IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 13/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Sie 29, 2015 3:49 pm

Gdy nauczyciel wszedł do klasy Conor od razu wyczuł, że nie otrzyma odpowiedzi od chudzielca. Na słowa nauczyciela zaledwie lekko kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Stał tak jeszcze dopóki oni nie wyszli z klasy. Dobra, trzeba się zbierać.- pomyślał Conor powoli schodząc schodami w dół, a następnie kierując się w stronę czarnych drzwi klasy. Co teraz by tak porobić? ochota na czytanie jakoś się skończyła, więc postanowił, że podąży za radą nauczyciela i pójdzie sobie potrenować troszeczkę.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t525-conor

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Paź 06, 2015 7:29 pm

Typ misji: Łatwa
Uczestnicy: Farirrlan


Farirrlan nie wiedział o co chodzi, gdy jego nauczyciel poprosił, by ten zgłosił się do niego po wszystkich lekcjach. Mógł jedynie się domyślać, przecież słuchał uważnie, próbował dostosowywać się do poleceń, a także nie szło mu aż tak źle z płynnymi zmianami w broń. Wręcz przeciwnie. Udawało mu zmienić idealnie prawie za każdym razem, nawet, gdy parowano go z nową osobą. Dlatego też w chwili, w której przechodził przez drzwi jednej z klas, znajdujących się w Akademii, jego przyszłość pozostawała jedną, wielką niewiadomą. Obszerne pomieszczenie przez pustkę wydawać się mogło jeszcze większe niż zazwyczaj. Drewniane ławki, trochę przestrzeni, a następnie nauczycielskie biurko i tablica. To tu właśnie ćwiczyli zawsze przemiany tak ciężko każdego dnia.
- Witam, panie Endstream. - Nauczyciel był o wiele niższy niż sam uczeń, co wyglądało komicznie, a jednak, przyglądając się bliżej oczom dorosłego, dałoby się zauważyć pewien autorytet, jego aura też to miała. Stał wyprostowany, lekko opierając biodrem o krawędź drewnianego blatu. Jego okulary zsuwały mu się z nosa. Po chwili surowości na twarzy mężczyzny wypłynął uśmiech. - Siadaj sobie - mówiąc to wskazał na krzesełko, specjalnie ustawione blisko nauczycielskiego biurka.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Paź 06, 2015 8:34 pm

W drodze na dodatkowe zajęcia chłopak przeanalizował sobie w głowie wszystkie możliwe scenariusze. Nie miał zielonego pojęcia o co może chodzić dla nauczyciela. Był jednym z niewielu uczniów których mógłby nazwać "wybitnymi". Być może ktoś dowiedział się o przeszłości białowłosego? Może jego wiara okazała się był być czymś zakazanym? Łapał się za głowę cały czas myśląc co do jasnej cholery się dzieje.
Stanął przed drzwiami i zamknął oczy. Skupił się na swoim pulsie, zobaczył płonącą furią duszę swojej własnej osoby. Uśmiechnął się do płomieni które tam widział, pomimo wszystko dusza płonęła mocno. Cieszyło go to niezmiernie. Przeczesał ostatni raz dłonią włosy i nacisnął klamkę u drzwi. Wszedł powoli i zamknął za sobą drzwi.
Rozejrzał się po sali. Nie było tam nic innego niż zazwyczaj, nauczyciel stał niemal w tym samym miejscu co zwykle.

- Witam, Profesorze - zagadną pewnym lecz pełnym szacunku głosem.
Podszedł kilka kroków aby znaleźć się naprzeciw swojego nauczyciela. Darzył go ogromnym szacunkiem ponieważ ten sobie na to po prostu zasłużył. Jeśli miałby przyjąć czyjąkolwiek krytykę bądź naganę, to właśnie od tego człowieka.
Co prawda gotów był już na najgorsze słowa na świecie jednak uśmiech profesora nieco go rozluźnił. Przytaknął tylko na prośbę i usiadł na wyznaczonym miejscu. W sumie nigdy nie widział sali z tej perspektywy. Strach przeminął, a zastąpiła jego miejsce niezmierzona ciekawość tego, co profesor na dzisiaj mu przygotował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Paź 07, 2015 8:55 pm

W klasie panowała przez chwilę niczym niezmącona cisza. Dwójka ludzi siedziała prawie naprzeciwko siebie, po prostu wpatrując się w siebie nawzajem. Nie wiadomo co profesor chciał przez to osiągnąć. Może zwyczajnie testował cierpliwość swojego ucznia? Niezbadane są ścieżki myślenia władających w Akademii Shibusen.
- Pewnie zastanawiasz się, czemu właściwie poprosiłem cię, byś wpadł dzisiaj do mnie, prawda? - zagadnął w końcu, odbijając się lekko od drewnianej krawędzi blatu i usiadł za nim. Następnie wziął do rąk mały czajniczek z parującą herbatą i nalał do dwóch filiżanek. - Dobra, podobno przywieźli mi ją prosto z Japonii, ale nie ręczę za to, że w ogóle tam byli. Nie pamiętam też jej nazwy - nauczyciel się zaśmiał i przesunął dłonią naczynie w kierunku ucznia. - Jednakże czy to ważne, skoro smakuje wybornie? - sam wziął swoją porcję i zaciągnął się zapachem. - Chciałbym z tobą porozmawiać, Farirrlan, jednak nie martw się na zapas. Nie masz żadnych kłopotów. - Mężczyzna spoważniał lekko, upijając łyk naparu. - Może na początek. Jak się czujesz, będąc bronią? Co odczuwasz, podczas zmiany, a co odczuwasz, gdy już jesteś w swojej formie, co? Przepraszam, jeśli to pytanie wydaje ci się zbyt... naruszające twoją prywatność, jednak wolałbym, byś odpowiedział mi na nie.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Paź 07, 2015 9:11 pm

