IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Góry Ural

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Góry Ural    Pią Lut 27, 2015 10:40 pm

Misja: Kagari
Ciągnie się w kierunku południkowym od Morza Karskiego na północy do środkowego odcinka rzeki Ural na południu. Długość pasma wynosi ponad 2000 km, szerokość 40-150 km. Najwyższym szczytem jest Narodnaja o wysokości 1894 m n.p.m.
A teraz bardziej o klimacie, niż suchych wiadomościach. Jest tu strasznie zimno, a wiatr wiejący z dużą prędkością może zrywać linie czy dach. Aby się tam wybierać na dłuższe wędrówki, należy się bardzo dobrze przygotować. Zwłaszcza, że teraz mamy jeszcze zimę.
U stóp gór znajdziecie także malownicze miasteczka, w których zawsze jest pełno ludzi. Nie wiadomo czy wabi ich piękno tych gór, czy może jednak bogate złoża mineralne, które będą twoje... o ile się do nich dostaniesz. Mieszkańcy nie mają w zwyczaju jakoś pomagać takim osobom, bowiem eksploatowanie tych zasobów może odebrać im prace, zostanie zniszczone naturalne piękno gór.
Ural posiada bowiem: żelazo, miedź, chrom, mangan, nikiel, boksyty, złoto, platynę, węgiel kamienny, węgiel brunatny, ropę naftową, sól kamienną, sól potasową, kamienie szlachetne, azbest i inne. Ale żadna z tych rud nie jest zaznaczona, na żadnej mapie, więc kopiąc na ślepo liczysz na szczęśliwy traf. Przy odpowiednich obliczeniach można jednak określić prawdopodobne położenie danych rud. Trzeba brać jednak pod uwagę pogodę oraz mierzyć siły na zamiary...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Nie Mar 01, 2015 7:35 pm

Ostatnimi czasy Kagari miał nieco luzu w laboratorium. Siedział i patrzył w róg, gdzie stała skrzynia z niedokończoną ADĄ. Obok naukowca stała jej matka oraz jego żona, która teraz w swoim metalicznym ciele mogła praktycznie żyć wiecznie. Jednak co to za życie kiedy jest się metalową, pozbawioną uczuć oraz własnych myśli lalką? No cóż, niestety Touyi nie udało się wtedy zgrać całej pamięci żony, chociaż wierzył, że kiedyś będzie to możliwe. W końcu mózg jest jak komputer, a z każdego komputera można odzyskać dane.
Wracając do meritum, Kagari zwyczajnie postanowił dokończyć swoje dzieło. Musiał jednak poczynić wcześniej odpowiednie przygotowania. Po pierwsze musiał zdobyć sprzęt laboratoryjny potrzebny do zsyntezowania Ignisium, które samo w sobie było stworzone ze sztucznie wygenerowanych pierwiastków. Było to niebotycznie trudne zadanie i właśnie tutaj pojawiał się punkt drugi. Nie można stworzyć czegoś z niczego, więc musiał mieć materiały, z których będzie syntezował właśnie tamte pierwiastki. Nie nazywał ich jakoś szczególnie, gdyż wtedy nie w głowie mu to było. Zresztą nie tak łatwo wymyślić nazwę dla kilku nowych pierwiastków, które się tworzy z atomów innych pierwiastków. Chodziło też o to, by nazwa była w miarę oryginalna i tak trudna do zapamiętania by przysporzyć uczniom uniwersytetów problemów. Wiadomo, że raczej w przyrodzie by się tego nie spotkało, gdyż były one sztuczne.
Kagari przeszukiwał dane geologiczne w poszukiwaniu interesujących go złóż surowców. Komputer wskazał kilka lokacji, jednak najdogodniejszym były góry Ural. Znajdowało się tam wszystko czego potrzebował. No raczej poza sprzętem laboratoryjnym, ale ważne teraz były surowce. One mogą sobie poleżeć w skrzyniach i nic im się raczej nie stanie. Jednak zanim przeszedł do rozmyślań na temat prac wydobywczych sporządził listę tego co miał ze sobą zabrać. Wziął poprawkę na klimat, czyli musiał wziąć ze sobą ciepłe ubrania, a jednocześnie zachować kompozycję na tzw. cebulkę. W górach pogoda jest bardzo zmienna, raz wieje ciepło, raz zimno więc trzeba się dostosować. Poza tym musiał zaopatrzyć się we własnej roboty niewielki piecyk, na którym będzie odgrzewał potrawy z puszek podczas wędrówki górskiej. Idąc dalej wiadomo, że zaopatrzyć się musiał w konserwy oraz jedzenie, które szybko się nie psuje. Zadbał także o odpowiednie obuwie antypoślizgowe oraz w miarę lekkie, by nogi się nie męczyły chociaż sam but musiał mieć też twardą podeszwę. Zgrał także mapy pasm górskich oraz okolic Uralu na swojego GPS, by móc w każdej chwili odnaleźć się. Na wszelki wypadek wydrukował także papierowe mapy oraz zabrał normalny kompas. Musiał pamiętać też o w miarę lekkich naczyniach przystosowanych do gotowania w takich warunkach, czyli jakiś rondelek będący jednocześnie kubkiem i jakiś widelec by zjadać zawartość puszki. Oczywiście zaopatrzył się także w śpiwór, w końcu jakoś noce trzeba spędzać oraz w dosyć duży i pojemny plecak by to wszystko pomieścić. Nawet do stroju dołączył gogle, które nie parują i ciepłe rękawiczki oraz skarpety. Do sprzętu dołączył także linę oraz ekwipunek wspinaczkowy. Jakieś latarki oraz zapalniczkę. Musiał także wcześniej poczytać o zwyczajach ludności, która tam mieszka bo przecież nie chcemy narażać się tubylcom prawda? Troszkę liznął języka, by zrozumieć niektóre pojęcia kulturowe oraz móc się jakoś dogadać, kiedy ktoś nie będzie znał innego języka.
Dokonał również specyficznych obliczeń, gdzie może mniej więcej występować dany surowiec. Biorąc pod uwagę wszystkie możliwe specyficzne rzeczy dla danego surowca oraz sprawdzając dane firm, które na pewno jakoś chciały się do nich dobrać. W trakcie kiedy komputer wykonywał analizy, Kagari postanowił zająć się swoją żoną i przystosowaniem jej do tych warunków. Zmniejszył wagę jej pancerza oraz nieco zmodyfikował układ zasilania, tak by mogła działać dłużej bez słońca. Wiadomo, że w górach pogoda może być zgubna, a IGNIS jeśli waży mniej niż 250kg to Kagari da radę ją jakoś wciągnąć. Postanowił także wyposażyć jej stopy w moduły o większej przyczepności do powierzchni górskiej. Wiadomo, że IGNIS jest w stanie unieść swoje własne ciało czyli 250kg plus do tego ma siłę przeciętnej kobiety. Odejmując sporo pancerza można zwiększyć jej normalny udźwig i siłę. To będzie potrzebne, by mogła unieść sprzęt który Kagari do niej przypnie. Zmodyfikował też nieco jej oczy, które w razie czego miały działać jak dwa reflektory, które oszczędnie czerpią energię dając przy tym całkiem niezłe oświetlenie dzięki żarówkom. Chodziło o to, by IGNIS była szybsza i zwinniejsza w tych warunkach i by nic się pod nią nie zawaliło. Co za tym szło stała się nieco niższa o jakieś 40 cm co najmniej i lżejsza o coś około 100 kilogramów. Oczywiście pamiętał też o środkach bezpieczeństwa, więc na wszelki wypadek wgrał IGNIS kilka plików związanych z medycyną. By umiała przyszyć palec czy inną część ciała lub ogólnie zaszyć ranę bez kontroli Kagariego. Wiadomo, że zaopatrzył się także w apteczkę z potrzebnymi medykamentami.
Idąc do sprzętu w jaki się zaopatrzył. Wykorzystał trochę swoich konszachtów w policji, by zdobyć trochę części oraz danych, więc powinien być w stanie skonstruować pewnego rodzaju skaner głębinowy. Działał on na zasadzie sonaru, który miał wykrywać dane surowce poprzez falę zwrotną lub chociażby pokazać, że tam coś jest poza litą skałą. Sonar miał też za zadanie informować Kagariego czy pod nimi są jakieś jaskinie lub inne puste przestrzenie, ale to ze względu na to że dźwięk by zwyczajnie nie wracał. Kolejną rzeczą jaką zabrał ze sobą był świder, który miał być składanym wózkiem. Nie ryzykował tego, aby IGNIS przez drgania doznała uszkodzeń więc wolał zbudować coś na miejscu z części, które miał i za pomocą narzędzi. Zasilaniem oczywiście będzie kilka ogniw naładowanych wcześniej. Były ładowane w ten sam sposób co sama lalka, czyli za pomocą słońca. Pamiętał też o tym by zaopatrzyć IGNIS w odpowiednie urządzenie, aby móc na słoneczku podładować akumulatory. Samej lalce domontował jeszcze jeden ważny gadżet. Haki z liną powlekaną włóknami tytanowymi oraz wciągarkę. Zamontował jej to na ramionach, tak na wszelki wypadek. Wszystko przewożone w kilku skrzyniach, za które na lotnisku uiścił opłatę. Sama IGNIS także musiała podróżować w skrzyni, by nie było problemów. Dzień przed wylotem przypomniał sobie o jeszcze paru rzeczach. Na wszelki wypadek wgrał do IGNIS słownik, by móc porozumieć się z tamtejszą ludnością w ich rodzimym języku. Samej IGNIS dałby wtedy tableta, na którym tłumaczyłaby daną sentencję. Oczywiście wgrywał więcej niż tylko głupi google translate, który popełnia masę błędów.
Po lądowaniu Kagari wynajął samochód terenowy z kilku powodów. Po pierwsze był przestrzenny i dużo się w nim mieściło, po drugie był wytrzymały a po trzecie… no zwyczajnie w trudnych warunkach tym pojeździsz. Wyciągnął IGNIS ze skrzyni i kazał jej załadować sprzęt do samochodu, a następnie usadowił ją na miejscu pasażera i pojechał na miejsce docelowe, którym była wioska w pobliżu złóż. Najpierw postanowił zasięgnąć języka i sprawdzić czy coś wioskę trapi. Jeśli tak by się stało to być może rozwiązałby problem i zwyczajnie by mu pomogli z wydobyciem. Taka tania siła robocza.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Nie Mar 08, 2015 1:49 pm

