogłębiające się rumieńce, gdy usłyszała komentarz chłopaka na temat koloru jej policzków.
W przeciwieństwie to kieliszka chłopaka jej był wciąż pełen. Z każdą chwilą miała coraz mniejszą ochotę na oglądanie zaćmienia, a coraz większą na jak najszybsze opuszczenie sali. Miała bardzo złe przeczucia co do całej imprezy, a jej obserwacje tylko utwierdzały ją w przekonaniu, ze powinna bardziej ufać swoim przeczuciom i opanować swoją ciekawość, bo kiedyś źle może skończyć.
Jej gwar nie specjalnie przeszkadzał. W hałasie i zamieszaniu można łatwiej zniknąć wtapiając się w tłum.
Zdziwiona chwyciła kieliszek chłopaka i trzymała obserwując jego poczynania. Ledwo zauważyła co tak na prawdę robi Han,a przecież stała tuż obok, więc pewnie inni też nie zauważyli noża, który chłopak ukrył w rękawie.
Skinęła głową ze spokojem na twarzy i jedynie jej spojrzenie zdradzało, że jest zaniepokojona. Zaczęli już kierować się w stronę wyjścia, gdy przy drzwiach wybuchło jakieś zamieszanie uniemożliwiając im wymknięcie się z pomieszczenia.
Automatycznie słysząc komentarz chłopaka zaczęła cicho nucić wspomniany utwór.
Obserwowała zamieszanie przy drzwiach zza ramienia chłopaka stając nieco na palcach by lepiej widzieć. Jej ciekawość z całą pewnością kiedyś źle się dla niej skończy, ale może jeszcze nie dziś...
Zauważyła jakiegoś chłopaka i kelnera leżących na ziemi. Nie bardzo wiedziała o co chodzi, ale po zachowaniu obojga wnioskowała, ze był to zwykły wypadek. Położyła uspokajająco dłoń na ramieniu Hana i pokręciła głową, na znak, ze jeszcze nie czas szarżować nożem.
Patrzyła na swojego nowego znajomego, więc tylko kątem oka wyłapała dziwne zachowanie kelnera przy drzwiach. Może nie byłoby nic dziwnego w tym, że spogląda na zegarek,gdyby nie wydał się dziewczynie odrobinę zbyt bardzo nerwowy. Śpieszył się gdzieś i to bardzo. Obróciła spowrotem głowę i spojrzała na odzianego w garnitur pracownika uważnie.
Jej uwagę od kelnera odciągnął dźwięk uruchamianego mikrofonu. Spojrzała w stronę podium i ujrzała dyrektora, który zaczął zapowiadać początek zaćmienia jednak nie dane było mu skończyć zdania. W pół słowa przerwał, a jego głowa groteskowo powoli, niczym na zwolnionym filmie zsunęła się z szyi i spadła na ziemię tocząc pod stopy zgromadzonych w sali gości. Akane zakryła usta w niemym przerażonym westchnieniu. Dziewczyna zamarła, jednak wszyscy wokół nie. Jeśli wcześniej Han narzekał na chaos spowodowany przez dzieciaki plątające się pod nogami, to teraz miał prawdziwy chaos z krzyczącymi ludźmi, którzy zaczęli zdążać tłumnie w... ich kierunku.
-Lepiej zejdźmy z drogi
Rzuciła leciutko popychając Hana na bok. Chciała uciec przed tłumem, który nie patrząc gdzie pędzi pewnie zaraz by ich oboje stratował i zadeptał.
Do krzyków i ogólnej paniki, która zapanowała na sali doszły głośne wybuchy, dochodzące zdaje się z zewnątrz.
Zdawało się, że w tej chwili nigdzie nie jest bezpiecznie. Na zewnątrz coś wybucha i chyba się wali, wewnątrz grasuje wariat z mieczem odcinający ludziom głowy.
-Jest tu jakiś schron może?
Rzuciła cichutko patrząc na Hana. Jej spojrzenie wyrażało strach i ogromną niepewność.Nie znała tego obserwatorium. Ledwie trafiła do sali z teleskopem. Miała nadzieję, ze chłopak choć odrobinę lepiej orientuje się, gdzie mogli by pójść i się schronić.
Po chwili wszystko ucichło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a raczej karabinu kelnera.
Akane i Han stali pod ścianą z boku drzwi, gdzie wepchnęła chłopaka dziewczyna, więc ani uzbrojeni mężczyźnie przy drzwiach, ani ci pośrodku sali nie mieli ich bezpośrednio na celowniku. Byli zakryci przez dość gęsty tłum gości niemal z każdej strony.