Chłopak chłonął każdy dźwięk wyłamujący się z ciszy. Każe uderzenie serca, każdy oddech i każde przełknięcie śliny. Liczył każdą kolejną sekundę tej nieprzerwanej ciszy a napięcie jego mięśni stawało się coraz bardziej nieznośne. Gdy profesor w końcu przemówił całe to napięcie zeszło momentalnie z ciała chłopaka.
Silny aromat naparu z herbaty uderzył jego nozdrza powodując dreszcz przechodzący po całym ciele. Od przyjemnego zapachu zrobiło mu się lżej na duszy. Uśmiechnął i skinął głową w podzięce w stronę nauczyciela. Upił łyk herbaty - nie przeszkadzało mu gorąca napoju - i delektował się posmakiem jakie zostawiła w jego ustach. Był wspaniały. Jednak po chwili nauczyciel zadał szereg dosyć dziwnych pytań, na które w sumie Barbarzyńca nie znał odpowiedzi. Nie znał, bo nigdy ich sobie nie zadał.
"Jak się czuję, będąc bronią?" - zapytał sam siebie w myślach - Jak mam się czuć, profesorze? Jestem bronią, taki się urodziłem. Nie jestem niczym więcej ale również niczym mniej. Jestem bronią, narzędziem które posiada dusze i ciało ludzkie - [i]przypomniał sobie jednak słowa Maki i uśmiechnął się lekko pod nosem.
- Nie jestem jednak przedmiotem, ponieważ mam własną duszę, własne uczucia i życie.
Zamyślił się trochę na temat tego, kiedy ponownie będzie mógł spotkać się ze swoją Mistrzynią. Jednak nie było teraz na to czasu, następnym razem wybiorą się gdzieś razem na jakąś misję, na pewno tak będzie.
Co czuł, kiedy się zmieniał? Co czuł kiedy był już bronią? Od której strony to ugryźć? Zamyślił się głęboko upijając kolejny łyk jeszcze gorącej herbaty. Jakie było to uczucie?

- W trakcie przemiany czuję, że moja dusza rozpala się jeszcze bardziej niż zwykle, furia i pasja przepełnia mnie i przekształca. Nie czuję wtedy niepokoju, wręcz przeciwnie, przepełnia mnie euforia i chęć do walki. Jednak jeśli chodzi o to co czuję jak już jestem bronią, no cóż - chłopak ponownie zamyślił się. Co czuł kiedy oddawał prawdziwą formę swojej duszy dla innego człowieka, kogoś kogo praktycznie nie znał i nie mógł definitywnie zaufać? - Mam wrażenie, że wszystko wokoło mnie nie ma już znaczenia. Znaczenie ma tylko mój mistrz, cel i to co trzeba zlikwidować żeby do tego celu dotrzeć, tak to odczuwam.
Cała epopeja na temat tego, co czuł... Wiedział, że emocje i uczucia bardzo mocno wpływały na umiejętności bitewne i trzeba było umieć z nich korzystać bądź - jeśli było to konieczne - ukrócić ich wpływ na działanie. Nie wiedział jednak, do czego dążył jego nauczyciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Paź 08, 2015 12:40 pm

Nauczyciel miał wieloletnie doświadczenie w wykonywanym przez siebie zawodzie. Nie dziwnym było więc, że każdą reakcję na ciszę wychwycił dość szybko, nie spuszczając oka ze swojego ucznia nawet na sekundę. Nigdy nie chciał dla nikogo źle. Niektórzy dorośli, którzy również należeli do grona pedagogicznego w Akademii Shibusen, uważali wręcz, że jest zbyt miękki, by wykonywać dobrze swoją pracę, a jednak ten nigdy się z nimi wszystkimi nie zgadzał. Miał na celu, by wyprowadzić każdą magiczną broń na prostą. Żeby zmiany dla nich były instynktowne, oczywiste, żeby były częścią ich życia w pozytywnym sensie, ponieważ gdy osiągną równowagę duchową, łączenie się z partnerem będzie jak bułka z masłem. Ludzie żyją czasem całe swoje życia w złych przekonaniach, utrudniających komunikację z innymi. Blokowali swoje umysły, posyłając je na jeden tor, zamiast otworzyć się zwyczajnie na to, co jest przed nimi. Coś, co być może zboczy z tego kierunku, ale raczej nastawi je na lepszą drogę, niż tę obraną wcześniej. To właśnie starał się w swoim życiu zrobić profesor, który nauczał bronie zmiany. Władający, który zyskał szacunek w oczach swoich uczniów nie bez powodu. Spod jego lekcji wyszły naprawdę utalentowane bronie, które nawet teraz również nauczają w szkole.

Wracając do klasy, mężczyzna siedział z nogą założoną na nogę, oraz uważnie słuchał swojego ucznia. Nie przerwał mu nawet jeden raz, by wtrącić swoje słowa. Próbował wyłapać wszystko, co miał na myśli, a gdy skończył, odczekał jeszcze kilka chwil, upewniając się, czy na pewno przekazał wszystko, czy może po prostu zastanawiał się nad tym, co jeszcze mógłby rzec, by odpowiedzieć na pytania nauczyciela.
- Dobrze - odezwał się w końcu, upijając łyk herbaty. - A więc mówisz, że gdy się przemieniasz, to czujesz się jak przedmiot, ale jednak nie czujesz się jak przedmiot, bo masz duszę, tak? - Tu profesor wyczuł pewne zaprzeczenie, które wolał wyjaśnić, podkreślając je w pytaniu do chłopaka. Może po prostu Farirrlan był zagubiony i sam nie wiedział co myśleć? A może po prostu nie umiał ująć swoich uczuć w słowa? - Skąd się bierze przekonanie o tym, że jednak nie stanowisz zwyczajnej rzeczy, służącej do walki? - dodał, układając sobie filiżankę na kolanie. Przez cały czas świdrował wzrokiem twarz chłopaka. Nie przestawał nawet na sekundę, by wychwycić każdą zmianę, jaka tam zachodziła. Szczególną uwagę przykuwał do oczu. Podobno to właśnie one są zwierciadłem duszy. Sam profesor miał inne zdanie na ten temat. Wolał doszukiwać się w nich emocji. Co jak co, ale właśnie tam zapisane jest co aktualnie odczuwa dany człowiek. Lub ewentualnie pod wpływem czego się znajduje. - Furia i pasja są zdradliwymi uczuciami. Czy, gdy zmieniasz się w klasie, to też to czujesz? Czy byłbyś w stanie zaatakować jakiegoś ucznia tylko dlatego, że czujesz żądze? - Oczywiście sam mężczyzna wątpił, że tak było. Poza tym, nawet jeśli, to sam chłopak nie kontrolowałby tego, co w istocie przychyliłoby się do negatywnej odpowiedzi w każdej opcji. A jednak pytał. Pytał dużo, może bez sensu dla samej broni, lecz nauczyciel widział jakiś cel w tym wszystkim. - Przemieniasz się tylko po to, żeby walczyć. A co jeśli twój partner chciałby pokroić marchewkę do rosołu, ale nie miałby noża? Poprosiłby wtedy ciebie o pomoc. Kierowałbyś się tym "muszę zabić to warzywo w imię swojego mistrza"?