Mieszkańcy byli przyzwyczajeni do przyjazdu najróżniejszych ludzi, i każdego osądzali po wyglądzie. Z Kagarim nie było za pewne inaczej, widać już po nim było, że się bardzo dobrze przygotował na szukanie surowców. Z jeden strony zrobił coś jak najbardziej odpowiedniego i rozsądnego, z drugiej jest tutaj aby odebrać pracę tubylcom. Tak przynajmniej jest postrzegany.
W ostatnim czasie miejsce to nawiedziła duża firma, która zamierzała dokopać się do dokopać do Adularu, czyli inaczej Kamienia Księżycowego. Mieszkańcy nie znają konkretnych planów tych ludzi, lecz unikają ich jak tylko się da. Zwłaszcza, że nie stronią od przemocy i zastraszania. Stroniąc od nich nie wiedzą, jak konkretnie chcą się tam dokopać, lecz wiedzą, że dostanie się do Adularu będzie wymagało bardzo głębokiego podkopu. Jego ruda bowiem została znaleziona tylko raz, dawno temu i od tego pory nikt nie znalazł kolejnej. Nikt nie wie dlaczego ta duża firma rzuciła się na tutejsze złoża tego kamienia.
Firma może zapewnić Kagariemu pomoc i sprzęt gdyby umiejętnie im pomógł. Poza tym raczej nie pogniewali by się o wydobywanie innej wartościowej rudy. Trzeba pamiętać jednak o podzieleniu się profitami. Mieszkańcy jednak znają ten teren lepiej, a w ich opowiadaniach jest bardzo dużo prawdy i informacji, do których jednak trzeba umieć się dokopać. Poza tym jeśli mu zaufają to prawdopodobnie pomogą przy wydobywaniu, lecz wszystko zależy od Kagariego.
Teraz trochę o otoczeniu. Miasteczko było niewielkie, zbudowane w dość nowoczesny i trwały sposób, ale posiada elementy tradycji regionalnej. Tubylcy są bardzo ruchliwi i pracowicie, dlatego wszędzie widać ludzi. Zresztą - jest w tej chwili kres sezonu o największym nasileniu ruchu turystycznego. Bardzo łatwo będzie znaleźć miejsce do spania oraz do jedzenie. Na środku miasteczka znajdował się wielki plac, a koło niego gigantyczny kościół. Po przeciwnej stronie ratusz i inne urzędy. Przy placu można było także znaleźć dość wysoki oszklony budynek. To była siedziba firmy zajmującej się wydobywaniem. Gdyby podejść na dany plac można by zobaczyć jak zbierają się tam jednakowo ubrani ludzie. W pobliżu kościoła stała za to grupka tubylców, a do ratusza podjeżdżał właśnie ciemny samochód. Pewnie z kimś ważnym w środku.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Wto Mar 10, 2015 8:14 pm