Jeden z kelnerów zaczął wygłaszać mini przemówienie, z którego wynikało, ze musza zabić jeszcze pięć osób jakby tych których zabili kelnerzy było mało, by się wydostać. Dziewczyna bardzo niepewnie spojrzała na Hana. Właściwie tylko jego, można powiedzieć, tu znała, ale jednak nie znała tak na prawdę. Zamienili dwa słowa i to zaledwie w czasie ostatnich kilku minut. Nie widziała czego się może po nim spodziewać. Nie wiedziała czego może się spodziewać po wszystkich na tej sali. Czy ktoś skusi się na propozycję kelnerów? Ona na pewno ni i patrząc na Hana dochodziła do wniosku, ze on chyba też nie... ale inni? Przełknęła ślinę rozglądając się po sali by choćby w ten sposób ocenić czy ktoś w zasięgu jej wzroku wydaje się skłonny wykonać polecenie kelnerów.
Kelner z mikrofonem skierował się do wyjścia zostawiając jeszcze gościom worki z wszelkiego rodzaju białą bronią. Akane choć sama bronią była nie za bardzo lubiła ją trzymać. Miała szczęście. Uderzając o ziemię worki się otworzyły i z jednego z nich wypadł sztylet i prześlizgnął się po wypolerowanej posadzce niedaleko miejsca gdzie stali z Hanem. Dziewczyna podeszła kilka kroków, schyliła się szybko i uniosła nóż ważąc go w dłoni i ciesząc się, ze nie będzie musiała bić się o broń z innymi przy workach. Wróciła szybko na swoje miejsce by nie zostać stratowaną przez ludzi pędzących po broń. Spojrzała na Hana nie bardzo wiedząc co teraz zrobić. Wzięła ten sztylet tylko dlatego, że pomyślała ze przyda się jej do obrony. Nie chciała, nie zamierzał nikogo zabijać, choć na myśl przyszło jej, że przecież mogli by zabić kelnerów przy drzwiach i w ten sposób się wydostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Wto Mar 31, 2015 12:18 am

Emilian dopił swój drink, którego zbyt dużo nie miał, po czym odstawił szklankę gdzieś na bok. Jego łeb od razu powędrował w stronę gospodarza, tej imprezy... który stracił swój. Dosłownie, jego oczy prawie wyskoczyły z orbit, gdy tylko zobaczył jak jego głowa osuwa się na dół. Jego laska od razu powędrowała na ziemię, upuszczona jakby nigdy nic, Emilian czuł, że się właśnie dzieje coś czego nawet nie miał w planach. To... To nie było po dżentelmeńsku, nic tu nie było po dżentelmeńsku, ludzie z bronią używają jej by zabijać niewinnych ludzi, co tu do cholery jasnej się dzieje, ktoś mu to wyjaśni?
Jego dłoń jedynie drżała z zdenerwowania, zaczął głęboko oddychać jakby przynajmniej przebiegł 10 kilometrów. Jedynie spojrzał na ziemię i przełknął ślinę, był w sumie kompletnie głuchy na słowa, które padały ze strony "najeźdźców". Od razu stanął na przeciw Alice jeśli ktoś miałby się na nią rzucić.
- Schowaj się za mną - rzucił mieszaniec zaciskając zęby. Wiedział, że jest ich tu za dużo, by cokolwiek z tym zrobić. Nie, sam nie jest w stanie tu nic zdziałać, do tego dochodzą ich bronie, liczebność i ten cholerny gaz. Emilian widział, że niektórzy ludzie nawet nie wstawali już, gdy tylko zanurzyli się w tym różowym gównie. Czyżby trucizna? Usypiając? Tego nie jest w stanie określić. Jedynie Emilian podniósł swoją laskę z ziemi uważając, by nie nawdychać się różowego gazu. Jednak, gdy tylko podniósł od razu ściągnął chustę spod swojej szyi, którą przekazał kobiecie (Czyt. Alice) - Jeśli ten gaz zacznie się podnosić zasłoń usta i nos - zaś sam Emilian starał się w tym momencie nie popaść w szał, by nie rzucić się jak głupi na Kelnerów.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Wto Mar 31, 2015 7:44 pm

