IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabrielowy Azyl

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Wto Wrz 01, 2015 6:04 pm

Widocznie mieli mimo wszystko trochę różny światopogląd. Podobno nie można być za bardzo podobnym do siebie w związku, bo da się ocipieć i nie pobędzie się z kimś takim długo. Co prawda to prawda - plus i minus się przyciągają. W tym problem, że Yves i Gabriel byli jednocześnie różni i podobni. Dzieliły ich zdania na różne tematy, a przyciągały trudności, których jedynym  ukojeniem była ramiona tej drugiej osoby. Francuz nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia, co najwyżej w chemię, biologię, która pomaga w decyzji. Bycie czyjąś druga połówką też było dość nierzeczywiste. Czy to możliwe, że losy są zapisane w gwiazdach i istnieje coś takiego jak przeznaczenie? Karma? Plan, którego żadne z nas nie jest świadom? Może np. powołanie czy stuprocentowo pewne decyzje są przebłyskiem czegoś podobnego.
Chłopak spojrzał w oczy mężczyzny pod sobą i uśmiechnął się lekko. Uśmiech ten nie sięgał jednak oczu, które pozostawały po trosze smutne, niepewne czy też zmartwione. Nie było widać tego jak na dłoni, ale na pewno Gabriel zauważyłby to, gdyby chciał.
- Nic, tylko trochę o tym jak bardzo cię kocham. - odparł wymijająco i złapał go za podbródek wolną ręką. Miał ochotę go pocałować i zrobił to, ale bez niepotrzebnych porywów. Po prostu złożył na jego ustach delikatny pocałunek, ledwo co musnął je nie chcąc się naprzykrzać. Nie czuł tego, że to czas i miejsce na coś większego, chociaż jakaś inicjatywa ze strony speszonego blondyna mogłaby okazać się pomocna.
- Co się tak denerwujesz? Jak ci nie pasuje ta pozycja to możemy się zamienić. - parsknął śmiechem. Yves był zwykle tym śmielszym, wychodził z inicjatywą, ale to Gabriel zawsze stawiał na swoim, jeśli chodziło o sprawy łóżkowe. Francuzowi to wcale nie przeszkadzało, bo z blondynem zawsze było dobrze. Mimo dość wrednego i cynicznego charakterku na co dzień, mężczyzna wiedział jak dobrze i troskliwie zadbać o swojego partnera. Te chwile były przeznaczone tylko dla nich, więc nie musieli niczego ukrywać. Wszystkie karty na stół i spodnie w dół!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Nie Wrz 06, 2015 10:26 am

Gabriel w Lyosilu zawsze widział więcej niż widzieli inni. On potrafił dostrzec każdy jego uśmiech, każdą oznakę zniecierpliwienia, smutku, mógł czytać z chłopaka jak z otwartej książki napisanej po angielsku. W dodatku prostymi zdaniami. Obawiał się, że działa to też w drugą stronę, jednak nigdy nie śmiał zapytać o to. Nie miałby nic przeciwko w większości sytuacji, czasem po prostu potrzebował ukryć niektóre emocje przed nim. Wszystkie jego myśli zostały zupełnie wymazane, gdy poczuł usta młodszego na swoich. Jakby na zawołanie przymknął oczy, próbując wydłużyć jak najbardziej tę chwilę. Po tym poczuł się zdecydowanie lepiej. Nie musiał się martwić przecież niczym, ponieważ byli razem. Nie przejął się nawet tym, że nie ma kontroli nad sytuacją. Jego strona, odpowiadająca za to całe „bycie filarem w związku” uciszyła się sekundzie, w której nastąpił pocałunek.
- Nie denerwuję się, czemu od razu zakładasz, że się denerwuję? - Gabriel pokazał swoją zirytowaną stronę, choć w sumie nie chciał tego robić. Czerwień na jego policzkach nadal tam tkwiła, a jednak nauczyciel nie wykonał żadnego ruchu, który mógłby zamienić ich pozycje. - Zero wiary we mnie - tę część wymruczał, nie patrząc się na Presleya. No cóż. Dla ucznia, który prawdopodobnie nigdy nie widział Gabriela w takim stanie, to mógł być lekki szok. W dodatku spowodowany tylko jednym czułym pocałunkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Sro Wrz 09, 2015 6:25 pm

