IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cyrk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Cyrk   Pią Mar 06, 2015 3:14 pm

Miejsce stworzone na potrzeby misji dla Xellosa i Aurory

Na samiutkich obrzeżach Death City, znajduje się mały, lekko zniszczony namiot cyrkowy. Właściwie jego część należy już do pustyni, ale to nieważne. Jeśli ktokolwiek przechodził obok tego przybytku zazwyczaj nie zwracał na niego uwagi. Skutecznie wtapia się w krajobraz otoczenia, pomimo niezwykłości i aury jaką roztacza. Czasem bawią się w nim dzieci.

W środku wygląda... normalnie. Oczywiście całość pozostawia gęsią skórkę, ale to może być równie dobrze wina tego, że od lat nie trwał tu żaden pokaz. Miejsce zdecydowanie zaliczało się do grona tych opuszczonych i nieciekawych. Poza tym są ławki. Drewniane, ubrudzone lekko, spróchniałe, gdzieniegdzie da się nawet zauważyć resztki czegoś, co mogło stanowić ozdobny materiał. Na środku, jak to zwykle bywa w cyrkach znajduje się ogromna okrągła scena, nad nią wiszą serpentyny i koła. W sumie ja bym się na nich nie próbowała zawieszać. Wprawne oko już od wejścia dojrzy małą metalową platformę zaraz pod dachem namiotu. Prowadzą do niej schody, które kiedyś przykrywała kotara, z pewnością ze względu na widzów. Jej też niestety czas nie oszczędził. Co ważniejsze dla całości, nic nie przypomina jakby cyrkowcy zwijali się stąd w pośpiechu. No i to chyba tyle.


Pixel i Aurorcia mogli od razu dojrzeć miejsce misji już z daleka, nawet się nie wysilając. Nie wiem co chodziło po głowie młodym uczniom NOT, jednakże w miarę przybliżania się do punktu zero dało się stwierdzić, że wokół nie ma ani jednej żywej duszy. Brak zleceniodawcy, brak ludzi, cisza, spokój. Na niebie ni jednej chmurki. Tylko ten okropnie świszczący wiatr, ruszający starym namiotem delikatnie, przyprawiał o grozę.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sob Mar 07, 2015 8:21 pm

- Mam Cię ostrzegać, że chcę Cię przytulić?- odezwała się ni stąd ni zowąd, nawiązując do zajścia w mieszkaniu. Przez większość drogi do cyrku zastanawiała się o co może mu chodzić, jednak dopiero gdy dotarli na miejsce, zdecydowała się poruszyć ten temat. Może niepotrzebnie? W końcu powinna skupić się na tym, co mieli do zrobienia - a było to zlecenie, dane im przez szkołę.
Westchnęła wymownie - ten człowiek chyba nigdy nie przestanie jej zaskakiwać. Był tak unikatowy, że chyba nigdzie na świecie nie znalazłoby się osoby choć odrobinę podobnej do niego.
Następnym razem, jeżeli kiedykolwiek najdzie ją na tak nieznaczny, przyjacielski gest, poinformuje Go dziesięć minut wcześniej. Tak, aby zdążył się przygotować psychicznie na to, co miało nadejść. Albo najlepiej dwukrotnie, by uświadomił sobie, że to naprawdę się wydarzy.
Nie no, zgrywam się. W tym przypadku zachowanie Pixela było urocze, nawet według Aurory.
- Nieważne zresztą.- machnęła dłonią, domyślając się, że nie jest to zbyt odpowiedni temat na tę porę.
- Skupmy się na pracy! Mam ochotę zjeść jakąś duszyczkę...- uśmiechnęła się pogodnie, po czym stanęła przez namiotem cyrku i zmarszczyła lekko brwi. Aż dziwne, że nikt nie zdecydował się go zburzyć - namiot stał i budził strach. Nic dziwnego - na ogół budynki stare i opuszczone przywodziły na myśl duchy, istoty nadzwyczajne i zjawiska, których przeciętny człowiek się obawiał.
Pierwsze co przyszło na myśl dziewczynie, to obejrzenie namiotu od wewnątrz. Dokładnie, zakamarek po zakamarku. Nie było to zbyt wymagające zadanie, bowiem z tego co udało się jej zauważyć, namiot nie miał zbyt wielu "pokoi" - o ile tak to można nazwać. Była główna przestrzeń i... i chyba nic poza tym. Mistrzu kochany?
- Trzymajmy się blisko siebie. - odezwała się, zerkając na chłopaka zza ramienia, po czym zaczęła obchodzić okrągłą scenę, rozglądając się uważnie dookoła. Na chwilę uniosła głowę, wtedy jej oczy dostrzegły metalową platformę, do której wiodły schody. Może to tam powinni się udać? Chociaż może jeszcze nie teraz? Jeżeli faktycznie coś tu się znajdowało, z pewnością zezłości się że dwójka gówniarzy zakłóca mu spokój i ujawni się samoistnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Nie Mar 08, 2015 4:03 am

