IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Klasa   Pią Lut 20, 2015 7:49 pm

Co wam się, moi mili kojarzy ze słowem klasa? Katorga, nudne pomieszczenie. W szkole podstawowej, gimnazjalnej i średniej to raczej po prostu pokój z masą ławek ustawionych w rzędy, gdzieś tam wisi sobie tablica. Armią ławek dowodzi zwykle biurko nauczyciela, zwykle z fotelem. Straszliwie nie fair wobec uczniów siedzących na niewygodnych, często zepsutych, drewnianych krzesełkach.

No, ale zapomnijmy o tym. Klasy w Shibusen wyglądają inaczej niż powinny miejsca nauki typowych uczniów szkoły zawodowej. Najprościej całość określić mianem podobnego - jeśli nie w zasadzie takiego samego - do sali na jakiejś uczelni, miejsca edukacji studentów jak z tych najbardziej oklepanych filmów.
Szczególniej? Klasa wydaje się posiadać kształt półkola, raczej zrozumiałe podejście architektury patrząc na wygląd budynku Zawodówki Śmierci. Wielkie czarne filary podpierają dach i pełnią funkcje ozdobne. Wysoko umieszczone okrągłe okna wypełniają całe pomieszczenie światłem, tutaj jest po prostu jasno.  Wcale ciemne są też ściany machnięte kolorem zbliżonym do mocno wyblakłej żółci, bogactwo budownictwa podkreślają złote zdobienia.
Centrum, główny plan pomieszczenia - oczywiście tablica. Hebanowa tarcza ma przykuwać wzrok. Parę metrów przed nią spoczywa oczywiście biurko należące do nauczyciela, umieszczone jest na wzniesieniu, dodatkowy kawałek fundamentu, dwa schodki i już profesor ląduje stopami na podłodze zapełnionej we wzór klasycznej czaro-białej szachownicy. Kolejne parę kroków i już dany wychowawca może porozmawiać z osobami z pierwszych ławek - tych najniższych. Reszta miejsc siedzących unosi się wyżej. Znowu łatwe porównanie wyjaśniające praktycznie wszystko - teatr antyczny, niczym żywcem wyjęty z Grecji, z czasów wystawiania sztuk ku czci Dionizosa i wielu innych bogów. Ach! Schody z jasnobrązowych ławek, swoiste miejsca dla widzów. Centrum klasy z wielką rzeźbią nad tablicą ukazująca maskę Śmierci - miejsce dla chóru, grupy związanej w klasie jako jedna osoba mająca za obowiązek przekazywać przyszłym Władającym i Bronią wiedzę. Nawet ten półkolisty kształt sali idący w parze z dobrym rozprzestrzenianiem się dźwięku. Architekt wykazał się niezłą znajomością, bądź po prostu lubością do czasów starożytnych.
Ławki są utrzymane w jaśniejszych kolorach niż biurko nauczyciela, oczywiście posiadają formę zgiętą w łuk. Ciąg mebli co jakiś czas przerywany jest ścieżkami przejścia, schodki jak w sali kinowej. Na obu stronach każdej ławki stoją stale palące się świece. Nie wspomniane wcześniej siedzenia posiadają barwę stonowanej czerwieni, a może to był szkarłat?
Do klasy wchodzi się wejściami wciśniętymi po obu stronach centrum z osłoniętą czarnymi filarami tablicą, ciężkie brązowe drzwi wyglądają tak, jakby przytulały się do ciemnych zdobień.

I tak w zasadzie wygląda każda klasa w Shibusen. Jakieś pytania? Zapomniałeś czegoś z ławki? No, a może wpadałoby jednak uczestniczyć w zajęciach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Mar 04, 2015 4:26 pm

Przedostatnia ławka to nie jest takie przyjemne miejsce, jakby tylko mogło się wydawać. Każdy powie, że tutaj to nauczyciel nawet na ciebie nie popatrzy; nie usłyszy jak kichasz czy drapiesz się po szanownych czterech literach... A cóż to za cholerne bzdury?! Temu panu to nawet nie było dane pomyśleć czegoś obraźliwego na prowadzącego zajęć, bo od razu dostawał od niego reprymendę - a nie była to osoba potrafiąca czytać w myślach nawet! No, ale wracając do tematu... Przez całą lekcję, jedyną osobą, na którą zwracał uwagę nasz drogi nauczyciel to był właśnie ten dziwnowłosy chłopiec pochodzący z Andaluzji i na dzisiejsze nieszczęście, nie mający bladego pojęcia, czym zawinił temu cholernemu nauczycielowi! A może siadanie w dalszych ławkach jest traktowane jako ucieczka od nauczyciela? Tak, to jest bardzo możliwe... W końcu im bliżej siądzie się biurka profesora, tym bardziej się pokazuje, że nie ma się kompletnie niczego do ukrycia - z kolei siadając w ostatnich ławkach, wychodzi się na tego złego i niedobrego chuligana, mającego głęboko w poważaniu nauki płynące z ust siedzącego w środku sali za biurkiem osobnika.
Tak czy siak, Raquel nie był typem osoby, która olewa zajęcia. Pilnie notował wszystko, a to że czasami odpyskował czy przedrzeźniał nauczyciela to mogło temu osobnikowi przejść koło uszu, a nie musiał się drzeć na niego co chwilę! Całe szczęście, że ten Hiszpan nie miał zamiaru się jeszcze przemieniać w broń, bo w jego aktualnym stanie skończyłoby się naprawdę źle. Żałował, że minuty trwały wiecznie i nie mógł wyjść z sali. A raczej to nie chciał stąd wychodzić. Po coś w końcu był w tej zawodówce śmierci! Szkoda tylko, że na razie nie dawało to zbyt wielu efektów, bo bunt trudno wyplenić z zachowania.
No i nareszcie słychać było ten upragniony dzwonek!
- Nie spóźniajcie się na następną lekcję - nauczyciel upomniał dwie bliźniaczki, które wychodząc z sali już plotkowały. - A panienka Raquel niech uważa na nogi.
- Co ci facet wadzi moje imieeee... - powiedział, widocznie już wściekły i gotowy roznieść pół klasy, jednak... Coś mu nie wyszło, bo dopiero teraz zauważył, że miał związane sznurówki i w momencie wstawania, no i chęci ruszenia do przodu, spotkał się z podłogą. Ugh... Jakiś perfidny dzień dzisiaj był! A niech szlag bierze i nie oddaje tych wszystkich ludzi, którzy zaczęli z niego rżeć. CZY ONI W ŻYCIU SIĘ NIE WYJEBALI NA PYSK!? A może powinni spotkać się wszyscy na pogotowiu z roztrzaskanym ryjem!?
- A żeby wpieprzyli przeterminowany jogurt na stołówce...- burknął pod nosem, jakoś nie chcąc się podnosić w tym momencie. Musi się jakoś uspokoić, więc zamknął oczy, nie biorąc wdechu i wydechu, bo cholera jedna wiedziała, co to za roztocza znajdowały się na podłodze tej klasy. Ale w sumie... To była całkiem wygodna do poleżenia sobie na niej przez jakiś czas.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Mar 04, 2015 10:33 pm