Owszem, działało i Yves nie raz szczycił się w duchu, że jest w stanie z taką łatwością wyczytać co trzeba z Gabriela. Gdy inni uczniowie główkowali co się stało, że nagle blondyn obdarzył ich tymczasową sympatią i dobrem, żadne z nich nie domyśliło się, że stoi za tym on, Yves Lyosil, we własnej osobie. Nie traktował jednak jego serca jak jakiegoś trofeum, dowodu na to, że jest lepszy od każdego innego homosia w Shibusen, bo to właśnie jego łapki mogą spocząć na tym wychudzonym mężczyźnie. Może na samym początku tak o tym myślał, jednak teraz miało to całkiem inny poziom wtajemniczenia. Wtedy był zauroczony, teraz wie, że to jest miłość w wielu tego słowa znaczeniach.
- Trochę się panu zaróżowiły policzki, panie profesorze. - odparł uśmiechając się jak łobuz. Nie mógł odmówić sobie odrobiny uszczypliwości teraz, gdy górował nad nim i czule łaskotał jego poszkodowane ego. Kto powiedział, że nie można sobie trochę nazbierać? Może to rodzaj masochizmu? Yves twierdził, że nie podniecały go żadne przejawy agresji, chociaż nigdy nie powiedział, że chociażby próbował.. - Z jakiego to powodu? - dodał cicho, podjudzając go lekko i rozpoczynając wędrówkę ustami wzdłuż jego szczęki, by później przenieść je na grdykę mężczyzny i leciutko skubnąć jasną skórę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Czw Wrz 10, 2015 11:51 am

Gabryś gapił się przed siebie. To znaczy na szklany stolik, bo aktualnie tylko to znajdowało się w ograniczonym zasięgu jego wzroku. Czuł wokół siebie tak dobrze znany zapach Lyosila i miał wrażenie, że doprowadza go to do szaleństwa. Przełykając ślinę ciężko, odwrócił łepek w stronę chłopaka, nakładając jednocześnie na twarz najbardziej poirytowaną minę, na jaką było go stać, próbując się nie przejmować niczym. Nawet nie zauważył, kiedy jego uczucie bezpieczeństwa zaczęło powolutku znikać. Może to jednak nie bańka? Ona by prysła sekundę, pozostawiając go w dość złym stanie.
- Ja? Przywidziało ci się coś na pewno - odburknął, jednak nadal nie podjął żadnych prób zmiany ich pozycji. Dopiero się do tego zbierał psychicznie i fizycznie. Po prostu to co robił Yves zaczynało łamać jego strefę komfortu, a skoro tego nie znosił, to nienawidził też faktu, że mu się podobało. Jeśli to miało jakikolwiek sens, to nauczyciel bardzo chciał dowiedzieć się jaki. Na razie sam nie zdawał sobie sprawy z tego, co powinien czuć. W chwili, gdy uczeń dobierał się do coraz niższych części jego szyi, wywołując ciche westchnięcie a następnie jeszcze większe rumieńce, Gabs postanowił zacząć działać. W końcu coś w nim nie wytrzymało. Może zwyczajnie nie był gotowy na takie coś? Złapał chłopaka za ręce i zrzucił z siebie. Wylądowali na ziemi. Między stoliczkiem, a kanapą. Blondynek siedział na brzuchu Lyosila i mrużył oczy. - Mam nadzieję, że świetnie się bawiłeś, ale to niestety koniec - znów zamruczał, nie spuszczając wzroku z jego twarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Sob Wrz 12, 2015 6:25 pm

Nieźle rąbnął plecami w podłogę, aż jęknął z bólu, ale widok jaki mu ten upadek zaserwował zrekompensował wszystko. Gabriel wyglądał bardzo. bardzo ładnie, gdy jego policzki były tak uroczo przy różowione, a włosy w nieładzie opadały na ramiona, trochę na twarz i plecy. Myśl, że ta piękność właśnie siedzi mu na biodrach i jeszcze przed chwilą byli tak blisko.. No i ten fakt, że jest on tylko jego sprawiał, że serce Francuza biło niesamowicie szybko, a dech zamierał mu w piersi. Był z siebie dumny, w końcu coś mu wyszło w życiu.
- Koniec..? - spytał lekko przekrzywiając głowę. Jego usta ułożyły się na chwilę w smutną podkówkę, wyciągnął więc dłoń w jego stronę i delikatnym ruchem założył niesforne blond kosmyki za ucho mężczyzny. - Ale ja się dopiero rozkręcałem! - żachnął się i odwrócił na chwilę wzrok. Rzeczywiście dziwnie się tak leżało pod kimś, będąc na jego łasce i niełasce.. Chociaż Yves nie mógł powiedzieć, że wcale mu się to nie podobało. Wręcz przeciwnie, był zadowolony, że blondyn w końcu wyszedł z inicjatywą. O ile coś z tego wyniknie, oczywiście. A wierzył, że jednak coś, jakoś, gdzieś..