- Hm? Ostrzegać? Nie, nie tak tylko odruchowo powiedziałem. W końcu i tak pewnie rzadko to planujesz - odparł chłopak, który przez całą wycieczkę planował w głowie nowy rozdział swojej powieści internetowej, w której to jedna z głównych bohaterek – Iris – stanie twarzą w twarz z diabolicznym klaunem. Prawdopodobnie płci żeńskiej. Jego fani od jakiegoś czasu jęczeli o porządną walkę, a obecna misja stanowiła fantastyczną okazję do zbierania materiału. Poza tym torty. Pomyślcie tylko o tortach. Krem, bita śmietana, może jakieś lody waniliowe, akurat w temperaturze by się roztopić... no i siatki, kubły wody, farba, tak. Iris była postacią wręcz stworzoną do pojedynków w takich okolicznościach. Poważnie. Po to ją Xellos stworzył. Przynajmniej częściowo. Zaraz potem padł komentarz jego partnerki. „Zjadłaby duszyczkę”, huh. Być może Iris potrzebuje nieco mroczniejszej przeszłości. Egzotyczna tancerka nie oddawała tych milusich kwestii, które od czasu do czasu potrafiły wymknąć się Rorze.
- Czasami się zastanawiam się które z nas jest bardziej przerażające - uśmiechnął się ponuro chłopak wiedząc, że on i tak by wygrał to porównanie. W końcu w swojej Złej Ścieżce też będzie je zjadał. W dodatku głównie te czyste i błękitne. Do czasu, aż ktoś taki jak on sam w tej chwili – tylko bardziej kompetentny – przyjdzie i wpakuje mu kulkę w czoło. Co za odpowiednia myśl do sytuacji. Była w końcu niemal tak wesoła jak klauny. Xellos nigdy nie lubił cyrków i nie rozumiał – nawet jako dziecko – co inni ludzie w nich widzą. Grupa ludzi desperacko poszukujących rozrywki śmieje się i wytyka palcami biedne, maltretowane i często zagłodzone zwierzęta, szaleje z radości na widok smutnych klaunów i tylko czeka aż ktoś spadnie z trapezu i skręci sobie kark. Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Xellos wolał oglądać anime. Czy, w trochę młodszym wieku, Króla Lwa.
Aurora zdecydowała się przejąć inicjatywę. Wielu ludzi zdziwiłoby to podejście, w końcu była Bronią, a on jej Władającym, ale Xellosowi to nie przeszkadzało, tak długo jak oboje byli blisko siebie. Zwłaszcza że na obecnym etapie ich rozwoju, to on znalazłby się w większych tarapatach złapany bez partnera. Dlatego na prośbę przyjaciółki trzymał się na odległość ramienia, jednak nie miał specjalnie napiętej pozy. Czy mimiki. Chociaż obie dłonie chował w kieszeniach, to jedynie na tyle, by je ogrzać. Z przyzwyczajenia gotowy był natychmiast sięgnąć po Rorę. W końcu śmierć przez to, że nadgarstek zaczepił mu się o pasek i nie zdążył złapać za swoją broń stanowiła trochę zbyt smutną perspektywę. Z jego perspektywy takie przeszukiwania zajmowały trochę zbyt wiele czasu. Jeśli ktoś znał się na opowieściach – a Xellos, który lubi myśleć o sobie jak o pisarzu wiedział o nich to i owo – to i tak niczego nie znajdą w ten sposób puki nie będzie za późno. Swoją drogą, atmosfera misji oraz subtelne kłucie w tyle głowy przestawiało go powoli w trzeci z dostępnych w wersji próbnej trybów.
- Hah - westchnął chłopak nieco innym tonem niż wcześniej. Oznaczało to, dla każdego zaznajomionego z sygnałami Xellosa, że zacznie zaraz narzekać.
- Wzywają nas bez większych wyjaśnień i kiedy już się zjawiamy, to nikt nas nie wita? Zakładając, że wszyscy tu jeszcze żyją i nie zostali zabici przez psychotycznego klauna-demona, może powinniśmy zwyczajnie zawołać? A nawet jak diabelstwo skończyło swoją pracę zanim przyszliśmy, to chociaż zaoszczędzimy czas na szukaniu go po kątach i będziemy mogli wrócić do domu wcześniej na nowy odcinek Madoki? - zaproponował nieco cynicznym tonem. To nie tak, że nie obchodziła go sytuacja ludzi w tym zapuszczonym cyrku. No ale nie mógł zignorować nowego odcinka, który w końcu rozpoczynał kolejną pętlę. Ciekawe kiedy te biedne czarodziejki połapią się, że to wina tego małego, białego kotka. Xellos potrafił docenić dobrą ironię. Ale do rzeczy – to jasne, że nikt nie mógł przewidzieć kiedy Shibusen się zjawi na wezwanie, ale mogli zostawić chociaż jakieś wskazówki gdzie znaleźć prezesa cyrku czy CEO żonglowania tortami.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Nie Mar 08, 2015 1:55 pm

Nasi cudowni Xellos i Aurora weszli do starego namiotu bez wahania. No w sumie to nie szło im się dziwić. Każdy czas był ważny, nawet jeśli poświęcany zostawał na anime. Dalej w sumie nic ciekawego nie zrobili, przynajmniej nic co wywołałoby jakąś reakcję. Z początku. Jednak im dłużej stali tym chłopak robił się bardziej otumaniony. Wszystko dla niego zaczynało się zlewać w jedną, rozmazaną papkę, każdy głos przypominał szum, a nogi sprawiały wrażenie zrobionych z waty. Dziewczynę natomiast ominęło to dziwne oddziaływanie.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Pon Mar 09, 2015 11:53 pm