Kilka ławek przed gnębionym przez belfra chłopakiem siedziała Moony notując z uwagą i lekko zmarszczonymi brwiami. Nie odespała za bardzo po ostatniej libacji z Kazuya i chociaż podobno kac morderca bez serca.. nie czuła się jakoś źle. Może to te zbawienne metody jej broni, która mimo wszystko dbała o swoją władającą nawet przed, podczas i po libacji? Była właściwie wdzięczna, że udało się jej jednak wstać na lekcje i jeszcze być w stanie względnego użytku - Kazu dotrzymała słowa.. na szczęście! Nie wierzyła, że po alkoholu kiedykolwiek dożyje rana, a tu ci niespodzianka.
Nauczyciel totalnie ignorował pierwsze ławki skupiając się na uczniakom z tyłu. Zajęcie miejsca z przodu było po prawdzie taktyczne - wiedziała, że ten na 100% da spokój przodowi i zajmie się dalszym planem. Zawsze opracowywała taktykę.. tylko na lekcjach, ale jednak.
Kilka razy zdarzyło jej się obejrzeć za siebie i raz na jakiś czas spoglądała na chłopaka, który dzisiaj stał się prawdziwym ulubieńcem belfra. Oczywiście ten na pewno nawet nie zdał sobie sprawy, że spoczywa na nim ciekawskie spojrzenie Moony, ponieważ.. cóż, była mało zauważalną personą, chociaż dość wyróżniającą się z tłumu.
Gdy zabrzmiał dzwonek z ociąganiem podniosła tyłek z ławki i wzięła zeszyt pod rękę. Nieszczęśliwie długopis zleciał z biurka i poleciał wzdłuż schodków prowadzących wzdłuż rzędów, więc zanim go złapała minęła dłuższa chwila. Ledwo co się schyliła, gdy nagle usłyszała głuchy dźwięk, jakby ktoś zaliczył glebę. Potem do jej uszu dotarła salwa śmiechu, a sama Księżycowa tylko uniosła brew rozglądając się za jego źródłem. Ludzie jednak szybko stracili zainteresowanie chłopakiem, który jak się okazało leżał totalnie po drugiej stronie schowany za ławkami. Wyglądał jakby nie mógł się podnieść.. czy też zwyczajnie mu się nie chciało, więc Moony stwierdziła, że chyba mu pomoże. No, jakby ta klucha komuś nie pomogła to nie byłaby sobą.
Ruszyła w jego kierunku i możliwe, że nawet jej nie zauważył dopóki nie stanęła przed nim z wyciągniętą dłonią.
- Tak wyciągnęłam tę dłoń, chociaż nie spytałam nawet czy chcesz wstać.. - zreflektowała się i cofnęła dłoń. Wyglądała dość.. dziecinnie? Chociaż na pewno jej to pasowało - taki podkoloryzowany image. Trudno sobie ją wyobrazić w stonowanych ciuchach, a tak sprawiała wrażenie niezwykle przyjaźnie wyglądającej outsiderki.
- Zacznijmy od początku. - odparła, po czym znów wyciągnęła łapkę w jego stronę. Nie, nie czuła się zażenowana tą sytuacją. - Pomóc ci wstać? - to specyficzne przywitanie się i propozycja pomocy brzmiało dość śmiesznie i.. dziwnie, jednak kto by z niej nie skorzystał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Mar 05, 2015 8:48 pm

To nie tak, że miał krzywe nogi i problem ze wstawaniem! On najzwyczajniej w świecie był zbyt bardzo leniwy na coś podobnego. A zresztą, ta podłoga była całkiem wygodna, więc nie było problemu! A dodatkowo, lekcje się już skończyły w tej sali. Pozostaje oczywiście nadzieja, że jednak nikt się nie zorientuje, że ktoś tutaj został i śpi na glebie. Szkoda tylko, że prędzej czy później będzie musiał się zebrać i z opuszczoną głową wywlec się z sali. Dzisiaj będzie miał okropny dzień, coś tak przeczuwał. Zresztą, chyba wszyscy już opuścili to pomieszczenie. No, prawie wszyscy, bo jak się miało po chwili okazać, ten dziwaczny pan jednak zwrócił czyjąś uwagę.
- Aktualnie to chyba wolę poleżeć i powyklinać na ten cały świat... Stare przyzwyczajenia - powiedział, zerkając na dziewczynę i posyłając jej krzywy uśmiech, który z zamierzenia miał być przyjazny, lecz niestety ze swoim powołaniem się minął. Nie jego wina, że był w złym nastroju, a czoło go wręcz napierdalało od bliższego spotkanie z posadzką tej klasy. Ech, ech. Kiedy mowa o szczęściu to on ma go największe zapasy. Szkoda tylko, że w głupotach podobnych do wygrywania w konkursach na największą ofermę roku, bądź najlepszego chujomiota miesiąca.
- Dziękuję, skorzystam - powiedział jednak, reflektując się, że zbyt miły to on nie był dla tej damy. Skorzystał z jej wyciągniętej dłoni, starając się jeszcze raz posłać jej jakiś weselszy uśmiech, jednak... Nie, to na nic. Dzisiaj miał tak okropny dzień, że nawet siłą nie potrafił się zmusić do większego uśmiechu. Nie no, może jutro będzie lepiej?
- Przepraszam, ale coś mi uśmiechy dzisiaj nie wychodzą. No wiesz, jakoś... Mam zbyt ponury dzień na to. Może jutro nie oberwie mi się od belfra za moje nieszczęsne imię - powiedział, wzdychając i wznosząc oczy do nieba, co mogło zostać odczytane jako poszukiwanie jakiejś potężniejszej istoty. No, Raquel nie był zbyt pobożny, więc podobne odczytanie było bzdurą. Ale skąd ta dziewczyna przed nim mogła to wiedzieć? No, raczej znikąd. No chyba, że w rzeczywistości była w nim zadurzona już od pierwszego momentu, w którym go zobaczyła przez przypadek na mieście bądź w zawodówce i od tamtej pory wchodzi mu do pokoju w akademiku podczas zajęć, jak i nieobecności tej broni w środku. To by było nieco przerażające... Mieć takiego szpiega, który wszystko o tobie wie, a nawet więcej, niż ty sam! I tylko czeka na odpowiedni moment, żeby cię zaczepić na ulicy i kulturalnie zagadać... Lub mniej subtelnie pierdolnąć cię czymś w łeb, ogłuszyć i zawlec do swojej dziewczyny.
Ale Raquel mógł być spokojny, prawda? Dziewczyna przed nim nie wyglądała na groźną i nie miała zamiaru trzymać go jako pluszaczka w piwnicy, tak? A przynajmniej to przyjmijmy i miejmy nadzieję, że będzie prawdą.
- Czy ten belfer tylko mnie tak kocha wkurwiać czy po prostu nie było innych jego maskotek do gnojenia? - zapytał, wzdychając. W sumie to nie spodziewał się jakoś odpowiedzi. Ot, luźno rzucone słowa, aby rozwiać tę zastałą ciszę między nimi.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Mar 05, 2015 9:28 pm