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Sro Wrz 23, 2015 9:00 pm

Gabryś nawet przez chwilę pomyślał sobie, że chłopaka takie zrzucenie może troszkę bardzo zaboleć. Nie przewidział poddania się bez walki z jego strony i użył niepotrzebnie całej siły w zmienienie ich pozycji. Lekkie poczucie winy ukuło go, jednak odrzucił je dość szybko, bo sam Yves nie wyglądał jakoś na szczególnie poszkodowanego. Poza tym, sam nauczyciel zdążył już zadowolić się i usadowić na podbrzuszu swojego własnego ucznia dość wygodnie. Mógł spokojnie patrzeć mu w oczy, nigdzie się nie śpiesząc, mógł po prostu cieszyć się tym momentem, jakże ulotnym, znikającą bańką, ciepłem wypełniającym małą kawalerkę, w której się znajdowali.
- Kocham cię - powiedział po prostu, przyciszonym głosem, a jeden z kosmyków jego włosów spadł zaraz koło Presleyowej twarzy. Sam blondyn nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Był całkowicie pochłonięty swoimi uczuciami, jakie ogarnęły go właśnie. Mówił co czuł. Mówił to, co akurat leżało mu na sercu. Wiedział, że teraz Yves bez problemu mógł znaleźć potwierdzenie tych słów w jego wyrazie twarzy. Zawsze Gabriel miał wrażenie, że te dwa magiczne słowa pojawiają się za rzadko między nimi. Sam mężczyzna bardzo dobrze znał ich wartość i z drugiej strony cieszył się, że nie mówi ich przy każdej możliwej okazji. Jednakże, no właśnie, Lyosil mógł to różnie interpretować. Pomimo całej wiary, jaką posiadał w uczniu, nie mógł przewidzieć wszystkiego, co może stać się w jego głowie. - Najmocniej na świecie, wiesz? - kontynuował i zwyczajnie wtulił się w chłopaka pod sobą. Ułożył się troszkę niżej, tak, że drugi mógł spokojnie ułożyć podbródek na czubku jego głowy. - Nie wiem co zrobiłbym, gdybym cię stracił, dlatego, proszę, nie odchodź nigdy. - Po tych słowach w małym apartamencie zapadła cisza, przerywana lekkim oddechem obu osobników, leżących na podłodze. Koniec gierek, koniec udawania, a co najważniejsze, koniec bańki. To ostatnie zwiastowało burknięcie żołądka tak głośne, że Gabriela aż skręciło w objęciach Yvesa. Chciał przeklnąć, ale przypomniał sobie, że obiecał sobie powstrzymywanie się od tego w obecności ucznia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Nie Wrz 27, 2015 8:52 pm