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Paź 08, 2015 5:29 pm

Tak dokładnie się czuł. Czuł się jedynie bronią a jednak nie tylko bronią. Czy to aby na pewno była sprzeczność? Czy nawet zwykły człowiek nie może być po prostu "bronią" lub jak to częściej jest nazywane "maszyną do zabijania"? Chwilę się zastanowił nad tym wszystkim. Ponownie przypomniał sobie rozmowę ze swoją władającą i roześmiał się cicho pod nosem przypominając sobie jej reakcję wobec słów "jestem jedynie bronią".
- Czy naprawdę wydaje się panu, że to jest aż tak odległe od siebie? - zapytał wykładowcy młody barbarzyńca kończąc herbatę i odstawiając filiżankę na blacie. - Ujmę to inaczej... Jestem BRONIĄ, niczym MNIEJ, i niczym WIĘCEJ - odpowiedział wykładowcy starając się wyraźniej zaakcentować najważniejsze fragmenty swojej wypowiedzi. - Widzę problem w zrozumieniu mojego rozumowania, jednak żeby uściślić... Nie umniejszam swojego istnienia TYLKO do broni, ale też nie wywyższam się ponad nią, jeśli to ma jakikolwiek dla Pana sens.
Powiedziawszy to uśmiechnął się lekko do profesora. Wiedział co czuł, nie był do końca jednak pewny, czy jego uczucia dotarły do wykładowcy. Miał nadzieję, że jednak tak.
Kolejne stwierdzenie nieco zdziwiło chłopaka. Najwidoczniej albo profesor nie rozumiał, bądź nie wiedział jakiego pochodzenia jest chłopak. Białowłosy wysłuchał pytania profesora i postarał się złożyć zawierającą jak najwięcej informacji wypowiedź.

- Shifu, jestem Barbarzyńcą... Furia jest tym co płynie w moich żyłach, pasja jest czymś co daje mi motywację do działania i tworzenia piękna - owszem nie tylko, jest w stanie stworzyć też grozę, ale czy właśnie nie to czyni ją piękną? A jeśli chodzi o żądze... Nie odczuwam jej, profesorze. Nie czuję żądzy. Owszem mam potrzebę zyskania siły, jednak tylko i wyłącznie dla samego jej posiadania. Nie mam potrzeby zdobywania wszystkiego czego zapragnę siłą, nie tak mnie wychowali Przodkowie - odpowiedział jak najdokładniej potrafił.
Kolejne stwierdzenie wykładowcy bardzo go rozbawiło i wywołało w jego głowie komiczną sytuację.

- Niech mi Pan wybaczy, muszę jednak zapytać... Przyjrzał się pan kiedyś mojej formie broni? Jak wyobraża sobie pan kogoś starającego pokroić marchew olbrzymim dwuręcznym mieczem? No jak nic, obraz sam podsuwa motyw morderstwa owego warzywa, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Paź 09, 2015 4:34 pm

Profesor uśmiechnął się leciutko pod nosem, nie spuszczając wzroku ze swojego ucznia. Nie wiadomo co chciał tym osiągnąć, jednak pomyślał, że udało się. Jego uczeń się zdenerwował. Poczuł się niekomfortowo, a na "atak" reagował atakiem. Atak napisany w cudzysłowie, bo przecież mężczyzna nie próbował nikogo urazić. On chciał tylko porozmawiać z młodym człowiekiem na temat jego własnych uczuć. No cóż, może to nie jest najlepszy pomysł na jaki wpadł w życiu, ale wpakował się w to już.
- Tak właśnie, wydaje mi się, że to jest dość odległe od siebie. - odezwał się spokojnie, nie zważając na to, że Farirrlanowi puszczają nerwy. - Jesteś bronią, ale nie jesteś bronią. A dla mnie możesz być człowiekiem, który po prostu ma specjalne umiejętności do zmieniania się w jakiś nożyk - wzruszył ramionami. - Chodzi mi o to, że nawet w formie broni, możesz czuć się zwyczajnym człowiekiem, no może nie aż tak zwyczajnym, ale magiczne bronie, to nie są przedmioty i co najważniejsze ich głównym celem nie jest zabijanie. - W istocie, pan profesor nie wiedział skąd pochodzi jego uczeń. W końcu kto pamiętałby to w gronie tylu, naprawdę kolorowych ludzi, a każdy miał inne korzenie. Raz na przykład uczył dziewczynę, którą wychowały wilki. W skupieniu więc wysłuchał kolejnej dawki tłumaczeń chłopaka. - Wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie o to, czy zaatakowałbyś ucznia w klasie, gdyby tak ci powiedziała twoja furia? Czy uważasz, że rozlew krwi jest piękny? - dodał jeszcze i westchnął. - Twoja forma broni jest mi dobrze znana, co nie znaczy, że jeśli twój władający będzie chciał pokroić tę marchew, bo hipotetycznie jesteście w puszczy i nie macie żadnego innego ostrza, a to jest specjalna marchew, która stanowi cel waszej podróży?

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Paź 09, 2015 6:57 pm

- Nie wiem co chcesz osiągnąć, Shifu... - powiedział chłopak i westchnął ciężko.
Nie miał pojęcia do czego zmierzał jego wykładowca ale wiedział, że działa mu już na nerwy. Nie samym tym, że zadawał pytania, ale tym, że trzeba było mu tłumaczyć każdy aspekt wypowiedzi. Jego nauczyciel zachowywał się jak małe dziecko które nie ważne co mu powiesz będzie zadawał pytanie "Ale dlaczego?". Chłopak zaczął mimowolnie z nerwów wybijać jakiś stały rytm palcem na kolanie. Nie wzbierał w nim gniew tylko poirytowanie całą sytuacją.
- Shifu... Serio nie mam pojęcia co chcesz przez to wszystko osiągnąć, ale dobrze odpowiem Ci. Tak, widzę piękno w kolorze krwi, jej zapach i temperatura pobudza mnie niesamowicie. Czy zabiłbym jednego z uczniów? Może tak... Jeśli by zasłużył na śmierć, bo widzisz Profesorze... Nie każdy zasługuje na śmierć - wyjaśnił swojemu profesorowi białowłosy. - Poza tym, wracając do poprzedniego tematu. Jako człowiek i jako broń mam inne zadanie, a broń... Tak, broń jest stworzona do zabijania.
[i]Chłopak instynktownie sięgnął po paczkę papierosów znajdującą się w kieszeni. Kiedy wyjmował papierosa powstrzymał się. Przymknął na chwilę oczy i wziął głęboki oddech. Schował papierosy z powrotem do kieszenie i otworzył ślepia patrząc na swojego profesora którego coraz mniej rozumiał.