Dobrze, że Kagari jako tako ogarnął wygląd IGNIS, by nie budziła takiego postrachu. Była nieco mniejsza i nie była takim ciężkim klocem, którego bałby się każdy. Do czasu oczywiście spotkania z pazurami, które nadal miała ostre. Lalka może i była mniejsza, ale nadal budziła pewien niepokój kiedy patrzyło się na jej pozbawioną emocji twarz. Domyślił się, że i tak zaraz będą szły o nim różne plotki. Miał jednak nadzieję, że na takim zadupiu nikt nie miał okazji zapoznać się z jego pracami naukowymi oraz tym jak jest postrzegany w środowisku naukowym. Naukowiec nie chciał w żadnym razie odbierać tubylcom pracy, niech sobie wykopują co tam chcą a jemu jest potrzebna tylko odpowiednia ilość gotowych do obróbki surowców. Nie jest to jakaś ogromna ilość, a tyle by mieć odrobinę nadwyżki po skończeniu ADY. Na pewno mniej tego zabierze niż firma, która chciała tu drążyć. Dla Kagariego był to piękny zbieg okoliczności, bo powoli układał sobie w głowie plan jak wykorzystać wszystkie karty, które miał w ręce. Plus Kamień Księżycowy może być całkiem dobrym materiałem badawczym, a może nawet dodatkiem do stopu z którego zostałaby wykonana broń ADY. Jak każda korporacja działająca na odciętych terenach tak i pewnie ta stosowała metody zastraszania, by cywile się ugięli pod ich żądaniami. Nic dziwnego, wszakże ludzie prości chcą sobie tylko żyć w spokoju.
Z ciekawości Kagari sprawdził dane tej firmy. Czy przypadkiem w starych swoich plikach jeszcze z czasu pracy dla wojska nie rzuciła mu się nazwa tej spółki. Oczywiście zwyczajnie zasięgnął języka by się nieco dowiedzieć jak ona się nazywa.
Firma mogła zapewnić sprzęt lecz trzeba by się było dzielić, z drugiej strony ludzie w wiosce mogliby sprawiać problemy. Naukowiec miał niezły orzech do zgryzienia, gdyż narażanie się którejś ze stron może być nierozsądne. Patrząc na to jednak z innej perspektywy… gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, więc on postanowił wykorzystać te pionki. Jednak zanim przystąpi do działania musi zaskarbić sobie przychylność każdej ze stron, tak by ta druga się nie dowiedziała.
Widząc ciemny samochód naukowiec wysnuł pewną tezę. Być może prezes firmy próbuje negocjować z burmistrzem, by tamten dał mu wsparcie. Jeśli urzędnik będzie stał nieugięty to robota może się przedłużyć, a jak wiadomo w biznesie czas to pieniądz. Trzeba opłacać górników, przeprowadzać przeglądy maszyn oraz zatrudniać ochronę. Nic nie ma w tym świecie za darmo. Najpierw postanowił wybadać tubylców przy kościele. Podszedł do nich i zwyczajnie zagadał jak się sprawy mają i co sądzą o tej firmie.
- W sumie jestem tu bardziej na urlopie z żoną i zwyczajnie nie chcę by mi tu pod oknem wiercili tunele górnicze. Zresztą wam się to chyba też nie podoba, że tutaj przyleźli obcy i chcą wam grządki rozkopywać. Czy wasz burmistrz twardo im odmawia, czy to tylko pierwsze negocjacje? – zapytał mężczyzny albo kobiety, do której zagadał na początku. W sumie starał się wybrać takie osoby wyglądające na te inteligentniejsze i bardziej obeznane. Lalka jak zawsze stała za Kagarim po prawej stronie. Ręce miała ułożone w charakterystyczny dla służących sposób. Naukowiec wyciągnął lizaka, rozpakował i włożył go sobie do ust. Papierek oczywiście wylądował w kieszeni, tam gdzie zwykle lądował. Jak się już nieco dowiedział to podziękował za rozmowę i skierował się do ratusza. Jeśli samochód dalej tam stał to postanowił jeszcze przed tym załatwić jedną sprawę, czyli się zakwaterować i przeparkować swoje auto. Wolał by go nie zobaczyli Ci z firmy. Kiedy już czarne auto zniknęło, Kagari udał się do ratusza i zapytał pracowniczkę czy mógłby pomówić z burmistrzem. Dodał, że mógłby im jakoś pomóc z pewnym problemem, który ich nęka.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Sro Kwi 01, 2015 5:31 pm

Kagari odezwał się do kobiety. Była dość wysoka i posiadała surowy wyraz twarzy, lecz z jej oczu biła inteligencja, której trudno było szukać wśród reszty ludności pod kościołem. Wyróżniała się nie tylko wyrazem twarz, ale także ubraniem. Nosiła długie futro i czapkę z jakiegoś dziwnego zwierzaka. Reszta ludności nie nosiła takich ciuchów. Jakby nie patrzeć nie było ich nawet na nie stać. Mówimy tutaj o dość biednej ludności żyjącej na górnictwie, turystyce i uprawach. Ledwo wiązali koniec z końcem.
- Nie wyglądasz jakbyś był na urlopie. Bardziej wyglądasz na naukowca, albo kolejnego poszukiwacza "skarbów" tej góry... - zlustrowała go spojrzeniem, lecz kontynuowała wypowiedź. - Nie będą wiercić blisko żadnego z kurortów, aby znaleźć to czego szukają muszą iść głęboko w góry. A Burmistrz raczy im odmawiać od początku, czyli od kilku miesięcy. Niestety Dagron Company ma wszystkie niezbędne papiery przez co podnosi tylko ciśnienie staruszkowi.
Jeśli Kagari postanowił wyszukać Dagron Company znajdzie artykuły o wielu wysoko cenionych kopalniach na świecie, które dostarczają surowców najlepszej jakości do wielu dziedzin życia. Mają jednak także wiele pozwów o bezprawne naruszanie "przypadkowo" czyjejś ziemi oraz prezes ma na koncie wygrane pozwy o gwałt, pobicia i znęcanie psychiczne. Ciekawe co to za człowiek...
Gdy skończył rozmowę samochód jeszcze stał, lecz nie przed samym ratuszem, a kawałek dalej. Przesunął się prawdopodobnie aby ułatwić ruch i go możliwie nie blokować. Widać szykuje się dłuższa sprawa. Zniknął dopiero po trzech godzinach. W tym czasie Kagari zakwaterował się w kurorcie z pokojem z widokiem na góry. Dość dobrym, aby obserwować także to co może się dziać na rynku. Pokój był podzielony na trzy segmenty. Salon, który był bardzo przestronny i posiadał szklaną ścianę z panoramicznym widokiem na góry. Okno można było zasłonić ciężkimi zasłonami. Wszystko miało mnóstwo elementów drewnianych połączonych z czerwienią i ciemną zielenią. W tym pomieszczeniu był dość pokaźny kominem, w którym można było zapalić prawdziwy ogień. Sypialnia posiadała postawione na środku dwu osobowe łóżko, kilka szafek, szafę i duże okno na rynek, a dokładniej na ratusz i kawałek kamieniczek obok. Łazienka była najciemniejsza ze wszystkich trzech pomieszczeń. Posiadała wannę z jakuzzi, a oprócz tego normalny sprzęt. Regał z ręcznikami, umywalka, toaleta i kwiatek. Dokładnie był to Narcyz.
Wystrój ratusza był bardzo elegancki i szykowny. Było od niego jednak ciepło. Może miało to kontrastować z zimnym klimatem, może miało inny cel. Recepcjonista przywitała go miłym uśmiechem, lecz nie była od niej jakaś inteligencja. Raczej wyglądała z twarzy na idiotkę, która uwierzy w każde kłamstwo. Gdy jednak pracownica usłyszała, że Kagari mógłby pomóc westchnęła ciężko.

- Burmistrz jest teraz bardzo zmęczony. Ja nie mogę rozmawiać z panem na ten temat, ponieważ nie mam do tego uprawnień. Proszę przyjść kiedy indziej, albo umówić się na wizytę. - powiedziała i wyraźnie skończyła rozmowę, podała jednak mu jednak kartkę z zapisanymi wolnymi terminami do umówienia się. Były to godziny 14.15; 18.30 następnego dnia, a potem dopiero za dwa dni, w piątek o 10.00. Kagari zamierza się wpisać czy dyskutować na temat wpuszczenia go teraz?
-Zdecydował się już pan?- spytała jeszcze recepcjonistka patrząc nadal miłym spojrzeniem na Kagariego. Widać nie chciała się zachować tak oschle, lecz co zrobisz. Rozkaz to rozkaz.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Wto Kwi 07, 2015 9:00 pm