Francuz przez pierwszą chwilę miał wrażenie, że zatrzymało mu się na minutkę serce, by po chwili ruszyć z kopyta. Tak, Gabrielowi rzadko zbierało się na czułości tego rodzaju. Właściwie obydwoje zwykle woleli okazywać sobie uczucia przez czyny, niżeliby słownie. Wtedy mogli puścić lejce i iść za głosem serca, który z wyczuciem kierował delikatnym ruchem dłoni i położeniem nabrzmiałych od pocałunku ust na szyi kochanka.
Na twarzy młodszego pojawiły się ledwo zauważalne rumieńce, które rozpłynęły się po jasnej skórze na kościach policzkowych. Poczuł ciepło w tych miejscach, co sprawiło, że zmieszał się jeszcze bardziej. Patrząc na mężczyznę nie mógł się pozbyć wrażenia, że ma przed sobą cały swój świat, że Gabriel swoją poniekąd drobną, chudą osóbką wypełnił tak wielką przestrzeń i zasłonił mu wszystkie zło, które wcześniej grało mu na nosie pchając ku ciemnemu dołowi jakim była przeszłość Francuza. Nauczyciel mógł nawet nie zdawać sobie sprawy z tego jak dużą rolę odegrał w jego życiu na przestrzeni zaledwie roku odkąd utrzymują bliższe relacje.
- Też cię kocham. - odparł, głos mu się leciutko załamał z emocji. A potem.. usłyszał cichy dźwięk ostrzegawczy, na który zdążył się już wyczulić jak matka na płacz dziecka. Przez to wszystko totalnie zapomniał o czymś takim jak systematyczne posiłki. A Gabriel to już w ogóle.
- Chodźmy coś zjeść, też jestem głodny. - zbagatelizował wszystkie komentarze na temat anoreksji jakimi mógł rzucić, uśmiechnął się lekko, podniósł się opierając się dłońmi o dywan i dał Gabrielowi buziaka w nos.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Nie Wrz 27, 2015 9:48 pm

Gabryś mógłby tak jeszcze chwilę trwać, ignorować największego demona, jakiego posiadał w swoim życiu, udawać, że on tak naprawdę wcale nie istnieje. Bo przecież wszystko było w porządku prawda? Tak zazwyczaj mężczyzna sobie wmawiał i choć Yves wraz z Ivarim ostatnio zasiali ziarnko wątpliwości w jego głowie, to ten wciąż nienawidził siebie, swojego ciała i jedne o czym mógł myśleć w wolnym czasie, to jak jeszcze bardziej się odchudzić. Jednak tego popołudnia Yves po prostu zadeklarował kolację. Może właściwiej będzie powiedzieć po prostu posiłek? Sam Gab zapomniał już co to systematyczne spożywanie jedzenia.
- Yves… - pokręcił nosem na całusa i wstał na nogi zaraz za chłopakiem. Był wysoki, a jednak Yves był ciut wyższy od niego. Wyższy, większy, przystojniejszy, uczeń posiadający same zalety, silną wolę i talent do walki. Czy mógł znaleźć kogoś lepszego w swoim życiu? I znów te same wątpliwości, czy aby na pewno zasługiwał na cokolwiek, a tym bardziej na takiego człowieka? Westchnął jednak i poddał się. Nie wiedział czy to Ina bańki, jego własnych uczuć. Przeszli do części, w której znajdowała się mini kuchnia, która dość rzadko była używana. Nauczyciel usiadł na jednym z barowych krzeseł i podciągnął kolana pod podbródek, obserwując co takiego ugotuje mu jego uczeń. Złe pod każdym względem, a jednak wciąż możliwe, prawda? - wiesz co? - spytał się po chwili ciszy. Do głowy wpadł mu dość dziwny pomysł. - Chciałbym mieć kotka - dodał, nie czekając na odpowiedź ze strony młodszego. Wyglądał poważnie, a na jego twarz wypłynęła determinacja. Zawsze chciał zwierzątko, czemu nie mógłby spełnić jednego ze swoich marzeń?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Pon Wrz 28, 2015 6:10 pm

Powędrowali do kuchni, a Yves, jak to przystało na kucharza, od razu wziął się do roboty. Wiedział, że Gabriel i tak by się pierwszy za to nie wziął, więc zawsze na niego spadał obowiązek ugotowania im czegoś dobrego. Poprzeglądał szafki i akurat zaglądał do jakiejś z dolnych, gdy usłyszawszy komentarz blondyna na temat kotka, podniósł się do pionu i że aż się wyrażę, zdrowo przyjebał w otwarte drzwiczki mebelka wyżej. Tak to jest jak się nie zamyka za sobą! Syknął z bólu, (napisałam "syknął z głowy", kisnę) aż musiał znowu kucnąć i złapał się za głowę, po czym spojrzał na Gabriela spod grzywki, która sytuacyjnie wylądowała na twarzy Francuza.
- Kotka? Może zacznij od kwiatka i go nie ususz? Osobiście kiedyś ususzyłem trzy kaktusy.. - wtrącił z humorkiem w głosie, musiał się czasem z nim podrażnić i przy tym czasem pośmiać się z siebie, inaczej nie byłby sobą. Co prawda, nieszczęśliwe kaktusy trafiły do niego akurat wtedy, gdy w jego życiu nie liczyło się utrzymywanie czegokolwiek przy życiu, włączając w to samego siebie, no.. ale cóż. Gabryś ostatnimi czasy stawał się głównym zajęciem i mętlikiem w głowie młodszej broni, więc nie potrzebował dodatkowych zmartwień. A jeśli jego mężczyzna kupi sobie kota, najpewniej i on spadnie mu na głowę.. chociaż po części, gdy blondyna znowu złapie chandra i niechciajka przychodzenia do szkoły, bo złe samopoczucie.
- Kociarzu, jebnąłem się, pogłaszcz mnie. - mruknął nie będąc w stanie powściągnąć wulgarnego języka, ale już czuł jak rośnie mu na czubku głowy wielki, bolący guz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Czw Paź 01, 2015 7:31 pm

