IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I'm back. Did you miss me? (Han)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 10
Data dołączenia : 10/03/2015

#1PisanieTemat: I'm back. Did you miss me? (Han)   Wto Mar 10, 2015 12:29 pm

ŁADNY CYTAT



Han Solo Valen 18Magic Broń Wielka Brytania

Charakter

Zraniony. Czy tak można nazwać człowieka, którego własna rodzina sprzedała za środki do życia? Przeżycie to naznaczyło go, upośledzając jego stosunki towarzyskie. Han ma problem, by zaufać komukolwiek. Niektórzy próby zaprzyjaźnienia się z nim określają „Syzyfową pracą”, gdyż wielokrotnie jedno fałszywe słowo, bądź nietrafiony żart, mogą spowodować powrót do stadium „nieznajomego”. Nie narzuca się ludziom, ani nie udziela społecznie, w rozmowach często milczy, przez co niektórzy uważają go za gbura. Jednakże tym, którym uda przebić się przez jego ochronny kokon sarkazmu i milczenia, ujawni się najwierniejszy przyjaciel, jakiego można spotkać. Potrafi postawić się w „skórze” drugiego człowieka i rozumieć jego punkt widzenia na daną sprawę, mimo że może się z nim nie zgadzać. Zawsze wysłuchuje tego co mają do powiedzenia inni, a garstka ludzi uważa go za wiernego powiernika, który ich sekrety zabierze ze sobą do grobu. Han może nie lubić przebywać z ludźmi, jednakże nigdy nie odwraca się od osób, które chcą z nim utrzymywać kontakt, nieważne jakby był dla niego męczący. Jak sam wielokrotnie powtarza:  „Nie odwracaj się od ludzi, bowiem gdy stoisz tyłem, łatwiej im będzie wbić Ci nóż w plecy.” Uwielbia wszelaką rywalizację, dlatego łatwo można podpuścić go do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty. Jego największą słabością, są jego przyjaciele, których chce chronić, nawet za cenę własnego życia.
Cechuje się życzliwością wobec kobiet i starszych bardziej doświadczonych życiem ludzi. Jego opanowanie jest zaskakujące, potrafi zachować zimną krew nawet w sytuacji zagrożenia życia.

Ma tendencję do ukrywania własnych uczuć, których tak do końca nie rozumie. Jak również nie potrafi w pełni rozumieć odczuć innych ludzi. Nie przeszkadza mu to jednak cieszyć się życiem i szkołą, na jego własny pokręcony sposób. W szkole nie ma problemów ze zrozumieniem omawianych materiałów, a przez wszystkie egzaminy przechodzi na progu niezaliczenia. Niezbyt lubi się wysilać, bowiem „Po co skakać, skoro nie doskoczysz?”.
Czas, którego nie poświęca na naukę i socjalizację, przeznacza na poszukiwanie swojego talentu twórczego, gdyż ponoć każdy ma jakiś. Ostatnio jest to rysowanie, oraz poezja. W wolnym czasie lubi zaszyć się z książką gdzieś na dachu, bądź dowolnym innym wyludnionym miejscu.


Aparycja

Brązowe włosy średniej długości, które mają tendencję do życia własnym życiem i niepoddawania się tak skomplikowanym zabiegom higienicznym jak czesanie, otaczają jego twarz. Jako typowy przedstawiciel Imperium Brytyjskiego, ma jasną skórę, która jest pozostałością po Nordyckich przodkach. Na świat spogląda, poprzez dwie szare tęczówki z których bije pewna doza ciekawości otaczającego go świata, oraz strach przed nim samym. Nieco podkrążone oczy, przydają mu wyglądu kogoś, kto nie przespał wielu nocy. Twarz jego jest okrągła, zakończona szpiczastym podbródkiem, jego marzeniem jest by kiedyś zagościła na niej broda, jednakże póki co nie chce urosnąć.
Cechą, która zapada wszystkim w pamięć, jest blizna biegnąca od prawego oka, poprzez nos, a kończąca się na lewej stronie twarzy, będąca pamiątką po jego pierwszym spotkaniu z ludźmi z Shibusen. Jego pełny wzrost wynosi 6 stóp (~182 cm), aczkolwiek na co dzień garbi się nieznacznie, jak gdyby niósł na barkach niewidzialny ciężar, przez co wygląda na niższego. Mundurek szkolny? Słyszał o czymś takim, jednak zaraz po zajęciach przebiera się w strój, w którym jest mu najwygodniej, przywdziewając biały podkoszulek i brązową kurtkę ze skóry, posiadającą nieco gejowski futrzany kołnierz, ubioru tego dopełniają czarne bojówki z mnóstwem kieszeni, w których można znaleźć często wszelakie śrubki, sprężynki, czy inne koła zębate. Na stopy zakłada czarne glany, w których trzyma nóż desantowy (do obrony niekoniecznej i gdy trzeba coś przeciąć). Kurtka, podobnie jak srebrny medalion w kształcie lwiej głowy, z którym nie rozstaje się nawet na chwilę, stanowią pamiątki po jego poprzednim życiu i nie darowałby nikomu, kto mógłby być na tyle głupi, by próbować je ukraść.  Nie jest szczególnie wysportowany, co przy masie 140 funtów (~63 kg) powoduje, że tu i ówdzie pojawiły się niewielkie, zbędne warstwy tkanki tłuszczowej, jednak jego sylwetka wciąż może być opisywana jako szczupła.