Hmm, czyli najwyraźniej trafił na kogoś nietutejszego lub nawet kogoś bogatszego. Być może to wyjaśniało mądry wzrok kobiety oraz to, że poniekąd go przejrzała, aczkolwiek przytaknął jedynie na naukowca, a na poszukiwacza pokręcił przecząco głową. Z drugiej strony jeśli Dagron Company musi iść głęboko w góry, to muszą albo mieć przewodników albo znać okolicę w inny sposób. Zdjęcia satelitarne nie zawsze dają taką dokładność jaką da dobry przewodnik, dlatego najwyraźniej jeszcze negocjują z burmistrzem. Mimo, że mają komplet papierów by go przyciskać. Kagariemu nawet wpadł do głowy pomysł jak można obrócić pewne sytuacje na niekorzyść spółki, lecz to ma zamiar wykorzystać innym razem.
Znalazł parę ciekawych informacji o Dagron Company, mianowicie te pozwy o bezprawne naruszenie czyichś ziem. Domyślał się, że to kwestia prawników niż jako tako papierów. Nawet jeśli naruszali ziemie, to z wydobycia i zysków mogli spokojnie opłacić odszkodowanie i jeszcze mieć zysk. Ta wioska nie mogła mieć raczej tak dobrych prawników, by mogli się mierzyć z korporacją dlatego by wygrać na tym polu, ludzie Ural będą musieli użyć innych metod i Kagari o tym wiedział. Zwłaszcza, że prości ludzie są impulsywni co może ich zgubić. Uwagę przykuła natomiast przeszłość prezesa firmy, która nie mieniła się różowymi kolorami. W tych pozwach na pewno coś musiało być, w końcu pracownicy lub ktokolwiek inny nie mógł wystąpić przeciwko takiemu człowiekowi. Wtyki, haki, sędziowie w kieszeni i mamy sprawę wygraną.
Zapewne negocjacje były twarde, skoro samochód zniknął dopiero po 3 godzinach, czyli wystarczającą długo by naukowiec mógł się zakwaterować i chwilę zastanowić nad sensem kwiatu jaki mu wstawili do pokoju. Narcyz, kojarzący się bezpośrednio z postacią mityczną która była tak piękna w swoim mniemaniu, że aż przypadkowo utopiła się w jeziorze. Kagari będzie musiał bardzo uważać, by w swoim genialnym planie samemu nie pójść na dno.
Miło się przywitał z recepcjonistką kiedy wszedł do ratusza, co również zrobiła IGNIS (chociaż w jej wypadku był to ukłon), która zaraz stanęła u boku mężczyzny. Nie wyglądała na zbyt lotną umysłowo, a raczej na siostrzenicę którą zatrudniono bo nigdzie indziej jej nie chciano.
- Hmm rozumiem, rozumiem. Dagron musi bardzo twardo negocjować, skoro stali tutaj bite 3 godziny. Z drugiej strony jestem naukowcem. Nie zamierzam nurtować burmistrza żadną papierkową robotą, acz zwyczajnie chciałbym przeprowadzić konwersacje. Na pewno ma ich serdecznie dość i podnoszą mu ciśnienie do tego stopnia, że byłby skłonny się ich pozbyć w jakikolwiek tylko mógłby sposób. Nie sądzi Pani, że spałby o wiele spokojniej gdyby wiedział że osoba do tego kompetentna może go wesprzeć? Proszę tylko mu to przekazać, bo może sam zechce spotkać się od ręki, a jeśli nie to niech będzie 14:15 jutro – w sumie dał jej to przetrawić po czym jeśli zdecydowała się jednak nie pójść i nie zapytać to zwyczajnie zostawił kartkę ze swoim numerem i kazał ją przekazać burmistrzowi, po czym pożegnał się i wyszedł. Jeśli burmistrz go nie przyjął to poszedł w stronę budynku tejże firmy.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Pią Lip 10, 2015 11:17 pm

Recepcjonistka wydawała się nieugięta - czy też może po prostu wolała iść na łatwiznę i nie przyjmować ewentualnych konsekwencji związanych z wpuszczeniem niezapowiedzianego gościa - więc przyjęła kartkę z miłym uśmiechem i położyła w widocznym miejscu na swoim biurku. Chyba nawet nie do końca pojmowała wagę problemu, więc wszelkie próby przekonywania jej prawdopodobnie spełzłyby na niczym.
- Będziemy pana oczekiwać - powiedziała tylko, gdy mężczyzna wychodził. - Życzymy miłego dnia - dodała jeszcze, chcąc chyba zyskać w jego oczach, nie zdając sobie nawet sprawy, że zdanie to brzmiało dość nieprofesjonalnie jak na sekretarkę burmistrza. Przestała się uśmiechać dopiero, gdy za naukowcem zamknęły się drzwi.
Biorąc pod uwagę niemal niemożliwie ogromny kapitał firmy, jej drogocenne własności na całym świecie i wyjątkową zdolność do unikania odpowiedzialności prawnej, siedziba firmy prezentowała się zaskakująco skromnie. Kagari mógł pomyśleć, że budynek został postawiony szybko i na chwilę, i byłoby w tym sporo racji. Choć siedziba ta znacząco odróżniała się od prostych domów miejscowych, tylko w niewielkim stopniu przypominała budowle postawione przez Dagron Company ze zdjęć, które naukowiec niewątpliwie znalazł w internecie. Szare ściany nasuwały na myśl bardzo niepasujące do krajobrazu bloki, ale temu z kolei przeczyły kiczowate błyszczące ozdobniki i napisy. Były one umieszczane tak gęsto, że albo architekt, albo prezes spółki z pewnością mieli słabość do takich dekoracji. W oczy rzucały się także duże szklane okna i drzwi, które przy mroźnym klimacie Uralu wyglądały niepoważnie - albo firma wydawała miliony na ogrzewanie, albo pracownicy zamarzali w środku na kość. Budynek liczył sobie dwa piętra, a jego powierzchnia mogła być porównywana z powierzchnią średniej wielkości centrum handlowego, ale to oczywiście czyniło go zbyt małym, by mógł służyć za magazyn. Sprzęt przechowywano w oddzielnej lokalizacji, kilka minut drogi na zachód od głównej siedziby.
Na parkingu stało kilka aut, w tym pojazd, który Kagari widział wcześniej przed ratuszem. Ktokolwiek pertraktował z burmistrzem, po rozmowie wrócił do firmy i jeśli szczęście będzie sprzyjało naukowcowi, uda mu się z nim porozmawiać. Wejścia pilnował jednak ktoś na kształt stróża czy strażnika i to jego uznanie należy zdobyć, nim mężczyźnie uda się wejść do środka. Niestety, ponura mina tego postawnego mężczyzny w ciepłym mundurze nadawała mu nieprzyjemnego wyglądu. Nie wydawał się chętny, by wpuszczać kogokolwiek.
- Czego pan tu szuka? - zapytał wojowniczo. W jego głosie pobrzmiewał dziwny akcent. - Nie jest pan jednym z pracowników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Pon Lip 13, 2015 5:55 pm

