IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Biblioteka   Pią Lut 20, 2015 7:56 pm

Wchodząc do tego miejsca należy pamiętać, żeby zachować ciszę! Biblioteka jest ogromnym księgozbiorem, podzielonym na cztery poziomy. Jedno- i dwugwiazdkowi władający mają dostęp tylko do materiałów z poziomu pierwszego. Dopiero trzy gwiazdki uprawniają do poziomu drugiego. Dostęp do trzeciego mają nauczyciele, a by uzyskać dostęp do czwartego, trzeba być Death Scythem bądź należeć do wąskiej elitarnej grupy władających. Chcąc wypożyczyć książkę, trzeba pamiętać, żeby wziąć ze sobą legitymację uczniowską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lut 24, 2015 11:37 pm

Rena dopiero od niedawna uczęszcza do zawodówki śmierci. Nie zapoznała się jeszcze ze wszystkimi klasami, nauczycielami, kolegami z tej samej klasy, korytarzami, a już pobiegła do biblioteki. Miejsce, dzięki któremu nieraz mogła się wyrwać od złych docinków. Od razu chciała zobaczyć jak tu jest. Książki to jej jedna z dwóch miłości, drugą są herbaty.
Jak to w bibliotece zachowywała się najciszej jak mogła. Przeszła przez kilka działów, szukała jednej książki o pasożytach wewnętrznych człowieka. Już prawie zapomniała, jak wygląda motylica wątrobowa, przywra krwi, czy nawet bruzdogłowiec szeroki! Kiedyś byli jej ulubieńcami, co do gatunków pasożytów, a teraz? Bardziej przejmuje się przenosinami. Do nikogo nie odezwała się, może jest nowa, jednak w szkole jest już parę godzin. Patrzyła, tylko na okoliczną ludność z uśmiechem. Wydawali się bardzo miłymi ludźmi.
Kiedy już znalazła upragniony tytuł, usiadła przy pierwszym, lepszym miejscu siedzącym. Otworzyła lekturę i zaczęła powoli czytać.~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lut 25, 2015 2:13 pm

Biblioteka... ah! Cudowne miejsce pełne tego, co Milleniumki lubią najbardziej - książki. No bo co? Tygryski lubią brykać, a nasz czarnowłosy mężczyzna o czerwonych tęczówkach w pełnej barwie uwielbia książki, tak więc biblioteka szkolna jest jego codziennym punktem odwiedzin. Zawsze szuka jakichś nowości, których jeszcze nie zdołał zdobyć od rodziców. No bo ile to on ksiąg dostał? Wiele, naprawdę wiele. Ale to nie powstrzyma go przed powstrzymaniem swojej wiedzy. Podszedł on na razie do lady, za którą zazwyczaj stał bibliotekarz i oddał książkę z przyklejoną, żółtą karteczką "Własność Lorda Milleniuma", aby zaraz ruszyć między regały. Jako, że teraz chyba pani, czy tam pana (on nigdy nie zwracał na to uwagi) nie było, on zapragnął wypożyczyć sobie kolejną księgę.
A jak to u niego bywa - musi ją najpierw przejrzeć. Więc na początku wszedł między labirynt półek, w którym ugrzęzł na długi, długi czas. Wyraźnie nie zauważył przebywającej tutaj dziewczyny, bo w głowie mu tylko Bellone, postać z mitologii rzymskiej. Chyba to o niej miał ochotę się dowiedzieć nieco więcej, a ciszę przerywało jego ciche mruczenie "to nie to", "zobaczmy to", "nie, nie to" oraz "szukamy dalej".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lut 25, 2015 9:49 pm

Siedziała w swoim miejscu. Właściwie, nie robiła nic nadzwyczajnego. Patrzyła raz po raz na przechodzących. Aż gęsia skórka jej stanęła jak pomyślała, że ktoś mógłby z nią porozmawiać. Na chwilę zamknęła lekturę. Nie miała tego w zwyczaju, ale chciała przypatrzyć się okolicznym uczniom.
Większość żyła  nudnym, szkolnym życiem, była zaczytana w książkach, lub po prostu uczyła się. Jeden chłopak zwrócił jej uwagę, a właściwie żółta karteczka na książce. Może zostawił jakiś list miłosny bibliotekarce, lub bibliotekarzowi? Może był gejem, a może nie? Szybko potrząsnęła głową. Różnych ludzi już widziała, chłopak wydawał się jej dziwny. Dmuchnęła w górę swojej twarzy by poprawić grzywkę i przymrużyła oczy. Chwilę obserwowała, jednak po kilku sekundach wróciła do książki biologicznej. Raz po raz jej wzrok ucieka między regały książek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Lut 27, 2015 5:53 pm

- Chyba nie to... - dalej było słychać spomiędzy regałów. Dotykał kolejnych grzbietów grubych tomów możliwych do znalezienia w bibliotece. To jakieś mity, to wierzenia greko-rzymskie, aż w końcu... Znalazł książkę opisaną złotym drukiem mówiącym: "Nieznani bogowie", a palcem delikatnie dotknął górnej części oprawy aby wysunąć tę jedną, konkretną spomiędzy kolejnych dwudziestu. Te się przechyliły, bo były w takim ścisku, a brak jednej książki zaważył na ich dalszym ułożeniu. Były już przechylone na bok, wsparte jedna na drugiej. On jednak nie zwrócił na to większej uwagi, bo zaraz wyszedł spomiędzy regałów, wyruszył w stronę czytelni i... zauważył Renę. Patrzył się na nią przez dłuższą chwilę swoją czerwoną tęczówką oka i po niedługim czasie zamknął oczy. Westchnął nieznacznie, cichutko. Wręcz nie dało się tego usłyszeć. Podszedł do stolika, przy którym siedziała dziewczyna i usiadł tuż obok, rozkładając książkę. Nie lubił czytać w samotności, jeśli nadarza się okazja spotkania kogoś w bibliotece. Taki typ człowieka. Wydawał się zbywać dziewczynę i zajmować się księgą, jednak był gotów na każde zadane przez nią pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Lut 27, 2015 7:23 pm