- Gdyby nastąpiła taka okoliczność nie musiałbym się całkiem zmieniać w broń, wystarczyłaby chociażby ręka. Jeśli mogę zrobić coś sam, to po co mieszać w to władającą? - zagadnął już jakby od niechcenia Barbarzyńca.
Miał wrażenie, że nauczyciel świetnie się bawił. Cierpliwość młodego już jednak sięgała granicy. Wezwał go tutaj pomimo tego, że nawet nic o nim nie wiedział. To jakiś żart? Dusza chłopaka zadrżała lekko od napływu gniewu. Młodzieniec na rozluźnienie strzelił karkiem. Po chwili jednak przyszła do jego głowy pewna myśl.

- Czy Pan się w coś ze mną bawi? Bo aktualnie nie bardzo mam na to nastrój... Więc co łaska wolałbym przejść do sedna sprawy - skwitował rozdrażniony uczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Paź 11, 2015 11:56 am

Nauczyciel wszystkie te małe czynności wyłapywał z nutką samozadowolenia, oczywiście. Nie zdradzał chłopakowi celu też wszystkich pytań, ale to było jasne - jakiś miał, skoro to wszystko robił. Na jego słowa po prostu uśmiechnął się jeszcze raz, trochę mniej niż poprzednio i sam zaczął palcem o o oparcie krzesła, wystukiwać rytm skocznej melodii. Może zwyczajnie chciał sprawdzić gdzie właściwie znajduje się granica Farirrlana? Z drugiej jednak strony, mężczyzna martwił się dość mocno o niego. Podejrzewał, że właśnie takie ma poglądy i wiedział również, że tego łatwo zmienić się nie da. Wpojenia z dzieciństwa czasem potrafią zostawać z nami do końca życia.
- Kto według ciebie zasługuje na śmierć, a kto nie? Zawsze w swoim życiu chciałem spotkać Boga. Podobno go nie ma. Niektórzy w niego wierzą, niektórzy nie, ja szczerze z czystej ciekawości chciałbym zobaczyć kogoś, kogo ludzie wyciągają na swój pierwszy i najważniejszy priorytet. Czy to może ty nim jesteś? Bo z tego co pamiętam, to żaden człowiek nie ma samotnie prawa wymierzać swojej sprawiedliwości. Chciałbym poznać kryteria, aby przypadkiem nie narazić się na śmierć z twojej ręki. Wiesz, to nie byłoby miłe. A co więcej, uczyniłoby cię to zwyczajnym mordercą. Ile ludzi już zabiłeś? Może już nim jesteś? - Profesor spoważniał. Może i cała jego wypowiedź była zachowana w tonacji żartobliwej, jednakże aura, jaką nagle przybrał, nie miała nic wspólnego z byciem skorym do żartowania. W tej chwili patrzył na swojego ucznia z surowością, a w głebi ducha zwyczajnie nie chciał, by ten okazał się mordercą. W końcu nie znał go dobrze. Tyle, co czytał jego akta, uczył na zajęciach. Nie zastanawiał się jeszcze nad tym, co się stanie, gdy jego podejrzenia okażą się prawdą. - Ja się nie bawię, a to wszystko w istocie jest sednem sprawy.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Paź 11, 2015 12:38 pm

- Z założenia, nie każdy zasługuje na śmierć, ponieważ nie każdy odpokutował za swoje winy wystarczającą ilością cierpienia - mruknął chłopak na pierwsze pytanie.
Gdy profesor zaczął mówić o bogu, o prawie do osądu na ustach chłopaka pojawił się pewien tajemniczy uśmieszek. Wierzyli zupełnie w co innego. Profesor mówił o jednym prawdziwym bogu który jako jedyny miał prawo sądzić ludzi. Młodzieniec jednak wierzył w starych bogów którzy dali władzę nad życiem i śmiercią ludziom. Ba! Niezliczoną ilość razy egzekwowali ludzi za to, że nie przelali odpowiedniej ilości krwi złoczyńców.
Jednak kiedy padło zasadnicze pytanie o to, czy kiedykolwiek kogoś zabił jego twarz nabrała ostrzejszych rysów. Oczy stały się jakieś puste, a w głosie przelatywały mu obrazy wszystkich istnień którym kiedyś odebrał życie. Morderca? Nie był mordercą! Nigdy nie zabił niewinnej osoby, zawsze zabijał ludzi którzy na to zasłużyli.

- Przelałem własnymi rękoma więcej krwi niż mógłbyś sobie wyobrazić, Shifu - powiedział beznamiętnie. Jego oczy skierowane były w stronę wykładowcy jednak wydawało się, że patrzył na coś zupełnie innego. - Zabijałem złodziei, morderców, cudzołożników, ludzi walczących o swoje ziemie, ludzi najeżdżających moje ziemie. Zabiłem wielu ludzi, jednak nie sądzę, że czyni to ze mnie mordercę. Żyj i pozwól umrzeć innym. Nie uważam, żeby śmierć była czymś złym... Śmierć daje ukojenie, sprawia, że człowiek nie musi się już przejmować tym co jest tutaj na tym padole. Może zapomnieć o czasie, o tym, że jest coś komuś winien albo, że musi coś jeszcze zrobić. Śmierć jest czymś dobrym, sam czekam na kogoś kto mógłby dać mi godną śmierć w walce abym mógł dołączyć do moich przodków w zaświatach.
Gdy skończył wykonał dłonią dziwny znak w powietrzu oddając cześć poległym.  Szanował życie i kochał śmierć. Taki już był jego los i przeznaczenie. Nie wiedział, jak na to wszystko może zareagować jego profesor. Jednak nie bardzo się z tym liczył. Był całkowicie szczery, nigdy nie kłamał. Kłamstwa i spiski nie są godne dla Barbarzyńcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Paź 13, 2015 11:26 am

