IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Supermarket

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Supermarket   Pią Lut 20, 2015 8:03 pm

Nie wyróżnia się niczym od innych. Otwarty od 3:00 do 24:00 w każdy dzień tygodni. W święta zamknięty. Ludzie tutaj pracujący nie muszą cię przywitać ciepłym uśmiechem, lecz na pewno nie ukradną ci z koszyka paczki frytek. Poza tym mamy tutaj ochronę. Nawet jeśli stoją przy bramkach i tylko patrzą w monitorek. Co dwa tygodni jest tutaj promocja innego składniku spożywczego lub chemicznego, który w danym przedziale godzin staje się niezwykle tani. Niestety, liczba produktów jest ograniczona i kto pierwszy ten lepszy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 06, 2015 2:19 pm

Kolejny dzień wypełniony po brzegi debilami. A jeszcze będzie musiał posprawdzać im kartkówki. Po co on w ogóle to robi, nie mógłby wystawić im ocen za frekwencję, lub ładną buźkę. Nie, przecież i tak by nie zdali. Do tego wszystkiego dochodziła jeszcze lekcja, na której zawalił prezentację. Iki był wkurzony, rozgoryczony i przygnębiony. To, że uczniowie zachowywali się jak kompletne, nieogarnięte tłumoki było całkiem normalne, ale tym razem to on zbłaźnił się osobiście. Pewnie już jutro sobie wybaczy i o wszystkim zapomni, ale na razie...
Na razie trzeba zrobić zakupy, bo lodówka świeci pustkami. Niby mógł posilać się na akademickiej stołówce, miał nawet zniżki nauczycielskie, jednak nawet z nimi żaden z serwowanych tam posiłków nie był wart swojej ceny. Wzdrygnął się na myśl o papce ze śliny ogra z przegotowanym makaronem i muffinie, który wyglądał jakby ktoś już kilka razy na niego usiadł, może nawet był to wspomniany ogr. Obrzydlistwo. Całe szczęście, że de Fiore była niesamowicie leniwą pluskwą wiedźmą i pod jej "opieką" Iki nauczył się jako tako gotować. Schabowy w przecenie? Myk do koszyka, do tego kalafior, albo dwa. Jak szaleć to szaleć. Mleko, jajka, mąka, czteropak kasztelana, no i może jeszcze ryż. Co za niedorozwój umysłowy postawił ryż na najwyższej półce!? Podstawowy produkt, a Hokori nawet ze swoim metr dziewięćdziesiąt wzrostu miał problem, żeby go dosięgnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Czarodziej
Posty : 14
Data dołączenia : 31/10/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 06, 2015 2:50 pm

Death City, cudowne Miasto Śmierci. Noah tyle słyszał wcześniej o tym mieście, że w końcu postanowił się tu wybrać. Oczywiście każdy czarodziej i każda wiedźma wie, że wparowanie tutaj bez obstawy, zdolności maskujących, albo przynajmniej życiowej misji uzasadniającej przebywanie tu, jest totalną głupotą. Ale on nie mógł się powstrzymać i zaczął ostrożne poruszać się po okolicy. W końcu miało tu być tyle wspaniałych miejsc!
Z żalem mógł jednak donieść, że ten supermarket do kategorii „cudownych” się nie zaliczał.  Taki sam sklep jak każdy inny na świecie – oferujące przeciętnej jakości produkty za przyzwoitą cenę.  Sam spędził sporo czasu w kilku podobnych, w formie sprzątacza niewolnika pomocy sklepowej.  Tym razem był tu w roli zupełnie zwyczajnego klienta. Z naciskiem na ZWYCZAJNEGO. Użycie magii zmniejszył do zera i podjął postanowienie, że choćby nie wiem co jej nie użyje. Przynajmniej tak długo, jak znajduje się w granicach tego miasta. Albo nie zostanie zdemaskowany. Albo spalony na stosie.
Wzdrygnął się na samą myśl o tym. Straszna perspektywa! Postanowił więc otrząsnąć się z tych ponurych myśli i skupić na rzeczywistości. Schabowy w przecenie? Myk, szybko do koszyka. Do tego brokuły. O, ser roquefort  jest na przecenie! Sok jabłkowy, jajka, mąka… promocja na budyń „weź dwie sztuki, zapłać za cztery!” wydawała się podejrzana, ale i tak wziął dwie sztuki. Czegoś mu jednak brakowało. Uniwersalny dodatek do każdego dania! Ziemniaki tutaj nie wyglądały zbyt zachęcająco, ale udało się odnaleźć ryż!
Mając niewiele więcej jak metr sześćdziesiąt wzrostu, sięgnięcie do ryżu na najwyższej półce wydawało się nie lada wyzwaniem. Ściągnął jedną miotłę z pleców. Miał ambitny plan strącenia sobie jednej paczki z górnej półki. Poradzi sobie, wie, że da radę!
- Przepraszam Pana, czy mógłbym uprzejmie Pana poprosić o podanie mi paczki ryżu z górnej półki?
Zanim się spostrzegł, zrezygnował ze swoich ambitnych, samodzielnych zamiarów i poprosił o pomoc dryblasa, który wydawał się sięgać po to samo. Znów nie poradził sobie sam, znów prosił o pomoc. Był beznadziejny i o tym wiedział. Ale jego twarz wyrażała tylko nieśmiałe zakłopotanie, udekorowane lekkim rumieńcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t810-noah-buddah-rochford