Zagryzła, przez chwilę wargę. Popatrzyła wokół siebie jak zwykle siedziała sama przy stoliku. Nic, nadzwyczajnego. Wróciła do swojej lektury. Czarnowłosego przynajmniej na razie nie będzie obserwować. Zniknął gdzieś za regałami. Szybko przeczytała ostatni rozdział i zamknęła książkę.
Wzięła swoją torbę, wyjęła z niej ołówek, rysownik. Naszła ją wena. Często chwytała za notatnik, nie wiedziała, co konkretnie chce narysować. Tym razem było trochę inaczej. Miała wizję, a może zamysł? W każdym razie zaczęła powoli szkicować jakąś postać z koroną. Spojrzała przed siebie. Wzdrygnęła się. Chłopak szedł w jej stronę. Zaczęła szybko rysować. Dziwnym trafem władca na kartce, trochę przypominał chłopaka. Kiedy tylko usiadł obok niej, zaczerwieniła się, zasłoniła rysunek łokciami i tak szkicowała to co chciała. Poprawiała niektóre elementy w ciszy. Miała nadzieję, że chłopak nie zauważy jej rysunku, a tym bardziej tego podobieństwa między nimi.~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Mar 01, 2015 9:10 pm

Chłopak początkowo wydawał się być... zainteresowany dziewczyną. Ale to zainteresowanie nie minęło tak-o po chwili, trwało cały czas. Chłopak jedynie udawał, że zajmuje się księgą. Udawał? Czytał ją po prostu kątem oka, a przynajmniej wyłapywał najważniejsze fragmenty z niej. Po chwili jednak oderwał wzrok i skierował go w stronę dziewczyny. Uśmiechnął się pod nosem.
- Takie zaciszne miejsce jak biblioteka jest doskonałym do rysowania, czyż nie? - zapytał szeptem, jak to zwykle miało to miejsce w takim miejscu jak biblioteka. Wiedział, jak się zachowywać, aby uszanować czytających rówieśników, bo sam nie przepadał za hałasem w czasie czytania. Już był tak częstym bywalcem w tym miejscu, że przyzwyczaił się do tego, jakie zasady tu panują. A jak myślicie, czemu tu zawsze jest taki ład i porządek? Przecież jedna osoba takiej wielkiej biblioteki nie utrzymałaby w tak dobrym stanie. Millenium zawsze po godzinach lekcyjnych i w wolnych chwilach przychodził do tego miejsca, aby pomóc bibliotekarzowi Feliksowi we wszystkim. Jednak wracając do tego... Spoglądał się swoim czerwonym okiem na dziewczynę, uśmiechając się cały czas.
- Widzę, że nie tylko ja mam pasję rysowania w takich miejscach - dodał, ton jego głosu był równie tajemniczy, jak pionowa źrenica w jego oku. Ale co zrobi dziewczyna, którą właśnie poznał? Może miał okazję ją kiedyś spotkać na zajęciach, jednak skąd była taka pewność? Nie wiedział... ale równie dobrze może ją spłoszyć tym, iż tak nagle zwraca na nią uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Mar 03, 2015 2:34 pm

- Amm, masz rację. Mogę się tutaj skupić i nic mi nie przeszkadza, tylko czasem ludzie się na mnie dziwnie patrzą - powiedziała cichutko, chłopak mógł mieć nawet problemy z usłyszeniem tego. Zarumieniła się leciutko. Rozmowy z ludźmi należały do najtrudniejszych rzeczy, jakie Renci przychodziły do zrobienia. Spojrzała ukradkiem na chłopaka. Czy on się do niej uśmiechał? Chyba tak. Panna Evans podniosła lekko kąciki swoich ust, mogła wyglądać uroczo, ale kto tam wie?~
Biblioteka dla Reny jest miejscem spokoju, zadumy oraz oderwania się od świata. Tutaj mogła znaleźć "przyjaciół w postaci książek, którzy zawsze wysłuchali jej, dali mądrą poradę. Rysunek był inną sprawą. Kochała oddawać swoją rzeczywistość na kartkę. Dziś naszkicowała czarnowłosego króla o czerwonych oczach. Dlaczego władcę? Coś jej podpowiadało, że to dobry pomysł.
- Nie, że mam pasje do rysowania w takich miejscach. Po prostu miałam ochotę narysować coś... coś.. wyjątkowego - szybko spuściła wzrok na swój rysunek. Musiała go jeszcze trochę poprawić. Wzięła kredki i powolutko zaczęła kolorować postać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Mar 04, 2015 8:57 pm

- To jest trochę zaskakujące, że dwie osoby o tej samej pasji spotykają się w tym samym miejscu - powiedział, a po chwili delikatnie wyciągnął rękę w kierunku dziewczyny i ujął w dłoń jej włosy. Wziął ich trochę w palce, kciukiem próbował odczuć ich miękkość. Rzeczywiście... bardzo mu się spodobały. Zapewne świeżo myte, czarne włosy... Zabrał rękę, delikatnie się uśmiechając do dziewczyny. Kiedy jednak zauważył, że dziewczyna zaczęła kolorować rysunek, trochę się zdziwił. Sam nie potrafił zrozumieć, w jakim celu ludzie kolorują swoje rysunki... był - jeśli można tak to nazwać - monokolorystyczny. Nie lubił kolorować rysunków... wolał, kiedy są po prostu pocieniowane ołówkiem, ewentualnie węglem, bo inaczej tracą swój urok i duszę.
- Miałaś ochotę, ale... pokażesz mi go, prawda? - zapytał, siłą perswazji próbując nakłonić biedną Renę do pokazania mu swojego rysunku. No bo kto powiedział, że jego rozstawianie wszystkich po kątach, pomiatanie polega na "idź zrób to i to", a nie zwykłej perswazji?
- A, właśnie. Moje imię brzmi Amarantos Lachance, choć jeśli chcesz, możesz mówić do mnie Lord Millenium - przedstawił się nonszalancko, pokazując taki sam uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Mar 05, 2015 7:41 pm

- T-tak bardzo zaskakujące - zaczynała powoli gubić się w tym, co mówi. Właściwie, to jej nieśmiałość zaczynała dawać o sobie znak.  Starała się cofnąć do tyłu. Dotyk chłopaka wywołał u niej lekkie dreszcze. Odchyliła się z krzesłem, bum.
Gdyby ktoś był niemiły, mógłby się śmiać, że nie złapała zająca. Już, dawno nie spadała na ziemię. W poprzedniej szkole mogła normalnie czytać, a tu nagle ktoś się do niej odezwał. Szybko się podniosłą i usiadła z powrotem na krześle.
- Emm, jeżeli chcesz to możesz go zobaczyć. Jakoś wspaniałą artystką, nie jestem, więc nie masz co podziwiać - tak naprawdę chłopak już miał okazje zobaczyć rysunek jak leżała na ziemi. Jak już usiadła pupą na krześle zasłoniła swoją twarz ręką. Czuła, że jest cała czerwona. I co on sobie teraz o niej pomyślał? Aż się dziewczynie zrobiło nieswojo, ehh. Wzięła na chwilę rękę.
- Nazywam się Rena Evans, ale mów mi po prostu Rena - mówiła lekko zdenerwowana, wzrok wbiła w swoje kolana. Po prostu rozmowa strasznie ją stresowała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Mar 08, 2015 12:51 pm