Gdzieś tam odetchnęła z ulgą, gdy nieznajomy jednak przyjął jej dłoń i nie odrzucił Moonyuśnych starań uzyskania chociaż jednego dobrego uczynku dziennie. Oczywiście nie polegało to na tym, że pomagała jak popadnie i byle "zaliczyć" - pomagała, bo chciała, a takie stawianie sobie celu było swoistą motywacją, by nie uciec w popłochu przed potencjalnym towarzystwem.
Odwzajemniła uśmiech trochę radośniej niż chłopak, nie widziała jednak w tym jego jakiejś ujmy, która sprawiałaby, że nie uśmiechał się ładnie. Każda "podkówka" była ładna, nawet jeśli nadawca nie miał dobrego humoru. Jeśli próbował, to znaczy, że starał się poprawić sytuację, a od tego już krótka droga, by osiągnąć prawdziwy, zacieszny smajl. Chciała mu opowiedzieć "Nic nie szkodzi, ale jeśli tak uśmiechasz się będąc wkurzonym to twój normalny uśmiech musi być naprawdę uroczy", ale się powstrzymała, a nawet nie pokazała po sobie, że takie myśli chodzą po tej farbowanej główce.. użyła więc wygodniejszej wersji odpowiedzi i skupiła się zwyczajnie na innym wątku.
- On tak zawsze, wystarczy siąść bardziej z przodu od samego początku. - odparła wzruszając ramionami i dzieląc się z nim swoją niezwykle tajną taktyką pt. "jak przeżyć lekcję pana X według Moony". - Chociaż możliwe, że jak się już uwziął to mu nie przejdzie.. - dodała po chwili krzywiąc się lekko. Belfer nazywal ją po imieniu - tak jak nienawidziła - więc pośrednio znała to uczucie. Na szczęście nie podśmiechujkywał z niego i tyle dobrego z tej sytuacji.
- A tak właściwie to mów mi Moony. - zreflektowała się i uśmiechnęła trochę zakłopotana, ponieważ właściwie się jeszcze sobie nie przestawili. Miała nadzieję, że nie wykazała się jakimś brakiem szacunku względem nieznajomego, a i dodatkowo Księżyc nigdy nie mówiła "nazywam się tak i tak" czy "mam na imię tak i nie inaczej" używając przy tym tego cholernego Bjorghild. Zwykle od razu wylatywała z ksywką i tę wersję zdarzeń rozmówca musiał przyjąć. Chyba jej nowy towarzysz nie będzie się dopytywał skąd ten specyficzny pseudonim. - Jeśli można, jesteś bronią czy władającym? - dodała po chwili chcąc dowiedzieć się o nim jeszcze trochę więcej. Na te zajęcia chodziły obydwie grupy, a że nie umiała jeszcze zbytnio wyczuwać obecności innych broni - w dodatku teraz była wyczulona na tę jedną, szczególną - musiała zaspokoić swoją ciekawość pytaniem. Dziewczę splotło dłonie za plecami, a że była niższa o te kilka centymetrów, spoglądała na niego trochę z dołu. Nie jakoś specjalnie, ale te ok. 5-10 centymetrów robiło różnicę w różnorakiej perspektywie patrzenia na świat z góry czy dołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Mar 05, 2015 9:47 pm

Co było pięknego w jego uśmiechu, szczególnie kiedy ukazywały się rzędy tych dziwnie zakrzywionych zębów? Nie miał bladego pojęcia i na pewno by się nie zgodził z dziewczyną. Nawet zanotowałby w głowie, że posiada ona jakiś fetysz czy inne dziwactwo związane z uśmiechaniem się, więc lepiej czegoś podobnego przy panience nie robić. No tak, łatwiej unikać ludzi, aniżeli się do nich przekonywać i z nimi rozmawiać.
- Ewentualnie zostaje mi jeszcze wagarowanie. Wiesz, przeczekam aż mu przejdzie chęć najazdów na moją osobę, a po tym znów zacznę chodzić normalnie na jego zajęcia - powiedział, wzruszając ramionami. Z reguły ten plan działał. Jak często i na jak długo - tego nie dało się określić. Jednak skutkowało! Bo w końcu Raquel przestawał być wtedy zauważalny na lekcji. obecny czy nie, jakoś nie był obiektem zainteresowań innych w klasie!
- Do mnie możesz mówić Raq lub Hope... Jakoś imienia nie lubię, co chyba można było zauważyć po dzisiejszej lekcji - powiedział, lekko kręcąc głową. Czy on naprawdę musiał mieć takie ohydne imię? Okropne! Kto w ogóle wpadł na pomysł, aby nazwać go jak dziewczynkę?! Ugh... Dlaczego jego siostra mogła dostać normalne dla swojej płci imię, a on musiał dostać takie, jakby był jakąś paniusią łażącą w kieckach i pończoszkach!?
Ale nie, jest dobrze i w porządku. Uspokój się Raquel, nie myśl o tym, ile razy się z ciebie śmiali ludzie czy poniżali... A ty za każdym razem wysyłałeś ich do szpitala. Przez przypadek lub nie, ale jednak. Okropne wspomnienia, bo przez nie musiał zostawić swoją siostrę samą. Ale ona sobie przynajmniej da radę, kiedy nie będzie go obok. I nie zostanie skrzywdzona przez jego głupią formę broni!
A, no właśnie. Broń. Dopiero po chwili zorientował się, że Moony zadała mu pytanie odnośnie jego jestestwa. Zaraz, jak to leciało? Ach, no tak. Chyba jak zwykle chodziło o to samo, kiedy ktoś nie potrafił wyczuwać obecności innych. On swoją drogą również miewał z tym kłopoty, jednak było w porządku. Dawał radę, czasami.
- Jestem bronią. Bardziej niebezpieczną i nienadającą się do walki, ale bronią - powiedział, wzdychając. Irytował się bardzo łatwo, co nie ułatwiało mu wcale zadania zapanowania nad swoją drugą formą. Często mógł skrzywdzić ludzi znajdujących się wokół niego, nawet tego nie chcąc! - A ty? - zapytał, nie łudząc się nawet, że ta by z uśmiechem powiedziała, że szukała broni, bo jest władającym. On po prostu nie liczy na znalezienie kogoś, z kim mógłby walczyć, dopóki nie nauczy się kontrolować samego siebie!
- Tak właściwie to długo już jesteś w zawodówce?
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Mar 05, 2015 10:21 pm