Kagari przywykł już do biurokracji więc nie miał za złe dziewczynie, że nie wpuściła go. Kto by się spodziewał, że kapitalizm dotrze również na tak odległe miejsce jak wioska pod górami Ural? Świat się zmienia, postęp sprawia że nawet tak odległe miejsca. Z drugiej jednak strony jako naukowiec był rad, że i tu cywilizacja dotarła. Na pewno jednak nie wiedzieli o tym kim był on. Z drugiej strony to może nawet lepiej, że sława doktora jako tego który korzysta z niehumanitarnych metod badań nie dotarła tutaj. Jeszcze by chcieli go zlinczować publicznie jak prawdziwy ciemny tłum. Touya nie lubił tego typu ludzi. Bali się nieznanego, jednak bali się sięgnąć po metody by poznać to co kryje się za kotarą. Ograniczała ich etyka oraz wszelkie religie czy zabobony. On był naukowcem, poświęcił własną rodzinę by stworzyć to z czego jest zbudowana IGNIS, poświęcił również coś czego nie można jak na razie zwrócić. Swój czas, aczkolwiek nie był on od teorii kontinuum czasowego (znał jej parę aspektów, ale raczej wolał skupić się na tym co jest teraz by ulepszyć to co jest do standardów przyszłości). Jednak czy mógł za to winić tą nieświadomą niczego kobietę? Nie powinno się karać za brak wiedzy, a raczej wypełniać to puste naczynie wiedzą. Jaki jest sens bić kogoś kijem w momencie kiedy zrobi coś złego, zamiast na początku pokazać mu że nie wolno tego robić? Rozumny człowiek będzie chciał uniknąć kija, by nie odczuć cierpienia lub smutku. Tak samo ta niewiasta nie pojmowała wagi problemu, jaki stanowi dla nich korporacja. Nie obchodził Kagariego tak naprawdę los tych ludzi, aczkolwiek przydatni by byli podczas wydobycia minerału, którego on potrzebuje.
- Miłego dnia – ukłonił się, aczkolwiek akcja kobiety nie zrobiła na nim wrażenia. Wiedział, że jest to wyuczona formułka niż jakiś swój gest. Plus „oczekiwać” było nieco dziwne w tym wypadku. Mogła powiedzieć „Przekażę panu burmistrzowi informację, które Pan zostawił. Życzę miłego dnia”. Niby drobna zmiana, a brzmi znacznie lepiej. Naukowiec wyszedł, a wraz z nim lalka, która była zaprogramowana by stawiać kroki na równi. Szli praktycznie obok siebie, a Kagari był pogrążony w rozmyślaniu jak sprawić by obie strony zatańczyły tak jak on im zagra. Planował ich napuścić na siebie nawzajem jeszcze bardziej, tak by oni mogli zająć się sobą nawzajem kiedy obie strony będą przekonane o tym że on im pomaga. Korporacja miała sprzęt, który mu się przyda, natomiast wioska miała ludzi którzy znali góry jak własną kieszeń, jak również byli świetną siłą roboczą. Na razie jednak skierował się ku budynkowi firmy. Faktycznie wyglądał dosyć skromnie, ale to był bardzo tani chwyt by zyskać nieco w oczach ludzi. W końcu czy ludzie chcieliby współpracować z kimś kto ewidentnie się wywyższa i stawia sobie zamek pośrodku wsi? Zresztą firma nie potrzebowała tu nic stałego z racji tego, że przybyli tylko po minerał. Osuszą złoża bardzo szybko i wyniosą się stąd zostawiając za sobą zniszczenia i biednych górników. Dagron najwyraźniej nie miał bladego pojęcia o tym jakie zagrożenia dla pracowników mogą stworzyć okna jakie posiadali. Chociażby jeśli w górach nastąpiłby opad gradu to zaraz wszystkie te okna poszłyby do wymiany. Tak samo budynek musiał być bardzo dobrze ocieplany z racji tego, że te okna raczej nie chronią przed taką temperaturą jaka panuje w Uralu. Nie mogły być w 100% szczelne inaczej pracownicy by się dusili w środku.
Najwyraźniej osoba, która rozmawiała z burmistrzem również tu była, aczkolwiek Kagari nie oscylował że miała dobry nastrój. Fakt, że jest w budynku firmy oraz że negocjacje trwały ponad 3 godziny świadczy o tym, iż nie przebiegły pomyślnie. Na dodatek przed wejściem stał ochroniarz, który nie wyglądał na zbyt lotnego umysłowo a po tonie wypowiedzi można było tą informację potwierdzić. Co jeśli Touya był gościem specjalnym, a ten ochroniarz potraktował go oschle? Nie zdawał sobie sprawy z tego, że może stracić pracę. Kagari jednak nie przejmując się zbytnio tonem głosu ochroniarza, zachował wyniosły wyraz twarzy. Poprawił kołnierzyk kurtki i spojrzał na niego.
- Nazywam się Touya Kagari. Światowej sławy metalurg oraz bioinżynier. Przyszedłem tu by podyskutować z prezesem o sprawie związanej z wydobyciem minerałów w tym rejonie. O wiele szybszej metodzie niż godzinne pertraktacje z burmistrzem – powiedział. Lalka stała obok naukowca i mierzyła strażnika swoim zimny spojrzeniem. Ręce oczywiście miała złożone przed sobą na wysokości miednicy, kiedy to naukowiec przyglądał się badawczo strażnikowi – Sądząc po akcencie oraz tonie głosu oscyluje, że jesteś tu nowy. Gości nie powinno traktować się w chłodny sposób, gdyż bardzo łatwo można stracić pracę. Aczkolwiek ja mam bardzo dziurawą pamięć i jak czymś się zajmę to mogę o tym zapomnieć, chociażby rozmową z prezesem – delikatnie zasugerował, że zachowanie stróża było nie na miejscu oraz że może z tego wyciągnąć konsekwencje w postaci skargi chociażby. Kagari miał podczas wypowiadania tego dosyć miły wyraz twarzy co nadawało całej wypowiedzi nieco groteski. Głos sugerował, że on chyba faktycznie byłby w stanie to zrobić - Z drugiej jednak strony jeśli projekt się przyjmie to nie zapomnę wspomnieć, że zostałem potraktowany w bardzo dobry sposób i pracująca tu ochrona wykazuje się profesjonalizmem przez co zasługuje na podwyżkę - tym razem zagrał dobrego naukowca. W końcu kto nie żerowałby na ludzkiej chciwości?
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Sro Lip 15, 2015 12:06 am

Ochroniarz przyjrzał się IGNIS, a potem przeniósł wzrok na naukowca. Jego nachmurzony wyraz twarzy nie ulegał najdrobniejszym nawet zmianom, więc trudno było powiedzieć, czy słowa jego rozmówcy robią na nim jakiekolwiek wrażenie. Mógł równie dobrze nie słuchać lub też nie rozumieć jego wypowiedzi. Tak jednak nie było, ponieważ gdy tylko Kazuya umilkł, strażnik odezwał się.
- Nie wypraszałbym pana, gdybym nie dostał takich wytycznych - burknął nieprzyjemnie, po czym zastanowił się. Niewykluczone, że myślał o perspektywie podwyżki i to zdobytej minimalnym wysiłkiem. Był to w końcu tylko człowiek, zwyczajny śmiertelnik, który chciał sobie zapewnić dostatnie życie. Nie grzesząc specjalną inteligencja, nie mając szczególnego talentu czy wysoko postawionych krewnych, musiał chwytać się wszelkich rozwiązań. - Rozumiem, że pan zna pana prezesa? - zapytał po chwili i odsunął się od drzwi. Pokusa zysku w nim wygrała. Kiedy Kagari go mijał, ochroniarz niby mimochodem odsłonił broń tkwiącą przy jego pasie, zupełnie jakby chciał powiedzieć "jeden numer i wiesz, co cię czeka". Naiwny, nie potrafił nawet celować z tak taniego sprzętu.
Mężczyzna wciąż obserwował ich, gdy naukowiec i lalka weszli do środka, a gdy zniknęli mu z pola widzenia zwyczajnie wzruszył ramionami. Jeśli Touya to zauważył, mógł poczuć się zdziwiony tą nagle lekceważącą postawą, ale gdy rozejrzał się po pomieszczeniu, nabierało to sensu.
Hol wejściowy, w którym znalazła się para bardziej przypominał wnętrze hotelu niż poważnej firmy. Pomalowane ciepłymi barwami ściany zupełnie nie pasowały do zewnętrznej elewacji, a złote ozdobniki tworzące abstrakcyjne wzory bardzo rozpraszały nieprzyzwyczajonych przybyszy. Jeśli wcześniej Kagari nie wyraził zaskoczenia dość fatalnym gustem architekta i osoby zlecającej wykonanie podobnych dekoracji, nadszedł czas by to zrobić. W środku było zdecydowanie zbyt gorąco na kurtki, a także niesamowicie duszno, ktokolwiek odpowiadał za ogrzewanie zdecydowanie nie znał się na swojej pracy. W każdym rogu stał strażnik, również z bronią. Ich liczba wydawała się dziwna - po cóż tyle ochrony w jednym pomieszczeniu? Naprzeciwko wejścia ustawiono ogromne biurko z lakierowanego drewna, a za nim siedziała kobieta, pełniąca zapewne rolę sekretarki lub po prostu pośrednika wskazującego drogę.
Gdy Kagari zbliżył się do niej, od razu mógł zauważyć różnicę między nią, a dziewczyną z ratusza. Ta kobieta siedziała sztywno wyprostowana, zupełnie jakby miała kawałek drewna zamiast kręgosłupa, a jej pozbawiona wieku twarz nie zdradzała żadnych uczuć. Nie próbowała go nawet witać, jak gdyby nie zauważyła jego przybycia lub też sądziła, że naukowiec pomylił się i zaraz opuści budynek. Wydawała się podobna do figury woskowej, prawdopodobnie  przypominała maszynę bardziej niż IGNIS. Nie poruszyła się nawet o centymetr. Strażnicy natomiast naprężyli się, jakby tylko czekali, by go zaatakować. Nie sprawiali wrażenia bystrzejszych niż ochroniarz postawiony na dworze, ale z pewnością byli lepiej wyszkoleni.
Kobieta czekała w milczeniu aż Touya stanie przy samym biurku. Dopiero gdy to zrobił, jakby z rozczarowaniem w oczach odezwała się.
- Witamy w Dargon Company. Tymczasowo jesteśmy zamknięci na interesantów, którzy nie umówili się na spotkanie. Czy mogę poznać cel pana wizyty?
Zimny ton kobiety uniemożliwiał uniknięcia odpowiedzi. Jej głos był cichy i choć pomieszczenie wydawało się ogromne, a kroki naukowca zostały wcześniej zwielokrotnione przez echo, słowa sekretarki nie powtarzały się. Sprawiało to, że jej postać wydawała się jeszcze bardziej nierealna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Sob Lip 18, 2015 2:55 pm