No, cóż... dziewczyna upadła. W chłopaku coś... się poruszyło. No tak, to jego poszanowanie do kobiet sprawiło, że nie zajął się najpierw rysunkiem, a potem dopiero pomógł czy też poczekał, aż wstanie Rena. On po prostu natychmiast podniósł się z siedzenia i pomógł dziewczynie wstać, a nawet ją delikatnie otrzepał z pyłu, który mógłby się osadzić na jej ubraniu. No tak, jego perfekcjonizm dzwoni do drzwi. Więc delikatnie, niczym szczotką do kurzu otrzepał jej ubranie, ręką delikatnie obejmując ją i trzymając ją za przeciwległe ramię. Nie trwało to długo, bo zaraz się odsunął, aby nie naruszać przez zbyt długi czas jej przestrzeni osobistej. Zaraz po tym podniósł jej również krzesło, aby dziewczyna nie musiała się męczyć. Wtedy właśnie mogła usiąść, a on w spokoju obejrzeć rysunek.
Hm... król... wyglądający jak on? Właśnie jego najpiękniejsze wizje stawały się prawdą dzięki osobie, którą dopiero co poznał. Jego dłoń aż sięgnęła do kieszeni spodni, która to była po brzegi czymś wypełniona. Delikatnie chwycił za róg jednej z karteczek i ją zwinnym ruchem odkleił, uniósł i się jej przyjrzał... aby po chwili przykleić w róg kartki. Nie chciał zasłonić głównej części rysunku, a za razem pokazać, iż właśnie należał on do niego.
- Cudowny rysunek, panno Evans - pochwalił ją swoim męskim, acz miłym dla ucha głosem. Uśmiechnął się ciepło do niej, a samo zastosowanie nazwiska w swojej wypowiedzi miało pokazać, jak duży szacunek miał do dziewczyny za to, co właśnie zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Mar 08, 2015 3:19 pm

Gdyby ktoś nie znał dziewczyny mógłby powiedzieć, że wypiła za dużo alkoholu, czy ma gorączkę. Chłopak jako pierwszy kolega ją dotknął w ramię. Rena czuła się nieswojo. Nie to, że dotyk jej przeszkadzał. Właśnie odwrotnie! Bardzo polubiła czyjąś bliskość i fakt, że ktoś wstał z krzesła, pomógł jej wstać i zaopiekował się nią. Jej kokoro robiło bardzo szybko doki, doki. Panience Evans zrobiło się ciepło na sercu. Rozmasowała swoje poliki, żeby poczuć się lżej.
- D-d-dziękuje - wydukała z trudem. Pierwszy raz ktoś pochwalił coś, co zrobiła - A co przykleiłeś do rysunku, Lordzie Millenium?
Ciekawość wygrała. Pamiętała scenę, gdy Lord oddał książkę z przyklejoną kartką. Ciekawiło ją kilka spraw dotyczącej osoby, która siedziała obok niej. Nie miała zamiaru póki co pytać, wstydziła się najzwyczajniej jak to Rencia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Mar 09, 2015 9:10 am

No, sam chłopak rzadko kiedy kiedy miał okazję przekonać się o tym, jak naprawdę działa na płeć przeciwną. Szczególnie jak działa kiedy ma na sobie pełen zestaw ubrań, bo na widok jego torsu większość dziewczyn zazwyczaj odlatuje. Odlatuje na plecaku rakietowym zrobionym z krwi cieknącej z nosa. A może "cieknącej" to złe stwierdzenie? Plecak rakietowy zasilony ostrym, gwałtownym nosebleedem, to chyba będzie wręcz idealne. Jednak teraz był w bluzce, a dziewczyna miała jedynie serduchowe doki-doki. Ale sam gest rozmasowania polików wywołał na twarzy Milleniuma pewnego rodzaju nonszalancki uśmiech, całkiem miły dla oka. Czyżby wiedział, o co chodzi?
- Nie musisz dziękować za komplementy - powiedział po niedługiej chwili, po czym jego dłoń spoczęła na głowie i delikatnie przeczesała jej włosy w charakterze głaskania. Takiego jakby w nagrodę, albo takiego dla uciechy dla serca. Tak, to chyba raczej był ten ostatni, ucieszny charakter. - Ten rysunek tak mi się podobał, iż ustanowiłem go swoją własnością - wyjaśnił jej bez zbędnych ogródek. Może dzięki temu, krok po kroczku Rena sama dojdzie do tego, z jakiego powodu przykleił taką samą karteczkę do książki oddanej niedawno bibliotekarzowi na biurko.
- Długo już rysujesz? Bo wychodzi Ci to naprawdę dobrze - przyznał z nieopisaną wręcz szczerością i niewielką uciechą w głosie. Naprawdę niewielką, bo wiedział, że zbyt duża jej ilość wywoła efekt sztucznego głosu. Sztucznych emocji... teraz chciał być szczery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Mar 09, 2015 4:07 pm

Większość dziewczyn mogłaby podniecać się na wyglądem Millenium. W końcu jest przystojny, zadbany, nonszalancki, właśnie taki jak powinien być ich książę na białym rumaku. Rena jest zupełnie inna. Cieszyła się, że chłopak zaczął z nią rozmawiać. To było dla niej coś pięknego. Jego zachowanie wprawiało ją w lekkie zakłopotanie. Nie wiedziała, co konkretnie ma ze sobą począć. To jest jej pierwsza, normalna rozmowa z osobą nie z rodziny. Większość traktowała ją jak ducha, lub zamkniętą w sobie kujonkę, a Renek się po prostu wstydzi. Cóż począć, ma taka biedna dziewoja.
- Nie, wręcz przeciwnie - uniosła lekko głos, spoglądając na chłopaka po czym schowała się znowu w swoich dłoniach, a jej głos na nowo przycichł - tak mówią zasady dobrego kazania i zostałam tak wychowania.
Kiedy tak ją głaskał, starała uśmiechnąć się, ale czy to wyglądało jak uśmiech młodej damy, czy na jakiejś starej panny? Nie wchodziła już w szczegóły. Miała nadzieję, że nie wygląda to sztucznie, bo naprawdę cieszyła się z rozmowy z Lordem i nie chciała go odstraszyć.
- Ustaliłeś go swoją własnością? - zaśmiała się po cichu - Już rozumiem dlaczego każesz mówić o sobie Lordzie, jesteś królem jakiego kraju?
Evans rozluźniła się już trochę. Millenium wydawał się jej sympatyczną osobą. Widocznie książkę, którą czytał chłopak wydała się dla niego dobra. Może sama by ją wypożyczyła? Chciałaby mieć o czym z nim rozmawiać.
- Właściwie to odkąd jestem dzieckiem. Moja mama zaraziła mnie tym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Mar 14, 2015 7:02 pm