Aurora nie patrzyła na to przez pryzmat stereotypów. Co z tego, że On był Władającym? Nie oznaczało to, że ma dowodzić w każdym działaniu. Nie była również "buntowniczką-feministką", która walczyła dzielnie o prawa Broni.
Byli partnerami. Jak sama nazwa wskazuje, partnerzy są na równi. Ich działania są spójne, mające doprowadzić do dobra zarówno dla niej jak i dla niego. Co najzabawniejsze, w zwykłych relacjach z innymi ludźmi zawsze brakowało jej inicjatywy. Albo inaczej - może nie o tyle, że jej brakowało. Aurośka miała po prostu problem z wykrzesaniem jej, czasem z głupich obaw i chęci pozostania niewidzialną. Ukrywanie się w cieniu innych często było bezpieczniejsze. Dawało jej poczucie stabilizacji i spokoju.
- Tego się nie planuje. Nie ujmuj mi spontaniczności.- mrugnęła do niego i roześmiała się cicho. Kolejne słowa przyjaciela jeszcze bardziej ją rozbawiły - kto by pomyślał, że ona, urocza blondyneczka może być przerażająca? On również był niepozornym, spokojnym chłopaczkiem. Nikt nigdy nie podejrzewałby go o zapędy masochistyczne.
W milczeniu obserwowała jego zachowanie. Nie mówiła tego jeszcze, choć nie do końca jej się to podobało. Pośpiech nigdy nie jest dobrym przewodnikiem. A co, jeżeli jeszcze poczekają jakiś czas do pojawienia się potwora? O ile jakiś tu jest. Zawsze istnieje opcja, że za hałas odpowiedzialne są myszy albo lokalne dzieciaki. Chyba nie chciała brać tego pod uwagę.
- Maruda z Ciebie. Rusz swoje szanowne pośladki i chodźmy o, tam. Z góry zawsze wszystko lepiej widać.- wskazała na platformę.
Reakcja Xellosa ustalona prywatnie, żeby nie było.
Nagle poczuła dotyk na swym ramieniu, a że chwilę temu Xellos nakręcał ją na "demona-klauna", niemal mimowolnie wydała dźwięk podobny do piśnięcia.
- Czy Ty próbujesz mnie przestraszyć?- warknęła, nieco poirytowana tym, że chłopak stroi sobie z niej żarty. To nie było śmieszne, a z pewnością nie dla niej!
Serce zabiło jej mocniej gdy zorientowała się, że wyraźnie osłabiony przyjaciel wcale nie robi sobie z niej żartów. Odruchowo ujęła go pod ramię, nie chcąc dopuścić do upadku.
- Hej, co się dzieje...?- odezwała się, patrząc na Niego wyraźnie zaniepokojona. Jej serce waliło jak oszalałe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sro Mar 11, 2015 6:31 pm

Xellos naprawdę nie lubił cyrków. Głównie dlatego, że go nie bawiły, jednak niechęć ta leżała nieco głębiej. Bez znaczenia czy to anime czy nowelka, cyrki to naprawdę kiepskie miejsca do rozwijania dobrej serii. Przykładowo ta cała seria o kamerdynerze. Równie dobrze można było ominąć cały arc. Teraz co listy powodów by nie darzyć tego miejsca sympatią dołączyła obecna sytuacja i zanosiło się, że szybko wespnie się na sam szczyt. Podczas swojego narzekania, które było akompaniamentem do poszukiwań psychotycznych klaunów lub jakiejkolwiek innej duszy – żywej lub nie – Władającego złapał atak nagłej słabości. Zupełnie jak wtedy, gdy trochę się zapędził ze swoim maratonem tasiemca i obejrzał ponad 500 odcinków bez przerwy na sen. I tak uważał za sukces, że robił je na inne czynności. W chwili, gdy jego organizm wyczuł pierwsze oznaki osłabienia, chłopak odruchowo sięgnął ręką do swojej partnerki, by ją o tym powiadomić. Dziewczyna pisnęła cicho, bóg jeden wie czemu (zwykle Xellos przeanalizowałby sytuację z punktu widzenia „co by miało miejsce w anime” i zrozumiał reakcję Aurory) jednak pożądany efekt został szybko osiągnięty. Teraz gdy jego partnerka wiedziała o jego nienaturalnym stanie, mógł przejść do drugiej części standardowej procedury radzenia sobie z taką sytuacją. Skoro przebywanie wewnątrz namiotu doprowadziło go do obecnego stanu, pierwszym rozsądnym krokiem było opuszczenie tego miejsca. Na pewno nikomu to nie zaszkodzi, a może pomóc. Xellosa dziwiło tylko, na ile mógł jeszcze konstruować składne myśli, że został zaatakowany tylko on, co niemal wykluczało większość naturalnych przyczyn takich jak wyciek gazu lub demoniczna mgła spowijająca obszar (no co, dla Władających to całkowicie normalne podejrzenie).
- Na zewnątrz - powiedział chłopak używając minimalnej ilości słów by nie tracić czasu, jednak dobrze przekazać swoją intencję. Na wszelki wypadek też pokazał palcem na wyjście, gdyby nie mógł artykułować słów lub gdyby sama wypowiedź nie wystarczała. Skupił też wszystkie siły na wydostaniu się z cyrku, jednak pisarz w jego głowie przestrzegał, że właśnie znalazł się w tego rodzaju sytuacji, w której można spodziewać się pola siłowego powstrzymującego ludzi przed opuszczeniem lokalu. Oczywiście zignorował go, gdyż życie to nie anime i nie ma powodu oczekiwać takich rzeczy.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Czw Mar 12, 2015 5:21 am

Aurora z początku wszystko opacznie zrozumiała, jednak nie na długo, bo już po chwili spostrzegła się, że coś jest nie tak. Jej nadal nic nie było, czuła się świetnie, wręcz idealnie. Z Xellosem było zupełnie odwrotnie, do ogólnego oszołomienia, spowodowanego nie wiadomo jeszcze czym, doszły nudności i zawroty głowy. Dał radę wypowiedzieć te dwa słowa z trudem, ale jego partnerka nie wyprowadziła go jeszcze z namiotu cyrkowego. Powoli, jakby przebijając się przez grubą warstwę muru, do głowy władającego zaczęły się przebijać słowa, wypowiedziane melodycznie, jednak bez podkładu muzycznego. Dziewczyna natomiast mogła spostrzec czerwone ślady, jakie odznaczały się wokół areny. Jeśli odeszła na chwilę od partnera, by się im przyjrzeć, zauważyłaby, że to są zwyczajne, szkarłatne nici, które pobłyskują się naprawdę delikatnie.

A gdy tata zbudzi się~

Pixell słyszał coraz wyraźniej dziecięcy głosik.


Wszystko pochłonie ciemność~
Ciemność jest ładna, prawda proszę pana?
Chce pan ze mną iść?
Zgubiłem mamę.
Boję się.