Gabriel, widząc co robi Yves, nawet nie pisnął słówkiem. Face it, mógł na spokojnie oglądać jego ciało, z naciskiem na dolne partie ciała, a to zdecydowanie poprawiało mu humor, tego niebywale deszczowego i pochmurnego dnia. Właściwie, to podczas takich popołudni, czuł się, jakby ktoś przeniósł go z powrotem do Anglii. Tam taka pogoda panowała przez większość czasu w roku i nikogo to nie dziwiło. Tutaj, niejako na pustyni, widząc wodę lejącą się z nieba, można było się troszeczkę zdziwić. Jesień pokazywała swoje pazurki, co Gabrysiowi bardzo pasowało. Identyfikował się jako Brytyjczyk, więc zaskoczeniem nie jest, że podobało mu się pochmurne, szare niebo, zwiastujące coś niedobrego. No, ale teraz, w istocie, jego spokojny wzrok przykuwało coś zgoła innego. W sumie nawet, widząc, że jego chłopak zaraz zaryje o szafkę nie przejął się tym ani trochę. Wyznawał zasadę, że własne błędy da się łatwo naprawić tylko popełniając je przedtem. Od teraz młodzieniec powinien przyzwyczaić się, że jego chłopak jest mniejszy, a szafki u niego w domu znajdują się niżej, by było mu wygodnie coś z nich sięgnąć. No chyba, że miał pamięć jak ser szwajcarski. No, wtedy mógłby mieć leciutki problem.
- Kochana niezdara - zamruczał i przeniósł podbródek z kolan na wnętrze otwartej dłoni, a nogi skrzyżował jak rasowa kobieta. Czasem zastanawiał się, czy jego odruchy nie są… zbyt damskie, ale stwierdzał, że nie powinien się tym przejmować, w końcu takie małe drobnostki także tworzyły całokształt jego osoby. Niektórzy go lubili, inni nim gardzili, przyzwyczaił się do obu wersji, a do tej drugiej nawet troszkę bardziej. - Ha, ha, ha, bardzo nieśmieszne - powiedział, wywracając chłodnymi, niebieskimi oczami i zmrużone przeniósł je na postać Yvesa. Insynuacje, że mógłby sprawić krzywdę zwierzęciu zabolały go. Może i miał dużo pracy, oraz pozalekcyjnych zajęć, misji i innych rzeczy, ale szczęścia pupila postawiłby nade wszystko inne. - Jak już chcesz wiedzieć, w Anglii zajmowałem się połową kotów z osiedla, nigdy nie miałem własnego, ale no... one wszystko do mnie przychodziły same - dodał, jakby naprawdę i dogłębnie został urażony w samo kokoro brakiem wiary w jego umiejętności. - I sam się pogłaszcz - fuknął jeszcze, przenosząc wzrok na piękną pogodę za oknem. Czy tęsknił za wyspami? Czasem tak, jednak nie wróciłby tam nigdy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Pią Paź 02, 2015 6:51 pm