Tu nie chodziło o to czy uśmiechający się ma piękne zęby czy też nie - dla tej pacyfistki każde pozytywne chociażby w jej mniemaniu wykrzywienie warg było urocze. Może rzeczywiście była głupia, ale tak już z nią było - wszystko jest piękne, jeśli jest dobre, o.
- Wagarowanie równa się zaległości. - odparła w ramach komentarza do tej możliwości potencjalnego wyjścia z sytuacji według Raku..a? Raku? Przyjmijmy, że się nie odmienia. Moony bardzo, ale to bardzo nie lubiła mieć czegoś do nadrobienia, a i często się tak zdarzało, że usypiała na stojąco porankami, więc była to nierozłączna część szkolnego życia dziewczyny. Chociaż? Na pewno nie tylko jej, a całego, nastoletniego, a i dorosłego już społeczeństwa! Ludzie, zacznijmy się wysypiać! Lub przejdźmy na tryb nocny - przespanie całego dnia brzmiało bardzo dobrze, gorzej z zalegającymi wszędzie ciemnościami.
- Chyba nikt nie lubi swojego imienia.. może rodzice mają swego rodzaju szok poporodowy, że nadają nam je tak paskudne? - uzewnętrzniła się ze swoimi przemyśleniami, chociaż mogły one zabrzmieć dość dziwnie. Kto by się jednak nad tym zastanawiał? Swój ze swoim zawsze złapie wspólny temat i tym poleci, więc jeśli rozmowa będzie się kleić nawet dzięki takim głupstwom to i tak git.
- Słyszałam, że to tylko początkowe stadium i bronie często tak mają, zwykle potęgują to negatywne wspomnienia czy uczucia.. - uśmiechnęła się szeroko, taki dziwny zbieg okoliczności, że akurat zaczęła natrafiać na ciekawe bronie, gdy już miała swoją.
- Hm, jestem władającą z zadatkami na bycie największym przychlastem w historii tej szkoły. - odparła parskając śmiechem.. tak, Moony naprawdę nie była zbyt waleczna czy zdolna. - Niby teoria idzie mi dobrze, a jak dochodzi co do czego to głupszych błędów byś nie widział.. No, ale ciągle się uczymy, nie? - Raq spotkał naprawdę dziwną personę - nie dość, że śmiechujkała się z siebie to jeszcze była tak do wszystkiego pozytywnie nastawiona, że aż niedobrze się robiło. Chociaż.. nie każdemu, bo mimo to miała przyjaciół.. prawda? - Właściwie niedługo minie półtorej roku. - zastanowiła się wcześniej chwilę nad odpowiedzią - to tak szybko minęło, że nawet nie zdała sobie sprawę kiedy. Poznała tylu świetnych ludzi, właściwie w przeciągu jednej trzeciej całego pobytu, ale liczy się, a wciąż miała przed sobą jeszcze tyle do przeżycia tutaj. To głupiątko nawet cieszyło się z tej rozmowy! No i rozgadało się.. równie głupio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Mar 08, 2015 2:05 pm

Chwilę się zastanowił nad słowami dziewczyny. No niby racja, że posiadanie zaległości to nie jest nic przyjemnego... Choć z drugiej strony, ten osobnik o wiele bardziej wolał nadrabiać wszystko w zaciszu swojego pokoju, niżeli siedzieć na każdej z lekcji, na której musiał wysłuchiwać nauczyciela, który ponadto uwziął się na niego.
- W sumie to zaległości bardzo łatwo nadrobić, o ile oczywiście lubi się uczyć samemu w domu - powiedział spokojnie, lekko wzruszając ramionami. On lubił się uczyć sam, to była jakaś motywacja do zdobywania wiedzy.
Lekko się uśmiechnął, słysząc teorię dotyczącą rodziców. - Cóż, ja wiem tyle, że moi rodzice już od dziecka mnie nie znosili, więc może przeczuli, że będę sprawiał problemy i od tak mnie postanowili ukarać? - powiedział spokojnie. Chętnie słuchał dziewczyny. Była z pewnością inna od tych wszystkich ludzi, którzy go otaczali. Nie czepiała się go o to, że był nieposłuszny, że pyskował do nauczyciela... Była dosyć przyjazna.
- Nie no, fakt że się cały czas uczymy i mamy prawo popełniać błędy... A jeśli chodzi o walkę to jeżeli będziesz chciała, mogę ci pomóc z praktyką. Nie od dzisiaj wdaję się w bójki, więc musiałem się nieco podszkolić. W grę wchodzi głównie sprawność fizyczna. Polecam sporty, tańce i takie tam - powiedział dziewczynie, nawet już nie siląc się na uśmiech. Usiadł sobie wygodnie na stole, nie przejmując się, że ktoś za jakiś czas będzie musiał tutaj prowadzić swoje notatki. Co go to obchodziło?
Ach, półtorej roku... Czyli była tutaj dłużej od niego, bo od jego przybycia chyba nie minął jeszcze rok. Jednak chyba łatwo jest się tutaj zaaklimatyzować. Przynajmniej według Raquela. Nie miał z tym problemów - nawet jeżeli problem pojawiał się z jakimiś bójkami od czasu do czasu.
- Więc masz tutaj dłuższy staż ode mnie - stwierdził, chociaż dziewczyny raczej nie powinno coś podobnego obchodzić. W końcu wiele osób w tym miejscu miało różny staż. Nie jego wina, że po prostu... No cóż, większość spotykanych w zawodówce ludzi, przebywało tutaj o wiele dłużej od niego.
- Ta klasa się nudna... Ej, mam pomysł! Może się przejdziemy gdzieś do miasta? Na ciastko, powłóczyć się, na piwo. Na co bądź. Osobiście siedzenie w klasach mnie nudzi - zaproponował, bo skoro już nawiązali jakiś kontakt to warto byłoby go chyba wykorzystać, prawda?
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 60
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Mar 08, 2015 5:14 pm

Dziewczyna chociaż wyglądała na dość spokojną, gdy rozmawiała z nim czuła się jakby wygrała w totka. To chyba był pierwszy raz, gdy ktoś kogo zaczepiła totalnie bez zastanowienia.. odpowiedział i nawet wdał się w dłuższą rozmowę! W ogóle nawet sprawiał wrażenie osoby zainteresowanej tą gadką szmatką księżycowej! - Będę musiała opowiedzieć o tym Yuunie. - pomyślała i uśmiechnęła się lekko sprawiając wrażenie uprzejmego słuchacza, na szczęścia miała tako jaką podzielność uwagi, więc mogła się jarać i być spokojną jednocześnie! Magia bycia kobietą, tak.
- Dzięki za propozycję, to urocze. - odpowiedziała jak z głupia frant i ucieszyła się szczerze. Nie dość, że chciał z nią rozmawiać to jeszcze proponował pomoc. Miała tylko nadzieję, że Kazu nie zareaguje jakoś idiotycznie na tę drobną, koleżeńską przysługę. Zdecydowanie mniej bała się perspektywy ćwiczenia z Raqu niż z nią.. Broń Moony zdecydowanie miała kompleks wyższości i chociaż zdarzało jej się być całkiem kochaną, tak wciąż nie była pewna ćwiczeń praktycznych w parze. - Stażu nie warto przypisywać do poziomu umiejętności, bo można się na tym przejechać. Często początkujący są w stanie sprawniej skopać tyłek osoby, która siedzi tu dłużej, bo bywa, że nie docenia się umiejętności "młodszego". - widziała na własne oczy kilka przypadków, którzy chociaż siedzieli w Shibusen od bywa i kilku lat wciąż przemieniali się w broń z pomocą czy władających, którzy nie wiedzieli jak dobrze trzymać oręż. Tutaj stopień rozwoju jest bardzo różny i na każdego ucznia trzeba patrzeć indywidualnie. Moony niegdyś często przychodziło na myśl, że tutejsi nauczyciele muszą mieć naprawdę poukładane w głowie, by ogarnąć te wszystkie różnorakie przypadki.
Propozycja Raqu wyrwała dziewczynę z zamyślenia, która aż się zdziwiła. Rozumiała to, że z nią rozmawiał, obietnice też były spoko, ale.. czy on chciał spędzić z nią czas.. już dziś? - MOONY, OGARNIJ SIĘ. - nakazała sobie poważnie i przybrała radosny, ciepły uśmiech.
- Naprawdę? - zdziwiła się, ale od razu zreflektowała. - Bardzo chętnie, na dziś wystarczy mi siedzenia w klasie. - odparła pociesznie i złapała go pod ramie idąc po schodkach na dół. Miała nadzieję, że ten gest za bardzo go nie speszył.. czy coś. Jakby się wyrwał, poczułaby się głupio, ale cóż. Przyjęły jej się niespodziewane gesty Kazu, chyba za dużo czasu ze sobą spędzały, że teraz przekładało się to na pozostałą część życia towarzyskiego Moony.  - Jest taka fajna kawiarnia w centrum, jeśli dłużej pomyśleć. - odparła przeszukując w pamięci wszystkie ciekawe miejsca jakie zwiedziła w mieście. Nie było tego dużo, ale zawsze coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t270-moony-wbija-na-parkiet-i-od-ra
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Mar 08, 2015 5:37 pm