Zmiana kolejki. --> Xellos, Aurora.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Pią Mar 13, 2015 5:32 pm

Świat zaczął rozmazywać się Xellosowi przed oczami. Chłopak naprawdę miał nadzieję, że nie straci wzroku. W końcu nawet w nowelkach to obrazki są najważniejsze. Instynktownie rozumiał, że powinien wyjść z miejsca, w którym nagle coś trafiło go w głowę, jednak nie było to wcale proste, gdy ciężko było mu odróżnić górę od dołu, nie wspominając już o bardziej tradycyjnych kierunkach. Przyjął więc założenie, w swoim mglistym umyśle, że zwyczajnie ruszy w prostej linii w kierunku w którym najprawdopodobniej znajdowało się wyjście. Gdyby Rora z jakiegoś powodu go zostawiła, to na pewno miała dobre wytłumaczenie, jednak nie było powodu do przerywania ewakuacji, tak długo jak mógł ustać o własnych siłach. Nawet jeśli mu się nie uda, to po drodze powinien znaleźć jakieś porządne krzesło, a to lepsze niż zimna arena cyrkowa. Kiedy przystąpił do realizowania tego planu, w jego głowie zaczęły odzywać się głosy. Na początku Xellos zaklasyfikował je jako wytwory swojej wyobraźni, jednak gdy wypowiedziały drugą kwestię, chłopak przemyślał sprawę na tyle na ile mógł. Nie rozpoznawał głosu, co oznaczało, że prawdopodobnie jest to coś więcej niż wytwór tylko jego wyobraźni. Być może jakaś skomplikowana halucynacja. Ale z drugiej strony, co za różnica co to jest? To nie było wcale istotne. Hm? Tak. Tak. Równie dobrze może spróbować przecież odpowiedzieć, nie? Co najgorszego może się zdarzyć? Gdyby był bardziej przytomny i pamiętał o lekcjach wyniesionych z anime i mang to wiedziałby, że może zdarzyć się bardzo, bardzo dużo złego. Teraz jednak jego umysł mógł skupić się tylko na dwóch rzeczach jednocześnie, dlatego wybrał powolną ewakuację i...
- Hm, tak, ciemność jest świetna - odpowiedział na głos, na tyle wyraźnie na ile mógł. Ktoś mógłby zasugerować, że majaczy. Prawdopodobnie miałby rację.
- Światło nie pada na monitor i można oglądać anime w spokoju - dodał chrypliwie. Zaraz usłyszał bardziej niepokojący wers, jednak jego umysł nie miał zwyczajowej ostrości, by dostrzec potencjalne niebezpieczeństwa.
- Możemy iść, Rora też pomoże szukać twojej mamy - dodał mętnie kiwając głową, co sprawiało, że przez chwilę przeszedł zygzakiem.
- Jak tylko przestanie kręcić mi się w głowie - obiecał.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Wto Mar 17, 2015 11:22 pm

Z początku cyrk wyglądał na spokojne i opuszczone miejsce. Gdy jednak coś zaczęło ujawniać swą obecność, dziewczyna poczuła się dosyć niepewnie. Nic dziwnego. Nie wiedziała z czym mają do czynienia, co tu tak naprawdę się dzieje. Jeżeli jednak szkoła zdecydowała się posłać ich, a nie jakąś elitę z EAT, dyrekcja musiała być pewna, że sobie poradzą. A może pokładali w nich zbyt wiele wiary?
Nieważne! Aurora musiała skupić się na tym, co tak naprawdę zaczynało się dziać. O tyle dobrze, że miała podzielność uwagi - była w stanie przytrzymać Pixela tak, by nie osunął się bezwładnie na podłogę, ale kątem oka obserwowała pojawiające się na arenie krwawe ślady. W myślach starała się przypomnieć jakiś moment w historii, czy wydarzyło się tutaj coś strasznego. Próbowała uporządkować w myślach fakty - kiedy powstał cyrk, jak to się stało i co tak naprawdę sprawiło, że miejsce dotychczas które służyło za rozrywkę stało się opuszczone i nawiedzone.
Gdy upewniła się, że chłopak nie upadnie na ziemię, nieznacznie zbliżyła się do śladów, a wtedy w jej oczy rzucił się fakt, że są to niteczki. Zmarszczyła brwi, po czym przykucnęła i ujęła w dłonie kępkę nitek, starając się przyjrzeć im uważniej.. Dużo prościej byłoby, gdyby potwór po prostu się pojawił. No, ale nikt nie mówił że będzie łatwo! A i satysfakcja z wykonanej misji byłaby mniejsza...
Słysząc głos przyjaciela, poczuła jak przeszywa ją dreszcz. Nie bała się jego głosu oczywiście, jednak to co wygadywał... w każdym razie nie brzmiało normalnie.
- Pixel?- odezwała się, wracając do chłopaka. Stanęła naprzeciw niego, przyglądając mu się. Pierwszą, chyba najgłupszą myślą jaka przyszła jej do głowy było uszczypnięcie go - bez większego ostrzeżenia złapała w dwa palce jego skórę na policzku i mocno nacisnęła.
- Jakiej mamy? Ciemność?- powtórzyła niepewnie. Musiał słyszeć coś, czego ona nie słyszała.
Złapała go za nadgarstek i pociągnęła w stronę wyjścia.
- Spalmy tą ruderę i będzie po wszystkim...- warknęła nieco podirytowana. Nie miała zielonego pojęcia co począć dalej - co jednocześnie wzbudzało w niej złość.

pokornie przepraszam za nieobecność, ale wiadomo jak to jest, gdy się wraca ze stancji do domu... :_:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sro Mar 18, 2015 12:35 am

Zostawiając może na razie w spokoju majaczącego Xellosa, skupmy się na tym co robiła Aurora. Dziewczyna trzeźwo dojrzała ślady, jakie znaczyły się na ziemi, a potem, uprzednio asekurując swojego partnera, trafnie określiła czym właściwie one były. Gdy tylko to się stało, małe, czerwone niteczki wsunęły się jej pod ubranie. Broń jednak nie czuła ich na sobie, a po krótkiej chwili nawet nie zdołała ich zatrzymać. Na arenie też zrobiło się jakoś tak pusto. Ślady zniknęły. Można by rzec, że to tylko kolejna halucynacja, ale czy na pewno?