Profesor wydał się zdecydowanie bardziej przygnębiony niż jeszcze chwilę wcześniej. Oczywiście całkowicie nie zgadzał się z "osądami" swojego ucznia i miał zamiar mu je choć w małym stopniu wyperswadować. Nawet jeśli szanse na to były tak małe, że prawie niewidoczne gołym okiem. Mężczyzna westchnął i nalał do dwóch filiżanek jeszcze ciepłej herbaty, po czym od razu wypił wszystko z jednej z nich. W takich chwilach zdecydowanie nie lubił swojej pracy.
- Far... wiesz dlaczego cię tu wezwałem? Twoje przemiany są dobre. Naprawdę robisz to intuicyjnie, jednak to wynik ćwiczeń, walk i samozaparcia. W tobie nie zaszły absolutnie żadne pozytywne zmiany, a to właściwie podstawa pod ćwiczenia. Bez nich, nie owijając w bawełnę, zwyczajnie leżysz. Wyobraź sobie taką sytuację, że walczysz wraz ze swoim władającym. Jesteście zsynchronizowani, ty jesteś przemieniony, on cię trzyma. Znajdujecie się w samym środku walki, wokół was są przeciwnicy. Chcesz ich mordować, twój partner też. I nagle czujecie sprzeczność. Chcesz zabić kogoś, kogo w twoim mniemaniu trzeba pozbawić życia, a twój partner się waha, bo uważa go za całkiem niewinną osobę. Już jesteś w furii, ale ta jedna chwila zawahania kosztuje was desynchronizacje. Przemieniasz się w człowieka, prawdziwi przeciwnicy zabijają twojego władającego nim zdążysz przemienić choćby rękę. Zaraz potem umierasz ty. Niezbyt miła projekcja, prawda? Na koniec tej historii mogę dodać, że wydarzyła się naprawdę. - przerwał na chwilę, by popatrzeć w okno, a następnie wrócił do swojego monologu. Nawet jeśli chłopak próbował mu przerwać, powstrzymał go lekkim ruchem ręki. - Może ci się to wydawać głupie, a jednak by porządnie się zsynchronizować, dwie dusze potrzebują kompletnej harmonii i zjednoczenia. Ty uważasz, że morderstwo to nie morderstwo, twój partner to wrażliwa na śmierć kobieta, która zawsze pragnie pozostawiać przy życiu nawet wrogów. Bum, tracicie połączenie, giniecie. Ty chcesz, walczyć, nawet podczas ćwiczeń na lekcjach wpadasz w swój "tryb broni", widzisz kogoś wartego zabójstwa a osoba, która ćwiczy z tobą jako twój władający jest przerażona, czując od ciebie coś takiego. Absolutnie każdy, kto z tobą pracował to poczuł. - znów przerwał i wstał z krzesła, następnie obchodząc biurko dookoła. - pomyśl nad tym, Farirrlanie. Rzekłeś mi dzisiaj "Zabiłem wielu ludzi, jednak to nie czyni ze mnie mordercy", czyni. Odebrałeś komuś życie. Chciałeś to zrobić, taki miałeś cel, żadne pobudki nie usprawiedliwiają tego. Jedyne co mogę zrobić to opowiadać ci smętne historie o ludziach takich jak ty, niedojrzałych do tego, by zostać dzierżonymi nawet pomimo swoich umiejętności. Nie były tego warte. Ewentualnie oficjalnie zakazać ci posiadania morderczych intencji w Akademii, ale co to da? Nic. Wszystko musi się zacząć tu - wskazał na swoją głowę, kończąc ten przydługawy monolog. Miał nadzieję, że cokolwiek utknęło temu chłopakowi w pamięci na tyle, że chociaż spróbuje zmienić swoje postępowanie. Profesor wiedział, że w takim stanie nie może go dopuszczać do władających, a jeśli nic nie dotrze, cóż, będzie musiał mu tego zakazać do czasu zmądrzenia.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Paź 13, 2015 1:05 pm

Chłopak początkowo całkowicie ignorował słowa swojego wykładowcy. Zamknął się w sobie, nie bardzo, tylko powierzchownie. Jego oczy nerwowo błądziły po klasie. Jednak każde kolejne słowa profesora docierały do niego coraz wyraźniej i powodował coraz wyraźniejsze obrazy każdej okazji kiedy musiał zabić. Wszystkie rzeczy które spowodowały, że wybór był prosty. Albo On, albo ktoś inny. Czasami nie można zostawić kogoś przy życiu, od tak dla zachcianki. Czasami trzeba sobie pobrudzić ręce i zabić z zimną krwią, nawet jeśli miałbyś wypominać to sobie do końca swoich dni.
Farirrlan starał się opanować emocje które w nim wzbierały i sięgnął po filiżankę herbaty. Uniósł ją lekko do ust i zapatrzył się na tafle wody. Widział swoje puste oczy, oczy takie same jak tej dziewczyny, martwe i bez wyrazu. Dłoń białowłosego zaczęła drżeć, a palce zaciskały się na naczyniu. To wszystko nie miało sensu. Nikt nie miał prawa oceniać go w ten sposób. Znalazł władającą którą postanowił bronić, czy to za mało? To przecież posiadanie kogoś kogo właśnie chce się chronić daje prawdziwą siłę, prawda? Wszystkie emocje i wspomnienia stały wyraźnie niemalże tak bardzo jak w dniu w którym zostały wyryte w głowie młodzieńca. Pierwszy raz kiedy miał kogoś zabić. Chwila w której darował komuś życie, tak jak mówił o tym profesor. Ta jedna chwila zaważyła na życiu całej wioski. Bo nie chciał go zabić, bo podarował mu życie...
Naczynie pękło w uścisku chłopaka a herbata wraz z kilkoma kroplami krwi z dłoni młodzieńca rozlała się na ziemi. Far wstał a jego oczy były pełne smutku i gniewu, pojedyncza łza spłynęła po policzku chłopaka.

- Niedojrzały?! Profesor śmie chyba za mnie kpić! - ryknął w stronę mężczyzny. - Chciałbym żyć w takim bajkowym i urojonym świecie co Ty, jednak tam gdzie ja się wychowałem nie było tak pięknie!
Chłopak odwrócił się na pięcie i przeszedł kilka kroków w stronę okna. Spojrzał na to co było za nim i nabrał dużo powietrza. Starał się zapanować nad tym co czuł. Chciał, aby ktoś w końcu to usłyszał, nie chciał ukrywać tego przez resztę życia. Niech chociaż człowiek który uważa, że chce mu pomóc wie, co sprawiło, że jest taki teraz. Oparł się najbliżej stojącą ławkę i spojrzał na swojego profesora.
- Też kiedyś myślałem w ten sposób, że nie można zabijać innych. Zabieranie ludziom życia jest złe, czyż nie? - chłopak westchnął ciężko i przetarł oczy palcami dłoni. - Widzisz, Shifu... Właśnie takie myślenie doprowadziło mnie tutaj gdzie jestem. Na moją wioskę najechali jacyś bandyci, razem z innymi mężczyznami oraz moim opiekunem udało się nam ich odeprzeć. Ja pokonałem jednego, najpewniej dowódce tego rajdu. Postanowiłem zostawić go przy życiu, odesłać skąd przyszedł - reszta jego towarzyszy została zabita przez mojego opiekuna - chłopak spojrzał na sufit i po chwili zasłonił oczy dłońmi. - I wiesz co? Odszedł, nikt o nim wiele nie słyszał potem. Do pewnej nocy kiedy cała wioska stała w płomieniach a człowiekiem który podrzynał gardła wszystkim mieszkańcom wioski po kolei był właśnie ten człowiek, którego puściłem wolno. Na moich oczach zarżnął wszystkich na którym mi kiedykolwiek zależało, wszystkich którzy kochali mnie, a Ja kochałem ich! Mojego opiekuna nabił na pal, dziewczynę którą kochałem zgwałcił a krwią z jej rozciętego gardła zbryzgał moją twarz. Wszystko stało się tylko i wyłącznie dlatego, że nie potrafiłem go wtedy zabić. On, zostawił mnie tam. Samego, zdewastowanego, trzymającego ciało ukochanej dziewczyny na rękach kiedy wokoło mnie- - głos młodzieńca załamał się.
Nie wytrzymał tego wszystkiego, włożył papierosa do ust i zapalił go zaciągając się przy tym mocno. Kiedy wypuścił dym z ust spojrzał swoimi pustymi i zakrwawionymi od powstrzymanego płaczu oczami na profesora.
- Znalazłem kogoś kogo chcę chronić, wiesz Shifu? Znowu poczułem ochotę ochrony kogoś... Ochotę aby nigdy tej osobie nie stała się krzywda, także z mojej ręki. Sądzisz, że byłbym w stanie przez taką błahostkę pozwolić jej umrzeć? Nie wszystko jest czarno białe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 19, 2015 3:02 pm