Ktoś go nazwał uroczym... To było przynajmniej dziwne. Czy on powinien się już obawiać Moony, stojącej przed nim? Oj, jak dobrze, że nie wiedział, co działo się w jej głowie, bo najpewniej już na pewno by się przestraszył! On ludziom dookoła pokazywał tylko i wyłącznie negatywne emocje, ewentualnie te neutralne. Nie mówił w życiu, że kogoś lubi, że na komuś mu zależy... W sumie to i nieczęsto był w stanie w ogóle kogoś polubić. Nie wspominając już o tym, aby to w ogóle pokazywać!
Słysząc kolejne słowa dziewczyny, pokiwał głową. Zaskakujące, że był w stanie jej słuchać. Zawsze uważał kobiety za takie dziwne stworzenia, które po prostu nie potrafiły zamknąć jadaczki, a po piętnastu minutach konwersacji, przestawało się ich słuchać. Nie jego wina, że miał takie, a nie inne przekonania, prawda? Kobieta to zło wrodzone, które musi gadać, gadać, gadać i jeszcze raz gadać... Czasami to było przerażające. Ile one musiały się naplotkować! Języki im jeszcze nie odpadały z tego wszystkiego? Przerażające, naprawdę.
- Wiesz, nic dziwnego. Ja do czynienia z walką miałem już od małego, a ktoś może tutaj siedzieć i przez pięć lat w ogóle nie walczyć... Ale w sumie moich doświadczeń podczas walki to nie można nazwać jakimiś wyjątkowymi. Wiesz, zwykłe bójki na korytarzach szkoły czy na podwórku - powiedział, lekko się do niej uśmiechając.
Osobiście był przekonany, że gdyby w ogóle dotknął Moony to jego policzek by ucierpiał, a za samą propozycję spędzenia czasu poza szkołą, zostałby wyzwany od taniego podrywacza. Jakież było jego zdziwienie, kiedy ta osóbka przed nim tak pozytywnie zareagowała na propozycję! I to zdziwienie nawet ukazało się na jego twarzy. Widać było, że nie przeszkadza mu coś takiego, jednak nie ma zbyt często okazji do spotkania się z podobnym zachowaniem. Nie wspominając już o tym, że dziewczyny to raczej wolały się trzymać od niego z dala, a teraz taka ładna się uwiesiła jego ramienia...
Nie, nie, nie! Nie miał zamiaru zarywać do Moony. Po prostu stwierdził, że była ładna. A to, że zachowywała się niespotykanie to również było zwyczajnym stwierdzeniem faktu.
- No to prowadź. Chętnie zobaczę tę kawiarenkę - powiedział, w myślach jeszcze odszukując informacji czy w ogóle wziął ze sobą portfel. Tak, miał. I kartę kredytową również. No, raczej chyba teoretycznie powinien zapłacić i za siebie, i za dziewczynę, prawda? Znaczy, jeżeli chciał być kulturalny. Tak, raczej powinien tak właśnie zrobić.
Dawał się prowadzić dziewczynie, dalej niezbyt potrafiąc się przyzwyczaić do tej miłej, lecz odmiennej sytuacji, w jakiej się znalazł z Moony.

[z/t oboje --> do kawiarenki]
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Cze 02, 2015 3:20 pm

Lekcja trwała w najlepsze. Profesor jak zwykle nadzwyczaj entuzjastycznie wykładał treści, które oni powinni przyswoić, gdy nagle rozległ się tak oczekiwany przez każdego ucznia dźwięk dzwonu, oznaczający koniec zajęć. Niemal wszyscy uczniowi jak jeden mąż zerwali się i opuścili klasę przepychając się w drzwiach, by jak najszybciej się wydostać. Nikt nie zwracał uwagi na nauczyciela, który prosił by jeszcze chwilę zostali i wysłuchali wykładu do końca. Po chwili w ławce została tylko jedna osoba. Chyba nikogo nie dziwi, że była nią Akane, jak zwykle zaczytana w jakieś kartki. Siedziała wyłączona ze świata, całkowicie skupiona na czytanym tekście. Dopiero, gdy wszyscy wyszli i w sali zapadła cisza dziewczyna uniosła głowę i spojrzała na profesora, który tylko uśmiechnął się i powiedział, ze jak chce to może zostać w sali. Akane jedynie delikatnie skinęła głową i wróciła do lektury. To były jej ostatnie zajęcia tego dnia, a nie widziała sensu wychylać nosa z budynku zważywszy na deszcz padający za oknem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Cze 02, 2015 6:48 pm

Jednak okazało się, że Akane nie pozostała totalnie sama w klasie. Gdzieś totalnie z tyłu, w ostatniej ławie na siedzeniach ktoś zrobił sobie drzemkę. Co prawda był cicho - żadnego chrapania, więc ta nie miała jak go zauważyć. Leżał schowany za biurkiem wyciągnięty jak na własnym łóżku i w najlepsze spał jak zabity. Dopiero po jakiś 20 minutach od zakończenia lekcji, leniwie otworzył oczy i rozpoczął podnoszenie się do pionu.
Jego zawiązany wcześniej, niewielki kucyk trochę się rozsypał i w ogóle cały był jakiś zmechacony i zaspany. W nocy wcale nie mógł zasnąć. Wciąż myślał o Sonji, która znikła tak nagle, jak pojawiła się w jego życiu. Jednego dnia widział ją w butiku, zaś drugiego już nie było po niej ni słychu, ni widu. Martwił się, to prawda, ale nie mógł nic zrobić. Nic a nic.
Ociężale podniósł się z siedzenia i rozciągnął porządnie, ziewając. Przetarł oko i rozejrzał się po sali. W pierwszej chwili był pewny, że został sam. Dopiero jak się lepiej rozejrzał, zauważył drobną osóbkę siedzącą samotnie gdzieś z przodu. Przed sobą miała książkę i miało się wrażenie, że chyba nawet go nie zauważyła. Tym lepiej. Podniósł się i ruszył wolnym krokiem w dół po schodach, aż stanął przy jej rzędzie i oparł się leniwie o blat podpierając brodę rękoma.
- Cześć. Jak dawno temu skończyła się lekcja? - spytał uśmiechając się lekko, ale trochę "bezpłciowo". Nie wiadomo czy to przyjazny uśmiech czy po prostu taki, by nie wyglądać zbyt ponuro. Lyosil był ponury, więc musiał stwarzać pozory.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Cze 06, 2015 10:19 pm