Nowy
Posty : 2
Data dołączenia : 04/11/2015

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 06, 2015 4:42 pm

Rzadkie chwile w życiu, kiedy Amata musiał zapuszczać się poza mury Shibusen, zazwyczaj sprowadzały się do konieczność zapolowania na coś zdatnego do spożycia. Przyzwyczajony do starego trybu życia, gdzie wszystkie posiłki lądujące na stole były wynikiem znoju rybaków, rolników i myśliwych, tudzież hodowców zwierząt, od których kupowało się żywność bądź zdobywało na własną rękę. Tutaj jest zgoła inaczej - przybytek taki jak supermarket były mu wcześniej obce, a jak się okazuje, w ich wnętrzach skrywały się rzeczy, o istnieniu których do tej pory nie miał nawet pojęcia. Nie to jednak robiło na nim zawsze tak duże wrażenie - chodziło o ilość towarów na półkach i ścisk krążących we wszystkich możliwych kierunkach ludzi, którzy lgnęli do takich miejsc jak mrówki do cukru. Próbując udawać, że nie zauważa kobiet które prawie dostawały ataku serca na samą aurę jego kawaii-prezencji. W końcu był takim uroczym młodzieńcem!
On jednak wolał się z tym obnosić, a tolerowanie tego stanu rzeczy przychodziło mu z trudem. Na szczęście nie był zbyt wysoki, więc mógł szukać schronienia gdzieś wśród ogromu artykułów które tylko czekały, aż ktoś je zabierze ze sobą do domu. Próbując znaleźć coś świeżego, co przypominało mu o starych, dobrych domowych obiadkach z rodziną. Jego koszyk od czasu do czasu do czasu przybierał na wadze, wraz jak lądowały w nich kolejne warzywa, owoce i rybie mięso. Na końcu został już tylko ryż. Z tym zawsze był największy dla niego kłopot, gdyż był on trudno dostępny. Zwykle musiał prosić kogoś większego od siebie o pomoc w ściągnięciu go dla niego, a kiedy nie było takiej możliwości, próbował swoich sił w półkowej wspinaczce... nie, nie, nigdy tego nie próbował, w końcu mogłoby się to skończyć bardzo nieprzyjemnie! Dlatego też, kiedy zobaczył, że ktoś wysoki zaczaił się na tą półkę, odetchnął z ulgą. Kiedy jednak przyjrzał się dokładniej, zauważył w majestatycznej postaci jednego z nauczycieli Shibusen. Obok niego był ktoś jeszcze. Trochę nieśmiały krokiem podszedł do dwójki, skupiając swoją uwagę na nauczyciela. Podchodząc na bliski dystans ukłonił się lekko i rzekł:
- Sumimasen, sensei-sama. Czy mógłbym prosić o pomoc w ściągnięciu dla mnie ryżu?
Wprawdzie nie znał go specjalnie, ale ciało pedagogiczne było mu znane przynajmniej na tyle, że potrafił rozpoznać kto kim jest. Rzucił okiem na osobnika w fikuśnym kapeluszu, ale nie gapił się na niego ani nie próbował nawiązać konwersacji, gdyż tego nakazywały zasady dobrego wychowania. Miał nadzieję, że nauczyciel odpowie pozytywnie na jego prośbę a on będzie mógł wrócić do swoich spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 06, 2015 6:06 pm