Faktycznie ten ochroniarz nie był chyba zbyt inteligentny. Widocznie kolejna osoba, którą zatrudnia się tylko z powodu znajomości z kimś w firmie ochroniarskiej. Aczkolwiek poszło całkiem prosto zagrać na jego chciwości, jak zresztą na każdej osobie o prostych potrzebach. Brakowało mu pewnie latek do emerytury, a pieniądz się przyda. Jeśli tak łatwo jest wejść do środka to Kagari mógł wysnuć dwa wnioski. Firma czuła się zbyt pewnie i w środku na pewno jest o wiele lepiej zabezpieczona.
- Oczywiście – nie dodał, że ze słyszenia i z danych, które posiadał aczkolwiek prosty śmiertelnik nie musiał o tym wiedzieć. Naukowiec tylko się uśmiechnął miło patrząc na ten gest próby zastraszenia go. Jeśli myśli, że IGNIS nie dobrałaby się do niego zanim by wyciągnął i wycelował tą śmieszną zabaweczkę to się grubo mylił. A nawet jeśli trafiłby lalkę to pancerz mimo redukcji nadal był na tyle gruby, by nie przepuścić kuli dalej. To była tylko kwestia ruchu kilku palców i ochroniarz mógłby leżeć w kałuży własnej krwi. Naukowiec jednak tego nie zrobił, nie leżało to w jego interesie dlatego wszedł spokojnie, a jego towarzyszka wraz z nim, tym samym równym tempem.
Jak mógł się spodziewać wnętrze było zrobione w sposób typowy dla korporacji. Chcieli pokazać klasę, aczkolwiek nie było to funkcjonalne ani tanie. Raczej kiczowate i z przepychem godnym baroku, może jednak jeszcze trochę brakuje ale jednak bardzo bliskie porównanie. Nie jest zaprzysiężonym dekoratorem wnętrz, bo sam sobie takiego wynajął by urządził mu dom (poza laboratorium). On mógłby siedzieć tylko w laboratoriach i wtedy faktycznie mógłby być uznany za fachowca w dekorowaniu. Wewnątrz różnica temperatur była zbyt wielka by nosić kurtkę, zatem wykorzystał swoją towarzyszkę i podał jej kurtkę. Lalka posłusznie wyciągnęła ręce i ukryła pazury w jego kurtce niosąc ją przed sobą z rękoma założonymi na piersi. Faktycznie z taką ilością ochrony mógłby mieć problem, ale nie przyszedł tu prowadzić batalię, a porozmawiać. Liczba ochrony nawet była do przewidzenia, w końcu prezes pewnie bał się tutejszej ludności że urządzą nalot na siedzibę. Pewnie sam podróżował z masą ochroniarzy na ten wypadek. Oczywiście jak to w recepcji, również znajdowało się biurko przy którym siedziała kobieta, zwana tudzież recepcjonistką. Sztywna postawa była czymś wymaganym w świecie biznesu, a ona pewnie miała ułożony plan kiedy kto przychodzi dlatego dla postronnych gości mogła być chłodna.
Podszedł do biurka i stanął przed nim, a wraz z nim IGNIS. Oczywiście sztampowa formułka, której uczył się każdy recepcjonista. Skoro byli zamknięci na interesantów to widocznie prezes nie miał zbyt dobrego nastroju po rozmowach z burmistrzem.
- Chciałbym złożyć prezesowi propozycję. Doszły mnie słuchy, że boryka się z problemami w ratuszu. Domyślam się nawet jaki ma nastrój po tym, skoro nie przyjmuje nikogo. Mam jednak solidne rozwiązanie do zaoferowania, jednak przekażę je tylko prezesowi. Wie Pani ściany mają uszy, a wolę by ktoś postronny nie usłyszał tego co mam mu do powiedzenia, a przy okazji też chciałbym zaoferować swoje usługi. Nazywam się Touya Kagari i jestem naukowcem, ekspertem w dziedzinie metalurgii oraz bioinżynierii– domyślał się, że kobieta mu odmówi bo ma cały zestaw swoich procedur. Nawet pewnie nie pokwapi się by poinformować o tym prezesa, a jak to zrobi to pewnie kilka tygodniu później kiedy sprawa nie będzie już aktualna. Pozostało mu tylko czekać.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Pią Lip 24, 2015 5:40 pm