//wybacz mi najmocniej to, jak moja wena reaguje na takie dni ;-; //

Na myśl o zasadach dobrego wychowania, chłopak całkiem pogodnie się roześmiał. Nie, nie był to charakter prześmiewczy, że ją tym obraża, ale po prostu sam wiele razy w domu słyszał o kulturze. A między innymi, specjalnie wręcz dla niego stworzono w tym savoir-vivre zasadę o nieprzyklejaniu karteczek w pierwsze lepsze miejsca w domu. Chyba... a przynajmniej taka była jego rodzina. Co jego to obchodziło, skoro potem i tak pół pokoju siostry było we właśnie karteczkach, poukrywanych praktycznie w każdym kącie. Kiedy skończył się śmiać, bowiem nie trwało to długo, od razu uraczył ją miłym, kojącym wręcz uśmiechem. Wysłuchał, co dziewczyna dalej ma do powiedzenia.
- Królem być nie zasługuję. I niestety, nie było dane mi być urodzonym w jakiejś ważniejszej rodzinie. Ku mojemu nieszczęściu po prostu przyszedłem na świat pod dachem typowej, francuskiej rodziny - powiedział z nieznacznym, ciężko wyczuwalnym bólem. No, cóż... nauczył się tak żyć to i zaczął trochę marudzić na to, że nie było mu przyjść w bogatym domu. Ale miał brata, rodzinę, szkoda że potem się to skończyło.
- Powiadasz, że mama zaraziła? - zapytał i delikatnie uniósł kącik ust w górę. Delikatnie. Nie był to negatywny gest z jego strony, po prostu się zaciekawił. - Czyli zapewne ona wszystkiego Cię uczyła, abyś teraz mogła się szczycić swoimi umiejętnościami w takich miejscach, jak to... anatomia, kolorowanie, nawet sposób szkicowania... czy może jesteś samoukiem? - dodał po chwili. Sam on uczył się całkowicie sam, metodą prób i błędów. Codziennie coś tam próbował aż doszedł do perfekcji. No, w jego mniemaniu perfekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Mar 19, 2015 6:40 pm

Dziewczyna nie mogła zrozumieć, dlaczego chłopak zaczął się śmiać. Swoje zażenowanie próbowała ukryć, patrząc się po katach z zarumienionymi policzkami. Wyśmiewał ją? Wydawało się Renie, że nie. To nie był ten szyderczy śmiech, tylko jakby go rozbawiła? Aż się czarnowłosa lekko wyprostowała, poczuła się trochę lepiej.
- Co serio nie jesteś? Ale wyglądasz na takiego! Masz taką królewska postawę, miły uśmiech, królewski ton. Jestem zaskoczona, że na kogoś takiego trafiłam No i, król nawet dla mnie powinien być miły, a nie każdy jest, noo... - urwała, nie chciała o tym mówić.
Wzruszyła ramionami, lekko podniosła kąciki ust i westchnęła głośno. Rozmowa z Millem wydawała się taka ciepła, ale coś jej mówiło, że zaraz zacznie ją wyzywać, lub wyśmieje. Niektórzy ludzie robili tak w przypadku dziewczyny. Na ułamek sekundy posmutniała, po czym zaczęła się znowu denerwować całą rozmową.
- No t-tak, ale zaraziła pasją, a nie wirusem - zdenerwowała się przez chwilę. Nie chciała, żeby chłopak myślał, że zaraziła się wirusem od mamy. To byłoby dosyć głupie zarazić się tak od własnej mamy.
- Obserwowałam zawsze moją mamę... To mi wychodzi naprawdę bardzo dobrze. Siedzenie w cieniu i patrzenie - obserwacja, analiza, myślenie i pomaganie - czynności dzięki którym Evans czuła, że żyje. Zawsze pomaga ludziom wokół, lub stara się odszukać najlepsze rozwiązanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Mar 30, 2015 8:18 am

//przepraszam, naprawdę przepraszam, wybacz mi ;_; nie chcę Cię już blokować, naprawdę przepraszam ;_; //

- Wyglądam? Dziękuję za komplement, to bardzo miło ze strony takiej ładnej dziewczyny, jak Ty, panno Evans - powiedział, puszczając jej ponownie ten delikatny uśmiech. I znowu ten zwrot per panno... sam chyba wolał ją tak tytułować niżeli używać suchego imienia. W sumie, to już jest jego wychowanie, że do osób nieznajomych, acz interesujących go zawsze się tak zwraca. Chyba nie było żadnego wyjątku z jego strony... no, może poza nauczycielami. Do nich już kieruje się tym odpowiednim szacunkiem. Ten uśmiech nawet na chwilę nie schodził jemu z ust. Dłoń zbliżył w stronę rysunku i delikatnie przejechał palcem po białej części kartki tak, aby nie rozmazać żadnych kolorów czy konturów rysowanych ołówkiem.
- Hm. Używasz dobrego papieru - stwierdził, chyba bardzo szybko rozpoznał gramaturę. To nie była typowa kartka do kserokopiarki a odpowiedni papier do rysowania. Sam nienawidził używać tak łatwego do zgięcia czy porwania papieru, za to nienawidził tych cieniutkich, białych kartek używanych do druku. Zawiesił się po chwili i zamknął oczy. Poruszał palcem po kartce dalej, delikatnie pocierając, aby zaraz po tym powiedzieć stanowczo i pewnie gramaturę papieru. Używał tego samego, toteż stwierdzenie takiego faktu nie było tak trudne, jakby się wydawało.
- Wybacz mi za to stwierdzenie - wyszeptał cicho, otwierając oczy po niedługim czasie milczenia. - Czasem pasję można określić takim właśnie wirusem, który pochłania człowieka do końca, czemu oddaje się danemu rodzaju hobby bardziej niż normalnie. Rodzice mają zazwyczaj do tego talent, sam przez swoich zastępczych zainteresowałem się mitologią - dodał. Zawsze wyjaśniał w taki sposób, aby zachęcić rozmówcę do dyskusji, tak też było i tym razem. - Nauka od rodziców to chyba najlepsze, co może być - powiedział nagle. Po chwili jedna się zaczął rozglądać, wciąż będąc spokojnym. Nie był nawet trochę zdenerwowany, jednak poczuł, że czas go nagli. - Sam wiem o tym najlepiej. Jednak... wybacz, muszę już iść. Muszę jeszcze załatwić parę rzeczy - zmienił całkiem temat, zabierając palec. Wziął książkę z blatu i ją zamknął, następnym razem ją wypożyczy. A przynajmniej później po nią przyjdzie. Wyjął drugą karteczkę aby ją przykleić na okładkę i przycisnął tak, aby się porządnie trzymała.
Zaczął iść w stronę kontuaru, za którym to najczęściej siedział Feliks, jednak Rena wciąż mogła go zatrzymać. Nie chciał się jednak żegnać do momentu zostawienia książki na blacie, co jednak zaraz nastąpiło, a on się z dziwnego powodu zawiesił. Westchnął cichuteńko, już nic nie mówiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Kwi 21, 2015 10:19 pm