Wyciągając się i stając na palcach udało mu się zdobyć upragniony skarb za złoty dziewięćdziesiąt za kilogram. Co!? Mówisz, że walutą na forum są dolary. No niech ci będzie 50 centów skoro tak bardzo się czepiasz. Ważne, że ryż był dobry i tani. Iki już miał się zbierać w kierunku kas, gdy został przez kogoś zaczepiony. Niski chłopak z całą kolekcją sprzętu sprzątającego na plecach, brakowało chyba tylko odkurzacza. Pracownikiem sklepu nie był, inaczej miałby plakietkę z imieniem. Nie mówiąc już o tym, że obsługa zna zapewne jakieś magiczne sposoby na ściąganie i układanie towaru na najwyższych półkach, a nie prosi o pomoc przypadkowe potwory. Czyli to musi być całkiem zwyczajny klient z nie do końca zwykłym ekwipunkiem.
- Jasne. - odpowiedział krótko i znów zaczął się gimnastykować. Biedni niscy ludzie, dla których zwykły wypad do supermarketu musi się kończyć akrobatycznymi ewolucjami, lub przymusowym kontaktem ze strasznymi, wysokimi obcymi. - Proszę. Potrzebujesz jeszcze czegoś? Makaron? Herbata? - zapytał wskazując na produkty, które chyba ze złośliwości zajmowały szczytowe stanowiska na regałach. Podstawa podstaw, a wywyższają się jakby co najmniej kawiorem, czy parmezanem były. Buce.
Ale wracając do pomocy, wystarczy, że wyciągniesz rękę do jednej potrzebującej osoby, a zlatują się ich tysiące. Ludziki moje kochane pijcie więcej mleka to wam centymetrów przybędzie. Akurat na mleko też jest dzisiaj przecena, jak się pospieszycie to jeszcze zdążycie coś chapsnąć przed chytrą babą z Radomia i watahą tutejszych kotołaków. Czarna krew do niczego nie zobowiązuje, a na pewno nie do braku empatii i bycia chamem ignorującym problemy niskich chłopców, nie po "sensei" w połączeniu z "sama" z ich strony. Szacunek. Tak, to była zdecydowana słabość potworka. On po prostu uwielbiał gdy mu go okazywano. Nie odmówiłby, a z resztą, co to było dla niego, zaledwie kilka dodatkowych chwil rozciągania.
- Czy ja powinienem cię skądś znać? - zapytał podając paczuszkę czerwonowłosemu. Miał wrażenie, że ta twarz już kiedyś przewinęła się w jego krótkim życiu. W końcu chłopaczek nazwał go nauczycielem, a więc sam może być uczniem zawodówki. Tylko szkoda, że Iki nigdy go nie widział na swoich zajęciach. No nic, nie wyciągajmy pochopnych wniosków, może chodzi, a jedyną przeszkodę, także w tym przypadku dostrzeżenia go, stanowi wzrost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Czarodziej
Posty : 14
Data dołączenia : 31/10/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 06, 2015 7:00 pm