Profesor na spokojnie wysłuchał i przetrwał wybuch gniewu swojego podopiecznego. Bał się o swoje życie? Nie, nawet przez sekundę nie przeszła mu przez myśl obawa, że może zostać zaatakowany przez Farirrlana. Wierzył koniec końców, że gdzieś tam w sobie chłopak wcale nie jest taki, jak sobie to przedstawia. Społeczeństwo w jakim dorastał, a także wydarzenia, ukształtowały go właśnie w ten sposób, nie było potrzeby zmieniać wszystkiego, jednakże większą część na pewno. W końcu mężczyzna miał na myśli jedynie wyłączne dobro chłopaka, oraz bezpieczeństwo jego władającego. Tylko chyba nie wiedział do końca jakich słów musi używać, by uczeń dorósł i pojął ideę tego spotkania.

Po tym, co usłyszał, sam miał ochotę zapalić. Nigdy w życiu nie posiadał papierosa w ustach, ale jeśli to pomogłoby na gniew, to czemu nie? Nie przejął się tym, że Farirrlan zapalił więc.
- To zdecydowanie barbarzyńskie zachowanie. Cieszę się, że podzieliłeś się ze mną tą historią, zarazem odczuwam radość, że znalazłeś kogoś do ochrony, to na pewno krok w stronę czegoś dobrego, czegoś pozytywnego. Jednakże twoje mordercze intencje wciąż mogą zaszkodzić. A gdybyś tak spróbował je przekształcić w coś bardziej pozytywnego? Na razie są zdecydowanie zbyt czyste. Oczywiście nie mówię ci, że masz to zrobić od razu. Na to potrzeba czasu, spokoju, treningu. Mogę ci przysiąc na mój nauczycielski honor, że jeśli postarasz się to zrobić, jeszcze efektywniej będziesz bronić swojego władającego. Zgrasz się z nim i wtedy na pewno nie stanie się nikomu żadna krzywda. Ani tobie, ani jej, lub jemu. Nie wszystko jest czarno-białe. Tkwimy w codziennych szarościach, próbując nie popadać w skrajności. Kwestia by znaleźć najbardziej biały spośród ciemnych barw i próbować się tego trzymać. Farirrlan. Nie jestem twoim wrogiem oraz absolutnie nie mam żadnej intencji, by ci zaszkodzić w jakikolwiek sposób. Spróbujesz chociaż trochę mi zaufać?

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 19, 2015 11:29 pm

Przekształcić swoją furię w coś innego? Coś bardziej pozytywnego? Chłopak zajrzał w głąb siebie i znalazł popioły tego wszystkiego co wypaliła furia. Wciąż żarzące się od dawnego ognia. Być może, dzięki płomieniu furii nadal dałoby się coś z tego wykrzesać? Chłopak pociągnął jeszcze mocniej dym z papierosa i wypuścił go po dłuższej chwili. Westchnął ciężko i zgasił papierosa, a niedopałek schował z powrotem do paczki.
- Gdybym Ci nie ufał Shifu, nie byłoby mnie tutaj. Chcę dojrzeć jako broń, jako człowiek, jako opiekun i jako przyjaciel. Jestem skory aby przystąpić do treningów, jakiekolwiek by one nie były - powiedział spokojnym już głosem młodzieniec.
Spojrzał swoimi morskimi oczami w stronę nauczyciela. Może miał rację? Może Furia nie była wszystkim co mogłoby dać mu siłę? Ciekawiło go, jakież to treningi i ćwiczenia miał na myśli jego wykładowca, czy miał zamiar sam pomóc opanować mu te uczucia, czy może chciał go skierować do kogoś innego? Barbarzyńca nie wiedział co będzie się działo dalej, nie miał zielonego pojęcia. Póki co w tym momencie jedyne co go obchodziło to fakt, że musi być w stanie obronić Maki, dziewczynę której obiecał zemstę i opiekę. Miał zamiar dotrzymać każdego słowa danego tamtego dnia w lesie.
- To od czego chciałby profesor zacząć? Mam nadzieję, że nie będziemy ćwiczyli Yogi... Nie będziemy, prawda? - w umyśle chłopaka pojawiła się przerażająca wizja wyginania ciała w jakieś dziwne pozycje na macie z pianki, słuchając dziwnych Indyjskich piosenek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Paź 21, 2015 11:51 am

Profesor w duchu odetchnął z wielką ulgą. W końcu jego uparty uczeń dorósł na tyle, że zrozumiał powagę sytuacji, w jakiej się znalazł, a także jest chętny do ćwiczeń i co jeszcze najważniejsze, zaczął mu ufać. Może robił to wcześniej, ale dopiero teraz mężczyzna przekonał się co do tego w stu procentach. Na wzmiankę o planowanych aktywnościach zaśmiał się lekko.
- Yoga? Nie no, myślę, że to wyzwoliłoby jeszcze więcej morderczych intencji w tobie jak i we mnie - przerwał i odbił się lekko od biurka biodrem, a następnie wystąpił na środek sali. - Zmień dłoń w ostrze i podejdź tu do mnie, a następnie spróbuj zaatakować. Masz to zrobić tylko raz i nie myśl o niczym, tylko o tym co zawsze. Mordować już w pierwszym ruchu - powiedział do swojego ucznia, przygotowany na unik w każdej chwili. Raz, uczył tego młodego człowieka i mógł przewidzieć jak ten zaatakuje, dwa ludzie jego pokroju atakowali schematycznie, niewiele właściwie myśląc nad tym co robią.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Paź 24, 2015 8:42 pm