- N-n-no dziękuje - odwróciła przez chwilę wzrok i zarumieniła się delikatnie na twarzy. Nigdy nie słyszała takich słów od chłopaka, a już na pewno od kogoś kto przypomina jej władcę. Kogoś kto mógłby sterować jej losami. Może chłopak nie zdawał sobie z tego sprawy, ale w myślach zdążyła zatytułować go Lordem Millenium. Za szybko z tej godności z jego postaci nie zejdzie. Polubiła go. Wydawał się miłym chłopakiem, z którym mogłaby porozmawiać o wszystkim.
- Mama jest artystką, więc stara się aby każdy szczegół mojej pracy został zachowany. Już, zwłaszcza ten kartkowy, bo tego może dopilnować. Denerwuje mnie to - tak ta sprawa w jej życiu osobistym doprowadzała do czystego szaleństwa Renę. Zawsze musiała mieć idealnie czyste kartki, a jak użyła złej gumki do mazania - zaczynała od samego początku. Inaczej nie byłoby to już nazwane sztuką, przez jej kochaną mamę.
- Możliwe, że masz rację - zamilkła na chwilę - pasję nie nazwałabym jednak wirusem. Pasja to bardziej marzenie, które spełniamy całym swoim życiem oraz postępowaniem. Jest postawą, którą reprezentujemy, ukazując nasze wnętrze - zastopowała na chwilę, czekała na reakcję chłopaka. Bała się następnych słów jakie wypowie na ten temat. Po prostu wydawało się dziewczynie, że zaraz spadnie na nią bicz słowny.
- Mnie nauka od własnej matki nie pomogła w żaden sposób. Mama jest impresjonistką, a ja wolę malować w inny sposób - powiedziała to co myślała. Miała nadzieję, że temat został ucięty. Po prostu nie miała zamiaru go dłużej kontynuować.
- Nie, proszę zostań... N-nie chcę zostać tutaj sama. Znam, tylko Ciebie - nie chciała zostać osamotniona w bibliotece. Może jednak nie powinna mówić tych słów? Było stanowczo zbyt odważne jak na nią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Kwi 21, 2015 10:44 pm

Elijah błąkał się chwilę po szkole. Próbował wdrożyć swój plan zignorowania wszystkiego co ma związek z Salimem, i, o dziwo udało mu się to. Jego myśli zmieniły tor nawet szybko, lokując się z początku na ludzi, których mijał. Głupi, mało inteligentny, a ten to chyba upuścił broń na zajęciach. Komentował w głowie, nie przywiązując w ogóle uwagi do słów. W końcu były tylko i wyłącznie chwilowe, ulotne, zaraz przestanie o nich pamiętać na amen. Chłopak zacisnął szczupłą dłoń na pasku od torby, zupełnie tonąć we własnych odczuciach. Nie wiedzieć czemu zaczął się rozwodzić nad swoimi własnymi umiejętnościami. Czemu tak nagle? Przecież miał bardzo dobre mniemanie o sobie. Był pewny tego co potrafił, a ciągłe misje i ćwiczenia powinny to udowadniać na każdym kroku. Poczuł się jednak słaby. Słaby w stosunku do innych. Miał wrażenie, że cała jego praca i egzystencja może zostać zgnieciona w maksymalnie trzech sekundach. Nigdy nie lubił ryzykować. Uznawał cierpliwość za swoją największą zaletę, ale jednak chciał być lepszy w tym co robił. Skoro nie miał przyjaciół, znajomych, a ćwiczenia nic nie dawały jego psychice... to kim tak właściwie się stał? Uczeń westchnął i zwrócił się w kierunku biblioteki. Był już blisko. Tam będzie się mógł schować przed światem i pouczyć w świętym spokoju. Gdy przekroczył swojego azylu, zdążył już wyciągnąć książki do oddania Feliksowi. Koleś był naprawdę spoko, ponieważ pozwalał mu zabierać do akademika naprawdę cudne i rzadko dostępne materiały. Ciekawiło go nawet czemu to akurat on stał się pupilkiem bibliotekarza. No ale nie rozwódźmy się nad tym. Otóż, gdy tak szedł, będąc pewnym, że o tej godzinie w pomieszczeniu nikogo nie ma, zdołał wpaść na coś wielkiego, odbić się od tego i wylądować tyłkiem na ziemi.
- ... praszam - wydukał, unosząc skołowany łepek i obdarzając spojrzeniem dwójkę uczniów. Chłopak i dziewczyna. No pewnie NOTy. Nie to, żeby Elijah się jakoś specjalnie wywyższał, no ale i tak pewnie nic tu po nim. Zebrał swoje rzeczy i pozbierał się z ziemi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Kwi 24, 2015 1:53 pm