W formie broni Han zamienia się w belgijski pistolet FN Five-seveN. Jest on niezwykle lekki i poręczny, umożliwiając celne strzelanie z niego osobie o dowolnej budowie. Kolba, jak również nieruchome części broni są czarne, zaś obudowa zamka jest biała, a wszystkie obecne na niej wklęsłości są czarne. Czarnymi literami napisane jest na niej "Han".


Historia

Waterworks Pub, mała knajpa, której wystrój pamiętał chyba jeszcze rewolucję przemysłową, była idealnym miejscem dla ludzi, którzy przegrali życie, topiących swoje smutki w alkoholu. Po dębowym kontuarze przyjechała niska, kwadratowa, pękata szklanka wypełniona na wysokość dwóch palców złocistym płynem. Bez lodu, nie lubię lodu.
Zawiodłem cię Red – od trzech dni niczym mantrę powtarzałem w głowie te słowa, spłukując je w głąb siebie kolejnymi szklankami whiskey. Moja partnerka, moja władająca, moja miłość zginęła, a ja, broń, nie potrafiłem jej ochronić. Zmieniłem krawędź mojej prawej dłoni w ostrze i przyłożyłem do lewego przedramienia. Jak łatwo byłoby to zrobić, przejechać wzdłuż żyły i zakończyć swoje życie. Czy po śmierci bylibyśmy razem? Czy cokolwiek czeka nas po śmierci? Moje napędzane alkoholem rozważania przerwał dzwonek oznajmiający przybycie kolejnego klienta. Wysoki, jasnowłosy mężczyzna w lenonkach i wełnianym, brązowym płaszczu, który niemalże dotykał podłogi. Typowy klient we wtorkowe przedpołudnie. Pociągnąłem łyk ze szklanki, starając się ignorować kłótnię, która rozgorzała między barmanem, a nowo przybyłym. Kątem oka wychwyciłem szybki ruch po mojej prawej stronie i odruchowo się obróciłem. Człowiek w płaszczu mierzył do barmana z  czarno-białego pistoletu FN Five-seveN. Jego nazwa pochodzi od amunicji 5,7mm, którą ten pistolet strzelał. Trafienie z tej broni w głowę z bliskiej odległości, powodowało całkiem efektowny rozprysk, co zostało mi zademonstrowane, gdy kawałki mózgu i czaszki barmana wylądowały w mojej szklance. Tego było już za wiele. Zerwałem się na równe nogi, walcząc jednocześnie z alkoholem, podpowiadającym mi bym usiadł, albo najlepiej położył się. Próbowałem krzyknąć do napastnika coś zawadiackiego, co sprawiłoby, że straci chęć do walki, jednakże bełt zbierający się w gardle skutecznie powstrzymał wszelkie próby komunikacji. Dźwięk wystrzału był niczym wykrzyknik, kończący opowieść mojego życia. Spojrzałem na lewe ramię, które obficie krwawiło. Wszystko stawało się coraz bardziej mgliste, nie wiedziałem czy to wina alkoholu, czy utraty krwi. Czerwone krople spadły na podłogę. Czerwone. Czerwień... Ruszyłem do przodu jednocześnie zmieniając swoją prawe ramię w ostrze. Wyobrażałem sobie strach w oczach tego skurwysyna, gdy wyczuwał nadchodzącą śmierć. Jednym ruchem dokonałem dekapitacji. Skrzywiłem się gdy usłyszałem zgrzyt metalu trącego o metal, a jeszcze bardziej gdy pistolet zniknął ukazując młodego chłopca leżącego na podłodze, obficie krwawiącego ze świeżej rany, biegnącej z nad prawego oka, aż pod lewe. Padłem na kolana, wspierając się prawą ręką by nie legnąć na podłodze jak długi. Z ciała strzelca wychynęła dusza, czerwona, taka którą normalnie bym wchłonął na drodze do zostania Kosą Śmierci. Czy dzieciak też był taki? Czy wchłaniał dobre dusze by stać się Demoniczną Bronią? Wstałem by dobrze wymierzyć ostateczny cios.
- Stój – usłyszałem tak dobrze znany mi kobiecy głos. Po chwili ujrzałem Red, klęczącą, podtrzymującą głowę chłopaka, który nadal obficie krwawił.
- Red? - zapytałem jak idiota. - Przecież ty nie żyjesz. Co tu robisz?
- Pilnuję, byś nie popełnił głupstwa. Spójrz na duszę tego chłopca, wiem że to potrafisz. Jest czysta. On był tylko narzędziem. Jest pewnie przestraszony, tak jak ty, gdy po raz pierwszy odkryłeś swą moc. Gdybyś nie trafił do Shibusen, pewnie byłbyś na jego miejscu. Teraz mu pomóż.
Chwiejnym krokiem podszedłem do kontuaru i wykręciłem numer pogotowia na stojącym tam telefonie z tarczą. Ściągnąłem z wieszaka swoją skórzaną kurtkę, z futrzanym kołnierzem i przykryłem nią chłopaka, po czym usiadłem ze świeżo napoczętą butelką i czekałem...