Siedziała pogrążona bez reszty w lekturze i rytmicznie uderzajacych o szybę kroplach deszczu. W tej chwili świat wokół mógłby rozpaść się w proch i w pył, a Akane pewnie nawet by tego nie zauważyła. Była święcie przekonana, że jest w klasie całkiem sama. Jednak po kilkunastu przeczytanych stronach, bo właśnie tak w tym momencie blondynka liczyła czas - na przeczytane strony, do jej świadomości doszły ciche szelsty i szurnięcia. Nie wiedziała co to, więc na chwilę podniosła wzrok znad stronic i rozejrzała, zatrzymując dłużej wzrok na wejściu do klasy, podejrzewała bowiem, że profesor wrócił by zamknąć już klasę,przecież nie pozwolił jej tu zostać na cały dzień. Gdy jednak przez dłuższy czas nikt nie otwierał drzwi, wzruszyła ramionami o wróciła do lektury. Nie przeczytała jednak wiele, bo po chwili usłyszała czyjś głos.
Podskoczyła delikatnie na krześle, zaskoczona i wyrwana z zamyślenia, a właściwe zaczytania. Zamrugała parokrotnie szybko patrząc na chłopaka przez chwilę, nie doszło do niej znaczenie jego słów. Usiadła prosto i lekko zarumieniona spojrzała na zegar.
-Jakieś 20 minut temu.
Odpowiedziała spokojnie i cicho, jak zwykle zresztą. Kątem oka zetknęła na chłopaka nie bardzo wiedząc co teraz. Nie była zbyt dobra w prowadzeniu konwersacji ze swoimi rówieśnikami. Zupełnie nie miała pojęcia, co powiedzieć lub zrobić. Czekała na jakiś ruch ze strony chłopaka. Nie wydawał jej się szczególnie miły, ale na przykrego również nie. Taka... Neutralna persona. Na jej ustach także widniał lekki, ciepły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Cze 07, 2015 2:16 pm

Otaksował ją spojrzeniem i wcale się z tym nie krył. Dłużej przyglądał się jej berecikowi zastanawiając się po co jej coś takiego, gdy ma naprawdę ładne włosy. Yves patrzył na nią trochę nachalnie, jednak nie było w tym nic seksistowskiego. Co jak co, ale mimo wszystkich wad swojego kochanka, utrzymywał, że jest 100% gabrysioseksualny. Zdarza się.
- Co czytasz? - spytał podpierając brodę na dłoni, zaś łokieć o blat. Nie chciało mu się stąd ruszać, więc musiał nawiązać chociaż zalążek konwersacji z dziewczyną. Właśnie.. jak ma na imię?
- Przy okazji możesz mi powiedzieć jak masz na imię i czym jesteś. - dodał zanim ta w ogóle zdążyła odpowiedzieć. Uśmiechnął się trochę ładniej i weselej, chociaż wciąż nie do końca. Niedawno się obudził, więc jeszcze jakieś 15 minut będzie trochę zmulony. Ciekawiło go czy ona też jest bronią czy może walczy. Cóż, nie miał władającej, ale nawet jeśli ta byłaby takową to chyba nie chciałby by ta nim dzierżyła. Jeszcze by się zacięła czy coś.. Zrzuciła przypadkiem berecik przez gwałtowniejszy, nieprzemyślany ruch ręki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Cze 16, 2015 12:34 pm

Czuła na sobie wzrok chłopaka. Na jej policzki wpłynął lekki, ledwie zauważalny rumieniec. Zastanawiała się czemu on się jej tak przygląda. Pochyliła lekko głowę, tak żeby włosy zakryły jej coraz bardziej czerwone policzki. Ten ruch niestety powodował również osunięcie się bereciku na oczy dziewczyny. Na szczęście czapeczka z jednej strony była przypięta do włosów dziewczyny, dzięki czemu nie spadła kompletnie, jednak i tak, trzymane przez czapkę włosy rozsypały się robiąc z Akane blond podróbę postaci z horroru. Właśnie po to była jej czapeczka, by ułożyć włosy. No i po prostu lubiła ją mieć.
Na pytanie chłopaka jedynie przymknęła książkę tak by widoczna była strona tytułowa. Na stronie tej ozdobnymi literami widniał napis 'Hamlet'.
- Akane. Broń
Odpowiedziała spokojnie, a później zerknęła pytająco na chłopaka oczekując, ze on też się przedstawi.
Przez cały czas próbowała poprawić włosy, ale zamiast naprawić sytuację tylko ją pogorszyła. Przez nieuważny ruch dłoni uwolniła czapkę ze spinek, które trzymały ją przy głowie dziewczyny. Berecik spadł na ziemię. Niewiele myśląc Akane schyliła się by podnieść swoja czapkę. Jednak ta wpadła pod ławkę, gdzie nijak dziewczyna nie mogła sięgnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Cze 18, 2015 2:44 pm

Jak Yves się przyglądał to się przyglądał i nie warto drążyć temat. Po prostu trzeba było to zignorować albo spytać się o powód na co ten by pewnie odpowiedział "po coś mam oczy". Trudny człowiek.. Chociaż kobiety były trudniejsze. Nie rozumiał ich, chociaż czasem miał wrażenie, że w końcu się tego nauczył. Chyba właśnie dlatego przeszedł na złą stronę mocy jaką był homoseksualizm, bo gdyby miał tak za każdym razem zgadywać co takowej kobietce chodzi po głowie to by ześwirował. Jakby dłużej nad tym pomyśleć to Gabriel też taki jest, ale mu się przynajmniej zdarza czasem powiedzieć coś wprost. Kobiety żądają karkołomnych podchodów, gier wstępnych i innych niepotrzebnych rzeczy.
Akane wydawała się być jedną z takich dziewczyn, które wolą odpowiadać półsłówkami niż go zaskarżyć o molestowanie spojrzeniem. Oczywiście, nie molestował jej w żaden sposób, ale zamiast rumienić się jak dorodna piwonia mogła to skwitować. Jakkolwiek, a nie demolując sobie fryzurę.
W momencie, gdy zleciał jej berecik, kucnął aż strzyknęły mu kolana po czym z łatwością po niego sięgnął. Podniósł się i gdy ta również wróciła do pionu podał go jej, lekko strzepując bród z materiału. Był całkiem miły w dotyku.
- Nazywam się Yves i też jestem bronią. - odparł i poprawił jej kosmyk włosów, który jego zdaniem lepiej wyglądałby za uchem niż tak bezwiednie wiszący jej przed oczami. Teraz lepiej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Cze 25, 2015 10:14 pm