Yves nie za bardzo interesował się prognozami pogody. Nie narzekał, gdy zapomni parasola, czasem wspomni, że pizga jak w kieleckim, ale tak właściwie to gówno go to obchodziło. Natura i tak robiła co chce, a modlenie się o lepszą czy psioczenie na dotychczasową byłoby nie na miejscu. To tak jakby zirytować się na człowieka, który chce się odlać -  taka kolej rzeczy, każdy się musi czasem wysikać. Chmurki również.
- U siebie nigdy nie dostaję po głowie, akademiki są bezpieczniejsze. - prychnął, a gdy ten zignorował jego słodziutkie prośby o pogłaskanie po bolącym czerepie, wydął wargi i odwrócił się od niego, w ciszy nastawiając między innymi czajnik na kolejny ciepły wywar zwany herbatą, bądź kawą czy garek z wodą na gaz.
- Pasuje ci spaghetti czy mam pomyśleć nad czymś innym? Możesz wybrać czy chcesz z sosem serowym, pomidorowym albo ziołowym.. Masz tu całkiem dużo rzeczy, trzeba to wykorzystać. - wzruszył ramionami i zamachał paczką długiego makaronu nie odwracając się do chłopaka przodem, a miotając tym tak z boku. - Jestem otwarty na sugestie klienteli. - dodał uśmiechając się pod nosem do siebie i wzmacniając gaz pod garnuszkiem. Potem sięgnął po paczkę z fajeczkami i odpalił jedną o zapalarkę, po czym zaciągnął się błogosławionym dymem. Trochę się zapomniał, bo nie otworzył okna.. no, ale trochę pizgało zimnem z dworu to nie chciał narażać ich odporności na szwank. Płuca można.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Czw Paź 08, 2015 12:14 pm

Gabryś też nie narzekał, wręcz przeciwnie, nostalgia, którą odczuwał, przy spojrzeniu za okno nie sprawiała, że w ogóle chciał, by się zmieniła. Mógł mieć kawałek domu, tutaj, nawet jeśli znaczyło to czysto teoretyczne podejście do sprawy. Był skłonny nawet wyjść bez parasola, jak już to czynił wcześniej w swoim życiu wielokrotnie. Oczywiście ryzykował przeziębieniem, ale na to nigdy nie zwracał zbytniej uwagi. Miał przecież kochającego chłopaka, który na pewno zająłby się nim dobrze podczas jego choroby. Ewentualnie próbowałby wciskać w niego jedzenie, pokłóciliby się, a resztę niedoli Herondale spędziłby sam jak palec, turlając się po łóżku z nudów.
- Akademiki wcale nie są bezpieczne - rzucił znudzonym głosem i podniósł się z krzesła. Coś mu mówiło, że musi dobrze sprawdzić co takiego ugotuje mu Yves i przystopować go, gdy zajdzie taka potrzeba. W końcu Gabryś, gdy coś jadł, miał dość surowe wymagania. - Hmmm, a nie możesz zrobić czegoś zdrowszego? No nie wiem, z samych warzyw na przykład? - spytał po chwili zastanowienia się, spoglądając na makaron, który Lyosil dzierżył dumnie w swojej dłoni. Spaghetti, owszem, było smaczne, jednak kaloryczne. Kluski, sos pomidorowy, który nigdy nie widział pomidorów, A wszystko to robione w sposób, którego chłopak by nie przeżył chyba. - Sałatka, czy coś - dodał po chwili, żeby nie było, że on sam nie daje żadnych pomysłów co do tego, co mogliby zjeść. Westchnął i zamknął kolejną szafkę, w którą zaraz uderzyłby się uczeń. Niektórzy nie umieją uczyć się na błędach, niestety, a skoro musi go niańczyć, to i niech tak będzie, prawda? - Wracając do kota - znów zaczął spokojnym tonem. - Pójdziemy do zoologicznego dzisiaj po tym jak zjemy? Jestem w stanie nawet cię pogłaskać, jeśli się zgodzisz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Czw Paź 08, 2015 8:14 pm