- Impresjonistką, powiadasz? Też przyjemny kierunek w sztuce. Zawsze mnie intrygowały obrazy rysowane w tym stylu, dawniej nawet próbowałem coś w tym zdziałać, jednak moje umiejętności rysowania odmówiły współpracy z racji przyzwyczajenia do monokolorystycznej gamy barw tworzonych dzięki ołówkom i gumce. Zdecydowanie lepiej mi się nimi rysuje i cieniuje, kolory nigdy nie były moimi przyjaciółmi, choć podziwiam prace z nimi wykonane - przyznał szczerze niczym prawdziwy malarz, szkicownik czy rysownik. Wydawałoby się, że zna takie właśnie sfery doskonale, próbował wszystkiego. Spojrzał się na nią i na jego twarzy pojawił się bardzo delikatny uśmiech. Dziewczyna bardzo u niego punktowała, a on sam nawet nie zauważył, kiedy z jego niewidzialnego radia zaczęła lecieć muzyka, gdyż skończył bez koszuli. Właśnie postąpił jak bohater jednej z mang, które całkiem niedawno czytał, bo się zainteresował tym stylem. W żadnym stopniu tego nie zauważył, a do tego jeszcze trzeba było przyznać, że dobrze dbał o swoje własne ciało, co było widać poprzez kaloryfer wyrzeźbiony na jego torsie, plecach, a także ładnie zarysowane mięśnie na ramionach. Nie wyglądał jak typowy kulturysta, po prostu dbał o swoją formę, a takie były tego skutki - wygląd, za którym szalały dziewczyny.
- Szczerze mówiąc, ostatnio idąc przez ulice Death City zainteresowałem się pewnym prądem w sztuce... mango? Tak to się nazywało? Podpytałem sprzedawcę, co to jest, z czego się wywodzi, o autorach... sporo się dowiedziałem. Kupiłem jedną, a... jak się nazywa to? Chyba kreska... tak, kreska. Kreska przykuła mój wzrok i zastanawiam się, czy by nie spróbować czegoś narysować w tym stylu. Skoro tak bardzo chcesz przebywać ze mną, to mogę Ci zaproponować wspólne próby czerpania przyjemności z tego stylu. Oczywiście chodzi mi o rysowanie - dodał, kiedy ta poprosiła go o pozostanie w tym miejscu. Znowu puścił jej ciepły uśmiech oraz oczko, jednak ten moment przerwało mu nagłe uderzenie, jakby ktoś w niego wpadł.
Stał z głową zwróconą w kierunku Reny, więc nie zauważył. Dopiero, kiedy spojrzał się przed siebie, w dół zauważył, że został uderzony przez osobę niezwykle podobną do niego samego, o równie czarnych włosach, a także podobnym wzroście, może cztery centymetry mniej sobie liczył. Niewielka różnica, ale łatwa do zauważenia. Początkowo był zaskoczony, a jego ubrania leżały gdzież za nim, między nim a Reną. Nie wyparowały niczym przedmioty wpadające w czarną dziurę, po prostu leżały na ziemi. Spojrzał się na siedzącego na ziemi z książką Elijaha, którego kojarzył z holów. Czasem go przyuważył kątem oka, a wszystko, co o nim zasłyszał... EAT, mól książkowy, samotnik. Mimo tego drugiego, nigdy jeszcze nie miał okazji go spotkać w bibliotece. Feliks coś o nim mówił raz czy dwa razy, jednak mijali się niczym pociągi podróżujące do Death City i z powrotem. Nawet jego imienia nie miał prawa zasłyszeć, bo zawsze, dziwnym trafem kiedy ktoś je wypowiadał pojawiał się hałas zagłuszający.
- Wszystko w porządku? Powinieneś bardziej patrzeć przed siebie niżeli na swoje stopy. Jednak z drugiej strony, w końcu mogę Cię spotkać, drogi uczniu z EAT - powiedział, nawet nie poznając w nim swojego brata. Tyle lat minęło, dwanaście. Wszystko się praktycznie pozmieniało. Jedynie przez chwilę mieli prawo być ze sobą w sierocińcu, bo Amarantos szybko znalazł sobie nowy dom. Pomimo tych wspomnień, podał mu rękę aby pomóc wstać. Można uznać, że ten był niezwykłym przykładem dla naszego czarnowłosego chłopaka. Ile to już rysunków z nim naszkicował kiedy ten trenował na placu przed Shibusen... Z nim czy z jego partnerem, czerwonowłosym, którego imienia też nie znał. Dla niego zaszczytem by byłoby być jego władającym, jednak już miał jedną upatrzoną osobę stojącą tuż za nim. Upatrzoną? Chwilowo wie o niej tylko tyle, że jest w Zawodówce od niedawna i że umie rysować, a także jej imię. Nic nie wie o jej ścieżce rozwoju, czy jest bronią czy władającą, więc ciężko tu powiedzieć o upatrzeniu sobie osoby do współpracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Kwi 24, 2015 8:41 pm

Biblioteka ze względu na specyfikę miejsca była idealnym obiektem do ataku. Ciepłe, nie za wilgotne powietrze i mało przestrzeni tylko wzmogły działanie siły TEGO.
Ale zacznijmy od początku.
TO wyszło z wentylacji, o ile delikatne sunięcie w powietrzu można nazwać wyjściem. Ukazało się po raz pierwszy jeden z dziewcząt, która poszukiwała czegoś w dziale dostępnym dla drugiego poziomu. Szybko owinęło się jej wokół szyi i pozbawiło przytomności. Oczywiście nie uciekło to uwadze jego kolegi, który szybko zatkał usta, podniósł jej bezwładne ciało i zaczął nieść ku wyjściu. Ktoś także krzyknął (w bibliotece!) mało ładne słowo i sam wybiegł, ile sił w nogach.
Tymczasem to zbliżyło się ku trójce uczniów dyskutującej sobie o jakiś dziwnych rzeczach, których TO z pewnością nie ogarniało.
A bibliotekarza nie było nigdzie w pobliżu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Kwi 29, 2015 11:28 pm

Uśmiechała się delikatnie do Millenium, a nawet do Ellijaha. W końcu zaznała odrobiony spokojnego, szkolnego życia. Wszystko mogłoby się ułożyć idealnie.
Gdy jej Lord wypowiadał kolejne słowa patrzyła na niego z niekrytym zafascynowaniem. Zawsze inne osoby wzbudzały w Renie dziwne odczucie. Uwielbiała wypowiadać się na lekcjach, ale jeszcze bardziej kochała przysłuchiwać się komuś lepszemu. Jego troska o drugą osobę, także zaskoczyła brunetkę. Zaśmiała się pod nosem. Millenium prawie mogłaby porównywać do najpiękniejszego szkolnego bisha w jakimś shoujo.
A tu nagle krzyk! Aż Rencia podskoczyła i głośno połknęła ślinę. Coś się zaraz stanie. Gęsia skórka i szybki łomot jej serca potwierdzały to tylko. Pierwsze raz się tak bała, ale dlaczego? Kiedy Evans zobaczyła to wstała z krzesła, a potem poszła kilka kroków do tyłu. Była całkowicie zdezorientowana tym co się działo w tej chwili.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Kwi 30, 2015 8:29 pm