W pewnym momencie do uszu Alice dotarł ten niemiły piskliwy dźwięk mikrofonu, którym jak widać nie wszyscy umieli się obsługiwać. Syknęła do siebie i skierowała jak wszyscy wzrok na dyrektora. Już nie mogła się doczekać całego tego zaćmienia. Jednakże, owemu panu nie było dane skończyć wypowiedzi. Alice otworzyła szeroko oczy a serce podskoczyło do gardła. Przez jakiś moment nie spuszczała wzroku z głowy nie mogąc w to uwierzyć. Cały świat nagle zwolnił, krzyki gości do niej nie docierały. Była tym strasznie przerażona, nigdy czegoś takiego nie widziała, nawet na filmach. Przecież ona nie mogła czegoś takiego oglądać, była całkowicie zamknięta i schowana przed światem, żyjąc w przysłowiowej utopi. Z transu wyciągnęły ją wybuchy dochodzące z zewnątrz. Co tam się działo? Może i była ciekawa, ale strach odebrał jej zdolność poruszania. Po prostu nie mogła się ruszyć. Czemu rodzina jej na takie coś nie przygotowała? Albo czemu nie powiedzieli jej, że mimo wszystko na świecie czai się zło? Mimo, że była praktycznie dorosła, w tej chwili była niczym jak małe dziecko. Gdy Emilian ją zasłonił, podeszła bliżej i chwyciła go za przedramię, jak najmocniej się dało i przytuliła. Serce waliło jej niczym młot a przerażony wzrok wędrował po zrozpaczonych gościach, którzy szukają ratunku. Alice podporządkowała się pod rozkazy i milczała, tylko jak długo? Do jej uszu dochodziły przeróżne dźwięki, które nasilały jej panike. Widząc jak kolejni ludzie padają bezwładnie na ziemię, wtuliła się bardziej. Cała się trzęsła, nagle jej oczy zmieniły kolor na złoty, co raczej nie oznaczało nic dobrego. Powoli przestawała nad sobą panować a nie chciała wpaść w jakiś szał, stres bardzo źle na nią wpływał. Kątem oka dostrzegła wilka, może i by do niego pobiegła, gdyby się nie bała. Wolała schować się w jakimś kącie. Gdy tylko dostrzegła różowy gaz, staneła na palcach jakby miało jej to pomóc. Grzecznie wzięła od mężczyzny chustę, zaciskając ją w dłoni. Normalnie by coś powiedziała, ale nie była w stanie, wiadomo. Rozejrzała się dookoła nie wierząc, że ludzie mogą się tak zachować i dla swojego życia, poświęcić czyjeś. Skąd mogą wiedzieć, że to nie jest kolejnym kłamstwem? Następnie przeniosła wzrok na kelnerów, starając się nie utrzymywać z nimi kontaktu wzrokowego, choć mieli maski, więc nie wie czy się na nią patrzyli. Wolała, aby nikt nie widział jej przerażenia i złotych oczu, chociaż nie do końca wiedziała o tym. W pewnym momencie puściła Emilian'a i zaczęła się cofać, aż plecami nie dotknęła ściany a następnie położyła na niej swoje dłonie. Pewnie, by też usiadła, ale gaz jej to niestety uniemożliwił.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Czw Kwi 02, 2015 4:12 pm

Ludzie w sali zaczęli skakać do worka za bronią i atakować się nawzajem coraz to brutalniej i brutalniej. Coraz mniej ludzi zostawało stojących i byli to ci, którzy powskakiwali na stoły, albo trzymali się w grupkach. Oczywiście większość tych, którzy "atakowała" znajdowała się teraz w gazie, którzy jak na zrządzenie losu trzymał się na tym samym poziomie, a może nawet szedł w górę. Robił to jednak bardzo wolno. Poza tym trzeba uważać na nogi, nie wiadomo co się stało z tamtymi ludźmi i co robi gaz... Zauważyć można było jednak, że na ścianach pojawiały się jakieś kropelki. Sprawiały one, że ściany były mokre i śliskie. I jeszcze jedno. Zaczynało się robić zimno. Nie było to jednak odczuwalne dla człowieka. Ktoś wyczulony na takie zmiany mógł wyczuć, że temperatura spada i to dość szybko. Chyba właśnie z tego powodu na chwile kilku kelnerów.
Furiku podczas przemiany w wilka trzymał przez chwilę nos w gazie to też teraz kręci mu się w głowie i ma rozmazany obraz przed oczami. Powinien szybko zaczerpnąć świeżego powietrza lub chociaż wejść wyżej, aby nie zasłabnąć. Musi to zrobić jak najszybciej. Przez zamglony obraz mógł zauważyć w polu widzenia dwie pary ludzi. Szkoda, że przez zamglony widok nie możesz stwierdzić o nich nic więcej. Będzie musiał jednak koło nich przejść jeśli naprawdę chce się uratować.