- Może jeszcze frytki do tego? - prychnął, chociaż nie obraził się, chciał się tylko podroczyć. Strzepał popiół z fajki do zlewu, zaczesał włosy do tyłu, żeby nie wpadały mu do oczu i lekko zmrużył je, marszcząc brwi. Brakowało mu tylko czapki kucharza i białego fartucha, wyglądałby jak całkiem przystojny, francuski kucharz.
- Same warzywka? I ja ci mam tym zielskiem uzupełnić spustoszenie panujące w twoim żołądku? Twoje komórki krzyczą i wołają mnie piskliwymi głosikami miliarda małych istnień. - oburzył się i przy kolejnym zdaniu specjalnie podwyższył głos. - "Presley, nakarm nas do kurwy nędzy, nie słuchaj go!" - kiwnął głową w udawanym zamyśleniu, uśmiechnął się błyskając białymi kiełkami i tyknął lekko brzucha Gabriela, po czym pochylił się, jakby słuchał tych wyimaginowanych głosików. Yves na szczęście schizofrenii nie miał, więc nie było czego się bać. Jedyne o co można było go posądzić to dziecinność i pewien masochizm, bo wiedział, że dostanie mu się za to.
- Makaron musi być, a sos możemy zrobić z warzywek. Wedle uznania szanownego pana profesora. - odpowiedział salutując, ale nie zbyt sztywno. Luźno przyłożył wyprostowaną dłoń do czoła i machnął, po czym.. o ile nie dostanie po twarzy czy atakiem łaskotek, które szybko złożyłyby żartownisia, wziął się za mycie jarzyn.
- Zoologiczny? Jak zjesz wszystko i solidnie mnie wygłaszczesz to możemy podejść. Ewentualnie do schroniska. - dodał po chwili namysłu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Nauczyciel
Posty : 52
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Pią Paź 30, 2015 12:12 pm

Gabriel westchnął. Niesprawiedliwość ludzka zwyczajnie nie znała żadnych granic. Czym on sobie zasłużył, żeby kochać tak nieczułego chłopaka? Zero wiary we własnego partnera. Jak on miał zacząć jeść w takich warunkach?
- Wiesz co? - spytał się lekko, głaszcząc Yvesa po ciemnych włoskach. Uśmiechał się uroczo, jak to miał w zwyczaju, gdy zaraz zrobi coś, co bardzo nie podoba się uczniowi. Zazwyczaj już wtedy młody Lyosil mógł mieć podejrzenia do tego zachowania, jednak już nic nie mówił, widocznie czekając, aż jego własny nauczyciel skończy swoją cudowną myśl, która miała uwolnić go z tego miejsca - Wiesz co? - powtórzył pierwsze dwa słowa, nim zaczął kontynuować. - Mam lepszy pomysł. Ja polecę do miejsca, w którym kupię ładnego, białego kotka, a ty możesz tu zostać i skończyć to spaghetti, a ja jak wrócę do mieszkania to je zjem. Uważasz to za świetny pomysł, prawda? - Mężczyzna już nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź złapał za swoją skórzaną kurtkę, którą narzucił na ramiona, a potem zwyczajnie ulotnił się z mieszkania. No, miał z głowy marudzenie Yvesa, a także jedzenie. Oczywiście, że nie zamierzał jeść całego tego, co prawdopodobnie zostawi mu uczeń. Zdecydowana większość i tak najprawdopodobniej wyląduje w koszu na śmieci daleko od Gabrielowego mieszkania.

{z/t}

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t104-postrach-uczniow-maruda-herond

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   Pią Paź 30, 2015 3:20 pm

Że to niby Francuz jest nieczuły? Biedny Yves tak się starał dogodzić wyrafinowanym, a może raczej wybrednym gustom swego mężczyzny, a ten.. wolał ulotnić się, zostawiając go z dopiero rozpoczętym procesem tworzenia posiłku. Oj, chyba chłopak się zrobi zazdrosny o tego sierściucha!
- Cholerny badyl, ususzona sardynka, debil i kretyn. - poużywał sobie na niego pod nosem, gdy ten wyszedł z werwą mieszając w garze, pilnując sosu i makaronu. Uwinął się dość szybko, przelał makaron z wody przez cedzak, a gorąca warzywna lura klapnęła na niego. Zapach elegancki, od razu rozszedł się po całej kuchni.
- Pożałowałbyś, że zostawiłeś ten majstersztyk sam. - mruknął i uchapał trochę, po czym stwierdził, że skorzysta z względnej samotności i wskoczy pod prysznic. Gabriel nigdy nie wracał szybko, więc miał chwilkę czasu, oczywiście względnie po sobie posprzątał, ubrał się i naciągając kaptur mocno na głowę i ewakuując się, obok ładnie podanego dania zostawił karteczkę:
"Zamontowałem kamery, wszystko ma zniknąć.
Kocham cię, Yves
Ps. Wyślij mi zdjęcie kotka, chcę wiedzieć z kim mam rywalizować!
".

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gabrielowy Azyl   

Powrót do góry Go down
 
Gabrielowy Azyl
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Osiedle mieszkaniowe-