Wracając do władającego, ten w spokoju dalej słyszał głosik w swojej głowie, który odbijał się echem i wdzierał w najniższe zakamarki umysłu.


Ona zabiła moją mamę.
Ona jest zła.
Musisz coś z nią zrobić, prawda?
Ona nie pozwoli ci oglądać w spokoju twojego anime.


Co ciekawe, Xellos, po tym krótkim uszczypnięciu zdawał się zareagować, na chwilę przywrócić do zmysłów, zdołał sobie wyostrzyć obraz kobiety przed sobą i nawet ją poznać, może coś powiedzieć. W tym momencie jednak sama Aurora dojrzała postać, jaka pojawiła się za chwilowo nie tak obłąkanym chłopakiem. Dość niski osobnik, nieprzypominający czegokolwiek, co kiedyś mogła widzieć. Jego cechą charakterystyczną były na pewno czerwone szwy, jakie zdobiły jego ciało w wielu miejscach. Począwszy od twarzy, przez szyję, aż po ręce. Był ubrany normalnie i szeptał kolejne słowa do ucha władającego. Nitki przeplecione przez skórę nieznajomego poruszały się nieznacznie.


Ona jest złem.



Coby się nie rozpisywać i niepotrzebnie nie zajmować posta, tu macie wygląd delikwenta.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sro Mar 18, 2015 9:14 pm

Xellos poczuł uszczypnięcie i odzyskał wzrok. Niestety, o czym pewnie nigdy się nie dowie, ominęła go możliwość zobaczenia jednej z bardzo inspirujących scen. Ale nie ma co tracić nadziei. Tymczasem chłopak zdawał sobie już wyraźnie sprawę z tego, że majaczy. Następne słowa jakie usłyszał jednak wyprowadziły go nieco z równowagi. To znaczy, bardziej niż wcześniej.
- Zabiła twoją mamę mówisz - powtórzył powoli chłopak. To poważne oskarżenie, wydało się takie nawet w jego nieco spowolnionym stanie. Ile czasu znał Aurorę? Rok? Jeśli człowiek o tym pomyśli, to wcale nie jest tak dużo czasu. Kim była w przeszłości? Jasne, trochę o sobie opowiadała, ale przecież mogła kłamać. Tak jak on mógł z powodzeniem okłamać ją. Albo przemilczeć kilka kwestii, co w końcu zrobił. Istniała niewielka szansa na to, że głos mówił prawdę. Może i Rora zabiła jego matkę. Ale co z tego? Pixel z całą pewnością nie reprezentował systemu sprawiedliwości. Nie był też moralnym kompasem świata. Czy nawet swoim. Być może to zrobiła, być może nie. Być może miała powód, być może nie. Co go to obchodziło? To jego partnerka, nie było potrzeby dramatyzować, nawet jeśli była morderczynią. W co, im dłużej się nad tym zastanawiał, tym bardziej wątpił.
- Muszę coś z nią zrobić - chłopak powtórzył na głos kolejny wers. Tylko co? Zabić? Przytulić? Rzucić na ziemię? Istniało wiele możliwości obijających się w głowie Xellosa. Żadna jednak nie wydawała się właściwą reakcją w tej sytuacji. Ach tak. Powinien ją stąd wyciągnąć. Nawet bliskie drugiej opcji.
- Ale kłóciłbym się z tym, czy jest taka zła. I pozwala mi oglądać anime, więc nie widzę problemu - dopowiedział zapominając na chwilę o zagrożeniu i przechodząc w tryb tłumaczenia i dysput.
- No i jeśli nazywasz to złem, to chyba nie poznałeś mojej mat... - Pixel powstrzymał się przed wypowiedzeniem czegoś naprawdę nieprzyjemnego. W końcu dzieciak stracił rodzica, prawda? Nie było sensu przypominać mu o matkach innych.
- Ekhem. W każdym razie nie mogę ci z tym pomóc, jeśli wszystko co masz to „ona jest złem” - wypaplał Władający patrząc prosto na swoją Broń.
- Hej, Rora, mam tu głos, który twierdzi, że zabiłaś jego matkę. Wiesz coś o tym? - zapytał swobodnie. Jego poczucie zagrożenia w stanie oszołomionym sięgnęło niemal zera i tam się zatrzymało.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Czw Mar 26, 2015 12:05 am