Eli, jeszcze siedząc zdezorientowany na ziemi, spostrzegł, że osobnik przed nim jest do niego niezwykle podobny. I tu nie chodziło raczej o kolor włosów, oczu, czy wysokość. Takie rzeczy mogły się pokrywać i robiły to często, z różnymi ludźmi, a jednak nigdy nie poczuł tego co teraz. Rysy twarzy, budowa sylwetki, to spojrzenie. Naprawdę pierwszy raz w życiu coś takiego poczuł. Jak niewiele trzeba, by coś takiego zauważyć. Wlepił swoje spojrzenie w niego, próbując ogarnąć, czy może jednak skądś kojarzy tego osobnika, lecz nie. Ani on, ani dziewczyna nie zapadły mu w pamięci na tyle, żeby znał chociażby ich imię. Miał też pewność, że prawdopodobnie oni znają jego. EAT jest na tyle elitarną jednostką, że ich mała liczba tylko sprzyja takim sytuacjom. Zanim jednak jego myśli zostały potwierdzone przez los, chłopak wyciągnął do niego rękę. Przez głowę ucznia przeszło ledwie zauważalne Nie ufaj neutralnym, nieznanym, losowym osobom. A jednak ta myśl została zepchnięta na dalszy plan, bo bez wahania skorzystał z pomocy i dał się podciągnąć do góry. Jeśli chodzi o to, że byli rodzeństwem, bo byli, to Elijah nie mógł tego pamiętać. Jedyne co utkwiło mu, to pożar, płacz, histeria i nic więcej.

Młodzieniec też żył w przekonaniu, że jego rodzony brat został strawiony przez płomienie, a ostatnia akcja z amnezją wcale nie ułatwiła mu światopoglądu w tym temacie. Zignorowawszy upomnienie o gapienie się w podłogę, po prostu kiwnął głową i odłożył książkę na biurko obok. W sumie dotarło do niego to, że nie obchodzą go uczniowie NOT. A raczej ich zdanie. Było to niezwykle samolubne i głupie, zdawał sobie z tego doskonale sprawę, jednak nawet to nie zatrzymywało jego toku myślenia. No, bo skoro są tacy mądrzy, to na pewno byliby z nim w tej specjalnej jednostce szkoły. Chłopak westchnął, gapiąc się przez chwilę w drewniany blat, a potem przeniósł wzrok na dwójkę obok. Miał coś do powiedzenia? Nie. Ale na dobrą sprawę on nigdy nie miał nic do powiedzenia, bo swoje myśli wolał zachować dla siebie. Po co inni mają je znać? Wykorzystaliby je przeciwko niemu w przyszłości. Przecież nie wiadomo co ona przyniesie. Z drugiej strony słowa mają za dużą moc. Niektórzy nawet ją wyolbrzymiają, biorąc sobie do serca każde jedno, nawet głupie stwierdzenie. Eli tego nienawidził okropnie, więc przeważnie zachowywał się tak, jak się zachowywał. Mruk, widzący jedynie książki  i treningi. Jak dotąd się opłacało tylko w części. Samotność mu doskwierała coraz bardziej z biegiem czasu. Docierało do niego, że bez znajomych daleko nie pociągnie. Dlatego też, po przeanalizowaniu tego dokładnie, zdecydował się jednak nawiązać kontakt. Zmusić się do tego, skoro życie już zrobiło pierwszy krok za niego. A jak się nie uda? przeszło mu przez myśli, ale i to zignorował. Nie ma się co łamać. - Pewnie to wiecie, ale jednak przedstawię się - powiedział, nawet pewnym siebie głosem. Choć na pewno brutalnie cichym. - Elijah Aiden Lief. - Nazwisko. Coś, z czym się rodzimy i co jest, a raczej powinno być, przypisane do nas na resztę egzystencji. Mimo że uczeń miał możliwość jego zmiany z biegiem czasu i kolejnych rodzin, jakie go “wynajmowały” (lubił tak mówić o sobie, bo nigdy w żadnej rodzinie nie zagrzewał długo miejsca, zawsze z jakiś powodów go oddawali), zawsze odmawiał przyjęcia nowego nazwiska. Nie wiedział nawet czemu to robił. Może przez wzgląd na fakt, że to jedyna rzecz, która została mu z poprzedniego życia? Z beztroskiego życia małego dzieciaka, niewiedzącego nic o dorosłym świecie.

Gdy w bibliotece ktoś krzyknął, w całym ciele ucznia włączył się instynkt. Natychmiast się wyprostował i rozejrzał po bibliotece. Ktoś wybiegał, inną osobę wynosili. Wniosek nasuwał się tylko jeden i rozbrzmiał gwałtownie w głowie Elijaha. Atak na szkołę. Ewentualnie jakieś półki się zapadły, ale wtedy usłyszeliby huk. W drugim momencie, podczas ustalenia, że sprawcą nie są regały, próbował namierzyć bibliotekarza. Brak. Choć w sumie czy Feliks byłby zdolny do powstrzymania czegoś takiego? Nie. On przecież tu tylko układał książki, nie miał żadnych przystosowań bojowych. Więc może to nawet lepiej, że go tam nie było. Jego woskowe ciało rozleciałoby się przy byle ataku. Po chwili wszyscy mogli zobaczyć sprawcę wszelkich krzyków. Dziwne coś, przypominające gaz, sunęło w ich kierunku. Uczeń postarał się przypomnieć wszystko co powinien i co miał o tego typu wypadkach na szkoleniach. Zdjął z dłoni bandanę i przycisnął ją do ust i nosa dziewczyny, która nie wyglądała na ogarniającą sytuację. - Zrób to samo - powiedział do Milla, a sam zakrył usta rękawem. - Trzeba stąd spadać. Już. - dodał jeszcze, pchając oboje w stronę wyjścia, ale zatrzymał się. Co, jeśli w środku są jeszcze ludzie? Jak bardzo nie wiedział jak ma walczyć ze zmierzającym w ich kierunku czymś, to jego sumienie zwyczajnie nie pozwalało mu wyjść. - Jest tam jeszcze ktoś? - stanął na krześle, a potem na stoliku, próbując wypatrzeć kogokolwiek między regałami, jednak wciąż nie miał na tyle dobrej widoczności, by móc tak po prostu opuścić bibliotekę. Ktoś mógł tam leżeć nieprzytomny przecież, a tego chłopak nie wiedział. - Kurczaczki - zamruczał do siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Maj 01, 2015 12:41 am