Białowłosy przeczesał włosy dłonią słuchając swojego wykładowcy. Ucieszył się niezmiernie, że nie będzie musiał wyginać się w jakieś nieboskie pozycje. Jednak z sekundy na sekundę docierało do niego to co powiedział profesor. Zaatakować go? Jasne, pięściami zrozumiałby. Ale ostrzem? Czy to nie była jednak przesada?
- Jest pan tego pewien? - zapytał niepewnym głosem młodzieniec.
Po chwili jednak zauważył, że nauczyciel już dawno przestał żartować z jakichkolwiek spraw. Far zawahał się w pierwszej chwili. Jednak stwierdził, że zaufa nauczycielowi.
Westchnął ciężko i po chwili zmienił prawe przedramię w ostrze miecza i stworzył w swojej głowie obraz. Obraz tego co zawsze widział kiedy chciał kogoś zabić. Zapach ciepłej świeżo przelanej krwi - to było zbyt podniecające. Już po chwili w oczach młodzieńca pojawił się zalążek szaleństwa. Jednak pomimo to pozostawał całkowicie wierny sztuce którą się parał. Zabić szybko i w miarę bezboleśnie.
Skoczył w kierunku wykładowcy i ciął aby trafić w żyłę główną na lewym udzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Paź 25, 2015 8:29 pm

Wykładowca młodego ucznia zręcznie i ze spokojem wypisanym na twarzy uniknął, jak wydawać by się mogło, precyzyjnego cięcia wymierzonego dość dokładnie. Gdzieś w tyle jego głowy zajawiło się, że jego podopieczny naprawdę wie co robi i z zamordowaniem większości ludzi na świecie nie miałby najmniejszego problemu. Celowanie w słabe punkty, szybkość, zwinność, stawiało go to w bardzo dobrym świetle. Jeśli popracuje nad psychiką, będzie nieocenionym sojusznikiem w walce z nadnaturalnymi stworzeniami, pomyślał i wyciągnął rękę przed siebie.
- Okej, dosyć - powiedział, cofając się zgrabnie jeszcze kawałek, dla pewności, by na pewno nie zostać zranionym poważniej. - Myślisz o mordzie, a także, jak myślałem, wyćwiczone mechanizmy zabijania, imponujące, jak zawsze. Teraz zmień się całkowicie w broń i spróbuj się zsynchronizować z moimi falami duszy. - Profesor wiedział, że to zadanie może albo odmienić całkowicie spojrzenie Farirrlana na wszystko, albo zwyczajnie zamknąć mu przed nosem jakikolwiek rozwój. Miał nadzieję, że jeżeli pokaże mu swoje łagodne, acz zdecydowane i równie mordercze gdy sytuacja tego wymaga, to ten chociaż spróbuje dostosować się do niego w ten sam sposób.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 26, 2015 4:34 pm

Młodzieniec już miał zamachnąć po raz kolejny, tym razem starając się skrócić profesora o głowę. W momencie kiedy usłyszał odpowiednią komendę po prostu zastygł na chwilę w bezruchu zatrzymując swój cios momentalnie w miejscu. Po chwili z jego ust dało się słychać bardzo silny wydech idący jeszcze gdzieś z przepony. Far wyprostował się a w jego oczach nie było już ani krzty szaleństwa - jakby to właśnie ten jeden oddech dzielił go od jego furii. Był Barbarzyńcą, wiedział przecież jak zapanować nad gniewem... Do pewnego stopnia.
Prośba nauczyciela nie zdziwiła go za bardzo. Wiedział przecież, że do tego zmierza cała ta dodatkowa lekcja.
Zmiana w broń wymagała czegoś właśnie więcej od młodzieńca. Zamknął na chwilę oczy i spojrzał w głąb siebie. Ujrzał płomień i uśmiechnął się sam do siebie. Dał się mu pochłonąć. Tak właśnie zazwyczaj aktywował przemianę młodzian. Wszystko trwało jedynie sekundy. Po chwili zmienił się w piękny runiczny oręż i pofrunął w stronę wykładowcy.
Nic nie mówił, starał się skupić jak najbardziej na swojej duszy i duszy wykładowcy. Patrzył na swój wewnętrzny płomień i starał ogarniać go aby dopasować się do wykładowcy. Wiedział jak kontrolować furię, jednak musiał dopasować to przy okazji do aktualnego władającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 26, 2015 5:55 pm

Profesor zauważył, że Farirrlan ma naprawdę nieziemską kontrolę nad tym co robi ze swoją furią. Oczywiście była ona zła pod każdym względem, przynajmniej na razie, jednak wciąż mężczyzna był pod wielkim wrażeniem wyczynów chłopaka. Jakby jedna sekunda dzieliła jego normalną stronę i tą morderczą. pstryczek w głowie, który zwyczajnie wystarczało nacisnąć w odpowiedni sposób, by kontrolować swoje umiejętności. Mało uczniów w jego wieku to potrafiło niestety. Z przemianą w broń Far też nie miał wielkich problemów, choć to właśnie o to chodziło wykładowcy. Gdy tylko dotknął chłopaka dobrze poczuł aurę, o której mówili inni, dzierżący go do tej pory. No cóż, nie skomentował tego z początku i mimo, że Farirrlan był dla niego dość ciężki, zdołał go utrzymać. Sam zamknął oczy i otworzył się na niespokojną duszę broni. Może i z wierzchu wszystko wyglądało dobrze, jednak to w "środku" tkwił największy problem. Profesor, teraz już bardziej władający, pokazał wypchnął kilka części swojej własnej dość jasnej duszy, które z lekkością zmieniły się w pierścień otaczający duszę ucznia. Nie doszło do synchronizacji, czy choćby jakiejś ugody. Nadzwyczaj opanowana jasna nić pulsowała leciutko, przekazując w ten sposób emocje. Pewność siebie, spokój, a także odpowiedzialność, która hamowała się w pewien sposób przez mordowaniem innym dopóki miała taką możliwość. Wykładowca miał nadzieję, że jego podopieczny da radę zareagować w odpowiedni sposób na to, co właśnie działo się między nimi.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 26, 2015 6:29 pm