W niemym zdumieniu obserwowała to, co się działo. Wszystko toczyło się w zaskakująco szybkim tempie, a ona próbowała to wszystko ogarnąć.
Głos mówił Pixelowi, że to ona kogoś zamordowała. Jaka ona? W sensie ona-ona, Aurora? To głupota. To niedorzeczne! Z jednej strony mogła prosić Xellosa o to, by jej wierzył. Znali się już tyle czasu! Chłopak nie był głupi i musiał wiedzieć, że Aurora była ostatnią chętną do skrzywdzenia kogokolwiek. Musiał w nią wierzyć. Dużo czasu spędziła z Nim, opowiadając różne szczegóły ze swojego życia i o ile słuchał jej uważnie, z pewnością nigdy nie przeszłoby mu przez głowę to, że Aurie zamordowałaby kogoś z przyjemnością.
- Xellos...- zaczęła, a w jej głosie pobrzmiewała nuta narastającej irytacji. Może chłopak nie usłyszałby jej, ale sam fakt, że zwróciła się do Niego pełnym imieniem musiał dać mu do myślenia. W większości przypadków używała zdrobnień, dopiero gdy sprawa robiła się niesamowicie poważna lub Aurora czuła narastającą złość zamieniała pieszczotliwe Pixelek na pełną formę imienia.
Uniosła lekko brew do góry, słuchając tego pasjonującego monologu. W jej twierdzeniu, rzecz jasna. W końcu póki co nie dane jej było zobaczyć rozmówcę chłopaka.
- A może skończ tak nawijać i po prostu weźmy się do pracy?- dodała, obdarzając go pogodnym uśmiechem.
Wtedy w jej oczy rzuciło się coś, co pojawiło się za Pixelem. Jej oczy mimowolnie rozszerzyły się, a sama Aurie cofnęła się automatycznie o dwa kroki. Dziecko?
- Ty mały podjudzaczu.- warknęła, mrużąc oczy. O ile fakt, że być może naprawdę stracił rodzica był smutny i Aurie z pewnością chętnie pomogłaby mu, tak nie mogła znieść tego, że próbował nastawić jej przyjaciela przeciw niej.
- Ja rozumiem, że Xellos jest niesamowity i wyjątkowy, ale jest zajęty. Zajęty.- wyrzuciła w jego stronę całkowicie niekontrolowane słowa.
Dosyć automatycznie złapała za dłoń partnera, po czym przemieniła się w pobłyskujący chopesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Pią Mar 27, 2015 3:13 am

Dziecko zwyczajnie uśmiechnęło się od ucha do ucha. Wszystko przebiegło tak jak sobie tego zażyczył. Aurora zmieniła się w broń, a Xellos bez trudu ją złapał, ty samym też został wypuszczony z dziwnych anomalii zdrowotnych, a jego ciało wróciło do poprzedniego stanu. Jednakże nie mieli okazji zawalczyć, bowiem chłopiec zaczął cofać się w stronę środka cyrku, znikając z każdą chwilą coraz bardziej, aż w końcu zniknął całkowicie.

Co mogła zauważyć dwójka partnerów? No na pewno to, że broń w jaką zamieniła się dziewczyna, była obleczona czerwoną nicią, która podsunęła się wprost do chłopaka i schowała się pod jego ubraniem. Jeśli zdjąłby okrycie, zauważyłby, że nie ma jej już. Nie czuł jej na ciele, ani w ciele.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sob Mar 28, 2015 2:08 am

Chłopak odzyskał pełną moc umysłu gdy tylko zetknął się z Aurorą. Być może ich lekko rezonujące dusze rozproszyły efekt. Być może ktoś atakujący chłopaka dał mu spokój. Było wiele wyjaśnień, ale Władający nie miał czasu chwilowo ich rozważać. Czemu? Otóż pojawił się mały problem w postaci czerwonych nitek. Pixel, zorientowawszy się, że pościg i tak będzie bezskuteczny, jednym sprawnym ruchem ciął ostrzem zamieszczonym na głowni Rory przez całą długość swojej koszulki, oszczędzając tylko szalik. Stwierdził, że ściąganie czegoś przez głowę w tej sytuacji byłoby nadmiernym kuszeniem losu, no i też trochę mu się spieszyło. Podejrzane nici zaraz po halucynacjach? Gdyby zamiast niego stała tu Iris, nie skończyłoby się to wesoło. Słabe światło wpadające do namiotu cyrkowego padło na błyskawicznie odsłoniętą klatkę piersiową nastolatka. Przez jego niecodzienną krew, nawet gdyby całkowicie porzucił ćwiczenia i poświęcił się pożeraniu pizzy, i tak nie wstydziłby się pokazać na plaży. A chłopak trenował. Mocne, chociaż niezbyt rozrośnięte, co normalne u nastolatków i trochę blade mięśnie klatki piersiowej były bez żadnej skazy. Pixel szybko sprawdził. Na brzuchu również nie znalazł nawet śladu czerwonych nici. Jednym ruchem złapał za połowę rozciętego t-shirta i zerwał go z siebie, zostając w samej rozpiętej bluzie na suwak i szaliku. Potem rozejrzał się uważnie po otoczeniu, na wypadek gdyby jego przeciwnik wrócił. W tym samym momencie odezwał się do Aurory.
- Hej, wybacz, to coś wlazło do mojej głowy. Czy mi się wydaje, czy gdzieś tu były jakieś czerwone nitki? Nie wiem czy to jakaś halucynacja jak wcześniej, czy co - powiedział szybko. Nie zobaczywszy nigdzie przeciwnika, zrzucił z siebie już tradycyjnym sposobem bluzę, na chwilę tylko przekładając chopesz z prawej ręki do lewej, by móc uwolnić się z rękawów i przyjrzał się swoim ramionom. Po czerwonych nitkach nie było nawet śladu. To sprawiło, że chwilowo zrezygnował z opuszczenia spodni.
- Cóż, jakby to powiedzieć, nie poszło tak jak się spodziewałem - skomentował chłopak, gdy już był pewien, że są sami. Oczywiście wcześniej też byli sami, przynajmniej tak mu się zdawało, a potem coś go walnęło halucynacjami, zatem nie warto było chwilowo ufać pięciu zmysłom. Problem polegał na tym, że to jedyne jakimi dysponował. Układał też informacje. Jakieś czerwone nitki przelazły z Aurory na niego. To z całą pewnością nie była moc dziewczyny. Pixel znał je dobrze. Być może lepiej od swoich. Zatem, chłopak szybko rozumował, jeśli to co zobaczył nie było wytworem wyobraźni, to mogło przenieść się na innych. Rozważmy wirusy...
- Rora - chłopak odezwał się ostro do chopesza.
- Masz ze sobą telefon, prawda? Zmień się w człowieka, sprawdź czy masz zasięg i zadzwoń do szkoły - mówił szukając wzrokiem jakiejś szklanej powierzchni, na przykład szyby lub lustra. W tym zrujnowanym miejscu nie było na coś takiego wielkich szans. Nie znajdując niczego podobnego, Pixel wyjrzał z namiotu by sprawdzić, czy okolica jest dalej tak samo wyludniona jak wcześniej.
- W końcu nie mamy gwarancji, że to coś nie przejdzie z nas na coś innego. Więc powiedz im, żeby zorganizowali jakąś kwarantannę czy coś - polecił spokojnie. Rozumował, że skoro celem osoby, która ich zaatakowała był losowy członek Shibusen, to jest to tylko jeden element w jego planie. Kostka w dominie. Być może ktoś chciał, by Pixel wyszedł pomiędzy uczniów i stał się Pacjentem Zero. Cóż, Pacjentem Jeden, bo Rora była pierwsza. Zaraz potem przypomniał sobie, że jego metoda komunikacji z Shinigami się nie powiedzie, gdyż ostatnio Bóg Śmierci zaginął. Będzie musiał polegać na nowoczesności.
- Do tego czasu chyba tu zostaniemy razem, w końcu nie ma pośpiechu z powrotem, a wolałbym, żeby to coś nie skoczyło na zwyczajnych ludzi - dodał Władający doskonale zdając sobie sprawę z tego, gdyby normalni ludzie byli celami tych nitek, to nikt nie zadawałby sobie dość trudu, by zwabiać w to miejsce Shibusen. Istniało wiele bezpieczniejszych metod pośredniego zaatakowania Zawodówki Śmierci.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Nie Mar 29, 2015 11:49 am