Akane była istotką nieśmiałą i nic na to poradzić nie umiała. Rumieniła się nawet, gdy ktoś na korytarzu zwyczajnie powiedział jej "cześć". Nie ma w tym raczej nic dziwnego, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że dziewczyna zazwyczaj trzymała się gdzieś z boku, praktycznie nie widzialna dla otaczających ją ludzi. Lubiła tą swoją niewidzialność, choć czasem marzyła by spotkać kogoś kogo będzie mogła nazwać przyjacielem, kto ją będzie widział i rozumiał. Na razie nikogo takiego nie spotkała. Może powodem była właśnie jej nieśmiałość... trudno się z kimś zaprzyjaźnić gdy praktycznie nic się nie mówi. Miała jednak już takie usposobienie. Była małomówna i fakt usłyszenia z jej ust całego zdania był już sukcesem.
Wyprostowała się i skinięciem głowy podziękowała chłopakowi. Wyjęła z włosów spinki i zaczęła na nowo mocować je w berecie tak by potem można było czapkę przypiąć do włosów. Miała już swoje opracowane sposoby by czapka trzymała się na swoim miejscu. Gdy tak bawiła się czapką i spinkami niesforny kosmyk zasłonił jej widok wisząc dokładnie na linii jej wzroku. Już chciała go poprawić, gdy zrobił to za nią chłopak. Zarumieniła się jeszcze bardziej i ponownie skinęła głową w podziękowaniu. Ułożyła kilkoma ruchami dłoni włosy i wpięła spinki mocując czapkę na jej miejscu.
- Miło mi
Powiedziała cicho uśmiechając się ciepło i łagodnie. Zagryzła lekko wargi nie wiedząc co powiedzieć. Chyba przydało by jej się jakieś szkolenie w zakresie zawierania nowych znajomości.
- Kto jest twoim władającym?
Spytała nieśmiało próbując nawiązać jakąś rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 13/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Cze 26, 2015 3:05 pm

Po sali rozległo się ciche skrzypnięcie ciężkich metalowych zawiasów, na które nikt nie zwrócił uwagi, lub nie zauważył. Wielkie czarne drzwi uchyliły się i w progu stanął Conor. Szybko obejrzał klasę i zauważając dwie postacie siedzące za ławkami, rozmawiając między sobą. Nie chcąc im przeszkadzać ruszył w stronę schodów prowadzących do rzędów znajdujących się wyżej. 
Idąc tak powoli, przyglądał się on dwóm postaciom, którzy siedzieli jeszcze w ławce. wyraźnie było widać, że dziewczyna miała wielkie trudności z nawiązaniem rozmowy. Chłopiec natomiast wyglądał na trochę zaspanego, lub coś w tym rodzaju. Zauważył również on książkę leżącą przed dziewczyną, zapewne niedawno właśnie była czytana przez nią. Dotarłszy do schodów ruszył w górę. Przy pierwszych stopniach, zaszeleściła mu katana obijając się o bok. Conor niewiele myśląc, jednym sprawnym ruchem palców rozpiął rzemień i niosąc tak katanę w ręku ruszył dalej, wyżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t525-conor

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Cze 26, 2015 10:36 pm

"Kobiety są dziwne" stwierdził i w odpowiedzi na jej gorączkowe podziękowania co rusz by dla niej zrobił, uśmiechnął się trochę pewniej. Ostatnio rzadko zdarzało mu się uśmiechać, odkąd Sonja zniknęła to już prawie w ogóle. Jego ex-władająca zawsze była powodem radości a nie smutku. Musiał znaleźć kogoś nowego.. I wtedy do klasy wszedł jakiś random. Czerwonowłosy, zamyślony chłopak, który totalnie ich zignorował. Yves jakimś cudem od razu poczuł, że ten nieznajomy ktoś to władający, co było.. dziwne. Bardzo. I zdarzało się niezmiernie rzadko.
- Aktualnie nikt. - odparł odrywając wzrok od przybysza. Musiał się znowu skupić na dziewczynie, bo czuł się nader dziwnie. Nie chodziło tu o jakieś, nie-daj-karmo, zakochanie od pierwszego wejrzenia. Francuz po prostu wyczuł jego fale duszy znacznie mocniej niż inne, prawie tak mocno jak Sonji. Oczywiście odrzucił od siebie tę myśl. Przynajmniej na razie. Dalej czul się źle po stracie, chociaż wiedział, że nowy władający mógł pomóc w oswojeniu się z nią.
- Lekcji już nie ma, ale z nami możesz posiedzieć. - odparł głośniej w stronę chłopaka. Chciał go sprowokować, by porozmawiał z nimi. Sekretnie wyniuchałby więcej zgodności, może przy dobrych wiatrach dowiedziałby się jak ma na imię.. Z małą pomocą uroczej Akane, oczywiście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 13/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Cze 27, 2015 12:17 am

Conor wspinając się po stopniach starał nie zwracać na siebie uwagi. Nie chciał on przeszkadzać dwójce, którzy zostali w klasie. 
Niestety jego plany legły w gruzach, kiedy chłopak do niego zawołał. Przystanął on i spojrzał przenikliwym spojrzeniem na chudzielca. 
- Wybaczcie nie chciałem wam przeszkadzać - odpowiedział po chwili. - Ja tu przyszedłem tylko poczytać książkę. - powiedział wyjmując przedmiot z wewnętrznej kieszeni płaszcza. Była to mała kieszonkowa wersja, podręcznika szkolnego, a dokładnie o systemie dusz, którą czytał w każdej wolnej chwili. Fakt, że znał tę lekturę od poszewki, ponieważ wiele raz już ją przeczytał. Nie odkładał natomiast tej księgi. Czemu? Nie wiedział on tego. Po prostu, kiedy ją czytał wyczuwał w sobie, taki wewnętrzny spokój, tak jakby poznawał samego siebie.
Zawsze chodził w miejsca gdzie nie słychać hałasu studentów, którzy chodzą po korytarzach Akademii Shibusen. Krzyki i głośne rozmowy o niczym, nie bardzo go interesowały, a wręcz przeciwnie dekoncentrowały.
Tym razem poszedł za swoją intuicją, która zawiodła do klasy. Najpierw się zdziwił, że nie była ona pusta, lecz zawsze się mówi, że "najciemniej jest pod najjaśniejszą latarnią". Dlatego pomimo osób przebywających w środku, nie odwrócił się i nie poszedł gdzieś indziej.
-Ale przyłączę się do was skoro mnie zapraszacie.- powiedział Conor i ruszył w ich stronę, przypinając na nowo broń do pasa, ponieważ nie przeszkadzała ona teraz zbytnio w poruszaniu się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t525-conor

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Pon Cze 29, 2015 10:40 pm

Usłyszała cichy skrzyp, ale zajęta myśleniem o tym jak tu jakoś poprowadzić rozmowę nie zwróciła na to większej uwagi. Dźwięk był tak cichy, że właściwie ledwie dotarł do jej uszu, więc zignorowanie go nie było niczym trudnym. Zauważyła za to wejście chłopaka. O prowadziła go wzrokiem iż przez chwile dyskretnie mu się przyglądała. Nie umknęło jej uwadze także, że jej towarzysz zaczął nieco dziwnie się zachowywać.
Odwzajemniła jego uśmiech.
- To tak jak ja
Powiedziała cicho. Czuła potrzebę spotkania kogoś z kim mogła by walczyć ale jak na razie przy nikim nie poczuła wyraźniej fal duszy tak jak to wielokrotnie słyszała od innych broni. Może Rho, ale on ma broń, więc marne szanse że zostanie jej wladajacym.
-Zapraszamy
Poparła Yvesa.
-Nie przeszkadzasz
Zapewniła serdecznie uśmiechając się do chłopaka uprzejmie. Uśmiechnęła się nieco szerzej słysząc dlaczego chłopak tu zawedrowal. Jakoś tak miło było usłyszeć, że nie tylko ona się alienuje by w spokoju poczytać. Przyjrzała się książce, która chłopak chciał czytać i nieco się zdziwiła widząc podręcznik. Sama często go czytywala dla odnowienia wiedzy i w pewien sposób także przyjemności. Był bowiem wyjątkowo dobrze napisany tak że łatwo się go czytalo.
- Katana.
Spytała krótko przyglądając się mieczowi który chłopak przypial do pasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 13/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Lip 10, 2015 1:20 pm