Pociągnął go ku górze tak, jak zamierzał. Cóż, nie spodziewał się tego, że złapie go za dłoń - w końcu słyszał o jego byciu samotnikiem i o tym, że zaufaniem darzy jedynie swojego partnera. Tyle słyszał o tym całym uczniu EAT. Jednocześnie tak dużo, jednocześnie tak mało. Zdecydowanie za mało, aby cokolwiek o nim powiedzieć... ah, te biedne rozterki głównego bohatera. Za głównego to go uznać nie można, bo są z pewnością tutaj inne, ważniejsze postacie. Widząc Elijaha na równi z nim, uśmiecha się delikatnie w ten zwyczajowy sposób. Miał pewien ten swój urok osoby wysoko urodzonej, którego nie da się z niego pozbyć.
- Elijah Aiden Lief...? - zapytał, nieźle zaskoczony podaną przez chłopaka informacją. Rzeczywiście, nie mógł się dowiedzieć jego prawdziwego miana, gdyż zawsze mu ono umykało, co zostało zauważone wcześniej. Zawsze umykało, czy to nie dosłyszał, a nie chciał już sobie dopowiadać nic, albo po prostu nie miał, jak usłyszeć bo hałas. I dobrze, że sobie nie dopowiadał, bo potem wychodzą takie dziwne ptaszki pokroju Elajdżach, Elajżach, Elimas, Eliasz i tym podobne. Bliskie oryginałowi, ale co, jeśli Lord by się do takiego nazewnictwa przyzwyczaił.
Zaraz po tym sobie przyrównał jego wygląd do swojego własnego. Zabrał dłoń, wyraźnie go obejrzał, przypomniał sobie parę rzeczy pokroju właśnie tego siedzenia w bibliotece po zajęciach, w każdej możliwej chwili, poczytywania książek i tym podobnym. Tak.. dlatego nazwisko takie samo. Własnie to zrozumiał, opuścił nieznacznie wzrok i przymknął powieki, wyglądał na szczęśliwego. Wyglądał na szczęśliwego, ale w takiej odmianie, która nie okazywała tego niczym prawdziwa, malutka dziewczynka na widok malutkiego szczeniaka.
- Bracie, wyrosłeś - wypalił nagle, otwierając nieznacznie oczy, pogłaskał go delikatnie po głowie. Cieszył się, mogąc go znowu widzieć. - To ja...

Zaczął, jednak nie dane było mu skończyć. Wtedy bowiem usłyszał wrzask jednego z odwiedzających bibliotekę. Często spotykał ich tutaj, więc znał ten głos. Doskonale wręcz nawet, jeśli to były jedynie szepty. Spojrzenie padło na Elijaha, który momentalnie nakazał im nakryć buzie, co też zrobił Renie swoją bandanką. On wziął wcześniej zrzuconą kurtkę i bluzkę, przytknął je sobie do nosa i ust aby odciąć dopływ tego gazu dziwnego. Złapał też swoją koleżankę za nadgarstek i wyciągnął z sali. Nie potrzeba było go wyciągać siłą, czy też pchać - wiedział instynktownie, co należy robić. Nie zdejmował jednak jeszcze maski gazowej.
- Zaczekaj... nie zdejmuj... bo to coś może jeszcze tu być. Zaufajmy mojemu bratu - poprosił, kierując to do Reny. No tak... był świadom tego, że jego brat był zdecydowanie bardziej doświadczony niż on, ufał mu nawet pomimo lat rozłąki. Przecież takich rzeczy nie można zapomnieć z dnia na dzień. Ani przez lata rozłąki z członkiem rodziny. Zapomnieć o zaufaniu? Niemożliwe, nie dla Milleniuma. Poza tym, całkiem śmiało zaczął wobec Elijaha, nie zawahał się przed użyciem określenia "brat" wobec niego chociaż wiedział, że to będzie zapewne wymagało wytłumaczeń z jego strony.
- Wyciągnij stamtąd kogo tylko możesz i wracaj jak najszybciej! - zawołał nagle do niego, stojąc przed Reną i osłaniając ją ręką. Nie chciał, aby tak delikatnej osobie jak ona coś się teraz stało, nie mogło! Nie miało prawa... Nie po tak miłej rozmowie. Kobietom nic nie może się stać!
- Ej, Ty, tam! - dodał po chwili w stronę tamtego chłopaka, który wyniósł dziewczę z biblioteki. - Wszystko z nią w porządku?! - zapytał głośno. Musiał bowiem wiedzieć, czy na pewno z płcią piękną, o którą tak bardzo dbał. Oczywiście zaczął wołać do tamtego gościa tylko, jeśli gdzieś tutaj go widział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Maj 01, 2015 5:00 pm

Zło czaiło się wszędzie niczym reklama Always i tylko czekało na niedogodną chwilę, jaką było ponowne połączenie się braci po długiej rozłące.
Wszyscy ludzie prawdopodobnie już opuścili zagrożony obszar, lecz trudno było to określić. Nikt w końcu nie odpowiedział na zadane przez Eliego pytanie, a powody tego mogły być dwa. Albo każdy był już bezpieczny, albo ktoś nie mógł już odpowiedzieć, co na pewno nie nastrajało optymizmem. Chłopak, jako piękny przedstawiciel elity szkoły, musiał dokonać wyboru, czy narażać się i sprawdzić, czy faktycznie ktoś pozostał.
Tymczasem Mill musiał zmagać się z innym problemem, jakim była cna niewiasta zwana Reną, która chyba nie za bardzo wiedziała, w jakiej sytuacji się właśnie znalazła. Dodatkowo został bezczelnie olany przez wybiegającą parkę, która chyba jednak wolała pozostać przy życiu a sprowadzić na siebie gniew wielkiego lorda, niż ryzykować swoje życie.
Cała trójka natomiast zaczęła czuć się nieswojo. Nie odczuwali jeszcze żadnych poważnych objawów fizycznych, lecz instynkt ludzki po prostu mówił „jest źle”.
Jeśli wychodzicie z biblioteki, to wyjdźcie na jakiś korytarz czy coś. A jak zostajecie to no wiecie. Na własne ryzyko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen :: Pierwsze piętro-