Czerwone nitki. Przelazły z areny na nią, a teraz skupiła się na Xellosie...
W jej głowie brzęczała tylko jedna myśl. Głupia, głupia, głupia... To tylko i wyłącznie jej wina, że nie pomyślała i od samego początku nie odizolowała się od przyjaciela. Jej pierwszą myślą było to, by zamienić się w broń i zaatakować zjawę, być może wtedy nitki zniknęłyby całkowicie. Jak widać, pierwsza myśl nie zawsze jest tą najlepszą.
Pixel który trzymał Aurorę w dłoni z pewnością mógł wyczuć nastrój dziewczyny. Była zbyt wściekła na siebie i zbyt zmartwiona o przyjaciela, że nawet jeżeli chciałaby to ukryć, było to niemożliwe.
Jej myśli odpędził fakt, że chłopak właśnie ją uniósł i jednym cięciem rozciął swoją koszulkę.
- Pixel!- odezwała się, starając się wyglądać jakby ten gest był jej obojętny.
- Jeżeli chcesz, żebym zdarła z Ciebie ubranie to wystarczy powiedzieć! Zresztą najpierw obowiązki, potem przyjemności...- burknęła.
Nie. To nie pora na wygłupy. Szczególnie, że chłopak zaczyna myśleć dużo bardziej rezolutnie od niej. Czyżby role się odwróciły?
Propozycja chłopaka była chyba jedynym rozwiązaniem, które brzmiało względnie sensownie. Nic innego nie przychodziło jej do głowy. Już po fakcie! Mogła zastanawiać się - co by było gdyby już od początku odsunęła się od przyjaciela. Co by było gdyby w ogóle nie podeszła do tych nitek... Co by było gdyby nie bawili się we wchodzenie tu i po prostu spalili ten namiot w cholerę...
Ale zastanawianie się to strata czasu. Pokiwała głową i wróciła do swojej postaci, gładko lądując tuż obok przyjaciela. Puściła jego dłoń i wygrzebała z kieszeni kurtki telefon, drżącymi dłońmi starając się wykręcić numer do Szkoły. O ile oczywiście był zasięg i udało się jej dodzwonić do odpowiedniej placówki, szybko zaczęła tłumaczyć w czym rzecz.
- Tu Aurora Flosadottir... chopesz, jestem na misji w Cyrku.- odezwała się. Wyraźnie starała się panować nad drżeniem w głosie, ale nie od końca jej to wychodziło. Nie martwiła się o siebie aż tak jak o przyjaciela.
- Mamy mały problem... w sensie, że chyba jesteśmy pod wpływem jakiejś dziwnej mocy. Potrafi się rozprzestrzeniać, więc czy byłaby szansa na stworzenie dla nas izolatki? Albo kwarantanny? - poprosiła. Gdy skończyła rozmawiać, rozłączyła się i schowała telefon znów do kurtki.

Doskonale rozumiała Pixela. Bezpieczeństwo cywili i innych uczniów było najważniejsze, więc jeżeli oni już zostali "naznaczeni", nie mogli dopuścić do poszerzenia się "tego czegoś". Cieszyła się, że nie stracił głowy i zdolności chłodnej kalkulacji, podczas gdy ona nie była w stanie rozsądnie myśleć.
- To moja wina...- mruknęła cicho, spuszczając głowę. Była blada jak kreda.
- Jak się czujesz...?- dodała, mając głównie na myśli odziedziczoną po mamie przypadłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Czw Kwi 02, 2015 8:48 pm

Pomijając cały akt rozebrania się, dwója naszych towarzyszy doszła w końcu do tego momentu, w którym oboje stwierdzili, że coś jest nie tak z tymi nitkami i wypadałoby kogoś o tym powiadomić. Pixel zaproponował telefon, na co Aurora z chęcią przystała. Zasięg był, wszystko było, ale telefon z niewiadomych przyczyn został rozładowany. Jednakże cały namiot wokół nich zaczął znikać tak samo jak czarodziej wcześniej. Para nie czuła się źle, ani nic nie wskazywało na to, że ma się to w najbliższej przyszłości zmienić. Już po minucie, dwójka stała sobie na pustym placu. W pobliżu dzieciaki się bawiły, matki wracały z zakupów, jakby nigdy żaden namiot nie istniał.

Dziękuję serdecznie za skorzystanie z moich usług MG
Aurora - 7 dusz
Xellos - 7 dusz.