Spojrzał na miecz i z powrotem na dziewczynę.
-Tak.-odpowiedział spokojnym głosem na pytanie- Czuję się bezpieczniejszy mając ją u boku. Takie przyzwyczajenie. -dodał, a następnie uśmiechnął się.
Nie lubił on uczucia bezbronności, dlatego zawsze miał przy sobie jakąś broń. Czasem była ona widoczna, czasem ukryta, ale zawsze znajdowała się przy nim. Dzisiaj wybrał on jednego z dwóch mieczy, które dostał od Mistrza. Zawsze nosił on je razem, nigdy oddzielnie. Dzisiaj był pierwszy raz jak on ich rozdzielił. Nic nie zapowiadało się na byle jaką potyczkę i dlatego postanowił dziś zostawić jeden w domu.
Oczywiście trochę go zdziwiło pytanie dziewczyny, ponieważ nikogo nigdy nie interesowała jego broń. wszystkim było jednoznaczne co chłopak nosi u boku, oni widzieli tylko, że to miecz, a reszta to nieważne.
-Nazywam się Conor La'Soy i jestem władającym.- powiedział po chwili
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t525-conor

avatar
Uczeń NOT
Posty : 39
Data dołączenia : 22/02/2015
Wiek : 36
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Lip 22, 2015 10:16 pm

Słysząc słowa nowoprzybyłego chłopaka uśmiechnęła się tylko i kiwnęła głową. Rozumiała doskonale, że przyzwyczajenia kształtują w pewien sposób osobowość. Dla niej samej strój angielskiej uczennicy był czymś co dawało jej poczucie bezpieczeństwa bo kojarzyło się z jej rodzinnym domem.
- Akane. Broń.
Przedstawiła się krótko dygając lekko przy tym. Spojrzała za okno, gdzie deszcz powoli przestawał padać.
-Wybaczcie. Do widzenia
Ukłoniła się i zbierając rzeczy ruszyła do wyjścia. Chciała odwiedzić swoje ulubione miejsce i tam jeszcze chwile poczytać, bo tu było to raczej trudne.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 26
Data dołączenia : 13/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sie 04, 2015 8:08 pm

Zwrócił on uwagę, że chłopak towarzyszący im ciągle miczał. Cóż, nie wszyscy są rozmowni, ale trochę czuł  się podle, że przez niego musiał on milczeć. Kiedy dziewczyna pożegnała się i ruszyła do wyjścia, Conor zawołał za nią „Do widzenia”. Kiedy dziewczyna wyszła spojrzał na mężczyznę stojącego obok niego.
-Czemu milczysz? – spytał się wprost–Coś się stało? Wybacz, że spłoszyłem twoją rozmówczynię. Jak się nazywasz? Nie chcę mówić do ciebie „Ej ty” – powiedział z lekkim uśmieszkiem.
Jakoś smutno mu było kiedy dziewczyna wyszła z klasy. Zawsze było przyjemniej rozmawiać w więcej osób. Mówiono często, że w towarzystwie jest weselej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t525-conor

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Sie 14, 2015 12:15 am

Trzeźwy już Gabriel latał po szkole w poszukiwaniu czegokolwiek. A właściwie to kogokolwiek, kto miał na imię Yves i był niezwykle przystojnym oraz zapierającym dech w piersi francuzem.
Wydarzenia ostatniego tygodnia dość mocno odbiły się na jego samopoczuciu, a także życiu. Wiedział, że musi wziąć się w garść i wrócić do normalnej, melancholijnej egzystencji, nieważne jak bardzo dziura w jego sercu powiększała się z każdą chwilą strachu o zaginionych. Z tego co pamiętał nawet kilku uczniów zostało zabitych, więc tym bardziej musiał zachowywać się jakby tak naprawdę nic się nie stało. Oczywiście miał też świadomość, że dzieciaki w tej szkole mają swoje informacje i bardzo dobrze wiedzą jak do nich dotrzeć, także prawdopodobieństwo tego, że każdy już otrzymał niepokojące wieści było niezwykle wysokie. Ale nauczyciel nie kwalifikował tego jako powód do zmartwień. Jego głowę bardziej zaprzątała sama Ashling i to, co mogło się z nią dziać w tym momencie. Potrzebował odreagować stres, potrzebował czyjejś bliskości, a tę mogła mu zapewnić tylko jedna osoba i nie, nie Ivari.

Lekcje już dawno się pokończyły, jednak Yves nie znajdował się w swoim pokoju w akademiku. Gabriel tak szczerze nie miał pojęcia, gdzie mógłby się znajdować, więc sprawdzał klasę po klasie, w poszukiwaniach. Na swojej liście miał jeszcze bibliotekę, park i kawiarnię. Stołówkę i inne miejsca już dawno sprawdził. Czy to dziwne, że wysłał już kilkadziesiąt smsów, zadzwonił, pierdyliard razy i nawet się nagrał? On, ktoś, kto powinien mieć wywalone na każdego na świecie, aktualnie nawet… martwił się o francuza. Nie chciał usłyszeć, że jego nazwisko znalazło się wśród martwych uczniów Shibusen. Chyba by tego nie przeżył. Już ledwo zaginięcie zaprzyjaźnionej nauczycielki ledwo zniósł.

Można więc sobie wyobrazić jaką ulgę poczuł Herondale, gdy wparował do kolejnej klasy i zauważył ciemną czuprynę Yvesa. Było to tak intensywne uczucie, że prawie łzy napłynęły mu do oczu. Jednakże w pomieszczeniu znajdował się ktoś jeszcze, skutecznie hamując emocje mężczyzny. Odchrząknął delikatnie, lustrując dwóch chłopców uważnie i poprawił blond włosy niedbale.
- Nie wiem co panowie tutaj robią. Jest już zdecydowanie po lekcjach. - W tym momencie Gabriel zdał sobie sprawę kim jest drugi uczeń. Władający, Conor. Nic ciekawego. Spokojny na lekcjach, nie wychylał się szczególnie spośród innych zwykłych ludzi w Shibusen. - Panie Lyosil, pozwoli pan ze mną. Musimy omówić pańskie ostatnie wyniki w nauce. A pan La Soy równie dobrze może iść poćwiczyć swoje umiejętności w opanowywaniu fali dusz i dostrajaniu jej do magicznej broni. Ostatnio nie szło panu z tym najlepiej - rzucił najspokojniej jak umiał, a następnie wyszedł. Zdecydowanie oczekując, że Presley pójdzie za nim. Skierował się wprost do swojego mieszkania, nie oglądając się za siebie nawet jeden raz.

{z/t x 2} Gabriel + Yves

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Klasa   

Powrót do góry Go down
 
Klasa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna
» Klasa Historii Magii
» Klasa Numerologii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen :: Parter-