~*~

Obudziłem się w szpitalnym łóżku. Światło niemiłosiernie wypalało moje oczy, a moja głowa była bębenkiem blaszanej, nakręcanej małpki, uderzającej weń raz po raz. Zwlokłem się z łóżka, sprawdzając lewe ramię. Był założony na nim opatrunek, czyli to nie był wykręcony sen. Red dalej jest martwa, a ja prawie zginąłem. Postanowiłem odszukać dzieciaka i wolnym krokiem opuściłem pomieszczenie. Gdy go odnalazłem siedział na łóżku i czytał książkę. Jak się okazało, od dwóch dni byłem nieprzytomny, a kac dobitnie uświadamiał mi ile musiałem wlać w siebie alkoholu. Rzecz, która zwróciła moją uwagę w jego szpitalnym stroju, tak podobnym do mojego to srebrny medalik w kształcie lwiej głowy. Zapytany o niego, opowiedział mi swoją historię. Pochodził z biednej rodziny, która sprzedała go za jedzenie, gdy tylko ujawniła się u niego zdolność do przemiany. Jedyne co po nich mu zostało to tamten medalionik. Nosił go jako przypomnienie, by nigdy nie porzucać tych, których kocha. Od tamtej pory przechodził z rąk do rąk, aż miesiąc temu został porwany przez człowieka, którego zabiłem. Tamten pod groźbą wymordowania jego rodziny, kazał mu wciąż przebywać w formie broni, podczas gdy on pochłaniał dusze niewinnych ludzi. Barman był jego czwartą ofiarą. Gdy dzieciak skończył opowiedziałem mu o Shibusen, o tym, że nie będzie musiał nikogo krzywdzić i spotka ludzi, którym naprawdę będzie mógł zaufać. Po tygodniu od naszego spotkania w barze, byliśmy już w drodze do Death City. Mam nadzieję, że tego właśnie chciałaś Red...


Ciekawostki

Lubi koty.
I fizykę.
I słodycze, cukier jest spoko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t325-i-m-back-did-you-miss-me

avatar
Uczeń EAT
Posty : 289
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 22

#2PisanieTemat: Re: I'm back. Did you miss me? (Han)   Wto Mar 10, 2015 12:32 pm

Welcome back

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 10
Data dołączenia : 10/03/2015

#3PisanieTemat: Re: I'm back. Did you miss me? (Han)   Czw Maj 31, 2018 1:51 pm

Dawno nie widziałem tak dobrze napisanej karty postaci. Błędów musiałbym się chyba doszukiwać na siłę. Fajna kolorystyka avatara i cytat :3 Jesteś zdolny do służby, wypad na forum ;)
Oczywiście AKCEPT i do zobaczenia ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t325-i-m-back-did-you-miss-me
Sponsored content


#4PisanieTemat: Re: I'm back. Did you miss me? (Han)   

Powrót do góry Go down
 
I'm back. Did you miss me? (Han)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Kartoteka :: Karty Postaci-