_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Cyrk   Czw Kwi 02, 2015 11:39 pm

Zniknięcie cyrku mocno wytrąciło Pixela z równowagi. Chłopakowi momentalnie podniosło się ciśnienie, je go oczy błysnęły szkarłatem. Nie zwracał nawet uwagi na przechodniów.
„Co za pieprzony kretyn wiesza te zadania? Cyrk – pułapka pojawia się z powietrza, a oni nie dość, że nie robią dochodzenia, to jeszcze pozwalają się w to wpakować NOT? Od czasu zniknięcia tego całego Śmierci wszystko spada na psy” wściekła myśl przeleciała jak błyskawica przez umysł chłopaka, jednak nie mógł teraz spokojnie stać i narzekać na cały świat. W końcu to głównie jego wina. To on zerwał to zlecenie, a teraz dziwne nitki napadły jego i prawdopodobnie również Rorę. Świetnie, po prostu świetnie. Gdyby był postacią anime, to przebudziłby w sobie jakiegoś demona. A osoba z krwią Taima powinna traktować takie przebudzenia dwa razy poważniej niż inni.
- Szlag - powiedział Pixel natychmiast skracając dystans między sobą, a Rorą. Tak właśnie kończyła się nieznajomość tego miasta. Następnym razem nauczy się jego mapy na pamięć. Gdy zobaczy magiczny cyrk, to będzie wiedział, że coś tu nie gra. Chłopak wiedział, że jego emocje napędzane są nie tylko słuszną pretensją, ale i coraz mocniejszym, delikatnym kłuciem w tyle jego głowy. Zdusił je więc siłą. Po drodze narzucił na siebie znowu bluzę i zapiął ją na suwak. Koniec fanserwisu drogie panie.
- Chodź - powiedział wprost, gdy już zobaczył, że Rora nie może połączyć się z bazą, gdyż jej telefon został rozładowany. Złapał ją za rękę i zaczął holować za sobą obierając instynktownie najmniej zaludnioną trasę.
- Proponuję wpaść do naszego mieszkania, tam teraz chyba nikogo nie ma i zorganizować sobie kogoś, kto nas przejrzy. Nie wydaje mi się, żeby te sznurki, widziałaś je też, prawda? No, żeby te sznurki były tam tylko po to, by nas przestraszyć. Ta cała akcja wygląda na zbyt celową. W końcu wyszliśmy żywi. Nie, wypuszczono nas żywych. To trochę niepokojące, wolałbym, gdyby spróbowało nas zabić - powiedział bardzo chłodnym tonem, z którego nawet nie zdawał sobie sprawy. Nie był zły na Rorę i nawet przez myśl nie przeszło mu, by ją winić. Zwyczajnie jego umysł pracował na zwiększonych obrotach w trybie, który wyjątkowo stawia takie rzeczy jak przetrwanie i wykonywanie zadań ponad nowymi odcinkami anime i pisaniem nowelki. Chłopak prowadził swoją partnerkę i przyjaciółkę prosto do ich mieszkania – całą drogę pieszo, gdyż nawet nie chciał myśleć o użyciu komunikacji miejskiej. Oczywiście najmniejszy opór ze strony Aurory spotkałby się z wypuszczeniem jej. Chłopak miał też wszelką intencję wysłuchać co ona sama ma do powiedzenia. Zwyczajnie uznał, że może mówić to w drodze do jakiegoś konkretnego celu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Cyrk   Sob Kwi 04, 2015 10:57 pm

Gdy tylko zorientowała się, że bateria w telefonie jak na złość postanowiła się wyczerpać, czując nagły przypływ złości zacisnęła dłoń na sprzęcie i rzuciła nim o ziemię. Miała w nosie to, czy będzie miał rysy, czy będzie sprawny czy jednak zdecyduje się rozwalić do końca. Bezużyteczny badziew.
W ostateczności podniosła go i na szczęście nie odnotowała większych strat.
Zniknięcie cyrku było gwałtowne i niespodziewane - gdy nagle pojawili się w mieście, podświadomie zbliżyła się do Pixela, bo przy nim po prostu czuła się pewniej i bezpieczniej. Cóż za ironia losu. Czuła się bezpiecznie przy człowieku, który nie panując nad zbyt wielką chęcią wybicia wszystkich potworów czy wiedźm mógł pewnego dnia zaatakować i nią. Zdawała sobie z tego sprawę doskonale.
Pozwoliła mu złapać się za dłoń i prowadzić w stronę mieszkania.
- Kagari.- odezwała się nagle, ni to do siebie ni to do niego. Doskonale pamiętała tajemniczego jegomościa z kawiarni, który sprawił, że jego zmarła tragicznie żona mogła towarzyszyć mu każdego dnia w formie mechanicznej lalki. Walcząc z cholernymi wyrzutami sumienia, które nie pozwalały jej zaznać spokoju, postanowiła odkupić swoje winy i zrobić coś, co mogłoby im pomóc
- To znaczy będąc w kawiarni spotkałam mężczyznę... i gdy z nim rozmawiałam okazało się, że jego umiejętności w zakresie medycyny są niezrównane. Mogę spróbować skontaktować się z nim, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy...- mówiła, starając się powstrzymać drżenie głosu.
Jeżeli wciąż żyli, a coś wewnątrz nich siedziało, wysoce prawdopodobne że rozprzestrzeni się w zastraszającym tempie. Pamiętając, że nitki przenosiły się za pomocą dotyku, w myślach odnotowała, by nie dotknąć nikogo.
- Xellos, ja...- zaczęła, starając się znaleźć słowa, które były w stanie opisać to, co czuła. Była winna. To ona sprowadziła na Niego to coś, więc jeżeli coś się wydarzy, to będzie tylko i wyłącznie jej wina. Co mogła powiedzieć? Że przeprasza, że nie chciała?
Zamknęła usta i po prostu ścisnąwszy jego dłoń mocniej, w milczeniu szła w stronę mieszkania.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Cyrk   

Powrót do góry Go down
 
Cyrk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Peryferie-