Przyjmując ryż w swoje ręce, klął na siebie w duchu, że jak zwykle musiał kogoś prosić o pomoc. Z drugiej strony był jednocześnie zaskoczony, że ot tak tę pomoc otrzymał. Nie, żeby podejrzewał tę osobę o jakieś niecne intencje, podły charakter, tendencję do chowania trupów w szafie, wyżynania wiosek czy innych ludobójczych zachowań*. Po prostu zakładał, że zostanie nie usłyszany. Albo zwyczajnie zignorowany (co jest reakcją najczęstszą gdy Noah inicjuje jakikolwiek kontakt).  A tu „jasne” i natychmiastowa pomoc. Co więcej, zaproponował dalszą pomoc, co wprawiło go w kompletne pomieszanie.
W pierwszym momencie chciał odmówić, bo nie wypada nadużywać czyjejś uprzejmości. Z drugiej postanowił nie tchórzyć, zwłaszcza, że zależało mu na herbacie, która była ustawiona niewiele niżej niż ryż i też wymagałaby popisów akrobatycznych, aby się do niej dostał. Następnie znów chciał odmówić, bo to ponowne poleganie na pomocy innych. Na koniec zaobserwował, że ironicznie na dolnych półkach znajduje się kawior i parmezan, przez co w ogóle zgubił rytm i oddał się rozważaniom „co to za supermarket, który stawia na jednej półce ryż, herbatę, kawior i parmezan” i to te najbardziej potrzebne produkty są najtrudniej dostępne. Co za nieporządek, jak tak można?!
Z perspektywy wszystkich dookoła chłopak wyglądał, jakby się kompletnie zawiesił. Po prostu wpatrywał się w półki, ze zmieszaniem wymalowanym na twarzy.
Nagle się ocknął i przypomniał sobie, że przecież zostało skierowane do niego pytanie. Wskazał więc herbatę i już otwierał usta, żeby uprzejmie o nią poprosić, ale wtedy też spostrzegł, że uwaga „Pomocnego Potwora”(PP) nie jest już wokół niego. Pojawił się nagle czerwonowłosy chłopak i również poprosił o pomoc. Wyglądało na to, że ta dwójka się znała (albo raczej, że czerwonowłosy zna czarnowłosego). Czarodziej rozważał, czy nie zacząć stąd zmiatać i zostawić ich w spokoju, ale…
…naprawdę, ale to naprawdę zależało mu na tamtej herbacie. Już się nastawił, że wróci do wynajętego pokoju z hotelu i przygotuje sobie wspaniałą, aromatyczną herbatę. Jeśli teraz z tego zrezygnuje, to wróci z niczym!
Chociaż on tak naprawdę nie zasługiwał na tę herbatę. Herbatę piją ludzie, którzy coś w życiu osiągnęli, a nie tacy, co przemykają się potajemnie ulicami Death City…
Młody Rochford ponownie pogrążył się w rozmyślaniach, więc z perspektywy pozostałych po prostu wpatrywał się w półkę z herbatami, mając smutny wyraz twarzy.

* - No dobra, podejrzewał. Ale tylko przez chwilę! Posiadanie rogów nie kojarzy się najlepiej, a Noah nie dostrzegł ich zanim zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t810-noah-buddah-rochford

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Supermarket   Sro Lis 11, 2015 8:30 pm