Akane podnosząc sztylet w pierwszej chwili źle go złapała. Nie odczuła tego od razu, jednak gdy skryła się z Hanem ten wypadł jej z dłoni (sztylet) i mocno skaleczył jej dłonie. Rany krwawiła i trzeba ją szybko zatamować. Poza tym nie masz pewności czy bronie nie były zatrute albo pokryte jakimiś substancjami. Akane miała jednak w tym wszystkim tyle szczęścia, że schylając się po sztylet nie było jeszcze takiej warstwy gazu i mogła spokojnie oddychać. Nie znaczy to jednak, że powinna się odprężyć. Jakby nie patrzeć - krwawi dość mocno i nie jest to rana, która się zagoi w chwilę. Może też zostać blizna, ale to nigdy nie wiadomo.
W tym czasie Alice, która oparła się o ścianę zrobiła głupi błąd. Stojąc dość niestabilnie zaczęła się osuwać w dół, bez możliwości złapania się niczego i podciągnięcia do góry. Poza tym trzymając chustę i próbując się uspokoić jej nogi przestały jej słuchać, a gardło się zacisnęło. Zwłaszcza patrząc na to co ją czeka. Jeśli Emilian nie zauważy jej zniknięcia i nie pomoże to Alice zanurzy się w gazie, z którego może już nie wyjść. Ciekawe czy zdąży...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   Pią Kwi 03, 2015 12:25 pm

Ludzie, dym, to wszystko to za dużo! Tam stał jakiś gościu, tam jeszcze jeden, ale zaraz... Dlaczego tamta dziewczyna miała siostrę bliźniaczkę i miały te same gesty? Czemu nagle się podwoiła liczba gości? Coś jest nie tak... To ten dym. To przez to! Chłopak zaczął jakby się kręcić, chcąc złapać równowagę. Czuł się coraz słabiej. Przydałoby się zaczerpnąć powietrza. Zebrał siły i skoczył. Kiedy znalazł się nad dymem wziął wdech. Co prawda mógł upaść na plecy przy lądowaniu, ale nic to. Podniósłby się (gdyby upadł) i... Zauważył coś w rodzaju jakiegoś podium? Figury? Cholera wie co to było! Ale cóż... To w końcu mogłoby uratować jego siły, gdyby wilk tylko tam szybciutko pobiegł i wspiął się na to coś! Szybko zbadał teren, niestety bez użycia techniki oczu, bo nie miał zamiaru marnować na to sił, które teraz są mu potrzebne do biegu. Zaobserwował dwóch mężczyzn - przeszkoda. Co robić? Biec, skoczyć, przewrócić i się uratować, czy biec, uniknąć i się uratować? Obie propozycję brzmią kusząco, jednak gdyby zaatakował jednego z mężczyzn to raz, że mógłby zrobić jakiś błąd i przypłacić to zdrowiem, a drugie primo - musiałby zając się i drugim mężczyzną. To wszystko, całe te przemyślenia trwały może z jedną, dwie sekundy. Wtem szybko, jednak nie sprintem, zaczął biec do celu. Przy mężczyznach nieco zwolnił i całe se siły wykorzystał, aby jak najdokładniej ich ominąć. Przez ten cały czas starał się oddychać mało, bowiem w każdej chwili mógł zemdleć i wtedy skończyłoby się to bardzo źle... Ale hej! Przecież jest wilkiem, a komu na co głowa wilka, skoro mówiono wyraźnie "5 głów ludzkich"? Podłoga była śliska - wykorzystał to. Gdy tylko ominąłby mężczyzn, wtedy przykucnął by i łapiąc równowagę ślizgałby się do tej jakby kolumny, czy co to tam było (możliwe, że mógłby to być stół). Gdyby wszystko poszło dobrze, Furi przy pomocy pazurów i mięśni wspiąłby się na to oto coś i usadowiłby się, tak aby z łatwością mógł łapać równowagę. W dodatku przyjąłby taką pozę, aby wszyscy myśleli iż jest to jakaś rzeźba, czy coś w tym stylu, to by zapewniło mu bezpieczeństwo. Oczywiście, gdyby ktoś go zaatakował, to broniłby się pazurami i kłami, w taki sposób, aby przeciwnikowi skaleczyć rękę w której trzymałby broń. Kolejno zaatakowałby twarz i okolice gardła przeciwnika. Gdyby natomiast zsunąłby się z podium, to natychmiastowo próbowałby się na nie ponownie wspiąć. Jeśli któryś z kelnerów/gości próbowałby w niego strzelać, ten zeskoczyłby z podium unikając by strzałów.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala z teleskopem   

Powrót do góry Go down
 
Sala z teleskopem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa :: Anglia :: Królewskie Obserwatorium w Grenwich-