Ochroniarze odprowadzili naukowca podejrzliwymi spojrzeniami. Widocznie do firmy nieczęsto przychodzili ludzie inni niż sami pracownicy i każdy gość był traktowany jak potencjalny wróg, przeszkoda do zlikwidowania. Jeśli Kagari spróbował się odwrócić i przyjrzeć się im mógl zauważyć, jak odwracają głowy, gdy ich mijał. Grube mundury robocze wydawały się zupełnie nieprzystosowane do panującej we wnętrzu temperatury, ale mężczyznom wydawało się to wcale nie przeszkadzać. Nie było słychać ich oddechów.
Wróćmy jednak do sekretarki. Założenia naukowca były uzasadnione. Kobieta przeszła gruntowne szkolenie zanim została przyjęta do pracy w firmie, a znalezienie równie dobrej recepcjonistki w tym kraju graniczyło z cudem. Doskonale wiedziała, jak radzić sobie z klientami, którzy przychodzą niezapowiedziani i nie wiedzą, kiedy powinni wyjść, a jej chłodna podstawa budziła respekt wśród większości interesantów, którzy do tej pory ich odwiedzili. I normalnie pewnie wyprosiłaby Touyę w trybie natychmiastowym, ale...
Nagle na twarzy kobiety pojawił się grymas, który chyba miał być uśmiechem. Wygląda na to, że w tym jednym otrzymała zbyt mało praktyki.
- Witamy pana - powiedziała wciąż niezmiennym tonem. - Przepraszam, że nie poznałam pana wcześniej. W pomieszczeniu obok mamy bufet. Jeśli pan sobie życzy, może pan tam zaczekać na prezesa. Za chwilę się z nim skontaktuję.
Zachowanie sekretarki wskazywało wyraźnie, że nazwisko naukowca nie było jej obce i co więcej - że umówił się on wcześniej na wizytę. Wydawało się, że jest w firmie mile widzianym gościem, co mogło być dla niego nie lada niespodzianką. W końcu nie kontaktował się z nimi wcześniej... Prawda?
Jeśli Kagari zdecydowałby się udać do bufetu, zobaczyłby pomieszczenie niewiele większe od salonu w przeciętnym mieszkaniu. Widocznie niewielu pracowników tam jadało. Od razu dowiedziałby się też, że hol wejściowy wraz z recepcją zostały urządzone i udekorowane tylko na pokaz. Stołówka nie była już tak pełna przepychu. Ściany pomalowano zwyczajną beżową farbą, a podłogę wyłożono białymi kaflami. Temperatura także wydawała się o kilka stopni niższa. Na lewo od wejścia stał stół barowy, a za nim półki z naczyniami oraz lodówki z kanapkami, ciastami i napojami. Nie widać było żadnych pracowników, najwidoczniej w bufecie panowała samoobsługa. Wszystko wskazywało na to, że właściciel nie zwykł przyjmować gości na obiad.
Kilkanaście minut później w drzwiach stołówki stawił się mężczyzna, prawdopodobnie wezwany przez recepcjonistkę prezes lub jego asystent. Mógł mieć niewiele ponad trzydzieści lat, był średniego wzrostu i dość przeciętnej budowy ciała. Ciemne włosy obcięte krótko i ułożone na żel zaczynały już siwieć. Uśmiechał się sympatycznie, ale na jego twarzy niemal wypisano "cwaniak". Z pewnością mógł sprawić naukowcowi parę kłopotów, jeśli ten będzie zachowywał się w jego obecności zbyt nieostrożnie.
- Witam, panie Touya - mężczyzna posługiwał się bardzo poufałym tonem. Aż zbyt poufałym. - Przyjechał pan z daleka, czyż nie? Czy nie zechciałby się pan wybrać ze mną do mojego gabinetu?
Widocznie nie miał on zamiaru się przedstawiać niepytany, ani słowem nie zdradzał też swojej pozycji w firmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Sob Sie 15, 2015 3:38 pm

Widocznie poza nim, fatygowali się tutaj jeszcze Ci z miasteczka i pewnie często ochrona była wtedy wzywana. Nic dziwnego zatem, że ochroniarze spoglądali na niego jak również na jego towarzyszkę dosyć nieprzychylnie. Z drugiej strony kamizelki kevlarowe o ile dobrze wiedział nie dają tak dużo ciepła, więc nie ważne jak się nimi obłożyć to i tak się człowiek nie ogrzeje. Bardzo dobrze przepuszczają temperaturę więc ochroniarze powinni raczej czuć się jakby mieli tak plus minus 2-3 stopnie więcej niż panuje w pomieszczeniu.
Grymas, wymuszony uśmiech czyli coś co pojawiło się na twarzy kobiety. Coś zmieniło jej podejście kiedy to się przedstawił. Czyżby to była kwestia tego, że brzmiał poważnie i na takiego wyglądał? A może zwyczajnie wiedziała czym się zajmuje oraz jaką ma reputację. Człowieka idącego do celu po trupach, czyli dokładnie to czego potrzebuje spółka robiąca dokładnie to samo. Inna sprawa, że również mógł być obserwowany od samego przyjazdu do tego miejsca, a to oznaczałoby że również wiedzą o jego wizycie w ratuszu. Wszystko układało się zbyt gładko, bo sekretarka brzmiała jakby nagle w kalendarzyku, w którym miejsce zapchane było po brzegi jednak znalazło się wolne okienko. Wiadomo też, że wszystkie powyższe przypuszczenia jednocześnie mogły być prawdą, aczkolwiek nie musiały to być akurat te.
- Dziękuję, zaczekam w bufecie – powiedział kłaniając się w japońskim stylu, co również powtórzyła lalka na równi z nim. Tak była zaprogramowana, aczkolwiek ona miała wgrany głębszy ukłon jak przystało na kobiety. Pewnych standardów jednak nie można wyrzucić z oprogramowania. Lalka miała uchodzić za szczyt techniki, a co gdyby ktoś zapytał „Czy umie się ukłonić? Jak to nie? W takim razie jest gorsza od człowieka”. Tymczasem naukowiec skierował się do bufetu. Chyba niezbyt często był używany, jak również nie inwestowano w niego zbyt wielu środków patrząc po poprzednim pomieszczeniu. Wyglądało to bardziej na stołówkę pracowniczą, ale chyba wyszli z założenia, że poza tamto pomieszczenie nikt nie przechodzi dalej. Poza pracownikami oczywiście. Kagari podszedł do talerzyków. Zabrał jeden, jak również widelczyk do deserów i nałożył sobie ciasto. Następnie wraz z lalką przysiadł sobie przy stoliku i zaczął delektować się wypiekiem pełnym chemii. Po chwili jednak stwierdził, że o wiele zdrowiej byłoby zapalić papierosa niż faszerować się tym czymś. Tak też uczynił. Odłożył widelczyk i zapalił papierosa. Kilkanaście minut później ktoś przyszedł, akurat kiedy Touya gasił papierosa o talerzyk. Odwrócił się w stronę mężczyzny i wstał do niego. Wyglądał na albo asystenta prezesa albo kogoś o trochę niższej randze. Może osoba zawiadująca placówką? Na prezesa takiej dużej korporacji nie wyglądał, był zbyt młody.
- Witam – nie podał swojego imienia i nazwiska, aczkolwiek jeśli pójdą do gabinetu to pewnie będzie plakietka - Podróż była długa, acz nader przyjemna. Linie lotnicze nie straciły samolotu jak to jedna malezyjska spółka. Z przyjemnością, w końcu czym byłaby poważna rozmowa gdyby odbyła się w stołówce pracowniczej? – powiedział po czym wstał, a za nim również IGNIS – Ciężki klimat widzę – rzucił dwuznacznie podchodząc do mężczyzny. Miało się to odnieść nie tylko do pogody, ale ogólnej sytuacji.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 31
Data dołączenia : 08/07/2015