Nie doczekał się odpowiedzi ze strony prawdopodobnie znajomego chłopaka więc postanowił po prostu powrócić do własnych, przerwanych zajęć. Już ruszał w kierunku wyjścia mając nadzieję, że pomimo jedenastu produktów w koszyku będzie mógł się wbić w zdecydowanie krótszą kolejkę do kas z ograniczaniem do dziesięciu, jednak coś go zatrzymało. Tym czymś była niesamowicie zrezygnowana mina poprzedniego ryżo żebraka. Stał tak jak kołek, chociaż z miotłą w ręku, dziwacznym kapeluszem na głowie oraz z zarzuconym na plecy nie pierwszej świeżości płaszczem wyglądał bardziej jak strach na wróble i wpatrywał się w półkę pełną herbat na szczycie i parmezanu na normalnej wysokości. Do tego drugiego sięgnąłby bez najmniejszego problemu, nie wiadomo tylko czy byłby w stanie za niego zapłacić, a więc z pewnością chodziło o herbatę. Iki podążył za wzrokiem chłopaka i spróbował odgadnąć, na którym pudełku ogniskuje się jego spojrzenie. Nie było to zbyt trudne. Sypana zielona z owocami, aromatyczna, a co ważniejsze w przystępnej cenie. Hokori podszedł do regału, ściągnął wypatrzone pudełko i wrzucił je do koszyka kapelusznika.
- Nigdy nie bój się prosić o pomoc. Nawet jeśli we własnym mniemaniu wydaje ci się to żałosne, w żadnym wypadku nie świadczy o twojej słabości. - powiedział z szerokim uśmiechem. Sentencja ta była całkowicie nie na miejscu, zresztą dokładnie jak jego rogi, ogon i stanowisko nauczyciela w Sibusen. Chodziło tylko o ryż i trochę suchych liści, a ten poleciał z czymś niesamowicie głębokim, ale całkowicie niewymuszonym. Po prostu skondensowany morał. Może stanowisko belfra rzuciło mu się na mózg, albo potworek był głodny. No cóż, przy kasach są snickersy... ale z dwunastoma produktami już na pewno nie załapie się na kolejkę ekspresową. Na ciążę, starość, ani honorowe dawstwo krwi się nie zapowiadało, więc będzie musiał cierpliwie poczekać. Takie życie, nic nie poradzisz.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Czarodziej
Posty : 14
Data dołączenia : 31/10/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Supermarket   Pią Lis 13, 2015 3:37 pm

Stał jeszcze chwilę, wpatrując się jak sylwetka potwora znika za rogiem półki. Wyciągnął pudełko ze swojego koszyka i kolejną chwilę spędził wpatrując się w nie. Kompletnie nie wiedział co powiedzieć. To zdarzenie było tak dziwne i nieprawidłowe na tak wielu poziomach! Po pierwsze – jakiś nieznajomy pomógł mu nim zdążył w ogóle wydukać prośbę o pomoc. Był przekonany, że do tego momentu owa istota kompletnie zapomniała o jego istnieniu, a tu proszę. Po drugie - jakkolwiek mądry nie byłby ten wypowiedziany przez niego morał, to jeśli wziąć pod uwagę czas, miejsce, okoliczności, wydawał się on kompletnie nie na miejscu. Po trzecie – Noah czuł do tej pory podświadomy uraz do osób z rogami, kojarząc je z diabłami, demonami i innymi istotami, które zwykle nie podają ci herbaty w sklepie. Musi na przyszłość bardziej walczyć ze swymi uprzedzeniami. Po czwarte – jakkolwiek niewdzięcznie to brzmi: czarodziej nie lubił zielonej herbaty. Uważał, że jest niesmaczna i w ogóle ma niewiele wspólnego z prawdziwą herbatą.
Ale pomimo tego… Pewnie, osoba ta źle odczytała jego intencje, ale jednak podjęła próbę odczytania jego intencji. Chciała dobrze. A jej słowa wciąż dźwięczały Rochfordowi w głowie. Wywodził się z rodziny, w której nie istniał koncept bezinteresownej pomocy, toteż fakt, że ktoś mu to ot tak po prostu powiedział, był dla niego dość szokujący. Proszenie o pomoc nie świadczy o własnej słabości? To niby o czym to świadczy? Przecież skoro prosisz o pomoc, to dlatego, że nie potrafisz zrobić czegoś sam, czyli to wynik słabości… czy nie?
Noah chciał o to zapytać jeszcze potworka. Jednakże nie znalazł go przy kasach. Może jakby próbował wybiec z budynku, to jeszcze by go złapał. Ale nie chciał tego robić. To wymagałoby odłożenia wszystkich zakupów, a on zawsze się bał, że jak opuszcza supermarket nie płacąc za nic, to go potraktują jak złodzieja. Nieswojo czuł się przechodząc przez bramki. Zostało tylko odstać swoje w kolejce, zapłacić za zakupy i oddać się swoim własnym myślom.
I – najwyraźniej – kompletnie zapomnieć o czerwonowłosym, który zagadał Supermarketowego Mędrca.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t810-noah-buddah-rochford
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Supermarket   

Powrót do góry Go down
 
Supermarket
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-