Chłopak ciągle starał się kontrolować płomień który z chwili na chwilę stawał się gorętszy. Każda sekunda sprawiała, że coraz bardziej wzbierała w nim chęć chociażby działania. Zawsze kiedy był w formie broni chciał coś robić, nie znosił bezczynności. Coś wewnątrz pchało go po prostu do działania.
Kiedy tak się skupił aż na chwilę niemalże stracił panowanie nad wszystkim gdy zobaczył wokoło fale nauczyciela. Zobaczył, poczuł. Jeden w sumie pies jak to się mówi.
zestresował się i to nie na żarty. Coś podświadomie mówiło mu, że to nie dobrze. Nie fajnie, że ktoś ingeruje w jego prywatną przestrzeń. Chłopak jednak postanowił uspokoić się jeszcze bardziej. Usiadł w swojej przestrzeni i zamknął oczy. Rozłożył ręce i nabrał powietrza. Trzymał tak to powietrze w płucach przez chwilę by wypuścić je powoli i spokojnie. Starał się po prostu zaakceptować intencje władającego i przyjąć jego wolę. Ugiąć się do niej, zaakceptować ją i dać się jej ponieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Paź 26, 2015 6:54 pm

Wykładowca był zadowolony i to bardzo. W końcu Farirrlan robił coś w kierunku życia w zgodzie z innymi. Zaczynał dojrzewać, jednak wciąż była bardzo duża droga przed nim. W końcu nie da się zmienić wszystkich swoich nawyków w kwadrans rozmowy z nauczycielem i próbą synchronizacji z nim, prawda? Władający uśmiechnął się do siebie, nie otwierając jednak jeszcze oczy. Widział dwie dusze, które zaczynały się do siebie zbliżać. Jego ciepła, oplatała tę Farirrlana, już nieco spokojniejszą i bardziej przyjazną. Mordercze intencje jednak wciąż nie znikały, co lekko martwiło profesora. Dobrze sobie radzisz, powiedział w myślach do chłopaka, korzystając z tego, że byli już prawie zsynchronizowani. Jednak wciąż coś nie dawało duszom skończyć ich mozolnej roboty. Jedna chciała walczyć, druga chciała za wszelką cenę szukać rozwiązań pokojowych. To właśnie o tym mówił władający wcześniej. Takie rozbieżności mogą wpłynąć poważnie na jakość połączenia i wykładowca manipulując swoimi falami duszy, próbował uwydatnić to uczucie. Może trochę wyciągając je na ciut absurdalny poziom, ale skoro taka była potrzeba, to czemu nie? A teraz spróbuj skończyć synchronizację.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Paź 27, 2015 3:35 pm

Młodzieniec musiał się bardzo skupić, aby utrzymać spokój swoich zapędów. Dlatego właśnie za pierwszym razem nie zorientował się, że władający poprosił go o coś. Drgnął lekko i otworzył oczy. Dokończyć synchronizację? Ale przepraszam bardzo... Jak do jasnej cholery? Białowłosy był w niezłym szoku kiedy zachodził w głowę jak zsynchronizować się z tymi pacyfistycznymi falami.
- Ale jak niby mam sam skończyć synchronizację, Shifu? - rzucił do władającego chłopak.
Nie miał zielonego pojęcia jak się do tego zabrać. Zachodził w głowę jak to zrobić? Jak dopasować się do tego wszystkiego co teraz odczuwał. Do tego wszystkiego co była tak bardzo sprzeczne z tym jaki był on sam, tam głęboko. Jego własna dusza drżała zirytowana i on sam odczuwał to bardzo wyraźnie. Nie chciał dopasować się do tego wszystkiego co mówił mu profesor. Oj nie, trzeba by może właśnie ukrócić trochę tą pewność siebie, co? Far uśmiechnął się krzywo i powoli oddawał się woli płomienia. Pozwalał aby zajęła go furia i patrzył jak ta sama furia przepływa powoli w kierunku duszy wykładowcy. Oj pewnie się teraz przestraszy, co?
"Nie jesteś taki..."
Głos, bardzo znajomy i przyjazny. Głos który pokochał od pierwszego momentu, ten sam który poznał jeszcze niedawno. Głos jego władającej. W jednej sekundzie cała furia zniknęła i zamieniła się w idealny spokój. Płomień zmienił kolor na błękitny i nie parzył już w dotyku. Młody Barbarzyńca uśmiechnął się do wspomnienia Maki i pokierował swoją duszę w stronę duszy aktualnego władającego. Wiedział już, co ten chciał mu przekazać. Jego fale niemalże emanowały opanowaniem i troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Paź 30, 2015 12:02 pm

Profesor stał niewzruszony nagłym wybuchem furii ze strony duszy swojego ucznia. Naprawdę wierzył w Farirrlana i nie miał zamiaru tej nadziei tracić. Wiedział, że możliwości i umiejętności chłopaka odpowiednio kontrolowane przydadzą się Akademii Shibusen w stu procentach. Jednak kiedyś zwyczajnie trzeba odpuścić. Gdy profesor zaczął wycofywać swoje fale dusz, coś się zmieniło. Wściekłość, która jeszcze przed chwil próbowała pochłonąć władającego zaczęła się zwyczajnie rozmywać, a zastąpiło ją ciepłe uczucie troski. Pozytywne fale pochłonęły całą furię, a władający zdołał dokończyć synchronizację z chłopakiem i mógł otworzyć oczy. W jego dłoni znajdował się Farirrlan w formie broni.
- Czy to było takie trudne? - zaśmiał się lekko. - To twoja pierwsza prawdziwa i pełna synchronizacja? Możesz już wrócić do swojego kształtu człowieka - dodał i wypuścił chłopaka z dłoni, wiedząc, że ten doskonale wie co robić.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 63
Data dołączenia : 03/09/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Paź 30, 2015 4:13 pm

Młodzieniec poczuł się niemalże w skowronkach. W końcu udało mu się to, co próbował osiągnąć już wiele razy. Uśmiechnął się sam do siebie i po chwili poczuł jak zostaje wypuszczony z dłoni władającego. Zmienił się więc z powrotem w człowieka i przeczesał dłonią włosy.
Uśmiechnął się szeroko w kierunku wykładowcy. Był szczęśliwy i zadowolony z siebie. W końcu udało mu się, znaleźć coś co pomoże mu w ochronie i walce. Każda komórka jego ciała aż skakała z radości, a on sam musiał powstrzymywać się aby nie zadzwonić do Maki już teraz zaraz.

- Dzięki, Shifu. Nie wiem czy byłbym w stanie dojść do tego wszystkiego bez twojej pomocy - powiedział dalej uśmiechnięty i rozradowany. Więc to tak jest się z kimś zsynchronizować, hm? - To co dalej? Czy może póki co wystarczy mi to, co osiągnęliśmy dzisiaj?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t657-farirrlan
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Klasa   

Powrót do góry Go down
 
Klasa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii
» Klasa Numerologii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen :: Parter-