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Pon Sie 31, 2015 5:35 pm

Mężczyzna dość sceptycznie spojrzał na talerzyk po cieście i zgaszonego na nim papierosa. Nic dziwnego. Sam wyglądał na takiego, któremu wystarczy zaledwie gram cukru, by nie móc wpasować się w ukochany garnitur i takiego, którego myśl o ewentualnym raku płuc napełnia przerażeniem. Zaraz jednak powrócił do uśmiechu, z którym wszedł do pomieszczenia. Na pierwszy rzut oka wydawał się nieskomplikowanym człowiekiem łatwym do zmanipulowania przez kogoś postawionego wyżej, ale jednak z jego twarzy trudno było cokolwiek wyczytać.
- Widzę, że pomimo tak męczącego dnia humor panu dopisuje. Bardzo dobrze, cenię to w ludziach - zaśmiał się dość sztucznie ciemnowłosy i wyszedł ze stołówki, dając przy tym naukowcowi sygnał, że ma podążać za nim. - Och tak, tutejsza pogoda jest wprost okropna. Oddałbym duszę za możliwość rozwijania naszej firmy na Hawajach zamiast tutaj, w tych mroźnych górach. Ale praca jest pracą.
Słowa Kagariego były zbyt oczywiste, by nie wyłapał ukrytego w nich przekazu. Zdawało się więc, że celowo nie odpowiedział na bardziej biznesowe stwierdzenie mężczyzny. Być może nie chciał się wypowiadać na podobny temat bez aprobaty swojego przełożonego, może bał się, że palnie coś na swoją niekorzyść, a może miał ku temu jeszcze inny powód. Kto to wie.
Po krótkim spacerze po budynku - Kagari mógł podziwiać korytarze zaprojektowane podobnie jak hol wejściowy - stanęli wreszcie u celu. W każdym razie nie było chyba innej przyczyny, by ciemnowłosy tak nagle się zatrzymywał. Wbrew przewidywaniom naukowca, drzwi nie zostały w żaden sposób opisane. Różniły się jednak zasadniczo od pozostałych, były większe i - w przeciwieństwie do tamtych - dwuskrzydłowe i obite czymś na kształt skóry. Widocznie właściciel tego gabinetu lubił pokazywać, że znacznie przewyższa swoich pracowników. Mężczyzna otworzył je bez trudu, nie zostały zamknięte na klucz.
- Zapraszam do środka, panie Touya. Byłoby mi jednak niesamowicie miło, gdyby pana... małżonka zechciała zostać na zewnątrz. Sam pan rozumie, nasza firma bardzo ceni sobie prywatność.
Cóż, zachowywanie prywatności wychodziło im tak naprawdę raczej średnio, ale w propozycja mężczyzny nie brzmiała jak przyjacielska sugestia, a raczej jak polecenie. Równie dobrze mógłby powiedzieć "ona zostaje na zewnątrz albo nie ma żadnej rozmowy". Uśmiech ani przez chwilę nie schodził mu z twarzy.
Niezależnie od tego, jakiej odpowiedzi udzielił mu Kagari, ciemnowłosy wszedł do środka i zajął miejsce za biurkiem. Poza nim w pomieszczeniu nie dało się dostrzec nikogo. Przełożył na bok dokumenty zalegające na blacie i spokojnie czekał, aż naukowiec zajmie miejsce. Nawet nie zaproponował mu, żeby usiadł, co już samo w sobie zapowiadało zmianę tonu rozmowy. Krzesła nie musiał mu nawet wskazywać - poza biurkiem i jego własnym siedzeniem w biurze pozostał już tylko fotel dla gościa. Być może okna w gabinecie były nieszczelne, lub też klimatyzacja działała tam na większych obrotach, w każdym razie w pomieszczeniu było chłodniej niż w innych częściach budynku.
- Czy możemy zaczynać, panie Touya? Był pan w końcu bardzo zainteresowany naszą działalnością - mężczyzna mało subtelnie pogonił Kagariego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Pon Sie 31, 2015 7:10 pm

Cóż Kagari miał pewne podejście co do wszelakich używek. Wszystko jest dla ludzi, kwestia umiejętnego dozowania sobie tego. Nie przytyje się od jednego ciastka, które zje się raz na jakiś czas, jak również nie dostanie się raka płuc jeśli odpali się fajkę raz w tygodniu w towarzystwie. Tylko nałogowi palacze jak również obżartuchy mogą na tym ucierpieć, tymczasem on na spokojnie mógł zjeść ciastko jak również zapalić sobie papierosa. Kiedyś na pewno znajdzie sposób, by zmodyfikować mózg ludzki, tak by używki nie miały prawa uzależnić. Jednak bardzo mało jest chętnych królików doświadczalnych na takie operacje, więc musi testować to na świniach. W sumie czasem nawet ludzie mają bardzo podobną inteligencję co to grube, różowe zwierzątko. Wystarczy podsunąć im marchewkę i już idą w jej kierunku. W stronę rzeźni.
Mężczyźnie brakowało ogłady, czegoś takiego jak aura charyzmatyczności. Wniosek był tylko jeden, gość na pewno był przydupasem szefa. Nie koniecznie tym lubianym, w końcu ten wysłał go na takie mroźne zadupie jak góry Ural. Nie wysyła się chyba dobrych pracowników do bardzo trudnych warunków. Prawda?
- Czy ciężki dzień to był polemizował, jednak nie od tego tu jestem – nie chciało mu się zwracać uwagi na sztuczność tego śmiechu. W końcu to byłoby mu nie na rękę, gdyby okazał chamstwo wobec niego mogłoby to się nieco odbić na jego celu. Tacy malutcy ludzie zawsze kąsali ostro i szczekali głośno, a Kagari nie lubił kiedy coś nie szło po jego myśli. Jak każdy naukowiec zresztą.
W końcu po długiej przechadzce po tym przybytku wyniosłości oraz niskiej samooceny, trafili przed drzwi. Nie były opisane, ale różniły się od pozostałych, po prostu były droższe i bardziej wyszukane. Nie było to wedle naukowca ani funkcjonalne, ani zresztą też ładne czy pasujące do pozycji jaką miał szef placówki. Raczej obstawiał, że jest to swoista próba podbudowania się z powodu niskiej samooceny. Niektórzy kupują szybkie samochody, inni kupują drzwi.
- Rozumiem, aczkolwiek mogę zagwarantować że nie piśnie nikomu ani słówka – to było bardzo ryzykowne, gdyż Kagari stałby się w środku bardzo bezbronny. Jednocześnie gdyby nie zostawił jej to nie mógłby przeprowadzić rozmowy, a gdyby teraz odmówił to straciłby szansę na ponowny kontakt. Tym razem postanowił zaryzykować. Rozkazał IGNIS zostać przy drzwiach, a jednocześnie w razie czego nałożył sobie na ręce swoje białe rękawiczki. Wyjaśnił to tylko tym, że lubi je mieć na rękach podczas rozmów. Taki talizman.
W pomieszczeniu panował chłód, różnica temperatur między holem głównym a tym pomieszczeniem była znaczna. Naukowiec rozsiadł się wygodnie na fotelu przed biurkiem i założył nogę na nogę, wyczekując wypowiedzi prezesa. Ręce miał ułożone na oparciu krzesła, tak by przypadkowo nie wykonać jakiegoś ruchu, który poruszyłby lalką na zewnątrz.
- Oczywiście. Nie będę owijał w bawełnę, bo pewnie ma Pan swoich informatorów na mieście. Byłem w ratuszu, by początkowo wybadać całą sprawę. Zaaranżowałem sobie nawet spotkanie z burmistrzem, ale udałem się tutaj w końcu mam jeszcze czas. Potrzebny mi pewien minerał do skończenia mojej pracy, jednak dobrze wiem że ludzie z wioski mi w tym nie pomogą a korporacja zajmująca się wydobyciem w ramach podzięki za rozwiązanie ich problemu zapewne podzieliłaby się minerałami. Ot niewielki procent jaki mi jest potrzebny. Mam jednak pewną propozycję, która może się wam spodobać. Dobrze wie Pan, że miejscowi znają te góry świetnie i bez ich pomocy wydobycie może się okazać droższe, a nawet rzekłbym trudniejsze – dał mu chwilę, by poukładał sobie wszystko co naukowiec do tej pory powiedział. Z grubsza chciał go nakierować na pewien pomysł – Nie są to ludzie skomplikowani. Mają swoje proste potrzeby, a zarazem bardzo łatwo jest ich wywieść w pole. Pytanie tylko komu prędzej zaufają? Komuś z zewnątrz kto przyszedł ich okraść, czy komuś z zewnątrz kto rzekomo nie ma żadnych koneksji z tym drugim? – zapytał retorycznie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Góry Ural    Wto Paź 06, 2015 5:27 pm

Misja przerwana
Kagari - 5 dusz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Góry Ural    

Powrót do góry Go down
 
Góry Ural
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Reszta Świata :: Europa-